17.04.18, 11:53
Niedawno bylam na szkoleniu w szp psychiatrycznym. Szkolenie profesjonalistow dot chorob psychicznych i ogolnie kontaktu w psychiatrii.
Ciezko mi bylo rozgraniczyc sama siebie na profesjonaliste i na pacjenta, po ktorej stronie mam byc?co ze stygmatyzacja? Probowali nam oddczarowac troche psychiatrie, mnie to nie bylo potrzebne. Siedzi to we mnie od kilku dni, i nie moge ogarnac siebie w tym wszystkim.Lata swietlne kiedy jeszcze sie nie leczylam i bylam zdrowa pracowalam na psychiatrii, nawet myslalam by tam wrocic ale wiem ze bym sie zameczyla emocjonalnie. Jak mam pogodzic sie z rzeczywistoscia? I dlaczego chorujac na astme nie mam problemu z postrzeganiem siebie contra pacjent chorujacy na to samo? A w chorobie psychicznej juz tak?

--
Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
Edytor zaawansowany
  • rapid_cykling 17.04.18, 14:02
    Hej Witaj. Szkolenie w Gdańskim szpitalu ? Nie bardzo zrozumiałem z czym się nie możesz pogodzić, z tym, że sama chorujesz na chorobę o podłożu psychicznym ? Ja po wielu latach nauczyłem się żyć z CHAD ( jak mi się wydaje), ale zamiatanie pod dywanik CHAD innych moich przypadłości somatycznych już nie doprowadza mnie do szału, ale wywołało kompletną rezygnację.
    Twój cytat "Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują. " trafny , ale czy życie bez miłości jest cokolwiek warte ? Wszyscy mawiają że zdrowie najważniejsze, ale cóż nam po nim jak nie ma się tym zdrowiem z kim dzielić ?
    Miłego dnia ze słonecznego Gdańska
    Przemas

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.