Dodaj do ulubionych

Nie kocham, nie lubię, nie szanuję

14.10.07, 20:33
Dzieci nie kocham, nie lubię, nie szanuję, nie chcę ich mieć. To mój
wybór, coraz bardziej świadomy, z którego skutków z roku na rok
coraz bardziej się cieszę.

Jestem człowiekiem szczęśliwym - między innymi właśnie dlatego.

Uprzedzić warto domorosłych psychoanalityków i ich typowe
podejrzenia:

1. Nie wynika to z mojej niedojrzałości, ale odwrotnie - im jestem
starszy, im więcej wiem i czytam, im więcej tego widzę wokół siebie,
tym bardziej ich nie cierpię. Może właśnie dlatego...? Ludzie
zazwyczaj zapadają na dzieci w młodym wieku, kiedy są jeszcze za
młodzi i za głupi, żeby pomyśleć racjonalnie. A potem już jest tak,
że otoczenie narzuca obowiązkowe samozachwyty nad ojcostwem i
macierzyństwem - również dlatego, że inni frajerzy mają tak samo i
głupio im się przyznać, że woleliby cofnąć czas.

2. Nie wynika to też z moich doświadczeń rodzinnych - rodziców mam
wspaniałych, kochających i wyrozumiałych, a dzieciństwo miałem
dostatnie i szczęśliwe.

3. Zwierzęta lubię, ale bez przesady. Nie odczuwam potrzeby
zapełniania sobie jakiejś mityczanej pustki emocjonalnej
zwierzęciem. Nie mam psa ani kota, i też mi z tym dobrze.

4. Nie jestem oziębły emocjonalnie. Wolę jednak kochać ludzi
realnych, nie coś, co na razie dysponuje inteligencją taboretu, co
realnym człowiekiem dopiero kiedyś się stanie, jak się bardzo
postaramy.

5. Mam żonę, jest nam dobrze ze sobą, nawet bardzo. Po co nam jacyś
obcy kolesie w domu?

6. Nie jestem ani bezpłodny, ani niezdolny do posiadania dzieci w
jakiś inny fizyczny sposób. Przynajmniej o ile mi wiadomo. Zawsze
bowiem w życiu byłem dość rozsądny, żeby nie ryzykować i nie grać w
watykańską ruletkę. Pieniądze wydane na antykoncepcję uważam za
jedne z najlepiej spożytkowanych w życiu.

Pozdrawiam myślących podobnie, myślących inaczej również - jeśli Wam
z tym dobrze, proszę bardzo!
Edytor zaawansowany
  • sabrossa 14.10.07, 20:48
    z tym, że kasa wydana na antykoncepcję to Twoim zdaniem - jedna z lepszych
    "inwestycji". Otóż nie zgadzam się z tym, gdyż - moim zdaniem -antykoncepcja w
    tym kraju jest po prostu za droga. Taniej dla państwa byłoby dotować środki
    anty, niż bulić becikowe wiadomosci.onet.pl/1623010,11,item.html
  • horatio_valor 14.10.07, 21:08
    Ja nie mówię o polityce państwa, tylko o moich prywatnych wydatkach.

    Zresztą uważam, że państwo nie powinno wydawać mojej kasy (MOJEJ -
    przypominam, że państwo nie ma własnych pieniędzy, ma tylko to, co
    nam wydrze siłą w podatkach) na jakieś swoje fanaberie - ani na
    współfinansowanie aborcji albo jej zakazów, ani na becikowe, ani na
    środki antykoncepcyjne.

    Każdy z tych programów będzie miał swoje wynaturzenia. Akurat
    zresztą becikowe jest najgłupsze z możliwych (jak słusznie wskazuje
    Twój link z artykułem) - jeśli ktoś chce mieć dzieci, to głupi
    tysiąc niewiele mu pomoże, a jeśli nie chce - to tylko spowoduje, że
    margines będzie się mnożył po krzakach - tylko po to, żeby tę kasę
    dostać. W końcu na wychowanie dziecka 1000 PLN to baaardzo mało, za
    to jeśli przeliczyć na najtańszy alkohol - to wyjdzie kilka tygodni
    niezłego chlania z kolegami.
  • sabrossa 14.10.07, 21:24
    że golą od nas kasę niezależnie od tego, czy np. bierzemy becikowe, czy nie. I
    tak płacimy i będziemy płacić tyle samo. Jednak ja wolałabym częściową
    refundację na środki antykoncepcyjne, niż jej brak. Poza tym przeszkadza mi, że
    są one tylko na receptę (mam na myśli hormonalne) bo trzeba biegać do lekarza na
    wizyty w zasadzie tylko po "papier".
  • bozywoj1 14.10.07, 21:43
    Nie mam zamiaru analizowac skrzywienia twojej osobowosci. Kazdy ma prawo wyboru
    jak chce zyc. Gdybys podchodzil do dzieci bez emocji, bylo by to calkiem
    normalne. Mowienie ze nie lubisz i nie szanujesz dzieci swiadczy o twojej
    niedojrzalosci.
  • horatio_valor 14.10.07, 22:06
    Ależ ja uprzedziłem twój atak. Wyraźnie to jest napisane wyżej.
    Lekcja czytania numer jeden - jak czytasz, nie musisz na głos, ale
    musisz rozumieć, co czytasz. Ja wiem, to nie jest łatwe, ale nikt
    nie mówił, że wszystko jest łatwe.

    No dobra, ale pomińmy to i spróbujmy: uzasadnij teraz proszę tezę,
    że świadczy. Hę?
  • horatio_valor 15.10.07, 08:58
    No przecież napisałem! Ludzie! Czytać nie umiecie? Przecież napisałem "o ile mi
    wiadomo" - co oznacza, że nic mi nie wiadomo, żeby było inaczej. Nic więcej.
  • horatio_valor 17.10.07, 09:35
    Jakie?
  • klaranyc 15.10.07, 04:12
    Brawo Horatio! Nic dodac, nic ujac.
  • trzykroplerosy 15.10.07, 12:25
    Dzieci nie kocham, nie lubię, nie szanuję, nie chcę ich mieć??????
    CO TO W OGÓLE ZA STWIERDZENIA? SKORO NIE KOCHASZ DRUGIEGO CZŁOWIEKA
    ANI GO NIE SZANUJESZ TO JESTEŚ ALBO CHORY ALBO NIENORMALNY ALBO
    POPROSTU GŁUPI!!! I ŻYCZĘ CI, BYŚ NIGDY NIE ZOSTAŁ OJCEM!
  • horatio_valor 15.10.07, 13:03
    O la la, na taki argument to nie pogadasz.

    Argument o sile i wadze brukowca. Rozumiem, że sam/a masz gromadkę uroczych
    dzieci, jak powiedzą coś, co ci się nie podoba, to od razu glanem w potylicę?

    Zgodnie z rodzinną tradycją smile))
  • horatio_valor 15.10.07, 13:09
    Zresztą, głuptasie, chciałeś/aś być złośliwy/a, to przeczytaj jeszcze raz:
    życzysz mi, żebym nigdy nie został ojcem, a przecież ja sam właśnie sobie tego
    szczerze życzę!

    Jeśli chciałaś mi dowalić, trzeba było napisać: bodajbyś zdechł, niech cię Pan
    Bóg zabije pod tramwajem, niech cię dotknie ciężkie kalectwo itd., a tak to
    twoje złe życzenia niestety idą się bujać... smile) Źle życzyć TEŻ trzeba umieć.
    Poćwicz kiedyś przed lustrem.

    Sama argumentacja zresztą chybiona - nie zadałaś sobie trudu, żeby przeczytać
    dalej mój post. Rozumiem, mało komu chce się dużo czytać. Takie czasy, ludzie
    tylko nagłówki czytają.
  • trzykroplerosy 15.10.07, 12:27
    INTELIGENCJA TABORETU??? WIESZ CO? JEDNAK JESTEŚ DEBILEM!
  • ada_adecka 15.10.07, 12:43
    Ojeju jeju, bo dzidziusie to sama słodycz i każdy powinien sie nad
    nimi rozczulac, jakie to one nie są śliczne, mądre, jak pięknie
    rączkę podnoszą... O! I jak cudownie się ślinią... No jak to nie
    takiego misia w domciu, który gulga i tarza się po podłodze
    (przynajmniej kąty wyczyści). Sama radośc! Czyż nie powinno się
    wprowadzic nakazu posiadania chociaż trójki takich bobasów? A jak
    urosną to następne i następne. Bo są takie słodkie, jak czekoladki,
    a wiadomo, że czekoladek można miec ile się zechce...


    BLEEEEEE


    xD
    --
    There's a big black hole gonna eat me up someday...
  • sloneczko2812 15.10.07, 13:17
  • sloneczko2812 15.10.07, 13:21
    Skąd wiesz, że nie lubisz dzieci?Miałeś styczność z nimi?Za co ich
    nie lubisz, nie szanujesz, nie kochasz?A jeśli jakimś cudem (życzę
    ci tego) trafi ci się potomek (antykoncepcja wiadomo, pewna na 100%
    nie jest, chyba, że się wykastrujesz), oddasz go do adopcji, czy
    odejdziesz od żony i pozwolisz jej na to aby sama wychowywała?
  • ada_adecka 15.10.07, 13:45
    A jeśli jakimś cudem (życzę
    > ci tego) trafi ci się potomek

    Dlaczego życzysz mu czegoś, czego nie chce, w dodatku sugerujesz, że
    odda je do adopcji lub zostawi matkę z dzieckiem?
    --
    There's a big black hole gonna eat me up someday...
  • sloneczko2812 15.10.07, 14:34
    Ja się tylko pytam, co zrobi jak trafi mu się potomek, czy będzie go
    wychowywał - nie kochając go, czy odda do adopcji?Z dwojga złego -
    źle napisałam, nie życzę mu dziecka bo by tylko cierpiało.
  • horatio_valor 15.10.07, 14:54
    > Skąd wiesz, że nie lubisz dzieci? Miałeś styczność z nimi?

    Taką, jak wszyscy ludzie bez własnych dzieci. Nie, nie miałem styczności w
    sensie najbliższej rodziny czy coś takiego. Nie trzeba mieć bliskiej styczności,
    żeby wiedzieć, że się czegoś nie lubi. Z Antarktydą też nie miałem bliższej
    styczności, ale mimo to wiem, że raczej nie chciałbym tam mieszkać na stałe.

    > Za co ich nie lubisz, nie szanujesz, nie kochasz?

    Za to, że brak mi powodów, by je kochać. Nie widzę u siebie chęci posiadania
    dziecka w jakimkolwiek wieku - od bobasa, przez kilkuletniego szczeniaka, po
    nastolatka i dorosłego.

    > A jeśli jakimś cudem (życzę ci tego) trafi ci się potomek
    > (antykoncepcja wiadomo, pewna na 100% nie jest, chyba, że się
    > wykastrujesz),

    Skoro antykoncepcja daje radę w stu procentach w moim przypadku już kilkanaście
    lat, to raczej rozsądne jest przypuszczenie, że dalej też tak będzie.

    > oddasz go do adopcji, czy
    > odejdziesz od żony i pozwolisz jej na to aby sama wychowywała?

    Nie, zacisnę zęby i będę robił to, co robią miliony mężczyzn na świecie - udawał
    pieprzonego zachwyconego dzieciątkiem tatusia z wózeczkiem w parku.
  • intuicja77 16.10.07, 10:26

  • horatio_valor 16.10.07, 11:22
    Złośliwość zupełnie nietrafiona. Jest mi to zupełnie obojętne. Po prostu by mnie
    nie było, więc nie miałby kto żałować. Moja egzystencja nie byłaby ani trochę
    gorsza, po prostu by do niej nie doszło...
  • gringo68 16.10.07, 12:37
    sama eliminuje pokrzywione i chore osobniki, nie dopuszczając do
    przedłużenia ich linii genetycznej...

    QED...
  • cytrynka_1 16.10.07, 13:15
    dobre smile)))
  • horatio_valor 16.10.07, 13:26
    Może, ale obserwacja dowolnej społeczności ludzkiej prowadzi raczej do
    odwrotnych wniosków smile
  • sabrossa 16.10.07, 13:34
  • gringo68 16.10.07, 13:43
    horatio_valor napisał:

    > Może, ale obserwacja dowolnej społeczności ludzkiej prowadzi
    raczej do
    > odwrotnych wniosków smile

    tjaa, czytając twoje wpisy, trzeba się przynajmniej cześciowo z tym
    zgodzić, hehe...
  • horatio_valor 16.10.07, 14:07
    Moich wpisów to właśnie raczej nie, ale całej tej waszej dyskusji - jak
    najbardziej smile
  • yagiennka 16.10.07, 13:21
    Już którś raz czytam idiotyczny argument o rzekomej niskiej inteligencji
    dziecka. Czy wy w ogóle wiecie cokolwiek o rozwoju człowieka?? Bo chyba nic.
    Sami byliście takim "taboretem". W ogóle porównanie dziecka w ten sposób jest
    żenadą. Chciałbyś jeden z drugim miec w dorosłym życiu tak świeży i tak
    błyskawicznie rozwijający się umysł, tyle pomysłów, taką kreatywności i
    spojrzenie na swiat jakie am dziecko!
    Blee.
  • horatio_valor 16.10.07, 13:53
    Yhy. Miesiąc po urodzeniu ma coś takiego masę pomysłów, kreatywność i spojrzenie
    na świat?

    Powiedzieć coś o świstakach?

    A dwa: czy Ty w ogóle wiesz cokolwiek o rozwoju człowieka? Inteligencja nie jest
    rzekomo niska - ona po prostu JEST niska. Iloraz inteligencji właśnie dlatego
    nazywa się ilorazem, że pierwotnie służył do badania rozwoju osobniczego
    człowieka, a wyniki testu inteligencji były dzielone przez wiek - właśnie po to,
    żeby nie porównywać rzeczy nieporónywalnych, a więc inteligencji dzieci
    starszych (wyższej) z inteligencją dzieci młodszych (niższej).

    Się chwali, że kochasz dzieciaczki, ale nie chwali się, że gorące serduszko bije
    tak mocno, że zabija rozum.
  • intuicja77 16.10.07, 14:39
    Przerażasz mnie.I to nie dlatego ,że nie chcesz miec dzieci , bo to
    w twoim przypadku akurat sie chwali ,ale dlatego ,że bije od ciebie
    taka potworna arogancja , nieomylne przekonanie o własnej
    wspaniałosci i nieomylnosci. Pewnośc ,że posiadasz monopol na jedyna
    prawdę.
    Jarek? Prezesie? to Ty?
  • horatio_valor 16.10.07, 15:21
    Brałaś kiedyś udział w dyskusji? Wymianie zdań? Rozmowie? Spróbuj kiedyś.

    To na tym mniej więcej polega: ktoś wyraża jakiś pogląd, inni się zgadzają albo
    nie zgadzają, potem ten ktoś broni swojego poglądu albo i nie, może go
    zmodyfikować albo się wycofać. Różne rzeczy może. Atakujący też może wiele -
    każda wymiana zdań otwiera nowe pole do ataku i obrony.

    Wyróżniamy uczciwe, mniej uczciwe i otwarcie chamskie sposoby dyskutowania.
    Uczciwe nakreśliłem w telegraficznym skrócie powyżej. Mniej uczciwych jest
    sporo, jest na ten temat pokaźna liteatura. Podobnie jak na temat chamskich, z
    których wymienię np. atak ad personam, histerię, przypisywanie rozmówcy
    absurdalnych poglądów czy porównywanie do Hitlera (ten argument zawsze pada w
    dyskusjach internetowych - mądrale, uwaga, uprzedziłem wasz koncept, nie
    będziecie oryginalni). Przemyśl to. Myślenie wymaga logiki, wiem, ale postaraj się.

    A wracając do meritum: nie mam przekonania o nieomylności, zresztą zwróć
    łaskawie uwagę, że mój pogląd o tym, że nie lubię dzieci, odnosi się do sfery
    uczuć, a więc nie poddaje się racjonalnej argumentacji. Można sobie sympatycznie
    podyskutować o różnych implikacjach wypływających z wyrażonego poglądu na temat
    uczuć, co jest (wśród ludzi łapiących odpowiednią konwencję i na pewnym
    poziomie) pouczające i zabawne.

    Jeśli fakt, że mam jakieś argumenty na poparcie mojego sądu i odparcie zarzutów,
    odbierasz jako "potworną arogancję i monopol na rację", to sorry, ale wróć do
    podstawówki i nie bluzgaj na ludzi, którzy ci się nie podobają, bo zabrakło ci
    argumentów, a ostatecznym jest pisk, tupanie i bluzgi. To jest właśnie potworna
    arogancja.

    Nie jestem przekonany o niemylności, o wspaniałości tym bardziej. Twoja (i nie
    tylko) furia świadczy tylko o tym, że to ja mam argumenty, a nie wy. Wy macie
    tylko nieomylne przeświadczenie o monopolu na jedyną prawdę.

    Jarek, prezesie, nieszczęsny chłopie, współczucie, że musisz się zmagać z takimi
    ludźmi...
  • yagiennka 16.10.07, 17:40
    A sobie popatrz na różnice między dzieckiem miesięcznym a półrocznym czy
    rocznym. Widzisz ten postęp?? To otwórz oczy. I porównaj sobie 40 latka dajmy na
    to i jego zmiany w przeciągu roku czy 2. I masz odpowiedź. To ejst cud, cud
    życia i rozwoju człowieka, którego naukowcy do koca do dziś nie potrafią
    wytłumaczyć.
    Inteligencję i poziom rozwoju jakbyś nie wiedziała bada się w odniesieniu do
    wieku badanego.
    Ja wcale nie kocham dzieciaczków smile))) Błąd zasadniczy, pisałam już że nie lubię
    małych dzieci. Ale podziwiam ten fenomen małego rozwijającego się organizmu. I
    takie uwagi o taboretach uważam za żenua!!
  • horatio_valor 17.10.07, 09:35
    > A sobie popatrz na różnice między dzieckiem miesięcznym a
    > półrocznym czy rocznym. Widzisz ten postęp?? To otwórz oczy.

    To właśnie napisałem - inteligencję bada się w toku rozwoju.

    Fenomen rozwijającego się organizmu nie ma nic do rzeczy w kwestii lubienia
    dzieci. Podobnie jak fenomen zmian zasolenia Morza Sargassowego.

    > o ejst cud, cud życia i rozwoju człowieka, którego naukowcy do koca
    > do dziś nie potrafią wytłumaczyć.

    He he he. Którzy? Co w tym jest zagadkowego? Szybkość? Receptywność na nowe
    bodźce? Fakt rozwoju? Do koca może nie potrafią tłumaczyć, ale do ludzi - chyba
    jednak tak smile))

    > Inteligencję i poziom rozwoju jakbyś nie wiedziała bada się w
    > odniesieniu do wieku badanego.

    Tak właśnie napisałem. Potrafisz czytać w ogóle?

    Nieumiejętność czytania przy umiejętności kopiowania uważam za żenua. Skrajne.
  • des4 17.10.07, 10:13
    od początku robisz z siebie idiotę i wszscy ci to mówią, ile jeszcze
    chcesz to ciągnać???
  • horatio_valor 17.10.07, 10:32
    Ja?! No przecież wszystkie rozhisteryzowane istoty napadające tu na mnie
    obnażają swoje kompleksy i niedorozwoje, najśmieszniejsze, że tego nie widzą smile)

    Witamy kolejną mądrą w klubie.
  • horatio_valor 17.10.07, 10:39
    Zresztą to wy mnie atakujecie, gapciu, nie odwrotnie smile
  • yagiennka 17.10.07, 16:11
    Widze że teraz wycofujesz się do nory wink I dobrze bo zabrakło ci argumentów.
    Moja uwaga nie była w związku z nielubieniem dzieci ale w zwiazku z dziwnymi
    pomysłami odmawiania dzieciom inteligencji i mądrości i porównywania ich do
    jakichś taboretów, że niby nie możesz się dogadać. A jasne że nie możesz bo
    jesteś dla dziecka za głupi wink
    I tyle.
  • wiola1234 21.10.07, 20:20
    I niech Ci Bog w dzieciach wynagrodzi big_grinDDDDDDDDDDDD
    --
    Juleczka ur. 17.04.2007 r. godz. 4.30, 4120 g. 55 cm smile
  • kirkwall 06.11.07, 16:48
    Z usmiechem przeczytalam ten watek. Podziwiam cierpliwosc, jaka ten
    facet mial (tak dlugo!) do tych intelektualnie raczkujacych osob. I
    jak dokladnie ten sam schemat sie powtarza: atakuja go, ale jego
    wypowiedzi wcale nie czytaja, nie sa w stanie pojac najprostrzej
    argumentacji.

    Szczytem jest (i w tym momencie smialam sie na glos) jak jedna
    histeryczka grozi mu: 'zycze ci abys nigdy nie zostal ojcem!!!' LOL

    Szacunek - jesli czasem zagladasz na forum, give a shout.
  • ciezka_cholera 06.11.07, 21:14
    kirkwall napisała:

    > Z usmiechem przeczytalam ten watek. Podziwiam cierpliwosc, jaka ten
    > facet mial (tak dlugo!) do tych intelektualnie raczkujacych osob.

    Alez nie widze tu nic godnego podziwu. wszak ten pan dokladnie ten efekt chcial
    osiagnac (a co, i ja pozwole sobie zostac domoroslym psychoanalitykiem wink.
    zdajac sobie sprawe, ze swej wyzszosci intelektualnej nad przecietnym
    uzytkownikiem internetu, ow pan preparuje watek, w ktorym glowna teza, wlasciwie
    jest bezdyskusyjna. przy okazji obraza zas uczucia rodzicow. prowokuje najkrocej
    rzecz ujmujac. a ze nikt mu nic madrego nie napisal, no coz, mogl sobie
    pobrylowac....

    horatio_valor napisał:

    > Dzieci nie kocham, nie lubię, nie szanuję, nie chcę ich mieć. To mój
    > wybór, coraz bardziej świadomy, z którego skutków z roku na rok
    > coraz bardziej się cieszę.
    >
    > Jestem człowiekiem szczęśliwym - między innymi właśnie dlatego.

    glowna teza - bezdyskusyjna.

    Ludzie
    > zazwyczaj zapadają na dzieci w młodym wieku, kiedy są jeszcze za
    > młodzi i za głupi, żeby pomyśleć racjonalnie. A potem już jest tak,
    > że otoczenie narzuca obowiązkowe samozachwyty nad ojcostwem i
    > macierzyństwem - również dlatego, że inni frajerzy mają tak samo i
    > głupio im się przyznać, że woleliby cofnąć czas.

    a moze jakies argumenty na potwierdzenie powyzszego?


    > 2. Nie wynika to też z moich doświadczeń rodzinnych - rodziców mam
    > wspaniałych, kochających i wyrozumiałych, a dzieciństwo miałem
    > dostatnie i szczęśliwe.

    haha, widac nie jestem biegla w psychoanalizie, bo nie widze zwiazku z glowna teza

    > 3. Zwierzęta lubię, ale bez przesady. Nie odczuwam potrzeby
    > zapełniania sobie jakiejś mityczanej pustki emocjonalnej
    > zwierzęciem. Nie mam psa ani kota, i też mi z tym dobrze.

    j.w.

    > 4. Nie jestem oziębły emocjonalnie. Wolę jednak kochać ludzi
    > realnych, nie coś, co na razie dysponuje inteligencją taboretu, co
    > realnym człowiekiem dopiero kiedyś się stanie, jak się bardzo
    > postaramy.

    a to jest wlasnie rzeczona prowokacja.
    i tu mi przychodza do glowy dwa pytania:
    na poczatek poprosze o definicje 'realnego czlowieka'
    taboret ma iq =0, czy dziecko w dowolnym wieku ma iq = 0?

    > 5. Mam żonę, jest nam dobrze ze sobą, nawet bardzo. Po co nam jacyś
    > obcy kolesie w domu?

    to samo co w pkcie 2 i 3

    > 6. Nie jestem ani bezpłodny, ani niezdolny do posiadania dzieci w
    > jakiś inny fizyczny sposób. Przynajmniej o ile mi wiadomo. Zawsze
    > bowiem w życiu byłem dość rozsądny, żeby nie ryzykować i nie grać w
    > watykańską ruletkę. Pieniądze wydane na antykoncepcję uważam za
    > jedne z najlepiej spożytkowanych w życiu.
    >

    j.w.
  • kirkwall 07.11.07, 08:48
    Oczywiscie, ze masz racje i podoba mi sie twoje rozumowanie.
    Podziwialam wlasnie cierpliwosc, a nie wyzszosc intelektualna.
    Pobawil sie troche ich kosztem a potem, jak zwykle, obsypali go
    stekiem przeklenstw i 'wygrali'.

    Nie tylko tezy, ktore mozna udowodnic, albo obalic, sa dyskusyjne.
    Uczucia i doswiadczenia mozna z innymi przedyskutowac, ale nie na
    poziomie pana m6969, ktory jest ekspertem od wszawicy i obrzucania
    ludzi malo wybrednymi przeklenstwami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka