Dodaj do ulubionych

taka refleksja...

22.10.13, 23:42
wlasnie obejrzalam na TLC program o in vitro.i wiecie poryczalam sie.... czasami schody sa juz na poczatku. nas tez dotknal problem nieplodnosci, juz bylismy zapisani w klinice na in vitro, oczywiscie duzy bagaz ze soba walki o dziecko.udalo sie bez tej procedurysmile szczescie nie do opisania!!!! a potem wczesniactwo , hipotrofia itp.itd. i cala masa innych znowu problemow! teraz nasz skarb jest dla nas tak cenna istotka a opieka nad mala ponad dwulatka-urwisem mimo ze meczaca to na pewno najpiekniejsze przezyciasmile poki co z mamausia, w domu , nie mam mowy na dzien dzisiejszy o przedszkolu, opiekunce.za nic nie oddamy tych chwil z naszym skarebem.....jak troszke podrosnie, to oczywiscie przedszkole itd.ale poki co to sie nia delektujemy jak tylko sie da i nazywamy 'malym cudem'smile
Edytor zaawansowany
  • ilona.rem 23.10.13, 09:46
    super, jesli mozesz sobie na to pozwolic
    badzcie razem jak najwiecej, bo dzieci tak szybko rosna i to co jest teraz juz nigdy nie wroci...
    mnie uderzylo jak "stary" jest moj starszak, jak pojawily sie w domu malenstwa; ile czasu juz minelo, ile sie zdarzylo, ze przegapilam pare spraw przez cholerna robote uncertain
    cieszcie sie soba, to bezcenne chwile
    --
    Ilo.
    Mama
    Adasia - 3200g, 55cm - (08.04.2007, 38 hbd) oraz
    Maćka - 1630g, 44cm - i Piotrka - 1690g, 46cm - (25.06.2013, 32 hbd)
  • rewolka404 23.10.13, 20:53
    Jestem po kilu programach ivf, bardzo trudnych, wyczerpujacych psychicznie maksymalnie...Po porodzie latalam nad ziemia. Gdy jeszcze nie wiedzialam nawet, ile punktow dostalismy plakalam ze szczescia! Moze nie przeszlismy zbyt wiele z powodu wczesniactwa, ale walczyco zdrowie dziecka jest dla mnie latwiejsze niz walka o cos, czegomoze nigdy nie bedzie sad
    nieplodnosc zabrala npiekne lata mojego zycia i czsc fajnej mnie. Dala za to dojrzalsze i chyba madrzejsze macierzynstwo, zreszta wczesniactwo tez mialo na to wplyw.
    --
    dlaniejadka.pl
  • mama-cudownego-misia 24.10.13, 05:10
    A mi sie wydaje, ze to troche na dwoje babka wróżyła. Spotkałam kobity, które zachwycał każdy gest latorośli, ale też i takie, dla których to trudne, nie odpowiadające marzeniom i oczekiwaniom macierzyństwo okazało się ogromnym ciężarem i zabiło radość z rodzicielstwa. Sama doświadczyłam obydwu stanów, a do tego jeszcze poczucia winy, które sprawia, że paple się o cudowności macierzyństwa, zamiast przyznać przed sobą, że ma się dosyć, a także zupełnego automatyzmu, gdy na początku uczucia nie było (bo też trudno, żeby było, gdy przez wiele tygodni możesz dotykać dziecka przez szybkę, a personel medyczny pozwala tylko na czytanie bajek dźwiękoszczelnemu inkubatorowi i traktuje rodzica jak intruza)

    Tak czy siak, dziecko nie jest dla nas, tylko my dla dziecka. Nie każda może sobie pozwolić na bycie non stop z "małym cudem", ale też nie ma co rozpaczać nad tym, że nie widzieliśmy pierwszych kroczków czy że nie do nas powiedziało pierwsze słowo. Ważne, że rodzic stworzył mu warunki, w których się rozwija - u donoszonego to oczywiste, ale już u wcześniaka wcale niekoniecznie. No i żeby zachować równowagę, żeby dzieciństwo malucha nas nie ominęło, tak jak tych rodziców z pobliskiego prywatnego przedszkola, którzy dowożą latorośl w piżamce i w piżamce odbierają.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka