Dodaj do ulubionych

kto sie wami zajmie za 30 lat????

21.12.09, 12:27
jak sami nie będziecie w stanie nic zrobić? kto wam poda wodę?
Obserwuj wątek
        • szalonaburza Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 28.12.09, 20:45
          Seksturystyka jest całkiem dobrym rozwiązaniem na stare lata. Jak kasa jest to i
          młody bóg się znajdzie, co szklankę z wodą będzie podawał i całował w rączkę z
          umiłowaniem w oczach (bardziej odmładza niż lifting i operacje plastyczne). A
          bezdzietni, w większości, dosyć zamożni są na starość.
          --
          "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym
          żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
          nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich". MR
          Stachurasmile
        • ajeje Re: woda wodą 22.12.09, 14:08
          Dlaczego? Wiesz z doświadczenia czy wiesz wszystko?
          A tak przy okazji nawet na starość Wigilia nie musi być samotna.
          Można ją spędzać z rodziną, niekoniecznie własnymi dziećmi (jak się
          pielęgnuje relacje rodzinne to się je ma nawet jeśli nie są to
          relacje z własną progeniturą). Można ją spędzać w gronie
          zaprzyjaźnionych staruszków. Można też być warzywkiem a wtedy to nam
          wszystko jedno czy jest ktoś obok poza pielęgniarką.
          No i mam nadzieję, że to nie w Wigilię ma mi moje potomstwo tę wodę
          podawać.
              • broceliande Re: woda wodą 22.12.09, 16:11
                Wydaje mi się, że dla dzietnych pozostawienie kolejnych pokoleń może
                być sporą pociechą.
                I towarzystwo rodziny milsze niż grono znajomych staruszków.
                Dodam, że nie wszyscy robią sobie dzieci dla tej wody na starość.
                No i zależy, jak się wychowa.
                --
                Kura podchodzi do stołu i mówi:
                "Tu radość,
                gdy kura u stołu tak punktualna!"
                • gazeta_mi_placi Re: woda wodą 28.12.09, 11:32
                  W niedzielę byłam u pewnego bezdzietnego małżeństwa (takie spotkanie świąteczno-poświąteczne).
                  Spędzali wigilię i święta w domu rodzinnym męża.
                  Było pełno rodzeństwa (także z przychówkiem),rodzicie,znajomi,strasznie wesoło i ciepło było smile
                  Kto powiedział,że będąc bezdzietnym nie można spędzać świąt u rodzeństwa,siostrzeńców,bratanków itp.
                  Przecież dla bezdzietnych (o ile oboje nie są jedynakami) wigilia tylko w gronie starszych osób to tylko jedna z alternatyw smile

                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/bdd386db61.png
        • zupakalafiorowa Re: woda wodą 22.12.09, 19:42
          Od trzech lat spedzam wigilie bez rodziny. Jedynie z moim facetem i przyjaciolmi, bezdzietnymi naturalnie. Z dziecmi bym nie zapraszala raczej. Wielkanoc w rodzinnym gronie? Chyba z 10 lat temu.
          Nie widze problemu. Nie wszyscy sa rodzinni i tradycyjni. Ba, w tym roku mialam problem jaka tu wymowke wymyslec, zeby nie musiec jechac na swieta do domu. Polska zima mnie przeraza wink
            • zupakalafiorowa Re: woda wodą 23.12.09, 17:07
              Miło, że się o mnie martwisz, ale naprawdę nie trzeba.
              A, i czytanko ze zrozumieniem się kłania: skoro musiałam wymyślać wymówkę, to
              znaczy, że rodzina nalegała, żebym przyjechała, prawda? Wiem, pewnie chcieli mi
              tylko skopać tyłek, wszak to taka mało rodzinna rodzina.
          • broceliande Re: woda wodą 28.12.09, 18:21
            zupakalafiorowa napisała:

            > Od trzech lat spedzam wigilie bez rodziny. Jedynie z moim facetem
            i przyjaciolm
            > i, bezdzietnymi naturalnie. Z dziecmi bym nie zapraszala raczej.
            Wielkanoc w ro
            > dzinnym gronie? Chyba z 10 lat temu.
            > Nie widze problemu. Nie wszyscy sa rodzinni i tradycyjni. Ba, w
            tym roku mialam
            > problem jaka tu wymowke wymyslec, zeby nie musiec jechac na swieta
            do domu. Po
            > lska zima mnie przeraza wink


            To naprawdę brzmi trochę smutno. Grono bezdzietnych, które "spędza
            wigilię". Wigilia to radość z narodzin dziecka, hmmm.
            Już bym rozumiala, jeśli byście NIE spedzali wigilii i siedzieli pod
            palmą.
            A facet to nie rodzina?
            Ja byłam w górach, nie u rodziny.
            Uwielbiam Polskę zimąsmile

            --
            Kura podchodzi do stołu i mówi:
            "Tu radość,
            gdy kura u stołu tak punktualna!"
            • zupakalafiorowa Re: woda wodą 29.12.09, 14:44
              Facet to rodzina. Nie chciałam wsadzać kija w mrowisko, bo w Hiszpanii właśnie
              ostatnio szaleją zwolennicy teorii, że rodzina to tylko po ślubie kościelnym.

              I wychodzi na to, że masz rację smile W tym roku zignorowaliśmy wigilię zupełnie.
              Byliśmy obrzydliwie zmęczeni po pracy. Poszliśmy tylko zobaczyć lokalną fiestę,
              a potem, lokalnym zwyczajem, na winko do barów. Poza tym na tyle odsunęłam się
              od religii katolickiej, że chęć ewentualnego "spędzania" wynika bardziej z
              wychowania i tradycji wyniesionej z domu, niż z wiary (a jaka jest ta chęć - to
              widać). Bardziej, niż narodziny dziecka cieszy mnie dzień wolny od pracy i
              możliwość zjedzenia kolacji z przyjaciółmi. A czy to Boże Narodzenie czy Święto
              Konstytucji - wsjo mi ryba. Ale to już temat na inną bajkę. Czy ja już jestem
              ateistą? Hmmm...

              Smutne? Nie dla mnie. Po prostu nie jesteśmy zrobieni na taśmie montażowej.
              Każdy jest inny, każdy inaczej lubi spędzać czas. I święta. Z niecierpliwością
              czekam na dzień, w którym ludzie to zrozumieją. (i przestaną reagować na to
              obraźliwymi postami, jak nie przymierzając martyna.28)

              Palmy w moim regionie nie rosną. Raczej na nartach można pojeździć o tej porze
              roku wink
              Pozdrawiam.
              • broceliande Re: woda wodą 29.12.09, 19:58
                Ja jestem stupriocentową ateistką.
                nie jestem nawet ochrzczona, a religia chrześcijańska była mi bliska
                jako polska kultura, z której biorę, co chcę.
                Co nie przeszkadza mi ubrać choinkę, przygotować prezenty, wzruszyć
                się...
                Co nie przeszkadza mojemu synowi zagrać w jasełkach Józefabig_grin
                Co kto lubi.

                Co do obrażania, tekst "dobrze, że nie masz dzieci" jest wyjątkowo
                wredny. I nie jest ŻADNYM argumentem w dyskusji.
                Podobnie jak "współczuję twoim dzieciom" częsty na emamie.
                --
                Kura podchodzi do stołu i mówi:
                "Tu radość,
                gdy kura u stołu tak punktualna!"
            • on-the-grass Re: woda wodą 02.01.10, 18:39
              Grono bezdzietnych, które "spędza
              > wigilię". Wigilia to radość z narodzin dziecka, hmmm.

              Czy to znaczy, że osoby bezdzietne nie mogą się cieszyć z narodzin Jezusa? Albo
              na przykład z narodzin małego siostrzeńca?
              To, ze nie gram w piłkę, nie oznacza, że nie mogę kibicować naszej reprezentacji...
        • pia.ed Boze Narodzenie? 24.12.09, 22:41
          wtopek napisał:
          > ale samotna Wigilia nie bedzie zbyt ciekawa


          W szpitalu nie bedziesz samotny wink

          Zbliżają się święta?
          Ludzie zwożą staruszków obsikanych, z majtkami pełnymi kału,
          mówiących do siebie bez ładu i składu, w przepoconych ubraniach,
          czasem przemarzniętych, jęczących z tęsknoty.
          Zostawiają ich w szpitalach i wracają do siebie na święta.


          krakow.gazeta.pl/krakow/1,42699,7393655,Zblizaja_sie_swieta__To_rodzicow_oddamy_do_szpitala.html
            • pia.ed Re: Boze Narodzenie? 25.12.09, 15:35
              Dopoki nie bedzie wlasciwie zorganizowanej opieki nad starszymi
              ludzmi jak na zachodzie, gdzie 60-letni syn
              nie musi zmieniac pampersow 80-letniej matce,
              to sytuacja sie nie zmieni.
              Mlodzi maja coraz wieksze wymagania od zycia, i nie maja zamiaru
              poswiecac zalozonej przez siebie rodziny na pielegnacje wymagajacych
              24-godzinnej opieki, rodzicow.

              katja_24 napisała:
              > Okropne sad Jak mozna zrobic cos takiego swoim rodzicom? sad
        • plisowanka Re: woda wodą 26.12.09, 15:39
          wtopek napisał:
          > ale samotna Wigilia nie bedzie zbyt ciekawa

          Ja już od dobrych kilku lat nie obchodzę żadnej wigilii. A biorąc pod uwagę stale roznącą liczbę ateistów to za te 30 lat mało kto ją w ogóle będzie obchodził. Śmiem sądzić, że będzie ona miała jedynie wymiar historyczny.
          • wtopek Re: woda wodą 27.12.09, 13:46
            był taki jeden co mówił w 1960, że w 1980 będziemy zyć w prawdziwym
            komuniźmie...

            a swoją drogą nit nie zmusza do wigilii, można wypić poł litra do
            nieświeżego pornola i jest git, no nie???
            • plisowanka Re: woda wodą 02.01.10, 20:27
              wtopek napisał:
              > a swoją drogą nit nie zmusza do wigilii, można wypić poł litra do
              > nieświeżego pornola i jest git, no nie???

              Jeśli w twoim rozumieniu jedyną alternatywą dla braku wigilii jest wódka i pornografia, to żal mi ciebie.
        • szalonaburza Re: woda wodą 28.12.09, 20:49
          wtopek napisał:

          > ale samotna Wigilia nie bedzie zbyt ciekawa

          A dlaczego ma być samotna? To mąż/żona i dzieci to cała rodzina?
          Bezdzietni z innymi bezdzietnymi mogą urządzać sobie wspólne, wigilijne wypady i
          decydować do woli, gdzie tę Wigilię chcą spędzać. Poz tym dzieci jak dorosną,
          wejdą w związki małżeńskie też mają problem z czyimi rodzicami spędzić tę
          Wigilię...
          --
          "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym
          żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
          nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich". MR
          Stachurasmile
    • elam1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 25.12.09, 09:54
      A jesli to nie mój wybór?
      Jesli tak w życiu czasem jest?
      Samotne wigilie i swieta to nie problem, od 20 lat nie robie wigilii
      i jedyny problem w czasie okołoświątecznym to rodzina która nie chce
      dać za wygraną i myśli że jest nam źle, że smutno skoro nie zastwiam
      stołu, nie stawiam choinki, chociaz właśnie dzieci rodzeństwa
      najlepiej to przyjmuja i nie naciskają. I dodam, ze pomimo braku
      wigilii nie byłam wczoraj głodna smile
    • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 27.12.09, 13:47
      Uważam to za skrajnie egoistyczną postawę - przedmiotowe traktowanie dziecka i powolywanie go na świat by miał kto nami się zająć na starość.

      Dzieci nie są po to, dzieci się ma to aby nowy człowiek pojawiła się na swiecie - by mógł być szczęśliwy, twórczy, ale by dowiadczał cierpienia, przezywał trudności, kochał i przez wszystko to dojrzewał..


      Nawet powoływanie na świat "by mieć kogo kochać" wydaje mi się motywacją dość egoistyczną.

      Co do starości - wychowanie, wykształcenie i wyposażenie wchodzących w dorosłe życie dzieci (często tez pomaganie im finansowe w dorosłym zyciu czy nawet zabieranie wnuków na wakacje albo robienie im prezentów) kosztuje tyle, ze gdyby to odłozyć na starość to ma się za te pieniądze zapewnioną lepszą opiekę niż mogą zapewnieć dzieci. No a poza tym - niewątpliwie nie mając dzieci można skupic się na pracy zawodowej, karierze, więcej pracować lepiej zarabiać - i tym samym mieć pieniądze na opłacenie sobie opieki. I pieniądze można pewniej ulokować - dzieci to bardzo niepewna inwestycja (może nie będą chciały lub najzwyczajniej nie mogły się nami zająć)

      Nie uważam, że dzieci mieć nie warto - obalam tylko argument, że warto bo zajmą się nami na starość.
      • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 03:21
        Własnie wyliczyłam - zakładając, że wydaje się na dziecko 1 tys złotych miesięcznie aż do siągnięcia samodzielności (pewnie raz więcej raz mniej w różnych okresach życia) wydamy tyle, że zaoszczędzając tą kwotę będziemy w stanie przez 20 lat mieć 2000 złotowy dodatek do własnej emetytury - nie uwzględniając wzrostu wartości zgromadzonego kapitału, nawet kilkukrotny! - odsetki i kapitalizacja odsetek).

        Myślę, że to + emerytura (wyzsza u osoby samotnej niż mającej dzieci - taka osoba może więcej czasu poświęcać na pracę zawodową)
        może spokojnie zapewnić zupełnie przyzwoitą opiekę (przez 20 lat!!!)

        Jak ktoś jest ciekawy moich wyliczeń - mogę je tutaj przedstawić.
        • szalonaburza Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 03:28
          A jak inne źródła mówią, osoby świadomie decydujące się na bezdzietność, to
          osoby wykształcone, z dużych miast = duże dochody.
          Ja tam bym inwestowała raczej w rzeczy namacalne jak np. nieruchomości, złoto
          (które można przechowywać w szwajcarskim banku). Nie wierzę lokatom w bankach,
          jakoś tak mi zostało po doświadczeniach z książeczkami mieszkaniowymi.........
          --
          "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym
          żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
          nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich". MR
          Stachurasmile
          • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 19:17
            Traktowanie dzieci w kategoriach inwestycji to jakieś horrendalne nieporozumienie!

            Od inwestowania są akcje obligacje, fundusze inwestycyjne i powiernicze itp. Dzieci się ma z zupełnie innych powodów.

            Nie chciałabym znaleść się na miejscu "dziecka-inwestycji" - ciarki chodzą mi po plecach jak pomyślę, że mogłoby tak być!!!
            • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 21:22
              "Nie chciałabym znaleść się na miejscu "dziecka-inwestycji" - ciarki chodzą mi
              po plecach jak pomyślę, że mogłoby tak być!!! "

              A Twoi rodzice wychowali Ciebie bez zadnego wkladu finansowego?
              Cos mi sie wydaje,ze wcale nie jestes tego swiadoma.
              Chyba szkoda,ze nie zainwestowali w jakies obligacje,lepiej by na tym wyszli.
              • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 30.12.09, 19:10
                Byłam kochana dla mnie samej i dlatego mnie utrzaymywali i wychowywali (i ponosili koszty!!!) - tyle tylko, ze nie robili tego z wyrachowania - nie traktowali jako inwestycji, która ma im się wrócić z procentem. Jeżeli ja się im teraz odwdzięczam to jest to wdzięczność z miłosci a nie dla spłaty zaciągniętego długu. Relacja rodzic - dziecko powinna być oparta o miłość a nie o ekonomiczne czy inne kalkulacje z oczekiwaniem zysku. Tyle chciałam napisać...
                • broceliande Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 30.12.09, 20:08
                  Awanturko, mądrze piszesz.
                  "Inwestowanie" w dziecko, czyli danie mu wszystkiego, co można jest
                  całkiem zrozumiałe. I może być bezzwrotne.
                  Tylko widzisz, ludzie, którzy mają dzieci przenoszą tę "inwestycję'
                  na dalsze pokolenie. Inwestują w swoje dzieci. Jest to również
                  oczywiste, ale już nie dla wszystkich.
                  Bezdzietni wyciągają, że dzietni olewają rodziców.
                  Może i tak jest.
                  ale sami nie mają komu ofiarować otrzymanej miłości.
                  Bezdzietnym tylko ci rodzice zostają, nie?

                  --
                  Kura podchodzi do stołu i mówi:
                  "Tu radość,
                  gdy kura u stołu tak punktualna!"
                  • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 31.12.09, 00:23
                    Myślisz, ze w człowieka, który nie przenosi tego co otrzymał dalej w ten sposób, że sam ma dzieci i im daje to co otrzymał należało by uznać za "nieudaną inwestycję".

                    Ja tak nie myślę.

                    Człowiek sam w sobie jest ogromna wartością niezależnie od tego jakie zycie wybiera czy jak mu się życie "ułoży".

                    Poza tym człowiek daje to co dostał przeciez nie tylko własnym dzieciom (choć tutaj pewnie to dawanie jest szczególnie intensywne) - tylko wszystkim ludziom z jakimi się styka (w większym lub mniejszym stopniu)!!!
                    • broceliande Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 01.01.10, 14:15
                      Oczywiscie, ale bezdzietny nie powinien zadzierać nosa, że dzietni
                      nie pomagają rodzicom, bo "inwestują" w dzieci.
                      Po prostu nie zdają sobie sprawy, jak duża to "inwestycja".

                      Wiem z autopsji. Nasza mama zażądała ode mnie i brata pomocy w stylu
                      po 200 zlotych miesięcznie, bo znalazła się w gorszej sytuacji.
                      Wierz mi, nie mieliśmy chęci odbierać naszym dzieciom, żeby
                      zasponsorować jej palenie i picie. Mimo, że nasze wychowanie pewnie
                      sporo ją kosztowało.

                      --
                      Kura podchodzi do stołu i mówi:
                      "Tu radość,
                      gdy kura u stołu tak punktualna!"
                • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 30.12.09, 22:19
                  Troche sie pogubilas w wywodachsmile
                  Najpierw proponujesz wyliczanki :

                  "Własnie wyliczyłam - zakładając, że wydaje się na dziecko 1 tys złotych
                  miesięcznie aż do siągnięcia samodzielności (pewnie raz więcej raz mniej w
                  różnych okresach życia) wydamy tyle, że zaoszczędzając tą kwotę będziemy w
                  stanie przez 20 lat mieć 2000 złotowy dodatek do własnej emetytury - nie
                  uwzględniając wzrostu wartości zgromadzonego kapitału, nawet kilkukrotny! -
                  odsetki i kapitalizacja odsetek).

                  Myślę, że to + emerytura (wyzsza u osoby samotnej niż mającej dzieci - taka
                  osoba może więcej czasu poświęcać na pracę zawodową)
                  może spokojnie zapewnić zupełnie przyzwoitą opiekę (przez 20 lat!!!)

                  Jak ktoś jest ciekawy moich wyliczeń - mogę je tutaj przedstawić. "

                  a pozniej piszesz,ze u Ciebie to bylo inaczej,bo Ciebie to rodzice kochali.
                  Wierz mi ,u wiekszosci jest tak jak u Ciebie.

                  Dzietni jakos nie przeliczaja wlasnych dzieci na pieniadze.Nikt tu nie pisze o
                  zysku materialnym,a przypuszczam,ze taki masz na mysli...
                  Jednak istnieje zysk emocjonalny i ten jest bezcenny....tak jak w tej reklamie
                  kart kredytowych-korzysc niematerialna-bezcennasmile))
                  • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 31.12.09, 00:15
                    To nie ja się pogubiłam - to Ty nie czytałaś wszystkich moich postów.

                    Piszesz:


                    > Dzietni jakos nie przeliczaja wlasnych dzieci na pieniadze.Nikt tu nie pisze o
                    > zysku materialnym,a przypuszczam,ze taki masz na mysli...
                    > Jednak istnieje zysk emocjonalny i ten jest bezcenny....tak jak w tej reklamie
                    > kart kredytowych-korzysc niematerialna-bezcennasmile))

                    I oczywiście masz rację jak najbardziej - i paradoksalnie temu miały słuzyć te moje "wyliczanki". Po prostu protestuję przeciw argumentacji: "dzieci się mieć powinno by miał ktoś na starość podać kubek wody" (tytuł wątku - kto Wam na starość pod kubek wody?), Uważam, że taka motywacja to cynizm i interesowność.

                    A wyliczanka służyła do tego żeby pokazać, że są inne sposoby zapewnienia sobie "kubka wody" w starości niż posiadanie dzieci.

                    Natomiast niewątpliwie z posiadaniem dzieci wiążą się sprawy, których za pieniądze w żaden sposób kupić nie można.

                    Proszę - czytaj całokształt a nie post wyrwany z kontekstu bo potem dokonujesz błędnej interpretacji pojedynczego posta.
                    • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 31.12.09, 00:46

                      > A wyliczanka służyła do tego żeby pokazać, że są inne sposoby zapewnienia sobie
                      > "kubka wody" w starości niż posiadanie dzieci.

                      bo jak sama napisalas - dzieci to niepewna inwestycjasmile
                      Mowie Ci,dzis nie ma nic pewnego,nawet te akcje_obligacje leca na leb podczas
                      kryzysu.

                      > Proszę - czytaj całokształt a nie post wyrwany z kontekstu bo potem dokonujesz
                      > błędnej interpretacji pojedynczego posta.

                      alez czytamsmile
                      moze nie caly watek, ale Twoje powyzsze wypowiedzi owszem.
                      • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 31.12.09, 09:52
                        A ja powtarzam, że traktowanie dzieci jak inwestycji to interesowność, cynizm i zwykłe draństwo.

                        No chyba, że inaczej rozumiemy słowo "inwestycja" (wg. mnie to coś co ma przynosić konkretny określony zysk w przyszłości i przeznacza się temu czas i pieniądze wyłącznie w celu tego zysku). To dogadajmy się w końcu, kto tu o czym pisze.
                        • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 01.01.10, 18:07
                          Nie wiem czy sie dogadamy.Ty nie masz dzieci i pewnych spraw nie pojmujesz.

                          > A ja powtarzam, że traktowanie dzieci jak inwestycji to interesowność, cynizm i
                          > zwykłe draństwo.

                          Dranstwo i cynizm to inwestowanie w dzieci bez wlozonego serca,milosci, a przede
                          wszystkim czasu.
                          To sa niektorzy bezdzietni ,zwykle ludzie bardzo dobrze
                          wyksztalceni,poligloci,wszechstronnie uzdolnieni.
                          Ludzie przeinwestowani'.
                          Ludzie dla ktorych jedynym celem w zyciu to wdrapywanie sie po drabinie zawodowej.
                          Skrzywdzeni przez wlasnych rodzicow.Wcale sie nie dziwie,ze nie chca wlasnych
                          dzieci.

                          To sa tez ludzie z rodzin wielodzietnych.
                          Dranstwem jest plodzic dzieci,kiedy na to nie stac.

                          • pia.ed Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 12:36
                            skiela1 napisała:
                            > Skrzywdzeni przez wlasnych rodzicow. Wcale sie nie dziwie,
                            ze nie chca wlasnych dzieci.
                            >


                            Wypowiadasz sie tak autorytatywnie ...
                            Ja znam przypadki, ze wlasnie osoby ktore byly uczuciowo czy
                            fizyczne krzywdzone w dziecinstwie, ucza sie na bledach rodzicow, i
                            swoim dzieciom stwarzaja warunki jakich same byly pozbawione w
                            dziecinstwie ...



                            • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 16:49
                              pia.ed napisała:


                              > Wypowiadasz sie tak autorytatywnie ...

                              Przede wszystkim wypowiadam sie na podstawie wpisow z tego forum i z forum
                              ,ktore zostalo jakis czas temu ukryte.
                              Od lat czytam te fora i niestety do takich wnioskow dochodze.Tutaj ludzie
                              zostawili sporo ciekawych tekstow na temat swojego zycia.

                              Jeszcze jedna sprawa...
                              od czasu do czasu pojawia sie tu na forum ktos profesjonalnie zajmujacy sie
                              tematem (psycholog,dziennikarz,student piszacy prace).Zainteresowanie
                              forumowiczow jest zawsze pelne negatywnych emocji.
                              Czemu?



                              > Ja znam przypadki, ze wlasnie osoby ktore byly uczuciowo czy
                              > fizyczne krzywdzone w dziecinstwie, ucza sie na bledach rodzicow, i
                              > swoim dzieciom stwarzaja warunki jakich same byly pozbawione w
                              > dziecinstwie ...

                              Kazdy zna jakies przypadki odstajace od reguly

                              bez wzgledu na to czy dotyczy dzieciakow z rodzin patologicznych, czy
                              przeinwestowanych z kluczem na szyi.
                              • weronka_1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 19:05
                                Alez to nie trzeba daleko szukac,zeby zauwazyc bardzo zle relacje miedzy
                                bezdzietnymi, a ich rodzicami.
                                Cos w tym jest co napisalas.

                                W tym watku wypowiedzi kalfirowej.Jak to latwo obrazac ludzi nieumiejetnoscia
                                czytania ze zrozumieniem, kiedy kazdy normalny widzi,ze w tej relacji cos jest
                                nie tak.

                                "utor: zupakalafiorowa 23.12.09, 17:07

                                Miło, że się o mnie martwisz, ale naprawdę nie trzeba.
                                A, i czytanko ze zrozumieniem się kłania: skoro musiałam wymyślać wymówkę, to
                                znaczy, że rodzina nalegała, żebym przyjechała, prawda? Wiem, pewnie chcieli mi
                                tylko skopać tyłek, wszak to taka mało rodzinna rodzina. "
                          • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 15:50
                            Masz bardzo blade pojęcie z jakich powodów ludzie nie decydują się mieć dzieci i powielasz tu stereotypy - ja znam wielu bezdzietnych - żadni, powtarzam żadni, nie pasują do tego modelu.

                            Zapewniam Cię, że nie zostałam skrzywdzona przez rodziców, miałam ciepłą rodzinę, która dawała poczucie bezpieczeństwa i bezwzględnej akceptacji a nie podjęlismy z mężem decyzji o posiadaniu potomstwa (bo posiadanie dzieci wymaga decyzji, nie zaś o ich nieposiadanie).

                            Skąd pomysł, że bezdzietni to skrzywdzeni przez rodziców ???

                            Bo tak łatwiej to zrozumieć? - skrzywdzono go, ma jest poraniony i skrzywiony psychicznie i nie ma dzieci? Tak? No i wtedy zamiast uszanować czyjs sposób zycia - można wspólczuć. Komfortowa sytuacja!

                            A może poprostu nie jesteś w stanie zrozumieć rzeczywistych powodów i tworzysz sobie takie wytłumaczenie na własny użytek??

                            • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 16:58

                              tworzysz
                              > sobie takie wytłumaczenie na własny użytek??
                              >

                              Tak tak big_grin
                              Nie mam nic innego do robotybig_grin

                              ">
                              > Skąd pomysł, że bezdzietni to skrzywdzeni przez rodziców ??? "

                              a czy ja napisalam,ze wszyscy?
                              nie czytaj wybiorczobig_grin

                              Szanuje bezdzietnych jak wszystkich,ale mam prawo do swoich przemyslen i pogladow.
                                • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 03.01.10, 04:01
                                  "czy możesz mi wytłumaczyć czego nierozumiem?"

                                  Nie rozumiesz na czym polega inwestycja w kapital ludzki.Niczym sie nie rozni/w
                                  tym przypadku/ od inwestycji w dzieci...tak samo jest kosztowna i tak samo
                                  czasochlonna.

                                  jezeli nie masz funduszy nie mozesz inwestowac,jezeli nie stac Cie na
                                  ofiarowanie swojego czasu to znaczy,ze nie stac cie na dzieci,ludzi nie stac na
                                  milosc bo nie maja czasu...takie kolko zamkniete.
                                  Mowi sie,ze czas to pieniadz,a to bzdura.Jezeli nie masz czasu dla najblizszych
                                  to znaczy ,ze z priorytetami cos nie tak.Inwestowanie w dziecko bez okazywanej
                                  milosci,serca,czasu sprowadza takiego dzieciaka tylko na manowce.
                                  To co zainwestuje ,one maja oddac swiatu.
                                  Nie wychowujemy dzieci dla siebie i dobrze by bylo,zeby wszyscy 'dzieciaci' to
                                  pamietali.

                                  • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 03.01.10, 12:36

                                    To znaczy, że jeżeli wychowasz dziecko, które zamknie się w klasztorze kontemplacyjnym i odetnie od świata to inwestycja się nie powiodła? (przy założeniu oczywiście, że jesteś nie wierząca i nie wierzysz, że modły wznoszone przez dziecko w zamknięciu, za klauzurą nic nie dają?). A jak dziecko ciężko zachoruje psychicznie? - nietrafiona inwestycja, wpisujemy to w ryzyko inwestowania? Tak?

                                    A co jak dziecko umrze przedwcześnie zanim zdąży coś "dać światu" - też ryzyko inwestowania, trudno, następne może okaże się bardziej udaną inwestycją...

                                    Proszę, wytłumacz mi to. Bo rzeczywiście nie rozumiem.

                                    Tylko nie pisz mi, proszę, że zamykają się w klasztorach czy chorują psychicznie dzieci "niedoinwestowane" bo to nadzwyczajniej nieprawda.


                                    Oczywiście inwestuje się w kapitał ludzki (jest nawet słynny program unii europejskiej) ale robi się to by inwestować w członka społeczeństwa, który będzie pożyteczny - będzie w stanie się sam i swoją rodzinę utrzymać, pracować dla dobra wspólnego, wnosić swój wkład w dobro wspólne, uczestniczyć w życiu sspołecznym. Społeczeństwo ma prawo tak inwestycję w człowieka traktować, to zrozumiałe - i stwierdzać w statystykach - tyle i tyle pieniędzy wydano, tyle i tyle wysiłku włożono w jakiś tam program (np. wychodzenia z bezrobocia) efektywność tego programu wyniosła tyle i tyle - ta grupa ludzi to udana inwestycja, a ta - to inwestycja nieudana. Jest o'kay.

                                    Ale nie wiem czy tak powinni traktowac dziecko rodzice... Myslisz, ż też w ten sposób??


                                    Żeby nie wszczynać dyskusji w wątku pobocznym - nie uważam życia zakonnego (w tym również kontemplacyjnego czy pustelniczego) za zjawisko patologiczne.
                                    • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 03.01.10, 12:48
                                      A tak w ogóle to uważam, że nasz spór wziął się na samym wstępie z innego rozumienia słowa inwestycja - sugerowałam to w jakimś miejscu, ale nie podjęłaś tematu...

                                      W sumie gdybym wiedziała jak rozumiesz to słowo to pewnie bym w niego nie weszła - bo kłócenie się o to co jak nazywamy uważam za głupie - to tylko kwestia umowy - za tym nie idzie żadna treść.

                                      W tej chwili Twoje poglądy nie są dla mnie tak bulwersujące jak na początku i zastanawiam się czy ma sens spierania się o, moim zdaniem w tej chwili, niuanse i subtelnośći.

                                      Doprecyzowując - w zasadzie to nawet nie bezpośrednio Twoimi poglądami byłam zbulwersowana - byłam zbulwersowana poglądami w których obronie stanęłaś (może czytałyśmy to samo, ale zrozumiałyśmy to inaczej??)

                                      Problem przedstawiłam dość ostro i brutalnie ale to była to raczej pewna konwencja retoryczna - róznice w podejściu Twoim i moim do posiadania dzieci rzeczywiście istnieją, ale Twojego podejścia (tak jak to teraz przedstawiłaś - nie uważam, ze jakieś wynaturzenie, choć nie do konca się z nim zgadzam)


                                    • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 04.01.10, 00:32
                                      "Ale nie wiem czy tak powinni traktowac dziecko rodzice... Myslisz, ż też w ten
                                      sposób?? "

                                      I chwala tym ,ktorzy traktuja dziecko jak podarowany skarb o ktory musza
                                      dbac,wychowywac,miec dla niego czas, a przede wszystkim madrze kochac.
                                      Pamietaj,ze zysk nie jest tylko celem,ale tez srodkiem.


                                      > A co jak dziecko umrze przedwcześnie zanim zdąży coś "dać światu" -

                                      tak mi sie teraz przypowmnialo jak kiedy zainwestowalam (dla ) w nowo
                                      otwierajaca sie kopalnie ..zlotasmile)
                                      Zanim inwestycja miala ruszyc juz zdarzyla splajtowac, a razem z nia moje 500
                                      dolcow.
                                      Bywasmile
                                      ale do dzisisaj slysze jak znajomi zartuja jak to 'elka w zloto inwestowala'big_grin"D
                                      No coz...nie wszystko jest w naszej mocy.


                          • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 16:01
                            Przepraszam, ale czego nie pojmuję w związku z tym, ze nie mam dzieci... nic nie rozumiem bo uważam (i o tym piszę w moich postach), ze kazdy człowiek, w tym również dziecko ma prawo do tego by być kochane dla siebie samego, tak poprostu bo jest, a nie traktowane jako inwestycja, która ma procentować opieką na starość??? Dlatego nic nie rozumiem?

                            Bo chyba mi nie zarzucasz, że nie rozumiem, że utrzymanie dzieci kosztuje (bo sama wyliczałam ile).

                            No to czego w końcu nie rozumiem??

                            Jakie są e pewne rzeczy, do rozumienia których nie mam dostępu bo nie rodziłam???
                            • awanturka Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 02.01.10, 16:03
                              Przyznaję, że mogę nie znać silnych emocji związanych z macierzyństem opartych na instynkcie macierzyńskim (wiele kobiet mających dzieci tez tego instynktu nie odzczuwa i swoją miłosć do dziecka dopiero budują z czasem). Ale, że czegoś nie rozumiem ??? wpływ posiadanie potomstwa na zdolnosć pojmowania???
      • skiela1 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 21:32
        "wychowanie, wykształcenie i wyposażenie wchodzących w dorosłe życie dzieci
        (często tez pomaganie im finansowe w dorosłym zyciu czy nawet zabieranie wnuków
        na wakacje albo robienie im prezentów) kosztuje tyle, ze gdyby to odłozyć na
        starość to ma się za te pieniądze zapewnioną lepszą opiekę niż mogą zapewnieć
        dzieci."

        A tego to nie wiesz.
        Dzieci to tez w pewnym sensie inwestycja.(zreszta sama to wyliczylas 1000zl
        miesiecznie?)
        Jak wychowasz tak Ci sie odwdzieczy.
        Nie zebym czegos od moich dzieciakow oczekiwala....

        Ja Tobie nie mowie co masz robic ze swoimi pieniedzmi,w co inwestowac,wiec
        prosze.....nie madraluj.
    • szalonaburza Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 28.12.09, 21:06
      kto wam poda wodę?

      Wolę kolorowe drinki w jakimś pięknym, nadmorskim kurorcie, przynoszone przez
      miłą obsługę niż smutne oczekiwanie w domu przed TV na dorosłe dzieci, co to też
      pewnie swój dom będą wtedy miały, swoje sprawy, pracę i być może swoje dzieci.
      --
      "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym
      żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
      nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich". MR
      Stachurasmile
      "Wszystko mnie boli, gdzie byś mnie nie dotknął, to mnie boli. Gdzie byś nie
      strzelił, to trafisz we mnie".
    • daria_nowak Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 28.12.09, 21:08
      Zastanówmy się... Hmmm... Dobrze opłacana opiekunka zamiast zarobionych po
      kokardę, żeby związać koniec z końcem, dzieci zobligowanych kretyńską presją
      społeczną osób wszystkowiedzących i znających jedyną słuszną prawdę?
      --
      czarownicazla.blox.pl

      <dmnk> w Polsce to zazwyczaj kobiety wychodzą z inicjatywą ślubu
      <dmnk> mówiąc "Jestem w ciąży..."
    • szalonaburza Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 00:04
      "Z badań Ingrid Connidis, socjolog z Uniwersytetu Zachodniego Ontario, wynika,
      że samotna jesień życia jest równie prawdopodobna u osób bezdzietnych, jak i
      tych posiadających dzieci. Tyle że tych pierwszych faktycznie częściej stać na
      porządny dom opieki."

      przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,5942,0.html
      Polecam cały artykuł!
      --
      "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym
      żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
      nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich". MR Stachura
        • szalonaburza Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 29.12.09, 04:35
          awanturka napisała:

          >
          > Nie znałam tych badań ale przewidziałam, że własnie tak jest - jestem z siebie
          > dumna wink

          Bo nie potrzeba badań, żeby wyczuć prawdę intuicyjnie. Jesteśmy tylko
          zwierzętami, które muszą zajmować się potomstwem i się rozmnażać, aby zapewnić
          ciągłość gatunku.

          W czasach reklamy itp. jesteśmy podatni na różne g., bo niby jesteśmy osobnikami
          myślącymi w łańcuchu pokarmowym.

          Wcześniej nie było antykoncepcji. Kobiety inteligentne, z dobrych rodów, rodzin,
          rodziły dzieci, bo aborcja niosła za sobą poważne konsekwencje, a z drugiej
          strony trzeba było majątek utrzymać w rodzinie. Miały nianie, opiekunki, dziećmi
          w ogóle się nie zajmowały. Najważniejszy był szacunek dla rodziców i dziadków.
          Nie było czegoś takiego jak "koci łapci" z rodzicem.

          I jakoś te dzieci rosły na te same damy/dżentelmenów....

          Jak słucham zakochanych w dzieciach młodych małżeństwach, słyszę tylko
          EGOISTYCZNE pobudki:
          - jakie śliczne zabawki (ja też czasem mam słabość do nich, bo są naprawdę
          śliczne, niektóre)
          - ciuszki
          - pewność małżeństwa
          - pewność ew. alimentów w przypadku rozwodu
          - dom/mieszkanie pewnie będzie należeć do kobiety z dzieckiem (nawet jeśli to
          ona zostawiła męża)


          Te punkty tłumaczą dlaczego dzietni mówią o bezdzietnych "egoiści, dbający tylko
          o kasę".
          Bo oni wybrali inną "karierę" i się, kurcze, nie powiodła....wink

          --
          "Ludzi można podzielić na dwa rodzaje; tych, którzy są wytworem świata, w którym
          żyją, i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
          nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie a nie świat po nich". MR
          Stachurasmile
    • rio_bravo_39 napiję się coca-coli przez kroplówkę 29.12.09, 10:54
      Dlaczego dzieciak ma traktować opiekę nad rodzicem jak obowiązek, często wyrosły
      z poczucia winy? Nie udupiajcie własnych dzieci swą starością, swymi kompleksami.
      Czas też pojąć, że brak dziecka nie oznacza braku rodziny, skazania na śmierć w
      samotności. Wszystko zależy od relacji jakie zawiążemy i utrzymujemy z krewnymi
      i przyjaciółmi. Są rodzice, kuzyni, ciotki i pociotki. Są dzieci tychże, które
      obserwujemy jak rosną lub po prostu olewamy, bo nie każdy najzwyczajniej lubi
      dzieci. Są przyjaciele, znajomi, ich dzieci, normalny świat i normalne życie.

      --
      Jesteśmy snem.
          • rio_bravo_39 czyli jednak się jej napiję ;-) 30.12.09, 08:52
            "...chyba że będzie to toja ostatnia cola" - czyli jednak się jej napiję smile Dla
            każdego coś kiedyś będzie ostatnie, śmierć to jedyny pewnik w życiu, jak dla
            mnie - cola jest równie ok jak cokolwiek innego wink
            Nie chodzi o udupianie krewnych, pokaż gdzie napisałam, że mają mi usługiwać na
            starość. Pisałam o tym, że brak dzieci nie jest równoznaczny z samotnością.
            Czytasz wybiórczo i stąd masz błędne wnioski. Udupiać to ja będę pielęgniarkę za
            pieniądze, które odkładam na taką ewentualność.

            --
            Jesteśmy snem.
    • on-the-grass Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 03.01.10, 20:46
      Byłam dziś w Ikei. Same umęczone matki dookoła. Wiecie co? To ja już 100 razy
      bardziej wolę nie dostać tej wody na starość - trudno, sczeznę z odwodnienia,
      nawet z kupą w gaciach, trudno...3 dni i będzie po sprawie...wolę choćby i to
      niż przez najlepsze lata być niewolnicą rozbeczanych małych tyranów...
      Nie chcę tej cholernej wody!
    • azsatandwa Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 12.01.10, 17:59
      Opowiem anegdotę.
      na łóżu śmierci leży staruszek, wokól niego liczna rodzina.
      Ostatkiem sił opowiada;
      -za młodu tylko wino, kobiety i śpiew.Matka namówiła mnie na
      małżeństwo mówiąc:kto ci synu na starośc wode poda? ustatkowaem sie,
      zrezygnowałem z przyjemności. jest tu tylu teraz wokół mnie
      a ....mnie się pić nie chce!

      Może być i tak.
      • kicia72 Re: kto sie wami zajmie za 30 lat???? 20.06.10, 22:34
        W tamtym roku kolega szukał domu opieki dla ojca-posunięta demencja
        starcza i niebezpieczny dla otoczenia, więc już żadna opiekunka
        domowa nie wchodziła w grę.
        Odwiedził kilka domów opieki w stolicy i w okolicach,większość
        pensjonariuszy miała dorosłe dzieci i rodziny ,ale nie wymagała aż
        takiej opieki.
        A jak przyjeżdżał w sobotę i niedzielę, to odwiedzających można było
        policzyć na palcach jednej ręki.
        W dni powszednie też nie przyjeżdżali.
        Więc wolę być w domu opieki ze świadomością, że tam jestem, bo nie
        mam rodziny ,niż z tą myślą że się dzieci na mnie wypięły.
        Zresztą co tu gdybać,nie wiadomo co komu pisane i kto ile pożyje.
        A może część z was przeżyje własne dzieci, co też nie jest
        wykluczone.
        Po co te nic nie dające dyskusje-co chcecie sobie nawzajem udowodnić?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka