Dodaj do ulubionych

promyczek ur w 29tc

01.11.12, 13:41
założyłam ten wątek w nadziei że troche mi ulży jak wyrzuce z siebie to co mnie zżera od środka. może ktoś napisze mi dobre słowo i nie będe sie czuła jak wyrodna matka.
12.10.2012r w szpitalu w wałbrzychu urodziłam przez cc synka kubusia. mój maleńki promyczek urodził sie w 29tc z wagą 845g i 35cm.
cesarka odbyła sie z dnia na dzień, pogotowie przywiozło mnie na sygnale 11.10. od razu porobiono mi badania, po usg lekarze podjeli decyzje o porodzie bo ja albo mój syn mogliśmy nie przeżyć. mały jest hipotrofikiem ja mam nadciśnienie i kamice nerkową. i właśnie ze względu na moje nadciśnienie podjęto decyzje o cc. kiedy usłyszałam że moje dziecko mosi sie tak wcześnie urodzić bo moje ciśnienie go zabija poczułam jak świat osuwa mi sie spod stóp .nikt wczesniej nie zauważył że z moim dzieckiem jest coś nie tak, zawsze wszystko było w pożądku. nawet to że 3dni przed tym wszystkim trafiłam do szpitala z okropnymi bólami żolądka i spuchniętymi kostkami u nóg. według lekarzy było wszystko w jak najleprzym pożądku. a teraz mój maleńki upragniony synek leży w inkubatorze, podłączony do respiratora i tych wszystkich kroplówek. jest na cepapie, sam nie oddycha, ma drgawki ,żułtaczke. jest taki maleńki. a ja nie potrafie sobie z tym wszystkim poradzić. nie potrafie. ciągle myśle że to moja wina że on sie tak szybko urodził, że prze ze mnie jest skazany na taki ból, przez moje ciśnienie.
lekarze nie dają mi terz zbyt dużych nadziei, ciągle słysze że to za wcześnie żeby sie cieszyć.
to wszystko odbija sie na mojej rodzinie bo oprucz promyczka mam jeszcze trzy iskiereczki w domku, które czekają z utęsknieniem na swojego braciszka.
ten lęk że coś będzie nie tak mnie poprostu zabija, każdy sygnał telefonu
sprawia że serce przestaje mi bić bo nie wiem czy to czasem nie dzwonią ze szpitala, kiedy wchodze do szpitala do małego ze strachem otwieram dżwi do sali bo nie wiem czy jego inkubator nie będzie pusty.
każdy dzień to walka o życie i może wylanych łez...
każdy dzień jest taki trudny...
Edytor zaawansowany
  • ewelajnawrocek 01.11.12, 13:48
    Na początku napiszę Ci, że absolutnie nie możesz się obwiniać za ten predwczesny poród, nigdy! Zwłaszcza jeśli lekarze wcześniej nic nie wykryli, a przecież mogli. Tak to już w życiu bywa, że płata nam figle i spada na nas trudne doświadczenie, kazda z nas mam wczesniaków to przezyła. Strach na dźwięk telefonu to normalna reakcja, ja jak szłam rano na IOIM to miałam biegunkę ze stresu, nie mogłam czasem oddychać tak się bałam. Wszystko to jest chyba całkiem normalne. Musisz dać sobie czas, a przede wszystkim swojemu dziecku, bo bardzo Cię potrzebuje.
    Co dokładnie mówią lekarze o jego stanie? Dopytuj o wszystko. I po prostu nie trać nadziei. Jest szansa, ze wszystko się dobrze ułozy, choc na pewnoe nie bedzie łatwo.
  • polaa27 01.11.12, 14:03
    Przed Wami ciężka i długa droga, ale trzeba mieć nadzieję. Na razie zawalcz o pokarm, to najlepsze co możesz zrobić dla niego. Wcześniaki to wielcy fighterzy o zdrowie i życiesmile
  • wyspa-ela 01.11.12, 14:07
    Sylwia gratuluję synka smile powiem Ci tak, nadzieja i czas to jest to, co musisz sobie i synkowi dać. Każde dziecko jest inne i inaczej się rozwija, ale powiem Ci tak, mój synek urodził się w listopadzie 3 lata temu w 29 tygodniu ciąży waga 850 g i 39 cm, więc parametry prawie takie same jak Twojego Kubusia, strach i myśl że nic nie można zrobić jest najgorsze ale wiara i nadzieja że będzie dobrze daje siłę i tego się trzymaj.
    Dzisiaj mój szalony, rozbrykany i gadający bez przerwy trzylatek jest okazem zdrowia. Jedyne co to jego oczka, ale to "pikuś"!
    Trzymam kciuki za Kubusia, bądź silna i słuchaj lekarzy.
  • sylwia2568 01.11.12, 14:46
    staram sie być silna. pokarm dowoże mu co 2 dni ze względu na to rze mieszkam prawie 200km od szpitala, i nie wyrabiam już . wiem że moj pokarm to najleprze co może dostać i utrzymuje laktacje, ale...to wszystko jest takie trudne.
    najgorszy jest brak zrozumienia u innych ludzi. wcześniak? a co mnie to obchodzi!!!
    byłam nawet u psychologa chcialam porozmawiać ale trafilam na bardzo niekompetentą panią i dałam sobie luzu. staram sie radzić sobie sama ale szczerze nie wiem na ile starczy mi sił i zdrowia.
    wiem że długa i trodna droga przed nami...
  • mama-cudownego-misia 01.11.12, 14:40
    To nie jest Twoja wina. I to jest bardzo, bardzo trudny czas. Nie ma na niego recepty, może poza taką, żeby poczytać historie podobnych maluchów na Wcześniaku (i może zasiać w sobie ziarenko nadziei, że mimo wszystko nie musi być źle), no i tak jak Pola radzi, zawalczyć o mleko. Uda się, to super, nie uda się, trudno. Często się nie udaje niestety.
    Na pewno się tu odezwie wiele mam dzieci z 29 t.c., które wyszły z wcześniactwa obronną ręką, chociaż droga była długa.
    Trzymaj się i dawaj znać, co u maluszka.
  • sylwia2568 01.11.12, 14:50
    z laktacją nie mam problemów. pokarmu mam mnustwo z czego sie ciesze. ale nie wiem na jak długo utrzymam laktacje. staram sie jak moge.
    a lekarze nawet nie przyjmują do wiadomości że moge stracić pokarm albo że moge np nie dojechać do szpitala
  • polaa27 01.11.12, 15:20
    Ja w ogóle nie miałam laktacji po cc. A potem ledwo, ledwo, ciagałam pokarm co 4h przez godzine po 50-100 ml. Tylko i wyłącznie na latatorze przez 8mcy.

    Duzo pij i ściagaj mleko w miare regularnie, też w nocy. Nadwyżki zamrażaj, przyda się jak już maluszek będzie w domu. Jak masz duzo pokarmu to zawoż do szpitala i niech tam mrożą, i mają na ten dzień, kiedy nie możesz dojechać. A może ktoś z rodziny moze powozić mleko do szpitala, wtedy akurat jak Ty nie mozesz jechać?
  • sylwia2568 01.11.12, 15:30
    na chwile obecną jest ciężka sytuacja. nie mam nikogo kto mógłby dowozić do wałbrzycha mleko. dawałam nawet ogłoszenie w internecie na stronie mojego miasta ale nic sie nie ruszyło. na rodzine nie m,am co liczyć. mama sama ma problemy z moim rodzeństwem bo terz chrują. za darmo nikt nie pojedzie, my swojego auta niestety nie mamy, jak jedziemy do szpitala to mąż samochód pożycza. na paliwo idzie nam co drugi dzień 100zł.przy trujce dzieci to duże obciążenie w czególności że mąż w tej chwili nie pracuje ani ja.
    żeby zawieść mleczko zamrożone do szpitala mosiałabym mieć przenośną lodówke turystyczną a takową nie mam i nie mam za co kupić na dzień dzisiejszy.
    ciężko jest, przepraszam za to żalenie sie...
  • ewelajnawrocek 01.11.12, 15:36
    kurka, pozyczyłaby Ci tę lodówkę tylko nie mam za bardzo jak dac, bo z Wrocka jestem ale jakbys miala mozliwosc zeby j a ktos odebrał ode mnie to z checia pozycze. Spytam meza czy ma w pracy kogos z Walbrzycha i moze sie uda jakos tę lodówke dostarczyc.
  • sylwia2568 01.11.12, 15:40
    boziu. była bym bardzo wdzięczna moja siostra jest w ej chwili we wrocku w klinice zapytam mamy kiedy u niej będzie to może jakoś udało by sie to zgrać
  • ewelajnawrocek 01.11.12, 15:46
    To czekam na info co i jak, dodam tylko ze to jest taka lodówka na wkład z lodu, nie na prąd, ona jakiś długich tras nie wytrzyma, ale zawsze to coś, zwł.w zimie. Nie wiem tylko czy Ci o taką lodówke chodziło.
  • sylwia2568 01.11.12, 16:01
    dobrze. dam znać być może na weekend mama będzie u siostry to wyśle pani priva co i jak. właśnie taka lodówka jest potrzebna. dziękuje
  • ewelajnawrocek 01.11.12, 16:06
    proszę pisac tu na forum, bo ja nie sprawdzam maila forumowego..oby się przydałasmile
  • nadi_25 10.01.13, 17:04
    jezeli masz pokarmu na tyle i wiesdz ile synek je to sprobuj zamrozic. sa specjalne woreczki ale one sa dosc drogie ale tez mozesz w pojemniczkach lub buteleczkach.
    --
    Damianek 05.08.2011r., 26 tydz. 878gram, 38cm, 5pkt.Apgar
    Danielek [*] 01.07.2011., 21tydz.
  • sylwia2568 10.01.13, 17:24
    ja jurz nie karmie piersią ze względu na to że biore silne lekisad mały jest na bebilonie nenatal premium
  • anias2000 01.11.12, 15:26
    Witaj Kochana,
    Doskonale Cię rozumiem,półtora roku temu byłam w takiej samej sytuacji - w 28 tyg ciąży urodziłam synka. Kochana, to naprawde nie jest Twoja wina, nie możesz tak myśleć. Dałaś Twojemu Promyczkowi miłość, dar życia i z całego serca pragnęłaś jego dobra. Czasem życie doświadcza nas w niezrozumiały zupełnie sposób.
    Cieszę się, że masz dużo pokarmu, mleko mamy jest dla wcześniaka najlepsze. Ja walczylam o każdą kropelkę mleka, dowoziłam co dzień do szpitala - 100km - ale było warto. Mój Jasiek do dziś ssie pierś i chłopak z niego na 12,5kg.
    Te nasze Kruszynki potrafią zaskakiwać... Bądź dobrej myśli. Jestem całym sercem z Wami.
  • beatka126 01.11.12, 15:45
    Witaj!
    Nasz poród tak jak Wasz odbył się natychmiastowo... od tygodnia leżałam w szpitalu próbowali mi zbić te ciśnienie i gdy podali mi Nepresol - rozsypałam się.... i o 20.20 przez cc Wiki był już na świecie - był to 2 dzień 29 tygodnia. Wielka rozpacz strach i obwinianie siebie, lekarzy, że nic nie można było zrobić...

    Jak znajdziesz chwilę, to przeczytaj sobie nasze początki forum.gazeta.pl/forum/w,15302,128296405,128296405,Wiktorek_28_29_tc_1150_g.html mi to forum pozwalało żyć, znajdowałam tu nadzieję i siły na walkę z wcześniactwem Wiktora.

    Teraz minął już rok Wiki ma się super dogania rówieśników, zaczął już chodzić z czego się ogromnie cieszymy w stopce poniżej są jego aktualne zdjęciasmile

    To czego mogę Tobie mamusiu życzyć to wiele, wiele, wiele cierpliwości, pokory i wielkiej wiary, że musi być dobrze - nie ma innej opcji!

    Tak przy okazji zapytam czy w poprzednich ciążach też miałaś problemy z ciśnieniem?

    --

    Wiktor - 28 tc - 29.07.2011, 1150 g, 39 cm
    http//:fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2964622,2,1,P1120041.html
  • sylwia2568 01.11.12, 15:58
    tak . problemy z ciśnieniem zaczeły sie w pierwszej ciaży w 2006r. podczas porodu lekarze nie zwrócili uwagi na to że moje ciśnienie szybuje w góre następstwem tego było galopujące zatrucie ciążowe, gestoza i dwa miesiące wycięte z życiorysu. śpiączka.
    póżniej nauka mówienia, wstawania , chodzenia itd;. powrót do zdrowia zajoł mi pół roku. ciśnienie skakało ale lekarze twierdzili że nie ma sensu szprycować mnie tabletkami bo jestem bardzo młoda i to napewno nic poważnego. wędrówki po lekarzach były na pożądku dziennym ale leków nie brałam na ciśnienie nigdy.
    ze średnią córką w ciąży było tak samo, póżniej rozwiązanie w 37tc przez cc ze względu na zagrożenie żucawką i dalej brak leczenia ciśnienia. a ono raz skakało do 210/190 a raz było ksiązkowe 120/80-90.
    z najmłodsza córka z ciśnieniem nic sie nie działo było ok.
    a co ciekawe to ja nawet nie czulam że moje ciśnienie tak skacze, było bezobjawowe
  • polaa27 01.11.12, 19:30
    Ale miałaś robione po pierwszej ciąży badania w kierunku chorób związanych z zaburzeniami krzepnięcia? Masz trombofilię? Jak Cię leczono w kolejnych ciążach?

    A co do mleka, to może na razie jak jesteś u małego to ściagnij 2-3 razy (ile sie da) i zostaw w szpitalu w zamrażarce. Malutki już dostaje Twój pokarm? Nie ma problemów z trawieniem? Jeśli tak to bardzo dobrze.

    Teraz najważniejsze jest, żeby nauczył sie sam oddychać, nie miał wylewów i żeby trawił.
  • sylwia2568 01.11.12, 20:01
    nie żadnych badań nie miałam robionych. i żadnego leczenia terz nie miałam. za to teraz mam cięzkie nadcisnienie tętnicze i biore leki. dopiero teraz lekarze sie mna zajeli. cóż lepiej póżno niż wcale:/ale leki musze brać już do końca życia i nie moge dopusćić do tego żeby przerwać leczenie, pominąć dawke czy zapomnieć.
    kubuś już w 3 dobie po urodzeniu zaczoł dostawać moj pokarm z przerwą 2 dniową.
    trawi chyba dobże bo lekaże nic nie wspominają że jest żle.
    a te wylewy czy wszystkie wcześniaczki je mają? jakie są powody takich wylewów?
  • polaa27 01.11.12, 22:02
    Jestem w szoku, ze żaden lekarz po pierwszej ciąży, gestozie, stanie rzucawkowym i śpiączce nie zlecił badań. Wiesz, ze to zagrożenie życia dla Ciebie, nie mówiąc już o tym, że powinnaś brać leki w kolejnych ciążach, wtedy jest ogromna szansa na donoszenie ciąż. Echh ci lekarzesad

    Koniecznie zbadaj sie w kierunku trombofilii. Masz czwórkę dzieci, musisz dbać też o siebie.

    Wylewy są skutkiem niedotlenienia mózgu. Dużo wcześniaków je ma. Najlżejsze są te I i II stopnia, skala jest IVstopniowa. Aczkolwiek nie ma sie co martwić na zapas, bo są tu dzieci po wylewach IV stopnia, albo z leukomalacjami w mózgu, które bardzo dobrze funkcjonują.

    Jak trawi to bardzo dobrze. A ile ml już je?
  • ewinka82 01.11.12, 18:20
    tez jestem mama wczesniaka z 29 tygodnia (28+5) - nie mialam nadcisnienia ani nic z tych rzeczy, na rutynowej kontroli u ginekolog zauwazyl, ze szyjka macicy w jedm miejscu ma juz jedynie 13mm - trafilam natychmiast do szpitala...sterydy na pluca i kroplowki/tabletki na powstrzymanie skorczy (mimo, iz ja powtarzalam, ze nic nie czuje).Niecaly tydzien pozniej sie zaczelo, jedengo dnia udalo sie powstrzymac skorcze, dzien pozniej juz nie...urodzil sie Stefek (1144gr i 37cm), zaintubowany na 48h...potem kilka tygodni na cPAP (codziennie odlaczano mu go aby cwiczyl oddychanie...coraz dluzej, az pewnego dnia zdjeto mu go jak zawsze i juz wiecej nie podlaczono...pamietam jak wychodzilismy ze szpitala i cieszylismy sie jak glupi, ze maly lezal bez CPAp'u 30 min...Doskonale rozumiem to co piszesz o leku przed dzwoniacym telefonem - tez drzalam jak dzwonil i drzalam za kazdym razem jak wchodzilam na odzial i najpierw balam sie go dotknac, nie mowiac o wzieciu na rece - odwazylam sie dopiero po ok. 10 dniach...w szpitalu spedzilismy 2 miesiace!! Trzymam za Was kciuki, napisalabym wiecej, ale moj maly wlasnie sie obudzil i pochlania swoje lapki. Na koniec napisze pierwsze zdanie jakie powiedzial mi lekarz na pierwszej rozmowie na intensywnej terapii 'po pierwsze MAMA NIE JEST NICZEMU WINNA'. p.s. ja rodzilam w Perugii (wlochy) i z moim stefkiem lezal chlopiec urodzony w 26 tygodniu, wyszedl do domu kilka dni po nas.
  • sylwia2568 01.11.12, 18:53
    kurcze ja nawet nie moge go dotknąć a tak bym chciała, lekarze tłumaczą się tym że maleńki jest bardzo wrażliwy na bodżce i może go boleć nawet najlżejszy dotyk, ale patrząc na to jak pielęgniarki nim szastają to nie wiem co o tym myśleć.
    mama nie jest niczemu winna. kurcze jak dobże jest coś takiego przeczytać lub usłyszeć. mi niestety żaden lekarz tak nie powiedział.
    co mnie jeszcze dobija to to że jak pytam ich o stan maleńkiego to najczęściej słysze odpowiedzi udzielane ich slangiem medycznym i ni w ząb nic nie rozumiem a jak prosze o wyjaśnienie mi co czegokolwiek to slysze że stan jest bez zmian
  • sylwia2568 01.11.12, 19:54
    jutro jedziemy do promyczka do szpitala, boje sie strasznie, boje sie tego co moge usłyszec lub zobaczyć.
    ten strach jest okropny nie umiem dać sobie z nim rady.
    a mam pytanie. zauważyłam że kubuś często ma takie dziwne drgawki, brudka mu drży, czasem nóżki rączki. czy to jest skutek niedojżałego układu nerwowego? powinnam sie bardzo tym niepokoić?
  • nastjaa 01.11.12, 21:49
    Witaj, moja cora tez z 29tc-870 gramow. Spedzila 4m-ce na intensywnej terapii,ale dala rade i dzis jest z nami - zdrowa,rozbrykana,cudowna. To nic,ze wczesniak,to nic,ze mala,to nic ,ze slabsza... Mowili nam, ze nie da rady,ze to koniec, ze jak przezyje to bedzie roslina. A jest zdrowa,sliczna,wspaniala i z nami smile Zdrowka dla malenstwa smile
  • zdunia1979 01.11.12, 23:21
    Ja wierzę, że maleńki sobie świetnie poradzismilesmilesmile Dużo siły i wiary dla całej rodzinysmile
  • ewinka82 02.11.12, 10:05
    nie wiem w jakim stanie jest Twoj malenki...mam nadzieje, ze dzis przywieziecie same pozytywne wiesci. My mieszkamy 5 minut od szpitala, wiec spedzalismy na oddziale codziennie po kilka godzin dziennie. Lekarze i caly personel pielegniarski byl bardzo uprzejm, zawsze z usmiechem...mijaly tygodnie i stalismy sie tam jedna wielka rodzina...kiedys jak jednej z lekarzy powiedzielismy, ze nie chcemy zawracac im codziennie glowy pytaniami to stwierdzila, ze oni tam od tego sa...my tez duzo rozmawialismy z pielegniarkami bo oni tak naprawde duzo wiedzieli o dzieciaczkach. Poczatkowo informowano nas o stanie Stefka z dnia na dzien - tzn. bylo tylko jedno slowo 'stabilny'.Nie wiem czemu nie pozwalaja Ci dotkac maluszka...nam zaproponowano to od razu, podobnie jak i wziecie na rece...wrecz lekarze i fozjoterapeutka namawiali do takich przytulanek i tlumaczyli jakie to wazne dla rozwoju dziecka...a ja sie bardzo balam. Co do drgawek itp. to moze to byc zwiazane ze stresem(nasz czesto rozkladal rece i wiwijal nozkami, wiec zawsze mocno go okrywano) - wczesniaki tak maja. Uciekam bo wlasnie sie budzi. Jak chcesz mozesz do mnie napisac na maila ewusiao@gmail.com
  • sylwia2568 02.11.12, 16:37
    witajcie drogie mamusie. dziękuje za te wielkie słowa podpory które tu otrzymuje,dzięki wam i postępom waszych códownych małych wielkich dzieciaczków zaczynam wierzyć ze będzie dobrze.
    właśnie wróciliśmy od promyczka, pierwszy raz dotknełam swoje dziecko bałam sie jak zareaguje na moj dotyk ale było wpożądku, lekko tętno mu przyspieszyło i nic więcej.
    nie ma żadnych wylewów z oczkami i słuchem jest w pożądku.
  • archeo777 02.11.12, 20:41
    witaj,
    badz dzielna i walcz jak tylko potrafisz o swoją kruszynke. Bądz przy nim ile się da a twoje mleko jest bezcenne! Mówie ci to jako mam wcześniaka. Moja kruszynka jutro kończy trzy latka. Do dnia dzisiajeszego jak przypominam sobie jak o nią walczono to kręci mi się łza w oku....... Leżała w szpitalu po urodzeniu 2,5 m-ca z czego 1,5 była na intensywnej terapi. Mojej córeczce się się udało. Mamy tylko niewielki problem z oczkami a poza tym jest OK. Wiem co przeżywasz ja też mam starsze dziecko i wiem jak było trudno wytłumaczyć dlaczego nie ma dzidziusia w domu a pozatym na każdy dzwonek telefonu zamierałam w tamtym okresie. Wieżę że bedzie wszystko ok. Trzymam kciuki za twoją kruszynkę JAk bedziesz miałą pytania to słuzę pomocą.
    --
    mama calineczki 28tc. 900gr. (ur.03-11-2009), 3pkt Apgar
  • sylwia2568 02.11.12, 21:04
    kochane mamusie. dziekuje wam że jestescie. naprawde teraz czuje że musi być dobrze.
    dzisiaj maleńki sie uśmiechał. dla mnie nie był to żaden nieświadomy grymas tylko uśmiech.
    taki prawdziwy szczery jaki tylko dzieci potrafią zrobić.
    pomimo tego że jego stan jest bez zmian wiem że musi być dobrze. że słonko i dla nas zaświeci
  • jolantusia1 02.11.12, 21:38
    trzymam kciuki. Mój młody też 28/29tc 800g. Dziś ma prawie 7 lat i ma się dobrze. A w szpitalu spędził ponad 3 miesiące.
  • aga-600 02.11.12, 22:45
    witaj.rozumiem cie doskonale.u mnie bylo podobnie;nadcisnienie,zespo hellp!!!!ja bylam w ciezkim stanie a mala polozne same ochrzcily zaraz po narodzinach.stan byl tak ciezki.ur.w 33 tc, 1kg, 36dl, 1p.apgar........rozumieli nas chyba tak naprawde tylko znajomi ktorzy przeszli to samo co my. rodzina , przyjaciele bardzo wspolczuli, pomagali ale nie mieli pojecia przez co przechodzimy.moj wybitny lekarz z wroclawia nic nie zauwazyl.wedlug niego wszystko bylo ok!!!!!!! mamy podobne przypadki.teraz bedzie ci ciezko, bedzie bolalo ale z czasem bedzie coraz lepiej.naprawde. ja chcialam krzyczec z wscieklosci a mojego lekarza myslam ze chyba zamorduje za to ze tak przez niego cierpimy. rozumiem cie doskonale.ale wiesz, nie miej zalu do siebie.ja tez wszystko analizowalam.jak bylam w ciazy poszlam nawet na wizyte do kardiologa, w 6 miesiacu ;wszystko bylo ok.zadnego nadcisnienia.potem jeszcze wizyta u innego gin.usg3d;tez wszystko dobrze.moze to tak musilao byc i tak naprawde nikt do konca nie mogl temu zaradzic?moz tak nam bylo pisane?teraz o tym pamietamy ale juz tak nie boli.jestesmy najszczesliwszymi rodzicami na swiecie!!! maly nasz skarb daje tyle radosci, ze nie da sie tego opisac.u ciebie tez tak bedzie. potrzeba czasu.trzeba to przejsc a jest to bardzo trudne . jakbys chciala pogadac, cos wiecej sie dowiedziec ode mnie to da znac, dam meila do siebie.mi bardzo pomogly rozmowy. a z dzidzia bedzie dobrze. lekrze mowia ogolnikowo bo nawet jak wypisuja ze szpitala do domu to nie stawiaja ostatecznych diagnoz.wiele chorob moze ujawnic sie jak dziecko jest wieksze.oni nie przewidza co bedzie w przyszlosci bo nie sa w stanie .trzeba czekac i o tym nie myslec.ja przestalam myslec o tym co nas spotkalo i bardzo cierpiec jak mala skonczyla 12 miesiecy. teraz jest duzo lepiej. zapomina sie tez powolutku. teraz potrzebujesz duzo wsparcia bo jeszcze troche bedziecie musieli przejsc. rozmawiaj o tym ale z ludzimi ktorzy tez przez to przeszli.inni cie nie zrozumieja.moze tylko wysluchaja. odezwij sie jakbys miala jakies pytania. ja rodzilam we wroclawiu. teraz jestem najszczesliwsza chyba mama na swiecie ale spojrzenie na zycie zmienilo mi sie calkowicie. trzymaj sie i mysl tylko o malenstwie. na pewne sprawy nie mamy wplywu, ty nie mialas ani ja. tak nam bylo pisane .musimy dac sobie z tym rade!!!!
  • motylk-kk 03.11.12, 10:33
    2,5 roku temu w 29tc przez cc przyszły na świat moje córeczki wiem co czujesz ja też podskakiwałam na każdy dzwonek telefonu umierałam z niepokoju co będzie jak przyjadę do szpitala co zastanę czy pusty inkubator....
    Wałbrzych świetna opieka świetni lekarze moje dziewczyny też były pod ich opieką, dużo zawdzięczamy Pani dr S i całemu personelowi patologii noworodka Wałbrzyskiemu szpitalowi że dzięki tak fachowej opiece moje córeczki rozwijają się super dawno dogoniły rówieśników a może już nawet przegoniły chodzą do przedszkola tańczą śpiewają rysują raczej bazgraj po czym się da nawet po siane świeżo pomalowanej smile
    Jeżeli mieszkasz blisko kotliny kłodzkiej zapraszam do mnie może troszkę cię pocieszy widok 2,5 letnich dzieci z 29tc
  • sylwia2568 03.11.12, 12:22
    pani dr s też jest lekarzem prowadząćym mojego promyczka. jak na razie nie mam żadnych zastszezeń co do lekarzy czy pielęgniarek choć nie które mogły by być troszke milsze.
    grunt że zajmują sie moim syneczkiem najlepiej jak potrafią tylko to czekanie jest najgorsze i nie wiadoma co będzie dalej
  • topka1 11.11.12, 10:57
    Kochana Sylwio,
    przechodziłam przez to samo co Ty 7 lat temu... 20 listopada minie 7 lat jak urodziłam swoją córcię - 32 tydzień, 1100 gr, po porodzie spadła do 925 gr. Miałam dokładnie takie same odczucia - dlaczego jako matka nie byłam zdolna stworzyć swojemu dziecku warunków odpowiednich (hipotrofia, skurcze)? przecież prawie wszystkie kobiety pełnią prawidłowo rolę inkubatora do końca, co ze mną jest nie tak że moje dziecko się męczy? że jest zagrożone? zagrożone całym światem zewnętrznym - przy jego totalnym braku odporności świat zewnętrzny jest jednym, wielkim zagrożeniem dla zdrowia i życia? Moja córcia wyglądała jak maleńki ptaszek... ale była bardzo dzielna... przez 8 nieskończenie długich tygodni, kiedy czas się zatrzymał i żyłam praktycznie w szpitalu przechodziliśmy różne chwile - dramatyczne, stresujące...Codziennie rano wpadałam w paranoję i sparaliżowana strachem wbiegałam na oddział tak samo jak ty bojąc się co zobaczę... Błogosławieństwem w całej sytuacji była niewiedza - dopiero jak coś się działo my jako rodzice dowiadywaliśmy się w ogóle o takim zagrożeniu, dzięki temu nie denerwowaliśmy się na wyrost bo byliśmy naiwnie niedoświadczeni... to bardzo nam pomogło. Ale co jest najważniejsze w tej całej historii to to, że teraz po moim domu biega zdrowa jak rydz 7latka, śliczna, zwinna, delikatna i wrażliwa. Wyszła ze wszystkich komplikacji bez szwanku. Początkowe kontrole lekarskie (średnio 3 x w tygodniu) były oczywiście i uciążliwe i stresujące, ale wszystko wyszło na prostą - oczy, serduszko, zniknęły wszelkie napięcia mięśniowe (wystarczyła jedna seria masaży). DZIECIAKI SĄ BARDZO SILNE! na neonatologii leżało ich sporo i wszystkie miały górki i dołki, ale wszystkie po pewnym czasie wychodziły do domu smile także trzymaj się tego, bo te małe istoty są niesamowite... to prawdziwe cuda natury smile Wojownicze i wytrzymalsze niż nie jeden dorosły. Przed wami jeszcze trochę drogi, ale nawet jak będzie dołek pamiętaj że dzieci z takich dołków wychodzą. My mieliśmy m.in. zatrzymanie akcji serce wymagające natychmiastowego zaintubowania, kilka infekcji, w tym jedną 3 tygodniową kiedy nie działał żaden antybiotyk, transfuzję krwi, centralne wkłucia we wszystkich możliwych miejscach z główką włącznie, 6 tygodni leżenia w cieplarce i wiele innych przejść których złożoności nie powtórzę (musiałaby zajrzeć w kartę) - ale na końcu szczęśliwe wyjście do domu smile w piątek, 13go stycznia, z wagą 1850 gram zabraliśmy nasze szczęście do domu. Od tego czasu wszystko było już dobrze smile Będę o wam myśleć i trzymać kciuki, żeby tych wszystkich przejść było jak najmniej smile jakbyś miała potrzebę to pisz - dla mnie najlepszą terapią był wtedy kontakt z mamą która przechodziła to samo rok wcześniej - nawet jej nie znałam, a zrobiła dla mnie NAJWIĘCEJ rozmową... bo oczywiście na żadnego psychologa w szpitalu nie można liczyć... także głowa do góry, odwagi, nadziei w sercu i zobaczysz, pewnie zabierzecie małego w terminie planowanego porodu smile trzymajcie się cieplutko!
  • sylwia2568 11.11.12, 11:21
    wiajcie kochane mamusie. w czoraj byliśmy u syneczka i ... mój kochany dzielny promyczek waży już 1,20g. bardziej zaczyna przypominać dzidziusiasmile
    dalej ma podłączoną maseczke z tlenem i cepap ale oddechowo jest w miare wydolny.
    w czoraj zaskoczył nas wszystkich tym że leząc na brzuszku opierając sie na przedramionach podnosił wysoko główke i trzymał ją długi czas.pielęgniarki były w szokusmile
    jest silnym chłopczykiem i bardzo walecznym.
    ale niestety po niedzieli na wtorek ma zaplanowaną operacje na oczka. niestety retinopatia dała sie nam poznać. i teraz pytanie... czy są kąplikacje po tym zabiegu, czy mój synek będzie normalnie widział? czy dzieciaczki urodzone ak wcześnie mają szanse widzieć swoich rodziców?
  • ewinka82 11.11.12, 11:59
    super, ze synek rosnie smile Nie wiem jaki jest stopnien retinopati Twojego maluszka (kiedys dzielono na stopnie 1 - 6 teraz dziela na klasyszna i nie) O retinopati niestety cos wiem - nasz synek mial klasyczna srednia - podczas zabiegu okazalo sie, ze interwencji wymagaja jednynie sfery zewnetrzne oczu. Przez zabiegiem najpierw lekarze z Intensywenj Terapii tlumaczyli nam na czym to polega, a tuz przed zabiegiem zaproszono nas na rozmowe z okulistkami, ktore wytlumaczyly nam dokladniej. Oczywiscie, ze maluszek widzi - w zaleznosci od stopnia retinopaiti i zabiegu bedzie mial zawezone pole widzenia, oko sie jednak rozwija a te blizny pooperacyjne pozostaja malutkie...gdyby nie mial operacji to moglyby miec powazne problemy - odklejenie sie siatkowki. Tutaj operacje wykonuja za pomoca najnowszej generacji aparatury. Przed zabiegiem sprawe postawiono przed nami jasno i wyraznie, ze moze nie starczyc jeden zabieg. Poki co byl jeden, potem jeszcze raz mial robiona fluorangiografie i caly czas jest pod kontrola (obecnie co 2 miesiace). Ode mnie dodam, ze ja ciezko przezylam ten zabieg - pamietam, ze poryczalam sie jak poproszono nas o opuszczenie sali w celu zaintubowania i znieczulenia synka...zabieg zaczal sie ok.17 a juz ok. 20 moglismy zobaczyc synka. Jak sie obudzil rano, wyjeto mu rurke i przeniesiono z powrotem na sale. Przez 24h mial opaske na oczach i podawano mu paracetamol na bol. Trzymam kciuki smile
  • ewinka82 11.11.12, 12:03
    jakbys miala ochote poczytac to moje wspomnienia z pierwszych tygodniu zycia Stefka po krotce opisalam na blogu stefano.blogmamy.pl/index.html
  • polaa27 11.11.12, 12:42
    A jaki stopień retinopatii ma maluszek? Bo jesli II lub III to sa duże szanse na to,że laser powstrzyma te zmiany i dziecko będzie miał bardzo dobry wzrok, ewentualnie z jakąś małą wadą wzroku.

    Co do podnoszenia główki to niestety nie jest to dobry objaw - w tym wieku dziecko jesli podnosi główkę to świadczy o wzmożonym napięciu mięśniowym. Oczywiście piszę, jesli robi to często, jak raz mu się zdarzyło to nic nie znaczy.

    A czy w szpitalu odwiedza młodego rehabilitant już? Zapytaj się o to, czy rehabilitant, który będzie go oglądał lub neurolog znają się na metodzie prechtla. Warto ocenić dziecko tą metodą, wtedy z dużym pradopodobieństwem można przewidzieć jego fizyczny rozwój.
  • sylwia2568 11.11.12, 16:57
    no więc jeśli chodzi o retinopatie to kubuś ma 3 stopień. czyli może z tego wyjść?
    a to zadarcie główki do góry miał tylko raz, wcześniej tak nie miał. neurolog i ortopeda badał go w kierunku napięcia mięsniowego i jest narazie wszystko w pożądku. przynajmniej tak twierdzą lekarze. więc chyba rechabilitant terz go nie odwiedził.
  • ewinka82 11.11.12, 17:14
    nie wiem jak to wyglada u Was, ale tutaj kazde dziecko z intensywnej terapii, od pierwszych dni zycia jest obserwowane przez neuropsychiatre i fizjoterapeute - takze juz po opuszczeniu szpitala.
  • joann.a1974 11.11.12, 22:08
    Witaj,
    moja Hania miał ROP II stopnia, i laser na oba oczka. Dziś ma ponad 2 latka i doskonały wzrok, żadnej wady.
    Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok,
    pozdrowienia,
    --
    Joanna, mama Oli (40 tc, 3700 g) Hani (700 g) i Poli (600 g - Aniołek Stróż siostrzyczek), 24 tc.
    http://www.suwaczki.com/tickers/kjmnio4p5a00kakz.png
  • topka1 11.11.12, 13:53
    My nie mieliśmy problemu z retinopatią, jedynie było jej podejrzenie i wizyty co dwa tygodnie w CZMP kontrolne, ale z tego ci widziałam na zjeździe wcześniaków organizowanym co 2 lata przez IMiD gdzie leżała Córcia w najgorszym wypadku kończyło się na okularach, a najczęściej dzieci nawet tego nie potrzebowały po operacji smile Przy wcześniakach to rodzaj rutynowej operacji - nie chcę tego bagatelizować ale większość wcześniaków przez to przechodzi i potem jest wszystko ok smile
  • sylwia2568 03.12.12, 14:09
    witajcie. mój kochany syneczek waży już 1500 i ma 41cm. kawał chłopaczka sie zrobił. operacja na oczka przeszła bez kąplikacji i wszystko jest dobże. ale najważniejsze że sam oddycha bez żadnej pomocy. leży jeszcze w inkubatorku.
    ale oczywiscie lekarze twierdzą że nie ma sie jeszcze z czego cieszyć
  • sylwia2568 08.01.13, 10:18
    witajcie. kubuś jest jusz w domku. 24.12. został wypisany z wagą 2 kg i 41,5cm.
    niestety jesteśmy na mleczku modyfikowanym Bebilon NenatalPremium. mały ma rozplanowane 10 karmień na dobe po 30ml. ładnie przybiera na wadze bo w zeszłym tygodniu ważył 2770g i mial 42cmsmile
    oczywiście dostaliśmy mnustwo zalecień i liste lekow.
    więc niby jest jak na razie ok, ale od jakiegoś czasu tzn od 5-6 dni moje dziecko jakby sie przemieniło. z cichutkiego noworodka zamieniło sie w krzyczącgo"potworka" do tego ma kolki więc to jest powodem (chyba) jego przemiany. a co najdziwn iejsze i nie wiem co z tym zrobić to te 30ml mleka to dla niego chyba za mało. nie wiem czy mu zwiększyć porcje mleka do 40?
    i jak ja mam właściwie liczyć jego wiek. niby za 4 dni będzie miał 3 miesiące ale u wcześników to chyba inaczej wygląda.
  • kdys 08.01.13, 10:38
    Spróbuj zwiększyć ilość mleka. Ja się strasznie denerwowałam, żeby ściśle przestrzegać zaleceń lekarzy odnośnie jedzenia, kiedy mały chciał więcej i się denerwował, a ja się też denerwowałam, bo nie wiedziałam o co chodzi smile 30 ml mleka dla malucha powyżej 2 kg to dość mało. Pamiętam, że jak wyszliśmy ze szpitala z wagą 2005 g i zaleceniem 47 ml mleka. A szybko okazało się, że to za mało.
  • little.d 08.01.13, 14:11
    Moj wychodzac ze szpitala wazyl 2250 i mial zalecone 45 ml. 2 dni bylo ok potem strasznie plakal. Bylam przekonana ze ma kolki. po 10 dniach wyladowal ponownie w szpitalu. polozne go nakarmily i zjadl naraz 90 ml i przestal plakac smile do dzis nie moge przezyc ze go 10dni glodzilam.
    --
    Michał 12.04.2012 | 31 tc | 1650g | 9 pkt Apgar

    www.landrynkowy-pyniu.blogspot.com
  • kubus22xtz 08.01.13, 11:29
    witaj mamo promyczka!

    Ja urodziłam synka w 2010r. w 28t.c. z wagą 1150.Na dzień dzisiejszy jestem dumna ze swojego dziecka,że mimo stanu krytycznego i zagrożenia życia tak pięknie z tego wyszedł.U Ciebie też wszystko będzie dobrze,wierzę w to.Jeżeli miałabyś jakieś pytania dotyczące rehabilitacji,wizyt u specjalistów lub jakiekolwiek chętnie Ci odpowiem lub podpowiem co zrobić.
  • sylwia2568 08.01.13, 11:59
    no właśnie rechabilitacja. zalecenia żeby rechabilitować go metodą vojty. na razie czekam na termin w centrum rechabilitacyjnym. czyli od wyjścia ze szpitala nie jest stymulowany a każdy dzień bez tego to dla niego niedobrze.sad
    zwiększyłam mu ilość mleczka dostał 40 ml ale dalej szuka jeść...
    wogóle jest bardzo niespokojny nie potrafi uleżeć dłuższy czas bo płacze, stęka, wygina sie...
    niby według lekarza pediatry jest z nim wszystko oki to ja mam głupie przeczucie że coś jest nie tak, coś sie święci
  • kubus22xtz 08.01.13, 12:06
    Witaj,
    napisz mi dokładnie ile synek ma,ponieważ dopiero dzisiaj na nowo odwiedziłam forum,a powiem Ci dokładnie ile mój synek zjadał mleczka jak był w wieku Twojego synka.A co do rehabilitacji,to mój Kubuś zaczął ją jak miał 5 miesięcy ponieważ po opuszczeniu OIOM-u był jescze 2 razy w szpitalu.
  • sylwia2568 08.01.13, 12:15
    kubuś ma 2 miesiące i 27 dni. ale jego wiek chyba liczy sie inaczej?
    jezuuu ja nic nie wiem na temat takich dzieci....
  • ewinka82 08.01.13, 13:00
    Super, ze Twoj synek juz jest z Wami w domu...nasz Stefek jak wychodzil ze szpitala to wazyl 2300 i mial przepisane 50ml - 7 razy na dobe...z reszta jak zadzwonisz do pediatry to na pewno dobrze Ci ustali ilosc mleka. Co do wieku to wiek wczesniakow liczy sie inaczej tzn. jest wiek anagraficzny czyli od daty urodzenia i wiek korygowany, od dnia w ktorym powinien byl planowo przyjsc na swiat. Z punktu widzenia medycznego i psycho-motorycznego zwraca sie uwage na wiek korygowany. Nasz synek tez urodzil sie w 29 tygodniu - niedlugo konczy anagraficznie 8 miesiecy, ale dla lekarzy ma ich 5. Pozdrawiam Co do rehabilitacji to nie pomoge bo mieszkamy we Wloszech i tutaj wszystko bylo automatyczne tzn. nigdzie nie musielismy sie zapisywac, sami sie do nas zglosili.
  • kubus22xtz 08.01.13, 12:20
    juz jest w domku? to szybko,a ile wazył przy wypisie?
  • sylwia2568 08.01.13, 12:32
    tak jest w dociu od wigili. przy wypisie ważył równe 2 kg
  • sylwia2568 08.01.13, 13:35
    prosze jeszcze raz o wytłumaczenie mi tego wieku skorygowanego. jeśli on sie urodził 12.10.2012 to ma 2 miesiące z hakiem. pierwszy termin z usg był na 28. 12 a kolejny na 08.01.2013. to mam liczyć od momętu wypuszczenia go ze szpitala czyli od 24.12?
  • ewinka82 08.01.13, 13:41
    liczysz od planowanej daty porodu - czyli w Waszym wypadku z medycznego punktu widzenia Wasz synek urodzil sie 8 stycznia czyli dzisiaj smile
  • ewinka82 08.01.13, 13:43
    p.s. ilosc wypijanego mleka nie zalezy od jego wieku, ale wagi!!
  • sylwia2568 08.01.13, 13:52
    o rany. czyli ma jeden dzień
  • sylwia2568 09.01.13, 10:04
    DZIEWCZYNY KOCHANE MAMUSIE!!! BARDZO WAS PROSZE O DORADZENIE MI CO MAM ROBIĆ.
    PROMYCZEK W CZORAJ MIAŁ ZAŁAMANIE, DOSTAŁ BEZDECHU BYŁ CAŁY SINY, SZTYWNY DOPIERO REANIMACJA TZN USTA-USTA DOPROWADZIŁY GO DO ODECHU. ZABRALI NAS POGOTOWIEM DO SZPITALA LEŻY W BOLESŁAWCU NA DZIECIĘCYM. PRZY PRZYJĘCIU MIAŁ BARDZO OBNIŻONE PARAMETRY TRZEA BYŁO PODAĆ MU TLEN. NA CHWILE OBECNĄ JEST STABILNY. POBRALI MU KREW MOCZ NA BADANIA.
    ALE CHODZI MI O TO CZY MOGE STARAC SIE O PRZWIEZIENIE MALEŃSTWA DO WAŁBRZYCHA TAM GDZIE LEKARZE OPIEKOWALI SIE NIM PO URODZENIU BO TU NIC Z TYM NIE ZROBIĄ. MÓJ SZPITAL TO MORDOWNIA NIE MAJĄ ŻADNEGO SPPRZĘTU NIC. LEKARZE NAWET NIE WIEDZĄ JAK PODAWAĆ WCZESNIAKOWI MLEKO PIELĘGNIARKI SĄ NIEMIŁE, SZORSTKIE.
    WIEM ŻE ŻADNYCH BADAŃ OPRUCZ TYCH CO W CZORAJ POBRALI MU NIE ZROBIĄ. ZNAM TEN SZPITAL OD PODSZEWKI.
    CO JA MAM ROBIĆ , POMÓŻCIE DORADZCIE MI!!! PROSZE
  • ewinka82 09.01.13, 10:17
    nie znam sie na procedurach, ale ja bym pewnie probowala przeniesc malego...moze skontaktuj sie ze szpitalem, w ktorym wczesniej lezal i popytaj co i jak...Zdrowka dla malego, oby to byl tylko jednorazowy kryzys...Noworodkom, a zwlaszcza wczesniakom zdarzaja sie bezdechy...wazne jednak zeby odkryc czy ten jego bezdech spowodowany byl jakas infekcja itp... Trzymam kciuki
  • sylwia2568 09.01.13, 10:26
    bozuu. ja jusz naprawde nie wiem co robić.
    było jusz wszystko w pożądku, wiem że życie z takim maluszkiem to jak jazda kolejką górską.
    najgorsza jest ta bezradność. nie dość że ja sama sie dołuje to jeszcze w czoraj pielęgniarki i lekarka potraktowały mnie jak wyrodną matke bo z nim nie zostałam na noc.
    u mnie jest bardzo skąplikowana sytuacja mam jeszcze trzy córeczki, mój mąż łapie sie różnych prac dorywczych bo na stałe nie pracuje żebyśmy tylko mieli jakiś grosz, wydatek goni wydatek...
    wybaczcie to żalenie sie ale ja nawet nie mam komu sie wypłakać... psychicznie jusz nie wyrabiam...
  • motylk-kk 09.01.13, 20:09
    ja też rodziłam w Wałbrzychu i z tego co wiem na patologie noworodka do szpitala w którym leżał już synka nie przyjmą taką mają procedurę, ale na Batorego w Wałbrzychu jest całkiem dobrze wyposażony oddział dziecięcy personel ma doświadczenie z wcześniakami spróbuj zadzwonić i się dopytać. To taka moja podpowiedz
  • sylwia2568 09.01.13, 20:19
    dzwoniłam właśnie dziś na batorego pytał sie co i jak. mają sie konsultować z tym moim szpitalem i jak stan małego będzie dobry to go przewiozą.
    kubuś najpierw leżał na paderewskiego póżniej został przewieziony na batorego i tam jusz pozostał tam miał terz robiony laserek na oczka.
    ten szpital jest códowny lekarze i pielęgniarki do dyspozycji przez cały czas, spokojnie pokażą wytłumaczą co i jak. a u mnie?? wszystko z nerwami, bardzo nie miło. pielęgniarki sprawiają wrażenie jakby pracowały tam za kare. na pytania odpowiadają półsłówkami albo ich ulubionym tekstem: to co pani nie wie?
  • nadi_25 10.01.13, 17:41
    a macie jaks pomoc z MOPR? sprobuj napisac podanie albo idz i popros czy ci dadza kase na monitor oddechu. bardzo przydatny jesli chodzi o bezdechy. albo napisz meila do fundacji wczesniak, bardzo mila i kochana Pani Magda wspiera w kazdej kwestii, my mielismy od nich pulsoksymetr poki nie kupilismy swojego (maly wyszedl do domu na tlenie). moze maja i pozycza monitor oddechu
    --
    Damianek 05.08.2011r., 26 tydz. 878gram, 38cm, 5pkt.Apgar
    Danielek [*] 01.07.2011., 21tydz.
  • sylwia2568 10.01.13, 18:09
    zapomnij że ja cokolwiek takiego dostane.
    zaras po świętach złożyłam podanie -wniosek na pielęgnacyjny na razie nie dostałam wezwania na komisje. poszłam do mopsu złożyć wniosek o jakiś socjal potraktowali mnie jak jakąś szmate i jeszcze usłyszałam że skoro nie mam pieniędzy to po co robiłam sobie tyle dzieci. na karcie informacyjnej ze szpitale tej wypisowej nie ma nic że mały miał lub ma jakieś trudności w oddychani. wypuścili go na chodzie teraz zaczyna sie coś partaczyć choć wyniki ma rewelacyjne i jest z nim ok nie wiem co robić gdzie uderzyć wszyscy ręce rozkładają i prosze radzić sobie samemu. no a jeśli chodzi o fundacje to chyba ja musze mieć ten pielęgnacyjny żeby starać sie o cokolwiek bo na bazie info z kart informacyjnych nie wiem czy coś załatwie
  • kol196 10.01.13, 21:03
    hej! na komisje przy obu synkach czekałam miesiąc. nie wiem czy wszedzie tak jest. A co mówia lekarze? trzymam kciukismile
  • sylwia2568 10.01.13, 22:15
    z najmłodszą córką czekałam 2 tygodnie od momętu złożeniauncertain
    co mówią lekarze? hmm... jakby to ująć na chwilke obecną jest oki żadnych bezdechów nie ma, tlenu w szpitalu jusz nie dostaje wyniki dobre. ale u mnie w szpitalu jest tak że u nich nawet nieboszczyk jest żywy dlatego bardzo zależy mi na przeniesienu dziecka gdzie indziej. pzez ten cały zakichany szpital po pierwszym porodzie byłam w śpiączce i promyczek przez zaniedbanie lekarzy z b-c urodził sie jako wcześniak
  • anias2000 11.01.13, 22:59
    Zerknij na priv. Pozdrawiam Ania
  • anias2000 11.01.13, 23:19
    na gazetowego,
    lub anias2000@wp.pl. Bo piszę do Ciebie a tu mi wraca komunikat, że nie masz aktywnego konta na gazecie. pozdrowienia ania
  • sylwia2568 24.01.13, 19:59
    witajcie. jeseśmy od wczoraj w domku. noc mineła spokojnie dwa razy budził sie na karmienie.
    w szpitalu ponoć jadł 120ml nie wiem jakim cudem bo w domu je najwięcej okolo100 i to na 2-3 razy. wcześniej nie jadł tak na raty. nie wiem od czego to zależne...
    byłam dzisiaj w centrum rechabilitacyjnym w sprawie rechabilitacji dla niego i d..a, nie ma wolnych miejsc jusz do konca roku. nie wiem co mam robic teraz. na prywatną rechabilitacje mnie nie stać a karzdy dzień zwłoki działa na jego niekorzyść.
  • little.d 24.01.13, 20:06
    my poszlismy Kolorowy świat w lodzi, ktora bierze udzial w projekcie unijnym i prowadzi rehabilitacje dla dzieci, jestesmy tam pod stala kontrola lekarza rehabilitacji, a wojego czasu na zajecia chodzilsimy 2 razy w tygodniu. wszystko za darmo, tylko musialam miec skierowanie od pediatry. moze w twoim miescie tez cos takiego dziala.
    --
    Michał 12.04.2012 | 31 tc | 1650g | 9 pkt Apgar

    www.landrynkowy-pyniu.blogspot.com
  • little.d 24.01.13, 20:07
    my poszlismy do fundacji Kolorowy świat w lodzi, ktora bierze udzial w projekcie unijnym i prowadzi rehabilitacje dla dzieci, jestesmy tam pod stala kontrola lekarza rehabilitacji, a wojego czasu na zajecia chodzilsimy 2 razy w tygodniu. wszystko za darmo, tylko musialam miec skierowanie od pediatry. moze w twoim miescie tez cos takiego dziala.
    --
    Michał 12.04.2012 | 31 tc | 1650g | 9 pkt Apgar

    www.landrynkowy-pyniu.blogspot.com
  • anias2000 25.01.13, 22:08
    Swietnie, że jesteście już w domu, a z rehabilitacją nie dawajcie za wygraną. Nie wiem, co to za centrum i jakie mają procedury przyjęć, ale w moim np. wcześniaki i zwłaszcza skrajniaki przyjmowane były w trybie pilnym. Dwońcie do nich /nie raz, nie dwa ale systematycznie, żeby się Paniom w recepcji utrwaliło/ . Zima jest - nie ma mocnych - dzieciaki chorują i zawsze coś się zwolni. Warunki klimatyczne Wam w tej kwestii sprzyjają smile A jak nie to szukaj innego ośrodka gdzieś w okolicy. Powodzenia
    Pozdrawiam. Ania
  • sylwia2568 26.01.13, 09:45
    będę w poniedziałek rozmawiała z kierownikiem centrum rechabilitacyjnego stane na głowie ale będzie mały miał tą rechabilitacje.
    ale u nas kolejny problem wyszedł. mały ma przepukline i wodniaka jąderka. w czoraj byłam z nim u pediatry obmacał mu jajeczka i powiedzial że w worku mosznowym jest większy fragment jelitka. mały kfalifikuje sie na operacje ale... nikt nie chce sie jej podjąc. paranoja!!! dziecko sie męczy jest bardzo niespokojny płacze mało śpi. je bo je ale jakoś bez przekonania, zaczoł ulewać.
    nie wiem jak rozmawiać z tymi lekarzami, tak mi szkoda maluszka...
  • sylwia2568 27.01.13, 19:31
    powiedzcie mi co ja mam zrobić ,do kogo uderzyć?! mały ma przepukline mosznową. przed wczoraj byłam z nim na ostrym dyżuże bo sie strasznie spinał plakał nie dał dotknąć jajeczek.
    boli go to tak mi sie bynajmniej wydaje. chirurg zbadał go popchnoł mu jelitka w gure i określił przepukline jako zstępującą. ok. ale powiedzil zebym czasem ją sama poychała w góre żeby weszła do brzuszka. no to ja ją popycham co przewinięcie małego a ona po chwili znowu schodzi w dól. młody sie drze ja wyje. dzwoniłam do legnicy na chirurgie dziecięcą tam ręce rozkładają bo skoro zstępuje na gwałt nie trzeba operować. błędne kolo. przecierz nie będe siedzieć cały czas z ręką w pampersie i pzepychać tych jelit w gore. no nie wiem co robić.
    czwarty dzien jak dziecko jest niespokojne płaczliwe, ulewa mu sie.
    gdzie jest sens czekania i obserwowania ego skoro na pierwszy żut oka widać że coś jest nie tak. co ja mam robić???
  • jaewa2009 27.01.13, 20:34
    Mój synuś też miał dużą przepuklinę mosznową która fakt nie jest tak groźna jeśli da się odprowadzać my też raz wylądowaliśmy w szpitalu bo mieliśmy problem z jej odprowadzeniem.
    Nie bardzo tylko rozumiem dlaczego lekarze nie chcą jej zoperować ( chyba że pisałaś o tym wcześniej a ja nie doczytałam ) powinnaś trafić do dobrego chirurga dziecięcego.
    A skąd jesteś?
  • sylwia2568 27.01.13, 21:21
    u nas przepuklina jest niby odprowadzalna, ale za chwile zaś zchodzi w dól. to jest niby kawałek uwięzinego jelitka. z chwilą jak jest sprowadzane do góru u maluszka w brzuszku wszystko chlupocze i malutki płacze.
    terz tego nie rozumiem.
    jestem z woj dolnośląskiego dokladnie z kliczkowa kolo bolesławca
  • jaewa2009 28.01.13, 17:03
    sylwia2568 ale dlaczego lekarze nie chcą operować ?
  • sylwia2568 28.01.13, 18:11
    bo przepuklina nie jest uwięznięta
  • jaewa2009 28.01.13, 19:00
    No tak ale przecież kiedy przepuklina już uwięźnie to trzeba operować natychmiast więc po co narażać malucha skoro można zoperować na spokojnie ( jeśli nie macie innych przeciwwskazań )
    Na Twoim miejscu poszukałabym dobrego chirurga dziecięcego.
  • anias2000 28.01.13, 19:19

    > Na Twoim miejscu poszukałabym dobrego chirurga dziecięcego.

    Tak, ale w małej miejscowości może być z tym problem... Pytaj pediatry, kogo poleca. U nas przy Dziecięcym szpitalu wojewódzkim jest poradnia /nie jestem pewna, może przychodnia?/ chirurgiczna. Potrzeba skierowania od pediatry. Może u Was podobnie... Ważne, żeby synka zobaczył chirurg dziecięcy. Wiadomo, że ten od dorosłych będzie miał opory operować.
  • jaewa2009 28.01.13, 21:29
    Zgadza się może być problem w małej miejscowości ale jeśli dziecko było długo zaintubowane ( tak jak np mój syn ) to zdawałam sobie sprawę że to musi być dobrze wyposażony szpital i dobry lekarz...
  • sylwia2568 30.01.13, 10:31
    udało mi sie dodzwonić do szpitala do wałbrzycha, rozmawiałam z ordynatorem w poniedzialek w przyszłym tygodniu mam jeszcze raz zadwonić i ustalimy termin przyjazdu. mały zostanie odrazu u nich zaszczepiony, skonsultują jego przepukline i to nieszczęsne ulewianie. troche mi ulrzylo...
    techabilitacji nadal brak miejsca pozajmowane ewentualnie jak coś sie zwolni to dadzą mi znać.
    mój młody jakiś dziwny chyba jest... wybaczcie to określenie. jak nie śpi i nie je to ciągle sie drze. nie ulerzy 5 minut bez płaczu w spokoju, na rękach płacze, w łużeczku płacze... nie wiem czy to normalne czy on taki jest ...
    połorzony na brzuchu trzyma dość wysoko głowe sztywno, przekręca sie z brzuszka na plecki, postawiony do pionu spręrzynuje. to dobrze czy nie ??
    nie wiem pod jakim kątem na to wszystko patrzeć czy cieszyć sie czy martwić.
    to moje 4 dziecko a ja czuje sie zielona w tym wszystkimsad
    i nie wiem jak brać pod uwage jego wiek czy en urodzeniowy czy skorygowany?!
  • anias2000 31.01.13, 10:44
    Dużo rzeczy się u was dzieje.
    Dobrze, że ktoś nareszcie fachowym okiem zobaczy przepuklinę maluszka. Szkoda tylko, że tak długo trzeba czekać.
    Co do rehabilitacji, to nie wierzyłabym, że dadzą znać, jeśli się coś zwolni, chyba że masz tam jakiś znajomych. Trzeba naprawdę mieć dobrą pamięć i duuuuuuużo dobrej woli, żeby o takim jednym zagubionym przypadku sobie w odpowiednim momencie przypomnieć. Jeśli nie będziecie im regularnie przypominać o Waszej potrzebie, pewnie "umknie" w natłoku różnych innych spraw i obowiązków. /Z własnego doświadczenia Ci to piszę./ A to teraz ważne, aby rehabilitant zobaczył dziecko i ocenił czy ma wzmożone, czy obniżone napięcie, pokazał jak ćwiczyć, jak nosić i czego absolutnie nie wolno. Myślę, że żadna mama na forum,nawet rehabilitantka, nie wypowie się w tej kwestii, nie widząc dziecka. Mnie osobiście jeszcze w szpitalu rehabilitanci uczyli jak nosić maluszka w domu, jak przewijać, aby nie zrobić krzywdy /bo bioderka bardzo wrażliwe są/, układać do snu. Uczulali, aby do pierwszej wizyty w poradni rehabilitacyjnej koncentrować się na "dobrym dotyku." Całą dłonią. Na rozwijaniu więzi właśnie przez dotyk: głaskanie, delikatny masaż, przytulanie, kangurowanie, kołysanie.
    Piszesz, że synek jest niespokojny i ciągle płacze. Hmmmm... Pewnie ta przepuklina nie jest bezbolesna.... A jeśli go boli, to nie ma się co dziwić. A może w szpitalu przyzwyczaił się do szumu it eraz mu cisza przeszkadza? Ja próbowałabym kontaktu skóra do skóry, kangurowania na golaska, tylko w pampersiku, kołysania, przytulania, śpiewania. Zdaję sobie sprawę, że to nie łatwo, jak w domu jeszcze starsze dzieci sa...
    aaaaa, wcześniaka należy traktować według wieku korygowanego.
    Pozdrawiam
  • sylwia2568 01.02.13, 07:18
    hmm. wiesz ja terz za bardzo nie wierze że z centrum rehabiltacyjnego sami sie odezwą. ale dzwonie sama do nich codziennie i nie odpuszczam.
    niestety najblirzej mam w boleslawcu , póżniej we wrocławiu ale to jest ponad 200km, nie stać nas żeby dojerzdzać taki kawał drogi.
    prywatnie wołają sobie za jedną sesje 89zł.
    niestety ja nie miałam okazji widzieć sie z rehabilitantem w szpialu i wszystkiego sama sie uczyłam i ucze nadal.
    co do dzwięków. jemu a ni cisza ani tym bardziej hałas nie przeszkadza. podejrzewam że on ma upośledzony słuch. do foniatry do legnicy mamy termin na 4 kwietnia.
    starm sie go jak najczęsciej przytulać, głaskać,masować. czasem mu to pasuje a czasem bardzo sie złości.
    wiem że na forum nikt mi za bardzo nie pomorze tym bardziej jeśli dziecka sie nie widzi.
  • melancho_lia 01.02.13, 07:34
    Co do dźwięków to na zapas się nie martw. Moje dzieciaki to wprawdzie nie wczesniaki, ale starszak też (moim zdaniem) na dźwięki w pierwszych m-cach nie reagował. Młodsza tak samo, a o nią bałam się dodatkowo bo po porodzie zaliczyła antybiotyk uszkadzający słuch. Badania słuchu wyszły ok, dzieciaki słyszą prawidłowo (starszak już w szkole, młodsza w p-kolu). Także poczekaj do wizyty i spróbuj się nie martwić na zapas.
    A co do wrzeszczenia- jest jakaś pozycja, która go uspokaja? W pionie na rękach? Na brzuchu? U Ciebie się uspokaja? Moze to po prostu potrzeba bliskości jest?
  • anias2000 01.02.13, 09:14
    Mój kawaler też nie reagował ma mocne dźwięki, np szczekanie psa, klaksony samochodów. Nie miał też odruchu. Jak mu neurolog zaklaskała za główką, tak, żeby nie widzał to nawet nie mrugnął. Ale uspokajał się przy muzyce, kołysankach i śpiewankach. Pierwsze badanie słuchu wykazało niedosłuch, nastepne za trzy miesiące wyszło już dobrze.
    O uszka się nie martw. U wcześniaków często niepokojące objawy nie przekładają sie na późniejszą wadę słuchu.
  • sylwia2568 01.02.13, 09:35
    u nas pierwsze badanie słuchu wyszło żle, do powturzenia. ale nie przejmowałam sie tym za bardzo arz do pewnego momętu. jak teraz lerzał w szpitalu była tak sytuacja że upadła mi pusta metalowa puszka po mleczku ,upadając uderzyła w rame łużeczka, huk był spory a on nawet nie drgnoł. nic kąpletnie go to nie obeszło. zgłosiłam to lekarzom ale oni poprostu zlali system a z tego co sie dowiedziałam mogli go przebadać bo aparat mają.
    wogóle jego reakcja na dzwięki jest zerowa. nie wiem morze to przejdzie ale sie obawiam.
    co do jego krzyku- nie ma pozycji w której sie uspokaja. prubowałam wielu metod uspokajania go i nic nie działa.
    jedynie w miare grzecznie siedzi u męża na rękach
  • anias2000 01.02.13, 11:20
    Sylwia, rozumiem Twoje zaniepokojenie, co do słuchu. Moje dziecie też na początku nie regowało w ogóle na dżwięki - tak przynajmniej mi sie wydawało. Uspokajał się przy śpiewaniu i ale to zawsze było z kołysaniem, więc nie byłam pewna, czy to dźwięk, czy bliskość i ruch go uspakajają. Poza tym brak odruchów słuchowych. W szpitalu, mimo, że był aparat też go nie przebadali. Pytałam dlaczego i ordynator grzecznie wyjaśnił, że "pewnie badanie i tak wykaże niedosłuch, bo u takich maluchów inaczej być nie może. Nie chcemy rodziców stresować niepotrzebnie, bo za kilka miesięcy jak układ nerwowy dojrzeje, okaże się, że dziecko słyszy dobrze..." Mimo to sporo siwych włosów przybyło... Faktycznie do roku sytuacja się poprawiła na tyle, że nawet nie kwalifikował się do zaaparatowania, a ostatnie badanie wykazało, że słyszy idealnie... Czego i Wam z serca życzę! Wiele osób tłumaczyło mi, żeby się nie zamartwiać na zapas i dobrze wiem, że nie łatwo taką radę wprowadzić w praktykę wink
    Nawet jeśli okaże sie, że maluszek ma wadę słuchu, to teraz są takie technologie - medycyna idzie do przodu - że te deficyty łatwo skorygować. Dobrze, że będziecie pod kontrolą poradni foniatrycznej, na pewno będą wiedzieć jak reagować, żeby Maluszkowi pomóc.
    A co do płaczu.... Próbowałaś kangurkowania?
    Kładziesz Młodego ubranego tylko w pampersik, ewentualnie leciutką czapeczkę, w pozycji żabki - z podwiedzionymi nóżkami - na gołą klatkę piersiową - tak między piersi. Przykrywacie się kocykiem, żeby było ciepło i milutko. U nas zadziałało rewelacyjnie.
  • sylwia2568 01.02.13, 12:31
    no to mój mały to jakiś ewenement bo przy kangurowaniu drze sie tak że szyby w oknach dzwoniąuncertain on ewidentnie nie lubi dotyku tym bardziej ciało do ciałasad ehhh pokombinuje jeszcze. no chyba mósi być coś co na niego zadziała

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka