wylewy 2 stopnia a późniejsze problemy z pamięcią Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Podczytuje to forum od kilku lat ale nie udzielałam sie. Moje dzieciaki
    (trojaczki) tez są wcześniakami, ale "późnymi" bez większych problemów.
    Urodziły sie w 35 tygodniu z wagami 2100, 2000 i 1800.

    Moje pytanie dotyczy najmniejszego synka. Mały urodził się z wylewami 2
    stopnia, był rehabilitowany do 12 miesiąca życia ze względu na nieprawidłowe
    napięcie mięśniowe. Ogólnie rozwijał się dobrze, jego rozwój fizyczny i
    psychiczny był na poziomie dzieci urodzonych o czasie,wylewy się wchłonęły
    dość szybko.

    Widzę jednak, ze synek ma problemy z zapamiętywaniem wierszyków, piosenek, dni
    tygodnia itp ( ale teksty z bajki pamięta po jednym obejrzeniu he he) Testy u
    psychologa "zdał" bardzo dobrze, na dość wysokim poziomie.

    Zastanawiam się czy te wylewy mają wpływ na jego pamięć? Pisze tutaj, bo wiele
    z Was rehabilituje swoje dzieci w róznych dziedzinach i może będzie mógł mi
    pomóc, jak ćwiczyć z synkiem. Dodam tylko, ze pamięć wzrokowa ma dobrą.

    pozdrawiam
    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
    • Pytanie, gdzie te wylewy. U nas były wylewy III stopnia, a z pamięcią
      jak na razie ok. Myślę, że o ile faktycznie bardzo się różni od
      rówieśników, to pamieć można wyćwiczyć. A co psycholog dziecięcy na
      Twoje obawy? Bo właściwie to jest dobry adres przy tego rodzaju możliwościach.
      --
      Miś
      Moje "wirtualne dzieci" smile
      o Wrocku smile
      Ściana wstydu
    • Ja nie wiem suspicious , ale chciałam Ci napisac, że fajne masz dzieciaczki
      i super, że się do nas odezwalaś smile
      • o ja Cię!!!

        Trojaczki, i to aż z 35 tc, z tak piękną wagą urodzeniową!

        Zdjęcia boskie - prześliczne dzieci!!


        --
        Ania,
        mama bliźniaczek ur. 11.11.2006:
        Oli (1500g) i Emilki (1340g), 31 Hbd
        • Dzięki za szybki odzew i za miłe słowa dla Trojakówsmile)

          W wypisie mam taką informacje - układ komorowy położony pośrodkwo, symetryczny,
          po stronie lewej ewolucja krwawienia II stopnia ze splotów.

          Córka tez ma taki opis, ale ona od samego początku bije chłopaków na głowę, więc
          nią się nie martwię,silna babasmile) Drugi syn nie miał żadnych wylewów i bardzo
          szybko wszystko łapie, ma bardzo dobra pamięć.

          U psychologa byliśmy, bo Adaś jest bardzo wrażliwy a przy tym bardzo powolny.
          Tak jak pisałam w testach rozwojowych, umysłowych wypadł bardzo dobrze a na moje
          obawy co do pamięci usłyszałam, ze będzie wymagał więcej pracy. Do tego cała
          trójka chodzi do logopedy, bo późno zaczęli mówić i nie do końca wszystko jest
          jak powinno (Adas ma największe braki). Adaśko jest "inny" niż dwójka dzieci,
          jest bardzo towarzyski i kontaktowy, ale ma tez swój świat, do którego czasami
          odchodzi. Rozwija się troszkę wolniej od rodzeństwa, potrzebuje więcej czasu,
          żeby coś załapać, ale za to ślicznie rysuje i ma dużą wyobraźnie.


          --
          Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

          trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
          • Nie znam się na wczesniakach i wylewach, ale Twój synek nie ma
            kłopotow z pamięcią, tylko z uczeniem się na pamięć - dwie zupełnie
            różne sprawy.
            Mój ojciec nauczył się w życiu jednego (słownie jednego) wiersza -
            to lezy poza zasięgiem jego mozliwosci intelektualnychsmile Co nie
            przeszkadza mu prowadzić wieku bardzo emerytalnym trzygodzinnych
            wykladów bez notatek. Mój najstarszy syn także wiersza sie nie
            nauczy...
            Ja jestem wyczulona na pewne oznaki zagrazającej dysleksji - jednym
            z objawów jest własnie nieumiejetność uczenia się na pamięć,
            szczególnie oderwanych wyrazów - dni tygodnia, nazw miesięcy. Takie
            dziecko opowie Ci skomplikowana bajeczke, którą sl;yszało dzień
            wczesniej, ale nie powtorzy ciągu trzech oderwanych wyrazów.
            Cóż, mój syn (doktorant), moja córka (dwa fakultety) nie nauczyli
            się jeszcze po kolei nazw miesiecy. Z dużym trudem potrafia je
            wyrecytować, ale z numerem miesiaca nie połączą, a na pytanie, jaki
            jest miesiąc przed lipcem 26 letni psycholog odpowiada "wrzesień"?
            Żeby było zabawniej, moja córka ma patologicznie dobrą pamięć w
            innych dziedzinach.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • Andzia wez mnie nie draznijsmile Adaśko jest boski moze i jest inny od Wiki i
            Hubcia ale przeciez nie ma dwoch takich samych charakterow, Adas jest wrazliwy
            ale i bardzo bardzo przyjacielski uczynny GRZECZNY(!!!)sadze ze braki jesli juz
            sa to sa minimalne( ja ich nie widzewink)i spokojnie sobie z nimi poradziciesmile
            przeciez EEG wyszlo ok a to chyba najwazniejszesmile pozdrawiam
            ps.wpadniecie wkoncu do nas czy mam wyslac list gonczy?wink
            • Jako polonistka, na studiach liznęłam co nieco logopedii i pedagogiki
              zaburzeń komunikacji i też powiedziałabym, że to wygląda na
              dysleksję. Fakt, że wcześniaki są na nią bardziej narażone. Trzeba
              nad tym po prostu pracować. Wiadomo, że nie od razu Kraków zbudowano.
              Może uda się to zminimalizować, a może po prostu synek będzie
              dyslektykiem. Biorąc pod uwagę to, na co dzieci były narażone to ew.
              dysleksja to mały pikuś. Gratuluję dzieciaczków i życzę dużo zdrówka,
              a dla mamy siłsmile
              --
              Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
              (09.07.09/1025g/36cm)
              http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
              http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
              • To właśnie o tej dysleksji miałam napisać, ale widać nie tylko Adaś ma kłopoty z
                pamięciąsmile)

                Ostatnio rozmawiałam z naszą panią logopeda, która powiedziała, ze dzieciaki sa
                zagrożone dysleksją ze względu na wcześniactwo oraz opóźnioną mowę. Głównie
                Adaś. Wiec wertowałam neta w poszukiwaniu objawów i głównym sygnałem jest
                właśnie słabe zapamiętywanie, chociaż pocieszające jest, ze test na dysleksje
                nie stwierdził jej aż tak na 100%.

                Monika - piszesz, ze jesteś polonistką. Jak wygląda nauka dyslektyka? Ja sobie
                to wyobrażam jak wolne dukanie i pisanie z błędami. Za rok szkoła, do kogo
                powinnam się udać, żeby stwierdzić czy ma predyspozycje na dyslektyka?
                Psycholog? Jak ćwiczyć, żeby to zminimalizowac?

                pozdrawiam i dziękuje za odzew


                --
                Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

                trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
                • 19.07.10, 19:12
                  Pocieszające jest, to co piszesz o swoich dzieciach. Moze mi tez jakiś geniusz
                  rośnie smile))


                  --
                  Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

                  trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
                  • 19.07.10, 21:16
                    Zgodnie z badaniami - dysleksja połączona jest często z wyższym niż
                    u innych dzieci potencjałem twórczymsmile
                    Zresztą dysleksja nie musi wcale się wiązać z problemami z czytaniem
                    i "dukaniem". Moje dzieci czytały grubo powyżej normy wiekowej,
                    najmłodszy czytał już mając 4,5 roku. Za to zadne nie nauczyło się
                    ortografii, ani interpunkcji.
                    Nauka dyslektyka bardzo zalezy od tego, z jaką konkretnie formą
                    dysleksji ma się do czynienia. Nie musi być, jak widać,
                    pełnoobjawowa. Jedno, o czym warto pamiętać i powtarzać sobie - jest
                    nieuleczalna. Tzn. mozna nauczyć dziecko czytać (z pisaniem gorzej),
                    ale pewne cechy dyslektyczne pozostaną i tak na zawsze. Na przyklad
                    u moich dzieci jest to nieumiejetność natychmiastowej odpowiedzi na
                    pytanie dotyczace wiedzy, choćby temat był opanowany na 6.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • Na początku zaznaczam, że jestem świeżo po studiach i nie jestem
                  specjalistą w tej dziedzinie (w końcu dwuletni kurs to nie to samo co
                  5 lat studiów) , ale powiem, co wiem. A raczej napiszę. Muszę
                  stwierdzić, że masz nieco błędne skojarzenia. Dysleksja nie wiąże się
                  z dukaniem, a z nieumiejętnością zapamiętania i przetworzenia
                  czytanego tekstu. Jeśli chodzi o pisanie z błędami to tu w grę
                  wchodzi dysortografia, która nie musi iść w parze z dysleksją. Jeśli
                  chodzi o naukę dyslektyków, to wygląda ona tak samo. Jest kilka rad,
                  które ja jako teoretyk z krótką praktyką wolontariacką pamiętam i
                  stosuję. Taki uczeń siedzi blisko n-la, by ten mógł go obserwować i
                  pomagać, jeśli ma trudności, nie odpytuje się dziecka z form czytania
                  na forum klasy, robi się to, gdy wiemy, że dobrze opanowało tekst.
                  Nie wyrywa się do odpowiedzi. Uczniów z obniżoną sprawnością
                  motoryczną traktuje się indywidualnie przy spr zeszytów, obniża się
                  też ilość pisanej treści.Dla dzieci z obniżoną sprawnością słuchową w
                  dyktandach nie stosuje się zd. złożonych. Wiele zależy od
                  nauczyciela.

                  Za rok szkoła, do kogo
                  > powinnam się udać, żeby stwierdzić czy ma predyspozycje na
                  dyslektyka?

                  Zwykle takimi sprawami zajmuję się poradnia pedagogiczno-
                  psychologiczna. Myślę, że można tam zapytać. Powinni udzielić
                  informacji.

                  > Jak ćwiczyć, żeby to zminimalizowac?

                  Wszystko zależy jakie dziecko wykaże deficyty.Czy zaburzenia
                  słuchowe, wzrokowe czy manualne. Jest "Metoda dobrego startu"
                  opracowana przez Martę Bogdanowicz, myślę, że można poczytać. Jest
                  też skala ryzyka dysleksji, która ma charakter przesiewowy dla dzieci
                  6/7 letnich, orientacyjny dla młodszych. Tę właśnie skalę powinni
                  zastosować w poradni. Zwykle diagnozują pedagog i psycholog, ale
                  jeśli są dodatkowe zaburzenia to mogą skierować dziecko do okulisty,
                  laryngologa, psychiatry, audiologa i neurologa. Diagnoza rozpoczyna
                  się od wywiadu rozwojowego i środowiskowego. Potem jest analiza
                  wytworów dziecka: rysunki, zeszyty. U Was w grę wchodzą rysunki,
                  najlepiej, by były z dłuższego okresu. W tej chwili myślę, że sprawa
                  jest utrudniona, ponieważ dzieci dopiero pójdą do szkoły, więc nie
                  można pytać ich ze znajomości liter, reguł i czytania. Ale jest wiele
                  ćwiczeń dla młodszych dzieci i sądzę, że im wcześniej diagnoza
                  zostanie postawiona, tym lepiej. A ćwiczenia są przyjemne i śmiało
                  można bawić się tak z dziećmi, nawet jeśli nie są dyslektykami . No i
                  zgodzę się z którąś z koleżanek, że dyslektycy wykazują wyższą
                  inteligencję od "zwykłych" rówieśników.

                  Przepraszam, że tak chaotycznie, ale bałam się, że myśli będą umykać.
                  Mam nadzieję, że rozjaśniłam nieco sprawę, a nie odwrotnie.
                  --
                  Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
                  (09.07.09/1025g/36cm)
                  http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
                  http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
                  • Zajrzałam do notatek i jeśli chodzi o książeczki dla młodszych dzieci
                    to mogę polecić Bogdanowicz "Piosenki i znaki"- są dla dzieci w wieku
                    przedszkolnym z ryzykiem dysleksji. Są jeszcze "Piosenki do
                    rysowania". Co do ćwiczeń to przy zaburzeniach sprawności manualnej
                    to nic innego, jak rysowanie, wycinanki, wyklejanki, nawlekanie
                    koralików, łączenie punktów, odrysowanie szablonu, stukanie czubkami
                    palców, rysowanie szlaczków. Przy zaburzeniach percepcji słuchowej
                    można pobawić się w odtwarzanie struktur dźwiękowych na płaszczyźnie,
                    czyli robimy kropki, a dziecko ma je wystukać (np ... .. .) -
                    stuknięcie 3 razy - przerwa - 2 razy- przerwa- 1 raz. Prz
                    zaburzeniach percepcji wzrokowej, myślę, że można wymyślić ćwiczenia
                    na orientacje przestrzenną, niestety nic mi w tej chwili do głowy nie
                    przychodzi.
                    --
                    Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
                    (09.07.09/1025g/36cm)
                    http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
                    http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
                  • Dysortografia JEST formą dysleksji rozwojowej.
                    I nauka dyslektykow nie wyglada tak samo - na przyklad inaczej uczy
                    się ich czytać i inaczej uczy się ortografii. Są specjalne metody
                    nauki czytania (na przyklad szablony z okienkami, nauka sylabowa), a
                    w nauce pisanie nie wolno na przyklad robic dyktand. W ogóle,
                    niezaleznie od tego, jak rozwinieta jest sprawność słuchowa i czy
                    stosuje się zdania złożone, czy pojedyncze wyrazy.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • Tak, tylko, że nie każdy dyslektyk musi być od razu dysortografikiem
                      i na odwrót. A co do tej nauki, to nie spotkałam się, żeby jakiś
                      nauczyciel mając w grupie dziecko dyslektyczne uczył je czytać
                      inaczej od pozostałych. Od tego są właśnie zajęcia z pedagogiem i
                      terapia korekcyjno-kompensacyjna, której nie przeprowadza się na
                      lekcjach w szkole, tylko na zajęciach poza lekcyjnych lub w poradni
                      czy ośrodku.
                      --
                      Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
                      (09.07.09/1025g/36cm)
                      http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
                      http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
                      • Dysleksja rozwojowa to szerszy termin, niż dysortografia, dysgrafia
                        czy dyskalkulia - ale pewne elementy, ktorych "nie widac" na
                        pierwszy rzut oka pozostaja stałe.
                        Ja też się nie spotkałam, aby nauczyciel uczył inaczej czytać czy
                        pisać dyslektyczne dziecko i na tym polega dramat. Bo nauczycielom
                        się nie chce, albo nie umieją, albo nie uznają dysleksji. Ale są i
                        dobrzy nauczyciele i oni traktują dziecko nieco inaczej. Natomiast
                        reedukatorzy stosują już inne metody, takie metody powinien też
                        stosować rodzic. Niestety, reedukator nie pomoże na złe metody
                        nauczania w szkole. I to jest problem - rodzice, nie zdający sobie
                        sprawę z dysfunkcji dziecka i powtarzający z nimi lekcje
                        w "normalny" sposób, co tylko szkodzi.
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • O tak. A co do tej metody sylabowej, to byłaby świetna w nauce
                          czytania, ale własnie nauczyciele nie potrafią i nie ma odpowiednich
                          podręczników. Niestety w szkołach panuje jeszcze "ciemnota" pod tym
                          względem. Do dziś dla niektórych nauczycieli dziecko jest po prostu
                          mało zdolne. Wolą tak twierdzić, niż zagłębić się w problem.
                          --
                          Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
                          (09.07.09/1025g/36cm)
                          http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
                          http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
                    • verdana napisała:

                      Są specjalne metody
                      > nauki czytania (na przyklad szablony z okienkami, nauka sylabowa),

                      I to są akurat metody reedukacji nie nauki.
                      --
                      Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
                      (09.07.09/1025g/36cm)
                      http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
                      http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
                      • Nauki! Przecież nauka to nie jest to, co dzieje się na lekcji, tylko
                        proces nauczania dostosowany do możliwosci dziecka.
                        Reedukacja jest tu w ogóle mylnym terminem, bo powinna dotyczyć
                        dzieci, ktore nie radzą sobie z programem szkolnym, a nie innych
                        metod nauki, jedynych skutecznych, ktorych nie stosuje się na
                        lekcji, bo nauczycielowi sie nie chce, albo nie ma na to czasu. Tu
                        nie ma nikogo do 'redukacji" - jest dziecko do nauczenia.
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
    • Dziewczyny napisały tu wiele mądrych uwag. Ja ze swojej strony tylko jako pocieszenie dodam, że moja córka również urodzona w 35 t z wagą 2150 i równiez z wylewami drugiego stopnia skończyła właśnie czwartą klasę ze średnią 5,2.
      Z pamięcia nie ma żadnych problemów (wg. mnie uczy się bardzo szybko)
    • u nas tez wylewy 2 stopnia, pamiec do piosenek bylejaka, ale do wydarzeń sprzed
      kilku lat (Szymek ma niecale 6) genialna.
      Za to nie pamieta co bylo na obiad, co robil w przedszkolu, gdzie był wczoraj,
      ale jak mu cos obiecac to łązi i truje non stop i to pamięta doskonalesmile
      --
      mój synuś:

      foto.onet.pl/33m79,4754o470ggck
    • Sliczne dzieciaczki i widać, ze im ze sobą bardzo dobrze smile
      A wracając do wylewów moja 8latka urodzona w 25tc miała wylewy III
      stopnia pamięć ma bardzo dobrą. Kilkakrotnie rodzice rówieśników pytali
      się ile razy córka czytała książkę, ze pamięta wszystkie szczegóły i
      byli w szoku, gdy odpowiadałam, ze raz.
      • Ale dyskusja sie rozwinęła smile)

        Trochę zaczynam mieć mętlik w głowie i chyba na razie dam sobie spokój i nie
        będę doszukiwać sie w Adasiu dysleksji. Po wakacjach poproszę o poradę w poradni
        pedagogicznej i wszystko sie wyjaśni. Pocieszam się tylko, ze ostatnio widział
        go psycholog i nic nie wspomniał o dysleksji, ale wtedy byliśmy w całkiem innej
        sprawie.

        A to co piszecie o nauce dyslektyka całkiem mnie przeraża. Juz widzę, jak
        nauczyciel podchodzi indywidualnie do mojego dziecka. Wiem, ze z Adasiem czeka
        mnie więcej pracy, obojętnie czy będzie miał dysleksje czy nie.

        Monika - piszesz o skali ryzyka dysekcji. Zrobiłam ją w necie i wyszła tak po
        środku. Ale tak jak piszesz jest ona głównie dla dzieci znających literki i
        piszących. Wydaje mi sie, ze synek może mieć zaburzenia słuchowe. Wzrokowe i
        manualne raczej nie, pięknie rysuje, lubi wycinać i rózne prace plastyczne.

        Jeszcze raz dziękuje za wszystkie wypowiedzi i pozdrawiam serdecznie
        --
        Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

        trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
        • Rysowanie, niestety - nie ma nic wspólnego z dysleksją. Dziecko może
          doskonale rysować, wycinać i nie umieć prosto i czytelnie napisać
          jednej literki. Dlaczego tak jest - nie rozumiem i ja, ale mam dwa
          takie przypadki w domu, a psychologowie mówia, ze to normalnesmile Moje
          dzieci mają dysleksję - przy czym dwoje z nich wlasciwie z zerowym
          ryzykiem, a mnostwo dzieci z ryzykiem - nie ma.
          Nie warto się martwic, przede wszystkim na razie nie masz
          dyslektyka. Warto tylko sprawdzić w poradni, zeby wiedzieć nie tyle,
          co robić, tylko czego nie robić.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • A tak z ciekawości, skąd czerpiesz wiedzę na temat dysleksji?
            --
            Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
            (09.07.09/1025g/36cm)
            http://www.suwaczki.com/tickers/km5s
tv7354kvrnx8.png
            http://www.suwaczki.com/tickers/hotw
g8ddfkh7wues.png
            • 21.07.10, 22:50
              Z dwudziestu lat lektursmile Od pięciu psychologów, zajmujących się
              mymi dziećmi i niepoliczalnego stada reedukatorów. Z obserwacjismile
              Od syna, ktory na skutek dysleksji i ciągłych wizyt w poradniach źle
              skonczył i pisze doktorat z psychologii. Już opublikował jeden art.
              o problemach dorosłych dyslektykow.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • 21.07.10, 23:21
                napisałam na priwa, zerknij prosze
                --
                Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

                trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
              • A co byś poleciła do przeczytania o dysleksji u takich jak
                najmłodszych maluchów? I w ogóle kiedy się zabrać za ewentualne
                diagnozowanie?
                Jak Małgosia miała jakieś 3 miesiące, męczyłam jednego lokalnego
                speca od dysleksji, który powiedział, ze jeśli młoda zacznie rysować
                z detalami postacie, to nie mam się czym martwić. No i rysuje, więc
                myślałam, że przynajmniej ten problem mogę odhaczyć. A w grupie
                ryzyka jest nie tylko ze względu na wcześniactwo, wylewy i
                niedotlenienie, ale też dlatego, że ma jedno z rodziców z dysleksją.
                --
                Miś
                Moje "wirtualne dzieci" smile
                o Wrocku smile
                Ściana wstydu
                • 22.07.10, 13:28
                  Ja bym radziła przy najmłodszych maluchach zapomnieć o istnieniu
                  dysleksji i nie martwić sie na zapassmile
                  Szczerze - moim zdaniem za diagnozowanie warto się zabrać, jak
                  dziecko zaczyna mieć kłopoty z czytaniem/pisaniem i ani chwili
                  wcześniej.
                  Mój najmłodszy syn w przedszkolu nie tylko rysował z detalami, ale i
                  cieniował. Córka w I klasie szkoły podstawowej wygrała
                  międzynarodowy konkurs na rysunek. Ich ciotka skończyła ASP.
                  Najstarszy nie potrafił w wieku 5 lat narysować absolutnie NIC.
                  Dysleksję mają wszyscy równo.
                  Natomiast rodzic z dysleksją - to jest zagrożenie. Geny dysleksji sa
                  dominujace. Ale nie warto sie martwić, póki problemu nie ma i z
                  dużym prawdopodobieństwem moze nie być.
                  Gdy córka zacznie się uczyć czytać - zwróć uwagę na to, czy umie
                  łączyć litery w sylaby i czy nie myli podobnych liter.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • verdana napisała:

            > Rysowanie, niestety - nie ma nic wspólnego z dysleksją. Dziecko
            może
            > doskonale rysować, wycinać i nie umieć prosto i czytelnie napisać
            > jednej literki.

            nam w poradni psychologicznej powiedziano co innego. Moja córka była
            diagnozowana w wieku 7 lat, przed pójściem do szkoły. Stwierdzono, ze
            ma skłonności do dysleksji (nie dysleksję)przede wszystkim dlatego,
            ze słabo rysuje, wycina...
            • Żle zrozumiałaś - umiejętność rysowania (jak u Cudownego Misia) nie
              gwarantuje, ze dziecko nie będzie dyslektyczne. Prawdą jest,
              żedziecko, ktore nie rysuje i nie umie odzwzorowywać - jest
              zagrozone dysleksją. Niestety, odwrotnie to nie działa - dziecko
              doskonale rysyjące też może mieć dysleksję.
              Nie ma 'sklonnosci do dysleksji" jest najwyżej zagrożenie, ale można
              miec dysleksję bez żadnych objawów, ktore by na zagrożenie
              wskazywały. Moja córka mowila zdaniami majac rok, raczkowała,
              rysowała, bez problemu nauczyła się czytać - a dysleksję ma i tak.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.