Dodaj do ulubionych

rozterki mamy wcześniaczka

15.01.14, 09:05
Witam

Postanowiłam napisać na tym forum bo w moim otoczeniu oprócz męża i mamy nikt nie zrozumie moich rozterek...jestem mamą wcześniaka 30 tydz.1430 byliśmy 54 dni w szpitalu i wyszliśmy pare dni temu mały ma bardzo niską odporność- białe krwinki niskie do obserwacji a w domu mam 5 letnią córkę...no właśnie która chodzi do przedszkola...lekarz kazał izolować, dbać o higienę, myć ręce oczywiśćie zero odwiedzin, córka mogłaby zostać z nami w domu ale strasznie by się nudziła bo ona lubi zajęcia itd.strasznie mnie to stresuje jednocześnie boje się infekcji i o małego z 2 strony nie moge izolować i ograniczać życia strszej córce...co robić?
Edytor zaawansowany
  • misiekjasiek 15.01.14, 09:41
    Witaj, moja odpowiedź na Twoje pytanie brzmi - słuchać lekarzy i stosować się do ich zaleceń.
    Dlaczego?
    Jestem mamą dwóch chłopców z problemami oddechowymi i odpornościowymi i niestety wiem, jak ciężko takie dzieci przechodzą infekcje. To nie jest tylko zwykła choroba ale choroba zagrażająca życiu.
    Oczywiście, można pytać, jak często choruje Twoja córka, czy jest na wszystko zaszczepiona, jak przechodzi infekcje - ale to nie ma znaczenia w przypadku drugiego dziecka, bo nawet najbardziej niewinne przeziębienie u starszaka może przerodzić się u malucha w poważną chorobę. To nie jest straszenie, tylko zdawanie sobie sprawy z odpowiedzialności i ogromnego ryzyka.

    Twoja córka ma dopiero 5 lat, możesz zorganizować jej w domu zajęcia. Nie jest powiedziane, że będzie się z Tobą nudzić. Teraz jest styczeń - ponoć idzie do nas zima, jednak niezależnie od pogody sezon zima-kwiecień to czas największych zachorowań i chociaż na te 4 miesiące powinnaś zachować rygorystyczną izolację.
    Zdrowie młodszego dziecka jest ważniejsze niż poziom znudzenia u 5-latki.
    Przepraszam, że tak ostro, że może nie staram się zrozumieć - staram się i wiem, że to trudna sytuacja - ale wiem też, że lekarze nie gadają byle gadać, mają 100% rację.

    Ja mam o tyle "komfortową" sytuację, że chłopcy są bliźniakami i nie mam rozterek przedszkolnych. To już 4. rok izolacji, pierwszy sezon, który jest trochę lżejszy (tfu, na psa urok) i po cichu mam nadzieję, że od września moje zuchy pójdą do szkolnej grupy 5-latków.
    Piszę to dlatego, żebyś wiedziała, że Wasza izolacja dopiero się zaczęła i co roku będziesz przeżywać takie dylematy, bo to nie jest sytuacja jednorazowa sad
  • passsoa85 15.01.14, 09:58
    to mnie zestresowałaś...ja myślałam że to przejśiowe kilka miesięccy zanim mały nabierze przecciwiał...izolacja 4 lata wow ale nie spotykacie się z nikim i siedzicie tylko w domu?

    to przedszkole mnie stresuje małej i dlatego się zastanawia, czy ją wypisąć i siedzieć w omu w tym okresie czy niesad
  • misiekjasiek 15.01.14, 10:39
    Pierwszy rok tak wyglądał, izolacja oprócz częstych wyjazdów do szpitali/przychodni, bo wiadomo, że będziesz jeździć z maluchem od lekarza do lekarza. Na pewno dostałaś na wypisie całą listę specjalistów, do których musicie się zgłosić.
    W tym czasie odwiedzała nas tylko i wyłącznie najbliższa rodzina, bezwarunkowo ZDROWE osoby. Jasne, pół rodziny "się poobrażało" ale nie interesowały mnie uczucia cioci kloci czy wujka Zdzisia, bo nie oni byli wtedy ważni.
    Izolacja w okresie jesienno-zimowo-wczesnowiosennym w pierwszym roku musi być rygorystyczna, nie ma wyjścia. Mówię oczywiście o dzieciach, które tego wymagają, Ty takie dziecko masz. To oznacza zakaz wyjazdów z dzieckiem do sklepów (od osiedlowego sklepiku do wielkiej galerii), kościoła, innych miejsc publicznych, spotykania się z ludźmi chorymi lub "tylko" zakatarzonymi i takimi, którzy kichają i mówią nic-mi-nie-jest-to-tylko-alergia. Na spacery z małym i z koleżanką/ciocią/siostrą możesz jak najbardziej chodzić. Nie jest tak, że siedzisz w domu, barykadujesz się i nie wychylasz nosa. Raczej organizujesz życie tak, aby nie narażać dziecka na kontakt z chorymi.
    Oczywiście, odpowiednia higiena, utrzymywanie czystości, rezygnacja z silnych środków czystości itd. to również podstawa.
    W wakacje żyjemy jak każda normalna rodzina, jeździmy na urlop, chodzimy na place zabaw (przy czym wycofujemy się widząc ewidentnie chore dzieci), jeździmy do kina, nad morze itd. Odwiedzamy rodzinę, rodzina/znajomi/przyjaciele przyjeżdżają do nas - oczywiście zdrowi.
    Gdy chłopcy skończyli 2 lata myślałam, że można trochę wyluzować i wtedy zachorowali najciężej, Michał wylądował pod respiratorem i znowu walczył o życie. Od tego momentu znów pełna izolacja w okresie zachorowań, ale chociaż chłopcy są zdiagnozowani w tym kierunku i podjęliśmy pewne leczenie.
    W przypadku dzieci mających poważne problemy z odpornością nie ma zastosowania złota zasada, że im więcej przechoruje, tym bardziej się uodporni. Tak to nie działa. Im więcej infekcji, tym mocniej obciążony organizm, tym trudniejsza regeneracja.
    Za pewien (wątpliwy) sukces uważam to, że w tej chwili infekcje u chłopców kończą się na górnych drogach oddechowych i nie schodzą niżej. Jeszcze 2 lata temu byle kaszel wywoływał u nas natychmiastową reakcję, bo oznaczał od razu silną obturację oskrzeli, zapalenie oskrzeli. W tej chwili większość infekcji kończymy "tylko" na krtani i co prawda też jest ciężko ale jednak to krok do przodu.

    Jeśli chcesz znać moje zdanie, wypisałabym starsze dziecko z przedszkola przynajmniej do kwietnia (w zależności od pogody, do maja) a także odświeżyłabym kalendarz szczepień.
  • passsoa85 15.01.14, 11:07
    wiadomo żę nie będę chodzić po galeriach i sklepach tylko myślę też o córce która też ma swoje sprawy, koleżanki, fajne przedszkole nie chcę żeby pozuła sie odżucona ech trudne to wszytko

    a powiedz mi mieliście neutropenię? my nie mieliśmy problemów z oddychaniem tylko te krwinki białe niskie ale lekarze mówią że to przejściowe więc jestem dobrej myśli
  • anias2000 15.01.14, 11:26
    Tu nie ma siły.
    Posluszeństwo zaleceniom popłaca. Przedszkole to niestety istna wylęgarnia mikrobów...
    Izolacja to podstawa zwłazcza, że teraz jesteśmy w sezonie przeziębień i o infekcję nie trudno.
    Powinnaś również ustawić odpowiednio rodzinę, odwieddziny, żeby zobaczyć dzidziusia to nie jest najlepszy pomysł.
  • misiekjasiek 15.01.14, 11:44
    Nie, moi chłopcy mają problemy typowo oddechowe (przebyta ciężka postać dysplazji oskrzelowo-płucnej, obecnie astma oskrzelowa), zaburzenia odporności są związane z niedoborem immunoglobulin.
    Neutropenia jest niebezpieczna, ponieważ dziecko może bardzo ciężko przechodzić infekcje szczególnie bakteryjne i co tu dużo mówić - nawet przejściowa stanowi duże zagrożenie dla zdrowia i życia.

    Powinnaś wiedzieć, że posyłanie córki do przedszkola i infekcje, które z niego przyniesie to dla syna i dla Ciebie oznacza pobyty w szpitalu. Dziecko zagrożone w taki sposób, tak małe, raczej nie będzie leczone w domu. Tak więc ten medal ma dwie strony: z jednej strony córka i jej przedszkole ale ogromne ryzyko hospitalizacji syna, z drugiej strony izolacja od przedszkola ale pobyt w domu z mamą i bratem. Trzeba wybrać mniejsze zło (o ile złem można nazwać to drugie). Tak, masz trudną sytuację i trzeba podjąć jakąś decyzję ale musisz liczyć się z tym, że ryzykując zdrowie małego w przypadku chorób usłyszysz od lekarzy trochę bolesnych słów, bo niestety będziesz postrzegana jako nieodpowiedzialna matka, która nie słucha lekarzy i robi swoje. Lekarze nie traktują takich rodziców poważnie.
    I jeszcze jedno, to co lekarze często nazywają stanem przejściowym, nie zawsze trwa kilka tygodni/miesięcy ale często trwa latami.
  • anias2000 15.01.14, 12:20
    Zgadzam się z Misiekjasiek w 100%.
    Dla Twojego maluszka infekcja = hospitalizacja. Nikt raczej nie zaryzykuje o leczenia domowego u tak małego dziecka z przewczesnego porodu. Z czasem będzie lepiej, jednak ten czas to nie kilka/kilkanaście tygodni, lecz raczej miesięcy.
  • passsoa85 15.01.14, 12:58
    macie racje tylko maz idac do pracy tez moze cos złapac czy ja idac na zakupy czy z małym do przychodni,,,
  • misiekjasiek 15.01.14, 13:20
    passsoa85 napisał(a):

    > macie racje tylko maz idac do pracy tez moze cos złapac czy ja idac na zakupy c
    > zy z małym do przychodni,,,

    Oczywiście, mój mąż też pracuje, w dużej firmie, gdzie pracuje dużo ludzi i ma kontakt z ludźmi chorymi.
    Chodzi o to, że dorosły zanim zachoruje, jest w stanie poczuć, że czuje się inaczej, gorzej i jest czas na reakcję. 5-latka nie jest w stanie wcześniej Cię uprzedzić, że coś jest nie tak. O chorobie dziecka dowiadujesz się dopiero, gdy zachoruje na całego i też infekcje dziecięce są gwałtowniejsze. Jeśli miałabyś w domu 8-10-latkę chodzącą do szkoły, to byłaby trochę inna sytuacja. Oczywiście, jeśli mąż coś złapie, powinien być izolowany od dziecka. Jeśli nie ma możliwości zamieszkania na ten czas gdzie indziej, osoba chora powinna jak najmniej przebywać z dzieckiem, nosić maseczkę na twarzy. Izolację można też stosować na poziomie jednego mieszkania, to kwestia dobrej organizacji.
    Jeśli chodzi o przychodnie, ryzyko również istnieje ale masz na to pewien wpływ. Masz dziecko wysokiego ryzyka, tak więc każda wizyta w przychodni powinna być poprzedzona informacją, że jesteście w takiej i takiej sytuacji, więc można ustalić konkretną godzinę wizyty u lekarza (zamiast siedzieć w kolejkach), wchodząc do poczekalni u lekarza specjalisty (neurolog, okulista itd) pytać, czy wszyscy w kolejce są zdrowi i jeśli nie, czekać z dzieckiem na zewnątrz i wchodzić dopiero, gdy przyjdzie kolej. Szczepienia też można ustawić tak, aby przychodzić z dzieckiem na samym początku lub na samym końcu, zazwyczaj po pokazaniu papierów i przedstawieniu sytuacji pielęgniarki i lekarze idą na rękę. Jeśli nie idą, trzeba zmienić przychodnię i szukać bardziej przyjaznej.

    Są sytuacje konieczne i sytuacje, które można sobie odpuścić. Są takie sprawy, na które masz wpływ i takie, których w żaden sposób nie możesz kontrolować. Do tych pierwszych należy praca, wizyty lekarskie, spacery a do tych drugich - moim zdaniem - przedszkole, wizyty rodziny i znajomych, sklepy itd.
    Jest z tym trochę zachodu ale czy warto zwykle dochodzi do głowy, jak się spędzi kilka razy po 2-3 tygodnie w szpitalu, jak przyjdzie ta świadomość, co to faktycznie znaczy mieć dziecko z takim obciążeniem.
  • anias2000 15.01.14, 13:20
    W przychodni jest również niebezpiecznie. Początkowe wizyty kontrolne mieliśmy tylko i wyłącznie na dzieciach zdrowych. Mieliśmy szczęście, bo to były cieplejsze woisenno/letnie klimaty.
    Jak masz możliwość to zamawiaj wizyty domowe.
    Gorzej będzie w poradniach specjalistycznych, niby dzieci i osoby towarzyszące maja być zdrowe, ale różnie to z tym bywa...
  • misiekjasiek 15.01.14, 13:28
    Dokładnie, najlepsze są wizyty domowe albo ustalanie konkretnej godziny. W aktualnej naszej przychodni jesteśmy tak dogadani z personelem, że nie siedzimy na poczekalni z innymi ludźmi, tylko idziemy do pustego gabinetu i tam czekamy na swoją kolej.
    W poradniach specjalistycznych można przy umawianiu terminu od razu mówić co i jak, z doświadczenia wiem, że najlepiej umawiać kolejkę na początku, wtedy jest najmniej ludzi. Pytać innych pacjentów, czy są zdrowi. Ludzie reagują różnie ale jak się powie, dlaczego człowiek pyta o takie sprawy, są bardziej wyrozumiali.
    Tutaj chodzi o zdrowie dziecka a nie o to, czy ktoś na nas krzywo spojrzy czy pani z rejestracji zacmoka, bo musi coś tam dla nas zrobić.
    Bywało i tak, że jechaliśmy 150 km na wizytę i w poczekalni były tłumy, kichające, kaszlące. Rezygnowaliśmy z wizyty i wracaliśmy do domu, nie uśmiechało mi się potem walczyć z zarazą i siedzieć w szpitalu. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.
  • polaa27 15.01.14, 13:55
    Moje dziecko, co prawda nie mialo problemów z odpornością, ale bylo skrajnym wcześniakiem, po operacjach, z masa innych problemów.

    Przez pierwszy rok, w ogóle z nikim sie nie spotykaliśmy, nie zapraszaliśmy nikogo do domu i nie chodziliśmy z dzieckiem do nikogo. Oczywiscie nie chodziliśmy tez z dzieckiem do żadnych sklepów, ch, kosciolow, etc. Tylko dom i spacery na dworze. No i niestety szpitalesad

    Mielismy wtedy mase wizyt u różnych lekarzy, średnio wychodzili nam ok. 6-10 wizyt miesiecznie. Wiekszosc umawialam prywatnie na pierwsze godziny, tak żeby poczekalnia byla pusta. Na takie wizyty jezdzilam z babcia lub mezem, jedna osoba zalatwiala formalności i czekala w kolejce w poczekalni, a druga byla z dzieckiem na dworze. W ten sposób dziecko nie siedzialo w poczekalniach i wchodzilo tylko do gabinetu doktora. Nam tez przypadku dziesiatki wizyt w sezonie jesienno-zimowym, gdzie poczekalnie byly pelne chorych ludzi. Zdarzali sie tez tacy cudowni rodzice, którzy na wizyty Np. Do neurologa czy audiologa ciągnęli ewidentnie przeziebione dziecko. Bo przecież "tylko" ma katar, a zal żeby termin wizyty przepadl. Raz spotkalam sie z dzieckiem z ospa! U audiologa. Bo dziecko dobrze sie czyli wg rodzicow, a nie będą przecież odwolywac wizyty i czekac pól roku na kolejny termin. Musialam zrobić awanturę i przyjeli nas w innym gabinecie.

    Nie licz wiec na wyobraźnię innych ludzi. Do nas nawet teściowie przyjechali raz zakatarzeni, mimo, ze wiedzieli przez co mlody przechodzi i zawsze pytamy sie ich czy są zdrowi. No ale dla nich katar to nie choroba. Dla nas byl potem miesiąc chorowania.

  • macumi 15.01.14, 13:34
    Wiesz co, po prostu zapytaj lekarza, czy izolacja obejmuje też zakaz przedszkola dla drugiego dziacka. Jeśli powie, że tak, to trudno, chociaż szkoda małej i to będzie dla niej ogromna kara. A jeśli pozwoli na przedszkole, to dla pewności bym zminimalizowała interakcje między rodzeństwem - nie musicie wszyscy siedzieć w jednym pokoju i oglądac TV - osobne pokoje, mycie rąk przed wejściem do pokoju maluszka, mycie rąk starszej córy zaraz po przyjściu z przedszkola, maseczki, a nawet dotykanie malucha w jednorazowych rękawiczkach, jeśli któreś z Was ma objawy albo nawet poczuje się chore...
  • polaa27 15.01.14, 14:07
    Tez myślę, ze warto zapytac lekarza. Jak pozwoli na przedszkole starszaka to trzeba pamiętać o przebieraniu w domowe ubranie po powrocie z przedszkola. Czeste mycie rak, ograniczenie calowania, przytulania. Zmiana ubrań i mycie rak dotyczy także męża.
  • misiekjasiek 15.01.14, 14:19
    U każdego specjalisty, do którego jechaliśmy, jako jedno z pierwszych pytań padało: czy chłopcy mają rodzeństwo lub w ich otoczeniu są dzieci/jest dziecko chodzące do przedszkola?
    Jeśli autorka wątku ma rozterki na temat przedszkola córki, prawdopodobnie lekarze o to już pytali.

    Polaa
    O tak, teściowie są w tej dziedzinie najlepsi. Moja teściowa przyjechała do nas po raz pierwszy z ogromną oprychą na ustach i jeszcze furczała, że jakim prawem zakazuję jej całować dzieci, no bo "od babci się nie zarażą". Ciekawe, czy gdyby miała z nimi siedzieć w szpitalu, też byłaby taka chętna wink
  • macumi 15.01.14, 14:23
    > Moja teściowa przyjechała do nas
    > po raz pierwszy z ogromną oprychą na ustach i jeszcze furczała, że jakim prawe
    > m zakazuję jej całować dzieci, no bo "od babci się nie zarażą"
    Padłam smile)))
  • t.tolka 15.01.14, 14:25
    A dziecko 5letnie nie jest w Pl objete obowiazkiem szkolnym?
    Bo jak jest to jak zrezygnowac?
    Ja nie moglam zabrac corki z przedszkola, bo byla w zerowce, a chorowala na potege. Mialam ja komus oddac?
    Izolowalam oczywiscie, gdy byla chora, dbalam o higiene, zmieniala ubrania (btw moje zawsze przebieraja sie po powrocie do domu) i dawalo to dobry efekt.
    Bardzo latwo popelnic nieodwracalne bledy wobec starszego.
    Tu trzeba zalecen lekarskich i duzej madrosci.
  • macumi 15.01.14, 14:35
    Zaświadczenie lekarskie wystarczy, albo nawet zaświadczenie rodzica, możesz izolować do matury i homeschooling uprawiać. Tylko faktycznie szkoda dziecka.

    Jeśli lekarz pozwoli, to ja bym jednak podzieliła dom na strefy i w ten sposób chroniła młodszego.
  • misiekjasiek 15.01.14, 14:45
    Beata, czy ja wiem, czy to taka tragedia dla 5-latka, spędzenie 2-3 miesięcy w domu z mamą i bratem? Przecież nikt nie zamyka dziecka w domu, może spotykać się ze zdrowymi koleżankami po południu, może uczestniczyć w różnych zajęciach. Jeśli dziewczynka zachoruje, będzie tak czy siak uziemiona w domu a wtedy dopiero może być problem, gdy będzie trzeba zająć się chorą córką i jednocześnie okaże się, że syn złapał zarazę i trzeba do szpitala.

    Mam dużo kwiatków z moją teściową w roli głównej, ale po co się denerwować smile W każdym razie, gdy szpital ostro zabronił odwiedzin w szpitalu w sezonie zachorowalności, ojcowie absolutnie nie mogli wchodzić, matki - tylko karmiące (ja wyżebrałam wejście u ordynator płaczem), moja teściowa skwitowała to stwierdzeniem "mnie nie wpuszczą? babci nie wpuszczą? To babcia WEJDZIE OKNEM!" suspicious
  • macumi 15.01.14, 14:59
    Wiesz, obawiam sie, że dla tej 5-latki to tragedia, a przynajmniej bardzo dotkliwa kara. Mama sie z młodszakiem izoluje w domu, na dodatek braciszek wisi jej na cycu, więc zostaje tylko tata, który pracuje i pewnie co dzień nie będzie córy zabierał na różne zajęcia, a juz na pewno nie na tyle godzin co w przedszkolu. Poza tym na takich zajęciach czy w figlogajach więzi społeczne są płytsze, nie ma koleżanek ani przyjaciółek. Zbawa z innymi dziećmi jest ok, ale tu obowiązuje zasada wzajmnosci - jak Ty zapraszasz, to Ciebie też zapraszają, a jak nie, to szybko przestaną zapraszać. Wreszcie, jak za te parę miesięcy wróci do grupy, to na dodatek się okaże, ze jest outsiderką. Dzieciak w tym wieku powinien przebywac z innymi dziećmi. A sama wiessz, ze ta izolacja się moze na 2 miesiącach nie skończyć.

    Wszystko jest oczywiście kwestią bilansu zysków i potencjalnych strat, dlatego decydujące słowo powinien tu mieć lekarz, który prowadzi malucha.
  • misiekjasiek 15.01.14, 14:37
    Jeśli nie ma innego wyjścia, to trzeba zorganizować izolację na poziomie mieszkania i stosować profilaktykę.
    Ale dziewczyna wyraźnie pisze w 1 poście, że córka cyt. "mogłaby zostać z nami w domu", to chyba jest zorientowana w swojej sytuacji? Inaczej ta dyskusja nie ma wtedy sensu.

    Orientowałam się odnośnie obowiązku przedszkolnego 5-latków, bo ten temat nas dotyczy. I dowiedziałam się tyle, że ten obowiązek jest głównie na papierze, bo jeśli zabranie miejsca dla moich synów w przedszkolu i oddziale przedszkolnym, państwo może mnie cmoknąć w tyłek. Mam jedynie pierwszeństwo (ale dalej jestem za samotnymi matkami).
  • passsoa85 15.01.14, 15:13

    dokładnie myśle tak jak Ty nie chce jej zrobić krzywdy wypisują z przedszkola jak będzie chora mogę ją do babci posłać z tatą, masecczka, higiena ????

    t.tolka napisała:

    > A dziecko 5letnie nie jest w Pl objete obowiazkiem szkolnym?
    > Bo jak jest to jak zrezygnowac?
    > Ja nie moglam zabrac corki z przedszkola, bo byla w zerowce, a chorowala na pot
    > ege. Mialam ja komus oddac?
    > Izolowalam oczywiscie, gdy byla chora, dbalam o higiene, zmieniala ubrania (btw
    > moje zawsze przebieraja sie po powrocie do domu) i dawalo to dobry efekt.
    > Bardzo latwo popelnic nieodwracalne bledy wobec starszego.
    > Tu trzeba zalecen lekarskich i duzej madrosci.
  • macumi 15.01.14, 15:33
    Problem polega na tym, że córa zacznie zarażac zanim pojawią się objawy choroby, chociaż oczywiście nawet wtedy odesłanie jej do babci miałoby sens.

    Zapytaj lekarza, czy można dzieci rozdzielić i posyłac młodszą do szkoły. Jeśli się zgodzi, zastosuj wszystkie rady, które tu padły, czyli:
    - wydzielenie pokoju, w którym przebywa maluszek, do którego drzwi są zamykane i z którego nie jest wynoszony. Nawet kąpać mozna przeciez w wanience przynoszonej do pokoju.
    - mycie rąk przed wejściem do pokoju.
    - córka czy mąż musi myć ręce i przebierać się po powrocie do domu.
    - jak ktos z domowników (tata, bo córy nie dopuszczasz do brata) czuje, ze cos go bierze, izoluje się, nosi maseczkę przy maluchu, idzie kichac czy kaszlec do innego pokoju itd.

    Gdy moja panna z waga niecałe 2 kg trafiła do domu, mieszkalismy wspólnie z moją mamą, która miała ten okropny zwyczaj, ze bez umycia rąk, w ciuchach spod szpitalnego fartucha leciała przytulić wnusię. Kiedyś nam nawet przyniosła tę złośliwą świńską grypę od pacjenta, ale młodą udało się uchronić.

    Musisz jednak mieć świadomość, że ryzyko jest zawsze i że tylko lekarz prowadzący potrafi je ocenić, więc on się naprawdę musi wypowiedziec w kwestii przedszkola córy...
  • polaa27 15.01.14, 15:40

    > Gdy moja panna z waga niecałe 2 kg trafiła do domu, mieszkalismy wspólnie z moj
    > ą mamą, która miała ten okropny zwyczaj, ze bez umycia rąk, w ciuchach spod szp
    > italnego fartucha leciała przytulić wnusię. Kiedyś nam nawet przyniosła tę zło
    > śliwą świńską grypę od pacjenta, ale młodą udało się uchronić.
    >

    Widzę, że większość babć na tym forum to ZUO i zarazawink))
  • macumi 15.01.14, 15:41
    wink
  • polaa27 15.01.14, 14:33
    Moi teściowie nigdy w szpitalu sie nie pokazali, nawet jak obydwoje z mężem zlapalismy szpitalnego rota-wirusa i nie mial kto zmienić mojej mamy po 48h przy lozku ciezko chorego dziecka.

    I niestety z maluchem trzeba wystrzegać sie takich ludzi, dla których "katar to nie choroba", albo "od babci, cioci przecież sie nie zarazi". Bo za ich glupote placi potem dziecko.
  • passsoa85 15.01.14, 15:09
    jeju jestem przerażona i brakuje mi chyba świadomości że moje dziecko jst tak słabe i nieodporne?.?? dla mojej 5 latki brak przedszkola będzie karą bo ona jest strasznie wrażliwa wczoraj pół nocy płakała że się nie zajmują ją i tylko braciszkiem że ona nie może nosić, przewijać i że ały czas jej zwracam uwagę że to nie powinna robić z nim , ni dotykac ttd.
    lekarz nam powiedział że nie wie co poradzić bo wie jaka ona jest wrażliwa..

    strasznie to trudne a te przychodnie kurcze przeraża mnie to
  • polaa27 15.01.14, 15:38
    To jest oczywiście Twoja decyzja (w porozumieniu z lekarzami), ale jesli zachowasz wszelkie metody ostrożności, typu przebieranie ubrań w domu, wzmożona higiena i czystość, względna izolacja rodzeństwa w domu i natychmiastowa reakcja jeśli ktoś z domowników jest chory (całkowita izolacja) to może zaryzykujesz posyłanie małej do przedszkola?

    A w ogóle to jak często mała choruje? Dajesz jej cos na wzmocnienie odporności (np.tran)? Ma bogatą, zróżnicowaną dietę, bogatą w surowe owoce i warzywa (witaminy)?

    I czy karmisz piersią? Nie wiem jak to ma się do dzieci z obniżoną odpornością, ale zawsze jakieś aktualne przeciwciała w mleku matki sa dodatkową ochroną.
  • macumi 15.01.14, 15:39
    Wyrośnie... wink

    Lepsze od przychodni są wizyty domowe i od lekarza przychodnianego je spokojnie wyegzekwujesz. Gorzej z przychodniami specjalistycznymi i prywatnymi gabinetami - wtedy zawsze miej ze sobą jednorazowy podkład, chusteczki dezynfekujące (w aptece kupisz), i staraj się nie dotykać dziecka tą samą ręka, której dotykałaś klamek (chyba że ją przetrzesz chusteczką).
    A juz najlepiej jest iść we dwie osoby - jedna otwiera drzwi i zajmuje kolejke, druga czeka w aucie albo na dworze, jesli aura pozwala, aż tamta da znać, że już, i nie dotyka niczego poza dzieckiem.
  • passsoa85 15.01.14, 15:48
    mała nie choruje od czerwca tfu odpukać miała we wrześniu katar zielony ale jej przeszedł, dobrze je a na odporność miód i cytrynasmile wyrośnie no mam nadzieje bo mnie strach oblatuje jak dziewczyny piszą o szpitalu, itd. porozmawiam dzisiaj z mężem i podejmiemy decyzję wspólną
    genralnie cieżko też izolować rodzeństwo bo ona chce zobaczyć małego, przy kąpieli uczestniczyć

    jakie to trudne

    a powiedzcie mi dziewczyny czy wszystkie miałyśccie problemy z odpornośćią czy któraś miała neutropenie?
  • misiekjasiek 15.01.14, 15:54
    Przychodnie w tym temacie to chyba najmniejszy problem.

    5-letnie dziecko na pewno przeżywa to, co się dzieje w domu. Nowy człowiek rodziny to ogromna zmiana a co dopiero malutki brat, który wymaga specjalnej opieki. Co prawda miałaś trochę czasu, żeby przygotować córkę na te zmiany, ale wiem, że ciężko dziecku to zrozumieć, przyjąć, zaakceptować.
    Wiesz, jakie jest ryzyko, jakie są plusy i minusy. Decyzję musicie podjąć Wy - rodzice - i jaka ona nie będzie, będzie na pewno trudna.
    Prosiłaś o porady, ja odpowiedziałam Ci z punktu widzenia matki dzieci z zaburzeniami odporności, które mimo wszystko różnią się od innych wcześniaków bez tych problemów, bo np. inaczej przechodzą infekcje.
    Z drugiej strony są dzieci, które miały kiepskie rokowania i o dziwo nie chorowały, więc izolacja nie była konieczna. Tylko to jest jedna wielka niewiadoma.

    Dziewczyny piszą o izolacji domowej. Tak, jest ona skuteczna ale tylko wtedy, gdy masz duży dom i drogi dzieci nie będą się krzyżować (łazienka, kuchnia). W M2, M3 taka izolacja nie ma większego sensu, bo musiałabyś przeprowadzać dezynfekcję, wprowadzając syna do pomieszczeń, w których przebywała córka. Wiem, bo próbowaliśmy takiej izolacji w naszym starym mieszkaniu i skończyło się na tym, że pomimo braku kontaktu Michał i tak zaraził się od Jasia.
    Pytanie, jak często córka przynosi coś z przedszkola, czy bardzo często choruje, bo jeśli raz na jakiś czas, to sytuacja nie jest taka dramatyczna.

    Kolejna sprawa, która mnie zastanawia, to dosyć długi pobyt Twojego synka w szpitalu. Miał dosyć dobrą wagę urodzeniową, piszesz, że nie miał problemów z oddychaniem - co w takim razie było przyczyną, że spędził na oddziale aż 54 dni? Ile teraz waży? Czy głównym powodem była tylko i wyłącznie neutropenia?
  • misiekjasiek 15.01.14, 16:00
    Hej, chyba nie do końca zrozumiałaś.
    Izolowanie córki od syna jest konieczne tylko wtedy, gdy córka jest CHORA.
    Gdy jest zdrowa, to znaczy nie ma cech infekcji, nie ma konieczności odganiania jej od braciszka, niech jak najbardziej uczestniczy w jego życiu, niech asystuje przy kąpieli, trzyma na rękach. Ona nie stanowi zagrożenia dla brata sama w sobie, zagrożenie pojawia się tylko wtedy, gdy może małego czymś zarazić.

    Jeśli córeczka nie choruje często, ma dobrą odporność i dodatkowo ją wzmacniasz, głowa do góry. Co innego, gdyby co chwilę przynosiła coś z przedszkola i sama często chorowała. Samo chodzenie do przedszkola nie jest zagrożeniem, jeśli córka tak dobrze sobie radzi, to jest już inna sytuacja.
    Ja z Twojego pierwszego postu zrozumiałam, że mała chodzi do przedszkola i często choruje. Jeśli nie choruje, to nie ma aż tak wielkich podstaw, żeby ją z tego przedszkola zabierać.
    Po prostu musisz włączyć czujność, obserwować i szybko reagować.
  • passsoa85 15.01.14, 16:05

    kurcze naprawdę myślałam że trzeba izolować czy chora czy nie...


    misiekjasiek napisała:

    > Hej, chyba nie do końca zrozumiałaś.
    > Izolowanie córki od syna jest konieczne tylko wtedy, gdy córka jest CHORA.
    > Gdy jest zdrowa, to znaczy nie ma cech infekcji, nie ma konieczności odganiania
    > jej od braciszka, niech jak najbardziej uczestniczy w jego życiu, niech asystu
    > je przy kąpieli, trzyma na rękach. Ona nie stanowi zagrożenia dla brata sama w
    > sobie, zagrożenie pojawia się tylko wtedy, gdy może małego czymś zarazić.
    >
    > Jeśli córeczka nie choruje często, ma dobrą odporność i dodatkowo ją wzmacniasz
    > , głowa do góry. Co innego, gdyby co chwilę przynosiła coś z przedszkola i sama
    > często chorowała. Samo chodzenie do przedszkola nie jest zagrożeniem, jeśli có
    > rka tak dobrze sobie radzi, to jest już inna sytuacja.
    > Ja z Twojego pierwszego postu zrozumiałam, że mała chodzi do przedszkola i częs
    > to choruje. Jeśli nie choruje, to nie ma aż tak wielkich podstaw, żeby ją z teg
    > o przedszkola zabierać.
    > Po prostu musisz włączyć czujność, obserwować i szybko reagować.
  • macumi 15.01.14, 16:21
    No ja bym przynajmniej w sezonie grypowym izolowała, czy chora, czy nie, bo wiele chorób jest zakaźne przed wystąpieniem zauważalnych objawów.

    Ale wiesz, 5-latka naprawdę ma swój rozum, trzeba z nią rozmawiać, tłumaczyć sytuację, albo nawet pozwolić uczestniczyć w wybieraniu, bo ona może woleć zostać w domu (a jak zmieni zdanie po tygodniu, to dostosować sytuację).

    Ale znowu, tak naprawdę to nie do nas pytanie smile
    Wprawdzie Misiekjasiek jest autorytetem w kwestii odporności, a Polaa w kwestii żywienia czy alergii, ale żadna z nas nie jest lekarzem. Pomyśl, wolisz, zeby na Twoje decyzje wpływała ocena kogoś, kto ma wiedzę i doświadczenie oparte na setkach jeśli nie tysiącach przypadków, czy kogoś, kto ma doświadczenie z jednym dzieckiem, i na dodatek nie poparte usystematyzowaną wiedzą? Na forum czasami padają tak głupie rady, że zęby bolą, podchodź do niego z dużym dystansem...
  • misiekjasiek 15.01.14, 17:24
    Żaden ze mnie autorytet w tej dziedzinie smile

    Tak sobie myślę, że izolowanie zdrowego dziecka nie ma sensu, bo nawet, jeśli przyniesie chorobę zakaźną, która nie daje widocznych objawów, mały może zarazić się tak czy siak. W tej sytuacji polegałabym na uzupełnieniu szczepień o zalecane.
  • macumi 15.01.14, 20:29
    byle nie szzcepić starszej w sezonie grypowym wink Mojej pannie się zupełnie odporność załamała po szczepieniu na ospę wietrzną - przeszła je bardzo lekko, ale potem... 61 dni zwolnienia na nią w 6 miesięcy, poprzetykane alergiami (bo u niej się zawsze alergia rozchula w czasie choroby), które z kolei zwiększały wrażliwość na zarazki. Od tej pory jesli szczepimy, to poza sezonem katarów.
  • passsoa85 15.01.14, 16:03
    urodził się malutki 1400 oprócz niskich białych krwinek ma przepuklinę pępkową miał też otwarty przewód bothala ale się zmknoł po 2 dniach, bardzo długo się uczył jeść najpierw butelką potem piersią- taki mały leniuszek, miał niewielką niedokrwistość przetaczali mu krew 2 razy i tyle nie wiem czy to długo lekarze mówili że dość szybko te 54 dnismile mamy robić morfologię co 2 tyg jesteśmy pod opieką hematologa mam nadzieje że te krwinki są tylko przyklejone do naczyń, i żę szpik musi dojżeć

    dom mam duży na piętrze mieszkają dziadki my na górze hania ma swój pokój ale przychodzi do nas w nocysmileteż jest wcześniakiem z 35 tyg waga 2400 i ZERO PROBLEMÓW nigdy nie była pod kloszem ale też chorował jak była mniejsza jak poszła do przedszkola, ale teraz inna sytuacja mały jest mniejszy mniej odporny no nic dziękuje za rady i będe dzisiaj dyskutować z mężem
  • misiekjasiek 15.01.14, 16:12
    No, chyba powinnyśmy zacząć dyskusję od Twojego ostatniego postu wink

    Dom piętrowy, babcia u góry, dziecko przedszkolne ale mało chorujące - to sytuacja jak najbardziej komfortowa.
    Izolacja wskazana, czyli wychodzicie z małym do lekarzy i na spacery. Córka chodzi do przedszkola, dajesz jej coś na wzmocnienie odporności (np. tran) i jesteś bardziej wyczulona na jej zdrowie. W razie infekcji współpracujesz z babcią, mała idzie do góry i schodzi na dół, gdy będzie wyleczona. Ograniczacie wizyty obcych w domu, jeśli przychodzi rodzina lub znajomi, muszą być bezwzględnie zdrowi.
    Gdy córka jest zdrowa, niech spędza czas z bratem, tutaj nie trzeba dzieci izolować od siebie.
  • doranna2 15.01.14, 16:24
    Witam niestety na to pytanie musisz sama sobie odpowiedzieć.
    Ja ci powiem jak to było u mnie z synkiem ledwie wróciliśmy ze szpitala, starszy syn przyniósł ze szkoły infekcje. Tak mocną, że także mąż się zaraził. Ja zrobiłam kwarantanne. Mąż i syn nie mogli wyjść z pokoju bez maseczki na twarzy. Ja z synkiem nie wychodziłam, chyba że do toalety. I mały się nie zaraził. Myślę, że nie można też wariować. Maseczki to podstawa nawet przy małej infekcji, oczywiście mycie rąk i dezynfekcja. I brak tabunów odwiedzających. Córeczka też musi normalnie żyć. Pozdrawiam
    --
    Mój Staś (29 tydz. 1200 gram 40 cm 2010r)
    mamdopowiedzenia.blogspot.com
  • carmita80 15.01.14, 18:42
    Autorko watku, nie przeczyalam wszystkch komentarzy ale skar u twojego dziecka problemy z bialymi krwinkami?
    Moj mlodszy urodzil sie w 29 tyg, 1300g w szpitalu bylismy ok 1.5 m-ca. Corka miala wedy 4l i 8 m-cyi chodzila do szkoly obowiazkowo i szczerze to nawet jakakolwiek izolacja do glowy nie przyszla. Nikt zreszta nie zalecal izolacji syna, zakazu wizyt gosci, maseczek itp. To jakis obled jest. Syn gdy wyszedl do domu byl zwyczajnie na to gotowy, wiec na stycznosc z wszelkimi zarazkami tez. Jak organizm ma zbudowac system obronny jesli nie ma stycznosci? Szczepenia normalnie wg kalendarza, zadnych przesuniec bo w przypadku wczesniakow to tym bardziej niewskazane. Jako 10 m-czniak poszedl do przedszkola a ja wrocilam do pracy. Pierwszy sezon jesienno-zimowy mial niekonczaca sie infekcje wirusowa, a wczesniej angine (na to mial antybiotyk) wirusowki nieczym nie leczone, zapalen oskrzeli po drodze kilka, chyba z jednym bylismy u lekarza ale antybiotyku nie miak tylko ventolin na 4 dni na duszacy kaszel, do przedszkola chodzil z frekwencja 98% jak reszta dzieci tez dzielaca te same wirusy. To byla najlepsza szkola dla jego systemu immunologicznego, pozniej lapal juz cos z rzadka, dla przypomnienia organizmowi. Dzis ma 6.5 roku.
  • zbiszkopcik 15.01.14, 19:21
    Weź Ty sobie lepiej o neutropenii poczytaj zanim wyskoczysz ze swoimi mądrościami...
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • carmita80 15.01.14, 19:50
    zbiszkopcik napisała:

    > Weź Ty sobie lepiej o neutropenii poczytaj zanim wyskoczysz ze swoimi mądrościa
    > mi...

    Tiaaa, to ty sobie lepiej poczytaj bo jak na razie to raczej watpliwe ze jej dziecko ma ten problem, raczej rzucono nazwa na wyrost, bo to co ma dziecko dotyczy wiekszosci wczesniakow jak i niemowleta na poczatku ich zycia poza organizmem matki. Do zdiagnozowania tej choroby potrzeba biopsji szpiku kostnego - to podstawa bo tam produkowane sa biale krwinki. Dziesiatki komentarzy starszacych ja i bzdurne porady, ktore wiecej szkody niz pozytku moga przyniesc.
  • zbiszkopcik 15.01.14, 21:37
    Aaaa to wg Ciebie lekarze mówiąc neutropenia wcale nie mają jej na myśli...
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • t.tolka 15.01.14, 19:52
    Carmita, mieszkasz za granica, standarty sa inne, w Pl dziecko opuszcza szpital w stanie dobrym. Nie zdrowe, a wlasnie w stanie dobrym. Z setka zalecen, aby ten stan utrzymac.

    Moj syn urodzil sie w Pl i spedzil tam 8 lat, ze wzgledu na niepelnosprawnosc tlumaczylismy cala historie choroby dla tutejszych lekarzy. I wypis "stan wegetatywny bez rokowan" bylndla nich szokiem i 2 razy tlumaczylam, ze nie ma pomylki, ze wypisywanie dzieci w takim stanie jest normalne.

    Wiec.
    Prosze cie. Nie masz pojecia. Masz mase szczescia, ze wam sie udalo. Super naprawde, ze twoje dziecko nie musi przechodzic gehenny wczesniactwa.
    Ale odpusc prosze.
    I poczytaj jak radzi moja poprzedniczka.
  • t.tolka 15.01.14, 19:56
    I wiesz moj pediatra tez uwazal, ze przesadna sterylnosc moze zaszkodzic. Ale i tak kazal na poczatku izolowac, bo zwyczajnie nie wiedzielismy jak mlody zareaguje. Reagowal zle.
    i dzis nasi tutejsi lekarze tez radza stosowac sie do pewnych ograniczen, aby uniknac ryzyka.

    Masz inne zdanie ok.
    ale ty masz taki zwyczaj, ze nie tylko wyrazasz zdanie. Natychmiast tez oceniasz i krytykujesz. Jak Taki Jeden. Wysoko.
  • macumi 15.01.14, 20:25
    > Natychmiast tez ocenias
    > z i krytykujesz. Jak Taki Jeden. Wysoko.
    Chris Hadfield z Canadian Space Agency? O ile pamiętam, przelatuje nad nami co 1,5 godziny, więc możesz mu pomachać smile

    A tak na serio, niech se Carmita krytykuje, to jest publiczne forum i pisząc coś na nim każdy godzi się z ryzykiem krytyki, a i do fanatyzmu w poglądach każdy ma prawo (nikt na forach wyborczej nie rozstrzeliwuje np. nawiedzonych chustomaniaczek, mimo że obiektywnie szkodzą większej ilości dzieci, niż Carmita)

    Problem jest inny: Carmita ignoruje w ogóle coś takiego jak ryzyko, polskich lekarzy ma za idiotów, i uważa, że skoro jej dziecko przeżyło, to inne dziecko, z zupełnie innymi problemami, których nie bierze pod uwagę, też przeżyje.
    I dlatego jej porady czy komentarze sa zwyczajnie nieodpowiedzialne.
  • macumi 15.01.14, 20:17
    Autorko wątku, to jest właśnie to, o czym pisałam - na forum są rózni ludzie (Carmita jest akurat zwolenniczką chowu survivalowego, dziecko na antybiotyku też by do przedszkola posłała), ale nawet suma naszych doświadczeń nie zastapi rzetelnej wiedzy dobrego pediatry czy neonatologa. Znasz opcje, teraz się zapisz na wizytę do lekarza i to skunsultuj z nim, zamiast z mężem, chyba że jest lekarzem wink
  • passsoa85 15.01.14, 21:31
    dziewczyny wiem że chcecie dobrze i nie powinnam przesadzać i ze zbyt wielką sterylnościa i z przesadną ignorancją dlatego napisałam na tym forum bo kto jak nie inne matki, które to przeszły mi doradząsmile rozmawiałam z mężem( nie jest lekarzem no ale dałam mu sznasęsmile i uzgodniliśmy że jednak mała pójdzie do przedszkola jak tylko zauważe początki infekcji do lekarza i do babci na piętro albo izolacja i do babci inny dom...
    dzisiaj pozwoliłam jej z małym pobyć kapała z nami i ją ugadałam że mały potrzebuje dużo mleka żeby się z nią bawić i dorosnąć, poprzytulałam ( akurat mały zasnoł jak mała miała pore usypiania) no nic może ryzykuje może nie będe się stosować do zasad higieny itd do lekarza idę za tydzień...dziekuje za porady a CARMITA ma podejście "zimny chów" ja też lubie to podejście jeszcze nigdy nie podałam małej antybiotyku a też miała różne infekcję i się zahartowała no ale teraz to inna sprawa i waga więć zdrowy rozsądek mnie ratuje ale przyznajcie jak tu nie zwariować w takiej sytuacji dobrze że są takie fora i wysmile
  • zbiszkopcik 15.01.14, 21:40
    Tak, zdrowy rozsądek jest najlepszy big_grin
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • zbiszkopcik 15.01.14, 21:44
    Zimny chow mozna stosowac wobec dziecka zdrowego, urodzonego o czasie, na wczesniaka czy sie chce czy nie TRZEBA chuchac i dmuchac.
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • macumi 16.01.14, 07:12
    Wiesz, ja tez uważam, ze to nie jest najmądrzejsze rozwiązanie - obgadać z mężem i tyle. Obgadać to powinnaś z lekarzem, naprawdę. Choćby z pediatrą przychodnianym...
  • zbiszkopcik 16.01.14, 08:37
    Ale wiesz, lepiej z mezem niz z Carmita wink
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • passsoa85 15.01.14, 21:38



    carmita80 napisała:

    > Autorko watku, nie przeczyalam wszystkch komentarzy ale skar u twojego dziecka
    > problemy z bialymi krwinkami?

    po urodzeniu miał ok ale potem zaczęly spadać lekarze twierdzą że to przejściowe bo nie chodzi o same leukocyty tylko o pewien ich rodzaj a mianowicie neutrofile i one powinny być powyżej 1000 a mały ma 630 więć stąd ta zachwiana odporność, masz rację żeby potwierdzić neutropenię trzeba wykonać punkcję szpiku ale mam nadzieje że nie bedzie tego że da rade i ch naprodukuje za tydzień robie morfologię

    fajnie że twoje dziecko tak sobie pieknie poradziło wow zazdroszczę odwagismile tu wszyscy mówią dmuchać i chuchaćsmile
    > Moj mlodszy urodzil sie w 29 tyg, 1300g w szpitalu bylismy ok 1.5 m-ca. Corka m
    > iala wedy 4l i 8 m-cyi chodzila do szkoly obowiazkowo i szczerze to nawet jakak
    > olwiek izolacja do glowy nie przyszla. Nikt zreszta nie zalecal izolacji syna,
    > zakazu wizyt gosci, maseczek itp. To jakis obled jest. Syn gdy wyszedl do domu
    > byl zwyczajnie na to gotowy, wiec na stycznosc z wszelkimi zarazkami tez. Jak o
    > rganizm ma zbudowac system obronny jesli nie ma stycznosci? Szczepenia normalni
    > e wg kalendarza, zadnych przesuniec bo w przypadku wczesniakow to tym bardziej
    > niewskazane. Jako 10 m-czniak poszedl do przedszkola a ja wrocilam do pracy. Pi
    > erwszy sezon jesienno-zimowy mial niekonczaca sie infekcje wirusowa, a wczesni
    > ej angine (na to mial antybiotyk) wirusowki nieczym nie leczone, zapalen oskrze
    > li po drodze kilka, chyba z jednym bylismy u lekarza ale antybiotyku nie miak t
    > ylko ventolin na 4 dni na duszacy kaszel, do przedszkola chodzil z frekwencja 9
    > 8% jak reszta dzieci tez dzielaca te same wirusy. To byla najlepsza szkola dla
    > jego systemu immunologicznego, pozniej lapal juz cos z rzadka, dla przypomnie
    > nia organizmowi. Dzis ma 6.5 roku.
  • carmita80 16.01.14, 13:53
    passsoa85 napisał(a):


    > po urodzeniu miał ok ale potem zaczęly spadać lekarze twierdzą że to przejściow
    > e bo nie chodzi o same leukocyty tylko o pewien ich rodzaj a mianowicie neutrof
    > ile i one powinny być powyżej 1000 a mały ma 630 więć stąd ta zachwiana odporno
    > ść, masz rację żeby potwierdzić neutropenię trzeba wykonać punkcję szpiku ale m
    > am nadzieje że nie bedzie tego że da rade i ch naprodukuje za tydzień robie mor
    > fologię

    Twoj maluch to wczesniak wiec wiadomo ze robionobtesty krwi ale mylse ze to dotyczy wielu dzieci na poczatku a niektrzy nawet nie zdaja sobie sprawy. Mam nadzieje ze juz nastepne wyniki testow beda w normie i bedziecie mogli cieszysc sie nowym czlonkiem rodziny i zyc normalnie. Pzdrawiam.

    > fajnie że twoje dziecko tak sobie pieknie poradziło wow zazdroszczę odwagismile tu
    > wszyscy mówią dmuchać i chuchaćsmile

    to nie odwaga tylko normalne zycie smile moj syn mial pediatr przez pierwsze dwa lata zycia (wizyty co 3-6:m-cy) i ten radzil zwyczajne postepowanie, nie zadne chuchanie - dmuchanie bobz tego nic dobrego nie przychodzi. Na poczatku zachowaj pena ostroznosc az wyniki krwi beda w normie.
  • phere_nike 15.01.14, 23:30
    Moja córka wyszla ze szpitala po 104 dniach, dostalismy wtedy sugestie od lekarzy, zeby unikac tłumów, dzieci, miejsc gdzie moga yc chorzy. Dwa miesiace od wyjscia izolowalismy ja zupełnie, a nastepne poltora roku unikalismy zgromadzen, dzieci. Mimo tego zapadla dwa razy na infekcje oskrzelowo-krtaniowo-plucna, z tego drugi raz przez tydzien byla w spiaczce farmakologicznej i pod respi (miała juz ponad rok wtedy). Czyli ciezko.
    Rady o wysrubowanej higienie, maseczkach itp. o ktorych pisza dziewczyny uwazam za jak najbardziej na miejscu, zwlaszcza jesli Twoje dziecko ma stwierdzona niska odpornosc.
    Zyczę zdrowia!
    --
    B. ur. 15.07.05 w 24t.c., 490g,
    M. ur. 06.06.2008 w 40t.c., 2900g
    A. ur. 10.02.2013 w 40t.c., 3290g
  • misiekjasiek 16.01.14, 09:01
    Trzeba umieć odróżnić uzasadnioną izolację i dbanie o zdrowie dziecka od tzw. "chuchania i dmuchania" bez wyraźnego powodu.
    Wątpię też, żeby lekarze z OIOMów czy lekarze specjaliści radzili rodzicom dla zasady albo bez wyraźnego powodu środki zapobiegawcze, które są - chyba o tym zapominacie niektóre! - bardzo trudne dla całej rodziny! Bo kto nie chciałby normalnie żyć, funkcjonować, bez strachu, że idąc do sklepu ze zdrowym dzieckiem, na zwyczajne zakupy wróci do domu z chorym dzieckiem. I to nie takim, które przejdzie sobie infekcję jak statystyczne dziecko.
    Izolacja w sezonie jesienno-zimowym to po prostu konieczność. Jeśli ktoś ma FAKTYCZNIE chore dziecko, co potwierdzają nie tylko wyniki ale reakcje dziecka, wie, że nie ma innej możliwości, aby uniknąć zarażenia. Tym bardziej, że rozwój infekcji u takiego dziecka to wielka niewiadoma. Może przejść to dosyć standardowo, ale może skończyć się bardzo poważnie, włącznie z zagrożeniem życia.
    Tym, którzy tego nie wiedzą, przypominam też, że dzieci z problemami czy to oddechowymi czy odpornościowymi są stale na lekach - nie są to cukierki - i tym trudniejsze jest przechodzenie infekcji, bo dawki leków muszą być większe niż przeciętna i organizm często nie reaguje na standardowe leczenie. Ktoś może powiedzieć: to trzeba odstawić leki. Wszystko super, tylko fakt samego odstawienia leków w sytuacji zdrowia może spowodować samoistną infekcję i nie ma na to rady. Nie pomoże tutaj zaklinanie czy odczynianie czarów, dzieci z takimi problemami wymagają szczególnej opieki czy to się komuś podoba czy nie.

    Taka carmita wypowiada się w tym temacie a nie ma zielonego pojęcia, w czym rzecz. Nie chodzi tutaj o posiadanie wcześniaka - rzucamy hasełko - tylko konkretnego dziecka z konkretnym problemem. I przypominam, że nikt tutaj nikogo nie straszy, tylko odpowiada na podstawie własnego doświadczenia.
    Już kiedyś carmita waliła tutaj swoimi mądrościami ale szybko nauczyłam się ją olewać, bo nie ma pojęcia, o czym pisze. Chociażby to, że popisuje się faktem puszczania na mróz dziecka z mokrymi włosami, które wylazło dopiero co z basenu. Jej mózg nie jest w stanie przetworzyć informacji, że moje dzieci nawet NIE MOGĄ iść na basen, bo basen jest chlorowany. O wpływie chloru na drogi oddechowe czy wysypki alergiczne nie muszę mówić. I bardzo nad tym ubolewam, bo sama bardzo często jeżdżę na basen i nie ma dnia, kiedy nie żałuję tego, że nie mogę tam zabrać chłopców. Zazdroszczę rodzicom, którzy sobie pływają z dziećmi i wyobrażam sobie, jaką frajdę mieliby chłopcy.
    Carmita nie powinna udzielać się w takich tematach, bo MYLI tak podstawowe pojęcia jak izolacja od chorych osób z przegrzewaniem dziecka i przekarmianiem, dla niej to jedno i to samo (o tym i o basenie pisała w innym temacie).

    Życie w izolacji to życie pełne dylematów i bardzo chętnie zamieniłabym się z rodzicami, którzy uważają samo wcześniactwo za szczyt problemów i podsumowują to tak, że skoro ich wcześniaki sobie radzą, to reszta też sobie radzi a jeśli nie, to wina nadopiekuńczości czy czego tam jeszcze.
    Ponadto przypominam, że izolacja nie trwa cały czas, wiosną i latem można żyć jak wszyscy. Moi chłopcy w wakacje korzystają z kąpieli błotnych w naszym ogrodzie, tarzają się po osiedlu z innymi dziećmi, szaleją na placu zabaw, kąpią się w zimnym morzu, pływają statkiem i żyją jak normalne dzieci w ich wieku.
  • passsoa85 16.01.14, 12:24
    dziękuje za naprawdę wyczerpujące odpowiedzi jak narazie nie mamy STWIERDZONEJ neutropenii tylko morfologię do obserwacji no ale netrofile są niskie więc ta PIERWSZA OBRONA która wyłapuje zagrożenia jest niska oczywiście są także inne mechanizmy obronne + karmienie piersią też dużo daje mam nadzieje...

    liczę na to że będzie wszytko dobrze i damy rade, jeśli chodzi o płuca i oddychanie to nie było żadnego problemu z małym

  • misiekjasiek 16.01.14, 14:55
    To wszyscy wiemy. Obok dyskusji o Twoim synu toczy się ogólna o izolacji a zwykle izolacji wymagają dzieci z problemami oddechowymi + odpornościowymi.
    Do tych drugich ponoć (?) zalicza się Twój syn, chociaż już sama nie wiem - raz piszesz, że jesteś przerażona i wyraźnie wspominasz o neutropenii i o tym, że lekarze kazali izolować dziecko, za chwilę łagodzisz to do niższych wyników i liczysz, że sam do siebie dojdzie. To po co wtedy zakładasz temat i robisz dramat z niczego?
    Jeśli zakładamy temat na forum o konkretnym problemie i uważamy, że on nas dotyczy i dostaliśmy pewne wskazania lekarskie, to jest oczywiste, że oczekujemy poważnych odpowiedzi. Osoby odpisujące w temacie potraktowały poważnie Ciebie i Twoje rozterki i poświęciły czas na odpowiedzi. Jeśli w ciągu jednego dnia potrafisz przejść z nastroju "przerażenia" do "wszystko będzie dobrze i damy radę" i nagle się okazuje, że pytanie było czysto retoryczne, to ja już tego dalej nie zamierzam komentować.
  • macumi 16.01.14, 17:08
    A wiesz, Justyna, mnie to przechodzenie od przerażenia nie dziwi specjalnie smile Nie wytykając absolutnie autorki wątku palcem, bardzo często na tym forum zdarza się sytuacja, gdy jakiejś mamie nie podobają się zalecenia lekarza lub rehabilitanta (obojętnie: odnośnie izolacji, antybiotyku, ćwiczeń itd.) i tak naprawdę szuka u innych mam wsparcia w decyzji, którą i tak podjęła - żeby robic inaczej, niż lekarz kazał.
    Gdyby było inaczej, gdyby chciała naprawdę sprawdzić, czy zalecenia lekarza są słuszne, to nie sprawdzałaby na forum czy u dra Googla, tylko konsultowała dziecko u innego lekarza (bo powiedzmy sobie szczerze, czasem się zdarza, że zalecenia są na wyrost, błędne, albo zostały źle zrozumiane, i warto je sprawdzić u kogo innego).

    Taka mama trafia zresztą na bardzo aktywną i w moim odczuciu niebezpieczną grupę mam, które oderagowując własną traumę i złośc na lekarzy nakręcają się w antymedycznej paranoi ("lekarze to konowały, na niczym się nie znają i stale popełniają błędy"), a jednocześnie wychodzą z założenia, że jak ich dziecko "miało coś podobnego" i było leczone czy rehabilitowane w dany sposób, to to się sprawdzi dla każdego dziecka.

    Efekt:
    Mama1 pyta: byłam u lekarza i kazał izolować. Czy ma rację?
    Mama2: Eee tam, ja swojego dziecka nie izolowałam. Wiesz, lekarze to wymyślają i diagnozują na wyrost.
    Mama1: Acha, dzięki za odpowiedź, to ja jeszcze dla większego rozmycia odpowiedzialności porozmawiam z mężem, który się też nie zna, a potem zrobię jak mi wygodnie i dorobię do tego filozofię "zimnego chowu".

    Passoo, tu nie chodzi o to, zebyś się gorzej poczuła, ani żeby Ci dopiec, ale żeby Ci wtłuc do głowy, że:
    1. Masz wcześniaka. W naturze Twoje dziecko by z dużym prawdopodobieństwem nie przeżyło. Udało się je uratować, ale jest i przez pewien czas będzie słabsze. Stąd takie a nie inne zalecenia lekarzy i wcale nie jesteś jedyną osobą, która je otrzymała. N zimy chór przyjdzie czas, jak wyniki sie wyrównają, a dziecko przynajmniej wagowo dogoni równieśników.
    2. Jedyną osobą, która widziała Twoje dziecko, zna jego wyniki i potrafi ocenić ryzyko, jest lekarz.
    3. Efekt Goździkowej, czyli to, ze ktoś miał podobnie, nic nie mówi o tym, jak rozwinie się sytuacja w przypadku Twojego dziecka.
    3. Forum może świetnie doradzać w kwestii obgyzionego cycka, zaczerwienionej pupy czy rozszerzania diety, ale nie powinno być brane pod uwagę przy ocenie zaleceń lekarskich.

    Zrobisz, jak chcesz, ale mam nadzieję, że powyższe jednak przeczytasz i weźmiesz do serca.
  • passsoa85 16.01.14, 17:21
    Witam ....nie zrozumialyscie moich obaw bo naprawdę zdaje sobie sprawę ze mam wcześniaka i muszę go chronić bardziej lepiej nie za pomocą dr Google i koleżanek na forum,...lekarz kazał chronić -izolować ale nie podał szczegółów dlatego uznałam że. Matki wcześniaków wiedzą to najlepiej...i poradzą a nie będą oceniać i łapać za słowa...byłam przerażona ale pomalu oswajam się z tematem i wiem ze muszę dać rade chyba o to w tym chodzi prawda...ech
  • macumi 16.01.14, 18:18
    Passoo, rozumiem Twoje obawy, i wbrew pozorom nie łapię Cię za słowa, tylko w tym, co uważam za Twój najlepszy interes, usiłuję Ci uświadomić, jakie mechanizmy uruchomiłaś. To, ze zwróciłaś się z zapytaniem do innych matek z podobnymi dośwaidczeniami i że "posłuchałaś" tylko tych, które Cię utwierdzały w Twoich przekonaniach, naprawdę jest bardzo typowe. Jednocześnie jest to trochę droga donikąd, bo część z tych matek z podobnymi doświadczeniami będzie za przeproszeniem idiotkami, częsc będzie zadufana w sobie, a wszystkie bez wyjątku nie nie znają wyników Twojgo dziecka i nie są w stanie oszacować ryzyka.

    Rozumiem, że możez nie mieć dostępu do nenatologa, który kazał izolować. Ale zawsze masz jeszzce lekarza przychodnianego, możesz go zaprosić na wizytę domową, możesz do niego wysłać męża z wynikami malucha... Może potwierdzi, że córę można wysyłać do przedszkola, a może każe ją zatrzymać w domu. Może zaleci dodatkowe środki ostrożności. Tak czy siak będzie bardziej wiarygodny niż forum.

    I głowa do góry, nie Ty jedna tak masz, że nadmiernie wierzysz w nasze forumowe doświadczenie smile. Faktycznie, jako zbiorowość matek je mamy, ale jednocześnie jest to tylko i wyłącznie suma doświadczeń cząstkowych, doprawionych brakiem rzetelnej wiedzy. W pewnych sprawach to wystarczy, w innych nie smile
  • passsoa85 16.01.14, 18:51
    moim interesem jest chronić swoje dziecko i robię to ...lekarka nie potrafiła mi powiedzieć :tak mała nie może iśc do przedszkola: ani lekarz w Prokocimiu kazał poprostu to rozważyć więć zapytałam na formu nie dorabiaj sobie zbędnej ideologii tam gdzie jej nie ma, w każdym razie dziękuje za porady i kończe wątek.
  • passsoa85 16.01.14, 17:24
    Zimny chów dotyczył się 1dziecka... Proszę czytać ze zrozumieniem...
  • kathley 16.01.14, 17:45
    Witam Was Drogie Mamy.
    Przeczytałam wszystkie posty i powiem Wam,że sama się boję jak to będzie wyglądać jak mój synek wróci do domu.
    Ja jestem jeszcze przed tym etapem powrotu do domu,bo jeszcze dziecko jest w szpitalu.
    Boję się okropnie ,że będę musiała 'walczyc' z rodziną o to,by nam narazie 'dali spokoj' jak mały wróci do domu,też sie boje,że z tym sobie nie poradze,tym bardziej,ze maly lezy juz prawie 3 miesiace i kazdy chcialby go w koncu zobaczyc.
    Ale w pełni zgadzam sie z tym co piszecie o izolacji,na podstawie tego,że lekarze juz mnie przygotowywują na to. Ostatnio usłyszałam takie słowa od lekarza prowadzącego. Uwaga cytuję: " Po powrocie Fabiana do domu musi Pani wypie*dolić wszystkie ciotki,babki,bo każda infekcja u małego może sprawić,że będziemy się mogli z Nim pożegnać"
    Nawet pisałam o tych słowach w innym moim wątku dotyczącym mojego synka, bo przeraziły mnie te słowa,bo były bardzo ostre. Jednak izolacja musi być,bo to jednak wcześniaczki które walczyły o życie w szpitalu..

    Boję się okropnie naszych rodzin, naprawdę. z jednej strony myślę,że dorośli ludzie sami powinni wiedzieć o tym,że to wszystko dla dobra Maluchów,ale jak przeczytałam tutaj ,nie każda Babcia rozumie powagę sytuacji.
    Ja mieszkam właśnie z teściową i Babcią męża. Przygotowuje je powoli do tego jak to będzie wyglądać po powrocie synka i cytuję słowa lekarzy,ale wszystko się okaże jak już Mały bedzie w domu. Wtedy sie okaze czy bede musiala 'walczyc' z rodziną czy nie.
  • zbiszkopcik 16.01.14, 18:15
    Nie izoluje sie dziecka od osob wspolnie zamieszkalych, chyba, ze sa chore aktualnie. Ci, ktorzy z nami mieszkaja sa i beda. Zachowuje sie po prostu wieksza higiene. Tu chodzi o niewpuszczanie "obcych" babc, cioc, kolezanek do dziecka.
    Do mnie przychodzili normalnie, ale Zu byla wtedy w drugim pokoju i byl tam zakaz wstepu wink
    Z ty, ze ja mam madra rodzine i znajomych i NIKT sie nie obrazal, moze sobie cos tam mruczeli pod nosem, ale to do mnie nie docieralo.
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • macumi 16.01.14, 18:19
    A ja tesciowej pokazałam przez szybę smile Kazali izolować, to izolowałam przed zarazą wink.
  • kathley 16.01.14, 21:26
    U mnie jest ten problem,że mam tylko pokój kuchnie i łazienkę..
    Nie wiem jak to zrobię jak mąż złapie coś..

    ale nie martwię się na zapas.. Będę musiała jakoś dać radę . Choć jak pisałam boję się okropnie..
  • misiekjasiek 16.01.14, 23:36
    Beata, tekst o teściowej jest g-e-n-i-a-l-n-y big_grin

    Kathley
    W pierwszych latach życia chłopców mieszkaliśmy w ciasnym mieszkaniu 2-pokojowym i też był problem, jakoś trzeba było sobie radzić. Staraliśmy się zapobiegać infekcjom a jeśli coś się przyplątało (raz miałam mocną anginę a mąż kilka razy grypę), jedno z nas mieszkało wtedy kątem u rodziców.
    W tamtym roku mieszkaliśmy już w domu a mimo to z grypą pojechałam do rodziców. Niestety za późno, chłopcy zdążyli ode mnie złapać. Prawdopodobnie zarażałam na kilka dni przed rozwojem infekcji.
    Nie da się uniknąć takich sytuacji a strach będzie towarzyszyć zawsze.
    Gdzie mieszkają teściowa i babcia męża? Wszyscy jesteście w jednym pokoju? Czy macie do dyspozycji jeden pokój a panie mają swoje pomieszczenia?

    U mnie było ciężko nawet z moimi rodzicami, bo zazwyczaj jest tak, że starsi nie chcą słuchać młodych i uważają, że wiedzą lepiej. W każdym razie u nas było tak, że trzymali front pt. Justyna jest przewrażliwiona i nie jest "tak źle". To, o co prosiłam było bagatelizowane. Szukałam pomocy u autorytetów, zabierałam przypadkowo dziadków na wizyty do lekarzy i tam słyszeli to, czego nie chcieli słyszeć ode mnie. Chcąc nie chcąc, musieli stosować się nie do mojego widzimisię, tylko do słów lekarzy. Teściowej nie zabierałam, bo teściowa niereformowalna. Mój ojciec swoje teorie pt. nic-im-nie-jest-przesadzasz schował do kieszeni, gdy uczestniczył w dramatycznej hospitalizacji Michała, miał okazję zobaczyć swojego ukochanego wnuka podłączonego do respiratora i z tego wszystkiego sam prawie dostał zawału (ale się nie przyznał, jasna sprawa).
    Teściowe... te nasze kochane teściowe... minął 4 rok a ja dalej usiłuję w jakiś sposób wyegzekwować, żeby nie paliła przy chłopcach nawet na dworze, idzie mi to z marnym skutkiem. Ewentualnie trzyma tego swojego nieodłącznego fajka na długość ręki i precyzyjnie wydmuchuje opary pod kątem prostym i mam to traktować jako ostateczne poświęcenie smile
  • kathley 17.01.14, 00:05
    One na szczęście mieszkają na dole a ja z mężem na górze. Tylko boje się tego bo już mnie "straszy" ze gdy tylko wróci z pracy to bedzie spędzać czas u mnie na górze.. W ostateczności jak nie pomoże prośba to będę się musiała z nia pokłócic bo właśnie ona jest z tych które katar czy kaszel to nie choroba. I twierdzi ze nawet jak bedzie chora to założy maskę i bedzie ok.. Nie wiem czemu nie dociera do ludzi to ze to dla dobra dziecka a nie mój wymysł..
  • misiekjasiek 17.01.14, 00:20
    Jak mąż zachoruje, niech idzie na dół do mamy na rosołek i trzyma ją żelazną łapą, żeby nie łaziła i roznosiła choroby.
    No, to teściową masz hardą. Taka jak moja. W ostateczności zawsze możesz zamknąć drzwi i nie wpuszczać chorej. Może teściowa nie choruje często i znudzi jej się opieka nad wnukiem, bo na razie to grozi ale wiesz... wpadnie na 5 minut, pociumka i wypadnie a Ty będziesz miała spokój. Na razie nie stresuj się teściową, niech sobie pogada na zdrowie. Dopóki mały jest w szpitalu, na nim skupiaj całą energię. Ewentualnie jak będzie chciała pomagać, zostawiaj jej naczynia do zmywania, pranie, prasowanie, mycie podłóg, gotowanie. Nawet o to proś smile Jak teraz straszy, że po pracy będzie do Was przychodzić non stop, mów: cieszę się, trzeba będzie posprzątać i ugotować, dziękuję, że teściowa/mama/pani chce mnie tak odciążyć. Weź ją sposobem a nie kłótniami, ten typ tak ma. Grunt to współpraca z mężem, dobra taktyka to dystansowanie się do sprawy i angażowanie męża w rozmowy z mamusią.
    Moja groziła najazdami a faktycznie chodziło jej o porobienie zdjęć, żeby mieć pokazówkę dla koleżanek. Dużo szumu a tak naprawdę 5 minut zainteresowania wnukami i potem ją tylko "głowa boli" wink
  • rewolka404 17.01.14, 00:16
    Smutne to, ze nie wszyscy chca zrozumiec...My nie mielismy jakis zalecen izolacyjnych, stosowalam te tylko zdroworozsadkowe, ale z tesciami tez walczylam big_grin Pierwsza wizyta u wnuka, ktory wazyl wtedy 2100 gr. Tesc wparowal w butach do pokoju Malego, oczywiscie bez mycia rak, nie pamietam czy kurtke zdjal. Wtedy nie mialam oporów, zeby lamac zasady savoir vivre. Powiedzialam, ze ma zdjac buty i wyjsc umyc rece, bo nigdy go juz do domu nie wpuszcze, bo naraza zdrowie i zycie mojego dziecka tongue_out Na szczescie mieszkamy sami, wiec sytuacja prostsza.

    Dzis na tvn style widzialam kawalek programu czy filmu o wczesniakach. Amerykanski byl na pewno. Pisze nie odnoszac sie do pytan autorki watku, zeby nie bylo. Oiom, wczesniak chyba jeszcze na rspi a moze juz na cpapie i to Malenstwo mogl odwiedzic straszy, okolo dwuletni brat. Przyznam sie, ze uznalam to za cudowne smile Tylko ja teraz mam myslenie matki dwulatka a nie wczesniaka z OIOMu wink
    --
    dlaniejadka.pl
  • misiekjasiek 17.01.14, 00:25
    Mój tata (mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, 5 bloków dalej) po przyjściu do nas mówił, że nie musi myć rąk, bo mył w domu przed wyjściem wink Nie rozumiał, o co mi chodzi z tymi klamkami, przecież nie dotykał?!?
  • carmita80 17.01.14, 17:49
    rewolka404 napisała:

    > Dzis na tvn style widzialam kawalek programu czy filmu o wczesniakach. Ameryka
    > nski byl na pewno. Pisze nie odnoszac sie do pytan autorki watku, zeby nie bylo
    > . Oiom, wczesniak chyba jeszcze na rspi a moze juz na cpapie i to Malenstwo mog
    > l odwiedzic straszy, okolo dwuletni brat. Przyznam sie, ze uznalam to za cudown
    > e smile Tylko ja teraz mam myslenie matki dwulatka a nie wczesniaka z OIOMu wink

    A dlaczego nie uznalas za cudowne? U mnie tez tak jest, rodzice i rodzenstwo moga byc na oddziale (oiom tez) bez ograniczen, dalsza rodzina i znajomi maja wyznczony czas odwiedzin, u nas o ile dobrze pamietam bylo to dwa razy na dzien z tym ze rodzic plus jedna osoba, zeby nie robic tloku. Maz i corka (wtedy 4 latka) zbaczyli malego nastepnego dnia, mnie zawieziono po cc a oni juz tam byli. Myslisz ze gdyby istnialo realne zagrozenie to nie byloby izolacji, spefjalnych srodkow? Jak widac na swiecie nie ma wariacji tylko dziala sie w oparciu o dowody. W pl sieje sie panike i wierzy w mity. Izolacja, maseczki i cuda wianki a wszystko to mozna o kant d...

    --
    Sytuacja z czerwca tego roku. Idą sobie dwie matki, jedna pcha rowerek z na oko trzyletnią dziewczynką, przygląda się jej uwaznie dłuższą chwilę i mówi do tej drugiej: "muszę jej chyba czapkę założyć, bo taki ma ten przedziałek goły".
  • macumi 17.01.14, 17:56
    Wytłumaczeniem może być też lepszy sprzęt, zauważ. Jak młoda była na oddziale, dostała jakiś super inkubator z kurtyna powietrzną, w 100% odizolowany od otoczenia, i jak zapytałam lekarza, czy moge do niej mówić, kiedy ma otwarte drzwiczki, to usłyszałam, ze mogę, bo tu jest kurtyna i wywiewa na zewnątrz.
    Ale niektóre inkubatory, łącznie z tym, w którym leżała, jak już dorosła do tych 1300 g, to były starocie.

    Ale pamiętam, ze francuski odpowiednik naszej fundacji Wcześniak doradzał i nieprzyprowadzanie rodzeństwa do szpitala (równiez ze względu na jego możliwy strach) i izolowanie po wypisie. Wręcz w broszurce, którą tłumaczyłam, było o tym, żeby znajomym powiedzieć "pardon" i nie zapraszać nikogo. Więc sorry, wolę wierzyć im, niż matce, która chore dziecko na antybiotyku do przedszkola wysyła, mimo że nie musi, bo w domu siedzi...
  • carmita80 17.01.14, 18:42
    macumi napisała:
    > Ale pamiętam, ze francuski odpowiednik naszej fundacji Wcześniak doradzał i nie
    > przyprowadzanie rodzeństwa do szpitala (równiez ze względu na jego możliwy stra
    > ch) i izolowanie po wypisie. Wręcz w broszurce, którą tłumaczyłam, było o tym,
    > żeby znajomym powiedzieć "pardon" i nie zapraszać nikogo. Więc sorry, wolę wie
    > rzyć im, niż matce, która chore dziecko na antybiotyku do przedszkola wysyła, m
    > imo że nie musi, bo w domu siedzi...

    akurat Francja, Hiszpania, Wlochy, Niemcy to jeszcze do niedawna niedawna byly kraje o najwiekszym uzyciu lekow w tym antybiotykow a EBM bylo w powijakach jak w pl. To sie zmienia od jakiegos czasu wiec duze szanse ze w nastepnej broszurce, ktora bedziesz moze miala okazje tlumaczyc beda juz inne wskazania.
    A propos antybiotykow to ich branie nie jest przeciwskazaniem do chodzenia dziecka do przedszkola, natomiast goraczka lub zle samopoczucie owszem, a sily witalne wracaja czesto juz po 1-3 dawkach. W czym wiec widzisz problem? Kolejne mity sie klaniaja?


    --
    Sytuacja z czerwca tego roku. Idą sobie dwie matki, jedna pcha rowerek z na oko trzyletnią dziewczynką, przygląda się jej uwaznie dłuższą chwilę i mówi do tej drugiej: "muszę jej chyba czapkę założyć, bo taki ma ten przedziałek goły".
  • macumi 17.01.14, 21:20
    Akurat Francja jest jednym z krajów, gdzie śmiertelnośc wcześniaków jest najmniejsza, więc nie praw dyrdymałów.

    > A propos antybiotykow to ich branie nie jest przeciwskazaniem do chodzenia dzie
    > cka do przedszkola, natomiast goraczka lub zle samopoczucie owszem, a sily wita
    > lne wracaja czesto juz po 1-3 dawkach. W czym wiec widzisz problem? Kolejne mit
    > y sie klaniaja?
    Organizm w czasie infekcji jest osłabiony, i nadwyrężanie jego sił może prowadzić do powiklań. po prostu. Wiesz, mi się wydaje, ze tak naprawdę to nie Twoja filozofia, tylko racjonalizacja dla wygodnictwa - w końcu chorym dzieckiem w domu się trzeba zajmować...
  • polaa27 17.01.14, 22:06
    Też mi śmierdzi ten pseudo "zimny chów" lenistwem na kilometr....

    Poza tym nie wiem jakim trzebabyć rodzicem, żeby chorujące non stop dziecko przez rok posyłać chore do żłoba?

    Jako 10 m-czniak poszedl do przedszkola a ja wrocilam do pracy. Pierwszy sezon jesienno-zimowy mial niekonczaca sie infekcje wirusowa, a wczesniej angine (na to mial antybiotyk) wirusowki nieczym nie leczone, zapalen oskrzeli po drodze kilka,

    Moje dziecko poszło do przedszkola w wieku 3 lat, chorowało mało, bo początki choroby wyłapywałam i chorował przede wszystkim w domu. Nie narażając siebie i innych dzieci. Dziś ma 5,5 roku i nie choruje prawie w ogóle. Jak na wczesniaka z takimi przejściami ma bardzo dobrą odporność. Jakoś nabył ją, mimo że nie narażałam go na niekończące się choroby i nie posyłałam chorego do przedszkola. Nie stosowałam ani metody zimnego chowu, ani chuchania i dmuchania, tylko zdrowy rozsądek i troskę rodzica. I odrobinę empatii, żeby wiedzieć, że non stop chorujące dziecko nie będzie dobrze czuło się pozostawione w żłobku, z gorączką, złym samopoczuciem, katarem, kaszlem czy osłabione lekami.
  • zbiszkopcik 17.01.14, 18:15
    Ja sie zastanawiam na co mi kawa na pobudzenie - nastepnym razem poczytam glupoty jakie wypisuje Carmita i siuuuu od razu oszczednosc na kawie...
    --
    Adaś (*) 2.10.2008r 36tc, 2400g, 54cm
    Zuzanna Marta 18.11.2010r 33tc, 1225g, 42cm
    Zofia Agnieszka 27.07.2012r 39tc 2630g, 50cm
  • mamaduo 17.01.14, 20:11
    co do straszego dziecka, to ja bym puszczala do pkola - zadbala o wieksza higiene i izolowala w trakcie infekcji. Dziecko 5 letnie (zdrowe!) ma raczej wyrobiona odpornosc i nie powinno znosic wszystkiego jak leci z pkola. jest domownikiem i tak samo moze przyniesc cos z pkola jak mama czy tata z pracy.
    Bardziej obawialabym sie obcych, rodziny, ktora nie przebywa z dzieckiem na codzien, oraz skupisk ludzkich.
    Co do ludzi - jak moje wczesniaki wychodzily ze szpitala, to siostra mojego M postanowila sobie przyjechac z mezem i dzieckiem do mamy (mieszkalismy u tesciowej wtedy). Co z tego, ze prosilismy zeby nie przyjedzala, ze dzieci chore. Siostrzyczka siedziala prawie dwa tygodnieuncertain
    dzieci byly zamkniete w pokoju i nikogo tam nie wpuszczalismy, tylko ja i maz, ale co przezylam to moje. Niestety egoizm i glupota ludzka nie zna granic uncertain

    --
    W. 07.02.2013 38 t.c. 3450g
    K. i J. 17.07.2008 31 t.c. 1720g i 1380g
    www.wczesniaki.blogspot.com
  • kathley 17.01.14, 21:20
    Powiem Wam ze juz sie za tydzien przekonam jak to u nas bedzie,bo przywoze mojego 5 kilogramowego Skarba do domu smile ( w koncu!)
  • a_n_ula 17.01.14, 21:49
    jestem mamą 3: mam starszego synka i dwójkę z 30 tc. Starszy chodził cały czas do przedszkola i do kiedy maluchy były malutkie (takie wiecie: łóżeczkowo -kanapowe), to młody ich niczym nie zaraził, ale pech chciał, że gdy miały 6 m-cy młody przywlókł wirusa RSV, bliźniaki nie szczepione, bo z dysplazją, ale za dojrzałe wink skończyło się szpitalem i do 3 roku życia ciągłym obturacyjnym zapaleniem oskrzeli, a starszak miał niewinnie wyglądający katar i kaszelek.
    teraz bliźniaki poszły do przedszkola i mnie krew zalewa jak przychodzę i słyszę, jak babcia odbiera wnuka i mówi: no ma katar i kaszel, ale nie ma gorączki, bo u moich to kończy się Ventolinem i Encortonem a wiem, że i tak są twardzielami, bo są dzieci, które chorują ciężej
  • passsoa85 18.01.14, 17:11
    Mała chodzi do przedszkola, w piątek zrobiłam jej babski dzień z mamą i braciszkiem i była bardzo zadowolona, generalnie robie jej codziennie czas tylko dla nas żeby nie czuła się odtrącona, za tydzień robię morfologię z rozmazem oby neutrofile się namnożyły ech
    mam nadzieje że to przejściowa musi tak być! nie ma innej obcji! mam sąsiadkę wcześniak 700 gram się urodziłą 40 lat temu i jest zdrowa i jest na dodatek nauczycielkąsmilesmile)

    moja rodzina wyrozumiała i nie naciskają z odwiedzinami a rodzice co mieszkają na dole przyszli zobaczyli i poszli, moja córka do nich lata codziennie ale jak narazie wszyscy zdrowi mam też kota ale został wyizolowany do dziadków, córka nie może go ddtykać

  • misiekjasiek 18.01.14, 19:48
    carmito masz rozdwojenie jaźni. I słabo wychodzi ci ściemnianie. Jeśli się nie pogubisz sama w swoich opowieściach, wytłumacz proszę kilka spraw. Na początek kilka cytatów:

    "Jako 10 m-czniak poszedl do przedszkola a ja wrocilam do pracy. Pierwszy sezon jesienno-zimowy mial niekonczaca sie infekcje wirusowa, a wczesniej angine (na to mial antybiotyk) wirusowki nieczym nie leczone, zapalen oskrzeli po drodze kilka, chyba z jednym bylismy u lekarza ale antybiotyku nie miak tylko ventolin na 4 dni na duszacy kaszel, do przedszkola chodzil z frekwencja 98% jak reszta dzieci tez dzielaca te same wirusy. To byla najlepsza szkola dla jego systemu immunologicznego, pozniej lapal juz cos z rzadka, dla przypomnienia organizmowi."

    W temacie o drenażu inaczej śpiewałaś:
    "Mlody uodpornil sie doskonale na wirusy w pierwszym sezonie w drugim jako dwulatek rzadko cos lapal, jedynie jako cwiczenie dla ukladu odpornosciowego i zwalcza sam bez jakichkolwiek lekow czy wizyt u lekarza."

    Kolejna ciekawostka w temacie o zapaleniu płuc z 2009:
    "Witam. Moj syn nigdy nie mial zapalenia pluc, od 10 m-ca zycia chodzi do
    zlobka/przedszkola, nie przechodzil tez powazniejszych infekcji oprocz 2xwirusa
    (w wieku 5 m-cy ur. i poltora roku)raz angina - kilka dni antybiotyk i to tyle,
    reszte drobnych katarkow czy kaszelkow do chorob nie zaliczamy i nawet nie
    leczymy, same przechodza."  w innym temacie „kilka dni antybiotyku” zamieniłaś na dokładne 10 dni i posyłanie na antybiotyku do przedszkola

    I znów 2009:
    :”Witaj! Moj synek ur.29 tydz oddany do zlobka w wieku 10 m-cy
    urodzeniowych, obecnie ma 26 m-cy, ma sie bardzo dobrze, w tym
    czasie powazniej chory byl raz na angine.”

    Takie drobne nieścisłości, mowa o kilku zapaleniach oskrzeli (bez leków, bez lekarza, skąd w takim razie wiadomo, że to zapalenie oskrzeli? A może zwyczajne przeziębienie z kaszlem?) w tym jedno leczone Ventolinem (W psikaczu? Do tego trzeba mieć tubę, skoro mowa o 1. roku życia. Nie wierzę, że posiadasz inhalator...) To oczywiście w 2014 roku, w 2009 nie wspominałaś o zapaleniach oskrzeli, czyżby pamięć po latach była lepsza? Raz to jest „niekończąca się infekcja wirusowa”, innym razem „bez poważniejszych infekcji oprócz 2xwirusa”.

    O, tutaj dopiero jest ciekawie! Jeszcze rok temu twierdziłaś, że:
    " Moj maluch w pierwszym sezonie jesienno-zimowym mial ciagle infekcje wtedy byl w wieku 12-18 m-y i mial duszacy kaszel, swisty i rozniste, zalecono pomoc ventolinem wlasnie przy takim kaszlu i tylko 2-3 dni, zazwyczaj pomagalo ale nie oznaczalo to ze mial astme, bo wyrosl z chorob i juz od drugiego roku zycia nie miewal tego zreszta obserwacje i zapisywanie ich w dzienniku tez nie potwierdzily.”

    To bardzo ciekawe, nie znalazłaś czasu aby pójść z chorym dzieckiem do lekarza ale znalazłaś czas na konsultacje odnośnie astmy (?) i prowadzenie dzienniczka (?). Czy to nie jest przykład skrajnej głupoty i przewrażliwienia, skoro dzieciak nie chorował i mógł spokojnie chodzić do przedszkola z rozwianym włosem po basenie a Ty, jako nadgorliwa matka produkowałaś jakieś beznadziejne wpisy w dzienniczku podejrzewając u niego astmę? Odradzasz rodzicom takie praktyki, dlaczego sama podejmowałaś takie czynności bez podstaw?
    Nieodmiennie fascynuje mnie Twoja rozległa wiedza na temat astmy, grypy, zapalenia płuc, chociaż nie masz podstaw do opisywania własnych doświadczeń, skoro… skoro Twoje dziecko nie przechodziło tych chorób. Twoje wypowiedzi to zaledwie teoria, czyli jesteś mądra tylko na podstawie własnych wyobrażeń i nie masz prawa wypowiadać się na temat tego, czy izolacja/środki zapobiegawcze/leczenie farmakologiczne jest uzasadnione, bo nie masz o tym po prostu pojęcia.
    Przykład teorii, jednej z wielu? Proszę:
    „Wyobraz sobie, ze owszem, u wiekszosci dzieci w pierwszym sezonie przedszkolnym to normalne. Infekcje sa ciagle, bo czasem trudno zauwazyc przerwe miedzy jedna a druga bo jedna sie konczy a druga zaczyna. Najwieksza kuluminacja przypada na kilka miesiecy jesienno-zimowych i to zazwyczaj pierwszy zeson choroby stad te 8-13 infekcji rocznie, ktore sa norma u dzieci przedszkolnych czesto zdarza sie w ciagu kilku miesiecy. Nie widze powodu aby kisisc w domu tygodniami dziecko, ktore nawet majac antybiotyk czuje sie dobrze, nie widza powodu lekarze ani inni rodzice.”
    Hm. RAZ Twoje dziecko miało antybiotyk (przy anginie) i tylko RAZ posłałaś je do przedszkola a rozmowy prowadzisz z poziomu doświadczonego rodzica, dla którego antybiotyk nie stanowi żadnego problemu… no nie stanowi, bo go nie podawałaś. Jeśli JEDNO doświadczenie z antybiotykiem skłania Cię do stanowczych założeń, że dziecko może sobie normalnie funkcjonować – to Twoja sprawa. Ale głoszenie tego publicznie i powtarzanie za każdym razem, kiedy się tutaj pojawiasz pomimo braku doświadczenia w tym temacie to świadome wprowadzanie innych rodziców w błąd. Oby nikt nie korzystał z Twoich złotych rad, bo piszesz wyjątkowe bajki o bardzo wysokim poziomie totalnego idiotyzmu.

    Masz ZEROWE pojęcia na tematy, o których tutaj piszemy i Twoje wypowiedzi to wyssany z palca bełkot. Rozumiem, że rozbieżność w postach to kwestia nazewnictwa, zatem nazywasz zapalenia oskrzeli infekcjami wirusowymi, które nie wymagają leczenia, pojęcia nie masz, jak może wyglądać POWAŻNE zapalenie oskrzeli z silną obturacją, bo prawdopodobnie spotkałaś się z namiastką takiej infekcji RAZ, kiedy podawałaś Ventolin. Głosisz swoje hasła stanowczo i z pewnością, jednak jesteś tak niewiarygodna, że to aż bije po oczach.
    Twoje skłonności do konfabulacji i usadzania się na stanowisku specjalisty od poważnych chorób dziecięcych, którym NIE JESTEŚ odkryłam jakiś czas temu ale ugryzłam się w język, bo szkoda było klawiatury.
    Jednak w tym temacie próbujesz udowodnić, że matki i lekarze w Polsce mają z głową, są głupi, niedouczeni i część chorób dzieci sami generują, m.in. izolacją. Sama jesteś głupia, nie masz podstaw do wypowiadania się, bo nigdy nie byłaś i nie jesteś matką dziecka chorującego PRZEWLEKLE. Masz wcześniaka, który urodził się bez poważniejszych komplikacji, zdrowego, silnego, statystyczny dzieciak a podnosisz głos i siejesz zamęt jakbyś przeszła z nim całe morze chorób i z takiego punktu widzenia próbujesz się wypowiadać.
    Większość osób na tym forum wie, kim jesteś i jaki poziom reprezentujesz ale z ogromną przyjemnością produkuję ten post w celach edukacyjnych, jak nikłe doświadczenie i jaką wyłącznie teoretyczną (błędną) wiedzę na ww. posiadasz. I będę go powielać za każdym razem, kiedy przyjdzie ci jeszcze do głowy odwlekać matkę chorego dziecka od przestrzegania zaleceń lekarskich.
    Podobne bzdury głosisz w tematach o rehabilitacji dzieci przedwcześnie urodzonych i próbujesz wciskać ten swój wybujały kit, jakoby Polacy przesadzali również w tym temacie, chociaż też Twoje doświadczenie w tej dziedzinie jest mizerne i wywołuje u większości uśmiech pobłażania na twarzy. Zlituj się i przestań siać te pierdoły wśród rodziców, którzy mają problematyczne dzieci i problemy, z którymi Ty się nie spotkałaś. Ale to, że o tym nie masz pojęcia nie znaczy, że te problemy nie istnieją i są wymysłem głupich polskich matek i niedouczonych lekarzy.
    Pozdrawiam wszystkich, którzy kiedykolwiek wzięli posty carmity na serio i zastosowali się do jej cudownych rad.
    LECZCIE SWOJE DZIECI, SŁUCHAJCIE LEKARZY, PODAWAJCIE LEKI I JEŚLI LEKARZE MÓWIĄ O IZOLACJI – STOSUJCIE JĄ.
  • macumi 18.01.14, 20:06
    Z czasem pamięć zawodzi, więc dałoby się pewnie znaleźć nieścisłości w tym, co wypisuje każda z nas, ale zwróciłaś uwagę na bardzo istotny fakt: Carmita wypowiada się jak doświadczona matka, ale z tego, co pisze, raz w życiu podała antybiotyk, po czym zaraz posłała dziecko z anginą do przedszkola. Nie przejmowała sie też tym, że dziecko posyłane z choróbskiem do przedszkola chorowało non stop, tak że nie było widać przerwy między infekcjami. Mówimy tu o kimś, kto z tego, co pisze, pracuje w domu, a jednak woli dziecko posłać chore do przedszkola, mając gdzieś to, jak się czuje, czy zarazi inne dzieci i czy nie dopadną go ewentualne komplikacje.

    Trzeba było to napisać, ku przestrodze tym, które dałyby się uwieść jej pewnosci siebie - za tą pewnością siebie nie stoi bynajmniej wiedza czy doświadczenie.
  • passsoa85 18.01.14, 20:17
    ech z jednej strony chciałabym jak carmita wieć tak zdrowego wcześniaka nie wiem czy to wogóle możliwe...podobno wcześniak nie może iść do żłobka tak przeczytałam w poradniku wcześniaka ze szpitala a wy posłały ście?
  • macumi 18.01.14, 20:26
    > ech z jednej strony chciałabym jak carmita wieć tak zdrowego wcześniaka nie wie
    > m czy to wogóle możliwe...
    Jak to niemożliwe? smile Moja panna, przełom 30 i 31 t.c., 1200 g, niedotleniona, z infekcją wrodzoną, 3/4/4 punkty apgar, dwa wylewy III stopnia to dziś zdrowa sześciolatka, o taka: http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/tb/cb/m14i/ehRpkct35GAijdHoMA.jpg

    Ale chuchać i dmuchać na początku trzeba, dogonienie rówieśników też zajmuje trochę czasu i trzeba w tym pomóc, czy to stymulacją, czy rehabilitacją... No niestety, Twoje macierzyństwo nie będzie jak z bajki, ale dla Twojego synka wcześniactwo to nie wyrok, to tylko trudny start.

    I tak, ja do żłobka nie posłałam. Zresztą, żłobek to przechowlnia, w tym wieku dzieci nie potrzebują jeszcze przebywać z innymi dziećmi, a już szczególnie tyle godzin. Będziesz musiała wymyslić inne rozwiązanie.
  • passsoa85 18.01.14, 20:34
    Jaka śliczna dziewczynkasmile dziękuje za słowa otuchy wiem że mają gorszy start i ten strach pomieszany z radością przerażeniem takie to wszytko zero jedynkowe ...

    do żłobka nie pośle albo niania albo teściowasmile jeśli się zgodzi oczywiście




    macumi napisała:

    > > ech z jednej strony chciałabym jak carmita wieć tak zdrowego wcześniaka n
    > ie wie
    > > m czy to wogóle możliwe...
    > Jak to niemożliwe? smile Moja panna, przełom 30 i 31 t.c., 1200 g, niedotleniona,
    > z infekcją wrodzoną, 3/4/4 punkty apgar, dwa wylewy III stopnia to dziś zdrowa
    > sześciolatka, o taka: http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/tb/cb/m14i/ehRpk
> ct35GAijdHoMA.jpg
    >
    > Ale chuchać i dmuchać na początku trzeba, dogonienie rówieśników też zajmuje tr
    > ochę czasu i trzeba w tym pomóc, czy to stymulacją, czy rehabilitacją... No nie
    > stety, Twoje macierzyństwo nie będzie jak z bajki, ale dla Twojego synka wcześn
    > iactwo to nie wyrok, to tylko trudny start.
    >
    > I tak, ja do żłobka nie posłałam. Zresztą, żłobek to przechowlnia, w tym wieku
    > dzieci nie potrzebują jeszcze przebywać z innymi dziećmi, a już szczególnie tyl
    > e godzin. Będziesz musiała wymyslić inne rozwiązanie.
  • misiekjasiek 18.01.14, 21:11
    Carmita MA zdrowego wcześniaka:
    "Przyklad mojego synka - ur, w 29 tyg.1300g, zdrowy, w inkubatorze ok. 3-4 tyg."
    "Syn ur. w 29 tyg. 1300g brak retinopatii, tlen 24h, w szpitalu ok. 1.5 m-ca"
    Chociaż w 2009 r. zdawała sobie sprawę, że są również CHORE wcześniaki:
    "Witajcie! Synek urodzony w 29 tyg z waga 1300g, zdrowy. Nas na
    szczescie ominelo wiele wczesniaczych problemow, ktore niestety
    dopadaja wiele +dzieci."

    Nie ma więc podstaw do wypisywania tych bzdur.
    Podejrzewam też, że tak samo jak ma nikłe pojęcie na temat dzieci przewlekle chorych oddechowo, tak nikłe pojęcie ma na temat podejścia i zaleceń lekarzy wobec wcześniaków Z PROBLEMAMI w Wielkiej Brytanii.
    Wygłasza opinie "tutaj robią tak i tak", "puszcza się dzieci", "nie dmucha się i nie chucha" i robi to tylko i wyłącznie na podstawie swoich mizernych osiągnięć w tej dziedzinie.
    Zdrowy wcześniak carmity wyszedł ze szpitala bez zaleceń, bo ich nie potrzebował, nie było to dziecko podlegające specjalnej opiece. Ale to nie znaczy, że w UK wszystkie wcześniaki wychodzą ze szpitala jak gdyby nigdy nic, tamtejsi lekarze nie znają terminu izolacja, pulmonolodzy nie mają co robić, bo tamtejsze dzieci poważnie nie chorują. To bujda na resorach, bajeczka wyssana z palca, powtarzana z uporem maniaka.
    Oczywiście cały świat idzie do przodu, tylko Polska jest na szarym końcu z tym swoim nudnym dmuchaniem na zimne. Szkoda tylko, że książka "Wcześniak. Pierwsze 6 lat życia" traktująca o wszystkich problemach, pełna wskazówek i zaleceń mało różniących się od standardów polskich NIE ZOSTAŁA napisana w Polsce.
    Carmita jako mędrca ocenia standardy francuskie nie mając o nich zielonego pojęcia, pod każdą wypowiedź podpinając jako przykład swojego zdrowego syna, który prawdopodobnie nawet nie leżał na oddziale INTENSYWNEJ terapii, bo takiej nie potrzebował. Dam sobie rękę uciąć, że nie została wpuszczona na intensywną, moszcząc się wygodnie do kangurowania z połową rodziny na zwykłej sali dla bezproblemowych wcześniaków, ale zachowuje się tak, jakby spędziła pół życia za drzwiami, za które nie miała nawet wstępu.
    Drogie panie, carmita nie wie, jak wygląda respirator i nie ma zielonego pojęcia o tym, jak funkcjonuje wcześniak z dysplazją oskrzelowo-płucną, jak wygląda codzienne życie dziecka z poranionymi płucami mozolnie wracającego do zdrowia, nie wspominając już o reszcie chorób.
    I bardzo dobrze, że tego nie doświadczyła, to fantastycznie, że jej wcześniak z 29 tygodnia tak fajnie sobie poradził. Oby same takie wcześniaki rodziły się na całym świecie, wtedy złote rady carmity staną się rzeczywistością i normą. Tymczasem rzeczywistość jest inna.

    Passsoa
    Ty masz w tej chwili chorego, wymagającego specjalnej opieki syna.
    Musisz ciężko pracować na to, żeby mały miał doskonałe warunki do rekonwalescencji. Nie masz na nic gwarancji, nie wiesz, jak potoczą się jego losy. Ważne jest to, co jest dzisiaj, liczy się każdy następny dzień i póki co tym żyj. Przyjdzie dzień, kiedy podsumujesz te wysiłki i zobaczysz, jak Twój syn sobie poradził, ale to nie jest myślenie na teraz.
  • misiekjasiek 18.01.14, 21:18
    Sorry, passsoa, pomyliłaś mi się z kathley.
  • kathley 18.01.14, 21:59
    Misiekjasiek zgadzam sie w 100% z Tobą.
    Lekarze uratowali mojego synka,walczyli o jego zycie i nie widze nawet powodow bym miala ich nie sluchac i nie stosowac sie do ich rad i zalecen.
  • alicjontko 19.01.14, 01:29
    Hej,
    mam córkę, która ma skrajną neutropenię.
    Najpierw coś chciałam sprostować- neutropenię można zdiagnozować na podstawie samej morfologii. Nie jest prawdą, że neutropenię diagnozuje się poprzez biopsję czy trepanobiopsję szpiku. Neutropenia nie jest sama w sobie chorobą, może być ona wynikiem innej choroby bądź innych czynników, np leków. Biopsję czy trepanobiopsję wykonuje się po to aby potwierdzić bądź wykluczyć choroby/uszkodzenia szpiku, które mogą być odpowiedzialne za neutropenię.
    Do rzeczy:
    Moja córka miała neutropenię po urodzeniu -podczas pobytu na Intensywnej Terapii, leczona Neupogenem, miała przetaczaną krew kilka czy nawet kilkanaście razy. Nikt nie jest w stanie stwierdzić dlaczego wtedy miała neutropenię, prawdopodobne jest to, że był to wynik infekcji wrodzonej- parwowirusa B19 ( z tego powodu również hipotrofia oraz przedwczesny poród).

    Po wypisie ze szpitala neutropenii nie miała, natomiast zaraz wylądowała znowu w szpitalu- miała ostrą reakcję na zapodane pod koniec pobytu w pierwszym szpitalu szczepienie p/gruźlicy. Diagnozowanie w poradni immunologicznej (Prokocim)- hypogammaglobulinemia. Kilkakrotnie miała przetaczane immunoglobuliny.
    Po drodze inna diagnoza- padaczka. Istotna w tej historii bo musi codziennie brać leki, te leki również mogą wywołać neutropenię.
    Neutropenia ponownie pojawiła się równo rok temu, córka miała wtedy niespełna 3 lata. Taka na poziomie 2% neurofilów. Później bywało nawet 0%.
    Poradnia hematologiczna w Prokocimiu. I czekanie- w którą stronę to pójdzie. O koszmarze tego zeszłego roku aż nie mam ochoty pisać. Generalnie stwierdzono, że tak skrajna, przewlekła neutropenia nie może być wywołana lekami przeciwpadaczkowymi, we wrześniu wykonano biopsję i trepanobiopsję szpiku żeby wykluczyć najgorsze rzeczy. Chwała Bogu badanie nie wyszło źle ale niestety też nie wyszło dobrze. W przyszłym tygodniu udajemy się na oddział onkologiczno-hematologiczny w Prokocimiu na badania kontrolne.

    Wracając do Ciebie i Twoich pytań- z mojego rozeznania (a miałam czas i powody by zrobić research) - poradnia hematologiczna w Prokocimiu jest naprawdę dobra.
    Słuchaj lekarzy.
    Powiedziano CI, że prawdopodobnie u Twojego dziecka sprawa jest przejściowa- jeśli mogę coś powiedzieć z moich doświadczeń w temacie- będących wynikiem wielu rozmów z rodzicami i długich godzin czytania o neutropenii- neutropenia wrodzona bardzo często, bardzo bardzo często smile właśnie mija. A Jeszcze mówimy o wcześniaku. Tutaj naprawdę trzeba wierzyć, że lada moment wyniki się poprawią smile.

    CO do Twojego pytania o izolację i o starszą córkę- zaufaj lekarzowi hematologowi. Bo to on widzi dziecko, ma komplety badań- nie my.
    Ja Ci mogę napisać co ja bym zrobiła- na podstawie moich doświadczeń. Mając możliwość nieposyłania córki do przedszkola- nie posyłałabym. Zauważ, że w Waszym przypadku to naprawdę może być kwestia tylko kilku miesięcy. Po pierwsze- zobaczysz jak Młody reaguje na choroby itd- bo prawda jest taka, że nie wyniki badań są najważniejsze- najważniejszy jest obraz dziecka- i o tym każdy lekarz Ci powie, hematolog również smile. Pod drugie- wyniki mogą się poprawić już niedługo, jak pisałam wyżej.
    Moja córka jest izolowana. Nie spotyka się z dziećmi przedszkolnymi i szkolnymi w okresie jesień-zima-wiosna. Ograniczeń jest mnóstwo, jak złamię coś to robię to na własną odpowiedzialność, niestety.
    Piszesz, że mąż może też czymś zarazić bo pracuje- no jasne. Dziecko może się wszędzie czymś zarazić (chociażby kurde Prokocim czy inny szpital gdzie Twoje dziecko ma wizyty kontrolne)-chodzi o to, żeby ryzyko zminimalizować.
    No to się rozpisałam, jak chcesz o coś jeszcze zapytać to pytaj. Ja trzymam kciuki za Twojego syna i za dobre wyniki podczas kolejnego badania- jest bardzo prawdopodobne, że za jakiś czas wszystko będzie dobrze. smile
    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • passsoa85 19.01.14, 12:44
    Hej

    Dziękuje za posta i życzę zdrówka, trzymam kciuka za małą z całego sercasmile

    u nas było tak: jak się urodził miał 9500 leukocytów potem mu spadło do 3500,3800,7400,9100,6100,5000 (po drodze dwa razy miał toczoną krew)

    na koniec czyli na wyjśćie po 54 dniach
    leukocyty 5400 a neutrofile 13%
    w czwartek robie kontrolną morfologię nic mnie tak nie stresuje jak ten wynik
  • alicjontko 21.01.14, 01:42
    Badania w czwartek w Prokocimiu? My tam będziemy, chcesz się spotkać?
    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • passsoa85 21.01.14, 09:51
    hEJ

    kREW robie u siebie a w Prokocimiu będę w piątek u okulisty,skad jesteś?



    alicjontko napisała:

    > Badania w czwartek w Prokocimiu? My tam będziemy, chcesz się spotkać?
  • alicjontko 21.01.14, 14:16
    Szkoda, mam nadzieję, że nas w piątek już nie będzie w Prokocimiu bo szczerze mówiąc nie znoszę tego miejsca i już jestem chora z nerwów, że tam się wybieramy.
    Jestem z Krakowa. Jeśli synowi nie poprawią się wyniki i jak będziesz chciała porozmawiać o neutropenii to nie ma sprawy, możemy się też umówić poza szpitalem, nawet sympatyczniej wink.
    No ale oby początek tego roku był dla nas dobry, oby wyniki i Twojego syna i mojej córki po prostu się diametralnie poprawiły. Niech będzie już po prostu dobrze...
    I moja rada, wynikająca z doświadczenia- słuchaj hematologa. Lekarze innych specjalizacji najczęsciej nie posiadają dostatecznej wiedzy i doświadczenia i potrafią nieźle panikować i nastraszyć. Nie będę się wdawać w szczegóły bo nawet nie za bardzo potrafię o tym pisać, no i mam nadzieję, że nie będziesz musiała słuchać o żadnych szczegółach big_grin.
    Będzie dobrze smile.

    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • passsoa85 22.01.14, 12:19
    Ja też mam nadzieję że wyniki będą lepsze, jutro będę wiedziała bo robię rozmaz krwi, na pewno się odezwę, w piątek mamy wizytę o okulisty a hematologa dopiero 24.02.
    życzę powodzenia i proszę napisz jak wam poszło
  • passsoa85 23.01.14, 13:22
    Witajcie

    Dzisiaj zrobiłam morfologię z rozmazem LEUKOCYTY były 5400 dzisiaj 6400, neutrofile były 13% jest 20% wierze że idzie w dobrym kierunku , trzymajcie kciuki
  • passsoa85 27.01.14, 14:46
    alicjontko napisała:

    > Szkoda, mam nadzieję, że nas w piątek już nie będzie w Prokocimiu bo szczerze m
    > ówiąc nie znoszę tego miejsca i już jestem chora z nerwów, że tam się wybieramy
    > .
    >

    hej co u was jak wizyta w prokocimiu?
  • alicjontko 27.01.14, 16:19
    Super, że wyniki lepsze smile U nas też lepiej - 13%, chyba pierwszy wzrost od roku smile Zaczynam pozytywniej patrzeć na sytuację smile.
    Do usłyszenia przy kolejnych kontrolach, oby już tylko były pozytywne wieści!!
    A jak okulista?
    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • passsoa85 28.01.14, 10:27
    rewelacja! cieszę się bardzo że granulki idą do góry, jakoś razem nam poszły oby szybowały aż do nieba, kontrolę u hematologa mam w lutym a Ty? może się spotkamysmile

    ja mam jeszcze przed tą wizytą zrobić dwie kontrolnę morfologię mam nadzieję żę wyjdą dobrze
  • passsoa85 28.01.14, 12:07
    super ciesze sie! oby granulki szybowały w góre aż do nieba, my wizyte w poradni memo mamy w lutym do tego czasu robimy co 2 tyg kontrolne morfologe oby wychodziły ok

    kiedy masz nastepna wizyte/?

    czy twój malusze częsciej choruje przez to że ma nizsze neutrofile?
  • alicjontko 29.01.14, 14:56
    Hej,
    my do Prokocimia za miesiąc chyba idziemy, potem w kwietniu do gastroenterologa.
    Pytasz o chorowanie- trudno jest odpowiedzieć na to pytanie bo jednak córka była konsekwentnie izolowana, przy każdym odstępstwie od zasady (spotkanie z dziećmi przedszkolnymi) zaraz coś łapała. Głównie zapalenia ucha miewa. I układu moczowego. Przy tak silnej neutropenii problem jest, żeby "byle co" nie przerodziło się w coś bardzo poważnego. Przy okazji szycia (rozwalona broda) dostała profilaktycznie antybiotyk. Przy okazji zakażenia dróg moczowych- hospitalizacja (bo się lekarze bali). Jak te hospitalizacje przebiegały to inna sprawa- jak np trafiła na salę z dziećmi z zapaleniem oskrzeli i rotą to ją na własną odpowiedzialność wypisywałam (lekarze również się ze mną zgadzali, trzymali np łóżko dla niej przez następne 2 dni- gdyby w domu coś złego się działo).

    Jest szansa, że u niej szpik dojrzeje do tego 4 roku życia i będzie już ok, tego się trzymamy smile.

    Najważniejsze, że i u niej i u Twojego jest tendencja wzrostowa smile. Pozdrawiam smile

    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • passsoa85 29.01.14, 17:57
    a powiedz mi szpik dojrzewa do 4 roku życia? dlatego że się urodziła za wcześnie? pytam z ciekawości...też mam wizytę za miesiąc dokładnie 25.02.14 więc jakbyś też w tych okolicach była możemy się spotkać...

    ja teraz jestem mega przeziębiona katar, kaszel ogólnie masakra chodzę w masce, nie całuje małego mam nadzieję że się nie zarazismile

    byle do wiosny pójdziemy do lasu i będziemy tam siedzieć cały dzieńsmilesmilesmile
  • alicjontko 29.01.14, 21:35
    Nie, wiem jak dojrzewa szpik. U AL. u biopsja i trepanobiopsja pokazała nieprawidłowości w szpiku ale może się to zmienić, z czasem. I mam nadzieję, że się zmienia bo wyniki lepsze.
    Z tego co słyszałam w szpitalu to też bywa tak, że neutropenie występują (coraz częściej ale możliwe, że dlatego bo są częściej diagnozowane) u dzieci przed 3 rokiem życia, mijają do 3 urodzin.
    Przyczyn może być wiele- w poradni hematologicznej, przy utrzymującej się neutropeni najpierw bada się krew na okoliczność wirusów, potem chorób autoimmunologicznych, na końcu wykonuje się biopsję czy biopsję i trepanobiopsję szpiku- oczywiście tak jest jeśli dziecko nie wykazuje wyraźnych objawów mega poważnej choroby- np białaczki.
    Nie wiem co jest ( i czy jest powód) choroby u Alicji, może wodzone zakażenie, może wcześniactwo, może coś innego. Cały poprzedni rok był mega trudny dla mnie, dla nas, były podejrzenia najgorszego, jak otrzymaliśmy wyniki to była sugestia leczenia jak jej nie minie do 4 urodzin, leki b. inwazyjne, skutki uboczne spore itd). Na razie cieszę się, że jest lepiej i zaczynam wierzyć w to, że już będzie tylko lepiej.
    Wizytę mamy w marcu. Ale może uda nam się kiedyś spotkać bo bywamy w Prokocimiu, jeszcze immunolog o którym zapomniałam, wrr.
    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • alicjontko 29.01.14, 21:37
    Pierwsze słowo to "nie wiem" oczywiście smile
    --
    Alicja, 11 kwietnia 2010, 31tc, 930g, 38cm.
  • passsoa85 30.01.14, 19:27
    też mam poradnie immunologiczną ale dopiero w kwietniu, robili nam jakieś badanie z krwi jakiś gen nie wiem dokładnie a wogóle to ile powinno być tych neutrofili procntowo żeby było dobrze?
  • gosianuni 07.02.14, 18:15
    Witam !Mam corke z wrodzona neutropenia ,corka ma dwa latka I do tej pory nie byla szczepiona,poniewaz bardzo sie boje szczepic .Lekarze bardzo naciskaja na szczepienia,ale w jej stanie sie bardzo boje,Prosze napisac co o tym myslicie I czy ktos mial podobny problem?
  • passsoa85 09.02.14, 12:51
    jak niskie macie neutrofile? jest w sieci forum o neutropenii możesz tam zaglądnąć...
    skoro lekarze chcą szczepić to ja bym szczepiła bo jak was dopadnie któraś z tych chorób co się szczepi to dopiero problem,
  • gosianuni 09.02.14, 21:20
    Neutrofile sie wachaja od zera kiedy jest chora do 1.7 kiedy jest zdrowa ,wtedy lekarze mowia ze jest ok.Moja corka ma wrodzona neutropenie I kiedy byla mala objawy byly co dwa,trzy tygodnie,przewaznie byly to ropne krosty na skorze I twarzy,na jezyku I po tych krostach pozostawaly blizny,pozniej bylo czesto zapalenie ucha z wysiekiem!teraz I'm starsza tym lepiej !ale interesuje sie juz dlugo tematem szczepien I bardzo niepokoja mnie statystyki powiklan poszczepiennych,ponadto mam kilku znajomych,ktorzy maja dzieci okaleczone przez szczepionki,m in autyzm.Temat bardzo trudny I decyzja takze.
  • anias2000 09.02.14, 21:28
    Gosianuni,
    nie daj sobie wmówić, że autyzm jest jest od szczepionek! Wiem, że na kilku forach tak właśnie przez aklamację okrzyknięto, ale nic to wspólnego z autyzmem nie ma.
    autyzm się ma i już, jak niebieskie lub brązowe oczy.
    Również mam dziecko z autyzmem - tylko że on taki się urodził. I nie jest żadnym kaleką! Jest inteligentnym młodym człowiekiem - nie żadnym kaleką.
  • anias2000 09.02.14, 21:41
    Nie chcesz to nie szczep, Twoja sprawa, Twoja decyzja.
    Moim zdaniem jak już przeciwnicy szczepionek tak zacnie się zorganizowali to niech jeszcze dokończą dzieła, zorganizują sobie szkoły i przedszkola dla pociech i tam je edukują z daleka od innych szczepionych.
    Natura sobie szybko z nimi poradzi. Póki co korzystacie z tego, że większość populacji jest szczepiona i jedziecie na jej odporności.
  • gosianuni 10.02.14, 10:58
    Ja nie chcialam nikogo w za den sposob urazic tylko mam obok siebie znajomych co tak twierdza ,ze dziecko rozwijalo sie dobrze a po szczepieniu calkowicie sie zmienilo.TAk twierdza rodzice.Po prostu jest to trudna decyzja I chcialam sie kogos poradzic.Poniewaz w szczepionkach sa jeszcze dodatkowe skladniki ktore as toksyczne jak rtec,aluminium I formaldehyd ktore nie sa obojetne dla naszego organizmu.I sklad szczepionek jest dla mnie niepokojacy
  • anias2000 10.02.14, 11:33
    Poniosło mnie jak przeczytałam o okaleczonych dzieciach... Po kilku latach przedstawiania logicznch argumentów dotyczących szczepień i ich wpływu na autyzm nerwy mi puściły...
    Co jakiś czas pojawia się tutaj jakaś mama z problemem czy szczepić (?) i rewelacjamiu typu jakie to szczepienia są szkodliwe i jak zabijają nam dzieci... Problem nie jest nowy.

    Jeżeli chodzi o wpływ szczepionek na autyzm to jest to stara teza odparta badaniami naukowymi. Tak jak Ci napisałam autyzm się ma. Z nim się rodzimy. Niestety pierwsze objawy autyzmu są bagatelizowane i nie łączone z zaburzeniem, choć występują już od początku życia. Rodzice najczęściej orientują się że coś jest nie tak jak przychodzi pierwszy autystyczny regres - zwykle w drugim roku życia. I akurat wtedy wypada nam niesczęsne MMR. To jest po prostu zbieżność w czasie. nic więcej.

    Rtęci w szczepionkach mniej niż w porcji morskiej ryby i w dodatku łatwo się z organizmu wydala w przeciwieństwie do tej rybnej, która wiąże się i do wydalenia jest trudniejsza.

    Autyzm przeraża, mimo licznych kampanii społecznych, wciąż jawi się jako tajemnicza choroba, która wydziera światu zdrowych ludzi, by odizolować ich i zamknąć w swoim świecie. Stereotypy są bardzo krzywdzące. Tak naprawdę etiologia - pochodzenie tego zaburzenia nie jest do końca znane - wciąż trwają badania, które przynoszą różne bardziej lub mniej prawdopodobne tezy. Te udowodnione naukowo to podłoże genetyczne i krótko mówiąc "słaba biologia" - zaburzenia okołoporodowe, trudny start, przedłużające się hospitalizacje.

    Niemniej część rodziców za wszelką cenę chce zwalić winę na szczepionki jako wszelkie zło tego świata. Pomaga w tym bardzo pochodzący z USA nurt medyczny DAN. Więcej - cały przemysł DAN. Opiera się właśnie na założeniach, że dzieci cierpią, bo są zatrute metalami ciężkimi, należy je więc odtruć. A do tego potrzeba drastycznej diety i kosztownych sprowadzanych z USA suplementów. Leczenie u tych specjalistów skutecznie czyści kieszeń rodziców (znam takich, którzy spłacają zaciągnięte na ten cek kredyty). Tu tak naprawdę nie liczy się dziecko tylko pieniądze, które można wyciągnąć od zdesperowanych rodziców, którzy by ocalić potomka są w stanie zapłacić każde pieniądze każdym kosztem.

    Napisałam to w skrócie, żebyś miała pojęcie jakie mechanizmy stoją za podsycanymi w rodzicach obawach przeciw szczepionkom. Lęk i obawy są zawsze. Nigdy nie będziesz mieć pewności że NOP nie wystąpi, ale miej świadomość, że to nie NOP wywołuje autyzm. Zmniejszasz ryzyko NOP szczepiąc całkowicie zdrowe dziecko, nie mające kontaktu z chorującymi. Jeżeli masz wątpliwości możesz starać się o odroczenie u neurologa.

    Moje dziecie również miało i ma obniżoną odporność. Szczepiliśmy według kalendarza. Co więcej mieliśmy zalecone dodatkowe szczepienia właśnie ze względu na obniżoną odporność.
    Po zczepieniach nic się nie działo - nie licząc wrzasku i nieutulonego płaczu, ale towarzyszy on każdej ingerencji w ciało mojego malucha. Zaszczykowi, pobieraniu krwi itp.
    A autystyczny to on był od samego początku, tylko przypisywałam to wcześniactwu i dawałam czas - może wyrośnie. Nie wyrósł... Ale sczepieniom nic do tego.

    Pozdrawiam serdecznie. Sorki, że tak wcześniej naskoczyłam
  • freesiak 19.04.14, 22:08
    GOSIANUNI proszę o kontakt na maila dinky25@gmail.com
    Mój synek również ma ciezka wrodzona neutropenie. Zaczelismy szczepienia.
  • gosianuni 26.05.14, 19:56
    Witam chciałabym sie zapytać czy wie ktoś coś na temat przyjmowania prebiotykow przy dziecku ,które ma neutropenie,czy jest to bezpieczne czy moze zaszkodzić ?
  • macumi 27.05.14, 10:43
    Spytaj lekarza.
  • nnicoll 11.02.14, 13:20
    Hejka
    Jestem mamą wcześniaka 31 tydz 1470g ur 10.2011. W momencie narodzin starszy 4 latek w domu (przedszkolak). Spotkał nas wylew II st wzmożone napięcie, infekcja po porodzie 12 dni antybiotyk bardzo długo naświetlany kiepska morfologia. żółtaczka utrzymywała się 3 miesiące przez co lekarze bali się o wątrobę. Czytając twój post ,, rozterki mamy......... powiem Ci tak - drżałam o każdę kichnięcie starszego ze malutki złapie zaraz jakąs infekcje przyniesioną z przedszkola a starszy syn przeszedł anginę zapalenie oskrzeli 2 razy zapalenie ucha - malutki nawet nie zakasłał. teraz ma dwa lata i nigdy razem nie chorowali. Pojedziesz do przychodni czy jak wspominałas mąz z pracy czy nawet zwykła wirusówke z powietrza ja iwem ze kazde dziecko i organizm jest inny ale mowie po własnych przezyciach nie dajcie sie zwariować dbajcie ale tez wyrabiajcie jakas odpornosc bo rok przetrzymasz a pozniej co? byłam na wakacjach młody miał 8 miesiecy pozniej na kolejnych u znajomych rodziny i w koło rózne ospy itp. Karmiłam piersia do 1,5 roku
  • passsoa85 11.02.14, 16:00
    dziękuje za posta podniosłać mnie trochę na duchu bo można zwariować jak się wkręca w różne choroby, zdrowy rozsąek to podstawa, fajnie że karmiłaś tak długosmile ja myśle że to dużo daje na odpornośćć a powiedz mi jak to zrobiłaś jak wróciłaś do pracy z tym karmieniem/.? o ile wróciłassmile
  • nnicoll 12.02.14, 09:20
    Odstawić no było ciężko, bez pomocy męża nie dała bym rady. Młody zakochany był w cycku do tej pory a ma 2,5 łapie mnie gdy pojawię się w domciu po pracy. Upominał się bardzo długo ale mąż z nim spał w nocy wstawał do niego i po kilku dniach było już ok. Uwierz mi wiem jak to jest ale nie wiem co jest gorsze sterylne dziecko czy czasem mówiąc kuriozalnie zasmarkane. U mnie młody jak ma katar leczę mu samą wodą morska i inhalacje z soli 5 dni i po katarze. Oprócz szpitala co brał antybiotyk to jak miał półtora roku zapalenie gardła ale też super zniósł dostał antybiotyk. Tak leczymy się domowymi sposobami na jakiś tam kaszel katar. Jak to mówią do pierwszej infekcji zobaczysz jak dziecko znosi. Znam przypadek gdzie dziewczyna ma 4 dzieciaków 1 do szkoły 2 do przedszkola młody w domu 1 rok i cały czas chory 3 tyg katar 2 dni bez i tak w kółko - ale jest alergikiem co za tym idzie nawracające zapalenie oskrzeli i płuc i nie jest wcześniakiem. Naprawdę jak byś zobaczyła mojego Młodego istne złoto wszędzie go pełno - nawet w przychodni dla wcześniaków kazali nam już nie przyjeżdżać jak miał 8 miesięcy bo tak się fajnie rozwijał- będzie dobrze głowa do góry
  • nnicoll 12.02.14, 09:34
    I nie daj się zwariować nie możesz odtrącać starszej córki, przerabiałam to nie daj jej pokazać że malutki jest teraz najważniejszy, uwierz mi na pewno dla twojej córki to było ciężkie przeżycie tak jak dla mojego starszego syna sam pobyt w szpitalu z malutkim. ona musi też czuć się ważna i potrzebna - mojemu starszemu każde podanie pieluchy dla brata czy kremu sprawiało radość ze czuł się potrzebny i pomagał nie popełnij błędu, bo córka odbierze to że tylko syn jest dla Ciebie ważny i przez niego poświęcasz jej mniej uwagi tata wraca do domu niech się zajmie synkiem a ty z nią przeróżne rzeczy rób tylko żeby wiedziała ze nadal jest ważna i masz dla niej czas jak kiedyś zanim pojawił się brat. Ja często ściągałam mleko i jechałam z synkiem do kina czy sklepu- czas tylko dla nas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.