Dodaj do ulubionych

Psychoterapie

15.03.07, 14:14
Jak Wasze doświadczenia z psychoterapią???
Ciekawam, bo moje obłędne...
Więc już od wielu lat coś takiego jak psycholog/psychoterapeuta dla mnie nie
istaniejewink

Ciekawa jestem, czy chodzicie na psychoterapię, czy wam pomaga - a jeśli tak,
to w jaki sposób? Jakie formy psychoterapii preferujecie? Dlaczego? Itp, itd...
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: Psychoterapie 15.03.07, 14:38
      "Zaliczyłam" psychoterapię indywidualną i grupową w szpitalu, jak mnie wyciągali
      z bulimii. I wiesz, w zasadzie nie mam zdania, jakoś ani mnie to ziębi ani
      grzeje. Na pewno terapia indywidualna pomogła mi uporządkować moje myślenie i
      uświadomić sobie pewne sprawy. Ale rzygać (sorki za dosłowność) przestałam jak
      ręką odjął, jak zaczęłam łykać seroxat. A przedtem ileś miesięcy wałkowania
      tematu i nic. A może jednak pomogło, może po prostu jedno i drugie? Nie wiem.
      Teraz jak pisałam gdzieś zaczęłam psychoterapię żeby poradzić sobie z
      przeszłością i traumą po związku, wydaje mi się że trafiłam na dobrą panią
      fachowiec. No ale to dopiero jedno spotkanie było.
      Acha, po drodze był jeszcze jakiś idiota-pseudoterapeuta, co to wiedział lepiej
      ode mnie, co ja myślę i czuję, natomiast nie wiedział, co to cyklotymia (wtedy
      jeszcze takie miałam rozpoznanie) i jak o tym ode mnie usłyszał to stwierdził,
      że kłamię, że nie choruję na coś takiego. Oczywiście pożegnałam się z tym
      "fachowcem" szybciutko smile
      --
      Pomóż zwierzakom:
      www.theanimalrescuesite.com/cgi-bin/WebObjects/CTDSites.woa
    • esowx1 Re: Psychoterapie 16.03.07, 07:20
      a ja powiem szczerze, że na żadnego "denata" się nie natknęłam (choć
      niekompetentne dziwolągi były...), ale na mnie psychoterapia i tak po prostu nie
      działauncertain NIC A NIC - a jestem po grupowej, kilka razy zaczynałam indywidualną.
      więc się z tą formą pomocy pożegnałam
      znam jednak osoby, którym psychoterapia bardzo pomaga (w różnych schorzeniach)
      spytałam, jak u Was z psychoterapią, bo ciekawa byłam, czy i jak ona skutkuje u
      ludzi z ChAD (bo takowych mało znam osobiście)
      uważam, że psychoterapia jest czasem potrzebna (nie dla draki zgłaszałam się
      sama do psychologów swego czasu) i żałuję, że jestem psychoterapioopornawink...
      pozdr
    • hustaweczka Re: Psychoterapie 24.05.07, 17:31
      Witajcie ! Ja dopiero zaczne psychoterapie. Jestem pozytywnie nastawiona i wiem
      ze bede musiala duzo pracowac sama. Pamietajcie tylko zeby nie chodzic do
      "pseudoterapeutow" ! W necie jest lista terapeutow certyfikowanych przez Polskie
      Towarzystwo Psychiatryczne albo przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne.
      Powodzenia ! Trzymajcie sie ! smile
    • planasana Re: Psychoterapie 24.05.07, 17:53
      Kilka tyg. temu rozpoczelam kognitywno-behawioralna i bardzo mi odpowiada. jest
      bardzo racjonalna i nie ma nadmiernego grzebania w przeszlosci jak w
      psychoanalizie (notabene nie wskazanej w CHAD).

      Co prawda dziwnie troche, bo sie wywnetrzniam po ang., ale daje rade.

      Moj terapeuta twierdzi, ze ta kognitywna jest dobra nie tylko dla CHAd-owcow,
      ale dla wszystkich, tych "zdrowych" tez.
        • planasana Re: Psychoterapie 24.05.07, 20:31
          lolinka2 napisała:

          > A gdzie to się można po angielsku powyzewnętrzniać??

          na Zachodzie wink (bez zmian) wink

          Wiesz, ja niezle znam ang. (studiowalam kiedys anglistyke, ale nie skonczylam), a mimo tego mam
          czasem trudnosci z opisaniem tego jak sie czuje. Np. jak powiedziec po ang., ze czuje sie przymulona?
        • planasana Re: Psychoterapie 24.05.07, 20:34
          com_sui napisała:

          > psychoanaliza.
          > dlaczego niewskazana?

          Gdzies wyczytalam (nie wiem czy nie na Forum), ze psychoanaliza przywoluje zbyt wiele zlych
          wspomnien i takie grzebanie w przeszlosci moze wplynac depresyjnie na pacjenta z CHAD. Przy CHAD
          potrzeba tzw. terapii wspierajacej, czyli nauczenia pacjenta praktycznego radzenia sobie z
          depresyjnymi myslami i ewentualnego zapobiegania nawrotom (patrz: kognitywna). Plus farmakologia
          rzecz jasna.

          Jesli sie myle, to prosze mnie skorygowac.
          • com_sui nie, nie mylisz się... 24.05.07, 21:14
            czasem było trudno znieść prawdę psychoanalityczną, bolało jak diabli, niemniej
            kawał drogi przeszłam. Leki to było dopełnienie. Jest. Myślę jednak o wróceniu
            na terapię, i ta poznawczo-behawioralna najprawdopodobniej będzie
            najkorzystniejsza.
    • allan122 Re: Psychoterapie 24.05.07, 21:56
      Dobrze że poruszacie ten temat bo ja właśnie chciałem spróbować psychoterapi
      ale z tego co piszecie widzę że to jest bezsensu a pozatym jest dość kosztowne.
      • com_sui To nieprawda. 25.05.07, 03:12
        Wypunktuję pokrótce:

        Terapia ma sens. Oczywiście, przede wszystkim farmakoterapia. Potem psycho-
        Najlepsza jest poznawczo-behawioralna. Umacnia pacjenta, nie dołuje.
        Można znaleźć bezpłatnie.
        • hustaweczka Re: To nieprawda. 25.05.07, 10:49
          Hej ! Wie ktos kto w Poznaniu prowadzi taka terapie kognitywqno bechawioralna ?
          To musi byc terapeuta przeszkolony w takiej terapii ? ja dzis ide na pierwsza
          terapie, ale nie wiem jak to bedzie wygladac. Babka jest psychoterapeuta, ale
          nie wiem jak mnie poprowadzi. Po przeczytaniu negatywnych opinii o
          psychoanalitycznej az sie boje... Moj poprzedni psych. mowil cos jeszcze o
          psychodynamicznej. czy to to samo co psychoanalityczna ? Podobno
          psychodynamiczna trwa stale. Moze mi ktos cos wiecej wyjasnic i podac jakies
          info o terapeucie ktory prowadzi behawioralna w Poznaniu ? Bede Wam bardzo
          wdzieczna . Usciski smile
            • hustaweczka Planasanko 31.05.07, 11:01
              planasana napisała:

              > Hustaweczko, a moze zapytaj doc. Lojko? Moze ona Ci kogos poleci, na
              > Szpitalnej, czy gdzies indziej, na kase chorych.

              Doc. Lojko polecila mi wlasnie terapeutke u ktorej juz bylam jeden raz
              prywatnie. Pytalam ja o kognitywno behawioralna, ale ona jakos wyraznie mi tego
              nie potwierdzila. Mam duzo problemow - poczawszy od akceptacji ChaDA poprzez
              konflikt z Rodzicami, problem z mezem, ktory tez ma depresje (teraz mu sie
              nasilila) po problem ze zmiana pracy i znalezienie nowej (bedac taka wrazliwa
              na stres jest mi trudno). Mysle ze terapeutka wie co robi. Na razie umowilam
              sie prywatnie. Jest psychologiem klinicznym wiec moze pracuje rowniez w
              przychodni ? Jak na razie mam pieniadze, aler jesli to dlugo potrwa to bede
              musiala zastanowic sie nad bezplatna terapia (w dodatku maz tez wlasnie
              rozpoczyna terapie...). Dr Lojko bardzo sobie chwale i moge szczerze wszystkim
              polecic. Ostatnio nawet nie wziela odemnie za wizyte ! smile jest bardzo dobra
              specjalistka i wspanialym czlowiekiem. Alez sie rozpisalam - ja tak zawsze... :-
              ) Pozdrawiam Cie Planasanko ! Ty chodzisz na kase chorych w Poznaniu ?
              Usciski smile
        • planasana Re: To nieprawda. 25.05.07, 13:26
          com_sui napisała:

          > Najlepsza jest poznawczo-behawioralna. Umacnia pacjenta, nie dołuje.
          > Można znaleźć bezpłatnie.

          Otoz to, nic dodac. Coz, czasem trudno znalezc bezplatnego teerapeute z
          uprawnieniami, a na sesje czeka sie miesiacami w kolejce sad

          Ja mialam to szczescie znalezc behawioralnego za darmo. Gorzej, ze nie zawsze
          po pracy zdaze sad
          Sama terapia to moze z 10 spotkan, a nie jak w psychoanalizie - dozywotnio wink
          • allan122 sam już nie wiem 25.05.07, 20:04
            Może maćie rację że warto,ale mi śie wydaje że jestem beznadziejnym przypadkiem
            ponieważ, tkwie w chadzie już 10 lat przez ten czas moja psychika uległa
            zniekształceniu skoro leki czasami mi nie pomagają to czyjeś gadanie mi
            pomoże.Co taki psychoterapeta może mi powiedzieć że wszystko będzie dobrze
            skoro wiem że nie będzie,przećież każdy z nas zna śiebie najlepiej.Nara.
            • com_sui Re: sam już nie wiem 27.05.07, 00:54
              To nie psycholog będzie gadał, ale Ty. To Ty będziesz pracował nad sobą. Jako i
              ja, bo też się zapisałam. Szczęśliwa bardzo nie jestem, ale TRZEBA smile
              Będziesz gadał, a w miarę gadania będzie Ci się wszystko układać w jakąś spójną,
              logoczną całość. Będziesz wiedział, co robić dalej w swoim życiu. Mówienie poza
              tym jest swego rodzaju wentylem. Wypuścisz trochę i poczujesz się lepiej.
              Powaga. Próbowałam. No i zapytałam swojej lekarz, czy nie dałoby się moich
              "krzywizn" wyprostować lekami. "Nie, bo wtedy bylibyśmy cyborgami". Człowiek to
              nie tylko chemia, psychika, a nawet dusza też smile Allan, ja idę na terapię, Ty
              idź też.
              To nara.
    • lookfor84 Re: Psychoterapie 26.05.07, 20:05
      Hustaweczko, w Poznaniu pan Jacek K. (nie potrafie teraz przywolac jego
      nazwiska, nie chce Cie w blad wprowadzic), wydaje sie byc calkiem niezly.Ludzie
      go sobie chwala.Sama bylam tylko raz u niego, ale bardzo pozytywnie go
      odebralam.Pracuje z chorymi na chad i depresje roznego rodzaju.
      Jesli chcesz, sprobuj, oto telefon: 507116840.Przyjmuje w poniedzialki na
      Wlodkowica.
      Pozdrawiam.
      • hustaweczka Dzieki lookfor84 31.05.07, 10:45
        lookfor84 napisała:

        > Hustaweczko, w Poznaniu pan Jacek K. (nie potrafie teraz przywolac jego
        > nazwiska, nie chce Cie w blad wprowadzic), wydaje sie byc calkiem niezly.

        Witaj !

        Wielkie dzieki i przepraszam ze dopiero teraz odpisuje (jestem w wirze wizyt u
        lekarzy i terapeutow rowniez dla mojego meza). Na razie mam terapeutke polecona
        przez dr Lojko. Jesli mi sie nie spodoba to skontaktuje sie z Panem Jackiem.
        Czaem warto cos skonfrontowac, no i skoro On pracuje z cierpiacymi na ChAD to
        moze byc warto. Bardzo Ci Dziekuje smile Buziaki
      • hustaweczka Dzieki Lookfor84 31.05.07, 11:04
        lookfor84 napisała:

        > Hustaweczko, w Poznaniu pan Jacek K. (nie potrafie teraz przywolac jego
        > nazwiska, nie chce Cie w blad wprowadzic), wydaje sie byc calkiem
        niezly.Przyjmuje w poniedzialki na
        > Wlodkowica.
        > Pozdrawiam.

        Przyjmuje tez na Kase Chorych ?
    • com_sui Esowx1, 27.05.07, 01:22
      piszesz, że nie masz uprzedzeń, co nie? smile Czemu zatem nie szukałaś
      psychoterapeuty, który będzie Tobie odpowiadał? Kolejne pytanie: czego
      oczekujesz od i po psychoterapii? Ja się przyznaję, że w pewnym okresie życia
      psychologów miałam w kompletnym poważaniu i podążałam sobie psychoanalitycznie.
      Przychodziłam do domu i boldem zapisywałam sobie interpretacje, wypunktowania i
      inne takie. Fajna sprawa. Kilka lat tym żyłam. Opór był, a jakże. Miałam
      tygodnie, gdy nie chodziłam na sesje, a za nieobecności też się płaci. I chociaż
      wielu ludzi to bulwersuje - jak Cię walnie po kieszeni, zaczniesz coś robić. I
      podobna przyczyna konieczności płacenia samemu za siebie. Aha, na początku nie
      umiałam kompletnie mówić o tym, że jestem w psychoanalizie. Potworna tajemnica.
      Matka z ojcem denerwowali się, mamie powiedziałam chyba po roku, ojcu ze 3 lata
      temu smile kiedy już daaawno przestałam być analizantką. Genialne słowo.
      Swoją drogą, znasz "Jeśli znajdziesz buddę, zabij go" Sheldona Koppa? Pierwszy
      rozdział jest o terapii szczególnie. Mam go cały niemal pozakreślany smile
      Polecam. Inna ksiażka "To trzeba wyrazić" Marie Cardinal traktuje o
      psychoanalizie, jest opowieścią o 7-letniej analizie Francuzki w latach 60.
      Żadna literatura wysokich lotów, ale poznać warto. Ona zaczęła pisać po
      skończonej analizie. Jej analityk zaznaczył na początku, że ma odstawić
      wszystkie leki (!), mój powiedział kiedyś, że niczego pacjentom nie zakazuje. Że
      psychoanaliza nie jest i nie może być remedium na wszystko. Truizm: warto szukać
      rożnych dróg. Byle pomogły. Dodam, że chociaż minęło sporo czasu od zakończenia
      analizy, ciepło myślę o tym człowieku. Pomógł mi. Mówił wtedy, że mam depresję.
      Wolał nie nadawać eykietek, bo tak naprawdę jesteśmy przecież po prostu ludźmi.
      Niekonwencjonalny człowiek. Nie przyjmował na terapię wwszystkich jak leci.
      Śmiał się, gdy ktoś zaczynał od prośby o ustalenie kontraktu. Miał to w nosie.
      Myślę, że w duchu drwił z pacjentów-bufonów. Spuszczał z nich powietrze. To
      teraz powinno być jego nazwisko? smile A nie będzie. Znają go ludzie, którzy
      otarli się o lacanizm. Panie Krzysztofie P., duże dzięki.

      P.S. Sorry za te nocne wynurzenia, coś w środku mi kazało smile

      Hypomania nakazałaby mi teraz kupić całą serię książek Freuda i systematycznie
      czytać, ale nie, zdrowy rozsądek każe się zatrzymać wink
      • esowx1 Re: Comsui, 27.05.07, 11:16
        smile Miło mi, że skłoniłam do wynurzeń więc bez "sorry" wink

        Comsui, i tu właśnie na dłoni widać, że nikt nie jest pozbawiony uprzedzeń;-P I
        ja, która "oburzyłam" się w związku z litem (głównie dlatego, że ja go biorę,
        haha) i, przekonując do swoich racji, użyłam słowa "uprzedzenie" (zresztą zbyt
        mocnego), sama mam tych uprzedzeń na pewno nie mniej, niż każdy. Więc przyznaję
        się do błedusmile
        Skoro posądziłam kogoś, że jest bezpodstawnie uprzedzony do litu, to trzeba
        przyznać, że sama jestem uprzedzona do psychoterapii.

        To po pierwsze.

        Po drugie, już konkretnie na pytanie: Czemu zatem nie szukałam psychoterapeuty,
        który będzie Tobie odpowiadał? odpowiadam: Szukałam, szukałam, przez wiele lat.
        Gdy jeszcze nie miałam diagnozy, gdy byłam jeszcze dzieckiem w podstawówce, sama
        szukałam pomocy, chodziłam na psychoterapie indywidualne, ale tylko traciłam
        czas, a samopoczucie pogarszało się. A gdy już, będąc nieco starsza, wylądowałam
        (z własnej inicjatywy) na oddziale dziennym z psychoterapią grupową, bo już
        naprawdę byłam na granicy całkowitego postradania zmysłów (agorafobia, napady
        paniki, gonitwa myśli, stany psychotyczne), to byłam traktowana jak
        hipochondryczny nerwicowiec... Stąd wzięły się moje uprzedzenia (+ były jeszcze
        inne przeboje z psychoterapiami). Nie powinnam uogólniać, wiem, ale... nie
        potrafię już.

        Do tego wiem, że nie muszę się "od-uprzedzać". Mój lekarz jest zdania, że u mnie
        psychoterapia nie jest żadnym musem, bo sama z sobą jestem poukładana, tylko
        mózg działa nie tak jak trzeba. I nawet jak ja na początku sugerowałam, że może
        powinnam pójść na psychoterapię, to on do mnie, że mi to są leki potrzebne, a
        nie psychoterapia.
        Ostatnio powiedział, że, oczywiście, mogłoby mi się przydać coś takiego, ale to
        już zależy ode mnie, jeśli czuję taką potrzebę (bo z jego punktu widzenia to
        jest u mnie zbędne)

        A ja nie czuję potrzeby.

        To tylesmile Też się powynurzałamwink
          • com_sui Re: Korekta 27.05.07, 12:02
            Jeśli Ciebie to pocieszy - też szukałam pomocy dla siebie już w podstawówce.
            Najpierw to była jakaś grupa samorozwojowa, potem psycholog. Owa psycholog nie
            podobała mi się smile Leczenie zaczęłam 4 lata temu. I też na początku lekarz
            rzekła była, że to leki są potrzebne etc. Teraz jednak wiem, że potrzebuję sobie
            z kimś pogadać. I stąd ta konkluzja, że sensowni, mądrzy terapeuci są. Od siebie
            dodam, że jednak niewielu (sic). I przyznam ze wstydem, że wolałabym pozostać
            tylko przy lekach. Nie da się.

            A dla Ciebie wszystkiego dobrego smile
        • esowx1 Re: Esowx1, 28.05.07, 09:58
          Tak, kojarzę ją, dzięki, będę wiedziała, gdzie się zgłosić w razie czegosmile
          Ale narazie, jak napisałam, nie czuję potrzeby korzystania z pomocy psychoterapeuty.
    • insana Re: Psychoterapie 27.05.07, 16:06
      Dwukrotnie podchodziłam do psychoterapii i mogę stanowczo powiedzieć: nigdy więcej smile
      Być moze trafiłam na nieodpowiednich terapeutów ( w tym jeden pan wyraźnie chciał "czegoś więcej", brr), być moze jestem zbyt niecierpliwa, nie wiem.
      IMO strata czasu i pieniędzy.
      I podobnie jak Esowx, nie czuję takie potrzeby tongue_out
      --
      • com_sui A ja Wam zazdroszczę, 27.05.07, 20:37
        bo jeśli nie macie potrzeby, to zapewne tak jest. Przecież terapia, na którą
        "ktoś komuś kazał iść" jest nieskuteczna. To zawsze powinna być suwerenna
        decyzja. Mnie trochę smutno, że znowu pobędę w terapii jakiś czas, ale są
        obszary, z którymi sama sobie nie (po)radzę. Potrzebuję profesjonalnego
        spojrzenia z zewnątrz. Insano smile nie. Pieniędzy przecież nie. Chodzimy do tego
        samego świrologa, psycholog polecona jest właśnie przez nią. Bezpłatna i jednak
        mimo to sensowna (całkiem nie w konwencji mojego żartu o Bezpłatnym Doktorze smile
        Warto wiedzieć, że są ludzie, do których w razie czego można się udać, a ja
        życzę, abyście nie musiały z tej możliwości korzystać. Pozdrowienia smile

        • com_sui konieczny dopisek... 27.05.07, 20:50
          Na terapię idzie się naprawdę dopiero wtedy, gdy się wie, że gdy się nie zacznie
          szukać pomocy, to "się zwariuje" (takie myśli mnie popchnęły do szukania pomocy)
          Trzeba dotknąć sobie albo w sobie jakiegoś dnia, zapukać w nie od spodu wink bo
          potem, ciężką pracą, przy pomocy psychologa, a jakże, ale już tylko do światła...
          Jeśli po drodze włazi się we własny syf, to dlatego, że inaczej się nie da.
          Trzeba najpierw porozwalać, aby złożyć na nowo. Truizmy i za nie przepraszam smile
    • ditta12 Re: Psychoterapie 06.06.07, 20:58
      Kiedyś to były psychoterapie!Ostatnio w szpitalu zapytałam o salę terapeutyczną
      to odpowiedzieli że była ale pomieszczenie jest potrzebne do innych celów.A jak
      idę do lekarza na wizytę to trwa ona 3 min.Nie wspomnę że muszę wziąć urlop na
      ten dzień bo wizyta jest o 12.oo
      • ditta12 Re: Psychoterapie 18.10.13, 22:15
        <"Zaliczyłam" psychoterapię indywidualną i grupową w szpitalu, jak mnie wyciągali
        z bulimii. I wiesz, w zasadzie nie mam zdania, jakoś ani mnie to ziębi ani
        grzeje.>

        A ja mam dobrego psychoterapeutę chyba-Maska?smile
    • gilda28 moja psychoterapia i przywitanie :) 21.10.13, 19:27
      Witam (podwójnie, ponieważ to mój pierwszy post na tym forum) - mam 32 lata, od ponad 2 lat chodzę do psychologa regularnie co tydzień. Wizyta (rozmowa) trwa zawsze ok. 30 minut - tyle daje mu na pacjenta NFZ. Muszę przedstawiać co roku zaświadczenie od psychiatry, że wymagam oddziaływania psychologicznego. Bardzo mi psychoterapia pomogła, i pomaga smile Wiem co mi jest od około roku, wcześniej diagnozy były bardzo różne ... diagnozy, hmm, właściwie oficjalnie nie jestem wciąż zdiagnozowana psychiatrycznie (boję się psychiatrów, parę razy mi zaszkodzili). Mój psycholog ma duże (długie i konkretne) doświadczenie kliniczne, konsultują mnie też inne osoby doświadczone z dwubiegunowością - ich zdaniem jest to ChAD.

      Mam raczej lekką odmianę dipolaru. Jest obciążenie genetyczne (ojciec nigdy nie zdiagnozowany z tego co wiem, ale pamiętam wiele jego co najmniej hipomanii, był zawsze nadaktywny towarzysko i seksualnie - stąd mam przyrodnie rodzeństwo; od 16 roku życia mam z ojcem rzadki kontakt, nigdy nie byliśmy blisko jako rodzina; mój brat przyrodni ma zdiagnozowane zaburzenia schizoafektywne typ mieszany i na to jest leczony psychiatrycznie, z kiepskimi skutkami z tego co się orientuję - choruje od 16 roku życia, ma obecnie 26 lat, zab. schizoafektywne zdiagnozowane od kilku lat). Moja matka jest w permanentnej depresji przez całe życie, od blisko 10 lat nie mam z nią praktycznie kontaktu - nie wiem, czy się leczy psychiatrycznie.

      Pierwszy pełnoobjawowy epizod maniakalny/hipomaniakalny miałam w wieku ok. 20 lat, ale go przeoczyłam (myślałam, że jestem aż tak bardzo zakochana - bo wszystko działo się w kontekście relacji z mężczyzną - trwało to kilka miesięcy). Jakoś rok potem byłam leczona przez psychiatrę na depresję - reakcja na leki była tragiczna: po paru dniach stosowania antydepresantów odczuwałam totalnie niepohamowaną agresję, gniew, wszystko wyprowadzało mnie z równowagi, bałam się siebie - że zrobię komuś lub sobie krzywdę. Odstawiłam leki, do tego lekarza już nie poszłam, nie ufałam mu (teraz oczywiście już wiem, że trzeba było postąpić inaczej - ale jak to w życiu, mądrym jest się po fakcie).
      Potem każdego roku parę razy miałam hipomanie, ale raczej lekkie, funkcjonowałam, za dużo głupot nie robiłam - zakładałam, że taka moja "uroda" i tyle. Depresje też były, ale takie z pobudzeniem, przypominające w sumie hipomanie (teraz to wiem). Poszłam do psychiatry z wołaniem o pomoc pt. "niech mi pan zapisze coś, co będę mogła wziąć, kiedy wchodzę na obroty, bo się boję, że zabiję kogoś". Zapisał, wzięłam - spałam dobę a kolejną nie miałam myśli w głowie - czułam się fatalnie, leków już nie wzięłam.
      Parę lat temu przeszłam bardzo ciężkie dla mnie leczenie interferonem (leczenie wirusowego zapalenia wątroby typu C), które indukowało u mnie w czasie leczenia interferonem pełną manię. Mój stan pogorszył się na długi czas, także po zakończeniu leczenia interferonem mój umysł był ... koszmar, przeżywałam koszmar przez blisko rok. Przebiegunowywało mnie czasem parę razy dziennie (!) Wtedy też trafiłam do psychologa, do którego chodzę nadal. Dopiero to mi pomogło, dało ulgę, pomogło zrozumieć, co mi jest. Pomogło naprawdę zacząć coś z tym robić. Po paru miesiącach psychoterapii rozstałam się z człowiekiem, z którym związałam się w manii i ciągnęłam ten związek 7 lat, nie kochając go, nie chcąc z nim być.

      W czasie tych ostatnich 2 ostatnich lat miałam kilka epizodów maniakalnych/hipomaniakalnych. Ale dość krótkich i stosunkowo mało uciążliwych, zawsze pod kontrolą psychologa - w ich czasie psycholog rozmawiał ze mną częściej (także przez telefon - dzwoniłam/dzwonię do niego, kiedy sobie nie radzę i on ze mną rozmawia, co mi bardzo pomaga). Co ciekawe, w ostatnią manię parę tygodni temu udało mi się nie wejść smile i jest to mój ogromny sukces! bo już była w ogródku, już witała się z gąską ... ale nie rozkręciła się. Na tym bazujemy w mojej psychoterapii - na zwiększeniu samoświadomości mojej, na obserwowaniu siebie, na zrozumieniu co, w jakich okolicznościach się dzieje. W moim przypadku to działa smile
      Nie biorę leków psychiatrycznych. Ale nie wykluczam, że będę musiała/chciała je brać. Póki co jest OK jak jest.

      Pozdrawiam i życzę samych udanych oddziaływań terapeutycznych, psychologicznych i psychiatrycznych.
      --
      pozdrawiam
    • eydur8791 Re: Psychoterapie 24.10.13, 00:21
      Podepnę się do wątku.
      Zacząłem psychoterapię na poważnie po serii konsultacji. Dopiero kilka spotkań za mną. Postanowiłem sobie, że będę się starał mieć podejście do tej terapii full frontal czyli niczego nie będę ukrywał. I wiecie co, chociaż mój terapeuta mało mówi i to ja się "produkuję" to już od początku jest "ostro". Dużo silnych emocji, sporo płaczu, a po dzisiejszej czułem się rozjechany, choć jak napisałem to ja mówię przez 90% terapii. Rozjechany przez jakiś walec emocjonalny. Aż musiałem zrobić sobie spacer 20 minutowy. A to dopiero początek.
      To już moje trzecie podejście do terapii. I w sumie dopiero teraz jestem świadomy bardziej czego chcę od terapii, o czym chcę mówić, że nie chcę niczego ukrywać. Wcześniej byłem bardzo sceptyczny, a przez to średnio współpracowałem, i choć mój sceptycyzm, zarówno w stosunku do psychoterapii jak i psychiatrii nie wygasł, to teraz wiem, że jest mi terapia potrzebna, dlatego idę na pełną współpracę.
      I choć już na początku jest mi ciężko w tej terapii to chcę dojechać do jej końca, gdziekolwiek się on znajduje.
      • lolinka2 Re: Psychoterapie 24.10.13, 04:00
        Eydur, właściwe podejście. Super.
        Z psychoterapią jak z chemioterapią - najpierw prawie zabija, żeby potem na nogi postawić. Ten pierwszy etap z totalną rozpierduchą jest ciężki. Ja miewałam fizyczne objawy - omdlenia, hipoglikemię, wymioty po wyjściu z gabinetu terapeuty przez kilka pierwszych miesięcy.
        --
        Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
        • 39.a Re: Psychoterapie 24.10.13, 10:39
          porównanie mniej niż niestosowne

          o metodach leczenia nowotworów w tym o chemioterapii wiadomym jest, że często są karcinogenne. gdyby chemioterapia "stawiała na nogi" większość pacjentów z rakiem - dookoła działyby się cuda...
          tak się nie dzieje.
            • za_mszowe Re: Psychoterapie 24.10.13, 13:01
              nie do końca, bo przy chemioterapii spada ogólna odporność i jest to niekoniecznie karicnogenne, a po prostu wyniszcające. ale może nie kłócmy się tutaj o szczegóły. przy swojej psychoterapii skutecznie sobie odpuściłam medyczne nazywanie tego, co mi towarzyszyło "przy okazji", bo pewnie wpędziłabym się w ostrą hipochondrię. fakt, po jakimś czasie ocknęłam się z 10 kilo grubsza przez nerwowe obżarstwo i zajadanie stresu, ale jestem zupełnie innym człowiekiem.
              --
              trolling is a art.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka