Dodaj do ulubionych

22 tydzień - pęknięty pęcherz płodowy.........

14.02.08, 19:06
Witam,
Nie wiem od czego zacząć, ale może od początku. Bratowa jest w
22tygodniu, dzidzuś rozwija się dobrze, ale........zaczeły odchodzić
wody. Nie ma infekcji, lekarze nie znają przyczyny, prawdopodobnie
słaby pęcherz płodowy. Czy któraś z was może nam coś powiedzieć na
ten temat?. Czy jest szansa choć na kilka tygodni(3tyg)..., aby
dzidziuś mógł posiedzieć w brzuszku z tymi wyciekającymi wodami??
zrospaczona ciociasad((
Edytor zaawansowany
  • 14.02.08, 19:43
    ..wszystko zależy jak organizm będzie reagował..ja leżałam na patologii ciąży z
    dziewczyną, której w 4 miesiącu pękł pęcherz płodowy i wody wyciekały..leżała
    plackiem..co jakiś czas uzupełniano wody...i dotrzymała do początków 8 miesiąca
    smile Tak więc niech Twoja bratowa leży plackiem, jak najmniej sie rusza, w
    szpitalu pewnie powiedzą w jakiej pozycji powinna leżeć..no i trzeba trzymać
    kciuki, żeby przetrwali jak najdłużej! Pozdrawiam, Beata
    --
    Nasz skarb- Klaudusia
  • 14.02.08, 20:39
    ja wytrzymalam tydzien w 24 tyg i koniec, infekcja, malo wod,
    dziecko podduszone, owiniete pepowina, na uzupelnianie wod to bym
    nbie liczyla, to bardzo ryzykowne, czesto wdaje sie infekcja,
    jedynie lezenie plackiem, a nawet glowa nizej niz nogi moze wydluzyc
    czas, oby wytrwala jak anjdluzej bo 22 tydzien to za wczesnie
    zdecydowanie. Trzymam kciuki
    --
    foto.onet.pl/33m79,0ov5gokvs3g0
  • 14.02.08, 22:12

    Spędziłam ostatnio na Waszym forum trochę czasu i dlatego tutaj
    szukałam jakiś podobnych historii. Jesteście dzielne, Wy i wasze
    dzieci, sami dużo przeszliście.
    Tak sobie marzę, że im też się uda.
    Też jestem mamą - 7 letniej Julki i 2,5 letniego Huberta.
    dziękuję
  • 15.02.08, 01:04
    Wszystko zalezy od tego czy wody beda sie produkowaly i czy wyciek
    jest duzy.
    Mi wody zaczely odchodzic w 30 tyg, ale od razu wielekim
    chlust i potem dalej sie saczyly, mimo lezenia plackiem.
    Czasu starczylo tylko na podanie pelnego cyklu sterydow na rozwoj
    pluc, lezalam na patologii 5 dni i zdecydowano sie na ciecie z
    powodu braku wod.
    Jedyna opcja dla twojej bratowej- 100% lezenie, niewstawanie nawet
    na siusiu sad

    Trzymam kciuki zeby sie udalo wytrwac jak najdluzej...

  • 15.02.08, 11:49
    Dowiedziałam się, że wody się sączą. To chyba lepiej niż gdyby
    wypływały. Lekarz powiedział bratu, że zaczynają uzupełniać od 27-28
    tygodnia, bo teraz to duże ryzyko, nie bardzo to wszystko rozumiem,
    oni wlewają te wody bezpośrednio do pęcherza płodowego??, myślałam,
    że mamie podaje się kroplówki.
    Poza tym podają antybiotyki, ale infekacji nie ma. Podają
    profilaktycznie?
    Dziewczyny mam dużo pytań, bo nie mogę sobie poradzić, tyle już
    przszli, w 14 tygodniu były krwawienia udało się opanować ,po
    miesiącu wrócili do domu, mieliśmy nadzieję, że najgorsze za
    nimi...... Przerasta mnie to, że nie mogę pomóc, jak ich
    pocieszyć......
  • 15.02.08, 15:25
    U mnie było tak samo,na początku 22 tc wody się sączyły,po kilku
    dniach odeszły całkowicie.W szpitalu leżałam plackiem 24 dni.W tym
    czasie miałam trzy amnioinfuzje(uzupełnianie wód poprzez wkłucie do
    macicy przez powłoki brzuszne).Nie wstaje się nawet do
    toalety.Pomimo to w ostatnim dniu 25 tg dostałam skurcze i po chwili
    pełne rozwarcie.Nic nie dało się zrobić.Jasio żył dwa i pół
    miesiąca.Gdybym tylko umiała sobie wytłumaczyć,że to nie moja
    wina...A może
  • 16.02.08, 00:41
    17 dni leżałam w szpitalu z odchodzącymi wodami...wody się
    uzupełniały i pewnie wytrzymałabym dłużej gdybym nie odstawiła
    środków rozkurczowych. Synek urodził sie w 35 tygodniu ciąży. Dzis
    ma 11 m-cy i jest cudownym, kochanym a co najważniejsze zdrowym
    synkiem. Urodziłam go naturalnie. Szyjka była tak rozmoknieta, że
    mąz nie zdążył dojechac na poród a 2 faza porodu trwała 10 sekund!
    Wody się odnawiają, należy wogóle zwiększyć picie napojów w tym
    czasie. Leżenie nie zawsze pomaga bo to zależy w którym miejscu jest
    pęknięty. Ja jak leżałam spokojnie to dziecko szalało i wody też
    leciały. A leciało ich BARDZO dużo... Życzę dużo zdrówka i
    wytrwałości, bo naprawdę warto
    Pozdrawiam
  • 16.02.08, 15:44
    Moja historia jest optymistyczna, choc jak wynika z wielu przykładów powyżej -
    nie ma żadnej gwarancji, że tak bedzie...
    Wody zaczęly mi odchodzić w 23 t.c., jak wskazywało USG odeszły własciwie
    całkiem, uzupełniane były jedynie naturalnie (same sie wytwarzają), ale to tez
    było góra 2 dni, kiedy wyciek sie zmniejszał, a potem przychodził moment,
    leciało wszystko... Pozwolono mi chodzić, bo w sumie dawano małe szanse na to,
    że cos z tego bedzie. Ale to, kiedy wody wyciekały było zupełnie niezależne od
    mojego chodzenia, najcześciej i najwięcej leciało kiedy w srodku nocy. Nie
    miałam uzupelnianych wód w inny sposób. Cały czas byłam na antybiotyku, który
    miał zapobiegac zakażeniom. Dostałam 3 zastrzyki ze sterydami. Leżałam na
    patologii 5 tygodni, dziecko urodziło sie w 28 t.c., a zdecydowano o cesarskim
    cięciu - w sumie nie wiem dlaczego, bo mi nie powiedziano, ale zakążenia nie
    było. Przez te 5 tygodni NIKT I ANI RAZU nie powiedzial mi, że mogę urodzic
    dziecko, które przezycje i bedzie zdrowe. Własciwie przygotowałam sie
    psychicznie na to, że dziecko nie bedzie potrafiło odddychac, że umrze...
    A dzis Ala ma 2 lata i prawie żadnych pozostałości z wczesniactwa.
    Trzymam kciuki za mame i maleństwo.
    --
    Ja teżjestem całkiem ładna
    MojeBieszczady
    Fru
  • 16.02.08, 18:43
    Dzisiaj kolejny dzień, bez zmian - czyli o ile można powiedzieć
    dobrze. Dziękuję wam za słowa otuchy, w tym momencie są im bardzo
    potrzebne.

    Pozdrawiam serdecznie Kasia
  • 16.02.08, 20:48
    Niestety ale zmiany są, odchodzące wody płodowe są jakby czerwonawe
    i jest ich więcej niż wczoraj, az strach pomyśleć co się
    dzieje..................crying
  • 16.02.08, 21:23
    nie chcę Cię straszyć ale jak mi się pokazały wody płodowe z krwią
    rano to wieczorem miałam skurcze i urodziłam synka...
  • 16.02.08, 21:30
    W ich przypadku poród teraz, równa się tragedia.............
    jeszcze tylko albo az 2 tygodnie zeby maluszek mial minimalną ale
    jednak szanse!!!
  • 16.02.08, 21:36
    Mi w 29 tc wody zaczęły się sączyć.W szpitalu przeleżałam 4 dni bo
    skurcze były już bardzo silne.I tak samo wody były czerwone.Lekarze
    mówili że szyjka się skraca i rozwiera.........
  • 16.02.08, 21:39
    trzymam kciuki, moze uda sie wytrzymac...ja tez mialam takie wody
    jak juz rodzilam.
    --
    Brunonek, 34 tc, 30.09.2007smile)
  • 19.02.08, 11:54
    Dzisiaj mija tydzień odkąd wyciekają wody, na razie bez zmian. 18
    lutego pisałam, że wody są różówawe. Wczoraj np. raz były, a raz nie
    były różowe. Czekamy i każdy dzień jest strasznie dłuuuugi.
    Szukamy kontaktu z mamą Julki urodzonej w 22 tygodniu w Wałbrzychu.
    Nasz dzidziuś też urodzi się w Wałbrzychu, modlę się o to by jak
    najdłużej z tym zwlekał. Brat chciałby porozmawiać z mamą Julki, i z
    mamami które urodziły w Wałbrzychu, może zacznę nowy wątek z prośbą
    o kontakt. co myślicie.?
    Kasia
  • 19.02.08, 14:02
    Witam Kasiu odezwij się na e-mail.
    Pozdrawiam mama Julki
  • 19.02.08, 16:42
    sylwia1000@tlen.pl
  • 19.02.08, 13:02
    Mama tej kruszynki z wałbrzycha czasami odwiedza to forum. mogę ci
    wysłać jej adres e-mail, tylko podaj swój.
    Mocno trzymam kciuki. W moim przypadku wody zaczęły się sączyć w 25
    tygodniu. Udało mi się wytrzymać dwa tygodnie... Każdy dzień jest
    bezcenny.................... Ale chyba najgorsze jest to czekanie i
    świadomość, że stres i zdenerwowanie tylko pogarsza sprawę. Mnie
    wszyscy powtarzali "nie denerwuje się bo będzie gorzej", a ja nie
    mogłam się uspokoić...
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • 19.02.08, 13:59
    Witaj,napisałam na pocztę gazetową.Mocno trzymam kciuki,żeby dzidziuś w brzuchu wytrzymał jak najdłuzej!Pozdrawiam.Agnieszka
  • 19.02.08, 14:04
    Trzymamy mocno kciuki, byle jeszcze kilka tygodni, to juz będzie
    bezpieczniej.Będziemy sie modlić, żeby się udało.
    Trzeba wierzć
    Dorotka i Hubercik (33 tc, 2310 g)
  • 19.02.08, 15:01
    ja tez caly czas trzymam kciuki i zerkam do tego watku z mysla, ze pojawily sie dobre wiesci; jak na razie najwazniejsze jest to, ze nie jest gorzej; z calego serca zycze wszystkiego dobrego;
    --
    Emilka i Iga mają już...
  • 20.02.08, 00:30
    ja tez dolaczam do trzymajacych kciuki smile

    pozdrowienia dla dzielnej Mamy, to oczekiwanie jest strasznie
    wyczerpujace..
    ja wprawdzie lezalam tylko 5 dni ale zdazylam poznac czym jest takie
    lezenie i czekanie...

  • 22.02.08, 21:07
    Kagasiu....???? Aż się boję się pytać, ale.. Co się dzieje???
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • 22.02.08, 21:16
    Kagasiu...czekamy na wieści.Wszystkie trzymamy kciuki, daj znać co
    się dzieje?
  • 23.02.08, 09:43
    u mnie wody zaczeły płynąć pod koniec 21 tygodnia wytrzymałam 4
    tygodnie,rezim łózkowy nawet niech nie podnosi sie na łokciach,nogi
    do góry to bzdura,najwazniejsze bo to wywołuje skurcze NIE PŁAKAĆ
    (b.trudne)NIE MASOWAĆ SIE PO BRZUCHU ,NIE DOPUŚCIĆ DO ZAPARĆ!!!!!!!!!
    jedna aktiwia dziennie,mały urodził sie w 25tygodniu,mam nadzieje ze
    wytrzyma jak najdłuzej,zadko kiedy wody przestają płynąć ale
    poznałam dziewczyne u której tak sie stało trzeba miec
    nadzieje,tylko spokój
  • 23.02.08, 09:48
    i nie leżeć na plecach bo dziecko się niedotlenia

  • 23.02.08, 15:00
    dziewczyny zaglądam na forum kilka razy dziennie. Sama nie wiem jak
    wam dziękowac za wasze wsparcie.
    Bratowa miała wczoraj badania wyniki bedą pewnie w przyszłym
    tygodniu. Wody nadal lecą, ale na dzień dzisiejszy rozwarcia i
    zakażenia nie ma.
    Maluszek jest bardzo ruchliwy.
    pozdrawiam Kasia
  • 23.02.08, 15:19
    moja przyjaciółka przeleżała z pękniętym pęcherzem od 30 tc do 38, urodziła w
    terminie fajnego chłopaka (który teraz ma 2,5 roku)
    Wiem że przed Wami wiele więcej tygodni, ale wierzę że się uda smile
    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Ktosia
    (wrz 08)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • 24.02.08, 07:08
    Kolejny tydzień do przodu i oby tych tygodni było coraz więcej! Nadal mocno trzymam kciuki! Pozdrawiam.Agnieszka
  • 26.02.08, 09:52
    Byłam w takiej samej sytuacji jeszcze 3 tygodnie temu. Niestety nie udało się i 06.02.08 straciłam mojego synka... To był dopiero 20 tc, a do szpitala trafiłam z odpływającymi wodami w 17 tc(odpłynęły praktycznie wszystkie, ale organizm wytwarzał nowe). Lekaże od początku nie dawali dużych szans, bo moja ciąża była bardzo wczesna. Gdyby wody zaczęły odpływać chociaż te 4 tygodnie póżniej, pewnie wszystko skończyłoby się dobrze. Od ok. 22 tc możliwe jest uzupełnianie płynu owodniowego(o ile nie ma skurczy i macica jest wystarczająco duża). Nie ukrywam, że miałam ogromną nadzieję, że uda mi się doczekać do 22 tc i uzupełnić płyn, ale niestety.
    Co do krwawień tzn. wód podbarwionych krwią, to u mnie pojawiły się po ok. tygodniu i lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie zapewniali, że to nie przekreśla szans.
    Nie miałam zakażenia i maluszek żył do końca, ale po ok. 10 dniach zaczęły się pojawiać skurcze. Do czasu udawało się je wyciszać, ale ostatecznie...
    Mam ogromną, ogromną nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży! Trzymam kciuki!!!
  • 26.02.08, 15:52
    Niestety macica po amnioinfuzjach(dolewaniu wód)też nie zawsze
    wytrzymuje.Ja miałam trzy w 22,23,i 24 tc. Na dwa dni przed
    kolejną ,w ostatnim dniu 25 tc dostałam skurczy i było już po
    wszystkim.Rozwój dziecka praktycznie zatrzymał sie na 22 tc(mały
    ważył 600 gr i miał tylko 25 cm).Dzieciątko jest opłaszczone
    macicą,nie ma miejsca na wzrost.Jasio miał całkowicie płaski
    nosek,skrzywione paluszki u stóp(po jakimś czasie wszystko się
    wyrównało).Najgorszy jest rozwój płuc.Do tego potrzebne są własnie
    wody.Jeśli czytałaś mój wcześniejszy post Jasio zmarł w 68 dobie
    życia 05-02-2008,dzień przed Twoim maluszkiem.Wiesz ,chciała bym
    jeszcze kiedyś być w ciąży,ale boję się powtórki.A jak u Ciebie?A
    czy mówili Ci co było przyczyną odejścia wód?Proszę odpisz
  • 28.02.08, 16:23
    Bardzo, bardzo mi przykro z powodu Twojego synka.
    Ja, pomimo tego, co się stało nadal bardzo chce się starać o kolejne
    maleństwo. Może dlatego, że nie mamy jeszcze dzieci, a ciężko wraca
    się do pustego domu- szczególnie teraz...
    Właściwie znam odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało. Pod
    koniec listopada w posiewie wyszło zakażenie bakteryjne (klebsiella
    pneumoniae i enterococcus faecalis), od połowy grudnia brałam
    globulki i infekcja została wyleczona. Jednak podczas tej
    kilkutygodniowej bytności w moim organiźmie zdążyła na tyle osłabić
    błony płodowe, że w 17tc(20.01.2008) pękły.
    W okresie poprzedzającym miałam też kilka sytuacji bardzo
    stresowych, które również mogły się przyczynić do tego fatalnego
    obrotu spraw. Niestety!
    Od początku stycznia miałam brązowe plamienia, ktore zostały
    zupełnie zignorowane przez mojego lekarza prowadzącego (nie dostałam
    tabletek na podtrzymanie, zwolnienia, ani zaleceń, aby leżeć) oraz
    podczas dwukrotnych wizyt w ambulatorium przyszpitalnym- na tym
    etapie nie zostałam przyjęta na obserwacje, bo nie widzieli
    zagrożenia dla ciąży. Do szpitala przyjęli mnie jak już się sączyły
    wody, czyli kiedy już było za późno.
    Wynika z tego, że na tragedię złożyło się kilka czynników: przede
    wszystkim infekcja, ale również znieczulica lekarzy i mój brak
    opanowania. Fatalna jest ta świadomość.
  • 28.02.08, 17:14
    tez miałam tę drugą bakterie ale obydwie to bakterie szpitalne
    bardzo odporne na leczenie,pod koniec maja byłam na obserwacji w
    szpitalu z powodu bólu w pachwinie ok 18 tydzien ciązy,przy
    przyjeciu posiewy były ujemne po tygodniu do domu,po 2 dniach
    wróciłam z powrotem na oddział z powodów jelitowych i przy przyjęciu
    w posiewie juz były bakterie,po tygodniu lezenia badaniach i usg
    wróciłam do domu to był 6 czerwiec,a 13 juz zaczeły sączyć się
    wody21 tydzień,miałam więcej szczęścia mały przeżył urodził się w
    25tygodniu,tez obwiniałam siebie, lekarza,ale tak naprawde juz nie
    moge o tym myslec kto zawinił bo to tak bardzo boli,wiem co czujecie
    mój synek ma retinopatie ,nie będzie widział, nie moge pozbyć się
    myśli ze gdybym więcej leżała, ciąza skończyłaby się chociaż troszkę
    póżniej,
  • 28.02.08, 17:48
    Dzisiaj prawdopodobnie zaczęła się akcja porodowa bratowa miała
    silne bóle brzucha i bardzo mocno leciały jej wody. Dostała
    kroplówki i udało się zatrzymać, teraz ma mieć je cały czas, ale
    brat nie wie jaka jest nazwa tego leku, napewno jest on na
    zatrzymanie porodu. To tyle.....czekamy i mamy nadzieję, że znowu
    się uda, każdy dzień się liczy.
    pozdrawiam Kasia
  • 28.02.08, 18:38
    dostała pewnie fenoterol brałam go przy każdej ciąży smile
    nadal trzymam kciuki, musi być dobrze smile
    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Ktosia
    (wrz 08)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • 28.02.08, 18:58
    trzymam kciuki za Was, wspierajcie się nawzajem, szczególnie bratową, uda się,
    musi się udac, jeszcze trochę. Pozdrawiam
  • 28.02.08, 19:08
    Kagasia, ja też miałam kilka razy wyciszane skurcze i odbyłam
    wycieczki na porodówkę i z powrotem. Dopóki nie zwiększa się
    krwawienie, to nie jest źle. Leki rozkurczowe mogą być skuteczne
    jeszcze przez kilka tygodni. Trzymam kciuki!

    Agasonesta, głupio napisałam z tym obwinianiem całego świata, w
    gruncie rzeczy to do niczego nie prowadzi, niczego nie ułatwia.
    Tylko nadal jakoś ciężko zdobyć się na silne, konstruktywne
    myślenie i na nie obwinianie samej siebie przede wszystkim.
    Mam jeszcze pytanie: co masz na myśli przez bakterie "szpitalne"?
    Udało Ci się łatwo wyleczyć to cholerstwo?

    I pytanie właściwie do wszystkich dziewczyn: robiłyście badania
    bakteriologiczne po porodzie? Jeśli tak, to jakie? Jakie badania są
    zalecane, kiedy poród przedwczesny był spowodowany odpływaniem płynu
    owodniowego?
    Pozdrawiam serdecznie.
  • 28.02.08, 21:40
    w szpitalach,przychodniach są bakterie b.odporne na antybiotyki,czy
    po leczeniu miałaś posiew robiony?jak lezałam z płynącymi wodami to
    sprawdzali chyba co 10dni posiew z pochwy,bo zmieniali
    antybiotyki ,nasze bakterie szybko uodparniają sie,ale po porodzie
    standartowe leki nie powstrzymały infekcji,dostałam wysokiej
    gorączki i przeleczyli mnie konkretnie,ale nie ma reguły,dziewczyna
    która lezała ze mną tak samo długo na podtrzymaniu i urodziła po
    mnie na 3 dobę poszła do domu,po połogu na kontrole do ginokologa on
    zobaczy czy jest ok,pozdrawiam,a po 6 m-cach cytologia,a co do
    bakteri wrzuć w wyszukiwarkę ,powinnaś to znależć
  • 28.02.08, 23:36
    własnie w szpitalu posiew miałam robiony tylko raz i nic nie wyszło, teraz gin kazał mi poczekać z badaniami aż skończy się połóg- wtedy też dopiero będę wiedzieć jak wygląda sytuacja i jak dalej postępować
  • 28.02.08, 19:57
    Wierzymy, modlimy się i trzymamy kciuki, oby jeszcze kilka
    tygodni.Trzeba mieć nadzieję, każdy dzień jest na wagę złota
    Trzymajcie się, wsparcie jest bardzo ważne
    --
    niuniadr
    Hubercik (33tc,2310g) www.bobasy.pl/niuniadr
  • 02.03.08, 20:46
    Kagasiu, modlę się o każdy dzień - oby jak najdłużej. Ja też
    lądowałam na porodówce, a mimo to jakoś dwa tygodnie udało się
    przeciągnąć sprawę. Twojej bratowej z całego serca życzę
    przynajmniej kilku tygodni... Trzymam mocno kciuki - tylko tak mogę
    Was wesprzeć...
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • 03.03.08, 21:15
    Wczoraj widziłam bratową, brzuszek ma sporysmile)), na stałe ma
    podłączoną kroplówkę z fenoterolem i dodatkowo podają jej płyn
    dożylnie.
    Dzisiaj miała usg dzidziuś waży ok.580g a mamy 24 tydzień ciąży.
    Lekarz był jakiś mało komunikatywny i powiedział, że jest mało wód
    (amerykę odkrył) i dziecko jest małe. Z mojej wiedzy to ta waga jest
    normalną wagą w tym tygodniu, czy jest innaczej??
    Dzidzia 12 lutego miała ok.380g (brat by lepiej wiedział), ale mam
    nadzieję, że nie przekręciłam.
    Co to za lekarz, zamiast ją pocieszyć,podbudować bo maleństwo
    przytyło, to napewno się rozwija - to dzisiaj płakała sad(( - baran
    jeden. Przecież oni najlepiej powinni rozumieć co te mamy
    przechodzą, tyle walki poświęcenia, a on ramionami rusza............
    Kasia
  • 03.03.08, 22:06
    Bałam się tego wpisu - dobrze, że jeszcze dzidek u mamy w brzuchu.
    Wszyscy tutaj trzymamy kciuki.
    Wiesz, lekarze nie chcą niepotrzebnie rozbudzac nadziei. Może być
    różnie, to bardzo wczesna ciąża. Ty i brat jesteście przede
    wszystkim od podtrzymywania jej na duchu. Każdy dzień jest ważny,
    każdy zwiększa szansę. I cieszymy się tu z każdego dnia.
  • 03.03.08, 22:08
    Witam kochani jestem z Wałbrzycha i tu też rodziłam mojego synka,tu
    są dobrzy lekarze trzymam za Was kciuki
  • 03.03.08, 22:33
    Kagasiu,
    moja corcia urodzila sie w 24tyg z waga 490gramow, powod - min. odchodzace wody,
    dzis ma 2 lata i 8 miesiecy, jest cudowna, zdrowa dziewczynka. Trzymam za
    dzidzie i jej mamusie caly czas kciuki, musza byc dzielne. Pozdrawiam i
    przesylam cieple mysli.
    --
    Mama Bereni
  • 03.03.08, 23:32
    co do szpitala w Wałbrzychu to same plusy, lekarze i pielegniarki są
    naprawdę super. W końcu robią wszystko, żeby się udało. A my wiadomo
    chcielibyśmy wiedzieć jak najwięcej, a tu tak jak piszecie lekarze
    nie specjalnie są rozmowni, bo to mała ciąża........, ale jeszcze z
    6 tygodni i będzie już supersmile))
  • 04.03.08, 07:39
    a co do lekarzy - to chyba trochę taki ich system obronny; nie wczuwać się za bardzo w sytuacje pacjentki, tylko wykonywać to, co do nich należy.
    Dobrze, że ty i brat możecie byc przy bratowej, to dla niej teraz bardzo ważne, mieć bliskich przy sobie.
    --
    To są moje urwisy: chłopaki-bliźniaki i ich starszy brat .
    Just Five - reaktywacja smile
  • 05.03.08, 10:33
    Cześć dziewczyny,
    Dzisiaj mają zacząc podawać lek na rozwój płuc - dexaven.
    Ale mają podawać co 8 godzin w trzech dawkach, i tu moje pytanie
    dlaczego tak?. Nic więcej nie wiemy.
    Kasia
  • 05.03.08, 11:10
    to steryd na przyspieszenie rozwoju płuc u maluszka. Podaje się go w
    przypadku ryzyka przedwczesnego porodu. Też go dostałam na kilka dni
    przed narodzinami Oli.

    --
    Ania z Oleńką (22.01.2004) i Adunią (28.04.2005)
  • 05.03.08, 12:18
    Tak,"Dexaven" jest na rozwój płuc u dzidziusia.W pierwszej ciąży,kiedy w 34tyg.
    zaczęły mi się sączyć wody płodowe,zdążyli mi podać 1 serie czyli 3 zastrzyki
    domięśniowe co 8 dodzin.A w drugiej ciąży kiedy w 28tyg. miałam juz skurcze co
    3min. dostałam trzy serie "Dexavenu".Przy podawaniu każdej serii skurcze sie
    wzmagały i zawsze wracałam na kroplówkę,a dzidziuś przestawał sie ruszać.Leżałam
    wtedy palckiem w szpitalu i wszystko było pod kontrolą.Tak właśnie moja córeczka
    reagowała na ten steryd i przestawała sie ruszać,miałam może dwa,trzy ruchy na
    dobę.Doleżałam ją do 36tyg.(lekarz prowadzący odstawił leki) i urodziła się
    zdrowa.Powodzenia .Pozdrawiam
  • 05.03.08, 19:32
    Ja również dostałam sterydy na rozwój płucek u niunia, tylko był to
    Celeston.Takie sterydy są bardzo potrzebne i zwiększają szansę na
    przeżycie dzidziusia.Modlimy się dalej i trzymamy kciuki, oby
    jeszcze trochę dzidzia posiedziała w brzuszku u mamy.
    Czekamy na dalsze wieści.
    Trzymajcie się...
    --
    niuniadr
    Hubercik (33tc,2310g) www.bobasy.pl/niuniadr
  • 01.07.08, 21:24
    Dexsaven jest tylko w trzech dawkach poniewaz wieksza ilosc tego leku nie pomoże
    tylko zaszkodzi dziecku dostawałam te zastrzyki i muszepowiedzieć ze pomogły
  • 05.03.08, 11:39
    Nie ma się co łudzić - ryzyko przedwczesnego porodu jest duże a
    dzięki temu lekowi zwiększa się szansę na w miarę samodzielne
    oddychanie.Ja też dostawałam zastrzyki na rozwj płuc dziecka - w
    naszym przypadku poskutkowało i Kuba urodził się wydolny oddechowo
    (był co prawda na oddechu wspomaganym przez dwa miesiące, ale
    pęcherzyki płucne 'działały" bez zarzutu). Nie pamiętam w jakim
    odtępie dostawałam zastrzyki, ale chyba też co 8 godzin. To
    wspaniałe osiągnięcie medycyny, że można minimalizować powikłania
    związane z wcześniactwem. Żeby osiągnąc cokolwiek dzięki tym
    zastrzykom między ostatnią dawką a pierwszym oddechem dziecka musi
    być co najmniej 48 godzin. Pomyśl, jak wielu wcześniaczym mamom się
    nie udaje - bo po prostu trafiają do szpitala i w ciągu kilku godzin
    przychodzi na świat ich dużo za wcześnie urodzone dziecko.
    Bratową uspokój - lekarze w ten spoósb robią wszystko, żeby
    zwiększyć szanse jej dziecka. Trzymajcie się!!!
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • 05.03.08, 13:15
    Ciesze się z Wami z każdego kolejnego dnia.
    Co do lekarzy - na moim oddziale jedyną osobą, która pocieszała pacjentki, był
    młody chłopak na stażu....
    Tak jak dziewczyny piszą - lekarze boja sie robic pacjentkom nadzieje, wola
    przygotowac je na najgorsza wersje wydarzeń. Aczkolwiek z moich doświadczeń
    wynika, że są w tym przygotowywaniu na najgorsze nieco nadgorliwi - często po
    wizytach lekarskich dostawałam skurczy ze stresu...
    --
    Posadz drzewo
    Ja teżjestem całkiem ładna
    Fru
  • 06.03.08, 07:20
    Kasiu,cieszę się,że Maluszek jeszcze w brzuszku.Z każdym kolejnym dniem Jego szanse na zycie i prawidłowy rozwój rosną,ale o tym przecież doskonale wiesz! Bardzo dobrze,że lekarze podają bratowej sterydy na rozwój płuc. Nadal mocno trzymam kciuki i wierzę, ze Maleństwo jeszcze "posiedzi" sobie w brzuszku kilka tygodni.Serdecznie pozdrawiam i uściski dla dzielnej Bratowej i Brata.
    Agnieszka
  • 10.03.08, 09:40
    Kagasiu, co słychać u bratowej? Z moich wyliczeń wynika, że walczy
    już prawie miesiąc -dzielna mama... Jak sobie daje radę? Co z
    wyciekiem wód i skurczami? Odezwij się...
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • 10.03.08, 10:14
    12 marca będzie miesiącsmile), jak pisałam ten post miesiąc temu to
    była data nie do wyobrażenia, jak ten czas leci......
    Bratowa jest bardzo dzielna.Dzisiaj może uda mi się do niej pojechać
    to ją od was pozdrowięsmile))
    Wyniki posiewu z zeszłego tygodnia są dobre.
    Teraz jest 25 tydzień, z tego co wiem to maluszek jest dobrze
    ułożony - w najlepszej pozycji jaka jest, czyli w poprzek buzią w
    dół. Mam nadzieję, że nadal tak leżysmile). Dostała zastrzyki na
    płucka, bo zawsze to zwiększa sznase maluszka. Dobrze im idzie może
    jeszcze ze dwa tygodnie, a potem jeszcze dwa........apetyt
    rośniesmile)).

    pozdrawiam Kasia
  • 10.03.08, 11:19
    Oby tak dalej!!!Trzymam kciuki za nastepnych kilka miesiecysmile
    Pozdrowienia dla dzielnej mamy.
  • 10.03.08, 14:11
    Teraz maluszek jest juz duuuuużo bezpieczniejszy niż te 4 tygodnie temuwink Choć
    tak jak piszesz - jescze 2, 3, 4 tygodnie by sie przydały... Ale teraz już z
    większą pewnością mozna wmówić: będzie dobrzewink
    Mnie zrobiono cc w 27 tc. nie z zpowodu zakażenia, ale z powodu braku wód i
    ciasnoty w macicy - brzuch mi sie zmniejszał zamiast powiekszać. Gremium
    stwierdziło, że teraz dziecko juz więcej ryzykuje w brzuchu niz na zewnątrz.
    Z perspektywy czasu - była to dobra decyzja, choć po drodze jeszcze wiele
    "przygód" nas czekało.
    --
    Posadz drzewo
    Metodapoglądowa
    Murderers
  • 10.03.08, 14:53
    Udało się juz miesiąc wytrzymać maluszkowi, to niech posiedzi sobie
    jeszcze kilka u mamusi w brzuszku smile Trzymamy kciuki, żeby jeszcze
    przynajmniej kilka tygodni się udało, wtedy będzie jeszcze
    bezpieczniej.Pozdrowienia dla bratowej, jesteśmy z Wami myślami
    Pozdrawiamy i czekamy na dalsze wiadomości...
    --
    niuniadr
    Hubercik (33tc,2310g) www.bobasy.pl/niuniadr
  • 10.03.08, 15:27
    dzielna jest bardzo, ja codziennie zaglądam żeby przeczytać ze za Wami kolejny
    dzień, oby takich dni było jak najwięcej smile))
    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) Kingi (05.08.06) i Ktosia
    (wrz 08)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • 10.03.08, 20:16
    ja tez zagladam codziennie i spodziewam sie samych dobrych wiesci!oby tak dalej!pozdrow bratowa koniecznie- jest bardzo dzielna; i maluszek tez!
    --
    Emilka i Iga mają już...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.