Dodaj do ulubionych

Mój chłopak ma ChAD

18.03.09, 23:47
Mój chłopak przyznał mi się, że ma ChAD i powiedział, że zrozumie
jeśli odejdę. Od kilku godzin siedzę i czytam wszystko co się da o
tej chorobie i porównuje z jego opowieścią. Czuję się taka
skołowana. sad Był kilka razy hospitalizowany po zdiagnozowaniu ale
obecnie jest w stanie remisji. Od 7 lat nie miał poważnego ataku
mani czy depresji. Nie bierze też żadnych leków. Stwierdził, że jest
w stanie sie bez nich obejść. Teraz w sumie to rozumiem skąd te jego
dziwne pytania kiedy opowiada mi o swoich planach ("Czy to brzmi
szalenie? Myślisz, że to realne? Nie jestem huraoptymistyczny? Da
się to zrobić?") Jak powiedział najlepszym lekarstwem była dla niego
zmiana środowiska (z jego opowiadań: patologiczne otoczenie i
skrajnie patologiczna rodzina). Odkąd się odciął nie czuł potrzeby
odwiedzenia psychiatry (lekarz rodzinny wie o chorobie)
Brzmi to wszystko w sumie dobrze ale czy to możliwe? Można sobie tak
poradzić czy może to oznacza, że atak jest blisko bo tak długo jest
dobrze?
Nie chce uciekać ale może tak byłoby lepiej dla niego też? Spotykamy
sie 4 miesiące i jest nam dobrze ale co będzie jeśli za kilka
miesięcy dojdę do wniosku, że to nie to? Mogę go tak złamać...
Powiedział mi o chorobie bo "zrozumiał, że mnie naprawde kocha i
chciał być szczery"
Proszę pomóżcie. Można zbudować szczęśliwy związek? Można sobie
radzić bez lekarstw? Nie mam z kim o tym porozmawiać, proszę
napiszcie mi coś o realu z ChADem bo od encyklopedycznych wiadomości
już mnie głowa boli. sad
Edytor zaawansowany
  • 36.a 19.03.09, 01:39
    coś z czadem?
    spróbuję

    to dziwna choroba, daje niesamowitą euforię, uczucie latania, ale spadanie jest bardzo bolesne. strzelę sobie hipotezę, że im wyższe loty, tym głębsze doliny później się zalicza. bo organizm jest bardzo wyczerpany.

    nie tylko Ty możesz go zostawić, nie przeceniaj się, równie dobrze on na fali zmieniania swojego życia może Cię z niego jednym ruchem wyrzucić. dowiedz się, czy ma ChAD I z maniami, czy II z hipomaniami. jeśli II, to jest to dość pocieszające, nie będzie specjalnie "rozrabiał". ale może mieć akcje, gdy zawinie się w kołdrę jak kokon i będzie spał i będzie go wkurzał świat za oknem.

    piszesz "atak". to nie padaczka. manię można zatrzymać, ale raczej lekami, czasem silnymi. haloperidolem, w szpitalu.

    jesli powiedział o chorobie - to cenne. o tym nie chlapie się na prawo i lewo. często jesteśmy twórczy (tak), ale dobrze by było, aby zdrowe jednostki hamowały czasem nasze zapędy i nierealne pomysły. bo pomysłów potrafimy produkować setki. cudnie, jesli trafimy na mądrego partnera. czasem jesteśmy kolorowymi ptakami, a czasem zrepresjonowanymi ludźmi, którym odechciewa się żyć.

    a czasem jest zupełnie normalnie = remisja, brak objawów choroby.

    moim zdaniem bez leków się nie da, ale to tylko moje jednostkowe doswiadczenie.

    czy masz uciec..."kochać to zostać wtedy, gdy każda komórka ciała krzyczy uciekaj"

    p.s. pisałam trochę o sobie, a trochę o innych
  • megan.k 19.03.09, 05:43
    Każdy ma prawo do miłości, człowiek z CHAD również, ale musisz się liczyć z tym, że może to być trudny związek, a poza tym wasze dzieci mogą również mieć CHAD (choroba jest uwarunkowana genetycznie).
  • czareg 19.03.09, 07:34
    Wie i zawsze pamięta, że jest chory na ChAD? Plus.
    Nie bierze leków? Minus
    Już teraz konsultuje z Tobą swoje plany i emocje? Plus
    Sam z siebie poinformował Cię o swojej chorobie? Plus

    To, że nie bierze leków jest ryzykowne, ale jak utrzymuje się dłuższy czas w
    remisji, to znaczy, że stabilizatory nie są mu koniecznie potrzebne. Jednak,
    jeżeli będziesz chciała z nim się związać bardziej, konieczne jest by zaznajomił
    Cie z lekami jakie brał, jakie powinien wziąć w depresji, jakie w manii.
    Następne zalecenie - niech poprzygląda się psychiatrom w okolicy. I wybierze dla
    siebie najlepszego. Kontakt ze specjalistą, nawet jak leki nie są obecnie
    potrzebne, pozwoli na szybką i sprawną pomoc gdyby nadeszła górka/dołek.

    Ogólnie biorąc facet podchodzi do Ciebie bardzo poważnie i fair - nie za dużo
    jest takich gości na tym padole.
    Z ChADowcem jedno jest pewne - nudno nie będzie i zawsze będziesz musiała
    zachować czujność, więc jeżeli najważniejsze jest dla Ciebie bezpieczeństwo i
    przewidywalność w związku, to wiedz, że z nim tego mieć nie będziesz.
    Zycie z ChADowcem można porównać do mieszkania na zboczu wulkanu - są piękne
    widoki a gleba żyzna i urodzajna, lecz w powietrzu ciągle wisi mniejsza lub
    większa katastrofa.
    --
    <jacuss> Mnie to chociaż po politechnice do łopaty wezmą,a ty co po ASP będziesz
    robił?
    <Olo> Pasy malował smile
  • lolinka2 19.03.09, 14:17
    zdalnie mam do opisywanego chłopaka sporo sympatii, za konsultowanie stanów
    huraoptymizmu potencjalnego i kontrolę poziomu realności planów, to niezły patent.

    7 lat bez silnych wahań, to niezły wynik. Szczerość rokuje dobrze.

    Oszacuj, pomyśl, pozastanawiaj się tak zupełnie poważnie, żeby żadne z Was na
    tym nie straciło... i żeby się potem nie odkręciło któremuś smile

    Czy da się żyć z tą chorobą? Tak, jest dość normalnie jeśli ktoś ma trochę
    samokrytyki, samokontroli i autorefleksji. Czasem jest ciężko, niekiedy obłędnie
    ciężko.
    Czy da się żyć z osobą chorą? Znowu mówię, że tak, ale pacjent pacjentowi nie
    równy...
    Dzieci po jednym rodzicu obciążone 40% ryzykiem....

    btw, na podstawie iluś obserwowanych przypadków tego rodzaju: dokonaj uczciwej
    autoanalizy, czy sama nie masz jakiegoś problemu wymagającego przepracowania u
    terapeuty, albo rodzinnych obciążeń zab. psychicznymi. W 90% znanych mi
    przypadków małżeństw osób chorych psychicznie, po kilku latach diagnozowano
    również współmałżonka.... (podobieństwa się przyciągają).
    --
    A mnie to Vichy!
  • czareg 24.03.09, 10:16
    Okey Lolinka - zmusiłaś mnie do wybecalowania 90 PLN, ale mam w ręku najbardziej
    oficjalne stanowisko psychiatrii w kwestii ChAD u potomstwa.
    "Psychiatria dzieci i młodzieży" pod redakcja Ireny Namysłowskiej Wydawnictwa
    Lekarskie PZWL 2004r - książka o statusie podręcznika akademickiego.
    Pani profesor Jolanta Rabe-Jabłońska w dziale o ChAD pisze (str.333):
    "Badania bliźniąt wykazały zgodność występowania ChAD u 56%-80% bliźniąt
    monozygotycznych i u 14-25% dizygotycznych. Badania rodzin (krewnych I stopnia)
    pozwoliły na ustalenie, że ryzyko rozwoju ChAD wynosi 6,5% (kontrola 1%),
    natomiast ryzyko zaburzeń unipolarnych - 10% (kontrola 5%). W przeprowadzonych
    badaniach adopcyjnych otrzymywano różne wyniki. Aktualnie uważa się, że wiele
    genów i wiele sposobów transmisji bierz udział w rozwoju rodzinnego ChAD.
    W badaniach potomstwa rodziców z ChAD typu I lub ChAD II ustalono, że 53% miało
    zaburzenia psychiczne, w tym ADHD - 27%, ChAD<20%, przy czym ChAD u dzieci
    łączyło się z wcześniejszym rozwojem zaburzeń psychicznych u rodziców. Ustalono
    również, że wczesne narażenie na chorobę rodziców może zwiększać ryzyko zaburzeń
    psychicznych u potomstwa."
    Proszę, podchodź bardzo krytycznie do publikacji internetowych - większość z
    nich to robienie szumu wokół tematu badań, by łatwiej było "zdobyć" granta na
    dalszą działalność (skrajnym przykładem były doniesienia o zimnej fuzji).
    Wszystkim wyznawcom genetycznej skazy chcę wskazać, że zgodność występowania
    ChAD u bliźniąt jednojajowych na poziomie 56%-80% jest bliższa
    prawdopodobieństwu dwuelementowemu losowemu przypadkowi (np. rzut monetą) niż
    zdeterminowanej przyczynowości (100% pewności).
    Ostatnie zdanie wskazuje na silny wpływ behawioralny najbliższego środowiska.
    Pozdrawiam.
    --
    <Szalony Pączek> Joe jest tak oszczędny, że na Walentynki dał mi serduszko
    Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
  • awanturka 24.03.09, 11:03
    Moim zdaniem badania wskazują jednak na ogromny wpływ genów (56%-80%) to jednak wiecej niż połowa. A wyniki mogą być zaniżone bo nie monitorowano dalszych losów tych bliźniąt u tego zdrowego choroba mogła się pojawić w późniejszym wieku. No, ale wskazują też na znaczny udział czynników środowiskowych, ale nie przeceniałabym go aż tak jak Ty to robisz.
  • lolinka2 17.04.09, 11:49
    czareg napisał:

    > Okey Lolinka - zmusiłaś mnie do wybecalowania 90 PLN, ale mam w
    ręku najbardzie
    > j
    > oficjalne stanowisko psychiatrii w kwestii ChAD u potomstwa.
    > "Psychiatria dzieci i młodzieży" pod redakcja Ireny Namysłowskiej
    Wydawnictwa
    > Lekarskie PZWL 2004r

    pożycz, pożycz, pożycz.... please....
    będę w twoich okolicach w ten weekend najpewniej, mogę podjechać po
    książkę (please, please, please) i jeszcze raz please smile
    --
    A mnie to Vichy!
  • dereke 22.03.09, 09:27
    > Proszę pomóżcie. Można zbudować szczęśliwy związek? Można sobie
    > radzić bez lekarstw?

    Nie można zbudowac szczęśliwego związku z chadowcem
    To są zawsze toksyczne związki.
    Po pewnym czasie zaczniesz mieć problemy psychiczne - nerwica i depresja
    gwarantowana.

    Chad to nieuleczalna choroba i jest przenoszony genetycznie.
    Chcesz mieć chore psychicznie dzieci ?
    Co im powiesz gdy dorosną ?
  • awanturka 22.03.09, 10:58
    Z tymi toksycznymi związkami to gruba przesada. CHAD to nie są zaburzenia osobowości.

    Z dziećmi też przesada. CHAD nie jest dziedziczony, dziedziczy się skłonności (tak jak skłonność do cukrzycy, mażdzycy, nowotworów itp.).

    A tak bardzo osobiście. Mój ojciec ma CHAD (i miał zanim się urodziłam), ale nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy mieć do niego pretensje o to, że żyję.
  • megan.k 22.03.09, 11:48
    Ale sama nie zdecydowałaś się jednak na dzieci.
  • poetkam 22.03.09, 12:01
    megan.k napisała:

    > Ale sama nie zdecydowałaś się jednak na dzieci.

    Przesadziłaś z tym stwierdzeniem. To sprawa Awanturki, że nie ma dzieci. Różne
    są przyczyny tego, nie nam mieszać się do tego. Czasem można kogoś urazić
    zupełnie nieświadomie.
    --
    Duczka: mamusiu, takie jest życie...
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • megan.k 22.03.09, 12:17
    "Z dziećmi też przesada. CHAD nie jest dziedziczony, dziedziczy się skłonności (tak jak skłonność do cukrzycy, mażdzycy, nowotworów itp.)."

    Uważam, że tak nie ma prawa pisać osoba, która sama, mając CHAD, na dzieci się nie zdecydowała (w innym poście wyjaśniła dlaczego).
    Autorka wątku chce podjąć ważną dla siebie decyzję, ma prawo znać wszystkie za i przeciw. A problem dzieci nie jest w tym wypadku przesadą, tym bardziej, że wiele osób na tym forum ma chorych również członków rodziny.
  • poetkam 22.03.09, 12:23
    Autorka wątku chce podjąć ważną dla siebie decyzję, ma prawo znać wszystkie za
    > i przeciw.

    Tak, to prawda.
    Ale nie zgadzam się z tym, aby kogoś urażać.
    --
    Duczka: mamusiu, takie jest życie...
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • megan.k 22.03.09, 13:30
    "Ale nie zgadzam się z tym, aby kogoś urażać."

    Przypomnieniem tego, co ktoś sam podał kiedyś na tym forum???
  • awanturka 22.03.09, 13:54
    Dziękuję Ci za wzięcie mnie w obronę i Twoją wrażliwość.
    ]
    Rzeczywiście mogłam się wywołaniem tego tematu poczuć się urażona gdybym na przykład w związku z bezdzietnością miała jakieś kompleksy lub byłoby to dla mnie jakimś wielkim dramatem. Ale tak nie jest i nie poczułam się urażona tym co napisała Megan.

    Jeszcze raz dziękuję, choć Twoja interwencja okazała się niepotrzebna.
  • poetkam 22.03.09, 14:17
    Ok. Postaram się nie przesadzać w obronach swoich.
    --
    Duczka: mamusiu, takie jest życie...
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • awanturka 22.03.09, 13:36
    Gwoli wyjaśnienia: Nie zdecydowaliśmy się z mężem na dzieci bo uważaliśmy(zresztą jak się okazało słusznie), że nie będę ich w stanie wychować a nie ze względu na obciążenia genetyczne (ta sprawa nie była istotna dla naszej decyzji - pierwszy powód przesądził sprawę).
  • awanturka 22.03.09, 13:50
    megan.k napisała:

    > Autorka wątku chce podjąć ważną dla siebie decyzję, ma prawo znać wszystkie za
    > i przeciw. A problem dzieci nie jest w tym wypadku przesadą, tym bardziej, że w
    > iele osób na tym forum ma chorych również członków rodziny.

    Ma prawo do informacji i owszem, ale pełnej.

    CHAD często (nie zawsze) występuje rodzinnie. Prawdopodobieństwo zachorowania potomstwa jest spore ale CHAD CHAD-owi nie równy. W wielu wypadkach ogranicza się do jednego, dwóch epizodów, za pomocą leków osiąga się wieloletnią (a nawet dożywotnią!) remisję, bywają nawet lekarze, którzy przy wieloletniej remisji decydują się odstawić pacjentowi leki (uważam osobiście, że ryzykują zbyt wiele).

    Ale oczywiście nie musi to tak różowo wyglądać - są ludzie z CHAD-em i lekoopornością, którzy bardzo cierpią i cierpią przez nich ich najbliżsi. Są tacy co praktycznie nie opuszczają szpitali czy zakładów psychiatrycznych, ale to już skrajność i takich ludzi jest bardzo mało.

    Ta informacja jest dla autorki wątku. Wiem, że dla pozostałych osób.
    to sprawy oczywiste..
  • czareg 24.03.09, 13:00
    Niepotrzebnie próbujesz mnie ustawić Awanturko jako krzewiciela innej koncepcji
    powstawania ChAD niż genetyczna. Napisałem tylko, a przytoczony cytat to
    potwierdził, że pomimo wielu badań, wiemy, że nic nie wiemy o genetycznym
    powodzie ChAD. "W przeprowadzonych badaniach adopcyjnych otrzymywano różne
    wyniki." - I nic treściwego na sumie ich wyników sformułować nie umiemy!
    U bliźniąt jednojajowych bardziej uprawnionym jest stwierdzenie, że brat/siostra
    też zachoruje na podstawie wyniku rzutu monetą, niż na dotychczasowych wynikach
    badań. Tutaj statystyka jest bezwzględna.
    Cały czas formułowałem wątpliwość w kwestii genetycznej skazy ChADem bo nie ma
    jednoznacznych dowodów.
    Stwierdzenie o genetyczności ChAD zaczyna się od wywiadu lekarskiego, w czasie
    którego pyta się występowanie ChAD w rodzinie. O jakości takiego wywiadu
    decyduje w dużej mierze lekarz, ale i on nie ustrzeże się przed błędem innego
    postrzegania choroby przez świeżo zdiagnozowanego pacjenta a postrzegania
    starego wygi. Jeżeli w rodzinie nie był zdiagnozowany żaden przypadek ChAd,
    świeży pacjent zazwyczaj zaprzeczy występowaniu tej choroby w rodzinie. Stary
    wyga zna symptomy i wręcz ich szuka w otoczeniu, więc bardzo często odpowie, ze
    choroba występuje w rodzinie. Od badacza zależy czy dotrze do informacji, że
    jest to własna opinia pacjenta.
    Na podstawie tak niepewnych danych jest zakładany eksperyment badawczy. Nie mam
    wątpliwości, że dzięki potężnej modzie na genetykę panującej od 20lat oraz
    zdecydowanie łatwiejszej metodologii (zakres badań i wielkość próbki) - o wiele
    łatwiej uzyskać fundusze na tańsze badania w temacie genetyki niż behawioralne.
    Faktem jest, że badania behawioralne były podstawą do końca lat 90 XX wieku,
    gdyż tylko na ich podstawie były realne możliwości prowadzenia nowych badań (i
    prawdą jest, że uzyskano sukcesy podobne do obecnych na tropie genetycznym -
    czyli prawie żadne), ale zmiana głównej ścieżki badań nie świadczy wcale o
    mniejszym wpływie środowiska niż genetyki.
    Do rozważenia dodam jeszcze pojawiające się jeszcze doniesienia o
    odpasożytniczym ChAD
    kopalniawiedzy.pl/toksoplazmoza-schizofrenia-dopamina-cysta-Toxoplasma-gondii-hydroksylaza-tyroksynowa-7026.html.
    Po prostu nie ufam tak deterministycznym opiniom pojawiającym się w internecie o
    genezie ChAD - szczególnie, że opierają się na opiniach i sformułowanych tezach
    badawczych, które wyniki badań co najwyżej nie potrafią obalić.
    Po prostu w badaniu genezy ChAD jesteśmy wciąż na początku drogi, a
    dotychczasowe wyniki jedynie troszeczkę zawęziły zakres poszukiwań, ale wyraźnej
    ścieżki badań jeszcze nie wytyczyły.
    Przypomina mi to jak długo męczono się szukając przyczyn raka, aż w końcu
    okazało się, że rak to nie jedna choroba, ale cała grupa chorób o całkiem
    odmiennej genezie i przebiegu.
    A na koniec wyjaśnię dlaczego lubię koncepcję behawioralną - jeżeli jest ona
    choć trochę słuszna, to poprzez własne działania możemy zdecydowanie zmniejszyć
    możliwość wystąpienia ChAD u swoich dzieci - genetyka zaś nas całkiem
    ubezwłasnowolnia.
    ---
    <Joe>cryingwynurza się z zarośli) - Szalony Pączku... ajlowiu!
    <Szalony Pączek> - Dziękuję, ale teraz nie czas na miłość.
    <Joe> - Sory. (znika wśród zarośli)
  • poetkam 22.03.09, 12:12
    Crazyone, odezwij się. Jak teraz wygląda sytuacja u Ciebie i Twojego chłopaka?

    Nie można zbudowac szczęśliwego związku z chadowcem
    > To są zawsze toksyczne związki.

    Skąd wiesz, Dereke, że to są ZAWSZE toksyczne związki?

    > Po pewnym czasie zaczniesz mieć problemy psychiczne - nerwica i depresja
    > gwarantowana.

    Problemy psychiczne są możliwe, ale nie gwarantowane. Nie w każdym przypadku.
    Czy związek ludzi (obojętnie czy z Chadem, czy nie) przetrwa, zależy od tych ludzi.
    --
    Duczka: mamusiu, takie jest życie...
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • lolinka2 22.03.09, 13:05
    Przyłączam się do chóru potępiającego stwierdzenie "toksyczne
    związki". Toksyczni ludzie mogą, ale nie muszą cierpieć na ChAD.
    Toksyczność jest kwestią osobowości, a nie choroby biologicznej.
    Współchorobowość ChAD z zaburzeniami osobowości to temat rzeka -
    odsyłam do wszechmocnego Googla smile

    poetkam napisała:
    > Problemy psychiczne są możliwe, ale nie gwarantowane. Nie w każdym
    > przypadku. Czy związek ludzi (obojętnie czy z Chadem, czy nie)
    > przetrwa, zależy od tych ludzi.

    Dokładnie, można być chorym człowiekiem, można też zdrową świnią....
    I rozpad związku w drugim przypadku jest znacznie bardziej
    prawdopodobny. Zainteresowanych odsyłam do Dżumy A. Camus - to po tym
    takie przemyślenia mnie dopadły.
    --
    A mnie to Vichy!
  • koszulinaa 23.03.09, 12:43
    witam Cię serdecznie
    Sama mam chad , mój chłopak o tym wie zdecydował sie na zwiazek ze
    mna , mamy 9 mies dziecko. Cięzko było gdy nie wiedziałąm ze mam
    chad i po prostu nie wiedziałm co ze mna sie dzieje- jemu tez
    zreszta. Ale jak mamy świadosc juz mojego zaburzenia - ustalilismy
    ze sie go słucham i tyle jak kaze mi isc do lekarza bo widzi ze np
    lece za bardzo w góre to ide biore leki i po sprawie -jak depresja
    to tez leki i po sprawie. Wczesniej przechodziłam to ciezko bez
    leków i wiem ze jak bedzie potrzeba to znowu póójde do lekarza. Choc
    za kazdym razem cholernie nie chce bo uwazam ze sama dam sobie rade
    i w sumie to nic sie nie dzieje heheh. Choroba od strony ojca - ten
    ma raczej skłonnosci depresyjne -mam brata jeszcze który tez ma
    chad -ale chyba nie zabradzo chce sie leczyc i widze ze się mocno
    męczy. Nie wiem czy nasze dziecko bedzie miało te przypadłosc ale do
    głowy mi nie przyszło by ta obawa spowodowała iz nie zdecydujemy sie
    na dziecko. Na razie jest spokój choc jak to mówi do mnie chłopak ze
    chyba sie zbliza górka - ale na razie nie jest niebezpiecznie. O ile
    kończy sie na bardzo kolorowych ciuchach i mojej wzmozonej
    akrtywnosci towarzyskiej nie wysyła mnie do lekarza. pozdr
  • czubata 24.03.09, 14:44
    Można stworzyć szczęśliwy związek kimś kto ma chad.Muj mąż zawsze powtarza że
    jest ze mną szczęśliwy.Cierpliwie znosi moje wachania nastroju,a nawed niektóre
    sytuacje obraca w żart.Jednak nie zawsze tak było.Zanim rozpoznano u mnie chad i
    nim zaczęłam się leczyć,nie było wesoło,i nie było z czego żartować,bo moje
    zachowanie było okropne.Muj nastrój był bojowy i wojowniczy,stwarzałam moim
    domownikom piekło,i uważałam wszystkich za moich wrogów.Nie dałoby mi się
    przemuwić do rozsądku.Gdyby nie leki,zrujnowałabym życie sobie i moim
    bliskim.Twój chłopak uważa że leków nie potrzebuje.Mi też się tak często
    wydaje,i zaprzestaje leczenia.A robie to tylko po to żeby się co i raz
    przekonywać że dzięki lekom sama się lepiej czuje ale i jestem lepsza dla
    innych,dla tych których kocham.Leki w moim przypadku sprawiają że nastrój nigdy
    nie sięga zenitu.Więc i szkody są mniejsze.Twój chłopak ma długą remisje co nie
    oznacza że choroba znikła na zawsze.I dobrze by było gdyby jednak ze względu na
    ciebie pomyślał chociarzby o tym by być pod opieką psychiatry by móc w pore
    zareagować,kiedy nadejdzie potrzeba.
  • teenebres 27.03.09, 15:16
    hej
    mój chłopak też ma ChAD.Jesteśmy ze sobą 1.5 roku i o jego chorobie wiedzialam od samego poczatku.Pisze bo czuję że potrzebuje wsparcia. Kilka dni temu doszło do spiecia i to poważnego. Sądziłam że wszystko jest ok że się nam układa aż nagle usłyszałam że mnie nienawidzi i ze nie chce już ze mna być ... że mam sie wyprowadzić . Ehh powiedział wiele przykrych i bolesnych słów. W tej całej agresji i złości skierowanej na moja osobę widziałam człowieka ktorego wcześniej nie znałam i przyznam ze mnie to przeraziło . Mimo że miewał gorsze i lepsze dni nigdy wcześniej nie doświadczyłam tak bolesnego stanu w którym sie znajdował. Bardzo Go kocham i nie wyobrażam sobie żyć bez Niego lecz boję się że będzie widział we mnie wroga który go nie rozumie...Bardzo chciała bym Mu pomóc wiec prosze o rady .
  • cassandrax 27.03.09, 15:51
    ...w moim związku to ja mam Chad,moje nastroje zmieniają się z dnia
    na dzień,epizody raz na pół roku, raz na rok... co bardzo drażni
    najbliższe osoby z mojego otoczenia...o chorobie powiedziałam
    partnerowi już na samym początku...powiedział,że na pewno to zniesie
    i znosi tak już 3 lata (podziwia moją inteligencje i jak mówi
    moją "innośc")...były bardzo poważne kłótnie, krzyki,wyzwiska,
    agresja zawsze z mojej strony...lecz dochodzą jeszcze urojenia
    ksobne, dochodzi moja obsesyjna zazdrośc (wszsytkie kobiety na ulicy
    patrzą i uśmiechają się do niego)-to jest właśnie to czego on nie
    może znieśc..juz nie depresje,manie...lecz ta właśnie zazdrośc i
    moja wieczna agresja...muszę przyznac się sama do tego,że jest to
    bardzo bardzo ciężki i trudny związek...jedyna nadzieja w lekach...
  • qqnuku 02.04.09, 15:20
    i tu moge cos napisac moje drogie u kobiet ta choroba przechodzi
    inaczej w zwiazku lubimy gdy ktos sie nami troszczy dlatego tak
    latwo oddajemy sie w rece ukochanego niestety mezczyzni ludzie
    ktorzy chca byc panami domu i glowami rodziny tak latwo tego nie
    zrobia wiem bo moj maz ma chad mamy 2 letniego synka jak go
    urodzilam trafil na miesiac do szpitala nie mialam jak przy malym
    dziecku chodziz z nim do lekarza a to podstawa tesciowa powiedziala
    mi ze lekarz powiedzial ze go w 100% wyleczy wzielismy slub i co ?
    >pstro do dzis jestem jego wrogiem a tej choroby nie mozna wyleczyc
    z nia sie zyje do konca zycia i jakbym o tym wiedziala nie wyszlabym
    za niego po mimo ze bardzo go kocham proponuje co najwyzej slub
    cywilny w razie co mozna sie rozejsc a w moim przypadku bylo
    zagrozenie zycia wiec wyze moga byc wysokie
    pozatym uwazam ze w tym co pisza o zwiazkach toksycznych jest troche
    prawdy ale bardziej tyczy sie to mezczyzn.
  • 36.a 02.04.09, 15:51
    Wiesz co, weź kałasza i powybijaj nas, choćby internetowo.
    Trafił Ci się palant, ot tyle.
  • oh-o 02.04.09, 17:41
    a co ma do rzeczy ślub cywilny czy inny? Z każdego się można rozwieść, co to za
    jakaś katolicka propaganda.
  • lolinka2 02.04.09, 17:49
    ... oto są skutki słuchania teściowych big_grin
    --
    A mnie to Vichy!
  • qqnuku 03.04.09, 12:37
    padlo pytanie odpowiedzialam na nie nie wiem skad w was taka
    gorycz???czy trafil mi sie palant nie sadze bo w chcwilach
    unormowanego nastroju jest to wspanialy czlowiek dlatego go nie
    przekreslam co wiecej uwazam osoby chore na chad za bardzo zdolne
    jesli tylko beda potreafily wykorzystac chorobe w odpowiedni sposob
    moze byc motorem w zyciu,a co do zwiazkow baby nie atakujcie mnie
    tak napisalam wyraznie tyczy sie facetow proponuje zwiazek z takim
    czlowiekiem i nie sadze zebym nie miala racji zyje z nim na codzien
    i moge cos o tym powiedziec a jesli ktos chce sie wiazac z taka
    osoba ma prawo wiedziec czego sie spodziewadz a tym bardziej czego
    unikac moze jakbym miala taka wiedze wczesniej ukladalo by nam sie
    zapewne duzo lepiej.pozdrawiam i nie chcialam nikogo urazic.
  • lolinka2 03.04.09, 13:39
    qqnuku, ja to już pisałam, napiszę jeszcze raz
    można być zdrową świnią, można być chorym człowiekiem
    w przypadkach szczególnych jest się chorą świnią (taki mutant)

    też mam męża z ChAD, oprócz tego sama choruję.
    --
    A mnie to Vichy!
  • crazyone 03.04.09, 16:02
    Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. I te pozytywne i te
    ostrzegające. Nie odzywałam się wcześniej z bardzo prozaicznego
    powodu. Wysiadł mi komputerek i trzeba było specjalisty żeby go
    wyleczyć. Wlaśnie dostałam go spowrotem i obiecuje, że wkrótce
    napisze co u mnie i jak ja to widzę. Dziękuję jeszcze raz smile
  • poetkam 04.04.09, 16:43
    Cieszę się, że się odezwałaś. Nie wiemy jednak nadal, jak wygląda Wasza
    sytuacja. Daj znać smile
    --
    Duczka: mamusiu, takie jest życie...
    ---
    poetkowewiersze.blox.pl/html
  • ghr1452 14.04.09, 10:22
    Mój narzeczony także ma ChAD, zresztą też szukałam na forum
    wskazówek i informacji. Powiedział mi o tym od razu, jak tylko
    zaczęło coś iskrzyć i "szło na spotykanie się" smile Trochę mi to
    wyjaśnił... trochę się bałam i boję. Nigdy nie był w szpitalu. Jest
    pod stałą kontrolą lekarza i bierze leki, wszystko z własnej i
    nieprzymuszonej woli. W rodzinie ChAD jest obecny, tata, siostra.
    Wszyscy wykształceni, odpowiedzialne funkcje społeczne, które są
    dobrze i sumiennie realizowane.
    Zaryzykowałam.
    Muszę powiedzieć, iż jest to najbardziej stabilny facet ze
    wszystkich, których w życiu spotkałam. Jesteśmy razem rok. Jest
    dobrze. Co będzie dalej?
    A czy ktoś kiedykolwiek może dać jakieś gwarancje? Czy ze zdrowym
    czy z chorym?
    Będziemy mieli dziecko. Czy mamy prawo mu to robić???
    A czy ktoś z nowotworem w rodzinie się nad tym zastanawia.
    Czy ja jestem chora? Byłam u psychiatry bo stwierdziłam u siebie
    depresję, ale lekarz wykluczył depresje, za to odkrył widzenie
    czarno-białe, co nawet się zgadza.
    Jest mi dobrze, jak nigdy w życiu. Partner z chadem - czemu nie!
    Ale ja nie znam go bez leków...
  • qqnuku 17.04.09, 10:48
    witaj ghrsmile nie musi byc zle skoro w jego rodzinie jest taki problem
    i potrafia nad tym panowac...super nie ma nic lepszego w tej calej
    sytuacji jak swiadomosc i to ze zawsze zapewne bedziesz mogla liczyc
    na wsparcie jego rodziny w moim przypadku tesciowie maja swiadomosc
    ale jak cos zaczyna sie dziac to potrafia powiedziec ze zrzucam wine
    na chorobe co utwierdza mojego meza w tym ze to nie w tym tkwi
    problem, podoba mi sie bardzo twoje stwierdzenie " A czy ktoś z
    nowotworem w rodzinie się nad tym zastanawia."masz racje nikt a jest
    to najbardziej dziedziczna choroba .mysle ze masz niezla sytuacje i
    mam nadzieje ze bedziecie zawsze szczesliwi pozdrawiamsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka