Dodaj do ulubionych

Fora są po to, żeby na nich dyskutować, ale...

02.11.08, 13:31
Mam sporo szczęścia - udało mi się spotkać dziewczynę, która
podobnie jak ja nie cierpi dzieci. Podstawową wadą takiego
światopoglądu jest to, że znalezienie znajomych nastręcza nam,
szczególnie w dziurze, w której mieszkamy, sporych problemów. Na
każdym spotkaniu towarzyskim jesteśmy nieco wyobcowani, gdyż wszyscy
przekładają sobie z rąk do rąk śmierdzące, wrzeszczące i niszczące
wszystko w swoim zasięgu bachory, opowiadając ile zjadły, ile
wykupkały, ile spały.
Kiedy przypadkiem trafiłem na to forum, pomyślałem: to jest to! "Nie
lubię dzieci", w końcu znaleźliśmy ludzi takich, jak my, może
złapiemy tu kontakt z kimś, z kim będzie można się spotkać i pogadać
na dowolny temat, byle nie o szkodnikach. I co? Znowu lipa.
Naturalnie, po to jest forum, by na nim dyskutować, by mogli się tu
wypowiadać ludzie o różnych poglądach. Odnoszę jednak wrażenie, że
to miejsce upodobali sobie ci, którzy za największe życiowe
osiągnięcie uważają spłodzenie dziecka, co jak każdy średnio
wykształcony człowiek wie, jest podstawową czynnością życiową,
oczywistą u wszystkich żywych istot. Tak na marginesie wszystkim
dumnym z wydania na świat potomstwa mamusiom chciałbym niniejszym
oznajmić, że do tego aktu zdolne są dojrzałe płciowo osobniki
żeńskie wszystkich gatunków i w zdecydowanej większości rodzą w
miocie dużo więcej osobników, a i mioty zdarzają się częściej, więc
żaden powód do chwały. Daleko Wam do przeciętnej kotki czy np.
kozy. Wracając do głównego wątku, osoby te, według moich
spostrzeżeń, z pasją logują się na tymże właśnie forum, by wytykać
nie lubiącym dzieci, jakimi to są dewiantami, bo nie chcą zmarnować
sobie tak krótkiego i ulotnego życia na użeraniu się z bachorem.
Jestem przekonany, iż internet pełen jest forów, na których mamusie
z amputowanymi mózgami wymyślają najbardziej skretyniałe
zdrobnienia, by opisywać swoje ukochane dzidziusie i nie rozumiem,
po co jeszcze tu się pchają? Ja nie wchodzę na fora dla mam i nie
odpowiadam na zapytania: „co zrobić, gdy dziecko nie chce jeść”,
propozycją, że chętnie za niewielką opłatą utopię dzieciaka-
niejadka. Dlaczego więc tu znalazło się aż tylu zwolenników
rozmnażania pogardliwie krytykujących Vanee z „Bezdzietnych z
wyboru” za, moim zdaniem, wyjątkowo trafną uwagę (Szacunek Vanee!).
Dlaczego nie okazują swojego oburzenia na jakiejś emamie lub czymś
podobnym. Przecież to forum nazywa się „Nie lubię dzieci”, więc o co
chodzi?
Edytor zaawansowany
  • matrymonialnie 02.11.08, 13:40
    Żeby nie było sam nie mam dzieci i mieć nie zamierzam. Za dziećmi też nie
    szaleje. Jednakowoż to co napisała a raczej powiedziała Vanee to dla mnie
    buractwo przetykane chamstwem.

    > każdym spotkaniu towarzyskim jesteśmy nieco wyobcowani, gdyż wszyscy
    > przekładają sobie z rąk do rąk śmierdzące, wrzeszczące i niszczące
    > wszystko w swoim zasięgu bachory, opowiadając ile zjadły, ile
    > wykupkały, ile spały.

    To znajdźcie sobie inne towarzystwo. Proste.
  • matrymonialnie 02.11.08, 13:47
    Reszty postu nie skomentuje. A swoja drogą to nie dziwie się że macie kłopoty z
    odnalezieniem się w towarzystwie innych ludzi.
  • sibeliuss 03.11.08, 08:59
    matrymonialnie napisała:

    > Reszty postu nie skomentuje.

    Ależ nikt Cie o to nie prosi, wręcz wskazane jest abyś swoje
    mądrości zostawił dla siebie.

    --
    [O!]
    foto
    foto
  • matrymonialnie 03.11.08, 09:08
    > Ależ nikt Cie o to nie prosi, wręcz wskazane jest abyś swoje
    > mądrości zostawił dla siebie.

    Jak zwykle merytoryczny głos w dyskusji (ironia).
  • sibeliuss 03.11.08, 10:06
    I jak zwykle ostatni głos (sarkazm).
    --
    [O!]
    foto
    foto
  • kra-ka 03.11.08, 16:28
    sibeliuss napisał:

    > matrymonialnie napisała:
    >
    > > Reszty postu nie skomentuje.
    >
    > Ależ nikt Cie o to nie prosi, wręcz wskazane jest abyś swoje
    > mądrości zostawił dla siebie.
    >

    Achaaa!
    w takim razie bezdzietni niech tez zamilcza.
    Madrosci bezdzietnych wcale nie sa wartosciowsze od dzietnych.
  • sibeliuss 03.11.08, 16:40
    Jak bardzo istotna jest dla Ciebie dzietność w realu?
    --
    [O!]
    foto
    foto
  • kra-ka 03.11.08, 17:01
    sibeliuss napisał:

    > Jak bardzo istotna jest dla Ciebie dzietność w realu?

    Daruj sobie raptowne zainteresowanie moja dzietnoscia.
  • sibeliuss 13.10.09, 10:52
    up
    --
    *Facet*
  • katja_24 02.11.08, 15:47
    Radze sie przeniesc na BzW, bo tu tylko mozna kawalkiem surowego
    miecha oberwac.
    --
    "To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia" J.
    Carroll
  • matrymonialnie 02.11.08, 16:02
    To ja rzucam mięsem? Bo coś mi się raczej wydaje że to post początkowy był
    delikatnie mówiąc obraźliwy. Ale masz rację radzę się przenieść.
  • katja_24 02.11.08, 17:57
    Ty akurat nie, moja wypowiedz dotyczyla tego forum ogolnie, nie
    bede sie rozdrabniac.
    --
    Bez ograniczeń
    ♥♥♥♥♥ Mój Skarb♥♥♥♥♥
    "Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje zycie, wyskrobano nie
    tych, co trzeba" J. Korwin - Mikke
  • skiela1 02.11.08, 18:24
    matrymonialnie napisała:

    > To ja rzucam mięsem? Bo coś mi się raczej wydaje że to post początkowy był
    > delikatnie mówiąc obraźliwy. Ale masz rację radzę się przenieść.

    Nastepna prowokacja BzW.
    zenujace.

    i jak w takiej sytuacji sie zrozumiec?
    koza...kot....swinia...nie swini nie bylo...jeszcze..
  • sibeliuss 03.11.08, 09:01
    matrymonialnie napisała:

    > To ja rzucam mięsem?

    Ty nie jesteś całym forum smile

    --
    [O!]
    foto
    foto
  • broceliande 02.11.08, 19:21
    Nie rozumiem, dlaczego wrzucasz wszystkich dzietnych do jednego
    worka.
    Te porównania ze zwierzętami są dość chamskie.
    Nie wszyscy dzietni wariują na punkcie dzietności.
    To forum nazywa sie "nie lubię dzieci" i wszystko sie zgadza.
    Ja nadal nie lubie dzieci.
  • skiela1 02.11.08, 19:50

    „Nie lubię dzieci”, więc o c
    > o
    > chodzi?

    A doczytales/as opis tego forum?

    "czy kobieta może nie chcieć dzieci - forum dla wszystkich które (którzy) nie
    zgadzają się z opinią, że kobieta spełnia się tylko wtedy, gdy jest matką"


  • martyna.28 03.11.08, 13:25
    Co za poziom,nic dziwnego,ze znajomych nie masz.
    A pozniej bzw sie dziwia,ze sie ich traktuje tak a nie inaczej.
  • bren-da1 03.11.08, 15:22
    fora sa po to,zeby na nich dyskutowac
    bez zadnego ale!!
    Pisac kazdemu wolno!
  • kra-ka 03.11.08, 16:30
    bren-da1 napisała:

    > fora sa po to,zeby na nich dyskutowac
    > bez zadnego ale!!
    > Pisac kazdemu wolno!

    Widac nie kazdemu,
    tu sa mile widziane tylko jedne poglady.
  • paqpoint 03.11.08, 20:02
    No dobrze, tak naprawdę nie jestem aż takim fanatykiem i znalazło by
    się może nawet dwoje dzieci, które ... powiedzmy lubię. Pozwoliłem
    sobie na dosyć ostre słowa z jednego tylko powodu: dziewczyna
    zapytała rodziców dziecka, czy są pewni, że ich potomek nie jest
    upośledzony.
    No i co z tego? Naruszyła jakąś świętość? Przecież to tylko dziecko.
    Wśród nich zdarzają się również upośledzone. Ona nie powiedziała, że
    dzieciak wygląda jakby miał mongolizm, co tym bardziej upodabnia go
    rodziców, zresztą to bez znaczenia. Ważne jest, że na forum
    zatytułowanym „Nie lubię dzieci” zamieszczonych jest siedem
    komentarzy tejże wypowiedzi i we wszystkich siedmiu potraktowano ją
    zdecydowanie bardziej niemiło – nikt nie pytał, czy to nie było zbyt
    nieuprzejme – stwierdzono, że chamstwo, buractwo że jej żal dupę
    ściska itp. Na forum „Nie lubię dzieci” wszyscy zgodnie uważają za
    buraka i chama kogoś, kto zapytał, czy dziecko nie jest przypadkiem
    upośledzone.
    To trochę tak, jakbym zapisał się do jakiegoś bardzo
    chrześcijańskiego forum, zapytał o modlitwę, która najlepiej pozwoli
    ukoić moją rozdartą duszę i dostałbym komentarze wyłącznie od
    psychopatycznych ateistów w rodzaju: „ty debilu, ta cała Biblia to
    stek bzdur, wymyślony przez niedouczonych prymitywów”. Powstaje więc
    pytanie, kogo i gdzie zapytać?
  • druga_swiezosc 03.11.08, 20:16
    To forum jest bezpańskie.
    Od pewnego czasu służy jako forma komunikacji między tymi,którzy nie
    mogą/nie chcą udzielać się na forum BzW (zamknięte) a uczestnikami
    wspomnianego forum.Stąd tyle kopiowanych wątków,itp.itd.Aby być
    zorientowanym,należy czytać oba forasmile Zabawa przednia big_grin

    Tobie oczywiście polecam forum BzW.
    Jeśli nie przeszkadza Ci ścisła 'poprawność polityczna' i chętnie
    podporządkujesz się przewodniczkom stada, będziesz się czuł jak u
    siebiesmile
  • zmamma 03.11.08, 20:38
    bubster napisała:

    > może dlatego że to zdanie prezentuję spokojnie używając argumentów a
    > nie obelg i stereotypów?
    >

    Wiecej bylo tam dziewczyn prezentujacych swoje zdanie grzecznie.
    Jednak zostaly grzecznie przez adminke poinformowane ,ze musza sie dostosowac!!
  • skiela1 03.11.08, 21:11
    " Pozwoliłem
    sobie na dosyć ostre słowa z jednego tylko powodu: dziewczyna
    zapytała rodziców dziecka, czy są pewni, że ich potomek nie jest
    upośledzony."


    jezeli uwazasz to za normalne zachowanie to sam jestes uposledzony.
  • paqpoint 04.11.08, 09:51
    Jestem pewien, że pytanie: "czy jest upośledzone?" ma słabszy,
    delikatniejszy charakter niż stwierdzenie: "jesteś upośledzony"
  • matrymonialnie 10.11.08, 06:47
    > Jestem pewien, że pytanie: "czy jest upośledzone?" ma słabszy,
    > delikatniejszy charakter niż stwierdzenie: "jesteś upośledzony"

    Jakby ktoś Ciebie spytała czy Twoja babka nie jest przypadkiem upośledzona to
    byś rozumiem merytorycznie podyskutował?

    Trochę kultury ludzie!
  • zwierze_futerkowe 09.11.08, 20:08
    Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię dzieci" robią
    miłośniczki/-cy tychże. Tak samo jak jest dla mnie nie do pojęcia, co na forum
    BzW robią matki. Jeżeli obecne tutaj mamy zgodnie z tytułem forum nie lubią
    dzieci, to należy chyba tylko serdecznie współczuć ich potomstwu i mieć
    nadzieję, że nie skończy ono w jakiejś kolejnej beczce po kapuście. No co? Skoro
    mama nie lubi dzieci... A jeśli lubi, to czemu nie pisze na forum dla tych, co
    też je lubią?

    Ja np. uwielbiam koty. I gdyby istniało forum "Nie lubię kotów", to nie
    wchodziłabym na nie, bo przykro by mi było czytać wypowiedzi ich wrogów.
    Dlaczego obecne tu mamy celowo sprawiają sobie taką przykrość, pozostaje dla
    mnie zagadką. Była tu mowa o fobiach i leczeniu. A jak to się nazywa, kiedy
    człowiek z premedytacją robi coś sprzecznego z jego naturą (np. zakochana w
    swoim dziecku matka czyta posty BzW)? To chyba też jakaś choroba i też chyba
    można to leczyć.

    Odnoszę wrażenie, że dzietni postawili sobie za cel całkowite zagdakanie tego
    forum, pokazanie BzW "gdzie ich miejsce" (czyli właściwie gdzie? 6 stóp pod
    ziemią?). I co gorsza, chyba im się to powoli udaje, bo niektórym BzW (w tym i
    niżej podpisanej) szkoda już chyba czasu i nerwów na walkę z wiatrakami. Na
    własnym forum zaczynamy być mniejszością! Pytam: czy mamy dać się zagdakać?
    Wyrzucić z kolejnego miejsca, które - jak sam tytuł wskazuje - jest wręcz
    stworzone dla nas?
  • skiela1 09.11.08, 21:34
    zwierze_futerkowe napisała:

    > Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię dzieci" robią
    > miłośniczki/-cy tychże.

    To zalozycielka tego forum nie lubi/nie lubila dzieci w tamtym czasie .

    To forum jest dla tych-jak sama okreslila w opisie:
    "(....) - forum dla wszystkich które (którzy) nie zgadzają się z opinią, że
    kobieta spełnia się tylko wtedy, gdy jest matką"

    i nie ma nic wspolnego z lubienien/nielubieniem dzieci.
  • zwierze_futerkowe 09.11.08, 22:35
    skiela1 napisała:

    > To zalozycielka tego forum nie lubi/nie lubila dzieci w tamtym czasie .

    Ale nazwała je tak jak nazwała. I nie zmieniła nazwy. Mnie (i chyba nie tylko
    mnie) przyciągnęła tu właśnie ta nazwa.

    > To forum jest dla tych-jak sama okreslila w opisie:
    > "(....) - forum dla wszystkich które (którzy) nie zgadzają się z opinią, że
    > kobieta spełnia się tylko wtedy, gdy jest matką"

    Czyli dla tych, którzy przynajmniej w części zgadzają się z BzW. A nie dla tych,
    którzy z nas szydzą i wysyłają nas na terapię.

    > i nie ma nic wspolnego z lubienien/nielubieniem dzieci.

    No to dlaczego się tak nazywa?
  • skiela1 10.11.08, 04:40

    > Czyli dla tych, którzy przynajmniej w części zgadzają się z BzW.


    Tak.
    jednak to forum jest otwarte i kazdy moze wejsc i pisac.


    > No to dlaczego się tak nazywa?

    "Nie lubie dzieci" jest stwierdzeniem zalozycielki tego forum.
    Gdyby napisala 'dla nielubiacych/dla tych,ktorzy nie lubia...."to co innegosmile
    Ciebie przyciagnela nazwa-innych moze tez ..
    Widzac taka nazwe co niektorzy moga sobie pomyslec,ze kobieta ma z tego powodu
    problem i oczekuje poradysmile))
    Moze dlatego tu tylu radkowiczowsmile)...co wcale mnie nie dziwi.

    adminka porzucila to forum bardzo szybko po zaistnieniu.
    Kto wie moze dzieci polubila...
    albo ma juz swoja gromadke.

  • matrymonialnie 10.11.08, 06:50
    > Odnoszę wrażenie, że dzietni postawili sobie za cel całkowite zagdakanie tego
    > forum, pokazanie BzW "gdzie ich miejsce" (czyli właściwie gdzie? 6 stóp pod
    > ziemią?).

    Bardzo mi odpowiada to forum. Jestem bezdzietny i to nie z przypadku. Jednak
    całkowicie nie widzę się na forum BzW gdzie idolką jest Karolcia a pisać trzeba
    ściśle pod dyktando.
  • jop 10.11.08, 08:44
    >Jednak całkowicie nie widzę się na forum BzW

    Cieszę się, że masz prawidłową samoocenę.

    > gdzie idolką jest Karolcia a pisać trzeba
    > ściśle pod dyktando.

    Góóóóó.... prawda.
  • jop 19.11.08, 13:34
    Nadal góóóóó... prawda.

    Rzeczywiście na wniosek Karoliny, żeby się dostać na forum BzW,
    trzeba teraz przedstawić certyfikat z Mensy? Coś mnie ominęło?
  • zwierze_futerkowe 10.11.08, 17:43
    matrymonialnie napisała:

    > całkowicie nie widzę się na forum BzW gdzie idolką jest Karolcia a pisać trzeba
    > ściśle pod dyktando.

    Mnie akurat bardziej odpowiada forum BzW. Dlaczego? Może dlatego, że tam raczej
    nie muszę się obawiać złośliwych przysrywek, które tutaj powoli stają się normą.
    No ale o gustach się nie dyskutuje. Niech każdy zostanie tam, gdzie mu najlepiej.
    Karolina, owszem, ma wyrazistą osobowość, ale jakoś nie zauważyłam, żeby
    komukolwiek cokolwiek dyktowała. Mnie w każdym razie nie. Co do idolek... z
    wieku, w którym czci się idolki, wyrosłam daaaawno temu. A gdybym miała
    wybierać, to wolałabym Karolinę niż niektóre brylujące tutaj mamcie (wbrew
    panującym tu obyczajom nie zamierzam rzucać nickami. Sam się domyśl.) Karolina
    przynajmniej ma niezłe pióro, czego o tutejszych "idolkach" powiedzieć nie można.
  • matrymonialnie 10.11.08, 18:20
    > przynajmniej ma niezłe pióro, czego o tutejszych "idolkach" powiedzieć nie można.

    A wyobraźnię jaką przebogatą ma.
  • skiela1 10.11.08, 19:58
    matrymonialnie napisała:


    > A wyobraźnię jaką przebogatą ma.

    A to idzie w parze z dobrym piorem,tylko czy dla zdrowia psychicznego to dobre
    to watpie.Mozna w straszne kompleksy wpasc.
    Stad te napady frustracji pewnie.
  • broceliande 19.11.08, 15:39
    zwierze_futerkowe napisała:

    > Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię
    dzieci" robią
    > miłośniczki/-cy tychże. Tak samo jak jest dla mnie nie do pojęcia,
    co na forum
    > BzW robią matki. Jeżeli obecne tutaj mamy zgodnie z tytułem forum
    nie lubią
    > dzieci, to należy chyba tylko serdecznie współczuć ich potomstwu i
    mieć
    > nadzieję, że nie skończy ono w jakiejś kolejnej beczce po
    kapuście.


    E tam, nie przesadzaj, że się jest albo miłośnikiem dzieci albo
    zaraz wsadzać do beczek.
    Można być normalnym rodzicem, który niekoniecznie lubi rozmawiać
    wyłącznie o dzieciach.
    Mnie tam cudze dzieci są całkiem obojętne.



  • nikanor 01.12.08, 18:39
    zwierze_futerkowe:
    >co na forum "Nie lubię dzieci" robią
    > miłośniczki/-cy tychże

    Wiesz - ktoś zgłasza problem - ktoś próbuje pomóc. Grupa wsparcia takasmile

    --
    ________________
    Nikanor
    ________________
  • blue-mau 01.12.08, 21:14
    Ludzie mają to do siebie, że im bardziej drzwi są zaryglowane to tym
    bardziej starają się je otworzyć. Powiesz im "wstęp wzbroniony" to
    przypuszczą szturm.

    Też lubię koty. I wolałabym 10 kotów w domu niż 1 dziecko. Z kotami
    się potrafię dogadać, a z dziećmi nie. I nie mam po co płodzić
    dziecka, a potem je karać za to że się urodziło. Jeśli wiem, że nie
    zapewniłabym mu właściwych warunków - to mam mimo wszystko je sobie
    zrobić bo tak uważa większość?
  • bren-da1 16.11.08, 19:08
    Skad sie tacy biora?
  • vanee 01.12.08, 09:28
    Witam,
    nawet nie wiedziałam, że stałam się tematem posta na forum, które nie jest forum
    dla BZW. Właściwie dwóch, ale poziomu pierwszego nie będę komentować. Autorka
    (autor?) tamtego nie raczyła zauważyć, że wytłumaczyłam później, iż owa
    "chamska" wg. niektórych odzywka służyła do sprowadzenia młodych rodziców na
    ziemię, bo ich pienia przestały być strawne po pierwszej półgodzinie.
    Przerabiałam już różne metody i tylko gigantyczna dawka sarkazmu naprawdę działa
    na takich. Jest spora różnica w sarkastycznym zapytaniu a złośliwym
    (zaserwowanym przez inną mamusię bądź quasi - przyjaciółkę).
    Nie chwaliłam się tekstem na forum, tylko udostępniałam innym do użycia w razie
    potrzeby. Jestem znana z ciętego języka, ale używam wyrafinowanych metod i nie
    odwołuję się do żałosnych i wulgarnych sposobów, jakie tu zaobserwowałam. I
    dlatego będę pisać na forum BZW, bo:

    a)trzyma pewien poziom, czego tu nie uświadczysz mimo nielicznych nawoływań na
    puszczy

    b)jego opis pasuje do zawartości, to forum powinno być przemianowane na "Nie
    lubię BZW"

    Dzięki paqpoint za obronę przed rozwścieczonym tłumem "nielubiących dzieci" big_grin

    --
    Jak się komuś marzy tupot małych stóp, to niech posłucha mojego królika. O
    czwartej nad ranem...
  • nikanor 01.12.08, 18:27
    paqpoint:
    Ja też nie lubię dzieci! Zgadzam się - to są hałaśliwe, upierdliwe, samolubne cholery. Jak my w swoim czasie.

    I zgadzam się też - spłodzić i urodzić: żadna sztuka.

    Ale tu co innego jest fantastyczne! Dostajesz małego, śmierdzącego robala i masz kilkanaście lat, żeby zrobić z niego człowieka. Ty pierwszy pokażesz mu samolot na niebie, ty pierwszy pokażesz mu ryby pod wodą. Od ciebie nauczy się okazywać szacunek, miłość, gniew. To ty nauczysz go wierzyć/nie wierzyć w bogów, czytać książki, rozmawiać. Rozwiniesz w sobie więź silniejszą niż z kimkolwiek na świecie- nawet własnymi rodzicami, nawet kobietą. Sądzisz, że masz teraz jakieś życie emocjonalne? Dopiero więź z dzieckiem pokaże ci, jak potężne mogą być emocje: kiedy twoje dziecko pobiją, kiedy zda egzamin, nawet kiedy się do ciebie uśmiechnie na dobranoc.

    Ja miałem być bezdzietnym z wyboru. Zgodziłem się na dziecko bez przekonania, przez miłość do żony. Powiem ci: dwa lata jest jak w najgorszym koszmarze. Pieluchy, zupki, wózki - całe to gówno. Ale potem zaczyna przygoda na resztę życia. I wiesz: ja znowu jeżdżę motocyklem, latam, nurkuję, gram na pianinie. Teraz już z synem smile

    ________________
    Nikanor
    ________________
  • sibeliuss 01.12.08, 19:26
    Powinienem się wzruszyć, chyba.
    --
    [O!]
    foto
    foto
  • nikanor 01.12.08, 22:48
    sibeliuss:
    > Powinienem się wzruszyć, chyba.

    Wiesz, mógłbyś. Starałem się.

    A korzystając z okazji, że gówniarz śpi i mogę pisać: przecież chyba nikt
    normalny nie lubi dzieci (małych). Mamusie może niektóre, jak im prolaktyna mózg
    zalewa.

    Ale ja już mam ponad 30, byłem tu i tam, widziałem to i owo, koledzy nudzą, piwa
    nie piję, laski wymagają wysiłku i gówno oferują w zamian (z resztą mam żonę).
    Co - mam się z nudów uczyć się japońskiego? Pierdzielę. Wolę iść z dzieckiem na
    rower. Może zobaczymy łosia, to mu szczena opadnie.

    --
    ________________
    Nikanor
    ________________
  • keltoi 02.12.08, 16:45
    Ale są ludzie, co wolą się właśnie uczyć japońskiego. Albo hindi.
    Cały bajer polega na tym, że czasami taki fajny facet jak Ty zapomina gdzieś mózgu i robi pogadankę ideologiczną tym, co to jednak wolą języki. Albo archeologię. Albo inną cholerę, ale wolą ją od dzieci. I wtedy się robi niefajnie... Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo. Tobie się udaje nie "kazać" i chwała Ci za to.

    A najgorzej jest, kiedy wpada Ci z wizytą taki kumpel, przywozi trzymiesięczniaka, wpycha Ci go na ręce, jest 21 i masz z bliska "koncert"... A on Ci mówi - no i co, śliczny, nie? Jak możesz takiego nie chcieć?!

    Ja rozumiem ludzi, którzy chcą mieć dzieci. Tylko czemu 8 na 10 z nich, nie może zrozumieć, że ja to nie bardzo? wink
    --
    Velcome to my huuuome...
  • orien 30.05.09, 21:38
    nikanor napisał:

    Pierdzielę. Wolę iść z dzieckiem na rower. Może zobaczymy łosia, to mu szczena
    opadnie.
    >
    ... losiowi...? wink

    --
    Co to takiego matriarchat? - Matriarchat jest wtedy, kiedy żona odwraca się do
    ściany i chrapie, a Ty - cały we łzach - zabierasz dzieci i jedziesz do swojego
    ojca.
  • blue-mau 01.12.08, 21:00
    Witam,
    mam 33 lata. Ponoć pierwsze dziecko powinno się urodzić do 35 roku
    życia. Szukam pracy, ale pracodawcy boją się, że przy pierwszej
    okazji się "okocę". Bo przecież zostało mi coraz mniej czasu.
    A ja nie chcę mieć dzieci. Nie przepadam za nimi. Wiem,że gdyby mi
    się dziecko rozwrzeszczało przy regale z zabawkami w hipermarkecie
    to bym nie wytrzymała i mogłabym mu zrobić krzywdę. Ogólnie nie
    jestem osobą negatywnie nastawioną do czegokolwiek. Ale po prostu
    nie przepadam za dziećmi, tak samo jak niektórzy nie lubią węży,
    pająków itp. itd. Nie lubię i już. I niby powinnam mieć do tego
    prawo. Nie robię w końcu nikomu krzywdy tym, że mam takie osobiste
    podejście do sprawy. Jeden mój znajomy jest gejem. I to też jego
    sprawa. Nie mi go oceniać i nie mi prawić mu morały.
    A jednak... gdziekolwiek się obrócę każdy mnie pyta "masz
    dzieci?", "a kiedy zamierzasz?"... nie pytam nikogo o to ile razy
    uprawia seks, ani w jakiej pozycji... Wkurza mnie takie zmuszanie
    się do publicznego obnażania z moich prywatnych zapatrywań. Więc nie
    mówię nikomu o moim partnerze, a wtedy wszyscy widzą we mnie starą
    pannę, spróchniałą w środku jak stare drzewo. A jak już powiem o nim
    to muszę powiedzieć "wiesz, ja nie mogę mieć dzieci". Wtedy patrzą
    na mnie jak na kalekę bez ręki, czy bez nogi. I to boli.
    Żyję na kocią łapę, głównie dlatego że po ślubie "teściowie" zaczęli
    by mi zaglądać niecierpliwie do macicy. Brrrrr....
    Nawet znajoma doradziła mi na depresję zajście w ciążę... wtedy
    rzekomo mam znaleźć "sens życia"... przy braku pracy, przy tułaniu
    się po wynajmowanych domach.... takiego doła złapałam, że jej....

    W centrum Łodzi mieszka pewna rodzina, mająca 9 dzieci. Rodziły się
    dokładnie co rok. Przynajmniej pierwsza 7ka. 2 ostatnie co 2 lata.
    Rodzina mieszka w zagrzybionej kamienicy i żebrze o zapomogę.
    Ale w sumie to też ich sprawa. Nie pójdę im robić wykładu, że nie
    powinni płodzić więcej potomstwa. Ale też nie chcę sama być pouczana
    co powinnam robić ze sobą. Bardzo często pomagam ludziom. Nie jestem
    egoistką. Ale wolałabym wolontariat w schronisku dla zwierząt niż
    posiadanie dziecka. Po prostu. Taki jest mój wybór. Z którego jest
    mi ciężko się wytłumaczyć. Właściwie czemu ja się muszę tłumaczyć na
    każdym kroku?
    Albo pytają mnie o dzieci, albo o pracę, albo o zarobki.... a czy
    ktokolwiek z pytających wie np. co mnie interesuje? Nie.

    Wolność drugiego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność
    drugiego. Więc nie narzucajmy sobie wzajemnie schematów.
    Nie ma żadnej gwarancji, że ci którzy teraz bronią schematu wzorowej
    komórki społecznej za 60 lat nie będą złożeczyć dzieciom i mieć do
    nich żalu. Życzę wszystkim by tak się nie stało i żeby wszyscy byli
    szczęśliwi.
  • matrymonialnie 01.12.08, 21:13
    > Szukam pracy, ale pracodawcy boją się, że przy pierwszej
    > okazji się "okocę". Bo przecież zostało mi coraz mniej czasu.
    > A ja nie chcę mieć dzieci.

    Wytatuuj sobie na czole że nie chcesz. Może ktoś doceni Twój trud. A tak
    poważnie, to zamiast boleć nad tym że ktoś myśli że możesz być potencjalną
    mamusią to zawalcz o to żeby o takie plany na rozmowach kwalifikacyjnych nie
    pytano.
  • blue-mau 01.12.08, 21:51
    !!najlepsza jest rada faceta w takich sprawach....!! (t.j.co do
    przekonywania pracodawcy o nie planowaniu zakładania rodziny)...
    zapewne masz doświadczenie w takich rozmowach.... (ironia)
    pytania o plany dotyczące posiadania dzieci, są zabronione przez
    prawo, tak samo jak pytania o orientację seksualną albo wyznanie...
    ale i tak takie pytania padają... jedyny sposób to kupić dobry
    dyktafon i zarabiać w sądzie na odszkodowaniach od potencjalnych
    pracodawców zamiast się prosić o to, by faktycznie mnie zatrudnili...
    to się bardziej opłaca niż tatuaż...
  • matrymonialnie 01.12.08, 21:55
    > jedyny sposób to kupić dobry
    > dyktafon i zarabiać w sądzie na odszkodowaniach od potencjalnych
    > pracodawców zamiast się prosić o to, by faktycznie mnie zatrudnili...
    > to się bardziej opłaca niż tatuaż...

    NO i?
  • broceliande 02.12.08, 08:57
    Wiesz co? Przesadzasz Blue-mau. To już prawie obsesja na punkcie
    dzieci, których nie masz.
    Byłam bezdzietna prawie tyle czasu co Ty, leganie zaślubiona w wieku
    23 lat. I NIGDY nie pozwoliłabym sobie dać się choćby zaniepokoić
    kwestią dzieci, a co dopiero wkręcić w doła.
    Dzieci nie miałam, wiec o nich nie rozmawiałam, koniec kropka.
    Bo nie było o czym.

    Też nie przepadam za dziećmi. O te regały w sklepie się nie bój.
    Cudze wrzeszczące wur...ają, własne nie.
  • six_a 02.12.08, 08:50
    ale forumsmile

    a musicie do tego wszystkiego dorabiać ideologię nienawiści albo
    nielubienia? bez tego Wasze stwierdzenie: nie chcę dzieci i już nie
    ma żadnej siły przebicia? o to chodzi?

    a widzicie takie forum: nienawidzę ludzi, którzy nienawidzą dzieci?
    bo ja jakoś niespecjalnie.

    taplacie się w tej nienawiści i soczystych opisach zafajdanych
    dzieciaków dokładnie tak samo jak przegięte mamuśki w drugą stronę.
    to w sumie czym się od nich różnicie?

    poza tym nienawiść to nie jest dobry punkt wyjścia do zawierania
    znajomości jakichkolwiek, right?

    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • myfanawy 25.03.09, 16:18
    Udalo mi sie zaobserwowac pewna ciekawostke. Otoz wiele osob bezdzietnych, ktore
    znam, niemal a automatu zrywa kontakty z tymi, ktorym rodza sie dzieci. Pytani
    o powody daja do zrozumienia, ze tamci to na pewno rozprawiaja juz tylko o
    kupkach i kaszkach a oni dzici nie znosza i nie chca tego i tamtego.

    Tymczasem spotykam sie z tymi dzietnymi i z tego co widze, mowia o dzieciach
    wylacznie zapytani przez innych. Czasem wrecz odpowiadaja "a wiesz, dzieci -
    wspaniala sprawa ale duzy ciezar. Pogadajmy o studiach/pracy/filmie itd". W
    efekcie o dzieciach gadam z bezdzietnymi (morze pretensji do swiata o to, ze
    dzieci istnieja) a z dzieciatymi - tylko na wlasne zyczenie wink
  • jaonmyi 25.03.09, 21:15
    Ja dokonałam przez lata obserwacji tego typu, że gdy ludzie mają dzieci w wieku
    do ~3-ech lat to rozprawiają w co najmniej 95% tylko o nich. Dopiero gdy dziecko
    jest starsze to powoli wracają do innych tematów...na szczęście wink
  • gringo68 26.03.09, 21:20
    nieprawda, mamy 2 dzieci w tym m łodsze ma 1,5 roku, ostatnio na
    urodzinach żony tematu "dzieci" w ogóle nie poedjmowano, podobnie na
    inny spotkaniach z przyjaciółmi...

    po prostu mając dzieci na codzień, nie chce się jeszcze rozmawiać o
    tym przy okazjach spotakń towarzyskich...
    --
    Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
  • jaonmyi 27.03.09, 20:51
    Co nieprawda??? No chyba ja lepiej wiem od Ciebie jakie mam doświadczenia...I
    nie tłumacz mi co jest gdy ma się dzieci, bo sama to wiem najlepiej jako matka.
    Powtarzam, wszyscy rodzice, których znam, mających małe dzieci rozprawiają o
    nich na imprezach. To, że w Twoim towarzystwie jest inaczej, to nie znaczy, że
    jest tak wszędzie. Czytaj ze zrozumieniem...
  • gringo68 27.03.09, 21:53
    w szscy rodzice, których ja znam, nie rozprawiają o dzieciach na
    imprezach, bo imprezy słuza m.in. temu aby oderwać się od codziennej
    dzieciologii...
    --
    Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa...
  • efi-efi 31.03.09, 21:52
    zwierze_futerkowe 09.11.08, 20:08 Odpowiedz
    Ja się od dłuższego czasu zastanawiam: co na forum "Nie lubię dzieci" robią
    miłośniczki/-cy tychże.

    - jak to co?
    dyskutują żeby forum nie padło, podziękuj...
  • efi-efi 31.03.09, 21:54
    Autor: blue-mau
    .........
    z całej Twojej wypowiedzi wynika dokładnie coś odwrotnego...
  • efi-efi 31.03.09, 22:10
    >paqpoint 02.11.08, 13:31
    Mam sporo szczęścia - udało mi się spotkać dziewczynę, która
    podobnie jak ja nie cierpi dzieci.


    - a ile lat macie?
    bo jak pomiędzy 18 a 28 to jeszcze Wam się światopogląd zmieni nie raz.
    To Twoje gadanie to jest sranie w banię.

    Dla większości ludzi pojawienie się na świecie potomka jest wywróceniem tegoż
    świata do góry nogami, rzadko kto lubi wstawać w nocy, paprać się w pampersach,
    karmić, poić, wyprowadzać na spacery, itp.
    I ja osobiście nie zamierzam Cię przekonywać do tego abyś posiadał kiedykolwiek
    dzieci.

    To tak jakby pokazać ośmio-dziesięcioletniemu dzieciakowi zdjęca pornograficzne
    i przekonywać, że kiedyś będzie lubiło seks,a takiemu szczeniakowi kojarzy się
    to z czymś okropnym i chociażby nie wiem jak się starał nie poczuje co w tym
    jest takiego fajnego.

    Możesz deklarować, Ty i Twoja dziewczyna, że nie lubicie, nie chcecie i nie
    będziecie mieć dzieci. Jak Wam się trafi i jakimś cudem ocaleje przed skrobanką
    to wierz lub nie zmienisz zdanie.
  • vion5 28.06.10, 22:29
    No to trafilas na ludzi o solidnych podstawach intelektualnych. Ja
    mam dwie dzieciate kolezanki i mimo ze dzieci w swoim otoczeniu nie
    lubie to nigdy im nie zabranialam z nimi do mnie przyjsc mimo ze
    zawsze po takiej wizycie musialam okruszki i inne rzeczy sprzatac.
    Ale one mimo wszystko przestaly sie ze mna kontaktowac. I nie wiem
    czy to jest kwestia tego ze nie lubie dzieci czy po prostu "nie
    jestem wystarczajaco dobra dla Szacownych Matek" wink a takie nagle
    odwrocenie sie boli.
  • anjako 26.05.09, 16:39
    paqpoint dziecko posiadam, jednak dzieci nie lubie, nigdy nie lubiłam i nie
    polubię.

    Nie mam ochoty słuchać o kupkach, zupkach i piukach, ani jakichkolwiek
    osiągnięciach czyichś pociech, bo nie ma to ze mną nic wspólnego. Sama nie gadam
    na powyższe tematy, bo uważam, że innych interesują te rzeczy tak samo jak i
    mnie - czyt. wyżej.

    Swoje kocham, cudzych nie lubie, i nie uważam za szczyt swoich możliwości
    urodzenie dziecka.
    Podsumowując - posiadanie dzieci nie jest jednoznaczne z lubieniem dzieci
    generalnie....
  • madzioreck 13.10.09, 16:43
    To odpowiedzi na mój post w innym wątku, kiedy pisałam, że nie życzę sobie
    nazywania mnie "biedną", bo nie chcę potomstwa, cytuję:

    broceliande napisała:

    > wtopek napisał:
    >
    > > życzyć to sobie możesz i gwiazdke z nieba, a że biedna jesteś to
    > > fakt...
    >
    >
    > Ale i tak tego nie widzi. Zobaczyy, jak urodzi. Jak nie urodzi to
    > nie zobaczy i bedzie sobie żyć spokojnie dalej.
    > Może nawet szczęśliwie.

    Właśnie w tym rzecz. Normalnie nie czepiam się dzietnych, że wg mnie mają
    przerypane. Zostawiam ich w spokoju i jestem w stanie zrozumieć potrzebę
    posiadania dzieci. W drugą stronę - to nie działa.
    I jeśli, sprowokowana, wkurzona takim postem pod mój adres odpiszę, kto tu jest
    biedny i dlaczego, to zaraz mamuśki i tatusiowie będą mieli argument, że
    bezdzietni nienawidzą dzietnych i i ich atakują. Nie pamiętają, że sami zaczęli
    czepianie się.


    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
  • ma_maja 13.10.09, 21:43
    Nie przesadzaj, ja tu zajadłości nie widzę. Nie nazwałabym cię "biedną" ale jak
    się spokojnie zastanowisz to jest w tym sporo racji. Dzietni wiedzą jak to jest
    być bezdzietnym bo byli - mają więc co porównywać. Bezdzietni mogą sobie tylko
    wyobrażać jak wygląda życie dzietnego i jest to często mocno wypaczony obraz,
    widziany przez pryzmat niechęci do dzieci i wszystkiego co z dziećmi związane.
  • madzioreck 13.10.09, 23:01
    Ma_maju, w tym konkretnym przypadku zajadłość rozumiem jako wbicie sobie w głowę
    jednego słusznego schematu życia i narzucanie go innym. Co miało oznaczać "Może
    nawet będzie szczęśliwa"?? Ale być może faktycznie użyłam nieprecyzyjnego
    sformułowania, lepsze nie przychodziło mi do głowy w danej chwili.

    Bezdzietni mogą sobie tylko
    > wyobrażać jak wygląda życie dzietnego i jest to często mocno wypaczony obraz,
    > widziany przez pryzmat niechęci do dzieci i wszystkiego co z dziećmi związane.

    Z pierwszą częścią tego zdania się zgadzam. A druga - dlaczego zakładasz, że
    decyzja o bezdzietności wynika z niechęci do dzieci? Ja nie mam nic do dzieci,
    są cudne, kochane, mam dwóch siostrzeńców, których kocham nad życie.
    Czy tak trudno zrozumieć, że ktoś po prostu nie czuje potrzeby mieć dzieci? Czy
    trzeba uszczęśliwiać na siłę? Żyję jak chcę, jestem szczęśliwa, nie mam
    poczucia straty ani braku
    , a ktoś mi tu chrzani, jaka jestem biedna, i to
    wyrażając się o mnie w osobie trzeciej, w tonie użalająco-pogardliwym. Nie dziw
    się, że się wkurzam.
    Widzisz, to właśnie wnerwia mnie w osobach dzietnych z poczuciem misji
    agitowania do posiadania dzieci. A nie sam fakt, że mają dzieci, bo ja potrafię
    zaakceptować czyjeś wybory, szczególnie, jeśli nie wyrządzają nikomu krzywdy.

    --
    75/112 - 70(32)J/70P
  • vion5 28.06.10, 22:39
    madziorex czasem mam wrazenie ze dzietni maja misje przekonywania
    bezdzietnych do dzieci bo mysla ze my z naszymi pogladami
    jestesmy "wybrakowani". Nieidealni. Nie rozumieja ze my po prostu
    jestesmy inni od nich. Proby wmawiania mi mojego mojej "biedoty" i
    prostowania mnie na sile budza moj sprzeciw. Nawet raj obrzydnie jak
    sie bedzie do niego zapedzac batem wink
  • vion5 28.06.10, 22:34
    zastanawiam sie nad tym spokojnie i zadnej racji w tym stwierdzeniu
    nie dostrzegam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka