Dodaj do ulubionych

Cukier i Niacyna

15.09.17, 17:06
Moi Drodzy!
Mam do Was pytanie, choć ostatnio założyłem podobny wątek, ale do rzeczy. Od jakiś dwóch, trzech miesięcy regularnie suplementuję niacynę (preparat F-VIT B3, niacyna wraz inuliną) oraz niemal całkowicie wyeliminowałem cukier z pożywienia. Nie mam na myśli tylko cukru białego, trzcinowego, ale szeroko rozumiane produkty zawierające cukier (pieczywo białe, drożdżówki, słodycze, napoje, jogurty słodzone itd.). Wręcz zrodziła się we mnie jakaś obsesja i niechęć do cukru. Jedyne słodkie jakie spożywam to owoce. Reszta naprawdę symbolicznie przy jakiś urodzinach, bardziej z grzeczności niż z konieczności.
Od dwóch tygodni zauważyłem wyraźną poprawę samopoczucia. Wróciłem do pracy po długim L4, zacząłem jakoś sobie z nią radzić, zniknęły lęki i myśli depresyjne. Czy ktoś z Was próbował czegoś takiego? Jeśli chodzi o cukier to wydaje mi się, że nigdy go nie nadużywałem, ale mogę powiedzieć, że to i tak jest dla mnie radykalna zmiana. Czy to możliwe, aby cukier tak na mnie wpływał. Nie chodzi mi o to, że nagle zniknęły całe moje problemy, ale w tej chwili czuję, że mogę nad sobą pracować i widzę przełom w psychoterapii, na której od dobrego pół roku był tylko dół, dół, dół... Jeszcze jedna rzecz. Od jakiegoś pół roku, może z hakiem, nie spożywam również alkoholu. Z nałogowych używek pozostała mi tylko kawa, którą również próbuję ograniczyć.
Pozdrawiam serdecznie i proszę o podzielenie się Waszym doświadczeniem.
Edytor zaawansowany
  • 15.09.17, 17:27
    Co do suplementów to całkiem nie mam zdania - różnorodna żywność, chyba że jest się weganinem, wtedy suplementacja wskazana czy konieczna.
    Cukier. Mam jakąś awersję do białego cukru w napojach. Używam stewii i bardzo ją sobie chwalę. Czekoladę jem. Niespecjalnie służy. Napoje gazowane, słodzone - o nie.
    Jeśli chodzi o kawę, podzielę się moim spostrzeżeniem. Muszę ją pić PRZED lekami rano. Coś zjeść małego - kawa - śniadanie - leki. Jeśli podbijam działanie leków kawą to mogę sobie zafundować wrażenie przytrucia kofeiną, nie mam pojęcia o co chodzi. I jakiś niepokój wtedy czuję.
  • 16.09.17, 15:33
    Podziwiam za determinację. Ja daję radę tylko mocno ograniczyć słodkie (głównie chodzi o kawę i herbatę, które już bardzo mało słodzę i staram się stosować ksylitol. Stewia mi nie smakuje). Wszelkie słodzone napoje są niepijalne dla mnie. Poza colą, którą piję małą butelkę raz na kilka lat, wtedy gdy właśnie poczuję, ze po prostu muszę ją wypić. Normalnie nie mogę na nią patrzeć, ale raz na kilka lat mam przymus. Nie mam pojęcia z czego to wynika. Choć ostatnio zauważyłam, że nie czułam się najlepiej, bo byłam później bardzo pobudzona i to przez kilka dni.

    Cukier to naprawdę trucizna i zwyczajnie uzależnia. Jak alkohol czy dragi. Dlatego po detoksie czujesz się lepiej.

    Ja słodzę już na tyle mało, herbaty czasem w ogóle nie słodzę, że jak np przypadkiem napiję się herbaty mamy (dwie czubate łyżeczki) to mam odruch wymiotny.

    Apropos, niektórzy jak są głodni to zjedzą wtedy coś słodkiego i jest ok. O ile jeszcze drożdżówka spełni jeszcze u mnie funkcję zapychacza, to już sama myśl o batoniku w takiej sytuacji wywołuje odruch wymiotny. Może dzięki temu nie podejmuję głupich decyzji. Gdy jestem naprawdę głodna jem kanapkę lub coś na ciepło ale na pewno nie słodkie. A słodkie dania (naleśniki) nie służą u mnie zaspokojeniu głodu, raczej jako deser a i to sporadycznie.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/aa/qg/jluk/ThRlY5C1CYRVn0lUPA.jpg

    Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie smile
  • 16.09.17, 16:52
    Dzięki za odpowiedzi. Jak pisałem wcześniej u mnie to dość radykalna zmiana. W przeszłości nie słodziłem, ani kawy, ani herbaty, ale dość dużo pojadałem słodkiego. Taka ze mnie była słodka dziurkasmile. Jak lody, to z pół litra na raz... cukiereczki, drożdżóweczki itd. Nie dawałem rady się temu oprzeć i zwalałem winę na efekt uboczny leków. Był czas, że zabierałem puszkę coli w góry na czarną godzinę i zawsze wypijałem, a teraz od dobrych dwóch miesięcy jeżdże ciągle z tą samą i nie mam zwyczajnie na nią ochoty. Pooglądałem sobie kilka filmów o cukrze i szczerze go sobie obrzydziłem. Nie wiem czy z tym wytrzymam, ale pocieszam się, że to podobnie jak z fajkami, najgorsze są pierwsze tygodniewink. Pozdrawiam
  • 23.09.17, 09:18
    Hej,

    właśnie chciałam poruszyć ten temat, uprzedziłeś mnie smile Weszłam na to forum w poszukiwaniu osób, które próbowały poprawić swoje zdrowie suplementacją witamin. Z tym że ja przymierzam się do "kompleksowej kuracji"-niacyna, tiamina i B6. Widzę jednak, że już sama B3 może coś zdziałać. Możesz powiedzieć jaką dawkę dobową przyjmujesz? I jaki suplement bierzesz? Proszek, tabletka - nazwy firmy się domyślam smile Rozumiem, że równolegle łykasz lekarstwa?

    Ja cukru nie używam od lat. W ogóle bardzo zdrowo się odżywiam, wyniki badan mam świetne ale samopoczucie podłe smile
    Nie jadam słodyczy, mocno przetworzonej żywności, sama sobie gotuje zdrowe, urozmaicone posiłki, jem dużo owoców i warzyw, piję dużo wody. Nie palę, nie piję. W lepszych okresach uprawiam sport. Mój przypadek pokazuje chyba, że nie ma przełożenia tak do końca. Weszłam w hipomanie żyjąc jak wyżej, wystarczył stres. Ale zdrowo żyć nie zaszkodzi na pewno smile
    I tak - uważam, ze cukier to nic dobrego, jego ograniczenie na pewno wyjdzie Ci na plus.
    Gdybyś mógł zdradzić...skąd pomysł na witaminy? Ja natrafiłam na publikację Abrama Hoffera i postanowiłam spróbować nie mając nic do stracenia prócz kilku złotych.

    Pozdrawiam.

    Ps. Spróbuję odnaleźć Twój drugi wątek i może znajdę tam odpowiedzi na pytania, które zadałam powyżej smile


  • 23.09.17, 20:32
    Hejka!
    Jeśli chodzi o źródło w którym znalazłem temat niacyny to chyba to był ten artykuł:
    www.akademiawitalnosci.pl/10-najpotezniejszych-protokolow-witaminowych-cz-7-niacynowy-protokol-doktora-abrama-hoffera/
    Tak czy siak, chodzi o tą samą osobę. Wbrew pozorom nie biorę dużych dawek niacyny, bo nie można jej już kupić w aptekach. Została zakazana i wycofana ze sprzedaży. Początkowo kupiłem kwas nikotynowy w czystej postaci, używany jako składnik pasz i dotego małą wagę elektroniczną (chciałem sam go sobie dozować). Gdy moja żona to zobaczyła, to wściekła się, nie zgodziła się na taką kurację i kazała mi odesłać całe to badziewie. Stosuję więc suplement dostępny w sprzedaży tj. F-VIT B3 firmy FORMEDS Sp, z o.o. W jednej dawce zawarte jest 50 mg niacyny oraz 750 inuliny. Są to wielkości zdecydowanie mniejsze niż zaleca dr Hoffer, ale lepsze to niż nic. Ja podwajam dawkę. Raz, czy dwa razy uzyskałem efekt flusha.
    Nie uważam do końca, by moje lepsze samopoczucie zawdzięczał tylko temu. Jest kilka czynników, które mogły się do tego przyczynić. Prawdą jest, że mogę iść w górkę, momentami trochę mnie nosi, ale póki co jest w miarę stabilnie. Druga rzecz to lekarstwa. Zażywam ich dość sporo wenlafaksyna, lamotrygina i ostanio nowy stabilizator, który też mógł przyczynić się do lepszego samopoczucia Absenor. Po trzecie wycofałem niemal na maksa cukier z diety. Tzn. mało go jadłem, ale teraz żadnych drożdżóweczek, babeczek, czekoladek itd. itp. Naprawdę zdarza się to bardzo okazjonalnie a i to niechętnie. Po czwarte leczę się solidnie od jakiś dwóch lat. Uczęszczam na terapię, w tej chwili indywidualną.
    Lepsze samopoczucie pojawiło się około trzech tygodni temu. Powróciłem po dwumiesięcznym l4 do pracy i zacząłem sobie w niej radzić. Na razie jest dobrze i chciałbym, by tak pozostało. Niacynę nadal spożywam jak i inne suplementy. Magnez cały czas witaminy grupy B dorywczo.
    Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. Wątek o niacynie to "niacyna", chyba z lipca tego roku, ale przeszedł on bez większego echa, więc za dużo tam nie znajdziesz.
  • 24.09.17, 05:26
    Może jeszcze tylko dodam, że preparat z niacyną zażywam od około 3 miesięcy. I może jeszcze drugie dodam, że staram się jeść omega 3, 6. Nie jem mięsa i ryb, więc wcinam mielone siemię lniane, orzechy, migdały, pestki dyni itp. Poza tym na skutek spożywania dość dużej dawki leków i innych suplementów wspomagam pracę mojej wątroby spożywając regularnie ostropest plamisty. Pozdrawiam
  • 24.09.17, 10:14
    Mam podobnie, po prostu nie lubię mięsa i też nadrabiam orzechami, olejami i pestkami. Stosuję regularnie ostropest(ze względu na leki jak i zanieczyszczona żywność) i mam wątrobę jak i inne narządy w bardzo dobrym stanie. Chociaż tyle...takie szczęście w nieszczęściu smile
  • 24.09.17, 10:09
    Dziękuję za odpowiedź, wątek odnalazłam smile

    Suplement rozpoznałam natychmiast, bo moja ścieżka zawodowa przez chwilę wiodła przez tzw. Medycynę Alternatywną i o suplementach mam trochę wiedzy a Formeds znam i sięgam po ich produkty. Dużo też czytam o leczeniu chorób psychicznych i, niestety, co chwila wpadam na pomysł by odstawić leki i próbować pokonać ChAD metodami niekonwencjonalnymi smile
    Jestem zaskoczona, że uzyskałeś efekt Flusha, gdyż w mówi się, że nie wchłaniamy nigdy 100% suplementu. A nawet słyszałam, że syntetyczne produkty może 30%, 10% a nawet wcale ale być może to próba zdyskredytowania rynku suplementów przez farmację. W takim razie to dobrze świadczy o ich produkcie i ja też zamierzać zakupić właśnie ich witaminy.
    Inną sprawą jest odczytanie skąd nadeszła poprawa..Gdy nie wiedziałam co mi jest i gdy wydałam już cały majątek na lekarzy wszystkich specjalizacji, gdy zostałam uznana przez otoczenie za hipochondryczkę, postanowiłam przejść na modną obecnie dietę bezglutenową. Jak ja się świetnie wtedy czułam! Odtrąbiłam sukces i....zjazd. To znowu nie to...I tego się obawiam i przy tym eksperymencie. Ależ to przebiegła choroba...smile
    Odnośnie suplementacji-ja biorę: Wit C, D3 cały rok duże dawki(mialam spadki ponizej normy), B-kompleks, B12(miałam spadki ponizej normy i dostawalam zastrzyki), magnez w postaci Cytrynianu i oliwki magnezowej, Omega 3 z oleju rzepakowego nierafinowanego.

    Pozdrawiam i życzę aby ten stan, w którym znajdujesz się obecnie trwał i trwał smile
  • 24.09.17, 11:47
    Czytając Twoją wypowiedź przypomniałem sobie o jeszcze jednym elemencie mojej psychicznej układanki, być może najważniejszym. W obawie przed dużą ilością prochów, po wprowadzeniu nowego stabilizatora, odstawiłem sam Zolaxę. Moja Pani dr zastanawiała się przy mnie czy ją już odstawiać, ale póki co kazała się wstrzymać. Postanowiłem nie czekać tylko ją odstawić. Nowego stabilizatora też biorę początkową dawkę, pomimo późniejszych zaleceń, by go zwiększyć. Wszystkie kombinacje z lekami zacząłem robić, gdy już poprawiło się moje samopoczucie, jakieś trzy tygodnie temu. Teraz czeka mnie, jeśli dobry stan się utrzyma, odstawienie antydepresantów, ale to już pod okiem psychiatry. Mój psychiatra już kilkukrotnie o tym wspominała, ale po jednej nieudanej próbie, zakończonej totalnym dołem, do drugiego podejścia na razie nie doszło. Wiem, że trochę zaryzykowałem, ale poszedłem za intuicją, która mnie do tego pociągnęła. Nie były to jakieś wielkie dawki, po prostu nie chciałem zażywać trzech stabilizatorów jednocześnie. Jak już wspomniałem wyżej zrobiłem to już po odzyskaniu lepszego samopoczucia. Jestem też pod kontrolą mojej psychoterapeutki, więc ewentualne wejście w górkę powinno zostać bezpiecznie wyłapane.
    Jeszcze jedno. Od jakiegoś roku nie spożywam alkoholu, co wcześniej zdarzało mi się dość często i w nadmiarze. Z używek pozostała tylko kawa, 1-2 dziennie, którą właśnie idę sobie zrobić wink Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w zdrowieniu.
  • 24.09.17, 12:20
    Zaczynając od końca-też miałam jakiś tam problem z alkoholem. Nie uważam by było to prawdziwe uzależnienie, z kilku powodów. Głównie dlatego, że chęć napicia pojawiała się tylko w jednym wypadku-gdy miałam górkę. Wyłącznie. Nigdy nie piłam na smutno, a tylko w okresach podwyższonego nastroju. I nawet sama doszlam do tego, ze traktowałam alkohol do wyciszenia emocji. Tych dobrych. Byłam tak naładowana energią, myślami, nie mogłam usiedzieć w miejscu, nosiło mnie, chciałam żeby coś się działo a tu nic, proza życia smile A ta przysłowiowa lampka, dwie, wina rozluźniały mnie, wyciszały, uspokajały. Nigdy się nie upijałam, naprawdę nie potrzebowałam wiele tego alkoholu. Sięgałam wyłącznie po wino. Mimo że w domu mam dobrze wyposażony barek, jeśli nie było wina, nie piłam nic. Gdy skończyły się górki, skończyła się chęć popijania. Dlatego uważam, że to nie było uzależnienie. Obecnie nie piję od czasu kiedy biorę stabilizator, bo....nie mam górek smile Nie mam emocji, nie ma co tłamsić.
    I wiem od lekarza, że to dość charakterystyczne w tej chorobie.
    Widzę, że wszyscy eksperymentują z lekami na własną rękę smile U mnie to w ogóle była kuriozalna sytuacja. Najpierw odmówiłam leczenia mówiąc, że sama dam sobie radę, potem przyszłam po pomoc, bo wpadłam w dołek na wiadomość o chorobie, dostałam Depakine, wykupiłam przeczytałam opinie w niecie oraz ulotkę i tak się wystraszyłam, że znowu odmówiłam leczenia. Lekarz rozłożył ręce mowiąc, że klient nasz pan. W końcu powiedziała mi, zebym sama sobie wybrała lek czerpiąc wiedzę z forów czy innych źródeł. Wahałam sie między litem i tegretolem na który ostatecznie się zdecydowałam. Ale moje samopoczucie pozostawia wiele do życzenia więc chyba poproszę o zmianę.

    Mam jeszcze pytanie, dość prywatne więc zrozumiem jeśli pominiesz je milczeniem. Jaki jest koszt takiej terapii indywidualnej? Takiej, żeby przynosiła efekty?
  • 24.09.17, 13:33
    Mam na tyle dużo szczęścia, że po terapii dziennej grupowej zostałem w tym samym ośrodku przyjęty na terapię indywidualną. Zresztą takie było zalecenie mojej dr psychiatry oraz terapeutów. Mam wrażenie, że w ośrodku w znacznym stopniu stawia się tu na psychoterapię, zresztą też tak uważam, że tak być powinno. Leki lekami, ale psychoterapia przynosi podobne, ale trwalsze efekty. Zresztą ostatnio mam wrażenie wystąpił przełom. Pół roku miałem tak duże wahania nastroju, że wydawało mi się, iż w ogóle nie korzystam. Chciałem nawet zrezygnować za namową żony i znajomych. Sugerowali, by zmienić lekarza, terapeutę, że to całe leczenie za długo trwa i jest nieskuteczne. Z perspektywy czasu cieszę się, że zostałem. Byłem u innego psychiatry na konsultację, ale odprawił mnie z kwitkiem. W dodatku kazał mi powiedzieć na terapii, że byłem u niego i że być może jest to jakiś przełom w terapii, którego nie chcę i szukam ucieczki. Powiedziałem, zrobił się trochę kwas. Chyba specjalnie powiedziano mi o płatnej formie terapii. Przypuszczam, że była to też chyba forma zmobilizowania mnie i otworzenia oczu. Terapeutka tłumaczyła mi, że często płatna terapia zmusza pacjenta do większej motywacji. Jest to naturalne, bo jak płacić, to się chce płacić za coś, a nie wyrzucać pieniądze w błoto. Mając refundowaną terapię można tego nie doceniać.
    Reasumując. Kończąc terapię grupową dowiedziałem się, że z diagnozą CHAD można skorzystać z terapii indywidualnej w ramach NFZ. Czas terapii nie jest jednak nieograniczony (nie wiem dokładnie z ilu można skorzystać godzin terapii), ale zacząłem ją w listopadzie zeszłego roku i nadal nie płaciłem za żadną sesję. Z uwagi na duże wahania mojego samopoczucia terapię zagęszczono do cotygodniowych spotkań, a w ciężkich chwilach były chęci spotykania się dwa razy w tygodniu. Ustalając kontrakt z moją psychoterapeutką umówiłem się na około półroczną darmową terapię, a później miałem przejść na płatną, komercyjną. Jak widzisz minęło niemal 11 miesięcy, nadal z dość dużą częstotliwością korzystam z psychoterapii i nic mnie to nie kosztuje. Wiem, że to już się kończy i przejdę na terapię komercyjną, ale by to zrobić muszę pracować i zarabiać jakieś pieniądze. W końcu może jednak napiszę Ci ile to kosztuje. Przepraszam, że tak się rozpisałem, ale trochę mnie poniosło. Koszt jednej sesji w tym ośrodku wynosi 100 zł. 4x w miesiącu 400 zł. Wiem, że jak przejdę na terapię komercyjną i dobrze bym się czuł to rozrzedzę spotkania do dwóch w miesiącu, czyli 200 zł na miesiąc. Z terapii póki co nie chcę rezygnować, mam poczucie zmarnowania około 10 miesięcy terapii, bo podczas sesji był tylko dół, płacz i zgrzytanie zębów. Generalnie nie nadawałem się do pracy terapeutycznej, a główną pracą terapeutki było wspieranie mnie i wyciąganie z doła, w którym dość mocno się rozkokosiłem. Strasznie ciężko wspominam ten czas, ale chyba był potrzebny, by w końcu się przebudzić. Czas pokarze, czy udało mi się w końcu sobie pomóc, czy znowu mój lepszy stan pęknie jak bańka mydlana. Pożyjemy... zobaczymy... Terapię mogę polecić każdemu, choć jak widać w moim przypadku jest to proces długotrwały Były momenty totalnego zniechęcenia, braku wiary w całe to gadanie i chęć rezygnacji, ale koniec końców chyba w końcu zaskoczyło smile
    Jeśli masz masz więc diagnozę CHAD spróbuj znaleźć psychoterapeutę przyjmującego w ramach NFZ. W moim przypadku mam wrażenie, że zaangażowanie w leczenie jest podobne jak pójście do prywatnego psychoterapeuty. Byłem na kilku prywatnych wizytach i nie wspominam tego jakoś nadzwyczajnie. Tu też są miernoty i trzeba dobrze poszukać, by znaleźć kogoś zaangażowanego i chcącego pomóc. Zresztą rolą terapeuty nie zawsze jest wspieranie. Czasami miałem poczucie pozostawiania mnie samemu sobie. Nie wiem jak bym reagował w komercyjnej praktyce. Czy bym w takim przypadku nie uważał, że ktoś wyciąga ze mnie tylko pieniądze, a poza tym w ogóle go nie obchodzę. W końcu płacę to wymagam. Prawda?
    Tak czy siak 1x sesja 100 zł, ale terapia jest procesem długotrwałym, więc jeśli komercyjna to uzbiera się na nią niezła suma pieniędzy. Pozdrawiam i podziwiam jeśli dotarłaś z czytaniem do końca wink
  • 24.09.17, 14:14
    A dotrwałam, dotrwałam. Przeczytałam na wdechu, bo sprawnie i logicznie piszesz więc idzie łatwo.

    Wiesz, ja to w ogóle nie wiem czy od początku nie popełniam błędu. Założyłam, że będę się leczyć prywatnie, bo...gwarantuje mi anonimowość a i bezmyślnie uważałam, że prywatnie=lepiej. Za każdą wizytę płacę 160 zł plus leki 100% odpłatne a dowiedziałam się, że mogłaby mi wypisywać z refundacją, podobno, nie wiem. Do tego nigdy nie zasugerowała mi bym dzwoniła w razie potrzeb i zapytań a na forach ludzie piszą, że taki bezpośredni kontakt z lekarzem, do tego prywatnym, to dość popularny zwyczaj w dodatku w momencie dobierania leków gdy pacjent jest niestabilny. Mnie każe przychodzić na wizytę, czytaj: płać. Muszę się bliżej przyjrzeć terapii sponsorowanej przez NFZ smile
  • 24.09.17, 17:43
    No to pewnie znowu się rozpiszę wink
    No to tak. Zacząłem wraz z żoną, a w sumie to ze względu na mój stan psychiczny, ona zdecydowanie bardziej się w to zaangażowała, szukać ośrodka z psychoterapią grupową, bo od takiej chciałem zacząć (miałem kilka lat temu nie ukończoną terapię. Po wprowadzeniu mnie w stan manii zostałem wypisany, czy wręcz wyrzucony ze szpitala, generalnie była lekka masakra ze mną, zresztą wiecie jak to jest w manii). I tak znalazły się dwa ośrodki z terapią refundowaną przez NFZ. Starałem się dostać do jednego i drugiego. W pierwszym, z którego usług do tej pory korzystam kwalifikowały mnie dwie kobiety: lekarz i psychoterapeuta, do drugiego głownie lekarz i terapeuta zarazem. Nie chodzi mi oto gdzie było lepiej, z kobietami było spokojniej, natomiast facet dość mocno mnie punktował, zmuszał do pracy i dawał do myślenia, co w tamtym stanie psychicznym nie wychodziło mi najlepiej. Decyzja z pierwszego ośrodka pojawiła się szybciej i postanowiłem tam się leczyć. Piszę to ponieważ chcę Ci uświadomić jak jest z psychoterapią indywidualną. W tym drugim ośrodku była tylko płatna psychoterapia indywidualna. Lekarz, właściciel ośrodka, tłumaczył mi, że jeśli chodzi o terapię indywidualną, ZUS nie zawsze chce ją refundować i mają problem z pozyskaniem na nią środków. Lecząc się już w moim ośrodku, mam dr z którą zawsze mogę się skontaktować w godzinach pracy. Gdy było źle kilkukrotnie przyjmowała mnie z dnia na dzień. Nigdy mi nie odmówiono pomocy. Jeśli chodzi o moją terapeutkę, to sam ją wybrałem po zakończeniu terapii grupowej. Wydaje mi się, że mamy dobry kontakt, a przede wszystkim zna mnie z czteromiesięcznej terapii grupowej, więc nie musiałem przechodzić wszystkiego od nowa. Poza tym gdy było ze mną źle, to wybijała mi moje ciemne myśli, przywołując różne sytuacje z terapii grupowej, kiedy to dobrze sobie radziłem. Poza tym mam do niej nr telefonu komórkowego, więc też mam poczucie bezpieczeństwa, że gdy będzie źle to zawsze mogę zadzwonić. Nigdy z tego nie skorzystałem, ale świadomość, że mam taką możliwość już sama w sobie jest uspokajająca.
    Jeśli chodzi o leki to większość jest refundowana. Jeśli nie w całości to w jakiejś części i wycieczka do apteki kosztuje mnie w granicach 30-50 zł na miesiąc może dwa leczenia. Brzmi to jakoś idealnie, ale może i ja za dużo nie wymagam. Były chwile zwątpienia, chęci zmiany ośrodka, lekarza, terapeuty, brak wiary, ale ponoć stany depresyjne są niezbędne, a mało tego uważa się, że właśnie wtedy terapia jest najskuteczniejsza.
    Nie traktuj swojej decyzji jako błędu. Ja też początkowo chodziłem do prywatnego psychiatry. Leczenie opierało się tylko na lekach i odbywało się wg schematu dawka leku-jest dobrze-dawka leku-jest źle-zwiększona dawka leku-jest dobrze i tak dalej kilkukrotnie zwiększałem dawkę antydepresantu. Leki pomagały mi na chwilę, nosiło mnie trochę po nich, a później i tak kończyło się dołkiem. Gdy wspominałem o psychoterapii to lekarz tłumaczył mi, że to wspomagające leczenie, a w CHAD główny nacisk kładzie się na farmakologię. Im bardziej pytałem o psychoterapię, tym bardziej mnie od niej odciągał. Zrezygnowałem z leczenia u niego, gdy było już całkiem ze mną źle i nie dałem rady chodzić do pracy.
    Tak czy siak moim zdaniem warto szukać refundowanych usług. Płacisz składki, więc z tego korzystaj. Jak dla mnie koszt wizyt prywatnych to jakiś kosmos. Ja wiem, że każdy chce zarobić, ale za 15-20 minut po receptę płacić 100-150 zł to trochę za dużo. Nie mówię, że jestem przeciwnikiem komercyjnych wizyt i terapii, nie wykluczam, że z takich nie będę kiedyś korzystał, ale póki co mam niezłą opiekę na przyzwoitym poziomie. Umawiam się na godzinę, nigdy więcej niż kwadrans nie musiałem czekać w kolejce, a i kilkukrotnie byłem przyjmowany poza nią. Oby tylko psycha wytrzymał, a nie będzie źle. Pozdrawiam.
    ps. Z tego co piszesz tutaj i w poprzednich wątkach chyba śmiało możesz spróbować leczenia w innym miejscu, u innego lekarza. Pisałaś, że nie ma postępu w leczeniu, więc może warto się zastanowić nad zmianą. Zaufanie pomiędzy lekarzem a pacjentem, psychoterapeutą a pacjentem to podstawa. Bez tego raczej nic dobrego nie będzie.Nie wiem czemu wypisuje Ci recepty bez refundacji. Ja nawet chodząc prywatnie to dostawałem recepty na refundowane leki. Dziwne. Chyba, że nie jesteś ubezpieczona.
  • 24.09.17, 18:13
    Bardzo Ci dziękuje, to bardzo bardzo cenne informacje dla mnie.

    Jestem ubezpieczona i byłam przez cały czas trwania leczenia więc to rzeczywiście dziwne, skoro można inaczej. Nie wiedziałam o tym a i tez nie miałam głowy by się nad tym zastanawiać.

    Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas smile
  • 24.09.17, 18:19
    Powodzeniabig_grin
  • 30.09.17, 16:55
    I może jeszcze jedna cegiełka do poprawy samopoczucia. Od kilku miesięcy chodzę regularnie do dentysty. Najsłabsze zęby już wyleczyłem. Było tego cztery sztuki, w tym jeden z dość zaawansowaną próchnicą. Nie kontrolowałem stanu moich zębów + cukiereczki, więc mam co mam. W zębach ponoć wszystko się zaczyna, więc namawiam Cię do kontrolnej wizyty u stomatologa. Pozdrawiamsmile
  • 30.09.17, 17:35
    Tą część ciała mam akurat zdrową big_grin Zamówiłam Niacynę, myślę, że we wtorek dojdzie. Jest 500 mg, wiec bede ją dzielić i zaczynać od małych dawek.
  • 30.09.17, 18:48
    A co za produkt kupiłaś i gdzie, jeśli to nie jakaś tajemnica? wink Pytam, ponieważ pisałaś, że pracowałaś w "branży", więc na pewno wybrałaś coś wartościowego smile
  • 30.09.17, 21:04
    Kupilam Progress Labs(nie znam, pierwszy raz to widzę). A kupilam tylko dla wysokiej dawki. Do tej pory widzialam tylko 50 mg maks. I nawet mnie zastanawia skąd ten rozrzut. Tabletkę niestety otacza troche dodatkow, ktore mi sie nie podobaja ale gdy cos zaskoczy poszukam czegoś porządniejszego. Śpieszy mi się do lepszego samopoczucia. U Ciebie chyba nadal dobrze☺ To dobrze☺
  • 30.09.17, 21:19
    Póki co jest dobrze, dokupiłem jeszcze niacynę 100 mg firma G&G i łykam rano i wieczorem. Na pewno nie będę już zwiększał dawki, tym bardziej, że wieczorem mam "flusha". Wrażenie, że mi włosy z cebulkami wychodzą, albo rosną zbyt gwałtownie wink Pozdrawiam, zdrowiej smile
  • 30.09.17, 21:29
    Cholera...chyba przesadziłam z tą 500 ☺ jak Tobie przy setce włosy trzeszczą🙂
  • 30.09.17, 21:33
    Spróbujesz to zobaczymy wink powodzenia i daj znać jak było smile
  • 03.10.17, 13:55
    Wzięłam pierwszą dawkę. Tabletkę 500 mg wysypałam, podzieliłam na 5 porcji. Po pierwszej nic się nie dzieje. Jak miałam blade uszy tak nadal mam wink
  • 01.10.17, 13:07
    Niacyna Progress Labs 500mg zawiera amidu kwasu nikotynowego. Wg Solwera amid kwasu nikotynowego nie działa. Nie znam się na niacynie ale wg niego trzeba szukać suplementu który zawiera tylko kwas nikotynowy. Jeżeli komuś zależy na dawkach powyżej 50mg to ze sprawdzonych środków brałem Niacynę Puritan's Pride 100mg (tylko kwas nikotynowy). Zawiera oczywiście mityczny stearynian magnezu wink. Brałem to na egzeme (taka choroba skóry). Flush był po każdej dawce (na uszach i rękach). Egzema zniknęła po trzech dniach stosowania (a nie umiałem się tego pozbyć parę lat). Obecnie biorę raz dziennie wspominany wcześniej F-VIT(50mg) o którym też pisał Biala_malpa.
  • 01.10.17, 15:28
    Na Niacynie i ja się nie znam, ale z tego co udało mi się poczytać działają oba, z tym że amid bardziej obciąża wątrobę. Tak wynika z mojego śledztwa smile Grzebie jeszcze w temacie, to i tak pierwsza próba samoleczenia smile Jak nie będzie efektów to spróbuję innym suplementem a jak i tu nie drgnie, porzucę nadzieję smile
    Egzema zniknęła...a dół? Też się ulotnił? Wiele sobie obiecuję po tej kuracji smile
  • 01.10.17, 16:49
    Z tego co i ja pamiętam, to obie substancje mają podobne działanie, z tym wyjątkiem, że amid nie wywoływał "flusha".
    Spróbować warto, to nic nie kosztuje, ale nie poddawaj się gdy nie przyniesie spodziewanych przez Ciebie efektów. Zawsze można coś zmienić, poprawić, poszukać, choć szczerze życzę Ci powodzenia i zaciskam kciuki smile
  • 01.10.17, 22:29
    Zanim zaczniecie z kocanką stosować niacynę, określcie cel jaki chcecie osiągnąć. Koniecznie przeczytajcie „Zastosowanie niacyny w terapii” Andrzej Nagalski, Jadwiga Bryła. Zakład Regulacji Metabolizmu, Instytut Biochemii, Wydział Biologii, Uniwersytet Warszawski www.phmd.pl/api/files/view/2150.pdf oraz stronę kliniki Mayo.
    Dawkowania się nie bać! Klinika Mayo zaleca w zależności od schorzenia nawet do 12gramów/doba do pięciu lat (For heart disease, 0.125-12 grams of niacin has been taken by mouth daily for up to five years.=W przypadku chorób serca, codziennie przez okres do pięciu lat przyjmowano 0,125-12 gramów niacyny) Zwróć uwagę NIACYNY nie Niacynamidu Szczegóły w zakładce Dosing(dozowanie,podają dla różnych chorób,przypadków)) i Interaction(interakcje) Lewa strona karty na stronie www.mayoclinic.org/drugs-supplements/niacin--niacinamide/safety/hrb-20059838 Pod żadnym pozorem nie wstrzykujcie sobie niacyny dożylnie -to tylko w szpitalu może zrobić lekarz, jeśli uzna za stosowne. Któreś z was popełniło ten sam błąd co ja. Zaczęło zażywać niacynę od 100mg. Pisałem z jakim skutkiem Przy samoleczeniu należy przyzwyczajać się i stosować dawkę od 25mg i dodawać codziennie początkowo 25mg a po osiągnięciu 0,3g co 50 aż do żądanej dawki(ja tak robiłem) Tak małe dawki uzyskujemy przez podział posiadanej tabletki100,500mg lub ważenie proszku. Dawkę dzienną przyjmujemy w trzech równych porcjach,po posiłku. Przyjęcie jednoczesne wit C( do 1grama proszku rozpuszczonego w szklance wody) lub aspiryny(uwaga na interakcje) minimalizuje efekt flush. Niacynamid można , a nawet trzeba stosować przy produkcji kremów( zdaniem pań,skóra staje się wtedy aksamitnasmile )Nie jestem przeciwnikiem stosowania inuliny jako wypełniacza, lecz przy stosowaniu 100 mg tabletek, by osiągnąć poziom 1,5 grama niacyny to raz że zbankrutujesz a dwa, inuliny przyjmiesz tyle ,że z uwagi na jej własności przeczyszczające wyjdzie z ciebie razem z niacyną, drugim końcem rury. Dlatego ja stosuje czystą niacynę. Wystarczy wbić w wyszukiwarkę Niacin powder,a wyjdzie dużo ofert w przystępnej cenie. I tylko ot ciebie i twojej wiedzy w temacie, będzie zależało czy i którą kupisz.. Można a nawet trzeba płacić kartą. Przykład za 250gram 100% Pure Niacin Nicotinic Acid Powder Vitamin B3 Cholesterol Heart Health Price: $ 9.95zamiast $ 26.95
  • 02.10.17, 06:12
    Dzięki za info smile ale wątek się nam rozwinął big_grin ja zamierzam zażywać niewielką dawkę 50 mg + inulina w postaci poszki oraz 100 niacyny w postaci tabletek. Ciekawy artykuł. Oprócz, mam tatą nadzieję, pomocy przy CHAD, chciałbym sobie pomóc z poziomem cholesterolu, którego mam niewiele ponad normę. Jeszcze raz dzięki za informacje. Pozdrawiam
  • 02.10.17, 10:33
    Dobrze, dobrze smile Temaciku nasz malutki rośnij duży okrąglutki smile

    Dobrego dnia smile
  • 02.10.17, 21:52
    Halo kocanka_piaskowa smile Halo biała _ małpasmile Przepraszam ,że tak późno odpisuję, lecz dopiero teraz mogę zasiąść do kompa (praca obowiązki domowe no "wicie rozumicie")
    Dziękuję za odzew. Już nie pamiętam kiedy tyle miłych słów przeczytałem. Mamy wspólną cechę: Zbrzydło nam leczenie!Chcemy się wyleczyć !. No więc do rzeczy.
    kocanka_piaskowa 02.10.17, 10:29 napisała m.in Możesz, z autopsji, potwierdzić działanie Niacyny?
    By być uczciwym, muszę odpowiedzieć:Tego nie mogę jednoznacznie stwierdzić.
    Kocanko ja tez jestem nowicjuszem na tym forum. To mój zaledwie 5-ty post. Wszedłem na to forum, bo z zauważyłem post mgasg negatywnie oceniający, z punktu widzenia samopoczucia, suplementację niacyną. Jednakże co mnie zainteresowało, to obniżenie poziomu cholesterolu po suplementacji Tym środkiem. Jestem tym żywotnie zainteresowany, gdyż nie chcę być leczony ,lecz wyleczony. Stąd moje zainteresowanie niacyną Opisałem to w wątku niacyna, w poscie solwer 28.09.17, 22:38 Sądząc po wynikach mgasg , ten trop, to strzał w dziesiątkę. Mam nadzieję,że u mnie będzie podobnie. Badanie kontrolne zrobię po 10 X Teraz uzasadniam odpowiedź. Niacyna na mnie działa pozytywnie,lecz nie mam CHAD. Wycisza,brak kłopotów z zasypianiem,ciśnienie krwi obniżyło się ,do średnio 115/65 mmHg i puls z 90 do 65 Ja, już z tego się cieszę. Czy jest to wynik działania tylko niacyny na mój organizm? Skokowy wzrost samopoczucia i wydolności organizmu zaobserwowałem już po dwumiesięcznej suplementacji witD3+K2(zalecenie pulmonologa,byłem poniżej normy).Po magnezie(cytrynian magnezu w proszku) ustąpiły tiki nerwowe .Odnowiłem znajomość z basenem. Wysiłek fizyczny sprawiał, że nie jestem już tak zmęczony. A nad wzrostem koncentracji i poprawy zapamiętywania, pracuję od dawna, stosując reguły ułatwiające zapamiętywanie (mnemotechnika) i rozwiązując sudoku. Efekty niesamowite.Stres to winowajca większości chorób.Ja nauczyłem się radzić z nim sobie. Bo nie ma takiej siły, która może cię wyprowadzić z równowagi, jeśli ty tego nie chcesz. Czy moje doświadczenia będą przydatne dla ciebie? Zwykle przy CHAD pomocne są leki i psychoterapia.
    Doktorzy Dr,dr Hugh D Riordan,Andrew W Saul, czy znany ci Abram Hofer by wyleczyć depresję zalecają : niacynę powyżej 2g/doba wit B6 .minimum 75mg/doba* tianina w okolicach 75mg/doba a także uzupełnianie wody w organizmie, kwasów omega 3(z ryb) O noradrealinie,acetylocholinie serotoninie potrzebnych do wyleczenia może jeszcze napiszę**, Z tego co piszesz, to widzę ,że idziesz w dobrym kierunku.Wytrwałości i dobrej nocy życzęsmile
    *Ja stosuję B6 jako P-5-P kapsułki 50mg
    **Wiele sobie obiecuję po przetrawieniu strony riordanclinic.org/#
    biala_malpa 02.10.17, 11:32 napisał m.in
    W artykule o niacynie jest wspomniane o jej działaniu na tryptofan, a jak wiadomo jego poziom ma dużo znaczenie dla zdrowia psychicznego. Wiem, że tryptofan jest przetwarzany w serotoninę i tu chyba dochodzimy do zbawiennego wpływu kwasu nikotynowego na zdrowie psychiczne.
    Dziękuję za uznanie. Szukam w necie, tam gdzie zazwyczaj inni kończą szukaniesmile Trochę szczęścia, właściwe hasła w wyszukiwarce.Dobrze, że przytoczyłeś link. Unikniemy,gdybania i międlenia po próżnicy. Teraz już nie chę zanudzać,lecz podpowiem, co właśnie wyczytałem,>Badania publikowane w 2006r potwierdzają, że niacynamid (nie niacyna) to klucz do skutecznej terapii stwardnienia rozsianego i innych chorób układu nerwowego. Zdaniem badaczy z Harward Medical School, to właśnie on „ w ogromnej mierze zapobiega degeneracji zdemielizowanych aksonów i kompensuje deficyty behawioralne” <Czyli nasze zdrowie będzie bazować na suplementacji niacyny i niacynamidu !??
    Napisałeś też Na wątrobę ochronnie polecam łyżkę ostropestu plamistego, jogurt naturalny i owoce  ostropest zmielić, wsypać do jogurtu i dodać kawałeczki ulubionych owoców (banany, śliwki, winogrona, jagody, truskawki, rodzynki, daktyle, figi) i tak codziennie  mniami.
    Ty łasuchu smile Dobranoc.
  • 02.10.17, 10:29
    Dzięki za artykuł, ciekawy.

    U mnie cholesterol jest na prawidłowym poziomie więc po B3 oczekuję wyrwania z apatii. Marzę również o zniwelowaniu zmęczenia i poprawie pamięci smile.

    A kosmetyki sama sobie robię i potwierdzam-dodaję B3 smile

    Fajnie, że piszesz o możliwości łączenia ze sobą witamin. Ja o tym wiem ale pewnie sporo ludzi nie. Można łączyć a odpowiednie połączenia wzmagają wzajemne działanie, poprawiają wchłanianie. Ale trzeba też pewnych łączeń unikać- przyjmowane razem znoszą swoje działanie. Mam jeszcze gdzieś ściągawkę co z czym a czego nie, gdyby ktoś miał zapytanie postaram się odnaleźć i odpowiedzieć.

    Ja, jak wspomniałam wyżej, dopiero zaczynam eksperyment. Gdy zauważę efekty rozejrzę się za produktem lepszej jakości, bez dodatków.

    Solwer, ja jestem od niedawna na forum, być może pisałeś o tym gdzieś wcześniej a ja przeoczyłam bądź nie zrozumiałam przekazu big_grin Możesz, z autopsji, potwierdzić działanie Niacyny?

    Pozdrawiam smile
  • 02.10.17, 11:24
    Kocanka_piaskowa radziłbym ostrożność z optymizmem w zakresie stosowania niacyny. Solwer stosuje ją w innych celach. Przy zaburzeniach afektywnych może ona co najwyżej złagodzić objawy ale suplementy nie zastąpią leczenia. Oczywiście jest mały procent pacjentów u których zaburzenia afektywne są wywołane niedoborem witamin i tam faktycznie jest to lekarstwo które może wyleczyć ale jest to mały procent chorych. Na tym forum już nie jednokrotnie był poruszany ten temat i niektóre osoby takie jak np. Bla-01 były tutaj zlinczowane za opisywanie skutecznej suplementacji chociaż nigdy nie odradzała brania leków. Wg moich doświadczeń niacyna nieznacznie podbija nastrój i dodaje energii. Dobrze działa też B12 w zakresie zmęczenia i bezsenności. I dodatkowo D3 ale to już inny temat. No i oczywiście wszystko można stosować ale w rozsądnych dawkach.
  • 02.10.17, 12:03
    Raczej nie planuje odstawienia leków(nie biorę ich wiele, raptem 2 i to niskich dawkach). Zwyczajnie się boję. Tak naprawdę nie mam nawet na swoim koncie epizodu hipomanii o manii nie wspominając. Miałam częste wahania i to one mnie wycieńczały. Górki bardzo łagodne ale za to często zapadam na depresje. Długie dość. Co do witamin D3 i b12 - nim rozpoczęłam suplementację, obie miałam poniżej norm. D3 łykam bez przerw na letni sezon, b12 tez biorę, a przy dużych spadkach przyjmuję w zastrzykach. Zamierzam leczyć się dwutorowo-leki plus suplementacja smile
  • 02.10.17, 11:32
    Do solwer. W artykule o niacynie jest wspomniane o jej działaniu na tryptofan, a jak wiadomo jego poziom ma dużo znaczenie dla zdrowia psychicznego. Wiem, że tryptofan jest przetwarzany w serotoninę i tu chyba dochodzimy do zbawiennego wpływu kwasu nikotynowego na zdrowie psychiczne. Jeszcze raz dzięki za artykuł. Otworzył mi oczy wink
    Poniżej przesyłam link o łączeniu witamin. Jest napisane przez Formeds, ale pomijając komercyjne ujęcie, myślę, że jest dość wartościowy. W sumie witaminy mogłyby stać się odrębnym wątkiem smile pozdrawiam

    www.formeds.com.pl/faq/120/Stosowanie-produktow-formeds--laczenie-witamin-i-skladnikow-mineralnych
  • 02.10.17, 11:08
    Faktycznie dobre, wnikliwe i warte zapoznania opracowanie.
  • 02.10.17, 17:10
    Akurat jest odwrotnie kwas nikotynowy bardziej obciąża wątrobę niż amid tego kwasu. Odnośnie wpływu niacyny na dołki to nic nie mogę powiedzieć bo ich nie mam. Ze źródeł które podał dzisiaj Solwer jednoznacznie wynika, że głownie stosuje się niacynę w postaci kwasu nikotynowego natomiast amid kwasu nikotynowego (niacinamid lub nicotinamid) przy chorobach zwyrodnieniowych stawów, cukrzycy i w kremach na skórę. Nic natomiast nie pisze na temat tego który rodzaj niacyny lepiej działa na prawidłowe funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego. Trzeba będzie dalej pokopać żeby znaleźć jakieś wiarygodne źródło.
  • 02.10.17, 17:17
    Na wątrobę ochronnie polecam łyżkę ostropestu plamistego, jogurt naturalny i owoce smile ostropest zmielić, wsypać do jogurtu i dodać kawałeczki ulubionych owoców (banany, śliwki, winogrona, jagody, truskawki, rodzynki, daktyle, figi) i tak codziennie big_grin mniami...
  • 02.10.17, 20:53
    Skorzystam z Twojej rady. Kupiłem nasiona ostopestu i młynek. Dzięki smile
  • 02.10.17, 21:06
    Mam nadzieje że ten kupiony ostropest będzie dobry bo cena śmieszna: niecałe 10zł za 1kg. W innych sklepach znalazłem wersję bio w cenie 5zł za 10dag czyli 5 razy drożej niż to co kupiłem.
  • 03.10.17, 13:49
    Zawsze lepsze są produkty BIO, bo są z ekologicznych upraw ale też zawsze droższe. To kwestia zasobności portfela smile I dobrze, że kupiłeś w ziarnach. Gdy zmielisz samodzielnie w domu, wiesz, że masz ostropest bez żadnych domieszek.
  • 03.10.17, 21:01
    Jeszcze raz dzięki za wszystkie wypowiedzi smile Ja póki co znikam na dwa tygodnie z sieci, FB, skrzynki mailowej, telefonu, smsów, TV i całego tego badziewia wink Życzę Wszystkim zdrowia (z niacyną czy bez, ale zdecydowanie bez cukru, bo z całą pewnością jest to dziadostwo).
    U mnie nadal jest stabilnie, czego i Wam życzę. Pozdrawiam i do kolejnego napisania smile
  • 03.10.17, 21:38
    Pozdrawiam☺ do następnego smile
  • 13.10.17, 14:03
    Wahania poziomu glukozy ponoć mogą wpływać na nastrój, więc z tym cukrem coś jest na rzeczy. Jestem na etapie eliminacji cukru, słodycze poszły won, ale cukier jest powszechnie stosowany w przemyśle spożywczym i jeszcze daleka droga do wyrugowania go z kuchni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.