Dodaj do ulubionych

Wartościowe kobiety nie są oszukiwane.

12.12.18, 12:58
O mnie: Pogodny i w obyciu łagdny; zadbany i naogòł wyluzowany, wolny od nałogów i
wszelkich fetyszy; lubi stabilne życie w spokoju i ciszy; wykształcony i raczej z życia zadowolony; romantyczny, a przy tym praktyczny; pozytywny lecz nie naiwny, dojrzały duchowo, ale nie chory umysłowo. Podsumowująco, facet na chodzie i na bieżąco, z trzeźwą głową i sercem gorącym; niezależny i samobieżny; tkliwy i jak kot pieszczotliwy, choć nie drapieżny.

Kocha podróże: te mniejsze i te duże, bezkresne morze o każdej porze, co perłowym grzbietem
fali, jak słodką kołysanką pieści samotny żagiel w dali i strzeliste góry, co wyniośle pną się nad
chmury, nieodparte jak czar krasawicy i nietknięte jak ciało dziewicy, w bieli lawin odwiecznie
skąpane, na zawsze pozostaną niepokonane; oraz pieski, zawsze szlachetne, jak szczęścia
łezki. Dlaczego? Bo pies wierny, tylko chce swą kość smacznie zajadać i nie zna ludzkich pojęć
jak kłamstwo, czy zdrada; bo to jedyne pod słońcem stworzenie, które bezinteresownie da tobie większe, niż sobie poświęcenie. Taką też miarą siebie mierzę i wciąż cicho wierzę, że z kimś podobnym się w życiu zderzę, bo to nie głupota, lecz sama rzeczy istota, tkwi w niezbitym
przesłaniu ludzkości, że jeśli prościej jest żyć w samotności, to życie w miłości daje więcej
radości. Zatem chyba znów zacumować mi trzeba, nie tak na ślubnym kobiercu, co w czyimś
złotym sercu, co jak latarnia morska wśród głȩbin przestworzy, wskaże mi cel mej wyprawy i
pozwoli znów serce otworzyć. Wśród oceanu obłudy, chcȩ jak dziecko znów wierzyć w
czarowne sny i bajkowe cudy.

Niech się tu śmieją ci, co nic nie rozumieją, bo to nie żadne bzdury, ani jakiś dowcip ponury,
lecz szczerze tutaj powiem, że wymyśliłem sobie, iż natknąć się muszę na wrażliwą duszę,
choćby nawet niechcąco, by wzajemnie wyzwolić pasję płonącą, np. zerwać z serca łańcuchy
rdzawe i miłością gorącą opatrzyć mu rany krwawe, a czułym dotykiem - miękkim i ciepłym, jak wiotki wosk, gdy cichą łzą spływa z płaczącej świecy, co samotna w ciemności nigdy nie znała
wzajemności - ukoić je do snu, by słodko przyśniło najpiękniejsze marzenie, spośród
przepięknych marzeń stu.

Chcę się związać z zacną osobą, która nie boi się być sobą i twardo stoi obiema nogami tu na ziemi, wśród codziennych blasków i cieni, wraz z wszystkimi innymi, a gdy zechce, nie ogląda się za siebie, lecz odważnie i krokami pewnymi idzie przed siebie, dokąd zechce unosząc w ręce swe gorące serce, co nie zna granic i nie zważa na nic, dla którego niczym są kraty i kajdany bo ono jest wolne w środku i niezatrute perfidią, lecz promienne i czyste, jak nowe życie w zarodku, a duchem jest lotne i nieuchwytne, jak motyl kolorowy, co w dal unosi wonny pył kwiatowy, a czasem porywiste, niczym wicher sztormowy, co z masztu żagiel zdziera i w piersiach dech zapiera.

Ona, jak iskra rozpalona, jest wyższą wartością obdarzona, wewnętrznym pięknem ozdobna i
bogactwem ducha zasobna; niezależna i wyzwolona, może nawet być nieco szalona, np.
gotowa schwycić tęczę w ramiona; czasem zabawna, gdy trzeba poważna, ale zawsze
prawdziwa i jak żagiel w sztormach sprawdzony, na świat odważna; misterna i barwna jak
wiosną kwitnący kwiat; lekka i wolna jak nad głową wędrowny ptak, co nośnym wiatrom
wierność ślubuje i nad rozstajem krętych dróg wyśpiewuje o miłości baśnią owianej, gorącej,
pięknej, mitycznej; jak gejzer wrzącej, niewyczerpanej i jak rafy koral z barw utkany - dziewiczej, magicznej.

Jeśli gdzieś jesteś, spójrz jak horyzont łukiem maluje wieniec tęczy. Splećmy dłonie, odetchnij
głęboko, zmruż oczy i pozwól obłokom przenieść nas do niej. Niech majestatem swym nas
zauroczy i pasmem barw w rajski kokon otoczy. Tam chcę wizję przed tobą roztoczyć i swą
miłość ci wręczyć: radosną i niezłomną jak wielobarwny pióropusz tęczy; jedyną, niepożytą,
szczerą i czystą jak strojny diament co lśni w matowym piasku, bezcenną, bo ta nigdy nie straci
blasku. Ona o świcie będzie ci życzliwym zwierciadłem z twym wiernym odbiciem i za dnia,
jasnym żaglem na gniewnym morzu, by znojnym zmierzchem, jak tańczącą na niebie zorzę,
unieść cię w błogą ciszę, a w chłodną noc czule otuli cię jak zaufany ciepły koc i jak łagodna
fala, słodko do snu ukołysze.
Edytor zaawansowany
  • martagerda 06.01.19, 14:53
    człowieku halo halo tu ziemia - jeszcze żyjesz!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.