11.11.08, 11:10
W takiej dziwnej odmianie...
Kupuję przez net książki, merlin no 1, na razie "zapłaciłam"
prawie 300 zło. Mam tak zawsze tuż przed Bożym Narodzeniem,
robię sobie prezenty. Na razie 6 książek i artystyczny kalendarz
naścienny. Nie chełpię się, potrzebuję racjonalnego wytłumaczenia,
że już starczy.

To nie może być moja mama. Narobi krzyku.

Podobnie jest w sklepie spożywczym: dwupak jogurtowy ze śliwką,
serki w skopkach (Almete, niezbyt zdrowe, spulchniane azotem),
ser w dziury, coś à la faszerowana kaczka, wszystko w małych ilościach,
niemniej... Od razu tego nie zjem. (Nie pójdę więcej z nią do
sklepu. Krzyczy jak na 3-latkę)

Świat uwodzi.

Mam teraz coś, o czym pisała kiedyś Lolinka. Zwijam się w embrion/kłębek
pod kocem albo energia mnie roznosi niebezpiecznie. Rapid cycling.
I stukam się w głowę, w piątek przegapiłam wizytę u lekarza.

Kto mnie złapie za rękę i powie "dość!"?


pl.youtube.com/watch?v=40Z2uO_WhK4
pl.youtube.com/watch?v=Q-03ePM1GM8
Edytor zaawansowany
  • meggi_gi 11.11.08, 11:55
    masz za dużo pieniędzy i sobie dogadzasz...
  • kajka68 11.11.08, 11:56
    to moja ulubiona piosenka ;D mój mąz tak ma - nawet jak mu dam kartkę z
    wypisanymi potrzebnymi zakupami to i tak wiecej jest tych spoza listy;D i za
    kazdym razem mówi ,ze on juz więcej na zakupy nie pojedzie i ...oczywiście
    jedzie.robienie zakupów sprawia mu niewymowna przyjemnosc ,niewazne co
    kupuje.widocznie taki typ. jestes moze spod znaku Barana?
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 35.a 11.11.08, 12:06
    Meggi, nie. Niespokojnie patrzę, jak powiększam debet.

    Kajko, Koziorożec. I...tak. Ja zawsze wtedy myślę idiotycznie
    "Jestem tego warta". Dogadzam sobie. Z tym, że maksymalnie.
  • meggi_gi 11.11.08, 12:15
    no i co poradzisz?przynajmniej jak Ci zabraknie kasy,w końcu,będziesz miała kolekcję ksiązek do przeczytania.Zyjemy w takich czasach ze wszyscy ulegamy konsumpcji.
  • kajka68 11.11.08, 12:17
    no i jak juz przeczytasz zawsze mozesz opchnac na allegro albo innym
    antykwariacie i kupic nowebig_grin
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • kajka68 11.11.08, 12:15
    hmmm...znaczy rekompensujesz sobie cos.Ja ostatni spiewam sobie pokonam znów
    siebie;D...moze zmień piosenkę?big_grin
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 35.a 11.11.08, 12:21
    kurka, mi smutno, nie wesoło, że konsumuję...

    nie identyfikuję się z konsumpcyjnym trybem życia.

    właśnie nie chcę "chapać", chcę czuć.
  • kajka68 11.11.08, 12:32
    zaraz zaraz...ksiązki kupujesz nie po to ,zeby ładnie wygladały na półce tylko
    ,zeby czytac-czy to taka konsumpcja?ale pozytywna.
    a jedzonko,no cóż musisz cos jesc a prawda jest taka ,ze nie nakupiłaś jakis
    olbrzymich ilosci...po prostu miałaś na to ochote.nie kupujesz 38 spódnicy czy
    55 pary butów...kupujesz to co potrzebne-chyba?
    nie mozesz sie karać smutkiem za to ,ze kupujesz to co ci potrzebne.Ksiazki tez
    są potrzebne0choc nie kazdemu.Nie kupuje ,bo nie mam czasu czytac dla siebie,ale
    kupuję duze ilosci dla Młodej,bo spełniam swoja chec czytania czytajac jej a
    przy okazji pomagam w jej rozwoju- ale nie mam wyrzutów,bo mimo ,ze kase mam
    niewielka mikroskopijną wrecz to jednak są rzeczy ,które chce miec.rozumiem ,ze
    wydajesz ponad miarę ,ale kurcze...ciagle musimy się stopować w całym naszym
    zyciu...czasem moze jednak miło zrobic sobie wolne od stop?tylko jeśli potem
    jest to okupowane wyrzutami to gdzie tu radosc?czujesz się jak zakupoholiczka?
    sorki A. ja po prostu sobie głosno myslę...
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 35.a 11.11.08, 12:38
    Po prostu jestem ciągle karcona przez matkę. Wady bycia z nią
    blisko i kochania jej. Z zakupami wchodzę do chaty trzymając
    je z tyłu. Aby nie widziała. Żałosne. Dzięki za wytłumaczenie.
    Nie, zakupoholiczką nie jestem. Chyba. Ale mama tak właśnie
    mnie widzi. Ostatnio krzyczymy na siebie na ulicy. Ona karci,
    ja - że nie jestem już dawno dzieckiem. Cyrk. Będę się ukrywać
    jak partyzant w dalszym ciągu.
  • kajka68 11.11.08, 12:48
    a widzisz,a tu juz sięgamy jakis wniosków.Twoje zakupy to po prostu chec
    zrekompensowania zrozumienia u mamy. moze ona boi sie Twoich zakupów,ze to znów
    coś cię dopada. Powiem Ci szczerze ,ze jak mąz kupuje cos kolejnego to ja
    zaczynam się niepokoic czy to aby nie nadciąga kolejny etap choróbska...taka
    moja schiza.moze ona tez tak ma?
    a z drugiej strony kurcze ...no przecież nie da się życ bez zakupówwink ja tez
    lubie sobie robić przyjemnosci właśnie pod takim hasłem jestem tego warta- ,moja
    siostra dokładnie pod tym samym hasłem - więc cos w tym jest.Dlaczego niby całe
    zycie mamy sobie wszystkiego odmawiac?
    Da się porozmawiać z mamą na ten temat? Mojego męża ojciec był z gatunku tych co
    w jednych skarpetkach iles lat ,bo szkoda kasy i nigdy nie potrafił zrozumieć po
    co syn kupuje cos nowego skoro jeszcze stare dobre.A ja myslę ,ze te zakupy męza
    są właśnie takim buntem ,ze mnie stac ,ze kupię na złosć -no moze nie na złosc
    tylko nie wiem ,żeby udowodnic cos.albo sobie samemu. Przepraszam trudno mi to
    jaśniej wyjasnic zawsze mam kłopot z wyrazeniem własnych mysli- pewnie niskie
    poczucie wartosci daje o sobie znaccrying
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 35.a 11.11.08, 13:01
    Mama z tych, co mają tyle ostatnio kupionych par butów, że mogą
    zbudować z pudełek po nich piramidę. A ja mam oszczędzać. A niech
    się buja. Nie chce mi się specjalnie z nikim gadać. Spod koca wystają
    nagie ramiona, piszę, więcej nic. Wiesz? Usłyszałam jakiś czas temu od laski
    w pracy niesympatyczne "bo Ty masz wszystko takie ekskluzywne". Na drzewo. Bunt.
    Mama wierzy, że mogę się samokontrolować. Samokontrolować to mogę
    piersi. Agresja. Milczę już. Bo zacznę zaraz bluzgać.

