02.06.12, 16:08
zmarło dorosłe dziecko mojej bliskiej koleżanki. po wypadku żyło jeszcze kilka tyg. przepraszam, że piszę tak enigmatycznie. to jej prywatność. nie chciałam dzwonić i pytać, uznałam pewnie niesłusznie, że wszelkie pytania będą ranić. poprzestałam na kilku esemesach z wyrażeniem chęci pomocy zawsze, gdyby tylko tego potrzebowała.

nie udało się

byłam na pogrzebie, nie poznałam jej - rozpacz tak bardzo zmieniła jej rysy. wiedziałam, że tak bardzo chcę ją przytulić. szepnęłam do ucha, aby wiedziała, że jestem. przez kilka dni po pogrzebie nie mogłam sie pozbierać.

chcę do niej zadzwonić, może się spotkać, na kawie, na spacerze, bez znaczenia. i się boję. nie mam słów, aby ukoic tragedię, jej rozpacz jest tak duża, że nie wie czy wróci do pracy.
wymieniałyśmy esemesy i czułam chyba po raz pierwszy, że ona bardzo potrzebuje kontaktu. kiedyś oddzwaniała po kilku godz., uważałam, że to normalne. teraz odpowiedzi od razu... siedziałam na łóżku, pisałam do niej i tak bardzo płakałam. obiecałam, że zatelefonuję za kilka dni. i strach. słaba jestem.
dodacie odwagi?
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: off 02.06.12, 16:14
      zadzwoń, popłaczecie razem albo pomilczycie, poopowiada o zmarłym lub nie, ale nie będzie czuła tego, o czym często mówią osoby, które kogoś straciły - że one też umarły dla innych, bo kontakt się urwał.
      --
      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
      • 39.a Re: off 02.06.12, 16:28
        ciary...
        czytałam wywiad z doktorem filozofii, zmarł krótko po przeprowadzeniu wywiadu. mówił o dużej potrzebie normalnej, naturalnej bliskości z innymi, o potrzebie rozmawiania o jego smiertelnej chorobie też.

        dziękuję
        • 39.a P.S. 02.06.12, 16:32
          znajomy, który rozmawiał z moją koleżanką przytoczył mi później jej słowa
          "ludzie się boją zadzwonić, przyjechać", bo tak właśnie jest.
          (dodałaś mi już trochę odwagi)
          • majagor Re: P.S. 02.06.12, 19:53
            Ludzie strasznie się boją zadzwonić, przyjść.
            Nie wiedzą co mają mówić, boją się zacząć jakąkolwiek rozmowę.
            Sama tego doświadczyłam... już nawet w okresie choroby Mamy, a po śmierci już w ogóle.

            Nie wymagaj od siebie, byś była twarda, nie płakała przy niej, nie pokazywała jej twoich odczuć. Nie wypytuj za wiele - ona jeśli chce, sama zacznie "ten" temat - a jeśli nie, uszanuj to.
            Mnie spotkania z kimś, kto chciał mnie wysłuchać, kto nie bał się mojego płaczu i rozpaczy - bardzo pomagały. Sama świadomość tego, iż ktoś się mną interesuje - np. poprzez smsa, telefon, odwiedziny - dawały mi bardzo wiele.

            --
            "Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
            Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
            Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."
            • liberica1 Re: P.S. 02.06.12, 21:29
              Ja się boję zadzwonić sad Napisałam, że jestem do dyspozycji i wszystko to, co chciałam. Nie jesteśmy jakoś szczególnie blisko. Wiem, że ma rodzinę, przyjaciół ale ile można płakać przed nimi? Oni też się martwią. Też biję się z myślami i nie wiem, co zrobić... Nie mam odwagi zadzwonić. sad Naszej wspólnej znajomej odpisała "bo ja już go nie mam". Ja, a wy macie - tak to odebrałyśmy i boję się tego żalu...jakbym dokładała do pieca i wspomnień sad
              • 39.a Re: P.S. 02.06.12, 22:11
                Nie wiem, czy mi wolno Ją cytować. Ale pokazała, co czuje. Że długo nie będzie mogła normalnie oddychać. A ja skojarzyłam ten stan z depresją. Gdy własnie nie oddycham. Takie były moje myśli, nie ujawniałam ich, myślałam. Że nie wie, jak da radę żyć. Że wszystko straciło sens, wszystko dla nich (jako rodziny, małżeństwa) się skończyło. I widzę Jej głowę opartą o ramię męża. Takie mam niejasne przeczucie, że rozmowa z osobą pogrążoną w żałobie jest wchodzeniem w nieunikniony, ciemny nurt życia. Boimy się. Strata dziecka jest chyba stratą najpotworniejszą. Chociaż strata partnera stoi najwyżej w skali stresu. Głupio teoretyzuję. Wiem, czuję, że stała sie straszliwa tragedia.
    • lolinka2 Re: off 03.06.12, 17:59
      no to I've just said....

      a dziś dostałam info, że zmarł wujek, absolutnie ukochany mąż mojej ulubionej cioci, choć okropny dla niej w obejściu. O.
      --
      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
      • psiakostka11 Re: off 05.06.12, 11:34
        Czasem wystarczy po prostu pobyć z osobą pogrążoną w rozpaczy. Być z nią, nic nie mówić
        ale być. To też jest potrzebne. Obecność. Współodczuwanie.
        Odwagi 39a.
    • 39.a Re: off 07.06.12, 16:47
      to głupio brzmi, ale nie będę się narzucać. raz nie odebrała (być może spała),
      drugi raz byla "na miescie" nie mogla rozmawiać. smieję się, bo jestem dosc wrażliwa na odrzucenie, ALE - tu nie chodzi o mnie, jej ból jest na pewno ogromny, ale więcej nie jestem chyba w stanie nic zrobić...
      • liberica1 Re: off 08.06.12, 11:26
        Czy mogę się podpisać pod twoimi słowami? Zrobiłam to samo (i czuję się tak samo, ale nie o to chodzi), reakcja była taka sama. Odpuściłam, zna numer, wie gdzie mieszkam, kontakty na portalach. Może potrzebuje czasu...
    • liberica1 Re: off 19.06.12, 21:58
      Wysłałam smsa takiego luźnego - dzieci idą razem do klasy. Wiem, że pracuje czyli między ludźmi się pojawia. Nie liczę na odpowiedź, ale mam nadzieję że podskórnie czuje moją obecność. Głupie?
      • 39.a Re: off 20.06.12, 02:54
        Nie wiem.
        Mnie ta cala sprawa niesamowicie zmienila optykę. Ok, opadłam dziś z sił, cały wieczór przepłakany, ale podniosłam się, prysznic, posprzątałam kuchnię i tak często zatrzymuję się i myślę, że ~ oto jestem, żyję, nie mam teraz poważniejszych zmartwień ~

        Jak zaczynam wgłębiać się w temat (przepraszam za słowo) wyję. X. pisała mi o pogruchotanym sercu, o tym, że jest połową siebie, że wpada w histerię gdy wchodzi do jego pokoju. Myślę, że osoby "osierocone" mogą długo długo nie wiedzieć przytomnie, co się dookola nich dzieje. Ogromnie jej współczuję. I nie umiem myśleć "nie ona pierwsza, nie ona ostatnia". To okrutne.
        Myślę, że my nie jesteśmy w tym wszystkim ważne.
        • liberica1 Re: off 20.06.12, 10:34
          Wiem, że nie my ale to nie o to chodzi. Mam zupełnie co innego na myśli. Z jednej strony mam nadzieję, że nie przysparzam jej łez, z drugiej może każdy myśli tak jak ja i nie odzywa się między innymi dlatego. Wiem, że kilka osób bało i boi się odezwać - unikają jej właśnie żeby nie dokładać do pieca. Nie wiedzą jak się odezwać, boją się spojrzeć w oczy i pomyślałam, że nie chcę być w tym gronie.
    • 39.a Re: off 24.06.12, 19:17
      zaprosiła mnie do siebie (jest obecnie już dłuższy czas poza swoją miejscowością; na wsi). i muszę przyznać, że się cieszę. z faktu, że wyszło to od niej - również. zapytałam, czy będę mogła iść z nią na cmentarz, położyć kwiaty. "jasne, na cmentarz zawsze". chce porozmawiać o tematach innych niż dziecko. o wszystkim.

      tak się zastanawiam nad swoimi motywacjami. czy nie są chore. nie wiem. jest mi bliska. to chyba to. nic więcej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka