22 tydzień - pęknięty pęcherz płodowy......... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,
    Nie wiem od czego zacząć, ale może od początku. Bratowa jest w
    22tygodniu, dzidzuś rozwija się dobrze, ale........zaczeły odchodzić
    wody. Nie ma infekcji, lekarze nie znają przyczyny, prawdopodobnie
    słaby pęcherz płodowy. Czy któraś z was może nam coś powiedzieć na
    ten temat?. Czy jest szansa choć na kilka tygodni(3tyg)..., aby
    dzidziuś mógł posiedzieć w brzuszku z tymi wyciekającymi wodami??
    zrospaczona ciociasad((
    • ..wszystko zależy jak organizm będzie reagował..ja leżałam na patologii ciąży z
      dziewczyną, której w 4 miesiącu pękł pęcherz płodowy i wody wyciekały..leżała
      plackiem..co jakiś czas uzupełniano wody...i dotrzymała do początków 8 miesiąca
      smile Tak więc niech Twoja bratowa leży plackiem, jak najmniej sie rusza, w
      szpitalu pewnie powiedzą w jakiej pozycji powinna leżeć..no i trzeba trzymać
      kciuki, żeby przetrwali jak najdłużej! Pozdrawiam, Beata
      --
      Nasz skarb- Klaudusia
    • Mojej koleżance dość mocno odpływały wody płodowe w 24tc, leżała w
      szpitalu i miała uzupełniane wody (nie wiem jak) wytrwała do 37 tc.
      Wszstko teraz jest ok.pozdrawiam!!
      --
      Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
      Informator indianistysmile)
    • ja wytrzymalam tydzien w 24 tyg i koniec, infekcja, malo wod,
      dziecko podduszone, owiniete pepowina, na uzupelnianie wod to bym
      nbie liczyla, to bardzo ryzykowne, czesto wdaje sie infekcja,
      jedynie lezenie plackiem, a nawet glowa nizej niz nogi moze wydluzyc
      czas, oby wytrwala jak anjdluzej bo 22 tydzien to za wczesnie
      zdecydowanie. Trzymam kciuki
      --
      foto.onet.pl/33m79,0ov5gokvs3g0

    • Spędziłam ostatnio na Waszym forum trochę czasu i dlatego tutaj
      szukałam jakiś podobnych historii. Jesteście dzielne, Wy i wasze
      dzieci, sami dużo przeszliście.
      Tak sobie marzę, że im też się uda.
      Też jestem mamą - 7 letniej Julki i 2,5 letniego Huberta.
      dziękuję
    • Wszystko zalezy od tego czy wody beda sie produkowaly i czy wyciek
      jest duzy.
      Mi wody zaczely odchodzic w 30 tyg, ale od razu wielekim
      chlust i potem dalej sie saczyly, mimo lezenia plackiem.
      Czasu starczylo tylko na podanie pelnego cyklu sterydow na rozwoj
      pluc, lezalam na patologii 5 dni i zdecydowano sie na ciecie z
      powodu braku wod.
      Jedyna opcja dla twojej bratowej- 100% lezenie, niewstawanie nawet
      na siusiu sad

      Trzymam kciuki zeby sie udalo wytrwac jak najdluzej...

    • Dowiedziałam się, że wody się sączą. To chyba lepiej niż gdyby
      wypływały. Lekarz powiedział bratu, że zaczynają uzupełniać od 27-28
      tygodnia, bo teraz to duże ryzyko, nie bardzo to wszystko rozumiem,
      oni wlewają te wody bezpośrednio do pęcherza płodowego??, myślałam,
      że mamie podaje się kroplówki.
      Poza tym podają antybiotyki, ale infekacji nie ma. Podają
      profilaktycznie?
      Dziewczyny mam dużo pytań, bo nie mogę sobie poradzić, tyle już
      przszli, w 14 tygodniu były krwawienia udało się opanować ,po
      miesiącu wrócili do domu, mieliśmy nadzieję, że najgorsze za
      nimi...... Przerasta mnie to, że nie mogę pomóc, jak ich
      pocieszyć......
    • pęcherz pękł mi w 20 tyg., po 3 dniach dostałam zakażenia, niestety nie udało sie...
      --
      Moje dziecko w Sylwestrowa noc...
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0b59aeb3becc624e.html
      • U mnie było tak samo,na początku 22 tc wody się sączyły,po kilku
        dniach odeszły całkowicie.W szpitalu leżałam plackiem 24 dni.W tym
        czasie miałam trzy amnioinfuzje(uzupełnianie wód poprzez wkłucie do
        macicy przez powłoki brzuszne).Nie wstaje się nawet do
        toalety.Pomimo to w ostatnim dniu 25 tg dostałam skurcze i po chwili
        pełne rozwarcie.Nic nie dało się zrobić.Jasio żył dwa i pół
        miesiąca.Gdybym tylko umiała sobie wytłumaczyć,że to nie moja
        wina...A może
        • 17 dni leżałam w szpitalu z odchodzącymi wodami...wody się
          uzupełniały i pewnie wytrzymałabym dłużej gdybym nie odstawiła
          środków rozkurczowych. Synek urodził sie w 35 tygodniu ciąży. Dzis
          ma 11 m-cy i jest cudownym, kochanym a co najważniejsze zdrowym
          synkiem. Urodziłam go naturalnie. Szyjka była tak rozmoknieta, że
          mąz nie zdążył dojechac na poród a 2 faza porodu trwała 10 sekund!
          Wody się odnawiają, należy wogóle zwiększyć picie napojów w tym
          czasie. Leżenie nie zawsze pomaga bo to zależy w którym miejscu jest
          pęknięty. Ja jak leżałam spokojnie to dziecko szalało i wody też
          leciały. A leciało ich BARDZO dużo... Życzę dużo zdrówka i
          wytrwałości, bo naprawdę warto
          Pozdrawiam
          • Moja historia jest optymistyczna, choc jak wynika z wielu przykładów powyżej -
            nie ma żadnej gwarancji, że tak bedzie...
            Wody zaczęly mi odchodzić w 23 t.c., jak wskazywało USG odeszły własciwie
            całkiem, uzupełniane były jedynie naturalnie (same sie wytwarzają), ale to tez
            było góra 2 dni, kiedy wyciek sie zmniejszał, a potem przychodził moment,
            leciało wszystko... Pozwolono mi chodzić, bo w sumie dawano małe szanse na to,
            że cos z tego bedzie. Ale to, kiedy wody wyciekały było zupełnie niezależne od
            mojego chodzenia, najcześciej i najwięcej leciało kiedy w srodku nocy. Nie
            miałam uzupelnianych wód w inny sposób. Cały czas byłam na antybiotyku, który
            miał zapobiegac zakażeniom. Dostałam 3 zastrzyki ze sterydami. Leżałam na
            patologii 5 tygodni, dziecko urodziło sie w 28 t.c., a zdecydowano o cesarskim
            cięciu - w sumie nie wiem dlaczego, bo mi nie powiedziano, ale zakążenia nie
            było. Przez te 5 tygodni NIKT I ANI RAZU nie powiedzial mi, że mogę urodzic
            dziecko, które przezycje i bedzie zdrowe. Własciwie przygotowałam sie
            psychicznie na to, że dziecko nie bedzie potrafiło odddychac, że umrze...
            A dzis Ala ma 2 lata i prawie żadnych pozostałości z wczesniactwa.
            Trzymam kciuki za mame i maleństwo.
            --
            Ja teżjestem całkiem ładna
            MojeBieszczady
            Fru
    • Dzisiaj kolejny dzień, bez zmian - czyli o ile można powiedzieć
      dobrze. Dziękuję wam za słowa otuchy, w tym momencie są im bardzo
      potrzebne.

      Pozdrawiam serdecznie Kasia
    • Mama tej kruszynki z wałbrzycha czasami odwiedza to forum. mogę ci
      wysłać jej adres e-mail, tylko podaj swój.
      Mocno trzymam kciuki. W moim przypadku wody zaczęły się sączyć w 25
      tygodniu. Udało mi się wytrzymać dwa tygodnie... Każdy dzień jest
      bezcenny.................... Ale chyba najgorsze jest to czekanie i
      świadomość, że stres i zdenerwowanie tylko pogarsza sprawę. Mnie
      wszyscy powtarzali "nie denerwuje się bo będzie gorzej", a ja nie
      mogłam się uspokoić...
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • Trzymamy mocno kciuki, byle jeszcze kilka tygodni, to juz będzie
      bezpieczniej.Będziemy sie modlić, żeby się udało.
      Trzeba wierzć
      Dorotka i Hubercik (33 tc, 2310 g)
    • ja tez caly czas trzymam kciuki i zerkam do tego watku z mysla, ze pojawily sie dobre wiesci; jak na razie najwazniejsze jest to, ze nie jest gorzej; z calego serca zycze wszystkiego dobrego;
      --
      Emilka i Iga mają już...
    • Kagasiu....???? Aż się boję się pytać, ale.. Co się dzieje???
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • u mnie wody zaczeły płynąć pod koniec 21 tygodnia wytrzymałam 4
      tygodnie,rezim łózkowy nawet niech nie podnosi sie na łokciach,nogi
      do góry to bzdura,najwazniejsze bo to wywołuje skurcze NIE PŁAKAĆ
      (b.trudne)NIE MASOWAĆ SIE PO BRZUCHU ,NIE DOPUŚCIĆ DO ZAPARĆ!!!!!!!!!
      jedna aktiwia dziennie,mały urodził sie w 25tygodniu,mam nadzieje ze
      wytrzyma jak najdłuzej,zadko kiedy wody przestają płynąć ale
      poznałam dziewczyne u której tak sie stało trzeba miec
      nadzieje,tylko spokój
    • dziewczyny zaglądam na forum kilka razy dziennie. Sama nie wiem jak
      wam dziękowac za wasze wsparcie.
      Bratowa miała wczoraj badania wyniki bedą pewnie w przyszłym
      tygodniu. Wody nadal lecą, ale na dzień dzisiejszy rozwarcia i
      zakażenia nie ma.
      Maluszek jest bardzo ruchliwy.
      pozdrawiam Kasia
    • moja przyjaciółka przeleżała z pękniętym pęcherzem od 30 tc do 38, urodziła w
      terminie fajnego chłopaka (który teraz ma 2,5 roku)
      Wiem że przed Wami wiele więcej tygodni, ale wierzę że się uda smile
      --
      Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Ktosia
      (wrz 08)
      nasz blog
      nosimy bo lubimy smile
      • Dzielna mama i maluszek, pozdrowienia dla nichwink
        --
        Posadz drzewo
        Ja teżjestem całkiem ładna
        Fru
        • Kolejny tydzień do przodu i oby tych tygodni było coraz więcej! Nadal mocno trzymam kciuki! Pozdrawiam.Agnieszka
          • Byłam w takiej samej sytuacji jeszcze 3 tygodnie temu. Niestety nie udało się i 06.02.08 straciłam mojego synka... To był dopiero 20 tc, a do szpitala trafiłam z odpływającymi wodami w 17 tc(odpłynęły praktycznie wszystkie, ale organizm wytwarzał nowe). Lekaże od początku nie dawali dużych szans, bo moja ciąża była bardzo wczesna. Gdyby wody zaczęły odpływać chociaż te 4 tygodnie póżniej, pewnie wszystko skończyłoby się dobrze. Od ok. 22 tc możliwe jest uzupełnianie płynu owodniowego(o ile nie ma skurczy i macica jest wystarczająco duża). Nie ukrywam, że miałam ogromną nadzieję, że uda mi się doczekać do 22 tc i uzupełnić płyn, ale niestety.
            Co do krwawień tzn. wód podbarwionych krwią, to u mnie pojawiły się po ok. tygodniu i lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie zapewniali, że to nie przekreśla szans.
            Nie miałam zakażenia i maluszek żył do końca, ale po ok. 10 dniach zaczęły się pojawiać skurcze. Do czasu udawało się je wyciszać, ale ostatecznie...
            Mam ogromną, ogromną nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży! Trzymam kciuki!!!
            • Niestety macica po amnioinfuzjach(dolewaniu wód)też nie zawsze
              wytrzymuje.Ja miałam trzy w 22,23,i 24 tc. Na dwa dni przed
              kolejną ,w ostatnim dniu 25 tc dostałam skurczy i było już po
              wszystkim.Rozwój dziecka praktycznie zatrzymał sie na 22 tc(mały
              ważył 600 gr i miał tylko 25 cm).Dzieciątko jest opłaszczone
              macicą,nie ma miejsca na wzrost.Jasio miał całkowicie płaski
              nosek,skrzywione paluszki u stóp(po jakimś czasie wszystko się
              wyrównało).Najgorszy jest rozwój płuc.Do tego potrzebne są własnie
              wody.Jeśli czytałaś mój wcześniejszy post Jasio zmarł w 68 dobie
              życia 05-02-2008,dzień przed Twoim maluszkiem.Wiesz ,chciała bym
              jeszcze kiedyś być w ciąży,ale boję się powtórki.A jak u Ciebie?A
              czy mówili Ci co było przyczyną odejścia wód?Proszę odpisz
              • Bardzo, bardzo mi przykro z powodu Twojego synka.
                Ja, pomimo tego, co się stało nadal bardzo chce się starać o kolejne
                maleństwo. Może dlatego, że nie mamy jeszcze dzieci, a ciężko wraca
                się do pustego domu- szczególnie teraz...
                Właściwie znam odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało. Pod
                koniec listopada w posiewie wyszło zakażenie bakteryjne (klebsiella
                pneumoniae i enterococcus faecalis), od połowy grudnia brałam
                globulki i infekcja została wyleczona. Jednak podczas tej
                kilkutygodniowej bytności w moim organiźmie zdążyła na tyle osłabić
                błony płodowe, że w 17tc(20.01.2008) pękły.
                W okresie poprzedzającym miałam też kilka sytuacji bardzo
                stresowych, które również mogły się przyczynić do tego fatalnego
                obrotu spraw. Niestety!
                Od początku stycznia miałam brązowe plamienia, ktore zostały
                zupełnie zignorowane przez mojego lekarza prowadzącego (nie dostałam
                tabletek na podtrzymanie, zwolnienia, ani zaleceń, aby leżeć) oraz
                podczas dwukrotnych wizyt w ambulatorium przyszpitalnym- na tym
                etapie nie zostałam przyjęta na obserwacje, bo nie widzieli
                zagrożenia dla ciąży. Do szpitala przyjęli mnie jak już się sączyły
                wody, czyli kiedy już było za późno.
                Wynika z tego, że na tragedię złożyło się kilka czynników: przede
                wszystkim infekcja, ale również znieczulica lekarzy i mój brak
                opanowania. Fatalna jest ta świadomość.
                • tez miałam tę drugą bakterie ale obydwie to bakterie szpitalne
                  bardzo odporne na leczenie,pod koniec maja byłam na obserwacji w
                  szpitalu z powodu bólu w pachwinie ok 18 tydzien ciązy,przy
                  przyjeciu posiewy były ujemne po tygodniu do domu,po 2 dniach
                  wróciłam z powrotem na oddział z powodów jelitowych i przy przyjęciu
                  w posiewie juz były bakterie,po tygodniu lezenia badaniach i usg
                  wróciłam do domu to był 6 czerwiec,a 13 juz zaczeły sączyć się
                  wody21 tydzień,miałam więcej szczęścia mały przeżył urodził się w
                  25tygodniu,tez obwiniałam siebie, lekarza,ale tak naprawde juz nie
                  moge o tym myslec kto zawinił bo to tak bardzo boli,wiem co czujecie
                  mój synek ma retinopatie ,nie będzie widział, nie moge pozbyć się
                  myśli ze gdybym więcej leżała, ciąza skończyłaby się chociaż troszkę
                  póżniej,
    • Dzisiaj prawdopodobnie zaczęła się akcja porodowa bratowa miała
      silne bóle brzucha i bardzo mocno leciały jej wody. Dostała
      kroplówki i udało się zatrzymać, teraz ma mieć je cały czas, ale
      brat nie wie jaka jest nazwa tego leku, napewno jest on na
      zatrzymanie porodu. To tyle.....czekamy i mamy nadzieję, że znowu
      się uda, każdy dzień się liczy.
      pozdrawiam Kasia
      • dostała pewnie fenoterol brałam go przy każdej ciąży smile
        nadal trzymam kciuki, musi być dobrze smile
        --
        Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Ktosia
        (wrz 08)
        nasz blog
        nosimy bo lubimy smile
      • trzymam kciuki za Was, wspierajcie się nawzajem, szczególnie bratową, uda się,
        musi się udac, jeszcze trochę. Pozdrawiam
      • Kagasia, ja też miałam kilka razy wyciszane skurcze i odbyłam
        wycieczki na porodówkę i z powrotem. Dopóki nie zwiększa się
        krwawienie, to nie jest źle. Leki rozkurczowe mogą być skuteczne
        jeszcze przez kilka tygodni. Trzymam kciuki!

        Agasonesta, głupio napisałam z tym obwinianiem całego świata, w
        gruncie rzeczy to do niczego nie prowadzi, niczego nie ułatwia.
        Tylko nadal jakoś ciężko zdobyć się na silne, konstruktywne
        myślenie i na nie obwinianie samej siebie przede wszystkim.
        Mam jeszcze pytanie: co masz na myśli przez bakterie "szpitalne"?
        Udało Ci się łatwo wyleczyć to cholerstwo?

        I pytanie właściwie do wszystkich dziewczyn: robiłyście badania
        bakteriologiczne po porodzie? Jeśli tak, to jakie? Jakie badania są
        zalecane, kiedy poród przedwczesny był spowodowany odpływaniem płynu
        owodniowego?
        Pozdrawiam serdecznie.
        • w szpitalach,przychodniach są bakterie b.odporne na antybiotyki,czy
          po leczeniu miałaś posiew robiony?jak lezałam z płynącymi wodami to
          sprawdzali chyba co 10dni posiew z pochwy,bo zmieniali
          antybiotyki ,nasze bakterie szybko uodparniają sie,ale po porodzie
          standartowe leki nie powstrzymały infekcji,dostałam wysokiej
          gorączki i przeleczyli mnie konkretnie,ale nie ma reguły,dziewczyna
          która lezała ze mną tak samo długo na podtrzymaniu i urodziła po
          mnie na 3 dobę poszła do domu,po połogu na kontrole do ginokologa on
          zobaczy czy jest ok,pozdrawiam,a po 6 m-cach cytologia,a co do
          bakteri wrzuć w wyszukiwarkę ,powinnaś to znależć
      • Wierzymy, modlimy się i trzymamy kciuki, oby jeszcze kilka
        tygodni.Trzeba mieć nadzieję, każdy dzień jest na wagę złota
        Trzymajcie się, wsparcie jest bardzo ważne
        --
        niuniadr
        Hubercik (33tc,2310g) www.bobasy.pl/niuniadr
    • Kagasiu, modlę się o każdy dzień - oby jak najdłużej. Ja też
      lądowałam na porodówce, a mimo to jakoś dwa tygodnie udało się
      przeciągnąć sprawę. Twojej bratowej z całego serca życzę
      przynajmniej kilku tygodni... Trzymam mocno kciuki - tylko tak mogę
      Was wesprzeć...
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • Wczoraj widziłam bratową, brzuszek ma sporysmile)), na stałe ma
      podłączoną kroplówkę z fenoterolem i dodatkowo podają jej płyn
      dożylnie.
      Dzisiaj miała usg dzidziuś waży ok.580g a mamy 24 tydzień ciąży.
      Lekarz był jakiś mało komunikatywny i powiedział, że jest mało wód
      (amerykę odkrył) i dziecko jest małe. Z mojej wiedzy to ta waga jest
      normalną wagą w tym tygodniu, czy jest innaczej??
      Dzidzia 12 lutego miała ok.380g (brat by lepiej wiedział), ale mam
      nadzieję, że nie przekręciłam.
      Co to za lekarz, zamiast ją pocieszyć,podbudować bo maleństwo
      przytyło, to napewno się rozwija - to dzisiaj płakała sad(( - baran
      jeden. Przecież oni najlepiej powinni rozumieć co te mamy
      przechodzą, tyle walki poświęcenia, a on ramionami rusza............
      Kasia
      • Bałam się tego wpisu - dobrze, że jeszcze dzidek u mamy w brzuchu.
        Wszyscy tutaj trzymamy kciuki.
        Wiesz, lekarze nie chcą niepotrzebnie rozbudzac nadziei. Może być
        różnie, to bardzo wczesna ciąża. Ty i brat jesteście przede
        wszystkim od podtrzymywania jej na duchu. Każdy dzień jest ważny,
        każdy zwiększa szansę. I cieszymy się tu z każdego dnia.
    • Witam kochani jestem z Wałbrzycha i tu też rodziłam mojego synka,tu
      są dobrzy lekarze trzymam za Was kciuki
      • Kagasiu,
        moja corcia urodzila sie w 24tyg z waga 490gramow, powod - min. odchodzace wody,
        dzis ma 2 lata i 8 miesiecy, jest cudowna, zdrowa dziewczynka. Trzymam za
        dzidzie i jej mamusie caly czas kciuki, musza byc dzielne. Pozdrawiam i
        przesylam cieple mysli.
        --
        Mama Bereni
    • co do szpitala w Wałbrzychu to same plusy, lekarze i pielegniarki są
      naprawdę super. W końcu robią wszystko, żeby się udało. A my wiadomo
      chcielibyśmy wiedzieć jak najwięcej, a tu tak jak piszecie lekarze
      nie specjalnie są rozmowni, bo to mała ciąża........, ale jeszcze z
      6 tygodni i będzie już supersmile))
    • Cześć dziewczyny,
      Dzisiaj mają zacząc podawać lek na rozwój płuc - dexaven.
      Ale mają podawać co 8 godzin w trzech dawkach, i tu moje pytanie
      dlaczego tak?. Nic więcej nie wiemy.
      Kasia
      • to steryd na przyspieszenie rozwoju płuc u maluszka. Podaje się go w
        przypadku ryzyka przedwczesnego porodu. Też go dostałam na kilka dni
        przed narodzinami Oli.

        --
        Ania z Oleńką (22.01.2004) i Adunią (28.04.2005)
      • Tak,"Dexaven" jest na rozwój płuc u dzidziusia.W pierwszej ciąży,kiedy w 34tyg.
        zaczęły mi się sączyć wody płodowe,zdążyli mi podać 1 serie czyli 3 zastrzyki
        domięśniowe co 8 dodzin.A w drugiej ciąży kiedy w 28tyg. miałam juz skurcze co
        3min. dostałam trzy serie "Dexavenu".Przy podawaniu każdej serii skurcze sie
        wzmagały i zawsze wracałam na kroplówkę,a dzidziuś przestawał sie ruszać.Leżałam
        wtedy palckiem w szpitalu i wszystko było pod kontrolą.Tak właśnie moja córeczka
        reagowała na ten steryd i przestawała sie ruszać,miałam może dwa,trzy ruchy na
        dobę.Doleżałam ją do 36tyg.(lekarz prowadzący odstawił leki) i urodziła się
        zdrowa.Powodzenia .Pozdrawiam
      • Ja również dostałam sterydy na rozwój płucek u niunia, tylko był to
        Celeston.Takie sterydy są bardzo potrzebne i zwiększają szansę na
        przeżycie dzidziusia.Modlimy się dalej i trzymamy kciuki, oby
        jeszcze trochę dzidzia posiedziała w brzuszku u mamy.
        Czekamy na dalsze wieści.
        Trzymajcie się...
        --
        niuniadr
        Hubercik (33tc,2310g) www.bobasy.pl/niuniadr
      • Dexsaven jest tylko w trzech dawkach poniewaz wieksza ilosc tego leku nie pomoże
        tylko zaszkodzi dziecku dostawałam te zastrzyki i muszepowiedzieć ze pomogły
    • Nie ma się co łudzić - ryzyko przedwczesnego porodu jest duże a
      dzięki temu lekowi zwiększa się szansę na w miarę samodzielne
      oddychanie.Ja też dostawałam zastrzyki na rozwj płuc dziecka - w
      naszym przypadku poskutkowało i Kuba urodził się wydolny oddechowo
      (był co prawda na oddechu wspomaganym przez dwa miesiące, ale
      pęcherzyki płucne 'działały" bez zarzutu). Nie pamiętam w jakim
      odtępie dostawałam zastrzyki, ale chyba też co 8 godzin. To
      wspaniałe osiągnięcie medycyny, że można minimalizować powikłania
      związane z wcześniactwem. Żeby osiągnąc cokolwiek dzięki tym
      zastrzykom między ostatnią dawką a pierwszym oddechem dziecka musi
      być co najmniej 48 godzin. Pomyśl, jak wielu wcześniaczym mamom się
      nie udaje - bo po prostu trafiają do szpitala i w ciągu kilku godzin
      przychodzi na świat ich dużo za wcześnie urodzone dziecko.
      Bratową uspokój - lekarze w ten spoósb robią wszystko, żeby
      zwiększyć szanse jej dziecka. Trzymajcie się!!!
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
      • Ciesze się z Wami z każdego kolejnego dnia.
        Co do lekarzy - na moim oddziale jedyną osobą, która pocieszała pacjentki, był
        młody chłopak na stażu....
        Tak jak dziewczyny piszą - lekarze boja sie robic pacjentkom nadzieje, wola
        przygotowac je na najgorsza wersje wydarzeń. Aczkolwiek z moich doświadczeń
        wynika, że są w tym przygotowywaniu na najgorsze nieco nadgorliwi - często po
        wizytach lekarskich dostawałam skurczy ze stresu...
        --
        Posadz drzewo
        Ja teżjestem całkiem ładna
        Fru
        • Kasiu,cieszę się,że Maluszek jeszcze w brzuszku.Z każdym kolejnym dniem Jego szanse na zycie i prawidłowy rozwój rosną,ale o tym przecież doskonale wiesz! Bardzo dobrze,że lekarze podają bratowej sterydy na rozwój płuc. Nadal mocno trzymam kciuki i wierzę, ze Maleństwo jeszcze "posiedzi" sobie w brzuszku kilka tygodni.Serdecznie pozdrawiam i uściski dla dzielnej Bratowej i Brata.
          Agnieszka
    • Kagasiu, co słychać u bratowej? Z moich wyliczeń wynika, że walczy
      już prawie miesiąc -dzielna mama... Jak sobie daje radę? Co z
      wyciekiem wód i skurczami? Odezwij się...
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • 12 marca będzie miesiącsmile), jak pisałam ten post miesiąc temu to
      była data nie do wyobrażenia, jak ten czas leci......
      Bratowa jest bardzo dzielna.Dzisiaj może uda mi się do niej pojechać
      to ją od was pozdrowięsmile))
      Wyniki posiewu z zeszłego tygodnia są dobre.
      Teraz jest 25 tydzień, z tego co wiem to maluszek jest dobrze
      ułożony - w najlepszej pozycji jaka jest, czyli w poprzek buzią w
      dół. Mam nadzieję, że nadal tak leżysmile). Dostała zastrzyki na
      płucka, bo zawsze to zwiększa sznase maluszka. Dobrze im idzie może
      jeszcze ze dwa tygodnie, a potem jeszcze dwa........apetyt
      rośniesmile)).

      pozdrawiam Kasia
    • Wczoraj rano pisałam, że bez zmian, ale niestety coś cię zmiania.....
      Zaczeły lecieć zielone wody. Lekarze nie wpadają w panikę, dzsiaj
      zrobili usg dzidziuś żyje, waży 750g, ale teraz jest bezwodzie,
      dlatego dzidzuś zrobił kupkęsad.
      Na razie o cesarce nikt nic nie mówi, nie ma gorączki, może jeszcze
      będą czekać. Co teraz? piszcie proszę co wiecie o takiej sytuacji.
      Dla mnie zielone wody to koniec ciąży, ale tu wylatują......może
      jest innaczej.
      Kasia
      • kurcze mysle ze beda robic cesarke, bo jak juz wod nie ma a te co
        zostaly to trucizna to ogromne zagrozenie, dzieki Bogu ze wyrtwala
        tak dlugo, oby bylo warto, trzymam kciuki, sama urodzilam w 25 tc, i
        synek wazyl 750g
        --
        foto.onet.pl/33m79,0ov5gokvs3g0
        • ja tez mysle ze zrobia cesarke.ja nie miałam peknietego pecherza ale łozysko
          przodujace i zaczełam krwawic.Nagle mój stan gwałtownie się pogorszył,nawet z
          ustającą akcją serca,było naprawde bardzo żle i szybko wzieli mnie na stół
          operacyjny.Okazało sie ze w ostatniej chwili Malutki urodził sie 27tc,830g
          dostał 1 pkt.Apgar,w zamartwicy i niedotlenienie,w pęcherzu miałam zielone wody
          i zbyt długo malutki w nich był tak jak napisała tabaluga to trucizna i
          zagrozenie równiez dla matki.Pisze na tym wątku pierwszy raz bo pękniętego
          pęcherza nie miałam ale zielone wody tak,trzymam kciuki kagasiu i trzeba byc
          dobrej mysli.
          --
          gosiak07
          • chyba wiedzą co robią, kurcze już ponad miesiąc robią wszystko, żeby
            ciąże utrzymać, to przecież nie dopuszczą, żeby teraz się
            wykończyli, co nie??
            W tych sprawach to już kompletnie nie mam pojęcia, nawet w
            internecie nic nie można znaleźć, cóż czekamy...............
            • Kagasiu, lekarze wiedzą, co robią. Pięknie się spisali, prowadząc
              taka powikłaną ciążę przez ponad miesiąc dali dziecku szansę
              przeżycia. Na pewno teraz też trafnie ocenią sytuację, w zalezności
              od tego, jak bardzo te wody sa podbarwione, i jak w ogóle wygląda
              sytuacja. Jesli trzeba będzie zrobic cięcie, to je zrobią. Na pewno
              będą walczyć.
              Przed Twoja siostrą cięzkie chwile, ale mam nadzieję, że mimo
              wszystko dzieciak wyjdzie z tego obronną reką.
        • Pewnie poród już się zbliża.Maluszek jest bardzo dzielny-tak długo siedział spokojnie w brzuszku!Mocno trzymam kciuki,żeby Maleństwo tak dobrze radziło sobie jak się urodzi!Kasiu,myślami Jestem z Wami i wierzę, ze wszystko będzie OK.Pozdrawiam.Agnieszka
      • Cesarka i to jak najszybciej. Koleżanki synek zmarł po 4 dniach
        walki, ponieważ nie przyjmował żadnych leków z powodu zbytniego
        zatrucia zielonymi wodami płodowymi, a wystarczyło wczerśniej
        pomyśleć.
        --
        Mama Kasi i Asi (04.06.2002) oraz Dorianka (08.03.2006)
        Informator indianistysmile)
        • Kagasiu,jak poczytasz wcześniejszy mój wpis to zorientujesz się w
          naszej sytuacji.Była identyczna.22 tydz odeszły wody,w 25 tc na
          skutek zdenerwowania mojego wody odchodziły zielone.To znaczyło,że
          mały jest w stresie.Cesarkę miałam zrobioną w ciagu godziny.Zielone
          wody to wydalona smółka(dla dziecka trucizna).Kochana chyba nie
          powinni dłużej czekać.Mój malenki urodził się z wagą 600 gram,na usg
          tego samego dnia wyszło że ma około 780 gr.Wyszedł z tego
          wspaniale,jednak po dwóch miesiącach walki rozłożyła go
          posocznica.Na jej skutek miał bezmocz i nie przeżył.Będę się
          modlić,żeby twój bratanek żył,bo teraz już wiem co to strata
          dziecka.Pomimi,że go nie ma 5 tyg nadal czytam to forum.Pozdrawiam

          Jasieńku to dla Ciebie (*).Tęsknię!
        • Dziewczyny, wiem, że macie za sobą cięzkie przezycia, ale trochę
          wyczucia! Nie straszcie, bo dziewczyna potrzebuje teraz przede
          wszystkim nadziei i zaufania do lekarza prowadzącego.

          Zielone wody faktycznie są niepokojące, bo dziecko ćwicząc oddechy
          wciąga do płuc sporo tego paskudztwa, ale zdarza się, że taką ciąże
          mimo wszystko da się jeszcze sporo pociągnąć - sama znam przypadek,
          gdy dziewczyna dociągnęła do 36 t.c., a zaczynała w 20, z pecherzem
          na wierzchu. Po drodze miała zielone wody (wyleciały), ale jakoś sie
          udało uzupełnić i pociagnęła jeszcze 3 tygodnie. Dziecko miało
          zapalenie płuc, ale szybko z tego wyszło.
          Niech lekarze zadecydują, czy ciąc, czy nie.
    • Kagasiu, wierzę, że lekarze którzy walczyli o szanse dziecka, zrobią
      wszystko by umożliwić mu bezpieczne przyjście na świat. Zareagują
      wtedy, gdy będzie to konieczne. Pomyśl, udało się "przetrzymać" AŻ
      miesiąc!!! Myślami jestem z Wami, szczególnie z Twoją bratową..
      bardzo są jej w tej chwili potrzebne pozytywne myśli i dużo siły.
      Tak wiele już wycierpiała...Strach o dziecko jest czymś najgorszym
      na świecie, kompletnie obezwładniającym.. Czekam na wiadomości od
      Was, cały czas trzymam kciuki i - mam nadzieję że mimo wielu
      tragicznych historii - znalazłaś na tym forum także choć trochę
      nadziei. Są tutaj przecież mamy wielu wcześniaków z 25, 26 tygodnia,
      które choć przeszły trudną drogę mogą powiedzieć "udało się"..
      Bardzo Wam tego życzę!!!

      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • Wczoraj przed pólnocą urodziła się w 26/26t z wagą 720g.Widzeliśmy
      zdjęcia jest, śliczna ma czarną czuprynkęsmile)
      Dostaje antybiotyki. Mało jeszcze wiemy, więc to narazie tyle.
      Trzymajcie kciuki.
      pozdrawiam Kasia
    • trzymam kcluki za malenstwo, pisz jak tylko bedziesz cos wiedziec
      --
      Mama Bereni (24tydz., 490gramów)
przejdź do: 1-100 101-173
(101-173)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.