Dodaj do ulubionych

Czytam Was

14.10.11, 13:53
Zastanawiam się, czy nie jesteście zanurzeni w problemach bytowych. W moim przypadku one sprawiają, że muszę być zdrowa. Czuję się tak czy śmak, ale jutro do garnka muszę mieć co włożyć. Często prymitywna proza życia sprawia, że zdrowiejęwink
Edytor zaawansowany
  • avi_co 14.10.11, 13:54
    Czaasem się zastanawiam, wybaczcie, czy nie macie zbyt gładkiego życiasmile
  • sapiencja 14.10.11, 15:07
    avi_co napisała:

    " Czaasem się zastanawiam, wybaczcie, czy nie macie zbyt gładkiego życiasmile"


    Macie. Takie gładkie, że aż po nim zjeżdżaciewink







    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • caray 15.10.11, 00:17
    Cieszę się, że spełniamy taką ważną rolę w Twoim życiu! Możesz sobie poczytać i pomyśleć, jaka jesteś wspaniała. Good for you!
    Jak to dobrze, że mimo kataru bierzesz się w garść i nadal gotujesz zupy!
  • sensi42 17.10.11, 01:02
    avi_co napisała:
    > Czaasem się zastanawiam, wybaczcie, czy nie macie zbyt gładkiego życiasmile


    Tak. Mam gładkie życie. Jak mówię, że wysypka na dłoniach jest od stresu, znajomi dziwią się jakie to ja mogę mieć stresy? Głęboką depresję,psychozę,szpital zaliczyłam. Użalam się nad sobą wiedząc, że inni mają gorzej. Mam świadomość, że choroba u każdego przebiega z różnym nasileniem, bez znaczenia na wiek, pochodzenie, warunki bytowe czy stan posiadanej latorośli.

  • panna.m.igotka 14.10.11, 15:52
    U mnie myśli bytowe, przybijają mnie jeszcze bardziej. Rzeczywistość bywa jeszcze bardziej brutalna dla mojego samopoczucia. A prymitywna proza życia utwierdza mnie w przekonaniu, że lepiej zakończyć swój byt na ziemskim padole znacznie szybciej. Jedynie ucieczka od tego tu i teraz daje nadzieję na dalsze życie.
  • ergo_pl 14.10.11, 16:10
    a co Ty możesz wiedzieć o np. moim życiu?

    > Często prymitywna proza życia sprawia, że zdrowiejęwink

    im dłużej czytam forum, tym więcej recept na wyzdrowienie.
    i tak wyobrażam sobie, że idę z tym novum do szpitala, do tych ludzi niemających sił się umyć,
    leżących w bezruchu i mówię np.
    - ty, weź się w garść,
    - weź pobiegaj i zjedz marchewkę,
    - ty, istnieje proza życia, ona cię uleczy.

    Uff, ******* tu poleciały słowa niecenzuralne, gdyby ktoś nie wiedział.
  • 36.a 14.10.11, 16:11
    denerwuję się takimi wpisami. per analogiam: "bo ja to mam rodzinę (...) ośmioro dzieci"
    a ja nie mam (dzieci), bo intuicyjnie czułam, że nie dałabym rady. i chociaż zjadłam kanapkę z serem i na jedzenie nie brakuje - nie znaczy, że mi dobrze.

    KURDE NO



    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • ergo_pl 14.10.11, 16:17
    Niech sobie co poniektórzy obejrzą Plac Zbawiciela.
    Gł bohaterka miała dzieci i prozę życia.
  • czubata 14.10.11, 16:44
    Tak, mamy tak gładkie życie, przeważnie już od maleńkości, że może lepiej porzucić temat.
    Ja też "muszę" i proza życia.Ale nie jestem przez to zdrowsza.

    Gdzie się legną tacy ograniczeni ludzie,pytam się? Dlaczego ciągle takie zarzuty? Czy chorzy na raka chorują bo mają gładkie życie, czy po prostu choroba dopadła?

    Tak to jest jak ktoś wypowiada się w temacie o którym zielonego pojęcia nie ma.
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • czubata 14.10.11, 16:50
    A generalnie gładkość gładkością. Płytkość jest dla mnie znacznie bardziej odstraszająca.
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • ergo_pl 14.10.11, 17:14
    Czubatku, druga część z Twojej stopki będzie moim mottem.
    Młotek jest dobry nie tylko do klawiatury wink
  • czubata 14.10.11, 18:27
    > Młotek jest dobry nie tylko do klawiatury wink

    Ano. Niektórym by się przydał na członki ciała,taki jak bezpożyteczny mózg. smile
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • eydur8791 14.10.11, 19:15
    Sorry, ale mnie też wpienia taki pogląd. Wręcz przeciwnie, do niczego to nie zmusza. Gdy nie masz siły umyć zębów, gdy nie masz ochoty jeść, ubrać się, gdy brak sił by opuścić łóżko i bezpieczne granice snu... Czy cokolwiek zmusza do egzystencji? Mnie nie. Żyję póki mam w sobie chęć do życia, póki się ona tli, nawet w największym mroku, gdy tego zabraknie nie wiem, co będzie, ale tylko ona, póki co, trzyma mnie przy życiu. Co do dzieci nie mam, ale w depresji nie mam siły pomyśleć o sobie, a co dopiero o innych.
  • eydur8791 14.10.11, 19:16
    A Plac Zbawiciela oglądałem. Dobry film
  • czubata 14.10.11, 20:35
    No to trzeba dzieci mieć jeszcze by się dowiedzieć jak bardzo można o nich nie myśleć. Można. To jest właśnie taka trudna choroba. Ale nie jest przereklamowana, więc mamy zbyt gładkie życie. Może powinniśmy iść z tym do rozmów w toku? Bo o schizofrenii już mniej więcej wiadomo co to jest, ale zaburzenia nastroju,co tam,to jakieś widzimisie przez które wiele osób traci życie.
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • czubata 14.10.11, 20:44
    To może tak w ramach tematu i własnych doświadczeń. Ktoś z dalszej rodziny twierdził że moja choroba to fanaberia. Przyszło mu zmienić zdanie gdy traf chciał że zobaczył mnie w pasach spiętą na psychiatrycznym oddziale. I to był ciężki widok dlań.Od tamtej pory już nie ma gadki o braniu się w garść. Może gdyby taki ludek pospolity zobaczył oddział psychiatryczny,to myślę że potem śniłoby mu się to całymi nocami jako najgorszy z horrorów. Nie polecam,ale co poniektórym by się to przydało.
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • 36.a 14.10.11, 21:13
    Osoba z ChAD = żyjąca jak chce lub nie chce?
    I nikomu nic do tego?

    [śmiech, a jakże]
    Od zawsze nie chciałam żyć od do, i ja proszę pani avi_co (bez ironii) też pracuję, ale że do północy, a potem długo śpię? wybór podyktowany znajomością siebie. każdy kij ma dwa końce
    że środek tygodnia mam wolny? ale weekendy zwykle nie.
    płakałam godzinę temu, tak mi się chciało, tak musiałam. i czuję się teraz w jakiś sposób szczęśliwa. że nie muszę żyć jak mi każą...
    avi_co, pewnie masz dzieci. tak się zastanawialam ostatnio, czytając blogi matek, które ciągle o dzieciach i z jednego z nich (a pani ma naprawdę sprawne pióro) ledwie wyczuwalnie sączyło się to poczucie lepszości, bo troje niedużych dzieci i ona daje radę, tych kilka wsadów do pralki dziecięcych porteczek, koszulek, lekcje pierwszoklasisty, bo ta pani taka dzielna, taka zorganizowana. i stale o tych dzieciach (osoba inteligentna i aż się prosiło, aby temat chociaż raz był inny). dzielna matka-Polka (nie ironizuję, mimo wszystko - nie)

    a ja, ku***, nie
    nie i już.
    żyję jak umiem

    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • ergo_pl 14.10.11, 21:21
    tak, żyję, jak umiem.
    i jak dam radę.
    ale tam - jak to: n i e d a ć r a d y?
    lenistwo, nic więcej...
  • eydur8791 14.10.11, 21:23
    ergo_pl napisała:

    > tak, żyję, jak umiem.
    > i jak dam radę.
    > ale tam - jak to: n i e d a ć r a d y?
    > lenistwo, nic więcej...
    ja też żyję jak umiem, a właściwie jak nie umiem.
    Wychodzi mi przeciętnie, chciałbym żeby wychodziło lepiej i sprawniej.
    Ale nie wychodzi. No i co? No i nic staram się żyć
  • ergo_pl 14.10.11, 21:36
    ja tyż, Eydurze sad
  • ergo_pl 14.10.11, 21:22
    inteligencja nie równa się mądrości.
  • 36.a 14.10.11, 21:39
    nie...

    kolejna myśl: ludzie, bądźmy dla siebie zwyczajnie dobrzy (ja dla Ciebie, Ty dla mnie). skoro jesteś tak zorganizowana, może podpowiedz, jak sobie radzić...

    ktoś z bliskiej rodziny na mój temat, kiedyś: powinna jechać na Ukrainę. żeby zobaczyła jak ludzie żyją (w domyśle: naprawi się jej w głowie). może tak, może nie. podróże z reguły kształcą.
    avi_co, brakuje Ci wtopienia się w cudze buty. bo wstawanie bardzo rano (hurra, nie muszę!) i umordowanie życiem znam. i mimo to zwolnienie na depresje, ponad miesięczne było. komu służy proza życia? (zaznaczę, ważne, dotyka ona i tych którym się w d**** poprzewracało i maja depresję) I UWIERZ MI: CHCIALABYM NIE WYDAWAĆ MIESIĘCZNIE KWOTY X NA DROPSY. CHCIALABYM BYC ZDROWA.

    Argument o dropsach wytaczam za każdym razem, jak ktoś każe odstawić. Jemy je bo musimy.
    --
    W ogrodzie naszym/Gałęzie drżą
  • awanturka 15.10.11, 13:54
    z okresu wchodzenia w dorosłość (mój chrzestny)
    cytat:

    "jak życie da Ci w dupę to zaraz Ci przejdzie"
  • ergo_pl 15.10.11, 14:05
    można by zebrać teksty i sposoby wyzdrowienia i wydać wink
  • sapiencja 14.10.11, 21:38
    36.a napisała:
    "tak się zastanawialam ostatnio, czytając blogi mate
    > k, które ciągle o dzieciach i z jednego z nich (a pani ma naprawdę sprawne piór
    > o) ledwie wyczuwalnie sączyło się to poczucie lepszości, bo troje niedużych dzi
    > eci i ona daje radę, tych kilka wsadów do pralki dziecięcych porteczek, koszule
    > k, lekcje pierwszoklasisty, bo ta pani taka dzielna, taka zorganizowana. i stal
    > e o tych dzieciach (osoba inteligentna i aż się prosiło, aby temat chociaż raz
    > był inny). dzielna matka-Polka (nie ironizuję, mimo wszystko - nie)".


    Gdyby można było cofnąć mój czas, nie żyłabym tylko dla dzieci, o sobie nie pamiętając.
    Nie wolno zatracać siebie w macierzyństwie.
    Szkoda, że tak późno to odkryłam. I szkoda, że wiele młodych matek tak się zatraca, jak ta opisana przez 36.a






    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • lolinka2 15.10.11, 12:03
    'Kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł'

    tyle zamiast pozdrowień ode mnie.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • ergo_pl 15.10.11, 13:20
    na onecie dyskusja o księżnej Kate.
    jedna napisała: skoro ma depresję, niech popracuje fizycznie trochę, będzie pożytek.
    no i masz, następna recepta przedstawiciela yntelygentnego naszego społeczeństwa.
  • perfekcjonizm 15.10.11, 14:51
    Nie wiem co pomyśleć o dziewczynie, która to napisała.
    Myślę, że ona chce powiedzieć, że jest jej ciężko, ale nie ma co się mazać, bo życie jest twarde.

    Ponieważ nie ma odwagi się nad sobą pochylić, oskarża jakby też innych, po co to całe mazanie się.

    Tylko, że choroba i zaburzenie to nie mazanie się. To często trwałe uszkodzenia fizyczne i psychiczne. To często zaburzenia myślenia i zachowania wywołane różnymi czynnikami.

    Przepraszam avi, że piszę o Tobie ona. Piszę bo prócz rozpoczęcia dyskusji, nie ma Cię w tym wątku. Ciekawe dlaczego?

    Ciekawe co tak naprawdę chciałaś nam powiedzieć.

    Pozdrawiam.




    --
    zatrzymajmnie.blogspot.com/
  • avi_co 15.10.11, 17:32
    perfekcjonizm napisała:

    > Przepraszam avi, że piszę o Tobie ona. Piszę bo prócz rozpoczęcia dyskusji, nie
    > ma Cię w tym wątku. Ciekawe dlaczego?
    Dopiero zasiadłam nad klawiaturą. Nie odnoszę się do wypowiedzi w wątku, gdyż przyjmuje je jako stanowiska, z którymi się nie dyskutuje. Obsobaczyliście mnie na wszelkie możliwe sposobysmile
    > Ciekawe co tak naprawdę chciałaś nam powiedzieć.
    Chciałam przekazać tylko tyle, że w nacięższych stanach depresyjnych mobilizuję się z przeogromnym trudem, aby nie wypaść z życia, radzić sobie chociaż z jego podstawą - wspomnianą prozą. Na tych drobnych sukcesach buduję linię przetrwania. Może gdybym miała kogoś, kto wspierałby mnie i wyręczał, osuwałabym się w jeszcze cięższe stany depresyjne. Niestety, może stety, nie mam zbyt gładkosmile
    Przepraszam, jeśli poczuliscie się dotknięci. Absolutnie nie to było moją intencją.
  • awanturka 15.10.11, 19:35
    taki przymus zewnętrzny w lżejszych stanach depresyjnych bywa zbawienny
    ale po przekroczeniu tej granicy nie tylko nie pomaga, ale dołuje zupełnie (pewnie fdół byłby mniejszy gdyby nie byłoby się zmuszonym do doświadczania co chwilę zupełnej niemozności działania, zupełnej niemocy)
  • avi_co 16.10.11, 08:16
    awanturka napisała:

    > (pew
    > nie fdół byłby mniejszy gdyby nie byłoby się zmuszonym do doświadczania co chwi
    > lę zupełnej niemozności działania, zupełnej niemocy)
    Mam i takie doświadczenie. Jeśli jednak zachowujemy tyle mocy, by sensownie wypowiadać się na forum, można się jeszcze mobilizować i zyskiwać poczucie względnej siły.
  • czubata 15.10.11, 20:57
    > Chciałam przekazać tylko tyle, że w nacięższych stanach depresyjnych mobilizuję
    > się z przeogromnym trudem, aby nie wypaść z życia, radzić sobie chociaż z jego
    > podstawą - wspomnianą prozą.

    Każdy się tu mobilizuje. Więc nie rozumiem o co to mazanie i przedstawianie swojej wyższości nad i bo.
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • dzedlajga 16.10.11, 02:34
    a ja mogę się tylko cieszyć razem z Tobą, że nie dotknęło Cię nigdy to co mnie kilka lat temu. Dół tak bezgraniczny, że już nawet płacz był bez sensu. Wstać, umyć się, po co? Proza życia dobijała się drzwiami i oknami - w dużej mierze to ona była przyczyną doła.

    Nie, nie, nie jestem z tych co to na pierwszej trudności się poddają. W stanach zbliżonych do normalności walczę. O każdą złotówkę. Jem kanapki bo gotować mi się nie chce. Mimo, że lodówka zaopatrzona przez rodzinę. Trzeba wyjąć, odgrzać a potem jeszcze pozmywać. Kanapka jest łatwiejsza, szybsza. A przede wszystkim śpię. Kiedy tylko mam parę minut przerwy odpływam. Fakt, to że muszę trzyma mnie w jako takim "zdrowiu". Ale te parę lat temu... świat się zawalił. Kto nie przeżył - nie zrozumie
  • avi_co 16.10.11, 08:19
    dzedlajga napisała:

    > Ale te parę lat temu... świat się zawalił. K
    > to nie przeżył - nie zrozumie
    Przeżyłam i rozumiem. Psychiatryk znam nie tylko z opowieści.
  • perfekcjonizm 16.10.11, 10:24
    Więc skąd to niezrozumienie dla innych? Po co poszłaś do psychiatryka? Trzeba było wziąć się w garść.
    --
    zatrzymajmnie.blogspot.com/
  • sapiencja 16.10.11, 12:36
    avi_co, napisałaś:

    "Chciałam przekazać tylko tyle, że w nacięższych stanach depresyjnych mobilizuję się z przeogromnym trudem, aby nie wypaść z życia, radzić sobie chociaż z jego podstawą - wspomnianą prozą".

    Napisz, proszę, jak wygląda Twoje mobilizowanie się w najcięższych stanach depresyjnych.

    Taki ciężki stan miałam, jakiś czas temu, i nie mogłam zwlec się z łóżka, chociaż bardzo się mobilizowałam. Tzn powtarzam sobie w myślach: musisz wstać, musisz wstać. Ale ciało nie przyjmowało tych słów do wiadomości. Było, jak z ołowiu.
    Wiem już, że przez kilka dni można nie pić, nie jeść, a do toalety idzie się, sunąc rękoma po ścianie. Człowiekowi w takich chwilach jest obojętne, czy będzie żyć, czy umrze.
    Jeśli byłaś w takim stanie, sama, choć przez kilka dni, napisz, jak zmusiłaś swoje ciało do zmobilizowania się, aby wstać z łóżka i zrobić sobie coś do jedzenia i do picia?








    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • awanturka 16.10.11, 14:17
    nie da się ocenić kto był w gorszym a kto w lepszym stanie
    może Ty byłaś w takim stanie, że nie było poprostu sposobu,
    anie było tak, że Ty go nie znałaś

  • avi_co 16.10.11, 18:41
    Próbowałam się podzielić moim sposobem... I tylko tyle.
    Jeśli chadowcy nie rozumieją, że jeden z nich w nieodpowiednie słowa ubrał swoje myśli, to jak mają to zrozumieć zdrowi? Nic dziwnego, że nie rozumiejąsad
  • awanturka 16.10.11, 18:54
    nie przejmuj się
    tu wszyscy mają (również ja) alergię na to jak daje się im takie rady
    wszędzie węszą (ja również) sugestię, że chorują bo uciekają przed życiem

    to przewrażliwienie,
    stałaś się jego ofiarą

    to przewrażliwienie nie wzięło się znikąd
    więc postaraj się zrozumieć...

  • avi_co 17.10.11, 06:56
    awanturka napisała:

    > to przewrażliwienie,
    > stałaś się jego ofiarą
    >
    > to przewrażliwienie nie wzięło się znikąd
    > więc postaraj się zrozumieć...
    Znam wiele twarzy chadu, bo żyję z nim od lat pod pachę. Przez myśl mi nie przeszło, aby obrażać się na towarzyszy niedoli.
  • 36.a 16.10.11, 19:55
    Oooo, nie słowa były nieodpowiednie, ale ZAŁOŻENIE.
    I proszę nie użalać się tu nad sobą wink


    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • avi_co 16.10.11, 18:37
    sapiencja napisała:

    > avi_co, napisałaś:
    >
    > "Chciałam przekazać tylko tyle, że w nacięższych stanach depresyjnych mobilizuj
    > ę się z przeogromnym trudem, aby nie wypaść z życia, radzić sobie chociaż z jeg
    > o podstawą - wspomnianą prozą".
    >
    > Napisz, proszę, jak wygląda Twoje mobilizowanie się w najcięższych stanach depr
    > esyjnych.
    Czasami zwłóczę się z łóżka dopiero po kolejnej próbie podjęcia tej czynności. Ile czasu zajmuje mi ubranie się, trudno powiedzieć, bo co rusz zapadam się w fotel i odpoczywam. Myciem nie zawracam sobie na ogół głowy. Podejmuję istny wysiłek intelektualny, aby zapisać na kartce, co kupić w celu wykonania najprostszego obiadu, typu zupa pomidorowa. Z kartką w garści zwiedzam sklep i pakuję do koszyka, co uprzednio zapisałam. Sprawdzam, czy aby wszystko. Im mniej pozycji tym oczywiście lepiej. Nie będę kontynuować, bo ducha moich zabiegów, żeby jednak żyć, udało mi się chyba oddać.
  • 36.a 16.10.11, 19:48
    Wybacz, że pytam: pracujesz?

    Większość tu - pracuje/uczy się...

    --
    Nieważne ile przed nami zim
  • avi_co 17.10.11, 07:00
    Przepracowałam z chadem tyle lat, że teraz na pozór nie muszę niczego robićwink
  • 36.a 17.10.11, 15:44
    dziękuję za odpowiedź...

    może poszukaj pracy? ja serio, jest po co wstać. nie myśli się wtedy głupio: inni mają lepiej

    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • avi_co 18.10.11, 08:31
    36.a napisała:

    > nie myśli się wtedy głu
    > pio: inni mają lepiej
    Czasami wspieram się myślą, że inni mają gorzej, ale nie za często, bo trochę to wredne, jednak pozwala na postawienie się do choćby chwiejnego pionu.
  • awanturka 16.10.11, 20:15
    każdy tak robi, jak jest w stanie, że inaczej zafunkcjonować nie sposób
    nie mam wątpliwosci - każdy tu te metody stosuje

    chcesz próbkę??
    (depresja - raczej z tych ciężkich)

    rano,
    trzeba wstać,
    trzeba wstać,
    trzeba się zmobilizować,

    przerażenie
    zaczął się dzień..

    nie jestem w stanie się ani umyć ani ubrać
    nie jestem w stanie
    nie dam rady....

    muszę to jakoś zrobić

    nie mysleć,
    tylko nie mysleć,że nie dam rady,
    tylko o tym nie mysleć - mysli odsunąć na bok
    odsuwam.

    co trzeba zrobić, żeby się umyć?
    co trzeba zrobić, żeby...
    no wstać o czywiście i ...

    nie mysleć o tym "i..."
    mysleć tylko o wstaniu...
    wstać
    wstać

    udało się

    co trzeba zrobić, żeby się umyć...
    aha... dojść do łazienki
    nie mysleć co dalej,
    nie mysleć
    to przeraża...

    dojść do łazienki
    tylko, żeby tam dojść...

    łazienka

    bezradność
    totalna
    nie dam rady..
    nie dam rady się umyć

    spokojnie
    spokojnie...
    bez paniki
    trzeba się rozebrać
    dasz radę, dasz radę to zrobić
    (powtarzane jak mantra, jak zaklęcie)

    nie będę pisać dalej
    przekonałam Cię, że znam problem?

    każdy tu przez coś takiego przeszedł
  • avi_co 17.10.11, 07:08
    awanturka napisała:

    > co trzeba zrobić, żeby się umyć?
    > co trzeba zrobić, żeby...
    Co trzeba zrobić, żeby ugotować zupę?
    Wyjąć garnek,
    wyjąć garnek...
    I co? Co dalej?
    Nalać wody...
    Czasem przepowiadam sobie na głos instrukcję.

    Zdaje się, że mówimy o tym samym, tylko punkt ciężkości mamy ustawiony gdzie indziej.
  • 36.a 17.10.11, 15:50
    Avi_co, pieprzysz!
    Zdenerwowałam się. Piszesz o jedwabnym życiu innych, gdy nie parasz sie obecnie żadna pracą i masz kurde blaszka pretensje. Może zajmij sie czymś sensownym, co pokieruje Twoje myśli na normalne tory. Przepraszam, ale nie wytrzymałam.
    Błąd tkwi nie w nas, tylko w Twoim mysleniu, w Twoim podejściu do życia.
    Bo pierwszy post, który sama napisałaś jest o Tobie!

    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych róż
  • avi_co 18.10.11, 08:21
    36.a napisała:

    > Może zajmij sie czymś sensownym, c
    > o pokieruje Twoje myśli na normalne tory.
    Normalne tory dla moich myśli są nieosiągalne, a to dlatego że z ogromnym trudem utrzymuję je w jakiej takiej karności. Jeśli do tego dorzucić czarne dziury w pamięci, szczególnie krótkotrwałej i problemy ze zrozumieniem dłuższych tekstów, będziesz miała obraz mojej normalności.

  • 36.a 18.10.11, 18:23
    Będę twarda. Tu problemy z pamięcią w depresji mają chyba niemal wszyscy.
    Nie jesteś tu nikim wyjatkowym.
    Pisałaś o alkoholizmie. Może to jest ta przyczyna.

    --
    Nie oczekuję już/Od życia samych burz
  • hd_vision 16.10.11, 22:32
    Napisz prosze jakie problemy bytowe sprawiaja ze sie zdrowieje. Bardzo chetnie w nie wpadne jesli tylko bedzie szansa na wyzdrowienie. Bo ja mam jakies gorsze problemy. Sa okresowe a choroba przez to stala. Chce odwrocic sytuacje.
  • avi_co 17.10.11, 07:20
    hd_vision napisała:

    > Napisz prosze jakie problemy bytowe sprawiaja ze sie zdrowieje.
    Często aby pozyskać środki do życia, staję w całkowicie nowych sytuacjach, muszę pochodzić po urzędach i rozmawiać o sprawach, na których się nie znam. Robię notatki z rozmów, czym nawet już przestałam być zażenowana, głowię się nad nimi w domu. Bywa, że w to samo miejsce muszę pójść ponownie dopytać o to, co mi umknęło. Kiedy uda mi się coś pomyślnie załatwić, czuję się zadowolona. Wewnętrzny głos szepcze mi: poradziłaś sobie, nie jest aż tak źle... Problemy bytowe nie leczą, lecz radzenie sobie z nimi ułatwia znoszenie choroby. Gdybym w opozycji pozostała w łóżku, myślałabym o sobie: jestem do niczego...a to na pewno szkodzi.
  • hd_vision 17.10.11, 09:34
    Gratuluję znalezienia stymulatorów. Aktywność która pomaga jest bardzo potrzebna. Przenoszenie takich oczekiwań na innych chorych już nie. Piszesz w podtekście "Gdyby się Wam wody w d.... nalało, to byście się ogarnęli a nie chorowali". Nie zawsze wyjście w domu przy nawrocie/pogorszeniu nie jest wskazane.

    Przykład: pójście do urzędu w sprawach "życiowych", a powrót ze zmienionym nazwiskiem. Zmienionym, po wkreceniu urzedniczki, zeby chronic rodzine przed swoja "popularnoscia". Tak zrobila dziewczyna, ktora poznalam w szpitalu, gdzie juz nic nie zalatwiala a jedynie leczyla mianiakalnu stan CHAD.

    Uwazam, ze radzenie choremu pschicznie zeby sie ogarnal jest rownie sensowne jak choremu na raka zeby pobiegal. Przeciez bieganie jest zdrowe, prawda?
  • avi_co 17.10.11, 11:01
    hd_vision napisała:

    > Piszesz w podtekści
    > e "Gdyby się Wam wody w d.... nalało, to byście się ogarnęli a nie chorowali".
    Gratuluję umiejętności precyzyjnego odczytywania kontekstówsmile

    > Przeciez bieganie jest zdrowe, prawda?[/b]
    Prawda
  • sapiencja 17.10.11, 11:04
    avi_co napisała:

    "Problemy bytowe nie leczą, lecz radzenie sobie z nimi ułatwia znoszenie choroby. Gdybym w opozycji pozostała w łóżku, myślałabym o sobie: jestem do niczego...a to na pewno szkodzi. "


    Masz chyba na myśli "całokształt" choroby, a nie ten czas, w którym depresja kładzie człowieka, i świat przestaje istnieć. Nie wierzę, że wtedy jesteś w stanie zmobilizować się i pójść do urzędu. A, jeśli tak jest, to, wybacz, ale chyba nigdy nie byłaś w głębokiej depresji.







    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • sensi42 17.10.11, 11:25
    avi_co napisała:

    > ... staję w całkowicie nowych sytuacjach, muszę pochodzić po urzędach i rozmawiać o >sprawach, na których się nie znam...

    Dzięki temu zaliczyłam psychozę,potem głęboką depresję, a na końcu szpital. Jeden nie ogląda tragicznych filmów, ja staram się unikać bardzo "stresujących" mnie urzędów.
    Widać jestem życiową niedorajdąwink
  • lolinka2 17.10.11, 16:22
    Avi, moje problemy bytowe to nie pójście do MOPSu po zapomogę, a najzwyklejsza praca. Ba - praca odpowiedzialna, praca pod presją czasu, praca wymagająca błyskawicznego myślenia i działania, praca wielogodzinna często (powyżej 8h) i praca mocno z natury nieregularna.
    I konia z rzędem temu, kto mi powie jak podreperować swoje funkcjonowanie i w skrajnym dole myśleć szybko, żeby nie zapominać i nie gubić słów, nie urywać myśli i w szybkim tempie przekazywać słuchaczom to, co usłyszeć powinni... albo np szybko ogarniać teksty (właśnie odesłałam jeden - 2 tygodnie opóźnienia.... zamawiający uprzejmie już zapytał, czy ja w ogóle żyję... owszem, żyję...).

    Wreszcie - w domu są dzieci. I choć moje są wybitnie user-friendly, to jednak należy się nimi jakoś zająć.... one mają potrzebę pogadania, pobawienia się etc. I nie zauważyłam, aby mi ich istnienie reperowało nastrój, gdy jestem "warzywna". Raczej dokłada kamyczków do ogródka.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • sapiencja 17.10.11, 17:28
    Coś mi się wydaje, że avi_co "uprawia" trolling.
    ( Ja, jak zwykle, z moją teorią spiskusmile/

    Jak osoba, która choruje na CHAD, może napisać coś takiego?

    " Może gdybym miała kogoś, kto wspierałby mnie i wyręczał, osuwałabym się w jeszcze cięższe stany depresyjne.


    " Może osuwałabym się w jeszcze cięższe stany depresyjne. Niestety, może stety, nie mam zbyt gładkosmile ."

    Czyli, osoby z CHAD, jeśli nie zajmą się sobą, osuną się w jeszcze gorsze stany depresyjne?
    Kobieto, czy Ty wiesz, na pewno, z autopsji, co to jest CHAD?

    Uważasz, że w CHAD można sobie planować:
    wyjście do urzędu, coby bardziej się nie osunąć,
    "nagadanie" sobie do słuchu, w celu zmobilizowania się.

    I Ty piszesz, że żyjesz z CHAD pod pachę?
    Może i żyjesz pod pachę, ale nie z CHAD.







    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • caray 17.10.11, 19:28
    Nie wyobrażam sobie wyjścia do urzędu w momentach, gdy przeraża mnie wyjście na ulicę, gdy wolę nie jeść niż wyjść po zakupy. I może nie przeżyłem bardzo głębokiej depresji (bo u mnie zwykle wszystko jest mieszane), ale zdarzało mi się, że mobilizowałem się do pracy. Po trzech godzinach uśmiechania się i mówienia w obcym języku nie byłem w stanie czasem dojść do tramwaju i zamawiałem taksówkę. Więc sorry, ale zmobilizowanie się to nie wszystko. Jak mam ochotę się pociąć ze zmęczenia, to "dałeś radę" nic nie znaczy.
  • czubata 17.10.11, 20:00
    No cóż. Bywają tak ciężkie stany w których stać tylko na ugotowanie zupki chińskiej-dla dzieci. a bywają takie stany że dzieci te zupkę gotują sobie same. przytrafiło mi się to kiedyś, i wolałabym już nigdy więcej. Człowiek nie ma siły nawet na to by odebrać sobie życie. A bywają takie stany w których mogę sobie nawet pobiegać, i oby tylko takie bywały.
    --
    Klawiatura mi szwankuje. Zaraz postukam młotkiem.
  • sapiencja 17.10.11, 23:10
    avi_co
    Która to jesteś prawdziwa Ty?

    forum.gazeta.pl/forum/w,15184,128310965,,Szukam_zrozumienia.html?v=2








    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • avi_co 18.10.11, 09:08
    Widziałaś chadowca z jedną twarzą?smile))
    Jeśli udaje mi się zyskać równowagę, spieszę na forum do mnie podobnych, powiedzieć jak to osiągnęłam. Można mnie zjadać po kawałku i na surowo, ale nie można dopisywać do mojego nicku trollowania. Dobrze, że wykopałaś moje wcześniejsze wypowiedzi. Tym samym dałaś mi wiarygodnośćsmile
    Być może jutro znów znajdę się na zjeżdżalni, ale mam poczucie, że zyskałam sposób, jak w miarę gładko lądować z pupą w piasku. W miarę gładko, nie znaczy bezboleśnie.
  • sapiencja 18.10.11, 09:28
    avi_co napisała:

    " Można mnie zjadać po kawałku i na surowo, ale nie można
    dopisywać do mojego nicku trollowania."

    Chadowców nie jadam. Są zbyt "wielobarwni" smakowo wink
    Podejrzewałam Cię o trollowanie, bo, raz kreujesz się na "słabiznę", a raz traktujesz chorych sobie podobnie, jak kogoś, nad kim masz przewagę, bo umiesz się mobilizować.

    "Dobrze, że wykopałaś moje wcześniejsze
    wypowiedzi. Tym samym dałaś mi wiarygodnośćsmile"

    No nie jestem pewna czy wiarygodność.
    Wykopałam, bo coś mi światło, że gdzieś w jakimś wątku użalałaś się nad swoją niezaradnością.
    Ale, jak widzisz, nikt wtedy nie napisał Ci: " Zastanawiam się, czy nie jesteś zanurzona w problemach bytowych."








    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • avi_co 18.10.11, 09:54
    sapiencja napisała:

    > avi_co napisała:
    >
    > " Można mnie zjadać po kawałku i na surowo, ale nie można
    > dopisywać do mojego nicku trollowania."
    >
    > Chadowców nie jadam. Są zbyt "wielobarwni" smakowo wink
    > Podejrzewałam Cię o trollowanie, bo, raz kreujesz się na "słabiznę", a raz tra
    > ktujesz chorych sobie podobnie, jak kogoś, nad kim masz przewagę, bo umiesz się
    > mobilizować.
    Możesz wierzyć lub nie - Twój wybór - ale dokłanie nad nikim nie stawiam się wyżej. W pewnym momencie zaniechałam oceniania innych. Z tym też żyje się łatwiej. Rozumieć - owszem - ale nie oceniać.
  • avi_co 18.10.11, 09:14
    sapiencja napisała:

    > avi_co
    > Która to jesteś prawdziwa Ty?
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15184,128310965,,Szukam_zrozumienia.html?v=2
    Teraz powinnam rozpocząć krucjatę, aby udowadniać osobom nierozeznanym w problemie chadu, że dotknięty tą chorobą nie jest monolitem. Jeśli ktoś nie jest chadowcem, widać tego nie rozumiesmile)) W pamięci mam ilustrację na okładce książki o chad, na której 2 te same osoby biegną w przeciwne strony.
    Wbrew pozorom często, za często, mam pod górkę. Wspieram się, jak potrafię.
  • sapiencja 18.10.11, 09:30
    avi_co napisała:

    " Teraz powinnam rozpocząć krucjatę, aby udowadniać osobom nierozeznanym w proble
    > mie chadu, że dotknięty tą chorobą nie jest monolitem. Jeśli ktoś nie jest chad
    > owcem, widać tego nie rozumiesmile)) "



    Dam Ci radę. Nie staraj się udowadniać, że Twoja choroba jest "najchorsza".
    A, już na pewno nie na Forum CHAD.








    --
    taniecaleny.blox.pl/html
    --
    I to minie
  • avi_co 18.10.11, 09:49
    sapiencja napisała:

    > Nie staraj się udowadniać, że Twoja choroba jest "najchorsza".
    > A, już na pewno nie na Forum CHAD.
    Ha, zyskałam poczucie, że mój chad ma dość łagodne formysmile I tego się będę trzymać!
  • caray 18.10.11, 16:06
    To już dużo! smile
  • avi_co 18.10.11, 08:58
    caray napisał:

    > zdarzało mi się,
    > że mobilizowałem się do pracy. Po trzech godzinach uśmiechania się i mówienia w
    > obcym języku nie byłem w stanie czasem dojść do tramwaju i zamawiałem taksówkę
    Wiele można, nieprawdopodobnie wiele, szczególnie wtedy, gdy się ma wybór, w którym nie ma dobrej opcji.

    > Jak mam ochotę się pociąć
    > ze zmęczenia, to "dałeś radę" nic nie znaczy.
    Nie odnoszę się gremialnie do wszystkich sytuacji, osób i odmian chadu. Zasugerowałam myśli związane z moim przeżywaniem choroby. Nie spodziewałam się tak żywego odzewu. Może zauważyliście, że nie jestem osobą nastawioną konfrontacyjnie, przecież wtedy nic bym nie zyskała, zresztą agresja nie leży to w mojej naturze.( Przeprosiłam tych, którzy poczuli się dotknięci moimi słowami). To, co sprawdza się mnie, nie musi dobrze zafunkcjonować u Ciebie. Dla mnie to oczywistość. Ale może czasem komuś rzucić inne światło na jego problemy.
  • avi_co 18.10.11, 08:46
    sapiencja napisała:

    > Coś mi się wydaje, że avi_co "uprawia" trolling.
    Buhahaha!!!

    > Jak osoba, która choruje na CHAD, może napisać coś takiego?
    >
    > " Może gdybym miała kogoś, kto wspierałby mnie i wyręczał, osuwałabym się w jes
    > zcze cięższe stany depresyjne.
    Właśnie często tak o sobie myślę. Może to efekt szukania dobrych stron w mojej sytuacji życiowej? Może rzeczywiście mocno *się* okłamuję?

    > Kobieto, czy Ty wiesz, na pewno, z autopsji, co to jest CHAD?
    Niestety, wiem na pewno. I raczej mi się nie wydaje, bo lekarze wspomagają mnie od ponad 10ciu lat.

    > Uważasz, że w CHAD można sobie planować:
    > wyjście do urzędu, coby bardziej się nie osunąć,
    Nie, jeśli chcę mieć pieniądze na życie i tabsy, po prostu muszę powędrować i skazać się na mordęgę urzędniczą. Nie mam wyboru.

    > I Ty piszesz, że żyjesz z CHAD pod pachę?
    > Może i żyjesz pod pachę, ale nie z CHAD.
    Jeszcze chwila, a uwierzę w diagnozę forumową, że jestem całkiem zdrowa, a przynajmniej nie bardzo chora. I taki będzie jeden z pożytków płynących dla mnie z rozwijanego wątku. Wydaje mi się, że to całkiem sporo.
  • 36.a 18.10.11, 18:25
    Czemu nie pomyslisz o podjęciu jakiejś pracy? Żeby właśnie doznać prozy życia?
    Żeby głupio nie pisać na forum "JAK WAM DOBRZE", podczas gdy sama korzystasz z zapomóg?
    I kto tu noszony jest w lektyce?

    --
    W ogrodzie naszym/Gałęzie drżą
  • avi_co 19.10.11, 08:00
    36.a napisała:

    > Czemu nie pomyslisz o podjęciu jakiejś pracy?
    ...
    > Żeby głupio nie pisać na forum "JAK WAM DOBRZE", podczas gdy sama korzystasz z
    > zapomóg?
    Nie zdarzyło mi się nigdy sięgać po zapomogę i mam nadzieję, że nie zdarzy. Zarabiam, mordując się po urzędach.
    Swoją drogą w korzystaniu z pomocy, kiedy jest ona niezbędna, nie widzę nic zdrożnego, wręcz przeciwnie - jest to cenna umiejętność społeczna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka