Dodaj do ulubionych

3ot1dc i Synek

15.10.11, 15:50
Niespodziewanie pojawil sie na swiecie ponad 2 m-ce przed czasem. dzis o 0:33. Jest silny i musi dac rade, bardzo w to wierzymy.

Witam na watku wszystkich dzielnych rodzicow.
Edytor zaawansowany
  • wiewiorka76 15.10.11, 15:59
    Hej Rev! Pamiętasz mnie? Witam w naszym wcześniakowym gronie. Przyszło nam się spotkać i tutaj. Domyślam się, że się boicie, ale pamiętaj, że bardzo wiele wcześniaków wychodzi z wcześniactwa bez szwanku. Nasz Wojtuś - 28 pełnych tyg, 845 gr, teraz wielki chłop, mający swoje zdanie w każdej sprawie. Możesz napisać coś więcej? Ile waży? Co było przyczyną przedwczesnego porodu i co na temat stanu Synka mówią lekarze? Gdzie rodziłaś? Jeśli wolisz, pisz na priva.
  • rewolka404 15.10.11, 18:27
    jakbym mogla silnego Wojtusia nie pamietac? Od wt bardzo czesto o nim myslalam smile
    Przedczesny porod w sumie nie wiadomo od czego, tzn brak szyjki, rozwarcie i pecherz plodowy w pochwie, ale to zrobilo sie z dnia na dzien i przyczyna nie do konca wyjasniona. We wt przyszly skurcze co 3 min, ale na szczescie Fenek, papaweryna i relanium podzilally. dostalismy sterydy i druga dawke a skurcze nie do opanowania przyszly niespelna 48 h po podaniu 2. dawki. Rodzilam sn i Maluch zaskoczyl rozmiarami. 45 cm i 1730 gr!!! lekarze mowia, ze stan nadzywczaj dobry, ale mimo wszystko to skrajny wczesniak i sytuacja moze sie nagle odmienic. dzis go odlaczyli od cpapu i byl pod namiotem, teraz nie moge go odwiedzic, wiec nie wiem, jak sie sprawy maja, czy daje rade czy znowu cpap. Od pn badania, usg glowki chyba boje sie najbardziej...
    Nie wiem, o co sie pytac, jak pomoc Synkowi itd. Raczkuje w temacie.
    A rodzilas w Gdansku na Klinicznej.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • wiewiorka76 15.10.11, 19:57
    Przede wszystkim gratuluję wagi i wzrostu - wagowo to więcej niż dwóch Wojtusiów smile Następna sprawa to oddychanie, myślę, ze jest super - Wojtek był 3 tyg na resp. potem 1,5 miecha na cpapie, potem tlen do inkubatora, a potem tlen do łóżeczka - w sumie ponad 3 mies. wspomaganego oddechu. Ile Maluszek dostał punktów? Wybraliście już imię? U nas było podobnie, urodziłam w z piątku na sobotę, dokładniejsze badania i usg główki mieliśmy też w pn. Nie było różowo, ze względu na problemy z oddychaniem i infekcje, ale on był taki malutki. Wylewy I/II stopnia, ale te są akurat bezpieczne.
    Myślę, że 31 tydz to już nie jest taki skrajny, trzeba być dobrej myśli!! Lekarze gadają, bo oni już tak mają. Nie masz pojęcia jak nas straszyli! Rodziłam na Karowej w Wawie. A jak Ty się czujesz fizycznie po porodzie?
    Ps. Mogę napisać dziewczynom, że urodziłaś? Bardzo przeżywały, że zniknęłaś. Jeśli nie chcesz, to ok, pytania nie było.
  • fryzzia 15.10.11, 21:43
    Tak jak wiewiorka pisze super waga I swietnie ze oddycha.
    Moj krzysiek ur 25tc 800g (tez z dnia na dzien pecherz w pochwie ) spedzil 83dni w szpitalu kolezanka rodzila w 30tc syna z waga 1600 I wyszli juz po rs dniach.wiec glowa do gory.

    I to prawda ze lekarze tak nie daja wielkich nadziei I trzymaja wydawac by sie moglo w niepewnosci no ale z drugiej strony troche zrozumiale.
    Miejmy nadzieje ze synek szybko ruszy,jest duzy a wiec I silny, 30t to juz nie skrajny wczesniak I na pewno bedzie dobrze.
    Zadbaj o mleko jesli mozesz I badz tak czesto przy nim jak mozesz. Na razie. Mu spiewaj czytaj I mow do niego.
    A w chwilach trudnych pisz do nas

    Iza
    --
    http://lbdf.lilypie.com/6d8Jp2.png
  • rewolka404 15.10.11, 22:06
    dzieki dziewczyny, ja glowe mam w chmurach. szczescie mnie unosi, bo gorzej to wszystko widzialam a jutr juz moze bede kangurowac!

    wiewiorka, Odp Ci jutro. Maly to Juliuszek i moze napisac dziewczynom, no problem smile

    Laktator mam i od jutra doimy.Na razie pijana szczesciem siadam kolo niego i mowie tylko przez lzy szczescia, ze jest cudowny i ze go kocham. Nie wiem, czy on mnie w ogole slyszy. Moze jutro juz hormony sie ustabilizuja i synek bedzie mial mniej rozchwiana matke.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • kol196 15.10.11, 22:48
    witam. waga naprawde super. ja rodziłam w 31 tyg cc 1100g, dzis ma 3.5 roku bardzo żywy i zdrowy chłopiec i w 28 tyg naturalnie 1120g, dzis ma 11msc, w szpitalu spedzil 43 doby. trzymam kciuki !!!
  • zdunia1979 15.10.11, 23:47
    Powodzenia! Bedzie dobrze smile
  • wiewiorka76 16.10.11, 02:47
    Jak chcą Wam pozwolić na kangurowanie, to jest naprawdę dobrze!!! Nie pamiętam jak długo na to czekałam, ale chyba wieczność. Dzieci takie jak Twój Juliuszek wypisywali z Karowej jeszcze przed terminem porodu i może u Was też tak będzie. Cieszę się z Wami i czekam na dalsze wieści smile
  • rewolka404 16.10.11, 07:51

    wiewiorka76 napisała:

    > Jak chcą Wam pozwolić na kangurowanie, to jest naprawdę dobrze!!! Nie pamiętam
    > jak długo na to czekałam, ale chyba wieczność.

    Wiewior, jest naprawde super smile Nocka stabilna, nawet chcieli juz mu wspomaganie oddychania calkiem zabrac, ale stwierdzili, ze niech ma cieply tlen jeszcze. Bylam dzis na zmianie dyzuru i przy duzo starszych dzieciach bylo, co nie tak, na co zwracac uwage itd a u nas "spokojnie" i o tym odlaczeniu tylko wspomnieli i poszli dalej big_grin

    > Dzieci takie jak Twój Juliuszek
    > wypisywali z Karowej jeszcze przed terminem porodu i może u Was też tak będzie.
    oj, ja nawet bym nie pomyslala, ze z tego tc moge czekac tak dlugo, tp byl na 22 grudzien...Oby sie nic nie zmienilo, to chyba w listopadzie najpozniej bedziemy razem. Tak mysle smile Nic nie mam gotowego, ale po porodzie SN dam rade ze wszystkim. od wczoraj dzialam jak na dopalaczu wink

    A odpowiadajac na wczesniejszy post. Punktow mial az 8. Obcieli za napiecie miesniowe i kolor skory. Donoszone dzieci mniej dostaja a 8 to chyba cud, miod, maliny...Ja przynajmniej tak uwazam. Po porodzie ok, tylko szew mi jakos przeszkadza od wieczora. Najgorsze byly skurcze od wt, sam porod ta ostatnia faza to bajka, @ przy endometriozie bywaja podobne jak nie gorsze, ale jednak Julek byl mniejszy niz normalnie noworodek. 3 skurcze, parcie podczas nich i po porodzie. Moj M. dumny, ze taka dobra ze mnie uczennica, bo zalapalismy sie tylko na 1 lekcje w szkole rodzenia wink
    Napisz dziewczynom, ze mam juz Synka, nie przy sobie, ale mam smile
  • wiewiorka76 16.10.11, 09:53
    To ja widzę, że Wy zaraz w domku będziecie smile Urodziłam 22 sierpnia, termin miałam na 13 listopada, a do domu wyszliśmy 11 grudnia!! Wszystko przez to nieszczęsne oddychanie sad Nawet na jedną lekcję w szkole rodzenia się nie załapaliśmy, ale potem mieliśmy szczegółowy instruktarz NDT - Bobath, bo mały wymagał rehabilitacji. Polecam Ci książkę z płytką Pawła Zawitkowskiego, tam wszystko jest o pielęgnacji, przydatne dla każdego młodego rodzica.
    Napisałam dziewczynom, że urodziłaś smile
  • ada-15 16.10.11, 10:55
    Piękna waga i mały super sobie radzi, już nie wspomnę o punktach smile
  • kol196 16.10.11, 23:39
    przy pierwszym termin byl na 1 kwietnia, urodził sie 3 lutego a w domku bylismy 19 marca. przy drugim termin był na 27 stycznia, urodził sie 10 listopada a w domku bylismy 23 grudnia. pozdrawiam
  • misiekjasiek 17.10.11, 09:48
    Rewolka, witaj na forum, chociaż szkoda witać na forum kolejnego wcześniaka.
    Ale jak widać, Mały daje radę smile

    Parametry mamy podobne, ja też miałam termin na 22.12 a urodziłam 17.10. Jasiek wyszedł do domu 1 grudnia, Michaś przeszedł jeszcze przez Polanki i był w domu 22.12 w terminie porodu. Tylko że moje robaki wisiały trochę na respi.
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, Julek leży na Klinicznej?
    Bo my z Klinicznej big_grin
    I dużo nas na forum "klinicznych", więc jeśli masz jakieś pytania to śmiało.
    Jutro akurat wybieramy się z tortem na oddział.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • rewolka404 17.10.11, 10:33
    misiekjasiek napisała:
    > Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, Julek leży na Klinicznej?
    > Bo my z Klinicznej big_grin
    > I dużo nas na forum "klinicznych", więc jeśli masz jakieś pytania to śmiało.
    > Jutro akurat wybieramy się z tortem na oddział.

    to moze sie na torcik zalapie? wink 100 lat dla Twoich skarbow! Impreza niech bedzie uda big_grin
    Ja jutro wychodze, ale Julko zostanie na pewno troche. Moj ukochany Silacz daje pieknie rade, ale jakby nie bylo troche mu do samodzielnego zycia potrzeba.
    Jestem zachwycona konsultanka laktacyjna tutaj. Wczoraj mialam dac 3 ml i nie udalo sie, ale dzis nabralam nadziei i skrzydelek. Dotknelam glowki Malego i mam powera smile
  • misiekjasiek 17.10.11, 11:20
    No kurcze, właśnie nam się przesunęła wizyta jutro u endokrynologa w Gdyni na wcześniejszą godzinę i mamy bardzo mało czasu w Gdańsku, ale może uda nam się jeszcze wdepnąć na Kliniczną.
    Czekaj, mówisz o pani laktacyjnej nooooo jak ona ma na imię big_grin Jest bardzo fajna, miła ale trochę nawiedzona na punkcie karmienia piersią wink
    Wiesz może już, kto prowadzi małego? Koniecznie zdaj relację, jak poznasz pielęgniarkę Ilonę. Jak ją zobaczysz, będziesz wiedziała, że to ONA big_grin
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • rewolka404 17.10.11, 16:37
    misiekjasiek napisała:

    > No kurcze, właśnie nam się przesunęła wizyta jutro u endokrynologa w Gdyni na w
    > cześniejszą godzinę i mamy bardzo mało czasu w Gdańsku, ale może uda nam się je
    > szcze wdepnąć na Kliniczną.
    a endokrynolog dla chlopakow? Maja jakies problemy?

    > Czekaj, mówisz o pani laktacyjnej nooooo jak ona ma na imię big_grin Jest bardzo fajn
    > a, miła ale trochę nawiedzona na punkcie karmienia piersią wink

    Pani Regina. Mi bardzo pomogla juz, choc jeszcze laktacji brak smile

    > Wiesz może już, kto prowadzi małego? Koniecznie zdaj relację, jak poznasz pielę
    > gniarkę Ilonę. Jak ją zobaczysz, będziesz wiedziała, że to ONA big_grin

    Pani dr w srednim wieku, wlosy ciemny blond big_grin o nazwisko sie nie pytalam a ona sie nie przedstawiala. Taka malo optymistycznie nastawiona jest i gasi moj entuzjazm wink
  • misiekjasiek 17.10.11, 17:10
    Tak, pani Regina, dokładnie. Ciemne włosy, wpada na salę i nie ma dla niej rzeczy niemożliwych big_grin

    Pasuje mi opis pani dr do pani Ani Kawińskiej (szczupła, niewysoka, włosy w kucyk, cichy głos, trochę może nawet sepleni?) - pytaj pielęgniarki, one prawdę powiedzą. Jeśli to ona, to jest nasza dr, prowadziła chłopców. Super człowiek, faktycznie może być ostrożna w wypowiedziach ale możesz być pewna, że nic Ci nie umknie.

    Jak mały dzisiaj?
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • rewolka404 17.10.11, 22:15
    nasza pania dr jest na 90% dr Janczewska czy jakos tak.
    Malenki nadal grzeczny, je ladnie, nic sie nie dzieje oprocz nasilajacej sie zoltaczki, ale to chyba nie jest taki problem.
    Ja placze ze szczescia i zarazem drze ze strachu, ze bajka moze sie skonczyc.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • adusia29tc 17.10.11, 21:03
    Miałam termin na 9 marca, wyszłam 18 lutego, gdyby mała ssanie załapała wcześniej, to może wyszłybyśmy jeszcze wcześniej, ale przy butli ciągle spadała saturacja, a raz nawet był bezdech - nauka butlą trwała 4 tygodnie i nie było najlepiej, więc zaczęłam w szpitalu karmić piersią, 5 dni i nas wypuścili, niestety to był błąd, bo z butli nie umiała pić, a z piersi wypijała tylko to co samo leciało i produkcja wyhamowała, mała po tygodniu (od wyjścia) straciła na wadze 300g, odwodniona trafiła do szpitalasad Wniosek: nie ma co tak bardzo spieszyć się do domu i lepiej cierpliwie czekać aż wszystko będzie OK (jest to bardzo trudne, ale warto). Życzę jak najwięcej cierpliwości
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,adusia29tc.html
    http://s7.suwaczek.com/201012244965.png
  • rewolka404 17.10.11, 22:21
    adusia29tc , dziekuje za post. Nie pomyslalabym o tym, choc jeszcze dluga droga do tego.
    Nauke cierpliwosci mialam, zeby Malenkiego w ogole miec. Czekalam na niego 4 lata, wiec m-c w ta czy tamta nie robi roznicy tak naprawde. Sami nie jestesmy gotowi na jego powrot, bo tye czasu bylo do porodu...Jutro wychodze ze szpitala i musimy sie brac za robote.
    Synek sie lepiej sprawuje niz ja. Sciagam a raczej stymuluje piersi co 3 h i nadal tylko brodawki sie zwilzaja.
  • eda321 18.10.11, 00:00
    poleci mleko, na pewno poleci. grunt to dobre nastawienie. Miałam cesarkę w sobotę, a pierwsze kropelki mleka poleciały dopiero w środę. Potem było juz coraz lepiej. Karmiłam piersią do 1 roku i 2 m-cy. Powodzenia
    --
    Błażek 17.01.2009, 29 tydz., 1430 g, 5 Apg.
  • rewolka404 18.10.11, 08:46
    eda321 napisała:

    > poleci mleko, na pewno poleci. grunt to dobre nastawienie.

    tez tak mysle. Proby dojenia co 3 h i kiedys cos wyleci.
  • martha_sz2 18.10.11, 08:49
    Hej, mój Jasiek też urodzony na Klinicznej, wyszedł do domu po 42 dniach smile
    Powodzenia i trzymamy kciuki za maluszka
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2740617,2,11,Jasiek-2-latka.html
  • rewolka404 18.10.11, 15:21
    martha_sz2, ale fajny ten Twoj Jasiek smile Niewyobrazalne, ze byl takim malenstwe.

    A u nas cudnie! USG glowki i brzucha ok. Oczywiscie jest ogolna niedojrzalosc, ale tak zadnych nieprawidlowosci. Przy pani dr poplakam sie ze szczescia. Julek dostal dodatkowy antybiotyk, bo w posiewiach wyszly jakies bakterie, ale tylko dlatego. Nie ma jakis objawow. mam nadzieje, ze dodatkowy antybiotyk go za bardzo nie oslabi.

    Laktacja rusza i jest tak pieknie, ze boje sie, ze to jakas bajka i szybko sie skonczy...

  • wiewiorka76 18.10.11, 18:35
    Rev, cieszę się razem z Tobą. Najważniejsze, że główka ok. Macie kupę szczęścia smile)
  • adusia29tc 18.10.11, 20:23
    wiewiorka76 napisała:

    > Rev, cieszę się razem z Tobą. Najważniejsze, że główka ok. Macie kupę szczęścia
    To prawda, ja tez płakałam (ze szczęścia?), gdy się dowiadywałam, że główka OK, brzuszek OK, oczy OK. Jeszcze w szpitalu waga zatrzymała jej się na 1500g i okazało się, że mało soli mineralnych i mam dosalać jedzenie (przesadziłam chyba z dietąsad), bo ja też ściągałam i Adusia karmiona była mleczkiem mamusi, która była strasznie przewrażliwiona, żeby tylko nie zaszkodzić, bo jak jakiś dzidziuś za dużo płakał, to pielęgniarki "skakały" do mam co zjadły?
    Co do ściągania to psychika najważniejsza (powtarzam za pielęgniarką laktacyjną, która była wspaniała) no i jeszcze system 3, 5, 7 też działa cuda na początku. POWODZENIA
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
  • rewolka404 18.10.11, 22:22
    system to chyba 7-5-3...hmm...nieistotne, mamy poczatki laktacji smile
    co do mojej diety to sama nie wiem. Na razie glownie szpitalne. Szczerze to sie boje jak brzuszek Malego zniesie moj pokarm.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • czarnawrona.online 19.10.11, 09:20
    Ale fajnie Wam idzie. Parametry startowe imponujące. No i świetnie, że w badaniach bez odchyleń. Idzie jak burza smile

    Ja mam dwójkę Syn z 30 tc - 1000 g, i córkę z 29 tc - 910. Moje grzdyle z kolei Zaspowe. Takie były malusie, a teraz:
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sb/li/nbwu/n0Bm0byDCpNv2GbcbA.jpg i http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sb/li/nbwu/RuSa4cJc7PTrakpRbA.jpg
    --
    "Przemoc symboliczna jest to miękką formą przemocy, która nie daje po sobie poznać, że jest przemocą" Pierre Bourdieu
  • rewolka404 19.10.11, 22:52
    czarnawrona.online a moge sie spytac, co bylo powodem wczesniejszych porodow? Na zis kolejnej ciazy sobie nie wyobrazam.
    Dola mam okropnego, mimo sily Synka.
    Wyszlam ze szpitala a Maly zpowodu paciorkowca trafil na izolacyjny i za cholere nie jestem o niego spokojna tam sad Mam wrazenie jakby nikt tam na niego nie patrzyl a o tam sam jeden taki wczesniak w inkubatorze. Bylismy 2 razy i za pierwszym razem maseczka na ustach a nie na oczkach (to moze sie zdarzyc, Synek rusza sie mocno). Teraz ta strzykawa do zyly (nie wiem jak nazywa sie to urzadzenie) byla zatrzymana. Pani wazyla i zapomniala wlaczyc i 2 na dyzurze byly zdziwione, ze nie pykalo. Jestem przerazona i tym paciorkowcem i miejscem, w ktorym przyjdzie mu byc az do wypisu.
    Zdziwilo mnie tez karmienie. Maly dostawal sonde, o wczorajszego wieczora moje mleko. Powiedzielismy, ze bedziemy na kolejne karmienie, ale juz byl nakarmiony, bo podobno sie tego glosno domagal...w ogole tego nie widze, bo po porstu nigy wyjacego go nie widzialam, Na dodatek podobno dostal na koniec butle do ssania...to jest wogole mozliwe i bezpieczne dla niego? Pani stwierdzila, ze zmeczyl sie ssaniem i spi.
    Ten sam oddzial a te zinne reguly odnosnie pokarmu sciaganego. Wczesniej moglam dac na 2 karmienia max, bo mleka dla wczesniakow podobno nie mozna przechowywac w lodowce. Tutaj gdzie jest teraz sie to praktykuje. Bede sie strala byc z nim jak najwiecej, ale przeciez nie dam rady byc 24 h crying
  • czarnawrona.online 20.10.11, 00:36
    mam wadę macicy, która przy kolejnych ciązach niby powinna miec mniejsze znaczenie, ale po starszaku poroniłam w 20 tc, póxniej miałam pozamaciczną, no i mała - niby było dobrze, a w 24 tc rozwarcie, pęcherz wpuklony i skurcze - na pompie, plackiem leżąc udało się jeszcze pociągnąć 5 tygodni.

    Szczerze powiedziawszy nie pamietam jak było u nas z przechowywaniem pokarmu - ja woziłam 2x dziennie - około 12 z nocnych "dojeń", a później przyjeżdżałam wieczorem z kolejnymi dwiema porcjami. W pewnym momencie było za mało ppokarmu i dokarmaili dzieci mieszanka dla wczesniaków - ale gdy jedno i drugie w okolicy 1600 zaczęłam karmić piersią - do wypisu starałam się być w szpitalu na 3 karmienia (zwykle 12, 15 i 21), a po wyyjściu maluchy były tylko na piersi: Olek 1,5 roku; Lenucha 9.

    Ta strzykawka to pewnie pompa infyuzyjna - jeżeli nie była podłaczona to jest to spore zaniedbanie, ale karmienie poza ustalonymi porami? Moje tak się darły, że wszystkie kable potrafiły porozłączać - a teraz dwa niejadki wink
    Na Zaspie - zazwyczaj podejmuje się próby karmienia smoczkiem w okolicach 1500-1600 - początkowo zwykle naprzemiennie z sondą, bo dzieci szybko się męczą - ale jesli w okolicy 2 kg spora część dzieci idzie do domu - to kiedys trzeba zacząć smile

    Życzę powodzenia - Jesteś z Gdańska? -gdybys miała jakies pytania - pisz smiało.

    --
    "Przemoc symboliczna jest to miękką formą przemocy, która nie daje po sobie poznać, że jest przemocą" Pierre Bourdieu
  • rewolka404 20.10.11, 06:34
    dobrze, ze dotrzymalas te 5 tyg. U nas akcja zaczela sie we wt, w pt juz nie udalo sie zatrzymac i urodzilam pol godziny po polnocy i dziekuje za te kilka dni. Dostalam sterydy a te zadzialaly. Oddechowo jest wydolny. Pani dr mowila, ze przy infekcji ciezarnej, gdy jest ryzyko wczesniejszej ewakuacji, plucka wyksztalcja sie wczesniej i u nas tak bylo.
    Tak, chodzi o pompe infuzyjna. Nie wiem, czy to zglaszac, czy zostawic. Ona drugi ra ztego nie zrobi, ale jak tam wszystkie takie rozstrzepane? sad
    Postaram sie porozmawiac z dr prowadzaca synka. Zapytam o te przechowywanie pokarmu, godziny karmienia i chyba wspomne o tej pompie.
    Na szczescie jestem z Gdanska, ale jednak do szpitala troche jest, nie tak daleko, ale sama wiesz jakie mamy korki sad Nie mamy zadnej rodziny na miejscu, wiec zero pomoy chociazby zeby cos ugotowac, wyprac itd. Moze wezwe posilki rodziny, ale boje ste tego "wsparcia". moja mama na wiesc o urodzeniu przeze mnie tak wczesnie rozmawiala ze mna jakbym dzwonila pogrzeb zalatwiac a ja moze nie cala w skowornkach, ale jednak taka szczesliwa, ze az tak dobrze rokuje, ze zaczal sam oddcyac, ze w ogole jest...Cos trzeba bedzie wykombinowac, bo musze yc duzo przy Synku a jego pokoj i wyprawka tez nie zrobione.

    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 20.10.11, 06:37
    i dziekuje za pomoc. Teraz mozliwosc podzielenia sie swoimi obawami z kims w temacie to tak wiele. Dobrze, ze jeste internet.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • misiekjasiek 20.10.11, 09:05
    Hje,
    rozumiem, że teraz jesteście piętro niżej. My tam na szczęście nigdy nie trafiliśmy, Jasiek wyszedł z OIOMu na "zieloną salę" w tej lżejszej części (ale to dalej był OIOM), Michaś z "zielonej sali" trafił na Polanki. Za to dużo słyszałam o izolacji, no i sama miałam przyjemność leżeć 2 tygodnie na położniczo-izolacyjnym, z którego na noworodki się przechodzi.
    Jeśli chodzi o pielęgniarki, są to te same babki, które mają dyżury na OIOMie. Po prostu co jakiś czas się zmieniają.
    Ja miałam takie obawy podczas inhalacji, na kartce były wypisane godziny inhalacji i nikt ich nie przestrzegał. Byłam zaskoczona i zapytałam dlaczego tak jest, dowiedziałam się, że to są godziny umowne a chodzi o to, żeby robić inhalacje 3xdziennie o 3 różnych porach.
    Co do pompy, zapytałabym lekarza prowadzącego, dlaczego nie została włączona. Zawsze pierwsze co, idź do lekarza, nigdy nie dyskutuj z pielęgniarkami - uwierz mi..........
    Wiesz, dużo zaniedbań widziałam nawet na OIOMie, gdzie pewna pielęgniarka (z Klinicznej wszyscy wiedzą, o kogo chodzi) miała kilometrowe tipsy i takimi łapami przebierała 500gramowe maluchy... jej kosmetyczka zawsze leżała na stole, zawsze była wyperfumowana na kilometr i z toną tapety na twarzy. Ale nikt nie reagował.

    Co do jedzenia z butli, myślę, że nie powinnaś mieć pretensji. Im szybciej mały zejdzie z sondy, im szybciej nauczy się ssać - tym szybciej traficie do domu. U nas wielokrotnie podejmowaliśmy próby karmienia Michała, który po zejściu z respiratora miał z tym duże problemy. Mogą bulwersować metody karmienia, tzn. podkładanie pieluchy pod butlę i karmienie "na leżaka" ale to jest częsta praktyka, przynajmniej ja się z tym spotkałam. Mój Michu cały czas był pod budką tlenową i każde wyjęcie kończyło się bezdechami, więc takie karmienie było jedyną możliwością.
    Zapamiętaj, że: samodzielne ssanie z butli = szybsze wyjście do domu i tego się trzymaj.

    Zawsze sobie człowiek tłumaczy, że oni wiedzą co robią, że to dobra opieka. Ja tak robiłam, żeby nie zwariować.

    Jedyne, co mogę Ci poradzić, nie wpadaj w szał, nie myśl obsesyjnie, że mu tam krzywdę robią. Musisz odpocząć, musisz też przecież odbierać brudne pieluchy i potem je prać, prasować. To też wymaga czasu. Przy dziecku może siedzieć mąż - możecie się zmieniać.
    Bądź dobrej myśli i cały czas sobie powtarzaj, że niedługo będziecie razem w domu.

    Nie wiem, czy to Cię jakoś pocieszy, ale ja do Gdańska mam 150 km i po wyjściu z sepsy z popapraną raną dojeżdżałam najpierw 2 tygodnie od siostry z Elbląga a potem z domu. Codziennie, autobusem 2,5 h w jedną stronę, żeby być na Klinicznej 4 godziny, bo trzeba było wracać i łapać jedyny powrotny. W weekendy jeździliśmy razem z mężem, ale na początku listopada wprowadzili zakaz odwiedzin z powodu grypy i nawet ja nie mogłam przyjeżdżać (nie byłam matką karmiącą) ale nie wyszłam z gabinetu ordynatora, dopóki zakazu w moim przypadku nie cofnięto. Jasiek wyszedł do domu 1 grudnia i do 15 grudnia byłam u Michałka tylko 2 razy, mąż musiał wrócić do pracy a ja zajmowałam się małym.
    Nie wiem, jakim cudem nie dostałam wtedy w głowę, być może dzięki zaufaniu do personelu Klinicznej....
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • misiekjasiek 20.10.11, 09:15
    Jeszcze jedno.
    Na OIOMie była matka, która urodziła późnego wcześniaka (chyba 34 t.c.) ale musiał mieć przeprowadzony zabieg i 3 tygodnie spędził w szpitalu.
    Dziewczyna była codziennie, do samego wieczora, pielęgniarki i lekarze ją wypraszali, obsesyjnie wszystkim zarzucała brak dobrej opieki, cały czas jednocześnie skarżyła się jaka jest biedna, bo po cc jeszcze nie może dobrze chodzić i siedzieć - mimo to nie pozwalała nawet dotknąć dziecka, podczas kontroli lekarskich stała nad lekarzem i śledziła każdy jego ruch.
    Przyjeżdżałam i od razu na mnie naskakiwała, że Jasiek dostał butelkę na leżąco, że mu nie przebrały pieluchy, że płakał i nikt nie przyszedł itd. Wyobrażasz sobie, co ja wtedy czułam. W końcu baba była tak męcząca, że uciekałam z zielonej sali na OIOM, bo wtedy jeszcze chłopcy byli osobno.
    Wychodziła tylko do toalety i na dojenie, wtedy wszyscy komentowali jej zachowanie, śmiali się z niej, raz nawet zapytałam pielęgniarki dlaczego tak pozwalają (mnie po godzinie 20 bez pardonu wypraszali) i usłyszałam, że ta dziewczyna ma problemy psychiczne i muszą to tolerować. No cóż... Komentowano też zachowanie rodziców, którzy nie odwiedzali dzieci, korzystali ze szpitalnych ubrań i pieluch, nie przynosili rogali, oliwek, chusteczek itd.
    Przez ten czas wywnioskowałam, że personel lubi rodziców, którzy bez gadania odbierają pieluchy i zawsze na czas są świeże, są przy dziecku ale nie nachalnie, podporządkowują się zasadom panującym na oddziale i rozumieją, że mimo wszystko to jest ich praca. Ja też miałam wiele obiekcji ale zaciskałam zęby i liczyłam na to, że wreszcie wyjdziemy do domu.
    I nie chcę wiedzieć, co się tam działo, gdy mnie nie było.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • czarnawrona.online 20.10.11, 10:32
    Widzicie, a ja o zaspie złego słowa nie powiem - bywały jakieś drobne zastrzeżenia z raz czy dwa, ale to takie drobiazgi, że nawet nie pamiętam co. Powinnam za tę Zaspę na kolanach do Częstochowy - bo przekonana jestem, że to, że moje dzieci są w tak dobrym stanie to głównie ich zasługa.


    --
    "Przemoc symboliczna jest to miękką formą przemocy, która nie daje po sobie poznać, że jest przemocą" Pierre Bourdieu
  • czarnawrona.online 20.10.11, 10:45
    A i rewolka - zadbaj tez o siebie - żeby utrzymać laktację musisz się wysypiać i regularnie jadać. Postaraj się wypośrodkować czas pomiędzy szpitalem a swoimi potrzebami, mnie pielęgniarki odwodziły od pomysłu całodziennego przesiadywania na oddziale - zresztą i tak chciałam pobyć ze starszym dzieckiem, które bardzo przeżyło mój pobyt w szpitalu, no i wszystko działo się podczas wakacji - więc zdarzyło się raz czy dwa, że zamiast dłuższego pobytu u małej - zawiozłam mleko, pokangurowałam chwilę i poszłam na plażę z synem.
    Co innego, jeśli czujesz, że musisz tam być, albo masz obawy co do jakości opieki - wtedy to zrozumiałe.
    Trzymam kciuki za szybki wypis - gdybyś potrzebowała info o sprawdzonych lekarzach, rehabilitantach etc - służę pomocą. Aha i radze już zadzwonić do Owi i umówić pierwsza wizytę - kolejki są makabryczne - Lenuśka czekała jakieś 2 miesiące na wstępną ocenę, a później jeszcze z m-c na rehabilitanta. Być może Twój maluch nie będzie potrzebował wspomagania, ale na konsultację raczej na pewno Was wyślą.
    --
    "Przemoc symboliczna jest to miękką formą przemocy, która nie daje po sobie poznać, że jest przemocą" Pierre Bourdieu
  • rewolka404 20.10.11, 14:05
    staram sie nie popadac w paranoje, ale wczoraj te laski dyzurujace byly tragiczne sad Nawet moj M. mial zastrzezenia, choc to czlowiek gdzie nigdzie nie widzi problemow i zawsze patrzy na wszystko optymistycznie. Pompa byla wylaczona, bo pani wazyla i zapomniala podlaczyc. 2 nie wiedzily, ze one nie "pikaja". Wszystko zalezy, kto ma dyzur. Kamien z serca, ze on taki dzielny i silny jest. Jakby w dupie mial swoje wczesniactwo wink
    Dzis juz super. Jestem u Malego i trafilismyna super babke. Moge pielegnowac Synka smile
    Czarnawrona, dzieki za rade odnosnie OWI. Na pewno tam trafimy, wiec jutro bede dzwonic.
    O siebie staram sie dbac, ale ciezko mi idzie. Chce jak najwiecej dawac mleka Malemu, zeby z paciorkowce sobie poradzil. MOge sciagac tylko tu i na mx 2 karmienia. Bedziemy musieli sie jakos zorganizowac dla naszego Cudu, zebysmy w trojke mogli byc szczesliwi.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • martha_sz2 20.10.11, 19:00
    Co do klinicznej to też nie mam dobrych wspomnień (jeśli chodzi o podejście do rodziców), ale na opiekę nad dzieckiem nie można narzekać.

    Mam tylko Janka, nie wyobrażałam sobie nie przyjeżdżać do niego codziennie. Nikt nie ma prawa zabronić Ci kontaktu z dzieckiem.

    Nie udało mi się go karmić piersią, brałam w ciąży tak dużo, różnych leków, że po konsultacji z kilkoma specjalistami podjęto decyzję o wstrzymaniu laktacji.
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2740617,2,11,Jasiek-2-latka.html
  • adusia29tc 20.10.11, 22:41
    Jestem w szoku, jak szpital do szpitala nie podobny. Chodzi mi o zasady panujące w szpitalu o którym pisała misiekjasiek, a w szpitalu w którym ja byłam (Polna, Poznań). Mogłam bez przeszkód siedzieć przy małej od 7 do 20, a tak w ogóle to matki miały wstęp całodobowy. Nie można było nic wnosić swojego, w szpitalu było wszytko: pampersy, oliwki, kremy no i ciuszki, codziennie świeże. Mały szkopuł, bo kuchnia mleczna była "czynna" od 7:30 do 16tej i trzeba było w tym czasie ściągnąć ile się da. Ponieważ nie miałbym możliwości dojeżdżać codziennie 180km, więc wynajęłam pokoik niedaleko Polnej i byłam przy malutkiej prawie cały czas. Obserwowałam pracę pielęgniarek i naprawdę je podziwiałam, nie każdy nadaje się do tej pracy (zdenerwowała mnie też jedna matka, która wpadała od święta i narzekała, że za mało zajmują się jej dzieckiem). Nie mogę powiedzieć nic złego o opiece a wręcz przeciwnie, z niektórymi "zmianami" nawet się zaprzyjaźniłam, bo wspierały również mnie, a często byłam w dołku, bo w Poznaniu byłam kompletnie sama, żadnej rodziny. Widać miałam dużo szczęściawink, że trafiłam do tego szpitala i nawet zapewniono mi opiekę psychologa (a była mi potrzebna, bo miałam tez problemy z laktacją, a koniecznie chciałam karmić).
    Misiekjasiek ma dużo racji, żeby zacisnąć zęby, nie nakręcać się na "nie", wierzyć, że wszystko pójdzie ku dobremu i dbać o siebie, bo nasze maleństwa szybko wyczuwają nasze nastroje, jak nam jest źle to im tażsad
    "Kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu"
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,adusia29tc.html
    http://s7.suwaczek.com/201012244965.png
  • rewolka404 20.10.11, 23:17
    ja sie nie nakrecam, po prostu tamta zmiana byla pechowa i to bardzo. My sie czulismy jakbysmy im w imprezie przeszkodzili i wkurzali pytaniami uncertain Zreszta i bez tego wczorajszy powrot do domu bez dziecka bylby smutny.
    Dzis mielismy super opieke. Zostalam zaangazowana w pielegnacje i chodze dumna jak paw wink
    Jutro zabieram Kubusia Puchatka i bedziemy czytac. Dzsis puscilam mu muzyke, ktora lubil w brzuchi u tez sie rozkrecil...ahh, jak teskno sie zrobilo w brzuchu za takimi kopniaczkami. Nadal sie lapie na tym, ze mowie do brzucha itp. Nie wiem, czy to zmeczenie czy naturalne po porodzie? wink
  • misiekjasiek 21.10.11, 08:30
    Oj tak, są takie zmiany, są. Ja czasami wchodziłam na oddział i od razu wiedziałam, co będzie.
    Ta zmiana o której ja mówię:
    zamawiała sobie żarcie przy rodzicach (nie mam nic przeciwko, ale to czasami była przesada, siedzisz przy dziecku, przeżywasz a tu słyszysz "no dziewczyny co zamawiamy? kebab? eeeeeee tamten był niedobry, dawaj ulotkę..." itd), mogły to robić w swojej dyżurce;
    pomijając fakt długich pazurów, karmienie było jak "się dzieciaki darły" a jednym z ulubionych zajęć tej pielęgniarki było intubowanie dzieci. Byłam przy rozmowie, chodziło o przeintubowanie Michała. Lekarz mówił, że nie lubi tego robić. Na co pielęgniarka "no coś ty, ja to uwielbiam! dawaj!" uncertain
    pewnego pięknego dnia nagle usłyszałam wrzask i komentarz "co pani tak siedzi?! Pieluchę zmienić dziecku!!!" - na poprzednim jej dyżurze z kolei nie mogłam nawet dotknąć dzieci;
    ogólnie jak wchodziłam i widziałam zmianę i widziałam panią I. A. i O., wiedziałam, że tego dnia nici z kangurowania, nie mam co mówić nawet do dzieci bo zdarzyło się kilka razy, że w ściance inkubatora widziałam złośliwe uśmieszki (stół roboczy był zaraz obok, więc jak siedziałam do nich plecami wszystko było widać). Smutne to, ale co zrobić???
    NIGDY nie zapomnę sytuacji, dobę po porodzie, chłopcy w stanie krytycznym, ja na wózku (tego wieczora wykryto u mnie sepsę), godzina 19:55 - podchodzi do mnie pielęgniarka I. Wygląd Pameli Anderson 20 lat później. Koronkowy stanik wyglądający spod baaardzo mini fartuszka, nogi koloru orange, tapeta, włosy blond mokra włoszka, opaska z motylkiem, tipsy z motylkiem i pani do mnie z pretensją "co pani tu robi??? o 20 nie ma już odwiedzin! na salę!" i za nią lekarz, masakra, wyglądało to wszystko jak w tym polsatowskim serialu (potem ci dwoje ze sobą przy rodzicach flirtowali, nabijali się z siebie itd. spoko to ich praca ale.... mogli to robić bez świadków).
    Prawie padłam na zawał, pamiętam myśl "z kim ja zostawiam moje dzieci???", w porównaniu z poprzednią zmianą która ratowała chłopców to wyglądało jak jakaś komedia dramatyczna. Ja do dzisiaj dziękuję niebiosom, że jak się chłopcy rodzili mieliśmy zmianę, na której ludzie ratowali im życie a nie........
    Głównie mam wąty do tej jednej pielęgniarki (miała swoje dwie kumpele i też były ......) przez jakąś chwilę czułam do niej nić sympatii, bo się okazało, że miała duże problemy prywatne ale po długim czasie, gdy sobie o niej pomyślę nie mogę w to uwierzyć, że taka osoba pracuje w takim miejscu. I moim marzeniem jest, żeby tej kobiety nigdy więcej już nie spotkać.

    Za to fantastyczne były pielęgniarki - moim zdaniem - z powołania, z nimi można było porozmawiać, zachęcały do kangurowania, NORMALNIE odnosiły się do dzieci, nie zaniedbywały swoich obowiązków. Od nich też nigdy nie słyszałam negatywnych komentarzy na temat innych rodziców, nawet jeśli coś było, nie pozwalały sobie na złośliwości przy innych rodzicach. Są ludzie i ludzie. Na szczęście tych ludzkich, sympatycznych było więcej.

    Uffff rozgadałam się, rozgadałam.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • misiekjasiek 21.10.11, 08:33
    Rewolka, dokładnie tak, ja też się czasami czułam, jakbym komuś przeszkadzała w imprezie...
    Wieczorami codziennie dzwoniliśmy sprawdzić, jak chłopcy i też był problem, jak były te 3 piękne, za każdym razem mąż słyszał "co się pan pyta, nic się nie zmieniło od kiedy żona wyszła!!!!!!" i jak miały wyjątkowo zły dzień nie chciały nic powiedzieć, tylko kazały dzwonić do lekarzy.
    Jak były normalne pielęgniarki, zawsze nas witały "ooo tata bliźniaków dzwoni" i zdawały całą relację, włącznie z wynikami, życzyły spokojnej nocy i zapewniały, że dobrze się nimi zajmą.

    Wszystko trzeba przeżyć...
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • rewolka404 21.10.11, 10:01
    ja sie pocieszam, ze Syncio taki silny i wyluzowany po tatusiu. Co do kangurowania to mamy zgode dr prowadzacej i niech spadaja smile na krotko, bo zoltaczka mocna i caly czas pod lampami, ale zgode mam.
    Dzieki wczorajszej pielegniarce moge sciagac mleko przy Malym (jest i bedzie sam na sali), po raz pierwszy przewinelam Synka a M. go w ogole dotknal smile
    nie wien, jak na imie ma ta kobieta, ale ja kocham smile
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • misiekjasiek 21.10.11, 11:09
    To super wiadomości, oby tak dalej smile
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • wiewiorka76 21.10.11, 21:41
    Kurczę dziewczyny, współczuję Wam szpitalnych przejść, Karową mogę wspominać jedynie z jak najlepszej strony. Lekarze i pielęgniarki wyrozumiali, taktowni, dzieci, zwłaszcza na oiomie mają rewelacyjną opiekę, wszystko dopilnowane, podane na czas. Mamy mogły sobie nawet obiady na stołówce dla personelu wykupić. Ale przede wszystkim wszędzie fachowość i profesjonalizm. Czasem myśleliśmy sobie, że bardziej ufamy pielęgniarkom niż sobie samym, ale to chyba nic dziwnego przy pierwszym dziecku, byliśmy całkiem zieloni, a Wojtek taki maleńki i delikatny.
  • rewolka404 22.10.11, 22:42
    Tych obiadow Wiewior to zazdroszcze, choc ja miejscowa i nie powinnam narzekac.
    Od wczoraj sie kangurujemy, krotko ale juz smile
    Dzis odlaczyli Synka od lampy. Zaczyna ssac i robi to pieknie, choc oczywiscie wysilek nieziemski i na razie raz dziennie i to nie calosc. Nadal spada na wadzie i to mnie troszke martwi...no i cholerny paciorkowiec.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • skomroch1 25.10.11, 23:01
    Rewolka, czy ja Cie nie kojarzę z innego forum? Z Groszkami?
    Ja jestem mama Rocha, 27 t.c. 1164 gr.
    Twój mały rewelacyjny. I w to wierzyć, i tak trzymaćsmile Utył już trochę?

    --
    zzyciamatkirzezbiarki.blogspot.com/
  • rewolka404 26.10.11, 00:59
    skomroch1 hej smile pamietam, jak trzymalam kciuki za silne nogi Rocha smile Jak sie Synek miewa?
    Moj Julek to rzeczywiscie rewelacyjny wczesniaczek i oby mu sie nie odmienilo. Probujemy juz ssac, ale to ogromny jeszcze wysilek. Wczoraj byly porcje po 25 ml, oczywiscie sonda, ale raz dziennie wysysa ok 15 ml. jeszcze jest na minusie, 100 gram, ale od 2 dni nie traci a delikatnie przybiera i to mnie ogromnie cieszy.
  • ankups 27.10.11, 10:49
    Rewolka, Ty mnie pewnie nie pamiętasz, ale to totalnie niewazne!!!
    Siedze i rycze ze szcześcia! Ale Twoj Synio silny! nie moge sie nadziwic i trzymam kciuki, zeby nadal tak pieknie sobie radził! trzymam tez ksiuki za przybieraie na wadze smile I ciebie, bo to wszystko jest takie trudne... ale Ty dzielna jestes i zobaczysz, wroisz do domu, to juz bedzie inaczej smile
    Kochana, ściskam w pasie kiss
    p.s.
    z tym mowieniem do pustego juz brzuca to normalny poporodowy objaw big_grin
    anka
    --
    ***************************************************************
    Historia z happy endem
  • skomroch1 27.10.11, 17:00
    Synek ma lekkie MPDz ale ładnie sobie radzi, pozostały nam śladowe oznaki, ale oczywiście trzeba uważać i dbać , właśnie jest na basenie, ćwiczy.
    Rewolka, ale przede wszystkim to się ciesze, że się udało!!! I wielkie gratulacje z powodu takiego wielkiego chłopasmile
    Taki maluch to musi się przyzwyczaić do tego nowego świata, podleczyć, a potem jak zaczyna tyć to tyje często po 1 kg. na miesiąc. Mój tak tył.
    Fajnie, że młody się uczy jeść. Gdyby miał niewydolność oddechową to by mu nie pozwolono. Musi nauczyć się jeść i oddychać jednocześnie, no i nabrać sił tak po prostu fizycznie, bo wcześniaki maja słabe mięśnie brzucha i klatki piersiowej i w jedzeniu im to nie pomaga.
    Pozdrawiam serdecznie, pisz, co u Was smile
    --
    zzyciamatkirzezbiarki.blogspot.com/
  • fryzzia 01.11.11, 15:05
    napisz na jakim etapie jestescie?
    --
    http://lbdf.lilypie.com/6d8Jp2.png
  • monique301 02.11.11, 09:00
    No wlasnie, daj znac. U nas juz trojka dzieci na zewnatrzsmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/5djyol2ah2cuitn0.png
  • rewolka404 02.11.11, 18:31
    fryzzia napisała:

    > napisz na jakim etapie jestescie?

    od dzis na etapie lozeczka big_grin Maly wazy 1770 gr i mam nadzieje, ze bedzie trzymal cieplo. Zaraz do niego wracam i zobaczymy, w dzien bylo ok.
  • martha_sz2 02.11.11, 19:05
    Idzie jak burza smile wkrótce do domu smile
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2740617,2,11,Jasiek-2-latka.html
  • rewolka404 02.11.11, 23:18
    jeszcze musi ssac a z tym roznie bywa, ja marze o efektywnym przystawianiu do piersi wink
    a do dou chce juz tak mocno...w tym szpitalu to zalezy na kogo na dyzurze sie trafi, dzis obsuwa z karmieniem o godzine uncertain
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • martha_sz2 02.11.11, 23:27
    Aż zerknęłam w swój kajet z wagą Janka ze szpitala, jak on ważył 1770 g to po tygodniu byliśmy w domu (z wagą 2.040g) tego Wam życzę smile
    A co do personelu to też przeżywałam każde "niemiłe" zachowanie, musisz wytrzymać i pamiętaj, że synuś jest w dobrych rękach. One mają negatywny stosunek tylko do rodziców, którzy mi przeszkadzają w pracy ciągłym przesiadywaniem u dzieci wink
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2740617,2,11,Jasiek-2-latka.html
  • adusia29tc 02.11.11, 23:44
    Wiem co przeżywasz, ale już wcześniej pisałam, że lepiej w szpitalu posiedzieć tydzień dłużej niż borykać się z problemami samemu w domu. Na wszystko przyjdzie czas, trudno mi było w to uwierzyć, a słowo "cierpliwość" zaczęło we mnie wzbudzać agresję, bo ile można, ale uwierz mi, można wytrzymać bardzo dużo. Z perspektywy czasu sama będziesz zdziwiona, jak dużo przetrzymałaś i dałaś radę. Trzymam kciuki, będzie dobrze. Adusia też miała duże problemy z ssaniem, a teraz zajada już chlebek, mały głodomorekwink
    Pozdrawiam
    --
    Ada 24.12.2010r. 29tc 1410g 43cm
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,adusia29tc.html
    http://s7.suwaczek.com/201012244965.png
  • rewolka404 03.11.11, 05:54
    ja u Synka siedze duzo, ale chyba nikomu nie przeszkadzam. jestesmy w sali 1-os i dzieki temu, ze jestem to ja rozpakowuje do wazenia, zmieniam pieluchy itd. staram sie karmic moim mlekiem a przechowywac go dluzej niz 4 h dla wczesniakow nie mozna, wiec jestem duzo na klinicznej. tym bardziej, ze ostatnio prenan im sie skonczyl i nie maja.
    na synka poczekamy, tym bardziej ze jego pokoj w proszku wink
    dzis bedzie intensywna nauka ssania smile wczoraj przybral 50 gram, moze on energie na pelzanie po inkubatorze tracil. Potrafil przepelzac na dol i noga w sciane walic tak, ze pielegniarki za zklana szyba slyszaly. zwiazanie w rozku mo sie nie podoba big_grin
    a czy Wasze dzieci nauczyly sie ssac z piersi?
  • misiekjasiek 03.11.11, 11:15
    Na salach jest trochę inaczej niż na OIOMie. Ale szczerze mówiąc przez cały czas naszej kariery na Klinicznej nigdy nie spotkałam się z takimi opóźnieniami w karmieniu, jeśli już, karmienia były szybciej.
    Rewolka, to nic, że pokój w proszku, bierz małego i uciekaj do domu wink
    PS. Pamiętam, jak Jasiek wędrował po inkubatorze, haha. Prawie się w nim nie mieścił a jak go przełożyli do łóżeczka był taki malutki.

    Wczoraj na Kliniczną trafiła córeczka siostry mojej koleżanki, niestety, mieli wypadek samochodowy i musieli robić cc. Nie wiem, który tydzień, mój mąż mówi, że 8 m-c. Waży 1500 g. Tyle, ile mój Michu. Mam ogromną nadzieję, że z malutką jest dobrze....... transportowali ją z naszego szpitala.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • czarnawrona.online 03.11.11, 13:41
    Moje się nauczyły- Olo właściwie z marszu, z Lenuchą było trochę trudniej - ale się udało. Jeśli Ci zależy na karmieniu to po prostu próbuj i nie zrażaj się niepowodzeniami- np u nas bywały lepsze i gorsze dni (np słabo było w niżowe dni - ja zwykle wietrzyłam rozwijającą się infekcję, a mała była po prostu bardziej senna i w te dni wolała butelkę). Po wyjściu ze szpitala karmiłam tylko piersią. Pierwsze dni były trochę stresujące (celowo nie kupiłam wagi, żeby nie spanikować z powodu potencjalnej utraty wagi), ale później wszystko było ok.

    --
    "Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy." Oscar Wilde
  • eda321 03.11.11, 15:53
    Tak "prawdziwie" ssać pierś Błażej nauczył sie po ok. 2 tygodniach od pierwszych prób. Było ciężko - nie powiem. Ale trzeba tu konsekwencji i trochę uporu (własnego). Pierwsze przystawianie poszło bardzo ładnie - zjadał po ok. 30 ml przy wadze podobnej do Twojego Malego teraz. Po kilku karmieniach pielęgniarki zasugerowały, że słabo przybiera na wadze i za mało zjada z piersi. Zaczęłam po każdym karmieniu piersią dokarmiać butelką i w naszym przypadku to był błąd. JZaczęły się schody, bo przestawało mu się chcieć ssać (z butelki było wygodniej). Zaczął z piersi wyciagac coraz mniej - po 5 ml, czasami wcale. Na własną odpowiedzialność przez 2 doby postanowiłam nie dokarmiać butelką i podawać tylko pierś. No i się ponownie ruszyło. Zaczął zjadać "właściwe" porcje - waga przez kilka dni stała w miejscu ale potem jak się już te nasze karmienia uregulowały to zaczął ładnie przybierać i wypisali nas do domu.
    --
    Błażek 17.01.2009, 29 tydz., 1430 g, 5 Apg.
  • rewolka404 04.11.11, 06:03
    naukę zaczniemy dziś albo w pn, zależy od wolnej chwili p. Reginy, konsultantki laktacyjnej. Przeraża mnie dysproporcja między moją piersia a jego głową, ale wczoraj butle ssał ładnie smile meczy go to jeszcze mocno, nic nie przybral, ale dzis juz pewnie bedzie lepiej.
    nadal nie wierze, ze to sie dzieje naprawde smile

    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • czarnawrona.online 04.11.11, 15:37
    daj znac jak poszło smile


    --
    "Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy." Oscar Wilde
  • fryzzia 04.11.11, 18:07
    moj krzysiek (25tc) ssal bez problemu choc faktycznie smiesznie to wygladalo bo byl taki maluski.
    ale poniewaz on byl skrajnym wczesniakiem to dlugo lezelismy i strasznie nam juz ten szpital dokuczal wiec takie prawdziwe karmienie zostawilam sobie na dom bo nie chcialam zeby tracil energie na ssanie cycka.
    na poczatku w domu tez nie bylo bardzo latwo ale to z uwagi na rozne leki ktore przyjmowal , ale jak juz zlapalismy rytm to bylo cudnie . i tak do 9 miesiaca , potem nam obojgu sie znudzilo smile

    --
    http://lbdf.lilypie.com/6d8Jp2.png
  • rewolka404 04.11.11, 22:28
    alez cudny dzien dzis mielismy!
    Po pierwsze Synek zaczal jesc z butli tak, zeby sie najesc i na butli przybral jak nigdy wczesniej - 60 gram smile Spora zasluga fizjoterapeutki-rehabilitantki, ktora nas dzis odwiedzila. Pokazala rozne cwiczenia twarzy, stymulacje do ssania. Poza tym pocwiczyla z Synkiem pozostale czlonki jego malenkiego cialka i ja mam robic to samo, ale nie wiem, czy wszystko pamietam. Byly to zajecia dla studentow, wiec tej pani pewnie juz nigdy nie zobacze a szkoda. Wczesniej nikt mi nie powiedzial, ze dziecko podnosi sie bokiem i te cwiczenia fajne. W owi pewnie beda nas rehabilitowac, ale w szpitalu tez mozemy przyjemnie i pozytecznie spedzac czas. Do cycka dzis przystawialam z doradczynia laktacyjna, ale byl po butli, wiec efekt marny a pozniej samej bylo mi ciezej sobie poradzic z moimi wielkimi cycami a wtedy akurat troche possal. Musze potrenowac jeszcze trzymanie odpowiednie jego i piersi jednoczesnie. na razei piers traktuje jako zabawe edukacyjna, ale z czasem moze, moze...bardzo bym chciala.
    Poza tym Synek taki craz fajniejszy sie robi. Coraz czestsze, nieswiadome pewnie, usmiechy, skoordynowane ruchy, rozne minki itd.
    Przeniesienie do lozeczka aktywowalo moj instynkt macierzynski, wczesniej bylam jak dobra nianio-mamka a teraz mama, ktora nie tylko zmieni pieluszke, ale przy jej zmianie moze i w stope pocalowac, pogilgotac itd. Dla mnie bezcenne smile
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • czarnawrona.online 05.11.11, 03:00
    fajnie się to czyta.

    Chwytaj te momenty - będzie coraz lepiej smile

    A z tym ssaniem - masz fajne podejście - na spokojnie, ważne, żeby dostawał pierś - niech się oswaja- to facet - pewnie mu się spodoba i później się nie opędzisz wink

    Co do podnoszenia bokiem - to podstawy ndt - nauczą Cię wszystkiego w ośrodku. A może jest na oddziale rehabilitant (na Zaspie był) - wtedy można poprosić o pokazówkę podstaw na miejscu. Ja też próbowałam - umówiłam się z Panią raz czy dwa - i te podstawy jak podnosić, jak karmić, przebierać etc - cenne, zwłaszcza, ze pierwsza wizyta w OWI jakieś 3 miesiące po wypisie dopiero, więc warto wiedzieć jak się prawidłowo obchodzić z maluchem.
    Gdyby nie to zawsze jeszcze w zanadrzu warto mieć Zawitkowskiego.

    --
    "Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy." Oscar Wilde
  • rewolka404 05.11.11, 06:16
    przebiegla matk (dzieki forum!) umowila dziecko do owi juz na 15 grudnia big_grin Zadzwonilam chyba w 1 tyg. jego zycia i terminy byly na koniec stycznia, ale ze to taki wczesniak pani wcisnela nas szybciej smile
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 05.11.11, 06:21
    a co do piersi...jak bedzie jak tatus, a tak sie zapowiada, to jakas dziewczynka kiedys tam sie nie opedzi wink
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • misiekjasiek 05.11.11, 08:34
    Rewolka, możesz już dzisiaj kupić książkę Pawła Zawitkowskiego "Co nieco o rozwoju dziecka" z płytą pokazową, naprawdę polecam - na pewno w OWI też Ci poradzą, żebyś kupiła (nam radzili).
    Możesz "na sucho" ćwiczyć a jak mały będzie w domu, potrenujesz na nim wink

    PS. W OWI jest świetna rehabilitantka, pani Beata. Młoda dziewczyna, bardzo sympatyczna. Ma ogromną wiedzę i spore doświadczenie, może na nią traficie.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • 1.madera 06.11.11, 20:59
    Rewolko "REWOLUCJO" szczerze gratuluje synka kiss Jest silny i ma charakter ........po kim? wink

    Pozdrowienia dla całej szczęśliwej rodzinki.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relg3e5e4w9goqy3.png
  • skomroch1 06.11.11, 23:44
    He he, jak sobie przypomnę pierwsze karmienie piersią... Młody prawie do końca pobytu w szpitalu wisiał na pulsoksymetrze, jedząc butlą się męczył, więc o piersi nawet mowy nie było. No i w Ten Wielki Dzień, czyli dzień przybycia do domu potomka, mąż postawił nosidełko i torbę na podłodze i oznajmił, że...idzie do pracy i wróci nad ranem. I poszedł. Nie będę tu pisać, jakie w stosunku do niego uczucia mną targały. W każdym razie kiedy dziecko rozdarło się z głodu a ja nie miałam tych wszystkich butelek i smoczków wyparzonych, z obsesją zostawienia go bo te bezdechy przystawiłam do cycka. W akcie rozpaczy. I jak zassał tak ssał jeszcze pół roku, tyle wytrzymałam. Czyli 9 mies. na moim mleku.
    Z piersi trudniej leci i dlatego , przynajmniej u nas na Karowej smoczki do ćwiczeń dla dzieci mających jeść z piersi miały wąską dziurkę, żeby się dzieciaki nie rozleniwiły, bo niektóre po łatwym ciągnięciu z dużej dziury nie chciały jeść z piersi. Jak widziałam męczącego sie z tą małą dziurką synka trochę się wkurzałam, ale w efekcie było warto.
    Szybkiego wyjścia do domu !
    --
    zzyciamatkirzezbiarki.blogspot.com/
  • rewolka404 08.11.11, 00:08
    mial byc grudzien na wychodzenie ze szpitala, bedzie chyba ten tydzien big_grin
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • martha_sz2 08.11.11, 09:23
    a nie mówiłam smile gratuluje!
    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2740617,2,11,Jasiek-2-latka.html
  • rewolka404 09.11.11, 18:23
    wszystkie badania "wyjsciowe" ok. zostal dzis zaszczepiony. jutro okulista i do domu. mam stracha big_grin
    wczoraj przekroczylismy 2 kg smile
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • misiekjasiek 09.11.11, 18:52
    O jak fajnie, nareszcie będziecie razem w domu smile
    Wyrobiliście się w czasie, że ho ho! smile
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • czarnawrona.online 10.11.11, 00:07
    ale fajnie.

    gratuluję smile

    --
    "Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy." Oscar Wilde
  • rewolka404 10.11.11, 05:05
    mam nadzieje, ze mu w domu dobrze bedzie i orzede wszystkim mamy wszystko, co potrzebne wink
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 13.11.11, 11:59
    dziewczyny z Gdanska, czy macie jakiegos polecanego pediatre? Musimy wybrac jakiegos.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • czarnawrona.online 14.11.11, 14:51
    ja znam genialnego neonatologa- ale dosyć drogi sad

    jak chcesz poślę Ci namiar na priva

    --
    O.(30 tc/ 1000g) & L. (29 tc/ 910g)
  • czarnawrona.online 14.11.11, 14:57
    My mamy naszego neonatologa w sytuacjach nietypowych, ale w zwykłych (jak kontrola rozwoju etc - ale fakt mała mimo niskiej wagi jakiś specjalnych perturbacji nie miała) chodzimy do rejonu - na Twoim miejscu popytałabym wśród mam w Twojej okolicy, albo na jakimś lokalnym forum - i jeśli masz możliwość - mieć w odwecie kogoś dobrego do sytuacji nagłych, albo stricte wcześniaczych (jeśli będą).
    Poza tym nie wiem jak na Klinicznej, ale na Zaspie dzieci są kontrolowane w przychodni przyszpitalnej - zazwyczaj przez lekarza prowadzącego - min. przez rok (a bywa, że i dłużej)


    --
    O.(30 tc/ 1000g) & L. (29 tc/ 910g)
  • misiekjasiek 14.11.11, 21:06
    Tak, na Klinicznej jest podobnie - przy szpitalu działa przychodnia, w niej Poradnia Patologii Noworodka. Na wypisie dostaniesz nr tel. oraz informację, kiedy masz się tam zgłosić.
    Małego będzie prowadzić ten sam neonatolog, który zajmował się nim na oddziale.
    Zanim znajdziesz jakiegoś pediatrę, masz tam gwarantowaną opiekę.

    Najlepiej poszukaj namiarów na dobrego pediatrę na forach 3miasta, zorientuj się tak jak radzi czarnawrona - w rejonie.
    Ja dzięki forum 3miasto znalazłam świetnego endokrynologa.

    Już wychodzicie? Daj znać big_grin
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • wiewiorka76 15.11.11, 14:16
    Hej Rev! Miło, że już do domku, cieszę się razem z Wami. Na pewno macie stracha, ale to minie. A co do pediatry, to my pogadaliśmy z naszą lekarką z oiomu i dała nam namiary na pediatrę neonatologa w naszym mieście (z miejscowego szpitala, który współpracuje z Karową). Chodzimy do niej prywatnie i dzięki temu możemy na nią liczyć nawet późnym wieczorem plus konsultacje tel. Może na oddziale Wam kogoś polecą? Do zwykłego lekarza bym z wcześniaiem nie poszła, to musi być ktoś, kto na co dzień zajmuje się wcześniakami.
  • czarnawrona.online 15.11.11, 14:50
    Wiewiórka - nie do końca się z Tobą zgadzam. Dobry pediatra da radę, szczególnie, ze taki poszuka pomocy w razie problemu. Co innego np. maleńki skrajniak z milionem wcześniaczych problemów - typu stomie, tlenozaleznośc etc. Ale synek Rewolki?
    Neonatolog oczywiście nie zaszkodzi, ale nie sądzę by był niezbędny.



    --
    O.(30 tc/ 1000g) & L. (29 tc/ 910g)
  • rewolka404 15.11.11, 16:26
    czarnawrona.online podeslij mi prosze namiary. A nie wiesz, ile wizyta kosztuje?

    Mi wlasciwie chodzi o zwyklego pediatre, moze dobrze zeby na neonatologii sie znal, ale bez przesady. Po pierwsze Synek byl w dobrym stanie od samego urodzenia - 8 pkt, po drugie i tak bedziemy pod opieka poradni przyszpitalnej.

    Maly kataru dostal i chyba zaczyna miec kolki. Stresuje sie jak diabli i czekam na wizyte w poradni w szpitalu, ale to dopiero w pt. Ciekawe, ile teraz synek wazy...Zebym z waga nie wariowala chyba bateria w mojej lazienkowej padly big_grin mialam plan, ze stane na wage z nim i bez niego i mniej wiecej ocenimy jeg wage wink
  • czarnawrona.online 15.11.11, 18:59
    Chciałam Ci posłać na gazetowego, ale nie mogę. Masz aktywny profil? Ale możesz mi podesłać maila na czarnawrona.online@gazeta.pl - puszczę Ci zwrotkę, wolałabym nie rzucać cudzymi danymi na publicznym forum.

    A mały na pewno ma katar? Może to tzw. "sapka" od suchego powietrza - Olek wyszedł ze szpitala w styczniu, w samym środku sezonu grzewczego i po prostu było za sucho. A ja wezwałam neonatologa w panice wink
    Kolek nie zazdroszczę - przerabiałam z małą - u nas (oprócz leków) sprawdził się żelowy termofor - taki który można podgrzewać w mikrofali - polecam - głównie ze względu na łatwość w użyciu i małe gabaryty (chyba specjalnie pod dzieci je robią - ja miałam taki w kształcie misia)

    --
    O.(30 tc/ 1000g) & L. (29 tc/ 910g)
  • wiewiorka76 15.11.11, 19:56
    No ja na pewno przewrażliwiona jestem, ale na tak wczesnym etapie wolałabym jednak neonat. specjalizującym się we wcześniakach, a ze zwykłym pediatrą poczekałabym rok, dwa. A już na pewno nie powierzyłabym mojego Wojtka na etapie ciężkiej dysplazji zwykłemu pediatrze, zresztą do dziś ufam do końca tylko naszej pani doktor. Takie skrzywienie psychiczne wink
  • rewolka404 16.11.11, 16:44
    czarnawrona.online wyslalm maila smile
    Maly ma nos zapchany od suchego powietrza, ale co 3 h mu cos wyciagam Frida i jest na tyle madry, ze juz sie nastawia. Pierwsza aplikacji soli morskiej i wyciaganie frida przy pominalo badanie dna oka, taki pisk wink Mamy nawilzacz, ale mata nawilzajaca nie moze dotrzec po zamowieniu i nie uzywalismy a powietrze inne niz w starym szpitalu z wysokimi sufitami. Teraz wstawiam mu odrobine prania, kilka pieluch, czy 2 reczniki i nawilzam nosek sola morska. Jest lepiej. Moze z temp. w jego pokoju przesadzam? Sama nie wiem uncertain On i tak przy zmianie pieluchy nawet odczuwa brak ciepla. Mamy w pokoju 22-23 stopnie. Nie wiem tez jak go ubrac na wizyte u lekarza w pt. Takie male dziecko a matka stresu ma tyle tongue_out
    Tak fajnie miec go przy sobie i w ogle byc mama takiego Skarba smile
  • martha_sz2 16.11.11, 18:12
    Z tą fridą nie przesadzaj, bo ja tam mojemu narobiłam ran w nosie. Wylądowaliśmy u laryngologa, a on jak zerknął młodemu do nosa to zapytał, czy mu chciałam mózg tą fridą wyciągnął. Ponoć samo nawilżanie starczy.

    Z temperaturą to nie pomogę, bo u nas zimny wychów od początku, ale młody wyszedł do domu na koniec maja. Dr nam mówiła, że skoro dziecko potrafi utrzymywać ciepłotę ciała to nie ma powodu go dogrzewać. Stosowałam zasadę warstwa więcej niż ja i w sumie z takich przeziębieniowych chorób to może z raz miał.

    Najlepiej się kangurujcie ile wlezie smile wtedy będzie mu cały czas ciepło od Ciebie.
    I pamiętaj, że w przychodniach jest bardzo gorąco, a będziesz przenosić małego tylko z domu do auta i z auta do przychodni. O przewianie bardzo łatwo.

    --
    mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2740617,2,11,Jasiek-2-latka.html
  • misiekjasiek 17.11.11, 09:33
    Rewolka (jak masz na imię?)
    22-23 stopnie to zdecydowanie za wysoka temperatura, w takiej najłatwiej o przegrzanie. To, że powietrze jest suche to sama widzisz - staraj się jak najczęściej wietrzyć mieszkanie i nawilżać, ale też nie przesadź w drugą stronę. Optymalna temperatura powietrza dla niemowlaka to zwykle 19-20 stopni, wiadomo, że w domu jest zazwyczaj 20-21. Po wyjściu ze szpitala dziecko nie potrzebuje już takich cieplarnianych warunków.
    Wiesz, co jest najlepsze na suchy nosek? SPACER na świeżym powietrzu, także ładuj małego do wózka i na dwór. Wykorzystaj to, że jesteście w domu i wykurzaj wszystkie bakterie, świeże powietrze jest do tego najlepsze.
    Ubieraj 1 warstwę więcej, nie przesadzaj z "betonowaniem" a będzie dobrze. Do przychodni najlepiej na cebulkę, bo tam jest zawsze gorąco i maluch może się spocić w sekundę.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • rewolka404 17.11.11, 11:03
    Tylko w tym jego pokoju nie ma cieplarnianych warunkow, naprawde. W szpitalu byl duzo cieplej, ale powietrze inne przez wyzszy sufit. Mi w nocy w szlafroku z polara zimno bywa u niego a ja ciepla nie lubie. Wywietrznik w oknie otwarty non stop, wietrzenie w dzien . Taka temp pokazuje monitor oddechu, ale moze on zawyza bo to niedaleko Malego stoi a on swoje 37 ma i moze grzeje?. Po wyjsciu ze szpitala Maly byl lodowaty i trzymalam go w beciku z pierza a przy zmianie pieluchy byl wrzask, z zimna wlasnie uncertain Teraz juz nabiera cialka i jest lepiej, ale jak zmniejsze temp. bede ja miala zimne rece i dziecka dotknac nie bede mogla uncertain
    Na spacer wg zalecen jeszcze nie mozemy, zaczynamy werandowanie dopiero po 15 min wink Z noskiem juz lepiej jest, ale tej soli profilaktycznie bede uzywac.
    Z ubieraniem w domu nie ma problemu, body i pajac (czyli wychodzi tyle wartw co ja mam) Na wyjscie za ubran dziecko jeszcze nie ma, musi rosnac to nie bedzie problemu. Jak wychodzilismy ze szpitala wygladal komicznie w tych gigantycznych ciuchach wink
    Ciekawe, ile jutro Mlody bedzie wazyl. Apetyt ma wielki, szczegolnie wieczorem, wiec licze na duzy skok big_grin
    A ja mam na imie Magdalena smile
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • misiekjasiek 17.11.11, 11:22
    Może mieszkasz w podobnym mieszkaniu jak ja, u nas też można grzać i grzać a mimo to czuć przejmujące zimno (od piwnicy, mieszkam na parterze).
    Dawaj go na dwór, serio smile Na pół godziny, chociaż na chwilę. Ja też werandowałam Jaśka jak wrócił ze szpitala, po paru dniach byłam u Michałka na oddziale i dostałam "rozkaz" od dr Janowiaka (kojarzysz tego dr?), że mam z Jasikiem wychodzić na dwór. To był grudzień, temp. na - a my dawaj z nosidłem, bo nie miałam wózka. Z Michem mogliśmy wyjść dopiero jak zszedł z tlenu, tyle czasu kisiłam go w domu, ale nie było wyjścia. Pozostało wietrzenie i werandowanie. No i jedynie wyjazdy karetką do Gdańska, też była jazda, w karetce jakieś 10 stopni ciepła a na dworze -20, śnieg po pas.
    Teraz taka ładna pogoda, słońce, nie ma wiatru, nic tylko spacerować. Nie bój się, nic mu nie będzie wink a nosek tylko na tym skorzysta. Rób próbę generalną przed jutrzejszym wyjściem.
    -----
    Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
  • rewolka404 17.11.11, 13:57
    dzis musimy zostac w domu, bo kluczy nie mam, ale Mlody na balkonie korzysta z powietrza. Wczoraj pralam wozek i buda jeszcze mokra, ale na szczescie na twarz mu nie kapie big_grin
    Co do mieszkania. Wydaje mi sie, ze uczucie chlod przez wywietrzniki w oknach. Nie mam w pokoju dzieciecym jeszcze zaslon, w nocy jak sie zasloni bedzie inaczej. Nie grzejemy b. mocno, bo kaloryfer na 3, czyli wlacza sie raz na jakis czas.
    Dr Jankwiaka nie kojarze, tzn z nazwiska bo tak to na pewno wink Jutro porozmawiam o spacerkach. Zobacze jak dzis Maly bedzie trzymal cieplo po dluzszym pobycie na balkonie.
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 12.02.12, 14:04
    postanowilam odkopac watek smile synus ma juz 17 tyg, korygowanych 7. przekroczyl 5 kg i na oko super rosnie i sie rozwija. Problemy jednak mamy. 2 tyg. po wyjsciu ze szpitala wyszla mocna anemia. Przed BN chyba z tego powodu byly bezdechy, parametry krwi do przetaczania go kwalifikowaly, ale ze na anemika nie wygladal obylo sie bez tego. Przez niedokrwistosc dlugo czekalismy az siatkowka dojrzeje, zaliczylisy 5 wizyt w poradni i 7, lacznie ze szpitalem, badan dna oka. We wtorek w koncu dostalismy zaswiadczenie: DNO OKA BEZ ZMIAN ROP smile Jedno uszko moze nie slyszec, w ten wtorek powtorka u audiologa. W usg glowki wyszly zmiany LSV, rzadkie i niespecyficzne i nie do konca wiadomo, czym skutkujace. Poza tym chyba od zelaza mamy problemy brzuszkowe, w czw wyszedl tluszcz i skrobia w kale. Rehabilitujemy sie bobathem, bo napiecie do poprawy i asymetria. Na szczescie postepy sa.
    Niby Synek urodzil sie w super stanie jak na 30/31 tc a problemow troszke jest. Nie zmienia to faktu, ze jestesmy najszczesliwszymi rodzicami na swiecie wink
    teraz wyglada czasem tak: mail-attachment.googleusercontent.com/attachment?ui=2&ik=485e591873&view=att&th=1357176114d937bd&attid=0.3&disp=inline&realattid=fb688315bb9f609c_0.2&safe=1&zw&saduie=AG9B_P-VIspx3-rd_AXVzqAQfgXO&sadet=1329050651148&sads=iKLoKUETqEOXYGdSGUpHX_hIQpI...o ile brzuch nie boli wink
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 12.02.12, 14:08
    poprawny link: lh3.googleusercontent.com/-e4cEHpOb_nc/Tze5oAWX-pI/AAAAAAAACGk/fq7TWqtTHR0/s720/DSC_7459.jpg
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • fryzzia 12.02.12, 14:29
    Sliczny jest smile

    A jakie zelazo bierzecie?bo my zmieniismy na actiferol I jest lepiej.moze wam tez by pasowalo.
  • rewolka404 12.02.12, 15:17
    actiferol wlasnie juz bierzemy od grudnia. A Ty Fryzziu pisz, jak Wojtus?
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 15.04.12, 21:34
    pol roku temu zakladalam ten watek i w zyciu bym wtedy nie uwierzyla, ze taki fajny niemowlak bedzie z mojego Synka. Dziekuje za wsparcie i pomoc, moze dzieki temu taki on cudny smile
    --
    "Ze strzępów radości powszednich los swój tkam.
    Z tęsknoty, otuchy, nadziei, układam swój świat..."
  • rewolka404 14.10.12, 21:09
    Odkopalam nasz watek, o dziwo nie jest zarchiwizowany smile
    Rok temu pelna strachu lezalam na porodowce, odlaczona juz od fenka i przerazona, ze rodze tak wczesnie.
    Julek urodzil sie na poczatku 31 tc w stanie dobrym. Mimo wszystko troche problemow przez ten rok mielismy - anemia, slabo dojrzewajaca siatkowka, bezdechy, problemy z napieciem miesniowym (onm i wnm w stopach).
    Dzis to pogodny, dobrze rozwijajacy sie chlopiec. Rok temu nie uwierzylabym, ze przy takim wczesniactwie to w ogole mozliwe smile Raczkuje juz 5 m-c, troche chodzi, coraz wiecej mowi i rozumie a czesto udaje, ze jednak nie rozumie wink Uwielbia rosliny i zwierzata.
    Wszystkim wczesniakowm zyczymy tyle szczescia, bo mielismy go naprawde ogrom.
    Oto 8 kg mojego Cudu z dzisiejszego spaceru:https://lh5.googleusercontent.com/-rvvS0CN_Ick/UHsEf0o6MTI/AAAAAAAACTQ/XDEH8kxEreQ/s512/IMG00732-20121014-1640.jpg
  • ewik74 15.10.12, 10:07
    Zuchy te nasze wcześniaczki. Rośnij zdrowo maluszku smile
    --
    P.38tc(2850/51), W.33tc(900/39)
  • est-ii 15.10.12, 21:05
    Śliczny jest nawet trochę podobny do mojego w tym wiekusmile
    Zuch chłopczyk i jaka mądrala.Zdrówka i sto lat!
    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka