Dodaj do ulubionych

Rozpacz !!!!!

27.02.06, 17:26
Witam.W piatek odeszła ode mnie żona do faceta,którego poznała w szpitalu
oczywiście w fazie ostrej manii.Jestem zrozpaczony wyć mi się chce !!!To już
jest jej drugi epizod manii i podobny przebieg; wielka miłośc,zmiany w życiu
masa zażutów do mnie i rodziny.Najgorsze jest to że gość jest totalnym
alkoholikiem z psychopatycznymi ciągotami.Jestem wsciekły że omamił mi żonę w
szpitalu, która oczywiście ukrywała przede mną ten fakt.Wyprowadziła sie
niespodziewanie bez zadnej rozmowy ze mną.Gość napewno ją skrzywdzi wcześniej
czy pózniej bo chodzi mu tylko o jej pieniądze.Jest na etapie zauroczenia tym
facetem i wielkiej miłości.Czy kiedyś się opamieta?Czy to przejdzie w
depresje.Jestem załamany całe moje zycie sie zawaliło.Żonę bardzo mocno
kocham znamy sie i mieszkamy 11 lat to jest pierwszy jej taki numer z
przeprowadzką do obcego faceta.Bardzo mocno mnie zraniła.Napiszcie coś czy
ktoś miał podobne przeżycie?Piotrek
Edytor zaawansowany
  • kaja12131 27.02.06, 22:39
    Hej. Bardzo mi przykro że tak cię potraktowano. Nie znam twojej żony i nie mnie
    osądzać innych, jako że mam własnych grzeszków sporo, ale jak to
    mówią "mężczyznę poznasz po rozstaniu" to zapewne dotyczy się i kobiet. Też się
    rozstałam z moim ex którego imienia się przy mnie nie wymawia, bo kawał (tu się
    wulgaryzmów nie używa, więc i ja się powstrzymam, a szkoda pewno by mi ulżyło).
    W każdym razie mimo wszystkich łajdactw jakich mi zrobił postanowiłam rozstać
    się z nim z klasą, bez awantur, z pełnym wybaczeniem przynajmniej z mojej
    strony czego nie można powiedzieć o drugiej, nawet zostawiłam mu dom z
    myślą "patrz i ucz się odejść z uniesioną głową" nie zapominając "i wypchaj się
    trocinami" również w myślach. Muszę ukłonić się nisko przed moimi przyjaciółmi
    którzy bardzo mi pomogli w tych niezwykle burzliwych chwilach i mam tylko
    nadzieję że ty też posiadasz w zapasie taką wierną armię pomocy odsiecznej,
    uwierz mi powiedzonko "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" wcale nie
    jest przesadzone wręcz przeciwnie pozwala uwierzyć w siebie, we własną siłę
    odzyskania godności, i powiedzenie na głos mam to gdzieś i tak jestem super
    facet, ja tak uważam więc jednego kumpla w armii masz reszta zależy tylko od
    ciebie. Pozdrowienia jak byś miał chwilę załamania i chciał się wygadać to wal
    jak w dym jestem tu codziennie.
  • justyna41 28.02.06, 09:49
    Myślę, że możesz mieć nadzieję, że się opamięta, jak mania jej minie -
    słyszałam o takich przypadkach i wtedy wróci do Ciebie.
  • jagoda16 28.02.06, 10:10
    ja tez mysle, ze jesli to mania to wczesniej czy pozniej sie opamieta i bedzie
    strasznie zalowac, bedzie jej wstyd, zapewne popadnie w depresje. Oczywiscie
    ten facet jej nie pomoze, okaze sie ze to totalne nieporozumienia. Jesli bardzo
    duzo narozrabia to i depresja moze byc glebsza. Zobaczy wtedy w calej
    rozciaglosci co zrobila, jaka krzywde wyrzadzila Tobie i sobie ( a dzieci
    macie?)
    Od Ciebie zalezy czy jej to wybaczysz, czy podasz jej pomocna dlon, czy
    zrozumiesz , uwierzysz, ze to tez jest przejaw choroby,( dosc czesty zreszta
    wg. tego co czytalam i pisali ludzie tu na forum), czy Wasze otoczenie to
    zrozumie. Jesli ja kochasz i byliscie juz soba tyle lat to moze. Jedno jest
    pewne, jak sie ocknie to bedzie w paskudnej sytuacji i bedzie potrzebowac
    pomocy.
    Moj brat byl w takiej sytuacji , uciekla od niego kobieta majaca chad, z ktora
    zyl od 10 lat, byla pelna agresji, pretensji, szukal jej po calej Polsce,
    bardzo sie o nia martwil, nie jadla, spala w samochodzie, zadawala sie z jakims
    dziwnym towarzsytwem , tez pod wzgledem erotycznym, byl to jakis Kazach czy
    jakis inny typek ze wschodu zyjacy w podejrzanych warunkach i na podejrzanych
    papierach. Przeszlo jej, wrocila. To nie byla jej pierwsza ucieczka w manii i
    pierwsza proba radykalnej zmiany zycia, ale pierwsza az taka. MOj brat wrecz
    probowal jej pomoc w manii, szukal ja po Polsce, martwil sie , dawal jakies
    pieniadze, b wiedzial ze juz nic nie ma, choc byla wroga w stosunku do niego i
    uciekala, kryla sie przed nim jak jakies dzikie zwierzatko. Przeszlo jej po
    jakis 2- 3 miesiacach.
    Wybaczyl, nie wzial tego do siebie, bo wie ze to choroba.
    Obecnie maja 2 letneigo synka , ona jest bardzo dobra troskliwa matka. Ciaza
    jej bardzo dobrze zrobila, od dluzszego czasu ma remisje.
  • 19-74pm 28.02.06, 13:22
    Jestem świadom ze decyzję podjęła w fazie choroby i chyba nik tak jej nie
    rozumiał jak ja.Wiem że to choroba ale przeraża mnie że nawet jak do mnie wróci
    to takie jazdy będą sie powtarzac nie wiem czy potrafię tak żyć.Ona jest w jego
    sidłach od początku pobytu w szpitalu.Najbardziej mnie martwi że ona
    kategorycznie chce rozwodu już teraz.Ten facet jest alkoholikiem i to był jego
    4 pobyt w szpitalu.Na dodatek ma osobowość psychopatyczną.Nie mogę sobie
    darować że zawiozłem żonę do szpitala na leczenie a ona wpadła w sidła takiego
    typa.Jest nim zauroczona ijak mówi bardzo zakochana.Gośc pije i wmawia jej że
    nie bedzie pił jak Ona bedzie przy nim.Lekarz prowadzący bardzo się zmartwił tą
    zaistniałą sytuacją i powiedziła że zna tego pacjenta i że zależy mu tylko na
    jej pieniądzach i że napewno cała sytuacja zakończy sie dużą depresją.Z żoną
    byliśmy bardzo zakochani w sobie i zawsze okazywaliśmy sobie uczucie.Ja
    otaczałem ją troskliwą opieką i trudno mi jest teraz się pozbierać w takiej
    sytuacji.Ona zawsze podchodziła z dystansem do ludzi a w szczególności do
    podejrZanych meżczyzn alkoholików.Ta choroba jest ohydna zmienia normalnych
    ludzi w osoby bez uczuć wyrafinowane i perfidne.Moje cierpinie musze wszystko
    przemyślec ale cięzko jest mi skupić sie w tej chwili,Dzieki za
    wsparcie.Pozdrawiam PIotrek
  • lolinka2 28.02.06, 18:30
    Trzymaj się!!!
    Tyelko tyle mogę ci powiedzieć... jeśli kochasz nadal, to czekaj...
    Ja też jestem dwubiegunowa, ponad rok temu poznałam faceta, podobał mi się,
    zadałam się z nim - taka troszke dłuższa dzika znajomość, mąż nie reagował miło
    i sympatycznie- znalazł sobie towarzystwo i to w liczbie mnogiej - byliśmy
    kwita. Pomogli nam dobrzy ludzie, jesteśmy razem, spodziewamy się drugiego
    dziecka... ja mam remisję....
    To jest objaw choroby, choć bolesny i łatwo go odebrać jako jej autentyczny
    stosunek do ciebie. Nie bronię żony, bo w każdym stanie chorobowym należy
    pozostać człowiekiem, natomiast spróbuj sprzysiąc wszystkie siły przecwiko ich
    związkowi - może leczenie przymusowe...? I z całą pewnością nie dawaj jej
    rozwodu - mania w końcu mija, a fakt rozwodu pozostaje.
    --
    Chyba jednak Kropka,ale jak to kurczę nazwać...
  • 19-74pm 28.02.06, 18:59
    Leczenie przymusowe?Ona miesiąc temu wyszła ze szpitala na podlasiu a w
    warszawie znalazła lekarza na nowowiejskie, który po dwóch wizytach napisał jej
    że jest zdrowa i może podejmować decyzje !!!Totalny przejaw choroby potrzebna
    kartka żeby można było odejść.Podstawowa wina jest faceta który ją omamił i to
    ze ja nic o tym nie wiediałem.Po drugie żona w szpitalu była pacjentem dosyc
    głośnym i pobudzonym.Dawki leków brała ogromne w porównaniu do pierwszego
    epizodu.Miała 15 mlg zolafrenu 32 mlg trilafonu,depakine oprócz tego relanium
    i hydroxizyne a pod koniec jeszcze 2mg haloperidolu.Był czas że pare dni nie
    brała leków i było to widać, zreszta sama sie przyznała.Leczenie przymusowe nie
    wchodzi w grę Ona chodzi do pracy i jako tako funkconuje.Wracając do dawek
    bierze w tej chwili 5 mg zolafrenu i 75 mg lamitriny.Czy to nie za mało?Miesiąc
    po szpitalu.Myslę że za krótki okres była na dużej dawce leków i wszystkie
    objawy ( wielka miłosć i chęć zmiany w życiu)nie ustąpiły a ten facet tylko
    jeszcze ją w tym utwierdzał.Na zonie bardzo mi zależy ale ona chce juz
    rozwodu.Zmobilizowałem wszystkich przyjaciół ale ona za bardzo nie słucha
    ich.Jak ją moge przekonać że to jeszcze choroba a miłośc jest urojona?Piotrek
  • jagoda16 28.02.06, 20:45
    rozwodu tak szybko sie nie zalatwia, i mozesz po prostu nie dac rozwodu, nie
    stawic sie na rozprawe tylko wyslac zaswiadczenie lekarskie itp, itd, do tego
    czasu mania jej minie . 75 mg lamitriny to faktycznie drobinka, tyle bierze sie
    na poczatku po 1-2 tygodniach od poczatku brania, bo wprowadza sie ten lek
    stopniwo ja biore 250 mg dzienne, a nigdy nie mialam takich odjazdow jak twoja
    zona. Fakt nie biore tez zolafrenu no i poza tym jestem w permanentnej
    depresjo - subdepresji, ale lamitriny biore tyle od 2 lat
  • chora.zdrowa 28.02.06, 22:50
    Hej Piotrek
    lamotrygina dzialaj bardziej przeciwdepresyjnie niz przeciwmaniakalnie.
    szczerze mowiac, to dziwie sie, ze ją bierze. lepsza na manie jest tegretol i
    depakina. moze powinna z tym sprobowac. ja biore lamotrygine, bo mam stany
    depresyjne, a jak mialam lekka manie -bralam tegretol i przeszło szybko, potem
    depakine rok czasu, a teraz lamotrygine i jest w miare oki.
    pozdrawiam
  • 19-74pm 01.03.06, 08:59
    W tej chwili ja nie mam w ogóle na nia wpływu czekam na rozwój
    wydarzeń.Lamitrin lekarz wprowadził w szpitalu na jej własne żądanie, wcześniej
    była na depakine.Co do rozwodu to tylko Ona tego chce ale ja wiem że za jakis
    czas będzie tego żałować.To co w tej chwili robi kłóci się z jej osobowością i
    jej postrzeganiem ludzi i zycia.Nastąpiło odwrócenie o 360 stopni.Czy choroba
    może aż tak diametralnie zmienić człowieka i czy mozliwy jest powrót do
    normalnego życia po czymś takim.Jest pod ogromnym wpływem tego gościa i sama
    dobrze o tym wie a tłumaczy sie tym że "serce nie sługa" i że otrzymała od
    nowego psychatry potwierdzenie że jest zdrowa i może podejmować decyzje.Tym
    papierkiem podpiera sie w każdej rozmowie.Dla niej to jest potwierdzenie o
    powrocie do zdrowia.Ale czy po miesięcznym pobycie w szpitalu i 3 tyg
    zwolnienia jest sie w stanie wyjść z ostrej manii.Do tego jeszcze cały czas
    pobytu w szpitalu była pod wpływem tego gościa.Czy ta jej urojona miłość jest
    tak silna że aż żeczywista.Czy to jest normalne?Zamieniła Mnie na jakiegoś
    faceta alkoholika z chorą osobowością.Wszytkim w koło rozpowiada że to jej
    wielka miłość i że 11 lata które spędziła ze mną sie nie liczą.W pracy
    funkcjonuje normalnie ale na pracy bardzo jej zależy i nie może pokazać że jest
    chora.Bardzo mi zależy na żonie i ciężko jest mi podjąć jakąś decyzję.Narazie
    to Ona chce rozwodu.Ja czekam i potrafię wybaczyć.Pogodziłem się z chorobą żony
    5 lat temu i wybrałem takie życie, niestety życie jest przewrotne i
    okrutne.Piotrek
  • lolinka2 01.03.06, 16:38
    Piotrek, każda diagnoza jest do podważenia... szczególnie jeżeli zona np
    lekarzowi z Nowowiejskiej nie opowiedziała całości przebiegu choroby, nie
    pokazała kwitków itp. Nie jest sie zdrowym miesiac po wyjściu ze szpitala, ja
    byłam na zwolnieniu jeszcze............4.5 miesiaca, a i tak uważam ze niewiele
    czasu mi choroba z życia wyjęła (luty - wrzesień w sumie, jednego roku). To jest
    mania jak jasny gwint. A tłumaczenia typu 'serce nie sługa' to ja znam... aż za
    dobrze. Trzymaj się i nie poddawaj. Tyle mogę Ci życzyć.
    --
    Chyba jednak Kropka,ale jak to kurczę nazwać...
  • anafel 01.03.06, 10:52
    WIEM CO CZUJESZ, NIE GNIEWAJCIE SIE ..CI KTÓRZY SA CHORZY NA CHAD....najgorsze
    sa okresy manii, ci ludzie nie wiedza i nie sa w stanie zobaczyć jak wiele
    krzywdy i szkody czynia wokół siebie, krzywdzą swoje dzieci, twierdząc
    jednocześnie że je kochają, niszczą ludzi finansowo, zdrowotnie i w kazy
    mozliwy sposób,ja TEŻ mam juz dość....czasem miałam stracha, dosłownie, czasem
    dni rozpaczy,dziś czekam jaka będzie następna faza..osba chora nie jest mi
    bliska, jest byłą żoną mojego mężczyzny, krzywdzi nas, dzieci swoje i cudze,
    rodzinę znajomych a w głównej mirze SAMA SIEBIE. Nikomu nie życzę kiedykolwiek
    obcować z kimś chorym na CHAD
  • topon 02.03.06, 10:38
    Witam Cię Piotrku i wszystkich zainteresowanych.
    Od pierwszego mojego kontaktu z nazwą CHAD minęło jakieś 5 lat.
    Moja expołowa jest osobą chorą na CHAD, 5 lat temu jeszcze była moją
    żoną .Prosisz o to, by napisać o podobnych przeżyciach do Twoich, jednakże wiem
    że to co mogę napisać z całą pewnością nie będzie podobało się osobom chorym na
    CHAD.
    A może właśnie powinienem zacząć pisać?
    Może to, co mógłbym tutaj napisać, byłoby dla osób chorych na CHAD jakąś
    przestrogą albo nauką.
    Nie chcę, niezaproszony wprowadzać zamętu, więc może po prostu, jeśli ktoś jest
    nadal zainteresowany moimi DOŚWIADCZENIAMI z osobą chorą na CHAD, niech się
    odezwie, a ja ze swojej strony dołożę wszelkich starań aby opisać swe
    przeżycia.
  • chora.zdrowa 02.03.06, 11:42
    czyzbys byl facetem anafel?smile
    masz racje, jak chcesz kogos obrazic i napisac ze nie zyczysz nikomu kontaktu z
    chorym na CHAD, to lepiej tu nie pisz, bo wyobraz sobie ze jestes na forum
    chorych na ta chorobe.
    ps. a może załozcie sobie swoje forum "Osob poszkodowanych przez chorych na
    CHAD"? i tam bedziecie pisac jacy to my jestesmy beznadziejni.
  • topon 02.03.06, 12:17
    witam.
    po przeczytaniu listu ..."Witam.W piatek odeszła ode mnie żona do
    faceta,którego poznała w szpitalu
    oczywiście w fazie ostrej manii.Jestem zrozpaczony wyć mi się chce !!!To już
    jest jej drugi epizod manii i podobny przebieg; wielka miłośc,zmiany w życiu
    masa zażutów do mnie i rodziny.Najgorsze jest to że gość jest totalnym
    alkoholikiem z psychopatycznymi ciągotami.Jestem wsciekły że omamił mi żonę w
    szpitalu, która oczywiście ukrywała przede mną ten fakt.Wyprowadziła sie
    niespodziewanie bez zadnej rozmowy ze mną.Gość napewno ją skrzywdzi wcześniej
    czy pózniej bo chodzi mu tylko o jej pieniądze.Jest na etapie zauroczenia tym
    facetem i wielkiej miłości.Czy kiedyś się opamieta?Czy to przejdzie w
    depresje.Jestem załamany całe moje zycie sie zawaliło.Żonę bardzo mocno
    kocham znamy sie i mieszkamy 11 lat to jest pierwszy jej taki numer z
    przeprowadzką do obcego faceta.Bardzo mocno mnie zraniła.Napiszcie coś czy
    ktoś miał podobne przeżycie?Piotrek..."

    stwierdziłem, że powinienem coś napisać,ale widzę że nie wszyscy z forum chcą
    czytać ... ciekawe czemu ???
  • avoid 02.03.06, 13:43
    Nie chca czytac chocby dlatego, ze to co zrobi 1 osoba z Chadem nigdy nie zrobi
    inna.
    Ja np. bedac w stanie ostrej manii i bedac w szpitalu poczulam miete do mojego
    wspolchorego kumpla ze szpitala. Poprosilam jednak swoja lekarke o jakis
    specyfik obnizajacy libido i wytrwalam
    Owszem pokusa w manii istnieje czesto ale kwestia zdrady wynika juz i z zasad i
    z przekonan i z wychowania i wreszcie z MILOSCI bo jezeli KOCHAM swojego
    meza/partnera to mu takiego numeru nie wywine!!!!
    Widac Topon ze z kolega wybraliscie sobie nieodpowiednie kobiety za zony i tu
    mozna wam wspolczuc
    Ale nie wnoscie tego blota na forum bo nic dobrego to nie przyniesie a kazda
    mania jest inna tak jak i inny jest kazdy czlowiek!!!!
  • topon 02.03.06, 14:10
    i bardzo dziękuję za podpowiedź, zaś z piotrem jeśli chciał będzie mogę pogadać
    przez mail.
    pozdrawiam wszystkich.
  • chora.zdrowa 02.03.06, 14:32
    dokładnie to co napisala avoid.
    każdy jest inny i nie upatrujcie się wszystkiego w chorobie!!!!charakter i
    wychowanie robią swoje. ja nigdy w manii tak sie nie zachowywalam,zeby mozna
    mnie bylo wyslac do szpitala czy odizolowacm,moze dlatego,ze mialaam
    hipomianie. i praktycznie nikt nie zauwazyl tego nawet z otoczenia. dopiero jak
    poszlam do psychiatry, to on stwierdzil,ze moze byc CHAD. mam 26 lat i mialam
    jeden taki epizod i zyje w nadziei ze sie nie powtorzy, bo to raczej mi bylo
    ciezko zyc jak po hipomanii mialam totalny dół pare dni i lęki,ze balam sie
    wyjsc z domu i ludzi. potem to juz wlasciwie stan depresyjny czy subdepresja,
    co trwa 2 lata i sama nie wiem, moze tak juz zawsze bedzie, bo ja ogolnie mam
    osobowosc depresyjna i czesto taki nastroj. poza tym nie pracuje i to tez
    sprzyja depresji.
    ale wypraszam sobie porównywanie mnie do jakis waszych żon ,ktore sa w ostrej
    mani i mają schizy i do tego pewnie charakterek wredny i trudny.
    i napewno nie bede podzielac waszej opinii "ZE NIE ZYCZYCIE NIKOMU KONTAKTU Z
    CHORYM NA CHAD"
    to obrazliwe. i nigdy takich rzeczy nie słyszalam!!!!!!!
    no. to na tylesmile
  • 19-74pm 02.03.06, 14:33
    Moja żona jest osobą z zasadami i bardzo zdrowym podejsciu do zycia nigdy nie
    dała mi dowodu ani powodu żebym wątpił w jej miłość i szacunek.Moja pomocna
    dłoń była cały czas zwrócona do niej.Nawet po pierwszym epizodzie gdzie było
    podobnie z wielka miłoscią do kumpla z pracy, po miesiącu gdzie nie chciała
    mnie znać sama prosiła żebym wrócił.Znam ją 11 lat i NIE WIERZE że jest to
    świadome postepowanie.Wczoraj z nia widziałem sie i oznajmiła mi że wnosi o
    rozwód.Rozmowa z nią o naszym zyciu dotychczasowym była bez sensu.Ciągle
    powtarzała że przezywa wielką miłość której nigdu ze mną nie było.Podpiera się
    świstkiem od lekarki że może podejmować decyzje i jest zdrowa!Nic do niej nie
    dociera ani rodzina ani znajomi Ona żyje w jakims amoku.W pracy chodzi z dwoma
    komórkami i ciągle gada z tym typem.Narazie urochomiłem wszystkich znajomych i
    rodzinę do pomocy.Nie wiem jak wyglądałoby życie nasze jak by wróciła i czy
    bysmy byli ze sobą,ale chcę odwlec w czasie jej głupie decyzje z naszym
    rozwodem.Ostatnio chwaliła sie koleżankom iz ten gość chce się z nią
    ożenić!!!.Czuje się jakbym oglądał jakiś chory film a wiem że gramy tam główne
    role.Narazie czekam i czuje że cholernie sie wypalam psychicznie.Piotrek
    e-mail alfista145@wp.pl
  • tristezza 02.03.06, 14:35
    avoid napisała:

    >> Ale nie wnoscie tego blota na forum bo nic dobrego to nie przyniesie a kazda
    > mania jest inna tak jak i inny jest kazdy czlowiek!!!!


    o ile z druga czescia tego zdania zgadzam sie calkowicie, w sprawie wnoszenia
    blota protestuje. to jest otwarte forum zarowno dla osob chorych jak i ich
    partnerow czy bylych partnerow. dla wszystkich, ktorzy maja w zwiazku z ta
    choroba jakies doswiadczenia czy przemyslenia.
    jakie znowu bloto?!
    czy na forum ma byc wprowadzona cenzura, czy nalezy idealizowac osoby chore,
    zeby wrazliwym chadowcom nie sprawiac przykrosci?
    jesli czytam tutaj o roznych zachowaniach powiedzmy sobie ekstremalnych nigdy
    nie biore tego do siebie, ciesze sie natomiast, ze choroba az takiego
    spustoszenia w zyciu moich bliskich i moim wlasnym nie dokonala.
    mysle ze zycie z chorym na chad niezalenie od intensywnosci choroby nie jest
    wygrana na loterii zycia i nie widze powodow do oburzania sie na osoby, ktore
    chca o tym pisac.

    napisz Topon tutaj, a nie na priva, wiele osob chetnie przeczyta. a jesli kogos
    to irytuje to jego problem. obowiazku czytania jak wiadomo nie ma.

    mam tylko mala prosbe: nie generalizujcie! wzorzec tej choroby nie istnieje
  • topon 02.03.06, 14:53
    widzę że niektóre osoby chcą czytać.
    Fajnie, może w końcu się wygadam.

    jutro wracam do tematu.
    pozdrówka.
  • chora.zdrowa 02.03.06, 14:53
    Tristezzo!
    ciekawe czy milo ci czytac, jak ktos pisze ze "nalezy odizolowac takich ludzi i
    nie zyczy kontaktu z takimi"
    uwazasz ze wszystko nalezy pisac?ze tylko 100% szczerosci??
    a gdzie wrazliwosc czy takt???
    calkowita prawda o czyjejs ułomnosci jeszzcze nie wyszla nikomu na dobre,
    zwlaszcza jak ten ktos jest chory.
    trzeba wiedziec co i kiedy pisac.
    PODZIELAM ZDANIE AVOID "NIE WNOSCIE TEGO BŁOTA NA FORUM"
    a ty jak jestes taka ciekawa tej histori, to popros piotra i topona o meil.
  • tristezza 02.03.06, 15:18
    chora.zdrowa napisała:

    > Tristezzo!
    > ciekawe czy milo ci czytac, jak ktos pisze ze "nalezy odizolowac takich ludzi
    i
    >
    > nie zyczy kontaktu z takimi"

    nie jest mi ani milo ani niemilo. staram sie zachowac dystans i przyjmowac
    spokojnie do wiadomosci rowniez takie wypowiedzi.


    > uwazasz ze wszystko nalezy pisac?ze tylko 100% szczerosci??
    > a gdzie wrazliwosc czy takt???


    uwazam, ze kazdy ma prawo pisac to co czuje. to jest anonimowe forum, nikt
    nikogo personalnie nie obraza
    wrazliwosci i taktu oczekuje raczej od siebie niz od innych, w ten sposob
    minimalizuje rozczarowanie swiatem

    > calkowita prawda o czyjejs ułomnosci jeszzcze nie wyszla nikomu na dobre,
    > zwlaszcza jak ten ktos jest chory.
    > trzeba wiedziec co i kiedy pisac.

    no nie wiem czy nie wyszla. nie bylabym tego taka pewna. byc moze jest
    odwrotnie. moze ktos przezywajacy podobne historie, kiedy przeczyta to w chwili
    remisji bedzie w stanie w czasie nastepnego rzutu choroby troche lepiej
    kontrolowac swoje zachowanie?

    > PODZIELAM ZDANIE AVOID "NIE WNOSCIE TEGO BŁOTA NA FORUM"

    Twoje prawo to zdanie podzielac, a moje sie z nim nie zgadzac


    > a ty jak jestes taka ciekawa tej histori, to popros piotra i topona o meil.

    nie jestem ciekawa tej historii bardziej niz jakiejkolwiek innej. nie jestem
    sensatka i nie sa mi potrzebne zadne opowiesci na priva. jak mam czas i ochote
    czytam tego typu historie, konstatujac ze smutkiem jak bardzo ta choroba
    potrafi zrujnowac zycie. wspolczuje zarowno chorym jak i ich bliskim, ktorzy
    niekiedy bestialsko cierpia i maja pelne prawo opowiedziec o tym na forum.

    pozdrawiam zyczac nieco wiecej dystansu.
    t.
  • 19-74pm 02.03.06, 16:43
    Nie chcę się mieszać w wywodu czy może czy nie.Myslę tylko że bycie partnerem
    osoby chorej na CHAD jest wielką odpowiedzialnością i trzeba się pogodzić z
    wieloma problemami.Ja taka decyzję podjąłem po pierwszym epizodzie manii i
    depresji.Fakt o chorobie szybko zapomnieliśmy oboje i przez dwa lata żona nie
    brała żadnych leków bo jej stan był oceniany bardzo dobrze.Dopiero nasz slub 7
    msc temu rozchwiał ją emocjonalnie, a póżniej pogrzeb członka rodziny w
    listopadzie.Na efekty długo nie trzeba było czekać do szpitala trafiła 22
    grudnia.Dzień przed wigilią!!!.W domu u rodziców były jazdy typu odprawianie
    mszy w kuchni i w ogóle kościół dominował.Póżniej szpital ze szpitala ucieczka
    przy -15 mrozu w kapciach i szlafroku.A na oddziale znajomości i pacjent,z
    którym rozmawiała przez tydzień.Wysuwała teorie spiskowe iż ja z rodziną chce
    ją ubezwłasnowolnić i bzdury o mafi i polityce.Do mnie zażuty iż nie potrafie
    się nią opiekować, ustawiamy lekarza. Dostałem sms napisała że jest
    w ciązy chyba z tym typem i że do mnie i tak nie wróci!!! Piotrek ----jak
    żyć!!!Rozpacz!!!
  • anafel 03.03.06, 10:16
    Interesuje się w znacznej mierze psychologią , psychoterapią i dziedzinami
    pokrewnymi....otóż diagnostycy jak i terapeuci wypowiadają się na ten temat
    jednoznacznie...chory na CHAD( jeszcze przed wojną nazewnictwo było nieco inne -
    psychoza maniakalno - depresyjna " brzmi fatalnie i groźnie") przez długi
    okres trwania choroby wypiera ją ze świadomości. Swoje podłoże ma ona w wieku
    niemowlęcym (ok. 2 miesiąc życia).
    Najważniejsza jest terapia,( która często trwa długie lata)indywidualna jak i
    grupowa, systematyczne branie leków i co najważniejsze wsparcie innego
    człowieka....Nie oszukujmy się, nie wszyscy są zdolni do tego aby być, domowym
    terapeutą, nie wszyscy mają na tyle wyrozumiałości i zrozumienia dla chorego
    (na cokolwiek)....jedni się boją,inni nie mają dość siły....
  • avoid 02.03.06, 15:59
    pod haslem bloto mialam na mysli obrzucanie bogu ducha winnych Chadowcow.
    Ze sie nie zyczy innym obcowania z takimi typami
    Jezeli chodzi o wolnosc slowa to jestem za i nie denerwuje mnie fakt, ze ktos
    ma Chaderska zone, ktora w manii wywija rozne numery. Ostra manie znam z
    autopsji, jednak bez zdradzania mojego meza, a tylko z niezwyklymi czynami i
    zdarzeniami.
    Widac Tristezza ze za mocno sobie wzielas do serca moje slowa
    Pozdrawiam
  • freyjaaa 02.03.06, 16:38
    Drodzy Forumowicze nie dajcie się wciągnąć...
    Tristezzo zapewniam Cię, że akurat chodzi tu o obrzucanie błotem...
    Napisałam nowy wątek "Opowiem Wam o TOPONIE" i mam nadzieję, że rozświetli Wam
    trochę sytuacje...
    Witaj były mężu!!! smile
    Jestem z Wami od bardzo dawna, śledzę Wasze losy i szczerze się z Wami
    utożsamiam... Jeśli mam w związku z tym prawo do wypowiedzi to ostrzegam Was
    przed takimi ludźmi jak TOPON i jego kobieta... Wierzcie mi nie znam bardziej
    mściwego, zakłamanego i podłego człowieka. Doskonale znam cel jego działania
    tutaj. I zapewniam Was, że ludzi chorych na chad obraził publicznie
    niejednokrotnie. Kazdy ma prawo do własnego zdania i wypowiedzie tutaj ale
    postawcie się w mojej sytuacji. Do tej pory byłam tylko obserwatorem ale jak
    poczytałam sobie jakie treści piszecie na podstawie wypowiedzi Topona na temat
    jego byłej żony czyli mnie... To uwierzcie, nie wiem czy śmiać się czy płakać smile
    Nie oceniajcie nikogo na podstawie SUBIEKTYWNEJ przepełnionej nienawiścią i
    chęcią zemsty wypowiedzi BARDZO WAS PROSZĘ!!!
    Ale numer, tak dawno tu nie zaglądałam, dziś postanowiłam nadrobić zaległości a
    tutaj O MNIE smile Jak mówią: ważne aby mówili, nie ważne czy dobrze czy źle wink
    Pozdrawiam Was cieplutko
    Słoneczko świeci, wiosna nadchodzi a tutaj Topon zamęt sieje, nie dajcie się
    wciągnąć Kochani...

  • jagoda16 02.03.06, 21:34
    Gdy czytam to wszystko nachodzi mnie taka refleksja, skierowana i do chorych i
    do zdrowych: popatrzcie jakie to dziwne , ze wystarczy jakies niewielkie
    zachwianie w funkcjonowaniu neurotransmiterow i czlowiek z zasadami, opanowany,
    wierny staje sie kims zupelnie innym. To tak ku przestrodze wszystkim, nie
    oceniajmy tak latwo innych, a co by bylo gdyby to mi sie tak trafilo? gdybym to
    ja miala taka manie? czy bylabym wtedy w stanie kierowac swoim zyciem,
    postepowaniem? Nie wiem nie mialamna szczescie az takiego stanu.
    Ale kazdy kto cos takiego przezyl przeciez na to nie zasluzyl, w zaden sposob
    sie do tego nie przylozyl ( no moze wyjawszy przypadki korzystania z uzywek ).
    Pomyslcie wspolpartnerzy osob chorych na chad, a gdyby to Wy byliscie chorzy?
    jak chcielibyscie byc traktowani?
  • avoid 02.03.06, 22:07
    Podobno czlowieka "ocenia" sie po czynach uncertain
    Jednak w przypadku jakichkolwiek zaburzen afektywnych to stwierdzenie mija sie
    z prawda. Czlowiek w faekcie nie moze odpowiadac za swoje dzialania
    (racjonalnie). Nie ma w nim rozroznienia na zlo i dobro w spolecznym tego slowa
    znaczeniu. Normy moralne nie istnieja.
    Jest zaburzony i jego percepcja takowoz
    Dlatego uwazam, ze wyciaganie brudow z wlasnego domu i oskarzanie bylych czy
    obecnych malzonkow mija sie z celem.
    Z drugiej strony podswiadomie koduje sie pewne rzeczy i skoro zona juz 2-i raz
    taka rzecz uskutecznia to moze cos nie tak jest z malzenstwem moze cos nie tak
    z mezem?
    ZAWSZE sa 2-e strony medalu.
  • smarcik1 03.03.06, 00:18
    Święte słowa! Może to wyglądać w ten sposób, że była żona poukłada sobie życie i
    nie będzie potrzebowała więcej pomocy psychiatry w przeciwieństwie do obecnej
    żony która może ześwirować mając takiego męża... Może trzeba poobserwować
    przyczyny ujawnienia się chad w czasie małżeństwa?? Poobserwować czy partner nie
    wymaga pomocy psychiatrycznej w pierwszej kolejności? Co Wy na to?
    Gość coś nie może sobie dać spokoju, chyba nie za bardzo się realizuje w nowym
    związku albo poprzednia (ta bardziej "wrażliwa" emocjonalnie) żona z persektywy
    czasu okazała się bardziej atrakcyjna... Bez obrazy... teoretyzuje...
    Ale warto postawić się obiektywnie z dwu stron medalu smile
  • anafel 03.03.06, 08:37
    skoro każdy sie wypowiada...żony byłe i obecne....mężowie , to może wypowiedź
    kogoś stojącego z boku wiele wyjaśni. Przez bardzo długi okres obserwowałam
    poczynania osoby chorej na CHAD,starałam się wyrobić własne zdanie na temat
    tego co sie wokół mnie działo,a działo sie wiele złego...krzyki, obelgi,
    wulgaryzmy,agresja werbalna i ta nie....podziwiałam mojego partnera za
    opanowanie i podejście, niewielu by się znalazło na tyle odpornych i godnych
    ludzi, krórzy potrafiliby podejść do sprawy odpowiednio....lekarz jego byłej
    żony ostrzegł nas nawet przed konsekwencjami na przyszłość, prawnicy doradzali
    co należy zrobić, nie byłoby to łatwe i dobre ...zwłaszcza dla dzieci ( ich
    wspólnych ).....Moje doświadczenia z tą chorobą są inne, jestem obca, stoję w
    cieniu, obserwuję i może właśnie dlatego moja opinia jest obiektywna....Miałam
    wiele współczucia dla tej kobiety, żal mi jej było, że tak marnuje sobie życie,
    wiedziałam, że choroba to jedno a charakter jeszcze ją potęguje......
  • smarcik1 03.03.06, 08:56
    Nie oszukauj siebie i nas Anafel! NIGDY NIE BĘDZIESZ OBIEKTYWNA w stosunku co do
    byłego partnera Twojego obecnego partnera! To nie możliwe, zawsze będziesz po
    jego stronie a wręcz będziesz potęgowała jego negatywne nastawienie do tej
    osoby. Nie powinnas sie wogóle wypowiadać generalizując, jak wcześniej, osoby
    chore na chad, porównując je do konkretnie chorej - byłej Twojego partnera, bo
    nie jesteś w stanie być w tym momencie obiektywna. Potrafisz to zrozumieć??
  • anafel 03.03.06, 09:58
    To kwestia podejścia, fakt bycia i życia z kimś nie oznacza zniewolenia
    umysłowo-myślowego, potrafię być konstruktywnie krytyczna.... Nauczyłam się
    dośc szybko podchodzić do "pewnych, trudnych" spraw z rezerwą i bez emocji,
    ponadto mam taka naturę....tam gdzie inni panikują zachowuję "zimna krew".
    Mój partner przeżywa to na swój sposób, zgodnie z odczuciami jakie mu
    towarzyszą, wiem że postępuje dobrze,choć czasami sam ma chwile zwątpienia.
    Ponadto mam wiele zrozumienia dla "niej" - bo jest kobietą, bo jest matką,a
    przede wszystkim bo jest człowiekiem....
  • anafel 03.03.06, 10:41
    i jeszcze jedno....nie muszę potęgować negatywnych odczuć mojego partnera
    względem jego CHADOWEJ EX... tu nie ma nienawiści, złości czy tych wszystkich
    wstrętnych odczuć...jest natomiast chęć odizolowania, ale jak możesz to zrobić
    gdy ktoś za wszelką scenę tego kontaktu szuka (telefony, smsy, listy nawet)
  • bazylia75 06.03.06, 14:04
    Witam uczestników forum To ja jestem ta wiarołomną żoną Przykro jest mi, iż
    moje życie jest przedmiotem rozważań w internecie Latwo jest oceniać kogos
    tylko na podstawie opinii jednej strony Dziękuje osobie, która napisała - a
    może w tym związku było coś nie tak. Meżowi proponuję aby zwracał się do mnie
    bezpośrednio.
  • darek12318 08.05.06, 19:46
    Nie martw sie.Ja prawdopodobnie to samo przejde.
  • lea21 14.08.19, 17:35
    Witam,

    trafilam na ten watek tyle lat po opublikowaniu. Jak sytuacja ma sie na dzien dzisiejszy, jesli mozna wiedziec? Jestem w podobnej sytuacji obecnie i chcialambym wiedziec jak inni sobie z tym radzą. Dziekuje z gory.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka