Dodaj do ulubionych

ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem

03.06.05, 18:05
Dopóki byłam sama, wiedziałam jasno, że nie lubię dzieci i nie chcę ich mieć.
Później gdy zostaliśmy parą, wszystko wydawało się OK, i spędzanie czasu we
dwoje wydawało mi się idealne. Od niedawna on zaczyna sugerować że chciałby
mieć dziecko. Jest to dla mnie problem, bo nie mam ochoty "umoczyć" swojego
życia, pracy, zainteresowań, bo wiem że musiałabym ze swojego własnego życia
zrezygnować. Próbujemy rozmawiać ale on nie wie czemu mu się odmieniło, może
się naoglądał ckliwych filmów albo dostał syndromu że mężczyzna to musi
drzewo i syna itp. Większość znajomych dookoła ma od niedawna małe dzieci i
może nie chce być gorszy? Ja chciałabym korzystać z życia, mam plany, w
których nie uwzględniałam dziecka. Jak sobie z tym poradzić?
Obserwuj wątek
          • jacek226315 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 15.10.07, 15:18
            czy nie uwzasz ze powinnas postawic sprawe jasno przed zawarciem
            malzenstwa,teraz to wyglada jak jedno wielkie oszustwo. Wyszlas za
            maz uwazajac iz jakos to bedzie a jak wynika z Twego postu wcale nie
            jest i obawiam sie ze nie bedzie.Nie wydaje sie tez rozsadne bys
            zwiazala sie z kims/jak tu ktos sugeruje/ z mezczyzna ktory ma juz
            dzieci.Jesli sie nie lubi ich to cudzych tym bardziej.Jest jeszcze
            jedna kwestia ,sa kobiety takie jak Ty ,ktore dzieci nie trawia do
            czasu jak swych nie maja. Mam kuzynke ktora kazde dziecko
            rozszarpala by na kawalki ale jak urodzila swoje/bo maz bardzo
            chcial/ to na jest teraz na punckie swej corki zwariowana.To moze
            byc i z Toba tez,jesli naprawde uwazasz ze nie jestes stworzona do
            dzieci,to nie marnuj zycia sobie a przede wszystkim mezowi tylko
            niestety zwroc mu wolnosc.Jesli tego nie zrobisz zal i wyrzuty
            sumienia beda Cie przesladowaly do konca zycia.Powodzenia
            • jacek226315 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 15.10.07, 15:26
              a jeszcze jedno, pamietam kiedy bylem malym chlopcem ,mielismy
              sasiadke staruszke wdowe, tez chwalila sie do mojej babci ,ze nie
              chciala zostc matka i nie miala dzieci,zostala sama, a moja babcia
              do niej powiedziala, widzi pani dziecko na kiju ale poda, a pani
              musi sie zdac na litosc jakiegos kuzyna ktory raz przyjdzie a cztery
              razy nie
              • ada_adecka Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 18.10.07, 12:48
                "Mam kuzynke ktora kazde dziecko
                rozszarpala by na kawalki ale jak urodzila swoje/bo maz bardzo
                chcial/ to na jest teraz na punckie swej corki zwariowana.To moze
                byc i z Toba tez"

                Kuurcze, większych bzdur nie mogłeś napisac? Czy myślisz, że
                rodzenie dzieci (za namową "życzliwych"), "a nóż się uda i będzie
                fajnie", jest mądre??? A co jak nie będzie fajnie?? Nie wszyscy
                ludzie są jednakowi.


                A z tą wdową staruszką to świetny przykład, naprawdę, oklaski na
                stojąco...


                mielismy
                > sasiadke staruszke wdowe, tez chwalila sie do mojej babci ,ze nie
                > chciala zostc matka i nie miala dzieci,zostala sama, a moja babcia
                > do niej powiedziala, widzi pani dziecko na kiju ale poda, a pani
                > musi sie zdac na litosc jakiegos kuzyna


                Po pierwsze: nie wiem, czym się różni "podawanie na kiju" przez
                dzieci, od pomocy raz na ruski rok jakiegoś kuzyna. I w jednym i w
                drugim przypadku, to jest brak szacunku, czy to własnego dziecka,
                czy obcej osoby w stosunu do starszych.

                Po drugie: chyba nie zdajesz sobie sprawy, ile starszych osób,
                mieszkających w domach opieki, ma "rodzinę", tzn. dzieci, wnuki.
                Tylko te... ekhem... NAJBLIŻSZE OSOBY wypięły się na matkę/babcię i
                mają gdzieś, czy ona żyja, jak żyje, w jakich warunkach. Nie mają
                ochoty nawet "na kiju podawac"...

                Na przyszłośc: zanim coś napiszesz, to się zastanów i rozpatrz
                wszystkie możliwości.
                --
                There's a big black hole gonna eat me up someday...
    • blanqua Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 09.06.05, 16:38
      Nic dziwnego, że facet chciałby dziecko
      Chcę tylko napisać: dlaczego uważasz, że w wyniku negocjacji tylko Ty masz
      wygrać, postawić na swoim? To nie żadne negocjacje
      ponadto rozejście się jest bardzo możliwe. W przypadku ślubu kościelnego jest to
      powód do unieważnienia małżeństwa (jesli jedna strona nie powiedziała
      bezpośrednio, że nie zamierza miec dzieci) w przypadku ślubu cywilnego także
      można z tego powodu uzyskać rozwód. Zresztą - i dobrze. Czemu niby pozwolić na
      oszukiwanie i zwodzenie męża.
      Blanka
      • nenne Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 15.06.05, 10:25
        lata? 29 i 35. Nie chodzi mi o wygranie, ale to, że jak się jest w ciązy to nie
        połowicznie i nie mozna się wycofać jeżeli się odechce w trakcie, prawda?
        Zawsze mówiłam jasno, że dzieci nie chcę. On nie protestował. Może po cichu
        myślał, że mi przejdzie.
        Wydaje mi się, że ta chęc posiadania dziecka jest jak u większości facetów:
        sprowadza się do chwalenia się że się jest ojcem, bycia weekendowym tatusiem
        biorącym na lody i grającym w piłkę itp. a cały bałagan dnia codziennego bierze
        na siebie matka.
        Wygrać chciałabym życie - ale z nim, bez dzieci.
      • chicarica Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 30.08.05, 10:15
        Chwileczkę, jakie oszukiwanie i zwodzenie? Być może umawiali się inaczej, a
        teraz mężowi się odmieniło.
        Jak łatwo oceniać innych, zwłaszcza tych, których wizja życia kłóci się z
        naszą... Nie każdy jest urodzoną Matką Polką i dziewczyna ma prawo żyć tak jak
        chce. Możliwe, że to mąż złamał jakieś wcześniejsze ustalenia.
        --
        Forum Avon
      • teyoo Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 22.08.07, 00:54
        blanqua napisała:

        > Nic dziwnego, że facet chciałby dziecko
        > Chcę tylko napisać: dlaczego uważasz, że w wyniku negocjacji tylko Ty masz
        > wygrać, postawić na swoim? To nie żadne negocjacje

        Może dlatego, że to ona poniesie największe koszty? Zawsze kobieta ma
        przechlapane, gdy rodzi dziecko - dla faceta to nic wielkiego, więc logiczne
        wydaje się, że w tym sporze kobieta powinna mieć ostatnie słowo, jako strona
        mająca więcej do stracenia.
    • sylwia051 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 31.03.06, 21:02
      Chęć posiadania dzieci jest naturalna dla wiekszości ludzi. Nie dziwi mnie, że
      twój mąż też to odczuwa, jest w takim wieku, że i tak zaprowadzałby dziecko do
      przedszkola jako 40-letni pan. Więc może warto pomyśleć o rozstaniu i dać mu
      szansę na stworzenie z kimś innym rodziny.
      Miło jest na emeryturze mieć się do kogo odezwać.
      • nenne Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 13.06.06, 11:36
        Zajrzałam akurat smile
        Na razie cisza, choć wszyscy znajomi naokoło już "dzieciaci". Nie poruszamy
        tematu, wiem, że to źle, ale może boję się ostatecznych rozwiązań, które mógłby
        on przynieść. Nadal nie odczuwam instynktu a raczek niechęć i nie wyobrażam
        sobie zmiany swojego życia w taki sposób.
        Interesuje mnie czy są kobiety, które pomimo poważnej i głębokiem niechęci
        zdecydowały się "uszczęśliwić" partnera a potem okazało sie, że wpadły w pułapkę
        i żałują? Czy jestem odosobniona w swych obawach?
            • nenne Re: do nenne 27.10.06, 11:52
              Zajrzałam właśnie, nic się nie zmieniło, dzieci nadal mnie irytują i nie czuję
              potrzeby. Nie rozmawiamy o tym, z jego strony nie ma też nacisków. Nasze wspólne
              życie toczy się normalnie. Nie wiem, co więcej napisać bo właściwie problemu
              niby nie ma. On jest serdeczny wobec dzieci znajomych, ja - zmuszam się do tego,
              kiedy sytuacja tego wymaga. Ale nie ma nalegania. Sama natomiast odczuwam
              delikatne naciski ze strony koleżanek świeżo dzieciatych. Nie są w stanie
              wpłynąć na moją decyzję, nie wiem dlaczego tak przekonują mnie do macierzyństwa.
              • ihatechildren Re: do nenne 25.08.07, 14:48
                nenne napisała:

                > Zajrzałam właśnie, nic się nie zmieniło, dzieci nadal mnie irytują i nie czuję
                > potrzeby. Nie rozmawiamy o tym, z jego strony nie ma też nacisków. Nasze wspóln
                > e
                > życie toczy się normalnie. Nie wiem, co więcej napisać bo właściwie problemu
                > niby nie ma. On jest serdeczny wobec dzieci znajomych, ja - zmuszam się do tego
                > ,
                > kiedy sytuacja tego wymaga. Ale nie ma nalegania. Sama natomiast odczuwam
                > delikatne naciski ze strony koleżanek świeżo dzieciatych. Nie są w stanie
                > wpłynąć na moją decyzję, nie wiem dlaczego tak przekonują mnie do macierzyństwa
                > .

                Dobrze, że nie naciska.
                Wiesz, ja znam przypadek faceta, który uległ kobiecie. Chciała mieć bardzo dziecko, zaglądała do wózeczków, a on nic, nie chciał, wręcz nie lubi dzieci. No i w końcu uległ tym namowom, że "będzie pięknie, zobaczysz". I teraz się w sądzie spotykają, alimenty, te sprawy. Sorry, ale dla mnie to niepoważni ludzie ( ci co namawiają na dziecko - do tego nie trzeba namawiać - albo dwoje ludzi chce albo bye bye baby)
        • ihatechildren Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 25.08.07, 14:44
          No ja Cię podziwiam za wytrwałość. Mnie szlag trafiał, jak mój "misio" roztaczał przede mną wizje w stylu: ja, on + dzieci, najlepiej dwoje.Załamka. Długo razem nie pobyliśmy, bo ile można...Ja bym się nie poświęciła w ten sposób dla faceta. Dziecko to żywa istota, a nie przedmiot negocjacji - albo się go chce - z pełną świadomością co za tym idzie, co może się wydarzyć w trakcie całego późniejszego życia i albo się tę odpowiedzialność przyjmuje z miłości do dziecka, z chęci wydania go na ten świat, albo nie. Ja tam nie chcę wydawać na ten świat dziecka i żaden facet by mnie nie przekonał. Powodzenia w życiu życzę.
          • blackforeverr Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 09.10.07, 22:36
            Ja miałm szczęście do mężczyzn, którzy dzieci nie lubią. Mojemu
            obecnemu powiedziałam przed slubem co jest grane - przyjął to do
            wiadomości. Jestem już dwa lata po ślubie, a mó mąz mówi, że na
            razie nie chce, ale za pare lat chciałby. Mnie to przeraża, mam już
            32 lata a dzieci z roku na rok coraz bardziej nie lubię. mam bardzo
            udane małżeństwo, ale jestem przerażona, że kiedyś mąż zechce mieć
            dzieci, a ja się nadal nie zmienię i runie mój swiat. Bo nie będę w
            stanie sie aż tak poświęcić dla męża, mimo iż go kocham.
          • jaka.to.melodiaa Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 12.10.07, 18:50
            ihatechilden, masz całkowitą rację. nie można budować życia czy
            związku na poświęcaniu się dla kogoś, to na dłuższą metę dotkliwie
            się odegra. ja też nie znoszę dzieci, zawsze tak miałam i po prostu
            nie tkwiłabym w związku z facetem który ma odmienną wizję,
            szczególnie jeśli zmienia zdanie z tego co mówił wcześniej.
      • ann.k Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 13.10.07, 14:54
        I uwazasz, ze sprawa jest raz na zawsze zalatwiona? Szczerze Ci
        zycze, zeby zycie nie zmusilo Cie do weryfikacji Twoich ustalen z
        mezem, ale w kwestii dzieci jakiekolwiek ustalenia to po prostu
        loteria. Jedni od zawsze wiedza, ze chca byc rodzicami, drugim
        dojscie do tego zajmuje wiele czasu. A chec zostania rodzicem to nie
        to samo co chec zakupu ladniejszego auta. Nie da sie przezyc
        szczesliwie zycia tlumiac w sobie rozbudzony instynkt rodzicielski,
        bo maz/zona nie jest potmostwem zainteresowany.

        Ja ze swoim bylym tez przeprowadzilam powazna, jak sie nam wtedy
        wydawalo, rozmowe na temat bycia rodzicami. Decyzja byla na nie z
        obu stron. To ja zmienilam poglady. I nie czuje sie winna w zwiazku
        z tym. Nie w takich sprawach ludziom odmieniaja sie gusta, wiec
        ciezko oczekiwac, ze ktos kto twierdzi, ze nie chce byc rodzicem w
        wieku 20 lat, 7 lat pozniej nadal bedzie tak uwazal. Nie jestesmy
        juz razem, bo tego po prostu nie da sie pogodzic zachowujac
        szczescie obu stron.
    • vhemt miałem ten sam problem tylko w drugą stronę 12.10.07, 22:11
      ja nie chciałem, zawsze tak mówiłem, ona o tym wiedziała wiążąc się
      ze mną.
      żona - na początku była ok z moimi poglądami, potem zaczęła
      przebąkiwać o dziecku, potem - ano, potem przestaliśmy być
      małżeństwem.

      dziecko to zbyt poważna sprawa - nie podlega negocjacjom. można je
      albo mieć albo nie - i nie ma nic pośrodku.
    • jj43 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 12.10.07, 23:36
      Nie wyobrażam sobei żeby to się skończyło inaczej niż rozwodem.
      Oczywiście rozumiem i ciebie i jego: nikogo nie można zmuszać do
      posiadania dziecka a z drugiej strony małźeństwo z założeniem że
      dzieci nigdy nie bedzie to jest karykatura małżeństwa. to oczywiście
      dla mnie, ty możesz mieć inne zdanie.
    • mikams75 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 14.10.07, 20:14
      w tej sytuacji negocjowac nie ma co, bo nie ma posredniego rozwiazania typu
      polowa dziecka.

      Powiem tylko jakie ja mialam doswiadczenia. Moj maz rowniez bardzo chcial
      dziecko a ja mialam poglady dokladnie takie jak ty. Maz naciskal, dyskutowal, az
      przestal. Minelo kilka lat i powoli zrewidowalam wlasne poglady. W tej chwili
      jestem w ciazy (sama chcialam) i jestem z tym szczesliwa. Wyszalalam sie,
      zwiedzilam kawal swiata, w zyciu zawodowym osiagnelam co chcialam, zrealizowalam
      swoje plany, marzenia i wcale nie mam teraz poczucia, ze bede musiala z czegos
      zrezygnowac.
      A wiec nic na sile a ty nigdy nie mow nigdy. Jak teraz sobie przypomne jak sie
      zapieralam kiedys na samo slowo dziecko, to mi sie chce smiac. Coz, zycie i
      poglady sie zmieniaja z uplywem czasu.

      Dzieci mnie nadal nie wzruszaja, nie rozczulam sie na widok bobaskow, wrzaski z
      placu zabaw draznia mnie, ale moje kocham smile

      Po prostu twojemu facetowi odmienilo sie wczesniej niz tobie. I szczerze mowiac,
      to nie wierze, ze ci sie nigdy nie odmieni. W dzisiejczych czasach wiele kobiet
      ma antymacierzynskie poglady a pozniej rodza dzieci i sa najszczesliwszymi
      matkami. Tylko wiek sie przesuwa i kobiety rodza coraz pozniej.




      • eyewitness Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 15.10.07, 09:56
        mikams75 dzięki smile Dla mnie powiało optymizmem z Twojej wypowiedzi.
        U mnie sytuacja trochę inna: przed slubem oboje deklarowaliśmy, że
        chcemy dzieci. Po ślubie bezproblemowo zaszłam w ciążę. Poroniłam w
        3 miesiącu. Potem przerwa i ponowne starania. Po 8 miesiącach starań
        spojrzałam prawdzie w oczy i przyznałam sama przed sobą, że unikam
        współżycia w dni płodne i że po prostu nie chcę mieć dzieci.
        Zupełnie straciłam nimi zainteresowanie, przestały mnie rozczulać,
        przestałam zaglądać do wózków i uśmiechać się na widok kobiet w
        ciąży. Wręcz przeciwnie, zdałam sobie sprawę z jak wielu rzeczy będę
        musiała zrezygnować i że większość obowiązków związanych z dzieckiem
        spadnie na mnie. I teraz mamy sytuację: mąż bardzo chce, ja nie
        chcę. Rozmawiamy o tym, jemu się wydaje, że moje zdanie szybko się
        zmieni, że coś mi się poprzestawiało w głowie... Mnie jakoś nie
        przestawia się w drugą stronę... Ogólnie nie wesoło...
    • beata197112 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 15.10.07, 16:22
      Dziecko powinno pojawić się na świcie jako owoc miłości rodziców.Nie
      wiem czy dziecko które urodzi się w wyniku "przegranej w
      negocjacjach "będzie szczęśliwe.Wątpie.Jestem zdania,że kobieta ma
      prawo powiedzieć-nie chce mieć dzieci-.Taka decyzja nie podlega
      ocenie i nigdy jej nie komentuje ale ciarki mnie przechodzą jak
      czytam niektóre komentarze.Dziecko to żywa istota a nie pionek już z
      góry ustawiany na planszy tej gry w którą grają rodzice.Jeśli
      mężczyzna pragnie dziecka to nie jest przejaw egoizmu /tak odebrałam
      część wypowiedz/tylko naturalna potrzeba serca,a sam sobie nie
      urodzi.Jak również ma prawo odejść i założyć rodzinę z kobietą która
      chce mu dać dzieci.Szanuje Wasze NIE względem posiadania potomstwa
      ale kalkulowanie w tym temacie jest wstrętne.
    • yagiennka Trzeba było 15.10.07, 20:12
      tą kwestię wyjaśnić PRZED małżeństwem a nie po. Teraz to już po ptakach, tutaj
      nie ma miejsca na kompromisy, nie można miec trochę dzieci a troche nie, to jest
      decyzja zerojedynkowa. Jak ty nadal nie bedziesz chciała a twój facet bedzie
      chciał duże parwdobodobieństwo że małżeństwo się zakończy.
      • vvrotka Re: Trzeba było 15.10.07, 22:47
        Po co wy wogóle slub bierzecie??? Instytucja małżeństwa jest z góry przeznaczona
        na powiekszenie rodziny, przyrzekacie nawet nie wiedząc co, albo świadomie
        kłamiecie...żenada. Zgadzam się w jednym, koleżanki i znajomi z dziećmi sa
        paskudnie nachalni i mogliby darować namawianie na dziecie wtedy, kiedy one nie
        powinny się jeszcze pojawić, powtarzam jeszcze bo trzeba przygotowac jakiś
        grunt... ale w innym przypadku nie widzę sensu brania slubu.
        • enith Re: Trzeba było 15.10.07, 22:59
          Ooo... a to ciekawostka !! A gdzie konkretnie jest napisane, że małżeństwo
          dozwolone jest wyłącznie w celu prokreacji? Ja nigdzie i nigdy nikomu nie
          przyrzekałam urodzenia dziecka. Za mąż wyszłam, bo chcę iść przez życie mając u
          boku mężczyznę, którego kocham. Ty chyba masz jakiś inny pakiet z dziećmi w
          zestawie z mężem. Wychodzić za mąż tylko po to by robić dzieci? Faktycznie żenada...
          • vvrotka Re: Trzeba było 16.10.07, 12:49
            Już wyjasniam ciekawostkę, a swoją droga ciekawostką jest jak ludzie są
            beznadziejnie zapatrzeni w siebie i niedouczeni.

            Z punktu widzenia wiary i kościoła to jest właśnie cel małżeństwa - posiadanie
            dzieci, podczas sakramentu przyrzekasz że przyjmiesz i wychowasz dzieci w wierze
            katolickiej. Niestety często młodzi ludzie biorą ślub w kościele, przysięgają bo
            tak wypada, bo rodzina itd. Sami zaś potem żyją sobie jak chcą bez wiary.

            Po drugie jeśli ślub cywilny : "Świadomy praw i obowiązków wynikających z
            założenia RODZINY (...)" Rodzina to nie dwoje ludzi, to związek.

            "Rodzina jest grupą złożoną z osób połączonych stosunkiem małżeńskim i
            rodzicielskim”. Polskie określenie „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”.
            Małżeństwo dwojga ludzi staje się rodziną z chwilą poczęcia, a potem urodzenia
            pierwszego ich dziecka.


            Składasz przysięgę i nie wiesz co w niej przysięgasz ... lepiej nie brać ślubu,
            chyba że się jest niedouczonym ignorantem który inaczej działa niż myśli.
            Dlatego podtrzymuje pytanie skoro nie checie mieć dzieci - po co bierzecie ślub?
            • tapatik Re: Trzeba było 19.10.07, 09:04
              vvrotka napisała:

              > Już wyjasniam ciekawostkę, a swoją droga ciekawostką jest jak
              > ludzie są beznadziejnie zapatrzeni w siebie i niedouczeni.

              To się zaraz okaże.

              > Z punktu widzenia wiary i kościoła to jest właśnie cel małżeństwa
              > - posiadanie dzieci, podczas sakramentu przyrzekasz że przyjmiesz
              > i wychowasz dzieci w wierze katolickiej. Niestety często młodzi
              > ludzie biorą ślub w kościele, przysięgają bo tak wypada, bo rodzina
              > itd. Sami zaś potem żyją sobie jak chcą bez wiary.

              Masz rację odnośnie ślubu kościelnego, ale nie każdy jest katolikiem. Poza tym
              zauważ, że do tej pory nikt w tym wątku nic nie mówił o tym, o jaki rodzaj ślubu
              chodzi.

              > Po drugie jeśli ślub cywilny : "Świadomy praw i obowiązków
              > wynikających z założenia RODZINY (...)" Rodzina to nie dwoje ludzi,
              > to związek.

              Że jak? Związek to są minimum trzy osoby????
              Dla mnie związek to są dwie osoby, które chcą ze sobą być. Związek to nie tylko
              małżeństwo. To także para zakochanych, którzy nie wzięli ślubu. Jak nazwiesz
              parę, która jeszcze nie ma ślubu? Planuje go np. za rok, ale wiedzą, że chcą być
              ze sobą, bo są zakochani? Dla mnie to jest związek.

              Po drugie postawiłaś znak równości pomiędzy rodziną a związkiem. Rodzina to są
              moi krewni, na przykład mój bratanek. Co to jest związek jest akapit wyżej.

              > "Rodzina jest grupą złożoną z osób połączonych stosunkiem
              > małżeńskim i rodzicielskim”.

              Skąd to masz?
              Jeśli by tak na to patrzeć, to związek małżeński mogły by zawierać tylko i
              wyłącznie osoby, które już mają dzieci. Jeśli nie mają, to brakuje "stosunku
              rodzicielskiego" i rodziny nie ma. Dla mnie rodziną mogą być również mąż i żona.


              > Polskie określenie „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”.
              > Małżeństwo dwojga ludzi staje się rodziną z chwilą poczęcia,
              > a potem urodzenia pierwszego ich dziecka.

              To w końcu z chwilą poczęcia, czy urodzenia?

              > Składasz przysięgę i nie wiesz co w niej przysięgasz ... lepiej nie
              > brać ślubu, chyba że się jest niedouczonym ignorantem który inaczej
              > działa niż myśli.
              > Dlatego podtrzymuje pytanie skoro nie checie mieć dzieci - po co
              > bierzecie ślub?

              Po to, aby być z osobą, którą kocham. I to nie dlatego, żeby się zabezpieczyć
              prawnie i finansowo, tylko po to, żeby z nią być.

              W takim razie ja mam do Ciebie pytanie. Jest para ludzi, którzy są w sobie
              zakochani, ale nie chcą mieć dzieci. Czy w świetle polskiego prawa mogą wziąć
              ślub czy nie? A jeśli nie to co im proponujesz innego?
              • vvrotka Re: Trzeba było 20.10.07, 22:15
                Słabo czytasz z ez rozumieniem więc nie będę tłumaczyć od nowa tego sameg, bo i
                po co. Odpowiem ci tylko na postawione pytanie, bo jest zadane bez sensu.

                tapatik napisał:
                > W takim razie ja mam do Ciebie pytanie. Jest para ludzi, którzy są w sobie
                > zakochani, ale nie chcą mieć dzieci. Czy w świetle polskiego prawa mogą wziąć
                > ślub czy nie? A jeśli nie to co im proponujesz innego?

                Nigdzie nie napisałam, że nie wolno brać ślubu dwojgu ludziom w świetle prawa,
                którzy nie chcą mieć dzieci. Czy jeśli mówimy, że np. zdrada małżeńska to coś co
                nie powinno sie stać to znaczy że jest karana w świetle prawa? Takie jest twoje
                rozumowanie, nieco krótkowzroczne. Rozpatruję kwestię, czym jest dla tych dwojga
                ślub i po co go biorą, bo niby skąd potem tak wiele rozwodów. Czy potrafią
                zrozumieć własną decyzję.

          • vvrotka Re: Trzeba było 16.10.07, 12:59
            enith napisała:
            >Za mąż wyszłam, bo chcę iść przez życie mając u
            > boku mężczyznę, którego kocham.

            Czyli wynika z tego, że jakbyś nie wzięła ślubu to nie byłby u twojego boku ???
            Czyli co wyszłaś za mąż tylko po to, żeby sie zabezpieczyć prawnie i
            finansowo???No Faktycznie - żenada
            • yagiennka Re: Trzeba było 16.10.07, 13:13
              No faktycznie pojechałas smile Chociaz twoje argumenty są bardzo logiczne. A co w
              takim razie z małżenstwami, które dzieci miec po prostu nie mogą? Mają być
              rozwiązywane jakąs ustawą??
              • ann.k Re: Trzeba było 16.10.07, 14:05
                Takie małżeństwa pozostają nadal małżeństwami, zaś nigdy nie będą
                tworzyły rodziny z punktu widzenia Kościoła.

                Yagiennka, naprawdę nie widzisz różnicy między pobieraniem się z
                założeniem, że dzieci nie będzie i składaniem fałszywej przysięgi w
                związku z tym, a sytuacją losową, która zazwyczaj wychodzi dopiero
                po złożeniu tejże?
                • kabja Re: Trzeba było 16.10.07, 17:44
                  Jednakowoż Kościół mówi,iż " rodzina ma swój początek i oparcie w małżeństwie"(
                  Leon XIII,Arcanum Divinae Sapientiae)
                  Wynika z tego,że małżeństwo jest jednostką nadrzędną w stosunku do rodziny.
                  • vvrotka Re: Trzeba było 16.10.07, 18:50
                    kabja napisała:

                    > Jednakowoż Kościół mówi,iż " rodzina ma swój początek i oparcie w małżeństwie"(
                    > Leon XIII,Arcanum Divinae Sapientiae)
                    > Wynika z tego,że małżeństwo jest jednostką nadrzędną w stosunku do rodziny.

                    Masz rację, tak jak w wyżej cyt tekście, nadrzędna bo najpierw musi być zawarte
                    małżeństwo a potem pojawiają się dzieci.
                • yagiennka Re: Trzeba było 16.10.07, 17:51
                  A gdzie tą przysięgę skłądasz? Jak ktoś bierze ślub cywilny to nic takiego nie
                  sklada. W ogóle mam wątplowości co do przysięgi kościelnej tez. Nie ma żadnego
                  prawa zabraniającego wolnym ludziom pobierac się gdy nie planują dzieci. Więc
                  nie wiem o czym mówisz w ogóle smile To sa jakieś widzimisie. A rodzina może
                  składać się i z 2 osób. A może skłądać się np z 4: kobieta, facet małżonkowie, i
                  któregoś rodzice. No i co? To jest rodzina.
                  Nie, skoro przysięgali to przysięgali wink Tak jak twierdzisz, los nie los muszą
                  dopełnić. Czy moze jakieś odstępstwa sa w tej twojej przysiędze? Trochę to
                  smieszne smile
                  • vvrotka Re: Trzeba było 16.10.07, 19:00
                    Czy ty rozumiesz co sama piszesz, bo wydaje mi sie że emocje biorą górę?
                    yagiennka napisała:
                    >A może skłądać się np z 4: kobieta, facet małżonkowie,
                    > i
                    > któregoś rodzice. No i co? To jest rodzina.

                    Sama piszesz , ze są w niej rodzicie... więc nie rozumiem argumentu. Jesli nie
                    wiesz gdzie sie składa przysięgę małżeńską to podpowiem podczas zawierania
                    związku w USC przed urzędnikiem, albo w kościele przed Bogiem.

                    Natomiast w kwestii twojego zapytania o małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci,
                    to jeśli okazuje się to po ślubie to na prawdę nie ma o czym mówić, życie bywa
                    okrutne. Gorzej gdy świadome swojej sytuacji zawierają związek małżeński. Skoro
                    tego nie rozumiesz to przykro mi bardzo i współczuję.
                    • yagiennka Re: Trzeba było 16.10.07, 19:55
                      No i jak brzmi ta przysięga? No słucham. Przysięgasz urodzić 5 dzieci? 1 słyszę.
                      To ty nic nie rozumiesz. Czy w tej przysiędze sa wyszczególnione odstępstwa
                      powtarzam pytanie? Sama nie wiesz o czym piszesz.
                      • vvrotka Re: Trzeba było 16.10.07, 23:49
                        Przeczytaj proszę kilka razy mój post wyżej, w którym staram sie wyjaśnić sens
                        przysięgi małżeńskiej, jeśli nie zrozumiesz, to szkoda mi czasu na dalsza
                        polemikę. Trzeba myśleć i rozumować.
                        • enith Re: Trzeba było 17.10.07, 00:07
                          Ty sama masz chyba problem z rozumowaniem. Nie dociera do ciebie, ze
                          nie kazdy malzonek sklada przysiege w kosciele katolickim? Zanim
                          wiec zaczniesz pluc jadem i zarzucac nam, ze oklamalismy wszystkich
                          wkolo, bo nie chcemy miec dzieci, ale (o zgrozo!) zawarlismy zwiazki
                          malzenskie, usiadz i pomysl troche. Poki co zawieranie malzenstw bez
                          planow na powiekszenie rodziny nie jest karalne (no, chyba, ze od
                          czasu, gdy opuscilam Polske cos sie w tej materii zmienilo w polskim
                          ustawodawstwie - jesli tak, prosze o stosowny link do Dziennika
                          Ustaw).
                        • yagiennka Powtarzm po raz enty 17.10.07, 12:55
                          W twojej przysiędze zacytowanej nie ma mowy o tym że OBOWIAZKIEM małżenstwa jest
                          dorobić się i wychowac dzieci. Rodzina to również 2 osoby! Nie ma nigdzie
                          napisane ile minimum musi być osób aby była rodzina. Z ilu osób składa się pani
                          rodzina? A z dwóch proszę pani: mnie i męża. Doskonale można tak powiedzieć. Ja
                          nie pisze o przysiędze kościelnej bo ten aspekt w ogóle mnie nie obchodzi, żyję
                          w państwie świeckim a nie religijnym.
                          Tak zdecydowanie trzeba myślec a nie sobie DOPOWIADAć.
                          I tyle.
                      • tapatik Przysięga małżeńska. Zerżnięte z Internetu 19.10.07, 09:26
                        www.wyjdzzamnie.pl/index-podstrona-8.htm
                        Przysięga w Urzędzie Stanu Cywilnego:
                        Pan Młody: "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny,
                        uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Panny Młodej) i
                        przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i
                        trwałe."

                        Takie same słowa powtarza Panna młoda...

                        Przysięga w Kościele:
                        Pan Młody: "Ja (imię Pana Młodego) biorę sobie Ciebie (imię Panny Młodej) za
                        żonę i ślubuję Ci miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie
                        opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i
                        Wszyscy Święci."

                        Po Panu Młodym te same słowa powtarza Pann Młoda...

                        Przy wymianie obrączek Pan Młody mówi: "(imię Panny Młodej) przyjmij tą obrączkę
                        jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego."

                        Po Panu Młodym te same słowa powtarza Panna Młoda...
                • tapatik Re: Trzeba było 19.10.07, 09:40
                  ann.k napisała:

                  > Takie małżeństwa pozostają nadal małżeństwami, zaś nigdy nie będą
                  > tworzyły rodziny z punktu widzenia Kościoła.
                  >
                  > Yagiennka, naprawdę nie widzisz różnicy między pobieraniem się z
                  > założeniem, że dzieci nie będzie i składaniem fałszywej przysięgi w
                  > związku z tym

                  W którym miejscu przysięgi małżeńskiej jest powiedziane, że małżeństwo musi mieć
                  dzieci? Nigdzie. W związku z tym można złożyć tę przysięgę nawet wtedy, jeśli
                  para małżeńska zakłada, że dzieci mieć nie chce.
    • enith do vvrotki 16.10.07, 20:23
      Oto treść mojej przysięgi, przetłumacz sobie:

      “…To have and to hold,
      From this day forward,
      For better, for worse,
      For richer, for poorer,
      In sickness and in health,
      To love and to cherish,
      ‘Till death do us part.”

      Jak już przetłumaczysz to zorientujesz się, że nigdzie i nikomu nie przysięgałam
      rodzenia dzieci, ani, że rodzina to tylko w zestawie 2+. Nie jestem katoliczką,
      takoż mój mąż, ale tobie to chyba naprawdę trudno pojąć. Za mąż wyszłam, bo
      kocham tego faceta nad życie i chcę się z nim zestarzeć, z dziećmi lub bez. Ale
      ty sprowadziłaś kobietę w małżeństwie do roli klaczy rozpłodowej. Rozumiem, że
      jeśli nie dasz mężowi dzieci, to ten najzwyczajniej poszuka sobie innej klaczy,
      bo przecież rodzina bez dzieci to nie rodzina, prawda? Dziękuję losowi, że nie
      mieszkam w Polsce i nie wchodzę w interakcję z ludźmi o tak ograniczonych
      horyzontach, jakie ty prezentujesz. Moje życie - moja sprawa. Ja nie czuję się
      upoważniona do mówienia ci, że masz mieć np. troje dzieci, ty nie wtrącaj się do
      tego, jak ja chcę żyć. Może będę mieć dzieci w przyszłości, a może nie, ale komu
      jak komu, tobie akurat guzik do tego. Zajmij się własnym małżeństwem zamiast z
      uporem maniaka "nawracać" ludzi o odmiennym niż twój sposobie na życie.
      • enith Re: do vvrotki 16.10.07, 23:21
        I jeszcze jedno: zarowno w swietle prawa polskiego, jak i
        amerykanskiego, stanowimy z mezem rodzine, co przejawia sie m. in. w
        tym, ze na wypadek pobytu na szpitalu moge go odwiedzic, a ktore to
        prawo przysluguje wylacznie czlonkom rodziny pacjenta. Jesli wiec
        masz nawet dziesiecioro dzieci z konkubentem, to w szpitalu bedziesz
        mogla sobie popatrzec na niego przez szybke, bo nie stanowicie
        rodziny i nie wpuszcza cie na oddzial. Twoj argument wiec, ze
        rodzina to tylko z dziecmi mozesz sobie potluc o kant wiesz czego. A
        to, ze kosciol katolicki nie rozpoznaje naszego malzenstwa jako
        rodziny to chyba oczywiste. Przeciez nie jestem katoliczka, dla
        kosciola katolickiego nie istnieje.
        • vvrotka Re: do vvrotki 17.10.07, 00:05
          Żal mi Ciebie jak czytam co piszesz, wyłączyłaś myślenie albo brakuje ci
          inteligencji.
          Po pierwsze o co sie spierasz piszesz cyt"Za mąż wyszłam, bo
          kocham tego faceta nad życie i chcę się z nim zestarzeć, z dziećmi lub bez" to
          znaczy, sama nie wiesz czy te dzieci chcesz mieć... zdecyduj sie w końcu i
          pojmij różnice o jakiej ja mówię.

          Po drugie, nigdzie w moim wywodzie nie sprowadziłam kobiety w małżeństwie do
          roli klaczy rozpłodowej, problemy ze zrozumieniem tekstu widzę, skoro nic nie
          zrozumiałaś to nie zrozumiesz. Podchodzisz nielogicznie i chaotycznie czepiasz
          sie nie tego co jest sednem sprawy.

          Po trzecie sedno tkwi w tym, że jeśli dwoje ludzi się kocha chcą być ze sobą to
          niech będą, ale jeśli podejmują decyzje o związku małżeński to składają
          przysięgę, chyba nie dla formalności. Treść jest taka a nie inna (nie chodzi o
          to ile dzieci sie bedzie mieć, gdzie ja ci wyliczam ile masz mieć, bzdury jakieś
          piszesz).Jeśli normalny, inteligentny, człowiek składa przysięgę to znaczy że
          wie co robi i przestrzega tego.
          • vvrotka Re: do vvrotki 17.10.07, 00:11
            A co ty przysięgałaś w takim razie to nie wnikam, na tzw. "Zagranicy" to różne
            bzdury zachwycają ludzi. W Polsce jest przysięga o jakiej mówię wyżej, i nikt ci
            nie karze wracać i poszerzać ludziom horyzonty.
            • enith Re: do vvrotki 17.10.07, 00:23
              Na tzw. "zagranicy" nikt nie zaglada mi do loza malzenskiego tak
              chetnie, jak ty to robisz. Z zalem stwierdzam, ze opinie o tym, ze
              Polacy sa w swiecie postrzegani jako zacofani i nietolerancyjni
              jednak maja swoje uzasadnienie - a ty stanowisz modelowy przyklad
              tej nietolerancji i zacofania. Nie potrafisz pojac, ze ktos moze
              miec inna od twojej recepte na zycie i krytykujesz, opluwasz i
              zarzucasz mi oszczerstwa (jestes katoliczka, prawda?).
            • kropotkina Re: do vvrotki 17.10.07, 11:21
              Czy ty wwrotka nie próbujesz być świętsza od papieża?
              Kościelna przysięga małżeńska w całości brzmi: "Ja N., biorę Ciebie N. za żonę
              (męża) i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie
              opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny
              i wszyscy święci." Ani słowa o dzieciach.

              W USC przysięga się następująco: "Świadomy/a praw i obowiązków wynikających z
              założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z N. i
              przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i
              trwałe." Nie ma żadnych przyrzeczeń dotyczących dzieci, ani RODZINY (nawet jeśli
              przyjmiemy twoją definicję rodziny) - przysięga dotyczy tylko małżeństwa,
              odnośnie RODZINY jedynie informuje się urząd, że jest się świadomym praw i
              obowiązków. Dla jasności: w żadnych przepisach nie ma, że obowiązkiem
              wynikającym z założenia rodziny jest posiadanie dzieci.
              • vvrotka Re: do vvrotki 17.10.07, 11:44
                Byłaś kiedyś na ślubie?? Na całej ceremonii?? Przysięga to część, w dalszej
                części ksiądz pyta małżonków i oni przyrzekają, m.in. o kwestię właśnie dzieci.
                Co do mojej świętości, to wybacz ale znajomość i przyjmowanie sakramentów, a
                przede wszystkim rozumienie ich sensu to jedna z podstaw mojej wiary.

                Nie moja wina że nie rozumiesz, ze rodzina to więzy krwi, przyjmujesz do
                wiadomości tylko to co jest ci wygodne tak robi większość i ok ich sprawa, ale
                potem dziwią się że okazuje się, że jest im źle, że jest bardzo dużo rozwodów,
                zdrad. Ludzie sami sobie stwarzają problemy żeby mieć na co narzekać
                najwyraźniej, bo nie rozumieją własnych decyzji i wynikający z tego konsekwencji.
                • kropotkina Re: do vvrotki 17.10.07, 12:22
                  > Przysięga to część, w dalszej
                  > części ksiądz pyta małżonków i oni przyrzekają, m.in. o kwestię
                  > właśnie dzieci.

                  To pytanie masz na myśli?:
                  "Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was
                  Bóg obdarzy?"
                  To nie jest pytanie, czy małżonkowie CHCĄ MIEĆ dzieci, ale czy chcą ewentualne
                  dziecko przyjąć z miłością. Ja np. nie chcę mieć dzieci, ale gdyby mnie "Bóg
                  obdarzył" chciałabym je przyjąć z miłością.

                  > Nie moja wina że nie rozumiesz, ze rodzina to więzy krwi

                  Czyli np. małżeństwo + dziecko/dzieci adoptowane nie stanowią według ciebie rodziny?

          • enith Re: do vvrotki 17.10.07, 00:16
            vvrotka, ty chyba jestes, za przeproszeniem, ograniczona. Przysiega,
            ktora zlozylam mezowi w sadzie w dniu slubu nie wspomina, ani nie
            naklada na przyszlych malzonkow obowiazku posiadania dzieci. Co
            wiecej, kwestie te omowilam z mezem przed slubem. A ty dalej swoje,
            ze przysiegalam i ze lamie przysiege. Domyslam sie, ze nie pokusilas
            sie o przetlumacznie z angielskiego tresci poprzedniego posta, a
            szkoda. Moze wtedy przestalabys sie upierac jak ten beton, ze komus
            przysiegalam rodzenie dzieci. Moj maz tego ode mnie nie wymaga, a ty
            namietnie wmawiasz mi klamstwo i oszustwo. Wybacz, ale z takimi
            argumentami ja dyskutowac z toba nie bede, bo nie mam ochoty znizac
            sie do poziomu dyskusji, ktory tu prezentujesz z braku
            merytorycznych argumentow.
            • vvrotka Re: do vvrotki 17.10.07, 11:28
              Nie bedę tłumaczyć czegoś co nie dotyczy kraju w którym żyję, formę betonowego
              rozumowania sama prezentujesz wystarczy przecyztac co ty wypisujesz. Wszystko
              odnosisz do siebie, a ja nie mówię o Tobie nie jesteś pępkiem świata i nie
              interesuje mnie co Ty przysięgałaś gdzieś tam na świecie. Mówię o sprawach które
              dzieją się w Polsce i jeśli masz odrobinę rozumu to załapiesz czego dotyczą moje
              posty, jeśli nie, przykro mi. Merytoryczne argumenty dostałaś kilka postów wyżej
              i nawet nie potrafisz ich odpowiednio zinterpretować. Nie zamierzam dalej z
              Tobą polemizować, bo jak można z kimś kto nie rozumie prostych rzeczy.
              • friday133 Re: do vvrotki 17.10.07, 13:42
                Vyvrotka ma poniekąd rację w jednej kwestii.
                Jeśli zawiera się małżenstwo w obrządku KK, to kościół zakłada, że
                chcecie mieć dzieci.
                A jeśli z góry nie planujecie ich mieć, to małżeństwo jest w oczach
                kościoła nieważne.
                Jeśli w sądzie kościelnym powiecie, że od poczatku nie chcieliście
                absolutnie mieć dzieci, powinno to wystarczyć za przesłankę do
                unieważnienia małżeństwa KOŚCIELNEGO.
                • enith Re: do vvrotki 17.10.07, 19:55
                  Oczywiście, ale nie każdy zawiera małżeństwo w obrządku kościoła katolickiego
                  (czy innego kościoła). Tymczasem cała dyskusja zaczęła się od napastliwego postu
                  vvrotki "to czemu wychodzicie za mąż jeśli nie chcecie mieć dzieci??" Tak, jakby
                  gdzieś było napisane, że KAŻDE małżeństwo MUSI mieć dzieci. Guzik, a nie musi. W
                  celu rozmnażania doprawdy nie trzeba się żenić/wychodzić za mąż, ani też
                  zawieranie małżeństw nie jest zarezerwowane wyłącznie dla tych, którzy potomstwo
                  mieć chcą.
                  • friday133 Re: do vvrotki 19.10.07, 00:39
                    Ależ ja się zgadzam z tobą całkowicie, niemniej jednak zakładam, że
                    vvrotka ze swojego KK punktu widzenia ma rację wink
                    Ja akurat miałam dziecko poza małżeństwem, a w małżeństwie z wyboru
                    dzieci nie mam smile
          • tapatik Re: do vvrotki 19.10.07, 09:43
            vvrotka napisała:

            > Żal mi Ciebie jak czytam co piszesz, wyłączyłaś myślenie albo
            > brakuje ci inteligencji.

            Proszę o przestrzeghanie zasady, że w dyskusji atakujemy pogląd rozmówcy, a nie
            samego rozmówcę.

            > Po pierwsze o co sie spierasz piszesz cyt"Za mąż wyszłam, bo
            > kocham tego faceta nad życie i chcę się z nim zestarzeć, z dziećmi
            > lub bez" to znaczy, sama nie wiesz czy te dzieci chcesz mieć...
            > zdecyduj sie w końcu i pojmij różnice o jakiej ja mówię.

            Dla mnie to oznacza, że Enith chce być ze swoim facetem bez względu na dzieci.
            Jej wypowiedź wcale nie oznacza, że jest niezdecydowana.

            > Po drugie, nigdzie w moim wywodzie nie sprowadziłam kobiety w
            > małżeństwie do roli klaczy rozpłodowej,

            Ale za to cały czas twierdzisz, że skoro dwie osoby wzięły ślub, to muszą mieć
            dzieci.

            > problemy ze zrozumieniem tekstu widzę, skoro nic nie
            > zrozumiałaś to nie zrozumiesz. Podchodzisz nielogicznie
            > i chaotycznie czepiasz
            > sie nie tego co jest sednem sprawy.

            Znowu atakujesz rozmówcę.

            > Po trzecie sedno tkwi w tym, że jeśli dwoje ludzi się kocha chcą
            > być ze sobą to niech będą, ale jeśli podejmują decyzje o związku
            > małżeński to składają przysięgę, chyba nie dla formalności. Treść
            > jest taka a nie inna (nie chodzi o to ile dzieci sie bedzie mieć,
            > gdzie ja ci wyliczam ile masz mieć, bzdury jakieś piszesz).

            A w którym miejscu Enith pisze o ilości dzieci? Chodzi o sam fakt, że te dzieci
            mieć musi, a Ty piszesz, że z przysięgi małżeńskiej wynika, że małżeństwo musi
            mieć dzieci. Konkretnie chodzi mi o tę wypowiedź:

            <cytat>
            Po drugie jeśli ślub cywilny : "Świadomy praw i obowiązków wynikających z
            założenia RODZINY (...)" Rodzina to nie dwoje ludzi, to związek.

            "Rodzina jest grupą złożoną z osób połączonych stosunkiem małżeńskim i
            rodzicielskim”. Polskie określenie „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”.
            Małżeństwo dwojga ludzi staje się rodziną z chwilą poczęcia, a potem urodzenia
            pierwszego ich dziecka.
            <koniec cytatu>

            Czyli jednak cały czas uważasz, że rodzina to mąż+żona+dziecko (dzieci), czyli
            jeśli dwie osoby się pobrały i nie mają dzieci, to złamały przysięgę małżeńską,
            bo w niej jest zapisane, że muszą mieć dzieci. Tymczasem w przysiędze
            małżeńskiej czegoś takiego nie ma.

            > Jeśli normalny, inteligentny, człowiek składa przysięgę to znaczy
            > że wie co robi i przestrzega tego.
        • aron2004 Re: do vvrotki 20.10.07, 08:26
          enith napisała:

          > I jeszcze jedno: zarowno w swietle prawa polskiego, jak i
          > amerykanskiego, stanowimy z mezem rodzine, co przejawia sie m. in.
          >w tym, ze na wypadek pobytu na szpitalu moge go odwiedzic, a ktore
          >to prawo przysluguje wylacznie czlonkom rodziny pacjenta.

          Bzdura. Wcale tak nie jest. Wpuszczane są również osoby spoza
          rodziny pacjenta.
    • agra1 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 18.10.07, 12:36
      Przeczytałam cały wątek i ajkoś nieprzyemnie mi. Jak zwykle z tematu
      założycielskiego zeszło na obrzucanie sie inwektywami...

      A co do tematu - nenne, nie zamierzam CIe namawiać na dziecko. Tu
      nie ma miejsca na decyzję typu "no niech ci będzie, jak już
      koniecznie chcesz...", bo ucierpią na tym wszyscy zainteresowani, a
      najbardziej dziecko. Ale odebranie facetowi prawa do ojcostwa (czy
      kobiecie do macierzyństwa) jest jedną z okrutniejszych rzeczy, jakie
      można zrobić kochanemu człowiekowi. Jedyne rozwiązanie jakie widzę -
      to rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa.

      Może być tak, żę jeśli zajdziesz w ciążę, to pokochasz swoje
      dziecko. Ale nie musi. Warto przemyśleć kwestię całościowo - nie
      tylko pod kątem okresu pieluchowego, ale i przyszłości i starości -
      bez dzieci możecie np odłożyć więcej pieniędzy na okres emerytalny,
      przygotować sobie jakieś zabezpieczenia. Za to dziecko nie tylko
      poda szklankę herbaty, ale się też uśmiechnie, a nie tylko odwali
      zlecenie i wyjdzie.

      To będzie Wasza decyzja i życzę, żebyście umieli ją podjąć -
      niezależnie od tego, jaka będzie. A jeśli zdecydujesz sie na
      dziecko - tyle szczęścia, ile mi daje każdego dnia mój synek.

      Pozdrawiam
      Agra
      --
      Bóg stworzył człowieka bo nie podobała mu się małpa. Dalszych
      eksperymentów zaprzestał.

      Mark Twain
    • meganka.2 trzymajcie mnie ludzie... 19.10.07, 01:06
      nenne napisała:

      > Jest to dla mnie problem, bo nie mam ochoty "umoczyć" swojego
      > życia, pracy, zainteresowań, bo wiem że musiałabym ze swojego
      własnego życia
      > zrezygnować.

      Wiesz co... jaka szkoda, że kiedyś Twoja rodzicielka dała
      się "umoczyć" żebyś Ty mogła teraz wypisywać takie oto brednie.
      Facet jak mądry, niech poszuka kobiety, która chętnie urodzi mu
      dziecko. A Ty kup sobie kotka (pamiętaj kotkowi też trzeba dać jeść
      i czyściś kuwetę... nie, nie kupuj kotka.. i jego szkoda)
    • nenne Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 21.10.07, 19:40
      Kiedy to forum znalazło się na stronie głównej Gazety i dyskusja w założonym
      przeze mnie wątku się rozwinęła, miałam ochotę dopisać się i podziękować za
      kulturalną wymianę poglądów i wyważoną rozmowę. Czułam się miło, jakbym
      zaprosiła kilka(naście) uprzejmych osób na rozmowę przy herbacie. Teraz pojawiło
      się trochę pyskówek, kilka radykałek, które wiedzą lepiej ode mnie, jaka jestem
      i co powinnam zrobić. Tym bardziej dziękuję osobom, które zachowały kulturę, bo
      to po prostu bardzo miłe rozmawiać na tak delikatne tematy bez agresji i
      zgrywania kaznodziei.
      Dzieci nadal nie mam i już raczej mieć nie będę - utwierdziłam się w swojej
      decyzji. Nadal nie wzruszają mnie dzieci, na żadnym etapie rozwoju. Zdecydowanie
      wolę swoje życie niż życie poczęte smile
      Nie doszliśmy jednak do porozumienia, więc problem jest otwarty, ale chyba też
      idealistyczne oczekiwania męża trochę się urealniły. Myślę, że jednak zostaniemy
      we dwoje.
      • adomas Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 22.10.07, 20:16
        Dzień dobry nenne,
        2 stycznia urodził nam się syn Mateusz, zaplanowany i oczekiwany.
        Jestem ojcem i chciałem powiedzieć, że jestem w stanie wyobrazić sobie twój
        sposób myślenia i odczuwania, nie chcę też do niczego Cię namawiać a tylko
        przedstawić swój punkt widzenia.
        Otóż zazwyczaj nie myślałem o dzieciach per "dzieci" tyko "ludzie". Cały czas
        pamiętam też, że sam byłem dzieckiem i o wtedy czułem i myślałem o
        "dorosłych". Teraz mam 31 lat i czuję się po prostu człowiekiem/dzieckiem na
        innym stadium rozwoju. Kiedy poznałem miłość mężczyzny do kobiety to po jakimś
        czasie zapragnąłem poczuć miłość rodzicielską, podzielić jeszcze z kimś nasze
        uczucie. Pojawił się nowy człowiek a ja czuję się szczęśliwy że on jest i
        zobligowany aby pomóc mu najlepiej jak umiem aby rozwijał się zdrowo i jak
        najlepiej pod każdym względem. W jakiś sposób czuję, że jestem winien jemu to
        wszystko, począwszy od tego że przyczyniłem się do jego urodzin, a skończywszy
        na pomocy w jego wyszkształceniu i wychowaniu.
        Moja żona pracuje od 7 rano do 14tej a ja w tym czasie opiekuję się naszym
        synem. Są to wspaniałe dla mnie chwile patrzeć jak się rozwija.
        Potem wraca a ja pracuje w domu ale też patrzę wciąż na niego i pomagam w razie
        potrzeby.
        Dzielimy się obowiązkami domowymi sprawiedliwie.
        Czasami zostawiamy Mateusza pod opieką niań/babć i idziemy do kina lub do
        restauracji. Jeździmy też z nim po Polsce.
        Jestem bardzo szczęśliwy i tym chciałem się z Tobą podzielić.
        Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci abyś była szczęśliwa i w zgodzie z własnymi
        pragnieniami.
        Adam
        • elodia Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 23.10.07, 20:21
          jesli chodzi o koscielny slub

          W przysiędze małżeńskiej jest tylko zobowiązanie o wychowaniu w
          wierze katolickiej dzieci, jeśli się pojawią. Nie ma zobowiązania do
          płodzenia. A podczas podpisywania protokołu
          jest pytanie "CZY CHCESZ mieć dzieci" i każde z przyszłych małżonków
          odpowiada na nie osobno, kiedy drugie nie słyszy. Jest pytanie CZY
          CHCESZ!!!

          Jesli zas chodzi o reszte
          nie bardzo to mądre
          dziecko musi byc chciane przez oboje rodzicow
          kolezanka miala dziecko "z milosci dla meza"
          tiaa
          ona wyraznie mu powiedziala ze dzieci do lat 6 doprowadzaja ją do
          furii wiec ona urodzi, on bedzie wychowywal
          a on liczyl - aaależ, urodzi to się w niej macierzyńskie obudzą
          po 3 mc macierzynskiego poszla do pracy
          uprzedzala
          nie wierzyl
          dzwonil do domu
          w koncu wsykoczyl z pracy
          a w domu zaryczane dziecko, zony nie ma
          byla w pracy
          w dodatku zaczela sie leczyc, bo te 3 miesiace macierzyńskiego to
          byl dla niej horror
          i tak
          dziecko jej prawie nie obchodziło
          owszem -pojsc z corka na spacer, pobawic sie, poprzytulac, ale nie
          zrobila przy małej nic
          rodzine mieli daleko
          pan mąż wściekly w koncu wzial wychowawczy i narzekał... nawet
          rozwiesc sie nie moge bo... i tak zostane z dzieckiem! a do domu
          dziecka nie dam
          w koncu jakos przeszly te lata
          dzieciak poszedl do szkoly
          teraz znowu sie kochają
          wszystko gra
          ale, jak wczesniej mowil ze chce miec dwojke, tak teraz milczy

          i tak dobrze, ze dziecko nie wylądowało w sierocińcu!!!



          --
          Nie zaprzestajemy naszego dociekania i kres naszych poszukiwań będzie powrotem do miejsca wymarszu i poznaniem tego miejsca po raz pierwszy.
          • vvrotka Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 24.10.07, 21:52
            Coś nie rozumiesz o czym mówisz, Jeśli już zahaczasz o protokół, to zdaj sobie
            sprawę z faktu, że to dokument i może być wykorzystany gdy jedno z narzeczonych
            odpowie że NIE CHCE DZIECI, jako dowód na unieważnienie małżeństwa. W tekście
            przysięgi, nie jest TYLKO o wychowaniu w wierze ale przyrzekasz że przyjmiesz i
            po katolicku wychowasz potomstwo jakim cię Bóg obdarzy, reszta wynika jasno z
            nauk wiary, które widzę są ci obce. Poza tym sama napisałaś, że jest to pytanie
            ... więc jeśli nie widzisz różnicy miedzy pytaniem a przysięgą to masz problem.
            Tylko tyle chciałam dodać, bo irytują mnie wypowiedzi osób które coś tam wiedzą
            ale nie rozumieją sensu.
    • sandra00 Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 22.10.07, 10:48
      Rozumiem Cię . My również przez 16 lat bycia razem nie mieliśmy
      dzieci ! Dziecko urodziłam mając 30 lat ! po pierwsze powinnaś
      zastanowić się chyba bardziej nad tym problemem , nie wiem ile masz
      lat , ale pomyśl czy kiedyś nie nastanie taki dzień że będziesz
      chciała mieć dziecko , jeżeli naprawdę tak jest to załatw ten
      problem już teraz z mężem bo facet nie myśli jak kobieta i będzie
      caraz gorzej , problem który teraz jest mały stanie się ogromny a
      moim zdaniem powinnaś poprostu go zapytać czy fakt posiadania
      dziecka jest dla niego ważniejszy niż wasz związek który jak dotąd
      się układał ! a jeżeli Ty masz inne plany na życie niź on to chyba
      lepiej się teraz rozstać ! największym błędem byłoby gdybyś zaszła w
      ciążę dla niego , napweno kochałabyś te dziecko , ale zawsze gdzieś
      w podświadomości miałabyś przed sobą swoje plany których nie
      zrealizowałaś ! a teraz inna strona chcę Ci powiedzieć że nie należę
      do tzw.matek polek i dlatego uważam że wystarczy dobra organizacja i
      mimo tego że masz dziecko , możesz swoje plany nadal organizować ,
      wystarczy dobra opiekunka do dziecka no i mąż " który tak bardzo
      chciał potomka to niech teraz bawi " , ja wróciłam do pracy pół roku
      po porodzie , ale możesz być przecież tylko 4 miesiące to i tak dużo
      im bardziej będziesz się spełniać w swoich planach tym bardziej
      będziesz się spełniać jako matka , bo siedząc z dzieckiem w domu
      możesz jedynie "wysiedzieć" depresję .pozdrawiam i dodam iź
      oczywiście każdy ma inne zdanie !!!
    • tezbudowlaniec Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 24.10.07, 14:33
      Tak, mi się wydaje Nenne, że twoje małżeństwo to głównie ty. Twoje
      potrzeby, twoje zainteresowania, twoja praca. Nie ma tam miejsca na
      drugiego człowieka o ile się nie podporządkuje, a co mówić o
      trzecim. Mogłoby być dogadanie się w stylu: ok, ale tylko jedno
      dziecko. Nawet tak się nie da? Może to i lepiej, bo przy takiej
      mamusi, szkoda by było dzieciaka. A tak to szkoda szanownego
      podporządkowanego małżonka.
    • zabka-zielonka Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 25.10.07, 18:09
      nenne... myślę, że może powinnaś zastanowić się dlaczego akurat taki
      jest Twój stosunek do dzieci. To, żę myślisz w taki sposób musi mieć
      swoją przyczynę. Nie chcę abyś zrozumiałą moją wypowiedz jako próbę
      oceniania Ciebie albo udowadniania Ci, że coś z Tobą nie w
      porządku.. Poprostu uważam, że czasami przyczyną takich rozterek ( w
      tym przypadku niepewności w stosunku do ewentualnego macierzyństwa)
      może być skrywana głęboko rana na psychice, wywołana czymś czego
      nawet nie chcemy pamiętać a co mogło mieć miejsce w dalekiej
      przeszłości. Uważam, że mądry mężczyzna jakim zapewne jest Twoj mąż
      pomoże Ci odnaleźć tą przyczynę a w następstwie Wasz związek umocni
      się dzięki temu. życzę Wam tego serdecznie. Poza tym myślę, że sami
      do końca siebie nie znamy. Wierzę, że miłość potrafi otwierać takie
      zakamarki serc, w których można odnależć nawet miejsce dla dziecka..
      Życzę więc również dużo miłości i pozdrawiam.
    • sineira Re: ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem 25.10.07, 21:30
      Zabrzmi jak banał, ale dajcie sobie trochę czasu.
      Mąż czekał na moją decyzję 7 lat. Nie naciskał, czasami tylko delikatnie
      wspominał. Aż któregoś dnia zaskoczyłam męża wezwaniem do prokreacjiwink
      Zdecydowałam się, nie żałuję. Ale wiem, że gdybym wybrała inaczej, mąż
      uszanowałby tę decyzję. W końcu żenił się ze mną, nie z moją macicą. Faktem
      jest, że od samego początku stawiałam sprawę jasno, oboje wiedzieliśmy, na czym
      stoimy.
      Musicie odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla Was najważniejsze.
      Przedyskutujcie Wasze plany, rozpiszcie je na kartce, przeanalizujcie, ile czasu
      potrzebujesz, by spełnić marzenia. Może uda się osiągnąć kompromis?
      usisz się jednak liczyć z tym, że potrzeba posiadania dziecka może stać się u
      Twojego męża tak silna, że zagłuszy wszystko inne. Wtedy przed Wami trudna
      decyzja, ale nie podejmujcie jej pochopnie.
      Pytasz, jak sobie poradzić. Nie znajdziesz prostej recepty ani na forum, ani
      nigdzie indziej. To są uroki bycia dojrzałym, świadomym i odpowiedzialnym
      człowiekiem - trzeba samemu podejmować decyzje i samemu ponosić ich konsekwencje.
      Życzę szczęścia!
      --
      Gryzilepek
      Twierdza
      "If you hadn't noticed, I just saved the world. Yourself included" (Thief)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka