Dodaj do ulubionych

Wiktorek - 28/29 tc, 1150 g

26.08.11, 23:27
Witam wszystkie mamusie i tatusiów wcześniaczków! Równo 4 tygodnie temu o tej porze było już po wszystkim i przez c.c. na świecie pojawił się nasz syneczek Wiktor... to 4 najbardziej intensywne pełne strachu tygodnie mojego życia, a ile jeszcze przed nami tego nikt nie wie... Sama potrzebowałam trochę czasu, aby coś napisać a nie tylko czytać to forum, a myślę że nikt bardziej mnie nie zrozumie jak mama innego wcześniaka... Piszę do Was z prośbą o wparcie - kilka podpowiedzi na co powinnam zwrócić uwagę, o co pytać lekarzy, czego się spodziewać itp. Wiktorem opiekują się świetni lekarze, ale sama już nie wiem o co pytać - to nasze pierwsze dziecko i cała ta "otoczka", a tym bardziej Oddział Patologii Noworodka troszkę mnie przeraża - pierwszy raz w życiu czuję się jak szara myszka w tym tłumie lekarzy, położnych, ogromu sprzętu itp... Wiktor w ok. godzinę po porodzie musiał być zaintubowany, po 3 dniach miał wspomaganie oddychania i po kolejnych 2 dniach zaczął samodzielnie oddychać samodzielnie. Po kilku dniach pojawiły się bezdechy, okazało się że to dysplazja oskrzelowo-płucna i przez kilka następnych dni miał doprowadzony tlen do inkubatora do tego oczywiście antybiotyki, od początku Wiki otrzymywał antybiotyki na jakąś infekcję wrodzoną - pisze "jakąś" bo nikt nie był mi nic w stanie powiedzieć. Na dzień dzisiejszy po "fallstarcie" z jedzeniem (problemy z trawieniem) Wiktorek nie ma już żadnych antybiotyków, kroplówek - dostaje tylko mleczko 20 ml co 3 godziny, ładnie je trawi i ostatnie ważenie wskazało 1300 g. Dziś miał 2 wizytę okulisty i jak na razie oczka są OK. Po przeczytaniu kilku info na forum dopytałam się dziś lekarza o usg główki, okazało się, że maluszek miał je już robione wielokrotnie, ale nigdy pani doktor nic o nim nie wspomniała gdy pytaliśmy się o stan zdrowia synka - jak dobrze zrozumiałam Wiktor ma wylewy II stopnia i są one co tydzień obserwowane podczas usg. Dziś jednak podczas mojej wizyty u synka - Wiktor miał 2 razy bezdech - jak dla mnie widok straszny i łzy na samo wspomnienie napływają mi do oczu - przy poprzednich byłam nieobecna i wiedziałam o nich tyle, ile wyczytałam w książkach i w internecie... cały czas po głowie chodzi mi pytanie "dlaczego nas to spotkało?", wiem, że odpowiedzi teraz nie uzyskam i z resztą nie ma to teraz znaczenia...
Proszę napiszcie jak Wy sobie radzicie z wcześniactwem Waszych dzieci - ja jak narazie jestem przerażona tym co się stało i tym co jeszcze przed nami, czy dam radę ja jako matka nie zwątpić...
Edytor zaawansowany
  • joann.a1974 27.08.11, 00:14
    Witaj,
    dobrze, że trafiłaś tu, na forum. Ja podobnie tak jak Ty, dopiero po paru tygodniach po narodzinach odważyłam się czytać, napisać tu. Z pewnością lada moment odezwie się tu do Ciebie mnóstwo osób. Ja jestem mamą Hani - ur. z wagą 700 gram i w 24 tc, więc 'parametry' Twojego synka są dla mnie imponujące smile Ile czasu maluszki są w szpitalu ? Jeżeli wszystko się układa pomyślnie z ich stanem zdrowia zwykle do czasu terminu, kiedy powinny urodzić się o czasie - choć to nie reguła. Moją Hanię wzięliśmy do domku tydzień przed (czyli w sumie w szpitalu spędziła 3,5 miesiąca). Dziecko powinno oddychać samodzielnie, nie powinno już mieć spadków saturacji, ssać mleczko z butelki - to z tego co pamiętam jeszcze z wyjaśnień na oddziale - wtedy można już myśleć o powrocie do domku. Wiktorek na prawdę ładnie sobie radzi z oddychaniem. I przyrasta na wadze - to na prawdę dobrze. Moja dziewczynka miesiąc była zaintubowana, potem kolejny miesiąc cepap, potem 2 tygodnie budki tlenowej, a z wagą był ciągły stres - tę urodzeniową czyli 700 gram osiągnęła dopiero po miesiącu (zaliczając spadek do 560 gram). Na pewno dopytuj się ciągle o wizyty okulisty i badanie oczek. A jak serduszko ? No i usg główki. Wylewy II stopnia - moja Hania miała w jednej z półkul wylewy I stopnia, zaś w prawej II/III stopień - jak do tej pory nie widać drastycznych nieprawidłowości w jej rozwoju. Mózg dziecka jest bardzo plastyczny, i często rozwój dzieci przeczy nie najlepszym diagnozom. Oczywiście ważna jest rehabilitacja i stymulacja - to na pewno pomaga.
    Wiesz, jak przeczytałam o Twoich odczuciach....ja też miałam identyczne - zagubienie i bezradność. A wchodząc na OITN czułam się jakbym wchodziła do kościoła, na wdechu, z drżącym sercem...Każda z nas, matek wcześniaków zadaje sobie to pytanie - dlaczego ja, co zrobiłam nie tak...albo czego nie zrobiłam... I jest nas wiele...tu na forum jest mnóstwo podobnych historii...Staraj się nie zadręczać pytaniami, ciesz się kolejnym dobrym dniem Wiktorka, kolejną dobrą informacją, a nawet jeżeli pojawią się mniej dobre - to wiec, że stan wcześniaczków zmienia się z godziny na godzinę, z dnia na dzień...i trzeba być dobrej myśli.
    Warto, abyś zapytała tez o kangurowanie - mnie to nie było dane, ale wiele dziewczyn stąd kangurowało swoje maleństwa, a nie ma nic lepszego niż ciepło i bicie serca mamy...
    Moja Hania jest skrajnym wcześniaczkiem, który przeszedł wiele - sepsę, wylewy o których wspomniałam, operację serca, przez ponad miesiąc miała trudności z trawieniem cukrów i podawaną dożylną insulinę, przetoczenia krwi, albumin, retinopatia II stopnia w obu oczkach i laseroterapia... Mniej więcej rok temu nie ważyła jeszcze kilograma i oddychała dzięki cepapowi....Dziś sprawnie raczkuje, sama siada, wstaje przy meblach, wymawia sylaby, rozumie wiele poleceń czy próśb., widzi - jak na razie bez wady wzroku wymagającej korekcji okularkami...Nie wierzyłam, że nadejdą takie dni, które przeżywam teraz... Na pewno trzeba przygotować się na ogrom wizyt o różnych specjalistów po wypisie dziecka ze szpitala - u nas są to ciągłe i regularne kontrole w poradniach: wcześniaczej, okulistycznej, audiologicznej, kardiologicznej, neurologicznej i rehabilitacyjnej. No i ciągła rehabilitacja. Ale to wszystko jest do ogarnięcia, opanowania i zorganizowania, wierz mi. Trzymam mocno kciuki za Wiktorka, pisz tu jak najczęściej o tym co Was.
    Jeżeli znajdziesz czas i ochotę, tu są linki dotyczące mojej Hani:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15302,115655054,,wczesniaczek_24_tygodniowy.html?s=0
    forum.gazeta.pl/forum/w,15302,126938473,126938473,wczesniaczek_24_tygodniowy_po_roku_.html
    serdeczności,
    --
    Joanna, mama Oli (40 tc, 3700 g) Hani (700 g) i Poli (600 g - Aniołek Stróż siostrzyczek), 24 tc.
    http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnio4p5a00kakz.png
  • misiekjasiek 27.08.11, 07:20
    Witaj na forum.
    Asia ładnie Ci napisała, na co masz zwrócić uwagę pod kątem medycznym. Ja dodam od siebie, że w zasadzie - pytaj o wszystko. Cokolwiek przyjdzie Ci do głowy, rozmawiaj z pielęgniarkami (one są skarbnicą wiedzy), dla mnie OIOM w późniejszych dniach dalej był takim "kościołem" i czułam się tam strasznie, dopiero po nawiązaniu przyjaznego kontaktu z pielęgniarkami było o niebo lepiej. I dzięki temu mogłam częściej kangurować Jasia.

    Co do wylewów, ja też nie wiedziałam nic - wiedziałam o USG ale żadnych konkretów. Nasza dr stosowała taktykę, że mówi tylko o dobrych rzeczach a złe póki co mi oszczędzi, bo dużo może się jeszcze zmienić (na lepsze). Nigdy nie zapomnę, w jaki sposób opisała mi dysplazję oskrzelowo-płucną, w bardzo delikatny i przystępny sposób. Także wiedziałam np. o dobrej gazometrii, oczkach ale o torbielach w mózgu długo była cisza...
    Acha, przy wyjściu pytaj koniecznie o rehabilitację, czy Wiki wymaga rehabilitacji. U nas tego nie pilnowali, tzn. przekazali nas do OWI, ale zanim dostaniesz termin wizyty warto już zawczasu wiedzieć, w jaki sposób nosić, układać do karmienia itd.

    Pisz o postępach synka, co u niego słychać, zaglądaj na forum. Trzymam kciuki, żeby mały szybko wyszedł do domu - to może już tylko kwestia czasu lub osiągnięcia wagi, skoro tak fajnie je, nie ma infekcji i samodzielnie oddycha smile
    -----
    Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
    31 tc, ur. 17.10.2009 r.
  • iwonamama 10.12.11, 19:10
    Witam serdecznie, mam pytanie do misiek jasiek czy torbiele o których piszesz to leukomalacja? Czy wystąpiły one w komorach mózgu czy poza nimi? Mój synek ma leukomalacje czyli ubytki w mózgu prawdopodobnie po niedotlenieniu, miał też wylew IV stopnia, który pozostawił jakieś ślady, wciąż jestem w szoku po tych złych wiadomościach. Mój synek może za miesiąc wyjdzie ze szpitala do domu, boję się co będzie dalej...
  • polaa27 27.08.11, 10:33
    Z mojego doświadczenia wynika, ze dzieci powyżej kg, z tak łagodnym startem jakim mieliście (bez operacji, sepsy, reanimacji, hypotrofii, etc.) bardzo ładnie wychodzą z wcześniactwa. Czego Wam życzęsmile Pozdrowienia dla Wassmile
  • mama-cudownego-misia 27.08.11, 10:51
    Piękna waga jak na ten tydzień ciąży i piękny start z oddychaniem. Bardzo szybko zaczął sobie radzić sam. Ładny przyrost wagi, wylewy stosunkowo nieduże... Wiem, ze to wszystko wygląda strasznie, jak totalny koszmar, bo Twój synek miał być na świecie dużo później i 3x większy, ale i tak na razie nie jest źle i oby tak dalej.
    Bezdechy się u większości maluchów tutaj też zdarzały, zwykle ze względu na niedojrzały układ nerwowy. Z czasem znikają, chociaż oczywiście w domu monitor oddechu to podstawa.
    A na razie niewiele możesz zrobić, poza byciem jak najwięcej z maluchem, mówieniem do niego i kangurowaniem go. Wbrew pozorom to już mały czujący człowiek i w tych nieprzyjaznych dla niego warunkach Twoja obecność będzie właściwie jedynym ukojeniem.
  • ewik74 27.08.11, 12:26
    Beatko, gratuluję przede wszystkim syneczka!! Wiktorki to wojowniki - imię zobowiązuje big_grin Bardzo Cie tutaj my wszystkie rozumiemy. Żadna z nas nie była przygotowana na to co nas spotkało - wczesniejszy poród i te wszystkie koszmary później. Jedne dzieci mają wiecej problemów, dla innych wcześniactwo jest łagodniejsze nie mniej jednak ciężko teraz powiedziec co będzie. Napewno wasza waga startowa i stosunkowo łagodny poczatek to dobry start w całej tej sytuacji i życzę żeby mały juz tylko rósł i rósł i rósł smile
    Jak sobie radziłysmy pytasz?? Każda z nas pewnie miała na to inny sposób. Dla mnie modlitwa była swoistą terapią i stad czerpałam siłę na kolejne dni.
    Ja wspominam te poczatki jak jakąś mare senną i do tej pory łzy same sie cisna na wspomnienie tego okresu i rozpaczy jaka wtedy była gdy synek walczył o życie a potem o zdrowie. Musisz znaleźc swój sposób. Tymczasem odwiedzaj maleństwo, daj mu mleczko jak możesz i jak bedziesz mogła to poprzytulajcie sie trochę smile super uczucie.
    Trzymaj sie dzielnie Wiktorek to naprawde zuch i jeszcze cie mile zaskoczy mamusiu.

    --
    P.38tc(2850/51), W.33tc(900/39)
  • jolantusia1 27.08.11, 13:27
    witaj. Trzymam mocno kciuki. Mój młody (5,5latek już) urodził sie 28/29tc 800g. A jak sobie radziłam. Nie wiem ale jedyne co mnie trzymało to przebywanie z młodym na oddziale po kilka godzin dziennie - im więcej tym lepiej -często byłam tam już rano a wracałam dopiero ok. 21. Przez 83 dni spędzone w szpitalu nie było mnie tylko raz bo podejrzewałam że mogę być chora (alergia), ale pojechał wtedy tatuś. Jeździłam 60km w jedną stronę. Fakt zaniedbałam wtedy wszystko inne ale z perspektywy czasu nie żałuję, zaprocentowało. No i jak dla mnie ważny też był kontakt z personelem szpitala - lekarzami, pielęgniarkami. Pytałam dosłownie o wszystko, o każdą pierdołę, ale przynajmniej wiedziałam też wszystko. Pani dr usg głowy robiła zawsze przy mnie od razu mnie informowała o tym co się tam dzieje, podobnie było z echo serca, badaniem oczu. Po prostu raz nie dałam się wyprosić. Jedyne kiedy wychodziłam to jak pielęgniarki wkłuwały się w żyłę i wiedziałam że nie lubią jak im się patrzy na ręce. Dziewczyny już Ci napisały na co masz zwrócić uwagę. Pisz jak będziesz miała jakieś pytania. Po to tu jesteśmy a niektóre z dziewczyn mają ogromną wiedzę. Pozdrawiam
  • zbiszkopcik 27.08.11, 16:54
    Piekny start jak na ten tydzien ciazy smile
    Oby dalej tak dobrze Wiktorkowi szlo smile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/5f9b605576.png
  • carmita80 27.08.11, 17:19
    Dawno tu nie zagladalamsmile Moj syn ur. sie w 29 tyg. ciazy (koniec lipca) z waga 1300g, zaintubowany na 12h, potem oddychal sam, tlen doprowadzany przez nastepne 12h a pozniej juz nie. Jego ominely problemy wczesniacze, jedyna powazniejsza sprawa byla infekcja pluc po zaksztuszeniu sie mlekiem podczas karmienia piersia, dostal anybiotyk i po 3 dobach mu go odstawiono i maly byl ok. Wyszlismy do domu po ok. 40 dniach, wazyl juz wtedy prawie 3kg. Bezdechy sie moga zdarzac ale zazwyczaj mijaja, my monitora oddechu nie mielismy w domu, w szpitalu powiedziano ze to niepotrzebne, zreszta fakt maly nie mial bezdechow, rozwijal sie prawidlowo. Dzis ma 4l i jest ,zdrowym, , pelnym energii, madrym, radosnym chlopcem, ktory za 2 tyg. idzie do szkolysmile
    Czemu nas to spotyka? Zdarza sie. Mysl pozytywnie, spedzaj z dzieckiem duzo czasu, kanguruj, przytulaj, mow do niego, spiewaj, badz blisko - kazde dziecko tego potrzebuje, tym bardziej urodzone za wczesnie.
  • beatka126 27.08.11, 22:51
    Witajcie!
    Dziękuję za Wasze słowa otuchy! Fajnie, że ktoś rozumie co czuję, co siedzi mi w głowie, a nie pociesza tekstem: "urodziłaś wcześniej? Ciesz się bynajmniej masz mniej rozstępów" - kurde w takich chwilach najchętniej bym użyła brzydkich słów, aby odpowiedzieć - prawda jest taka, że mogłabym mieć brzuch popękany w każdym jego milimetrze byleby Wiktorek mógł być w nim jak najdłużej! No, ale stało się inaczej...
    Strasznie się bałam dzisiejszej wizyty u Wiktorka, aby nie powtórzyły się bezdechy z wczoraj - raz tylko zaliczyliśmy spadek saturacji. Pytałam położnej, akurat była ta sama co wczoraj, czy Wiki dziś robił podobne "niespodzianki" - uff... na szczęście niesmile Rozmawiałam z Panią Doktor na temat tych bezdechów - dowiedziałam się, że zrobili mu dziś kontrolne badania z krwi, aby wykluczyć początki jakieś infekcji - dzięki Bogu wyniki wyszły dobre i tak jak pisałyście Pani Doktor potwierdziła, że bezdechy zdarzają się takim maluchom - oby było ich jak najmniej albo najlepiej wcale.
    Pisałyście, aby spędzać z Wiktorkiem tyle czasu ile się da. U nas w szpitalu odwiedziny są od 13-19 staram się być przy nim jak najdłużej, na ile tylko sama mogę tam przebywać. Wszędzie pisze i "się mówi", aby mamy przebywały z dziećmi jak najdłużej - szczerze mówiąc czasami odnoszę wrażenie, że panie pielęgniarki dziwnie reagują jak przychodzę jakby chciały powiedzieć "to znowu ona", nie wiem może to tylko moje odczucie - jedna przyjdzie i porozmawia, podpowie jak dotykać małego, jak obniżyć nowy inkubator, a inne patrzą spod tak zwanego byka jakbym im tylko przeszkadzała - prawda jest też taka, że przy innych inkubatorach rzadko widuję rodziców, nie wiem jak to jest, ale ja nie wyobrażam sobie dnia bez wizyty u Wiktorka. Z wielką niecierpliwością czekam kiedy Wiktorek będzie na tym etapie, że będzie leżał w łóżeczku i będziemy się przygotowywać do pójścia do domu wtedy będę mogła po pierwsze go kangurować i po drugie przebywać z nim całe dnie ucząc się "obsługi" tak małej istotki. Na razie możemy się poprzytulać dłońmi przez okienka w inkubatorze, gdybym karmiła przywoziłabym rano pokarm i mielibyśmy trochę więcej czasu, ale niestety po przedwczesnym porodzie - cesarce, jakby było mało przeżyć, wystąpiła u mnie komplikacja, która spotyka jedną dziewczynę na ileś tam. W każdym razie w 4 dobie po cesarce wykryto u mnie zatorowość płucną i wylądowałam na intensywnej terapii na kardiologi i to był koszmar Wiktor podłączony do wszystkich sprzętów na 2 piętrze szpitala, ja wyżej na 5 piętrze na tzw. kardiologicznej "R" podłączona do kabelków i unieruchomiona przez 3 dni, a między nami latający mąż i zdający mi relacje o stanie zdrowia Wiktorka. Najgorszy był ten moment kiedy dowiedziałam się, że taką zatorowość leczy się miesiącami i zażywając leki nie mogę karmić (dodam, że na początku oprócz 4 zastrzyków dziennie do śniadania dostawałam 8 tabletek) - więcej łez chyba wtedy poleciało niż ja w tym stanie miałam pokarmu. No cóż stało się - jedyne co mogę teraz zrobić to ostrzegać wszystkie przyszłe mamy, że gdy nie muszą niech unikają cesarskiego cięcia - to naprawdę poważna operacja, która niesie za sobą poważne komplikacje - w przypadku szybko nie zdiagnozowanej zatorowości może to się skończyć śmiercią. Wychodząc ze szpitala usłyszałam, że mam trzecie życie: pierwsze mogło się skończyć przed cesarką, gdy ciąża indukowała takie ciśnienie, że pojawił się stan przedrzucawkowy, a drugie mogłam stracić przy tej całej zatorowości. Teraz pozostaje mi nic innego jak wierzyć, że ominie nas wszystko to co złe i Wiktor szybko wydobrzeje - dziś ważył 1335 g, kardiolog zbadał mu serduszko - występują jakieś szmery, którymi jak na razie mamy się nie przejmować poza tym wszystko z serduszkiem jest dobrze - czekamy do następnego piątku na kolejna wizytę okulisty, prosząc aby była tak dobra jak poprzednie i kolejne usg główki, oby było lepsze.
  • carmita80 27.08.11, 23:18
    Przykro, ze mialas tak powazne problemy z wlasnym zdrowiemsad Ja uleglam wypadkowi, pekl pecherz z wodami plodowymi, lezalam w szpitalu, doszlo do infekcji i w koncu zdecydowano o zakonczeniu ciazy przez cc przed zakazeniem dziecka. Tez dostawalam antybiotyki, ale przyniesiono mi laktator nastepnego dnia i mleko polecialo od razu i moj maluch byl nim karmiony. W pierwszej dobie dostal mleko ludzkie z banku mleka za moja zgoda. Kazdy przypadek jednak inny i choc twoje mleko byloby najlepsze to mm tez spelni swoje zadanie wiec nie martw sie. Dziwne jest to, ze nie mozesz spedzic z dzieckiem tyle czasu ile chcesz (te godziny wizyt) i traktuja cie jak intruza. Dla mnie to kompletny kosmos. Ja moglam byc 24h przy dziecku, krewni czyli ojciec, rodzenstwo, dziadkowie tez bez ograniczen. Kangurowalam malego od drugiej doby jego zycia, na poczatku krotko, pozniej byly juz coraz dluzsze okresy, karmienie piersia zaczelismy po 3 tygodniach od urodzenia i poszlo gladko. Dlugo nie karmilam bo laktacja byla slaba, ale kilka miesiecy to trwalo. Dobrze, ze dziecko jest w dobrym stanie, im mniej problemow tym lepiej. Oby nic sie nie przyplatalo. Pozdrawiam.
  • beatka126 27.08.11, 23:27
    u nas w szpitalu nie dość, że odwiedziny są tylko w godzinach od 13-19, to w ramach ochrony przed wirusami dzieci mogą odwiedzać tylko rodzice i to też osobno, razem z mężem mogliśmy wejść tylko po porodzie gdy byłam słaba... no i później z kardiologii przywoził mnie mąż na wózku, więc też pozwolili nam być razem, teraz każdy z nas osobno odwiedza Wiktorka.
  • carmita80 27.08.11, 23:52
    beatka126 napisała:

    > u nas w szpitalu nie dość, że odwiedziny są tylko w godzinach od 13-19, to w ra
    > mach ochrony przed wirusami dzieci mogą odwiedzać tylko rodzice i to też osobno
    > , razem z mężem mogliśmy wejść tylko po porodzie gdy byłam słaba... no i późnie
    > j z kardiologii przywoził mnie mąż na wózku, więc też pozwolili nam być razem,
    > teraz każdy z nas osobno odwiedza Wiktorka.

    Nie umiem tego skomentowac, dla mnie to niewyobrazalne. Zycze aby wasze dziecko jak najszybciej opuscilo szpital i byscie mogli opiekowac sie nim w domu, oprocz badan i lekow potrzebuje takze waszej bliskosci smile
  • zdunia1979 28.08.11, 00:05
    Ja życzę zdrówka i mocno trzymam kciuki!
  • kol196 28.08.11, 00:17
    witam. moj drugi wczesniaczek urodzil sie w takim samym tygodniu i z podobna waga, 1120g. wyszliśmy do domku w 43 dobie z waga 1870g. dzis ma 9.5msca ( 6.5 korygowane) i nie ma zadnych powikłan po wylewach czy retinopatii,jak skonczyl 8 msc to zaczął sam wstawac na nogi a w zeszlym tygodniu zaczal chodzic przy meblach.
    życzę dużo zdrówka i sil przy byciu, opiece i ewentualnej rehabilitacji maluszka.
    zapytaj sie koniecznie o kangurowanie bo to bardzo rozwija malucha.
  • joann.a1974 28.08.11, 01:15
    Hej, fajnie, że znalazłaś siły, żeby napisać. Czy masz na imię Beta ? taki masz nick, więc wnioskuję, że tak jest smile
    Beato, nie przejmuj się pielęgniarkami - jedne są życzliwe i miłe, inne burkliwe i niemiłe. Ja sama mam podobne doświadczenia - jedna, jak po praz pierwszy po cesarce zwlokłam się do dziewczynek, widząc moje zagubienie sama podeszła, nie poszła na przerwę kawową, siedziała ze mną, wyjaśniała co i jak, pokazywała zdjęcia dzieci, które sobie poradziły mimo tego wczesnego wieku ciążowego...a kolejna ochrzaniła mnie, żebym nie łaziła od inkubatora do inkubatora - bo wtedy żyły jeszcze obie - Pola i Hania - a ja nie wiedziałam przy której mam pobyć... Tak więc reasumując - "wyrób" w sobie gruby pancerz i nie pozwól by słowa czy zachowania pielęgniarek czy lekarzy - jezeli są niemiłe - nie docierały do Ciebie. Masz święte prawo być przy Wiktorku !!! Oczywiście, na ile pozwalają przepisy "sanitarne", ważne też jest przecież jego bezpieczeństwo. I choć to jest ich praca, to Ty jesteś mamą, a to jest Twoje dziecko ! Co do godzin odwiedzin - 13-19 wydaje mi się jakimś marzeniem - na OITN, gdzie leżały moje córeczki mogłam przebywać tylko od 11 do 13 i od 16 do 18. No i do Hani jeździłam ponad 100 km w jedną stronę, więc nie dał się być codziennie.
    U mojej Hani też naocznie doświadczyłam wiele bezdechów, a ile ich pewnie było jak mnie nie było...bezdechy się zdarzają wcześniaczków, nie mogę napisać, że to "nic wielkiego", ale na pewno to nie największe zmartwienie. To trudne uczucie widzieć dziecko, które nie może złapać oddechu, i każda z nas czuła ten sam lęk. Oby już jak najmniej, a najlepiej wcale ich nie było u Wiktora. I nie martw się brakiem pokarmu, najwazniejsze, że żyjesz, że wyszłaś obronną ręką.
    Ja założyłam Hani "pamiętnik"...pisałam o jej każdym dniu w szpitalu, nawet jak były to informacje telefoniczne...już piszę mniej, co jakiś czas tylko, ale piszę.
    Trzymajcie się dzielnie, pozdrowienia dla Małego-Wielkiego Zucha,
    czekamy na wieści
    --
    Joanna, mama Oli (40 tc, 3700 g) Hani (700 g) i Poli (600 g - Aniołek Stróż siostrzyczek), 24 tc.
    http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnio4p5a00kakz.png
  • brzanka7 28.08.11, 15:51
    Je jestem mamą wcześniaka z 25 tygodnia ciąży. Teraz ma prawie pięć lat i jest mądrym, fajnym chłopakiem smile. Wierzę, że i u Was wszystko jest na dobrej drodze, byście mogli szybko opuścić szpital. Na pewno nie będzie to koniec Waszych kłopotów, ale myślę że z czasem będzie ich coraz mniej smile. Wlewy II stopnia na ogół nie pozostawiają trwałych śladów w funkcjonowania dziecka, więc rokowania na przyszłość macie bardzo dobre. Jedna pani neurolog powiedziała mi nawet, że u takich małych wcześniaków, to wręcz "fizjologia".
    Ogólnie z tego co piszesz, synek naprawdę dzielnie sobie radzi smile.
    Zachowaniem personelu medycznego, tak jak pisały dziewczyny, staraj się nie przejmować.
    Trzymajcie się kochani.
    Ania
  • ewa-mamazosi 28.08.11, 22:48
    Witaj mamo Wiktorka, jestem mamą 9- miesięcznej Zosi urodzonej w 32 tygodniu (ja też miałam zatrucie ciążowe i stan przedrzucawkowy). Zosia urodziła się w ciężkiej zamartwicy, bez oznak życia, była reanimowana, otrzymała 0/2/4/5 pkt. Lekarze nie dawali jej żadnych szans na przeżycie, a jakby nawet się udało to będzie warzywkiem. W szpitalu leżała 2,5 miesiąca. Miała:
    -posocznicę gronkowcową i pogronkowcowe zapalenie opon mózgowych a co za tym idzie 20 dni antybiotykoterapii
    -ROP I st. w jednym oczku- już się wycofała
    - wylewy dokomorowe III stopnia, a co z tym się wiąże 6 punkcji lędźwiowych (na szczęście ominęła nas zastawka)- wszystko powoli się wchłania
    - wodogłowie pokrwotoczne - w czerwcu neurochirurg po którymś z kolei usg główki wykluczył je, stwierdzając, że jest poszerzenie komór ale wodogłowia na pewno nie ma
    - stwierdzono u Zosi niedosłuch obustronny 50 db, od 2 czerwca nosi aparaciki, dzisiaj miała powtórzone badanie abr i jest tak samo jak było (mała 4 razy nie dała się zbadać dla audiologa, więc zalecił to badanie, bo podejrzewał, że jest niestety pogorszenie. Całe szczęście nic takiego nie miało miejsca i mamy wszyscy wrażenie, że Zosia lepiej słyszy bez aparatów niż w nich).
    - jeżeli chodzi o serduszko to Zosia ma szmery rzekome, i przy każdej wizycie lekarza pytają się, czy jesteśmy pod opieką kardiologa. nie jesteśmy, bo to żadna wada serduszka i nie ma takiej potrzeby.
    Przez pół roku Zosia była rehabilitowana metodą vojty. Teraz jest na ndt, od paru dni częściej siada sama, a dzisiaj pierwszy raz zobaczyłam jak raczkuje, jeszcze nie na czworakach ale zawsze dosięgnie to co chce, a ja specjalnie ją do tego zachęcam. Turla się jak szalona, trzeba jej nieźle pilnować. Mała mówi: mama, dada, baba, lala, nana, i różnego rodzaju ajajaj, ojojoj, ej. Teraz czekamy na pierwszego ząbka, może go w końcu wygrzebie.
    U neurologa byliśmy jak miała skończone 8 miesięcy urodzeniowych (6 korygowanych), i neurologicznie została oceniona na 6,5 miesiąca, bo jeszcze delikatnie utrzymywał się u niej odruch moro. ale już nie ma. Prof.od rehabilitacji ocenił ją na 7 miesięcy, bo jeszcze wtedy nie siedziała.
    I tak podsumowując zachowuje się i rozwija dziecko, które miało być warzywkiem. To jest mój mały cud, za który do końca życia będę Bogu dziękować.
    I Tobie też życzę, takiej sytuacji. Na początku jest bardzo ciężko, ale później już tylko radość gdy dziecko osiąga kolejne umiejętności. Trzeba wierzyć, wiara czyni cuda. pozdrawiam. ewa
  • agat.a29 28.08.11, 12:15
    Beatko mój synek przyszedł na świat 19,06,2010 przez cc dokładnie w tym samym czasie co twój 28/29 tc. Ważył 1710 i 43cm. dziś jest wspaniałym zdrowym chłopcem. będzie ok tylko musisz wierzyś.
  • bubu-siek 30.08.11, 11:56
    witaj.
    dziewczyny juz wszystko Ci napisaly.
    ja mogę napisac jak bylo u nas.
    29.10.2010r o godz.19 urodziła sie Gabrysia z wagą1470g.tydzień młodsza od Twojego Wiktorka.
    pierwsze dni były ok.oddychała sama ,nic sie nie działo.
    od 5 dnia życia się zaczęło
    zapalenie płuc duża ilość bezdechów (na dobe było ich 10-15 z tego co ja wiem)
    i pamiętam jakie to straszne uczucie gdy sie na to patrzy. mnie pielęgniarki pokazały co mam robić aby mała zaczęła oddychac.ten strach czy załapie.do szpitala miałam 70km,byłam codziennie i droge od przystanku do szpitala prawie biegiem pokonywałam i wchodziłam z wielkim strachem.pamietam jak bardzo byłam rozżalona gdy mi mówiły ,że bezdechy nadal są.wtedy myslałam,że to nigdy sie nie skończy ale z każdym gramem mała była silniejsza.pamietam ten dzien,radosc ale i strach.radosc bo sie dowiedzialam,ze przez noc nie było żadnego a strach aby sie nie pojawiły.od tamtej pory były tylko lepie czego i Wam z całego serca życzę.
    Pisz co u Was.

    --
    29.10.2010 Gabrysia 28tc. 1470g 44cm
    fotoforum.gazeta.pl/u/bubu-siek.html
  • beatka126 02.09.11, 23:37
    i dziś mija piąty tydzień... Wiktorek nabiera wagi i waży 1480 g. Kontrolne badanie okulistyczne przebiegło optymistycznie i oczka są zdrowe tzn. odpowiednie dla wieku HIP-HIP HURRAsmile kolejne usg główki też miało być dzisiaj, ale z racji zamieszania na oddziale się nie odbyło i będzie na dniach. Niestety Wiki zaczyna nam blednieć i jego morfologia jest w granicach normy, przez co jest słabszy i zaczyna spłycać oddechy więc możliwe, że na dniach będzie potrzebował przetaczania krwi jak to powiedziała pani doktor stanie się "krwiopijcą". Powiedźcie mam czego się obawiać? Pielęgniarka powiedziała, że to prawie standard u wcześniaków, choć samo słowo przetaczanie brzmi poważnie.
    Nurtuje mnie też pytanko kiedy Wasze maluchy zaczynały jeść z butelki? Wiki jest karmiony sondą - teraz leci mu 34 tydzień życia płodowego i odruch ssania ma już od dłuższego czasu, miał kilka prób jedzenia przez smoczek, ale się męczył. Jedna z pielęgniarek w miniony weekend miała więcej wolnego czasu i podała mu cała porcję mleczka 20 ml przez smoczek i jak to stwierdziła trwało to 40 minut Wiki się trochę zmęczył, ale zjadł sam. Zastanawiam się jak to jest, nie miałam jak porozmawiać z lekarzem na ten temat, wiec pytam Was doświadczone mamusie - czy takie podawanie dziecku, które już jakoś tam po swojemu ssa jedzonka przez sondę nie jest pójściem na łatwiznę, bo tak szybciej? Może chociaż część porcji mógłby próbować przez smoczek - może szybciej by się przyzwyczaił, nauczył kontrolować odruch ssania i mniej się męczył???
  • polaa27 03.09.11, 00:09
    Przetaczanie to naprawdę nic poważnego. my mieliśmy kilka razy i nawet tego nie pamietam. A dzieć od razu bardziej rumiany i ruchliwysmile

    Co do karmienia to my zaczynaliśmy jeść mając ok. 1kg i w inkubatorze zamkniętym. Więc Wy też dużo ćwiczcie. Niestety pewnie jest tak, ze pielęgniarki sa zajęte i nie mają czasu karmić tak długo wszystkich malców, wiec dają sondę bo łatwiej i szybciej. Ja przyjeżdżałam na całe dnie do dziecka i sama go karmiłam butlą. A pielęgniarki sondą w nocy.
  • bubu-siek 03.09.11, 10:22
    anemia u wcześniaków to standard a przetaczania nie ma co sie bac. u Gabrysi bardzo pomogło.
    a co do jedzenia to tak jak pisała pola pielęgniarki nie maja kiedy wszystkich dzieciaczków butelką karmic.
    ja siedziałam cale dnie u malej i sama ja karmiłam.nie pamietam od kiedy z butli jadła ale wiem,ze jak była słaba to szła sonda co by jej nie męczyć.
    i mysle,ze jak Wiktorek dostanie krew to lepiej będzie jadł.
    --
    29.10.2010 Gabrysia 28tc. 1470g 44cm
    fotoforum.gazeta.pl/u/bubu-siek.html
  • zbiszkopcik 03.09.11, 10:34
    Co do przetaczania, to tylko dla zdrowia i sil dziecka smile I tak to norma dla wczesniakow, ze maja przetaczana krew- inaczej nie mozna im pomoc.
    Co do karmienia- faktycznie jest tak, ze karmia sonda, bo zwyczajnie czasu nie maja. Ale sa takie pielegniarki, co nie robia z tego problemu i karmia wytrwale butla tyle czasu ile trzeba i kazde dziecko.
    Na oddziale, na ktorym bylysmy z mala zdarzyl sie przypadek, ze w karte wpisala jedna, ze karmila butelka, a nakrmila sonda i jeszcze po sobie nie sprzatnela opakowania po rurce- zostawila je w lozeczku dziecka... Trzeba tego pilnowac tez, bo to wazne, czy dziecko samo potrafi jesc czy tez jest sonda karmione.
    --
    Zuzanna Marta, 18.11.2010r, 13:49, 1225g, 42cm, 6pkt.
  • joann.a1974 03.09.11, 21:14
    o przetaczaniu już dziewczyny Ci napisały, Hania też miała kilka razy przetaczaną krew. I bywało też jak u Wiktorka - że jak się anemizacja wzmagała, słabo ssała, męczyła się, spadała saturacja, troszkę ją karmiłam smoczkiem, resztę podawano jej sondą. Po podaniu krwi od razu wracała do formy. Co do pierwszego karmienia smoczkiem (też nie były to od razu całe porcje) - pierwszy raz dostała, gdy miała około 12 tygodni (dokładnie 83 dni) życia, czyli 24+12= 36 tydzień życia płodowego byłby - tak więc podobnie jak u Twojego synka. Na początku też część porcji mleka sondą. Faktem też jest, że to jak dziecko jest karmione zależy od cierpliwości pielęgniarek - u nas na oddziale były na prawdę super, więc nie odpuszczały tak od razu, z własnego lenistwa.
    Trzymajcie się ciepło, powodzenia !
    --
    Joanna, mama Oli (40 tc, 3700 g) Hani (700 g) i Poli (600 g - Aniołek Stróż siostrzyczek), 24 tc.
    http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnio4p5a00kakz.png
  • brzanka7 03.09.11, 22:06
    Przetaczanie krwi, tak jak powiedziały dziewczyny, to u wcześniaków norma. Mój synek miał chyba z 8 transfuzji.
    Zanim jeszcze Eryk był karmiony z butelki, pielęgniarki dawały mu taki specjalny, malutki smoczek dla wcześniaków - żeby poćwiczył sobie ssanie. No i ćwiczył chętnie... ale jak przyszło co do czego i miał sam jeść to i tak trwało to 40 minut smile Później jeszcze, ponieważ dzieć mi się często krztusił, w szpitalu dodawali mu "zagęszczacza" do mleka i to rzeczywiście pomagało. Może popytaj lekarzy o coś takiego właśnie smile.

    Pozdrawiam
    ania
  • beatka126 03.09.11, 22:35
    no i jest mały "krwiopijca" wink Wiktor dziś rano ponoć tak zbladł, że gdy byliśmy na wizycie ponad połowa krwawej kroplówki już zleciała i mały wyglądał już lepiej - po jedzeniu ani razu nie spadła mu saturacja - pozostało nam poczekać do jutra na efekty "krwawej merry". Pani Doktor do spółki z moim mężem zaczęli używać takich rożnych sformułowań przetaczania krwi, które Wam przytoczyłam w " ", że po Waszych radach i ich zwrotach optymistyczniej patrzę na te poważnie brzmiące słowa - przetaczanie krwi.
    Rozmawiałam z Panią Doktor na temat karmienia Wiktora obiecała, że gdy tylko jego wyniki się poprawią będą na poważnie próbować karmić go butelką - na razie ma ten suchy smoczek do ćwiczenia ssania, który jak tylko mogę podaje mu do buźki, aby trenowałsmile
  • polaa27 03.09.11, 23:15
    Beata, niech Cie poinstruują i weź sie sama za to karmienie butlą. Niestety to co pisały dziewczyny często się zdarza. Pielęgniarki nie mają czasu karmić butlą tak długo i dokładnie. Ja karmiłam młodego sama w ciągu dnia.
  • beatka126 04.09.11, 21:16
    no i stało sięsmile Dziś pierwszy raz Wiktorek zjadł z rączek mamusi butle mleczka. Porcja 25 ml została opróżniona w szybkim tempie, bo nawet nie zdążyłam popatrzeć na zegarek, ani przez chwile się znudzić smile Wiktorek jak zassał smoka to nie chciał puścić, na chwilę tylko zrobił sobie jedną przerwę i znów ssał tak, że musiałam mu butle zabrać gdy mleczko się skończyłosmilea najpiękniejsza była nagroda za tak pięknie zjedzony posiłek. Pierwszy raz mogliśmy się poprzytulać - pierwsze kangurowanie mamy za sobą - taki miód na moje serce!!! więc jednym zdaniem efekty "krwawej Merry" widoczne od razu!!! Buziaki!
  • brzanka7 04.09.11, 21:37
    Super smile
  • gojapio 05.09.11, 01:58
    Gratulacje dla rówieśnika wink [Filip też 28/29, ale 950g i mnóstwo innych przygód po drodze. Do dziś został nam głęboki niedosłuch i loteria z biegunkami, jako pozostałość po licznych operacjach jelit]. Teraz 2 lata ma i rozrabia tak, że od pełnego szaleństwa ratuje nas tylko żłobek, z którego na szczęście młody nie chce wychodzić wcześniej niż o 17:30].
    Nie uwierzysz jak szybko zleci czas do momentu, gdy będziesz pamiętała okres szpitalny jak przez mgłę. Niedawno urodziła moja sąsiadka z dołu, spotkałam ją i córę przy wadze tej drugiej jakieś 3,5kg. I... nie mogłam się nadziwić, że "to" takie małe, jak to w ogóle możliwe, że da się takie chuchro karmić, trzymać... A przeca tylko dwa lata minęły od naszego pierwszego kangurowania półtora torebki cukru smile
  • jolantusia1 05.09.11, 13:04
    no to gratulacje. Nabierajcie sił, tucz młodego, przytulajcie się bo to niezwykle ważne i do domu
  • 888zuzia888 05.09.11, 14:00
    żadna z nas nie uwierzyłaby wczesniej, że tyle zniesie. Ja jeździłam do małej 90 km w jedną stronę żeby z nią być, przytulać się i kangurować, wstawałam w nocy żeby jej ściągać mleczko, puchły mi oczy od płaczu i zmęczenia (w domu starsza 2,5 letnia córeczka więc do tego doszły wyrzuty sumienia... ) Mała miała sepsę, wylewy I st. potem infekcje dróg moczowych. Nie chciała jeść. Płakałam jak ją karmiłam, bo bałam się wyjścia (w szpitalu była sonda, a w domu.. ?) ze wszystkich dzieci zawsze zjadała ostatnia..
    Jak już wzięłam ją do domu to też było pod górę. Godzinę spałam, godzinę ją karmiłam (30ml), potem ściąganie pod następne karmienie i tak w kółko. Wszyscy mówili, że za nic nie będzie jadła z piersi skoro taka słaba jest. A ja powiedziałam sobie, że stanę na głowie i damy radę.
    I dałyśmy radę. Dziś ma 1,5 roczku, ślicznie chodzi, wspina się, uśmiecha, mówi mamo, tato, babo, pepa wink) jest naszym cudem, który ciężko czasem odgonić od jedzenia smile Po ponurych chwilach zostało mgliste wspomnienie.

    Dasz radę Kochana!! Życzę Wam zdrówka, siły i optymizmu wink)

  • adusia29tc 08.09.11, 21:23
    Ada urodziła się w 29tc przez cc w Wigilię 2010r. o godz.17:43 z masą 1410g, i apg 3,6,6,. Nasze przerażenie nie miało granic a wrażenie, że ten szpitalny koszmar nigdy się nie skończy towarzyszyło nam do ostatniego dnia. Raz było lepiej raz gorzej. Uniknęła wylewów, retinopatii i innych wcześniaczych chorób, ale wystąpił problem z jedzeniem i wydawało się, że to mnie przerasta i do domu pójdziemy z sondą. Minęło 9 miesięcy i pomalutku zaczynam wierzyć, że będzie dobrze. Wizyty w poradniach kończą się wnioskiem, że jest dobrze, a nawet, że nie wygląda na wcześniaka (8,3kg, 70cm). Wynajęłam pokój, żeby być codziennie przy małej, nie chciałam w ogóle wracać do domu (180km), bo bałam się, że coś znowu się stanie a mnie nie będzie. Dla dzieciątka zniesie się wszystko, bo to maleństwo dodaje nam ogromnej siły i Ty też sobie poradzisz i nie ominą Cię chwile zwątpienia, że będzie dobrze, że dasz radę ale to będą chwile. Ja w czasie tych gorszych momentów poszukałam pomocy u psychologa, przynajmniej przestałam się obwiniać za to co się stało.
    Życzę siły, zdrówka i cierpliwości.
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
  • finch18 11.09.11, 18:29
    Głowa do góry. Człowiek sam nie wie, ile może znieść. A dla swojego dziecka rodzice potrafią znieść naprawdę wiele. Kasia po urodzeniu przez 2 mies. była na OITN, ja wylądowałam na OIOM-ie i zobaczyłam ją dopiero po tygodniu, potem jeszcze tylko dwa razy jeździłam do szpitala, a pierwszy raz trzymałam ją na rękach tydzień przed wypisem. Cały czas obwiniałam się o to, że nasza córeczka urodziła się za wcześnie, że nie mogę przy nie być. Chciało mi się płakać, gdy odwiedzały mnie moje siostry ze swoimi maluchami, wtedy 3 i 7 miesięcy. Aż trudno wyrazić, jak było mi wtedy przykro, że ja nie mogę mieć dziecka przy sobie. Mąż odwiedzał nasze maleństwo najpierw codziennie, a potem co drugi dzień - 60km w jedną stronę i jeszcze musiał chodzić do pracy. Kiedy ja w końcu wyszłam do domu, dostałam zalecenie nie "dźwigać" niczego cięższego niż kilogram. Ale jak nie wziąć na ręce swojego dziecka, kiedy już wreszcie znalazło się w domu? Oczywiście, że musiałam i nic specjalnie złego mi się nie stało. Bozia czuwała smile) Teraz jestem już po operacji i teoretycznie wiele rzeczy mi nie wolno, i chociaż wiem, że muszę uważać, ograniczać się, to nasze małe słoneczko wynagradza wszystko. Kasia nie miała może jakichś naprawdę poważnych wad i chorób typowych dla wcześniaków, ale i tak jej życie parę razy wisiało na włosku. 5 razy przetaczano jej krew, przeszła zapalenie płuc i różne infekcje. Nieszczelności w serduszku i niedotlenienie też dołożyły swoje. Ale dała radę i teraz jeżeli ktoś nie wie, to patrząc na nią nie powiedziałby, że urodziła się jako wcześniak. Co prawda nadal nie mówi, ale mam nadzieję, że i to przyjdzie z czasem. Życzę Wiktorkowi i Wam, Jego Rodzicom, dużo siły, bo nie ma się co oszukiwać będzie ona potrzebna. Wiem, że będzie ciężko, ale wiem też, że warto, bo uśmiech dziecka wynagrodzi wszystkie łzy i całe cierpienie, przez które musicie teraz przechodzić.
    --
    Monika & Kasia (26.06.2009, 30 hbd, 1400g/40cm, 7 pkt.)
  • beatka126 13.09.11, 23:11
    i niestety tym razem kontrolna wizyta okulisty nie była już taka pozytywna - zaczyna się retinopatia, jak na razie I stopień i następna kontrola za tydzień - miałam taką cichą nadzieję, że nas to ominie... USG główki jest lepsze "obraz się stabilizuje" (cyt. lekarzy). Niestety przypałętały się jakieś bakterie w moczu, czekamy na wyniki z posiewu, które mają zadecydować o ewentualnej antybiotykoterapii...
    Aktualna waga Wiktorka 1650 g
    --
    Wiktor - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • jolantusia1 14.09.11, 16:03
    I stopień to jeszcze nie tragedia, ale dobrze że pilnują i kontrola za tydzień. Trzymam kciuki żeby się poprawiło.
  • est-ii 14.09.11, 20:49
    U nas retinopatia doszła do 2+ w obu oczkach i wycofała się.Jak już wychodziliśmy z szpitala nie było po niej śladu.Lekarka przy wypisie mówiła że najlepiej to u nas z oczami.Teraz po pół roku od wypisu byliśmy na kontroli i jest super następne badanie w wieku dwóch lat.Mały był 93 dni pod tlenem więc sporo a jednak się udało.Dobrze że kontrolują często oczka do bardzo ważne.

    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • beatka126 15.09.11, 23:36
    po 47 dniach Wiktorek opuścił inkubator i awansował do łóżeczka - grzeje się teraz w "ciepłym gniazdku". Niestety posiew moczu okazał się "rosnący" i mój maluszek znów z antybiotykiemsad Kurczę tak czekałam na ten dzień kiedy wyjdzie z inkubatora, a tu te bakterie przyćmiły całą radość... ech...
    --
    Wiktor - 28/29 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • misiekjasiek 16.09.11, 09:06
    No to wielkie święto! Gratulacje dla Wiktorka!
    Cholera by strzeliła te bakterie. Mam nadzieję, że antybiotyk szybko sobie z nimi poradzi.
    Trzymam kciuki, żeby Wiki szybko wyszedł do domu.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • ewik74 16.09.11, 11:35
    Mój słodki Wiktorek też w okolicach tej wagi opuścił inkubator i wtedy też zaczęliśmy sie uczyć jeść.
    Niestety tak to jest w szpitalu - Wiktorek jest jeszcze maleńki więc "łapie" wszystko, jego odpornośc się powoli dopiero kształtuje. Nie jest to fajnie jak dziecku co po chwilę ładują antybiotyk, ale niestety takie realia. Ale wiedz, że taki awans do łóżeczka odkrytego to duuuuży krok do przodu. Widać mały radzi sobie lepiej i z oddychaniem, i z utzrymaniem ciepełka.
    Teraz tylko ładnie jeśc i dobić do tych magicznych 2kg. Oczywiście żadnego chorowania więcej!! Mam nadzieję i życzę żeby było z górki.
    --
    P.38tc(2850/51), W.33tc(900/39)
  • alicjontko 16.09.11, 16:05
    Super! To wielki krok! Pamiętam jak Alicję przenieśli, leżala taka pozawiajana w niebieski koc, nos tylko wystawał smile Trzymam kciuki!
    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • monika.rz.86 16.09.11, 16:23
    Chyba wszystkie matki pamiętają, kiedy ich dzieci "wychodzą" z inkubatorów. Oby ten antybiotyk jak najszybciej poradził sobie z bakteriami, i żeby już go mogli wreszcie odstawić.
    Trzymamy kciuki!
    --
    Monika - mama Majusi(09.07.09-28tc/1200g/38cm) i aniołka Oliwki (09.07.09/1025g/36cm)

    http://www.suwaczki.com/tickers/km5stv7354kvrnx8.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/hotwg8ddfkh7wues.png
  • jolantusia1 16.09.11, 18:02
    no to gratulacje awansu. Trzymam kciuki żeby dał radę z tym antybiotykiem
  • darwin18 18.09.11, 17:31
    to teraz jak najszybciej do 2 kg smile
  • beatka126 23.09.11, 10:56
    no i kolejny kroczek do przodu - teraz awans na część septyczną oddziału. Posiew moczu okazał się już czyściutki i Wiktorka odłączyli od wszystkich kabelków i.... no wiecie ten strach - teraz nic go nie monitoruje - i ta myśl żeby nie pojawił się żaden bezdech.... No ale lekarza są zdania, że jeśli tyle czasu nic się nie pojawiało przez dłuższy okres czasu to i teraz nie powinno, ale tak czy siak zaopatrzyłam nas w monitor oddechu.
    Wiki waży 1860 g więc powoli gdzieś tam widać zarys domu - może to będzie już przyszły tydzień??? No ale oczywiście nie może być idealnie i pełna radość z "awansu", kurczę przewijam Wiktorka i coś jest nie tak - podchodzi Pani Doktor i okazuje się, że to wodniak jąderkacrying Diagnoza - wodniak do obserwacji... ech...
    --
    Wiktor - 28/29 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • misiekjasiek 23.09.11, 11:28
    To super, kolejna dobra wiadomość. Obyście wyszli jak najszybciej do domu.
    Bardzo dobrze, że kupiłaś monitor. W naszym szpitalu bez monitora nie wypuszczali do domu + kazali przynieść na oddział, żeby go przetestować.
    Wodniak do obserwacji, bo może jeszcze się wchłonąć, spokojnie.
    O tym, że Michaś ma spodziectwo dowiedziałam się przypadkiem, w naszym powiatowym szpitalu (wylądowaliśmy z biegunką), bo na OIOMie nikt sobie tym głowy nie zawracał... uncertain
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • ratta 23.09.11, 12:13
    hej! nie przejmuj się tak tym wodniaczkiem - wiele chłopców to ma, zarówno wcześniaków, jak i tych z małą masą urodzeniową; mój synek (ur. w 32 hbd) również - do obserwacji; zdrówka dla Wiktorka, wiem przez co przechodzicie i jak bardzo czeka się dnia wyjścia ze szpitala...
  • ewik74 23.09.11, 23:12
    Wodniak to pryszcz. One zazwyczaj się wchłaniają. Moi dwaj panowie doswiadczyli obecności wodniaczków ale po czasie ich już nie było. Będziesz chodziła po lekarzach to będą zapewne sprawdzać i kiedyś zapytają" "JAKI WODNIAK?? TU NIE MA ŻADNEGO WODNIAKA!!

    Pozdrawiam
    --
    P.38tc(2850/51), W.33tc(900/39)
  • beatka126 04.10.11, 14:39
    Dziewczyny stało się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Jesteśmy w domusmile po 67 dniach nasze maleństwo jest razem z namismilesmilesmile
    Jak dostałam wypis to troszku mnie to wszystko przeraziło i nie mówię tu o kontrolach w poradniach, zaleceniach, ale o tym przez co Wiktor przeszedł, a my dowiedzieliśmy się o tym z wypisu m.in wrodzone zapalenie płuc, niedotlenie, ZZO, infekcja wewnątrzmaciczna, zielony płyn owodniowy w 28 tygodniu itd. .... resztę pisałam wcześniej.Tak coś czułam, że lekarze na początku nie mówili nam wszystkiego... ale "ciul" - nie ważne jesteśmy już razem w domku od wczoraj - ale wczoraj byłam jeszcze wiecie w takiej euforii, że pisze dopiero terazsmile Wiktorek w dniu wypisu ważył 2159g i mierzył 47cmsmile aaaa...... no i muszę go pochwalić, wczoraj była pierwsza kąpiel, którą chyba bardziej przeżywaliśmy my niż mały - wszystko mieliśmy przygotowane na wypadek ataku płaczu itp. a tu.... radość wielka, zero krzyku wprost euforiasmile gorzej mieliśmy z karmieniem i tutaj mam do Was prośbę - na oddziale Wiktorek pił mleczko z smoka Nutrica dla wcześniaków, do domu kupiłam mu Aventa (tak mi poradzili) i okazała się wielka klapa bo mały nie zjadał całych porcji mleka, okropnie się męczył smok twardszy, większy i z jedną dziurkącrying zamiast leżeć na języczku często Wiktor go mieścił w buzi z podwiniętym - zapadniętym językiem, albo w ogóle pod językiem - musiałam się nieźle napracować, aby smok wylądował na odpowiednim miejscu i aby mały ssał... a jakbym coś czuła i wczoraj kupując mleczko w aptece chciałam wziąć te wcześniacze smoczki, ale niestety się skończyły i dzisiaj jak tylko minęła 10 dzwoniłam do apteki czy mają dostawę... ufff.... wsiadłam do auta i w te pędy do apteki po smoczki i te szklane butelki żeby nam nakrętki pasowały. Wiki zjadł, tatuś go ululał i dziecka nie mamy w domusmile zaspokojony głodomoreksmile Dziewczyny możecie mi polecić jakie butelki miałyście dla swoich maluszków, bo Avent jak narazie idzie w odstawkę, aż buźka Wiktorka do niego dorośnie.
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • est-ii 04.10.11, 15:39
    Bardzo się cieszę że jesteście już w domu z synkiem wielki dzień nareszcie nadszedłsmile
    Butelki i smoki przerabiałam chyba wszystkie bo mój Jaś też nie chciał aventu i wielu innych smoczków.Tylko i wyłącznie dr.brown to samo napisze ci większość mam tutaj.Smoczki te są malutkie w sam raz dla maleńkiej buzi i miękkie.Podaje link butelka ma być z wąską szyjką dokup smoczki bo zerówka ma maleńką dziurkę.
    Smoczki brown pasują też do butelek canpola tych zwykłych wąskich.
    allegro.pl/butelka-do-karmienia-bpa0-250ml-canpol-59-200-emma-i1808859194.html
    allegro.pl/dr-brown-s-browns-butelka-120ml-standard-i1815045131.html
    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • ratta 04.10.11, 15:52
    juuuuuppppismile
    miałam tak samo - jak przeczytałam epikryzę z OIOMu to się okropnie wystraszyłam, że takimi silnymi lekami faszerowano to małe, bezbronne ciałko... ale co dokładnie małemu było wiedziałam, bo na bieżąco informował nas o tym ordynator;
    w kwestii smoków chyba nie pomogę - mały w szpitalu pił mleko ze szklanych butelek ze smokami NUKa, a w domu butelka była mi potrzebna wyłącznie do podawania żelaza (ja akurat mam Calmę Medeli, bo mały potrafił się mocno zakrztusić gdy za mocno leciało);
    --
    synek ur. 11-04-2011 w 32 hbd, 1/4/6/7 Apg.
    córcia ur. 10-08-2009 w 38 hbd, 10 Apg.
  • dadema 04.10.11, 16:03
    butelki lovi też mają bardzo miękkiego smoczka, także polecam, jest miększy nawet od dr.brown
    --
    DIANA- marzec 1998 EMILIA- czerwiec 2001 MICHALINA- styczeń 2008 ANTONINA- maj 2011
    (*)Aniołek JUSTYNA- wrzesień 2009(*)

    http://www.suwaczki.com/tickers/1usa8rib5eyoaxh6.png
  • est-ii 04.10.11, 19:38
    U nas lovi się nie sprawdził bo był za miękkismile zasysał się strasznie i sklejał.
    Nie sprawdzały się wszystkie smoczki te o kształcie sutka do butelek z szeroką szyjką.
    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • misiekjasiek 05.10.11, 09:04
    Beata, gratulacje, to wielkie święto smile Nareszcie masz synka w domu, cieszę się razem z Wami smile

    Co do smoczków, u nas też się nie sprawdził Avent i od tego czasu omijałam te butle z daleka, tak samo Canpol. Za to super było z Lovi - na początek smoczek mini, chłopaki wypijali całe porcje bez problemów. Spróbuj, najlepiej kup po jednym rodzaju i sama sprawdź, który smoczek będzie idealny.
    Wypis ze szpitala dopiero uświadamia powagę sytuacji... ale wkrótce się do niego przyzwyczaisz, ba, zaczniesz go cytować z pamięci. Wizyty wkrótce ogarniesz, z mojej strony życzę samych dobrych informacji!
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • doroszka 05.10.11, 10:47
    Śledzę Twój wątek i dopiero teraz piszę, bo do tej pory dziewczyny pisały wszystko, co ja chciałam napisać wink...
    Mój Filipos (1530 g, 33/34 tc, (9 APGAR, hipotrofik, wrodzone zapalenie płuc, sepsa, retinopatia II/III i laser, kraniostenoza i operacja neuro w 3 mies życia, refluks żołądk - przełyk, lamblioza, dziś bezproblemowy,mądry i ruchliwy 3,5-latek) jeszcze ze trzy miesiące na tych smoczkach Nutricia jechał. Możesz je kupić na Allegro, gdyby w aptece nie mieli:
    allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=smoczek+nutricia
    I nie prawda, że te smoki Nutricia są jednorazowe - uzywasz i fajt do kosza - na oddziale pielęgniarki kazały je myć, wyparzać i spokojnie tydzień służyły... tak też robiłam w domu smile
    Do Nutricii pasują butelki z melainy, nie tylko szklane - nie pamiętam jakie, ale mają je w każdym sklepie dzieciowym - małę takie - po prostu poświęć jeden smoczek i spróbuj w sklepie nakręcić na butelkę. smile
    Po 2-3 mies już Filipowi buźka urosła i spokojnie przeszedł na Avent. Żadne tak NUKi i inne - Avent jest najlepszy.

    Kibicujemy Wiktorkowi smile Zobaczysz za kilka lat już prawie nie będziesz pamiętać tych nerwów smile

    --
    Doroszka smile
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,doroszka.html
    "Wszystko ze świata jest głupie!" - by Maćkowski wink
  • finch18 05.10.11, 16:59
    U nas dość długo była sonda, ale potem już tylko Avent.
    Zobaczycie, że w domu synek będzie rosnąć jak na drożdżach, może powietrze inne niż w szpitalu smile
    --
    Monika & Kasia (26.06.2009, 30 hbd, 1400g, 40cm, 5/7 pkt.)
  • zbiszkopcik 05.10.11, 17:54
    No to swietnie, ze juz w domu ejstescie smile
    --
    Zuzanna Marta, 18.11.2010r, 13:49, 1225g, 42cm, 6pkt.
  • beatka126 05.10.11, 23:13
    Kochane dzięki za rady, mąż zaraz po przeczytaniu info od "est-ii" pojechał i kupił jedną butelkę dr Brown'sa (smoczek w komplecie nr 1) na spróbowanie i podczas pierwszego karmienia troszku ulewało się Wiktorkowi kącikami ust, ale każde następne było już dokładniejsze i mały nawet się mniej "puczy" jak to mówiły u nas pielęgniarki. Robi ładne kupki, więc jest fajniesmile no i właśnie tu musiałam przerwać pisanie, bo.... mój zuch zawołał o dokładkęsmile więc butle mu spasowałysmile a co najlepsze butelki w naszym sklepie - hurtowni są tańsze niż na Allegrosmile dla zainteresowanych podam linka, bo prowadzą sprzedaż też przez internet:
    www.agdperfect.pl/shop/pokaz_produkt.php?idprod=940
    no i tam też kupowałam pampersy z Happy "0", bo były sporo tańsze niż w aptece
    www.agdperfect.pl/shop/pokaz_produkt.php?idprod=963
    no i kilka innych rzeczy też u nich brałam z uwagi na niższe ceny. Zrobiłam im małą reklamę, ale polecam bo za tą samą butelkę na mieście w innym sklepie dziecięcym wołali 32 zł, a u nich zapłaciliśmy 24 zł za poj. 120ml.
    W poniedziałek jedziemy na pierwszą wizytę patronażową do pediatry i zobaczymy jak to będzie, jak nas poprowadzi. We wtorek mamy okulistę prywatnie bo terminy odległe, a kazali nam za tydzień znów sprawdzić oczka, neurologa też muszę gdzieś szukać na własną rękę, bo tam gdzie nam polecili pójść (na wypisie) terminów już nie ma na ten rok, kardiologa z NFZ mamy dopiero 2 grudnia, więc też będę szukać gdzieś szybciej, chociaż badanie słuchu i wizytę w poradni patologii noworodka mamy z NFZ.
    est-ii dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • adusia29tc 06.10.11, 00:07
    Nie wiem skąd jesteś, ale do okulisty powinnaś dostać się bez problemu, mówiąc jaki jest problem. We Wrocławiu jest ośrodek leczenia retinopatii wcześniaczej i w rejestracji pani nie do końca była zorientowana w problemie, ale poszła spytać lekarza, czy przyjmie jeszcze jedno dziecko i oczywiście, że tak, bo w tym wypadku liczy się czas!
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
  • adusia29tc 06.10.11, 00:16
    Szukając specjalistów warto w internecie sprawdzić najbliższe miasta, a później w rankingu lekarzy opinie, żeby się nie naciąć. (Trochę przewiozłam się na pulmonologu, bo najpierw pojechałam do lekarza a później poczytałam opinie i już więcej nie skorzystałam z jego usług, natomiast znalazłam o 50km bliżej bardzo dobrego lekarza) i udało mi się załatwić wszystkie wyznaczone wizyty w terminach i z NFZ (Ostrów, Kalisz i Wrocław)
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
  • kol196 06.10.11, 21:56
    gratuluje powrotu do domu!!!! u nas w 100% przy obu wcześniaczkach sprawdziła sie butelka Lovi która umozliwiła jednoczesne karmienie także piersia. pozdrawiam
  • beatka126 11.10.11, 16:25
    hejka!
    Byliśmy wczoraj u pediatry na wizycie patronażowej - Wiki zniósł ją wzorowo, gorzej było z dzisiejszym okulistą, ale najważniejsze że nas mały szkrab przez pierwszy tydzień w domu przytył sobie i teraz waży 2540g (2159g tydzień temu przy wyjściu ze szpitala). Pisałam Wam ostatnio o terminach w poradniach, byłam już gotowa dzwonić do lekarzy i umawiać się na prywatne wizyty, ale rozmawiając z jedną z mam z oddziału odnośnie wiecie kupek, kolek itp. tak poprostu zapytałam czy dzwoniła już po poradniach i okazało się, że trafiła na jakąś inną babkę na recepcji i ta ją wcisnęła na terminy październikowe, bo wcześniak, bo tak ma na wypisie itp., kurde też tak mówiłam... no to same wiecie zagotowało się we mnie... stwierdziłam, że dzwonić jeszcze raz nie będę, tylko przeczekałam noc wzięłam wypis do ręki, małego zostawiłam pod opieką tatusia i dupka do samochodu i kierunek szpital pediatryczny. Oczywiście znów usłyszałam ten sam tekst, że terminów do neurologa już nie ma, a kardiolog dopiero końcówka listopada... no ale odezwała się we mnie lwica walcząca o swoje maleństwo, no i termin do kardiologa mamy na środę czyli jutro, a z panią neurolog porozmawiałam sama tak mi kazały te panie na recepcji i termin jeszcze na ten rok (listopad) się znalazł... kurczę ale byłam z siebie dumnasmile Podobnie mamy z rehabilitacją pediatra stwierdziła, że dobrze byłoby małego rehabilitować metodą Bobath- podała mi telefon do kobietki, która rehabilituje w domku dzieci oczywiście prywatnie, bo jak stwierdziła w ośrodkach nie będzie już miejsca, bo końcówka roku... cóż uparcie zadzwoniłam dziś do tego ośrodka o którym mówiła - fakt miejsca już tam nie mieli, ale podali mi namiary na inny ośrodek i udało sięsmile na czwartek jesteśmy umówieni na pierwszą wizytę w Zespole Wczesnego Wspomagania Rozwoju Dzieckasmile byłam i jestem nadal w szokusmile Pozostał nam jeszcze jeden temat do przemyślenia i to chyba najtrudniejszy, przewertowałam już to forum na temat szczepień opinie są różne, gdy spróbowałam rozmawiać z pediatrą na temat skutków ubocznych - ucięła rozmowę szybko - zapytała, czy mam medyczne potwierdzone informacje na ten temat, bo jeśli nie to nie mamy o czym rozmawiać, że to wprawdzie nasza decyzja czy będziemy szczepić, ale jej zdaniem przy takim obciążeniu nie ma co się zastawiać. Na razie Wiki ma za sobą 2 dawki żółtaczki, jedną zaraz po urodzeniu i drugą razem z gruźlicą jeszcze w szpitalu gdy skończył 2 miesiące i miał 2 kg. Od neurologa mamy zalecenie, że mamy mieć szczepionki acelularne ze względu na wylewy i obniżone napięcie mięśniowe, ale o ewentualnym odroczeniu ani słowa... Wstępnie ustalono nam termin na 17 listopada na szczepienie, czyli Wiktor będzie miał wtedy niecałe 4 miesiące życia (1 korygowany) i cholera nie wiemy co robić, szczepić, nie szczepić, jeżeli szczepić to te acelularne z sanepidu czy 5 w 1??? i tak błędne koło pytań się zamyka...
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • ratta 11.10.11, 17:02
    brawo, Asertywna Mamo wink
    my ze szczepieniami w tym samym punkcie co Wy - mój synek tuż po urodzeniu dostał 1 dawkę na wzw-B i nic więcej; od początku wiedziałam, że będę odraczać szczepienia co najmniej do 3 m.ż. wg wieku korygowanego; dziś synek kończy równo 6 m-cy (4 koryg.) i nie wiem co robić; rozmowa z lek. podobna do Waszej, ale w sumie nie spodziewałam się niczego więcej; na tę chwilę wnioski mam takie, że chcę szczepić wg kalendarza obowiązującego, ale tylko te podstawowe (żadne pneumo itd.) i jednak chyba raczej 5w1 (i to nie z uwagi na il.wkłuć, a syfy zaw.w szczepionkach pojedynczych); natomiast nie wiem czy dobrym pomysłem jest szczepić w sezonie jesienno-zimowym z uwagi na różne infekcje wkoło; a z drugiej strony czekanie na wiosnę w naszym przypadku oznacza to, że synek będzie roczniakiem nim zaczniemy szczepienia; nie bardzo wiem jak to rozwiązać;
    --
    synek ur. 11-04-2011 w 32 hbd, 1890/45, 1/4/6/7 Apg.
    córcia ur. 10-08-2009 w 38 hbd, 3180/54, 10 Apg.
  • finch18 11.10.11, 18:30
    Kasia na początku dostała tylko jedna dawkę WZWB, a kolejne szczepienia miała dopiero jak skończyła 6 miesięcy i według indywidualnego kalendarza. Trochę mnie dziwi, że Wiki nie został skierowany do poradni, to się nazywa Poradnia Szczepień dla Dzieci Wysokiego Ryzyka czy jakoś tak. My jeździliśmy dopóki Kasia nie skończyła półtora roku, bo dopiero wtedy zakończyły się nam szczepienia, a później ma już mieć normalnie, ale to jeszcze daleko. Pani doktor przypisała nam szczepionki acelularne i zdecydowanie odradzała te 5 w 1 czy 6 w 1. Wiem, że niektórzy lekarze je bardzo polecają, ale mam takie wrażenie, że jak coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę do niczego, więc nie sprzeczaliśmy się tylko szczepiliśmy pojedynczo. Co do sezonu infekcji to Kasia była szczepiona w zimie, nawet było tak, że ja byłam chora i siedziałam w domu, ale mała na szczęście nie zachorowała. Tylko z gruźlicą męczyliśmy się, bo miała ją zaszczepioną dopiero w wieku 12 m-cy i goiło się to paskudztwo prawie 10 miesięcy, strupek odpadł jej dopiero w kwietniu, ale ponoć im później dziecko szczepione tym gorzej. Teraz zastanawiałam się nad szczepieniem przeciwko grypie, ale pediatra mi odradziła, kazała tylko dawać coś na odporność i nie przejmować się za bardzo ewentualnym katarem smile
    --
    Monika & Kasia (26.06.2009, 30 hbd, 1400g, 40cm, 5/7 pkt.)
  • adusia29tc 11.10.11, 20:16
    My dostaliśmy ze szpitala nakazwink aby od razu wejść w kalendarz szczepień i szczepiłam wiosną też w sezonie zachorowań, skorzystałam ze szczepionek 5 w 1, bo dość dużo napatrzałam się na cierpienie małej w szpitalu, a szczepionki nie są od wczoraj na rynku i już są sprawdzone. Z sanepidu dla wcześniaków są szczepionki na pneumokoki za darmo więc nawet się specjalnie nie zastanawiałam (też mi doradzano w szpitalu, mała miała bardzo dobrą doktor prowadzącą) i wykupiłam również rotawirusy. Teraz szczepiłam przeciw grypie, wolę jednak zapobiegać niż leczyć. Miesiąc po wyjściu ze szpitala Adka załapał zapalenie płuc i wylądowała ZNOWU w szpitalu NIGDY WIĘCEJ SZPITALÓW!!!sad
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,adusia29tc.html
    http://s7.suwaczek.com/201012244965.png
  • est-ii 11.10.11, 21:14
    Ja też szczepie.
    Nie chodzę do pediatry rejonowego (tylko po skierowania które były mi potrzebne na początku)pani doktor z rejonu na pierwszej wizycie od razu powiedziała że nie zna się na wcześniakach.Chodzę prywatnie do neonatolog która zna moje dziecko od urodzenia i leczyła je w szpitalu pod jej kontrolą Jaś ma za sobą 3 dawki 5 w jednym i 3 dawki pneumokoków.
    Z szpitala wyszliśmy w połowie lutego a pierwszą szczepionkę miał 1.04,27.05,12.08 między nimi były pneumokoki na przemian.Do tej pory nie chorował nawet kataru nie miał.
    Teraz po nowym roku czeka nas ospa i jak mówi nasza lekarz pierwsza poważna szczepionka a po niej będzie jeszcze odra,różyczka i świnka.
    Nie miałabym sumienia kuć moje dziecko zwykłymi szczepionkami jak patrze na po kute łapki i blizny w postaci małych kropek jedna obok drugiej to serce mi pęka.
    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • nastjaa 11.10.11, 21:00
    Witaj, fajnie czytać, że kolejny maluszek idzie ku lepszemu smile U mnie z poradniami było podobnie smile

    Co do szczepień to moim zdaniem nie powinnaś szczepić przed wizytą u neurologa - w przypadku wcześniaków to właśnie neurolog powinien decydować o rodzaju szczepień ich ilości i częstotliwości. Pediatrzy często naciskają na rodziców, bo grafik szczepień jest bardzo napięty. Wierz mi, że z perspektywy czasu widzę, że nie ma co się spieszyć, córka ma 26 miesięcy, nadal nie mamy kilku szczepień i nadal jestem bardzo ostrożna. A ile przy tym wykłóciłam się z pediatrą... Ostecznie, po konsultacji z neurologiem i poradnią szczepień powikłanych, najpierw szczepiliśmy na pneumokoki (tu staraj się o refundację szczepionki - my w sumie dostaliśmy chyba 4 dawki, ostatnia jak mała skończyła 2 lata), pozostałe szczepionki 3w1 lub pojedyncze, acelularny krztusiec (3 w 1 też mieliśmy refundowany ze względu na wczesniactwo) i ostatnio miał być MMR, ale przychodnia zamówiła dla nas jakąś inną szczepionkę.
  • kol196 11.10.11, 23:14
    moje chłopaki z 31 tyg (1100g,39cm) i z 28 tyg (1120g, 41 cm) szczepieni wg wieku urodzeniowego zgodnie z kalendarzem obowiązującym i żadnymi dodatkowymi ani skojarzonymi szczepionkami tylko tymi podstawowymi. pozdrawiam
  • beatka126 13.10.11, 00:51
    Hejka!
    Byliśmy dziś u kardiologa serducho ładnie bije, wprawdzie wiadomo do końca się jeszcze nie wykształciło - w końcu mieliśmy się rozwiązywać dopiero ok. 19 października, ale nie ma nic niepokojącego i kontrola za 3 miesiące.
    Odnośnie szczepień - rozmawiałam dziś telefonicznie z panią zastępcą ordynatora w naszym oddziale, gdzie Wiktorek się urodził, a że kobitka zna go od pierwszych chwil, bo to ona go powitała na tym świecie korzystając z okazji zapytałam co by nam poleciła odnośnie szczepień... no i obie stwierdziłyśmy, że to temat rzeka.... powiedziała tak, że szczepić trzeba i to już - odnośnie neurologa wizytę mamy dopiero 21 listopada, a szczepienie 17 czy 18 listopada dokładnie nie pamiętam, a nie chce lecieć już po książeczkę; więc jednym słowem kicha. Pani doktor ta z patologii stwierdziła, że gdyby były jakieś poważne przeciwwskazania do szczepień napewno byśmy to wiedzieli - mamy być pod kontrola pediatry i szczepić. Próbowałam ją podpytać co lepsze - sanepidowskie czy skojarzone - no i powiedziała, że: szczepionki sanepidowskie acelularne i te 5 w 1 produkuje jedna i ta sama firma - czy skojarzone są jeszcze bardziej oczyszczone tego nie wie, napewno ilość wkuć ma tu znaczenie, ale znowu czy rozpłakany maluch będzie pamiętał ilość wkuć. Skuteczność jednych i drugich jest taka sama, więc jak powiedziała ciężko jej odpowiedzieć co by doradziła, stwierdziła, że lepiej brzmiałoby moje pytanie co ona zrobiłaby na moim miejscu i odpowiedz była taka, że dopłaciłaby za te skojarzone. Odnośnie skutków ubocznych stwierdziła, że na razie medycznie ich nie ma - a co będzie za parę lat tego nikt nie wie i tu przytoczyła swoja historie, że gdy jej syn miał 2 lata i na rynek weszły pierwsze szczepionki ospa, różyczka itp - zrobiła wszystko, aby jej syn je dostał no i po kolejnych 2 latach okazało się, że mają one jakieś skutki uboczne - autyzm dziecięcy - no i co miała zrobić dziecko zaszczepione, na szczęście nic mu nie jest i chłopak spokojnie sobie żyje, wiec też tak może być w naszym przypadku... więc chyba pozostaje nam wierzyć, że będzie dobrze -jak narazie 1:0 dla skojarzonych, no i pneumokoki bo mamy refundowane, ze względu na wcześniactwo i dysplazje. Jak zdobędziecie nowe opinie dajcie znać, jutro tzn. w sumie już dziś, bo już po północy jedziemy na pierwsze spotkanie w sprawie rehabilitacji może tam kogoś podpytamysmile Mamy jeszcze miesiąc na decyzję.
    Buźki
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • misiekjasiek 13.10.11, 08:45
    To dobrze, że z serduszkiem jest ok.

    Co do szczepień - masz więcej niż miesiąc czasu na podjęcie decyzji, bo nie musisz szczepić dziecka konkretnie 17 czy 18 listopada, możesz równie dobrze tydzień później. Na Twoim miejscu poczekałabym na opinię neurologa, te parę dni Was nie zbawi.
    Co do 5 w 1 nie ma się co rozwodzić nad skutkami ubocznymi (bo KAŻDA szczepionka jest potencjalnym zagrożeniem), my szczepiliśmy skojarzonymi i gdybym miała jeszcze raz się decydować, zrobiłabym tak samo. Sama ilość wkłuć miała u nas istotne znaczenie.
    Są też względy finansowe, ale jeśli ktoś nie ma takich problemów myślę, że decyzja powinna być jasna.

    Z tymi szczepieniami i terminami, nie musisz trzymać się dnia. Poza tym mały może zachorować (odpukać!) i tak termin szczepienia Wam się przesunie.
    Jeszcze jedna sprawa. Często po szczepieniu pojawia się gorączka, ogólne osłabienie dziecka - nie jest to wcale rzadkie. Czasami zdarza się infekcja.
    Skoro chcecie szczepić 17-18 listopada a za 3 dni macie wyjazd do neurologa, przełożyłabym szczepienie chociażby z/w na to. Inaczej istnieje ryzyko, że ten wyszarpany termin może Wam po prostu przepaść, jak Wiki zagorączkuje. Szkoda, że żaden lekarz nie zwrócił na to uwagi.
    My zawsze odkładaliśmy szczepienie, gdy czekał nas wyjazd do Gdańska i szczepiliśmy na spokojnie po powrocie.

    Prevenar (pneumokoki) bierz z Sanepidu, nie ma się nad czym zastanawiać.

    Odnośnie autyzmu - były tutaj dyskusje i to wielokrotnie na ten temat. Ja tylko odnośnie tej ogólnej paniki dot. szczepień polecam artykuł, ukazał się jakiś czas temu (Newsweek), chyba z Darskim na okładce to było.

    PS. Jak fajnie się czyta o takich problemach, to znaczy że Wiki na dobre zadomowił się w domu a Ty masz teraz niezłą jazdę smile W wolnej chwili, jeśli nie masz nic przeciwko, wklej zdjęcia małego, na pewno nie tylko ja jestem chętna, żeby się pozachwycać wink
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • ratta 13.10.11, 09:45
    jeśli mogę coś doradzić - nie zaszczepiłabym przed wizytą u neurologa;
    szczepienie może poczekać (moim zdaniem nawet powinno - i to nie kilka dni, ale tu każdy rodzic podejmuje decyzje we własnym interesie), a u tak wczesnych wcześniaków neurolog jest jednak priorytetem i to on powinien zezwolić -bądź nie- na szczepienia;

    --
    synek ur. 11-04-2011 w 32 hbd, 1890/45, 1/4/6/7 Apg.
    córcia ur. 10-08-2009 w 38 hbd, 3180/54, 10 Apg.
  • ewa-mamazosi 13.10.11, 13:00
    Hej moja Zosia ma 10,5 miesiąca urodzeniowego (8,5 korygowanego). I do tej pory nie mamy szczepień, poza pierwszą dawką wzw w szpitali w 1 dobie. U nas neurolog odroczyła. Do tej pory mała (odpukać) nie chorowała, nawet katarku nie miała. A chodzimy do ludzi, do dzieci, na zakupy do szpitala i poradni. Teraz mamy wizytę u neurologa 3 listopada i wtedy lekarz podejmie decyzję czy szczepić, czy jeszcze nie. Szczerze mówiąc już bym chyba chciała ją zacząć szczepić, no i ze względów finansowych szczepionki skojarzone raczej odpadają.
  • adusia29tc 13.10.11, 20:59
    Witam! Jeśli chodzi o względy finansowe, to też trzeba się orientować, bo moja sąsiadka urodziła tydzień wcześniej syna, a więc rówieśnik Adusi, ponieważ nie miała problemów wcześniaczych to zapisała go do lekarza rodzinnego w naszej miejscowości, a ja nie miałam do niego zaufania i pojechałam 10km dalej i tym sposobem, jak się dogadałyśmy ja za szczepionki skojarzone zapłaciłam 106zł a ona ponad 200zł. Skąd ta różnica? nie wiem (szczepionki, takie same) zresztą za szczepionki przeciw rotawirusom, ta sama sytuacja (ja ok.200, ona prawie 300). Kupowałam skojarzone, bo serce mi zbyt mocno krwawiło, kiedy słyszałam rozdzierający płacz małejsad(1raz, to też dużo)
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
    "fotoforum.gazeta.pl/5,2,adusia29tc.html"
  • zbiszkopcik 13.10.11, 18:59
    Dokladnie tak jak mowia dziewczyny- mozecie sie wstrzymac ze szczepieniem do wizyty u neurologa.Tydzien zwloki Was i Wiktorka nie zbawismile
    A co do tych szczepien na swinke rozyczke odre, to nie ma ZADNYCH badan potwierdzajacych zwiazek szczepienia z autyzmem.
    --
    Zuzanna Marta, 18.11.2010r, 13:49, 1225g, 42cm, 6pkt.
  • beatka126 18.10.11, 19:19
    Hejka!
    Byliśmy dziś na drugiej wizycie u pediatry i Wiki waży 2890 gsmile Rośnie nam syneczeksmile Odnośnie szczepień to tak jak pisałyście - razem z pediatrą ustaliliśmy, że najpierw pójdziemy do neurologa (21 XI) i jeśli wszystko będzie ok to 24 XI będziemy się szczepić wstępnie 5w1 + pneumokoki (refundowane z uwagi na dysplazję) do ewentualnego przemyślenia rotawirus, ale tu może zbraknąć nam czasu i obawa o jeszcze nie do końca rozwinięty układ pokarmowy wszak to szczepionka doustna, ale zobaczymy mamy jeszcze miesiąc i w międzyczasie wizytę w poradni patologii noworodka, neurologa, bioderka, słuch, chirurga, usg główki itd.....
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • beatka126 19.10.11, 15:53
    dopiero dziś miałam się pojawić na porodówce...
    więc Wiki rodzi się na nowo dla swojego wieku korygowanegosmile
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • beatka126 05.11.11, 21:41
    no i bałam się o te szczepienia i gdy już ustaliliśmy, że najpierw 21 listopada pójdziemy do neurologa i gdy wszystko będzie oki to 24 się szczepimy - teraz już wiem, że tak nie będzie...
    Byliśmy na kontroli w Poradni Patologii Noworodka, zrobili Wiktorkowi dodatkowe badania i hemoglobina jeszcze bardziej spadła - więc mamy większą dawkę żelaza i to nie jedyny problem... Wiktor ma dużo za dużą fosfatazę alkaliczną i tu narazie podwoili nam dawkę Devicapu i do kontroli za 3 tygodnie, czyli akurat 24 listopada - pobiorą badania i będziemy decydować co dalej. Mam nadzieje, że powodem tej podwyższonej fosfatazy jest tylko niedobór witaminy D innej opcji próbuje nie przyjmować do wiadomości. Gorzej, że mały coraz rzadziej robi kupkę, więc puczy się nie miłosiernie, aż mi go szkoda... Dostaje od dłuższego już czasu Dicoflor 30, w trudniejszych momentach czopki Viburcol,a teraz mam mu jeszcze wprowadzić Debridat i spróbować rozcieńczać małe ilości soczku jabłkowego z wodą... i szczerze mówiąc zaczyna mi brakować doby aby te wszystkie leki plus jeszcze witaminy podać tak aby zachować odstępy czasowe między posiłkami itp. ... a "kupki" jak nie było tak nie ma od wczoraj i mały już wychodzi z siebie... sad
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • adusia29tc 05.11.11, 22:44
    Jeśli chodzi o witaminę D3, to w Poznaniu na kontroli p. doktor powiedziała, że Devikap po kilku dniach od otwarcia traci swoje właściwości i jest coraz słabszy i przepisała Adusi Vigantoletten 1000 przez 1miesiąc, a później 500. Może dobrze byłoby dokonać takiej zamiany, ale Vigantoletten jest na receptę. A brzuszek masujesz? Masaż okrężnymi ruchami wokół pępka zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, ja jeszcze podawałam normalnąwink herbatkę rumiankową, też mi było małej żal, ale poskutkowało i jest ok (korzysta już z nocnikabig_grin)
    Pozdrawiam i trzymam kciuki
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,adusia29tc.html
    http://s7.suwaczek.com/201012244965.png
  • finch18 06.11.11, 10:35
    U nas też pani doktor powiedziała, że podawanie Devikapu po tygodniu od otwarcia buteleczki mija się z celem, to tak jakby podawać zwykłą wodę. U nas pomagała trochę herbatka z kopru włoskiego z anyżem.
    --
    Monika & Kasia (26.06.2009, 30 tc, 1400g, 40cm, 5/7 pkt.)
  • kubus2211 07.11.11, 18:19
    hej,
    ja tez jestem mama chlopczyka urodzonego w 28 tyg i rowniez wazyl 1150,jak bedziesz miala jakies pytania to pisz smialo pozdrawiam i trzymaj sie
  • kol196 08.11.11, 00:10
    hej! Mój tez z 28 tyg, troszke mniejszy bo 1120gsmile za tydzien skonczy roczek i wazy 8.7kg, chyba nienajgorzejsmile pozdrawiam
  • beatka126 26.11.11, 23:31
    No i wyniki się poprawiły smile hemoglobina ładnie poszła do góry, fosfataza powoli spada - we wtorek mam jechać na oddział po jakaś mieszankę fosforanową, którą w całym Bielsku robi tylko jedna apteka na zamówienie, ale co tam dojedziemy i do niej byleby pomogłasmile Byliśmy u neurologa i w sprawie szczepień dostaliśmy zalecenie, że jeśli hemoglobina się poprawi i wejdzie w "normy" to możemy się szczepić i co... hemoglobina idzie w dobrą stronę i na 1 grudnia mamy chyba 3 z kolei wyznaczony termin szczepień, ale po drodze przypałętał się nam katar 11-18 listopada i teraz pani pediatra zastanawia się czy lepiej znów tych szczepień nie przełożyć...
    co do tematu, który poruszaliśmy wcześniej odnośnie szczepionek, które lepsze to neurolog stwierdziła, że biorąc pod uwagę osłabione napięcie mięśniowe Wiktorka, dobrze by było zaszczepić go 5w1 aby dodatkowo nie męczyć mięśni - takie było jej tłumaczenie, więc mamy coraz więcej argumentów "za" 5w1.
    A swoja drogą czytałyście newsa, że Katarzyna Skrzynecka urodziła córeczkę o 2 miesiące za wcześnie?
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
  • ewik74 27.11.11, 12:14
    Idzie w dobrym kierunku i tak ma być smile U nas też jakieś katary albo kaszle, ale nawet lajtowo w tym roku ...puk...puk ....puk Za tydzień w poniedziałek z kolei my się szczepimy brrrr

    No ja słuszałam, że Skrzynka wczesniej ale o miesiąc z małym haczykiem bo ona miała na początek roku termin.
  • beatka126 04.12.11, 19:18
    Mamuśki dziś Wiktorek na moich oczach przewrócił się z brzuszka na plecysmile aż 2 razysmile ma teraz 7 tygodni korygowanych, rehabilitujemy się Bobath'em ze względu na obniżone napięcie, w końcu udało mi się wstawić jego zdjęcie takie sprzed 2 tygodnismile Teraz Wiki ma 4200 g, w czwartek się szczepiliśmy, ale ostatecznie pediatra stwierdziła, że teraz dostał 5w1, a na pneumokoki mamy przyjść za 3 tygodnie, bo nie chciała go obciążać. Jutro jedziemy na ABR i chyba powoli zaczynam się bać... a poza tym ciekawa jestem jak nam wyjdzie to, aby zawieźć go rozbudzonego na badanie, gdzie on w samochodzie zaraz zasypia, no i co później go rozbudzić, później znów sprawić, aby zasnął... ech pierwsze nasze takie badanie...
    --
    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/oj/ki/3dev/4CBrYUjJ1bvlPUxPEA.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka