Dodaj do ulubionych

macierzyństwo w chorobie

08.06.18, 13:53
Witam. Wiem, że temat pojawiał się już na forum...
Chcę zapytać, jak Wy, chorujący, dajecie sobie radę z opieką nad dziećmi i z wychowywaniem ich.
Ja choruję od wielu, wielu lat, przed trzydziestką w manii zaszłam w ciążę, ale ją straciłam, obecnie jestem w długim stałym związku i mam prawie 2-letniego synka.
Posiadanie dziecka było moim wielkim pragnieniem, miałam jakieś 8 lat remisji i wydawało mi się, że ujarzmiłam chorobę regularnym leczeniem się. Tuż przed zajściem w ciążę miałam hipomanię, ale niezbyt dotkliwą, potem, w ciąży, depresję, a potem, po urodzeniu małego miałam strasznie silny nawrót - potężną manię, a potem chyba najcięższą w życiu depresję, zakończoną 5-tygodniowym pobytem w szpitalu.
Na dziecko zdecydowałam się mimo choroby, bo wydawało mi się, że skoro tyle lat było dobrze, to już tak będzie i dam sobie radę.
Obecnie znów jestem w depresji, ale funkcjonuję o niebo lepiej niż w poprzedniej - pracuję i w miarę ogarniam siebie, dom, małego. W miarę.
Ale towarzyszy mi niepokój - boję się kolejnych nawrotów, dotarło do mnie to, że ta choroba jest nieprzewidywalna, że można grzecznie brać leki i mimo to mieć nawroty...
W pierwszym roku życia mojego dziecka - w tym tak ważnym okresie w rozwoju - nie dawałam rady. Mania plus depresja, podczas której doszłam w pewnym momencie do chwili, gdy nie byłam w stanie reagować na płacz syna - ja leżałam w jednym pokoju, a on w drugim na kocyku na podłodze - nie miałam siły się nim normalnie zajmować. Mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia.
Obecnie w sumie daję radę, ale dużo mnie to kosztuje i jest dla mnie dużym stresem. Dopiero teraz zaczyna do mnie docierać to, na co się porwałam, jaki to wysiłek i jaka odpowiedzialność - wychowywanie dziecka. Czasu już nie cofnę, ale mam takie refleksje, że jednak, chorując na ChAD, nie powinnam była decydować się na dziecko.
Bardzo bym chciała, żeby mój syn był szczęśliwym człowiekiem, żeby kochał życie (niestety, w przeciwieństwie do mnie...) i boję się, że tak nie będzie - przez moją nieporadność spowodowaną chorobą. O groźbie dziedziczenia już nie wspomnę...
Dotarło do mnie wyraźnie, że swoim chorowaniem, objawami mogę spieprzyć mu dzieciństwo i życie.
Podczas tej pociążowej manii bardzo ucierpiał mój związek z ojcem małego. Nadal jesteśmy razem, ale żyjemy jakby obok siebie, nie ma między nami bliskości, nie wiem (wolę się nad tym nie zastanawiać), czy jeszcze tli się jakiekolwiek uczucie. Małżeństwo moich rodziców, delikatnie mówiąc, nie było zgodne, moje dzieciństwo było traumatyczne i teraz spełnia się trochę najgorszy dla mnie koszmar - mój syn wychowuje się w sumie w dysfunkcyjnym domu, choć jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy.
Chciałam się przed Wami wygadać i chętnie przeczytam o Waszych rodzicielskich dylematach i doświadczeniach. I bardziej chodzi mi o rodzicielstwo, które jest faktem, nie o opinie osób, które nie zdecydowały się na dzieci z powodu choroby - rozumiem to... Ja pokierowałam się bardziej emocjami niż rozsądkiem, co jest dla mnie znamienne.
No i bardzo cenne dla mnie będą też wypowiedzi dorosłych już dzieci osób chorych...
I jeszcze jedno pytanie - czy to prawda, że z wiekiem choroba się pogłębia?
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • nika.a92 08.06.18, 15:07
    Spokojnie, może hormony tak Cię rozregulowały i skoro Twoja remisja potrafiła trwać aż 8 lat to tylko znak, że to możliwe i kolejne mogą być jeszcze dłuższe. Wiele bym dała za 8 lat.
    Jestem zarówno partnerką osoby chorej jak i córką chorego ojca. Na przykładzie bliskich mi osób wiem, że u każdego choroba ta wygląda inaczej. Mój partner jest klasycznym przykładem występujących naprzemiennie głębokich manii jak i depresji, każdy epizod trwa co najmniej miesiąc. Mój ojciec(zdiagnozowany dopiero gdy byłam już dorosła) z kolei ma częstą zmianę faz, nigdy nie widziałam go w klasycznej manii jak i klasycznej depresji. Jedyne co różni moich bliskich to to, że partner nadużywał narkotyków ale się leczył, a ojciec zawsze czysty, nawet alkohol w bardzo niewielkich ilościach, za to podczas całego życia leki na to brał łącznie tydzień. (nie sugeruje tutaj, że te różnice w stylach życia decydują o przebiegu choroby, zdaję sobie sprawę z występowania różnych typów, co nie zmienia faktu, że narkotyki zdecydowanie mojemu partnerowi nie pomagają)

    Życie z moim ojcem było bardzo ciężkie, mimo pozornie lekkich epizodów choroby. Zachowanie mojego ojca niewątpliwie wyrządziło krzywdę mojej psychice. Nigdy nie mogłam przewidzieć kiedy spotka mnie jego gniew ponieważ za takie same zachowania spotykała mnie albo kara albo nagroda. Rodzice bardzo często się kłócili, ponieważ ojciec często wymyślał sobie ku temu powody, oczywiście on wszystko robił dobrze a cała reszta była przeciwko niemu. Często obrażał się na mnie za głupoty(byłam bardzo grzecznym dzieckiem) do tego stopnia, że potrafił się do mnie tygodniami nie odzywać. Raz byłam jego najukochańszą córeczką, a raz się mnie wyrzekał(ciężko usłyszeć coś takiego w wieku 12 lat). Teraz nasze relacje są o wiele lepsze, ojciec stara się nad sobą bardziej panować i gdy widzimy się od święta na 2 dni wszystko jest jeszcze ok.
    Podsumowując to co chciałam przekazać: to prawda życie z takim rodzicem nie jest łatwe ALE gdyby mój ojciec się leczył, na pewno tych okropnych sytuacji dla mnie byłoby mniej, oraz gdybym jako dziecko miała świadomość, że mój ojciec po prostu jest chory a nie wyżywa się na mnie bo jest złym człowiekiem, łatwiej byłoby mi to wszystko zaakceptować i wierzę, że nie wyrządziłoby mi to aż takich szkód.
    Na podstawie mojego ojca oraz ojca mojego ojca stwierdzam, że z wiekiem choroba u nich łagodniała.(ale pewnie to akurat regułą nie jest)
    To, że się martwisz o swoje dziecko to bardzo dobry znak, nie bój się i potraktuj to jako motywację do pracy nad sobą i do szybkich reakcji na każdą zmianę w Twoim nastroju.
  • vhs11 11.06.18, 07:37
    Dzięki wielkie za odpowiedź. Pozdrawiam.
  • xsenia 11.06.18, 08:45
    >Jestem zarówno partnerką osoby chorej jak i córką chorego ojca.

    i to jest dziewczyno rzeczywisty powód dla którego trzymasz się tego swojego Romeo jak pijany płotu
  • annaod 12.06.18, 14:54
    Odziedziczyłam chorobe po matce. Podobnie jak u niki.a92, ona nigdy się leczyła+ jej alkoholizm, kilkakrotne hospitalizacje, wiele prób samobójczych. Nie chcę wracać do dzieciństwa, bo to było traumatyczne doświadczenie i myślę, że będąc w domu byłam niemal zawsze w stanie depresyjnym.
    Zdiagnozowano mnie kilka lat temu, leczono latami na depresję. Mam 15 letniego syna i wiem, że dla niego warto i muszę żyć. Nie jestem matką roku, podobnie jak Ty oceniam czas po jego urodzeniu, miałam depresję po porodzie, a ponieważ karmiłam to nie zdecydowałam się na leki. Związek z jego ojcem się nie udał, rozstałam się z nim dwa lata po urodzeniu syna. Mój syn wie, że jestem chora, nie robię z tego tajemnicy. Ma przez to nieco inne spojrzenie. Ale za to zyskuje partnerską relację - potrafimy rozmawiać na bardzo poważne tematy, niemal filozoficzne, egzystencjalne. Moja choroba spowodowała, że poziom tolerancji mojego syna jest bardzo wysoki, na każdą odmienność, zwłaszcza że bliska osoba z mojej rodziny jest homo. Nie wiem, co jeszcze Ci napisać, może zacytuję mojego faceta (jestem z nim od niemal 13 lat) - każde dziecko ma żal do swoich rodziców. Tych zdrowych psychicznie też. Twoje dziecko ma też ojca, a Ty nie musisz być supermatką. Nie wymagaj od siebie niemożliwego, bądź wystarczająco dobrą matką. Przecież nie masz konkurencji smile
  • vhs11 13.06.18, 14:00
    Dziękuję smile
  • nebelowa 19.06.18, 00:32
    Ja podczas ciazy mialam faze, ze umre podczas porodu. <ze srachu mialam przedwczesne skurcze na ktore typowe leki nie pomagaly. Ostatnie trzy miesiace dostawalam relanium. Trzeba uwazac tez na okres pologu u mnie tapnelo strasznie. Mnie latai lecupno na depresje, dopiero niedawno chad typu 2 i zapisano stabilizator. 20 lat meczarni za mna, ja manii nigdy nie mialam tylko czasem hipo bedace dla wszytkich remisja
  • klaudia1508 20.06.18, 23:11
    Ja jestem młodą mamą. Moja córeczka ma 14 miesięcy. Choruje na CHAD i pomimo choroby zdecydowalam się na dziecko. Wygrało we mnie marzenie. Ciąża była straszna a po porodzie zdecydowalam zacząć się leczyć. Teraz jest lepiej, biorę leki. Podobno jestem dobrą mamą choć ja przez chorobę oczekuje od siebie dużo więcej. Bardzo kocham moje dziecko i to dodaje mi sił i chęci do leczenia. Ale niewiem co będzie dalej. Jak uda mi się z chorobą wychować dziecko do doroslosci.
  • vhs11 21.06.18, 11:50
    Wygrało u Ciebie marzenie - podobnie jak u mnie. Tylko że ja obecnie mam takie refleksje, że chyba jednak nie powinnam była decydować się na dziecko, chorując na ChAD. Przytłacza mnie odpowiedzialność za to nowe życie. I myśli, że skoro w gorszych okresach ledwo radzę sobie ze sobą, to jak mam poradzić sobie z opieką nad dzieckiem...? Obecnie mnie to dobija... Na szczęście moje dziecko ma normalnego, twardo stąpającego po ziemi ojca. Oby po nim odziedziczyło konstrukcję psychiczną, nie po mnie.
    Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki za Twoje zdrowie.
  • nebelowa 21.06.18, 14:05
    A co ma powiedziec ktos, kogo zdiagnozowano o wiele pozniej? Co do opieki nad dzieckiem, mnie w ciezkich momentach wlasnie ta odpowiedzialnosc pomagala sie nie poddac calkowicie.
  • vhs11 21.06.18, 15:14
    Ktoś, kogo zdiagnozowano później, nie musi sobie zarzucać, że zdecydował się na dziecko, mając świadomość tego, że jest chory smile
    Dzięki za komentarz...
  • klaudia1508 22.06.18, 11:55
    Mój mąż to też fajny facet. Dużo mi pomaga i mam nadzieję, że moje dziecko też odziedziczy po nim psychikę. Tak naprawdę gdyby nie mój mąż to nie zdecydowałabym się na dziecko, ale on bardzo chciał mieć ze mną dziecko i to marzenie się spełniło. Też życzę Ci zdrowia i wytrwałości.
  • vhs11 22.06.18, 14:52
    Dziękuję smile
  • anka.trzy.9 25.06.18, 21:48
    Hej VHS, dzięki, że podzieliłaś się swoją historią. Na pewno jesteś lepszą matką niż się Tobie póki co wydaje i jestem przekonana, że Twoje dziecko jeszcze nie raz Ci za wszystko, co wspaniałe, podziękuje. Głowa do góry I maluch na ręce smile

    Ciekawią mnie zagadnienia podobne do Twoich pytań, tj. aspekty choroby ChAD związane z wiekiem rodzica i wychowaniem dziecka. Czy jesteśmy w podobnym wieku? Z matemy orłem nigdy nie byłam, ale skoro piszesz o utraconej ciąży przed 30-tka (a później 8 lat spokoju + 2 lata synka), to możesz być tak jak ja w przedziale 38-39 lat. Zbieg okoliczności? Jeżeli tu jeszcze zaglądasz, to chętnie nawiążę z Tobą kontakt. Na razie pozdrawiam serdecznie smile

    Anka
  • vhs11 26.06.18, 14:23
    Hej Aniu, mam 44 lata. Dzięki za miłe słowa, za pocieszenie.
    Dlaczego interesują Cię zagadnienia, o których wspomniałaś? Mam wrażenie, że nie sama nie chorujesz - mylę się?
    Również pozdrawiam smile
  • mali.n.a 13.07.18, 11:25
    Witam, interesuje mnie jak wyglądała wasza ciąża, tzn. czy przyjmowałyście jakieś leki i jak wyglądało karmienie maluszka, czy też byłyście na lekach czy je odstawiłyście zupełnie? Ja obecnie jestem w fazie depresji i przyjmuje kwetiapine, bo nic innego nie można. Lekarz uważa, że po porodzie może dojść do pogorszenia i zaleca dalsze przyjmowanie leków a tym samym odradza naturalne karmienie. Ewentualnie zmniejszenie dawki jak się uprę na to karmienie. Ale czy to bezpieczne dla dziecka? Niby nie ma żadnych informacji. Bardzo bym chciała karmić piersią. To najlepsze dla malucha, zresztą dla mnie też choćby ze względu na cukrzycę ciążową. Ponoć szybciej się dochodzi do stabilizacji gospodarki węglowodanowej. Co sądzicie, jak to wyglądało u Was? Pozdrawiam
  • klaudia1508 16.07.18, 12:40
    Moja ciąża była bardzo ciężka, ciągłe zmiany nastrojów. W III trymestrze już nie dałam radę i wprowadzono jeden lek, odstawiony dwa tygodnie przed porodem. Karmiłam tylko 3 tygodnie, nie dałam rade dłużej się nie leczyć. Z perspektywy czasu myślę, że dobrze zrobiłam rezygnując z karmienia, bo leczenie przyniosło ulgę.
  • nebelowa 17.07.18, 09:19
    Ja mialam na tle nerwowym przedwczesne skurcze, dodatkowo lek przed porodem i przekonanie, ze przy nim umre. Dostawalam relanium lezac na patologii ciazy. Ja wowoczas bralam tylko przeciwdepresyjne, 3 miesiace po porodzie wrocilam do lpd, ale karmilam, lekarz zezwolil.
  • aguar 23.07.18, 08:37
    Jeśli chodzi o leki przeciwdepresyjne to jest naprawdę duży wybór bezpiecznych przy karmieniu. Tylko trzeba znaleźć psychiatrę, który nie ma lekceważącego stosunku do tematu karmienia albo tu sobie sprawdzić www.kobiety.med.pl/cnol/index.php?option=com_content&view=article&id=131&Itemid=49&lang=pl
    Jeśli potrzeba leku przeciwpsychotycznego albo stabilizatora nastroju to jest trochę trudniej, mały wybór.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.