Dodaj do ulubionych

kolejne samotne tzw święta

30.03.13, 20:20
bardzo mi ciężko.czy miałby ktoś ochote pogadać?
pisałam tu dwa lata temu ,może trzy.juz mi się myli.w między czasie dodano mi jeszce border
line który dodtakowo utrudnia kontakty.
K
Edytor zaawansowany
  • avi_co 30.03.13, 20:28
    Parę lat temu spędziłam świąteczny dzień w towarzystwie jednej z forumowiczek.
    Witajsmile
  • kabarettka 30.03.13, 20:52
    dobry wieczór.nie sądziłam chyba,że tak szybko ktoś sie odezwie.Chyba wogóle nic nie sądziłam
    pisząc.To miłe,że piszesz.i piszesz,że masz takie doświadczenie za sobą.
    A ja któreś zkolei dni świąteczne spędzam sama i chyba już mam mało sił..
    Włąsciwie to nawet zaczęłam się zastanawiać pisząc tu te parę słów po paru latach przerwy czy ja jestem własciwie leczona..
    ech..piszę z Warszawy.słuchając 4 programu radia.
    dobrze,ze się odezwałaś ,pisże łas choć nie wiem włąsciwie nawet czy słusznie ,nie wiem kim jesteś,ten internet..może nadzieja się pojawi,bo bardzo smutne mysli tu wokół mnie krążą..
  • tiaaa 31.03.13, 04:03
    Trzymaj się!

    --
    Piotr
  • dzedlajga 31.03.13, 13:09
    To moje pierwsze samotne święta...
    Traktuję je po prostu jak zwykły weekend. Żeby mieć namiastkę świąt upiekłam ciasto.

    Znacznie gorzej było jeszcze miesiąc temu, kiedy musiałam się otrząsnąć z różnych złych rzeczy. Teraz staram się cieszyć z tego, że mam spokój.

    Trzymaj się cieplutko
  • kabarettka 31.03.13, 16:47
    staram się.tylko,że to moje może i 10 święta...nie przyzwyczajam się więc to chyba znaczy chcę zyć
    od trzech dni biore lamitrin ,do amizepinu i wenlektiny.może bedzie lzej?
    10 lat mieszkałam sama ,często nie pracując...mam za duzo samotnosci..
    tu chyba bardziej chodzi o samotnośc niz o swieta.
  • avi_co 31.03.13, 17:15
    kabarettka napisała:

    > 10 lat mieszkałam sama ,często nie pracując...mam za duzo samotnosci..
    > tu chyba bardziej chodzi o samotnośc niz o swieta.
    Z całą pewnością. W święta samotność odzywa się ze wzmożoną siłą, wyobraźnia podsuwa obrazy szczęśliwych rodzin zgromadzonych wokół świątecznego stołu. Gdyby tak jednak przyjrzeć się owym rodzinom, doprawdy mało która mogłaby wystąpić w reklamie.
  • kabarettka 31.03.13, 17:58
    avi_co napisała:

    > kabarettka napisała:
    >
    > > 10 lat mieszkałam sama ,często nie pracując...mam za duzo samotnosci..
    > > tu chyba bardziej chodzi o samotnośc niz o swieta.
    > Z całą pewnością. W święta samotność odzywa się ze wzmożoną siłą, wyobraźnia po
    > dsuwa obrazy szczęśliwych rodzin zgromadzonych wokół świątecznego stołu. Gdyby
    > tak jednak przyjrzeć się owym rodzinom, doprawdy mało która mogłaby wystąpić w
    > reklamie.
    pewno.wiem.ale też coraz pewniejsza jestem,że sqamotność nie jest naturalna.
    wymiana,inspiracja,potrzebne jak jedzenie.
    w zeszłe miałam zapalenie oskrzeli w te przeziębienie.organizm się buntuje.
    jak z reklamy to nie ma,reklamy są sztuczne ale uczę się wierzyć,że są miejsca gdzie ludzie dobrze
    czują się przebywając razem i to wszystko jedno rodziny czy nie rodziny..terapia mnie uczy,no cholera bez tej wiary..nic nie ma..
    ten śnieg absurdalny.mnie lęki nawiedzaja jak za długo siedzę sama.takie dotyczące metafizyki..
    ale jestem z siebie dumna,wyperswadowałam ochroniarzom na dworcu centralnym ,że bicie i wykrecanie rąk bezdomnemu który się awanturuje to nie najlepszyu sposób na to żeby się uspokoił.i puścili go a on w spokoju odszedł.może równowaga u mnie się pojawia?


  • avi_co 31.03.13, 19:56
    kabarettka napisała:

    > sqamotność nie jest naturalna.
    Zgodzę się z Tobą. Bywają różne sytuacje w życiu, także takie, gdy nie ma się już wyboru. Jeśli zaakceptować samotność, mniej boli.

    > mnie lęki nawiedzaja jak za długo siedzę sama.takie dotycz
    > ące metafizyki..
    Wiem, że dzisiaj to mało realne, ale w podobnych stanach pomaga mi wyjście z domu.

  • kabarettka 31.03.13, 20:33
    avi_co napisała,> sqamotność nie jest naturalna.
    Zgodzę się z Tobą. Bywają różne sytuacje w życiu, także takie, gdy nie ma się już wyboru. Jeśli zaakceptować samotność, mniej boli.

    > mnie lęki nawiedzaja jak za długo siedzę sama.takie dotycz
    > ące metafizyki..
    Wiem, że dzisiaj to mało realne, ale w podobnych stanach pomaga mi wyjście z domu.

    hej avi_co nie spostrzegłam Twojego wpisu.dziękuję.masz rację co do jednego i drugiego.
    o wyjściu pomyślałam i rzeczywiście sprawił mi ulgę.akceptacja.tak.
    własciwie czemu ja się tak bardzo boję samotności...
    bo ..rzeczywiśtość zdaje mi się wtedy straszna i straszniejsza...pompuję ja strachem nieogarnięcia..
    czyli do czego mi o to drugi człowiek..do zdjęcia lęku...fe.odkryłam ważną kwestję.przecież "nie do tego" ten drugi..
    ech...
    emocje narastają..są wieelkie i nie do wyrażenia.bo komu...
    a sobie.?
  • avi_co 01.04.13, 09:33
    kabarettka napisała:

    > własciwie czemu ja się tak bardzo boję samotności...
    > bo ..rzeczywiśtość zdaje mi się wtedy straszna i straszniejsza...pompuję ja str
    > achem nieogarnięcia..
    Czy takiej rzeczywistości do świadczasz w istocie, czy taką kreuje Twoja wyobraźnia?

    > czyli do czego mi o to drugi człowiek..do zdjęcia lęku...fe.odkryłam ważną kwes
    > tję.przecież "nie do tego" ten drugi..
    Na pewno łatwiej radzić sobie z lękiem, gdy ma się go z kim podzielić.


  • kabarettka 01.04.13, 13:35
    avi_co napisała:

    > kabarettka napisała:
    >
    > > własciwie czemu ja się tak bardzo boję samotności...
    > > bo ..rzeczywiśtość zdaje mi się wtedy straszna i straszniejsza...pompuję
    > ja str
    > > achem nieogarnięcia..
    Czy takiej rzeczywistości do świadczasz w istocie, czy taką kreuje Twoja wyobra
    > źnia?
    >
    a skąd wiadomo jaka istota?istotnie nie wytrzymuję ..czy to wyobraźnia nie kreuje swiata zewnętrznego?nie wiem gdzie jest granica..
    wydaje się,że jestem bezpieczna a psychika szaleje bo chiałaby "byc zaopiekowana"..sama jak widać ciągle niedomaga z tym dbaniem..
    przegladam gazety do oddania i nagle zdjęcie małpy wysłanej w kosmos..i skręt kiszek aż z bólu i niepogodzenia...żalu ..i pytanie czy to mój żal ,żal nad małpą..
    i lęk..lęk,ze rzeczywistość tak podła...
    no tak,roję sobie cierpienie zwierzaka..
    łoł.nieżle tu wypisuję...
    tak i moja głowa.nie ma na czym sie skupic.głowa chyba musi się "na czymś skupić"
    >
    >
  • avi_co 01.04.13, 20:16
    kabarettka napisała:

    > tak i moja głowa.nie ma na czym sie skupic.głowa chyba musi się "na czymś skupi
    > ć"
    Ja czytam. Tym prostym sposobem wypieram kulawe myśli.
  • kabarettka 01.04.13, 20:43
    próbuję ale trudno mi się skupić.przeskakuję całe połaci i coraz szybciej coraz szybciej..

    r
  • avi_co 02.04.13, 09:01
    Znam to. Pozostają obrazki w telewizji.
  • poetkam 31.03.13, 17:59
    >może bedzie lzej?

    Tego Ci życzę. Bardzo
    --
    poetkowewiersze.blox.pl/html

    ---
    Codziennie na nowo uczę się żyć
  • kabarettka 31.03.13, 19:13
    poetkam napisała:

    > >może bedzie lzej?
    >
    > Tego Ci życzę. Bardzo
    ano.tak.warto tak myśleć,prawda?dziękuję.
    ale to lżej to trzeba prowokować,samo nie przyjdzie.ja chcę iść na studia.nowe.wreszcie przerwać
    z niekończącą się niemocą zrezygnowania z bycia tym kim czuję,że nie chcę być ...


  • kabarettka 31.03.13, 20:35
    akceptacja.to rozwiązanie.jakże zapominam o niej.
  • poetkam 01.04.13, 08:26
    kabarettka napisała:

    > akceptacja.to rozwiązanie.jakże zapominam o niej.

    akceptacja. nadzieja
    --
    poetkowewiersze.blox.pl/html

    ---
    Codziennie na nowo uczę się żyć
  • avi_co 01.04.13, 09:35
    poetkam napisała:

    > akceptacja. nadzieja
    Zachowanie nadziei jest nie do przecenienia. Pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile. Swoją drogą rzadko bywa tak, że rzeczywistość dorasta do tworzonych przez nas samych katastroficznych wizji.
  • kabarettka 01.04.13, 11:45
    avi_co napisała:

    > poetkam napisała:
    >
    > > akceptacja. nadzieja
    > Zachowanie nadziei jest nie do przecenienia. Pozwala przetrwać najtrudniejsze c
    > hwile. Swoją drogą rzadko bywa tak, że rzeczywistość dorasta do tworzonych prze
    > z nas samych katastroficznych wizji.

    Dzień dobry.
    ..trudno tylko tą nadzieje wysupływać lecząc się od kilkunastu lat i bez przerwy napotykając
    trudności..fakt,teraz jest znaczący moment.może jeden z ostatnich przed opanowaniem
    chorób?
    mam osobowość border line,jestem dda ,zwalczam od 25 lat swoją homoseksualna naturę..
    o.napisałam.ciekawe czy starczy mojej nadzieji żeby po tych wyznaniach nie spotkało mnie
    coś dla mnie niedobrego.
    nadziejo,na jakich drzewacg rośniesz?
    ano i nie mam zawodu,bo ten który mam zdecydowanie wybrany był siłą chorego układu nerwowego a nie zdrowego.zdrowszy nie daje rady go wykonywać.
    nadziejo.rzeczywiście mam kłpot z nadzieją,kojarzy mi się z mama która całe życie wyperała wszystko chore wokół niej "mając nadzieję".
    asz mi się napisało.
    na co mogę mieć dziś nadzieję?ano może mnie zaskoczy
  • tiaaa 01.04.13, 12:48
    Czasami życie bardzo pozytywnie potrafi zaskoczyć. Różnie jest. Nadziei nie warto tracić.

    --
    Piotr
  • kabarettka 01.04.13, 17:19
    chcę tylko powiedzieć,że nie oszalałam.pisząc o małpie raczej wyszedł poziom mojego lęku,czasem tak mam, że zdjęcie w gazecie katapultuje mnie w otchłań.
    współlokatorka się pojawiła,to jakoś ciut spo0kojniej.
    obecność człowieka nawet za ścianą sprawia ulgę.
  • avi_co 01.04.13, 20:19
    Cieszę się, że wraz z końcem Świąt zajrzał do Ciebie względny spokój.
  • kabarettka 01.04.13, 20:45
    dziękuję.czy ja nadużywam forum,wypisując wszystko co mi do głowy przyjdzie?
  • avi_co 02.04.13, 09:03
    Według mnie każdy ma prawo korzystać z forum w sobie właściwy sposób. Jeśli wymiana postów daje Ci namiastkę kontaktu z drugim człowiekiem, dobrze korzystasz z możliwości forum.
  • kabarettka 01.04.13, 20:55
    jutro mam terapię.cieszę się.ona mi pomaga.dziękuję za monitorowanie mojego świętowania.
    mam nadzieję na dalszą wymianę myśi,mam też nadzieję,że nie odstręczam pisaniem co popadnie..
    nie zawsze tak pisze,bałąm sie tych dni.
    pozdrawiam serdecznie ,spokojniej
    hormony mi jeszce nie pomagaja w tych dniach kobiecych
  • kabarettka 01.04.13, 21:02
    na swoje wytłumaczenie jeszczed napisze że podobno mam stan mieszany.no i tą całą resztę która mam.border nie jest pomocny w chadzie zaczynam to wszystko rozumieć..
  • tiaaa 02.04.13, 00:42
    border i stan mieszany w chad.. chyba czasem to trudno rozróżnić

    --
    Piotr
  • kabarettka 02.04.13, 08:04
    tiaaa napisał:

    > border i stan mieszany w chad.. chyba czasem to trudno rozróżnić
    >
    co bardzo zwieksza trudnosci w leczeniu.bo jednak jedno leczy się farmakologicznie,drugie terapią.
    trudno też rozróżnic kiedy co jest przyczyna
  • avi_co 02.04.13, 09:05
    A jak to przetrzymać?sad((
  • kabarettka 02.04.13, 18:08
    avi_co napisała:

    > A jak to przetrzymać?sad((

    te dwie przypadłości?..nie wiem...15 lat mnie leczą a włąsciwie od 2 lat...po dotarciu do prawdy
    w terapii u mądrej terapeutki ..piaty rok..
    nie jest łatwo.ale chyba znowu krok do przodu ,nowy lek,nowy stabilizator ,może będzie łatwiej
    mierzyć się z trudami..

  • avi_co 02.04.13, 18:19
    W chadzie jedno jest pewne: czas działa na Twoja korzyść. Tak depresja jak mania w końcu się wypalają, stan mieszany także. Będzie dobrze, trzeba tylko cierpliwie dotrwać. "Tylko" buhahaha!
  • kabarettka 02.04.13, 19:34
    co to znaczy wypalają?to nie jest dożywotnie?
  • avi_co 02.04.13, 19:49
    Jest dożywotnie, ale zmienne: raz górka, raz dołek, kiedy indziej stan mieszany. Wydostać się z dołka to - z mojego punktu widzenia - podstawowy problem, a potem się zobaczy. Trzeba cierpliwości. Zdarzają się także remisje - kilkuletnie okresy spokoju. Warto trwać i przetrwać, żeby doświadczyć, jak żyją normalsi. Trochę sobie żartuję, ale w naszej chorobie zachowanie cierpliwości i nadziei jest tak ważne jak podawane nam specyfiki.
  • kabarettka 02.04.13, 18:10
    przez 13 byłam leczona na nawracająca depresję,stany lękowe no i te dda nieszczęsne..ech.
    ale głupio płakać.dzis terapia nadziei dodała
  • avi_co 02.04.13, 18:22
    Łap oddech, kiedy tylko masz okazję. Lepszy dzień ma też swoją wartość.
  • kabarettka 03.04.13, 12:32
    avi_co napisała:

    > Łap oddech, kiedy tylko masz okazję. Lepszy dzień ma też swoją wartość.

    Dziękuję Ci bardzo za pomoc w tych dniach trudnych,ułatwiłaś mi przetrwanie .Lapię ,staram się,
    chcę żyć.Od tygodnia biorę do amizepinu, i wenlektiny ,lamitrin i wydaje mi się,że pomaga..
    smutne,powolne uzmysławianie sobie choroby po prostu i jej nieuchronności i trwania.
    wolę nie mysleć ile czasu mówiono ,że coś wynika z border a wynikało z chadu i odwrotnie..
    mam wrażenie,że mam cholernie wytrzymały organizm ,że wytrzymał,wytrzymuje..
    ano.zakończę chyba ten świateczny wątek.dziękuję.sesja wczoraj znowu mnie podniosła.K
  • avi_co 03.04.13, 14:50
    Odzywaj się od czasu do czasu, a już na pewno wtedy, gdy poczujesz się bardzo samotna.
  • beatrix-kiddo 03.04.13, 08:47
    kabarettka napisała:

    >w między czasie dodano mi jeszce borderline który dodtakowo utrudnia kontakty.
    > K

    Mnie zmienili diagnozę z ChAD na BPD, poczytałam sobie o tym i cholera większość opisu pasuje do mnie.
    Kontakty międzyludzkie to horror. W święta zwalila nam się na głowę cała (kilkanaście osób) rodzinka męża, z 4-letnim rozpuszczonym dzieckiem na czele. Myślałam, że zakopię się pod śniegiem do wiosny.
    --
    Charytatywny sklep zoologiczny
  • kabarettka 03.04.13, 12:24
    beatrix-kiddo napisała:

    > kabarettka napisała:
    >
    > >w między czasie dodano mi jeszce borderline który dodtakowo utrudnia konta
    > kty.
    > > K
    >
    > Mnie zmienili diagnozę z ChAD na BPD, poczytałam sobie o tym i cholera większoś
    > ć opisu pasuje do mnie.
    > Kontakty międzyludzkie to horror. W święta zwalila nam się na głowę cała (kilka
    > naście osób) rodzinka męża, z 4-letnim rozpuszczonym dzieckiem na czele. Myślał
    > am, że zakopię się pod śniegiem do wiosny.
    Swoją drogą to po prostu dużo ,niezależnie od zaburzen osobowości,nie wszyscy mają predyspozycje do tak licznych ,nagłych wizyt.
  • avi_co 05.04.13, 13:18
    Jak sobie radzisz? Święta mamy za plecamismile
  • kabarettka 07.04.13, 10:36
    avi_co napisała:

    > Jak sobie radzisz? Święta mamy za plecamismile

    Dzień dobry,

    takie miłe to, że sie odzywasz pomimo, że święta mamy już za plecami.Bardzo dobra też wiadomość,
    mówiąca o tym ,żebym się odzywała..
    Będę.
    Kolorytu mojej sytuacji dodaje to,że cierpię okropną biedę,tak to się chyba nazywa,bo ja rzadko o tym mówię..i nie mam komputera swojego bo zepsuł się a nie mam za co lub też inaczej nie potrafię stworzyć sobie albo wytrwać w sytuacji która zaspokajałaby podstawowe choćby potrzeby..
    tu jest kolorowo jak w dżungli.słowo.
    napiszę więcej tylkio zastanawiam sie czy nie stwarzam tu pamietnika ..
    za oknem zdaje się słońce...
    pozdrawiam K
  • avi_co 07.04.13, 19:57
    Jeśli tylko pomaga Ci forumowa bliskość, pisz, ile zapragniesz.
    Bieda ludzka rzecz i na pewno znana niejednemu z forumowiczów. Mnie samej ostatnie 2 lata minęły w lęku, że nie będę mieć środków do życia. Sytuacja wyklarowała się z korzyścią dla mnie. Raz na wozie, raz pod wozem.
  • kabarettka 07.04.13, 21:38
    avi_co napisała:

    > Jeśli tylko pomaga Ci forumowa bliskość, pisz, ile zapragniesz.
    > no tak,tylko,że my tu rozmawiamy we dwie czy to własciwe?być może ,że to mój border się włacza czyli nieufnosc i niepewność...
  • avi_co 08.04.13, 15:29
    W moim odczuciu rozmawiamy o sprawach, które nie tylko nam są bliskie i znane.
  • kabarettka 07.04.13, 21:52
    avi_co napisała:

    > Jeśli tylko pomaga Ci forumowa bliskość, pisz, ile zapragniesz.
    > Bieda ludzka rzecz i na pewno znana niejednemu z forumowiczów. Mnie samej ostat
    > nie 2 lata minęły w lęku, że nie będę mieć środków do życia. Sytuacja wyklarowa
    > ła się z korzyścią dla mnie. Raz na wozie, raz pod wozem.
    A co do biedy..ludzka ,napewno..żal mi tylko ,że ona u mnie z zaburzeń z choroby..i z nie właściwego leczenia...dziś znowu wyszłam z mieszkania ze łzami z bólu spowodowanymi samotnością..bo niedziela..zabawa .. nie ,nie było zabawnie..i przypadek sprowadził znajomego
    na moja drogę...ale chyba jest postep jesli nie w leczeniu dwubiegunowości to w border kidyś bym uciekła a teraz łzy,nie łzy..i zaproponowałam lody i spędziłam dwie godziny w ciepłym towarzystwie..niemal w euforii wracałam..
    myślę o tym,że zaburzenie osobowosci może bardzo utrudniać leczenie choroby dwubiegunowej..
    odkrywam to..
    no i to,ze moja rodzina jest...jakby jej nie było..mama i siostra...nie potrafią nawet chciec zrozumieć..
    ech.nie wiem co piszę...żalę się i żalę..ale naprawdę tak czesto nie wiem co pozwala mi żyć..
    czy można tak płakać publicznie...???
  • avi_co 08.04.13, 15:34
    Nie wiadomo, gdzie kończy się border a zaczyna chad. Jedno z drugim stanowi splot, którego i psych nie rozsupławink
    Milo, że posiedziałaś w sympatycznym towarzystwie nad lodami. Może ten świat nie jest aż tak pusty?

    Jak układają Ci się stosunki z rodziną? Piszesz bardzo ogólnikowo, że Cię nie rozumieją? Może jest na tym polu coś do zdziałania. To, że nie rozumieją, nie znaczy, że nie kochają.
  • kabarettka 08.04.13, 19:40
    moja rodzina...
    moja rodzina jest 400 kilometrów ode mnie w postaci Mamy.Mamy z którą mam ogromny kłopot,
    którą podejrzewam o powód mojego zaburzenia osobowości.Która kiedy mówię ,że boje swoich myśli
    o smierci ,mówi ,zebym Jej nie straszyła,która cała siebie oddała opiece nad moim ojcem który od
    samego początku ich małżeństwa miła problem z alkoholem.27 lat opiekowała sie moim zdradzającym ja i chorym na alkoholizm,na padaczkę i nie wiem na co jeszcze ,może ten alkoholizm był skutkiem jakiegos innego zaburzenia..i nie spostrzegła,że z jej dzieckiem jest "Coś nie tak"..
    i tego nie mogę zapomnieć...tego,ze alkoholik ojciec był na tyle wazny,ze dzieci były mniej..
    no tak..sama była uzalezniona..od niego..
    teraz ojciec nie żyje.mama kiedy mówię,że żle sie czuję,mówi,że przejdzie.nie bardzo odróznia psychologa od psychoatry,nie mówiac oi border line czy chorobach innych.ona wg mnie nie chce tego słyszeć...ona całe zycie mówiła,że wszystko przejdzie..ona odkąd pamietam posyła mi pieniadze ..ona się mnie boi.mnie ,moich kłopotów,chorób..ona nigdy nie dorosła do bycia matka..
    a juz napewno nie osoby z kłopotami .zresztą i osoby ze zdolnosciami.która jako dziecko miała stypendium dla wybitnie zdolnych dzieci a która teraz je to czego współlokatorka nie zje..
    to nie egzaltacja.to prawda.nie mam ubezpieczenia.nie wykonuję tego w czym byłam uzdolniona
    ...nie robię wielu rzeczy które potrafię..nie wiem chyba własciwie dlaczego...
    mogę w tej chwili pracować wyłacznie z dziecmi.tylko ich sie nie boję.
    mam też siostrę która oskarża mnie o problemy finansowe mojej mamy,niedawno okazało się,że mama która dużo pracuje całe życie i sporo zarabia ,mam olbrzymie długi..
    mam taka rodzinę.ja jej nie rozumiem.ja nie mam pojjęcia czy ją kocham,.chyba nie mam siły.
  • kabarettka 08.04.13, 20:26
    ok.może "pojechałam" za daleko..jest zmiana..mieszkam z dwiema współlokatorkami z jedna 3/4 dni w tyg w jednym pokoju (dla oszczednosci ale i jako próba nauczenia sie pewnych rzeczy ano np takich jak przebywanie z kimś obok i wytrzymywanie czy rozwiazywania problemów bez mozliwosci ucieczki czy rozwalania ..) i daję radę..mało tego one też.raz lepiej raz gorzej ale dajemy.czyli jest tak jakby zaburzenie osobowości sie uleczało...a bieguny sa ale chyba leki i mówienie o nich pozwala być
    z nimi i obok ludzi..
  • avi_co 09.04.13, 09:06
    Mieszkanie z kimś w jednym pokoju to jak ma mój gust wielka bliskość. Nie podjęłabym próby, stąd nie wybieram się do sanatorium, bo tego jednego pewnie bym nie zniosła. Gratuluję, to naprawdę sukces.
  • avi_co 09.04.13, 09:15
    Może zakładaj różne wątki o poszczególnych problemach? W jednym zacierają się granice, zagadnienia gubią. Pewnie też porozmawiałoby z Tobą więcej osóbsmile
  • avi_co 09.04.13, 09:03
    Przypuszczam, że Twoja Mama jest wyczerpana opieką nad ojcem, stąd broni się przed zangażowaniem w Toje problemy. Jednak finansowo udziela Ci pomocy. Dla mnie jest to wymowne; ciągle jesteś jej dzieckiem, o które troszczy się tak, jak potrafi. Niewystarczająco, błędnie, .... ale jednak. Spróbuj ją czasem zrozumieć.

    Wszystkie zdolności, jakie posiadasz, są w Tobie nadal obecne, lecz drzemią. Czekają się właściwszy czas, aby się odezwać. Pokładam wielką nadzieję w terapii, że je obudzi. Nie wiem, czy aż tak bardzo boisz się ludzi, spędziłaś niedawno parę godzin w kawiarni, gdzie pewnie było trochę osób, od towarzysza też nie uciekłaś po 20 minutach.
  • kabarettka 10.04.13, 10:11
    hello
    a kto powiedział, że ja Mamy nie staram się czasem zrozumieć..popłakiwać sobie i skarżyć się bo
    boli życie nie oznacza również niestarać się rozumieć..chociaż własciwie to złe słowo..starm sie Ją akceptować bo rozumieć mi trudo.zdaje się kazdy działa i myśli w swój sposób i "ten mój sposób" nie przylega do Mamy,nie rozumiem Jej postępowania bo nie jestem nią.Nie rozumiem dlaczego działa
    w ten sam sposób całe życie kiedy ja nieustannie staram się o nową pomoc dla siebie..skąd ta różnica..
  • avi_co 10.04.13, 10:37
    Przypuszczam, że jesteś oczytana w literaturze n.t. współuzależnienia od alko.
  • kabarettka 10.04.13, 12:29
    nie wiem.może nieco.mam za soba t6erapię dla dda która "nie odkryła",ze dolega mi parę "innych"..
    mój ojciec nie żyje juz 13 lat..jesteśmy z mamą kompletnie różne..opusciłam dom rodzinny kiedy miałam 17 lat..ale masz rację, zapominam o współuzaleznieniu Mamy które chyba trwa na dobra sprawę...i o tym,ze współuzaleznionym "zostaje" ten kto ma "odpowiednie predyspozytcje psychiczne"i współuzaleznienia "potrzebuje"..
    tak.tak.kiedy człowiek cierpi nie rozumie nic...zapomina...krzyczy..złosci się..
  • avi_co 11.04.13, 15:21
    kabarettka napisała:

    > tak.tak.kiedy człowiek cierpi nie rozumie nic...zapomina...krzyczy..złosci się.
    Warto mieć taką świadomość; i nam się żyje trochę lżej, i innym, z którymi związało nas życie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka