Dodaj do ulubionych

czytalyscie juz!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • tartulina 31.08.07, 07:45
    Witaj Ciesiu. Czytałam i mam oczy pełne łez...Oby szybko rosła, była zdrowa i do domku. Moja córcia też urodziła się w tym okresie ciąży(22\23tc - 580g)i ma już 20 miesięcy. Dzisiejsza medycyna może zdziałać cuda! Serdecznie pozdrawiam. Agnieszka
  • traganek 31.08.07, 09:11
    Jakoś wcale mnie to nie cieszy. Słyszałam już o dzieciach, które
    rodzą się z taką wagą. Może teraz jest super i p. ordynator jest
    mega bohaterem, ale to nie ona będzie zajmować się tym dzieckiem
    przez całe życie.

    Mam nadzieję, że może tym razem się uda
  • karutka 31.08.07, 10:28
    Aż nie mogę uwierzyć! Patrzcie ile siły i determinacji mają nasze
    maleństwa-cud-tak sobie myślę patrząc na mojego synka"Spełnione Marzenie" i
    czytając ten tekst!
    Karolina
  • zorka7 31.08.07, 13:06
    Jestem pod wrażeniem z jednej strony, bo to niesamowity sukces, a
    raczej cud, ale też mieszane uczucia. Martynka urodziła się w 26 tyg
    (plus 4 dni), ważyła 1000 gram. Uratowanie jej nie byłoby nawet
    niczym... spektakularnym. Jednak...
    Jednak nie ma jej już 5 lat, nie obwiniam nikogo, prócz Boga,
    którego tak trudno zrozumieć.
    --
    DLACZEGO
    Myszka
    ...i Jej historia
  • donmari 31.08.07, 17:53
    Traganku, co miałaś na myśli pisząc "zajmować się PRZEZ CAŁE ŻYCIE"?
  • 78goska 01.09.07, 01:55
    Pewnie to co powiedziała lekarka matce zmarłej dziewczynki
    (ok.500gram) u nas w szpitalu."Czy chciałaby pani mieć ją w domu w
    łóżku i całe życie przewijać i karmić sondą?". I nie chodzi o to że
    ktoś nie chce chorego dziecka, tylko o to że jakie ono będzie miało
    życie.Bywa że życie bywa gorsze niż śmierć.A z drugiej strony jeśli
    jest cień szansy, to trzeba ratować, bo ilu to już dzieciom nie
    dawali szans, a wszystkich zadziwiły...
    Modlę się żeby ta kruszynka dała sobie radę.
  • traganek 01.09.07, 08:54
    Dokładnie tak jak wyżej. Zastanawiam się stale gdzie jest granica
    ratowania tak wczesnych dzieci. Super, że lekarze są w stanie
    uratować tak malutkie dziecko, ale czy zauważyłaś, że w artykule
    było napisane, że dziecko to nie miało wykształconych narządów
    wewnętrznych. I tu tkwi problem, bo lekarze, którzy ratują nie mają
    pojęcia czy te narządy będą w stanie wykształcić się poza
    środowiskiem wewnątrzmacicznym. Jest szansa, że się wykształcą, ale
    czy prawidłowo? Czy to dziecko będzie mogło normalnie żyć bez pomocy
    wspomagających maszyn? A czy rodzice będą w stanie podołać
    wychowywaniu takiego dziecka. Rozmawiałam kiedyś ze specjalistą
    neonatologiem i mówił mi, że granicą gdzie jest największa szansa na
    normalne życie jest koniec 25 tyg. Wszystko poniżej to zabawa w Boga-
    może zdarzy się cud. Ale cuda się zdarzają niestety bardzo rzadko.
    I jeszcze przykład: Kiedyś neonatolog chwalił się nam dwoma
    przypadkami dzieci. Mówił jak super się rozwijają i jak dobrze sobie
    radzą a urodzili się w 23 tc. Wreszcie udało mi się zobaczyć te
    dzieci. Spotkałam je w szpitalu, porzucone na zawsze przez rodziców,
    którzy nie poradzili sobie z ich kalectwem. Jedno z dzieci miało
    zanik mięśni wywołany niedotlenieniem, leżało pod respiratorem i nie
    umiało nawet samo zamknąć oczu i buzi- nie było z nim kontaktu.
    Dziecko tylko cierpiało. Drugie dziecko chodziło ale nie miało
    jednej nóżki (przez martwicę), nie widziało, nie słyszało, miało
    autyzm. Oboje byli sami, skazani na pielęgniarki lub opiekunki w
    domu dziecka.
    Może to ja widzę tylko takie skrajne przypadki i się czepiam...
  • tartulina 01.09.07, 21:05
    A ja jednak wierzę, że małej Julce nie tylko się uda, ale wyjdzie obronną ręką z wcześniactwa. Przykład siły, radości i chęci życia chodzi małymi nózkami po moim domu i to jest piękne. A jeszcze mam w pamięci słowa kolegi, że niestety natury nie da się oszukać,a 22\23 tc to za mało. A teraz z podziwem patrzy na moja córcię jak my wszyscy. Nie wiem co będzie kiedyś, ale mamy "starszych" wcześniaków też tego nie wiedzą. Oby wszystkie nasze dzieci były zdrowe, mądre i piękne. Serdecznie pozdrawiam. Agnieszka
  • sabrunia 01.09.07, 22:48
    Kurcze ja ostatnio myślałam jakie są granice ...ale jako rodzic
    wcześniaczków z 24 tc5d niewyobrazam sobie tego ze ktoś miałby ich
    nie ratowąc.wiem to duży egoizm,duzo miłosci i jeszcze więcej
    nadzieji kieruje nami rodzicami.Wszyztko w rękach Boga stety i
    niestety.Kurcze niech małej sie udasmile
    --
    Amelka(750gr),Maciuś(800gr)-ur03.06.07 w 25tc
  • zorka7 02.09.07, 10:25
    Ciekawe czy "granica aborcyjna" (22 tydz) w związku z tym się
    cofnie...?
    --
    DLACZEGO
    Myszka
    ...i Jej historia
  • marta_i_koty 02.09.07, 11:34
    Ja też mam mieszane uczucia.. Szymek w porównaniu z tą malutką był kolosem,
    urodził się w 27 tygodniu, a jednak nie ominęły go konsekwencje wcześniactwa i
    niedotlenienia..
    --
    Ludzie, którzy nie lubią kotów, w poprzednim wcieleniu musieli być myszami...
    Mój nałógwink
  • gruchotka 02.09.07, 13:00
    zorka7 napisała:

    > Ciekawe czy "granica aborcyjna" (22 tydz) w związku z tym się
    > cofnie...?

    "Granica aborcyjna" w Polsce to 24 tydz. i moim zdaniem nie powinna
    być cofana.
    --
    "Tego, co najważniejsze, okiem zobaczyć nie można"
    "Mały Książę" Antoine de Saint Exupéry
  • karutka 02.09.07, 14:08
    Strasznie trudny temat.Każda z nas ma swoją granicę albo i nie ale ja uważam,że
    24 tydzień to za późno na aborcję.Generalnie jestem przeciwna przerywaniu ciąży
    ale...No właśnie ale... życie bywa dziwne i nieprzewidywalne więc nikogo nie
    oceniam i nigdy nie chcę znaleźć się w obliczu takiej decyzji.Jedyne co nam
    pozostaje i co możemy zrobić dla tego maluszka to modlić się za niego aby ten
    cud się zdarzył.
    Karolina mama Philipa
  • mama.ady 03.09.07, 22:20
    a moim zdaniem 24 tc absolutnie za wcześnie - ada leżała z Kubusiem
    właśnie z 24tyg. i chłopak jak malowanie - miał problem tylko z
    oddechem!
  • gruchotka 02.09.07, 16:03
    traganek napisała:
    > Może to ja widzę tylko takie skrajne przypadki i się czepiam...

    Nie tylko Ty widzisz takie skrajne przypadki i wcale sie nie
    czepiasz.
    Dwa tygodnie przed Matem urodziła się dziewczynka 22 tydz. 420 g.
    Codziennie, przez 5 miesięcy ją odwiedzałam, a ona tak cierpiała...
    Odeszła dokładnie w chwili, gdy karetka "N" przyjechała po Mata,
    żeby go odwieźć do innego szpitala. Chociaż Mat wiele przeszedł w
    tym "gównianym" szpialu, to tej dziewczynki nigdy nie zapomnę i jej
    cierpienia. Ale w statystykach szpitala widnieje jako żywe dziecko i
    poród SN uncertain
    --
    "Tego, co najważniejsze, okiem zobaczyć nie można"
    "Mały Książę" Antoine de Saint Exupéry
  • zorka7 02.09.07, 19:40
    Myślałam że 22 tydzień...

    Nie mam zdania w kwestii granicznego tygodnia aborcyjnego.
    ...Wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono - jak pisała Szymborska;
    tego się trzymam.
    Próbuję nie oceniać i się nie mądrzyć, bo to zazwyczaj miecz
    obosieczny.


    Zdrowia dla naszych dzieci a dla nas sił i pogody ducha.

    PS. Idę szykować ubranko na jutrzejszy Wielki Dzień Bartusia. smile
    --
    DLACZEGO
    Myszka
    ...i Jej historia
  • adi1311 04.09.07, 12:34
    ciężki temat ,tydzień aciaborcyjny ,kwestia podejścia leżąc prawie
    cala ciąze w szpitalu byłam pare razy świadkiem dramatu związanego z
    zabiegiem usunięcia ciązy ,ze względów medycznych ,i jedno wiem
    napewno ,dziewczyny na zabieg czekały jak na wyrok ,plakały one i
    ich mężowie ,dla lekarza to tylko zarodki lub poprostu takie nic ale
    za takim zabiegiem zawsze jest matka która cierpi i nie znaczenia
    który to tydzień ,ja poproniłam w 4 tygodniu i wcale lekko mi nie
    było ,mimo tak wczesnej ciąży ,z drugiej strony tej bardziej
    medycznej i społecznej to czasami widząc cierpienie i ból
    szczególnie dzieći może było by lepiej ,tak czy tak życie to życie i
    ile tygodni by nie miało



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka