Dodaj do ulubionych

Osiedlla bez dzieci

19.08.08, 23:48
Czytałam gdzieś kiedyś, że podobno na Zachodzie istnieją osiedla wyłącznie dla
rodzin i osób bezdzietnych (chodzi oczywiście o osoby nieletnie). Podobno
szczególnie upodobali je sobie emeryci ale też i wszystkie osoby, które dzieci
mieć nie chcą i nie życzą sobie wszelkich uciążliwości związanych z obecnością
dzieci sąsiadów. Może to i takie getto, ale ja uważam, że generalnie świetny
pomysł. Sama byłabym gotowa zapłacić dodatkowo za możliwość uniknięcia
sąsiedztwa rodzin z dziećmi. A może ktoś wie czy w Polsce też już takie
osiedla istnieją?
Edytor zaawansowany
  • gringo68 20.08.08, 07:53
    byłem, widziałem w USA...taki dom spokojnej starości w wydaniu
    osiedlowym...bloczki z apartamentami, plotkujące staruszki na
    chodzikach z fioletowymi fryzurami, dziadki zasypiające przed
    teleqwizorem, trawniczki wystrzyżone do centymentra...ogólnie
    przygnębiąjace wrażenie...


    --
    Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
  • chocklit 20.08.08, 09:00
    ooo, właśnie, ja też się piszę na takie osiedle, chociaż lepiej,
    żeby to było osiedle domków. Spokój, cisza, porządek. To by było
    coś.
    Niechże rozlazli rodzice, którzy nie potrafią sobie poradzić z
    własnymi dziećmi, uprzykrzają życie innym rozmamłanym rodzicom.
  • tacomabelle 20.08.08, 11:00
    Też byłam w takim osiedlu w Francji, faktycznie, to jak dom
    spokojnej starości, bo ludzi w wieku poniżej 50 lat (na oko) nie tam
    widziałam. Jakieś to takie było wszystko smutne.
  • 24689l7 20.08.08, 23:52
    Nie no mnie w przyszłosci nie przeszkadzało by wcale mieszkanie w bloku z
    dzieciatymi rodzinami, musiałabym mieć tylko grube, dźwiękoszczelne ściany, żeby
    nie dobiegały mnie żadne, radosne hałasy tudzież tupanie, trzaskanie,
    nawoływanie.. najlepiej to bym sobie zamieszkała w takiej bezdzietnej klatce
    schodowej..tongue_out
    --
    Donek marzy, żeby polskie ludzie, Donek marzy, taplali sie w cudzie
  • kotek.filemon 21.08.08, 11:57
    ZTCP to w Stanach uchwalono specjalne prawo, że deweloper nie ma prawa dokonywać selekcji pragnących kupić mieszkanie pod jakimkolwiek kątem, w tym np. dzietności. Sam fakt, że prawo takie uchwalono oznacza, że na azyle bez bachorów musiał być spory popyt - gdyby go nie było, nie byłoby czego zakazywać.

    Jest za to jeden wyjątek - powyższe zastrzeżenia nie dotyczą osiedli emeryckich, zatem po 60-ce można już mieć legalnie spokój. Do tego czasu zawsze można zamieszkać w dzielnicy gejowskiej, nawet będąc hetero, bo stupid breeders nadal nie lubią towarzystwa homoseksualistów.

    --
    don't tell me how to live my life and don't ever stop the music
  • benonka 21.08.08, 12:28
    Kurcze to mnie zmartwiłeś bo pewnie i u nas coś takiego nie przejdziesad
    Ja nie widzę w tym żadnej formy dyskryminacji tylko ofertę handlową, skierowaną
    do konkretnej grupy ludzi - bezdzietnych, pragnących ciszy i spokoju we własnym
    mieszkaniu. Jeśli ktoś dzieci posiada lub planuje nie musi tam mieszkać - to
    kwestia wyboru. Zwykłych ofert deweleporeskich jest naprawdę dużo, więc nie
    uwierzę, ze ktoś mógłby mieć kłopoty z zakupem mieszkania ze względu na
    istnienie takich osiedli. Ja byłabym nawet gotowa podpisać "cyrograf", że jak mi
    się trafi dziecko to się z takiego osiedla wyprowadzę.
    Swoją drogą widzę tu pewien brak logiki - skoro ludzie po 60 roku życia mogą
    mieszkać na takich osiedlach, to dlaczego młodsi już nie? Czy to też nie jest
    forma dyskryminacji?
  • des4 21.08.08, 13:31
    oczywiście, że jest to dyskryminacja...elementarna wiedza
    prawna...nikt nie może mi zabronić mieszkania gdziekolwiek tylko z
    tego powodu, ze mam dzieci, jestem łysy, czy chodzę w butach na
    szpilkach...
  • benonka 21.08.08, 14:17
    Jeszcze raz powtarzam, że nie chodzi tu o dyskryminację ale o możliwość wyboru.
    Jeśli znajdzie się grupa ludzi, którzy nie mają i nie chcą mieć dzieci, a
    jednocześnie chcą zapewnić sobie mieszkanie w ciszy i spokoju (przy czym
    niekoniecznie w leśnej głuszy), to dlaczego nie stworzyć im takiej mozliwości.
    Nie chodzi o dyskryminowanie dzieci i ich rodziców, ale o zapewnienie sobie
    takich warunków bytowych, jakie ci odpowidają. Ja nie jestem jakimś
    zacietrzewionym wrogiem dzieci, rozumiem, że dzieci też mają prawo do zabawy,
    gry w piłkę i rozumiem też, że małe dziecko czasami płacze przez pół nocy bo coś
    go boli. Ale z drugiej strony nie rozumiem dlaczego ja mam narażać się
    koniecznie na nieprzespaną noc z powodu dziecka sąsiadów albo na krzyki i hałasy
    dobiegające z podwórka. Jesli wprowadzam się do zwykłego bloku, to owszem -
    muszę liczyć się z tym ryzykiem. Ale jeśli ktoś stworzyłby ofertę handlową,
    zapewniającą mi, że nie usłyszę płaczu dziecka za scianą, to nie widzę w tym nic
    złego.
  • des4 21.08.08, 15:29
    je wiem, że ci nie chodzi o dyskryminację, jednak ograniczenie prawa
    do zamieszkania ze względu np. na posiadanie dzieci jak najbardzie
    mozna podciągnąć pod przepisy antydyskryminacyjne...

    w praktyce oznacza to, że developer/spóldzielnia nie może
    selekcjonować klientów...

    brak dzieci nie oznacza ciszy i spokoju, wystarczy odpowiednia ilość
    wesołych dorosłych którzy moga uprzykrzyć życie swoimi
    imprezkami...idąc tym trybem należaloby sporządzić ofertę dla
    niepijących, niestudentów, niesłuchajacych heavy-metalu...absurd, no
    nie??? i takim absurdem jest wlaśnie tworzenie osiedli dla
    bezdzietnych...

    podsumowując, tak ofert handlowa jest sprzeczna z prawem i każdy
    developer popłynąłnby nieźle jeśli chciałby coś takiego zaoferować...

    btw. nie drażni cię głosny seks za ścianą albo odglosy sasiada
    mającego biegunkę??? to też czasem się zdarza podobnie jak czasem
    płacze dziecko??? osiedle bez seksu??? i bez rozstroju zoladka???
    ciekawa oferta developerska, hehe...
  • benonka 21.08.08, 16:49
    Powiem tak: mieszkałam już w trzech blokach i w żadnym nie słyszałam sąsiadów
    uprawiających seks, ani rozwolnienia sąsiada. Ale płacz małych dzieci w środku
    nocy słyszałam. Imprezy i głośna muzyka owszem, zdarzają się, ale w tym
    przypadku zawsze można zainterweniować na policji, zwłaszcza po 22 (kiedy panuje
    tzw. cisza nocna). A jak małe dziecko płacze to już nic nie zrobisz.
    Zresztą nie przasadzajmy, nie chodzi mi o ciszę absolutną, bo zdaje sobie
    sprawę, że mieszkając w bloku i w mieście takowej nie będę miała. Dzieci jednak
    bywają wyjątkowo hałaśliwe, nawet pry zwykłej zabawie na podwórku i generalnie
    trudno im tego zabronić.
    Poza tym jest jeszcze inny aspekt całej sprawy: rodziny bezdzietne i te z
    dziećmi mają troche inne potrzeby mieszkaniowe: rodzice będą chcieli mieć przy
    domu plac zabaw dla dzieci, a ja jako bezdzietna wolałabym na przykład skwerek
    zieleni z ławeczkami, gdzie będe mogła usiąść i spokojnie poczytac książkę.
    Wierzę Ci jednak, że obecnie obowiązujące prawo może zabraniać deweloperom na
    wystawianie takich ofert. Zastanawiam sie jednak, czy gdyby kilkanascie lub
    kilkadziesiąt bezdzietnych osób, czy rodzin zleciło zbudowanie dla siebie
    takiego osiedla i ustanowiło odpowiednie zasady tam panujące, czy to by przeszło?
  • des4 21.08.08, 18:37
    oczywiście gdyby kilka/kilkanaście bezdzietnych rodziny wybudowało
    sobie blok/osiedle to jak najbardziej mogą to zrobić i cieszyć się
    spokojem...jeśli jednak któreś z takich mieszkań wystawione
    zostałoby na sprzedaż przezz pierwszego właściciela (bezdzietnego),
    to niedozwolone jest ograniczanie potencjalnych kupujących wyłącznie
    do bezdzietnych...statut/regulamin wspólnoty mieszkaniowej jest
    aktem niższego rzędu niż ustawa, nie wspominając o konstytucji...
  • des4 21.08.08, 18:43
    albo co by się stało gdyby takiej bezdzietnej rodzinie "przydarzyło"
    się dziecko??? tylko krowy i fanatycy nie zmieniają poglądów...niek
    nie miałby prawa źżadać aby opuścili takie osiedle/blok....

    swoją drogą taka sytuacja to dobry ubaw...tłum bezdzietnych żyjących
    na kupie w błogim spokoju i tzw. samorealizujących się, a tu nagle
    bach... dzieciak w wózku i pieluchy na balkonie, hehe...

    przywiędłe cioteczki wpadłyby w histerię...
  • benonka 21.08.08, 21:29
    Pewnie, że zdanie zawsze można zmienić, można też "wpaść". Ale to już
    wspominałam, że w umowie mogłyby być taki "cyrograf" - rodzisz, to tracisz prawo
    do bycia lokatorem i musisz wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż lub wynając je
    bezdzietnym. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to pewnie jest trudne, a może
    nawet niemożliwe z prawnego punktu widzenia. Ja jednak jestem zwolennikiem tzw.
    gentelmeńskiej umowy - jeśli takową świadomie zawieram, to też staram się z niej
    wywiązać bądź godzę się z ewentualnymi konsekwencjami zmiany własnego zdania. No
    ale zdaję sobie sprawę, że takie osiedle i umowa to jak na razie utopia i
    pomarzyć tylko sobie mogę. I właśnie marzę, bo akurat moi sąsiedzi mają
    hałasliwe dzieci.
  • des4 22.08.08, 07:29
    w umowie nie może być takiego zapisu, bo jest to sprzeczne z prawem,
    a jeśli nawet byłby tam zamieszczony, to pierwszy lepszy prawnik by
    go obalił, nie wspominając o konsekwencjach dla inicjatora zapisu...

    gentlemen's agreement??? śmiech na sali....kto mając dom/mieszkanie,
    w które się zainwestowało częśto oszczędności życia, w dogodnej
    lokalizacji, dopieszczone przez lata, będzie zważał na gentlemen's
    agreement i skazywał się na szukanie nowego???

    tak, na szczeście to utopia i utopią pozostanie...
  • twojafantazja 27.08.08, 11:33
    A dlaczego przywiędłe cioteczki?
    To głównie młode osoby nie mają dzieci,częściej spotkasz młodą bezdzietną osobą
    niż bezdzietną w starszym wieku.Mniej zgryźliwości smile
  • des4 27.08.08, 12:05
    młode osoby zajmują się swoja mlodością, korzystaniem z życia i
    tysiącem innych spraw wlaściwych mlodości...faktycznie cześciej
    spotkasz młoda bazdzietna, która JESZCZE nie ma dzieci, niż taką
    samą cioteczkę...siedzeniem na forum i wymianą swoich frustracji i
    pseudoyntelygentnymi dyskusjami zajmuja sie glownie przywiedłe
    cioteczki, które juz niewiele od życia oczekują, aczkolwie i ty
    znaleźć można parę mlodych ktorym walnęło chwilowo w dekiel...

    no są też osoby, ktore wpadaja okazyjnie na forum, aby posmiać sie z
    menażerii...
  • twojafantazja 27.08.08, 12:10
    Ciekawe,bo na tutejszym forum najwięcej jest for
    (liczyłam kiedyś z ciekawości-kilkadziesiąt!) właśnie dla osób
    z dziećmi,dla bezdzietnych są tylko trzy lub cztery fora.
    Oczywiście dyskusje na forach dla rodziców (np. o ciąży) są bardzo inteligentne
    i na dużo wyższym poziomie intelektualnym smile.
  • des4 27.08.08, 12:46
    może dlatego, że przygniatająca wiekszość forumowiczów ma dzieci,
    więc bezdzietni to margines...prosta statystyka...

    oczywiście dyskusje na forach dzietnych i bezdzietnych są takie same
    tzn. poziom intelektualny jest taki sam bo dzietnośc/bezdzitenośc na
    intelekt nie wpływa...oczywiście także specyfiką forów jest to, że w
    większości takich dyskusji dominują roznego rodzaju frustraci,
    pomyleńcy i nieudacznicy...
  • benonka 27.08.08, 14:36
    "siedzeniem na forum i wymianą swoich frustracji i
    > pseudoyntelygentnymi dyskusjami zajmuja sie glownie przywiedłe
    > cioteczki, które juz niewiele od życia oczekują"


    Hmmm, Ty też na tym forum sie udzielaz i bierzesz udział w pseudointeligentnej
    dyskusji.
  • des4 27.08.08, 21:01
    wiem, że jest pseudoyntelygentna...na forum równać trzeba do jego
    poziomu...no i wpadam pośmiać się z menażerii...
  • patik110 21.08.08, 21:29
    Co do tego głośnego seksu. W poprzednim bloku, w którym mieszkaliśmy była taka dziewczyna, która bardzo głośno uprawiała seks ze swoim partnerem. Zawsze późno w nocy (kiedy w bloku jest cicho). Bardzo jęczała, krzyczała, piszczała itp. - on zresztą też. No i meblami ruszali, chyba stół był "łóżkiem", czasem coś spadło (może nawet oni z tego stołu?). Doszło do tego, że sąsiadka zwracała im uwagę, że inni to słyszą. No ale myślę, że w tym bloku to akustyka była do bani. Bo teraz mieszkam gdzie indziej i nic takiego nie słyszę. A wkoło młodzi ludzie, którzy na pewno czasem też jakieś fiku-miku robią...
    Ale generalnie wesoło było. Znajomi to nawet chcieli się na to słuchowisko do nas wprosić (nie wierzyli, że aż tak słychać).
  • joy76 22.08.08, 06:56
    to ja proszę osiedle bez psów. u nas nawet za 200 lat ludzie nie nauczą się
    sprzątać psich kup, a wyjące psy zostawiane na cały dzień w mieszkaniu to
    codzienność. płaczące dziecko nie przeszkadzało mi nigdy na tyle uciążliwie, co
    psiarnia.
    zróbmy sobie małe getta, kto czego nie lubi to unika...wink
    --
    Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka - nie udźwigniesz
  • twojafantazja 27.08.08, 11:31
    Ja bym chciała bez psów i bez dzieci.
    A co do gett to tak naprawdę i tak się one tworzą.
    Kupujemy mieszkanie (bezwzględu na to czy na osiedlu bezdzietnych czy dla rodzin
    z dziećmi) za określoną kwotę i wiemy,że będą tam tylko osoby,które stać na
    zakup mieszkania.
    Nie będzie tam bezdomnych,meneli czy bezrobotnych,bo ich zwyczajnie nie będzie
    stać na zakup mieszkania.
  • des4 27.08.08, 12:12
    bea psów jak najbardziej...wyjące, szczekające i skamlące zwierzki
    przeszkadzają np. w usypianiu dzieci...

    na każdym osiedlu gdzie sprzdeje się mieszkania za określone kwoty,
    mieszkają ludzie których na wyłożenie owych kwot stać...a bezrobotną
    możesz sie stać zawsze...wtedy więc zgodnie z twoją wizją wspólnota
    bedzie miała prawo cię wykopać ze swojego raju...

    dlaczego gardzisz bezrobotnymi???
  • twojafantazja 27.08.08, 12:15
    Nie gardzę,stwierdzam tylko fakt,że osobę bezrobotną nie stać na zakup mieszkania smile
  • des4 27.08.08, 12:54
    a ja napisałem o sytuacji kiedy osoba robotna z mieszkaniem staje
    się bezrobotna..

    BTW...wpomniani przez ciebie bezdomni z samej swojej definicji
    takiego mieszkanie tez nie beda mieli...
  • zwierze_futerkowe 27.08.08, 23:53
    des4 napisał:

    > bezrobotną
    > możesz sie stać zawsze...wtedy więc zgodnie z twoją wizją wspólnota
    > bedzie miała prawo cię wykopać ze swojego raju...

    I myślisz, że owa wspólnota będzie miała jakieś skrupuły?

    Miałam kiedyś kota i tak się złożyło, że musiałam w tym czasie zmienić
    wynajmowane mieszkanie. To była droga przez mękę! Na hasło "kot" nagle się
    okazywało, że oferta jest już nieaktualna. Przychodziło mi nawet do głowy, żeby
    przestać uprzedzać, że mam kota, tylko po prostu się z nim wprowadzić - ale
    zdawałam sobie sprawę, że jak właściciel odkryje obecność futrzaka, to może
    kazać mi się zaraz pakować. I co to było Waszym zdaniem: dyskryminacja czy
    święte prawo właściciela do decydowania o swoim mieniu (w tym przypadku
    mieszkaniu)? Bo moim zdaniem to drugie, i nie mam do nikogo pretensji, chociaż
    mogłabym powiedzieć, że to ja byłam poszkodowana. Więc jeśli można nie życzyć
    sobie w swoim mieszkaniu kota, to dlaczego nie dziecka?
    Uważam, że powinny istnieć enklawy bez dzieci, a także bez zwierząt. Żeby nikt
    nie czuł się pozbawiony prawa zamieszkania w atrakcyjnym miejscu, można
    podzielić osiedle i np. w jednym bloku sprzedawać mieszkania wyłącznie
    bezdzietnym, w innym wprowadzić zakaz trzymania zwierząt... Zapotrzebowanie jest
    i myślę, że prędzej czy później deweloperzy będą musieli jakoś się do niego
    ustosunkować.
  • des4 28.08.08, 07:42
    nie piszemy o poszukujacych mieszkania, nie piszemy o wynajmujących
    mieszkanie....piszemy o ludziach miewszkających U SIEBIE...
  • zwierze_futerkowe 29.08.08, 00:14
    des4 napisał:

    > piszemy o ludziach miewszkających U SIEBIE...

    Dobra. Więc czy to nie powinno działać w dwie strony? Kupiłaś mieszkanie na
    "osiedlu bez dzieci", odmieniło Ci się, chcesz mieć dziecko - Twoje prawo, nikt
    Ci nie może zabronić, bo przecież jesteś u siebie. Ale zaraz, zaraz! Ktoś inny,
    zdeklarowany BzW, też kupił mieszkanie na tym osiedlu, właśnie po to, żeby nie
    mieć do czynienia z dziećmi. I co z jego prawem? On nie jest u siebie? Ależ
    jest, i tak samo jak Twój adwokat może chcieć wyciągnąć od dewelopera
    odszkodowanie dla Ciebie za rzekomą dyskryminację, tak samo jego adwokat może
    się OD CIEBIE domagać odszkodowania za złamanie umowy. I nigdzie nie jest
    powiedziane, że to Ty byś wygrała.
  • des4 29.08.08, 08:08
    od ile developer znajdzie tak głupiego adwokata, który bedzie chciał
    bronić umowy sprzecznej z prawem, hehe...
  • des4 28.08.08, 07:45
    no i ocyzwiście twoja "wizja" segregacji ludzi jest wzięta z
    kosmosu, każdy adwokat zgarnie dla klienta gruba kasę jesli
    developer zacząłby wprowadzać takie praktyki...
  • bezdzietni_z_wyboru_badania 27.08.08, 18:10
    Mój kuzyn, który zaczyna studia doktoranckie, od miesiąca poszukuje
    mieszkania do wynajęcia w Niemczech (duże miasto), jest wszystko ok,
    ale kiedy oznajmia, że przyjedzie jeszcze żona z dwójką dzieci, od
    razu oferta jest nieaktualna. Rozumiem zarówno jedną jak i drugą
    stronę. Sama mieszkam w miejscu, w którym nie ma małych dzieci i
    chwalę sobie tę enklawę ciszy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.