Dodaj do ulubionych

bezdzietni a podatki

01.10.09, 22:17
tak sobie ostatnio myślę... gdzieś na forum napotkałam post, że
bezdzietni powinni mieć wyższy wiek emerytalny, bo żyją sobie
beztrosko i wydają na przyjemności. Dawno nie słyszałam takiej
bzdury.

Przede wszystkim to ja zasuwam w firmie po godzinach, bo ci co mają
dzieci ciągle na chorobowym (bo dziecko) albo ani minuty nie mogą
dłużej zostać, bo odebrać z przedszkola trzeba, zwolnienia na
wywiadówki i takie tam.

Do tego to z moich podatków idzie na ich macierzyńskie,
wychowawcze... ba..z moich podatków jest odciągane na państwowe
żłobki, przedszkola, szkoły a nawet studia.

Ciekawe, czy nie można by tego jakoś uregulować. Nie płacić na to
podatku...jasne zaraz będą głosy, to nie lać też na mammograi skoro
nie masz raka albo na emerytów skoro masz 28 lat....

Ale myślę, że problem wart dyskusji.
Edytor zaawansowany
  • ma_maja 02.10.09, 13:41
    Po pierwsze aby mieć "macierzyńskie" trzeba wcześniej pracować i odprowadzać
    składki - spokojnie, nie jesteś jedynym żywicielem dzietnych w tym kraju,
    dzietni też płacą podatki.
    Po drugie "wychowawcze" jest bezpłatne.
    Po trzecie zmień firmę skoro w obecnej jesteś jedyną pracującą osobą.
    A przede wszystkim weź zimny prysznic.
  • sibeliuss 02.10.09, 17:38
    ma_maja napisała:

    > A przede wszystkim weź zimny prysznic.

    Ach jaka celna uwaga, Pulitzera chcesz za nią dostać?
    --
    *Facet*
  • ma_maja 02.10.09, 19:24
    Ach jaka cięta riposta, powinnam się przejąć?
  • sibeliuss 05.10.09, 13:35
    Czytając Twoje wpisy na tym forum nie oczekiwałbym tego smile
    --
    *Facet*
  • madzioreck 07.07.10, 19:49
    > Po pierwsze aby mieć "macierzyńskie" trzeba wcześniej pracować i odprowadzać
    > składki

    Czyli dokładnie tak samo, jak w przypadku emerytury - jak ktoś nie pracował i
    nie płacił składek, to żadne dzieci mu jej nie dadzą. Szkoda, że niektórzy
    dzietni nie pamiętają o tym, wrzucając bezdzietnym, że czyjeś dzieci będą ich na
    starość utrzymywać...
    --
    Biusty naGiewink
  • synergia_1 04.10.09, 22:05
    oczywiscie podatki dla BZW powinny byc mniejsze... z jakiej racji mamy
    finansowac cudze bachory.. to juz rola tylko rodzicow.
  • wtopek 05.10.09, 10:52
    Powinnaś za to dostać Nobla.
  • synergia_1 05.10.09, 18:21
    nie no oczywiście bezdzietni powinni kazdemu dzieciatemu jeszcze co miesiąc
    dawac kase z tytułu, ze jego cudowne dzieci bedą w przyszłości łożyć na jego
    emeryture...
    jeden z podstawowych argumentow dzietnych...ehhhhh
  • broceliande 06.10.09, 10:15
    A co się tak dajesz wrabiać w zasuwanie po godzinach?
    Może trochę asertywności.
    Wydaje mi się, że dzieci tej asertywności ucząsmile
    Kiedyś dawałam się moherom wcinać do kolejek, a jak jestem z
    dzieckiem (lub za chwilę mam je zobaczyć), pokazuję babie, gdzie ma
    stać.

    Mbnie dzieci nie ruszają, ale podatki na wstrętnych palaczy i icha
    raka? Nie dość, że trują powietrze, to jeszcze umierają na mój koszt
    po szpitalach.
    A palisz może?
    smile

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • nolita 07.10.09, 12:24
    broceliande napisała:

    > A co się tak dajesz wrabiać w zasuwanie po godzinach?
    > Może trochę asertywności.
    > Wydaje mi się, że dzieci tej asertywności ucząsmile
    > Kiedyś dawałam się moherom wcinać do kolejek, a jak jestem z
    > dzieckiem (lub za chwilę mam je zobaczyć), pokazuję babie, gdzie
    ma
    > stać.
    >
    > Mbnie dzieci nie ruszają, ale podatki na wstrętnych palaczy i icha
    > raka? Nie dość, że trują powietrze, to jeszcze umierają na mój
    koszt
    > po szpitalach.
    > A palisz może?
    > smile


    Wszyscy są raptem mądrzy na forum co do nadgodzin...taaa... na pewno
    byłabyś asertywna i powiedziała szefowi "spadaj" w chwili kryzysu i
    braku innych możliwości. Chciałabym to zobaczyć.

    Przykro mi, ale nie pale.
    >
  • broceliande 07.10.09, 12:50

    Dobrze, że nie palisz, zdrowsza będzieszsmile

    Ja sama jestem swoim szefem. No i żaden macierzyński, żadne
    zwolnienia na dziecko mi się nie należą.
    Jak chcę pobyć z dzieckiem, to wieszam kartkę "nieczynne" i nikt mi
    za to nie płaci.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • szlajfka 16.10.09, 18:20
    Jeśli to zależy ode mnie to prędzej ustąpię miejsca w kolejce czy
    autobusie starszej osobie "moherowi" jak ich nazywasz niż młodej,
    zdrowej babie z bachorem przy boku. Taka może stać i trzymać dziecko
    za rękę, a wiele starszych osób jest naprawdę chora, niedołężna,
    cierpi ból. Wiesz co to znaczy mieć zesztywnienie stawów, chore
    serce plus multum innych chorób i stać w kojece dłużej żeby jakaś
    25latka ze 3letnim dzieckiem była obsłużona w 3 minuty? Czy dziecko
    nie może postać lub wręcz poleżeć w wózku te kilka lub kilkanaście
    minut? Lepiej żeby stał 80letni dziadek o kulach???

    Wybacz, ale o wiele większy szacunek mam do osób starszych, często
    cierpiących niż dla bachora i jego rozkapryszonej mamusi, której się
    wydaje, że cały świat powinien ją po dupie całować tylko dlatego, że
    urodziła.
  • ma_maja 16.10.09, 21:44
    A ciężarnym ustępujesz? Z wielkim brzuchem ciężko stać a i niebezpiecznie może
    być ale jak by nie patrzeć chodzi o bachora ...
  • szlajfka 17.10.09, 17:21
    A czy ja coś napisałam o ciężarnych? Ciężarnej ustąpię pod
    warunkiem, że nie jest agresywna i wulgarna (spotkałam się z taką).
    A w poprzednim poście miałam na myśli zdrowe, młode i w pełni sił
    NIECIĘŻARNE kobiety, które z racji trzymania za rękę kilkulatka
    nagle stają się niedołężne.
  • broceliande 19.10.09, 11:05
    Ja nie pisałam o chorych staruszkach, tylko o wcinających sie
    babkach okolo lat sześćdziesięciu. takich, co to chodzą do lekarza,
    zeby się rozwerwać.
    Ale ja dużo czasu mam i często kogoś przepuszczam.


    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • gazeta_mi_placi 21.10.09, 20:51
    Palacze płacą akcyzę.
    A nie myl asertywności z pospolitym chamstwem (bardzo często występującym u mamusiek): "Bo ja mam dziecko".
    Poza tym jeżeli "mohery" faktycznie były w starszym wieku miały takie samo prawo do kolejki dla "uprzywiliowanych" jak i Ty ze swoim dzieciątkiem smile
    Jakoś duża agresja tu osób dzietnych do starszych osób....
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/bdd386db61.png
  • broceliande 22.10.09, 12:26
    To do mnie było?
    Już tłumaczyłam, że chodzi o bezczelne wcinanie się do kolejki.
    Ja bardzo chętnie przepuszczę starszą osobą, tylko niech mnie nie
    rozdepcze po drodze.
    Ja generalnie miła jestem, mówię "przepraszam" i w ogóle, ale sa
    granice.
    Skoro ja nie wcinam się ze wzgledu na dziecko, proszę się nie wcinać
    ze względu na sześćdziesiątkę.


    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • gazeta_mi_placi 22.10.09, 13:00
    Pod warunkiem,że Pani z kasy w Tesco nie zwróci Ci uwagi abyś uciszyła własne
    dziecko.
    Wtedy wychodzi z Ciebie prawdziwa natura smile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/bdd386db61.png
  • broceliande 22.10.09, 13:12
    Kazać mi uciszać to jedno, a uciszać samemu, zupełnie co innego.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • asiuniap 03.07.10, 01:06
    Sorki, ale jesli Ty tego nie robisz to inny będzie musiać uciszyc
    Twojego dzieciaka. Niedawna scenka: płacę w kasie, za mną kobieta i
    facet z dzieckiem ok. 3 l. Kasjerka prosi kobietę, czy nie mogłaby
    przesunąc zgrzewki wody, bo się zawiesiła na taśmie. Dziuniek
    mężuniek oburzony: ależ moja żona jest w ciąży. Jest pani
    niegrzeczna! Kasjerkę szlag trafił, i słusznie. Mnie też. Raz, że po
    kobicie nie było widać ciąży, dwa, to oni źle postawili zgrzewkę i
    zablokowali pas. Kasjerka odpyskowała im zdecydowanie. Nie musiałam
    jej pomagać. Za chwilę widzę obrazek: dziuniek niesie 3latka na
    rękach (po co?!), żoneczka w ciąży targa w rękach wodę. Buhahaha.
  • patik110 06.10.09, 21:17
    A z MOICH podatków to się bezdomnych utrzymuje i pijaków leczy (po kolejnej
    denaturatowej libacji). I co? I nic!

    Żyjesz w danym państwie i musisz się godzić, że część twoich podatków idzie na
    coś, z czego nie skorzystasz.

    Ja nie jeżdżę rowerem (kłopoty z kolanami). A w moim mieście kilometry ścieżek
    rowerowych powstają - rosną wręcz w oczach.
    I idąc twoim tokiem rozumowania, powinnam się wściekać, bo co mi z tych ścieżek
    przyjdzie?

    A tak na marginesie - któreś z tych dzieci, na które w pośredni sposób ze swoich
    podatków łożysz kiedyś może będzie ci pupę podcierać - w domu "spokojnej" starości.

    Co do klimatów w twojej pracy - przyznaję, jesteś pokrzywdzona. Walcz o swoje.

  • gazeta_mi_placi 07.10.09, 16:39
    patik110 napisała:
    > A tak na marginesie - któreś z tych dzieci, na które w pośredni sposób ze swoic
    > h
    > podatków łożysz kiedyś może będzie ci pupę podcierać - w domu "spokojnej" staro
    > ści.

    Za darmo czy za wypłatę?
    Wydaje mi się,że to drugie.Nikomu nikt nie robi łaski jeżeli to jego praca za którą otrzymuje pieniądze.

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/bdd386db61.png
  • broceliande 20.10.09, 10:22
    Biedni bezdzietni, obcy ludzie, za kasę im będą pupy podcierać.
    No, ale jak się chciało cudzych pieluch uniknąć...
    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • kotek.filemon 21.10.09, 09:47
    > Biedni bezdzietni, obcy ludzie, za kasę im będą pupy podcierać.

    Pracowałem swego czasu jako wolontariusz w domu opieki. Zgadnij, czy wśród pensjonariuszy byli jacyś bezdzietni?

    Abstrahuję od tego, że sporo z tych ludzi było niemal w terminalnym stanie i dobrze wiem, że opieka w takim wypadku jest ponad siły większości ludzi, nawet dzieci i innych bliskich krewnych. Ale fakt faktem - dzieci mieli, więc zgodnie z opinią obiegową na starość tylko cud, miód i orzeszki miały ich czekać...

    --
    as unseen on YouTube
  • broceliande 21.10.09, 09:55
    Taka praca musi być ciężka... fizycznie i psychicznie.
    Mnie opieka nad rodzicami ominęła, oboje zmarli nagle. Teściów mam.
    Na razie wydaje mi się, ze dziecko nie jest zobowiązane do osobistej
    opieki nad starszym rodzicem.
    Pewnie zamieszka gdzieś daleko i będzie dzwonić raz w tygodniu.
    Byle szczęśliwy był.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • kotek.filemon 21.10.09, 14:06
    > Taka praca musi być ciężka... fizycznie i psychicznie

    Szczerze podziwiałem salowe tam zatrudnione, tym bardziej, że zarabiały naprawdę śmieszne pieniądze. Kto przez to nie przeszedł osobiście, ten nie ma pojęcia, jak można się umordować. Przerabiałem to na dwóch dziadkach: jeden zmarł w domu po długim leżeniu w łóżku, choć na szczęście praktycznie do samego końca był kontaktowy. Drugi za to trafił do tego domu opieki, w którym ja byłem wolontariuszem - miał zaawansowanego Alzheimera i nie byliśmy w stanie pilnować go jak policja 24h na dobę. Odwiedzaliśmy go codziennie, w różnym składzie: babcia, dzieci, wnuki, czasem dalsza rodzina. Wstyd przyznać, ale byliśmy zazwyczaj jednymi z nielicznych gości.

  • broceliande 21.10.09, 14:58
    Zawsze wzrusza mnie, kiedy ktoś opowiada, jak to, kiedy już zbuduje
    czy kupi dom, zamieszka razem z rodzicami.
    Sprzedałam dom po rodzicach takiej osobie.
    A moi rodzice wzieli do siebie moją babcię.

    Ale na coś takiego trzeba sobie u dzieci zapracować.

    Ci nieodwiedzani pacjenci może nie byli kochani przez dzieci. Może
    wychowali kogoś, kto, w jakimś momencie życia, zaczął mieć ich
    gdzieś i tak już zostało. Rodzice popełniają wiele błędów.

    "Ballada o Januszku" mi sie przypomniała.

    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • plisowanka 24.10.09, 18:04
    broceliande napisała:
    > Na razie wydaje mi się, ze dziecko nie jest zobowiązane do osobistej
    > opieki nad starszym rodzicem.

    W sensie prawnym - nie. Ale w sensie moralno-emocjonalnym raczej tak. W końcu to kiedyś ten rodzic się osobiście zajmował dzieckiem. Zasada wzajemności w bliskich relacjach rodzinnych powinna istnieć. To tak jakby na zasadzie analogii powiedzieć, że mąż może opuścić żonę, bo ona nagle po zawarciu małżeństwa zapadła na uciążliwą chorobę.

    W końcu relacje rodzinne powiny się czymś różnić od relacji z osobami obcymi. Powinny nam zapewnić bezpieczeństwo, pomoc w chorobie. Inna sprawa, że w praktyce to często obcy ludzie więcej pomogą niż rodzina... Ale tak nie powinno być.
  • rosstheloss 24.10.09, 18:53
    W sensie prawnym istnieje taki obowiązek! Dzieci mają obowiązek alimentacyjny
    wobec rodziców. Co oznacza, że i wobec teściów. Znam osoby, które robią sobie
    dzieci ze strachu przed samotnym życiem na starość.
  • broceliande 25.10.09, 20:58
    plisowanka napisała:

    > broceliande napisała:
    > > Na razie wydaje mi się, ze dziecko nie jest zobowiązane do
    osobistej
    > > opieki nad starszym rodzicem.
    >
    > W sensie prawnym - nie. Ale w sensie moralno-emocjonalnym raczej
    tak. W końcu t
    > o kiedyś ten rodzic się osobiście zajmował dzieckiem. Zasada
    wzajemności w blis
    > kich relacjach rodzinnych powinna istnieć.


    Wiesz, nie zgadzam się. Rodzic zajmuje się dzieckiem, a dziecko
    swoim dzieckiem. To dziecko przekazuje tę opiekę dalej, na następne
    pokolenie, nie zwraca jej.
    Mój brat pomagając naszej mamie finansowo, kiedy znalazła się w
    kłopotach, uważał, że tym samym odbiera te pieniądze swoim dzieciom.
    Ma trochę racji.
    Bezdzietni, mając za najbliższe osoby rodziców, którym trzeba pomóc,
    nie wiedzą, że dzieci przestawiają priorytety. Że to im przede
    wszystkim sie pomaga. Syn, którego studia kosztują jest ważniejszy
    niż mama, sorry.



    > W końcu relacje rodzinne powiny się czymś różnić od relacji z
    osobami obcymi. P
    > owinny nam zapewnić bezpieczeństwo, pomoc w chorobie. Inna sprawa,
    że w praktyc
    > e to często obcy ludzie więcej pomogą niż rodzina... Ale tak nie
    powinno być.
    >


    Nie powinno być, ale często się zdarza. I wzruszają mnie historie w
    style, siostra nie pożyczyła, znajomy pożyczył.
    Mnie się zdarzyło.

    Ale przyjaciele to ważna sprawa, to nie "obcy ludzie".






    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • asiuniap 03.07.10, 01:12
    broceliande napisała:

    > Taka praca musi być ciężka... fizycznie i psychicznie.
    > Mnie opieka nad rodzicami ominęła, oboje zmarli nagle. Teściów mam.
    > Na razie wydaje mi się, ze dziecko nie jest zobowiązane do
    osobistej
    > opieki nad starszym rodzicem.
    > Pewnie zamieszka gdzieś daleko i będzie dzwonić raz w tygodniu.
    > Byle szczęśliwy był.
    >

    To po co piszesz takie farmazony. Ja miałam praktykę w domu opieki.
    Łzy cisnęly mi się do oczu, kiedy słyszałam opowiadania starych
    kobiet ile to mają dzieci i że te dzieci w lykend je odwiedzą. I co.
    I goowno. W poniedziałek usprawiedliwiały swoje dzieci, że są bardzo
    zapracowane i widocznie nie miały czasu ich odwiedzić. Twoja teoria
    jest do **py.
  • gazeta_mi_placi 21.10.09, 20:47
    broceliande napisała:

    > Biedni bezdzietni, obcy ludzie, za kasę im będą pupy podcierać.
    > No, ale jak się chciało cudzych pieluch uniknąć...

    Z własnych obserwacji (nie jest to żadna duża grupa badawcza) zauważyłam,że córki to jeszcze...
    Ale nie znam żadnego syna który by się osobiście zajmował matką (typu pielęgnacja czy zmiana pieluch itp.).
    Więc aby uniknąć powyższego trzeba nie tylko urodzić dziecko,ale dodatkowo postarać się aby to aby była córka.
    Jeżeli ktoś ma samych synów niestety prorokuję im taki sam los
    (w kwestii pampersów) jak bezdzietnych smile

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/bdd386db61.png
  • broceliande 22.10.09, 12:05

    gazeta_mi_placi napisała:


    > Ale nie znam żadnego syna który by się osobiście zajmował matką
    (typu pielęgnac
    > ja czy zmiana pieluch itp.).
    > Więc aby uniknąć powyższego trzeba nie tylko urodzić dziecko,ale
    dodatkowo post
    > arać się aby to aby była córka.
    > Jeżeli ktoś ma samych synów niestety prorokuję im taki sam los
    > (w kwestii pampersów) jak bezdzietnych smile
    >

    Czasy się zmieniają.
    Tacy synowie jeszcze nie mają aż takich starych rodziców. To nasze
    pokolenie. Nasi ojcowie nie przewijali, nie kąpali, nie pokazywali
    się z wózkiem. No i starszymi sie też nie zaopiekują.

    A nasi mężowie jak najbardziej. Pieluchy, wózek, kąpiel, karmienie.
    Sądzę, że dobre nadzieje rokują wobec starszych osób również.

    Mówię o ludziach urodzonych w latach czterdziestych i ich dzieciach -
    nas - urodzonych w latach siedemdziesiątych.



    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • gazeta_mi_placi 22.10.09, 12:57
    > Mówię o ludziach urodzonych w latach czterdziestych i ich dzieciach -
    > nas - urodzonych w latach siedemdziesiątych.

    Współcześni tatusiowe wcale tak nie palą się do opieki na dziećmi.
    I w dalszym ciągu (tak samo jak w latach poprzednich) chętnie odchodzą i zakładają nowe rodziny gdy żona urodzi chore dziecko.
    Na pewno częściej niż kiedyś zajmują się ZDROWYMI dziećmi,ale nie generalizowałabym.
    Prawdziwi męscy Panowie (których znam) wcale nie zmieniają pieluszek swoim dzieciakom- w tym czasie wolą zabrać kochankę do miłego hoteliku wink
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/bdd386db61.png
  • broceliande 22.10.09, 13:17
    gazeta_mi_placi napisała:


    > Współcześni tatusiowe wcale tak nie palą się do opieki na dziećmi.
    > I w dalszym ciągu (tak samo jak w latach poprzednich) chętnie
    odchodzą i zakład
    > ają nowe rodziny gdy żona urodzi chore dziecko.


    Tak podobno jest, ale ja często widuję niepełnosprawne dziecko z
    obojgiem rodziców (może to nowy partner matki, ale jest).


    > Na pewno częściej niż kiedyś zajmują się ZDROWYMI dziećmi,ale nie
    generalizował
    > abym.

    Chodziło mi dokładnie o zdrowe dzieci. Nie da się ich zrozumieć,
    trzeba kąpać, przewijać, pilnować itd.


    > Prawdziwi męscy Panowie (których znam) wcale nie zmieniają
    pieluszek swoim dzie
    > ciakom- w tym czasie wolą zabrać kochankę do miłego hoteliku wink


    No to szkoda, że nie jesteś z poprzedniego pokolenia, tacy by Cię
    brali. Kochanka - no rzeczywiscie dowód męskości.
    Ja tam wolę być z kimś, kto chce i umie zająć się dzieckiem.





    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • ma_maja 22.10.09, 14:39
    > Prawdziwi męscy Panowie (których znam) wcale nie zmieniają pieluszek swoim dzie
    > ciakom- w tym czasie wolą zabrać kochankę do miłego hoteliku wink

    A od kiedy "prawdziwą męskość" mierzy się ilością zaliczonych na boku panienek?
  • plisowanka 24.10.09, 17:02
    Fundusz Alimentacyjny to chyba najbardziej jaskrawy i zarazem kontrowersyjny przykład finansowania przez bezdzietnych cudzych dzieci. Jak go kilka lat temu tymczasowo zniesiono, to kobiety z pięściami walczyły o jego przywrócenie w świetle kamer telewizyjnych, tak jakby im się te pieniądze od społeczeństwa po prostu należały. Śmiech na sali... W dodatku ogromna część tych kobiet to osoby niepracujące, więc de facto rozmaite formy pomocy pieniężnej które dostają od państwa idzie także na ich utrzymanie - bo skoro same nie pracują, a żyją, to znaczy że za te pieniądze "na dziecko" sobie też jedzenie kupują.
  • ma_maja 25.10.09, 12:51
    > Fundusz Alimentacyjny to chyba najbardziej jaskrawy i zarazem kontrowersyjny
    przykład finansowania przez bezdzietnych cudzych dzieci.

    Nie tylko przez bezdzietnych ale wszystkich pracujących - dzietni też pracują i
    płacą podatki. Tak samo niesprawiedliwe jest utrzymywanie cudzych dzieci przez
    ludzi, którzy mają na utrzymaniu własne. Każda forma pomocy społecznej jest
    finansowana przez pracujące społeczeństwo bez względu na jego sytuację rodzinną.
  • vion5 28.06.10, 15:43
    tez bym nie chciala placic wiecej podatkow tylko dlatego ze jestem
    bezdzietna. Panstwo nie moze mnie karac tylko dlatego ze
    skorzystalam ze swojego prawa do decydowania o swoim zyciu. Nikt
    mnie nie pyta na co bym chciala przeznaczyc swoj podatek. Po prostu
    sie mi go pobiera i doplaca do swiadczen z ktorych ja nie korzystam.
    Dzietni maja problem bo maja wyzsze rachunki miesieczne (wydatki na
    dzieci)i chyba lekko zazdroszcza bezdzietnym ze nam nie spedza snu z
    powiek to czy nam w tym mcu wystarczy na prywatne przedszkole czy
    nie wink
  • postponed 28.06.10, 20:08
    ale pomyśl sobie, że Ty przynajmniej nie musisz wydawać kasy na przedszkola,
    pieluszki, kaszki, szczepionki, książeczki i inne pierdoły. mi się od razu
    lepiej robi wink
    --
    przyjacielska sygnaturka smile
  • tsunami05 01.07.10, 10:14
    Idąc tym tokiem rozumowania bezdzietni nie powinni pracować w branżach, w
    których wytwarza się produkty dla dzieci - bo to rodzice tych dzieci nakręcają
    gospodarkę, płacąc te miliony w innym poście wyliczone na zabawki, ciuchy,
    jedzenie i pieluchy, lekarstwa prywatne przedszkola itd. A taki bezdzietny na
    tym zyskuje, bo ma pracę w firmie farmaceutycznej, koncernie spożywczym itd.
    Czy wy naprawdę nie rozumiecie, że żyjemy w państwie i musi być jakiś system
    socjalny - żeby utrzymywać instytucje publiczne, żeby państwo w miarę dobrze
    funkcjonowało?
    Podzielcie sobie kiedyś te swoje podatki pomiędzy te wszystkie instytucje, które
    rzekomo finansujecie i zobaczycie ile Wam wyjdzie - po grosiku miesięcznie
    zapewne. Bo to i argument w sporach politycznych, i w sporach o urzędników,
    służbę zdrowia itd.
    Każdy argument można wykorzystać na dwie strony, ale po co? Wychodzi z tego
    bicie piany, chyba dla lepszego samopoczucia i utwierdzenia się w przekonaniu,
    że jesteśmy "po właściwej stronie".
    --
    - mamo, czy mogę wziąć na spacer latarkę?
    - kochanie, przecież nie ma w niej baterii
    - nic nie szkodzi, przecież jest jasno!
  • zolza38 01.07.10, 10:49
    Guzik mnie obchodzi na co idą moje podatki!
    I tak muszę je płacić, więc czy idą na resocjalizację odrażającego
    penera (ojczulka gromadki dzieci, oczywiście), czy na Fundusz
    Alimentacyjny (co ma się cwany alimenciarz przpracowywać) - mam to w
    nosie! I tak kasa idzie w błoto i tak. Mam się tym martwić?!
  • 0ffka 06.07.10, 15:04
    Masz rację!
    --
    http://tnij.org/miziakb

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.