Bajka o Małej Dziewczynce i Zamku Dodaj do ulubionych


Dawno, dawno temu żyła sobie mała Dziewczynka. Mieszkała z Mamą i Tatą. Jak
prawie wszystkie małe Dziewczynki. Ale rodzice musieli pracować i wtedy
zajmowali się nią babcia z dziadkiem. Mama wychodziła do pracy, kiedy
Dziewczynka jeszcze spała i niedługo przychodził dziadek. Dziewczynka zawsze
jeszcze spała. Więc nigdy nie wiedziała, że przez jakiś czas była w domu
całkiem sama. Ale pewnego dnia…. Dziadek miał przyjść jak zwykle zanim się
obudzi i zabrać ja do siebie. Ale tego dnia Mama z dziadkiem się trochę nie
dogadali … i dziadek nie przyszedł. Gdy tylko Mama dowiedziała się, że jej
mała Córeczka jest nadal sama i już się pewnie obudziła… Nigdy nie biegła tak
szybko. Ale Dziewczynka w ogóle nie pamięta, że Mama wróciła. Pamięta tylko,
że się okropnie bała. Była jeszcze malutka i myślała, że to już tak będzie
zawsze. Że teraz zawsze będzie sama. Była przerażona. Bo przecież jak ona
sobie sama da radę? Nawet przez chwilę pomyślała, że może to ona zrobiła coś
nie tak i dlatego rodzice ją zostawili. Bo mówili czasem takie straszne
rzeczy. I tak głośno wtedy krzyczeli. Co prawda nigdy na nią. Ale jeśli
postanowili jednak ją zostawić bo nie była dość grzeczna, dość mądra? Była też
bardzo zła na rodziców, za to, co jej zrobili. Była tak bardzo przerażona, że
pamięta to do dziś. Choć podobno tak wczesnych wspomnień się nie pamięta.

Jakiś czas później wymyśliła sobie, że jeśli jednak zawsze będzie sama, to
nikt jej już nigdy nie zostawi. Zamknęła się w zamku i schowała klucze. Tak,
żeby nikt nigdy nie mógł do niej wejść, a potem zostawić. I żeby sama nie
musiała wychodzić. Tak było bezpiecznie. Już nikt nigdy jej nie zrani! Nie
zostawi! I już nie będzie przez nikogo płakać. Tak jak Mama przez Tatę. Tak.
Najlepiej zamknąć się w zamku i nie pozwolić się nikomu zbliżyć. Tak będzie
lepiej. Bezpieczniej. Łatwiej.

I tak mijały lata. Dziewczynka zapomniała o zamku i o kluczach. Ale im była
starsza tym bardziej dostrzegała że coś jest nie tak. Inni mieli kolegów,
koleżanki a ona stała wciąż z boku. Koleżanki co prawda czasem pojawiały się,
bo ona dobrze się uczyła i mogła dać ściągę, dać odpisać pracę domową. Ale
kończyły się lekcje i już nikt nie chciał z nią rozmawiać. Jakoś źle się z tym
czuła. Ale nie miała pojęcia co z tym zrobić. Wtedy wpadła na pomysł, że
zacznie czytać różne mądre książki... Bo przecież bardzo lubiła czytać, a
jeśli mogłaby sobie w ten sposób pomóc. Gra była warta świeczki. Jej wiedza
rosła, choć w jej życiu wciąż niewiele się zmieniało.

Zaczęła naukę w innym mieście. I odważyła się zamieszkać z koleżankami. To
było wielkie osiągnięcie! Ale ... kiedyś wróciła z weekendu jako pierwsza i
poczuła to samo przerażenie co przed laty. Że koleżanki nie wrócą, że zostanie
sama. Do tego czynsz. Przecież sama nie da rady. Co teraz będzie?. Siedziała
sama w pustym mieszkaniu i czekała co się wydarzy. Ale już nie była tą malutką
Dziewczynką tylko Młodą Dorosłą Kobietą i w końcu zaczęła myśleć rozsądnie. Że
przecież ludzie tak nie postępują, że przecież koleżanki tez muszą gdzieś
mieszkać i nie odejdą tak z dnia na dzień, bez słowa. Przecież ich rzeczy tu
zostały. Wróciła najpierw jedna, potem druga. Odetchnęła z ulgą. Wtedy
zrozumiała, że przez tyle długich lat rządziła nią tamta malutka, przerażona
Dziewczynka. Kierowała całym jej życiem. To ona mówiła Jej co ma robić. Tak.
Zrozumiała, że tak nie może być dalej. Właśnie wtedy odszukała schowany
głęboko klucz.

Ale okazało się, że przez te wszystkie lata kiedy jej koleżanki i koledzy
uczyli się rożnych potrzebnych rzeczy ona nie nauczyła się prawie niczego.
Tzn. umiała już dużo żeby samodzielnie żyć. W końcu o to od początku chodziło,
prawda? A ona była zawsze ambitna i osiągała swoje cele. Ale nie umiała
dokładnie nic, żeby bez obaw wyjść z zamku. Spotkać się z innymi. Wiec
postanowiła, że będzie się dalej uczyć. Dalej czytała mądre ksiązki.

Ale zaczęła też obserwować swoje koleżanki. Z jaką łatwością rozmawiają z
obcymi. Spróbowała. Na początku było trudno, tak jakoś … niezręcznie. Ale
potem jej się spodobało. Okazało się, że to nie takie trudne. Nawet całkiem
łatwe. Wychodzenie z zamku stało się przyjemniejsze.

Więc wychodzi coraz częściej, choćby na chwilę. Nie zawsze spotyka przyjaznych
ludzi. Czasem są podstępni i źli. Wtedy znów się wycofuje. Ale udało jej się
spotkać kilka osób, które są dla niej ważne. Ale ona mimo wszystko często się
wycofuje. Choć nadal spotyka coraz więcej dobrych ludzi, którzy jej bardzo
pomagają smile

Umie już rozmawiać o pogodzie z nieznajomymi i o różnych mądrych rzeczach ze
znajomymi. Ważnych. Potrzebnych. Ale czasem trzeba pogadać o głupotach. Nie o
pogodzie. Po prostu o głupotach. O czymkolwiek. A ona wciąż tego nie umie.
Chyba dlatego nie spotyka się zbyt często z przyjaciółmi, choć bardzo tego
potrzebuje. Bo spotkania z nią są zawsze poważne. Zbyt poważne.

A ona czuje, że gdzieś tam czeka na nią jej własna Malutka Dziewczynka i obie
bardzo się boją, że mogą się nigdy nie spotkać. Że pewnego dnia już będzie za
późno. Czas biegnie tak szybko. Za szybko. Coraz szybciej. Czy zdążą się
spotkać nim będzie naprawdę za późno?
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.