    EDIT:

    temat: odciąć się od matki

    jakaś jazda się zaczyna
  • kajka68 11.11.08, 13:05
    A. to zmienia postac rzeczy..no to przyganiał kocioł garnkowi- niech sie buja
    masz racje0 w ttakim razie nie chowaj zakupów za plecami tylko wyciagnij jej
    nowa pare butów i zapytaj a to co? i się nie zamartwiaj. nie warto.robisz zakupy
    bo lubisz i tyle. buzika i cholera nie zimno ci z tym nagim ramieniem?
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • ka_an 14.11.08, 19:20
    Ann ja z moją mamą walczyłam w supermarkecie przy kasie, bo odkładała rzeczy,
    które miałam w koszyku, uznając, że nie są mi potrzebne. Dodam, że nie mieszkam
    z rodzicami od 10 lat. Po kilku awanturach przestała tak robić ale komentuje nadal.
    --
    a z gliny ulep mi kobietyprostej twarz
    http://kaan.blox.pl/resource/dusza_muzyka.jpg
  • 35.a 14.11.08, 23:28
    Jestem tu bezradna, przed chwilą zostałam odpytana z czego zrobił
    mi się debet. "Na leki" (300), "a dalej?", wyszłam.
  • lolinka2 11.11.08, 12:56
    Anka, w koziorożce i inne takie nie wierzę (jestem z 2.01), ale ja tak mam na
    każdych zakupach.
    Ty teraz w okresie silnej kampanii marketingowej wszystkiego, co może pójśc jako
    prezent, kupujesz sobie książki, ja mam podobnie - w innej formie - do zabawek
    mnie ciągnie. W ramach racjonalizacji opracowałam ostatnio plan tego, na co
    wydać kasę plus wyniosłam na plecach z dzieciowego pokoju tonę starych
    porozwalanych i zachomikowanych rupieci ("żeby na nowe miejsce zrobić")

    Co do spożywki - małżon się na mnie drze, że zawsze nabywam za dużo i to się
    potem marnuje jak mnie np wena odejdzie i nic nie ugotuję z powyższego, albo
    wcisnę w odległy kąt lodówki.
  • kajka68 11.11.08, 13:02
    Lolinko...ja zakupowe spozywki męża juz na dzień dobry chowam w zamrazarce...o
    ile się da...co się potem da przerobić przerabiam ,ale bardzo duzo rzeczy się
    psujecrying,bo sie nie da przerobic ani upchnac w zamrazarce...ale on musi mieć
    pełną lodówke...mimo ,ze wiekszosc i tak sie marnuje...ech.a z drugiej strony
    ciagle próbuje to zrozumiec i staram się robić sama zakupy. ale nie zawsze moge
    go powstrzymac.
    u męża na topie jest sprzet narciarski. mamy po kilka par nart,butów co sezon
    sprzedaje cos potem kupuje znów i ciagle nie wiem jakie mam teraz narty;D
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 35.a 11.11.08, 13:03
    czyli jestem całkiem normalna

    prezenty to coś, przy czym chodzę od dawna, a teraz tylko klikam
    "do kasy". książki przemyślane.
  • kajka68 11.11.08, 13:06
    jak przemyslane to juz nic nie kumam- po co sobie robisz wyrzuty?
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • lolinka2 11.11.08, 14:19
    eee, moja przyjaciółka, teoretycznie normalna (znaczy nie notowana w PZP) ma w
    domu magazyn: spożywcze w ilościach hurtowych obstawiają zapakowane w kartony
    cały balkon, kuchnię (nie da się przejść) i przedpokój, zabawki dziecka fruwają
    w powietrzu (moja dwójka choć nieźle zaopatrzona ma może 1/5 tego co tamta
    dziewczynka - wychowywana, nie tylko hodowana), ciuchy i inne w kartonach albo
    na środku podłogi w dużym pokoju. Tego mieszkania nie idzie posprzątać bez
    uprzedniego wyniesienia 3 ton rzeczy niepotrzebnych czyli nieużywanych. I ona
    się za zakupoholiczkę nie uważa, bo przecież "wszystko się przyda" a poza tym
    spożywcze prędzej czy później zużyje.

    spoko, wobec tego moje zakupowe miniszaleństwo mieści się w granicach normy.
  • kajka68 11.11.08, 14:26
    no to w takim razie chyba męzowi odpuszcze- niech kupuje;D
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • wodnik260 11.11.08, 23:34
    Cześć, tu wodnik,
    To nie hazard, chociaż blisko. Dajesz, czy bierzesz, zawsze
    pieniądze. Wydajesz, czy zarabiasz, przegrywasz, itp. Uzależniamy
    się od naszego statusu społecznego. Nie patrzymy trzeźwo na nasze
    potrzeby i potrzeby bliskich. Staramy się być jak najlepsi, wydajni,
    skuteczni. Na tym polega postęp, ten pierdolony postęp. Mam
    wrażenie, że gdzieś tu blisko jest klucz, również do nas.
    Spalamy się, a płomień..

    Lokomotywa jedzie, krosna tkają.
    itd
    itp
    itd

    pozdro
    wodnik
    a hazard jest wtedy, kiedy masz jakąkolwiek szansę na wygraną.
  • wodnik260 11.11.08, 23:41
    Chyba jednak krosna. Tkają, znaczy. Bo lokomotywa jedzie, na bank.
    Proszę bez linczu.
  • tosiedazrobic 11.11.08, 23:59
    a taki wariant: krosna tkają i nie "widzą"nie potrafią zauważyć,że
    lokomotywa zdechła? Po prostu tkają stukstuk.Wiele zależy wtedy od
    siły rozpędu,ale to i tak na nic.

    Kupowanie to konsumpcja, choćby książek. Kupując serki,co tu miałoby
    byc wygraną? Że spełni się hasło reklamowe? Pudełko po almette może
    posłuzyc do przechowywania spinaczy biurowych smile
  • ixi_35 12.11.08, 11:14
    Nigdy nie byłam oszczędna, pieniądze sie mnie jakoś nie trzymały.. Zawsze lubiłam wydawać pieniądze na moje córki, a dla siebie było mi szkoda. Ładnych parę lat temu nawet kasę, która dostałam na urodziny/imieniny wydawałam na dzieci, bo sprawiało mi to ogromną radość. Pewnie wynika to z mojego dzieciństwa, nie miałam wiele.. W domu nie było biednie, tylko rodzice mieli inne priorytety sad
    Od jakiegoś czasu staram sie dostrzegać siebie i choć kupuję raczej potrzebne rzeczy i tak mam wieczne wyrzuty sumienia: że nie takie, za drogie, mogłam jeszcze poczekać. Skutecznie psuje mi to podejście radość z zakupów..
  • 35.a 12.11.08, 14:41
    Nie. Inaczej. Spłukać się do zera. A potem się zabić.
    Czytałeś Zweiga? Tylko nie chcę, aby ktokolwiek mnie ocalił.
    Już nie.
  • kruszonka1 12.11.08, 15:23
    Skąd wiesz, że nie chcesz? O tym wie się tuz przed.
    I nie spłukac sie do zera,tylko rozdac innym.
    I kto mnie będzie wkurzał...zaczynam się niepokoić.
  • kruszonka1 12.11.08, 15:29
    i to nieprawda,że nie chcesz być ocaloną,ale nawet nie ma kto CI
    zrobic herbaty sad Dlaczego Twoi "bliscy" nie widzą,kiedy CI jej
    najbardziej potrzeba, nie pojmuję. Ja mam Mamę, mam szczęście.

  • veritas8 12.11.08, 16:06
    Martwię się o Anię...
  • kajka68 12.11.08, 16:51
    Ja tez..Ania.Czy herbata po kablu posłana to taka sama herbata jak ta
    realna?moze byc z sernikiem?
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 35.a 12.11.08, 21:45
    To sympatyczne, że ktoś się martwi, ale - nie gniewajcie się -
    nie sądzę, aby ktokolwiek zrozumiał, co się dzieje w głowie człowieka,
    który chciałby się zabić. Dzwoniła przed chwilą Ola, mówiłam coś,
    nawet dosyć pogodnie, nie wiem, czy zrozumiała. Raczej nie.
    Nikt nie jest w stanie zrozumieć.

    Przepraszam.

    Tosia, mama zrobiła tych herbat dziś chyba ze 3, ale jeśli znowu
    jutro nie pójdę do pracy, a mam taki szczery zamiar, pióra będą
    fruwać. Dozwolona 1-dniowa niedyspozycja.

    Na razie nie wiem, co zrobić ze swoimi książkami (ogrom) i papierami.
    Szkoda mi się z nimi właśnie rozstać. Nie szkoda mi ludzi.

    Zastanawiałam się, czy nie poczekać miesiąc (do końca roku powiedzmy),
    może coś się zmieni, dziś, teraz myślę, że nie. Że będę błąkać się dalej bez celu, bez sensu.

    Kiedyś Beatrix pisała, że w depresji nie jest się w stanie umyć itd.
    Doświadczam. Przykre uczucie, gdy nie chce się iść po jedzenie, picie.
    Uzależniona jestem od kofeiny, więc bez kawy głowa jeszcze
    bardziej szwankuje. Na razie się wykąpałam, zdjęłam soczewki, aby
    nie drażnić jeszcze bardziej oczu, wydepilowane łydki są przyjemnie
    gładkiesmile

    Co dalej, nie wiem.

    Mimo wszystko, dziękuję, że jesteście (mam do kogo się odezwać)
  • wodnik260 12.11.08, 21:26
    Nie, Zweiga nie. Ale kiedyś Mickiewicza:

    "Dziewczyna czuje, - odpowiadam skromnie -
    A gawiedź wierzy głęboko;
    Czucie i wiara silniej mówi do mnie
    Niż mędrca szkiełko i oko.
    Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
    Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
    Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
    Miej serce i patrzaj w serce!"

    Ja bym sobie darował te wykrzykniki, ale wieszcza nie będę
    poprawiał. Zresztą, to romantyk, musiał trochę pokrzyczeć.
    Nie pamiętałem całości, ale sobie pomogłem.

    Starasz się dojść do prawdy rozumowo. To możliwe, ale nie dla ciebie.
    Tylko dla prostaków.
    Weź przeeestań.

    pozdro
    wodnik
  • 35.a 12.11.08, 22:16
    A co mam przestać?
  • matrioszka42 13.11.08, 14:22
    Ann! Nie było mnie tu trochę, wiele spraw i stresów. Ale nie mów, że nikt nie zrozumie co dzieje się w głowie tego co chce się zabić! Nie jedna stąd wie o tym aż za dobrze!
    Mój pradziad przgrał cały majątek w karty i na wyścigach, a było tego nie mało. Do tej pory plączą się w rodzinie dokumenty o sprzedaży kolejnych posiadłości. dzięki temu mam satysfakcję, że ustrój nic nam nie zabrał, a dziadunio miał frajdęwink
    Ja mam też zakupowe problemy. Staram się racjonalizować swoje zakupy i w dobrych chwilach mi się to udaje. Ale dziś kupiłam sobie spódnicęsmile I w nosie, też mam wydepilowane nogi i ładnie wyglądają w spódnicy!
    Ann, daj znać! Ja nadal jestem!
    --
    matrioszka.wordpress.com/
  • 35.a 13.11.08, 15:32
    Nie wiem, może mam niebotyczne wymagania, ale chciałabym, aby ktoś
    w istocie USŁYSZAŁ mnie, nie tylko przepuszczał przez uszy.
    Nie: martwił się i sprawdzał, czy żyję, ale usłyszał. Za dużo
    chcę, jak zwykle.

    Dziś jest lepiej: śpię i śnię. Jest mi ciepło i miło. Jutro już kierunek
    włóczenie się
    po Warszawie i praca. Metropolie są dla mnie dobre w niedużych
    dawkach. Kulturotwórczo. Spaliny, huk, ludzi łażących z papierosem -
    wyeliminowaćsmile

    Hazardzistą, może nie na jakąś niedużą skalę, jest mój tata...
    Przychodzi raz do domu wesoły tak, jakby mu ptak narobił na głowę i niesie coś
    w torebce foliowej.

    - Ty, przelicz, podzielimy się (kurczę, ja mam imię)

    Dostało mi się 250 zło w monetach pięciozłotowych. Miło, ale gdy pomyślę, ile
    przegrał...
  • ssig.ma 14.11.08, 21:25
    A ja mysle, ze jak ktos ma ochote i na serek, i na jogurt ze sliwka,
    i na jakies tam cos jeszcze to zwyczajnie chce sie troche rozpiescic
    w tym zimnym swiecie i nie ma to nic wspolnego z choroba-
    zakladajac, ze nie wrzuca bez zastanowienia do koszyka polowy
    hipermarketu- nawet najzdrowsi tak maja, o czym zreszta lolinka
    pisala. Moja kolezanka zawsze z marketu pol bagaznika przywozi, choc
    pojechala tylko po mleko i jajka smile tyle, ze chyba my bardziej
    analizujemu i "idac za ciosem" po zdiagnozowaniu u nas jednej
    przypadlosci szukamy zaburzen w kazdym zachowaniu. A ja sie lapie,
    ze znow pisze "my" o sobie, to na pewno sygnalizuje jakis problem
    psychologiczny, tylko go jeszcze nie zglebilam wink
  • 35.a 14.11.08, 16:46
    Uprzedziłam.
    Umrzeć.
    Patrzę z zazdrością na ludzi, którzy nie zapadają się we własnej głowie, radosnych, a ja mam tylko w głowie wyjące "umrzeć".
    żyję w interwałach po 10 minut. i kłamię głosem w pracy, bo jest
    wesoły. umrzeć.
  • megan.k 14.11.08, 17:23
    Myślę, że najwyższa pora coś zrobić. Uważam, że potrzebna jest fachowa pomoc, szpital, oddział dzienny ... Czy mamy czekać, aż stanie się coś niedobrego? Przecież ONA woła o pomoc. Ja nie znam jej osobiście, więc próba dotarcia do NIEJ będzie dla mnie bardziej skomplikowana, co nie znaczy, że niemożliwa.
  • 35.a 14.11.08, 23:51
    Nie mogę się rozkleić, bo jeszcze nie zmyłam oczu i zrobię sobie
    na twarzy "tory". Dzięki. Co prawda, jestem przerażona, bo mówisz
    szpital. A mnie po raz pierwszy się pomyślało "a czemu by nie".
    Psychiatryki otoczone są zwykle fajnymi parkami. Poszukam dziś
    pod hasłem "oddziały afektywne" (Warszawa, Sobieskiego? Jak tam jest?)

    Cholera, jest mi smutno. Gdy jestem sama, jak teraz w pokoju, jak
    wtedy gdy zgięta w pół stukałam z pracy podczas przerwy, coś mi
    w środku wyje. Zapadam się. Mam świetne koleżanki w pracy, w wieku
    mojej mamy, trzymamy się razem, razem z jedną wracałam z mojego
    Wygwizdowa aż do Centrum. Ale później zostaję sama i znowu coś wyje.
    Nie słyszę głosów, nie. Wchodzę tam, gdzie dużo świateł - EMPiKi uwielbiam,
    znowu jest dobrze, wychodzę nastrój siada.

    Ja też się o siebie boję. Tym bardziej, że ostatnio narozrabiałam.
    Bez detali...
    Jestem agresywna.

    To tyle, DUŻE dzięki za troskę,
    dobranoc

    P.S. A nie, książek jeszcze nie ma. Racja, one mnie trzymają przy
    życiu. I łapka Małej, która zakiwała do mnie z daleka wczoraj.

    Coś jeszcze mi się przypomniało. Dostaję sporo smsów w ciągu dnia
    (mama, pewna miła Pani z forum) i lubię je dostawać, niektóre zabawne,
    ale nie czuję trwałej radości, wszystko ulotne. Znowu coś żałośnie wyje w głowie...
  • megan.k 15.11.08, 07:09
    Jestem zawiedziona tak słabym odzewem na mój apel (4 osoby) i to w większości od osób, które nie udzielają się tak często na tym forum (dzięki!). Czy naprawdę nie było Was wczoraj po południu w necie?
    Czy zdajecie sobie sprawę, że czasami taki post jak 35.a z 16.46 jest już ostatnim? Cieszę się, że tak nie było.
  • 35.a 15.11.08, 10:48
    Ja też wiem, że się nie lekceważy żadnych sygnałów. Mój dziadek
    wysyłał rodzinę do kościoła "jedźcie wcześniej, abyście spokojnie
    zajechali" a sam planował harakiri... psuedoliteracko to by było
    tak: tknięta przeczuciem rodzina, stanęła jak słup soli i za nic
    w świecie nie chciała zrealizować pomysłu dziadka wink

    O dziadku tu pisałam, wrócił już do domu szczęśliwie, z diagnozą
    depresja.

    Megan, ludzie mają swoje sprawy, był w dodatku piątek, część poszła
    clubbingować, część się nawaliła, część miała w dupie forum.
    (Koleżanka dzwoni wczoraj wieczorem do klienta, a ten się przedstawia
    pijaniutkim głosem: - Hallo, komenda policjismile
    Ja to rozumiem. Część mnie nie lubi. I ok.

    Megan, ta osoba, która pisała do mnie, gdy jeszcze nie byłam w domu,
    napisała, że mam się odezwać, bo się niepokoicie. Odpisałam "tja",
    ale ta troska naprawdę była ważna. To brzmi śmiesznie, ale wiara
    w człowieka znów została mi przywrócona.

    W piątek idę do lekarza.
  • megan.k 15.11.08, 12:52
    "Megan, ludzie mają swoje sprawy, był w dodatku piątek, część poszła
    clubbingować, część się nawaliła, część miała w dupie forum."

    Mam nadzieję, że masz rację no może poza tym "nawaleniem" smile
  • lolinka2 16.11.08, 14:18
    hihi, proroctwo ci się przytrafiło... ja z tych nawalonych w piątek smile))
  • megan.k 14.11.08, 17:46
    Martwisz się, gdy ktoś inny pisze coś niepokojącego, a sama ...
    Jeśli jest tak źle, jak piszesz, powinnaś jak najszybciej skontaktować się z lekarzem. Wsparcie przyjaciół z forum może nie wystarczyć. Na oddziale dziennym lepiej ustawiliby Ci leki. Znam taki, gdzie jest wspaniała atmosfera. Ale decyzja oczywiście należy do Ciebie. Trzymaj się. Zaczęłaś już czytać swoje nowe książki?
  • megan.k 14.11.08, 19:34
    Więc myślisz, że Ona tak dla żartów??? Mam nadzieję, że ją o to spytałaś, zanim wysłałaś swój komentarz.
  • ka_an 14.11.08, 19:47
    Ann spytałam?

    Myślę, że nie żartuje.
    A komentarz był do Ciebie.
    Swoją drogą podziwiam Ciebie, mieć taką misję.

    P.S. Ja nie jestem inteligentna jakby coś.
    --
    a z gliny ulep mi kobietyprostej twarz
    http://kaan.blox.pl/resource/muzyka_to_zycie.jpg
  • megan.k 14.11.08, 19:57
    Jeśli myślisz, że nie żartuje, to może wyślij mi jej telefon na skrzynkę gazetową.
  • megan.k 14.11.08, 21:04
    ka_an napisała:

    > Chyba nie. Ale napiszę jej, że się o nią martwisz.

    A możesz do niej zadzwonić i spytać, czy wszystko OK ?
  • ssig.ma 14.11.08, 21:39
    Ja tez sie martwie...jakby ktos mial kontakt. Wlasnie dopisalam
    zakupowy komentarz a nie doczytalam watku do konca. Szczerze mowiac,
    to ciarki mnie przeszly. Mam nadzieje, ze wszystko w porzadku.
  • megan.k 14.11.08, 21:45
    Martwi mnie również to, że nie odzywa się również nikt, kto zna ją osobiście i pewnie ma do niej telefon. Chyba są takie osoby na forum??? Może trzeba jednak tam kogoś wysłać? Jak myślicie?
  • megan.k 14.11.08, 21:54
    Czy wiesz, że wszystko jest OK, kontaktowałaś się z nią telefonicznie? Wtedy wyluzujemy.
  • singapur 14.11.08, 21:56
    No ale dlaczego mamy wyluzowac?
    Skoro ktoś pisze na forum, że chodzi mu jedna myśl pod tytułem umrzec to jak
    można miec znieczulicę???
  • 35.a 14.11.08, 23:04
    nie wiem, pod czyim postem się dopisać...

    zrobimy tak: zjem kolację, bo dopiero przyszłam do domu
    i się ustosunkuję
  • singapurkaa 17.11.08, 23:44
    Dobra, ja kontekstu całego nie znałamwink Nie można przeginac w żadną stronę,
    skrajności niewskazane. Znieczulica - zła, panika - równieżwink
  • 35.a 17.11.08, 23:51
    do któregoś postu musiałam się "podczepić", padło na Ciebietongue_out
    zainteresowanie było ważne...
  • megan.k 18.11.08, 07:02
    Niemniej to nie przeszkodziło, żeby włączyć się do akcji: DOBIJAMY MEGAN!!! smile smile smile Chociaż w Twoim wydaniu było to naprawdę bardzo delikatne.
    Wiesz, kiedyś cytowano nawet mój post, pisząc, że jest na forum ktoś, kto wie lepiej, a dotyczyło to chyba zwolnienia lekarskiego i załatwiania renty. Kiedy radzę, bo ktoś czegoś nie wie, jest OK! Wtedy nikt nie pyta, czy jestem zdrowa. Jeśli mam inne zdanie od forumowiczów, mam się wynosić. Takiego zachowania nie można tłumaczyć chorobą.
  • 35.a 18.11.08, 10:22
    nie, ja nie dobijać. jakkolwiek kiedyś nazwać Megan POLUCJANTKĄ.
    i się z nią kłócić.

    Posłuchaj.

    Każdy ma prawo żyć jak chce. Amerykanie mają prawo obżerać się
    junk foodami, awanturka ma prawo ładnie chudnąć, ja mam prawo
    przejść za chwilę znów na wegetarianizm (co się znów nie spodoba
    mojej mamie), trawa ma prawo rosnąć, a dzieci po niej deptać.

    Mam wobec Ciebie dług wdzięczności. Chociaż gdybyś nasłała policję,
    byłabym zła. Ale tak samo zły byłby ten bezdomny, któremu wezwałam
    policję, bo nie chciałam, aby ten "pijany brudas" zamarzł.

    Masz prawo mieć inne zdanie, ale musisz pozwolić, aby każdy miał
    swoje, nawet jeśli będzie niezgodne z prawem (np. pracy). Trudno,
    świata nie zbawisz. Przyswój sobie może zawołanie "Zamiast wykładać
    świat skórą, uszyj sobie buty". Ja Cię nie wyganiam. Bądź. W razie
    czego jeszcze raz mnie uratujeszwink Mogę Cię nawet pomęczyć z Prawa
    Pracy. Obecnie interesuje mnie telepraca. I czy firma, która mnie
    zatrudnia powinna dać mi komputer. Bo wg mnie tak.

    Byłam wczoraj na "33 scenach..." i cierpiałam wewnętrznie, że oni
    tam wszyscy strasznie jarali faje. Ciągle i wciąż. Później pomyślałam,
    że nie radzili sobie z uczuciami (a nie radzili sobie
    strasznie), więc robili sobie zasłony dymne. Podobno coś w tym jest.
    Niektórzy zaś nie radzą sobie z autorytetami i omykają. Ja też.
    I nie masz na to wpływu.
  • megan.k 18.11.08, 19:25
    "Obecnie interesuje mnie telepraca. I czy firma, która mnie
    zatrudnia powinna dać mi komputer. Bo wg mnie tak."

    Masz rację, komputer zapewnia firma jak również jego serwis. Dlaczego wolałabyś pracować zdalnie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka