Dodaj do ulubionych

Dołączyłam do Waszego grona...witajcie mamusie!

22.07.10, 12:32
Moja historia nie różni się wcale od większości tych,które przeczytałam na tym forum.Książkowo przebiegająca ciąża,idealne wyniki badań,bardzo dobre samopoczucie i nagle ... skurcze.Najpierw jeden, po dwóch godzinach kolejny...Modląc się aby to nie było to co myślę jechałam do szpitala.Niestety nie było dla mnie dobrych wiadomości,poród przedwczesny w toku...Pytałam wszystkich wokoło czy uda się to zatrzymać,usłyszałam "spróbujemy".Podłączono mi kroplówkę,skurcze udało się wyciszyć.Byłam pełna nadziei,byłam gotowa leżeć jak długo będzie trzeba byle tylko maleństwo mogło posiedzieć w moim brzuchu jak najdłużej.
Niestety ktoś chciał inaczej,po dwóch dniach skurcze powróciły,kolejne badania,kolejne próby zatrzymania akcji...w samo południe przyszedł do mnie lekarz - czułam,ze nie ma dobrych wiadomości.Usłyszałam tylko - infekcja wewnątrzmaciczna,musimy wykonać cięcie aby ratować panią,może uda się też uratować dziecko...Płakałam,nie mogłam w to uwierzyć,przecież to dopiero 25 tydzień ciąży.Trzy godziny później na świat przyszła moja córeńka,Julia.Nie widziałam jej kiedy ją wyciągnięto,usłyszałam tylko cichutkie piśnięcie i zaraz wylądowała w inkubatorze.Zobaczyłam ją trzy dni później,kiedy z pomocą męża dotarłam na oddział.Tego co zobaczyłam nie zapomnę nigdy ... maleńkie ciałko w ogromnym inkubatorze,podłączone do aparatury...Nogi się pode mną ugięły ale wiedziałam jedno-to była moja wyczekiwana córeczka,moje 690 gram szczęścia i da radę,musi...
Córka urodziła się z wrodzonym zapaleniem płuc,mimo,że dostałam dwie dawki celestonu nie poradziła sobie z samodzielnym oddychaniem,została podłączona do respiratora.Po dwóch tygodniach kolejne problemy - gronkowiec,prawdopodobnie z rurki intubacyjnej...kilka dni później pani doktor przywitała nas słowami "pogorszyło się,stan jest krytyczny"-gronkowiec był już we krwi.Kiedy patrzyłam na ten mały skarb nie potrafiłam nie płakać,chociaż tak bardzo się starałam...Kilka dni później kolejne załamanie - kolejna sepsa,tym razem we krwi pojawiła się Klebsiella...Nie jadłam,nie spałam,dostawałam zawału na dźwięk telefonu...Na oddział wchodziłam z walącym jak młot serduchem.W końcu udało się,antybiotyki zadziałały,moja księżniczka poradziła sobie i z tym.Nie wiedzieliśmy,ze to jeszcze nie koniec.Wyjałowiony antybiotykami,pozbawiony jakiejkolwiek odporności organizm zaatakowała grzybica,od lekarzy usłyszeliśmy tylko,ze "trzeba być dobrej myśli ale sepsa grzybicza jest bardzo trudna do zwalczenia".Mimo to był jeden mały sukces,małej udało się zejść na respiratorze do 23% tlenu i mimo ogólnie ciężkiego stanu na takim zapotrzebowaniu udało się pozostać.W sumie do respiratora podłączona była 42 dni i mimo,ze nie chciano nam robić zbytniej nadziei spróbowano przełączyć ją na CEPAP.Udało się!!!Nie kryliśmy radości,przecież ciągle słyszeliśmy,że jej płuca są w tragicznym stanie i prawdopodobnie bardzo długo nie zejdzie z respi a 42 dni to może nie mało ale mogło być znacznie gorzej...Na CEPAP-ie jest do dzisiaj,zapotrzebowanie na tlen różne,średnio jakieś 28 %.
Od narodzin Julki minęły równe dwa miesiące,od samego początku czytałam na forum Wasze historie,które dodają mi sił aby przez to wszystko przejść.Tak jak większość z Was pytałam nie raz "Dlaczego ja?" i tak jak Wy wszystkie nie znalazłam odpowiedzi...Przechodziłam też etap obwiniania się,który chyba tak naprawdę jeszcze nie minął. Jeżdżę do Julki codziennie,siedzę przy niej,przewijam,podaję smoczek,śpiewam jej,opowiadam co się dzieje w domu i ile osób na nią czeka.Na razie nic więcej nie mogę dla niej zrobić ale mam nadzieję,że kiedyś zabiorę ją do domu.Oprócz tych infekcji,o których pisałam Julka "zaliczyła"wylewy II stopnia (bez powiększonych komór),przejściowe problemy z brzuszkiem,miała wielokrotnie przetaczaną krew i otwarty przewód Bottala,który udało się zamknąć farmakologicznie,ma stwierdzoną dysplazję oskrzelowo-płucną i zespół zaburzeń oddychania,przeszła kurację sterydami i kilkakrotną podaż surfaktantu,obecnie raz w tygodniu jest badana pod kątem ROP.
Na ścianie oddziału na którym leży Julia,wiszą fotografie uratowanych dzieciaczków a tam między innymi fotografia Emmy,"forumowego" wcześniaczka.
Te fotki tak jak Wasze forum dają nadzieję tam,gdzie w pewnym momencie zaczyna jej brakować.Proszę,trzymajcie kciuki za moją córeczkę.

Kasia z Krakowa.
Edytor zaawansowany
  • mama-cudownego-misia 22.07.10, 12:37
    Witaj, Kasiu.
    Będziemy trzymać kciuki za Julcię. A ile Twoja córeczka teraz waży?
    --
    Miś
    Moje "wirtualne dzieci" smile
    o Wrocku smile
    Ściana wstydu
  • marcowa82 22.07.10, 12:41
    Witaj
    Trzymam kciuki za Twoją dzielną królewnę
    --
    mama Kacperka - 25 Hbd - 620 gram
  • tartulina 22.07.10, 12:56
    Witaj wśród nas! Trzymam kciuki za Julcię!
    Pozdrawiam cieplutko,
    Agnieszka
  • nastjaa 22.07.10, 12:50

    Witaj Kasiu, za Wami już długa droga, trzymam kciuki, aby teraz było
    juz tylko z górki.
  • monika.rz.86 22.07.10, 13:11
    Witaj. Trzymam kciuki za Twoją Królewnę. Na pewno wszystko dobrze się
    ułoży, bądź dobrej myśli, bo matczyna miłość może zdziałać cuda.
    --
    Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki
    (09.07.09/1025g/36cm)
    http://www.suwaczki.com/tickers/km
5stv7354kvrnx8.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/ho
twg8ddfkh7wues.png
  • ania.moc 22.07.10, 13:18
    witaj mama_kasia_77

    jestem z krakowa może chcesz po moim dziecku kilka ubranek rozmiar
    44 i mniejsze(ktoś by musiał po nie przyjechać)za darmo
    jak potrzebujesz to pisz ania.moc@gazeta.pl
    pozdrawiam
  • karro80 22.07.10, 14:07
    A jak oczka?
    Moja młoda z 24+1, 600gr, po 2 sepsach(ale u nas wiecznie baumani
    sepsował, reszta "tylko" towarzysząco, lub nie tak inwazyjnie), co
    prawda oddechowo jak na takie mąłe bło rewelacyjnie początkowo(mimo
    tez wrodzonego zapalenia płuc), ale w okolicach 3 tyg zaintubowana -
    pierwsza sepsa.
    Niestety oczyska po 2 laserach, bo jak wesżła na respi tak zaczeła
    nam się parada atrakcji, przez ponad 3 miesiące na tlenie 100%
    (autentycznie, a sturacja i tak leciała, a każda dawka sterydów żeby
    młoda zeszła osłabiała odporność i łapała coś nowego, parametry po 1-
    2d nioej poprawie znów do bani i tak było w kólko, jak udało sie jej
    zejść to była na cpapie chyba tylko kilka godzin-nawet nie wiem czy
    dobe i tlen), liczne transfuzje itp. Do domu wyszyła na tlenie w 5
    miesiącu, z kawalkiem tylko dobrym jednego płucka -w 5 dni z niego
    zesżła, osłuchowo poprawiała się błyskawicznie, pomimo, że nie
    ząłapała sie na osławiony synagis po szpitalu nie brała żadnych
    leków -naszym najbardziej silnym lekiem było tantum verde do gardła,
    nc, żadnych nawet przeciworączkowych(oczywiście przez jakiś czas
    kontynuowaliśmy podaż wziewnych sterydów, ale to w 9 mies dostaliśmy
    zgodę na odstawienie i suplementacje witaminami, żelazem i wapnem,
    ale to "pakiet" zeszpitalny).
    Pierszy rok w zasadzie to do dupy jest(plus jeszcze duuża
    niepewnosć rodzica, bo każda rzecz niepokoi a staramy się nic nie
    zaniedbać
    ), bo non stop kontrole, rehabilitacja, u nas jeszcze
    rzyganie doszło -wiadomo, że dziecko jest niepozbierane do kupy, bo
    każda rzecz rozwija się inczej - po pierwszym roku ta zbieranina i
    łatanina róznych systemów małego czlowieka nabrała sensu i spójności.


    Podsumowując: łazi, biega gada(choc jeszcze nie zdaniami), widzi-
    niewielka wada wzroku - ma 2 lata i 4 miesiące. Dsyspalazję widac
    tylko w upały -szybciej sie męczy.



    --
    Ale cóż, my, inkwizytorzy, do igrania z ogniem jesteśmy, jak by nie
    patrzeć, przyzwyczajeni...(Piekara)
  • noname_net 22.07.10, 14:11
    Kochana trzymaj sie, musi byc dobrze, kobitki są silniejsze,mwiec twoja coreczka
    da rade! Moj syn ur sie w 27 tc z dojrzałoscią na 24/25 i wagą 660 gramów.
    Przeszlismy pieklo ale dzis mamy wspanialego syna, ktory cudownie sie rozwija,
    jest bystry, uśmiechniety.
    Dysplazje mielismy chyba jedną z gorzych w historii tego forum, a dziś, 11mcy po
    porodzie odchodzi pięknie w siną dal, pomimo iz z jej powodu lekarze przez kilka
    mcy skazywali Piotrusia na smierc. Pamietaj ze wczesniaki są bardzo dzielne i
    wyjątowe!
  • marynka07 22.07.10, 14:15
    Witaj Kasiu!!! Trzymamy kciuki za Twoje maleństwo,jesteśmy z Wami!
    --
    Julka (42t.c.3950g)Martynka (25t.c.750g)Zuzia(25t.c.[*] )
    blog Martynki smyki.pl/domeny/dzidzi.pl/martynkazuzia/index.php?
  • joannapa 22.07.10, 14:28
    bardzo mi przykro, ze taki straszny początek ma Julka... ale trzymam
    mocno kciuki, by było jak najlepiej... i duzo siły i wiary dla
    Ciebie...
    --
    Joanna - Ania (18.09.2004) i Dziewczynki (28.04.2009, 25 tc)- Kasia
    i Małgosia
  • marcelinka24 22.07.10, 14:50
    Bądź dobrej mysli i wiesz w swoje Małe Szczęście Dla mnie każdy Okruszek to
    wielki mały bohater
    --
    Marcelka, 24 tydz., 600 gram, 25 cm
    marcelajarmolowicz.pamietajmy.com.pl/
    fotoforum.gazeta.pl/u/marcelinka24.html
  • misiekjasiek 22.07.10, 15:30
    Witaj,
    my więksi wagowo, ale dwukrotna sepsa + chyba non stop zapalenia
    płuc + respirator (Jasik krócej, za to Michu ponad miesiąc) +
    tlenoterapia bierna w domu.
    Ile myśmy schodzili u Michała na CPAP, zawsze ta nadzieja, że tym
    razem... no i udało się dopiero za 3 razem. Niestety, chociaż miał
    dobre parametry to i tak przebijał nas dwutlenek węgla z gazometrii.
    Na dodatek bakterie wywołujące sepsę nie chciały się hodować i nie
    było wiadomo, z czym walczyć. Antybiotyki nie działały, dopiero po 2
    tygodniach zaskoczyły. Nam pomógł tlenek azotu, w pierszej dobie
    uratował Michała.
    Piszę chaotycznie, bo chłopaki fikają na podłodze i właśnie u
    jednego produkuje się kupa (czuję z kilometra wink )

    Bądź dzielna, bądź dobrej myśli, bo najgorsze macie już za sobą.
    Wiem, że boisz się o oczka. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, jak to
    się rozwinie a tlen w niczym nie pomaga.
    Jeśli jakoś Cię pocieszę - Michał prawie miał laser, na Polankach w
    badaniu wyszedł już objaw+ w lewym oczku, po kolejnej kontroli
    okazało się, że wszystko się cofnęło. Ostatnią wizytę u okulisty
    mieliśmy w marcu, chociaż nastawiałam się na cały rok jeżdżenia.
    Teraz w październiku (na roczek) mamy kontrolę, czy jest wada
    wzroku - chłopcy są w grupie ryzyka, bo mój mąż ma sporą wadę wzroku
    i mogło przejść na nich genetycznie, z retinopatią nie ma to nic
    wspólnego.
    Powoli przygotowuj się na wyjście Małej do domu, poczytaj o
    pielęgnacji dziecka (polecam Zawitkowskiego), rozejrzyj się za
    rehabilitacją, bo później nie będziesz miała czasu.
    Tyle już przeszłyście, najgorsze za wami. Trzymam kciuki smile
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • solania123 22.07.10, 16:46
    My tez trzymamy kciuki za maleństwo- obyście jak najszybciej
    -- mogli się cieszyć kruszynką w domu.

    fotoforum.gazeta.pl/a/38521.html
    Antoni- 02.01.2009 -32hbd- 940 gr
  • ada-15 22.07.10, 16:31
    Witaj , ta droga przed wami jak sama widzisz nie jest łatwa.Każdy
    krok do przodu jest wielkim sukcesem i radością. Mała księżniczka
    to napewno dzielna kobitka.
  • kasiulka_s123 22.07.10, 19:07
    Witaj Kasiusmile
    Juleńka jest bardzo dzielna, i Ty również musisz się trzymać.
    Trzymamy kciuki za Was.

    --
    Moja Malutka Maja smile fotoforum.gazeta.pl/5,2,kasiulka_s123.html
  • meg0312 22.07.10, 19:52
    Trzymam kciuki, Julie to twarde dziewczyny, na pewno sobie poradzicie. Bądź
    dobrej myśli, rozmawiaj dużo z malutkąsmile
    --
    Igor, 33tc, 2050 gr, 49 cm, Szczecin
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73j44jceiacrpd.png
  • aska1972 22.07.10, 20:00
    Witaj Kasiu,
    gdzie leży Twoja córeczka?
    --
    Joanna +9
    www.jantarnawski.pl - pomoc dla Jasia
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • mama_kasia_77 22.07.10, 21:14
    Asiu,wiem,ze jesteś z Krakowa.Wiem też,że Twoja córcia leży na Ujastku.Moja
    córeczka leży w szpitalu Uniwersyteckim na Kopernika.Powiem Ci,że kiedy złapały
    mnie skurcze ja również pojechałam na Ujastek bo właśnie tam miała przyjść na
    świat moja córcia.Niestety po zbadaniu mnie na izbie przyjęć lekarz odesłał mnie
    na Kopernika...Powiedział,że na pewno nie uda im się zatrzymać porodu a nie mają
    akurat wolnego inkubatora dla tak niedojrzałego dziecka.
  • aska1972 23.07.10, 15:40
    Może będzie okazja spotkać się w realu smile
    Trzymam kciuki i polecam w modlitwie również Twoją córeczkę.
    Musi być dobrze smile
    --
    Joanna +9
    www.jantarnawski.pl - pomoc dla Jasia
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • martha_sz2 22.07.10, 20:04
    Witaj Kasiu! Trzymamy kciuki za Twoją księżniczkę.
    Mój synek urodził się w 31 tc, ma już 15 miesięcy i wyszliśmy już prawie na prostą.
    Trzymajcie się!! Widać, że masz bardzo dzielną córeczkę smile
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    gg 4528830
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,martha_sz2.html
  • mama_kasia_77 22.07.10, 21:08
    Dziękuję Wam,Mamusie,za te ciepłe słowa.Powiem szczerze,że ciężko mi odnaleźć się w tej sytuacji.Julia jest już moją drugą córką,mam jeszcze 6-letnią Weronikę,urodzoną o czasie i bez jakichkolwiek problemów.Kiedy urodziła się Weronika,przeżyłam najpiękniejsze chwile w swoim życiu,chyba nigdy wczesniej nie byłam taka szczęśliwa,miałam swój skarb koło siebie.Teraz miało być podobnie,niestety zamiast szczęścia i radości narodzinom Julki towarzyszył ból,strach i łzy...Wszystkie plany,jakie zdążyłam już zrobić legły w gruzach,wszystko było nie tak jak miało być...
    Dziękuję Wam,dzięki Wam jakoś przez to przechodzę.Nauczyłam się cieszyć z drobiazgów,z małych kroczków mojej córeczki,które dla niej są wielkimi osiągnięciami...
    Julia waży dzisiaj 1720 g,dostaje porcje 35ml mleka,większość przez sondę ale mamy już za sobą pierwsze próby picia z butelki.
    Jak pewnie każda z Was kiedyś,tak teraz ja bardzo boję się o oczka,Julia ma wszystkie czynniki sprzyjające rozwojowi retinopatii.Na razie jest to drugi stopień ale wszyscy w szpitalu uprzedzali mnie,żebym przygotowała się iż laser będzie Julce potrzebny.Kontrole okulistyczne przechodzi co tydzień...bardzo się boję ale mam nadzieję,ze i z tym damy radę,nawet jeśli nie ominie nas laser.
    Od samego początku słyszałam,ze płuca Julki są tragiczne.Najpierw zniszczyła je ureaplasma,która dostała ode mnie,potem gronkowiec a do tego jeszcze respirator.Kiedyś od jednej z pielęgniarek usłyszałam,że to będzie cud jeśli ona zejdzie z respiratora,przeryczałam wtedy całą noc.A jednak się udało,nie oddycha jeszcze sama ale CEPAP to już jakiś krok naprzód.Wierzę,że w końcu da radę,wiem,ze długa droga przed nami ale moja córka już pokazała,ze nie poddaje się bez walki.
    Dziękuję Wam raz jeszcze za to Wasze wsparcie,macie rację-każde przedwcześnie urodzone dzieciątko jest wielkim,choć gabarytowo maleńkim BOHATEREM.
    Dzisiaj trzymałam moje maleństwo w objęciach,tych chwil nigdy nie zapomnę,zawsze będę pamiętać te delikatne uśmieszki mojego okruszka i te otwierane na moment oczka,jakby sprawdzała czy jeszcze przy niej jestem...

  • kiri77 22.07.10, 21:18
    Bardzo sie ciesze ze Julci tak dobrze idzie, grunt to krok do przodu a nie
    wsteczbig_grin Dzielna dziewczyna, chce zyc i walczy napewno bedzie dobrze.
    Kiedys przeczytalam artykul o wczesniakach pod tytulem "Twardziele mieszcza sie
    w dloni" te slowa mi tak bardzo utkwily w pamieci uwazam ze to cala prawda i to
    wlasnie te nasze okruszki to twardziele bo nie jeden "stary" by wymiekl dawno
    przy tym wszytkim co one przychodza. Jest w nich taka wola zycia i jesli chca i
    czuja ze maja dla kogo walcza i potrafia niejedno zwyciezyc.

    Trzymam dalej kciuki za twoja Julcie.
    --
    Kasia, mama Kacperka 30tc 890 gram.
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,kiri77.html
  • bootylicious1985 22.07.10, 21:54
    Kasiu kochana, musi być dobrze i będzie dobrze! pięknie już waży
    TWoja królewna,kawał kobitki z niejsmile! trzymam za nią kciuki i modlę
    się żeby szyb ciutko wróciła do domku do swojej siostrzyczki!
    trzymajcie się ciepło!kiss
  • olaaa-calineczka 22.07.10, 22:36
    witajsmiletwoja Jula radzi sobie swietnie smilemoja to dluuugo na respi wisialasmileMaja
    urodzeniowo tak jak Satia karrosmile24/25 tc wylewy zapalenie pluc odma obustronna
    rop 2 anemia konflikt serologiczny i dysplazja wazyla 600 g 30 cm teraz ma 8
    mies wazy niewiele 4010 ale nadrabia w szybkim tempie smilez rura ale zyjesmilete
    maluchy silne sa i maja wole walkismiletrzymamy kciukismile
    --
    Majeczka smile
  • mama-cudownego-misia 23.07.10, 08:41
    Oj, budzisz wspomnienia...
    1720 g to piękna waga, no i te 35 ml... Małgosia tyle jadła po 3-4
    miesiącach życia dopiero smile Mam nadzieję, że szybko zacznie oddychać
    sama, trafi do łóżeczka, a potem do domu smile
    --
    Miś
    Moje "wirtualne dzieci" smile
    o Wrocku smile
    Ściana wstydu
  • mama_kasia_77 23.07.10, 09:46
    Jak miło wejść na forum i przeczytać tyle ciepłych słów,nawet nie wiecie ile to daje siły.Kiedy zostałam "wczesną mamusią"ciągle pytałam siebie skąd ja wezmę siłę żeby z tym wszystkim się zmierzyć.Teraz już wiem,że siłę muszę znaleźć w sobie,siłę daje mi córcia swoją chęcią życia ale też daje mi ją to forum.Nie wiem jak skończy się historia moja i Julki ale czytam Wasze historie,oglądam zdjęcia Waszych skarbów i wiem jedno:jesteście wielkie,Wy i wszystkie dzieciaczki...
    A mamusiom Cudownych Aniołków powiem tylko jedno:jesteście wyjątkowe,nie od każdego Bóg chce dziecko...
  • mama-cudownego-misia 23.07.10, 10:06
    > Nie wie
    > m jak skończy się historia moja i Julki
    Jednego możesz być praktycznie pewna - nie skończy się szybko wink.
    Najgorsze już za Wami. Jestem na tym forum od 3 lat i przez ten czas
    żegnaliśmy trójkę dzieci, które zaszły tak daleko, a potem się
    poddały (a sama widzisz, ile nas tu jest. I co roku przybywa wiele
    nowych mam!). Nawet te dzieciaki, których rokowania były fatalne, jak
    Piotruś Noname_net, jakoś się pozbierały. To kwestia czasu i odrobiny
    szczęścia.
    A potem jest już pod wieloma względami łatwiej, bo wpada się w
    rutynę, ma się konkretne zadania, bierze się los w swoje ręce.
    Wprawdzie przynajmniej przez pierwszy rok, a czasem dłużej trzeba
    wszystko podporządkować dziecku, bo wizyty u specjalistów i
    ewentualna rehabilitacja zajmują kupę czasu, ale jak się patrzy na
    takie cuda, jak mała Berenika z 24 t.c. czy dzieci Ani_fv, to widać,
    że warto, i że ten 25 t.c. mimo wszystko nie jest wyrokiem.
  • ag0000 22.07.10, 22:37
    Witaj,mam córę z pierwszego dnia 25tc,dziś kobita ma 2 latka i 9msc i jest naszym wielkim szczęściem rozpieszczanym dokładnie przez wszystkich łącznie z sąsiadami,chociaż próbujemy ją z lekka prostować coby "rogi" za bardzo jej nie urosły smirk Dogoniła swoich rówieśników w rozwoju i chodzi nawet od maja do przedszkola,gdzie dobrze się przystosowała smile
    na dowód przedstawiam małą galerię zdjęć
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,ag0000.html
    Miska nasza jak większość naszych wcześniaków wiele przeszła,ale i wiele ja ominęło,po wylewach nie ma śladu i innych problemach zdrowotnych,jedynie co to oczka,nosi okularki,zezuje prawym oczkiem,gdzie mimo laseru (rop 3 st)na nowo się siatkówka odklejała,ale się jednak zatrzymała i tak naprawdę to nie wiadomo jak dalej będzie z jej oczkami,póki co źle nie jest smile
    Silną masz córcię i myślę że wszystko skończy się najlepiej jak to będzie możliwe dla twojego okruszka,bo twoja wiara jest wielka ,a to jest takim motorkiem napędowym dla dziecka smile nasza wiara,miłość i ta wielka nadzieja smile
    Życzę wiele dobrego i duuuużo zdrówka dla córci i niech swoją siłą zwalcza złe rzeczy,które krążą wokół niej.
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • anna_fv 23.07.10, 10:01
    Kasiu, ja mam bliźniaki z 25tc, też sporo przeszly, jakbyś chciala
    poczytać podaję namiar do wątku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15302,96041268,96041268,dolaczam_do_Wa
    s_bliznikaki_25_t_c_.html

    Dziś roczek korygowany i dzieciaki mają się bardzo dobrze, nie widać
    po nich wcześniactwa, puki co jedyną pozostalością jest u synka
    niewielka krótkowzroczność, ale narazie nie do korekcji okularami.
    ROP u obojga wycofalo się samo, czego życzę i Twojej córeczce.
    (córezka IIst, u synka zaczynala się w jednym oczku III, mial
    robione kontrole co 2-3 dni i zaczęlo się wycofywać). Rozwijają się
    bardzo ladnie, chodzą już samodzielnie, aczkolwiej jeszcze jak male
    pijaczki wink Są bardzo kontaktowe, bystre.

    Moja córeczka też Julka, a Julki silne są smile

    Trzymam kciuki!


    --
    Ania, mama bliźniaków urodzonych 4.04.09 w 25 tc - Juleńki: 710g
    Viktorka: 770g
  • mama-cudownego-misia 23.07.10, 10:08
    Nooo, młode Faktury Vat są po prostu niesamowite. Radzą sobie lepiej,
    niż Małgosia w ich wieku smile
  • anna_fv 23.07.10, 11:42
    No lepiej, to chyba nie wink Ostatnio prawie dolek zalapalam, jak
    przeczytalam w aktualizacji losów wcześniaków, że Malgosia w ich
    wieku to już 35 slów znala! A moje tylko "mama, dada, tata, baba,
    dziadzia ..." i takie tam podobne z siebie wydają.

    No ale grunt, że kumate są. I z motoryką malą bardzo ladnie, ostatno
    rehabilitant jak nas kontrolowal wybaluszyl oczy widząc Julcię
    próbującą nawlekać sznurówki do butów smile

    --
    Ania, mama bliźniaków urodzonych 4.04.09 w 25 tc - Juleńki: 710g
    Viktorka: 770g
  • mama-cudownego-misia 23.07.10, 12:22
    > No lepiej, to chyba nie wink Ostatnio prawie dolek zalapalam, jak
    > przeczytalam w aktualizacji losów wcześniaków, że Malgosia w ich
    > wieku to już 35 slów znala! A moje tylko "mama, dada, tata, baba,
    > dziadzia ..." i takie tam podobne z siebie wydają.
    taaak, tylko połowa tych słówek to były różne sposoby na powiedzenie
    "nie", tudzież "spadaj matka!", "pocałuj mnie w pieluszkę" i tym
    podobne wink
    Serio, Twoje maluchy ruchowo przez cały pierwszy rok rozwijały się
    lepiej, niż Małgosia. A na mówienie mają czas, ważne, ze już zaczęły
    smile. No i sznurówka wymiata, to Miś jeszcze ma z tym kłopoty!
  • minkapinka 23.07.10, 12:03
    ja tez jestem pod wrazeniem osiągnięć dzieci Ani. Zosia w tym wieku
    nawet nie stała. Mówiła tylko mama, tata.
  • minkapinka 23.07.10, 10:32
    Kasiu
    Wasza historia jest bardzo podobna do naszej. Trzymam mocno kciuki za
    Julkę. Ile teraz wazy Juleczka?
    Moja córa tez jest z 25tc. , jest duza i zdrowa.

  • mama_kasia_77 23.07.10, 10:50
    Wczoraj Julka ważyła 1720 g,ładnie je,nie ma problemów z trawieniem i oby tak
    już było.Znam historię Twojej córeczki,takie historie jak Wasza i bliźniaków
    anny_fv,Piotrusia noname_net,Bereniki i jeszcze innych skrajnych wcześniaków
    pokazują takim jak ja,wystraszonym mamusiom,ze 25 tc to nie wyrok smile
  • minkapinka 23.07.10, 11:13
    a jak oczy?
    Masz duzo pokarmu?
  • kicius_85 23.07.10, 12:21
    przeczytalam wasza historie..jak bardzo przypomina nasza..mam na
    imie Kaska...w 25 tyg ciazy urodzily sie moje dziewczynki,,Natalka
    odeszla po kilku godzinach Juleczka przetrwala...urodzila sie z waga
    610 gr..przeszla bardzo bardzo wiele...5 miesiecy na
    respi...uzaleznienie od tlenu ponad rok...wyszla do domu po 7
    miesiacach...a teraz jest mala dwuletnia rozrabiara...nie chodzi
    jeszcze ale szaleje na czworakach, wstaje, chodzi przy czyms i
    wszedzie jest pelno...
    trzeba wierzyc..ja wierze w Twoja córcie i w ciebie...
    tez lezelismy w krakowie tyle ze w prokocimiu


    duzo duzo zdrowka wam zyczymy!!!!
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 23.07.10, 19:00
    Kicius_85,czytałam Waszą historię nie raz,masz niesamowicie dzielną córeczkę,nie
    raz zastanawiałam się skąd takie dzieciaczki mają tyle siły.Mam nadzieję,że
    mojej Julce też się uda,wierzę w nią dokładnie tak samo jak Ty wierzyłaś w swój
    Skarb.
    Dużo siły zdrowia dla Twojej radosnej Juleczki i dla Ciebie!!!
  • mama_kasia_77 23.07.10, 18:54
    Minkapinka,oczka regularnie "się badają",na razie jeszcze nie kwalifikowała się na laser,w przyszłym tygodniu kolejna kontrola.Znam realia i wiem,ze jej niedojrzałość przy urodzeniu,niska waga,transfuzje,respi i wszystko inne co przeszła sprawiają,że kwalifikujący do lasera stopień ROP jest bardzo prawdopodobny ale ciągle modlę się aby skończyło się to dla niej jak najlepiej,mam nadzieję,ze wszystko zostanie wykryte na czas i będą w stanie jej pomóc.Boję się bardzo,nie ukrywam tego...
    Co do pokarmu to niestety,nie udało mi się go utrzymać...Z racji na infekcję wewnątrzmaciczną w dniu,w którym przyszła na świat moja córka wystąpił u mnie wstrząs septyczny.Było ze mną naprawdę kiepsko,to zdarzenie też przyczyniło się do mojego tragicznego stanu psychicznego.Wprawdzie podjęłam walkę o pokarm,przez ponad miesiąc odciągałam pokarm regularnie co trzy godziny ale niestety nie udało mi się go pobudzić,ciągle było go maleńko.Piłam różne herbatki,robiłam ciepłe okłady na piersi i nic,żadnych efektów.Stres związany z krytycznym stanem Julki wcale mi nie pomagał,wręcz przeciwnie.Moja córcia z czasem jadła coraz więcej a ja odciągałam jakieś marne ilości i ryczałam,ze nie jestem w stanie zapewnić jej tego czego tak bardzo potrzebuje.W końcu poddałam się ale nie ukrywam,ze do tej pory mam z tego powodu wyrzuty sumienia.Moją pierwszą córcię karmiłam na całego i pokarmu miałam tyle,ze mogłabym jeszcze bliźniaki wykarmić.
  • phere_nike 23.07.10, 14:41
    Mamo Kasiu,
    jesli chcesz pogadac to zadzwon 508 010 045 (po 16.30), jestem mama Bereniki z
    24tc z waga 490g. Tak jak piszesz, to nie musi byc wyrok. Bede śledzic losy
    twojej coreczki z wielka nadzieja ze poradzi sobie swietnie po takim trudnym
    starcie. P.S. Bardzo ladna obecna waga smile
  • mama_kasia_77 23.07.10, 19:13
    bardzo Ci dziękuję,numer oczywiście zapisuję.Myślę,że nie raz jeszcze będę pytać Was,doświadczone"wczesne mamusie" o radę.Na tym forum pewnie też jeszcze nie raz znajdziecie ode mnie post ze słowem "RATUNKU" w tytule smile.I pewnie jeszcze będziecie miały mnie dosyć smile
  • mama-cudownego-misia 23.07.10, 21:10
    Nikt Cię nie będzie miał dosyć smile
    A huśtawki nastrojów niestety będą, bo przy wcześniaku powody do
    zmartwień zawsze się znajdą. Pisz te posty z RATUNKU w tytule, jeśli
    tylko potrzebujesz - sama widzisz, że znalazłaś tu i sąsiadki, i
    koleżanki mające dzieci o podobnej historii.
  • daszunia2006 23.07.10, 17:11
    Witam Cie serdecznie!
    Tez jestem z Krakowa, tez tam wisi nasze zdjecie Daszuni, czasem
    odwiedzamy oddzial z podziekowaniami i prezencikami...
    Jezeli chcesz miec kontakt oddezwij sie.
    P.S. To wspanialy oddzial, mam pare znajomych juz z tego oddzialu -
    wszystkie dzieciaki wyszly z tego zdrowo!
    Ania i Dasza(juz prawie 4 letnia)
  • mama_kasia_77 23.07.10, 19:18
    Jak miło poznać osobę z "naszego" oddziału.Wiem,że dobrze trafiłyśmy, pracują tam cudowni lekarze i pielęgniarki.Mam nadzieję,że i my wyjdziemy z oddziału zwycięsko i zdjęcie Julii zawiśnie gdzieś tam,obok Daszuni smile
    Pozdrawiamy Was serdecznie i dużo zdrówka życzymy!
  • bootylicious1985 23.07.10, 21:26
    Kasiu chciałam Ci napisać żebys nie miała poczucia winy z powodu
    braku pokarmu. mimo że ja nie mam się co równać do większości mam na
    tym forum (moja Ala "aż" z 35/36) i moje propblemy to pikuś to też
    swoje przeszłam i długo nie mogłam sie pozbierać psychicznie po tym
    jak urodziła się Ala. Ona miała osłabione napięcie mięśniowe i ze
    ssaniem było z tego powodu kiepsko, pociągała parę łyków i
    zasypiała. a ja najpierw walczyłąm zeby mieć pokarm, potem
    odciągałam i podawałam jej butlą( 4 miesiące męczarni!!!!) aż w
    końcu z OGROMNYMI wyrzutami sumienia zdecydowałam się na przejscie
    na butlę i sztuczne mleczko. Ala była szczęśliwa, ja byłam
    szczęśliwa, przestał ją boleć brzuch,ja mogłam jeść co chciałam,
    zaczęłyśmy obie spać prawie całą noc. piszę to bo miałam potworne
    wyrzuty sumienia ze wszyscy karmia a ja nie moge robić tej
    najprostszej wydawałoby się rzezcy. czasem tak jest ze sie nie da,
    czasem nie ma pokarmu a jeszcze inne mamy wybieraja od razu butlę.
    teraz śmiac mi sie chce z tych moich wyrzutów! Ala pięknie rośnie,
    ma 8 mies i jak dotąd miała tylko katar jak my miesiąc temu z mężem
    przechodziliśmy anginę.wiadomo mleczko mamy najlepsze ale butla tez
    jest super! nie łam się kochana tylko podawaj jej butlę z miłością a
    do cyusia jak będziesz już mogła ją tulić cały czas to też da się
    bez karmienia. głowa do góry! cały czas mocno ściskam kciuki za
    Twoją kruszynkę!
  • bootylicious1985 23.07.10, 21:31
    acha noi zapomniałabym tak na marginesie napisać że mój kuzyn z 26
    tyg ciąży( ciocia 52 lata - ,myślała że się jej menopauza zaczęła ,
    pojechała na IP z kolką nerkową a okazalo się że rodzi) też miał
    start ciężki- prawie 5 pierwszych mies w szpitalu a teraz 11 lat i
    chłop jak dąb, rozrabiaka największy w całej rodziniesmile to tak w
    temacie dobrych przykładów na to jak takie wcześniaki pięknie dają
    radę!smile
  • mamaduo 23.07.10, 21:30
    trzymam kcikuki za Twoja corenke. Lekko na pewno nie bedzie, ale
    dzieci sa niesamowite i nic nie jest przesadzone. Najwazniejsze to
    teraz byc z nia i jak najwiecej dowiedziec sie na temat wczesniactwa
    i postepowania z coreczka - na szczescie forum jest kopalnia
    informacji smile pisz z kazdym pytaniem!
    --
    Kasieńka i Jakuszek 17.07.2008 31 t.c.
    K(*)11.2007
    www.wczesniak.pl/04_poznajlosy-kjn.html
  • mama_kasia_77 24.07.10, 20:25
    Kochane,wiem,że lekko nie będzie,wiem też,że czasem mogą być gorsze dni - oby jak najmniej.
    Wczoraj i dzisiaj spędziłam na oddziale większą część dnia(chwała pielęgniarkom,które nie wyrzucają mnie dopóki sama nie wyjdę i mojemu mężowi,który przejmuje na ten czas opiekę nad Weroniką).
    Tulę moje maleństwo,przewijam,opowiadam,śpiewam...Wczoraj część swojej porcji mleczka dostała w butelce i to właśnie mnie przypadł zaszczyt nakarmienia maleńkiej.Ssała cudownie,wprawdzie co jakiś czas przysypiała więc troszkę nas zeszło ale ogólnie - SUKCES.Nie wiem tylko kto się bardziej zmęczył,ona czy ja.W każdym razie jej saturacja podczas tego jedzenia nie spadła ani razu,co do mojej to pewna nie jestem a jakoś nikt nie czuł potrzeby monitorowania mnie w tej kwestii smile.
    W najbliższym tygodniu czeka nas okulista i inne kontrolne badania,boję się to normalne ale kiedy patrzę na tą moją Juleczkę to wierzę,że jakoś to wszystko przetrwamy...Tak bardzo chciałabym wziąć ją do domu.
  • nastjaa 24.07.10, 21:32
    Cudownie!!!! Trzymam kciuki za małą smile
  • mama-cudownego-misia 25.07.10, 10:27
    > SUKCES.Nie wiem tylko kto się bardziej zmęczył,ona czy ja.W każdy
    > m razie jej saturacja podczas tego jedzenia nie spadła ani razu,co
    do mojej to
    > pewna nie jestem a jakoś nikt nie czuł potrzeby monitorowania mnie
    w tej kwesti
    > i smile.
    Hehe big_grin
    Ja tak zapominałam oddychać przy pierwszych zmianach pieluszki. Młoda
    nie wyglądała zbyt solidnie i bałam się, że jej nogę urwę smile
  • mama_kasia_77 25.07.10, 10:45
    Mamo-cudownego-misia,ja przy zmianie pieluszki też miałam podobne
    obawy.Pielęgniarki grzecznie pytały mnie czy chcę sama zmienić pieluszkę czy
    mają to zrobić one.Raz czy dwa stchórzyłam ale w końcu stwierdziłam,że lepiej
    uczyć się na oddziale gdzie w razie czego jest ktoś kto nam obu może udzielić
    pierwszej pomocy smile.No i jakoś poszłosmile
  • goginak 24.07.10, 20:53
    Kasiu! Wierz w Julkę, musi dać radę! Ja też miałam zakażenie w 24
    tyg, urodziłam Marcelka 700 gram, dziś ma 9 mcy (5 korygowanych), ma
    dysplazję, ale całkiem "fajną", jest bez tlenu, wypisany z hospicjum
    dla dzieci (koniecznie weź skierownaie do hospicjum dla dzieci od
    rodzinnego, duuużo pomagają), Marcelek był po wypisie na oiomie
    przez 1 mc, w domu robiłam mu reanimację z masażem serca. Dziś waży
    prawie 6 kg, rośnie i dobrze sobie radzi. Twoja Julka też da
    radę!!!!!Wiem to.
  • olaaa-calineczka 24.07.10, 21:25
    mama Marcelka pisz co u was bo tak podpytujemy Magdesmileima nas doscsmilewidzialam
    zdjecia wasze ale arcelek juz wieeelkismilebuziaki
    --
    Majeczka smile
  • goginak 25.07.10, 08:05
    Majeczka zgubiłam do Was nr tel, weź go proszę od Magdy, widzę się z
    nią jutro to też wezmę do CIebie. Marcelek jest ok, zdrowy!!
  • mama_kasia_77 26.07.10, 16:17
    U Julki żadnych specjalnych zmian oprócz tego,ze waży już 1890 g i ma kiepską
    morfologię więc znów zamówiono dla niej krew sad.Za to ja dzisiaj mam doła
    giganta.Wiedziałam,że on w końcu musi nadejść bo już ponad tydzień w miarę się
    trzymałam.Ale cóż,tak to już jest.Przyszedł to i pójdzie,tylko kiedy?Kolejne
    koleżanki i koledzy Julki z oddziału wychodzą na "patologię" a my ciągle w tym
    samym miejscu i jakoś nie wygląda aby szybko się to miało zmienić...W ogóle cały
    ten dzień to jakiś taki beznadziejny jest sad
  • ag0000 26.07.10, 17:00
    Jak dobrze ciebie rozumiem,dokładnie to samo miała,myślałam ze już na zawsze zostaniemy na oiomie,a później na patologii.Cały czas nas pielęgniarki i lekarze uspokajali że wszystko jest w swoim czasie i mała do wszystkiego musi dojść sama powolutku,tylko to "powolutku" było naprawdę powolne i te ciągłe skoki z oddychaniem i Ania nasza miała 4 razy podawaną krew.Zobaczysz że jak dostanie "nową porcję" krwi to lepiej się malutka poczuje ,a ty razem z nią smile
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • mama_kasia_77 26.07.10, 21:23
    Ja właśnie tak teraz mam,wydaje mi się,że my nigdy z tego OIOM-u nie wyjdziemy sad.To oddychanie też mnie dobija,niby wiem,że mała ma świetną opiekę ale czasem jak złapie mnie dołek to zastanawiam się czy komuś oprócz mnie zależy jeszcze na tym,żeby ona zeszła z tych rur.Ostatnio na przykład przychodzę i widzę,że ma 33% tlenu na CPAP-ie,tak od niechcenia zapytałam pielęgniarki czy musi być aż tyle.Powiedziała,że możemy spróbować czy musi,zmniejszyła na 24 % i okazało się,że nie musiało bo przez całe trzy godziny,które tam jeszcze siedziałam saturacja nie spadła jej ani razu i utrzymywała się na 90-92 więc nie tak najgorzej.
    Mnie też ciągle mówią,że na wszystko trzeba czasu ale ile można słyszeć "nie mam dla Pani nowych wiadomości,bez zmian"? Czy doczekam się kiedyś na jakieś "jest lepiej"?
    Wybaczcie ten marudzący ton ale wybitny dołek mnie dzisiaj złapał.Chyba będzie lepiej dla wszystkich jak pójdę spać smile
  • karolinaikonrad 26.07.10, 21:27
    Marudź ile i kiedy chcesz, masz do tego absolutnie prawo.

    --
    <a rel="nofollow"
    href="fotoforum.gazeta.pl/5,2,karolinaikonrad.html"
    target="_blank">Bruno-mój kochany synek</a>
  • aska1972 26.07.10, 21:33
    Chyba Cię zaraziłam tym dołkiem, co?
    U nas też bz, ciągle bz...w porywach do gorzej.
    Potrzebne nam tony cierpliwości.
    Trzymaj się smile
    --
    Joanna +9
    www.jantarnawski.pl - pomoc dla Jasia
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • mama_kasia_77 26.07.10, 21:47
    Asiu,ja chyba sama się zaraziłam...Tak mnie wzięło bo dzisiaj żegnałam się z
    zaprzyjaźnionymi mamusiami z oddziału,ich dzieciaczki schodziły na patologię a
    my z Julą ciągle w tym samym miejscu i ciągle bez rewelacji.
    Ale cóż,cierpliwość to my sobie chyba faktycznie wyćwiczymy.Ty też się
    trzymaj,jak widzisz mamy wsparcie innych mam,które to wszystko przerabiały.Mamy
    też oficjalne pozwolenie na marudzenie na forum więc możemy zaszaleć smile.
  • martha_sz2 26.07.10, 21:33
    Kurcze, znam ten ból. Mimo, że mój synek nie był długo na oiomie to początki miał kiepskie, nie trawił, miał zalegania, spadki saturacji itp. miałam dokładnie takie same odczucia, że wszyscy w koło wychodzą do domu, a my tkwimy wciąż w tym samym punkcie, ale...
    jak się chłopak wziął do roboty to zeszliśmy z cepapu, zaczął trawić, saturację miał ok, odłączyli mu pomby i zanim się obejrzałam wyszedł do łóżeczka, a potem do domu (trwało to ponad 40 dni więc uzbrój się w cierpliwość) Trzymajcie się!!!
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    gg 4528830
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,martha_sz2.html
  • mama_kasia_77 26.07.10, 21:53
    Jak dobrze,że nie jestem osamotniona w tych odczuciach.Dajecie mi nadzieję,że w
    końcu,któregoś dnia moja księżniczka pomyśli,że fajnie byłoby tak zobaczyć co
    jest za murami szpitala i zabierze się za oddychanie smile.Jutro jej powiem,że już
    pasowałoby po troszkę brać się do roboty...
  • olaaa-calineczka 26.07.10, 21:58
    marudz ile chcesz po to jestesmysmilewiemze to gadanie lekarzy straszne ale z
    czasem nauczysz sie ze bez zmian to dobrzesmilebo lepsza taka wiadomosc niz
    zlasmilemalutka daje rade smileszybko przeszla na capapsmilea to juz wieelki sukces jak
    na taki tydz urodz smilemoja Zolza na respi wisiala dluuugo i w szpitalu tyz dlugo
    bo 100 dni na oiomie i jeszcze prawie 2 na innych oddzialach ;/ale Majek to
    inna historia .niestety po prostu trzeba czasu aby dziec sie przyzwyczail do
    oddychania no i zycia poza brzuszkiem mamysmilebedzie dobrze ale trza duzo
    cierpliwoscismileniestetysmileale sie doczekaszsmile ja zeby Majka na rece wziazc
    czekalam 100 dni ale sie doczekalam choc myslalam ze nie dam rady a teraz juz 3
    mies w domku smilesmile
    Majeczka smile
  • ag0000 26.07.10, 21:51
    Sen to dobre lekarstwo na wszystkie bolączki,więc jak tego potrzebujesz to śpij sobie spokojnie smile i zapamiętaj tu nikt nie marudzi smile,tu szukamy wsparcia,pocieszenia,dobrych słów,czasem też porządnej bury,albo "nagonki: smirk -żartuję oczywiście
    Z tym czekaniem jest naprawdę ciężko bo wydaje nam się że to nigdy nie minie i tak zostanie na zawsze,to prawda,ale zobaczysz że będzie lepiej smile Nam jeszcze mówiono (w żartach oczywiście,że mogą Aniulę przetrzymać do 18-stki,a później to już do wojska smirk ) Mnie też potwornie dołowały te braki poprawy w zdrówku córci i też były słowa lekarzy"że dziś nie mogą nic innego powiedzieć więcej niż do tej pory,czyli bez zmian,a tlen na wysokich "obrotach" i ten wieczny respirator wystający z buziulki,aż pięknego dnia wchodzę i słyszę słowa siostry oddziałowej że się zdziwię,a tu moje dziecię na cepapie i czkawkę miała ,jaki piękny to był dźwięk nasłuchać się tego nie mogłam.Jeszcze innego jeszcze piękniejszego dnia wchodząc na oiom-podchodzi do mnie jedna z pielęgniarek z uśmiechem na twarzy że dziecko mi sprzedali i nie mam tu czego szukać smile,minę miałam chyba bezcenną dla nich big_grin nie bardzo rozumiejąc ich dociekałam co się stało,jak to sprzedali? a ona na patologię awansowała smile dopiero jak się nią nacieszyłam na drugim oddziale wychodząc wieczorkiem uświadomiłam sobie że nawet zwykłego słowa-dziękuję nie powiedziałam na oiomie,poszłam tam i podziękowałam,a one-pielęgniarki tylko mnie wyściskały smile Jak sobie to przypomnę to zastanawiam się skąd miałam tyle siły? Chyba jednak ta moja wiara i miłość dawała mi siły napędowej do działania,a w domu jeszcze dwójka starszych córek,które tez mamy potrzebowały,zresztą sama wiesz jak to jest,najlepiej jakbyśmy się czasem sklonowały dla dzieci to by było najlepszym rozwiązaniem smile
    Pozdrawiam i wirtualnie przytulam i wyganiaj dołki smile
    kwiat
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • ag0000 26.07.10, 21:55
    jeszcze odnośnie słów -tu nikt nie marudzi- tzn.ma pełne do tego prawo i nie jest to traktowane jako marudzenie tylko wylewanie z siebie wszystkich bolączek smile
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • mama_kasia_77 26.07.10, 22:42
    Aga,ja tutaj własnie znalazłam to o czym piszesz,wsparcie,pocieszenie i
    zrozumienie bo tak naprawdę nikt nie zrozumie bolączek wczesnej mamy tak dobrze
    jak inna wczesna mama.Tak naprawde wszyscy wokoło mówią wyłącznie "będzie
    dobrze" ale tak naprawdę największą siłę ma "będzie dobrze" wyczytane tutaj,na
    forum.Bo Wy,forumowe mamuśki dobrze wiecie o czym mówicie,rozumiecie
    uczucia,które mną targają a wasze dzieciaczki są przykładem,że faktycznie kiedyś
    jest dobrze.
    A ponieważ większość tego co ja przerabiam każdego dnia od 9 tygodni macie już
    za sobą,posiadacie także cudowną moc dawania nadziei.I za to Wam dziękuję.
  • olaaa-calineczka 26.07.10, 22:52
    a jakbys chciala pogadac podJE GG2663816
    --
    Majeczka smile
  • kicius_85 27.07.10, 14:57
    Kasiu przeżywasz to co wiele z nas...prawie każda z nas zadawała
    sobie pytanie ile jeszcze moje dziecko bedzie cierpiec..kiedy bedzie
    samo oddychalo...kiedy wyjdzie do domu...moja cora leżała 6 miesiecy
    na intensywnej terapii...kazdego dnia gdy widzialam jakas mame która
    zabiera swoje dziecko do domu..cieszylam sie ale łamało mi sie
    serce...chcialo mi sie wyc do ksieżyca...nie rozumiałam dlaczego nie
    możemy to byc akurat my...ale widzisz widocznie moja córka
    potrzebowała wiecej czasu..i w końcu sie udalo..i u was sie uda..
    a z tym tlenem nie wiem czy wszedzie ale w wielu miejscach tak
    jest...dziecko ma gorsza chwile spadaja saturacje pielegniarki
    podkrecaja tlen i maja spokoj...nie zmiejszaja go to aparatura nie
    piszczy...szkoda gadac..
    badz dziela!!
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 27.07.10, 17:31
    Tak czułam,jadąc dzisiaj do szpitala po prostu czułam,że coś wisi w
    powietrzu.Wisiało,wisiało no i spadło.A konkretnie retinopatia.Dzisiaj Julka
    miała kolejne badanie okulistyczne.Do tej pory okulista widział zmiany ale
    postępowały bardzo wolno i cały czas mieliśmy nadzieję,ze zaczną się
    cofać.Niestety...od ubiegłego wtorku zmiany postąpiły tak gwałtownie,ze nie ma
    na co czekać,we czwartek Jula będzie przewieziona do Katowic na laser.Oczywiście
    zryczałam się już dzisiaj na potęgę,wszyscy dziwią się,ze płaczę bo przecież
    powinnam się była z tym liczyć - to prawda ale liczyć się z ryzykiem zabiegu a
    zostać postawioną przed faktem to zupełnie coś innego.Boję się o to moje
    maleństwo,boję się bardzo o jej oczka ale nie tylko o to.Ciągle jeszcze pamiętam
    jak długo schodziłyśmy z respiratora i ile mnie to zdrowia kosztowało,wyjazd do
    Katowic wiąże się niestety z powrotem "na rurę" na co najmniej kilka dni i jeśli
    potem okaże się,ze znów będzie ciężko z niej zeskoczyć to ja się chyba
    zapłaczę.To moje dzieciątko tyle już przeszło,taka była dzielna,tyle się
    wycierpiała.Chciałabym oszczędzić jej już takich akcji a tu znów obcy szpital(a
    co za tym idzie obce bakterie),respirator,zabieg...Wybieram się do Katowic bo
    będzie tam co najmniej do poniedziałku a ja nie wytrzymam tyle dni bez mojego
    dziecka sad.Dzisiaj była taka cudowna,trzymałam ją na rękach przez 5
    godzin,wszystko mi już zdrętwiało ale nie chciałam jej odłożyć,spała tak
    słodko.Kiedy się obudziła,tak ślicznie się uśmiechała.Tak bardzo ją kocham i tak
    bardzo się o nią boję...
  • ag0000 27.07.10, 17:55
    Mamusiu,wcale nie jest powiedziane że mała zostanie na respiratorze długo,może być wręcz przeciwnie.Tak było z nasza miśką, po prawie dwóch miesiącach na respiratorze,gdy udało się jej z niego zejść po kolejnych sterydach,zawisła nad nią retinopatia 3st. i zabieg(na szczęście w tym samym szpitalu) Uprzedzali nas właśnie że może mieć problemy z zejściem z respi.znając jej wcześniejsze problemy,a ona po zabiegu była kilka godz. na respiratorze i lekarze postanowili spróbować ja odłączyć aby się znowu nie przyzwyczaiła do niego i udało się ku zaskoczeniu wszystkich i mojej radości przelanej łzami smile na oimie była tylko dobę smile
    Nasze maluch są naprawdę dzielne i zaskakujące i niejeden dorosły mógłby uczyć się od nich pokory,cierpliwości i wiele innych rzeczy smile
    Trzymam kciuki za Julkę aby mile zaskoczyła mamusię i szybciutko wróciła w Twoje ramiona smile
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • mama_kasia_77 27.07.10, 18:07
    Oj Aga,obyś miała rację...Moja niestety w związku z transportem będzie na respi
    dłużej,po zabiegu zostaje na obserwacji 3 dni i niestety będą to 3 dni na respi
    bo w czasie transportu do Krakowa respi jest koniecznością.Dopiero tutaj będą
    mogli spróbować.Wierzę w moją córcię,przecież kiedyś musi zaświecić dla niej
    słonko...
  • kicius_85 27.07.10, 18:14
    Kasiu u tak małych wcześniaków bardzo często trzeba działać w
    sprawie retinopatii..moja jula miała dwa lasry tydzien po tygodniu...
    juz którys raz słysze ze takie malenstwo z krakowa przewoza na laser
    do katowic...ale czemu?????
    u prokocimiu normalnie robia takie zabiegi!!!!moja jula musiala
    pojechac jedynie winda w dól..i tyle..bez sensu to...

    co do respiratora doskonale cie rozumiem.,..wyobraz sobie moja jula
    3 miesiece temu miala zabieg gdzie musiala byc intubowana i balam
    sie jak nie wiem czy nie bedzie problemu zeby z niego zeszla..a
    przeciez juz dawno sama normalnie oddycha...

    trzymam bardzo mocno kciuki za twoje malenstwo!!
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • misiekjasiek 27.07.10, 18:45
    Kurcze... kijowo z tą retinopatią.
    Bałam się tej cholery jak ognia, nad nami wisiał groźny objaw+ u
    Miśka i to wylazł po dwóch miesiącach, na kontroli na Polankach.
    Myślałam, że jajo zniosę. Za nami był już cały koszmar, czekaliśmy
    tylko na koncentrator tlenu i mieliśmy wychodzić. Na dodatek
    przyszło zdjęcie RTG i musieli konsultować pilnie z Kliniczną (tam,
    gdzie chłopcy leżeli na OIOMie), bo było tak kiepskie, że nie
    chcieli nas puścić do domu - karta wypisowa już była w
    przygotowaniu, to był 22 grudzień, 2 dni przed Wigilią.
    Od ich urodzenia trzymałam się dzielnie, ale wtedy puściły mi te
    reszki nerwów, które jeszcze miałam. Mało tego, dokoptowali mi na
    salę dziecko z zapaleniem płuc, bo nie było miejsca. Gorzej być nie
    mogło...
    Na szczęście dla nas wszystko skończyło się baaardzo dobrze.

    Trzymam kciuki za Małą i za Ciebie, nie poddawaj się! Musisz
    wierzyć, że będzie ok i ani razu w to nie wątpić!
    Jak ognia bałam się ew. powrotu na respirator (i boję się cały czas,
    czeka nas operacja na spodziectwo i nie wiem co to będzie).
    Nasłuchałam się tylu historii dzieci, które spędzały miesiące na
    respi i potem miały laser lub inny zabieg i wszystkie ładnie wracały
    na własny oddech.
    MUSI BYĆ DOBRZE!
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • mama_kasia_77 27.07.10, 21:43
    Kasiu,ja też nie wiem dlaczego jedzie do Katowic,a nie zapytałam o to bo nawet
    nie wiedziałam,że w Prokocimiu (5 minut drogi od mojego miejsca zamieszkania)
    robią takie zabiegi.Wiem,ze np.na wszczepianie zastawek wożą do Prokocimia a na
    laser zawsze do Katowic.
    No ale cóż,gdzie by ją nie przewieźli mam nadzieję,że jej pomogą.Dziękuję Ci za
    wsparcie,uściskaj swoją Juleczkę.
  • minkapinka 27.07.10, 20:41
    Kasiu,w przypadku tak niedojrzałych dzieci raczej nie ma szans na
    uniknięcie retinopatii.
    Musisz sobie tłumaczyć, ze zabieg to konieczność. Wszystko się musi
    udać. Będę o Was myślała w czwartek.
  • mama_kasia_77 27.07.10, 21:30
    wiem,że uniknąć retinopatii w przypadku tak skrajnego wcześniactwa się nie udaje
    ale u niektórych dzieciaczków udaje się uniknąć laseroterapii,po prostu ROP się
    wycofuje.Wiem,że nie zawsze tak jest ale u nas zmiany tak powolutku
    postępowały,ze okulista dawał nam na to szanse.Niestety w ciągu ostatniego
    tygodnia nastąpił duży postęp i nie ma na co czekać.Mam nadzieję,że wszystko się
    uda ale nie ukrywam,ze bardzo,bardzo się boję.Dziękuję wszystkim,którzy o nas myślą.
  • ag0000 27.07.10, 21:40
    Kasiu powiem Ci z ręka na sercu,że ja chyba najmniej bałam sie o jej oczka w
    swoim czasie.Tez powoli to postępowało i mieliśmy nadzieje ze nas to ominie,ale
    jednego dnia,wszystko się zmieniło i szybki telefon do mnie (bo zdążyłam wrócić
    od małej do domu) o decyzji w sprawie zabiegu i podpisu mojego.Z rana już
    chciałam jechać do małej,ale ona była na bloku i dopiero po paru godzinach
    pojechałam z mężem.
    Jak się okazało wszystkie inne nasze obawy jakoś się rozchodziły w swoim czasie
    (inne problemy zdrowotne),a oczka miały się gorzej,ale o tym pisać nie
    będę,natomiast dziś mała ma okularki i przysłaniane oczko bo zezuje a w
    październiku mamy kolejną kontrolę i zobaczymy co dalej,jak dotąd pogorszenia
    nie ma smile
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • joannapa 28.07.10, 09:41
    a jak na cała tę sytuację z Okruszkiem reaguje Twoja starsza córka?

    wiem, ze to wątek raczej o Julce, ale...
    --
    Joanna - Ania (18.09.2004) i Dziewczynki (28.04.2009, 25 tc)- Kasia
    i Małgosia
  • joannapa 30.07.10, 11:44
    Kasia - co u Was?


    --
    Joanna - Ania (18.09.2004) i Dziewczynki (28.04.2009, 25 tc)- Kasia
    i Małgosia
  • mama_kasia_77 30.07.10, 18:30
    Witaj Joasiu,dziekuje,że pytasz.Moja Julka juz po laserach,udalo się
    wszystko przeprowadzić jeszcze we czwartek,mialyśmy szczęście bo
    lekarz,który przeprowadza te zabiegi od dzisiaj jest już na
    urlopie.Mój maż pojechal wczoraj do Katowic,Julka akurat byla
    podczas zabiegu wiec zaczekal żeby zamienic chociaż parę slów z
    lekarzem.Lekarz powiedzial,że podczas zabiegu wszystko przebiegalo
    bez komplikacji i że córka zostala zakwalifikowana w odpowiednim
    czasie więc ma nadzieję,że wszystko będzie ok.Szczerze mówiąc trochę
    mi ulżyło kiedy to uslyszalam bo lekarze w Krakowie nie byli
    specjalnie wylewni i balam się,że nie mówią mi wszystkiego (ciągle
    tylko slyszalam,że w ciągu ostatniego tygodnia nastąpil gwaltowny
    postęp choroby i nie ma na co czekać).
    Córcia jest jeszcze w Katowicach,byliśmy dzisiaj u niej z
    mężem.Wyglądala nieźle z tym,że znów jest na respiratorze i
    pozostanie na nim do czasu powrotu do Krakowa a potem to już czas
    pokaże jak mała będzie sobie radzić.Możliwe,że do Krakowa wróci już
    jutro.Tak naprawdę odetchnę dopiero kiedy usłyszę,że siatkówka się
    unaczyniła i temat retinopatii mamy za sobą ale na to przyjdzie nam
    jeszcze trochę poczekać...a na razie dalsze kontrole.
    A co do tego jak na to wszystko reaguje moja Weronika-bardzo czekała
    na siostrę,opowiadałam jej kiedyś dokładnie jak to będzie wyglądało-
    nie wiedziałam wtedy jeszcze,że los pisze dla mnie inny
    scenariusz.Mówiłam jej,ze pójdę do szpitala na krótko,że będzie
    mogła mnie odwiedzić i zobaczyć swoją siostrę a potem po nas
    przyjadą i wszyscy wrócimy do domu.
    Wszystko było inaczej-mój nagły nocny wyjazd do szpitala,długi pobyt
    i powrót bez dziecka...na tyle na ile mogłam starałam się jej to
    wytłumaczyć ale do tej pory widać,że jeszcze sobie to układa w
    swojej małej główce bo zadaje pytania,niektóre wręcz
    powalające.Ostatnio zapytała mnie np.czy kiedy ona się urodziła to
    też zostawiłam ją w szpitalu,potem stwierdziła,że Julcia na pewno
    myśli,że szpital to jej dom sad
    Po każdym moim powrocie ze szpitala pyta o siostrę,pyta czy dobrze
    się dzisiaj czuła i czy się uśmiechała,przynosi lalki jako
    odnośnik smilei pyta jaka duża jest teraz Julka,pyta też czy pani
    doktor mówiła kiedy Julia będzie mogła wrócić do domu.W każdym razie
    Julka jest w główce Weroniki ciągle obecna,mam nadzieję,że nadejdzie
    dzień kiedy tak naprawdę poczuje się jak starsza siostra smile
  • eter.nal 30.07.10, 21:42
    mocno trzymam kciuki za Julię a Tobie życzę dużo siły żeby to wszystko przetrwać.
    a czy córeczka poradziła sobie już z tą grzybicą?
    --
    Natalia i Tomek (12.02.2009,28 hbd,waga 1100)
  • mama_kasia_77 30.07.10, 22:21
    Dziękuję bardzo,siła to coś czego chwilami już trochę zaczyna mi brakować.
    Co do grzybicy,wszystkie wskaźniki infekcyjne Julia miała ujemne ale jak to
    określiła pani doktor "antygen grzybiczy utrzymywał się na dość wysokim
    poziomie".W tym tygodniu najważniejsze było przewiezienie małej do Katowic i
    laseroterapia ale ponoć w tym tygodniu znów będzie ów antygen badany i mają
    nadzieję,że jego poziom będzie niższy.Oby tak było,chciałabym żeby wreszcie
    wszelakie strzykawy poszły w niepamięć...
  • czarnawrona.online 31.07.10, 23:21
    Uważam to forum za magiczne miejsce - tu możesz doznać prawdziweej otuchy, nadziei i wsparcia. Pomyslałam o tym czytając twoje posty, bo odezwały się we mnie te uczucia sprzed roku, gdy niepewność i strach o Lenkę były moją codziennością. Wydaje mi się, że siły, której Ci braknie możesz poszukać tylko w sobie, to trudne, wiem, bo my wszystkie tyle razy czułyśmy to samo. ja wiele razy czułam, że moje rezerwy są na wyczerpaniu i, mimo, że przeżywałam to po raz drugi wcale nie było łatwiej. Forum pozwalało mi się trzymać na względnie bezpiecznym poziomie. Z uporem maniaka czytałam historie innych dzieci i to dawało mi wielką siłę, a może raczej pozwalało odkopać jej pokłady w sobie. Tego Wam życzę z całego serca, oczywiście po zdrowiu dla Julki. Trzymam za Was kciuki
    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/czarnawrona.online.html

    Aleksander 1997, 30 tc., 1000 g, 39 cm
    Lena 2009, 29 tc., 910 g, 39 cm
  • mama_kasia_77 02.08.10, 15:41
    Czy to się kiedyś skończy?U nas od czasu czwartkowego zabiegu na oczka ciągle
    respirator,nie wiem jak długo bo żeby nie było za spokojnie mamy znów infekcję w
    oskrzelach.I znów leki,odśluzowywanie...Mała miała już jakiś czas ciałko wolne
    od wszelakich wenflonów a dzisiaj znów plastry i wkłucia sad.Siedziałam dzisiaj
    koło niej,patrzyłam jak kolejne dzieciaczki opuszczają oddział i chciało mi się
    wyć...Mam wrażenie,że nigdy nie zobaczę mojej córci oddychającej samodzielnie sad.
    Dziękuję wszystkim,którzy trzymają kciuki za moją Julkę.Ja już powoli opadam z
    sił ale ona jest baaardzo dzielna.
  • misiekjasiek 04.08.10, 15:16
    Kasia, co u was? Mała dalej na wspomaganiu?
    Znajdź jeszcze trochę cierpliwości w sobie, to może trochę potrwać.
    Zabieg to bardzo duże obciążenie dla organizmu, co dopiero dla tak
    małego dziecka. Jak się przyplątała infekcja lekarze na razie nie
    będą schodzić z respiratora, wyleczą i wtedy spróbują.
    Oby laser dobrze podziałał na oczka, wtedy chociaż jedno będziecie
    miały za sobą.
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • mama_kasia_77 04.08.10, 16:52
    No tak,planowo moja córka miała być na respiratorze przynajmniej do czwartku ale
    w poniedziałek wieczorem Julka sama stwierdziła,że dość tej rury i popisowo się
    rozintubowała.Nie intubowano jej ponownie tylko podłączyli CEPAP i tak już
    zostało bo mimo infekcji poradziła sobie.Infekcja jest leczona,ma jeszcze sporo
    wydzieliny w oskrzelach ale jakoś sobie radzi,tlenu potrzebuje tak około 30%
    (raz 33,raz 26).
    Mam nadzieję,ze upora się z tą infekcją i w końcu zejdzie na niższe
    parametry.Oczka wczoraj oglądała okulistka,powiedziała,że jeszcze nie wyglądają
    tak jak powinny ale to dopiero 5-ta doba po zabiegu więc jeszcze mają prawo.Za
    tydzień kolejna kontrola,na razie zakrapianie.
    Dzięki za wszystkie miłe słowa,każdy jeden post baaardzo podnosi mnie na duchu...
  • jolantusia1 04.08.10, 17:51
    dobre wiadomości, mała zeszła z respiratora a cpap przy zawalonych oskrzelach to
    całkiem ok. Najważniejsze że Julka walczy i jest lepiej. trzymajcie się dalej
  • kicius_85 04.08.10, 18:00
    Kasieńko jak czytam Twoje posty to tak jakbym czytała swoje gdy Jula
    leżała na intensywnej...wszystko mi sie przypomina..
    walka o oczy, ciągłe infekcje, respirator, cepap wydzielina w
    oskrzelach...
    dacie rade zobaczysz!!!!ile Twoja córcia już waży?ile ma?
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 05.08.10, 19:31
    Jak miło czytać wszystkie Wasze wpisy,nie sądziłam,ze ktoś jeszcze tu do mnie
    zagląda...
    Julka ma teraz 2,5 miesiąca,waży 2100 ale jeszcze długa droga przed nami.Na
    razie najważniejsze jest uporanie się z zapaleniem płuc,oczka no a potem mogłaby
    już popróbować oddychać bez wspomagacza...Na początku nieświadoma jak to jest z
    wcześniakami mówiłam sobie,ze jak przeżyje miesiąc to odetchnę z ulgą - jesteśmy
    w szpitalu już tyle dni a ja ciągle się boję i teraz wiem,ze będę się bała już
    chyba zawsze...
  • nastjaa 06.08.10, 14:14
    Zobaczysz, że kiedyś to się skończy - mała wyjdzie z tego, bo jest
    naprawdę silna. I ma piękną wagę. Wiesz, moja jest z 29tc, 870
    gramów, a wagę 2500 miała po 3 miesiącach i 3tygodniach (2100 pewnie
    było gdzieś na 3 miesiące). Wczoraj trafilam na swoje posty i
    przypomniałam sobie jak po 3 miesiącach pobytu małej w szpitalu
    uslyszałam, że jak mała przeżyje to będziemy jeszcze leżeć nawet
    rok, bo tyle może trwać zanim zaskoczą nam jelitka. Kurna, bylam
    zrozpaczona. A mała zrobila nam niespodzienkę i do domku wyszłyśmy
    po 3 miesiącach i 3 tygodniach prosto z intensywnej terapii, bo stan
    poprawił się tak szybko i tak bardzo, że nie było sensu klaść nas
    już na patologię.

    I pamiętam, że największy kryzys mialam właśnie po 2 miesiącach
    (zresztą lekarki wtedy mówily mi, że to jest taki przełomowy moment,
    w którym rodziców dopada koszmarne zmęczenie tym wszystkim).

    Pamiętam też jak bardzo było mi przykro kiedy kolejne dzieci
    przechodziły na patologię i wychodziły do domku. Na pocieszenie dla
    Ciebie - "wyprzedziła" (choć to nie wyścig wink ) nas nawet
    dziewczynka z 23tc, 500gramów. A ja po 3 miesiącach usłyszałam, że
    moja mala umrze.

    I jeszcze pamiętam, że jak wychodziłyśmy do domu, to dziewczynki,
    które leżaly kiedyś z nami na sali (z podobnego tc i wagą) ważyły
    już po 6800 . A moja teraz, kiedy ma 13,5 miesiąca waży 7500. Jakoś
    tak zawsze czułam, że jesteśmy w tyle za innymi. A teraz ten mój
    maluch, choć mniejszy od koleżanek ze szpitala o połowę powyprzedzal
    je w rozwoju.

    Nasze wcześniaczki potrafią zaskakiwać również pozytywnie. I sama
    widzisz, że wiele z nas przechodzilo podobne zalamania. A skoro i my
    dalyśmy radę to i wy sobie poradzicie smile

  • tolka11 04.08.10, 18:03
    A ja sobie myślę tak: dobrze, że szybko zoperowali ROP, dobrze, że w
    Katowicach (a nie wiesz kto?). U mojego Miłosza nie odkryli ROP i
    doszło do V st.
    I dbaj o starszą córeczkę, dbaj mocniej niż zwykle. moja pierwsza
    miała 5,5 roku, gdy na świat zawitał Miłosz. Wydawało mi się , że
    dbałam o nią, rozmawiałam. Ale trzeba poświęcić więcej czasu, nawet
    kosztem malucha, trzeba pójść do kina, na plac zabaw, do zoo, na
    basen. Nie strać tego czasu, nie zaniedbaj. Moja pierwsza od ponad 7
    lat płaci ogromną cenę za moje ówczesne błędy. I tą cenę my płacimy
    razem z nią.
    A malutka? Sama nie wiesz skąd w tobie tyle siły, aby trwać, mimo
    wszystko trwać. Trwaj więc, a ja będę pamiętała.
    Pozdrawiam.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
  • mama_kasia_77 05.08.10, 19:50
    Ja też bardzo się cieszę,ze ROP została wykryta na czas,nie znam niestety
    nazwiska lekarza,który wykonywał laser,mój mąż rozmawiał z nim zaraz po zabiegu
    ale szczerze mówiąc nie pytaliśmy o nazwisko.Chciałabym już móc odetchnąć z ulgą
    i zamknąć chociaż ten jeden rozdział - oczy ale niestety muszę jeszcze uzbroić
    się w cierpliwość...

    Co do Weroniki,obiecałam sobie,ze jej nie zaniedbam i ciągle bardzo się
    staram,żeby jak najmniej odczuła to wszystko co się teraz dzieje w naszym życiu
    ale czuję,że nie do końca mi to wychodzi.Byłyśmy w zoo,w kinie,na placu zabaw,na
    wsi u mojej babci,wieczorami układamy razem puzzle,rozwiązujemy krzyżówki itp
    ale mimo wszystko gryzie mnie trochę sumienie bo myślę,że jednak trochę jest
    mnie dla niej za mało.Nie tak miało być,miałam być w ciąży przez całe lato i to
    miał być czas dla niej,dla Weroniki,wszystko się pokręciło.Mam nadzieję,że nie
    zawalę czegoś ważnego,czegoś czego potem nie naprawię mimo chęci.Nie potrafię
    nie jechać do Julki,dzień bez wizyty w szpitalu jest teraz dla mnie
    niemożliwy,więc na razie staram się jakoś podzielić czas dla moich dwóch
    córeczek.Zdaję sobie sprawę,ze obie mnie potrzebują.
    Dziękuję Ci za wsparcie,muszę trwać chociaż czasem zaczyna brakować sił...

  • aska1972 04.08.10, 18:49
    Tak się cieszę, że Juleńka zeszła z respiratora smile
    Oby więcej takich wiadomości. Trzymaj się Kasiu, jestem z Wami całym sercem smile
    --
    Joanna +9, Róża, 30tc, 1400g
    www.jantarnawski.pl - pomoc dla Jasia
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • misiekjasiek 04.08.10, 19:45
    To są bardzo, bardzo dobre wiadomości!
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • bootylicious1985 04.08.10, 19:53
    Widzisz kochana jaką masz dzielną córę? smile Ty się martwiłaś że
    ciężko będzie na cepap wrócić a tu proszę jak królewna zaszalała! smile
    trzymajcie się ciepło! cały czas gorąco trzymam za Was kciuki!!!!
    --
    Alicja, 35/36 hbd, 10/11/2009, 2670 gr., 52 cm. smile
  • ag0000 04.08.10, 20:59
    Cieszę się bardzo z dobrych wiadomości smile a córcia dzielna dziewczynka smile

    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • mama_kasia_77 05.08.10, 19:55
    To prawda,Julka jest bardzo dzielna tylko mamę ma pesymistyczno-wątpiącą smile.
  • bootylicious1985 05.08.10, 21:18
    Kochana... to zupełnie normalne że teraz czujesz się podle. moja Ala
    wcale ni urodziła się wcześnie ale od 30 tyg już polegiwałam, pote m
    szpital i 3 tyg pod pompą i kroplówą a po porodzie ze złamanym
    żebrem i 40 stopniową gorączką z powodu grypy ledwo doszłam do
    siebie psychicznie.czułam się okropnie, płakałam non stop, prawie
    przez 3 miesiące. mąż nie mógł ze mną wytrzymać- wszyscy rodzii w
    terminie a ja urodziłam wcześniaka.To naturalne że martwisz sie o
    swojego szkraba i pewnie minie trochę czasu zanim dojedziesz całkiem
    do siebie ale zapamiętaj: NIGDY nie wolno Ci zwątpić w swoją
    kruszynę! pięknie sobie radzi jak na tak wczesny tydzień i walczy z
    całych sił aby wrócić do domu , do mamy,taty i swojej siiostry. i
    już niedługo tak się stanie. I nie obwiniaj siebie że masz zły
    nastrój i że nie potrafisz się pozbierać( ja tak robiłam i maiłam
    poczucie że do niczego się nie nadaję, że jestem złą matką)- kobiety
    normalnie cierpią na depresję poporodową a co dopiero mamy
    wcześniakowe, które muszą się zmierzyć z okrutną rzeczywistością.
    trzymaj się dzielnie, ucałuj swoją królewnę i pisz co tam u Was.
    --
    Alicja, 35/36 hbd, 10/11/2009, 2670 gr., 52 cm. smile
  • mama_kasia_77 05.08.10, 19:53
    Asiu,ja też o Was pamiętam.Mam nadzieję,ze kiedyś będzie nam dane spotkać się na
    spacerku z naszymi wczesnymi córeczkami.
  • noname_net 05.08.10, 21:21
    Witaj Kasiu, bardzo załuje, ze dopiero teraz znalazlam czas aby od deski do
    deski przeczytac wasza historie. Wiem, ze czytałas o moim Piotrusiu i tak mi sie
    wydaje, ze nasza historia dała Wam nadzieje. Bardzo sie ciesze ze mala dzielnie
    walczy. Wiem, ze to wszystko przybija strasznie a najgorsze na swiecie jest to
    czekanie. My jak bylismy w szpitalu to ciagle widzialam dzieci, wychodzace do
    domu, tylko my tkwilismy tam w nieskonczonosc i tyle razy nam lekarze mowili, ze
    pluca Piterka sa prawie calkowicie zniszczone i ze moj synek nigdy z tego nie
    wyjdzie, a jednak to forum trzymalo mnie przy zyciu, to tu wszyscy mowili, ze
    kiedys to szpitalne zycie sie skonczy i mieli racje, skonczylo sie i jestem
    teraz najszczesliwsza mama na swiecie. Nasz szkrab tez miał laser i jeszcze
    operacyjnie zamykanego bottala i to byl koszmar ale dzis oczka ma zdrowe, nie
    ma zeza ani nic, rozwija sie pieknie, osluchowo dysplazji wcale juz nie slychac,
    tylko borykamy sie jeszcze z niską masa z powodów hormonalnych, ale to juz
    pikus. Nasze dzieci sa dzielne, wiele moga przejsc ale najwazniejsze, ze po tych
    przejsciach pozostają wesole i szczesliwe. Zobacz sobie zdjecia Julki Kici_85,
    to taki usmiechniety i wesoly szkrab, mimo tylu przejsc.
    Trzymaj sie mocno Kasiu. Od tej pory bede codziennie czekac na wiesci od Ciebie
    i trzymac kciuki, zeby dla Was ten szpitalny koszmar tez jak najszybciej sie
    skonczyl.
  • mama_kasia_77 05.08.10, 22:44
    Witaj,
    masz rację,kiedy trafiłam na to forum śledziłam historię Piotrusia przez wiele godzin i była ona jedną z tych,które dawały nadzieję.Twój synek to mały wielki bohater,nie jeden raz podczas czytania miałam w oczach łzy.Może min.dlatego,że wówczas ja też ciągle słyszałam "płuca są tragiczne".Nadal słyszę,że są kiepskie ale dzisiaj te słowa są wypowiadane nieco innym tonem,może dlatego,ze na początku mówiono mi,ze Z TAKIMI płucami musiałby stać się cud żeby chociażby zeszła na CEPAP a jednak się udało.

    Minęły już dwa miesiące naszego pobytu na oddziale i nadal jest ciężko,aktualnie przerabiamy zapalenie płuc,które wcale nam nie pomaga.Ja też widzę wychodzące dzieciaczki,widzę nowe wcześniaczki,które od pierwszego dnia są na własnym oddechu i czasem wyć mi się chce.Bywają dni kiedy to moja maleńka jest spokojna,uśmiecha się kiedy ją tulę ale są też takie dnia jak dzisiaj kiedy prawie cały dzień płakała i tak naprawdę nikt nie umiał mi powiedzieć dlaczego.Miałam ochotę płakać razem z nią,tuliłam,huśtałam,trzymałam smoczek,głaskałam,poprawiałam śpioszki(bo może coś ją gniecie),namiętnie zmieniałam pampersy (bo może przeszkadza jej,ze ma mokro) i nic,ciągle łzy...Chyba wiesz jak wtedy ciężko wyjść z oddziału,a wyjść przecież trzeba bo jest jeszcze Weronika.Dzisiaj miałam właśnie taki dzień i kiedy wróciłam do domu pierwsze co zrobiłam to najpierw ukradkiem sobie poryczałam a potem weszłam na forum,na posty od wszystkich wczesnych mamuś - chciałam po raz kolejny przeczytać,że to się kiedyś skończy.Tego chyba chcę teraz najbardziej na świecie,mieć moją Julkę w domu.

    Pewnie wiesz też jak ciężko patrzeć mi teraz na kobiety wożące w wózkach swoje pulchne dzieciaczki,jak ciężko idąc do Julki przechodzić przez oddział na którym po poradę lekarską czekają przyszłe mamusie z wielkimi brzuszkami,niejednokrotnie narzekające,ze muszą je dźwigać.Ja oddałabym wiele za każdy dodatkowy tydzień "dźwigania brzuszka" ale to się rozumie dopiero w takiej sytuacji w jakiej znalazłyśmy się my.

    Naprawdę cieszę się,ze trafiłam na to forum i dane mi było przeczytać historie takie jak Wasza,one naprawdę dają nadzieję.Oglądam zdjęcia forumowych wcześniaczków bez przerwy i marzę aby moja Julia też była kiedyś takim radosnym szkrabem,mimo tego fatalnego początku...

    P.S.Widziałam ostatnie zdjęcia Piotrusia,które zamieściłaś w innym wątku - masz PRZEŚLICZNEGO synka !!!
    Życzę Wam wszystkiego dobrego i mam nadzieję,że ja też w końcu kiedyś będę mogła napisać "idziemy do domu"!!!!!
  • noname_net 05.08.10, 23:32
    Bedziesz mogla, ja Ci to mówie. Ja osoba, która przeszła tyle "zwrotów akcji" w
    walce o własne dziecko, ze niezły film moglby z tego powstac. Znam te cholerne
    zapalenia pluc, ciągnące sie dniami i tygodniami, te powroty na cepap, respi,
    tlen...ten brak nadziei i pytanie "czy to sie kiedys skonczy?". I tylko tu, a
    nie wsrod lekarzy znalazłam ludzi, którzy powtarzali ja mantre, ze Piterkowi sie
    uda i teraz ja bede to powtarzac Tobie. I nie tylko dlatego, ze nam sie udalo,
    ale dlatego, ze twoja corka walczy juz dlugo i czuje ze to ten typ, który sie
    nie poddajesmile Mam taki w domu i wiem jak wiele jest w stanie zrobic by wygrac
    zycie. A co do mam z duzym brzuchem, mnie wciaz boli ten widok, wciaz oddalabym
    wiele za rozstepy i cellulit byle tylko donosic ciaze. Nadal parze na te
    tlusciochy i mysle sobie- cholera dlaczego ja walcze jak lew o kazde 100 gramow
    i kazdy wcisniety posilek, a moje dziecko w siatkach centylowych "wyglada" na
    5miesieczniaka a ma rok...ale to niewazne, bo to zaden wyczyn byc zdrowym
    dzieckiem , kiedy na wstepie mialo sie 4kg...wyczynem jest walczyc o kazdy
    oddech, zagrac na nosie lekarzom i byc tak wspanialym dzieckiem, chlonącym
    zycie...taka bedzie tez twoja Jula, jestem pewna, bedzie twoim cudem, kazdego
    dnia jak na nią spojrzysz..ten czas nadejdzie, tylko musisz jeszcze troche
    poczekac, miec troche wiecej wiary, jeszcze odrobine wiecej a wszystko sie uda.
    A to, ze placze, ma gorszy dzien, coz, pamietaj, ze "matka zniesie wszystko" i
    ty tez zniesiesz, a ona odwdzieczy sie pieknym usmiechem , moze juz jutro? zyce
    Ci tego...
  • kicius_85 06.08.10, 09:15
    Pomyśl sobie, że za wami już dwa miesiące, Juleńka walczy już dwa
    miesiące to silna i dzielna kruszynka i napewno da rade!!!!
    Jak Jula była w szpitalu naczytałam się wielu historii wcześniaczych
    w których wcześniaki wychodzily do domu w tym okresie w którym
    miałyby się mniej więcej urodzić..
    na początku myślalam że tak będzie z Jula...i jakież było moje
    rozczarowanie kiedy ciągle wisiała na respi...tyle prób wyjęcia rury
    a ona nie dawała sobie rady....wciąż moje łzy...ojjj ile ja ich
    wylalam...i musiałam poczekać dłużej...bo 7 miesięcy kiedy w końcu
    moje dziecko poznało swój dom...
    ale poznało!!!co prawda jeszcze nie chodzimy i mamy rurke tracheo
    ale mam super madrą i dzielną i zdolną córe!!!
    zobaczysz kochana dacie rade...poprostu potrzeba czasu...
    Juleńka dojdzie do siebie i w końcu nadejdzie ten dzien gdy
    przywieziesz fotelik samochodowy do szpitala, wystroisz swoja
    kruszynkę i pokażesz jej jak wygląda świat,..jak wygląda jej dom..

    duzoooo zdrówka!

    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • jolantusia1 06.08.10, 13:38
    Kasiu trzymam za Was kciuki od samego początku jak tu się pojawiłas. Mała walczy
    i to najważniejsze, pamietaj nadejdzie dzień kiedy zabierzesz ją do domu. Ja też
    wyłam jak inne dzieci wychodziły, szybko przybierały na wadze a mój ciągle stał
    w miejscu i ciągle czekaliśmy. Trwało to 3,5 miesiąca. A zobacz Julkę kiciusia,
    albo Zosię traganka, czy Piotruś. Mimo tylu miesięcy w szpitalu, tylu
    przeciwności dali radę. Zosia to dziś super 4 latka rówieśnica mojego młodego
  • kicius_85 10.08.10, 10:07
    kochana odezwij sie co u Julci?
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 10.08.10, 19:34
    Ostatnio nie gościłam na forum zbyt często gdyż ciągle przechodzę coś co jedna z
    pielęgniarek nazwała "kryzysem drugiego miesiąca" czyli coś w stylu "to się
    nigdy nie skończy".Szczerze mówiąc kiedyś czytając historie innych skrajnych
    wcześniaków gdzieś po cichu liczyłam,że Julka w terminie porodu będzie już
    przynajmniej jedną nogą w domu i chyba niepotrzebnie zrobiłam sobie taką
    nadzieję bo kiedy uświadomiłam sobie,że jednak się nie wyrobimy w tym terminie
    to jakoś wybitnie mnie to dobiło...
    Moja córcia w zeszłym tygodniu jakoś niezbyt dobrze się miała,niby nic
    strasznego się nie działo ale moje kochane i spokojne dzieciątko stało się nagle
    nieustannie płaczącym dzieciątkiem,siedziałam u niej jak długo
    mogłam,tuliłam,bujałam a i tak niewiele to dawało-zasypiała na chwilkę a potem
    znów płacz...zapalenie płuc niby się leczyło,mówiono mi że ładnie reaguje na
    leki ale mimo to zwiększyła zapotrzebowanie na tlen,w poniedziałek wystarczało
    jej 30% tlenu,w piątek miała go 44% a i tak zdarzały się alarmy.W piątek pani
    doktor poinformowała mnie,że włączają trzydniową kurację sterydową aby troszkę
    wzmocnić płucka.Sterydy chyba pomogły,w sobotę miała 36% tlenu,w niedzielę 23 a
    wczoraj już 22%.Tak bardzo chciałabym żeby w końcu pozbyła się "słoniowej trąby"
    ale zdaję sobie sprawę,że to nie będzie takie proste...
    Dzisiaj mała miała ciężki dzień,rano badanie okulistyczne a potem okazało się,ze
    zepsuło się wkłucie i niestety zrobienie kolejnego nie było prostą sprawą z
    racji na pokiereszowane i pękające żyłki.Skończyło się na wkłuciu w główce sad.W
    dodatku moja młoda dama jest mistrzynią w wyciąganiu sobie sondy,niestety
    zakładanie już mniej jej się podoba.
    Bardzo bałam się opinii okulisty ale okazało się,że nie jest źle,w karcie
    wpisane:naczynia zwężają się,na obwodzie widoczne blizny po
    laseroterapii,siatkówki przyklejone,stan dobry,do kontroli za miesiąc.Nie
    oznacza to jeszcze,że możemy odetchnąć ale wygląda na to,że wszystko idzie w
    dobrym kierunku.
    Dzisiaj po tych porannych męczarniach spała spokojnie i nie płakała tak dużo jak
    w ostatnich dniach ale jak będzie jutro nie wie nikt.
    Tak bardzo chciałabym ją wziąć do domu,za dwa tygodnie miała przyjść na
    świat...jestem cierpliwa ale tego jednego to ja się chyba nie doczekam sad

  • minkapinka 10.08.10, 22:31
    Oczy, jedna bardzo ważna rzecz, do przodu i z tego należy się cieszyćsmile
    Z płucami po sterydach tez juz lepiej.Będzie dobrze.
    czekamy na dalsze doniesienia.
  • kicius_85 11.08.10, 09:09
    Kasiu zobacz jak Twoja córcia dzielnie walczy, nie poddaje się, więc
    Ty także nie możesz się poddać, jesteś jej siłą..jej wiarą..musisz
    być przy niej i musisz w nią wierzyć kochana!!!!!
    to że wiele wcześniaków wychodzi do domu w czasie kiedy miały by się
    urodzić albo nawet wcześniej nie znaczy ze wczesniaczek który musi
    dłuzej poleżec nie da sobie rady!!!
    Kochana Julcia potrzebuje wiecej czssu niz inne dzieciaki, moja Jula
    jest doskonalym tego przykładem, pomyśl sobie ze i tak jest super
    dzielna bo daje rade na cpapie a nie na respi jak np moja jula.
    co do dodatkowego tlenu..wiesz to normalka ze tak skacze
    zapotrzebowanie na jego ilosc..moja jula jednego dnia miala 22 a
    drugiego 40...no i oczywiscie im dluzej tlen tym dziecko sie
    uzaleznia..
    widzisz moja jula wyszla do domu pod tlenem ale da sie z tym zycsmile
    miala ponad rok jak wreszcie wyłączylismy koncentrator tlenu na
    dobre..
    nie wiem co ci napisac...kazda z nas miala takie chwile jak ty masz
    teraz...ja mialam ich bardzo wiele...ale naprawde jedynym lekarstwem
    jest czas..
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 11.08.10, 09:26
    Oj,mamusie,jakie Wy jesteście dzielne...
    Ja też będę,a przynajmniej się postaram.Dla Julki.
  • karro80 12.08.10, 00:43
    ech, moja ze sterydami zakoczyła dopiero za którymś razem i to po
    terminie porodu, potem jeszcze z miesiąc tlenu i z beznadziejnych
    płuc(cuś w stylu Piterka Agaty, jedno zniszczone drugiego kawałek w
    miarę)osłuchowo poprawiała się błyskawicznie.

    Ja zyłam tymi magicznymi 2 kilogramami co to w tv klepiąwink,a córki
    ywszły do domu z wagą ponad 3, miesiąc po terminie- też się
    łudziłam, że do terminu to wyjdziemy.

    A wiesz co? Mniej więcej przed terminem porodu moje miały klasyczne,
    zwyczajne kolki niemowlęce, dlatego mocno płakaly, jednej pomagały
    esputicony/espumisany, druga w większości na lekach usopokajających,
    więc tu nie wiadomo co pomagało.

    --
    Ale cóż, my, inkwizytorzy, do igrania z ogniem jesteśmy, jak by nie
    patrzeć, przyzwyczajeni...(Piekara)
  • mama-cudownego-misia 12.08.10, 08:42
    Myślę, że w terminie porodu, za te 2 tygodnie, Julcia będzie już
    przynajmniej jedną nogą w domu. Popatrz, waga piękna, z tlenem zeszła
    już prawie do takich wartości, jakie ma powietrze, z oczkami idzie
    wszystko w dobrym kierunku.
    Wiem, że "antenka", jak nazywały wenflon na główce pielęgniarki
    zajmujące się Małgosią, wygląda szokująco. Mojemu mężowi się słabo
    zrobiło na ten widok, praktycznie zemdlał i więcej do szpitala nie
    wrócił.
    Ale przeżyjesz to wszystko, doczekasz się Julci, zobaczysz.
  • aniaa25041982 10.08.10, 17:33
    Ja też jestem mamą wcześniaka. Zuzia urodziła się w 34 tyg. ciąży przez cc z
    wagą 2100 i wzrostem 48 cm. Powodem cc była zagrażająca zamartwica.malutka 12
    dni była w szpitalu najpierw na intensywnej terapii ponieważ miała problemy z
    oddychaniem i wrodzone zapalenie płu. Po 5 dniach przeniesiona została na
    neonatologię. Od urodzenia małej minęło już 11 tygodnia. na razie wszystko jest
    bardzo dobrze. Martwi mnie tylko, że mało chyba za mało je. co trzy cztery godz.
    po 60 , 70 ml. Lekarze mówia, że wszystko jest dobrze bo przybiera na wadze.
    waży 4,5 kg. Pozdrawiam wszystkie mamy wcześniaków
  • olaaa-calineczka 11.08.10, 16:19
    trzymaj sie smilei uwierz mi doczekasz sie dziecia w domusmilea Julcia radzi sobie
    calkiem niezlesmileda rade bo cale forum trzyma kciukismilesmilewiem ze chcialabys juz
    ale w przypadku wsczesniaczkow trza czasu winkja na Maje czekalam prawie 6 mies
    ale sie doczekalamsmiletrzymamy kciuki smile
    --
    Majeczka smile
  • tolka11 11.08.10, 19:45
    Wiesz ja sobie myślę tak: wiem jak to jest czekać. Jak człowiek juz
    nie może, już nie ma siły. Ale pomyśl sobie, ze trzymają twojego
    maluszka, żeby w jak najlepszym stanie można go było zabrać do domu.
    Ja też tak chciałam i strasznie o tym marzyłam. I wzięłam mojego
    chłopczyka do domu 2 tygodnie przed terminem narodzin. Oddali mi go,
    bo byli bezradni. Nic nie potrafili już zrobić.
    Więc tobie życzę siły na przetrwanie tego czasu, siły i nadziei.
    trochę później, ale z lepszym startem
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
  • noname_net 11.08.10, 22:06
    Kasiu to nie jest tak,z e dzieci wychodza w terminie porodu, fakt, niektórym sie
    udaje, ale my jestesmy mamami skrajnych, najbardziej niedojrzałych
    wczesniaczków, pomysl sobie, ze na najfajniesze dzieci trzeba poczekac, bo
    zwykle mozna miec od rekismilesmile
  • polaa27 12.08.10, 00:22
    Fajny ten tekst o tym czekaniusmile Podoba mi się i chyba go sobie zawłaszczę na
    potrzeby własnej filozofiismile

    My wyszliśmy w terminie porodu ze szpitala, a nawet 1 dzień wcześniej, będąc
    skrajnym wcześniakiem, hypotrofikiem (30tc, 630g). Ale wracaliśmy do niego
    jeszcze na 2 operacje, a i teraz (prawie 2 lata) problemów zdrowotnych nie
    ubywa, ale przybywa niestety. Także nie ma tu żadnych reguł.
  • ada-15 12.08.10, 09:55
    Zgadzam się z moją poprzedniczką, że z wiekiem problemów nie ubywa
    ale najcenniejsze są chwile i radości z naszymi dziecmi.Jeszcze
    trochę i ty będziesz spacerowac ze swoją córeczką i tulic ja w
    ramionach w domu.
  • mama_kasia_77 12.08.10, 18:21
    Mamusie,nawet sobie nie wyobrażacie co ja przeżyłam,jaki szok.Aż jedna z
    siostrzyczek zapytała czy dać mi krzesło bo nogi mi się trzęsły.Wchodzę na
    oddział,myję sobie spokojnie ręce,odkażam,odwracam się i widzę dziecko,nie moje
    - to pierwsza myśl ale skoro nie moje to dlaczego ma karteczkę z moim nazwiskiem
    nad głową?
    Moja Julka zalicza dzisiaj pierwszą próbę oddychania bez CEPAP-u!Po raz pierwszy
    od bardzo dawna zobaczyłam moje dziecko bez czapki,maseczki i gazików na
    twarzy,uwierzcie mi - łzy szczęścia w oczach...wszystkie siostry się zbiegły
    żeby zobaczyć moją reakcję.Boję się jeszcze cieszyć bo czasem jest tak,ze
    pierwsza próba się nie uda...ale na razie radzi sobie.Wprawdzie efektem 2,5
    miesiaca na tlenie jest tlenozależność więc ma nieopodal buźki rureczkę z tlenem
    ale ponoć jest dobrze.Poza tym dostała dzisiaj 20 ml mleka w butelce,uprzedzono
    mnie,że zanim ona to zje może minąć godzina a kiedy wsunęłam jej smoczek do ust
    usłyszałam tylko chliiiiip i mleka nie było.Wszyscy byliśmy w szoku,żeby jej nie
    męczyć pozostałe 30 dostała sondą ale jak jej dalej tak będzie szło to za jakiś
    czas ilości butelkowe zostaną zwiększone.Jestem z niej taka dumna,na takie
    chwile warto czekać.
  • jolantusia1 12.08.10, 18:30
    no i kolejna super wiadomość. Zuch dziewczyna
  • mama-cudownego-misia 12.08.10, 19:06
    Same dobre wieści na forum dzisiaj smile
  • aska1972 12.08.10, 20:55
    Cieszę się razem z Tobą. Mogę nawet napisać: wiem co czujesz wink

    --
    Joanna +9
    www.jantarnawski.pl - pomoc dla Jasia
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • ag0000 12.08.10, 21:01
    Kolejna miła wiadomość smile szczerze się ciesze razem z tobą smile
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • bootylicious1985 12.08.10, 21:30
    niezła z niej wojowniczka!!! brawo! oby tak dalej smileogromnie się
    cieszę smile
    --
    Alicja, 35/36 hbd, 10/11/2009, 2670 gr., 52 cm. smile
  • nastjaa 12.08.10, 21:32
    O ja, ale fajnie smile
    A widzisz, pisałam Ci ostanio, że Twoja córcia jest bardzo dzielna smile
    (i o kryzysie drugiego miesiąca też pisałam wink )
  • mama_kasia_77 14.08.10, 15:02
    Dziękuję Wam za ciepłe słowa i trzymane kciuki,od razu widać,że macie
    doświadczenie bo sprawdza się to co "przepowiadacie".Dzisiaj już 3 dzień
    oddychamy bez cepapu i saturacje naprawdę niezłe.Mam nadzieję,że wkrótce
    pozbędziemy się także ruki z tlenem,która jeszcze spoczywa w okolicy
    główki...Wiem,że na wszystko trzeba czasu ale to już tak jest,że apetyt rośnie w
    miarę jedzenia smile
  • kicius_85 14.08.10, 16:55
    no widzisz Kasienko Twoja córcia jest dzielniejsza i silniejsza niz
    sobie wyobrazaszsmile))
    czasem zdarza sie tak ze wczesniaki wracaja na cpap ale mysle ze
    jula sobie poradzismile
    duzo zdrowka
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • misiekjasiek 14.08.10, 19:25
    No widzisz, jak fajnie smile
    Teraz przechodzicie etap tlenozależności, ja mam dwa różne
    doświadczenia w tej "dziedzinie".
    Jaś potrzebował tlenu nawet po wyjściu do łóżeczka, w sumie przepływ
    był niewielki (koniec końców tylko 0,5) z tym, że nie tyle co
    potrzebował wspomagania, bardziej musiał słyszeć syk. Czuł się
    bezpieczniej. Rurka szybko poszła w odstawkę, chociaż zdarzały się
    spadki saturacji. O dziwo, saturacja rosła przy jedzeniu (a zawsze
    słyszałam, że spada, że dziecko się meczy - to się nie sprawdziło
    ani u Jaśka ani u Micha)
    Michaś z kolei swoją tlenozależność przeszedł ciężej, na tyle, że
    musiał wyjść do domu z tlenem. Ale nie ma tego złego... wreszcie z
    niego zszedł, chociaż czasami bałam się, że to nie nastąpi. Dla mnie
    ulgą był moment, gdy dostał na Polankach kaniulę donosową. Na
    Klinicznej (w naszym macierzystym szpitalu) leżał pod budką tlenową
    i każde wyjęcie kończyło się saturacją na poziomie 50, więc Misiu po
    porstu się męczył. Z kaniulą mogliśmy się przytulać, mogliśmy
    normalnie funkcjonować.
    Także jak widzisz różnie to bywa, ale przez wszystko da się przejść.
    Ja po cichu myślę, że Was czeka ten pierwszy scenariusz wink
    Powodzenia, trzymam kciuki!
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • mama-cudownego-misia 14.08.10, 20:24
    > Mam nadzieję,że wkrótce
    > pozbędziemy się także ruki z tlenem,która jeszcze spoczywa w
    okolicy
    > główki...
    Wiesz, może być tak, ze pozbędziecie się jej dopiero z respiratorem.
    Małgosia na OIOMie miała super sprzęt, ale na patologii zapakowali ją
    do starego grata i ten tlen musiał tam być, bo wentylacja "pudełka"
    była niewystarczająca. Zresztą to był wynalazek: rurka z tlenem szła
    do kubka z solą fizjologiczną ustawionego w rogu inkubatora, a że
    dzieć pełzał po całym pudełku, bez przerwy toto wywracał i
    rozmontowywał smile
  • mama_kasia_77 14.08.10, 23:51
    Drogie mamy,dziękuję za Wasze wpisy,miło wiedzieć,ze ktoś jeszcze w ten post
    zagląda.
    Po prawie trzech miesiącach na OIOM-ie wiem już trochę jak to u wcześniaków
    wygląda i liczę się z tym,że Jula może jeszcze nie rozstać się z tlenem.Wiem,że
    może wrócić na CEPAP,zdaję sobie sprawę,że tlenozależność może jeszcze trochę
    potrwać ale jestem teraz mamą wcześniaka,który miał bardzo słabe rokowania a
    mimo to jakoś powoli brniemy do przodu.Jestem mamą,dumną z tej małej
    istotki,która nie poddała się nawet wtedy kiedy ja w nią zwątpiłam.I nawet gdyby
    czekał nas powrót na CEPAP to i tak będę dumna,że chociaż jakiś czas wytrwała
    bez niego bo przecież tyle razy słyszałam,że "to" się nie uda,że jeśli w ogóle
    zejdzie z respiratora to będzie cud...
    Ciągle jeszcze się o nią boję,to przecież OIOM,tam może zdarzyć się wszystko ale
    gdzieś tam po cichu myślę o tym jak cudownie będzie kiedyś zabrać ją do domu.

  • jolantusia1 15.08.10, 08:15
    kochana nasze dzieci potrafią niesamowicie zaskakiwać (czego zresztą sama już
    doświadczyłaś) i momentalnie zabiorą jej rurę z tlenem a ona da radę. A potem to
    już tylko krok od domu. Podobnie było z moim, pani dr powiedziała mi w
    poniedziałek że j będzie ok to pod koniec tygodnia do domu a wypisała małego
    tego samego dnia. Życzę żeby ten dzień nadszedł jak najszybciej. Pozdrawiam
  • mama_kasia_77 20.08.10, 17:00
    Mamusie,muszę się pochwalić - od niedzieli a więc już prawie tydzień moja Julka je z butelki całą porcję,całe 50 ml i zajmuje jej to nie więcej niż 3 minuty smile.Sonda poszła w zapomnienie,każda porcja mleka znika co do kropelki.Wprawdzie na czas karmienia przy buzi ląduje jeszcze rureczka z tlenem ale tlen jest na minimalnym przepływie więc pani doktor powiedziała,ze już niedługo się z nim pożegnamy.Pożegnałyśmy tą ostatnią infekcję(tfu,tfu żeby nie zapeszyć),nie ma już żadnych wkłuć,od dwóch dni leży w łóżeczku i zaczyna wyglądać jak miniaturowy bobasek.Jestem z niej taka dumna...
  • ag0000 20.08.10, 18:23
    Pewnie że jest z czego być dumnym I gratuluję postępów u córci smile

    pamiętam jak moja Aniula wylądowała w łóżeczku smile trzeba ją było w nim szukać a ile miała na sobie warstw ubranek i kocyków big_grin
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • nastjaa 20.08.10, 21:54
    Super smile Mała dzielniacha smile
    Fakt, że jak dzidzius jest już bez tego całego sprzętu to robi się
    tak lekko na duszy smile

    A jaka waga???
  • mama_kasia_77 20.08.10, 22:37
    Waga 2340g.Co do tego "lekko na duszy" to szczera prawda smile
  • jolantusia1 20.08.10, 22:50
    hej to szykuj wszystko w domu bo jak tylko odstawicie tlen to do domu. Super
    wiadomości a i waga niczego sobie
  • nastjaa 20.08.10, 22:53
    Ojej, to waga juz też super smile
    No nie chcę zapeszać, ale to chyba już ostatnia prosta przed
    wyjściem do domku, co ?? smile Wspominają juz Wam coś o wypisie?
  • kicius_85 21.08.10, 14:56
    no to julka pieknie zaskoczylasmile
    to coraz blizej domku jestescie supersmile
    kiedy mialas termin porodu?
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • minkapinka 23.08.10, 09:46

    Jak to fajnie, ze tak fajnie smile Byłam odcięta od netu, cieszę się, ze
    wszystko idzie w tak dobrym kierunku smile.
  • aska1972 20.08.10, 23:01
    Ale super! Cieszę się, że idziecie do przodu. No i to jedzenie... fiu fiu. Zuch
    dziewczynka. Ucałuj ją mocno od forumowej cioci.

    --
    Joanna +9, Róża 30 tc, 1400g.
    www.jantarnawski.pl - pomoc dla Jasia
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • karro80 21.08.10, 00:44
    Fajnie, cosmile?
    --
    Ale cóż, my, inkwizytorzy, do igrania z ogniem jesteśmy, jak by nie
    patrzeć, przyzwyczajeni...(Piekara)
  • mama_kasia_77 23.08.10, 17:16
    Julka od wczoraj nie jest już "mieszkanką" OIOM-u!!!!!Wczoraj w południe została
    przeniesiona na patologię noworodka zwaną "przedszkolem".Boję się jeszcze
    cieszyć bo lojalnie uprzedzono mnie,że czasem jeszcze dzieci wracają na
    intensywną,zresztą miałam taki przykład ostatnio,po czterech dniach wróciła na
    intensywną koleżanka Julki bo pojawiła się jakaś bakteria.Rureczkę z tlenem
    jeszcze mamy ale aby ułatwić nam rozstanie się z nią Jula ma 3 razy na dobę
    inhalacje na płucka.Oby na nią zadziałały bo wtedy to już tylko krok...

    Powoli zacznę chyba kompletować wyprawkę...
  • malutka552.2 28.08.10, 21:08
    Gratulacje oby tak dalej, trzymamy kciuki.A co u Was
    nowego?.Pozdrawiam
  • kicius_85 29.08.10, 09:31
    Kasienko domyslam sie ze nie piszesz bo siedzisz non stop z malasmile
    kiedy do domku?
    ila julcia juz wazy?
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 29.08.10, 10:41
    Witajcie, to prawda - nie bywam częstym gościem na forum bo spędzam z Julcią
    tyle czasu ile jestem w stanie,zresztą na patologii rodzice są jak najbardziej
    pożądani ponieważ nie dostaną dzieciaczka do domu dopóki wszyscy nie będą
    pewni,ze poradzą sobie z jego pielęgnacją i karmieniem.Julka jest w
    "przedszkolu" już tydzień,je 8 razy po 55 ml z butli,zjada ślicznie chociaż
    kiedy ja biorę ją na ręce to zdarza jej się drzemka i czasem taki posiłek u
    mamusi trwa troszkę dłużej niż kiedy karmią siostry.Według danych na piątek
    ważyła 2720,jeszcze przez 4 dni ma inhalacje,mające pomóc jej uwolnić się od
    rurki z tlenem.Jeszcze nie wiadomo kiedy opuścimy szpital,nikt nie chce nam nic
    obiecywać bo wiedzą jak wielkie byłoby rozczarowanie gdyby coś się
    pochrzaniło.Tak bardzo chciałabym już niedługo zabrać ją do domu,wczoraj powinna
    się urodzić a ona ma już skończone 3 miesiące...ehh życie...
  • minkapinka 29.08.10, 21:34
    To dobrze, ze Julcia ma apetycik, cieszyłam sie kiedy po wyjsciu ze
    szpitala moje dziecię jadło 40ml smile
    Jak z oczkami?
  • mama_kasia_77 02.09.10, 19:37
    minkapinka napisała:

    > To dobrze, ze Julcia ma apetycik, cieszyłam sie kiedy po wyjsciu ze
    > szpitala moje dziecię jadło 40ml smile
    > Jak z oczkami?

    Julka apetyt ma chociaż zdarzają się dni kiedy trochę marudzi,jak to określiła
    jedna z sióstr "ona jest już duża i rządzi smile".Jest najstarszym i w tej chwili
    "największym"wcześniakiem na oddziale (waga na wtorek 2920) więc faktycznie jest
    już znacznie bardziej aktywna niż pozostałe dzieciaczki.Jeśli chodzi o oczy to
    po laserze miała dwie kontrole,pierwsza 4 dni po zabiegu więc niewiele było
    widać,druga tydzień później z opisem "siatkówki przyklejone,naczynia zwężają
    się,na obwodzie blizny po laseroterapii".Za niecały tydzień kolejna kontrola
    której,co tu kryć, bardzo się boję...
    No i jeszcze ten tlen,niby na minimalnym przepływie ale nie mogę się doczekać
    kiedy nie będziemy już przykute do ściany...
  • joann.a1974 02.09.10, 23:29
    Witaj, Kasiu, przeczytałam Twoją historię, i historię zmagań Twojej córci.
    Dziękuję za ciepłe słowa. Wszystkie te nasze historie, choć są nieco inne w
    detalach, mają wiele wspólnego - przede wszystkim nasz lęk, niepewność, ale i
    silną wiarę i nadzieję, że musi być wreszcie dobrze, że będzie dobrze...
    My z Hanią jesteśmy dopiero na początku drogi... I także będę trzymać z całej
    siły kciuki za Twoją dziecinkę, mam nadzieję, że niedługo przeczytam o powrocie
    Julii do domu... będę także uważnie śledzić Wasze dalsze losy, mając nadzieję,
    że Hania poradzi sobie równie dobrze w pokonywaniu wcześniactwa.
    Serdecznie pozdrowienia, dużo sił i tylko dobrych wieści...

    --
    Joanna, mama Hani i Poli(Aniołek Stróż Hani), 24 tc.
  • mama_kasia_77 04.09.10, 10:16
    Dzisiaj mam doła giganta,od rana tylko siedzę i ryczę.To już trwa tak długo...od
    maja dzień w dzień jeżdżę do szpitala karmię,przewijam,przytulam i tyle.A ja już
    chcę moją córeczkę do domu,chcę ją mieć koło siebie i przytulać wtedy kiedy
    czuję taką potrzebę a nie wtedy kiedy mi pozwolą...Wczoraj Pani doktor
    powiedziała mi,że inhalacje nie pomogły,że Julka nadal jest tlenozależna i że
    wydaje jej się,ze w ostatnich dniach nawet nieco bardziej niż wcześniej...dla
    mnie to było dziwne bo ostatnio biorąc ją na ręce zostawiałam rurkę z tlenem w
    łóżeczku a Julka miała saturację 92-94 i nawet jeśli na chwilkę spadała na 85 to
    szybko znów szła w górę więc wydawało mi się,ze jest lepiej...No ale ja nie
    jestem lekarzem,jestem tylko matką wczesniaka, jednego z wielu na oddziale i
    pozostaje mi zdać się na wiedzę lekarzy.Poza tym wczoraj Julka marudziła przy
    jedzeniu więc na poniedziałek rozpisane ma badania bo a rusz to początek jakiejś
    infekcji...
    A żeby tego było mało,guzek,który od lat mam na tarczycy,do tej pory
    monitorowany ale bez żadnych zmian - zaczął teraz rosnąć w zastraszającym
    tempie.Wczoraj miałam robioną kolejną biopsję- do czwartku czekanie na wynik,w
    dodatku węzły chłonne powiększone a więc decyzja lekarza -operacja natychmiast
    zanim będzie za późno...
    A ja oczywiście ryczę bo w domu mąż,który pracować musi,córcia w
    przedszkolu,druga córcia w szpitalu i jak oni wszyscy sobie poradzą?Jak ja
    sobie poradzę z niemożliwością odwiedzin u Julki?Ja nie dam rady u niej nie być sad
    Wiem,ze są większe problemy w życiu ale dla mnie teraz to co się dzieje to już
    chyba za dużo,wstaję rano z łóżka i czuję się jak 90-letnia staruszka,jestem już
    tak bardzo zmęczona...
    Wybaczcie to marudzenie ale zawsze byłam pogodną osobą a teraz,jakiś ogromny
    ciężar przygniata mnie do podłogi...
    Poryczę sobie teraz trochę,tyle mi zostało...
  • minkapinka 04.09.10, 10:36
    Kasiu, jestem przekonana, ze wszystko się dobrze ułoży, jeszcze tylko troszkę czasu potrzebujecie.
    Przytulam mocno i życzę zdrowia i duzo sił Tobie i Julci. Dbaj o siebie. Kiedy ta operacja?
  • mama_kasia_77 04.09.10, 10:41
    Minkapinka,dziękuję za ciepłe słowa...właśnie tych sił zaczyna mi już brakować i
    wstyd mi,ze taka jestem słaba...
    Termin operacji będzie wyznaczony w ciągu najbliższych dwóch tygodni,po
    otrzymaniu wyniku biopsji dostanę skierowanie na chirurgię i tam wyznaczony
    zostanie termin.Od mojej Pani doktor usłyszałam tylko -jak najszybciej,nie ma na
    co czekać...sad
  • aska1972 04.09.10, 11:28
    Ojej, Kasiu, przytulam mocno.
    Wiesz, ja też mam doła związanego z jeżdżeniem do szpitala i tym ciągłym czekaniem. Wiem, że jeżdżę krócej niż Ty, ale właśnie brakło mi sił. Moja Różyczka nadal jest na OION-ie, chociaż sama oddycha, pięknie je pierś, ale przy butelce ma spadki saturacji. Chcę żeby ją przenieśli na patologię, bo już wykańczam się psychicznie na tym OION-ie. Tam są takie chorutkie i maleńkie dzieci, a ostatnio jedno zmarło. Róża tam nie pasuje. Też bardzo chcę ją w domu a tu ani widu ani słychu o wyjściu.
    Też ostatnio więcej ryczę, bo cóż... Tylko tyle mi zostało. Więc łączę się z Tobą, razem raźniej wink
    Kasiu, trzymaj się jakoś. Musisz iść na tę operację szybko, żeby mieć to za sobą zanim Julcia wyjdzie.
    Będę się modlić, żebyś szybko wyzdrowiała.
    I dużo siły Ci życzę smile
    P.S. Ja w ramach terapii dla siebie postanowiłam pomalować przedpokój. Polecam wink
    --
    Joanna +9, Róża 30 tc, 1400 g.
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1814015,2,1.html
  • mama_kasia_77 05.09.10, 09:29
    aska1972 napisała:

    > Ojej, Kasiu, przytulam mocno.
    > Wiesz, ja też mam doła związanego z jeżdżeniem do szpitala i tym ciągłym czekan
    > iem. Wiem, że jeżdżę krócej niż Ty, ale właśnie brakło mi sił. Moja Różyczka na
    > dal jest na OION-ie, chociaż sama oddycha, pięknie je pierś, ale przy butelce m
    > a spadki saturacji. Chcę żeby ją przenieśli na patologię, bo już wykańczam się
    > psychicznie na tym OION-ie. Tam są takie chorutkie i maleńkie dzieci, a ostatni
    > o jedno zmarło. Róża tam nie pasuje. Też bardzo chcę ją w domu a tu ani widu an
    > i słychu o wyjściu.
    > Też ostatnio więcej ryczę, bo cóż... Tylko tyle mi zostało. Więc łączę się z To
    > bą, razem raźniej wink
    > Kasiu, trzymaj się jakoś. Musisz iść na tę operację szybko, żeby mieć to za sob
    > ą zanim Julcia wyjdzie.
    > Będę się modlić, żebyś szybko wyzdrowiała.
    > I dużo siły Ci życzę smile
    > P.S. Ja w ramach terapii dla siebie postanowiłam pomalować przedpokój. Polecam
    > wink


    Asieńko,więc poryczymy sobie razem bo naprawdę razem raźniej.To chyba to
    czekanie tak nas dobija nie mówiąc już o tej paskudnej pogodzie...Niemal
    codziennie jakieś dzieciaczki wychodzą do domu a nas ciągle dobre wieści omijają
    szerokim łukiem...
    Życzę Ci Asieńko żeby Róża jak najszybciej znalazła się na patologii,ona
    faktycznie nie pasuje już na intensywnej,przecież na patologii może mieć
    podłączonego pulsiaczka i spokojnie poczekać aż spadki saturacji podczas
    jedzenia odejdą w zapomnienie.
    Trzymam za Was kciuki,bądźcie dzielne,obydwie.
    Ja w ramach terapii namiętnie sprzątam smile,wszystko po kolei,wszystkie szafki i
    szafy...
  • misiekjasiek 04.09.10, 11:33
    Kasia, czy ja dobrze wyczytałam, że Twoja córcia waży już prawie 3 kg?
    Jest zdrowa, tak? "Zdrowa" tzn. bez infekcji, nie dostaje żadnych antybiotyków, kwestia
    problematyczna to tylko tlenozależność? Je samodzielnie, z butli?
    Dziwię się, że lekarze nie rozpatrują możliwości wyjścia do domu z tlenem, przecież sama
    tlenozależność nie jest powodem, dla którego trzeba trzymać takie duże dziecko na OIOMie!
    Już o tym pisałam, ale moi chłopcy byli tlenozależni, Jaś poradził sobie jeszcze w szpitalu. Michaś miał
    ogromne spadki saturacji (to co piszesz, 85 była czasami NA TLENIE i dużym przepływie; zdarzały się
    spadki nawet do 50 i to w parę sekund po wyjęciu spod butli tlenowej), ale pomimo tego nasza dr i tak
    podjęła decyzję, żeby malego przetransportować do innego szpitala i przygotować go do wyjścia do
    domu. Z koncentratorem tlenu.
    W naszym macierzystym szpitalu wszyscy mi powtarzali, że oni już nic nie zrobią i szkoda trzymać
    dziecko, niedługo zacznie im gaworzyć i to bez sensu, skoro są inne metody.
    Ostatecznie wylądowaliśmy w innym szpitalu, gdzie po tygodniu (w sumie walczyłam o to), wróciliśmy
    do domu karetką. Pulsoksymetr, koncentrator tlenu, butla tlenowa z nawilżaczem, kaniule donosowe -
    to była nasza wyprawka. Oczywiście za wszystko słono płacisz, ale nie ma takiej kasy, której nie
    dałabym za możliwość bycia z dzieckiem.
    Od razu po przyjeździe pierwszy spadek saturacji, dziadek z tego całego przerażenia usiadł na
    przewodzie, takie sytuacje zdarzały się często. Nieprzespane pierwsze noce, czuwanie przy małym i
    histeria na każdy dźwięk pulsoksymetru. Mogliśmy poruszać się tylko na odległość przewodu, z łóżeczka
    do przewijaka i z łóżeczka do naszego łóżka. Przeżyliśmy awarię pulsoksymetru, brak prądu (słynna
    zima 2010) i tysiące myśli, że to się nigdy nie skończy.
    Ale byliśmy w domu, cała nasza 4 i to było najważniejsze.
    Dziwię się, że u was nie ma podobnego scenariusza, dziecko nawet przy minimalnym przepływie może
    długo wisieć na tlenie. Zamiast tych 2-3 tygodni w szpitalu, moglibyście już być spokojnie w domu.
    Pogadaj z lekarzami, zapytaj o taką ewentualność.
    I nie łam się, kobieto, za Wami najgorsze, przed Wami końcówka...

    PS. Znam wcześniaki, które wychodziły z koncentratorem "na wszelki wypadek", gdzie saturacja
    nieznacznie spadała przy karmieniu.
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • misiekjasiek 04.09.10, 11:46
    No, jak zwykle standardowo drugi post, mam nadzieję, że MCM mnie nie wyklnie tongue_out

    Zapomniałam o najważniejszym.
    Kasia, pisałaś o "przykuciu do ściany", czy mała leży pod budką tlenową z rurką, czy ma kaniulę,
    ewentualnie maseczkę? Jak to wygląda?
    Widzisz, u nas na OIOMie Michaś był pod budką z rurką, co znacznie utrudniało kontakt. Nie można
    było go wziać na ręce, kąpiel trwała sekundę. Michaś siniał przy każdej czynności. To było bardzo
    uciążliwe. Karmienie polegało na kładzeniu butli pod bródkę, bo na rękach było niemożliwe. Raz tylko
    spróbowałyśmy go nakarmić na rękach i więcej prób nie było, no cóż, byliśmy baaardzo blisko
    intubacji... Po przewiezieniu do drugiego szpitala i założeniu kaniuli, mogłam Miśka pierwszy raz wziąć
    swobodnie na ręce, mogliśmy bez problemu się przytulać i karmić, o kąpieli nawet nie mówię. Całkiem
    inne życie, chociaż tylko na odległość przewodu.
    Z kolei Jaś poradził sobie w szpitalu, nie musiał mieć budki, tylko sam przewód. Ale wiesz, trwało to
    tydzień, dwa i mały doszedł do siebie. Do domu wyszedł 3 tygodnie szybciej niż Michaś i nikt nie
    patrzył na to, że "bracia i wyjdą razem" - a wiem, że takie praktyki jeszcze się stosuje.
    Kontakt z dzieckiem w tym momencie jest najważniejszy, jeśli nie ma żadnych infekcji powinni jak
    najszybciej puścić ją do domu. Sama widzisz, że powoli masz wszystkiego dosyć i brakuje Ci motywacji.
    Dla Waszego dobra porozmawiaj z lekarzem prowadzącym, może uda się wypracować jakiś kompromis.
    Do okulisty można jeździć z tlenem bez problemu, nie trzeba kwitnąć w szpitalu.
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • mama_kasia_77 05.09.10, 09:43
    misiekjasiek napisała:

    > Kasia, czy ja dobrze wyczytałam, że Twoja córcia waży już prawie 3 kg?
    > Jest zdrowa, tak? "Zdrowa" tzn. bez infekcji, nie dostaje żadnych antybiotyków,
    > kwestia
    > problematyczna to tylko tlenozależność? Je samodzielnie, z butli?
    > Dziwię się, że lekarze nie rozpatrują możliwości wyjścia do domu z tlenem, prze
    > cież sama
    > tlenozależność nie jest powodem, dla którego trzeba trzymać takie duże dziecko
    > na OIOMie!

    Julka waży 3020,na dzień dzisiejszy je z butli i nie ma żadnego leczenia.Pisze
    "na dzień dzisiejszy" bo ostatnio właśnie zaczęła tego jedzenia odmawiać,ponoć
    często nie dojada i jutro będzie miała robione badania czy przypadkiem coś się
    tam nie rozwija...Powiem szczerze,ze nie pytałam o możliwość wyjścia z tlenem
    choćby z tego prostego powodu,ze odkąd jesteśmy z Julią na patologii nie było
    jeszcze pani doktor prowadzącej-akurat trafiliśmy na jej urlop i do tej pory
    rozmawiałam zawsze z doktor zastępującą ją...Jeśli chodzi o "przywiązanie do
    ściany",to nie jest takie dosłowne przywiązanie Julka nie ma żadnej maseczki,po
    prostu w łóżeczku obok Julki leży mały wężyk z którego wypływa tlen.Pisałam o
    przywiązaniu bo tak naprawdę na mogę wziąć ją na ręce ale tylko siedząc pod
    ścianą bo taki był zasięg węża.Przewijanie odbywało się w łóżeczku bo do
    przewijaka rurka nie sięgała...Teraz Julka ma tlen na minimalnym przepływie i
    nie jest tak tragicznie bo kiedy chociażby do badania jest zabierana na
    przewijak rurka z tlenem zostaje w łóżeczku i saturacja w miarę,ok 92.Ale mimo
    wszystko ta rureczka ciągle w pogotowiu...
    Poczeka jeszcze chwilkę,zobaczę jakie będą wyniki badań,zobaczę jak będzie z tym
    jedzeniem.Jeśli faktycznie tylko tlen trzymałby nas w szpitalu to zapytam...

    Dziękuję za wszystkie dobre słowa,one zawsze dają mi kopa przynajmniej na
    kolejne kilka dni...
  • kicius_85 04.09.10, 11:45
    kasienko co do tlenu...dziecko im dluzej pod tlenem tym bardziej jest tlenozalezne...nasza jula
    wyszla do domu pod tlenem po swoich urodzinach powoli zaczela z niego schodzic bardzo pomogly
    spacery z butla pod wozkiem i pulsoksymetrem..wylaczalismy na tlen dopuki saturacje nie spadaly
    nizej niz 85 to nie wlaczalismy...pomagalo tez czeste wietrzenie
    oczywiscie wiesz ze dziecko na tlenie nie powinno miec sat 99????bo wtedy jest za duzo dobra sat
    na tlenie to 94-96

    a co do twojego zdrowia muisisz byc dzielna pomodle sie za ciebie


    nie nocujesz u malej w szpitalu?
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 05.09.10, 09:47
    kicius_85 napisała:

    > kasienko co do tlenu...dziecko im dluzej pod tlenem tym bardziej jest tlenozale
    > zne...nasza jula
    > wyszla do domu pod tlenem po swoich urodzinach powoli zaczela z niego schodzic
    > bardzo pomogly
    > spacery z butla pod wozkiem i pulsoksymetrem..wylaczalismy na tlen dopuki satur
    > acje nie spadaly
    > nizej niz 85 to nie wlaczalismy...pomagalo tez czeste wietrzenie
    > oczywiscie wiesz ze dziecko na tlenie nie powinno miec sat 99????bo wtedy jest
    > za duzo dobra sat
    > na tlenie to 94-96
    >
    > a co do twojego zdrowia muisisz byc dzielna pomodle sie za ciebie
    >
    >
    > nie nocujesz u malej w szpitalu?


    Kasieńko,nie nocuję u małej z prostego powodu - mam w domu drugą córcię,której
    staram się nie zaniedbywać chociaż czasem mam wrażenie,że słabo mi to wychodzi..
    Dziękuję Ci,Kochana, za wsparcie.Postaram się być dzielna ale jak długo jeszcze
    dam radę?
  • joann.a1974 04.09.10, 13:15
    Kasiu, trzymaj się dzielnie, myślę ciepło o Tobie, trzymam kciuki z całej siły.

    --
    Joanna, mama Hani i Poli(Aniołek Stróż Hani), 24 tc.
  • noname_net 04.09.10, 16:11
    Kasiu, dziewczyny napisaly Ci juz wszystko co mozna napisac, ja sie zgadzam z
    nimi i wiem jak ciezko zniesc to czekanie, ale musisz jeszcze odrobine
    cierpliwosci wykrzesac, wiem, ze jest trudno, wiem, ze serce sie kraje, wiem, ze
    masz juz dosc tego szpitalnego zycia, wiem, tez ze jak sie w koncu doczekasz to
    bedzie wspaniale, lepiej niz teraz sobie wyobrazasz, bedziesz kazdego dnia
    dziekowac za cud jakim jest twoje dziecko i naprawde warto na to szczescie czekac!
  • mama_kasia_77 05.09.10, 09:53
    noname_net napisała:

    > Kasiu, dziewczyny napisaly Ci juz wszystko co mozna napisac, ja sie zgadzam z
    > nimi i wiem jak ciezko zniesc to czekanie, ale musisz jeszcze odrobine
    > cierpliwosci wykrzesac, wiem, ze jest trudno, wiem, ze serce sie kraje, wiem, z
    > e
    > masz juz dosc tego szpitalnego zycia, wiem, tez ze jak sie w koncu doczekasz to
    > bedzie wspaniale, lepiej niz teraz sobie wyobrazasz, bedziesz kazdego dnia
    > dziekowac za cud jakim jest twoje dziecko i naprawde warto na to szczescie cze
    > kac!


    Wiem,Agatko,że warto czekać.Ciągle sobie to powtarzam,to po prostu zmęczenie
    życiem "na biegu".
    Ale kocham moją Julię i wytrzymam to dla niej.Bo ona wytrzymała juz znacznie
    więcej,dla nas wszystkich...
  • mama_kasia_77 05.09.10, 10:01
    joann.a1974 napisała:

    > Kasiu, trzymaj się dzielnie, myślę ciepło o Tobie, trzymam kciuki z całej siły.
    >

    Dziękuję Asiu,ja tez o Was myślę.Kiedyś obie będziemy cieszyć się swoimi
    córciami,zobaczysz...
  • mama-cudownego-misia 04.09.10, 17:40
    sad
  • nastjaa 05.09.10, 00:19
    Jak piszesz co teraz czujesz to jak bumerang wracają moje odczucia sprzed roku. Mogę Cię jedynie
    pocieszyć, że kiedyś to się skończy. Ja po roku już naprawdę malo co pamiętam smile A Twoja córcia
    jest bardzo dzielna smile Moja mimo, że wyski tc, bo aż 29, no waga ciut niska wink, bo 870 gramów
    spędziła 110dni na intensywnej terapii, na patologię nie trafiła bo w tydzień stan zdrowia tak bardzo
    sie poprawil, że od razu wyszlyśmy do domku. Ale prawie 3 miesiące była w bardzo ciężkim stanie
    (koszmar zaczal się w 3 tygodniu jej życia), ja myślałam, że oszaleję. A tertaz mam w domu
    cudowną 14-miesięczną córeczkę big_grin Trzymam za Waskciuki smile
  • mama_kasia_77 05.09.10, 09:59
    nastjaa napisała:

    > Jak piszesz co teraz czujesz to jak bumerang wracają moje odczucia sprzed roku.
    > Mogę Cię jedynie
    > pocieszyć, że kiedyś to się skończy. Ja po roku już naprawdę malo co pamiętam :
    > ) A Twoja córcia
    > jest bardzo dzielna smile Moja mimo, że wyski tc, bo aż 29, no waga ciut niska wink,
    > bo 870 gramów
    > spędziła 110dni na intensywnej terapii, na patologię nie trafiła bo w tydzień s
    > tan zdrowia tak bardzo
    > sie poprawil, że od razu wyszlyśmy do domku. Ale prawie 3 miesiące była w bardz
    > o ciężkim stanie
    > (koszmar zaczal się w 3 tygodniu jej życia), ja myślałam, że oszaleję. A tertaz
    > mam w domu
    > cudowną 14-miesięczną córeczkę big_grin Trzymam za Waskciuki smile


    Aż trudno mi uwierzyć,ze ja też kiedyś obudzę się i nie będę musiała nigdzie
    jechać żeby przytulić mojego okruszka...Ale wierzę Wam,mamusie kochane,bo już
    niejedna Wasza "przepowiednia" się sprawdziła...Dobrze,że jesteście smile
  • kiri77 05.09.10, 11:18
    Kasiu powiem Ci ze ja po 3 mc chodzenia do szpitala dzien w dzien to jak wzielam
    malego do domu to przez pierwszy tydzien zaczelo mi brakowac szpitala hehe takie
    juz bylo przyzwyczajenie ze codziennie to samo no ale niuniek nie pozwolil mi
    sie nudzic. Ja tez myslalm ze ten koszmar sie nie skonczy ze nigdy go nie
    zabiore a jednaksmile Ale do tej pory jak widze szpital to az mi sie w zoladku
    przewraca a najdziwniejsze ze bylam z malym tam na oddziale w odwiedziny i jak
    szlam na ten odzial to balam sie balam sie jak wtedy przez te 3 mc taki scisk w
    zoladku chociaz synusia mialam na rekach. Ja sie zawsze pocieszalam tym ze to my
    rodzice bedziemy pamietac jakie waleczne byly nasze dzieci a one nic z tego
    koszmaru nie beda wiedzizec.Ja sie smieje ze jak moj Kacper ma katar to juz jest
    taki bioedny i tak sie nam zali a jak sobie pomysle ze tyle przeszedl a teraz
    zwykly katarek i moj synus juz jeczy hehe.
    Niedlugo napewno bedziecie razem trzeba niestety tylko tej cierpliwosci.Co
    niestety jest najgorsze te czekaniesmileTrzymam kciuki za malutka smile
    --
    Kasia, mama Kacperka 30tc 890 gram.
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,kiri77.html
  • kicius_85 05.09.10, 16:42
    pytasz ile jeszcze dasz rade???wierz mi bardzo bardzo dużo!!! tyle ile bedzie trzeba...a wydaje mi się
    że to kwestia max miesiaca z tego co piszesz
    widzisz moja Jula wyszla do domu po 7 miesiacach i 3 dniach...i wiesz ile razy pisalam to co ty ze
    brakuje sil i ile jeszcze..
    i teraz tez tak nieraz pisze...moja jula ma ponad 2 lata i nieraz sa nowe problemy zamiast byc juz
    wszystko ok zawsze musi byc jakies ale..
    ale zobacz te dzieciaki walcza dla nas my musimy walczyc dla nich
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • marta.krasnik 05.09.10, 18:18
    Dopiero dzis znalazlam dosc czasu aby zapoznac sie z historią Twojej Juleńki. Musze przyznam ze
    jestem pod ogromnym wrażeniem!!! Twoja córeczka jest bardzo dzielna i wyjdzie ze wszystkich
    problemów, bo bardzo mocno Cie kocha! Nam tez lekarze nie raz mówili ze jest tragicznie z naszymi
    córeczkami pamietam słowa pani doktor "Pani dzieci są bardzo chore, mają bardzo groźne infekcje,
    ich organizm jest zatruty, nie wiadomo, czy uda nam sie opanowac ten stan" potem kolejne słowa
    na temat mojej Hani "dziecko o ile przezyje bedzie roślinką" ale małe sie nie poddały! pokonały rozne
    infekcje, retinopatie, zapalenia płuc, anemie, Hania wylew dokomorowy po ktorym miala nie przezyc
    bo jest uszkodzony plat mózgu odpowiedzialny za oddychanie, a mała juz w 9 dobie zeszla z respi!!!
    dzisiaj moja corcia ktora miala byc roslinką całkiem dobrze sobie radzi! nie jest oczywiscie tak do
    przodu jak Julka ktora juz siedzi, ale pracujemy nad poprawa jej rozwoju i praca sie oplaca bo sa
    tego efekty. Nie moża wierzyc w to co mowią lekarze, bo oni nie zdają sobie sprawy z tego ile
    nasze dzieci mają siły by zyć przy swoich rodzicach!

    Jeszcze chwilka i zabierzesz swoje maleństwo do domu! Głowa do góry!!! Twoja córeczka bardzo
    Cie kocha!

    A co do tematu płaczliwości Twojej Juleńki- przypomnij sobie jak bylo z Twoja starszą córcią. Czy
    nigdy nie bylo takiej sytuacji, ze mala plakala a Ty robilas wszystko aby jej pomóc i nic nie pomagało?
    Ataki placzu zdazaja sie kazdemu dziecku, nawet slicznym donoszonym 4kilogramowym bobasom!

    Bedzie dobrze! Jeszcze chwila cierpliwoścismile Jestes dzielną kobietą i dasz rade! Wszystkie tu w Ciebie
    wierzymy, w Ciebie i Twoją super córeczke!!

    Powodzenia!

    Bede sledzic wasze dalsze losy, mam nadzieje że niedlugo napiszesz kiedy zabierasz swoje cudo do
    domusmile
    --
    23.12.2009 Hania 1020g i Julia 850g 30hbd
    Zdjęcia dziewczynek: picasaweb.google.pl/101126280060034443383/DropBox?authkey=Gv1sRgCLv52uT3ufjmjwE&feat=directlink
  • misiekjasiek 06.09.10, 07:24
    Jeśli po wyjęciu z łóżeczka saturacja utrzymuje się na poziomie 92 to już można mówić o sukcesie,
    przy takich parametrach można spokojnie odstawiać rurkę na dzień a po tygodniu na noce.
    Jasiek też miał w łóżeczku wężyk i w razie potrzeby z niego korzystał (ale bardziej chodziło o sam syk
    tlenu, wtedy czuł się bezpieczniej).
    Myślę, że to kwestia tygodnia-dwóch i mała dojdzie do siebie, o ile oczywiście nie będzie nic po drodze.
    Trzymam kciuki, niedługo będziecie w domu smile

    PS. A czy Julka ma robione inhalacje?
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • mama_kasia_77 06.09.10, 18:49
    misiekjasiek napisała:

    > Jeśli po wyjęciu z łóżeczka saturacja utrzymuje się na poziomie 92 to już można
    > mówić o sukcesie,
    > przy takich parametrach można spokojnie odstawiać rurkę na dzień a po tygodniu
    > na noce.
    > Jasiek też miał w łóżeczku wężyk i w razie potrzeby z niego korzystał (ale bard
    > ziej chodziło o sam syk
    > tlenu, wtedy czuł się bezpieczniej).

    Dla nas z mężem to też sukces,jesteśmy naprawdę z niej dumni.Mam tylko wrażenie,że lekarze na patologii przyzwyczajeni są do bardziej "spektakularnych sukcesów" i nie mówią do nas "jest lepiej,bo już dłużej wytrzymuje bez tlenu" tylko mówią "jest źle bo ciągle jest tlenozależna"... A co do syku tlenu - u nas to jest tak delikatny strumień,że nie ma żadnego syku,ja już kiedyś pytałam czy ten tlen tam naprawdę dmucha bo przykładam sobie ten wężyk do pyszczka i nic nie czuję.Zapewniono mnie,ze tlen tam "leci" ale jest na najmniejszym z możliwych przepływów i dlatego nie da się go poczuć...

    > Myślę, że to kwestia tygodnia-dwóch i mała dojdzie do siebie, o ile oczywiście
    > nie będzie nic po drodze.
    > Trzymam kciuki, niedługo będziecie w domu smile

    Oby tak było smile
    >
    > PS. A czy Julka ma robione inhalacje?

    Julka miała inhalacje z PTX-u ale nie uwolniły jej od tlenu całkowicie,pozwoliły tylko na zmniejszenie zapotrzebowania do takiego stanu jak opisuję
    > -------
    > Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    > 31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • kicius_85 06.09.10, 20:30
    a czy lekarze nie mysla zeby wypuscic was z tlenikiem do domu??napewno szybciej by doszla mala do siebie
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Moje słońce - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2031970,2,1,100-1250.html
  • mama_kasia_77 06.09.10, 18:34
    marta.krasnik napisała:

    > Dopiero dzis znalazlam dosc czasu aby zapoznac sie z historią Twojej Juleńki. M
    > usze przyznam ze
    > jestem pod ogromnym wrażeniem!!! Twoja córeczka jest bardzo dzielna i wyjdzie z
    > e wszystkich
    > problemów, bo bardzo mocno Cie kocha! Nam tez lekarze nie raz mówili ze jest tr
    > agicznie z naszymi
    > córeczkami pamietam słowa pani doktor "Pani dzieci są bardzo chore, mają bardzo
    > groźne infekcje,
    > ich organizm jest zatruty, nie wiadomo, czy uda nam sie opanowac ten stan" pote
    > m kolejne słowa
    > na temat mojej Hani "dziecko o ile przezyje bedzie roślinką" ale małe sie nie p
    > oddały! pokonały rozne
    > infekcje, retinopatie, zapalenia płuc, anemie, Hania wylew dokomorowy po ktorym
    > miala nie przezyc
    > bo jest uszkodzony plat mózgu odpowiedzialny za oddychanie, a mała juz w 9 dobi
    > e zeszla z respi!!!
    > dzisiaj moja corcia ktora miala byc roslinką całkiem dobrze sobie radzi! nie je
    > st oczywiscie tak do
    > przodu jak Julka ktora juz siedzi, ale pracujemy nad poprawa jej rozwoju i prac
    > a sie oplaca bo sa
    > tego efekty. Nie moża wierzyc w to co mowią lekarze, bo oni nie zdają sobie spr
    > awy z tego ile
    > nasze dzieci mają siły by zyć przy swoich rodzicach!

    Marto,ile razy ja słyszałam,ze jest krytycznie...nawet juz tego nie zliczę.Ja jeszcze nie wiem jak będzie rozwijała się moja córeczka ale zrobię wszystko co w mojej mocy aby było jak najlepiej.A na razie jestem z niej dumna,że już tyle razy pokazała lekarzom,ze każde dziecko jest inne,ze czasem taka kruszyna też daje radę mimo tego,ze jest mała,słaba i niedojrzała...
    >
    > Jeszcze chwilka i zabierzesz swoje maleństwo do domu! Głowa do góry!!! Twoja có
    > reczka bardzo
    > Cie kocha!

    Ja też ją kocham,Marto smile I mój mąż też i moja Weronika,która tak bardzo już na nią czeka...

    > Bede sledzic wasze dalsze losy, mam nadzieje że niedlugo napiszesz kiedy zabier
    > asz swoje cudo do
    > domusmile

    Oczywiście,ze napiszę kiedy nadejdzie ten dzień...bo w końcu przecież nadejdzie smile

    Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa...
  • marta.krasnik 06.09.10, 19:02
    jestescie juz na etapie tlenu, wię to naprawde juz blisko jest ten dziensmile Moja Jula równiez bardzo długa bylo tlenowana, nawet jak przeszla do lozeczka, najpierw miala budkę caly czas pod noskiem, potem podczas karmienia zawsze wisiala na moim ramieniu przy buźce małej, balismy siee ze nie zejdziemy z tlenu, bo bardzo mocno spadala saturacja przy jedzeniu (spadki były 73-74), mała leciała na sterydach, miala operacyjnie zamykanego Bottala. Tak wiec tez swoje przeszla.

    Twoja córcia okazała na co ja stac! jest wspanialym dzieckiem, starsza siostra bedzie miala z niej pociechesmile
    --
    23.12.2009 Hania 1020g i Julia 850g 30hbd
    Zdjęcia dziewczynek: picasaweb.google.pl/101126280060034443383/DropBox?authkey=Gv1sRgCLv52uT3ufjmjwE&feat=directlink
  • misiekjasiek 07.09.10, 07:21
    No już niech lekarze nie przesadzają, skoro po odstawieniu na dzień dzisiejszy saturacja jest na poziomie 92 - to jest ok, druga rzecz, o tym pisała już chyba kiciuś - saturacja na poziomie 100 to stan patologiczny.
    Najmniejszy możliwy przepływ ze ściany da się ustawić nawet na 0,1/0,2 (ach, te kombinacje alpejskie na Polankach), na koncentratorze najmniejszy możliwy to 0,5. Na pewno Julka ma podobnie, bo na 1 czuć jak leci. To jest naprawdę niewielkie, minimalne wspomaganie. Swoją drogą mogliby ją zacząć odstawiać na dzień, weź się upewnij, czy czasami tego nie robią.
    Dziwię się, że ją tak trzymają, przecież dziecko mogłoby już być w domu.
    Już o tym pisałam, mój Michaś bez kaniuli miał spadki nawet do 65 w domu (!), ale BYŁ W DOMU i to najważniejsze, poza tym szybciej doszedł do siebie i sami sobie poradziliśmy z odstawianiem tlenu. Trochę to trwało, trochę nerwów i strachu kosztowało, ale to nieważne. Jak miał saturację 92 i nie spadała, tlen miał odstawiany na cały dzień. Takie instrukcje zresztą mieliśmy w wypisie.
    To nic, że lekarz prowadzący przebywa na urlopie. Na Twoim miejscu uderzyłabym do ordynatora.
    -------
    Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • mama_kasia_77 09.09.10, 17:43
    Zaglądnęłam tylko na chwilkę bo dopiero wróciłam ze szpitala i padam na twarz a jeszcze czeka mnie dzisiaj "trochę" prasowania i innych atrakcji.
    U nas bez większych zmian poza jedną nową wiadomością - Julka miała zbadany słuch i wynik jest "bardzo dobry".Wprawdzie do dalszych kontroli bo czynniki ryzyka w przypadku mojej córki to wystąpiły chyba wszystkie ale zawsze to już nadzieja,że w tej kwestii będzie dobrze...
  • minkapinka 16.09.10, 11:30
    Czekamy, czekamy na dobre wieści
  • ania.moc 16.09.10, 11:40
    Dziewczyno napisz co u Ciebie i u małej ????!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka