• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

urojenia Dodaj do ulubionych

  • 27.08.11, 13:31
    Witam
    Od kilku dni jestem na etapie zaakceptowania tego że mam jest poważnie chora. Tak strasznie mi ciężko Przez kilka lat nie widziałam pewnych dziwnych zachowań mamy...a może po prostu wypierałam myśl że może nasza rodzinę spotkać coś takiego...dla mnie problemy psychiczne zawsze były najgorszą chorobą jaka mogłaby nas spotkać...i stało się, zaprzeczać już nie mogę że mam chorą mamę tylko co robić?? Po 3 dniach załamania i odrętwienie zaczynam wracać do życia i działania.
    Początkowo mama miała urojenia ksobne, i to trwało kilka lat i tak sobie żyła, ja uważałam to za w "miarę" normalne. Potem doszły jej urojenia prześladowcze ale w stopniu umiarkowanym, czasem coś wspomniała ale nie skupiała się na tym zupełnie, funkcjonowała normalnie, wszystko załatwiała, pilnowała opłat, miała znajomych, wszystko było w miare ok.
    I teraz 2 miesięcy jest źle, ja dopiero to widzę od tygodnia, bo mama doskonale potrafiła pewne sytuacje zataić ale sformuować tak aby wyszło że wszystko jest dobrze. W gadce i sile przekonywania to ona jest mistrzynią. Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej, urojenia postępują i przybierają poważniejsza postać, początkowo mówiła tylko mnie i ojcu, teraz nie ma już zahamowań aby powiedzieć sąsiadce żeby nie wchodziła jej przez balkon. gdy mój tata mówi jej że potrzebuje pomocy ona wpada w szał, jest agresywna, mówi że chcemy z niej zrobić wariatke, że to on jest chory i on ma się leczyć. Ona nie ma zupełnie świadomości choroby.
    Śledzi mojego tatę, wmawia mu rzeczy których nie powiedział i nie zrobił, a sama wypiera się po czasie pewnych rzeczy które zrobiła czy co powiedziała.
    Tak to wygląda, jest coraz gorzej, wiem że nie możemy czekać, ja mieszkam ze swoją rodziną i dla niej muszę sie pozbierać, tata jest sam z nią, czy coś jej lub jemu grozi?
    Czy takie urojenia mogą posunąć mamę do drastycznych czynności; ona twierdzi że tata za każdym razem gdy wyjdzie z domu po powrocie wraca nabuntowany, że jest przeciwko niej, że on z kimś działa aby jej zaszkodzić.
    Co to za choroba, czy to schizofrenia, psychoza, czy coś innego? Dodam że mama byla przez kilka la uzależniona od leków, brała bardzo duże dawki, sama wyszla z tego, czy może to wpłyneło do powstania tego typu zaburzeń??
    Edytor zaawansowany
    • 27.08.11, 13:33
      Jeszcze raz jasmile
      Moje działanie to: skontaktowałam sie z psychiatrą w przychodni u którego mama dawno temu leczyła sie na depresję, załatwiłam że jesli tylko przekonam ją do pójścia do specjalisty moge w każdej chwili (w godzinach jej przyjmowania) do niej przyjśc z mama, ale to odpada bo ona nie przekona sie do tego że jest chora. Wczoraj od MOPSU dostałam numer do pani doktor która prywatnie przyjeżdża, może postawic diagnoze, wypisać leki lub skierowanie do szpitala. I teraz pytanie, czy mam jej o tym powiedziec ze wzywam lekarza, ona i tak będzie sie bronić, pewnie krzyczeń i zarzekaz sie że jest zdrowa. czy dac jej więcej czasu na oswojenie sie z myśla ze i tak lekarz jest nieunikniony??

      Napisze jeszcze ze mama miała różne etapy w swoim życiu, albo depresje, albo znowu odeszła od taty i sie rozwiodła, bo miała marzenia ze sobie ułozy zycie z kims innym, w pewnym momencie kupiła komputera, siedziała całymi dniami i nocami, poznawała ludzi, pisala z nimi, chodziła i chwaliła sie ile ona ma znajmoych...i to z całego świata. To wszystko wydawało mi sie normalne aż do tych poważnych urojeń.
      Teraz komputer jest zły, bo przez komputer może być podsłuchiwana, kontrolowana, jak przez inne urządzenia.
      Juz wiem że musze z nia rozmawiac spokojnie, ale czy mówić o urojeniach? Ja nie moge rozmawiac z moim tatą, bo ona panikuje jak tylko cos usłyszy ze rozmawiamy o niej...(
      • 27.08.11, 13:43
        milou_1 napisała:

        " Wczoraj od MOPSU dostałam numer do pani doktor która prywatnie przyjeżdża, moż
        e postawic diagnoze, wypisać leki lub skierowanie do szpitala. I teraz pytanie,
        czy mam jej o tym powiedziec ze wzywam lekarza, ona i tak będzie sie bronić, p
        ewnie krzyczeń i zarzekaz sie że jest zdrowa. czy dac jej więcej czasu na oswoj
        enie sie z myśla ze i tak lekarz jest nieunikniony?? "


        Może porozmawiaj z lekarką. Zapytaj, jak to zrobić, aby mama przyjęła spokojnie wiadomość, że lekarka przyjedzie do niej.








        --
        taniecaleny.blox.pl/html
      • 29.08.11, 16:42
        to mój post, pisany wprawdzie w innym wątku, ale może Ci się przyda.

        forum.gazeta.pl/forum/w,33197,97024431,97027871,rada_z_poradnika_dla_rodzin_chorych_.html
    • 27.08.11, 13:36
      Możesz i powinnaś zrobić tylko jedno: pójść z mamą do lekarza. A, jeśli mama nie zgodzi się na wizytę u lekarza. Wezwać lekarza do domu.







      --
      taniecaleny.blox.pl/html
    • 27.08.11, 18:25
      W fazie urojeń kosmici kontaktowali sie ze mna przez komputer.
      Reklamy w telewizji puszczali tylko dla mnie.
      Probowalam porwac samolot na Okeciu- musieli interweniowac antyterorysci.
      Pomogl tylko szpital, gdzoe mnie zamknieto wbrew mojej woli.
      Innego leczenia odmawialam.

      Mam "tylko" CHAD.
      • 27.08.11, 22:21
        A co można zrobic aby wysłac mame do szpitala wbrew jej woli...??? jesli już wszystkie metody przekonywania nie wypalą.
        • 27.08.11, 23:25
          milou_1 napisała:

          "A co można zrobic aby wysłac mame do szpitala wbrew jej woli...??? jesli już wszystkie metody przekonywania nie wypalą."

          Wzywasz karetkę, mówiąc, że mama jest agresywna. Że ma problemy psychiczne. Przyjeżdża lekarz, wzywa policję. Zabierają mamę do karetki, przypinają pasami. Odjeżdżają.

          Pytanie: czy masz sumienie robić to własnej matce, jeśli masz możliwość "załatwienia" lekarki, która odwiedzi mamę w domu.









          --
          taniecaleny.blox.pl/html
      • 29.08.11, 17:29
        hd_vision napisała:

        > W fazie urojeń kosmici kontaktowali sie ze mna przez komputer.
        > Reklamy w telewizji puszczali tylko dla mnie.
        Z kosmitami to lekka przesada może dlatego, że z natury jestem realistką. Ale reklamy - a jakże! - jak na zamówieniesmile Kiedyś usadziłam rodzinę przed monitorem, żeby im wykazać, jak bardzo jestem zagrożona ze strony onych, pisujących na forach Gazety. Żaden z dwojga nie wpadł na to, że mój stan jest już dość poważny. Ówczesny m nie skontaktował się także z lekarzem, gdy twierdziłam, że wszelkie rozmowy w naszym mieszkaniu są podsłuchiwane. Szkoda, wielka szkoda... Sama natomiast odrzuciłam rispolept, jako środek szkodliwy, a zupełnie mi niepotrzebny. Lekarz też zbytnio się nie przejął relacjami, że widuję nieprawdopodobnych ludzi w nieprawdopodobnych miejscach. W istocie rzeczy byłam z chorobą sam na sam. Pozostawiono mnie samej sobie.
        • 29.08.11, 23:50
          typowy objaw schizofrenii. Rodzina się wstydziła, zwalała winę na wszystko co możliwe. dziwie się tylko lekarzom.
          --
          "Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą. Dziś jest darem."
    • 28.08.11, 00:03
      przepraszam że pisze na waszym forum ale trzeba dziewczynie pomóc. Nie wiem w jakim wieku jest twoja mama czy nie są to sprawy miażdżycowe , bo jam mam tez jakieś kłopoty teraz z rodzicielką, ale to sa sprawy związane z wiekiem, ze stresami. Natomiast mam chorą teściową na schizofrenię i twój opis bardzo mi przypomina jej zachowanie. To była super babka, kora w młodości podobno nie miała żadnych oznak choroby, nasilenie powstało w okresie menopauzy, rodzina gładziła po główce, biedna Marysia ma cięzkie życie. Osoby spoza klanu nie miały nic do powiedzenia . Skończyło się na chorobie nieuleczalnej. Znam kobietę, która miała podobne problemy w tym okresie, szybka reakcja rodziny, szpital i wróciła do pracy. Tabletki chyba bedzie brała do końca życia a może nie, ne wiadomo co medycyna wymyśli. Nie wiem jak to zrobisz ale musi byc lekarz. Wiem ze weszłaś na forum szukając choroby, tez tak kiedys zrobiłam ale to nie jest chad. Wiem że ci bedzie trudno z lekarzem ale niestety musisz próbować, a właściwie nie próbować tylko walczyć. I ratowac mamę ,Pozdrawiam

      --
      "Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą. Dziś jest darem."
      • 28.08.11, 00:35
        Dzieki wielkie za te słowa...wiecie cały czas podświadomie wypieram ta schizofrenie, nie chce sie przyznac że to chyba ta choroba spotkała mamę. Tylko pytanie, dlaczego dopiero teraz (ma 56 lat), czemu żyła przez tyle lat i była aktywną lubianą i "zdrową" osobą??

        W poniedziałek wzywam lekarza, ale tak strasznie si e boje tego procesu, tego jak zareaguje, czy będzie spokojna czy agresywna...żeby wzieła udzial w rozmowie z psychiatrą to byłaby połowa sukcesu, druga na przekonanie jej do szpitala bo pewnie będzie nieunikniony.

        Tak sie boje, mam rodzine męża dzieci i tak bardzo sie spinam żeby to na nich sie nie odbiłosad
        • 28.08.11, 00:48
          musisz sobie zdać sprawę z tego że zyjemy w takich czasach, Ciągły stres, pogoń. Nie znam sytuacji twojej mamy , dlczego, prawdopodobnie miała jakieś skłonności. Ważne jest na pewno to , że to nie jest grypa i im szybciej mameę skierujesz na leczenie ty mniejsze są skutki dla jejj psychyki. W tym momencie ważny jest czas. To sa zmiany nieodwracalne. wiesz co ja za bardzo nie chcę pisac na tym forum, jak bedzięsz miała pytania pisz na gazetową
        • 28.08.11, 11:22
          > W poniedziałek wzywam lekarza, ale tak strasznie si e boje tego procesu, tego j
          > ak zareaguje, czy będzie spokojna czy agresywna

          To ważne, że podjęłaś decyzję o wizycie domowej dla Twojej mamy, wizycie w MOPS-ie. Teraz poczekaj spokojnie na rozwój wypadków, poczekaj na wizytę lekarza, może uda mu się przekonać Twoją mamę na leczenie, szpital?

          .> Tak sie boje, mam rodzine męża dzieci i tak bardzo sie spinam żeby to na nich s
          > ie nie odbiłosad

          Ważne, że widzisz zagrożenie, martwisz się o siebie, swoją rodzinę. A jakie jest podejście Twojego męża do całej tej sprawy? Masz w nim wsparcie? Wywnioskowałam z Twoich słów, że czujesz się bardzo odpowiedzialna za mamę, za całą tą sytuację, za swoją rodzinę. Nie czujesz się przypadkiem winna? Odnoszę wrażenie, że chcesz sama się z tym uporać, jakby od Ciebie tylko zależało, że Twoja mama wyzdrowieje i wszystko będzie po staremu.

          Masz z kim pogadać? Z mężem? Siostrą? Koleżankami? Nie bądź z tym, w tym sama...
          Poważnie Ci radzę - pogadaj z psychologiem. O sobie. O swoich obawach...
          Pomyśl o sobie. Serio.
          Trzymam kciuki.
          Daj znać, jak wygląda sytuacja.
          --
          poetkowewiersze.blox.pl/html

          ---
          Codziennie na nowo uczę się żyć
          • 28.08.11, 12:33
            Byłam zabierana do szpitala sila kiedy zagrazalam sama sobie.
            Kiedy moj chory ojciec zagrazal innym i odmowil pojscia karetka go nie zabrala bo sobie nie zagrazal. Od tego jest policja.
            Wezwijcie karetke i zgloscie PS.
            Mama po lekach moze byc mama.
          • 28.08.11, 20:07
            Może faktycznie czuje sie winna, jest mi źle że nas to spotyka, jest to dla mnie wstydliwy temat aby poruszać go z koleżankami...czy one zrozumieją??

            W rodzinie mam oparcie, mąż mnie wspiera, wiem że mu też ciężko przyjąć tą wiadomość, choć on i jego rodzina widzieli pewne "niepokojące" objawy u mamy już wcześniej...to ja powinnam wiedzieć, widzieć, ale nie chcialam wiedzieć, odrzucalam tą myśl, bałam się że nam ładny poukładany świat pęknie...no i pękł. Ale sie trzymam, wpieram ojca, mnie wspierają mąż i teście, na szczęście czuje zrozumieniesmile)

            Jutro jade do MOPS'u mam sie spotkać z psychologiem, potrzebuje teraz zrozumieć, zaakceptować i nauczyć sie z tym żyć, a w dalszej przyszłości cieszyć sie tym życiem.sad
            • 28.08.11, 21:31
              milou_1 napisała:

              "Może faktycznie czuje sie winna, jest mi źle że nas to spotyka, jest to dla mnie
              wstydliwy temat aby poruszać go z koleżankami...czy one zrozumieją?? "


              Nie powinnaś czuć się winna. Choroba nie wybiera.
              A, czy musisz mówić koleżankom?
              Nawet jeśli musisz, można to krótko i treściwie ująć: mama jest pod opieką specjalisty.
              Jeśli będą dociekać, jakiego specjalisty, powiesz, że neurologa i kropka.
              Niestety, nie wszyscy w naszym społeczeństwie potrafią przyjąć należycie wiadomość, o zaburzeniach psychicznych.



















              --
              taniecaleny.blox.pl/html
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.