Dodaj do ulubionych

za co wy tak tych dzieci nie lubicie?:)

11.10.07, 23:05
Macie mezow ktorych kochacie, fajne prace, duzo zainteresowan,
przyjaciol itd. Tylko ta wizja posiadania dziecka straszy was po
nocach... Czy zadna z was naprawde nigdy nie pomyslala ze ten maly
rozwrzeszczany bachor (zreszta jak dlugi rozwrzeszczany? dwa lata?)
wyrosnie kiedys na fajnego nastolatka, potem doroslego,partnera do
rozmow, smiechu, jeszcze jedna osobe do pokochania. Przeciez to nie
koszmar, to dopelnienie zycia, dzielenie sie miloscia z jeszcze
jedna osoba. Co w tym strasznego? Maz bedzie lub nie, przyjaciele
tez a dziecko zawsze bedzie kawalkiem was. Brzmi to patatycznie ale
tak wlasnie na to patrze. Bez dzieci czlowiek dziwaczeje i zamyka
sie na wiele spraw. Poza tym nie wyobrazam sobie prawdziwej milosci
miedzy kobieta a mezczyzna, ktora nie chcialaby znalezc swojego
przedluzenia w dziecku. Mysle ze wiekszosc was zmieni jeszcze
zdanie, moze wlasnie nie trafila na mezczyzne, ktorego by na tyle
pokochala zeby miec z nim dziecko.
Edytor zaawansowany
  • bozywoj1 12.10.07, 00:22
    Calkowicie sie z Toba zgadzam. Kobiety ktore tak mysla zasluguja na szacunek i
    uznanie. Kobieta potrafi pogodzic macierzynstwo z kariera zawodowa.
    Niestety sa tez kobiety nastawione do zycia egoistycznie, CZytam iedna z
    wypowiedzi: "jest mi wygodnie i dobrze bez potomstwa, mogę się rozwijać i
    realizować zawodowo, pogłębiać swoją wiedzę, jestem wolna, niczym nie "uwiązana"
  • arieska 17.10.07, 19:07
    bozywoj1 napisała:

    > Calkowicie sie z Toba zgadzam. Kobiety ktore tak mysla zasluguja na szacunek i
    > uznanie. Kobieta potrafi pogodzic macierzynstwo z kariera zawodowa.

    A czy koniecznie musi? I oczywiscie ani slowa o pomocy ze strony ojca dziecka.
    Tylko kobieta musi, powinna itd.

    > Niestety sa tez kobiety nastawione do zycia egoistycznie

    Po pierwsze nie Twoja sprawa, jakie kto ma prioryety w zyciu. A poza tym widze
    juz, ze duzo osob na tym forum zapomina,ze czesc kobiet nie posiada instynktu
    macierzynskiego. Nie jest to kwestia egoizmu, ale braku potrzeby macierzynstwa.
    Ale chce czy nie chce-trzeba zmusic, prawda?
  • sabrossa 12.10.07, 01:30
    Nie mam meża, ale fajna i kreatywną pracę. Naprawdę nigdy nie pomyślałam, ze ten
    mały ssak kiedyś urośnie, wpadnie w złe towarzystwo, będzie brał amfę a mamie
    nic nie przyniesie. Lobuz !!
  • sliwew 16.10.07, 10:33

    -- praca wypełni ci wszystkie oczekiwania-przytuli,da
    buziaka.pogłaszcze,kiedy złe,wysłucha..bzdura-kiedys przyjdzie
    moment-gdy sie zorientujesz-ze jesteś samontna-sama doceniasz sie
    przez pracę ale gdy grypa,gdy zachorujsz kto pocieszy,da herbatkę-
    tak po ludzku-nie górnolotnie-ze praca to twoje spełnienie---a kiedy
    ja stracisz-to co-koniec zycia!!!
    (+ +)
  • sabrossa 16.10.07, 12:40
    iż jestem samotna smile, tak więc jest ktoś, kto robi mi herbatkę a nawet - zdarza
    się - przynosi śniadanie do łóżkasmile. Natomiast na kilkumiesięczne dziecko w
    takich sytuacjach raczej bym nie liczyła
  • confused.girl 16.10.07, 11:08
    nie mam kochającego męża ani dobrej pracy, bo jestem na to jeszcze za młoda
    big_grinDDD nie wiem czy będę mieć kiedyś dzieci, pewnie tak, ale póki co wkurzają
    mnie niemiłosiernietongue_out po prostu mam alergie na ich płacz i wrzask, a jeszcze
    większa alergie mam na rodziców pozwalających im na wszystko i nie liczących sie
    z otoczeniemindifferent
    --
    uk.youtube.com/watch?v=yAfcVldfPec
  • grzeg_sz_1 17.10.07, 10:18
    a pomyślałaś że takim bachorem Ty byłaś??
    No, chyba że TEN bachor to był wyjątek w skali galaktyki, grzeczny i spokojnysmile
    Albo też tak tresowany przez rodziców że bez pozwolenia nie oddychał???

    Sorry, ale nie moglem się powstrzymać
  • confused.girl 17.10.07, 19:27
    grzeg_sz_1 napisał:

    > a pomyślałaś że takim bachorem Ty byłaś??

    no i co z tego? nie możesz wytoczyć lepszego argumentu? musisz się podpierać
    żałosnym i nic nie znaczącym " a nie pomyślałaś, że ty też byłaś...".


    > No, chyba że TEN bachor to był wyjątek w skali galaktyki, grzeczny i spokojnysmile
    > Albo też tak tresowany przez rodziców że bez pozwolenia nie oddychał???


    nie byłam aniołkiem, ale nie byłam też małym tyranem. nie wszytskie dzieci to
    rozpuszczone gnojki, ale niestety coraz więcej rodziców pozwala dzieciakom na
    dosłownie wszystko.
    Zreszta ja nie rozumiem o co ta cała dyskusja??? co Cie obchodzi czy lubie
    dzieci czy nie? czemu to Cię tak boli, ze te bachory mnie wkurzaja? nie masz nic
    lepszego do roboty?

    --
    uk.youtube.com/watch?v=yAfcVldfPec
  • jop 16.10.07, 11:24
    Bo to strata czasu - po co czekać, aż z tego czegoś wyrośnie coś
    ciekawego (albo i nie), skoro jest tylu ciekawych, "gotowych" ludzi
    dookoła?

    Liczne znane mi przypadki ludzi nieutrzymujących kontaktów ze swoimi
    rodzicami świadczą o tym, że z tym "zawsze byciem częścią" to jaka
    bzdura.
  • ansil 16.10.07, 11:28
    no widzisz i to jest wlasnie ten stereotyp powielany
    przez "wszystkich", ze dziecko to "dopelnienie zycia". Sa ludzie,
    ktorych zycie jest pelne bez dziecka i wkurza mnie to, ze sa
    uznawani za wybrakowanych przez spoleczenstwo.

    Piszesz "Bez dzieci czlowiek dziwaczeje i zamyka sie na wiele
    spraw" znowu popadajac w ten sam poglad ogolu. Z dziecmi tez ludzie
    dziwaczeja.. Czasami nawet bardziej.. Pieluchowe zapalenie mozgu
    czesto pozbawia kobiety kobiecosci, z facetow robi cieple kluchy.
    Nie mowie, ze zawsze- ale skoro ty masz prawo mowic, ze bezdziectni
    dziwaczeja, to moze i ja mam prawo do uogulniania w tej kwestii..


    "Poza tym nie wyobrazam sobie prawdziwej milosci miedzy kobieta a
    mezczyzna, ktora nie chcialaby znalezc swojego przedluzenia w
    dziecku."- to Ty sobie nie wyobrazasz, Twoj wlasny wybor- czemu
    narzucac ten wybor komus innemu? Jak np nie wyobraza sobie siebie z
    wrzeszczacym (tego sie nie da ominac) niemowleciem przyczepionym do
    cycka (no bo nastepnie "dziecko TRZEBA karmic piersia). Dla mnie
    karmienie dziecka piersia jest nie do wyobrazenia, nie akceptuje
    powszechnego wywalania cycka gdziekolwiek, bo karmie moje centrum
    wszechswiata.

    Pozwolcie ludziom czynic wlasne wybory. Rzygac mi sie chce, kiedy
    kolejny raz na rodzinym spotkaniu slysze, ze najwyzszy czas na
    dzidziusia, ze kolezanka X z wozkiem chodzi. To jest tylko i
    wylacznie wybor moj i partnera i wara innym do tego.

    --
    W mózgu kobiety jest takie miejsce (wielkości mniej więcej ziarenka
    groszku), które rozumie, że mężczyzna otoczony kolegami z biura NIE
    powie przez telefon:
    "Ja też cię kocham, CAŁUSKI".
    Jednak odkładając słuchawkę, jest rozżalona.
  • ansil 16.10.07, 13:33

    --
    W mózgu kobiety jest takie miejsce (wielkości mniej więcej ziarenka
    groszku), które rozumie, że mężczyzna otoczony kolegami z biura NIE
    powie przez telefon:
    "Ja też cię kocham, CAŁUSKI".
    Jednak odkładając słuchawkę, jest rozżalona.
  • arieska 17.10.07, 19:15
    ansil napisała:

    > no widzisz i to jest wlasnie ten stereotyp powielany
    > przez "wszystkich", ze dziecko to "dopelnienie zycia". Sa ludzie,
    > ktorych zycie jest pelne bez dziecka i wkurza mnie to, ze sa
    > uznawani za wybrakowanych przez spoleczenstwo.

    Analogicznie mozna przeciez stwierdzic,ze ci, ktorzy maja dziecko musieli sie
    dowartosciowac, bo ich zycie bylo smetne i puste. Na to nikt nie wpadnie wink
    Swoja droga to straszne wierzyc, ze dziecko jest koniecznie do pelni zycia i
    szczescia. To chore. Wg mnie moze byc kolejna jego czescia, ale nie czyms
    koniecznym, aby zaczac zyc!
  • bietka2 17.10.07, 19:19
    Jak np nie wyobraza sobie siebie z
    > wrzeszczacym (tego sie nie da ominac) niemowleciem przyczepionym
    do
    > cycka (no bo nastepnie "dziecko TRZEBA karmic piersia). Dla mnie
    > karmienie dziecka piersia jest nie do wyobrazenia, nie akceptuje
    > powszechnego wywalania cycka gdziekolwiek, bo karmie moje centrum
    > wszechswiata.

    W trakcie karmienia raczej nie płacze. A tych kobiet karmiących to
    jakoś mało widac, chyba, że ma się jakąs obsesję.

    Ktos napisał jeszcze, że zna wiele osób, które nie utrzymuja
    kontaktów z rodzicami. A ja np. nie znam żadnej takiej. Moze tu jest
    pies pogrzebany i ta Wasza niechęc wynika z jakichs traumatycznych
    przeżyc z dzieciństwa...

    Zeby było jasne, rozumiem, że ktoś może nie chciec dzieci, nie
    przepada za nimi, moga go irytowac. Ok. Jestesmy rózni i to jest
    fajne. Ale tu jest strasznie duzo agresji i wręcz nienawiści do
    dzieci. Za tym moim zdaniem kryje się jakis problem.
  • daria_nowak 16.10.07, 13:24
    Nie sądzę, żebym zmieniła zdanie. I za śmieszne uważam opinie kierowane do
    prawie 30 letniej kobiety "zmieni Ci się". Nie jesteś mną, więc nie wiesz co
    czuję, mogę tylko starć się to opisać. Tylko trzeba chcieć zrozumieć, co czuję,
    bo nie wszyscy muszą lubić, czy wręcz afirmować posiadanie potomstwa. I chyba
    lepiej, jeśli dzieci nie lubię, irytują mnie, przeszkadzają , wzbudzają niechęć,
    brzydzą ect., ze nie chcę ich mieć, żeby ani siebie, ani ich nie męczyć.
    Czy ja się Ciebie pytam dlaczego tak je lubisz? Te kupki, tarte zupki,
    pieluszki, bunt nastolatka, ciągłą opiekę, ciągłe nakłady, bieganie po szkołach,
    po lekarzach, ciągłe bycie na czyjeś potrzeby? Nie, bo rozumiem, ze ktoś może
    chcieć żyć po swojemu. Więc zrozum tez mnie i nie przekonuj, ze to kwestia
    "mężczyzny". Bo wiem, ze nie.

    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 16.10.07, 13:31
    ta niechęc do posiadania dzieci to jakis defekt mózgu?wink Wcale bym się nie
    zdziwiła, gdyby po przebadaniu osób (kobiet) które nie chcą miec dzieic okazało
    się że np brakuje im jakiegoś hormonu lub substancji w organiźmie. Trzeba by do
    tego podejśc naukowo smile Chęć posiadania dzieci jest często pozarozumowa, po
    prostu czuje się instynkt, wbrew różnych rozumowym wyborom. Ja np tak dokłądnie
    mam. Po prostu mój organizm domaga się dzieci i koniec. Śnią mi się porody,
    czasami uśmiecham się do fajnego dzieciaka na ulicy i wyobrażam sobie jakie
    byłoby moje, czy podobne. A z drugiej strony dzieci często mnie drażnią: nie
    cierpię ich wrzasku, histerii. Lubię natomiast ciekawość świata, zaskakującą
    często spostrzegawczość i inteligencję. Ja rozumiem ze one z tego wrzasku
    wyrosna ale na czas okresu wrzeszczenia chyba je babci oddam wink
    Aha, zauwazyłam ponad to że osoby nbie chcące mieć dzieci często sa agresywne i
    reagują dziwnie na argumenty zwolenniczek dzieci. Nie budzicie przez to
    sympatii. Chociaz ja do nikogo nic nie mam, jak ktoś nie chce to nie, wolna wola.
  • daria_nowak 16.10.07, 13:38
    Widzisz, dajesz nam prawo do własnych wyborów. Dlatego możemy normalnie
    rozmawiać. Ale, gdy po raz 1492 słyszę, ze POWINNAM mieć dzieci, że dzieci sąa
    takie WSPANIAłE i MUSZę. Że bez tego ani rusz. Że mi się odmieni (w domyśle - co
    ty o życiu wiesz jeszcze), że to jedyny sposób na szczęcie. Że zachowuję się
    dziwacznie i jak będzie przy mnie WłAśCIWY mężczyzna... to zaczynam dostawać
    szczękościsku. Czasem, przy 1493 takiej opinii mam ochotę rzucić się do gardła.
    I bywam wtedy agresywna. Bo nie lubię, gdy ktoś przyjmuje mentorski ton, gdy
    narzuca mi sposób w jaki mam żyć. Jeśli ktoś lubi - niech ma. Też to rozumiem,
    ale niech nie narzuca woli innym.

    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 16.10.07, 13:42
    Ale nic na to nie poradzisz. Jesteś w mniejszości, nalezysz do grupy
    nieakceptowanej za bardzo społecznie. To ze ktoś nie chce miec dzieci jest jakąs
    nowością na tysiące lat kultury ludzkiej. Kiedyś nie było takeij opcji i właśnie
    celem małęzństwa oprócz mnożenia majątków było posiadanie dzieci - spadkobierców
    tych majątków.
  • daria_nowak 16.10.07, 13:57
    Ale świat poszedł jednak trochę do przodusmile W różnych krajach nikogo już nie
    dziwią bezdzietne małżeństwa. I u nas kiedyś tak będzie. To kwestia czasu. Poza
    tym, podstawowym problemem nie jest fakt, ze ktoś chce żyć inaczej, tylko, ze
    inni chcą go nawracać. Tak samo dostawałabym szczękościsku, gdyby ktoś mnie
    natarczywie pytał "po co ci były studia/podyplomówka/praca/cośtam; dlaczego nie
    masz trzeciego dziecka?/ dlaczego jesteś wegetarianką, to takie niezdrowe?"...
    Czy w jakiejkolwiek innej sferze ustawiał mi życie. To takie wpychanie się z
    butami w cudze. I dlatego sprzeciw, a nawet czasem agresja nie powinny dziwić.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 16.10.07, 19:53
    Ale tak było jest i będzie. Nie dziw się więc że deszcz pada smile
  • daria_nowak 16.10.07, 23:15
    Zatem Ty się nie dziw, ze odpowiedzi bywają agresywne. Jeśli ktoś się ładuje z
    butami w czyjeś życie (nie proszony, czyli, poniekąd jest to akt agresji), musi
    brać pod uwagę możliwość, ze zostanie z niego brutalnie wyproszony.
    Wy też nie budzicie sympatii (Wy w znaczeniu ogólnym, odnosząc sie do pierwszego
    posta), wkraczając zbyt głęboko w cudze terytorium. Tym tokiem myślenia i
    ostatnim postem sama sobie wyjaśniasz czemu odpowiedzi bywają "różne"- jest
    akcja, jest reakcja.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 16.10.07, 23:29
    Ale kto ci się ładuje w życie? Moim zdaniem zdrowo przesadzasz i jesteś
    nadreaktywna. Ot co. To ty masz problem a nie inni.
  • daria_nowak 17.10.07, 16:15
    Oczywiście, a Ty jesteś wspaniała, genialna. I radośnie omawiasz ze wszystkimi,
    swoje życiowe decyzje. Nie ważne, czy to ciocia, wujek, czy anonimowy człowiek
    na forum. I każdego zapraszasz do szczegółowego omawiania swoich spraw
    intymnych. Czyżbyś poczuła się zagoniona w kozi róg? Za celnie trafiam,
    rozumiem. I dlatego przechodzimy do argumentów ad personam...
    To "Ot co" było ślicznesmile))
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 17.10.07, 22:58
    Akuret przeciwnie smile Omawiam z tym, z kim chcę i generalnie bardzo zradko bo
    sama podejmuję decyzje. Ja w ogóle nie mam takich problemów. Widać ludzie
    szanują mnie i moje poglądy smile
  • daria_nowak 17.10.07, 23:10
    Jeśli nie masz, to nie rozumiem, o czym ze mną dyskutujesz? O czymś, o czym nie
    masz pojęcia? A to faktycznie, jesteś ekspertemsmile

    Nauczyłam się w życiu podejrzliwie odnosić do osób mówiących "jestem dobrym
    człowiekiem", "mam szacunek innych", "ludzie mnie szanują" ect. Często, to
    przekonywanie samych siebie. Pożyjemy zobaczymy. Na bazie Twoich wypowiedzi
    opinię wyrobię sobie sama, z czasemsmile

    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 19.10.07, 01:25
    Bo po to sa fora żeby dyskutować smile A na bazie moich pisanin tutaj neiwiele
    sobie wyrobisz, musiałąbyś mnie znac na żywo. Tutaj możesz się dowiedzieć o
    niektórych moich pogladach i sądach i tylko tyle.
  • daria_nowak 19.10.07, 08:03
    To fakt, są osoby, które wprawdzie nie mają wiedzy ani doświadczeń w omawianym
    temacie, ale muszą dodać swoje trzy groszesmile.

    Nie muszę poznawać Cię bardzo blisko. Wystarczy mi ogólny pogląd na podstawie
    sporej liczby wypowiedzi. Nie kandydujesz wszak do miana mojej przyjaciółki.
    Z wstępnymi ocenami wstrzymam się do szerszego poznania poglądów.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 19.10.07, 12:01
    A trzeba mieć doświadczenie na włąsnym przykładzie aby o czyms rozmawiać? 1
    słyszę. Tutaj pisze wiele kobiet, które dzieci nie mają. Odmawiasz im prawa
    głosu? Wiedzę mam, zapewniam cię, trochę już żyję na tym świecie.
    Co do przyjaciółki to mnie nie rozśmeiszaj smile) Ja mam wspaniałych przyjaciół i
    wspaniałego faceta i nie muszę nikogo szukac na forum. Na forach sobie tylko
    gadam, bo lubię. Twoje frustracje ani stosunek do mnie mnie nie interesują.
  • daria_nowak 19.10.07, 18:21
    Jak byk napisałam: nie mają wiedzy ani doświadczeń w omawianym
    temacie, ale muszą dodać swoje trzy groszesmile.
    WIEDZY ANI DOśWIADCZENIA. Prawie sie do tego odniosłaśsmile. A prawie robi jednak
    różnicę.
    Nie interesują Cię? Każdego trolla interesują, a że kandydujesz do tego
    "szlachetnego" miana...smile
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • sabrossa 16.10.07, 13:41
    dużo, są odpowiedzialne za prawidłową pracę wielu organów, nie tylko jajników smile
  • yagiennka 16.10.07, 13:45
    No właśnie smile Ostatnio czytałam że mózg męski produkuje za mało serotoniny i z
    tego powodu wśród facetów jest więcej ludzi nieszczęśliwych i krócej żyją i
    częściej popełniają samobójstwa. Więc może coś w tym jest. Moze jest hormon
    odpowiedzialny za brak instynktu macierzyńskiego. To by się zgadzało jeśli jest
    wiele kobiet które zmieniają się po urodzeniu własnego dziecka. Czyli organizm
    zaczął produkować coś czego wcześniej nie było smile
  • sabrossa 16.10.07, 13:53
    które mam - wszystko mi działa jak trzeba,na zdrowie nie narzekamsmile
  • bejman2 16.10.07, 17:40
    Cześć dziewczyny.
    Przeważnie siedze na forum wcześniaków. Porównując wypowiedzi wasze
    i mam z tamtego forum, to jest mi was szkoda. Bo nie znacie uczucia
    bezgranicznej miłości jakie czuje matka do dziecka i na odwrót. Tego
    nie da się opisać. Pomyśleć, że tam matki kochają swoje maleństwa i
    walczą o każy oddech, swojego dzieciątka.Miłości nie da sie porównać
    z tarciem zupek, przebieraniem brudnych pieluch, płaczem dziecka.
    Dziecko się kocha za to ,że jest. a jeżeli waszym argumentem jest to
    właśnie, to wychodzi na to, że u was nie chęć do dzieci bierze się
    albo z lenistwa, albo strachem przed opieką i obowiązkiem do końca
    życia. Pamiętajcie życie nie trwa wiecznie nie polega również tylko
    na zabawie. Na starość możecie żałować swoich decyzji, bo wtedy
    zazwyczaj dzieci się zajmują rodzicami.Nie chodzi mi o to by tutaj
    kogoś namawiać do zmiany poglądów, bądź nawracać, bo zbłądził.To
    jest wasz wybór, tak jak moim było zostać mamą dwóch słodkich
    maluchów.Tylko czasami warto się zastanowić trochę nad swoim życiem,
    aby nie przegapić czegoś, na co później może być już za późno.
    Pozdrawiam.
  • daria_nowak 16.10.07, 23:18
    I bardzo dobrze, ze masz takie odczucia. Nikt nie broni, wręcz patrzę na to z
    sympatiąsmile. Ale mówisz, ze nie chcesz nawracać, zatem nie nawracaj, a czym
    innym, niż graniem, na prymitywnych dość emocjach jest cały akapit o starości?
    Kiedyś nosiłam zupki staruszce z parteru. Miała 3 dzieci. Jest to argument na
    coś? Nie, podobnie jak nasze przyszłe żałości nad życiowymi wyborami.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • vvrotka 16.10.07, 19:32
    Upierdliwe jest przekonywanie innych mamuś, że każda kobieta musi urodzić
    dziecko. Nie, nie musi. Czy zakonnice też muszą rodzić? Każdy wybiera świadomie,
    nie możemy kierować się tylko instynktem, bo nie jesteśmy zwierzętami.
    Aczkolwiek nawet u zwierząt zdarzają sie odrzucone dzieci przez matki... Każdy
    wybór związany jest z konsekwencjami, które trzeba przyjąć na siebie.

    Faktycznie gorszą sprawą jest fakt, że kobita decyduje sie pod presją a potem
    cierpi na tym jej dziecko. Powinna żyć sobie na wolności i realizować się skoro
    tak jej dobrze.
  • klapoucha1 16.10.07, 22:49
    jak grochem o ścianę...to tak jak z ateizmem.jestem niewierząca,ale
    wększość 'wierzących' próbuje mnie nawracać,mimo,że nawet nie
    siałabym ich przekonywać do swojej bajki.A oni mnie
    nagminnie.zarzucaja mi nawet brak duchowości.Miewam więcej
    duchowości w chwili korzystania z papieru toaletowego,niż część z
    nich przez całe życie.Miłość jest pełna tylko z dzieckiem?Jesli do
    pogłębienia tej miłości z partnerem potrzeba nowego potomka,to chyba
    to całe uczucie to jakaś lipa!powinno być płomienne i przepastne
    samo w sobie w relacji z partnerem.Wracanie miłości i dawanie
    cząstki siebie?Choćby moja Babcia.Ma dwójkę dzieci-żadne się nią nie
    interesuje już od dawna.To są dorośli ludzie,więc okres buntu i
    wypaczeń maja za sobą,a jakoś nie przynoszą jej tej radości.Ja sama
    chcę mieć dzieci,ale może za 2lata?teraz dzieci nie cierpię.Nie
    cierpię jak wszędzie wrzeszczą i robia co im sie żywnie podoba.Nie
    cierpię jak ktos obok mnie mówi wyłącznie o tym,że dziubdziuś dzis
    zrobił zielona kupke i ona dziwnie pachnie,które zasypki są
    najlepsze,a tematem dnia jest,że kacperek starł sobie
    kolanko.Pracuję w sklepie z modą młodzieżową.Widze te strasze dzieci-
    10-18 lat.Widze jak wygladają,jakiej rynsztokowej mowy używają,jak
    kupuja fifki do zielska,jak odzywaja się do swoich mam,stojących
    obok tylko w charakterze sponsora.Pozatym przypominam fanatyczkom
    macieżyństwa-jako głównego powołania i spełnienia,że człowiek jest
    najmniej płodną istotą wśród zwierząt,więc hola hola! PS: dla
    tych,co tak próbują nawracać,a spali na lekcjach
    biologii,przypominam,że do zapłodnienia potrzeba kobiety z
    MĘŻCZYZNĄ,więc może po facetach też pojeźdzcie,a nie tylko po
    kobietach!
  • yagiennka 16.10.07, 23:07
    Nie zamierzam cię absolutnie nawracać ale widzę że w ogóle nic nie rozumiesz smile
    Nie rozumiesz czym jest macierzyństwo i czym jest chęć posiadania dzieci.
    Faktycznie wy niektórzy chyba macie defekt mózgu jakiś wink
    Tak jasne, jak ktoś chce mieć dzieci to jego uczucie do partnera to lipa smile
    Zastanów się w ogóle co ty bredzisz. Ludzie chcą miec dzieci włąsnie dlatego bo
    się kochają, bo chcą komuś jeszcze dać z siebie to co najlepsze, chcą przekazać
    swoje geny, pokazac świat nowemu małemu człowiekowi, dzieci w dobrym związku
    związkuja jeszcze bardziej ze sobą partnerów, są dopełnieniem, kropką nad "i".
    Kumasz w ogóle coś z tego? A zresztą nie ważne smile
    Tak, ja ci mogę podać dziesiątki przykładów szczęśliwych rodzin z dziećmi, też
    przykłąd mojej koelżanki która sama wychowuje 2 bliźniaków, powtarza bardzo
    często że gdyby nie dzieci nie byłąby w stanie zrobić połowy tego co robi,
    dzieci dają jej siłę. I zapewniam cię że mogę sobie z nią pogadać o setce
    różnych spraw i nigdy nie gadałyśmy o kupkach smile
    Cała reszta twojej tyrady jest z deka zabawna smile Naprawdę więszość z was w ogóle
    nie pdojęła żadnej świaodmej decyzji tylko zwyczajnie się boi włąsnego cienia.
    Takie moje obserwacje. Chciałabym przeczytać mądrą decyzję ale cięzko ją znaleźć.
  • daria_nowak 16.10.07, 23:24
    A argument, ze NIE LUBIę DZIECI wręcz organicznie Cię nie przekonuje? Mnie
    wystarczająco. Wyczerpujący, wiele z tego wynika, tylko trzeba postawić się w
    sytuacji odmiennej, niż własna. Wystarczy chcieć zrozumieć. Tak, jak ja potrafię
    zrozumieć, ze dla Ciebie dzieci sa ważne. Widać ów defekt mózgu mi na to
    pozwala. Być może z jego braku, masz z tym problemywink
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • yagiennka 16.10.07, 23:31
    Nie bo ja też nie lubię dzieci a swoje chce mieć smile Moja koleżanka z bliźniakami
    też nie lubi dzieci smile) Swoje kocha oczywiście.
  • daria_nowak 17.10.07, 00:01
    Ada_adecka wstawiła tu link do bloga:
    malutkie-serduszko.blog.onet.pl/2,ID257937671,index.html. Poczytaj. Warto.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • klapoucha1 18.10.07, 22:20
    nie,no tego juz za wiele.yagiennka,jestes agresywna i zarzucasz mi
    niekumanie,a sama nic nie kumasz.więc może zaparz sobie melisy i
    przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedź-pokaż mi gdzie napisałam,że
    nie chcę mieć dzieci i w związku z tym ich nie cierpię i gdzie
    napisałam,że miłość z dziećmi to lipa.napisałam,że samo
    niezdecydowanie się na posiadanie dzieci nie deprecjonuje miłości
    parnerskiej,a macierzyństwo nie jest tej miłości wyznacznikiem.o
    reszcie nie wspomnę,bo ja o zupie ty o dupie.ale ty nic nie kumasz i
    jesteś najmądrzejsza,więc jak grochem o ścianę...
  • yagiennka 19.10.07, 01:23
    Ja? Nie moja droga, to ty jesteś agresywna czym dajesz tutaj włąśnie najlepszy
    przykład smile A ja wróciłam z kina i nie chce mi się czytać ponownie co ty tam
    nabazgrałaś, skoro tak skomentowałam na pewno przeczytałam coś co tego
    komentarza wymagało. Bye smile
  • daria_nowak 19.10.07, 18:24
    Czytałam wiele wątków, na których chcesz zabłysnąć. I niestety potwierdzam -
    jesteś agresywna i niekulturalna. Staram się jednak nie odmawiać inteligencji,
    dlatego sądzę, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawęsmile Baw się, bawsmile Dzięki
    Tobie można się pośmiaćsmile
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
    kobiecie - J. Tuwim
  • vvrotka 16.10.07, 23:40
    klapoucha1 to że się nie lubi innych dzieci to raczej nie powinno mieć związku z
    tym, żeby nie mieć dzieci wcale. Ja nie przepadam za obcymi dziećmi, mamusie
    czasami działają mi na nerwy. Kiedy ja jeszcze nie miałam, miały koleżanki i
    czasami faktycznie tematy były nieapetyczne poruszane, mozna się zrazić, ale nie
    przesadzać. Teraz mam, ale też mnie niektóre dzieci denerwują, uważam to za
    raczej normalne zjawisko, i nie katuje wszystkich znajomych gadaniem o moim
    dziecku, bo wiem że to idiotyczne. Może to abstrakcyjny przykład, ale to tak
    jakbyś mówiła, ze nie lubisz samochodów, nie bedziesz jeździć jako kierowca, bo
    dookoła sami piraci drogowi, wypadki i tragedie. Nie tędy droga.
  • burunio 17.10.07, 02:28
    Ja tez myslalam ze jak urodze dziecko to instynkt maciezynski pojawi sie u mnie automatycznie.Minelo ponad 2 lata i ciagle go nie ma.Robie te wszystkie rzeczy przy dziecku,bo tak trzeba,ale meczy mnie to psychicznie.
    Dziecko chcialo sie pojawic i pojawilo sie swiadomie.Nie wpadlam tylko zaszlam jak w samica w rui bo hormony nie dawaly mi juz normalnie funkcjonowac,ale gdybym miala wybierac jeszcze raz . . . N a drugie nie zdecyduje sie napewno.Jestem na TAK z tymi wszystkimi kobietami ktore nie chca miec dzieci.
  • enith 17.10.07, 07:21
    burunio, przykro mi, że nie znajdujesz się w roli matki. Czy możesz liczyć na
    pomoc męża w opiece nad dzieckiem? Może warto byłoby także udać się do
    psychologa, który pomógłby ci w tej patowej sytuacji? Wiadomo, że nikt nie
    spowoduje, że nagle poczujesz instynkt macierzyński, ale może właśnie
    specjalista pomógłby ci uporać się z twoją frustracją i zmęczeniem w związku z
    dzieckiem? A może to depresja? Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło według
    twoich oczekiwań i pozdrawiam z całego serca.
  • bubster 17.10.07, 09:31
    effi23 napisała:



    > tez a dziecko zawsze bedzie kawalkiem was. Brzmi to patatycznie
    ale
    > tak wlasnie na to patrze.

    ty tak na to patrzysz, inni tak na ot nie patrzą - dyskusja nie ma
    sensu

    > Bez dzieci czlowiek dziwaczeje i zamyka
    > sie na wiele spraw.

    g.... prawda
    tak samo można powiedzieć o drugiej stronie

    > Poza tym nie wyobrazam sobie prawdziwej milosci
    > miedzy kobieta a mezczyzna, ktora nie chcialaby znalezc swojego
    > przedluzenia w dziecku.

    a ja sobie wyobrażam, i duzo innych osób sobie wyobraża

    > moze wlasnie nie trafila na mezczyzne, ktorego by na tyle
    > pokochala zeby miec z nim dziecko.

    kolejny deilny stereotyp

    --
    _____________________________________
    SEKS, KORPORACJE i KASETY VIDEO
  • flowerbomb5 17.10.07, 14:51
    Sposob myslenia anty-dzieciecy i samo-rozwojowy nigdy nie byl mi
    obcy, dzieci nie lubilam i nie potrafilam nawiazac z nimi kontaktu.
    Dzieci znajomych doprowadzaly mnie do rozpaczy.
    Wyksztalcenie, podroze, kariera, studia, jedne, drugie...
    I tak dotarlam do 40-tki. Wtedy dosieglo mnie poczucie ogromnej
    pustki - caly ten ped za kariera, te podroze, nieznane zakatki
    chocby najpiekniejsze, te biurowe podchody, to dazenie do awansu,
    znaczenia, bycia lepszym, stresy czy sie uda utrzymac w pracy,
    wszystko to wydalo mi sie tak puste i bez sensu, ze az bolalo.
    Dodatkowo zawiodlam sie na ludziach, nie wyszlo mi w zwiazkach, no
    slowem depresja. Poczulam ze zwariuje jezeli nie zmienie czegos
    radykalnie i natychmiast. I spowodowalam trzesienie ziemi,
    wywrocilam moje zycie do gory nogami. Sprzedalam wszystko, zwolnilam
    sie z pracy i zakupilam nieruchomosc w zapadlej dziurze gdzies w
    gorach. Spotkalam kogos, z kim nie udalo mi sie znow stworzyc
    zwiazku, ale zostalo dziecko. Poczulam ze potrzebuje tego, ze nie
    zal mi tych wszystkich mirazy kariery, ze dziecko mim calego
    poswiecenia i czasu nadalo mojemu zyciu sens. Nie zaluje. Ciesze sie
    ze moge przezywac swoje dziecinstwo na nowo bawiac sie z dzieckiem.
    Odkrylam, ze bardzo nie lubilam dzieci, bo nie lubilam dziecka w
    sobie i mialam naprawde trudne emocjonalnie dziecinstwo. W trakcie
    ciazy dreczyly mnie traumy z dziecinstwa, nie moglam sie z nimi
    uporac. Teraz widze to jako terapie.
  • amm06 19.10.07, 08:40
    flowerbomb5 napisała:

    > Odkrylam, ze bardzo nie lubilam dzieci, bo nie lubilam dziecka w
    > sobie i mialam naprawde trudne emocjonalnie dziecinstwo. W trakcie
    > ciazy dreczyly mnie traumy z dziecinstwa, nie moglam sie z nimi
    > uporac. Teraz widze to jako terapie.

    Cos w tym jest, Flowerbomb5.

    Rowniez przechodze intensywna terapie wink i moje dziecko, zupelnie
    nie zdajac sobie z tego sprawy, jest moim najwnikliwszym
    nauczycielem, mozna by powiedziec psychoterapeuta smile Cale poklady
    naniesin z dziecinstwa wyplywaja na wierzch, wszystko co przeszkadza
    kochac i byc kochanym. No i dociera do mnie powoli i czasem z
    oporami, ze najodpowiedniejszym uczuciem wobec dziecka powinna byc
    byc moze wdziecznosc.

    --
    "There is no way to happiness. Happiness is the way."
  • elisa_day 17.10.07, 20:08
    1. nie wyobrazam sobie chodzenia z ogromnym brzuchem
    2. nie wyobrazam sobie ryczenia jak zażynana podczas porodu
    3. dzieci wrzeszczą i ryczą bez powodu
    4. dzieci są głupsze od dorosłych i nie stanowią partnera do rozmowy
  • bietka2 17.10.07, 20:23
    Jak juz powyżej pisałam. tos nie chce dzieci - ok, jego sprawa. Nie
    wierzycie, że się Wam odmieni, ok. Tylko proszę, jak jednak się tak
    stanie i dobiegając 40 postanowicie sobie sprawic słodkiego
    dzidziusia, a okaże sie ze to nie takie proste - nie chlipcie po
    forach jaki to świat, straszny i okrótny i nie rozumie waszego
    cierpienia. Znam taki przypadek. Njpierw nie mogla słuchac o
    dzieciach, bo to takie nudne, a teraz (ma 37 lat), bo jej przykro i
    nie moze. Zawsze była niezwykle skoncentrowana na sobie.
  • gabrielle 17.10.07, 21:10
    Wolę mieć defekt mózgu, niż jak yagiennka, defekt kultury osobistej.

    Nikt z obecnych Nielubiących nie odbiera Lubiącym uczuć, praw. Nie
    mówi, że coś jest z mamami przyszłymi i obecnymi nie tak, skoro chcą
    mieć dzieci. Tymczasem właśnie ci, którzy chcą "przedłużać" (i
    gatunek i miłość do partnera) ludziom, którzy jasno stawiają sprawę
    mówią, że mają defekt mózgu. Dowcipne to miało być? Prostackie
    raczej.

    Praca nie przytuli. Racja. A jaką macie gwarancję, że wasze dziecko
    was przytuli? Niektórzy z tych bardzo zachwyconych brzmią tak, jakby
    sobie hodowali jedynie pielęgnarkę na stare lata. Yagiennka na
    przykład. Zaraz mi pewnie powie, że jej nie znam, dlaczego więc
    oceniam i "gdzie takie coś napisała". Oceniasz darię, oceniam i ja
    ciebie.

    Ja jestem w takiej sytuacji, że dzieci mieć NIE POWINNAM.
    Mogłabym,ale NIE POWINNAM. Powiecie kobiecie, która ma do wyboru
    zachowanie własnego zdrowia a dziecko, że jest gorsza, niepełna?
  • enith 17.10.07, 21:17
    Jak mi się odmieni, a natura będzie przewrotna i nie dam rady zajść w ciążę, to
    będę mieć pretensje wyłącznie do samej siebie. Ale, na litość boską, dajcie mi
    samej ponosić konsekwencje moich czynów, bez wtrącania się w moje wybory,
    pouczania i umoralniania. Ja się w wasze życie nie wtrącam, zrewanżujecie mi się
    łaskawie tym samym.
    A co do koleżanki, która nie może zajść w ciążę. Może od zawsze była bezpłodna i
    nie ma znaczenia, czy starałby się o dziecko w wieku 17 czy 37 lat? A może
    wcześniej nie miała odpowiedniego partnera, a nie chciała zrobić sobie dziecka,
    jak to się często obecnie widzi, z kimkolwiek, byle było? Nie może mieć dziecka,
    jej sprawa, a tobie nic do jej wyborów życiowych.
  • bietka2 17.10.07, 23:08
    enith napisała:

    > Jak mi się odmieni, a natura będzie przewrotna i nie dam rady
    zajść w ciążę, to
    > będę mieć pretensje wyłącznie do samej siebie. Ale, na litość
    boską, dajcie mi
    > samej ponosić konsekwencje moich czynów, bez wtrącania się w moje
    wybory,
    > pouczania i umoralniania. Ja się w wasze życie nie wtrącam,
    zrewanżujecie mi si
    > ę
    > łaskawie tym samym.
    > A co do koleżanki, która nie może zajść w ciążę. Może od zawsze
    była bezpłodna
    > i
    > nie ma znaczenia, czy starałby się o dziecko w wieku 17 czy 37
    lat? A może
    > wcześniej nie miała odpowiedniego partnera, a nie chciała zrobić
    sobie dziecka,
    > jak to się często obecnie widzi, z kimkolwiek, byle było? Nie może
    mieć dziecka
    > ,
    > jej sprawa, a tobie nic do jej wyborów życiowych.

    Jej jak jej. Jak sie wiecznie robi z siebie ciepriętnicę i wszystkim
    o tym opowiada, to juz takie prywatne nie jest. A faceta od 10 lat
    ma tego samego i kiedys - akurat ona - z cała pewnoscią mogła zajsc
    w ciązęsad

    I własnie pisałam o tym, żeby umiec ponosic konsekwencje swoich
    wyborów. I wcale nie uważam, że każdy powinien miec dzieci i że
    kobieta spełniona = matka. W żadnym wypadku.

    No i jeszcze jedno, co Wy ciągle z tymi kupami. mam troje dzieci i w
    ogóle sobie takich rozmów nie przypominam...

  • enith 17.10.07, 23:14
    > Jej jak jej. Jak sie wiecznie robi z siebie ciepriętnicę i wszystkim
    > o tym opowiada, to juz takie prywatne nie jest.

    Na twoim więc miejscu prosto w oczy powiedziałabym jej, że nie mam ochoty
    wysłuchiwać jej utyskiwań na temat kłopotów z zajściem w ciążę i niech
    przestanie raczyć otoczenie swoimi opowieściami.
    Przypomina mi to historię mojej nauczycielki z liceum, która wszem i wobec
    ogłaszała w klasie lub w pokoju nauczycielskim, na jakim etapie starania się o
    dziecko znajdują się z mężem, i że mąż "czasem nie może". No na litość boską...
  • bietka2 17.10.07, 23:30
    Żeby nie było, to mam wiele współczucia dla ludzi borykających się z
    problemem niepłodnosci.

    A co do tego, że ktos może nie lubic dzieci, to w sumie mało mnie to
    rusza. Ja nie moge powiedziec, że lubie, albo nie. To jak z każdym
    innym człowiekiem, jednych lubię, jedni mi sa obojetni, a jeszcze
    inni mnie wkurzają. Najbardziej nie lubię za to rodziców, którzy nie
    reagują na karykodne zachowania swoich pociech i uważają, że wszyscy
    powinni je wielbic za sam fakt, że istnieją. Ale prawdę
    powiedziawszy to niewiele znam takich osób.
  • enith 18.10.07, 00:39
    Najbardziej nie lubię za to rodziców, którzy nie
    > reagują na karykodne zachowania swoich pociech i uważają, że wszyscy
    > powinni je wielbic za sam fakt, że istnieją. Ale prawdę
    > powiedziawszy to niewiele znam takich osób.

    Ooo... temat rodziców traktujących swoje pociechy kompletnie bezkrytycznie i
    oczekujący dokładnie tego samego o otoczenia to temat - rzeka ! Na całe
    szczęście w moim najbliższym otoczeniu nie ma takich rodziców, za to są tacy,
    którzy swoje dzieci trzymają bardzo krótko. Uważam, że przesada w obie strony
    jest niewłaściwa, ale z dwojga złego wolę jednak dziecko trzymane krótko, niż
    takie, któremu pozwala się na wszystko. Mój mąż naraził się w restauracji matce
    i ojcu pociechy, na oko ośmio, dziecięcioletniej, która z pasją rzucała
    jedzeniem w ludzi siedzących przy sąsiadujących stolikach, podczas, gdy rodzice
    nie reagowali, zajęci rozmową. Dopiero bezpośrednie i głośne zwrócenie im uwagi
    na zachowanie dziecka spowodowało, że dziecko się uspokoiło, choć ojciec
    namiętnie przekonywał, że nie widział, żeby syn rzucał jedzeniem w ludzi, co
    chyba było częścią problemu. Dzieciak się nudził, a rodzice zajęci byli sobą i
    na malucha nie zwracali uwagi. Ale to jednostkowy przypadek i nigdy więcej nam
    się nic podobnego nie przytrafiło.
  • bietka2 18.10.07, 01:21
    Powiem Ci, że takie zachowania jeszcze bardziej denerwują
    dzieciatych niż bezdzietnych... Moje dzieci do najgrzeczniejszych
    nie należą, ale rzucanie jedzeniem, czy podobne akcje to ostre
    przegięcie. Tez jednak wydaje mi się, że takie zachowania należą do
    rzadkości. Tylko cos na tym forum jest mnóstwo osób, które taki tyo
    znają i wręcz uważają za przeważający. tak jakby na siłe szukali
    uzasadnienia, że nie chcą miec dzieci.
    Natomiast dla mnie, naprawdę nie ma nic zdrożnego w tym, że ktoś nie
    chce dzieci i nie trzeba do tego dorabiac ideologii.
  • enith 18.10.07, 22:11
    > rzadkości. Tylko cos na tym forum jest mnóstwo osób, które taki tyo
    > znają i wręcz uważają za przeważający. tak jakby na siłe szukali
    > uzasadnienia, że nie chcą miec dzieci.

    Myślę, że cała sprawa opiera się na tym, że "niemiłośnik" dzieci nawet nie
    zauważy dziecka spokojnego, nie zwróci na nie uwagi. Za to naprawdę trudno
    zignorować drącego się w niebogłosy czy biegającego wkoło i potrącającego
    wszystko i wszystkich malucha. I osobie, która za dziećmi nie przepada utrwala
    się obraz dziecka-wyjca czy dziecka-rozrabiaki, a stąd już prosta droga to
    stwierdzenia, że WSZYSTKIE dzieci to wyjce czy rozrabiaki właśnie. To jest chyba
    siła stereotypu, który zresztą rodzice namiętnie utrwalają nie wychowując swoich
    pociech jak należy.
  • remislanc 19.10.07, 11:03
    Nie jestem mamusią ale myslę, że wybaczycie mi mój
    wpis...........smile))

    syn wczoraj miał kolejne urodziny - a dzisiaj robi imprezkę w domu
    dla kolegów i koleżanek z klasy. Od kilku dni razem z żoną pżyjemy
    przygotowaniami aby sprawić frajdę synowi. Nawet moja impreza
    urodzinowa(za dwa dni)została przełożona na później..........smile))
    Byłem przy porodzie, odcinałem pępowinkę. Prałem i prasowałem
    pieluchy do 2-3 w nocy. Jak tylko mogłem pomagałem i pomagam
    mamikowi ( mamie syna......smile)), Syn wchodzi w wiek, kiedy ojciec
    zaczyna być ważniejszy w jego życiu od mamy. Wiele radości sprawiają
    mi rozmowy z nim , o jego smutkach i radościach, marzeniach i
    oczekiwaniach. Robię wszystko aby być jego przyjacielem a nie tylko
    wymagającym zgredem.........smile))
    Kochamy go i niewyobrażamy sobie życia bez niego !!!!!!!!!!!!!
    A jest owocem wpadki - ale najpiekniejszej w moim życiu.............

    Pozdrawiam wszystkie mamusie, przyszłe mamusie i nie-mamusie.
  • sabrossa 19.10.07, 11:10
    niezwykle miło czyta się takie słowa, niezwykle miło dowiedzieć się, że są na
    świecie mężczyźni, którzy dzielą trud opieki nad dzieckiem z kobietami/ matkami,
    robiąc coś więcej, niż tylko zapewnienie bytu materialnego.
    Niestety, taka postawa należy dziś do rzadkości.
    Gratuluję i pozdrawiam !
  • agatapro 19.10.07, 11:55
    Nie chodzi o to czego nie lubimy w dzieciach, mnie osobiście przeraża wizja
    posiadania dzieci. Nie widzę siebie w tej roli i tyle. Póki co nie chcę mieć
    dzieci, nie wyobrażam sobie życia z dzieckiem. Może to się kiedyś zmieni ale
    póki co tak jest i jest mi z tym dobrze
    --
    AM

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka