Dodaj do ulubionych

Rady od bezdzietnych jak wychowywać dzieci.

19.03.08, 10:00
Dużo krytyki zachowań dzieci, zachowań rodziców itd. można znaleźć tutaj i na
innych forach tego typu. Ale jak to się mówi: krytykować jest najprościej,
więc chciałbym prosić bezdzietnych o kilka rad jak według nich wychowanie
dzieci powinno wyglądać lub jak powinno wyglądać wychowane dziecko. Chcę
poznać wasz chłodny punkt widzenia.
Edytor zaawansowany
  • katja_24 19.03.08, 11:22
    Jak to jak? Ma byc ciche, niewidoczne i bezwonne smile))
    --
    "To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia" J. Carroll
  • egon26 19.03.08, 11:57
    katja_24 napisała:
    > Jak to jak? Ma byc ciche, niewidoczne i bezwonne smile))
    Czyli: zakneblować, nosić w worku, umyć i pilnować pieluch?! wink
  • katja_24 19.03.08, 17:56
    Hmmm, skoro tak to rozumiesz...smile
    --
    "Państwo koscielne Watykan istnieje tylko dzieki temu,ze swiat nie
    ma ochoty polknac czegos tak wstretnego"-J.W.Goethe-
  • wieland.com 19.03.08, 18:01
    o i lepiej byś ich nigdy nie miała domy opieki się rozrastają może
    cię jakiś przyjmie na starość[jak będzie odpowiednia emerytura
    oczywiście]
  • katja_24 20.03.08, 11:59
    Straszne rzeczy smile))
    --
    Bez ograniczeń
    ♥♥♥♥♥ Mój Skarb♥♥♥♥♥
    "Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje zycie, wyskrobano nie
    tych, co trzeba" J. Korwin - Mikke
  • egon26 20.03.08, 09:49
    No tak w skrócie można to zrozumieć wink Tylko jak by to wpłynęło na psychikę
    dzieckawink
  • twojafantazja 31.03.08, 13:11
    Bezwonne to podstawa.
  • bubster 19.03.08, 12:57
    Z punktu widzenia mojego:
    - ma mnie nie bic, nie kopać, nie niszczyć moich rzeczy (czyli
    właściwie ma nie robić tego, czego dorośli też mają nie robić smile to
    była wersja ekstremum
    - wersja bardziej light - ma nie drzeć się bez powodu (bo np. mu się
    nudzi, nie mówię tu o darciu się gdy jest powód racjonalny, bo np.
    boli) ma mnie nie brudzić itp.

    ale to chybe nie jest odpowiedź na Twoje pytanie

    generalnie pytanie jest bez sensu, na zasadzie lizania loda przez
    szybkę, co my możemy wiedzieć o wychowaniu dzieci?

    ale jak bardzo Ci zależy smile

    1. Dziecku trzeba pokazać że jest akceptowane. I że jest akceptowane
    nawet, gdy ma niedoskonałości. Z drugiej strony trzeba uważać, żeby
    nie wychować rozpuszczonego egocentryka, który uważa że byle
    mrugnięcie i jest super. To musi być chol..nie trudne. Ale jak się
    chciało miec dzieciaka to nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

    2. Dziecko trzeba nauczyć myślenia, niech się w życiu w coś nie
    wkopie. I niech sobie życie poukłada. I to się chyba robi małymi
    krokami - jak jest smarkate "jak zrobisz tak to wyjdzie to a jak
    inaczej to to - sam musisz wybrać".

    3. trzeba nauczyć pewności siebie ale bez przesady - żeby nie
    wyrosło na taką Bubster co to zawsze ma racje.

    generalnie to ciężko mi pisać ten post. z mojej perspektywy zależy
    mi tylko na tym, by mieć od dzieci względny spokój, co nie znaczy,
    że ich nie trawię. Raczej chodzi o niszczenie bez powodu, darcie się
    bez powodu, robienie komuś krzywdy bez powodu - czyli generalnie
    domena nie tylko dzieciaków.
    A natomiast czy dzietni wychowają pociechy na rozsądnych, trzeźwo
    myslących ludzi którzy w życiu sobie poradzą i będą szczęśliwi, to w
    sumie mi....
    Jak się kiedyś na własne zdecyduje, to będzie mi zależało na tym
    drugim, ale to własne będą - a to co innego.

    Chyba więcej zamieszałam niż wytłumaczyłam....
    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • jolanta_wk 19.03.08, 22:52
    W zasadzie mogłabym się zgodzić, co więcej nawet podobnie myślałam swego czasu,z
    jedną tylko poprawką, odkąd jestem mamą Wiem, że dziecko nigdy , NIGDY nie
    płacze bez powodu. Możesz wykonać prosty eksperyment, połóż się do łóżka, i
    wyobraź sobie, że jesteś niemowlęciem, co znaczy, że: nie koordynujesz ruchu
    kończyn, nie potrafisz przewrócić się z boku na bok, nie mówisz, możesz tylko
    płakać, nie trzymasz głowy i nie kontrolujesz pracy zwieraczy, nie radzisz sobie
    nawet z gazami (przepraszam za dosadność)twoje nie przyzwyczajone do pracy
    jelita nadymają się i to sprawia ci ogromny ból.

    A teraz wyobraź sobie, że leżąc w jednej pozycji ścierpłaś i chcesz się
    odwrócić z boku na bok, uwiera cię metka kaftanika, którą mama zapomniała odciąć
    i chcesz podrapać się , pamiętaj kończyny cię nie słuchają,jesteś jeszcze
    bardzo małym bobasemsmile, rodzice mają zwierzaka, jego sierść weszła ci do noska,
    jak się jej pozbędziesz, ktoś za mocno zawiązał czapeczkę, co zrobisz?

    To tylko kilka przykładów.

    Moja córcia sprawiła, że zobaczyłam świat z innej perspektywy. I Tak na
    marginesie istnieje za to płacz obliczony na wymuszenie, u nas zaczęło się to
    około trzeciego roku życia. Ale to już inna para kaloszy. Pozdrawiam
  • egon26 20.03.08, 09:46
    > generalnie pytanie jest bez sensu, na zasadzie lizania loda przez
    > szybkę, co my możemy wiedzieć o wychowaniu dzieci?

    Pytanie jest dobrewink Masz racje wychowanie nie jest łatwe i żeby było ciekawiej
    nikt jeszcze tego nie uczy a osoby (choćby dziadkowie) które teoretycznie mogły
    by pomóc- najczęściej przeszkadzająwink Z wychowaniem dziecka jest trochę jak z
    odchudzaniem: generalnie człowiek ma jakąś wiedzę, wie co powinien a czego nie
    powinien robić. Ale często własne słabości biorą górę nad tym wszystkimwink
    Ja teraz mam mały kłopot z naszym synem i nie do końca wiem co mam teraz zrobić-
    ogólnie jest super grzeczny i wesoły. Jak ktoś nas odwiedza potrafi to uszanować
    i bawi się sam, z żoną też możemy zjeść, wypić kawę, porozmawiać (choć to
    ostatnie bywa trudne bo mały gada do siebie non stop więc trzeba go
    przekrzykiwaćwink ) Problem jest ze spacerami czasem coś mu się ubzdura, spodoba i
    jak chcemy iść dalej to robi małą awanturę. Nie rzuca się na ziemie ale trochę
    płaczę. Z jednej strony mnie to drażni bo to nie miła scenka, ale z drugiej
    ciężko mi wymagać od dziecka by słuchał mnie jak mój pieswink Myślę też sobie że
    bycie dzieckiem jest trochę frustrujące- ktoś inny ciągle każe ci co masz robić.
    Nie chciałbym go wychować by bezgranicznie słuchał innych- niech ma swoje zdanie
    i czasem o nie walczy. A że na razie walczyć umie tylko poprzez krzyk i płacz,
    to już inna sprawa. Zresztą wielu dorosłych nie radzi sobie ze swoimi emocjami a
    co dopiero małe dziecko. I co byś na to poradziła ?

    Z tym kopaniem ciebie to lekka przesada, chyba - ja się z takim bachorem jeszcze
    nie spotkałem. Choć kiedyś miałem przyjemność spotkać "miłą" mamę która podeszła
    do mnie w samolocie i powiedziała niemiłym tonem: "proszę się przesiąść do tyłu,
    bo ja mam dziecko a tu jest więcej miejsca" - oj wkurzyła mnie święta krowawink
    Ale to ogólnie była jakaś idiotka bo lecieć z 3 miesięcznym dzieckiem do Tunezji
    gdzie jest inny klimat i na przemian gorąco na zewnątrz i zimno od
    klimatyzatorów w środku - to trzeba być osłem i niezbyt myśleć o swoim dziecku.
  • egon26 20.03.08, 15:41
    bubster napisała:
    > a co T robisz jak on robi awantute?

    Biorę na ręce i tłumacze czemu ma być po mojemu - po 5-15s jest spokój. Ale to
    trochę taka "pacyfikacja" siłą. Więc chyba trzeba będzie podzielić spacery na
    dwie grupy- raz idziemy w las i robi co chce i to jest jego czas. I spacery
    rodzinne gdzie ma nas słuchać i to będzie chyba najlepsze rozwiązanie.

    A czas na spacery przy dziecku musi być- życie się przewartościowuje i to jest
    fajna. Ja odkąd urodził się mały to nawet z żoną czasem kładę się spać - kiedyś
    się to nie zdarzało zbyt często. Poza tym patrząc jakim szczęściem jest zdrowe
    dziecko człowiek mniej skupia się na innych "szczęściach"
  • bubster 20.03.08, 17:04
    egon26 napisał:

    > Więc chyba trzeba będzie podzielić spacery na
    > dwie grupy- raz idziemy w las i robi co chce i to jest jego czas.
    I spacery
    > rodzinne gdzie ma nas słuchać i to będzie chyba najlepsze
    rozwiązanie.

    niekoniecznie - wtedy pokażesz mu że jak będzie odpowiednio długo
    marudził to dostanie co chce niezależnie od tego czy to ma sens czy
    nie
    wg mnie niewychowawcze
    spytać, dlaczego tak chce - jak chce "tak bo tak" olać bo inaczej
    tyran wyrośnie, jak chce z konkretnego powodu (i powód "bo mam na to
    ochote" to też powód) - to ustąpić, ale na zasadzie "dziś nie
    idziemy z tego i tego powodu, ale w taki i taki dzień możemy
    ale nie dzielić odgórnie że tak jak on chce to będzie

    > A czas na spacery przy dziecku musi być
    tak, bo inaczej bez sensu jest mieć dzieci

    > fajna. Ja odkąd urodził się mały to nawet z żoną czasem kładę się
    spać - kiedyś
    > się to nie zdarzało zbyt często.

    to jak żeście to dziecko zrobili???????
    big_grin

    > Poza tym patrząc jakim szczęściem jest zdrowe
    > dziecko człowiek mniej skupia się na innych "szczęściach"
    mnie ciągną bardziej te inne szczęścia

    btw. jesteś dla mnei niereprezentatywny
    to chyba złe słowo - chodzi mi o to że Twoja argumentacja mnie nie
    przekona z jednego powodu - Twoja żona nie pracuje i zajmuje się
    dzieckiem
    większość obowiązków spada na nią
    Ty dostajesz dziecko wypoczęte, nakarmione, "wybawione", posprzątany
    dom, wyprane, wyprasowane, ugotowane itd.
    więc widzisz tylko same plusy

    ja nie uznaje takiego modelu rodziny, dlatego sorry - możesz mówić o
    szczęściu ale dla mnie to mało wiarygodna (nic personalnego)




    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 21.03.08, 00:42
    bubster napisała:
    > niekoniecznie - wtedy pokażesz mu że jak będzie odpowiednio długo
    > marudził to dostanie co chce niezależnie od tego czy to ma sens

    Wiesz on dopiero ma 25 miesięcy - dla niego grzebanie w liściach lub kamieniach
    to frajda na parę dobrych chwil. I właśnie dlatego chciałbym to podzielić.
    Idziemy do sklepu, wyjazd gdzieś - dziecko musi słuchać. W las niech się
    wyszaleje- on decyduje co ma robić, ale też ustalamy termin że wracamy i papa.

    > to jak żeście to dziecko zrobili???????
    Z tego co pamiętam to w dzień - po niezłym obiadku który sam zrobiłemwink Kiedyś
    mijaliśmy się z żoną w łóżku ona wstawało o 7 ja się kładłem koło 6-7 i spałem
    do 11-12 wink W nocy lepiej mi się pracowało, cisza spokój. A seks można uprawiać
    w dzieńwink

    > mnie ciągną bardziej te inne szczęścia
    Inne szczęścia też są fajne, ale naprawdę bledną jak się ma takie, odkąd mamy
    małego, staramy się nie narzekać na przeciwieństwa losu. Może trochę to takie
    otrzeźwienie jak u ludzi którzy otarli się o śmierć i doceniają co jest w życiu
    najważniejsze. Dla nas on jest najważniejszy, więc to że jest zdrowy, dobrze się
    rozwija daje nam wiele większą frajdę niż Hammer w garażu o którym marzyłem
    zawsze;DD

    > btw. jesteś dla mnei niereprezentatywny
    No ja nie rodziłem, nie chodziłem w ciąży itd. Ale moja żona pracuje jak
    najbardziej- od początku roku na 1/2 etatu w firmie reszta w domu. Ona pracuje
    przez 4 godziny - wtedy jest opiekunka. Potem 4-5 zajmuje się smrodkiem, potem
    ja zajmuje się smrodkiem a żona sobą, domem lub swoją pracą. W weekendy teraz
    najczęściej spędzamy razem, ale raczej mały jest mój. Kiedyś żona pracowała
    głównie w weekendy więc wtedy małym zajmowałem się ja. Mały nauczył się że
    wstaje zawsze z tatąwink więc ile on śpi tyle ja się wyśpię. Poza tym mam jeszcze
    pewne męskie obowiązki związane z paleniem w piecu, odśnieżaniem (200 m drogi),
    wywożeniem śmieci, robieniem zakupów, koszeniem itd. Robie kolacje, kompie
    małego i zmywam po śniadaniu (trzeba kupić zmywarkę;D) Czasem też odkurzam i
    pomagam żonie w pracy. Zabieram się też za naukę gotowania bo spaghetti robione
    zbyt często może się przejeść - jak się nauczę to w miarę możliwości będę robił
    obiady. W weekendy jemy poza domem, u dziadków lub w restauracji. Prać za
    cholerę nie umiem.
    Kobietą nie jestem i chyba faktycznie żona ma więcej prac w domu - tyle że ona
    po 4 godzinach pracy ma 4 z malcem i potem to co sobie zaplanuje: dom, relaks,
    praca. Czasem jak jest zmęczona idziemy z małym w trasę a ona idzie na drzemkę.
    Ja tego nie mam. Czasem też namówi mnie bym wyrwał się wcześniej z pracy i zajął
    się malcem - odrabiam wtedy po nocach. Mały od ponad pół roku już nie sypia w
    dzień więc czasem też te końcowe godziny przed snem jest marudny, więc nie jest
    taki wypoczęty jak ci się wydaje. Choć to cyborg jest więc rzadko pada na pyskwink
    Nie chcemy go "sprzedawać" telewizji więc czas trzeba z nim spędzać aktywnie,
    jak jestem zmęczony najlepiej iść na spacer bo on ma frajdę a ja nie muszę się
    skupiać na czerpaniu radości z dziecięcych zabawwink Na samym początku wstawałem i
    przewijałem go przed karmieniem - czasem 3 razy w nocy. Potem uznaliśmy że to
    bezsens i mogłem spać ale od 6 był już mój. Żona nie karmi od ponad roku a ja
    dalej wstajewink Czasem strasznie mi się nie chce ale to taka nasza męska tradycja
    i jakoś po prostu muszę wstać gdy szarpie mnie rano. Jeszcze teraz rzuca
    hasełko: "już się wyspałem" i co mu zrobisz ;D
    Obowiązki kobiety i mężczyzny trochę się różnią ale u nas jest ich w miarę
    równo. Mógłby robić więcej w domu ale wtedy spędzałbym mniej czasu z dzieckiem,
    a to też ważne. A tak mały spędza z nami mniej więcej tyle samo czasu. Żona
    troszkę mniej poświęca czasu na zarabianie pieniędzy to bardziej moja działka.
    Więc nie do końca jest to tak jak sobie wydumałaśwink
  • egon26 21.03.08, 13:49
    Moja mamawink Męża już nie ma, miała dwóch zarabiała lepiej od obu. Teraz jest
    szczęśliwą babcią, kiedy ma ochotę zajmować się wnukami to się zajmuje, a tak to
    ma wolne.

    Pewnie zależy jaka kariera i jaki specjalista. Mam znajomą która była szefową
    kadr w lajkoniku i zwalniała kobiety po ciąży. Po ciąży ją zwolnili, ale gdzieś
    teraz pracuje. Choć nie wiem co u niej słychać bo to ex mojego kumpla. Moja żona
    przez prawie dwa lata mogła pracować w domu na pół etatu, teraz wróciła i też na
    dobrych warunkach.

    Moim zdaniem przy robieniu kariery nie zależnie czy to facet czy kobieta nie
    powinno się poświęcać samego siebie, swojego czasu itd. Jasne czasem trzeba
    zostać po godzinach ale by to nie było normą. A pracowanie ustawowe powinno
    wystarczyć na to by wychować dziecko. Po cholerę zarabiać pieniądze i kupować
    drogie rzeczy jak nie ma się czasu z nich korzystać. Poza tym nigdy nie wiadomo
    kiedy będzie koniec i co wtedy z tym majątkiem. Miałem znajomego przez 3 lata
    zapiepszał w Irlandii dużo odkładał mało wydawał gdy wrócił po 2 miesiącach
    zginął w wypadku.
    Pracować trzeba ale żyć teżwink
  • papalaya 21.03.08, 20:40
    to słowo jest dla wielu bezdzietnych alfą i omegą...

    kariera nie zastąpi rodziny...
  • bubster 25.03.08, 11:34
    moja praca to owszem, paranoja jeżeli chodzi o godziny ale nie o tym
    pisałam
    szumne słowo "kariera" nie musi (i nie powinna) oznaczać nadgodzin,
    tylko chęć realizowania się w odpowiedzialnej pracy i pięcia się w
    górę - niekoniecznie co pół roku awans

    więc albo na temat albo szkoda mojego czasu
    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 25.03.08, 13:27
    W zasadzie to ci odpowiedziałem na tyle na ile mogłem na temat. Jak to wygląda u
    kobiet w dzisiejszych czasach ciężko mi powiedzieć. Ja mieszkam na wsi więc i
    trudniej tu robić karierę kobietą w ogóle nie zależnie od tego czy chcą czy nie.
    Jedna znajomo po urodzeniu 2 dzieci wróciła do pracy (księgowa) ale po miesiącu
    się jej znudziło- ich stać by nie pracowała. Moja żona pracuje(prowadzi
    rozliczenia z nfz), ale tak jak pisałem 4-5 godziny poza domem i resztę gdy ja
    zajmuje się malcem- na wsi usługi są tańsze wiec i niani płacimy śmieszne
    pieniądze. Jeszcze inna znajoma jest nauczycielką i ta w ogóle ma luzik bo mam
    babcie. Bratowa jest księgową w Krakowie i też do pracy wróciła kiedy chciała
    (po 2 latach) i wszystko gra. Dużo kobiet tutaj faktycznie nie pracuje ale to są
    wiejskie realia- kobiety siedzą w domu a mężczyźni za granicą. Teraz w miastach
    o pracę jest łatwiej więc pewnie karierę można przy dziecku robić. Tyle że
    zostawianie potomka przy kimś obcym też jest trudne, więc część moich znajomych
    z miast woli odchować dziecko te 2-3 lata do przedszkola. Lub wspierają się
    babciami, jeden znajomy miał do opieki prababciewink
    Nie znam statystyk na ten temat, u nas jeszcze wychowanie wydaje się łatwiejsze
    bo dziecko nam na szczęście w ciągu 2 lat chorowało 2 razywink Więc nie ma z tym
    problemu. Myślę że się da wszystko połączyć tyle że dziecko powinno być
    dzieckiem obojga rodziców te same przyjemności i obowiązki. W razie choroby raz
    jedno bierze urlop raz drugie itd. Wtedy i jedno i drugie ma mniejsze obciążenie
    w pracy. Ale jak mówię najlepiej to mieć niepracującą babcie blisko- my nie
    mamywink Często czytam że nie chce ktoś obciążać swoich rodziców bo oni już swoje
    dzieci odchowali, teoretycznie prawda- tyle że np. moja babcia wychowywała
    mojego brata prawie przez rok, żonę wychowywali głównie dziadkowie i takiego
    wspierania się dziadkami gdy ja byłem dzieckiem było bardzo dużo więc teraz
    rodzice mogą "odpłacić" wink
  • egon26 25.03.08, 16:28
    bubster napisała:
    > z egoistycznego przeświadczenia że chcę mieć czas wolny tongue_out

    Z tego co pisałaś wcześniej to przy twojej pracy też nie masz zbyt wiele tego
    wolnego czasu- więc gdzie twój egoizm?!wink. A jak by ci się trafiło śpiące w
    dzień dziecko to przez pierwsze miesiące czasu masz tyle że hoho. W ciąży też
    pod koniec każdy ginekolog da ci L4 - nawet na całą jak by się uparł.
    Jasne że czasu nie ma tyle co wtedy gdy człowiek jest wolny i młody i do szkoły
    chodzi. Ale dziecko najczęściej o 19-20 jest już w łóżku więc nie siedzi na
    głowie non stop- tyle że nie zostawisz i nie pójdziesz wtedy na imprezę. Chyba
    że masz z kim zostawić, choćby raz na jakiś czas- co trzeba robić dla dobra
    związku.
    Generalnie to kwestia wartości którą przedstawia dziecko dla rodziców,
    wyrzeczenia owszem są ale dla nas, są tego warte. Nie w sensie materialnym - to
    takie hobbywink Widzisz jeśli masz kogoś, nie liczysz czasu ile zeszło ci na
    rozmowę z tą osobą, nie przeliczasz tego na czas stracony. To jest przyjemność,
    z dzieckiem masz to samo. A mając świadomość tego że jest to część ciebie frajda
    jest o wiele większa, obserwując nieudane próby dziecka doceniasz w końcu gdy
    coś mu się uda, choćby największa błahostka jak zapięcie zamka. Żona nauczyła
    naszego malca gdzie są piramidy i ostatnio na imieninach u żony kuzyna mój
    pijany brat zaczął się chwalić moim dzieckiem jakie mądre- sam ma dwójkęwink Ale
    to miłe jak ktoś się zachwyca itd. Poza tym to jest taka szczera dziecięca
    miłość której nie da ci żaden dorosły człowiek i dla tego małego stwora jest
    człowiek naprawdę ważny nie ważne czy jest się prezesem czy stróżem nocnym.

    Ale chyba nie o tym miał być ten wątekwink Chcesz bym cię przekonał że warto mieć
    dziecko?! Nie umiemwink
  • bubster 25.03.08, 16:59
    egon26 napisał:

    > Z tego co pisałaś wcześniej to przy twojej pracy też nie masz zbyt
    wiele tego
    > wolnego czasu- więc gdzie twój egoizm?!wink

    egoizm polega na tym, że to cholerstwo próbuję zmienić

    > głowie non stop- tyle że nie zostawisz i nie pójdziesz wtedy na
    imprezę.

    no cholera właśnie i o to mi chodzi

    >
    > Ale chyba nie o tym miał być ten wątekwink Chcesz bym cię przekonał
    że warto mieć
    > dziecko?! Nie umiemwink

    nie dasz rady, nawet jakbyś był w tym niezły - mnie się trudno
    przekonuje

    nie o tym miał być wątek ale sam zacząłeś

    btw. po co Ci opinie bezdzietnych jak dzieciaka wychowywać?


    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 25.03.08, 19:24
    Uwierz mi że nawet nie próbuje cię przekonywać - lubię pisać o dzieciach itd i
    jeśli tak to odebrałaś to wybacz poniosło mnie.

    A wątek założyłem po to by poznać wasze zdanie i tyle. Myślałem że wasze
    propozycję będą w stylu: zlać gówniarza jak niegrzeczny wink . Poza tym chciałem
    się dowiedzieć co was drażni w zachowaniu smrodków- coś co dla nas może być mało
    groźne a wam działać na nerwy.
  • bubster 25.03.08, 21:12
    > A wątek założyłem po to by poznać wasze zdanie i tyle.
    Ty bardzo lubisz poznawać nasze zdanie na różne tematy - to juz
    jakaś obsesja smile

    > Myślałem że wasze
    > propozycję będą w stylu: zlać gówniarza jak niegrzeczny wink .

    to nie sa propozycje "normalnych" bezdzietnych którzy dzieci nie
    lubia tylko frustratów jakiś

    > Poza tym chciałem
    > się dowiedzieć co was drażni w zachowaniu smrodków- coś co dla nas
    może być mał
    > o
    > groźne a wam działać na nerwy.

    podejrzewam że to samo co Was - czyli rozwydrzone bachory, tylko
    granicę między "jeszcze dziecko" a "rozwydrzony bachor" mamy gdzie
    indziej

    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 25.03.08, 22:04
    ;DDD

    Obsesji to mi jeszcze nikt chyba nie wmawiał wink Poza tym to ty się upominałaś
    bym coś napisał wink.
    Tak naprawdę mój syn, dzieci znaczą dla mnie bardzo dużo, dlatego chce się dużo
    dowiedzieć o ludziach którzy mają inne niż ja pogląd. Możesz to nazywać obsesją
    jeśli jest ci tak wygodnie.
  • bubster 25.03.08, 22:50
    egon26 napisał:

    > Obsesji to mi jeszcze nikt chyba nie wmawiał wink Poza tym to ty się
    upominałaś
    > bym coś napisał wink.

    nooo, bo nudno mi....
    a wątkó typu - jesteście pier...ci bo nie lubicie dzieci, albo
    opisów jak dzieci przeszkadzają mam już przesyt

    > Tak naprawdę mój syn, dzieci znaczą dla mnie bardzo dużo, dlatego
    chce się dużo
    > dowiedzieć o ludziach którzy mają inne niż ja pogląd. Możesz to
    nazywać obsesją
    > jeśli jest ci tak wygodnie.

    dowiedzieć się możesz dużo, ale pewnie nigdy tego nie zrozumiesz


    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 26.03.08, 08:57
    bubster napisała:
    > egon26 napisał:
    > > Obsesji to mi jeszcze nikt chyba nie wmawiał wink Poza tym to ty się
    > upominałaś
    > > bym coś napisał wink.
    >
    > nooo, bo nudno mi....

    To może ty masz obsesje... na moim punkcie ;D

    Poza tym nie odpowiedziałaś na moje pytania z innego wątku i ciężko mi się z
    tobą pisze. Możesz mi wysłać odpowiedzi na mailawink

    > dowiedzieć się możesz dużo, ale pewnie nigdy tego nie zrozumiesz
    No to chyba działa w dwie stronywink
    Z imprezami to jest tak że z czasem się nudzą, my bardzo lubimy z żoną po górach
    chodzić- mamy bliskowink Ale dopiero teraz tak naprawdę doceniamy te wyprawy i
    chodzimy w sumie częściej niż przed dzieckiem. Kiedyś można było co weekend lub
    nawet po pracy codziennie- więc zwalaliśmy że może za tydzień. Teraz jest plan
    kilka dni wcześniej sprawdzamy trasę, czytamy, załatwiamy opiekę dla małego i
    cieszy nas że ten dzień się zbliża. I gdy w końcu przyjdzie ten dzień
    delektujemy się nim.
  • bubster 26.03.08, 09:40
    egon26 napisał:
    >
    > To może ty masz obsesje... na moim punkcie ;D

    niech żyje egocentryzm
    mam się pożegnać?

    > Poza tym nie odpowiedziałaś na moje pytania z innego wątku i
    ciężko mi się z
    > tobą pisze.
    1) z jakiego?
    2) najprawdopodobniej nie chciałam - niby dlaczego mam się otwierać
    przed obcą osobą z internetu?


    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 26.03.08, 10:20
    bubster napisała:
    > egon26 napisał:
    > >
    > > To może ty masz obsesje... na moim punkcie ;D
    > niech żyje egocentryzm
    > mam się pożegnać?

    Jak chcesz to się żegnaj - to był żarcik po prostu, spodobała mi się ta "obsesja".

    Oczywiście chodzi mi o wątek w którym pytam o wiek i stan cywilny. Nie pytałem o
    numer konta ani jaki seks preferujesz więc nie wiem gdzie tu widzisz otwieranie
    sięwink
  • bubster 26.03.08, 12:10

    > Oczywiście chodzi mi o wątek w którym pytam o wiek i stan cywilny.

    wątki czytam wybiórczo, a odpowiadam jeszcze bardziej wybiórczo
    nie rozumiem, jak Ci to ma pomóc w dyskusji ze mną?
    btw. jestem na forum od dawna - w wyszukiwarce po przekopaniu całej
    masy nicnieznaczących postów pewnie byś doszedł i do stanu cywilnego
    i możliwe że do wieku, i do mojej przewlekłej choroby tylko po co Ci
    to? co Ci to o mnie powie?

    > Nie pytałem
    > o
    > numer konta

    i tak tam nic nie ma smile

    > ani jaki seks preferujesz
    ale chciałbyś się zapytać, co? wink




    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 26.03.08, 16:19
    Ale się uparłaś.
    Wiek - jest ważny bo nie wiem czy jesteś dojrzałą kobietą, czy nastolatką. Z
    wiekiem światopogląd się zmienia - nie wiem czy na sprawy dzieci też ale ja
    teraz mając 29 lat na pewno jestem innym człowiekiem niż mając 20.
    Związki - ciężko jest planować dziecko jak nie ma się partnera to raz. Druga
    sprawa dla mnie fajnie jest patrzeć, zajmować się naszym dzieckiem bo jest ono
    NASZ moje i kobiety którą bardzo kocham. Jest po połączenie nasze w sensie genów
    ale i w sensie pragnień marzeń, wspólnego celu itd. Dlatego o to też pytałem.
    Lubię cię ale nie będę przegrzebywał forum szukając czy coś o sobie napisałaś.

    > > ani jaki seks preferujesz
    > ale chciałbyś się zapytać, co? wink

    NIE Po co mi to.
  • bubster 26.03.08, 16:51
    > Wiek - jest ważny bo nie wiem czy jesteś dojrzałą kobietą, czy
    > nastolatką.

    29
    i co - dojrzałam?


    > teraz mając 29 lat na pewno jestem innym człowiekiem niż mając 20.
    > Związki - ciężko jest planować dziecko jak nie ma się partnera to
    raz. Druga
    > sprawa dla mnie fajnie jest patrzeć, zajmować się naszym dzieckiem
    bo jest ono
    > NASZ moje i kobiety którą bardzo kocham. Jest po połączenie nasze
    w sensie genó
    > w
    > ale i w sensie pragnień marzeń, wspólnego celu itd. Dlatego o to
    też pytałem.

    10 lat z tym samym facetem z czego prawie 3 jako małżeństwo


    > Lubię cię ale nie będę przegrzebywał forum szukając czy coś o
    > sobie napisałaś.

    leń smile

    >
    > > > ani jaki seks preferujesz
    > > ale chciałbyś się zapytać, co? wink
    >
    > NIE Po co mi to.

    nie bądź taki sztywny bo Ci jeszcze niechcący drugi dzieciak wyjdzie


    no to teraz napisałam, zobaczymy czy zabrniesz w stereotypy


    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 27.03.08, 10:01
    bubster napisała:
    > 29
    > i co - dojrzałam?

    Nie wiem musiałbym kolor zobaczyć;DD Ale przynajmniej nie wyjadę ci z tekstem w
    stylu: "dziewczynko dziewczynko jak będziesz koło 30 to na pewno ci się zachce"
    wink A podobne teksty już tutaj widziałem. Poza tym znam też bezdzietne koło 40
    więc wynika z tego że nie jest to młodzieńcza przekora.

    > nie bądź taki sztywny bo Ci jeszcze niechcący drugi dzieciak wyjdzie
    Nie jestem sztywny - po prostu mam nadzieje spędzić z moją żoną resztę życia
    więc po co mi taka widza o kimkolwiek.


    > no to teraz napisałam, zobaczymy czy zabrniesz w stereotypy
    Nie zabrnę bo nie o to chodzi. Tu chodzi o to by mi się lepiej z tobą rozmawiało
    a widząc teraz że jesteśmy w tym samym wieku z podobnym stażem małżeńskim mogę
    część tej wiedzy wplątać do dyskusji. Np. porównując zmienianie obsranych
    pieluch do prania bielizny mężawink
  • bubster 27.03.08, 13:09
    > > nie bądź taki sztywny bo Ci jeszcze niechcący drugi dzieciak
    wyjdzie
    > Nie jestem sztywny - po prostu mam nadzieje spędzić z moją żoną
    resztę życia
    > więc po co mi taka widza o kimkolwiek.

    ??????????????
    a czy ja Ci się chcę zwierzać??? naprawdę tak pomyślałeś? (tu cała
    seria niezbyt miłych komentarzy, ale się powstrzymam, mając na
    uwadze poniższesmile
    mówiąc sztywny miałam na myśli że jesteś... sztywny, nie żarujesz i
    nie znasz się na żartach

    > Tu chodzi o to by mi się lepiej z tobą rozmawiał
    > o
    bez sensu, niby to Ci ma pomóc...

    > a widząc teraz że jesteśmy w tym samym wieku z podobnym stażem
    małżeńskim mogę
    > część tej wiedzy wplątać do dyskusji. Np. porównując zmienianie
    obsranych
    > pieluch do prania bielizny mężawink

    pralka to robi, nie ja
    rzadko też gotuję, przeważnie mąż to robi




    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 28.03.08, 10:17
    bubster napisała:
    > nie żarujesz i nie znasz się na żartach

    Podobno się znamwink Ale skończmy ten temat bo się nie rozumiemwink

    > bez sensu, niby to Ci ma pomóc...
    Ojejku, nie jestem ani socjologiem ani psychologiem tylko informatykiem moje
    pytania mogą ci wydawać głupie i może takie są. Uważam że jak ktoś jest w stałym
    długim związku to łatwiej jest mu wytłumaczyć jaka radość płynie z dziecka bo to
    podobny układ, choć w trochę innej skali. Gdybyś tylko miała narzeczonego z
    którym spotykasz się raz na kilka dni nie wiedziała byś że życie z kimś to nie
    tylko same przyjemności.

    > pralka to robi, nie ja
    > rzadko też gotuję, przeważnie mąż to robi
    Naprawdę gratuluje ja nie umiem zrobić "codziennych" dań - te nie codzienne też
    mi różnie wychodząwink
  • bubster 28.03.08, 10:35
    egon26 napisał:

    > Podobno się znamwink Ale skończmy ten temat bo się nie rozumiemwink

    się nie rozumiesz? Freud by powiedział...


    > Ojejku, nie jestem ani socjologiem ani psychologiem tylko
    informatykiem

    tak jak mój mąż, ale on nie szufladkuje
    ok - temat zamknięty

    > Uważam że jak ktoś jest w stały
    > m
    > długim związku to łatwiej jest mu wytłumaczyć jaka radość płynie z
    dziecka bo t
    > o
    > podobny układ, choć w trochę innej skali.

    ze mną będzie trudno, mimo tych dziesięciu lat... nadal uważam, że
    ta wiedza nic Ci nie da


    >
    > > pralka to robi, nie ja
    > > rzadko też gotuję, przeważnie mąż to robi
    > Naprawdę gratuluje ja nie umiem zrobić "codziennych" dań - te nie
    codzienne też
    > mi różnie wychodząwink

    a kto powiedział że gotuje codziennie?
    jako prawdziwe, rasowe japiszony - korpiszony w tygodniu jemy "na
    mieście" i często w weekend też - z braku czasu, lub ochoty



    --
    _____________________________________
    Gdy napiszę, że zwykły blog, to nikt nawet nie zwróci uwagi, gdy napiszę SEX, zaraz się wszyscy rzucą!
  • egon26 28.03.08, 11:04
    Nie wiem czy już ci ktoś to pisał ale strasznie upierdliwa jesteś. Jeśli masz
    zamiar czepiać się każdego zdania to szkoda mojego czasu. Nie wiem w którym też
    miejscu szufladkuje ludzi, jeśli coś mnie zaciekawi to chce to poznać i tyle.
  • sibeliuss 25.03.08, 11:41
    Nie mam dzieci i nie mówię jak je wychowywać, natomiast widząc
    głupich rodziców nie radzących sobie z gnojem, którego zachowanie mi
    przeszkadza głośno o tym mówię.
    --
    estabilishment
    ---------------
    o bieliźnie
  • keltoi 26.03.08, 20:07
    No dobra, wychowanie wg keltoja.

    Niemowlaki się nie liczą, niemowlaki są nieobliczalne. Ja ostatnio odpytałam Rodzicielkę i mi opowiedziała, że bywałam (i tak aż do trzeciego roku życia) wybitnie towarzyska i potrzebowałam obecności kogoś zanim zasnęłam. Czasami domagałam się noszenia na rękach przez 40 minut i śpiewania kołysanek/piosenek/mruczanek. I udawałam, skubana, że zasypiam, ale co jakiś czas kontrolnie filowałam, czy nadal się na mnie zwraca uwagę i nie usiłuje zwiać wink
    Także z nimi to różnie bywa. Tylko nie powinno się z nimi bywać. Ot, tyle.

    Dziecię tak od roku do czterech-pięciu lat powiny być w miejscach publicznych intensywnie pilnowane i nigdy nie zostawiane samopas. Kogoś wkurzą, upaprzą, co gorsza - krzywdę sobie zrobią i będzie płacz. Wtedy za każde zachowanie dziecka pełen opieprz zbiera rodzic i nie ma się co dziwić. Ja wiem, że taki kilkulatek zrozumie "uważaj" i "nie wolno", ale nie zawsze i nie natychmiast.

    Od piątki w górę powinien się już zaczynać trening kindersztuby i zachowania w towarzystwie, szczególnie w miejscach publicznych. I dalej pilnujemy, żeby nie było strat. Od ucznia podstawówki chyba można już wymagać kultury, co? Nie mówię o prawidłowym wskazaniu sztućców do escagot, ale nie biegam, nie krzyczę, nie piszczę i nie robię awantur w sklepie/restauracji, nie włażę na innych ludzi, nie dotykam ich rzeczy - to już możliwe. Najbardziej chyba denerwuje mnie właśnie taka "wszędobylskość" niektórych dzieci. Ktoś kiedyś opowiadał, jak dziecko zaczęło grzebać w torebce opowiadającej, na co mama dziecka nie zareagowała. Mnie zadarzyło się kilka razy ściągać z kolan/ odczepiać od nóg/torby/stolika/włosów/zakupów niepilnowane dzieci. To strasznie nieprzyjemne.

    Z drugiej strony, coś Ci (w zasadzie - Wam) opowiem. Niedawno wróciłam z Polski i miałam w trakcie pobytu tam, i zakupów przedświątecznych, 15 minut żeby usiąść z Rodzicielką na kawę w galerii handlowej. Siedziałyśmy tak, że widziałyśmy ludzi spacerujących wzdłuż sklepów. Z tłumu wytoczył się wózek z Tatą za sterami i Mamą eskortującą Dziewczynkę, taką w wieku "właśnie nauczyłam się porządnie chodzić i bawi mnie to niezmiernie". Dziewczynka radośnie gaworzyła, pokazywała paluchem różne rzeczy i komentowała po swojemu, w sumie było to urocze, aż się z Rodzicieką obśmiałyśmy. I ni z tego ni z owego Mama złapała Dziewczynkę, wzięła na ręce i poszła - w tym samym kierunku, w którym dreptała Dziewczynka. Oczywiście ta ostatnia, pozbawiona całej zabawy, rozwyła się żałośnie na jasny przykład niesprawiedliwości jak syrena przeciwmgielna, czar prysł. No nie można już było poczekać aż sama dodrepcze do sklepu? Tak było miło... uncertain

    --
    Nie wnikaj - akceptuj! (baj majself big_grin)
  • egon26 27.03.08, 10:20
    Hmm... rażących błędów nie zauważyłem wink No może bujanie na rękach psuje tylko
    dziecko - wiem bo to przechodziłem: na początku 5 minut potem 10, 15, 20, 25
    przy 30 minutach powiedziałem NIE i wymyśliliśmy lepszą metodę.

    Puszczanie małego dziecka samopas jest głupotą głównie ze względu na niego, choć
    nam też się zdarzawink Mamy taką jedna restauracje gdzie miedzy stolikami jest
    dużo miejsca i mały od niedawna tam sobie biega gdy czekamy na posiłek, ostatnio
    nawet laseczkę poderwałwink Ale jak się komuś zaczyna narzucać to zabieramy
    smrodka. Choć kiedyś jedna starsza para posadziła go przy swoim stoliku i dała
    mu telefony komórkowe do zabawywink
    Głównie to co opisałaś to brak kultury i tu się zastanawiam czy tacy rodzice to
    są ci sami ludzie którzy drażnią nas w życiu codziennym? Na drogach w kolejkach,
    w autobusie. Może to taki typ po prostu, z potęgowany dodatkowo nie wiedzą w
    tematyce wychowania dziec.

    A pani która zabrała dziecko na ręce się nie dziwie, fajnie jak samo łazi jak
    się śmieje jak gaworzy itd. ale wiesz ile na to czasu schodzi ?wink Ode mnie do
    sklepu jest 8 minut na nogach z małym czasem idę 40 -a nie zawsze jest tyle czasu.
  • keltoi 27.03.08, 12:47
    egon26 napisał:

    > Hmm... rażących błędów nie zauważyłem wink No może bujanie na rękach psuje tylko
    > dziecko - wiem bo to przechodziłem: na początku 5 minut potem 10, 15, 20, 25
    > przy 30 minutach powiedziałem NIE i wymyśliliśmy lepszą metodę.

    Pani Matka mówiła mi, że to była moja potrzeba towarzystwa. Nie musiała ze mną na rękach chodzić _koniecznie_, ale poprzytulać, trochę pobujać, trochę pochodzić. To przytulała, bujała, chodziła i zasypiałam.

    > Ale jak się komuś zaczyna narzucać to zabieramy
    > smrodka. Choć kiedyś jedna starsza para posadziła go przy swoim stoliku i dała
    > mu telefony komórkowe do zabawywink

    No, o to mi właśnie chodziło. Dziecko obserwujące sobie świat jest super, rozdarty, narzucający się gówniarz jest be. Mnie też się zdarzyło zagadać do proponującego mi swojego misia dziecka albo złapać roześmianego sprintera w stronę schodów, ale to co innego. wink

    > Głównie to co opisałaś to brak kultury i tu się zastanawiam czy tacy rodzice to
    > są ci sami ludzie którzy drażnią nas w życiu codziennym? Na drogach w kolejkach
    > ,
    > w autobusie. Może to taki typ po prostu, z potęgowany dodatkowo nie wiedzą w
    > tematyce wychowania dziec.

    To jest ten typ, masz rację. Najgorsze jest, że oni tak wychowują dzieci i uważają, że cały świat powinien to tolerować - i się tym zachwycać! Bo to przecież taaaakie słodkie... :]

    > A pani która zabrała dziecko na ręce się nie dziwie, fajnie jak samo łazi jak
    > się śmieje jak gaworzy itd. ale wiesz ile na to czasu schodzi ?wink Ode mnie do
    > sklepu jest 8 minut na nogach z małym czasem idę 40 -a nie zawsze jest tyle cza
    > su.

    Wiem, wiem, ale tak nam się z Mamą tej "małej shopperki" zrobiło szkoda... weszła do jednego sklepu, skomentowała ze zdegustowaniem asortyment, poszła do drugiego, gdzie była widocznie zachwycona koszulkami, komentowała rówież kompozycję wystawy, pięknie przy tym gestykulując... XD W ogóle, bardzo ładnie się zachowywała. A tu taki zonk... wink
    --
    Jak on mi strasznie pokaże!
    Jak ja okropnie zobaczę!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka