29.12.17, 12:19
Chodzi za mną bezsens, czuje jego oddech na plecach pytania po co to wszystko? dlaczego ja? co zrobić by było inaczej? na ile mam wpływ na to jak się czuję?
Próbuje nie skupiać się nad tym, ze choroba, ze ograniczenia, ze widzę jak wszystko co osiągnęłam runeło.Staję się życiową kaleką z paraliżującym strachem.
Co się stało z przebojowością? z uśmiechem ? ze spontanicznością? umarło, odeszło.
Żle mi z tym, czuje się bezradna.Wyparowało we mnie to co lubiłam, spontaniczność, podejmowanie nowych wyzwań.. czuje się jak emeryt zaszczuty przez ludzi.
Z duszy towarzystwa stałam się milczącym i nieobecnym wrakiem.


--
Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
Edytor zaawansowany
  • 29.12.17, 12:41
    A bierzesz leki przeciwpsychotyczne?
  • 29.12.17, 12:51
    nie. odstawiłam

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 29.12.17, 13:21
    A jak dawno? Na efekty trzeba trochę poczekać, może nawet kilka tygodni.
  • 29.12.17, 14:46
    Ostatnia dawke mialam we wt. Oby to cos dalo

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 29.12.17, 15:13
    A masz jakieś objawy z odstawienia (mdłości, osłabienie, ogólnie złe samopoczucie)? To może trwać nawet 3 tygodnie, ale warto to przetrzymać, żeby przestać żyć jak zombi.
  • 29.12.17, 15:23
    od wczoraj ms nasilają się nawet we śnie coś mnie ciągnie w te klimaty. Fiz mi nic nie jest . masakrę mam w głowie

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 29.12.17, 15:35
    Jeśli masz objawy natury psychicznej a nie fizycznej, to myślę, że warto skontaktować się w tej sprawie z psychiatrą. Czy lek przeciwpsychotyczny został odstawiony za jego zgodą czy sama go odstawiłaś?
  • 29.12.17, 16:03
    sama odstawiłam musiałam coś zrobić. depresja od sierpnia dała mi popalić. podjełam ten krok by coś zmienić by poczuć sie lepiej. I tak było jak zaczełam zmniejszac to od 2 tyg było ok. od wczoraj ms mi nie dają żyć ot tak nagle przyszły i nie chca odejść. W rezultacie odstawiłam pregabalinę, rispolept i ketrel. Został mi stabilizator i przeciwdepresyjny.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 29.12.17, 21:34
    Martyna2525 tak szczerze mówiąc to nigdy Ci nic nie doradzałem ani nawet nie będę próbował bo to co opisywałaś: stany mieszane, dziwne mieszanki leków, problemy w pracy, dylematy typu odstawiać czy nie... a teraz jeszcze ms. Nie chcę Ciebie straszyć ale zapewnie dobrze wiesz, że takie myśli to może być u Ciebie rosyjska ruletka...
  • 29.12.17, 23:44
    W pierwszym poście Martyna2525 nie było mowy o myślach samobójczych. Ja w takich sytuacjach radzę jednak kontakt z lekarzem psychiatrą.
  • 30.12.17, 01:07
    Wiz u psychiatry odwolalam bo czulam sie dobrze, nastepna w lutym. Po 3godz snu organizm mowi stop. Moze deprywacja snu mi pomoze poczuc sie lepiej, do tej pory jak mniej spalam bylam bardziej pobudzona. Moze w tym szalenstwie jest jakas metoda. Nie wiem. Moze sam los zadecyduje w ktora strone to wszystko pojdzie. Ja jestem zwyczajnie zmeczona.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 02:53
    Odwołałaś wizytę u psychiatry, a masz leki do lutego? W przypadku CHAD, moim zdaniem, do psychiatry powinno się chodzić regularnie, a nie tylko wtedy, gdy jest źle. Jak psychiatra może zastosować właściwe leczenie, skoro widzi Cię tylko w jednym epizodzie, a nie widzi w innym albo w remisji? Ja np. czuję się świetnie, podejrzewam, że wcale nie mam CHAD, ale wizyt nie odwołuję (co najmniej 4 wizyty w roku). Muszę być pewna, że mam rację i właśnie do tego potrzebny mi psychiatra, który musi zobaczyć mnie w bardzo dobrej formie po odstawieniu leku przeciwpsychotycznego. Na ostatniej wizycie psychiatra zapytał mnie, jakie leki biorę, chociaż miał napisane w karcie, co sam zlecił i wcale nie kazał wrócić do olanzapiny. Dlatego właśnie trzeba koniecznie pokazać się psychiatrze również wtedy, kiedy jest całkiem dobrze.
  • 30.12.17, 03:05
    Ale mając myśli samobójcze, powinnaś pokazać się psychiatrze koniecznie. Uważam, że leki przeciwpsychotyczne powinno się odstawiać, jak nie ma zagrożenia, że wystąpi psychoza, ale jeśli czuje się po odstawieniu psychicznie lepiej, a nie gorzej. A Ty odstawiłaś aż 3 leki na raz. Może lekarz psychiatra zastosowałby jakieś inne leczenie bez leków przeciwpsychotycznych, a Ty mu nie dajesz nawet szansy.
  • 30.12.17, 08:17
    Wiz u psychiatry mam co3tyg msc lub czesciej. Widzi mnie w roznym stanie. Odstawialam leki bardzo powoli nie na raz i czulam sie dobrze po ich odstawieniu ostatnich dwoch dni gdzie tosie zmienilo.
    Musialam cos zrobic bo ciemnosc zawezala mi wszystko w strone ostatecznym.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 09:14
    Ale przecież do lutego jest więcej niż 3 tygodnie. Ja rozumiem chęć odstawienia leków przeciwpsychotycznych, bo sama to zrobiłam, gdyż doprowadziły mnie do cukrzycy. Po odstawieniu okazało się, że to ten lek powodował, że żyłam jak zombi. Ale Ty masz teraz myśli samobójcze, więc powinnaś dać sobie pomóc jak najszybciej, nie czekając do lutego.
  • 30.12.17, 09:55
    Z wiz na wiz to lekarz ustala mi termin ale w zw z tym ze odwolalam wiz to najblizszy termin byl na luty. Po 3godz snu w nocy dzis juz ogarnelam mieszkanie oczy jak 5zl, ms zniknely, dzis swiat nalezy do mnie. Moze pojde na spacer bo slonce swieci. Lubie taki stan gdy chce mi sie chciec.
    Ja odstawilam leki tak jak juz pisalam by poczuc sie lepiej by wyjsc z depresji, fiz przestalam miesiaczkowac i glukoze mialam podniesiona. Najlepiej bo zdrowo czulam sie na kwetaplexie600 ale przytylam 8kg glukoza w kosmosie byla wiec musialam odstawic i zostal zastapiony rispoleptem.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 10:19
    Cieszę się, że jest znacznie lepiej. Z tą deprywacją snu jest coś na rzeczy. Zauważyłam, że jak kładę się spać bardzo późno, to wstaję rześka bardzo wcześnie, a jak zasypiam zmęczona bardzo wcześnie, to budzę się przeważnie dopiero na dźwięk budzika po 8-10 godzinach snu.
  • 30.12.17, 10:55
    Mnie deprywacja snu napedze w gore.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 12:59
    A ile takich nocy z bardzo krótkim snem potrzebujesz, żeby nastrój się znacznie poprawił? Czy jest w takim razie możliwe, żeby tą metodą chadowiec osiągnął prawie remisję? Jeśli deprywacja snu tak na Ciebie działa, to może to własnie jest metoda wyjścia na prostą według schematu: dół - krótki sen - nastrój powraca do normy?
  • 30.12.17, 13:37
    Do normy nie wrocil a w gore szybuje. Jak nie spalam cztery doby to osiagnelam gorke. Nie wiem co robic.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 14:14
    A sprawdzałaś, co by było, gdybyś nie spała tylko jedną noc skoro cztery to dla Ciebie za dużo?
  • 30.12.17, 15:42
    Nie. Zazwyczaj to organizm mowi stop na sen lub nie.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 17:18
    Myślałam, że Ty to robisz świadomie, że po prostu starasz się spać krócej, np. nastawiając budzik, żeby poszybować trochę w górę. Czytałam gdzieś, że tak można. Jeśli to Twój organizm potrzebuje przez kilka dni mniej snu, to chyba znaczy, że właśnie wtedy już zaczęła się górka.
  • 30.12.17, 20:58
    Oby byla gorka by w koncu lepiej sie poczuc. Ruch tez napedza. Moge tez zwiekszyc dawke leku przeciwdepresyjnego.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 30.12.17, 21:12
    Chyba lepiej już nie kombinować z lekami. Jeśli jest dobrze, to nie zwiększa się leku przeciwdepresyjnego.
  • 30.12.17, 21:58
    Odnośnie deprywacji snu lub ogólnie zmniejszenia ilości snu to mogę powiedzieć od siebie, że na mnie działa to jak wypicie pół litra wódki. Czasami miałem wrażenie, że jak organizm nie wyrabiał to brak snu w jakiś sposób rekompensował złe lub zbyt dobre samopoczucie. W pewnym sensie to polubiłem. Traktowałem jako dosłowną obronę organizmu. W bezsenności najgorszy jest lęk przed brakiem wystarczającej ilości snu. Wystarczy się tego wyzbyć i po jakimś czasie człowiek śpi jak dziecko.
  • 31.12.17, 13:10
    Czekałam na poprawę funkcjonowania po odstawieniu psychotropu jakieś 2 miesiące, ale jednak przyszła. Psychicznie nie czuję się w porządku, ale przynajmniej mam więcej energii do wykonywania codziennych obowiązków. Sprawniej też myślę, nie zapadam w sen w każdej wolnej chwili. Warto się przemęczyć.
  • 31.12.17, 13:20
    Co masz na myśli, pisząc, że psychicznie nie czujesz się w porządku? Oczywiście, jeśli nie chcesz, nie odpisuj. Mi chodzi przede wszystkim o to, czy oceniasz, że Twój stan psychiczny w jakiś sposób się pogorszył po odstawieniu leku. Dalej masz na myśli lek przeciwpsychotyczny (napisałaś psychotrop)?
  • 31.12.17, 14:37
    Mówię o olanzapinie, leku przeciwpsychotycznym. Dalej mam problem z depresją, zdaje się, że wpadam w Rapid Cykling. Jednak nigdy bym nie powiedziała, że mój stan się pogorszył, wprost przeciwnie. Depresja dla mnie to nic nowego, zmiany fazy w ciągu dnia - także nie. Zdjęłam jednak bagaż niemocy i zamulenia. Jak dla mnie, to dużo. Jest mi dużo łatwiej.
  • 31.12.17, 13:21
    Oby mi sie to oplacilo zanim zdecyduje sie poddac.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 31.12.17, 14:39
    Myślę, że odstawiłaś trochę za dużo prochów na raz. Jednak próbuj wytrwać. Daj organizmowi czas.
  • 31.12.17, 16:28
    Pod warunkiem, że nie pojawią się znów myśli samobójcze.
  • 31.12.17, 18:51
    Ms i dwojka dzieci do opieki.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 01.01.18, 08:51
    Niezwykle to trudne, o ile nie przerastające w ogóle sił osoby w Twoim stanie. Współczuję.
  • 01.01.18, 09:04
    Zastanawiam się, czy. mając dzieci pod opieką, odstawienie leków psychotropowych bez konsultacji z psychiatrą jest w ogóle bezpieczne. To może okazać się zbyt dużym ryzykiem. Czy ojciec dzieci jest obecny w Twoim życiu i Ci pomaga? Czy ktoś inny Ci pomaga? Wiem, że odstawienie leków przeciwpsychotycznych, przynosi wymierne korzyści dla jakości życia, ale skutki uboczne z odstawienia mogą być nieprzewidywalne. Mam nadzieję, że Twój stan zdrowia poprawił się na dobre, że poszybowałaś lekko w górę ale nie za bardzo.
  • 01.01.18, 10:15
    Dzieci mialam tylko na noc sylwestrowa.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 01.01.18, 13:18
    Przykro mi, że dzieci nie mieszkają z Tobą na stałe.
  • 01.01.18, 14:16
    Ale to nie moje dzieci, zajmowalam sie nimi tej nocy. Kocham ich nad zycie. Żyje tylko dla nich

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 01.01.18, 14:40
    Rozumiem. smile A już myślałam, ze ktoś Cię strasznie skrzywdził, odbierając dzieci.
  • 01.01.18, 19:22
    Ile mam czekac by poczuc sie lepiej? Nie moge jesc od trzech dni, boli mnie brzuch.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 01.01.18, 21:23
    U mnie objawy z odstawienia olanzapiny trwały około 3 tygodni.
  • 02.01.18, 07:27
    Akurat tym, że nie możesz jeść, bym się nie przejmowała (będzie parę kilogramów mniej, jeśli masz oczywiście z czego chudnąć), gorzej z tym bólem brzucha. Ja nie miałam takiego objawu i wydaje mi się, że nic na ten temat nie czytałam. Może ktoś inny się wypowie. Po odstawieniu olanzapiny poprawi się metabolizm i będziesz chudła, to kolejna wymierna korzyść z odstawienia leku przeciwpsychotycznego.
  • 02.01.18, 09:38
    Tylko ja odstawiam mi rispolept.dreszcze stan podgoraczkowy to tez obj odstawienia czy cos innego sie naklada?mialam raz obj odstawienny po kwetiapinie z 300 do 0mi kazal lekarz. Wtedy byly dreszcze i inne takie jakas masakra i nigdy wiecej.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 02.01.18, 12:25
    Objawem z odstawienia może być też stan grypopodobny, więc prawdopodobnie wszystko jest w normie. Jeśli tylko psychicznie czujesz się ok (to ważne!), to objawy fizyczne przetrzymasz. Dasz radę.
  • 02.01.18, 10:48
    Nie poddawaj się! Z nowym rokiem wyznacz Sobie jakiś nowy cel, zrób krok na przód może to pozwoli Ci rozpocząć coś nowego, a bezsens odejdzie w zapomnienie. Życzę Ci tego, by uśmiech pojawił się jak najszybciej! smile
  • 02.01.18, 18:09
    Usmiechu juz dawno nie bylo na mojej buzi. Ms nie odpuszczaja lazilam juz drugi dzien po miescie nie wiadomo po co. Niech to sie skonczy i nastanie spokoj. Powiedzcie ze jutro bedzie juz ok, ze przespie noc i poczuje sie lepiej.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 02.01.18, 19:25
    Ten Twój ostatni post coś mi przypomina. Brzmi, jakbyś wróciła do stanu, o którym pisałaś tu nie tak dawno, nie w tym wątku, wcześniej. O co chodzi?
  • 02.01.18, 19:36
    Stany mieszane. Ultra rapid cycling.
  • 02.01.18, 20:14
    Czy to dobrze w takim razie, że martyna2525 odstawiła leki przeciwpsychotyczne bez wiedzy lekarza? Może jednak powinna to zrobić pod czujnym okiem psychiatry? Czy stany mieszane leczy się skutecznie jakimiś metodami?
  • 02.01.18, 20:26
    O tym było już tutaj. Dla mnie przypadek Martyny2525 to takie psychiatryczne deja vu. Za pół roku wrócimy do punktu wyjścia i będziemy pisali o tym samym. Mam nadzieje Martyna, że dobrze przemyślałaś te odstawianie leków bo ja mam wrażenie, że w Twoim przypadku to trochę jak wysiadanie z rozkręconej karuzeli. Nie żebym ci cokolwiek odradzał czy doradzał tylko po prostu mam nadzieję, że wiesz co robisz.
  • 02.01.18, 20:45
    A może to wynika po prostu z samotności? To ciągłe wracanie do tych samych spraw/sytuacji/samopoczucia na forum internetowym. Wydawałoby się, że forum służy do dyskusji na określony temat, wyżalenia się, wsparcia innych, pomocy, ale czasami to forumowe życie jest zamiast życia w realu, którego nie ma, albo jest za mało atrakcyjne. Czasami trzeba coś z siebie wyrzucić, ale nie zawsze jest ktoś, kto wysłucha. To przykre, ale może być prawdziwe. I nie dotyczy to koniecznie Martyny, piszę tak ogólnie.
  • 02.01.18, 21:05
    Każdy ma swoje powody dlaczego pisze na forum. Ja przykładowo traktuje pisanie tutaj jako część swojej choroby. Kiedyś w życiu nie napisałbym tutaj ani słowa bo niby po co. Choroba zmienia wszystko. I każdy tutaj choruje na swój sposób. Być może dla niektórych forum to faktycznie taki substytut życia w realu. Ja to ćwiczyłem 20 lat temu jak internet jeszcze raczkował a na topie był IRC. Wycięło mi to z życiorysu jakieś 2 lata. A przypadek Martyny jest taki zakręcony bo to po prostu taka nieobliczalna choroba.
  • 02.01.18, 21:25
    Ja znam kogoś, kto choruje na CHAD, miał w swoim życiu również epizod stanu mieszanego, a teraz funkcjonuje zupełnie dobrze, oczywiście na lekach, dlatego zastanawia/zastanawiało mnie, czy Martyna na pewno jest dobrze leczona. No teraz to oczywiście leczy się sama. smile Założeniem leczenia psychiatrycznego powinna być przecież poprawa funkcjonowania chorego, a nie tylko przymulenie go psychotropami.
  • 02.01.18, 21:23
    Odnośnie leczenia stanów mieszanych to nic mądrego dotychczas nie udało mi się przeczytać. Tak na logikę to trochę dziwne, że można być równocześnie niejako w manii i depresji. A rapid cycling to dla mnie taki bardzo rozregulowany regulator samopoczucia. Czyli jest bardzo niestabilnie i wszystko może wybić z równowagi w dowolną stonę. To czego doświadcza Martyna będzie zawsze dla mnie czarną magią o ile sam tego nie doświadczę.
  • 02.01.18, 21:27
    Oby nie. smile
  • 07.01.18, 15:27
    Nie życzę akich doświadczeń...
  • 02.01.18, 19:45
    Jak mam klopoty, zle sie czuje, cos mi jest to spaceruje duzo spaceruje. Czasem boje sie zostac w domu by cos nie zrobic na ulicy nie jestem sama. Spacerujac wychodze sobie spokoj pozniej jestem tak zmeczona ze na nic nie mam sil.
    Jutro wracam do pracy zajme czyms glowe i rece. Nie czuje sie szczesliwa taka jakas jestem uwieziona w sobie, bez celu, planow i marzen. Na nic nie czekam niczego nie oczekuje od zycia.
    Bylo zle od sierpnia w polowie grudnia pojawily sie jakies nadzieje ze bedzie ok, a tu znow lipa. Moze odstawienie lekow to byl blad?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 02.01.18, 20:16
    A czy masz jakieś wymierne korzyści z odstawienia tych leków?
  • 03.01.18, 05:23
    Mam podobnie jak dkmn forum to forum tylko niewielka czesc zycia i nie zastapi tego w realu, natomiast daje namiastke zrozumienia i nie bycia samym w chorobie.
    Co do stanu mieszanego to jest on teraz nie ten naped, nie ma gonitwy mysli itp
    Megan pytasz o korzysci na poczatku poczulam sie lepiej, teraz mna niemilosiernie buja, malo spie, nie jem i nie mam poczucia bycia zdrowa choc mam jasnosc umyslu i myslenie nie jest takie ciezkie.
    Jestem w kropce poczekac? Przetrwac? Wrocic do lekow? A jesli tak to ot tak przeciez to nie dropsy.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 03.01.18, 06:34
    Moim zdaniem forum tego nie wyjaśni, a na pewno nie udzieli odpowiedzi, jaka metoda leczenia byłaby dla Ciebie najlepsza, bez względu na to jak bardzo próbujemy Ci pomóc. Czy Ty możesz sobie teraz pozwolić na dłuższe zwolnienie lekarskie, a może po prostu powinnaś, żeby poczuć się lepiej. Myślę teraz o Oddziale Dziennym, o którym wielokrotnie tu pisałam. Taki oddział wielu osobom bardzo pomógł, wiele wróciło do normalnego życia. Spojrzą na Ciebie inni psychiatrzy i może zaproponują wreszcie bardziej skuteczne leczenie, a poza tym na takim oddziale poznaje się wspaniałych ludzi i te przyjaźnie trwają po wyjściu z oddziału. Jak napisałam wyżej, znam kogoś, kto wyszedł z tego stanu. Dowiem się, jakie leki wtedy przyjmował (oczywiście nie radzę nic zmieniać bez konsultacji z psychiatrą). Przyznaję, nie pamiętam, skąd jesteś. Jeśli z Warszawy, mogę polecić najlepszy oddział w Warszawie. Przyjeżdżają tam pacjenci również spoza Warszawy, bo naprawdę warto. Teraz powinnaś pomyśleć o sobie, a nie o pracy zawodowej. W takim stanie możesz nie być dobrym pracownikiem, a przynajmniej nie zawsze.
  • 03.01.18, 07:28
    Probowalam sie dostac na oddz dzienny ale ponoc sie nie kwalifikuje padlo oddz stacjonarny. Lekarz tez niedawno proponowal oddz stacjonarny. Ja nie chce szpitala, mam problemy ze zwolnieniami w pracy za duzo biore i pracodawca mi miesza. Jeszcze do tego nie potrzebuje byc bezrobotna.
    W kazdym razie dziekuje Wam za wsparcie.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 03.01.18, 08:30
    Zakwalifikujesz się na Oddział Dzienny, jeśli pominiesz sprawę myśli samobójczych. W tym właśnie jest problem, bo występowanie myśli samobójczych kwalifikuje się na szpital zamknięty. Można to zastąpić stwierdzeniem, że masz myśli rezygnacyjne. Martyna, jeśli sama uważasz, że dasz radę pracować, to znaczy, że nie jest z Tobą tak źle. Spójrz na to wszystko trochę z większym optymizmem, przecież sama wiesz, że dasz radę. A co do pracodawcy? Jeśli pracodawca nie rozumie, że pracownik, który opłaca składkę chorobową, ma prawo zachorować, to czy to jest na pewno pracodawca, dla którego warto pracować. A bez środków do życia nie zostaniesz. Masz prawo chorować przez 1,5 roku, nawet po ustaniu zatrudnienia, a potem przejść na rentę z tytułu niezdolności do pracy. Dopiero wtedy w lepszym stanie zdrowia możesz poszukać nowej lepszej pracy i pobierać rentę, która zapewni Ci jakąś stabilizację w razie zostania bez pracy z powodu choroby, oraz wynagrodzenie z tytułu wykonywanej pracy. To jest najlepsze rozwiązanie dla osób chorujących przewlekle. Może, że Ty masz już rentę (tego nie wiem/nie pamiętam). W takim przypadku możesz chorować tylko 182 dni i to tylko w czasie zatrudnienia, po jego ustaniu już nie możesz mieć zasiłku chorobowego, ale zwolnić Cię w czasie zwolnienia lekarskiego pracodawca nie może.
  • 03.01.18, 08:56
    Dam rade pracowac w 50% to zawsze cos choc chcialabym wiecej. Nie mam renty ma niepelnosprawnosc bo choruje somatycznie w ciagu 10msc bylam 5razy hospitalizowana wiec juz nadwyrezylam pracodawce ale przemysle sprawe bo zycie bez celu nie jest zyciem a wefetacja.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 03.01.18, 13:38
    Moim zdaniem odstawienie leków, i to samej, było błędem. Jak jest lepiej, to ludzie biorą dawki podtrzymujące - które oczywiście ustala lekarz.
    Martyna, moim zdaniem powinnaś jak najszybciej pójść do lekarza.
  • 03.01.18, 20:26
    Ergo boje sie mu powiedziec ze samowolnie odstawilam leki a teraz przyjde prosic o ratunek. Jestem tak nieszczesliwa ze sie poplakalam z bezsilnosci i to w pracy.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 03.01.18, 21:21
    Ale Ty nie odstawiłaś wszystkich leków? Co bierzesz aktualnie?
  • 04.01.18, 05:58
    Nie bój się powiedzieć. Zadowolony to nie będzie, wiadomo... Ale na pewno nie jesteś pierwszą ani drugą pacjentką, która sama odstawiła leki albo inny numer wycięła. Najważniejsze teraz dla Ciebie to pójść jak najszybciej do lekarza. Jeśli przeraża Cię, jak mu to powiesz, to może zacznij od czegoś w stylu panie doktorze, coś zrobiłam i aż boję się powiedzieć. Lekarz pociągnie temat.
  • 04.01.18, 19:00
    Dzis nie dostalam sie do lekarza. Kolejna szansa w pon a to duzo czasu. Nie wiem co robic, ogarne sie i zrobie cos by sobie pomoc.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 04.01.18, 18:57
    Lamotrix depralin

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 05.01.18, 06:22
    Martyna ja nie potrafię Ci pomóc. Specjalnie ponownie zapoznałam się z dokumentacją medyczną osoby, o której napisałam wcześniej, że miała epizod stanu mieszanego w przebiegu CHAD, wyszła z tego i dobrze funkcjonowała. Ale ten epizod był dawno, leczenie "staroświeckie", którego nikomu bym już nie zasugerowała, osoba ta stwierdziła jednak, że bez Oddziału Dziennego nie wyszłaby na prostą. Musisz sama podjąć decyzję, co jest dla Ciebie najlepsze. W tej chorobie można uzyskać remisję i cieszyć się życiem, sprawdzać na polu zawodowym i rodzinnym, nawet mając wcześniej stan mieszany, ale trzeba wiedzieć, jak to zrobić i podjąć właściwe decyzje. Powodzenia w walce o siebie.
  • 05.01.18, 08:51
    Jakie leki odstawiłaś i z jakich dawek schodziłaś?
    (wiem, że pisałaś, ale przypomnij)

    Napisz, co się w Tobie i z Tobą dzieje na dzień dzisiejszy.
  • 05.01.18, 08:53
    I czy mieszkasz sama.
  • 05.01.18, 09:29
    Rozumiem, że pytania są do Martyny, chociaż teraz znajdują się pod moim wpisem. Nie będę za nią odpowiadać, chociaż wiem. Dodam tylko, że ja odstawiłam lek tego samego rodzaju i dopiero od tego momentu wróciłam do normalnego funkcjonowania, myślenia, operatywności życiowej. Wiem, że prawdopodobnie (a nawet na pewno) brałam go niepotrzebnie, ale teraz ponownie zdałam sobie sprawę, jak on przymula. Dlatego niepokoi mnie to, co dzieje się z Martyną, jeśli na pewno jest tak źle, jak opisuje. Przestudiowałam dokładnie wypis ze szpitala osoby, o której tu wspomniałam wcześniej, z diagnozą stanu mieszanego i wyczytałam tam objawy, o których Martyna wcale nie wspomina. Zastanawiam się, czy Martyna nie myli objawów z odstawienia ze stanem mieszanym, który kiedyś u niej zdiagnozowano. Jak pisałam, objawy z odstawienia tego świństwa są tragiczne. Sama myślałam, że powinno to być przeprowadzane w szpitalu tak jak odwyk po narkotykach, ale ja odstawiłam ten lek bez zgody lekarza, a nawet mimo jego krzyku, że wyląduję zaraz w szpitalu.
  • 05.01.18, 10:27
    Odstawilam rispolept i pregabaline. Nie mam stanu mieszanego nie wiem co mam. Czuje sie zle. Podjade na izbe przyjec szpitala.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 05.01.18, 10:39
    Jedź Martyna. Dobrze, że zdecydowałaś się.
    Ciepłe myśli ślę.
  • 05.01.18, 13:45
    Trudno wyrokować o leku na podstawie jednostkowego doświadczenia, ale moja przygoda z rispoleptem była tragiczna. Czynił ze mnie zombi lub coś bujające pomiędzy niebem a ziemią, bez ściślejszego kontaktu z tą drugą.
    Niedawno odstawiłam olanzapinę. Okupiłam to 2 miesiącami koszmaru i ciągnącą się jeszcze od miesiąca depresją, której jeszcze niekoniecznie widać koniec. Powiem jednak, że było warto poddać się torturom.
    Pomysł, żeby udać się do szpitala, jak najbardziej słuszny.
  • 06.01.18, 05:34
    I co powiedział lekarz na izbie przyjęć? Jak czujesz się dzisiaj?
  • 06.01.18, 11:32
    Jestem tak nacpaba kekami ze bie wiem ci sie dzieje w oib ide so swohefo kekarza

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 06.01.18, 12:48
    Towarzyszę Ci serdeczną myślą. Odezwij się, kiedy będziesz miała na to odrobinę siły.
  • 06.01.18, 13:16
    Jesteś w domu, czy w szpitalu? Dlatego właśnie radziłam Ci Oddział Dzienny, tam nikogo nie doprowadzają do takiego stanu, w przeciwieństwie do szpitala zamkniętego, tam to jest chyba norma. Mam nadzieję, że nie jesteś sama.
  • 06.01.18, 23:16
    Moim zdaniem Martyna nie jest w szpitalu, skoro napisała, że pójdzie do swojego lekarza.
  • 07.01.18, 06:36
    W takim razie ponownie zwątpiłam w psychiatrię.
  • 07.01.18, 06:41
    Skoro się nie odzywa, to znaczy chyba, że jest naprawdę źle, a ona mieszka sama, jeśli się nie mylę. Czy ktoś ma z nią kontakt inny niż przez forum i pocztę elektroniczną?
  • 17.01.18, 06:55
    Martyna na szczęście jest bezpieczna
  • 17.01.18, 19:01
    Rozumiem, że masz z Nią jakiś kontakt?
  • 17.01.18, 20:01
    Teraz nie bo nie odpowiada na wiadomosci ostatni kontakt jakies 10dni temu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.