Dodaj do ulubionych

Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów"

06.10.12, 02:59
Moje skromne przemyślenia z perspektywy pary przed trzydziestką żyjącej od paru lat w związku
- mam wrażenie, że połowa kolegów i koleżanek ze studiów, liceum, podstawówki to ma bachory* tylko dlatego, że nic lepszego "w życiu im nie wyszło" - też tak macie? Podczas gdy ja dowartościowuję się na FB fotkami z piątej zagranicznej wycieczki w roku (a jakże! tożto żadna dziś rozpusta), koleżanki z liceum zamieszczają fotki jak to niańczą bachory, spacerują z nimi po mieście i jakie to one "szczęśliwe", albo posty, że teściowa bierze dziecko na sobotę (hurra)
- wychodzimy z założenia, że nie ukrywamy swojej orientacji i jednocześnie nie napraszamy się z uświadamianiem znajomych z pracy itp. a, że pracujemy gdzie indziej to wielu znajomych nie wie o naszym związku. Dlatego też wielu dalszych znajomych z pracy sądzi, że jestem singlem. I co z tego wynika? A no, jak ktoś ma 25, 30 lat to już bez dziecka i żony jest co najmniej dziwny. Czuję się czasem traktowany przez to mniej poważnie, jakby posiadanie bachora świadczyło o dojrzałości i poprawności w postępowaniu dorosłego człowieka. Ależ mnie to wnerwia. Gdybym był na niskim stanowisku w jakiejś korporacji ze "szczurami" to na pewno nieposiadanie bachora i tzw. rodziny (w tradycyjnym ujęciu tego słowa) byłoby z pewnością powodem do ostracyzmu czy traktowania gorzej względem posiadających dzieci i chwalących się tym w pracy.
- partner męczy mnie, na szczęście rzadko, pytaniami o chęć dzieci (w sensie, że jeden z nas sobie zrobi ze znajomą, a dziecko będzie mieszkać z tatusiami) wybijam mu to regularnie z głowy, nie godząc się nawet na psa/kota a co dopiero dzieckosmile
- osobiście uważam, że: posiadanie bachora nie świadczy o dojrzałości człowieka, za skandaliczne uważam opinie, że bez bachora życie traci sens (główne wątpliwości partnera - komu zostawimy majątek, co z mieszkaniem itp. - uważam, że po mojej kremacji mało mnie to będzie przejmowało, rozdysponujemy w testamencie dalszej rodzinie, rodzeństwu itp. po co dzieciom?)
- uważam za śmieszne i nierozsądne opinie "a kto ci poda szklankę wody na starość" - ludzie, przebudźcie się. Najpierw tracicie rok na przygotowania do porodu, potem parę lat na wycieranie pieluch itd., potem na wożenie dziecka do szkoły itd itd, potem dziecko nagle sie wyprowadza (lub co gorsza - nie wyprowadza się!) i ma w nosie rodziców aż do momentu gdy na starość dziecko będzie łaskawie was odwiedzać raz na tydzień aby upewnić się "jeszcze żyją, czy już mieszkanko moje" - to takie moje bardzo przedmiotowe i bezpośrednie przemyślenie, bez urazy...
Podsumowując - dziecko to niepotrzebny koszt, balast ograniczający życie, wycieczki, psujący nerwy, a na starość często nie pomagający tylko czekający na spadek (oczywiście w życiu różnie to bywa, ja w miłość itp nie wierzę).

I jeszcze przemyślenia społeczne o dzieciakach spotykanych w przestrzeni życiowej:
- ostatnie dyskusje o "wózkowych" dużo potwierdzają tego co mówię, bachor powodem do dumy? Jakiej?
- bachory drą się bardziej, niż imprezowicze w budynkach wielorodzinnych
- absurdem jest budowanie przez deweloperów osiedli z placem zabaw umiejscowionym w centrum placu osiedla - takie inwestycje kończą się drakami o darcie mordy przez bachory, nigdy nie kupiłbym mieszkania w takiej lokalizacji
- w Norwegii i paru innych krajach dzieci prowadzi się na smyczy i nikogo to nie szokuje, gdybym wierzył w tzw. Boga to bym codziennie modlił się o tę modę w Polsce

To takie moje wolne przemyślenia ku dyskusji. Wiem, że część kontrowersyjna - piszę wprost co myślę i proszę mnie nie obrażać (zresztą mnie nie da się obrazić...).

* - słowo "bachor" jest u mnie synonimem dziecka, które to słowo brzmi dla mnie czasem pretensjonalnie, nie znaczy to, że każde dziecko to wredny bachor itp.
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 06.10.12, 19:50
      Wydaje mi się, że brak ci dystansu do siebie.
      Za dużo pretensji, przecież nikt ci tego dziecka nie wpycha na siłę.
      Obawiam się też, że jeśli partner zacznie częściej nudzić o dziecku, będziesz musiał jakoś to wziąć pod uwagę.
      Gdyby naprawdę miał być z tego powodu nieszczęśliwy.

      Ale może to tylko takie dumanie, co by było, gdyby.

      Z tego, co piszesz, widać, że wiesz, że posiadanie dzieci, to styl życia.
      Uwierz, są ludzie, którzy chcą mieć dzieci, wybierają taki styl życia, bo ma plusy, tak, jak i Wasz styl życia ma plusy.

      Niejeden dzietny myśli czasem, że mógłby zrobić coś więcej, gdyby nie dzieci, myślę, że niejeden bezdzietny też zastanawia się, czy go coś czasem nie omija.
      A Ty naprawdę bardzo mocno chcesz sobie udowodnić, że nie.

      Twój post skłonił mnie do rozmyślań, co bym sobie pomyślała, gdyby mój syn miał podobne poglądy. Bo gdyby pisał "bachor" i opowiadał na forum o pieluchach i czyhaniu na spadek, chyba by poddał w poważną wątpliwość jakość mojego macierzyństwa, wychowania, mojego wyboru, żeby go urodzić. Czułabym, że zawiodłam.
      Czy Twoja mama Cię jakoś zawiodła?
      Wielu bezdzietnych nie kojarzy jakoś, że było już dziecko w ich życiu - oni sami.
      Ten bachor.


      --
      Kura podchodzi do stołu i mówi:
      "Tu radość,
      gdy kura u stołu tak punktualna!"
      • 0gw Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 06.10.12, 20:28
        Mama i tata mnie nie zawodząsmile Widujemy się co najmniej raz na miesiąc. To pobieżne rozumowanie, że ci, którzy nie chcą mieć dzieci mają złe kontakty z rodzicami. Patrzę na moją mamę i właściwie nie wiem, czemu ona jest taka szczęśliwa z faktu, że mnie wychowała, a było to niełatwe (nie byłem potulnym grzecznym chłopcem z samymi piątkami w podstawówce). Patrząc na to jestem pewien, że mama nie rozpatrywała życia w kategorii mieć czy nie mieć dziecka - wpadła w wieku 23 lat z moim tatą, potem szybki ślub, czyli cały ten ciąg który jak dla mnie jest żenujący. Mama więc, wpadając, nie miała możliwości zastanowić się, czy chce dzieci. Ja na jej miejscu bym nie chciał mnie wychowywać itp.
        Czy będzie miała z tego jakieś plusy na starość? Mogę jej coś tam dać finansowo, na więcej liczyć nie może, bo się wyprowadziłem z rodzinnego miasta. A więc odpadają teorie o "podawaniu szklanki wody na starość".
        Mam wśród znajomych przypadki, jak to nad 85-letnim dziadkiem opiekują się tylko dlatego, że wiedzą gdzie ma konto i gdzie uderzyć po śmierci. To jest dla mnie chore. Ja nie chcę się w to bawić, tracić dekad na wychowywanie dzieci i potem zastanawianie, czy mi się udało, czy wręcz przeciwnie, dla mnie efekt bez znaczenia bo niańczenie itd. to zwykła strata czasu, nerów, życia i zdrowia.
        Gdy zdarza mi się doradzać znajomych przestrzegam przed posiadaniem dzieci, ale jakoś tak mam, że wielu znajomych przypadkowo bachory sobie robi. Ciężko tłumaczyć to osobom, które ciąży specjalnie nie planowały, albo zaszły w nią z podbudek ekonomicznych (pod płaszczykiem planowania, miłości itd. oczywiście). Być może jako gej patrzę na to z boku, ale współczuję wszystkim - jak sam to definiuję - jeleniom, którzy po paru miesiącach związku takiego czy innego, muszą zostać z laską tylko z uwagi na dziecko, które sobie "niechcący" zmajstrowali.
        • broceliande Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 06.10.12, 21:08
          Przepraszam, jeśli w tej dyskusji pozwoliłam sobie na pobieżne rozumowanie.
          Ale przyznaj, że Ty też rozumujesz pobieżnie.

          Że dzieci to głównie wpadki, bo nikt zdrowo myślący nie chciałby ich mieć. A jeśli ma, to
          "pod płaszczykiem planowania, miłości itd. oczywiście". Tu nie wiem, o co chodzi.
          Że dzieci są wyłącznie z przypadku, bo Ty byłeś z przypadku?
          To naprawdę inny temat, że ludzie nieplanujący dzieci, niegotowi na dzieci, mają dzieci.
          Ja chciałam z rozsądku. Mając 30 lat stwierdziłam, że lepiej zaryzykować niż za 20 lat żałować, że nie urodziłam.

          Jeśli nie chcesz spędzić kilku dekad (a tak to jest) na wychowywanie dziecka, nie musisz.
          Tak, jak pisałam, są różne style życia.

          Mnie i mężowi się znudziło. Świat jest piękny, a z czasem doszła potrzeba, żeby go komuś pokazać.

          Twoja mama jest szczęśliwa, bo dlaczego nie?
          Jesteś zadowolony z życia, żyjesz z kochaną osobą.
          Tak naprawdę urodzenie dziecka to hazard. Jesteś gejem, zapewne wiesz, że niektórzy rodzice boją się takiej opcji, mają jakieś wymagania, typu ta szklanka wody na starość, ale to nie ma sensu. Ja chcę tylko, żeby był szczęśliwy.

          --
          Kura podchodzi do stołu i mówi:
          "Tu radość,
          gdy kura u stołu tak punktualna!"
    • hanna26 Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 06.10.12, 20:33
      Podczas gdy ja dowartościowuję się na FB fotkami z piątej zagranicznej w
      > ycieczki w roku

      Naprawdę w ten sposób się dowartościowujesz? shock

      Ja wprawdzie nie istnieję na FB i nie zamierzam zaistnieć, ale wiem, że wielu moich znajomych wrzuca tam fotki z własnego życia, nie w celu dowartościowania, ale właśnie dlatego, żeby to swoje życie innym przybliżyć. Jeżeli częścią tego życia jest dziecko - to pokazują je i siebie z nim, chyba to naturalne. A "dowartościowują się" (czy też zwyczajnie chwalą), pokazując raczej swoje osiągnięcia naukowe, zawodowe, sportowe, artystyczne itp. Ktoś brał udział w maratonach, ktoś inny napisał książkę albo muzykę do filmu. Ale chwalić się ilością wycieczek zagranicznych? shock Wyrazy współczucia, jeżeli rzeczywiście nie masz nic innego do pokazania.

      A jeśli chodzi o dzieci - bardzo dużo w tobie negatywnych emocji z nimi związanych. Raczej dziwne u człowieka, który dzieci nie posiada. Chyba masz z tym jakiś poważniejszy problem.



      --
      Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

      • 0gw Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 07.10.12, 02:04
        Być może sarkazm powinien bardziej wybrzmiewać dla co niektórych w moich postach, wybaczcie. Oczywiście podróże nie są formą lansu samą w sobie, dużo podróżuję, bo najzwyklej to kocham, rozwija to moje spojrzenie na świat itp. Tym nie mniej aż współczuję tym wszystkim, co na FB jedyne co mogą wrzucić to fotka z podróży do wesołego miasteczka z dzieckiem. Dla mnie to przykre (bieda znajomych) i żenujące (najpierw chciała dziecko, a teraz pewnie zadowolona, że pojechać może...co najwyżej autobusem miejskim gdzieś).
        Czy mam problem z emocjami? Nie, no chyba, że jakiś bachor skoczy mi z krzykiem nagle na głowę, to roztłukę o ścianęsmile To jednak niemożliwe. Faktem jest, że dzieci najzwyklej nienawidzę, nie widzę najmniejszego sensu ich posiadania. Nie znoszę wycia, jazgotu, płaczu. Nie wyobrażam sobie jeździć często (czasem korzystam) transportem publicznym ani jako obserwator wrzeszczących bachorów w autobusach, ani tym bardziej nie rozumiem, po co ludzie robią sobie dzieci, jak ich nie stać często nawet na najgorszy samochód? Nie rozumiem, jak można np. małe dziecko w wózku wozić autobusem jesienią/zimą - ludzie kaszlą, lodowate powietrze to tu to tam wieje, masakra. Jedyne miejsca, gdzie jestem zmuszony stykać się z nieswoimi dziećmi to markety - do szału mnie doprowadza, jak ludzie w Polsce pozwalają rozwydrzać się takim małym bachorom. Model Norweski - trzymanie dziecka na smyczy w parku czy sklepie - uważam za jedyny słuszny kierunek, oby jak najszybciej ta moda weszła do Polski.
        • broceliande Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 07.10.12, 19:12
          Dobra, Ogw, moja ostatnia próba zrozumienia Cię.
          Ale nie rozumiem, serio.
          Nie lubisz dzieci, nie chcesz się z nimi stykać, nie sądzę, żebyś podróżował autobusami miejskimi, ale martwisz się o dzieci w autobusach.
          Gdzie ich nie spotykasz, bo spotykasz w supermarketach, gdzie kaszlą i w ogóle.
          Śmiech jeden wielki, a zauważ, że chciałam z Tobą gadać.
          Jakbyś miał dziecko, wiedziałbyś, że zabiera się je do sklepu, na wakacje, wszędzie, bo to dziecko, taki styl życia.
          Próbowałam coś ci napisać wcześniej na ten temat, jak nie kumasz, to robisz trochę wrażenie tępaka.


          --
          Kura podchodzi do stołu i mówi:
          "Tu radość,
          gdy kura u stołu tak punktualna!"
          • 0gw Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 07.10.12, 21:55
            Już stwierdziliśmy wyżej, że mamy nieco inny pogląd. Dla mnie i moich znajomych to młode matki siedzące w domu, albo kursujące z wózkami na place zabaw to właśnie taka grupa "Tępoty polskiej" - często niewykształconej, bez perspektyw. Posiadanie dziecka dało im łyżeczkę nadziei na uznanie w grupie (innych matek) no i przede wszystkim męża (czytaj: źródła finansowania i pewności, że nie zostaną bezdomne). Można się ze mną nie zgadzać, ale nawet wykształcone matki podejmują nieracjonalne decyzje - najpierw ciąża koło 30., potem okazuje się, że na robienie kariery to już czasu nie będzie, a bo trzeba pielgrzymować po mieście w poszukiwaniu przedszkola/szkoły, a bo do lekarza, a bo tamto. W takich chwilach dziecko jest nawet wymówką przed brakiem zawodowych osiągnięć ("mogłabym zostać prezesem naszej spółki, prezydentem... no ale... urodziłam dziecko...").
            • broceliande Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 09.11.12, 10:19
              Ogw, czy Ty nienawidzisz kobiet?
              Bo widzę, że Ci źle, jak matka nie pracuje, pracuje, sorry, ale chyba dociera, że jet rzeczą dość naturalną, że kobiety rodzą i muszą zdecydować, kiedy.
              Oczywiście, niestety, jest jasne, że jeśli kobieta ma dziecko, to jej kariera utyka w miejscu.
              Może byś swój zapał skierował w tę stronę? Walka o prawo kobiet do robienia kariery tak, żeby macierzyństwo jej w tym nie przeszkadzało?

              Bo u Ciebie idealnie by było, gdyby nie było dzieci.
              Ale dzieci muszą być (sam byłeś takim dzieckiem, chyba pomyłką) dla przetrwania gatunku i dla szczęścia (ale tego nie pojmesz i nawet mi żal).


              --
              Kura podchodzi do stołu i mówi:
              "Tu radość,
              gdy kura u stołu tak punktualna!"
        • tomalamas Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 21.12.13, 17:24
          Widzę, że podróżowanie w jakimkolwiek stopniu nie rozwinęło twojego spojrzenia na świat. Raczej jest lekarstwem na frustrację. Z tego co piszesz, wynika, że pochodzisz ze środowska, którego się wstydzisz. Ale coż, wydaje ci się, że jesteś lepszy, inteligentniejszy tylko dlatego, że ci się udało?! Korzeni się nie wyprzesz, a postem niestety udowodniłeś jak są ci bliskie.

          Po drugie, może i niektórym nie wyszło, część jest wychowaniem dzieci sfrustrowana, ale mimo wszystko mają wpływ na rzeczywistość, na przyszłość. Myślisz, że rodzice Mandeli planowali, że zmieni świat? A co ty masz? Kolejną wycieczkę? Poznałeś jakieś lokalne zwyczaje, masz kontakt z tubylcami, znasz perspektywę z jakiej na świat patrzą inni? Czy twoje wycieczki to zwykłe konsumowanie hoteli? Czytając twoje wpisy, można dojść do wnioski że jesteś zaimpregnowany na nowe doświadczenia.

          Nie wszyscy chcą "mieć", i pomimo, że pieniędzy mają dostatek wolą "być". Spróbuj uwzględnić to w swoich przekonaniach. Spróbuj też spojrzeć w lustro, bo chyba masz zaburzoną samoocenę, bo stwierdzenie "Gdybym był na niskim stanowisku w jakiejś korporacji ze 'szczurami'[...]" świadczy o problemach emocjonalnych. Próbujesz siebie przekonać, że jesteś lepszy, ale wygląda na to, że wątpisz w to. I masz rację, bo jesteś malutki. Brak klasy, brak empatii, brak nawet elementarnej wiedzy o społeczeństwie.

          "osobiście uważam, że: posiadanie bachora nie świadczy o dojrzałości człowieka[...] - oczywiście, że nie świadczy. Przeczytaj swój pierwszy wpis a dowiesz się co świadczy o wielowymiarowej niedojrzałości. Hmmm, nie, nie dowiesz się. Wypierasz przykre dla swojej osobowości fakty.

          "Podsumowując - dziecko to niepotrzebny koszt, balast ograniczający życie, wycieczki, psujący nerwy, a na starość często nie pomagający tylko czekający na spadek (oczywiście w życiu różnie to bywa, ja w miłość itp nie wierzę)." - śmiechu warte wypociny. Gdybyś był choć odrobinę rozgarnięty, wiedziałbyś, że życie części ludzi nie ogranicza się do pracy i wydawania zarobionych pieniędzy na przyjemności. Nie sprowadza się do wycieczek, klubów, etc. Nerwy?! Dziecko to doskonała szkoła poznania własnych niedoskonałości, podświadomych lęków. Świetny pretekst do pracy nad sobą, poznania granic, itd... Ale nie każdy chce, niektórym wystarcza ich własna ignorancja, egocentryzm i przeświadczenie o idealności. Myślisz, że znasz kilka słów ze słownika j.p. i jesteś gość?! Warto by poznać znaczenie pretensjonalności, sarkazmu (podpowiem, to nie to samo co ironia) czy żenady.

          Podsumowując, nie musisz na forum wylewać własnych przemyśleń (o ile można w tym znaleźć choć cień myśli), wyprowadź się w Bieszczady albo do Norwegii, w której zapewne byłeś (aż ci wszyscy zazdroszczą) a świat potoczy się dalej utartymi ścieżkami.
    • trinity_0308 Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 20.10.12, 21:17
      Co prawda nie jestem gejem, ani nawet lesbijką, tylko heteryczką, żyjącą w związku.
      Muszę jednak przyznać, że pod wieloma względami się z Tobą zgadzam. Nie pod wszystkimi oczywiście.

      Sama dzieci mieć nie chcę i na szczęście mój partner też nie. Twierdziłam to już w wielu lat 16, ale wtedy wszscy twierdzili, że będę chciała jak będę starsza, że do tego się darasta. 30 na kartu, a ja nadal nie dorosłam do dzieci. To już chyba nie dorosnę.

      Argument ze szklanką wody jest najlepszy. Słyszę go co roku na wigilii, oraz na wszystkich urodzinach, imieninach i innych zjazdach rodzinnych. Szkoda tylko, że nikt nie biedze pod uwagę, że jeśli kasę, którą trzeba wydać na wychowanie dziecka, jeśli by odłożyć, to stać by mnie było na podawaczy wody najwyższych lotów.

      Denerwują mnie też te koleżanki, które dzieci już mają i namawiają mnie na wszystkie możliwe sposoby. Ja im nie mówię, że zrobiły błąd, więc oczekuję, że i mnie nikt nie będzie nawracał. Najlepsze są te, które jeszcze 2 lata temu płakały mi w rękaw bo wpadły, a teraz przekonują jak to wiele w życiu tracę. Taki trend posiadania dzieci jest denerwujący. Nie czuję się gorsza z powodu swojego wyboru, ale mam wrażenie, że niektórzy tak myślą.
      Matka to wprost mi w końcu powiedziała, że życzy mi żebym zaliczyła wpadkę. Trochę żenujące.

      Denerwuje mnie też, że życie społeczne jest coraz bardziej podporządkowane dzieciom. Nie twierdzę, że są one zbędne, niech będą i niech je mają Ci, którzy chcą. Ale jednak powinny trochę mniej przeszkadzać.
      Sama się naszukałam mieszkania, gdzie plac zabaw nie jest centralnym punktem osiedla, a i tak rok po tym jak się wprowadziłam wspólnota podjęła decyzję o modernizacji oświetlenia na placu zabaw. Nie wiem po co oświetlenie na placu zabaw, w nocy dzieci powinny spać, więc wywalone pieniądze, ale szcześliwe mamuści i tatusiowie głosowali zgodnie za.

      Straszna jest też obecność wrzeszczących dzieciaków we wszystkich miejscach, gdzie chcę odpocząc. Ja rozumiem, że rodzice z dziecki też wyjeżdzają na urlopy, ale czy te dzieci muszą wrzeszczeć w restauracji i tupać od wczesnych godzin porannych na korytarzu.
      Niestety, coraz więcej rodziców nie rozumiem, że ich obowiązkiem jest wychochanie dzieci w taki sposób żeby nie utrudniały życia innym. Ja nie przypominam sobie, żebym będąc dzieckiem darła się przy stole.

      Na szczęście coraz więcej osób to dostrzega i reaguje. Ostatnio miałam taką sytuację w sklepie. Stoję w kolejce do kasy, przede mną 2 czy 3 osoby, a za mną mama z dzieckiem, 3-4 lata i się to dziecko drze, bo coś tam chce, a matka mu tłumaczy, że dopiero po kolacji, jazgot trwa i w końcu kasjerka zaprasza panią na początek kolejki.
      Ja na to, że absolutnie się nie zgadzam, że jeśli pani sobie nie radzi, to niech dziecko wyprowadzi przed sklep i uspokoi, albo zaprowadzi tatusiowi i na zakupy sama przyjdzie. I już się spodziewałam linczu, gdy ku mojemy zaskoczeniu pozostałe osoby w kolejce przyznały mi rację. Wygląda na to, że idzie to w dobrym kierunku.

      Na koniec dodam, że nie jest tak, że nie lubię dzieci. Jeśli są grzeczne i poukładane, to nawet mogę z takim pogadać, czy się pobawić. Nie jest to celem mojego życia, ale też nei czuję jakiejś antypatii. Uważam też, że OK sa rodzice, którzy świadomie decydują się na dzieci, bo chcą, bo czują taką potrzebę i którzy potem sprawdzają się w roli rodziców i potrzafią wychować swoje dzieci tak, żeby nie były pępkiem świata.
      Za bezsens uważam zaś decydowanie się na dzieci, bo tak wypada, bo już ten wiek, bo koleżanki mają, bo mama chce wnuczkę no i bawią mnie wpadki w XXIw.
      Niestety tak poczęte dzieci zazwyczaj potem okazują się tymi wrzeszczącymi i niesfornymi bachorami.
    • tibarngirl Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 26.10.12, 11:48
      Zastanawia mnie, dlaczego ci, którzy dzieci nie chcą, tak często uzywają tego pejoratywnego "bachor."
      Także nie chcę mieć dzieci i pewnie nigdy ich nie będę miała (kombinacja własnych poglądów, przeciwwskazań zdrowotnych, braku jakiegokolwiek partnera od zawsze to bardzo skuteczna mieszanka antykoncepcyjna w mojej opinii), ale nie uważam, żeby wypowiadanie się w tonie pogardy zarówno o dzieciatych czy o samych dzieciach było czymś... koniecznym.
      Rozumiem, że wiele osób ma po prostu dosyć tej wiecznej presji na to, że każdy musi mieć dziecko i/lub być w związku, lecz taki ton sprawia, że dzieciaci tylko myślą "heh, no tak, nic dziwnego, pewnie są sfrustrowani tym, że są bezdzietni i muszą wyładować to jakoś. Albo zbrzydzić sobie to, czego mieć nie mogą."
      Jeśli komuś dziecko jest zupełnie obojętne - co wiele osób deklaruje - powinny wypowiadać się w tonie neutralnym.

      --
      maibu.wrzuta.pl/audio/3WqwrGgtby2/nirvana_-_lithium
    • pawstone Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 31.10.12, 11:53
      Tyle jęku, nienawiści, racjonalizowania swoich decyzji i dyskredytowania innych bo "jedyne ich osiągnięcie to dzieci" a sprawa jest do bólu prosta. Otóż możesz realizować swój "racjonalny" tryb życia tylko i wyłącznie dlatego, że inni posiadają dzieci. Gdyby wszyscy podjęli taką decyzję to rasa ludzka by po prostu wyzdychała i skończyłoby się "racjonalne życie". A tak btw cóż to za osiągnięcia masz? Byłeś na pięciu wycieczkach i napisałeś kolejny nikomu nie potrzebny doktorat? Czy może chociaż Nobla dostałeś? Bo coś mi się wydaję, że te Twoje osiągnięcia jednak są mniejsze niż powołanie do życia nowej istoty i trud wychowania jej...
    • uleczka_k Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 02.11.12, 16:10
      Ogw, poddajesz swoje poglądy do dyskusji, zatem nie bulwersuj się tym, że pojawiają się też odmienne zdania.
      Ja nie mam dzieci, nie chcę ich mieć. Nie czuję, po prostu potrzeby ani instynktu. Mam 32 lata, jestem w stałym związku, mój partner, też, na szczęście, nie dąży do powiększenia stadła. Ale nie mówię o dzieciach "bachory", nie uważam też, że fakt urodzenia dziecka degraduje jego rodziców i niszczy im życie. Znam pary, które nie mogą mieć dzieci i jest to dla nich tragedia, która odbiera im sens i radość życia. Znam także parę, która długo wyczekiwane dziecko przyjęła z ogromną radością. Widać, że to ludzie spełnieni i szczęśliwi, po prostu promienieją radością.
      Z Twojego postu wylewa się jad i agresja wobec "dzieciatych", a przecież to ich wybory, ich własne życie. Czy, zatem, to w ogóle może podlegać dyskusji? Czy chciałbyś żeby ktoś zastanawiał się publicznie nad Twoją orientacją czy stylem życia? Domyślam się, że było Ci trudno, nasze społeczeństwo reaguje nie tyle nietolerancją, ile agresją na odmienność. Ale czy Ty nie reagujesz podobnie?
      --
      http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
    • marysia_wroc Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 06.04.13, 18:02
      Z tym facebookiem masz rację smile)) Moje koleżanki tez ciągle zamieszczają te same zdjecia dzieci, cały czas np. głowa dziecka w 10 wydaniach big_grin Ale mnie to bardziej bawi wink Natomiast nie rozumiem zamieszczania zdjęć dzieci, cały brudnych na twarzy, które zaczynają jeść... Nie wie m czy to chodzi o to, że to śmieszne czy jakie? To nieestetyczne, dziecko wygląda nieładnie, a ta papka pomarańczowa na twarzy mnie brzydzi- a nie mogę nie zobaczyć tego, skoro jest na publicznym wink te zdjęcia sa beznadziejne... Ja tak jak Ty mam dużo zdjęć z podróży, ciekawych i ładnych i myślę w takich chwilach, jakie mam fajne życie smile)) Lubię też ludzi, którzy zamieszczają ciekawe zdjęcia: podróże, hobby itd, ale niestety te, które na zdjęciach mają same dzieci- po prostu nic innego nie maja do pokazania, więc staram się to zrozumieć
    • horatio_valor Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 12.04.13, 16:32
      Życie bez dziecka nie traci sensu, bo znaczenie życiu nadaje to, co chcemy.

      Ludzie są zwyczajnie różni i oczekiwanie, że każdy inny będzie miał te same preferencje, co ja, wynika po prostu z głupoty. W sprawach prostych ludzie to rozumieją, w bardziej złożonych już nie. Rozumieją np. że ktoś lubi kawę z cukrem, a kto inny bez cukru, natomiast tego, że ktoś lubi życie z dziećmi lub bez nich, budzi niezrozumienie i skrajne emocje. To samo dotyczy np. orientacji seksualnej czy religii.

      Jeśli ktoś jest wierzącym homoseksualistą i ma dzieci, bo tak chce, to proszę bardzo, niech mu idzie na zdrowie. Ja po prostu jestem inny. Tego zrozumienia życzyłbym wszystkim.
      • 0gw Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 02.09.13, 19:08
        Skąd tak absurdalne wnioski? Mam obojga rodziców, w dzieciństwie kasy w domu nie brakowało. Rodzice się rozwiedli, bo sami po latach uznali, że trzymanie się dla bachora nie ma sensu.
        Czyżbyś kreśliła wizję mnie jako bitego/molestowanego itp. tylko dlatego, że mam inny światopogląd, niż twój - stereotypowy, żeby nie powiedzieć katolicko-zacofany?
        Na szczęście ogrom osób w tym kraju przetarł oczy i wie, że bachor to głównie utrapienie:
        www.wprost.pl/ar/415117/?r=1378130400522499e054787
    • ewekud Re: Z perspektywy geja o posiadaniu "bachorów" 20.12.13, 00:55
      Materialisto..
      Mam prawie 30 lat i dwójkę dzieci. Chodzę do Kościoła. Jestem szczęśliwa i cieszę się z każdej decyzji podjętej w moim życiu. Mam wykształcenie wyższe. Mąż jest artystą - a propos że na utrzymaniu faceta ha ha ha!
      Po urodzeniu dziecka rzuciłam pracę rzecz jasna, ale zachodząc w drugą ciążę (obie planowane! !!) już miałam swoją firmę, znaczy Pani Prezessmile
      Jak widać mylisz się w pewnych kwestiach i obrazasz kobiety, które cieszą się z macierzyństwa- to tak samo jak Murzyni-to oni są najbardziej rasistowscy.
      No i co Tobie do rodzicielstwa? Nie Ty splodzisz dziecko a tym bardziej nie Ty je urodzisz...... uncertain znaczy nigdy swojego nie będziesz miał. Całe szczęście w Polsce póki co nie możesz adoptować.
      Nie Twoja dupa rodzi dzieci to się wypinaj tylko cichutko
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka