Dodaj do ulubionych

Przyczyny niecheci do posiadania dzieci

19.08.08, 14:28
Mam 28 lat i należę do tych kobiet, które raczej nie pałają miłością do
posiadania dzieci i chęcią ich posiadania. Zastanawiałam się kiedyś nad tym i
doszłam do wniosku, że w ukształtowaniu mojej postawy wobec dzieci duży udział
mają doświdczenia rodzinne. Wychowałam się w dość przeciętnej, tzw.
"normalnej" rodzinie i zawsze czułam, ze ten model nie do końca mi odpowiada.
Moja mama, moje dwie babcie i rózne ciocie to kobiety, które większość swojego
życia poświęciły rodzinie i dzieciom. Rezygnowały z własnych ambicji, z
własnych potrzeb, były wiecznie zabiegne. Pamiętam moją mamę z czasów mojego
dzieciństwa - zaniedbana, odmawiąjąca sobie małych kobiecych przyjemności
(choćby fryzjera czy dobrego kremu), wiecznie zmęczona. Dopiero gdy ja i brat
usamodzielniliśmy się odkryła na nowo swoją kobiecośc i zaczęła o siebie dbać.
Moja babcia z kolei do tej pory uważa, że dzieci są w zyciu kobiety
najwazniejsze i że jej obowiazkiem jest się dzieciom poświęcić. Do tej pory
wszystkie święta czy rodzinne uroczystości są organizowane "pod dzieci" (wnuki
i prawnuki babci). Fakt, ze w wieku 28 lat nie posiadam własnych dzieci i nie
przejawiam chęci do opieki nad dziećmi kuzynek, brata itp.jest ciągłym powodem
jej krytyki i oburzenia. A ja po prostu nie mam ochoty na takie życie -
wiecznej cierpiętnicy poświęcającej się dla rodziny. Wiem, że teraz wiele
rzeczy się zmieniło, że jestesmy zamozniejsi, ze są rożne ułatwienia by
pogodzić karierę z wychowywaniem potomstwa. Ale ten obaz mojej rodziny głeboko
we mnie siedzi i budzi duże wątpliwości. Co ciekawe, rozmawiałam na ten temat
z moimi kolezankami i one mają podobne odczucia - klasyczny obraz matki -
polki bądź przykre wspomnienia z dzieciństwa (rozwod, patologie w rodzinie)
skutecznie zniechęcają do starania się o dzieci.
Edytor zaawansowany
  • nastassia_2 19.08.08, 15:31
    hmmm...w mojej rodzinie akurat nie było ani patologii, ani rozwodu rodziców...do
    mojego 6 roku życia mama opiekowała się mną, nie chodziłam do przedszkola, ale i
    w tym czasie, z racji posiadania tzw. wolnego zawodu dorywczo "spełniała
    się"...gdy poszłam do szkoły mama zaczęła karierę zawodową...i zrobiła
    ją...pracowała dużo i długo,na pewno nie była cierpiętnicą która nie dała w
    życiu nic samej sobie wszystko poświęcając dziecku...choć dużo pracowała nigdy
    nie odczuwałam jej braku, bo ten czas który miała zawsze poświęciła mi,
    robiłyśmy masę fajnych rzeczy.Do tej pory jest moją najlepszą przyjaciółką...
    Tak więc nie mam traumy z dzieciństwa a jednak dzieci mieć nie chcę...Czemu?Bo
    dziś w tym zagonionym świecie brak na to czasu,możliwości wyłączenia się z życia
    na parę lat...ciężko też na przyzwoitym poziomie, takim do jakiego zdążyłam się
    przyzwyczaić, żyć z jednej pensji męża (czym mama nie musiała się martwić bo za
    pensję taty żyło się normalnie, spokojnie)...ciężko później,nawet po powrocie do
    pracy zafundować dzietnej rodzinie choćby przyzwoite wakacje (przetestowałam rok
    temu - wakacje w Grecji dla 4 osobowej rodziny - ponad 10 tysi!!!!!), nie mówiąc
    o przyzwoitym lokum do mieszkania przy obecnych cenach nieruchomości, czy
    zapewnieniu dzieciom wszystkich dodatkowych zajęć, bez których zginą w wyścigu
    szczurów, który teraz zaczyna się już w podstawówce...
    Wreszcie - zniechęcił mnie wszechobecny prąd,który właśnie chyba powoduje że
    tyle jest nas nie chcących dzieci - a mianowicie, że wokół dziecka trzeba
    skakać,dziecko trzeba wielbić ponad wszystko,dziecko ma się stać całym światem,
    o dziecku nie można powiedzieć złego słowa, z dzieckiem trzeba biegać dwa razy w
    tygodniu do wszystkich możliwych lekarzy bo inaczej....inaczej jest się złą matką...
    A to nie prawda...czy My, Wy bez tysiąca kolorowych zabawek i spełniania każdej
    zachcianki,bez miliona wizyt lekarskich od urodzenia do pełnoletności nie
    wyrosłyście na normalnych, zdrowych ludzi????Mi sie to szaleństwo nie podoba i
    nie chcę być jego uczestnikiem!!!
  • benonka 19.08.08, 22:19
    To o czym piszesz w ostatnich słowach swej wypowiedzi Nastassio też mnie
    przeraża. Takie nadskakiwanie dziecku i ciągłe dążenie by miało wszystko NAJ i
    samo było NAJ jest dla mnie chore, a niestety panuje dziś w tym względzie istny
    szał. Jest to też kolejna forma zagubienia własnej tożsamości w imię miłości do
    dziecka.
    Ja chciałam jeszcze dodać, że mimo zniechęcenia nie wykluczam całkowicie
    możliwości posiadania dziecka. Czasami nawet "włącza" mi się instynkt i jestem
    ciekawa jak to jest być matką. Ale raczej na ten moment przeważa strach i
    niechęć do macierzyństwa, potęgowany niestety obserwacjami otoczenia (rodziny i
    znajomych).
    Jestem ciekawa opinii forumowiczek na temat przyczyn ich niechęci do posiadania
    dzieci,na temat rodzinnych doświadczeń. A może którejś z Was udało się przełamać
    taką niechęć, zostać mamą a jednocześnie nie zatracić samej siebie?
  • 24689l7 19.08.08, 23:35
    Kilka ciężkich doświadczeń w moim życiu odcisnęło swoje piętno i można by
    powiedzieć, że moja niechęć do macierzynstwa wywodzi się właśnie z owych
    doświadczeń, ze stresu, z lęku.. sama z trudem walcze tu o przetrwanie, czesto
    nie potrafie sobie poradzic z własnymi lękami, troskami, rozterkami.. nie widze
    w moim życiu dziecka.. sad nie potrafiłabym znależć w sobie wystarczająco dużo
    siły, żeby sprostać tak bardzo odpowiedzialnemu i ryzykownemu "powołaniu" jakim
    jest macierzyństwo. To nie dla mnie. Jestem jeszcze dosyc młoda, wieku nie
    zdradze, bo zaraz pewnie padłyby komentarze typu : "co ta smarkula może o tym
    wiedzieć", "nie zna samej siebie", "niedojrzała jeszcze jest, nie wie co mówi".
    Znam siebie bardzo dobrze, wiem jakie są moje zalety, wiem jakie są moje
    słabości. Jestem za cicha, jestem zbyt uległa, często nie potrafie postawić na
    swoim - przyczynia się do tego zupełny brak asertywności, nad którym zawsze
    ubolewałam. Problem tkwi w mojej psychice, która ukształtowała się tak a nie
    inaczej wskutek owych traumatycznych przeżyc. No i jak, powiedzcie mi, miałabym
    sobie poradzić z moim własnym dzieckiem? Sama muszę nad sobą ostro popracować.
    Sama muszę walczyć o przetrwanie na tym świecie. Z dzieckiem nie dałoby rady.
    --
    Donek marzy, żeby polskie ludzie, Donek marzy, taplali sie w cudzie
  • gringo68 20.08.08, 14:23
    lęk przed rolą "cierpiętnicy", lęk przed wysiłkiem zwiazanym z
    wychowywaniem dzieci, lęk przed porodem, strach przed konsekwencjami
    finansowymi i koniecznością zaciśnięcia pasa, przed koniecznością
    odmówienia sobie kiedy się wcześniej nigdy sobie nie odmawiało...


    lek, lęk, strach, fobie...

    to można leczyć...
    --
    Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
  • nastassia_2 20.08.08, 15:20
    a może po prostu świadoma niechęć a nie od razu lęk czy fobia, nie sądzisz? nie
    każdy boi się pająków, niektórzy po prostu nie lubią żyć z nimi pod jednym dachem...
    z resztą nie widzę powodu dla którego powinno się z tej niechęci leczyć.To nie
    upośledzenie czy choroba. W końcu nie każda kobieta musi urodzić dziecko,inne
    matki za BZW nadrabiają z nakładem...
  • gringo68 20.08.08, 21:12
    jeśli o pająkach mowa, wielu się ich brzydzi...to właśnie nie fobia,
    to świadoma niechęć...
    --
    Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
  • 24689l7 20.08.08, 23:46
    Gringo68, nie wysyłaj mnie na leczenie, bo to nie jest żadna choroba, ani
    patologia. A nawet jeśli jest w Twoim mniemaniu, to wolałabym jużpozostać
    "chora", niż "ozdrowiec" pod presja społeczenstwa i zmusić się do
    macierzynstwa.. tylko dlatego ze chory konserwantyzm i zaściankowość polska nam
    tak zarzucają.
    --
    Donek marzy, żeby polskie ludzie, Donek marzy, taplali sie w cudzie
  • gringo68 21.08.08, 07:56
    wolę polski zaścianek niż postympowy świat, ktorym się tak
    ekscytujesz...

    a tak swoją droga ten postympowy świat jest znacznie bardziej
    przyjazzny dla dzitnych niż nasz kraj, polecam wycieczkę za ocean
    czy do Skandynawii i spróbowanie ta szczekania w stosunku do dzieci
    czy bezdzietnych...

    przy okazji pobytru za oceanem i z racji nizkiego kursu dolara
    oppolecam wlaśnie parę sesji na leznace, kilkaset dolarów i twoje
    fonire znikają...oni sie tam na tym znają, hehe...
    --
    Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
  • keltoi 22.08.08, 02:54
    Jak już pomieszkasz w np Szwecji trochę dłużej, to pogadamy na temat bedzietności, dzietności i szczekania.

    To w Szwecji matka trojga dzieci uznała, że to wspaniałe, że ja swoich mieć nie chcę i radośnie pogadywała ze mną na ten temat, dopytując się z autentyczną życzliwą ciekawością, co, jak i dlaczego.

    To w Szwecji zostałam w kolejce szybciutko przeproszona i zapewniona, że dziecko ma czyste ręce - kiedy owoż złapało mnie za włosy, stojąc za mną w wózku z zakupami.

    To w Szwecji zauważyłam, że dziecko zaczynające w kolejce wyć jest z niej albo natychmiastowo wyprowadzane, albo natychmiastowo pacyfikowane.

    To w Szwecji widziałam matki karmiące jak jeden mąż, TFU! żona, zakrywające się jakimiś odmianami pieluszki z tetry.

    Jasne, widziałam też bachora drącego się jakby go ze skóry obdzierano i tarzającego się koło wywalonego śmietnika, z kompletem rodziców idących dalej i oglądających właśnie wystawy (jest różnica między ignorowaniem a ignorancją...) - ale tego jest mniej niż pozytywnych przykładów. A wiesz dlaczego? Bo tam szanuje się przestrzeń innego człowieka. I szczyci się kulturą. Oraz zdrowym rozsądkiem, każącym niezabierać na zakupy dziecka poniżej etapu rozwoju, kiedy można mu powiedzieć "przestań", "nie", "nie można", licząc na zrozumienie.
    Kraj jest prorodzinny, ale antybachorowy, a to ogromna różnica.. :]

    No, to by było na tyle.
    --
    Jeśli zachcę posłuchać tupotu małych stópek...
    ... założę buty mojemu kotu.
  • easthaven 21.08.08, 08:13
    No racja, można leczyć, tylko pytanie, po co?

    Poza tym wydaje mi się, że dzieciofobia jest z natury swej czymś bardziej
    poważnym od innych fobii, ale psychologiem nie jestem więc na nie swoje podwórko
    ładować się nie będę.

    Popatrz Gringo z faktu, iż część społeczeństwa nie ma ochoty mieć dzieci wynika
    szereg dobrych rzeczy dla Twoich dzieci (nie wiem czy masz ,ale tak
    hipotetycznie); mniejszy tłok w komunikacji miejskiej, mniejszy tłok do studiów
    i do pracy, mniejszy tłok w górach i nad morzem itd. Zasadniczo mniej ludzi,
    ciszej, spokojniej...

    Teraz powiedz mi die korzyść dla Ciebie z przykładowo mojego rozmnożenia się?
    Ale dla CIEBIE, nie dla Polski i świata. Ciebie.
    --
    KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
  • 24689l7 21.08.08, 12:41
    oj, to jest chyba klasyczny przykład nawiedzonego dzieciatego. Mowie ze nie
    potrzebuje żadnych leków, psychologów, rad a on dalej drazy temat, rozpisuje
    sie na temat fobii, wycieczek do Skandynawii, leżaki, lasy i inne dziwactwa.
    Gringo, sprobuj nawrocic kogos innego, bo ze mna raczej ciezko Ci pójdzie big_grin
    --
    Donek marzy, żeby polskie ludzie, Donek marzy, taplali sie w cudzie
  • nastassia_2 21.08.08, 13:25
    gringo...jeśli już mowa o fobiach, które należy leczyć to z pewnością jedną z
    nich jest fobia, której ty jak widać uległeś - wydaje ci się że wszystko wiesz
    najlepiej,znasz jedyny słuszny sposób na życie, a wszystkich którzy mają inne
    zdanie czy przekonania od Twoich kwalifikujesz do kategorii "chory - do
    leczenia"...to jest dopiero paranoja
  • olg-a90 21.08.08, 17:03
    Dlaczego jak nie chcesz mnie dziecka lub nawet za dziećmi nie przepadasz (co
    jednak nie znaczy, że nie tolerujesz) to od razu jesteś dzieciofobem? To znaczy,
    ze jak nie lubisz psów, kotów, kanarków to jesteś psofobem, kotofobem, kanarkofobem?
    Jeśli przyjmujemy taki tok rozumowani, to ja owszem jestem dzieciofobem. Ale
    przy okazji jestem też kapustofobem, bo bardzo nie lubie tego warzywa,
    mlekofobem, bo też mi nie smakuje, bałagonofobem, ale przede wszystkim jestem
    głupotofobem.
  • a.l.o.e.s 23.08.08, 10:58
    Przelamalam sie i zostalam mama.Powod?Maz chcial miec dzieci,byl
    cierpliwy,nie naciskal,czekal,czekal,czekal no i w koncu doczekal
    sie.Zechciala,zaciazylam,urodzilam,najpierw jedno,potem drugie.Nie
    zatracilam siebie,zachowalam wlasne zainteresowania,prace,pasje.Daje
    sobie prawo do czasu bez dzieci,do wyjsc i wyjazdow bez nich,daje
    sobie prawo do wlasnego zycia,towarzystwa i przyjemnosci.Dzieciom
    daje rowniez duzo siebie,swojego czasu,troski,miosci.Mnostwo rzeczy
    robimy razem(kino,teatr,basen,narty,tenis,5-6 tygodni wspolnych
    wakacji),ale tez korzystam z tych przyjemnosci tylko z doroslymi.Da
    sie,ale trzeba byc pewnym tego,ze tak mozna,ze to jest OK,ze matka
    to czlowiek jak kazdy inny,a nie tylko wol do roboty przy
    dzieciach.Jak sie nie ma tej pewnosci i dodatkowo wysokiego poziomu
    asertywnosci,'matki-polki'moga czlowieka zjesc,przezuc i wypluc.
  • twojafantazja 27.08.08, 12:00
    Nie wszystko zależy od domu rodzinnego:ja nigdy nie chciałam mieć dzieci i nadal
    nie chcę-moja siostra już w wieku 17-lat chciała mieć dziecko.Potem zaszła w
    planowaną i chcianą ciążę.Obecnie ma dwoje dzieci.Dodam,że dzieci urodziła gdy
    była o pięć lat młodsza niż ja jestem obecnie.
    Znam też rodzinę (ale to OT),gdzie syn jest bardzo uzdolniony,jako student
    dostawał ciągle jakieś wyróżnienia za wyniki w nauce,wcześniej ciągle "czerwone
    paski".Jego siostra a moja koleżanka ciągle miała jakieś problemy z nauką,nawet
    wychowawczyni odradzała jej pójście do liceum.Dziewczyna uczyła się prawie
    najgorzej z całej klasy (pomimo,że do nauki starała się przyłożyć,brała także
    korepetycje).
  • broceliande 10.09.08, 09:16
    benonka napisała:

    Co ciekawe, rozmawiałam na ten temat
    > z moimi kolezankami i one mają podobne odczucia - klasyczny obraz
    matki -
    > polki bądź przykre wspomnienia z dzieciństwa (rozwod, patologie w
    rodzinie)
    > skutecznie zniechęcają do starania się o dzieci.


    Wiesz, moja mama nie była matka-polką, to było partnerskie
    małżeństwo, gdzie rodzice byli ważniejsi niż dzieci.

    I tu chciałabym poruszyć temat pokolenia naszych matek w innym
    aspekcie - o ile wątek jeszcze pójdzie - kobiet, którym wmówiono,
    że szczyt pragnień to dzieci, a które odkryły, że to jedna wielka
    ściema.

    Gdyby moja mama żyła w dzisiejszych czasach, nie miałaby dzieci.

    Ja dostałam przekaz nie o poświęceniu się dla rodziny, tylko o tym,
    że dzieci to żadne wielkie szczęście. Że lepiej dać spokój: dzieci
    zabiorą mi szanse na przyszłość a potem mnie rozczarują.



  • kukulka11 10.09.08, 13:40
    Nie chce nikogo urazic, ale wiele osob nie chccaych miec dzieci nie chce ich z
    powodow ... egoistycznych po prostu.
    Bo dzieic mnei rozczaruja. taaak, ale dzieic przecie znie sa po to, by spelniac
    oczekiwania rodzicow.
    jelsi dzieci sie chce po cos, a nie dla nich samych, to zawsze rozczaruja.
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • broceliande 10.09.08, 14:40
    Nie chodzi mi o egoizm, tylko nastawienie wyniesione z domu.
    Uważasz, że taki przekaz, że po co mieć dzieci skoro dzieci
    rozczarowują, od własnej matki, nie jest dość zniechęcający?
  • kukulka11 10.09.08, 14:43
    Jest, ale uczy niestety egoizmu
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • kropotkina 10.09.08, 16:22
    > Nie chce nikogo urazic, ale wiele osob nie chccaych miec dzieci nie chce ich z
    > powodow ... egoistycznych po prostu.

    Nawet jeśli, to chyba lepiej, niż mieć dzieci z powodów egoistycznych, nie? Co
    jest dosyć powszechne, niestety.
  • winogronka.easy 11.09.08, 14:30
    A może mi ktoś z tych tzw. dzieciatych wytłumaczy w ogóle po co mieć
    dzieci?
    Nie chce mieć dzieci bo nie wiem po co mam je mieć? Powody do nie
    posiadana jak i posiadania tak samo mogą być egistyczne. Ale co w
    tym złego, że ktoś dba o swoje dobro o ile nie robi to kosztem
    innego???
  • kukulka11 11.09.08, 22:33
    Miedzy dbaniem o wlasne dobro a egoizmem jest spora roznica.
    po co miec dzieci?
    dla nich samych. zeby kogos wychowac, patrzec jak sie rozwija, jak jets do
    ciebie podobny, a jedno czesnie inny, zeby mu przekazac kawalek swiata
    zeby miec wiecej ludzi do kochania. to przede wszystkim
    poza tym - posiadanie dzieci rozwija
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • veevee 16.09.08, 14:51
    kukulka11 napisała:

    > Miedzy dbaniem o wlasne dobro a egoizmem jest spora roznica.
    > po co miec dzieci?
    > dla nich samych. zeby kogos wychowac, patrzec jak sie rozwija, jak jets do
    > ciebie podobny, a jedno czesnie inny, zeby mu przekazac kawalek swiata
    > zeby miec wiecej ludzi do kochania.

    Pięknie. Serio. Ale dla tych, którzy do rodzicielstwa się nadają.

    > poza tym - posiadanie dzieci rozwija
    Jak wiele innych czynności/zajęć.
  • a.nancy 16.09.08, 23:24
    > dla nich samych

    moment
    kiedy podejmujesz decyzje, to tego dziecka jeszcze NIE MA. wiec nie robisz mu
    zadnej przyslugi wink

    > zeby kogos wychowac, patrzec jak sie rozwija, jak jets do
    > ciebie podobny, a jedno czesnie inny, zeby mu przekazac kawalek swiata
    > zeby miec wiecej ludzi do kochania. to przede wszystkim
    > poza tym - posiadanie dzieci rozwija

    czyli jednak DLA SIEBIE.
    - zebys TY miala satysfakcje z patrzenia jak sie rozwija
    - zebys TY miala kogos, kto jest do CIEBIE podobny
    - zebys TY miala kogos do kochania

    jak to nie jest egoizm, to co?

    --
    -Mieliscie zamiar z zimna krwia strzelac do tych ludzi?
    -Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzal w glowe, sir.
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • bubster 12.09.08, 10:56
    ja nie chcę mieć z egoizmu (choć pewnie kiedyś będę miała)

    no i co z tego?
    czy ja jestem instytucja charytatywna?
    albo mocniej - czy ja robię komuś krzywdę (taką PRAWDZIWĄ krzywdę, a
    nie "bo rodzice by chcieli") moją bezdzietnością?

    nie

    i koniec dyskusji
    --
    _____________________________________
    Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
  • kukulka11 12.09.08, 16:02
    To z tego,z e daleko bysmy zaszli, jakby sie wszyscy kierowali egoizmem
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • 24689l7 12.09.08, 18:22
    a predyzpozycje? na milosc Boska, nie kazda kobieta ma predyspozycje do bycia
    matka, ja napewno bym nie miala. Jestem lichego zdrowia, sama musze walczyc o
    swoje dobre samopoczucie, a niechciałabym zeby moje dziecko to po mnie przejelo,
    poza tym nie potrafie rozmawiac z dziecmi, a kiedy juz musze, to czuje sie
    bardzo niezrecznie i niewygodnie. Dzieci to nie moj swiat, niestetyuncertain wiec po co
    mam sie do tego zmuszac?
    --
    Donek marzy, żeby polskie ludzie, Donek marzy, taplali sie w cudzie
  • kukulka11 12.09.08, 22:31
    a czy ja mowie, ze sie trzeba zmuszac?
    ja tylko zachecam, by nie patrzec na wsyztsko pod kątem: ja, mnie moje. u bzw
    to czeste. i to dzietnych bardzo czesto wkurza. po prostu.
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • benonka 17.09.08, 13:48
    Ja myśle, że dzietni i bezdzietni wkurzają siebie nawzajem, bo nikt nie chce
    uznać agumentów drugiej strony. A szkoda.
    Uważam, że każdy ma prawo do własnej decyzji w kwestii posiadania bądź nie
    posiadania dzieci i taką decyzję trzeba uszanować. Oskarżanie siebie na wzajem o
    egoizm to duże nadużycie, bo przeciez tak naprawde nie wiemy jakimi pobudkami
    człowiek się kieruje. Ja znam kilka dziewczyn, ktore na razie lub wogole nie
    chcą mieć dzieci, ale za to część swojego wolnego czasu poswięcają na pracę w
    wolontariacie, dzialalność społeczną.
    Niestety w naszym kraju często "obrywa się" tym bezdzietnym bo tradycyjny model
    rodziny zakłada posiadanie dzieci. Ja np dosc często spotykam się z objawami
    takiej nietolerancji i to niestety również, a może zwłaszcza ze strony mojej
    rodziny. Mama,tato, babcia, ciocie wciąz pytaja, kiedy zdecydujemy sie na
    dziecko, robia mi wykłady na temat tego jak to na starość będę żałować, że nie
    zdecydowałam się na dzieci, spekulują czy może ja lub mąż nie jesteśmy bezpłodni
    itp. To dla mnie dość przykre i trudne, ale wiem, że nie jestem w tym względzie
    odosobnionym przypadkiem.Może więc trochę wiecej tolerancji?
  • a.nancy 16.09.08, 23:19
    kukulka11 napisała:

    > Nie chce nikogo urazic, ale wiele osob nie chccaych miec dzieci nie chce ich z
    > powodow ... egoistycznych po prostu.

    nie chce nikogo urazic, ale wiele osob chce miec dzieci z powodow egoistycznych.
    no dobra, bede szczera: uwazam, ze wszyscy ktorzy chca miec dzieci, maja pobudki
    egoistyczne. bo tak szczerze: po co? zeby zwiekszac przyrost naturalny w imie
    milosci do ojczyzny? smiem watpic. chca, bo uwazaja, ze dzieci sa fajne. bo
    potrzebuja zaspokoic instynkt macierzynski. niektorzy nawet uzywaja argumentu
    (skrajnie egoistycznego) o "szklance wody na starosc".
    podajcie mi choc jeden NIE EGOISTYCZNY powod posiadania dzieci.

    PS. nie krytykuje. w sumie wiekszosc ludzkich dzialan ma podstawy egoistyczne.
    nie widze nic zlego w tym, ze ktos podejmuje decyzje kierujac sie wlasnymi
    potrzebami (o ile nie krzywdzi przy tym innych). nie rozumiem tylko, dlaczego
    osoby ktore NIE CHCA miec dzieci, sa nazywane egoistami, a osoby, ktore CHCA,
    niby sa altruistyczne. w jaki sposob to, ze ktos urodzi dziecko, przyczyni sie
    do ogolnego szczescia na ziemi?

    --
    "hankrearden" natym blogu ponizej twierdzi, ze powolaniem kobiety jest uzywanie
    swojego mozgu i to on decyduje na co kobieta ma ochote. Mysle, ze normalny facet
    nie chce miec z taka kobieta nic wspolnego. (z forum)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka