Dodaj do ulubionych

od drugiej strony

25.05.04, 17:01
Witajcie,
właśnie odkryłam to forum. Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałam, czym jest
CHAD. Albo tak mi się wydawało. Za to od kilku miesięcy leczę, z marnym
skutkiem, głęboką depresję.Pogrążałam się w nią lekko licząc ze dwa lata. Z
ograniczeniem kontaktów z ludźmi, chudnięciem, anhedonią, itp. W domu
narastało piekło. Teraz, po 5 miesiącach od momentu, gdy mój mąż z jedną
torbą na ramieniu wyszedł z domu, zaczynam rozumieć. A było tak pięknie...
Człowiek w hipomanii jest cudowny: atrakcyjny towarzysko, seksualnie,
pracuje, zarabia... Przychodzą okresy trudniejsze, ale co tam - potem znowu
jest cudownie. A potem objawy się pogłębiają. Nadaktywność przybiera formy
trudne do zaakceptowania dla partnera: ekscesy finansowe, szalone pomysły, za
które płaci rodzina, zawiedzione dzieci, bo tatuś obiecał i nawalił. Partner
(ka) próbuje trzymać to w ryzach: jest tolerancyjna, rozumie, że "ten typ tak
ma", adrenalina, te rzeczy...Przejmuje odpowiedzialność. Ale ma żal. Zaczyna
mieć objawy depresyjne. Zderzcie to z okresem manii u drugiej strony! Tu
euforia - tu przerażenie. Tu hiperseksualizm - tu spadek chęci i możliwości..
A przecież CHADowiec kocha swoje różowe okulary! Partnerka powinna nadążać w
tej gonitwie za wiecznym szczęściem, a nie np zajmować się dziećmi. Efekt:
nowa miłość. Zycie na dwa fronty. Ale to jest dyskomfort, żona ma coraz
więcej pretensji. Zycie dokłada swoje,w rodzinie pojawia się bardzo ciężka
choroba, wymagająca stałej opieki nad pacjentem. Więc w końcu facet
stwierdza, że nie da swojego życia zmienić w piekło i odchodzi do panienki,
która w czasach, kiedy ja zaczynałam z nim sypiać była rozkosznym
niemowlakiem.Wkurzacie się na marcepannę - dlaczego? Dwa i pół roku, matt? A
może dwadzieścia lat tolerancji, lojalności - żeby usłyszeć, że jest nie dość
radośnie? Kochani, obok was żyją ludzie. Nie obok was - z wami. Niszczycie
ich. Ale kochacie ten odlot i pytacie, czy warto się leczyć! Tyle na
początek. Jeśli zechcecie, napiszę wam więcej o życiu z CHAD. Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • awanturka 25.05.04, 19:48
    agawa50 napisała:

    > ale kochacie ten odlot i pytacie, czy warto się leczyć!

    Nie wiem jak inni ale ja nie kocham moich hipomanii. Wprawdzie sa niezbyt nasilone i króciutkie, ale mój maż znosi jedużo gorzej niz moje głębokie i długie depresje. W hipomanii zupełnie nie zwracam uwagi na sygnały płynace od niego(np. że coś jest dla niego przykre), rwie się między nami kontakt.

    Nigdy nie miałam watpliwości, że trzeba to leczyc. I myślę, że wiekszośc na tym forum również (kto chce miec zrujnowane życie osobiste? - a przecież przeważnie tak to się konczy). Chyba nie za bardzo należy się w tym względzie przejmowac tym co ludzie tu wypisuja i odróżnic opisy emocji jakie odczuwaja od ich rzeczywistej postawy jaka prezentuja w życiu.

    Ciekawe jak z problememi w małżenstwie radza sobie Miron (załozyciel tego forum) i jego żona? (Oboje choruja na CHAD.)Miron zawsze podkreslał, że się bardzo dobrze rozumieja i bardzo kochaja.

    - awanturka
  • matt35 26.05.04, 01:19
    > Zderzcie to z okresem manii u drugiej strony! Tu
    > euforia - tu przerażenie. Tu hiperseksualizm - tu spadek chęci i możliwości..

    > A przecież CHADowiec kocha swoje różowe okulary! Partnerka powinna nadążać w
    > tej gonitwie za wiecznym szczęściem, a nie np zajmować się dziećmi. Efekt:
    > nowa miłość. Zycie na dwa fronty. Ale to jest dyskomfort, żona ma coraz
    > więcej pretensji.

    Dwa i pół roku, matt? A
    > może dwadzieścia lat tolerancji, lojalności - żeby usłyszeć, że jest nie dość
    > radośnie? Kochani, obok was żyją ludzie. Nie obok was - z wami. Niszczycie
    > ich. Ale kochacie ten odlot i pytacie, czy warto się leczyć!

    Agawo,
    możesz się ze mnie gorzko śmiać, nie wierzyć i stawiać pod pręgierzem.
    Gdybym nie był załamany tym, w jak opłakanym stanie jest moje życie i jak wiele
    w nim zła wobec innych, chyba we wszystkich aspektach - i zawodowym i
    prywatnym, to nie napisałbym postu, do ktorego tu nawiązujesz, nie trafiłbym na
    to forum i do psychiatry.
    Jestem przerażony tym, co piszesz, bo dopiero niedawno w końcu zacząłem łączyć
    fakty, a w chwili gdy rozwalałem mój 2,5 roczny związek nie miałem nawet
    świadomości, że może to być efekt hipomanii. Poczytaj sobie dokładniej o ChAD.

    To nie jest wynik przemyślanego, zimno skalkulowanego działania, a niestety
    wynik choroby, która ohydnie wysadza w powietrze wszelkie relacje międzyludzkie
    i nie daje Ci szans, dopóki sobie jej nie uświadomisz i/albo nie zostaniesz
    zdiagnozowana. I nie pomoże na to ani hiperinteligencja, mądrość i
    doświadczenie życiowe i nawet niezmierzone pokłady empatii, bo to trochę tak,
    jakbyś była sterowana przez jakiś zepsuty komputer, od którego jesteś zależna.
    Nawet jak widzisz, że coś się dzieje nie tak, to widzisz to jak ryba świat
    poprzez szybki akwarium.

    W swoim rozgoryczeniu pewnie pomyślisz sobie z gniewem g.. prawda, chrzanienie,
    usprawiedliwianie się. I ze swojego punktu widzenia masz rację... gdyby
    wszystkie te negatywne historie rozkładające życie osobiste były dziełem
    zdrowo, normalnie działającego mózgu i emocji.
    Czy Ty uważasz, że tych dwubiegunowych, którzy zdali sobie sprawę z tego, że są
    chorzy, ta sytuacja cieszy?? Myślisz, że kiedy minął pewien czas od mojego
    rozstania, w którym pewnie nastąpiła zmiana fazy - nie dręczyły mnie wyrzuty
    sumienia i poczucie winy. A potrafisz sobie wyobrazić, jak cholernie ciężko i
    coraz ciężej jest, jeśli poznajesz kogoś nowego poza okresem hipomanii?? Nie
    wierzysz sobie, bo wiesz, że nie możesz, czujesz to, ale nie potrafisz
    zdefiniować dlaczego. Wiesz, że możesz skrzywdzić, więc tego nie chcesz.
    Myślisz sobie: nie wolno, nie rusz! Ale samemu jest bardzo źle, wpada się w
    depresję, więc w którą stronę??? Tylko na leczenie. Jak już wiesz, że to, co
    masz, to nie twoja wina, tylko przekleństwo - ChAD.

    Pozdrawiam
    matt

    PS
    A zastanawianie się nad leczeniem nadaje się na osobny post. Zastanów się
    tylko, dlaczego - wiedząc, że pogrązasz się w depresji, czyniłaś to "lekko
    licząc ze dwa lata"? Robiłaś to celowo? Nie wierzę. I nie chodzi mi o to, że
    powiesz - to przez męża. To jest jasne. Oczywiste.

    To jest przyczyna zewnętrzna, ale dlaczego czując się źle nie zaczęłaś się
    leczyć wcześniej?! Może nie zdawałaś sobie sprawy z tego, że jest tak źle? Nie
    znam szczegółów, bo ich nie podajesz i nie mnie oceniać, bo to łatwo zrobić i
    kogoś skrzywdzić. Te pytania zadaję Tobie tylko po to, żebyś się zastanowiła i
    uświadomiła sobie - skoro Ty nie chorująca na ChAD - w chwili, gdy znalazłaś
    się w depresji miałaś (być może) znaczne problemy z oceną sytuacji, to może
    ChAD jest pod tym względem jescze trudniejszy?

    Pozdrawiam raz jeszcze
    matt
  • matt35 26.05.04, 01:30
    agawa50 napisała:

    > Wkurzacie się na marcepannę - dlaczego?

    A wkurzamy, bo jej wypowiedzi świadczą o ignorancji i kompletnym niezrozumieniu
    zagadnienia. Ponadto obraża ludzi, a znalazła się na tym forum - jak sama
    przyznaje z rozbrajającą szczerością "z nudów", grzebiąc w różnych forach i
    trafiając przypadkiem na to. Jak będę miał czas i znajdę na to ochotę to
    wykopiuję i zacytuję Ci tutaj jej wypowiedzi, które (wolałbym, żeby tak nie
    było) nie świadczą o niej dobrze.

    I to tyle, dobranoc
    matt

    PS
    Twoje pytanie być może było retoryczne, ale ja chciałbym usłyszeć o twoich
    przykrych doświadczeniach, o ile będziesz się nimi chciała podzielić. Być może
    dla kogoś jeszcze, oprócz mnie będą staanowiły ważne "memento".

    Pozdrawiam
  • marcepanna 26.05.04, 06:58
    Milo agawa ze wpadlas. To forum jest bezsensowne i na Depresji lepiej pisza i
    wiecej osob tak ze az sie zdziwilam ze ci ludzie sa tak normalni i z poczuciem
    humoru no ale ONI SIE LECZA
    a tutaj? sami obrazalscy i czepialscy sie no poza Greta i Panem Marcepanem
    Mysle ze tutaj przebywaja ludzie w gorszym stanie jednak niz tam
    Czytalam ze rokowania tej choroby wiele zaleza od zmiennosci osobniczej. I to
    widac doskonale.
    Greta balansujaca na granicy szalenstwa choc sympatyczna
    kamikaze niezwykle agresywna
    solar tez w zlym stanie, jakis podejrzliwy typ, pewnie mecza go jakies
    interpersonalne relacje i tak jak domeniks boi sie samolotow tak solar ma
    urojone wizje relacji pomeidzy forumowiczami
    domeniks do ktorej nie docieraja zadne argumenty, widac jasno ze walczy sama ze
    soba o co? nie wiadomo w gruncie rzeczy gdyz jak pisza inni wlosy nie wypadaja
    po lekach a wiec kolejna psychoza
    vinja malomowna i zgaszona
    miron stara sie o dziecko !!!! mam nadzieje ze psychiatrzy nie dopuszcza do
    tego aby osoba z takimi zaburzeniami podjela trud macierzynstwa gdyz to nie
    byloby dla dziecka dobre, na szzcescie sama natura o to zadbala -jak widac
    zreszta widac jak cierpi dziecko grety, corka nawet wyprowadzila sie z domu bo
    juz nie moze wytrzymac z matka
    i ten facet stracony dla swiata ktory teraz lezy w szpitalu - po propstu dramat

    pan Marcepan uswiadomil mi ze to sa ludzie chorzy od ktorych nie mozna WYMAGAC
    w sumie niczego
    zmierzam do twojego malzenstwa
    po prostu je przegralas- tak bywa
    musisz sie z tym pogodzic i odejsc od wariata jak najszybciej
    on i tak nie ma pieniedzy bo pewnie ma tylko rente wiec dasz sobie sama rade

    odejsc to nie znaczy ze ty masz fizycznie sie wyprowadzic

    o nie !

    zbierz dowody, popros lekarzy o wypisy z karty leczenia i o diagnoze i sadownie
    go do jakiegos domu opieki wyekspediuj
    tylko z drugiej strony nie wiem czy bto jest zgodne z kodeksem rodzinnym i czy
    jeszcze ty nie bedziesz placic renty temu szajbusowi !!!
    musisz isc do prawnika gdyz sama sobie nie poradzisz

    najlepszym wyjsciem bylby dla ciebie nowy zwiazek i wprowadzenie sie do nowego
    mezczyzny z dziecmi o ile zgodzilby sie an to
    wtedy odzyskalabys sily na to zeby skopac po dupie Swojego Mezusia KTORY NIE
    ROZUMIE ZE GO KOChASZ i nie wroci nigdy do domu

    o ile jestes zdrowa nie zatracaj sie w depresji, WRACAJ DO SWIATA
    z wariatami nie ma sensu nic wszczynac, nawet pogawedek (no Greta jest
    wyjatkiem ale to tylko zmiennosc osobnicza ze jeden wariat trzyma sie kurczowo
    swiata jak ona a inny wariat jak ten facet ktory lezy w szpitalu za nic nie
    chce do swiata nalezec i chocbys sie zesrala -sorry- nic nie zdzialasz )

    Droga Agawo bardzo ci wspolczuje ze spotkal ciebie taki los, to jest TRAGEDIA
    gdyz nie stalo sie to z twojej winy ze twoj maz jest chory
    Najlepiej zadbaj o dzieci i poswiec im uwage, o ile masz srodki powinnas im
    zapewnic opieke psychologiczna aby one nie pograzaly sie w depresji jak ty i
    jak najszybciej je zdiagnozowac pod wzgledem chad
    jelsi one odziedziczyly to cudo po Tatusiu to nie zazdroszcze ci losu i nie
    dziwie sie ze sobie nie mozesz poradzic z tym wszystkim

    Ja bym chyba oszalala
    I to w sumie jest najlepsze wyjscie z sytuacji, przynajmniej bedziesz do nich
    pasowac i nie bedziesz sie zadreczac

    pozdrawiam
  • agawa50 26.05.04, 14:12
    Dzięki za odzew, fajnie że jesteście. Napisaliście sporo ważnych rzeczy. Trochę
    komentarzy hurtem. Po to między innymi piszę, aby ci, którym choroba jeszcze
    nie zdążyła zrujnować życia i mają wątpliwości, czy się leczyć (żyć na pół
    gwizdka?")zdali sobie sprawę, że na dłuższą metę to jednak rujnuje. To jest jak
    rozpędzona lokomotywa, która gna coraz szybciej, żeby się roztraskać. Pytasz
    Matt czemu nie leczyłam się wcześniej. Bo nie miałam czasu. Żyłam w poczuciu
    winy, przejmowałam odpowiedzialność i ciągle usiłowałam trzymać sytuację pod
    kontrolą. Nie zdawałam sobie sprawy, co się dzieje. Marcepanno, ty jednak
    niewiele rozumiesz. Nowy związek?! Kobieto, ja mam blisko pięćdziesiątkę na
    karku i jestem zdrowo pokaleczona. Nie w głowie mi nowe związki. Moi chłopcy
    nie potrzebują nowego tatusia. To wspaniałe małolaty, które niedługo wyfruną z
    gniazda. Twoim zdaniem powinnam przekreślić 20 lat życia, trudnych, ale i
    fantastycznych? A odpowiedzialność za człowieka, z którym się to życie
    spędziło, kiedy zdajesz sobie sprawę, że niszczy go choroba? Nawet, jeśli
    dostało się tak straszliwego kopa. I jeszcze jedno - to był wspaniały facet i
    gdy dzieci były młodsze, byłFANTASTYCZNYM ojcem. Pokazał im kolory życia.
    Dlatego są z nim tak związani emocjonalnie i dlatego tak cierpią. Jeśli ojciec
    pokazał im brak odpowiedzialności, to może jednak ja powinnam tę drugą stronę?
    Ja od kilku dni zaczynam na nowo żyć. Bo ZROZUMIAŁAM. Czułam się jak normalna
    stara żona, wymieniona na nowszy model o lepszych parametrach, nieszczęśliwa,
    upokorzona i pełna poczucia winy. Paradoksalnie uratowała mnie nagła ciężka
    choroba i kalectwo mojej mamy, której jestem w tej chwili jedynym opiekunem.
    Mąż deklarował, że mnie z tym samej nie zostawi, rodzina jest dla niego
    strasznie ważna, nie jest idiotą i wie, gdzie jest jego miejsce. Dwa miesiące
    później zabrał swoje zabawki i poszedł na weselsze podwórko. Dla mnie mimo
    wszystko był to szok. Zostawił mnie w skrajnie kryzysowej sytuacji, w ciężkiej
    chorobie, wobec problemów, których nie potrafiłam udźwignąć. Przekroczone
    zostały wszelkie normy. A przecież nie spędziłam życia ani z idiotą, ani z
    łajdakiem. Czułam się jak w koszmarnym, surrealistycznym śnie, z którego muszę
    się zaraz obudzić. Nic nie pasowało. Próbując poradzić sobie z depresją,
    trafiłam na informacje o ChAD. Puzzle wskoczyły na swoje miejsca...
    Nie wiem, co zrobię. Czasem odczuwam dreszczyk satysfakcji na myśl, co czeka tę
    szczęśliwą kretynkę, która teraz jest z moim mężem. Zasłużyła na podobne
    piekło. Proszę Was o pomoc. Napiszcie o swoich doświadczeniach z fazami
    choroby. Z męzą podobno szczęście teraz aż kapie, energia i plany na
    przyszłość go roznoszą. Więc nie zadzwonię z informacją: Skarbie, jesteś
    poważnie chory i powinieneś się z tego szczęścia leczyć farmakologicznie. Jak
    długo może trwać okres manii? Czy może po nim przyjść samoistna remisja? Takie
    wyeksploatowanie organizmu sugerowałoby raczej potem dołek, ale ja pamiętam
    okresy całkiem normalne w naszym życiu. Inna rzecz, że manie były wtedy
    raczej "hipo". Mąż nie tylko nie zdaje sobie sprawy z choroby, ale jest wręcz
    uzależniony od swoich "odlotów". To jest sens jego egzystencji. Nie wierzę, że
    zgodzi się na leczenie, które miałoby go ich pozbawić. Napiszcie o tym.
    Pozdrawiam.
    PS Tak jak pisze Awanturka, dla partnera mania jest trudniejsza od depresji.
    Zero kontaktu. Narastający żal o zaniedbywanie, ale i poczucie winy, że nie
    można tego opanować, że nie spełnia się oczekiwań partnera.
  • awanturka 26.05.04, 15:18
    Agawo!

    Szkoda, że nie zaglada tu Zakulina, pewnie ona poradzilaby Ci najlepiej.
    Nie wiem co bedzie się działo dalej z Twoim mężem, nikt nie jest tego w stanie przewidziec. Nie wiem czy poczułas ulgę wiedzac, że to choroba skłoniła go do takich zachowan, że to tylko rozbuchane ponad miarę emocje nad którymi nie sposób zapanowac, że gdyby był zdrowy nigdy nie przyszłoby mu do głowy tak Cię skrzywdzic, że obecnie nie ma nawet swiadomości jak bardzo Cię zranił... (Wydaje mi się, że mnie osobiscie taka swiadomosc przyniosłaby ulgę, ale nie wiem jak jest z Toba.)


    To co Ci teraz napiszę zabrzmi byc może strasznie, ale w takiej sytuacji jaka jest nie możesz zrobic zupełnie nic, poza tym, że postarasz się dojśc do siebie, znajdziesz w sobie dośc siły aby życ dalej i będziesz zbierac siły na moment w któtym on zacznie Cię potrzebowac.

    Dyskretnie dowiaduj się (jeżeli sa na to jakies sposoby) jak się sprawy z nim maja, "trzymaj rękę na pulsie". Może się zdarzyc, że albo mania rozkręci się coraz bardziej, albo przyjdzie depresja i w obu tych przypadkach powinnaś zareagowac jak sytuacja do tego dojrzeje (nie wcześniej!) bo pewnie maż będzie potrzebował opieki i leczenia (nie sadzę aby w takiej sytuacj, gdy jego choroba stanie się oczywista ta młoda kobieta chciała się nim zaopiekowac).

    Byc może przyjdzie remisja i mężowi otworza się oczy, wtedy jest bardzo prawdopodobne, że poczucie winy i wstydu wepchnie go w depresję.

    Myślę, że najtrudniejsza dla Ciebie może byc sytuacja, gdy maż wróci do Ciebie w stanie manii lub hipomanii szczęśliwy, uśmiechnięty, nie zdajacy sobie sprawy z tego jak Cię zranił, uważajacy, że przecież nic takiego się nie stało...(a może byc i tak!). Trzeba by było, żebys przygotowała się na każda z tych ewentualności. Nie mam pojęcie jak to powinnaś zrobic. Ale wierzę, że przy Twojej determinacji, aby jednak męża nie przekreślac, znajdziesz jakiś sposób.
    A może poszukaj jakiegoś stowarzyszenie rodzin osób chorych psychicznie (sa takie), tam powinny byc osoby, które maja podobne do Twoich doświadczenia za soba.

    Podziwiam Twoja odwagę i sposób w jaki piszesz o swoim wieloletnim, udanym przecież, małżenstwie. Chciałabym Ci dodac jakimis słowami otuchy, ale nie znajduję słów...Badź dzielna! I teraz zadbaj przede wszystkim o siebie, abyś miała dośc siły by pomóc mężowi...

    - awanturka
  • marcepanna 26.05.04, 19:34
    No ale dlaczego ta 20latka jest z Twoim Mezem ??? On jej placi czy co?
  • agawa50 27.05.04, 16:27
    Dzięki, Awanturko!
    Piszesz dokładnie tak, jak myślę. Dodałaś mi siły. Zdaję sobie sprawę, że nic
    nie mogę teraz zrobić, przecież próbowałam z nim rozmawiać wcześniej. Niby
    rozumiał, a zaraz robił coś odwrotnego... I masz rację, uważa, że nic się nie
    stało: dzwoni do mnie regularnie, aby zapytać, co słychać. Jest rozżalony, że
    nie chcę się z nim przyjaźnić - przecież tyle nas łączy.
    Wiem, że muszę sama dojść do siebie. Chyba terz już nie będzie tak trudno.
    Ulga, to mało powiedziane. Odzyskałam w tym wszystkim swoją godność. Moja
    depresja jest ewidentnie reaktywna, zrozumienie tego co się stało poprawia mój
    stan. Jeszcze raz dzięki!
  • marcepanna 26.05.04, 19:54
    No i zauwaz Agawo jaki mial oddzwiek Twoj post.
    Oni skupiaja sie w kolko na lekach jakie zazywaja !!!
    Jedynie Awanturka odpisala i tez bez sensu: albo wroci albo nie wroci
    CZyli na dwoje babka wrozyla
    A okres tej manii moze trwac nawet kilka lat, nie ma co sie ogladac na Malzonka
    tylko na dzieciach sie skoncentrowac
    Poza tym SKAD wiesz ze on ma chad????
    Skoro piszesz ze nie bedziesz go uswiadamiac ze moze sie wyleczyc ze swojego
    szczescia farmakologicznie tzn ze jednak on nie wie ze jest chory wiec KTO
    zdiagnozowal chad u niego?
    A poza tym czy kazdy facet odchodzacy od 50tki do 20tki ma juz chad? No
    ludzie !
  • awanturka 26.05.04, 22:34
    marcepanna napisała:
    > No i zauwaz Agawo jaki miał oddzwięk Twój post.
    > Jedynie Awanturka odpisala i tez bez sensu: albo wroci albo nie wroci
    > CZyli na dwoje babka wrozyla

    A co miałam odpisac Doroto, taka jest prawda! (czy się to komuś podoba czy nie)

    marcepanna napisała:
    > Oni skupiaja sie w kolko na lekach jakie zazywaja !!!

    A co do koncentracji nalekach, to się nie dziw bo to jedyny sposób na opanowanie objawów choroby i szansa na w miarę normalne życie.

    Z tym braniem leków jest to duży problem bo powoduja wiele bardzo przykrych objawów ubocznych (Wiemy to nie tylko z doświadczenia, można to przeczytac na każdej ulotce dołaczonej do leku!). U mnie na przykład lit wywoływał takie drżenie rak, że nie mogłam pracowac, ani nawet pobrac pieniędzy w banku bo nie byłam się w stanie podpisac na asygnacie. Lit wywołuje też niedoczynnośc i tarczycy bardzo zwalnia przemianę materii (ja w ciagu 3 miesięcy przytyłam 18kg!). To nie sa żadne bajki - taka jest prawda! Depakine na przykład (którego osobiście nigdy nie brałam) u mojej znajomej wywołał takie przerzedzenie włosów, że musiała zdecydowac się na peruczkę, poza tym lek ten uszkadza watrobę. Neuroleptyki natomiast moga dawac objawy podobne do choroby Parkinsona (które pozostaja już na zawsze, nawet po odstawieniu leków) i zaburzaja widzenie (tak było w moim wypadku). To były tylko przykłady...

    Pewnie! lepiej byc grubym, łysym, z rozwalona watroba i drżacymi rękami(co uniemożliwia obsługę komputera czy pisanie a nawet zawiazanie sznurowadeł) niż
    cierpiec z powodu CHAD. I dlatego wszyscy bierzemy leki. A że od czasu do czasu, kogoś się przeciw nim buntuje...Dziwisz się?

    Zapewniam Cię, że taki bunt trwa bardzo krótko i szybko pokornie wraca się z powrotem do leków.

    Z Twoich postów wynika, że mimo wnikliwej lektury postów na tym forum niewiele z naszych problemów zrozumiałaś... A juz chwilami mi się wydawało, że cos rozumiesz. Wzruszyła mnie nawet Twoja troska o Domeniks i sympatia dla Grety.


    A swoje droga ciekawa jestem co z Twojej obecności na tym forum dalej wyniknie? (Wyglada na to, że z jakiś niezupełnie dla mnie jasnych powodów coś Cię tutaj ciagnie.)

    Pozdrawiam! - awanturka


  • vinja 26.05.04, 22:49
    Awanturko , świetny post , bardzo się cieszę , bo to oznacza , że widzę Cię w
    dobrej formie.
    Pozdrawiam serdecznie
    v.
    --
    Jak świeże są barwy tych , co byli w cieniu...
  • awanturka 27.05.04, 06:06
    Rzeczywiście jest już dobrze! Tylko teraz trzeba niestety nadrabiac zaległosci z okresu depresji. No i jetem trochę zmeczona. Ale co tam, grunt, że depresja juz za mna!
  • empeka 29.05.04, 16:19
    Ta nieszczęsna Marcepanna jest potworną zmorą bez serca i rozumu.
    Porady dla Agawy jak z jakiegoś gorzej niż drobnomieszczańskiego ćwierćświatka, ciasnota
    umysłowa, okrucieństwo i przekonanie o prawie do ględzenia na naszym forum.
    Zupełny skandal.
    Chętnie bym ją olała, co zresztą należy robić, tylko chciałam jeden raz mocno wyrazić moje
    oburzenie nad wrednym charakterem tego monstrum.
    O innych osobach też wypowiada się jak skrajna idiotka.
    Sądzę, że nią jest, inaczej się tego nie da wyjaśnić.
    A kysz!
    M
  • marcepanna 27.05.04, 06:27
    Zapewniam ze nic a co mialoby wyniknac?
    Oczywiscie ze sie martwie o domeniks gdyz jej stan jest bardzo ciezki (wg mnie)
    i BOJE sie aby nie skonczyla jak ten facet niezdolny do samodzielnej
    egzystencji i paletajacy sie po szpitalach
    Boje sie cos do niej napisac gdyz ona sama napisala ze w takim stanie ludzie ja
    tylko denerwuja wiec nie chce sie narzucac jej a poza tym moge nieumiejetnie
    jeszcze bardziej ja zdolowac albo spowodowac jakies stany niekorzystne
    emocjonalnie dla niej
    Skoro sie nie odzywa tzn ze nie ma ochoty i lepiej ja zostawic moze na jakis
    czas sama? Podjela decyzje ze nie bedzie zazywac lekow wiec nalezy to uszanowac
    Moze ma jakichs blsikich ktorzy sie zatroszcza o nia?

    Natomiast Ty awanturko swietnie sie prezentujesz bo vinja jest zgaszona jednak
    Jak tam grupa wzajemnego wspierania sie ?
    Ja tez cierpie na nietolerancje glukozy ale od 1992 r nie jem weglowodanow
    zlozonych i to wystarcza w zupelnosci
    A chcesz przepis na dietetyczny chlebek Olgi Bonczyk? Znalazlam go na Kuchni
    Na pewno jest zdrowszy niz chlebek chrupki gdyz pieczony
    I naprawde przepyszny !
    Tylko trzeba uzywac otrab owsianych bo z pszennych nie wychodzi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka