Dodaj do ulubionych

Lit i skutki

24.01.13, 17:47
Próbowali mi dziś pobrać krew na stężenie litu i przyswajalność B12. Nie dało się. Wyszło, żem odwodniona. Dostałam nawet błogosławieństwo na piwo. Pić, pić i pić...
A jak działa lit? Póki co czuję się tak jakby z całego mózgu pozostawił mi kilka neuronów do podstawowego funkcjionowania (oddychanie, serce...).
Moja indywidualna po przeczytaniu rozlicznych moich tekstów stwierdziła, że alternatywą dla mojego zarobkowania powino być napisanie książki. Może faktycznie powinnam w to uwierzyć?
--
matrioszka.wordpress.com/
Obserwuj wątek
    • avi_co Re: Lit i skutki 24.01.13, 18:00
      matrioszka42 napisała:

      > A jak działa lit? Póki co czuję się tak jakby z całego mózgu pozostawił mi kilk
      > a neuronów do podstawowego funkcjionowania (oddychanie, serce...).
      Tak raczej manifestuje się depresja. Od wielu lat przyjmuję lit, ale od jakiegoś roku z okładem z filmów o śwince Pepie przekwalifikowałam się na czytanie literatury rozrywkowej. Niebawem zamierzam przesiąść się na reportaże. Myślę, że weszłam w remisję. Lit chyba nie odgrywa tu większej roli.

      > Moja indywidualna po przeczytaniu rozlicznych moich tekstów stwierdziła, że alt
      > ernatywą dla mojego zarobkowania powino być napisanie książki. Może faktycznie
      > powinnam w to uwierzyć?
      Pisać zawsze można; najlepiej zacząć od bloga. Warto mieć świadomość, jaki odzew wywołuje nasze piśmiennictwo.
        • avi_co Re: Lit i skutki 24.01.13, 18:42
          Ty musisz sobie odpowiedzieć na postawione pytanie. Ja wszelkie zachęty w kierunku pisarstwa ucięłam na pniu, wychodząc z założenia, że znam swoje możliwości. Może Ci szkoda czasu i wysiłku, żeby się sprawdzić w formach narracyjnych/innych? To już Twoja decyzja, czy warto się zmierzyć z rynkiem wydawniczym i czytelnikiem. W każdym razie zaangażowanie w działania twórcze są lepsze niż jałowość depresji. Pisanie bywa znakomitą terapiąsmile
    • drugikoniecswiata Re: Lit i skutki 25.01.13, 05:08
      Jeśli twoja, jak się wyraziłaś, indywidualna, sądzi, że na napisaniu książki można coś zarobić (a zwłaszcza że można zarobić tyle, że stanie się to alternatywą dla zarobkowania), to nie sądzę, by dużo wiedziała o rynku książki. Co nie zmienia faktu, że pisać warto. Że to dobra zabawa i świetna terapia. I że potrafisz to robić, więc w sumie dlaczego nie miałabyś spróbować?

      Nie wiem, czy masz w sobie potencjał na miarę J K Rowling. Być może tak, kto wie. wtedy faktycznie machnij Harryego Pottera bis i możesz przestać pracować. Nie sądzę, by posiadanie AŻ takiego potencjału (+pomysłu, +farta) było warunkiem do tego, by zacząć pisać. Last but not least, nie sądzę, by pani Rowling była świadomo swojego potencjału przed opublikowaniem pierwszego tomu Harry'ego.

      Innymi słowy - nie wierzę w dobre pisanie dla zysku. Wierzę w dobre pisanie z potrzeby pisania / potrzeby zabawy / potrzeby opowiedzenia historii. Zysk i sława to skutki uboczne. Sądzę, że jak się to odwróci, to prędzej czy później gdzieś robi się kicha.

      Jeśli miałoby to być pismaczenie autobiograficzne, to gdzieś w okolicach jest wątek Ani Kacprzyk o jej autobiograficznej książce "Na dwóch biegunach". Nie wiem, czy ktoś poza mną sięgnął po tę opowieść, ale ja sięgnęłam z ciekawością. Nie sądzę, by było to dzieło sztuki, ale cieszę się, że ją przeczytałam. Może ta lektura mogłaby cię zainspirować?

      --
      Im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było...
      • 39.a Re: Lit i skutki 25.01.13, 10:34
        heeee, to spróbuję odtworzyć posta skasowanego wczoraj.
        podpisuję się obiema rękami. zaczynanie pisania z myślą "wydam i zarobię" jest ryzykowne i wątpię, czy z takim startowym nastawieniem powstają rzeczy dobre. wydaje teraz swoje powieścidła, śmieszne autobiografie mnóstwo ludzi i cóż? I nic, kompletnie nic. Obłożyłam się ostatnimi czasy różnymi takimi "Jak zostać pisarzem" i bawi mnie ich czytanie, jest inspirujące, lubię pisać i nic, i nikt tego nie zmieni. Ale zarobić krocie na własnym klepaniu w klawiaturę? To może być cudowny skutek uboczny. bałabym się przestawić na myślenie "utrzymać się z pisania".
        Mam w głowie, że van Gogh za życia zarobił na swoich obrazach 137 albo 9 dolarów. Ha!
        • deelandra Re: Lit i skutki 28.01.13, 09:49
          Też mam chytry plan wydania książki, to takie moje małe marzenie. Nie dla pieniędzy, umówmy się, na tym zarabiają nieliczni, ale dla say=tysfakcji zobaczenia swoich dzieł zebranych w postaci książki w okładce.
          Niestety moja kreatywność od dwóch miesięcy poszła chyba na balety. Stan mieszany? Lit? cholera wie co...
          --
          Z cyklu: wojny domowe
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka