Dodaj do ulubionych

Ci źli mężczyźni, którzy nie chcą mieć dzieci

04.07.09, 15:33
O ile faktem jest, że kobieta deklarująca niechęć do rozmnażania się ma u nas przegwizdane, bo stereotyp matki-Polki jest tu wciąż alive and kickin', o tyle mężczyzna, który nie chce mieć dzieci też ma przegwizdane.
Nie wiem, albo mam w życiu pecha, albo źle szukam, ale nie udało mi się dotąd znaleźć kobiety, która ze spokojem i akceptacją przyjęłaby wyznanie, że nie chcę mieć dzieci. Znajomość rozwija się całkiem fajnie do chwili, kiedy ona się o tym dowie. Wtedy są albo próby perswazji, albo fochy i dąsy, albo dziwne ruchy w temacie antykoncepcji (a to tabletki zapomni, a to "kochanie, dziś bez gumki, jest bezpiecznie"). Nie ma lekko, niestety sad
Edytor zaawansowany
  • sibeliuss 04.07.09, 17:42
    Może za późno im to uświadamiasz?
    --
    s@lon
  • tenzprzeciwkacomakotairower 05.07.09, 15:12
    sibeliuss napisał:

    > Może za późno im to uświadamiasz?

    Na to wygląda.
  • mam_na_nia_alergie 06.07.09, 01:53
    Nie rozumiem o co im chodzi. Ehh większość kobiet niestety lubi sobie max
    utrudniać życie, tapeta 24/h, szpilki wielkie jak brzoza, kolczyki w pępkach itp
    a wszystko żeby być piękną, choć efekt jest obrzydliwy. Ja sama cenie u mężczyzn
    to że nie chcą być dzieciorobami. Sama dałam swojemu partnerowi znać o tej
    decyzji po 2 latach związku, gdy mieliśmy już zaplanowane dwoje dzieci, jak na
    imię itp. Ale wkońcu przestałam się wstydzić swoih poglądów i postawiłam na
    swoim. Na szczęście on okazał się takim samym "egoistą" jak ja. Dobrze dla mnie
    bo niewiem jakbym zniosła macierzyństwo chyba na stryczku na drzewie...tongue_out
    --
    "Jestem jak róża Niekochana więdnę Jestem jak dziecko Odepchnięta cierpię Lecz
    oczy mam suche a usta gorące Nie szukam bajki w życiu i walczę do końca
    Najostrzejsze słowa łatwo mnie nie zranią Mówisz kocham inną i odejdę za nią
    Choć oczy mam suche a usta gorące Wiem bajka skończona Zgasło moje słońce
    Wokoło graphite Zastyga skała Gdy koniec bajki Tak pragnę silną być A jestem
    słaba Wygrywa graphite Tak długo milczałam chcąc abyś usłyszał Jak serce moje
    śpiewa,Na horyzoncie wschodziło słońce A ty mówiłeś przebacz I oczy mam suche a
    usta gorące
    Tylko moje wiersze smutne Nie szukam bajki w życiu swoim
    Bajki są okrutne Wokoło graphite Zastyga skała Gdy koniec bajki
  • ma_maja 06.07.09, 13:01
    Współczuję Ci, musiałaś mieć nieciekawe doświadczenia z mężczyznami
    albo ciężkie dzieciństwo.
  • sibeliuss 07.07.09, 14:09
    ma_maja napisała:

    > Współczuję Ci, musiałaś mieć nieciekawe doświadczenia z
    mężczyznami albo ciężkie dzieciństwo.
    --
    Skąd ten śmiały osąd?
    --
    s@lon
  • rosstheloss 24.10.09, 21:32
    ma_maja przecież wszystkich od niej się różniących "żałuje"... Są biedni i
    pożałowania godni.
  • ma_maja 25.10.09, 13:12
    > ma_maja przecież wszystkich od niej się różniących "żałuje"... Są biedni i
    pożałowania godni.

    Słoneczko, znamy się tak dobrze, że wiesz kto i czym się ode mnie różni?
  • pamparampa 19.07.09, 18:12
    Każdy człowiek jest jedynie organizmem wielokomórkowym, którego DNA pragnie się powielić. Po to tylko i wyłącznie potrzebne nam DNA somatyczne - śmiertelne, komórkowe, aby te nieśmiertelne, reprodukcyjne DNA utrzymało się na tej planecie tworząc nowego osobnika ze śmiertelnym DNA somatycznym i nieśmiertelnym reprodukcyjnym. I tak w kółko macieju. Poszukiwanie partnera, reprodukcja, dziecko. I tak dalej... Dokonałeś reprodukcji to już tak naprawdę jesteś zbędny na tej planecie. Z perspektywy biologicznej "człowiek" to przecież tylko worek na DNA, które dąży do reprodukcji.
    Nadajemy nowe sensy, szukamy wyjaśnień istnienia, stworzyliśmy pojęcie Boga, nadaliśmy wymiar kulturowy i cywilizacyjny naszemu "człowieczeństwu", ale to tylko wytwór naszego "umysłu", który również jest efektem działania DNA (na którymś z poziomów interpretacji można dojść do takich wnioskówsmile. Po co zatem istniejemy? Po to żeby się rozmnażać. Zatem bunt przeciwko temu determinizmowi biologicznemu to bunt przeciwko naturze.

    ___
    I dlatego nie chcę mieć dzieci. Jak na razie. Być może któregoś dnia będę już tak zdesperowany poprzez biologiczny przymus, że dokonam cudu reprodukcjiwink Być może dopiero wtedy zweryfikuję swoje antybiologiczne podejście do "życia".
  • wybierz_albo_wpisz_nowy 08.09.09, 11:36
    pamparampa napisał:

    > Każdy człowiek jest jedynie organizmem wielokomórkowym, którego
    DNA pragnie się
    > powielić.

    Moje DNA jakoś nie chce się powielać, więc to chyba nie do końca
    działawink Nie odczuwam przymusu skopiowania kawałka swojej osoby, czy
    też - kodu DNA. Nie uwazam, żeby to była wielka strata dla
    ludzkości, że ja akurat się nie rozmnożę. Moje DNA nie jest jakieś
    wyjątkowe i na pewno nic się nie stanie, jak sobie zniknie razem ze
    mnąsmile
    Nadrobią to masy ludzi, którzy uważają się za wyjątkowych, wartych
    rozmnożenia i zademonstrowania światu swojego kodu genetycznego (we
    własnym mniemaniuwink
  • pamparampa 24.09.09, 23:09
    Już wiem jaki argument szykują zwolennicy dziecioróbstwasmile
    "Twoje DNA po prostu nie dąży do rozmnożenia, ponieważ "wie", że
    jest za słabe i niepotrzebne. Tym samym i ty nie odczuwasz potrzeby
    rozpłodu. Bo Twoje DNA jest ułomne! A nasze DNA jest silne i pragnie
    powielenia!"smile
    Ciekawe czy mam rację...
  • keltoi 22.07.09, 01:34
    Ja mam podobny problem, ale w drugą stronę, może coś z tego będzie wink

    Jakiś czas temu zrezygnowałam z wchrzaniania się w związki, bo miałam dosyć
    słuchania jak mi facet grucha, że będzie miał ze mną dwójkę dzieci, a fanaberie
    mi przejdą, jak zajdę w ciążę. Facetom się jeszcze odpuszcza, u babki brak
    zainteresowania rozrodem to już prosta droga do diagnozy o chorobie psychicznej.. :]

    --
    Gdyby Carlsberg tworzył boga byłby to prawdopodobnie najlepszy bóg na świecie.
    Na szczęście Carlsberg robi piwo, a boga zostawmy wierzącym.. wink
  • varna771 22.07.09, 21:48
    na rozmowach kwalifikacyjnych z pracodawcą, a później w pracy zawsze
    mówiłam i mówię, że nie lubię dziecioków i nie chce ich mieć. Nie
    zauważyłam żadnej presji społecznej czy też lekceważenie mojej
    osoby, a tym bardziej by sugerowano mi psychiatrę smile
  • keltoi 23.07.09, 02:35
    Dla pracodawcy to miód i orzeszki - jak mu mamunia jedna z drugą schrzaniają z pracy do przedszkola/pediatry, to zawsze można zostać po godzinach, nie? ;]

    Sugerowanie psychiatry to z kolei domena wrednych ciotek i fanatycznych dzietnych. "Normalna" kobieta chce przecież znaleźć sobie mężczyznę, aby się z nim połączyć świętym węzłem małżeńskim, a następnie urodzić tak średnio ze dwójkę ("we dwójkę dzieci się lepiej wychowują") latorośli. Bo to z kolei stanowi również jak najlepiej o jej kobiecości, w końcu prawdziwą kobietą staje się po porodzie, nie wiedziałaś?

    Wiesz, UFO, krasnoludki, instynkt macierzyński i obowiązkowe rozmnażanie. Szkoda, że wiara w dwa pierwsze zjawiska jest popularnie traktowana diametralnie odwrotnie do wiary w dwa ostatnie... ;>
    --
    ... and that's it.
  • ma_maja 23.07.09, 10:55
    No tak, dzietni to kretyni agresywnie atakujący biednych
    bezdzietnych. Ale cóż można oczekiwać od tatuśków i mamusiek,
    przecież wiadomo, że fakt posiadania dziecka świadczy o skrajnym
    skretynieniu, uszkadza ośrodkowy układ nerwowy, macica się rzuca na
    mózg i takie tam ... no i nie zapominajmy, że żaden dzietny tak
    naprawdę nie chce dziecka, tylko udaje, że jest zadowolony a w głębi
    duszy marzy o bezdzietności i gromadzie kotów, psów lub chomików
    które ewentualnie mógłby nazywać "synkami" i "córeczkami"... no ale
    to przecież nie to samo co wpakować się w „dziecioka”, to wyższy
    poziom ...
    Co prawda wybierając się na wczasy trzeba się dowiedzieć czy można
    tam zabrać psa i się tym psem przez cały urlop zajmować a jak kot
    zwymiotuje do buta to trzeba po nim posprzątać ale przecież
    rzygowiny kota to poezja przy zasikanej pieluszce. Bezdzietny nie ma
    problemu ze sprzątaniem gówien po swoim piesku ale zasrana pielucha
    niemowlaka jest fuj. Bezdzietny potrafi godzinami opowiadać o swoich
    pupilach, dzietny opowiadający o dzieciach jest fanatykiem.
    Bezdzietny, który zwalnia się z pracy aby zawieźć psa do weterynarza
    jest odpowiedzialny, wioząc dziecko do lekarza jest się tylko
    kolejną mamuśką, która komplikuje życie bezdzietnym
    współpracownikom. Kiedy bezdzietny ogląda ze łzą w oku zdjęcia
    swojego psa z czasów szczenięcych i wzdycha „fajnie byłoby znów mieć
    szczeniaczka w domu” to jest miłośnikiem zwierząt, jeśli dzietny
    decyduje się na drugie dziecko to jest debilem bezmyślnie się
    rozmnażającym … i można by tak w nieskończoność a konkluzja jest
    taka, że wychowując kota i wychowując dziecko zaspokajamy te same
    potrzeby więc aż tak bardzo się nie różnimy. A nie, przepraszam, za
    posiadanie kota nikt nie nazwie Cię bezmyślną idiotką, której macica
    rzuciła się na mózg.
  • sigford 23.07.09, 11:17
    Hmm porównanie obrzydliwości pielęgnacji zwierząt do niemowlaka trafne,
    aczkolwiek po obu stronach barykady pełno fanatyków ziejących agresją. Każdy
    może sobie żyć tak jak mu się podoba i nikt się nie powinien wtrącać, o ile dana
    osoba nie narzuca się innym ze swoimi pupilami. Matka karmiąca piersią na środku
    hipermarketu to widok tak samo niesmaczny jak pies załatwiający się na chodniku.
    Po prostu trzeba brać pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie a nie sami.
  • keltoi 23.07.09, 23:34
    Słonko, spuść z tonu.

    Do normalnych, zdrowych na głowę i kulturalnych dzietnych nikt nie ma pretensji. Tak samo, jak do (odpowiednio) - posiadających Psy, Koty, rybki, papużki, samochody, rowery, wegetarian, buddystów i katolików.

    Problem zaczyna się, kiedy osoba należąca do którejkolwiek z tych grup dostaje właśnie rzucania się na mózg tematu i - tak jak Ty powyżej - zauważa pretekst do nauczania. Ja, póki ktoś nie zaczyna na mnie najeżdżać z racji wyborów życiowych, nie mam problemu. Póki ktoś nie usiłuje mi się wciskać - zachowajmy dla przykładu temat dzieci - w życie z ideałami rozmnażania jako dobra nadrzędnego, w ręce z dzieckiem do opieki, w okolice z przewijaniem dzieciaka - nie mam nic przeciwko.

    Wiesz, na czym polega różnica? Jeśli w sąsiednim mieszkaniu w bloku wyje pies, nikt się nie obruszy, jeśli powiesz, że o 2 w nocy poszłaś i poprosiłaś o zrobienie czegoś, bo nie da się spać.
    Jak wyje dziecko, to dostaniesz wykład o nieodwołalnym instynkcie, potrzebach do wycia, że boli, że musi, że inaczej się nie da i w ogóle paszoł won chamie, dziecko ograniczać!
    Jak mnie przeszkadza krzyczące po nocy dziecko, to jestem przewrażliwiona. Jak ja się bawię raz w tygodniu, w piątek, do dwunastej ze znajomymi i śpiewamy sobie pobrzdękując gitarą, to robimy krzywdę dziecku, wyspać się nie może i co to za zakłócanie porządku w ogóle?!

    Ano, takie życie. Olewać, co innego?
    Ale czasem, na forum, można sobie pogadać. Właśnie na forum pt "Nie lubię dzieci". Nie ma "Uwielbiam dzieci"? Załóż.

    --
    ... and that's it.
  • madzioreck 20.09.09, 14:51
    ma_maja napisała:

    > No tak, dzietni to kretyni agresywnie atakujący biednych
    > bezdzietnych.

    Nie bardzo rozumiem ironiczny ton Twojej wypowiedzi. Nikt tu nie pisze, że
    wszyscy dzietni są skretyniali. Mówimy o tych, których niemal osobiście obraża
    fakt, że ktoś inny może nie chcieć dziecka i agresywnie agitują do posiadania
    potomstwa.

    wioząc dziecko do lekarza jest się tylko
    > kolejną mamuśką, która komplikuje życie bezdzietnym
    > współpracownikom.

    Wiesz, to akurat prawda. U mnie w pracy nikt nie zwalniał się, żeby zawieźć
    zwierzę do weterynarza. Natomiast jest takie założenie, że bezdzietny może
    ciągle siedzieć w robocie, bo przecież nie ma dzieci, to pewnie w ogóle nie ma
    życia prywatnego. Zawsze może zostać dłużej, przyjść w wolne, bo komuś innemu
    pochorowało się dziecko. To, że bezdzietny też ma umówioną wizytę u lekarza albo
    ledwo zipie z przeziębienia, nikogo nie obchodzi.

    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
  • varna771 23.07.09, 15:27
    >Bo to z kolei stanowi również
    > jak najlepiej o jej kobiecości, w końcu prawdziwą kobietą staje
    się po porodzie
    > , nie wiedziałaś?

    nie wiedziałam, dzięki,że mnie oświeciłaś smile
    z moich obserwacji wynika,że kobiety przed ciążą dbają o siebie,a po
    urodzeniu dziecioka zamieniają sie w kocmołuchy i na pewno nie można
    ich nazwać kobietami.brakuje im również wstydu i poczucia estetyki,
    zwłaszcza w miejscach publicznych np. karmiąc piersią 'malucha' w
    pociągu.(kiedyś weszłam z ciekawości na forum "wychowani w wierze"
    i 'szoku' doznałam jak przeczytałam, że niektóre kobiety nawet w
    kościele karmią piersią)
  • ma_maja 23.07.09, 20:46
    > z moich obserwacji wynika,że kobiety przed ciążą dbają o siebie,a po
    > urodzeniu dziecioka zamieniają sie w kocmołuchy i na pewno nie można
    > ich nazwać kobietami.

    Tyle w tym prawdy ile w stwierdzeniu, że bezdzietne pańcie wypisujące bzdurne
    posty na forum to samotne pasztety z wielkim dupskiem i celulitem od kolan po
    szyję, które nienawidzą dzietnych bo ich nawet największy dupek nie tknąłby
    kijem od szczotki.
  • varna771 23.07.09, 21:51
    ma_maja napisała:
    > Tyle w tym prawdy ile w stwierdzeniu, że bezdzietne pańcie
    wypisujące bzdurne
    > posty na forum to samotne pasztety z wielkim dupskiem i celulitem
    od kolan po
    > szyję, które nienawidzą dzietnych bo ich nawet największy dupek
    nie tknąłby
    > kijem od szczotki.

    strasznie jesteś prymitywna. Skoro tak kochasz dzieci to po co
    udzielasz sie na tym forum ? jak sama nazwa wskazuje "Nie lubię
    dzieci" jest to forum dla osób nielubiących dzieci!!! Jasne? wiec
    nie rozumiem Twojego zbulwersowania? jeżeli chodzi o mnie to jestem
    mężatką, czy 'pasztetem' to kwestia gustu. Zapewne Ty jesteś
    prześliczną kobietą, spełnioną matką z cudownym seksownym ciałem i
    płaskim brzuszkiem zwłaszcza po porodzie, którą tknął każdy kto miał
    na to ochotę !! Gratuluję !!
  • ma_maja 24.07.09, 09:29
    Czytaj ze zrozumieniem a jeśli to dla Ciebie za trudne to postaram
    się dosadniej:
    Jeśli wynik Twoich obserwacji sprowadza się do uogólnienia, że każda
    matka to kocmołuch to nie dziw się, że ktoś uogólni sobie i nazwie
    każdą bezdzietną sfrustrowanym pasztetem leczącym kompleksy na forum.
    A tego czy lubię dzieci czy nie, czy jestem matką czy posiadaczką
    chomika nie wiesz bo nigdzie Ci się z tego nie zwierzałam. Nie
    ukrywam natomiast, że nie lubię ludzi, którzy pogardliwie odnoszą
    się do tych, którzy żyją inaczej.
  • madzioreck 20.09.09, 14:57
    ma_maja napisała:

    Nie
    > ukrywam natomiast, że nie lubię ludzi, którzy pogardliwie odnoszą
    > się do tych, którzy żyją inaczej.

    Jak my wszyscy. Z moich obserwacji wynika jednak, ze bezdzietni raczej nie
    wcinają się w cudze wybory niepytani o zdanie. To bezdzietni są atakowani,
    traktowani pobłażliwie lub uważani na tych, z którymi coś jest nie halo. Jeśli
    mówię, ze mam w życiu lepsze rzeczy do roboty niż niespanie po nocach, zmiana
    pieluch czy wycieranie zaślinionej buzi, to jest to zawsze (w moim przypadku)
    reakcja na czyjś atak "a dlaczego nie masz dzieci" zadane z poczuciem wyższosci
    nade mną, bo przecież wszyscy wiedzą lepiej, czego ja chcę.
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
  • sibeliuss 08.09.09, 16:41
    A Ty jesteś wojującą dzietna, która przychodzi nam tu prostować
    poglądy?
    --
    s@lon
  • keltoi 23.07.09, 23:21
    > nie wiedziałam, dzięki,że mnie oświeciłaś smile

    Proszę Cię baudzo. Mnie oświeciła jakaś pomocna ciocia, informując, że mi się (tradycyjnie) zmieni po zajściu w ciążę.

    Ja tam myślałam, że kobietą się jest z racji posiadania odpowiednich hormonów i odpowiednich cech płciowych, ale zobacz - jak się człowiek może mylić... big_grin
    --
    Gdyby Carlsberg tworzył boga byłby to prawdopodobnie najlepszy bóg na świecie. Na szczęście Carlsberg robi piwo, a boga zostawmy wierzącym.. wink
  • jaonmyi 24.07.09, 14:38
    1) co to jest dzieciok???

    2)
    > z moich obserwacji wynika,że kobiety przed ciążą dbają o siebie,a
    po
    > urodzeniu dziecioka zamieniają sie w kocmołuchy i na pewno nie
    można
    > ich nazwać kobietami.

    To gdzie Ty żyjesz, kobieto! Współczuję...
  • varna771 24.07.09, 15:08
    współczucia nie potrzebuję... mam cudowne życie i jestem bardzo
    szczesliwym czlowiekiem smile
    btw.dzieciok to dzieciok
  • blond_inka 28.10.09, 14:54
    ... mieć dziecismile Co się trafi jakiś sensowny facet, to po niedługim
    czasie zaczyna wyjeżdżać z tekstami o dzieciach, a jak mówię, że jak
    dla mnie to nie ma opcji 'dzieci', to zaraz mi mówi, że na pewno
    chcę, tylko o tym nie wiembig_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka