Dodaj do ulubionych

Karmienie piersią w restauracji? Bosheee:(

18.07.08, 12:56
Wczoraj wraz z mym facetem wybraliśmy się do restauracji na kolację.
Jemy, rozmawiamy, przy stoliku obok siedzieli rodzice z na oko
rocznym dzieckiem ( po co przyprowadzac takiego malucha do
restauracji????) i po pewnym czasie matka wyciągnęła cyca i zaczęła
karmić dziecko przy stoliku. Myślałam że się pożygam. Oczywiście
większość gości była zniesmaczona, a obsługa poprosiła matkę by
zajęła się tym w toalecie. Ja po takim horrorze juz nic nie mogłam
zjeść i zapewne wiele osób tez nie. Nie chcę pisać co myślę o matce,
ale może nie powinna decydować się na dziecko, skoro nie umie się
zachować.
Mam wybitny tydzień antydzieciowy, a raczej antyrodzicowy... Ta
sytuacja w restauracji, a wcześniej jeszcze problemy w pracy z
dzieciatymi ( jakim prawem biorę urlop w sierpniu skoro nie mam
dzieci?)tongue_out Niektórych to jednak urodzenie dziecka odmóżdza.
Edytor zaawansowany
  • sibeliuss 18.07.08, 13:58
    Ja też nie jestem antydzieciowy z założenia, denerwują mnie ludzie,
    którym po rozmnożeniu odbija.
    --
    [O!] & foto
    ---------------
  • joy76 19.07.08, 21:40
    > denerwują mnie ludzie,którym po rozmnożeniu odbija.

    ja myślę,że odbiło im już wcześniej,ale rozmnożenie ten stan aktywowało...

    --
    Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka - nie udźwigniesz
  • redlinka 19.07.08, 20:44
    Fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj,ble -
    nienawidze gdy się karmi w miejscu publicznym a w restauracji nie
    dopuszczalne - chociaż kiedyś widziałam matkę karmiącą dziecko ale
    zrobiła to tak dyskretnie,że dopiero jak się dziecku odbijo to można
    się było zorientować...
  • kukulka11 02.09.08, 12:56
    Czyzby? A co dziecko robi z pierią? je. A restauracja do czego służy? Dlaczego
    dziecko, które chce jeśc, nie ma prawa, przepraszam bardzo, zjeść przy stoliku?
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • mona_bez_ogona 03.09.08, 16:23
    A od kiedy w restauracji mozna jesc jedzenie przyniesione z domu?
  • kukulka11 03.09.08, 20:14
    Oj zdziwisz się , ale mozna.
    A od kiedy jedzenie je się w ubikacji?
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • mona_bez_ogona 03.09.08, 22:51
    Nie twierdzę, że wysłanie mamy do ubikacji jest dobrym pomysłem,
    ale kultura WYMAGA, aby w restauracji jeść potrawy z menu tejże, a
    nie jakieś osobiste jedzenie? Ponadto uważam, że widok picia czyichś
    wydzielin nie jest sprzyjający jedzeniu.
  • kukulka11 04.09.08, 09:06
    Przeciez tych wydzielin wcale nei widac.
    A zreszta, nei do konca to jest tak,z e karmiaca mama przynosi mleko z domu.
    otóż mleko produkuje sie na w czasie ssania (tak, tak, poczytaj sobie o
    fizjologii laktacji), a to już jets spozywanie jedzenia wyprodukowanego na
    miejscu wink
    Gdzie, Twoim zdaniem , w takim razie mama powinna nakarmić dziecko, jesli ono
    chce jeśc akurat w restauracji. Zaznaczam, zę kto ma dzieci, ten wie, ze flipsem
    czy kawałkiem chleba nie zapchasz dziecka, które ma akurat zapotrzebowanie na
    mleko. poza tym wiele dzieci używa piersi do zasypiania, a zmęczone dziecko przy
    nadmiarze wrażeń w restauracji może chcieć zasnąć.
    Ja uważam,z e karmienie przy stole nie jest niczym złym. sama tak kiedyś
    karmiłam w restauracji. Odwróciłam się tyłem do stołu na krzesełku i wszystko.
    samo karmienie publicznie, gdy czasami nei ma innego wyjścia, nie jest złe. Tym
    bardziej, ze jak się karmi to biustu nie widać, no chyba, ze ktoś go specjalnie
    chce wywalać, to też jestem temu przeciwna.Ale naprawdę, można karmić tak, ze
    nic nie widać ( w sensie nie widać mamy rozebranej do połowy i wtedy jaki
    problem? Przecież, ze tak obrazowo opisze, jak się karmi dziecko, wystarczy z
    jednej strony koszulkę podnieść do góry, dół ciała zasłania dziecko, brodawkę ma
    w buzi, część piersi nad brodawką jest przykryta bluzką. Czyli da się karmić bez
    obnażania.
    A poza tym ciekawe, że w społecznym odczuciu karmienie, które jest jak
    najbardziej naturalne, jest obrzydliwe, a paradowanie po ulicy w mini kończącej
    się tuż za tyłkiem i dekolcie do pępka już niby obrzydliwe nie jest.
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 11:17
    Nic nie poradzę na to, że widok karmienia piersią w trakcie jedzenia
    jest dla mnie obrzydliwy. Przecież można robić to poza restauracją
    prawda? Lub w odosobnionym miejscu w restauracji??? Takich rzeczy
    nie robi się przy stole, tego wymaga kultura. I można przecież
    przewidzieć choćby częściowo kiedy dziecko będzie głodne. I nie
    zabierać głodnego malucha do restauracji. A gdyby już zdażyła się
    potrzeba karmienia w restauracji można zrobić to dyskretnie i
    niekoniecznie przy stoliku.
    A co do wydzielin, to podczas seksu oralnego wydzielin równiez nie
    widać.. A taki widok byłby dla mnie równie obrzydzający podczas
    jedzenia, mimo, że nie wzbudza we mnie emocji, gdy nie jem. To samo
    dotyczy karmienia piersią w restauracji. Przecież ludzie przychodza
    tam by zjeść w spokoju...
  • kukulka11 04.09.08, 11:57
    "Takich rzeczy?" jakby to było nei wiadomo co.
    Porównujesz karmienie z seksem oralnym? Litości!
    Wyobraź sobei,z ę nei zawsze da sie przewidzieć, kiedy maluch bedzie głodny.
    Zjeśc w spokoju. A czy dziecko nei ma takiego prawa?
    A gdyby ciebie z talerzem ktos wyganiał na obce miejsce, bo komus obrzydzasz,
    bo wkładasz sobie coś do otworu gębowego, a tam też jest wydzielina - slina wink
    Kiedy wreszcie karmienie piersią przestanie byc tabu?!
    A niby takim wyzowlonym społeczeństwe jestesmy
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • mona_bez_ogona 04.09.08, 12:21
    Zrozum, że dla mnie to nie jest tabu. Dla mnie to jest obrzydliwe.
  • aarancia 04.09.08, 20:15
    to moze dla wlasnego dobra nie powinnac tam chodzic
  • mona_bez_ogona 05.09.08, 11:14
    Raczej rodzice nie powinni zabierać niemowlaków do restauracji. Są
    tam przez większość niemile widziani.
  • matrymonialnie 05.09.08, 11:56
    > tam przez większość niemile widziani.

    Skąd wiesz? Pytałaś większość populacji na świecie która chodzi do restauracji?

    Najlepiej to sobie wyrobić w swojej małej główce jakąś teorię i wszystko do niej
    dopasować, co? Dla mnie DNO.
  • kukulka11 05.09.08, 14:43
    czy ty aby na pewno wiesz co to jest wiekszosc?
    jasne, dla rodzicow to w ogole zrobmy getta albo zakazmy wychodzic im z domu.
    a moze to ty nie powinnas do restauracji chodzic?
    dla mnie jest obrzydliwe to, co piszesz, i , jak rozumiem, sama nigdy nie bylAS
    NIEMOWLECIEM, TAK?
    podejście masz żałosne i infantylne.
    paradoksalnie nie lubiąc dzieci jestes włanie tak dziecinna, ze aż strach
    PS żeby nie było - nei uważam, zę dzieci nalezy ubóstwiać. nalezy się natomiast
    im i ich mamom szacunek taki jak wszytskjim innym.
    jak cie gorszy karmienie w restauracji to proponuje z niej wyjsc, a nei innych
    wyganiac.
    jak mnie gorszą lokale ze stripitzem to ja tam nie chodze, a nie wyganiam ludzi
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • patik110 20.07.08, 21:45
    Karmienie piersią w miejscu publicznym? Ja przede wszystkim bym się wstydziła.
    Widać zacofana jestem, ale moje piersi oglądać może tylko mój partner. Z tych
    samych powodów nie mogłabym opalać się topless na publicznej plaży, nawet jak
    wolno (no cóż wstydliwa jestem i tyle).
    A co do tego karmienia. Jakiś czas temu byłam w zoo z moją rodziną i znajomymi
    (też dzieciatymi). No nadeszła pora karmienia młodej (wiek 3 miesiące). A w zoo
    tłumy, wszystkie ławki zajęte, wszelkie zalesione zakamarki oblegane (bary też).
    Koleżanka radziła abym się nie przejmowała, usiadła "na widoku", zasłoniła się
    trochę wózkiem i tyle. Mała już popłakiwała, więc usiadłam, rozpinam bluzkę,
    ludzie nas mijają... I nagle stwierdziłam, że nie mogę, nie dam rady. Nie
    jestem w stanie. Na szczęście miałam tak na wszelki wypadek mleko w proszku,
    butlę i wodę, no i szybko zrobiłam mieszankę. Bardzo się bałam, bo młoda chowana
    w zasadzie na piersi, z butli piła tylko w szpitalu i nie wiedziałam, czy zechce
    jeść. No ale córcia zrozumiała, że mamusia jest w mało dla siebie komfortowej
    sytuacji i grzecznie wypiła całą butlę.
    No i nie musiałam "wywalać cyca". A przechodnie gapili się na kangury, a nie mnie.
  • a.nancy 16.09.08, 23:29
    > Na szczęście miałam tak na wszelki wypadek mleko w proszku,
    > butlę i wodę, no i szybko zrobiłam mieszankę.

    czyli DA SIE.
    zapytalam moja mame (sama nie mam dzieci wiec nie wiem jak to jest), co sadzi o
    publicznym karmieniu piersia. jej odpowiedz: "a po co?"
    rozwiniecie: dziecko nie musi jesc co 5 minut. czesto mozna tak sie
    zorganizowac, zeby wrocic do domu na karmienie. a jak nie mozna, to sie bierze
    butelke. kropka. problem jest wydumany, dyskusja bez sensu (cytuje opinie mamy).
    i kurcze, to sie trzyma kupy smile

    --
    -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
    -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 07:25
    > publicznym karmieniu piersia. jej odpowiedz: "a po co?"
    > rozwiniecie: dziecko nie musi jesc co 5 minut. czesto mozna tak sie
    > zorganizowac, zeby wrocic do domu na karmienie. a jak nie mozna, to sie bierze
    > butelke. kropka. problem jest wydumany, dyskusja bez sensu (cytuje opinie mamy)

    Twoja mama to się na dzieciach średnio zna a na karmieniu wyłącznie piersią w
    ogóle. Dzieci karmione naturalnie nie dostają prawie w ogóle butelki żeby nie
    zburzyć procesu ssania. Karmienie na życzenie polega na tym żeby karmić zawsze
    wtedy kiedy dziecko domaga się pokarmu. To niestety wychodzi częściej niż się
    mamie wydaje. Polecam wizytę u pediatry żeby się douczyć.
  • a.nancy 17.09.08, 08:48
    > Twoja mama to się na dzieciach średnio zna a na karmieniu wyłącznie piersią w
    > ogóle.

    trudno. dlatego napisalam, ze tylko cytuje, ja sie nie znam bo nie mam dzieci.
    widocznie mozna sie nie znac i miec, mnie wychowala i o dziwo przezylam.

    > Polecam wizytę u pediatry żeby się douczyć.

    a po co? mama juz wiecej dzieci miec nie bedzie, ja prawdopodobnie tez nie.
    wink))

    --
    -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
    -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 09:11
    > trudno. dlatego napisalam, ze tylko cytuje, ja sie nie znam bo nie mam dzieci.
    > widocznie mozna sie nie znac i miec, mnie wychowala i o dziwo przezylam.

    Masz rację nie znasz się.
  • a.nancy 17.09.08, 08:52
    sa rozne szkoly i "karmienie naturalne" nie jest jedynym obowiazujacym
    "paradygmatem". podobnie jak karmienie na zyczenie.
    jak ktosia ma ochote, to voila, ale wtedy trzeba sie pogodzic z niedogodnosciami.

    --
    -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
    -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 09:10
    > sa rozne szkoly i "karmienie naturalne" nie jest jedynym obowiazujacym
    > "paradygmatem". podobnie jak karmienie na zyczenie.

    Są różne to fakt ale nie Ci osadzać jak ktoś ma karmić SWOJE dziecko. Nie wcinaj
    się między zakąski a główne danie, ok?
  • daria_nowak 21.07.08, 23:24
    Ja tez po traumie restauracyjnej, ale nie cycowej. Godzina 22.30. Rodzice z
    dzieckiem - takim już z lekka biegającym opanowali knajpę. Nie wiem jakim cudem,
    bo dziecka było sztuk jeden, ale dali radę. Tyle, ze przy naszym stoliku
    siedziało pięć wrednych żmij, zabijających wzrokiem. Co ciekawe, z dzieckiem
    ulotnił sie tatuś (widać miał mniejszą odporność na jad i dym papierosowy).
    Mamusia była bardzo zdziwiona, ze zdecydował sie iść położyć małą spać. I
    natarczywie pytała 'dlaczego?'... Żenada.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • kam.xt 22.07.08, 00:30
    melindap napisała:
    >po co przyprowadzac takiego malucha do
    > restauracji????
    a niby dlaczego nie przyprowadzać? Czy matka musi być uziemiona w
    domu z dzieckiem? Nie zawsze można je z kimś zostawić. Nie widzę nic
    złego w zabieraniu dzieci do restauracji, O ILE oczywiście są ciche,
    siedzą na miejscu i nie przeszkadzają innym gościom.

    co do karmienia to nieraz zdarzyło mi się karmić w restauracji i
    gdyby kelner czy ktoś inny próbował mnie wyprosic to chyba
    zrobiłabym awanturęsmile I to jeszcze do toalety! Ciekawa jestem czy ta
    matka rzeczywiście potulnie się tam udała?
    Ja oczywiście karmię w taki sposób by nie było widać piersi, ,
    uwazam że nie powinno się "wywalać cyca" (okropne określenie) bo
    własciwie po co? po za tym kogoś może po prostu peszyć taki widok,
    ale twoja, melindo reakcja ("Myślałam że się pożygam")wydaje mi sie
    troche przesadzona... w końcu to tylko jedzące dziecko, a do widoku
    nagich piersi też chyba wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni.
    co do drugiej sytuacji:
    > a wcześniej jeszcze problemy w pracy z
    > dzieciatymi ( jakim prawem biorę urlop w sierpniu skoro nie mam
    dzieci?)tongue_out
    to sie zgadzam że to skandal, jak jeszcze nie miałam dziecka to tez
    byłam poszkodowana urlopowo, a teraz nie wymuszam na bedzietnych
    korzystniejszych terminów
    --
    Karina 4.11.2007
  • ewik1976 22.07.08, 17:26
    Karmić można w miejscu publicznym (sama to robiłam), ale dyskretnie, to naprawdę
    nie musi być cyc na wierzchu.
    A roczne dziecko będąc w restauracji może już zjeść coś normalnego, nie rozumiem
    karmienia piersią tak dużego dziecka w miejscu publicznym.
    --
    Gdy cię mają wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy
    zanim przyniosą
  • egon26 23.07.08, 11:45
    Mnie widok kobiecej karmiącej piersi przed urodzeniem się mojego dziecka
    krępował bardzo. Potem w trakcie naszego karmienia już mniej, choć pamiętam jak
    dziś jak szukaliśmy z żoną ustronnego miejsca w Szczawnicy gdzie można dziecko
    piersią nakarmić tak by nikt nie widział. Teraz czuje się mniej skrępowany, choć
    ostatnio mieliśmy przez kilka dni gości u siebie i wkurzało mnie że znajoma mimo
    że mieli do dyspozycji pokój karmiła dziecko w salonie przy wszystkich. Nawet
    wspomniałem jej że mnie to krępuje ale nie dotarło. Oprócz tego karmienia
    zagracili nam jeszcze pół salonu i łazienkę więc chyba po prostu są to tacy
    ludzie którzy nie liczą się z tym że pewne rzeczy mogą przeszkadzać innym - im
    było tak wygodnie. Znajomi fajni ale mieszkanie ze znajomymi pod jednym dachem
    to najprostszy sposób by ich stracić ;D
  • des4 25.07.08, 08:17
    BTW co to jest "boszii"??? nazwa restauracji???
  • easthaven 25.07.08, 13:15
    A co o tym świadczy, że zmyślone? Bo mimo, że ja nie mam takiego
    pecha i nie trafiam na tabuny karmiących matek, to zdarzyło mi się
    widzieć w hipermarkecie kobietę karmiącą dzoecko w wieku
    zdecydowanie powyżej niemowlęcego. I to bylo " z leksza dziwne".
    Znaczy nie to, ze karmiła wieksze dziecko piersią, jak chce ma,
    pokarm i motywację, to nic mi do tego. Chodzi o Karmienie tak duzego
    dzieciaka piersia w miejscu publicznym bez jakiejś krepacji.

    I żeby było jasne, nie brzydza mnie kobiety karmiące niemowlęta (nie
    wiem jakoś po prostu nie trafiam)> Rozumiem, że niemowlę to niemowlę
    i jak jest glodne to nie da sie mu wytlumaczyć "kochanie nie teraz"
    Ale z rocznym dzieckiem to sie juz chyba da zrobic? Albo ja już
    naprawdę jestem, aż tak oderwana od rzeczywistości.
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • naturella 02.08.08, 21:49
    A same chciałybyście jeść obiad w toalecie?
    Gdyby mnie obsługa nakłaniała do nakarmienia dziecka w kiblu, to
    złożyłabym na nią skargę. To kwestia dobrego smaku, związana może z
    dobrym wychowaniem, poczuciem intymności, słowem: indywidualna, ale
    nie jest to rzecz karalna i nikomu nic do tego, jak duże jest
    karmione dziecko i gdzie jest karmione. Można nie patrzeć.

    Zgroza.
    --
    Maksymilian 21 listopada 2005
    Aleksandra 8 sierpnia 2007
  • easthaven 03.08.08, 10:30
    Mnie nie oburza karmienie niemowląt, o ile jest to robione w miarę dyskretnie.
    Roczniak mlaskający i ciamkający pierś (świadomie nie używam słowa cyc z
    szacunku dla normalnych matek karmiących)mnie obrzydza tak samo jak mlaskający i
    ciamkający dorosły.

    Jeśli nie widzisz różnicy między tymi dwoma sytuacjami no cóż pozostaje mi tylko
    zacytować "Wspułczuje Twoim dziecią" (Deela dziękuję za ten cytat)
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • naturella 03.08.08, 13:22
    Roczne dziecko ma takie samo prawo być głodne, jak niemowlak. I tak
    samo jak niemowlakowi, nie sposób mu wytłumaczyć, że akurat teraz
    nie czas, nie miejsce i nie pora. Chyba, że należy się do tych
    matek, co rocznemu dziecku dają kotleta ze swojego talerza,
    koniecznie swoim widelcem, no ale wg mnie to tutaqj "wspułczuje
    twoim dziecią" ma raczej zastosowanie.

    Żeby nie było - nie chodzę z dziećmi do restauracji, bo moje starsze
    dziecko się do tego nie nadaje. Pewnie bym nie karmiła w tak
    publicznym miejscu - ale nie widzę w tym niczego złego. Dziecko też
    człowiek i ma takie same prawa jak dorośli, dla dzieci być może też
    obrzydliwy jest sposób, w jaki dorośli wpieprzają kapuchę smażoną.
    smile
    --
    Maksymilian 21 listopada 2005
    Aleksandra 8 sierpnia 2007
  • katja_24 03.08.08, 15:11
    Sluchaj, dorosly nie sra za przeproszeniem tam, gdzie stoi.
    Poza tym dla niektorych ludzi ogladanie karmiacej kobiety jest
    obrzydliwe, a restauracja to nie jest miejsce na wywalanie cyca labo
    zmienianie pieluch. I gadaj sobie zdrowa o swoich prawach, ja mam
    takie zdanie i go nie zmienie. Zreszta nie tylko ja.
    A brakiem kultury jest zmuszanie wszystkich wkolo do ogladania
    mlecznego cyca i ssaka don przyklejonego.
    --
    "Mężczyźni wolą kobiety ładne niz mądre, ponieważ łatwiej im
    przychodzi patrzenie niż myślenie" S. Lec
  • easthaven 03.08.08, 15:17
    Roczne dziecko ma takie samo prawo być głodne, jak niemowlak. I tak
    samo jak niemowlakowi, nie sposób mu wytłumaczyć, że akurat teraz
    nie czas, nie miejsce i nie pora.

    Dobrze Kochanie to spróbuje z tej strony. Niemowlakowi, który jest karmiony
    WYŁĄCZNIE PIERSIĄ nie przetłumaczysz. Roczne dziecko (w normalnym trybie) może
    również zaspokoić głód A) bananem B)flipsem, C) obwarzankiem D) bułka E) jeszcze
    sobie coś tam możesz dopisać. U moich dzieciatych znajomych to mniej więcej tak
    działa. Jeśli jesteś baaardzo ortodoksyjna w kwestii karmienia piersią.. ok
    odciągasz i karmisz butelką (to również działa w ten sposób u moich znajomych).

    Dziecko też
    > człowiek i ma takie same prawa jak dorośli, dla dzieci być może też
    > obrzydliwy jest sposób, w jaki dorośli wpieprzają kapuchę smażoną.

    No dokładnie Słonko ja dzieci nie traktuję jako zjawiska nadprzyrodzonego tylko
    jako człowieka ze wszystkimi tego plusami i minusami. Zatem tak samo obrzydza
    mnie mlaskające dziecko jak mlaskający dorosły. Na dziecko mogę przymknąć oko,
    no bo wiadomo, nie do końca rozwinięte społecznie, uczy się, nie od razu Rzym
    zbudowano. Ale braku wyczucia u rodziców nie muszę i nie mam zamiaru wybaczać.

    III na koniec jeszcze raz: NIE JESTEM PRZECIWNIKIEM PUBLICZNEGO KARMIENIA
    PIERSIĄ, O ILE JEST TO ROBIONE DYSKRETNIE. I o dziwo, wszystkie młode mamy,
    które znam, bądź znałam mają podobne zdanie. I chociaż mnie to osobiście nie
    brzydzi, rozumiem, ze ktoś może nie chcieć oglądać karmienia przy jedzeniu. No
    tak po prostu.
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • des4 03.08.08, 20:42
    nawet jeśli zamist cyca dasz dziecku banana/obwarzanka/bułkę etc.
    zaraz zaczną mieć pretensje, że mlaska, ża mu z buzi wypada, że się
    ślini, że się brudzi...

    i dobrze, są marginesem więc niech żrą w domu ą i ę, na Miśni jak są
    takie brzydliwe...
  • easthaven 03.08.08, 21:09
    UUUU ja tu widzę ktoś tu miał ciężki dzionek/dzionuś, dzioneczek smile

    Gratuluję des, takiej pięknej, ociekającej FRUSTRACJĄ wypowiedzi już dawno nie
    widziałam. Czytaj ją sobie raz dziennie dobrze Ci zrobi.

    I buźkę z jadu otrzyj bo ci dziury zostaną i dopiero będziesz nieszczęśliwa. Idź
    daj dziecku cyca (w ogóle wydawało mi się, że słowo cyc jest nielubiane przez
    matki, bo sprowadza je do roli dojki, ale jak lubisz..) to cię może zrelaksuje.
    Najlepiej na środku rynku miejskiego. I wypatruj nieżyczliwych spojrzeń. Wtedy
    będziesz mogła pokazowo pouczyć niewrażliwych osobników na punkcie ich
    wykrzywionego poczucia estetyki xD
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • des4 03.08.08, 21:26
    ciężki dzioneczek? wręcz przeciwnie, super był...hamak w ogrodzie,
    dzieciaki w basenie, wieczorem ciasto od teściowej plus dobre
    Bordeaux ode mnie...

    a jadzić mogę ile chcę, to wolne forum, a podeschnięte hrabiny niech
    się plują w kółeczku wzajemnej adoracji na BzW...

    cyc na ryku??? jak ktoś ma ochotę czemu nie, mnie to nie
    przeszkadza, bo nie zajmuję się oglądaniem i komentowaniem bliźnich,
    nie predystynuję rownież do roli arbitra elegantiarum...a jak kogoś
    cyc brzydzi, niech spada do domu na makaron z serem...

    BTW "cyc" jest powszecnie używanym słowem, ale trzeba mieć dzieci i
    pojęcie o dzieciach zamiat robić za eksperta w tym temacie...
  • easthaven 03.08.08, 21:47
    Ja wiem że w PEWNYCH kręgach CYC jest słowem powszechnie używanym. Natomiast
    moja znajome, wspaniałe mamy na przykład nie znoszą tego określenia, bo jak już
    mówiłam, sprowadzaj je to do roli mlecznej krowy. One w dalszym ciągu mają
    piersi. Ale wiesz no każdy lubi coś innego.

    Nie zgodzę się z Tobą, że koniecznie trzeba mieć dzieci, żeby coś o nich
    wiedzieć. Wystarczy mieć dzieciatych znajomych, bądź po prostu mieć dzieciaki w
    rodzinie. I nigdzie nie robię z siebie eksperta, wszystkie uwagi opieram
    wyłącznie na podstawie zaobserwowanych wśród moich dzieciatych znajomych
    zachowań. Czuli jak widać DA SIĘ. człowiek musi tylko chcieć wyjść poza swój CYC
    i dojrzeć, że gdzieś tam są też inni ludzie, dla których nie wszystko jest takie
    oczywiste naturalne i piękne.

    Jak na dobry dzień to naprawdę poddenerwowana jesteś. Może z dużo kawusi do
    ciasta? A jadzić sobie możesz do woli, ja się tylko boję o Twój image gładkiej i
    pogodnej mamy. Z dziurami w twarzy może być ciężko.

    I na koniec JA LUBIĘ DZIECI MOICH ZNAJOMYCH. Bo moi znajomi są fajni,
    rodzicielstwo ich nie ogłupiło i mają fajne dzieciaki. W ogóle lubię mądrych
    rodziców (i ich dzieci) którzy widzą troszkę dalej niż czubek swojego nosa.
    Czego Tobie i tobie podobnym z całego serca życzę.
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • des4 03.08.08, 22:36
    owszem "cyc" jest używane w PEWNYCH kręgac, chociaż tak za bardzo
    nie wiadomo o jakie kręgi chodzi poza zaznaczeniem ich drukowanymi
    literami...zwiza mi i powiewa co odczuwają twoje znajome wspaniałe
    mamy i do czego się sprowadzają...piersi, cycki, biust,
    wymiona...wszstko to jedno i to samo..a grą słowek niech zajmują się
    ci co nie mają niczego lepszego do roboty...

    a obserwacje u rodziny i znajomych można sobie wsadzić głęboko w
    cztery litery...

    poddenerwowana??? jeśli już to duże rozbawienie, psycholożko (coby
    nie urazić kobiecego ego) z Bożej łaski...

    i ja lubię swoich bezdzietnych znajomych, ot tacy normalni ludzie,
    bez kompleksów i dorabiania do nich ydeologii pisanej przez "y"...
  • easthaven 04.08.08, 08:07
    Zaplułam monitor o Pogodna Zrelaksowana Matko/Ojcze? Polko Solidarna Mistrzyni
    Ciętej Riposty.

    A lubie moje znajome ot takie fajne zwyczajne, cieszace sie macierzyńtwem
    babeczki, ktore nie strzykaja jadem na lewo i prawo, bo nie muszą odreagowywać
    na innych swoich frustracji i szanują to że ludzie są różni.

    I mię generalnię tez zwiza Twoje zdanie. I piersi, cycki, biust,
    wymiona też. Skoro tak lubisz.. Próbowałam jedynie Ci wyjaśnić tak po prostu
    jak człowiek człowiekowi dlaczego mysle inaczej. Niestety się przeliczyłam bo
    mamy doczynienia z nastepnym Wielepiejem. No to wiedz lepiej. Powodzenia.
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • daria_nowak 04.08.08, 18:47
    Póki nie ślini się na mnie - problem obsługi i rodziców. A wywalony cyc, na
    środku knajpy, tak żeby wszyscy dobrze widzieli jest obrzydliwy i już. Dla mnie.
    Dla innych nie musi - obowiązku nie ma.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • naturella 05.08.08, 08:53
    Ej, ale czy Wy naprawdę same WYWALONE cyce widzicie? Jak zdarza mi
    się publicznie karmić, to wręcz wsadzam dziecko pod bluzkę prawie,
    ani kawałka piersi nie widać, więc naprawdę nie ma się czego
    czepiać. I nie wierzę, że widujecie same takie, co na wierzuchu - ja
    nie widuję.
    --
    Maksymilian 21 listopada 2005
    Aleksandra 8 sierpnia 2007
  • daria_nowak 05.08.08, 09:05
    Jeśli cos kogoś brzydzi - zwyczajnie zwróci na to uwagę. Kiedys zadano podobne
    pytanie (albo tu, albo na podobnym forum) - czy widzicie tylko rozwydrzone
    bachory? TAK!
    Z bardzo prostej przyczyny, normalnie zachowujące się dziecko jest nieinwazyjne,
    a zatem, dla mnie niezauważalne. Tu jest podobna sytuacja. Nie wypatruję oczuwink
    za karmiącymi matkami, jeśli któraś karmi dyskretnie - istnieje ogromne
    prawdopodobieństwo, ze zwyczajnie tego nie zauważę.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • des4 05.08.08, 13:28
    bezdzietnym sfrustruwanym ładnym cyckiem w restauracji polecam
    silikony, a jeśli to za drogo, to wsadzenie nosa w swój żur i
    pracowite machanie łyżką zamiast strzelać ślepiami dookoła,
    oczywiście bez chlipania i wylizywania talerza, co niektórym
    bezdzietnym wciaż się przydarza...
  • daria_nowak 05.08.08, 20:23
    Jeśli znów masz 'dobry dzioneczek', to zwyczajnie twoja odpowiedź jest
    prymitywna. No chyba, ze pogoda tak podziałała i zwiększyła się produkcja jadusmile
    Przeczytaj jeszcze raz, to co napisałam. Wciąż istnieje szansa, ze zrozumiesz.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • des4 05.08.08, 20:32
    ilością jadu zaczynam dorównywać podeschniętym fanatyczkom
    bezdzietności, zwijaj kapcie i gnieć się sofystykated z tzw.
    partnerem w wyrku...
  • daria_nowak 05.08.08, 22:02
    Czyli zwyczajny z ciebie prymityw.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • nastassia_2 19.08.08, 13:12
    sobota, Otwock, godzina ok. 12 w południe, szczyt dnia, szczyt handlu, tłum
    ludzi...i mamusia przed piekarnią na Kupieckiej wywalająca caaaałą pierś na
    wierzch bez krempacji celem posilenia swej pociechy....ludzie to nie kwestia
    pruderii ale kultury osobistej. Czy na prawdę Centrum choćby takiego Otwocka to
    miejsce odpowiednie na streaptease????To może jeszcze urządźmy plażę nudystów w
    parku????
    Swoją drogą...mój mężczyzna chyba nie chciałby by całe miasto oglądało mą
    pierś...i ja nie chciałabym jej wystawiać na widoki publiczne innym facetom...w
    końcu to jednak intymna część ciała...czy wy panowie żon karmiących nie czujecie
    w takich sytuacjach że tracicie coś dane tylko wam????
  • winogronka.easy 11.09.08, 15:57
    I co? Po tej całej dyskusji znów obie strony pewnie zostaną przy
    swoich zdaniach. Popytajcie swoich znajomuch czy rzeczywiście tak
    lubią dzieci w restauracjach i widok karmiących matek, to się
    przekonacie sami, że takie widoki po prostu są krępujące.

    Ja ostatno widzałam parę niemieckich turystów, kobieta w restauracji
    karmiła niemowlę. Ale jej partner zasłonił ją kawałkiem materiału. I
    bardzo ładnie prawda? Mi się to podoba. Przecież tu chodzi o
    zachowanie jakiejś własnej intymności również.
    A swoją drogą nigdy nie zrozumiem dlaczego kobieta po urodzeniu
    dziecka jest już tylko "mamą", a jej piersi stają się cyckami, króre
    się "wywala"
  • suzielu 29.08.08, 15:24
    I mimo ze bardzo czesto karmie w miejscach publicznych to nie sadze ze ktos sie
    kiedys zorietowal. Naprawde mozna sie oslonic kurtka lub chusta. Dodam ze
    "ciamkanie" zarowno malucha jak i starszego dziecka jest na tyle ciche ze
    zaglusza ja zwykla rozmowa.
    Wiec zgadzam sie z autorka watku (no moze troche drastycznie to ujelasmile ale tez
    mi nie pobudza apetytu taki widok. Za to mozna naprawde sie z tym skryc,
    zaslonic, poprosic partnera by stanol i zaslonil.

  • gazdziikowa 29.08.08, 22:02
    na paru forach toczy się zacięta dyskusja na ten temat. Rozumiem jeszcze kiedy
    nie ma wyjścia (np. w samolocie trudno, żeby karmić w małej toalecie), ale już
    nie rozumiem dlaczego nie można komuś zaproponować innego miejsca do karmienia,
    niż salon pełen gości. W restauracji, kiedy koleżanka karmi gdzie wbić wzrok?
    Sądząc po innych wątkach na jednym forum to nawet kupa w basenie zrobiona przez
    dziecko, jest czymś oczywistym i żeby czasem nie nazwac tego obrzydliwością, a
    już na pewno nie powinno się wymagać od dziecka pójścia do toalety.
  • easthaven 30.08.08, 09:40
    No i o to chodzi. To się da zrobić.

    Ja naprawdę nie jestem przeciwniczką, ani długiego karmienia piersią (w sumie to
    naprawdę, szczerze Cię podziwiam), ani karmienia w miejscach publicznych.
    Dziecko to dziecko, jeść dostać musi. Jestem przeciwna nie szanowaniu odczuć
    innych, a rozumiem że niektórych może to brzydzić. A przykład wielu dzietnych
    pokazuje, że można nakarmić dziecko dyskretnie, bez pełnej prezentacji
    inwentarza. I nikt tu nie mówi o wypraszaniu mamy z dzieckiem do toalety, bo dla
    mnie to też jest niestosowne.

    Pozdrawiam Cię i oby więcej było takich rodziców jak Ty.

    East
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • chocklit 05.09.08, 12:41
    NIe wyobrażam sobie, jak można karmić piersią w restauracji! Dla
    mnie to jest niesamowite, jak takim osobm brak wyczucia i wyobraźni.
    Głupie gadanie, że dziecku się nie wytłumaczy i trzeba dać cyca!
    Można je przecież nakarmić dziecko tuż przed wyjściem, ew. ściągnąć
    pokarm i nakarmić je w razie potrzeby z buteleczki.
    I to nie jest żaden temat tabu - tym bardziej też nikogo nie oburza
    sam fakt karmienia piersią, a jedynie brak wyczucia i dobrej woli u
    niektórych kobiet.
  • kukulka11 05.09.08, 14:36
    a niby dlaczego karmienie piersia ma byc bardziej obrzydliwe niz karmienie tym
    samym mlekiem tyle ze z butli?
    a w ogole to nei chce mi sie kontynuowac tej dyskusji. waszeargumenty sa
    smieszne i tyle
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • veevee 16.09.08, 14:40
    kukulka11 napisała:

    > a w ogole to nei chce mi sie kontynuowac tej dyskusji. waszeargumenty sa
    > smieszne i tyle

    NIe ma to jak trafne podsumowanie dyskusji - nasze argumenty są śmieszne, Wy macie swiętą rację uncertain Naprawdę nikomu nie zaszkodzi spróbować uszanować zdanie dyskutanta. Nie zgadzać się z nim, ale USZANOWAĆ.
  • kinder0610 16.09.08, 14:59
    Zawsze to wiedziałam a teraz tylko ta Wasza dyskusja mnie w tym
    utwierdziła. Polacy są zacofani, mało tolerancyjni jeśli wogól e sa
    choć troche tolerancyjni. Ta Pani co tak się oburzyła że się karmi
    dziecko w restauracji, to lepiej żeby dzieci nie miała, bo skoro
    karmienie piersią jest obrzydliwe to co dopiero przewijanie. A jak
    już Paniusiu będziesz mieć swoje to się z nim zamknij w domu i karm
    żeby nikt nie widział, nie wychodź z domu aż ci dziecko do
    przedszkola nie pójdzie.
  • matrymonialnie 16.09.08, 16:38
    > Nie zgadzać się z nim, ale USZANOWAĆ.

    To działa w dwie strony czy tylko w jedną? Ok. Szanuje czyjeś obrzydzenia i co
    wobec tego?

    Dla mnie takie wątki to oznaka jacy ludzie potrafią być pełni fobii i
    kompleksów. Pierś kobiety karmiącej budzi takie emocje że wojna w Gruzji się
    chowa. Zapominamy o dwóch sprawach: człowiek jest ssakiem i teraz mamy XXI wiek
    a nie XIX kiedy to kobiety mające niemowlę albo brały mamki (obca osoba karmiąca
    dziecko) albo siedziały w domu.
  • a.nancy 17.09.08, 08:58
    > Pierś kobiety karmiącej budzi takie emocje że wojna w Gruzji się
    > chowa.

    mnie nie przeszkadza widok PIERSI. mnie przeszkadza... widok ssacego dziecka. w
    ogole uwazam, ze niemowleta sa BRZYDKIE, jak spokojnie spia to jeszcze daje
    rade, ale jak ciamkaja i sie slinia, to mam cofke sad

    --
    -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
    -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 09:08
    > rade, ale jak ciamkaja i sie slinia, to mam cofke sad

    Rozumiem że nie akceptujesz również faktu że sama byłaś dzieckiem które cimkało
    (cokolwiek to znaczy) i śliniło się? Masz problem. Ja nie mam bo nie odcinam się
    od swojego człowieczeństwa. Nie udaje że urodziłem się od razu dorosły i jedzący
    sztućcami. Cyborgiem nie jestem. Jestem człowiekiem. A odruch wymiotny mam jak
    czytam takie posty.
  • a.nancy 17.09.08, 09:20
    > Rozumiem że nie akceptujesz również faktu że sama byłaś dzieckiem które cimkało
    > (cokolwiek to znaczy) i śliniło się? Masz problem.

    akceptuje i nie mam problemu.
    akceptuje FAKT, ze niemowlaki sie slinia. podobnie jak akceptuje fakt, ze ludzie
    (w kazdym wieku) robia kupe. ale nie mam ochoty ogladac publicznego robienia
    kupy, podobnie jak publicznego slinienia.
    powtarzam: nie mam cofki NA SAMA MYSL, ze istnieje fizjologia. ale pewne
    czynnosci fizjologiczne nie musza byc przyjemne dla otoczenia, kapewu?

    --
    "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie
    swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet
    nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)
  • matrymonialnie 17.09.08, 09:31
    Fizjologia to szerokie pojęcie. Nigdy nie zgodzę się jednak na porównania
    wydalania z karmieniem piersią dziecka. Jedzenie (z wszystkimi jego cechami) i
    robienie kupy to jednak dwie różne sprawy. Równie dobrze ja mogę zrobić masę
    równie absurdalnych porównań.

    Sami wołacie: dajcie nam żyć po swojemu. A nie akceptujecie że pani chce
    nakarmić dziecko piersią w miejscu publicznym? Ina też chce żyć zgodnie ze
    swoimi zasadami.
  • a.nancy 17.09.08, 09:41
    > Sami wołacie: dajcie nam żyć po swojemu. A nie akceptujecie że pani chce
    > nakarmić dziecko piersią w miejscu publicznym? Ina też chce żyć zgodnie ze
    > swoimi zasadami.

    alez prosze bardzo, niech karmi
    mam wrazenie, ze wiekszosc z nas w tym watku jest zgodna, ze nie chodzi o samo
    karmienie lub nie, tylko o dyskrecje. jest roznica miedzy chociazby tym, co
    opisano tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=82305735&a=84001522
    a ostentacyjnym karmieniem polaczonym z "wywalaniem cyca" na oczach
    publicznosci. jak karmienie jest dyskretne, to co innego, przeciez nie chodze i
    nie rozgladam sie wszedzie w poszukiwaniu karmiacych matek, zeby je obrazic wink
    jak mi sie nie rzucaja w oczy, to nie moja sprawa.

    --
    "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie
    swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet
    nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)
  • matrymonialnie 17.09.08, 10:12
    > alez prosze bardzo, niech karmi
    > mam wrazenie, ze wiekszosc z nas w tym watku jest zgodna, ze nie chodzi o samo
    > karmienie lub nie, tylko o dyskrecje.

    Nigdy nie widziałem kobiety która nie karmiłaby dyskretnie (w ogóle rzadko je
    widzę). Oczywiście nie neguje tego że ktoś widział.
    Na forach gazetowych jednak ciągle powstaje od nowa ten temat. Czemu? Bo nie
    akceptujemy podskórnie że kobieta matka może być sobą gdzieś poza własnym domem
    czy ewentualnie placem zabaw. Zapominamy że to nie tylko wolne od rodzicielstwa
    kobiety mają prawo do wolności i emancypacji. Właściwie sami kręcimy bat na szyi
    tych kobiet i kobiet w ogóle.
  • a.nancy 17.09.08, 11:19
    > Na forach gazetowych jednak ciągle powstaje od nowa ten temat. Czemu? Bo nie
    > akceptujemy podskórnie że kobieta matka może być sobą gdzieś poza własnym domem
    > czy ewentualnie placem zabaw.

    lepiej, zeby na temat motywacji wypowiadali/ly sie sami/e zainteresowani/e.
    MNIE chodzi o dyskrecje i nic wiecej. matka mozna byc nie narzucajac sie innym.
    i nie tylko w kwestii karmienia, ale rowniez
    - przewijania (vide post wyzej o przewijaniu dziecka na lawce)
    - gadania wylacznie o wlasnym dziecku (zjawisko czestsze niz publiczne
    karmienie, a dla bezdzietnych rownie zniechecajace)
    - narzucania wlasnej wizji swiata ("musisz koniecznie tez urodzic dziecko,
    dopiero wtedy zyje sie pelnia zycia" - moja kolezanka)
    - itd., itp.

    posty niektorych osob dzietnych, ktore udzielaja sie na tym forum, wskazuja, ze
    mozna. zostanie matka nikogo nie uprawnia do zachowywania sie, jakby sie bylo
    pepkiem swiata.
    mam dzietne kolezanki, ktore zachowuja sie normalnie, i nie mam przez to na
    mysli, ze udaja, ze nie sa matkami. nawet fajnie jest czasem posluchac anegdotek
    o dzieciach, o ile nie jest to jedyny temat rozmowy. fajnie jest sie przejsc na
    spacer z kolezanka i jej dzieckiem, o ile nie zacznie go przewijac na moich
    oczach. itd.

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 12:02
    > lepiej, zeby na temat motywacji wypowiadali/ly sie sami/e zainteresowani/e.
    > MNIE chodzi o dyskrecje i nic wiecej. matka mozna byc nie narzucajac sie innym.
    > i nie tylko w kwestii karmienia, ale rowniez

    A homoseksualistą można być też nie narzucając się innym. Tylko że jak ktoś
    powie że brzydzą go dwaj całujący się faceci to zaraz jest halo że
    nietolerancja. Napisałem to dlatego by uświadomić problem z pojmowaniem
    tolerancji. Co mi pasuje to toleruje a co nie po mojej myśli to nie afiszować
    się albo stać się niewidzialnym.

    Kobiety matki maja potrzebę rozmowy o swoim dziecku bo to jest część ich życia
    (ważna część). Właściciele kotów też zapędzają się w opowiadaniu jaki to kocurek
    milusi. Ja to akceptuje. Podobnie jak ktoś ma ciągłą potrzebę wygadania się na
    temat pracy. Żyj i pozwól żyć ( i mówić smile.

    > - narzucania wlasnej wizji swiata ("musisz koniecznie tez urodzic dziecko,
    > dopiero wtedy zyje sie pelnia zycia" - moja kolezanka)

    Poczytaj fora dla bezdzietnych. Bezdzietni absolutnie NIE akceptują wizji świata
    dzietnych. Absolutnie.

  • a.nancy 17.09.08, 12:32
    gadal dziad do obrazu
    wszystko widzisz czarno-bialo? slowo UMIAR jest tu kluczem. jak rowniez, przy
    okazji, podstawa wielu zasad savoir-vivre´u.

    > A homoseksualistą można być też nie narzucając się innym. Tylko że jak ktoś
    > powie że brzydzą go dwaj całujący się faceci to zaraz jest halo że
    > nietolerancja.

    moment
    UMIAR halo UMIAR
    jesli ludzie caluja sie na ulicy w sposob, hmmmm, nieumiarkowany wink sliniac sie
    i obmacujac - to lamia pewne zasady dobrego smaku. i jest mi wszystko jedno, czy
    sa tej samej plci czy roznych. podobnie, wykazano w kilku postach powyzej, ze DA
    SIE karmic piersia w sposob "umiarkowany", nie przeszkadzajac otoczeniu.
    tlumacze ci (jak ten dziad obrazowi) ze nie karmienie jest problemem, a SPOSOB,
    w jaki sie to robi.
    porownanie do homoseksualizmu jest nie trafione z kilku powodow.
    - homofobia zaklada niechec do homoseksualistow jako takich. paranoiczna
    nienawisc do matek raczej wystepuje rzadko wink
    - dla homofoba problemem jest KAZDY przejaw homoseksualizmu. homofob nie mowi:
    calujcie sie, byle nie z jezyczkiem wink - zeby wzbudzic niechec, naprawde nie
    trzeba sie calowac, wystarczy isc za reke, a nawet miec "pedalskie" ubranie.
    zeby osiagnac podobny poziom nietolerancji, musialabym spluwac na widok kazdego
    dziecka i kazdej kobiety, jaka podejrzewam o bycie matka.
    - homofobia jest uwazana za cos naturalnego przez spora czesc polskiego
    spoleczenstwa. natomiast matki maja przywileje. nikt sie nie pyta
    heterosekualnego faceta, kiedy w koncu zainteresuje sie kolegami wink - natomiast
    osoby bezdzietne sa narazone na ciagle pytania "kiedy dzidzius?"

    porownujac te dwa zjawiska, krzywdzisz homoseksualistow, bagatelizujesz ich
    problemy.

    > Kobiety matki maja potrzebę rozmowy o swoim dziecku bo to jest część ich życia
    > (ważna część). Właściciele kotów też zapędzają się w opowiadaniu jaki to kocure
    > k
    > milusi. Ja to akceptuje.

    wylacznie o kotach gadaja? nudziarze.
    znowu przesadzasz. nie mowie, zeby nie opowiadac o dzieciach. mowie, zeby nie
    gadac o nich 5 godzin non stop. o kotach tez bym nie wytrzymala.

    > Poczytaj fora dla bezdzietnych. Bezdzietni absolutnie NIE akceptują wizji świat
    > a
    > dzietnych. Absolutnie.

    a jaka jest wizja swiata dzietnych? poza wymieniona kolezanka mam sporo
    znajomych, ktorym po urodzeniu dziecka jakos sie nie zmienila wizja swiata.
    czyli da sie?
    ja nie mowie dzieciatym, ze im wspolczuje ze maja dzieci. wiec dlaczego w.wym.
    kolezanka musi glosic, jak bardzo wspolczuje mnie?

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 13:57
    > porownanie do homoseksualizmu jest nie trafione z kilku powodow.
    > - homofobia zaklada niechec do homoseksualistow jako takich. paranoiczna
    > nienawisc do matek raczej wystepuje rzadko wink

    Rzadko? Hmm... Poczytaj fora bezdzietnych i teorie o matkach krowach. Nie mówiąc
    już dzieciach czyli bachorach.

    > - dla homofoba problemem jest KAZDY przejaw homoseksualizmu. homofob nie mowi:
    > calujcie sie, byle nie z jezyczkiem wink - zeby wzbudzic niechec, naprawde nie
    > trzeba sie calowac, wystarczy isc za reke, a nawet miec "pedalskie" ubranie.
    > zeby osiagnac podobny poziom nietolerancji, musialabym spluwac na widok kazdego
    > dziecka i kazdej kobiety, jaka podejrzewam o bycie matka.

    Wystarczy że dziecko wydrze się w tramwaju a matka go szybko nie da rady
    uspokoić i już jej się obrywa (przykład zżycia wzięty).

    > - homofobia jest uwazana za cos naturalnego przez spora czesc polskiego
    > spoleczenstwa. natomiast matki maja przywileje. nikt sie nie pyta
    > heterosekualnego faceta, kiedy w koncu zainteresuje sie kolegami wink - natomiast

    Przepraszam, ale jako członek polskiego społeczeństwa nie uważam homofobii za
    (jak to nazwałaś) coś naturalnego. I nie znam osobiście ludzi tak uważających. I
    jakie to matki mają przywileje? Ja widzę wśród znajomych matek jedynie jak im
    państwo i społeczeństwo rzuca kłody pod nogi. Becikowe to ma być ten przywilej?
    Czy urlop macierzyński kiedy pozwala się pobyć matce pracującej z dzieckiem trzy
    miesiące?
    > osoby bezdzietne sa narazone na ciagle pytania "kiedy dzidzius?"

    To jest tak powszechne pytanie że (może to Cię zszokuje) ale nie dotyka jedynie
    bezdzietnych. Dotyka dzietnych, tych którzy dzieci nie mają a chcą, nawet
    lesbijek czy coraz częściej gejów. Chyba tylko księży i zakonnic nie. Jeśli
    jesteś przekonana do swojej decyzji to na prawdę nie widzę w czym problem.

    > wylacznie o kotach gadaja? nudziarze.
    > znowu przesadzasz.

    A czemu przesadzam? Bo to niemożliwe żeby gadać non stop o kotach? Możliwe i
    częste. Czy zostajemy przy wersji że tylko i wyłącznie taka skaza przypada
    dzietnym? No, jak myślisz?

    > ja nie mowie dzieciatym, ze im wspolczuje ze maja dzieci.

    A ja osobiście panią która tak mówi.
  • a.nancy 17.09.08, 14:21
    matrymonialnie napisała:

    > > porownanie do homoseksualizmu jest nie trafione z kilku powodow.
    > > - homofobia zaklada niechec do homoseksualistow jako takich. paranoiczna
    > > nienawisc do matek raczej wystepuje rzadko wink
    >
    > Rzadko? Hmm... Poczytaj fora bezdzietnych i teorie o matkach krowach. Nie mówią
    > c
    > już dzieciach czyli bachorach.

    spotkalas sie z przypadkami pobicia kobiety tylko dlatego, ze JEST MATKA?
    czy naprawde uwazasz, ze jedyne zlo, jakie dotyka homoseksualistow, to slowna
    agresja na forach?

    > > zeby osiagnac podobny poziom nietolerancji, musialabym spluwac na widok k
    > azdego
    > > dziecka i kazdej kobiety, jaka podejrzewam o bycie matka.
    >
    > Wystarczy że dziecko wydrze się w tramwaju a matka go szybko nie da rady
    > uspokoić i już jej się obrywa (przykład zżycia wzięty).

    obrywa za to, ze jej dziecko sie drze, a nie za to, ze JEST MATKA. nie widzisz
    roznicy? podpowiem: homoseksualista obrywa (rowniez kamieniem czy nozem) za to,
    ze JEST HOMOSEKSUALISTA. nie za to, ze jego partner sie drze w tramwaju wink

    > To jest tak powszechne pytanie że (może to Cię zszokuje) ale nie dotyka jedynie
    > bezdzietnych. Dotyka dzietnych, tych którzy dzieci nie mają a chcą, nawet
    > lesbijek czy coraz częściej gejów.

    wymieniles osoby bezdzietne, wiec nie wiem, dlaczego to ma byc jakiekolwiek
    agrument. kazde NATARCZYWE wypytywanie sie o prywatne sprawy jest irytujace.

    > A czemu przesadzam? Bo to niemożliwe żeby gadać non stop o kotach? Możliwe i
    > częste.

    mozliwe, ale nudne.

    > Czy zostajemy przy wersji że tylko i wyłącznie taka skaza przypada
    > dzietnym? No, jak myślisz?

    czytaj ze zrozumieniem. kazdy, kto jest w stanie rozmawiac wylacznie na jeden
    temat, jest nudziarzem. moge go lubic i tolerowac, ale nim jest i juz wink

    > > ja nie mowie dzieciatym, ze im wspolczuje ze maja dzieci.
    >
    > A ja osobiście panią która tak mówi.

    to idz sie klocic z ta pania, a nie ze mna wink

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • matrymonialnie 17.09.08, 14:33
    Ja nie mówię że pojęcia homofob czy matko/dzieciofob pokrywają się całkowicie
    jak kalka. Widzę wiele analogii i je przedstawiłem. I znam przypadek pobicia
    dziewczyny tylko za to że jest matką. Bo dla mnie do niedawna bezdzietni to byli
    całkiem inni ludzie niż Ci znani z forów. Im bliżej właśnie do nietolerancyjnych
    matko/dzieciofobów. Te słowa kieruje niekoniecznie do Ciebie. To taka uwaga OT.
  • matrymonialnie 17.09.08, 12:19
    > - narzucania wlasnej wizji swiata ("musisz koniecznie tez urodzic dziecko,
    > dopiero wtedy zyje sie pelnia zycia" - moja kolezanka)

    To jest narzucanie jakieś wizji. Ale już w samym pytaniu: kiedy dzieci, nie
    widzę nic złego. Odpowiedz "nie chce mieć dzieci" i starczy. A jeśli samo
    pytanie już nas drażni to mamy tu do czynienia z kompleksem. To tak samo jak by
    mnie drażniło pytanie "kiedy kupisz samochód". I jeszcze, ja potrafię dyskutować
    na ten temat nie stwarzając uczucia że jestem przez zmotoryzowanych osaczany.
    Reasumując, bezdzietni sami są nietolerancyjni a często pełni kompleksów.
    Przemyśl to.
  • a.nancy 17.09.08, 12:47
    > To jest narzucanie jakieś wizji. Ale już w samym pytaniu: kiedy dzieci, nie
    > widzę nic złego. Odpowiedz "nie chce mieć dzieci" i starczy. A jeśli samo
    > pytanie już nas drażni to mamy tu do czynienia z kompleksem.

    czy ty w ogole czytasz moje posty, czy z gory wiesz, co mysle, i odpowiadasz bez
    czytania?
    gdzie ja napisalam, ze draznia mnie pytania "kiedy dziecko?"
    rzadko takie pytania slysze, bo zyje w srodowisku, w ktorym nie ma zwyczaju
    zadawania osobistych pytan. a nawet jak ktos je zada, to sie nie denerwuje.
    widzisz roznice miedzy "kiedy dziecko?" a "musisz urodzic dziecko"?
    wspomniana kolezanka chodzila za mna przez cala impreze i przekonywala mnie, ze
    moje zycie nie ma sensu, bo nie mam dzieci. nie docieralo, ze chce zmienic
    temat. widzisz roznice?

    > To tak samo jak by
    > mnie drażniło pytanie "kiedy kupisz samochód". I jeszcze, ja potrafię dyskutowa
    > ć
    > na ten temat nie stwarzając uczucia że jestem przez zmotoryzowanych osaczany.

    czy ktos ci kiedys powiedzial, ze twoje zycie nie ma sensu, ze jestes
    nieszczesliwy chociaz nawet o tym nie wiesz, bo nie masz samochodu?
    alez ja umiem (a czasem nawet lubie) rozmawiac o dzieciach. rozmawianie o
    dzieciach nie jest narzucaniem sie. narzucaniem sie jest rozmawianie o
    dzieciach, jesli rozmowca usilnie probuje zmienic temat, albo przekonywanie, ze
    jest gorszy bo dzieci nie ma.

    > Przemyśl to.
    a ty przeczytaj ze zrozumieniem moje posty i tez przemysl.

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • katja_24 18.09.08, 10:41
    Uwierz mi, ze sama odpowiedz:"Nie chce miec dzieci" nie jest
    wystarczajaco. W tym momencie rozmowca robi duze oczy i pyta:"No co
    ty? w ogole nie chcesz miec? Nigdy? Miej chociaz jedno". Sama
    natrafilam na tylko takie reakcje. A, no i jeszcze: "Zobaczysz,
    odmieni ci sie i bedziesz chciala, a potem moze byc za pozno". Ani
    jednej odpowiedzi w stylu:"Ok, to twoj wybor".
    --
    "Państwo koscielne Watykan istnieje tylko dzieki temu,ze swiat nie
    ma ochoty polknac czegos tak wstretnego"-J.W.Goethe-
  • matrymonialnie 18.09.08, 11:25
    > Uwierz mi, ze sama odpowiedz:"Nie chce miec dzieci" nie jest
    > wystarczajaco.

    A mi się to w życiu nie przytrafiło. Przypadek czy coś więcej?
  • katja_24 18.09.08, 13:53
    Moze masz bardziej wyrozumialych znajomych? Albo bardziej
    dyskretnych? Ja mialam nawet jeden przypadek, kiedy to kuzynka
    mojego narzeczonego podeszla do mnie i spytala:"To prawda, ze nie
    chcesz miec dzieci? A dlaczego?"
    Pojecia nie mam.
    --
    "To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia" J.
    Carroll
  • liliankaa77 18.09.08, 21:19
    Jestem mamą półrocznego synka i całkiem niedawno sama jeszcze
    karmiłam piersią, ale rozumiem bezdzietnych i całkowicie popieram
    ich zdanie. Przecież można karmić dyskretnie. Uważam też, że miejsce
    przy stoliku w restauracji jest już naprawdę ostatecznością, gdzie
    matki powinny karmić piersią dziecko. Przecież ludzie chcą zjeść w
    spokoju nienarażeni na wątpliwe widoki. Karmienie w miejscach
    publicznych nie było przyjemnie ani dla mnie ani dla maluszka- bo
    przecież dziecko powinno zjeść w spokoju, z drugiej strony
    nakłanianie matek do pozostawania w domu to przegięcie.
    Ludzie, trochę klasy i kultury.
    Osobiscie uwazam,że można karmić piersią wszędzie w miejscach
    publicznych- oczywiście z odpowiednią dyskrecją i klasą i jedynym
    wyjątkiem od tego jest miejsce gdzie się spożywa posiłek- czyli
    restauracja.
  • justyna.mama 29.09.08, 21:09
    Zygac to mi sie chce jak ja czytam takie rzeczy. A cos ty taka
    ciekawska, trzeba bylo w talerz patrzec a nie rozgladac sie na lewo
    i prawo i patrzec co inni robia.Ot wielka pani sie znalazla moze
    jeszcze wlosa w zupie znalazlas co?
  • wisienkar 30.09.08, 08:32
    Ja uważam, że w restaurasji faktycznie nie powinno się karmić
    piersią. Jestem mamą i wiem, że mimo wszystko nie wszyscy tolerują
    karmienie pirsią w mijscach publicznych. Ja nie robię z tego
    problemu, ale nasz krzj jest taki, a nie inny. Potrafię zrozumieć
    zakaz karmienia piersią w restauracji, ale wyobraźcie sobie, że raz
    z chorym dzieckiem byłam na ostrym dyżuże w szpitalu i pielęgniarka
    zwróciła mi uwagę, że jak chcę karmić to do ubikacji. Wtedy ja
    zapytałam sie, czy ona chciałaby tam zjeść. Była oburzona. Ciekawe
    dlaczego ja miałam nie być? Oceńcie sami
  • megibatorowicz 01.10.08, 14:36
    Rzeczywiście.... pielęgniarce zrobiłabym wykład że by jej w pięty zaszło! jak
    mnie irytuje takie zachowanie ludzi!!
    A co do karmienia w restauracji.... nigdy sie nad tym nie zastanawiałam. I jak
    to przemyślałam - sama też kiedys karmiłam w restauracji. Byliśmy nad morzem,
    wybraliśmy się na dłuuugi spacer i gdy mały zaczął się domagać jedzonka, nie
    wiele myśląc, udaliśmy się z mężem do pierwszej lepszej restauracji, aby też coś
    przekąsić i przy okazji nakarmić potomka. Nie widziałam oburzonych min ani
    obrzydzenia na twarzach innych gości. Ludzie raczej się uśmiechali, gdy już
    dostrzegli o co chodzi... Fakt - robiłam to dyskretnie. Ja akurat zawsze noszę
    bluzki, których nie muszę podwijać od dołu, tylko od góry delikatnie, nic nie
    widać, mały ma brodawkę w buzi, a ja dodatkowo małą pieluszką zasłaniam część
    jego twarzyczki i piersi.
    --
    www.czytamydzieciom.net.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka