Dodaj do ulubionych

Czy mogę być chora na CHAD?

02.01.20, 14:01
Dzień dobry!
Mam dość siebie, swojego życia. Jestem beznadziejna. Nic nie potrafię dobrze zrobić. W szkole dostaje 1 za 1. Staram się uczyć, ale nie mam siły. Wahania nastroju zaczęły się prawdopodobnie rok temu, albo i wcześniej, ale wtedy nie wymagałam pomocy psychiatrycznej. Wtedy też byłam w szpitalu psychiatrycznym (przez 4 miesiące, listopad 2018 wyszłam). Później się unormowało i przez dłuższy czas było w miarę okey. Raz przez jakiś czas jest super, jestem szczęśliwa itp A później zaczyna się kolejny dołek psychiczny ‚ m.in. w czerwcu ponownie zawitały pogłębione myśli samobójcze . Stany depresyjne „skończyły się” po ponownym pobycie w szpitalu. Wrzesień i październik był energiczny. Byłam szczęśliwa, pewniejsza siebie, mało spałam, była motywacja do działania, palenie papierosów, szalone pomysły, mania wydawania pieniędzy. Llistopad, grudzień były po prostu tragiczne. Szczęście, pomieszane z nieszczęściem. Śmiałam się, bawiłam. Byłam pełna energii. Wracałam do domu i leżałam w łóżku i samookaleczalam się . Ktoś z rodziny się pytał „Dziecko, dlaczego to zrobiłaś? Przecież wszystko było dobrze. Wyglądałaś na zadowoloną” A ja nie potrafiłam odpowiedzieć. Aktualnie zaczął się styczeń. Mam straszne myśli samobójcze. Do wszystkiego muszę się zmuszać. Moja mama uważa, ze sobie wymyślam i ze jak coś zrobię np. wezmę telefon i ona mnie z nim zobaczy to od razu „jakoś na telefonie możesz grać, więc nic ci nie jest” + wymyślasz, wyolbrzymiasz (jak mówię jej jak się czuje). Nie mam żadnej diagnozy oprócz zaburzeń adaptacyjnych. Wcześniej miałam podejrzenie Bordeline. Biorę kwetiapine, lamotrygine i depratal. Co ze mną jest nie tak? Mam dość tego rollercoastera!
Obserwuj wątek
    • lzymotyla88 Re: Czy mogę być chora na CHAD? 02.01.20, 18:24
      Dodam jeszcze, że niestety, ale te stany nie są zależne ode mnie. Chciałabym naprawdę wiedzieć co mi jest. Mam dość tego, że nic nie działa, że nic nie poprawia mojego nastroju. Nigdy nie wiem czego się spodziewać. Ma Pani racje, nie mam żadnego wsparcia, ale jak ludzie mają mnie wspierać, skoro nigdy nie wiedzą co mają w danej chwili powiedzieć. Mam momenty gdy gonitwa myśli nie daje mi spokoju. Ludzie myślą; patrz jaka otwarta się stała! Inny człowiek! A później kiedy dosięgam dna ludzie uważają, że jestem dziwakiem. To trwa już bardzo długo i nic na to nie wpływa. Tutaj żaden spacer nie pomoże. Psycholog i psychiatra również nie są w stanie. A ja popadam w coraz to różne nałogi. Zapożyczam się, palę, robię rzeczy których nie powinnam. Popadam ze skrajności w skrajnosc. I po prostu nie wiem jak będzie dalej. Matura w tym roku, a ja nie wiem co odwalę za 5 minut. Jednakże dziękuje za odp i życzę miłego wieczoru!
      • poetkam Re: Czy mogę być chora na CHAD? 04.01.20, 17:21
        lzymotyla88, wygląda to tak, jakbyś sobie sama odpowiadała na swojego posta napisanego w tym samym dniu, tylko trochę później. Sądząc po Twoich wpisach, naprawdę masz spory problem... Przykro mi tylko, że na forum wchodzi tak mało osób. Ja w zasadzie patrzę na wszystko "z drugiej strony"- jako córka i partnerka osób z ChAD, więc niewiele pomogę. I nie będę udzielała rad typu: wyjdź na spacer, rób coś, zajmij się czymś. To musi wyjść od Ciebie, Ty musisz tego chcieć. Poza radą zmiany psychologa niewiele Ci doradzę. Czy masz może kogoś z rodziny, znajomych, przyjaciół, nauczycieli etc., kto mógłby z Tobą pogadać, albo zwyczajnie pooglądać film w kinie, tv, albo pokonwersować przez telefon?


        --
        apostrofa.eu/
        ---
        Codziennie na nowo uczę się żyć.. i różnie mi to wychodzi
        • lzymotyla88 Re: Czy mogę być chora na CHAD? 05.01.20, 12:51
          Byłam w dwóch szpitalach psychiatrycznych. Nic to praktycznie nie dało. Wypisy z nich mam jakby były pisane przez 5-latka, jakby wcale ze mną nie rozmawiali. Tyle to się nasłuchałam, że wyolbrzymiam, że wymyślam. Od psychoterapeuty w drugim szpitalu dowiedziałam się, że chora psychicznie to ja nie jestem i powinnam się cieszyć, a nie sprawiać problemy bliskim swoją hospitalizacją. Zaczęłam tracić wiarę w polską psychiatrię. A rodzice jeszcze bardziej mnie zniechęcali swoimi komentarzami o tym, że wymyślam i że są ludzie, którzy naprawdę potrzebują pomocy. Ostatnią wizytę u psychiatry miałam na fundusz, ponieważ musiałam zmienić lekarza i to była padło na ordynatorkę tego szpitala z którego wyszłam w tym roku, w sierpniu. Oczywiście na wizytę czekałam trzy miesiące. Kiedy do niej poszłam i zaczęłam opowiadać to wszystko co się ze mną działo to ona udawała, że słucha i nic nie zrobiła z tym. Zapytała tylko trzy razy czy chodzę do psychologa. Co było dla mnie równoznaczne z tym, ze ma mnie gdzieś. Wypisała receptę, na moją prośbę podwyższyła mi o 25 mg jeden z leków i na tym się skończyło. Ja już nie wiem co mam robić. Zapisałam się odpłatnie do psychoterapeuty na 8 stycznia. Może on coś poradzi. Cieszę się, że mama sama wydziela mi leki, bo miałam taki okres, ze chciałam odstawić, bo czułam się cudownie. Nawet zasugerowałam jej, że może mam CHAD jak trochę o tym poczytałam, a ona mnie wyśmiała i powiedziała, że diagnozy nie mam - chora psychicznie nie jestem. A później się dziwi, że mamy słaby kontakt i ze nic jej nie mówię. To ja dziękuje za taką pomoc. Dodam jeszcze, ze w dzieciństwie przeżyłam traumę, która była jedną z przyczyn zamknięcia się w sobie i totalnego braku zaufania do ludzi. Nie potrafię nad sobą panować. Czytanie książek, ćwiczenia, spacery, słuchanie muzyki nie pomaga. Samookalaczam się mocniej niż ostatnio. Często tylko dlatego, żeby coś poczuć, nie dla atencji. Znowu jestem podekscytowana. Znowu mam gonitwę myśli. Aktualnie jestem po próbnej maturze z matematyki i ledwo nad sobą panowałam. W głowie mając różne scenariusze i ryzykowne zachowania, które mogłabym odwalić. Wydałam już prawie wszystkie pieniądze. Wszystkich okłamuje i wyciągam od kolejnych osób groszówki, bo muszę wejść do sklepu i coś kupić. Taki nakaz jakby. Mam straszną gonitwę myśli. Skaczę z tematu na temat. Chce się upić, zapalić papierosa. Zrobić coś, bo nie wysiedzę. Nie mam przyjaciół żadnych. Przeżyłam w dzieciństwie straszną traumę. Byłam w związku, który polegał na opuszczaniu i licznych powrotach itp. Kłamstwo rodzi za sobą kolejne i kolejne. U mnie tak to wygląda. Jak się zapożyczam z pieniędzmi to też wymyślam mnóstwo wymówek dlaczego i po co. Niestety nie mogę się zachowywać jak chce, bo nadal nie jestem na swoim. Słucham i biorę sobie do serca państwa rady. Przepraszam jeśli tego nie widać. Aktualnie chciałabym się upić i poczuć się lepiej. Kusiło mnie też, żeby spróbować narkotyków, ale kiedyś sobie obiecałam, że tego nie zrobię i się tego trzymam. Pewnie skończy się na fajkach. Niby też zabijają, ale ja potrzebuje czegoś, co choć trochę poprawi mi samopoczucie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka