Dodaj do ulubionych

historia madzi 31 tydz 820g

22.02.08, 11:58
Madzia urodziła się 23 września 2006 w 31 tyg przez CI powód
nadciśnienie,białkomocz,w USG płodu cechy hipotrofii,stan po porodzie był
średni, w 1min. życia oceniona na 5 pkt apgar, stan nieco się poprawił w 3
minucie 6 pkt. Madzia jak się urodziła ważyła 820g i 36 cm
mała kruszynka. Na szczęście z Madzią nie było dużych problemów miała
fantastyczną opiekę,od 7 dnia była karmiona mlekiem matki. Stan pogorszył sie
po 19 dniach złapała zapalenie płuc . Ale Madzia zaskakiwała wszystkich stan
bardzo szybko się poprawił.po 61 dniach wyszła do domu.Madzie ominęła
retinopatia, nie miała wylewów. tylko miała wzmożone napięcie mięśniowe ale po
2 miesięcznej rehabilitacji metodą Vojty neurolog stwierdził że kończymy z
rehabilitacją. Dziś Madzia ma 17 miesięcy jest zdrową dziewczynką świetnie się
rozwija , jej małym mankamentem jest to że jest mała ale moim zdaniem to
dodaje jej uroku. Jak wspominam co było prawie 2 lata temu ten strach co
będzie co przyniesie następny dzień, opinie lekarzy nie wiadomo co będzie z
takimi dziećmi różnie bywa , powiem Wam jedno trzeba wierzyć mocno a cuda się
zdarzają!!! Więc wierzcie w swoje kruszynki a one was zadziwia Pozdrawiam mamę
Madzi Zosi macie fantastyczną córeczkę!
Edytor zaawansowany
  • goskagb 22.02.08, 12:33
    Witaj super że Madzia tak doskonale sobie poradziła smile, Niech dalej rośnie zdrowo!
    Moja córcia Weronika jest tylko miesiąc "starsza" bo urodziła się 24 sierpnia
    2006 ale w 26 tc i z wagą podobną- 850g smile więc to prawie rówieśniczki smile, tylko
    u nas niestety wcześniactwo pozostawiło ślad- mamy trochę problemów dotyczących
    rozwoju fizycznego ale dzielnie walczymy, usprawniamy, ćwiczymy i wierzymy smile
    Pozdrawiam
  • monikamadzia 22.02.08, 12:58
    Dziękuję Gosiu Twoja Weroniczka Na pewno sobie ze wszystkim poradzi, tylko
    niektóre dzieciaczki potrzebują więcej czasu mój mały łobuz potrzebował mniej
    tego czasu ale i tak jesteśmy pod opieką neurologa ze względu na hipotrofie
    czyli wysoki czynnik ryzyka, i niską masę urodzeniową jak mi się uda i mój mąż
    pokaże jak wkleja się zdjęcia to pochwalę się moim szkrabem.Jak już pisałam
    dzieci to cud ale i potrafią pokazać cud.!
  • minkapinka 22.02.08, 12:52
    Z wielka uwaga czytam takie historie, bo moja córka ważyła podobnie. Ciesze sie,
    ze Madzia jest zdrowa smile
    Pozdawiamy
    --
    Moje dziecko w Sylwestrowa noc...
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0b59aeb3becc624e.html
  • bijou82 22.02.08, 13:51
    bardzo się cieszę że twoja Madzia tak świetnie sobie poradziła..mimo
    tylu przeszkód.Madzie są silne i wspaniałe , od samego początku
    wiedziałam że to imię jej "pomoże" wink trzymam kciuki za twoje
    maleństwo, żeby nadal zaskakiwało.a to że jest malutka-to jest
    piękne.moja madzia waży teraz ok6 kg a ma 71cm wzrostu.nikt nie
    wierzy że ma ponad rok.ale co mi tam.kocham ją całym sercem za to że
    jest smile pozdrawiam i czekam na fotki Madziulki smile
    --
    blog mojej MADZIUNI - www.madziazosia.dzidzi.pl
    fotki Madzi - fotoforum.gazeta.pl/5,2,bijou82.html
  • anemon3 22.02.08, 17:36
    Przede wszystkim gratuluję tak dzielnej córci!!!
    Mam również pytanie czy Twoja kruszynka miała stwierdzone
    niedotlenienie wewnątrzmaciczne?Moja Hania również miała hypotrofię
    i niedotlenienie wewnątrzmaciczne,którym bardzo się martwię...
  • monikamadzia 22.02.08, 18:00
    Anemonku moja Madzia urodziła sie z objawami niedotlenienia,ale dzięki że byłam
    bardzo często monitorowana KTG szybko lekarze zadecydowali o cesarce ponieważ
    serduszko Madzi zaczęło zanikać, przed cesarką leżałam w szpitalu 3 tygodnie i
    dostawałam sterydki na rozwój płucek Madzi. Miała też asymetrie lewej półkuli
    ale lekarze różnie to interpretowali jeden mówił że to źle drugi powiedział że u
    wcześniaków to normalne. Jedno powiem ale z mojego doświadczenia rehabilitacja
    metodą vojty jest bardzo dobra choć muszę powiedzieć że na początku płakała ale
    później traktowała to jako zabawę bo jak tylko ją rozbierałam do ćwiczeń to
    słodko się uśmiechała,ale te ćwiczenia tak jak mi mówiła moja fizjoterapeutka
    trzeba wykonywać solidnie i dokładnie aby dziecku pomóc a nie zaszkodzić Madzi
    pomogło szybko ,więc anemonku na pewno u was też będzie dobrze trzeba wierzyć i
    mieć nadzieję ale się rozpisałam pozdrawiam buziaki
  • anemon3 22.02.08, 19:41
    Kochana bardzo Ci dziękuje za tak szybką odpowiedź.Ja staram się
    wierzyć ze wszystkich sił,ale do niedotlenienie brzmi dla mnie
    strasznie i napawa mnie strachem chociaż moja Kruszynka już nie raz
    pokazała jaka jest dzielna.Pozdrawiam Cię serdecznie...
  • ewcians 23.02.08, 03:21
    Ku pokrzepieniu Serc zmartwionych Mam.....

    Moje Maluszki urodziły się w pierwszym dniu 27 tc. po podaniu (jednorazowym
    sterydów na rozwój płucek). przez cc (bradykardia Córci, krwawienie z dróg
    rodnych, infekcja u mnie)
    W pierwszej min. życia Maluszki dostały 3 pkt w Apgarze, w 5 już 6...
    Zaraz po porodzie zaintubowane - jeszcze na sali operacyjnej,
    Zuzia (950 g, 27 cm) - 2 dni na respiratorze, następnie 2 tygodnie CEPAP i
    tlenoterapia bierna przez 4 tygodnie, w ostatnim tygodniu bez tlenu....po 2 i
    troszkę miesiącach wypisana do domu - żadnych powikłań, za to po 2 tygodniach
    pobytu w domu ciężkie zapalenie płuc......miesiąc w szpitalu - 3 tygodnie pod
    tlenem, zaczątki retinopatii, wycofały się samoistnie, Wzmożone napięcie
    mięśniowe - zwłaszcza w kończynach dolnych - 2 m-ce rehabilitacji Bobathem -
    Mała siadła samodzielnie, za chwilkę stanęła w łóżeczku, na dzień dzisiejszy ma
    skończone 15 m-cy - chodzi samodzielnie, powoli przestaje "przechodzić" do
    raczkowania - jednak ze względu na to, że (może to tylko moja nadinterpretacja)
    stawia drobne kroczki i chodzi "sztywno" - tydzień temu jeszcze nie zginała
    kolanek, dziś już to robi, ale i tak wolę się upewnić, że wszystko ok - wybieram
    się z Nią na konsultację neurologiczną i rehabilitacyjną.
    Dodam, że Zuzia miała 2 razy toczoną krew.

    Kacperek - urodzony jako drugie Bliźnię - mniejszy od Siostry (900 g, 25 cm),
    Apgar jak u Sistrzyczki, 3 tygodnie pod respiratorem, następny miesiąc pod
    CEPAPEM, z tygodniowym przełączeniem na respirator, za chilę - dlaczego.
    Następnie przez pół miesiąca na tlenie biernym, w domu przez 2 tygodnie na
    doraźnym podawaniu tlenu.
    Maluśki miał początkowo problemy z jelitkami ( z oddechem pomijam, bo to już
    wiadomo), w 4 dobie życia miał operację zamknięcia przewodu Bothala, po 3
    tygodniach na respiratorze i 2 dniach po ekstubacji - mój Mężczyzna zachorował
    bardzo ciężko.....SEPSA......znów 2 dni respirator, na trzeci dzień poprawa,
    CEPAP, już miał schodzić z antybiotyków i CEPAPU i............powtórnie, znów
    SEPSA - tym razem ciężka.....mały spędził półtora tygodnia na respiratorze, w
    najcięższych chwilach stężenie tlenu podawanemu Małemu wynosiło 100% a saturacja
    na poziomie 96%.......
    Lekarze nie byli dobrej myśli........przez (dla mnie przynajmniej) bardzo długi
    czas - zwłaszcza w przypadku Synka - przygotowywano mnie
    na.........rozstaniesad..........jeszcze wówczas nie wiedziałam, że lekarze mogą
    zaproponować zaprzestanie leczenia.........ale przez ten najcięższy
    okres..........leciałam z sercem na ramieniu do szpitala i modliłam się o to, by
    nie padła propozycja takiego rozwiązania......
    Nie padła Dzięki Bogu.
    Przy ostatnim - przedwypisowym USG mózgu okazało się, że Kacperuś miał
    wylew.....niewielki, ale jednak...........pozostały po nim torbiele - po prawej
    stronie kilka poniżej średnicy 2 mm, po lewej kilka poniżej tejże średnicy oraz
    jeden powyżej 5 mm.
    Wszystkie się wchłonęły.
    Dziś MAluszki mają 15 m-cy (10.03 kończą 13 m-cy).
    Kacperek jest wielkim Chłopcem - ma 83 cm i 12 i pół kg. Zuzia ma 80 cm i waży
    11.400 g.
    Kacperuś już mi dziś biega samodzielnie, wszystko co do Niego mówię stara się
    powtarzać.....świadomie mówi już KAKA (na kaszkę i kaczkę), pada(jak śnieg
    pada), siezie(śnieżek), papa, dziadzia, baba, mama, tata, amam i wiele innych,
    buduje już też samodzielnie zdaniasmile
    np. tata papa bum, amu mama dej, pada siezie tam, ciocia dej kaka, ide papa
    mama, itp. Jednym słowem Maleńki zadziwia swoimi postępami nawet tych
    najbardziej pesymistycznie do Jego stanu podchodzących lekarzysmile.
    Zuzia - rozgadała się co prawda wcześniej niż Kacperuś, ale teraz jest na etapie
    doskonalenia chodzenia, także obecnie mniej gaduli więciej robi..........wzrok
    idealny.
    Obydwoje są bardzo kontaktowymi i pogodnymi Maluszkami, czasem wręcz mnie
    zadziiają swoją pomysłowością na zabawy..........i może głupkowato gadam, ale
    naprawdę jestem przekonana o tym, że Maluszki wyczuwają na ile sobie mogą
    pozwoli w zależności od naszych możliwości.......no......może odrobinę nas
    przeceniająsmile
    Dlaczego tak piszę?
    Otóż 18.02 - a więc zaledwie kilka dni temu przeszłam operację kolana......sama
    własnym oczom nie mogę uwierzyć w to czego doświadczam.
    Moje Szkrabiki generalnie od czasu gdy stanęły i zaczęły się przemieszczać na
    dwóch kończynach nie były w stanie usiedzieć dłużej niż 30 min. w "ogródku",
    który Im sprawiłam - ogródek składał się z dwóch łóżeczek przystawionych do
    narożnika.......z czasem Bliźniaki znalazły sposób na odsuwanie łóżeczek i
    uciekanie z "kojca".
    Na dzień dzisiejszy - pomimo bardzo złych rokowań co do Synka - mam w domu
    Małego Silnego "Pudzianka" smile, który codzień coraz bardziej zaskakuje mnie
    swoimi pomysłami, oraz z pozoru drobniuką "Laleczkę", która urzeka swoimi
    oczętami i sposobem spontanicznego wyrażania niesamowitej radości z byle powodu
    urzeka każdego, kto na Nią spojrzy.
    Także - reasumując - Wcześniaczki potrafią zaskakiwać......nawet pomimo
    nienajlepszych prognoz jakie przedstwiają nam Lekarze, kilka m-cy temu - zaraz
    po skończeniu roczku przez Maluszki byłam z wizytą na oddziale, na którym
    walczyły tak bardzo dzielnie o życie.....
    Dr prowadząca Kacperka kiwała głową z niedowierzaniem, że Mały tak pięknie się
    rozwija.......prowadziła Go wówczas za rączkę, obserwując bardzo uważnie Jego
    odruchy........i powiedziała mi, że nie wierzyła w Niego, a teraz jest Jej
    wstyd, za to że postawiła na Nim "krzyżyk".
    Pani dr prowadząca Zuzię powiedziała mi, że Mała od dnia narodzin była taką
    kokietką i że właściwie Mała "leżakowała" tylko na oddziale.....i że jest
    zaskoczona tym, że Kacperek już prawie biega, a Zuzia boi się postawić kroczku
    przy trzymaniu za dwie rączki.
    Zmartwiły mnie te słowa, jednak po obserwacji Maluśkich, jestem przekonana, że z
    Zuzią jest wszystko ok tylko Maleńka nie jest tak odważna jak Jej
    Brat......poprostu nie ufa swoim nóżkomsmile, jednak jak wspomniałam na początu, tę
    kwestię zamierzam skonsultować ze specjalistami - tak dla potwierdzenia "głosu
    intuicji" matki.....

    Wcześniactwo i problemy przez jakie przechodzą Dzieci to nie wyrok!
    Zwłaszcza, że te Dzielne Maluszki (bardziej dzielne niż my przypuszczamy)
    niejednokrotnie zaskakują nawet najbardziej pesymistycznie Im wróżących.........
  • ewcians 23.02.08, 03:36
    Jeszcze dodam co pominęłam:
    W kwestii zadziwienia mnie "wyczuciem sytuacji". Maluszki od kiedy wróciłam po
    operacji i jestem o kulach przez najbliższe 3 tygodnie, nie odsuwają już
    łóżeczek tworzących kojecsmile, ba nawet pół dnia potrafią przesiedzieć w
    łóżeczkach, bawiąc się grzeczniesmile

    KACPEREK miał 17 transfuzji krwi........ma ciałko naznaczone bliznami po
    centralnych oraz zwykłych wkłuciach.........od stóp do głów.....(dłonie i
    przedramiona niezliczona ilość blizn, blizna po centralnym w pachwinie oraz pod
    łopatką, blizny na stópkach, blizna po zamknięciu Bothala, blizna po operacji
    przepukliny, 3 blizny na główce po wkłuciach.........Zuzia pokłute rączki,
    blizna po centralnym w pachwince, 2 blizny po wkłucich na główce, 3 na lewej 2
    na prawej stopie - również po wkłuciach).........ale wiem, że tym bliznom
    zawszięczam dziś ŻYCIE moich NAJUKOCHAŃSZYCH Maluszków.....dzięki nim, mogę dziś
    doświadzcać Ich każdego nowego kroku rozwojowego, uśmieszku, marudnej minki, a
    nawet płaczu......
    I dziękuję Panu Bogu, że pozwolił mi doświadczać tego wszystkiegosmile, że dał tak
    wielką siłę moim Dzieciaczkomsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka