Dodaj do ulubionych

Czy CHAD jest już uleczalny?

10.12.18, 07:22
W związku z tym, że medycyna jednak ciągle gna do przodu, pojawiają się nowe badania naukowe, nowe lepsze leki, zakładam wątek w temacie ze słowem "ULECZALNY", mimo że takie wątki już się pojawiały na tym forum. Czy to, że tyle osób już tu nie pisze, nie może jednak oznaczać, że są po prostu wyleczone i zapomniały o przygodzie z diagnozą CHAD? Ja mam taką nadzieję. Czy to, że są tu osoby, które funkcjonują bez leków, też nie może jednak oznaczać, że choroba afektywna dwubiegunowa jest jednak uleczalna? Jestem ciekawa, co o tym myślicie. smile
Edytor zaawansowany
  • dkmn 10.12.18, 09:00
    Żeby coś było uleczalne to wpierw wypadałoby chociaż wiedzieć jaka jest przyczyna choroby. W przypadku CHAD lekarze chyba są w lesie z wiedzą co jest przyczyną. Nie wiem też czy leczenie objawowe można uznać wogóle za leczenie choroby. Jeżeli ktoś wyzdrowiałby korzystając z obecnej farmakologii to oznaczałoby to tylko tyle że organizm wyleczył się sam.
  • megan.k 10.12.18, 10:40
    Ale to właśnie, moim zdaniem, w przypadku chorób psychicznych jest możliwe?
  • dkmn 10.12.18, 13:41
    Może i jest możliwe ale brak jest jakichkolwiek podstaw żeby takie coś stwierdzić.
    Nawet jeżeli pokażesz lekarzowi przypadek wyleczenia CHAD to Ci powie że CHAD nie została wyleczona tylko jej po prostu od początku nie było czyli że diagnoza była mylna.
    Odnośnie osób które już nie piszą na tym forum to jest wiele możliwości: piszą na innych forach albo nie piszą wcale bo ile można wałkować jeden temat. Mam też kilku znajomych CHADowców którzy mają nawet problem żeby odpowiedzieć mi na prywatną wiadomość na facebooku. Może mają doła albo chcą się odciąć od tematu. Prawdopodobnie też spora część z tych osób niestety skutecznie pozbawiła się życia.
  • dragon2016 10.01.19, 17:30
    Powiem wam coś, nie wierzcie w leki, będą lepsze ale jak sami sobie psychicznie nie dacie rady to będziecie nawet te lepsze brali do końca życia. Leki wam nie pomogą nie wierzę w to bo mi się udało ale nie dzięki lekom a psychice. U mnie to pomimo 18 lat choroby to i tak w pewnym sensie cud. Jak człowiek wychodzi zeschizofreni zaczyna rozumieć że nic w niej nie pomoże ani leki ani dobry specjalista. Nie chcę was zniechęcić bo w moim przypadku to jakiś cud, ale nie pooadam w euforię lekarz z Warszawy psycholog jeszcze w szpitalu mi wspominał żebym dołączył do stowarzyszenia ludzi którzy wyszli ze schizofreni ale piwiedziełem mu że nie potrzeba mi tego, była i minęła i po co mam to wspominać. Mogę się jedynie podzielić tym co robiłem przez te 18 lat choroby a to były codzienne alalizy polityczne geopolityczne wywiad kondrwywiad służby specjalne itd.. Opanowałem psycholigie, bylem samoukiem poznałem się na sztuce teologii, filozofii, mistycyzmzie, psycholigi itd.. Godzinami analizowałem dziennie tak że w zasadzie dopiero teraz jak wyzdrowialem wiem że schizofrenia to jednak choroba, lekarze w szpitalu mi nie rokowali, wszyscy do okoła twierdzili że będę brał leki do końca życia a z wiekiem mój stan psychiczny będzie się pogarszał. Jestem awidentnym zaprzeczeniem książek o psycholigi wręcz przeciwnie po tych wszystkich epizodach bym mógł być dobrym psychologiem lepszym niż większość z nich która nigdy nie przeszła schizofreni i nie wie jakie to uczucie nie rozumie tych ludzi.
  • xsenia 11.12.18, 07:49
    możliwe są długie remisje
    nie określono nigdzie maksymalnej długości remisji, teoretycznie więc może ona trwać do końca życia
  • megan.k 11.12.18, 10:33
    Dlaczego w innych chorobach nazywa się to wyleczeniem, a w przypadku chorób psychicznych jest to długa remisja nawet do końca życia? smile
  • xsenia 11.12.18, 11:43
    nie prawda są zaburzenia, które można wyleczyć w pełnym tego słowa znaczeniu, niektóre nawet samą psychoterapią
  • megan.k 11.12.18, 12:07
    Wiem, ale dlaczego stan bez żadnych objawów w innych psychiatrycznych jednostkach chorobowych (po wcześniejszej diagnozie np. CHAD) nazywa się długotrwałą remisją, a nie wyleczeniem?
  • dkmn 11.12.18, 19:02
    Nazywa się to remisją bo kolejny epizod jest tylko kwestią czasu. Były tutaj na forum osoby które pisały o kilkunastoletnich remisjach. Niestety nawet najdłuższa remisja kiedyś się kończy. Przyczyna tego jest prosta: nawet najlepsze leki kiedyś przestają działać.
    A jeżeli ktoś miałby remisję do końca życia to ja osobiście nazwałbym to wyleczeniem, oczywiście pod warunkiem że mówimy o remisji podczas której nie bierze się żadnych leków.
  • monte_we_mgle 11.12.18, 19:23
    Przy chorobach, których przyczyny nie są znane lub pewne nigdy nie mówi się o wyleczeniu, ale o remisji właśnie. I dotyczy to nie tylko chorób psychicznych, ale też onkologicznych, neurologicznych, reumatycznych. Przyjmuje się, że po zaleczeniu objawy mogą wrócić i tyle. Jeśli ktoś do końca życia ich nie miał, to znaczy to tyle, ze ich nie miał, a nie że został wyleczony. Nie wiadomo czy gdyby pożył dłużej nie nastąpiłaby progresja czyli ponowne wystąpienie objawów chorobowych.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • dkmn 11.12.18, 20:14
    Monte_we_mgle mam pytanie poza tematem. Czemu te forum Psychozy-schizofrenia które założyłeś(aś) jest forum zamkniętym? Pisze tam ktoś jeszcze?
  • monte_we_mgle 11.12.18, 20:37
    OJ, to stara historia. Zostało zamknięte z powodu międzyforumowej wojenki, o której nikt już nie pamięta, żeby oszczędzić sobie czasu na kasowanie trollowskich postów. Bardzo rzadko ktoś tam zagląda, ze mną włącznie. Czasy się zmieniły, ludzie zmienili miejsca, aktywne niegdyś fora dziś są martwe.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 11.12.18, 22:06
    Czy w innych chorobach w stanie remisji pacjenci też biorą leki do końca życia?
  • megan.k 11.12.18, 22:03
    Po jakim czasie uznałbyś długotrwałą remisję bez żadnych leków "wyleczeniem"?
  • dkmn 11.12.18, 22:20
    Jeżeli ktoś dożyłby starości bez leków i nie miałby nawrotów tzn że się wyleczył albo nie był chory. Biorąc mój przypadek to od właśnie 30-ki przez 10 lat miałem epizody. Teraz od 2 lat mam remisję i jeżeli by tak zostało do końca życia (w co nie wierzę) to mógłbym na koniec powiedzieć że się wyleczyłem.
    Remisja przecież oznacza że jest się obecnie zdrowym ale że objawy mogą wrócić. Tak faktycznie to mało różni się to od zdrowia. Różnica polega chyba tylko na tej możliwości nawrotu.
    Nie wiem natomiast co sądzić o remisjii przy której bierze się leki (a tak w większości jest). Przecież niektóre ze skutków ubocznych są gorsze niż niejedna choroba.
  • monte_we_mgle 11.12.18, 22:38
    dkmn napisał:


    > Nie wiem natomiast co sądzić o remisjii przy której bierze się leki (a tak w wi
    > ększości jest). Przecież niektóre ze skutków ubocznych są gorsze niż niejedna c
    > horoba.

    Przecież skutki uboczne mogą wystąpić, ale nie muszą. Leki dobiera się tak, by ich nie dawały, a jeśli się nie uda, to tak by były możliwie najmniej dolegliwe. W długotrwałej remisji, tzn. takiej gdy objawy w ogóle nie występują mimo znacznego zmniejszenia dawek, bierze się dawki podtrzymujące czyli minimalne. BTW nie rozumiem zupełnie tego zafiksowania na lekach u osób chorych psychicznie. Miliony ludzi łykają codziennie jakieś tabletki na rozmaite dolegliwości albo na podtrzymanie stanu uzyskanego dzięki terapiom i nie robią z tego żadnego problemu, a tu - tragedia na miarę Sofoklesa.




    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 11.12.18, 23:35
    Bo to są leki wpływające na pracę mózgu? Jeśli dla kogoś to nie ma znaczenia, to ok. Ja chcę być po prostu sobą, bo akceptuję siebie taką, jaką jestem, dobrze funkcjonującą w życiu i realizującą swoje marzenia, a przede wszystkim trzeźwo myślącą. I na wysokich obrotach, bo tak lubię, robiącą wiele rzeczy na raz, bo mam taką potrzebę, zmieniającą pracę, która nie daje mi satysfakcji. Każdy człowiek jest po prostu inny, a nie każdy inny to znaczy od razu chory. Mnie leczono bo pracowałam za szybko, mówiłam za dużo, walczyłam o siebie, miałam niekonwencjonalne pomysły, które realizowałam.
  • monte_we_mgle 11.12.18, 23:52
    megan.k napisała:

    > Bo to są leki wpływające na pracę mózgu? Jeśli dla kogoś to nie ma znaczenia, t
    > o ok.

    A leki neurologiczne to niby na co wpływają? Jakos nigdy nie słyszałem, żeby np. parkinsonicy rozdzierali szaty z powodu konieczności łykania tabletek, a chorzy psychicznie i owszem, nieustannie.

    >Ja chcę być po prostu sobą, bo akceptuję siebie taką, jaką jestem, dobrze
    > funkcjonującą w życiu i realizującą swoje marzenia, a przede wszystkim trzeźwo
    > myślącą. I na wysokich obrotach, bo tak lubię, robiącą wiele rzeczy na raz, bo
    > mam taką potrzebę, zmieniającą pracę, która nie daje mi satysfakcji.

    Ależ bądź sobie jaka chcesz, ale nie wmawiaj światu, a ludziom, którzy muszą brać leki szczególnie, że one im to uniemożliwią, bo to po prostu nieprawda. Biorę leki od 11 lat i mam się świetnie, zupełnie nie odczuwam tego, że je biorę - tak jakbym łykał witaminy. Wszystko co napisałaś o sobie, ja bym mógłbym o sobie przepisać. Z wyjątkiem pracy - tę mam satysfakcjonującą i nie mam powodu zmieniać jej na inną. Jak widać - da się, wiec po to wzbudzanie lęku? Ty w ogóle brałaś kiedyś leki czy założyłaś, ze odbiorą Ci radość życia, więc odrzuciłaś taką możliwość, a może nikt Ci farmakoterapii nie proponował, bo nie było potrzeby?


    > Każdy czł
    > owiek jest po prostu inny, a nie każdy inny to znaczy od razu chory. Mnie leczo
    > no bo pracowałam za szybko, mówiłam za dużo, walczyłam o siebie, miałam niekonw
    > encjonalne pomysły, które realizowałam.

    Nie ściemniaj, to co opisałaś nie jest chorobą. Jeśli trafiłaś do lekarza, to nie z tego powodu. Jeśli z własnej i nieprzymuszonej woli, to nie byłaś taka verry happy, jak opisujesz, bo w takim razie po co byś do niego lazła?



    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 11.12.18, 23:21
    Dlaczego, mimo że teraz oboje już funkcjonujemy bez leków, będąc w remisji, tylko mnie się czepiają, że propaguję życie bez farmakologii? smile
  • monte_we_mgle 11.12.18, 23:37
    Pewnie dlatego, że Ty propagujesz, a Dkmn nie smile

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 12.12.18, 00:35
    Rozumiem, że wiedzę o tym, jak można funkcjonować bez leków psychotropowych, mając kiedyś postawioną diagnozę CHAD, należy zachować dla siebie. A wiedzę o lekach psychoaktywnych?
  • monte_we_mgle 12.12.18, 01:03
    Z wiedzą, którą się ma, można robić co się chce. Pytanie czy Ty masz jakąkolwiek wiedzę na oba tematy? Widzisz, Megan, ja mam pamięć jak słoń i nie zapomniałem jak przedstawiałaś się lata temu na pewnym forum chorobowym, co oferowałaś piszącym tam ludziom oraz że nie wspominałaś o żadnych diagnozach ani nawet problemach natury okołopsychiatrycznych własnych. Pamiętam też zmarłego niedawno forumowicza, który wszystkie choroby psychiczne chciał leczyć miłością, bieganiem i jedzeniem marchewki twierdząc, że sam się tak z wszystkich chorób psychicznych wyleczył. Nie dziw się, że podchodzę sceptycznie do Twoich wypowiedzi. Nie wiem, kim rzeczywiście jesteś i po co pisujesz na takich forach, nie mam ani możliwości, ani potrzeby tego sprawdzać, ot, wyglądasz mi na kolejną misjonarkę, co to może zaszkodzić bogu ducha winnym ludziom swoim zapałem i ignorancją.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • monte_we_mgle 12.12.18, 01:06
    * okołopsychiatrycznej


    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 12.12.18, 01:23
    Jakie forum masz na myśli?
  • monte_we_mgle 12.12.18, 01:54
    To, które już nie istnieje.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 12.12.18, 02:23
    Konkretnie, które? Myślę, że mnie z kimś pomyliłeś.
    Jeszcze jedno pytanie. Czy uważasz, że z jakiś powodów osoby z diagnozami chorób psychicznych nie są w stanie samodzielnie analizować informacji i wyciągać własnych wniosków, w związku z tym właśnie trzeba je tak chronić i myśleć za nich? Z moich własnych badań wynika, że osoby, które odwiedzają gabinety psychiatryczne, czyli teoretycznie chore psychicznie, to zazwyczaj osoby bardzo inteligentne, wrażliwe, których umysł pracuje znacznie sprawniej niż osób teoretycznie zdrowych. To osoby, które bez przerwy myślą i ich umysł prawie nie przestaje pracować. Myślisz, że takie osoby nie potrafią ocenić, co im szkodzi, a co jest dla nich korzystne, a nawet samodzielnie przetestować tego na sobie. Osoby zdolne, wybitne to osoby, które często działają bardzo niekonwencjonalnie, tylko dzięki takim procesom następuje jakiś postęp. Ja zastanawiam się nad tym, dlaczego psychiatria ciągle nie zna przyczyn wielu chorób z "wykazu", ani działania leków, a farmakologia tak świetnie się rozwija. Czyli leczymy w "ciemno"? smile
  • monte_we_mgle 12.12.18, 02:59
    Forum Schizofrenia.


    Oj, Megan, nie przesadzaj z tą egzaltacją. Osoby chore psychicznie są bardzo różne. Te choroby dotykają wszystkich. I tych inteligentnych i tępych, i wrażliwych i gruboskórnych, i niekonwencjonalnych i szablonowych. Wszyscy po równo natomiast podlegają stygmatyzacji z racji chorowania na te właśnie choroby, bo takie mamy społeczeństwo, że widzi w nich świrów biegających z nożami w zębach, w związku z tym wielu chorych, nawet jeśli sami nie doświadczyli dyskryminacji, do chorób psychicznych się nie chce przyznać, także przed sobą, i po ustąpieniu objawów leki odstawia, bo przecież brać takich leków nie wypada, jeśli jest się zdrowym psychicznie, a oni we własnym przekonaniu są, bo na takie choroby chorować nie można. Tymczasem akceptacja diagnoz i łykanie tabsów tak długo jak to konieczne, a często już zawsze, pozwala im wrócić do życia i zupełnie normalnie funkcjonować. Negowanie diagnoz i samowolne odstawianie leków kończy się nawrotami, pobytami w szpitalach, wywracaniem życia do góry nogami. Nie wiem czy dotarłaś do statystyk, które mówią, że prawie połowa pacjentów psychiatryków to ludzie, którzy by tam nie trafili, bądź nie trafili ponownie, gdyby nie odstawili tabsów. Myślisz, że po takim pobycie i tym wszystkim, co nawywijało się wcześniej, np. porzucenie pracy, pozaciąganie kredytów i przeputanie forsy, przegonienie na 4 wiatry osób bliskich i życzliwych, tak łatwo poukładać sobie wszystko od nowa? Nie, Megan, to jest cholernie trudne i niepotrzebne, jeśli choroba została opanowana i wystarczy ją kontrolować przy pomocy tabletek.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 12.12.18, 03:41
    Problem w tym, jeśli ktoś jest naprawdę chory, bo niestety wiele diagnoz stawianych jest na wyrost.
    Moja psychiatra podpisała się dopiero pod odstawieniem leków, jak powołałam się na jej wywiady na ten właśnie temat. Moje wcześniejsze zapewnienia, że czuję się świetnie, że zawsze tak funkcjonowałam i dalej tak będę funkcjonować, bo tego właśnie potrzebuję, nic nie dawały. O tym, że wiele miesięcy wcześniej odstawiłam sama bez jej wiedzy olanzapinę, dowiedziała się dopiero wtedy, kiedy sama zauważyła, że funkcjonuję zdecydowanie lepiej i sama zapytała: "Proszę się przyznać, co Pani teraz bierze?". Kiedy powiedziałam jej, gdzie będę aplikować, dostałam receptę na olanzapinę. Dlaczego? Niewiarygodne dla niej, ale pracę dostałam. Nie wiem, czy uwierzyła, ale o olanzapinie już nie wspominała. smile Moja historia to parodia psychiatrii, ale mam za swoje, bo kiedyś sobie sama ten CHAD wymyśliłam. smile
  • monte_we_mgle 12.12.18, 04:37
    Tak, z pewnością. Nikt jednak, siedząc przed komputerem, nie jest w stanie stwierdzić, czy czyjaś diagnoza została postawiona właściwie, czy na wyrost, a jeśli takie wątpliwości ma, jeśli Ty je masz, to powinien doradzić wizytę u innego psychiatry i najlepiej odbycie jej w towarzystwie kogoś bliskiego, kto miał okazję zaobserwować zachowania tej osoby w różnych okresach, a nie zakładaćz góry, że ten ktoś nie ma Chad czy czegoś innego, bo w Twoim albo innym znanym Ci przypadku diagnoza się nie potwierdziła albo bo wiadomo, że tak bywa. Bywa, owszem i tak, ale bywa też zupełnie inaczej i to znacznie częściej.

    Skończyłem raport. Idę spać. Dobrej nocy albo dzień dobry. Nie wiem czy Ty te się kładziesz czy idziesz niewyspana do pracy smile


    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • megan.k 12.12.18, 08:00
    Dzień dobry smile Ja już wstałam, a w nocy "funkcjonowałam" tym razem z "premedytacją", bo jak czasami pisałam, jako "niefachowiec" badania mogę robić przede wszystkim na sobie. Sprawdzałam w zeszłym tygodniu, czy dalej u mnie działa (mimo braku leków) świadomy mechanizm wprowadzania się na wysokie obroty nazywane książkowo hipomanią - zadziałał, mechanizm stawiania sobie konkretnego celu i go osiągania - zadziałał. Tej nocy świadomie skróciłam sen (udało mi się nie zasnąć do godziny jak wyżej - poprzedni mój wpis), żeby zobaczyć, czy to sposób na jeszcze większe zwiększenie obrotów. Wstałam nieprzytomna, aktualnie przy kawie z czekoladą i ... zobaczymy. Biorąc lamotryginę, przynajmniej na początku, po 3 godzinach snu wstawałam jak skowronek i biegłam do pracy (jednej a czasem dwóch), dlatego stwierdziłam, że lamotrygina ciągnie nieźle w górę i daje niezłego kopa i było fajnie, bo to mi się zaczęło nawet podobać, bałam się, że mój psychiatra przestanie mi ją przepisywać, albo że zabraknie jej w aptece, a tak czasami bywało. I tu zapaliło się czerwone światełko. smile Kiedy zaczęłam powtarzać znajomym, że NIGDY jej nie odstawię, a ktoś mi powiedział, że działam, jak na prochach, to zaczęłam analizować również działanie lamotryginy. Kiedy ona nie dawała już aż takiego kopa, stwierdziłam, że trzeba zwiększyć dawkę, zrobiłam to dwa razy i oprzytomniałam. Zdecydowałam się odstawić, bo niekoniecznie muszę pracować, jak cyborg. smile
    A Ty dlaczego siedzisz do rana (fajnie, że miałam takie sympatyczne towarzystwo smile )?
    Ja nie wysyłam już nikogo do lekarza psychiatry, tylko próbuję najpierw skłonić ludzi do przemyśleń i własnego przestudiowania problemu. Kiedyś weszłam na Izbę Przyjęć i na pewniaka stwierdziłam, że mam CHAD (miałam psychozę polekową), chociaż nikt takiej diagnozy wcześniej nie postawił i nie byłam nigdy leczona. Wpisano diagnozę w kartę i tak zostało, dlatego z własnego doświadczenia wiem, jak działa na psychiatrów sugestia. Odradzam samodzielnego wypowiadania na głos w gabinecie psychiatry DIAGNOZ.
    A czy może wiesz, jak można rozruszać to forum? smile
  • monte_we_mgle 12.12.18, 14:50
    W jednej spółce jestem partnerem, w drugiej vickiem czyli sobie panem. Nie muszę zrywać się o świcie do roboty, no czasami, ale nie często, więc prowadzę taki tryb życia, jaki mi odpowiada. Lubię siedzieć po nocach i spać do południa. Zawsze tak miałem. Kwestia niskiego ciśnienia pewnie. Rano jestem jak półtrup, więc ten nużący czas po prostu przesypiam smile

    Fora zabił fejs, ludzie się tam przenieśli i już nie wrócą. Ja na swoje prywatne zajrzałem kilka dni temu i ze zdumieniem odkryłem, że ktoś zapytał co u mnie słychać. Wcześniej prze ponad pół roku nie było żadnego wpisu. Taka kolej rzeczy, nic się na to nie poradzi.

    --
    Psychozy - schizofrenia...
  • juliap1 12.12.18, 15:57
    Piszesz, jak typowy (sorry za sformułowanie) ChAD-owiec w (hipo)manii...
  • juliap1 12.12.18, 15:58
    Powyższe było do Megan.K.
  • juliap1 12.12.18, 15:59
    A Ciebie Monte_we_mgle podziwiam za wyważone wypowiedzi i cierpliwość.
  • dkmn 13.12.18, 16:59
    monte_we_mgle napisał:

    > ... Pamiętam też zmarłego niedawno for
    > umowicza, który wszystkie choroby psychiczne chciał leczyć miłością, bieganiem
    > i jedzeniem marchewki twierdząc, że sam się tak z wszystkich chorób psychicznyc
    > h wyleczył...

    Mógłbyś napisać o którego forumowicza chodzi bo pamiętam jednego który pisał o tych marchewkach ale z tego co kojarzę to dał znak życia tutaj względnie niedawno?!
  • beatrixx-kiddo 21.12.18, 17:51
    To był Mskaiq zwany też Maskiem. Nie sądzę, żeby dał znak życia, bo zmarł (chyba ze 2-3 lata temu?), a poza tym akurat na tym forum miał bana - sama mu założyłam lata temu. No chyba że obecne modki zdjęły? Ale nawet jeśli, to Mask zza grobu by musiał pisać.

    --
    Leki są dobre, tylko ludzie do dupy.
    Copyright by Euforyk
  • dkmn 21.12.18, 21:13
    Mskaiq umarł w czerwcu 2016r. Nie znałem go nie nie miałem przyjemności z nim pisać ale jego wpisy robiły na mnie duże wrażenie. To był niezwykle mądry i wspaniały człowiek.
  • 39.a 27.12.18, 09:37
    Przykro, ze zmarł, poczułam się tym faktem poruszona. Ale jego wpisy "Żryj marchewkę-biegaj-pozdrawiam serdecznie" były pisane jak z automatu i wkurzały.
  • beatrixx-kiddo 10.01.19, 16:25
    Dopiero po latach (i już po śmierci Mskaiq) zrozumiałam, że myliłam się głęboko twierdząc, że schizofrenię sobie wymyślił. Nie, Mskaiq jej nie wymyślił, natomiast się z niej (wbrew temu co twierdził) nie wyleczył. Te wpisy, które tak w..wiały nie tylko Ciebie były po prostu spowodowane chorobą.

    --
    Leki są dobre, tylko ludzie do dupy.
    Copyright by Euforyk

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.