• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

FLAVON KIDS, krople propolisowe na odporność Dodaj do ulubionych

  • 20.11.08, 12:40
    Kochani, pisze do Was z zapytaniem czy faktycznie lek na odporność
    FLAVON KIDS działa. Mam synka prawie 1,5 roku, który od września
    tego roku jedzie już na 4 antybiotyku (zapalenie oskrzeli, płuc i dwa
    razy krtani) pewnie niebawem jak tak dalej będzie uodporni się na
    wszystko co można. Próbowaliśmy uniknąć ostateczności ratując się
    inhalacjami i lekami wspomagającymi nie powodującymi aż takiego spustoszenia w
    tym małym ciałku jakie robi antybiotyk ale skutek mizerny. Zrobiliśmy testy na
    odporność wyniki niebawem ale właśnie dowiedziałam sie o Flavonie czy ktoś
    może podzielić sie swoimi uwagami ????? Słyszałam również o kroplach
    propolisowych ale ponoć uczulają wiec ......... sama nie wiem co robic
    smile)))))pomóżcie proszę smile
    Zaawansowany formularz
    • 20.11.08, 14:38
    • 21.11.08, 08:23
      u synka kolezanki wyszedl wirus RSV bo juz drugi raz zapalenie pluc w przeciagu
      mniesiaca, mo ze u was to samo?

      Ja podaje Esberitox(od kilku dni slychac bylo zmiany na krtani i o dziwo po
      esberitoxie , wapnie, wit c, i pyrosalu przeszlo) mialam groprinosin, ale nie
      pomogl. Nawet antybiotyki nam nie pomagająsad

      A brakliscie pod uwage alergię? wziewną? od tego tez ciagle zapalenia pluc mogą byc?
      --
      mój synuś:
      foto.onet.pl/33m79,v44l84s5m5s0
    • 21.11.08, 08:42
      Oliwia bierze flavon kids od lipca i odpukać od tamtej pory nie
      choruje pomimo kontaktu z innymi dziećmi, braku szczepień i wielu
      przejść (dysplazja, ponad pół roku szpitala, 10 operacji, wczesniej
      czeste przeziebienia, infekcje).
      Wydaje mi się że lepiej robi też kupki bo codziennie.

      Nie wiem czy to zasługa flavonu ale bede dalej podawać bo ma
      naturalny skład. A może to zasluga tranu, który też dajemy. A może
      bardziej dojrzałego układu odpornościowego Oliwii i bardziej
      urozmaiconej diety ?

      Jola

      fotoforum.gazeta.pl/u/jola23061978.html
      • 21.11.08, 09:25
        Jolu,
        taka mała dygresja, Oliwka jest prześliczną dziewczynką. A jaka już
        duża :0
        --
        http://b3.lilypie.com/rwaJp1/.png
        • 26.11.08, 09:23
          dzięki traganku ! Choć to , że duża na zdjeciach jest złudne bo wazy
          ok. 8 kg na ok. 75 cm, kazdy w realu mówi Boże jaka malutka -
          myslałam że jest większa.
          Wrzuć swoje fotoforum i link do waszej stronki bo kiedyś nie mogłam
          znaleźć a kupe lat nie widziałam zosi i antosia smile
    • 24.11.08, 19:57
      Witaj flavon kids pomógł już wielu osobom, to zależy od organizmu jak szybko
      zacznie się regenerować po podaniu pysznego dzemiku.

      Dzieci go lubią, owoce które wchodzą w skład produktu mają właściwości
      przeciwzapalne i wiele innych pozytywnych, zobacz artykuły na stronie:

      www.inwestcom.net/flavon/przeciwutleniacze.html

      Sam to zajadam z rodziną. Odporność wzrasta znacząco, zapraszam do lektury,
      jeżeli masz pytania to pisz śmiało postaram się na nie odpowiedzieć wink
    • 24.11.08, 21:00
      160zl za ten dzemik to spora sumka co?
      --
      mój synuś:
      foto.onet.pl/33m79,v44l84s5m5s0
      • 26.11.08, 15:26
        tabaluga0 napisała:

        > 160zl za ten dzemik to spora sumka co?

        Uwierz, że jak dziecko choruje wydaje się o wiele więcej kasy na
        leki, a potem i tak ma obniżoną odporność, sraczkę, wysypkę czy inne
        cuda i jakoś wtedy to się już dietą leczy. A tak naprawdę od diety
        powinno się zacząć! Ja właśnie mam przed sobą pierwszy słoiczek dla
        mojego synka big_grin
        --
        Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby
        otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To
        figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie
        odpowiedzialność za ich życie - Jonathan Carroll
    • 24.11.08, 21:31
      160 tak można mieć za 135 a jak się przekona że to działa i swoją rodzinę to
      jeszcze taniej - zakupy hurtowe wink

      Pisać że drogo można, za 4,5 zł ile owoców pełnowartościowych kupimy dziennie ?

      natury nikt nie pokona - ona jest neutralna rządzi się swoimi prawami a kto na
      tym cierpi - ludzie bo się odżywiają w sposób który nie dostarcza im potrzebnych
      substancji do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

      Pozdrawiam wink
      • 26.11.08, 17:14
        Jak ktoś nie lubi dżemiku wink, to polecam syrop malinowo-różany firmy "polska
        róża", kosztujący jakieś 6 zł - zrobiony wyłącznie z cukru i soku z około 80 g.
        owoców na 100g, pełno w nim flawonów i flawonoidów oraz wit. C, więc dobrze robi
        nawet w infekcji. Jak się da 3x dziennie do jedzenia łyżeczkę, to dziecię
        arcyszczęśliwe, bo syropek pyszny i naturalny, a odporność zawsze lepsza.
        Małgosia mimo, ze wciąż morfologię ma taką sobie, nie choruje, odkąd to je (a my
        tak, i co chwila jej tata przynosi jakieś wirusy z pracy - właśnie sami
        zaczęliśmy pić).
        --
        Miś
        Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
        • 27.11.08, 09:04
          wiem ile kosztuja leki, i ile wydaję na antybiotyki, ktore i tak nie pomagają,
          dlatego kolejne "cudowne specyfiki" biorę pod lupę, bo po prostu nas nie stac na
          coś, co nie ma zadnego dobrego wplywu na zdrowie, a jest tylko wyciagnieciem
          kasy od klienta.
          Ale jesli piszecie ze ów dżemik działa, to może warto sie zastanowic nad tym.
          Ja sie jeszcze zastanawiam nad "eye q" dla mojego synka. Moze macie jakies
          doswiadczenie?

          --
          mój synuś:
          foto.onet.pl/33m79,v44l84s5m5s0
          • 27.11.08, 10:23
            Wiesz co, Tabaluga, powiem szczerze - mnie to, co przeczytałam o tym cudownym
            "leku", nie przekonuje. Nie żeby flawonoidy nie działały, ale są najwyżej
            wspomagaczem, a i to niezbyt silnym (omega3 mają większy wpływ na odporność, tak
            samo witamina C). Poza tym im żywność bardziej przetworzona, tym mniej
            wartościowa. Wreszcie, faktycznie w diecie osób z regionów, gdzie jest
            szczególnie dużo 100-latków, sporo jest flawonów, ale... Jest ich w niej sporo,
            bo w basenie morza Śródziemnego w ogóle jada się bardzo dużo owoców i jarzyn i
            pija czerwone wino. Jak do tego dodasz owoce morza, sery, pełnoziarniste
            makarony, oliwę z oliwek i mało mięsa, to Ci wychodzi dieta optymalna, bogata w
            błonnik, witaminy, flawony, kwasy omega3, za to uboga w cholesterol i "śmieci"
            typu nadmiar białka.
            Pamiętajmy też, że po pierwszym zachłyśnięciu się antyoksydantami Brytyjczycy
            przeprowadzili rzetelne badania i stwierdzili, że zbyt duża ilość antyoksydantów
            (wit. E i C, flawony, etc.), szczególnie ze sztucznych źródeł (właśnie wszystkie
            wyciągi, a nie zdrowy soczek ze świeżych pomarańczy na przykład) paradoksalnie
            zwiększyła ilość zachorowań na nowotwory. W efekcie tamtejsze stowarzyszenia
            lekarskie wycofały się z zaleceń suplementacji diety antyoksydantami.

            IMO - lepiej zaoszczędzić na dżemiku, a wydać na zdrową dietę i ewentualnie
            zioła podnoszące odporność. Tym bardziej, że te same flawony w bezpiecznych
            dawkach możesz znaleźć w owocach dzikiej róży na przykład (herbatka, soki,
            syropy). Oczywiście, z komponowaniem zdrowego i smacznego posiłku jest więcej
            roboty, niż z otwarciem słoiczka dżemiku, ale tak naprawdę korzyści ze zdrowej
            diety więcej.
            -
            Miś
            Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
        • 27.11.08, 13:35
          czyli mówisz, że syropek działa ale ten cukier w dużych ilościach średnio mnie
          przekonuje ... Nasz tatuś też każdego dnia a nóż widelec coś może do domu
          przynieść, sama nie wiem co robić. Niektórzy piszą, że dieta odpowiednia, Tymek
          je dziennie dwa jabłka, mandarynki, pomarańcze, wcina banany, malinki ze
          słoiczka (sama robiłam) je masę warzyw, bo lubi .... mamy co prawda problem z
          piciem mleka ale zastępujemy je kaszkami, jogurtami i budyniem, więc niech mi
          nikt, nie mówi, że wszystko zależy do diety.Syn Wcina dużo, biega jeszcze więcej
          ale co tego ......... skoro non stop choruje, zaraz ktoś napisze, że pewnie
          kupuje owoce i warzywa w warzywniaku obok, a nie hoduje sama. No przykro mi ale
          ciężko w bloku o kawałek poletka na włoszczyznę smile Dlatego imam się wszystkiego
          nawet tych przetworzonych witamin ze słoiczka, które nóż widelec może pomogą smile

          pozdrawiam
          • 27.11.08, 13:58
            Ten cukier można łatwo obliczyć. W syropie jest go 48 g na 100 ml. Łyżeczka ma
            4-5 ml, załóżmy 5, czyli w łyżeczce jest niecałe 2,5 grama cukru. Dostawać ma wg
            opakowania 3x dziennie 1/2 łyżeczki, czyli w sumie około 7 g cukru, równowartość
            1 kostki. Da się przeżyć, tym bardziej, że nie sądzę, żeby dżemik był bez cukru.
            Zresztą, przetwory z róży się robi najlepiej po pierwszych przymrozkach - możesz
            sama nazbierać i zrobić. 3 owoce róży mają tyle wit. C, ile dorosły człowiek
            potrzebuje w ciągu doby.

            Diecie Twojego synka warto by się było jednak przyjrzeć. Może ma w niej za mało
            białka? Co z rybami (i jeśli je je, to jakie, bo bałtyckie za dobre nie są)? A
            jajka, miód, kiełki, orzechy, bakterie probiotyczne? Jakiego tłuszczu używasz do
            sałatek, do smarowania i do smażenia? Jak widzisz, nie tylko warzywa się tu liczą.

            Dodatkowo dochodzi u niektórych wcześniaków polekowe uszkodzenie czy też
            osłabienie szpiku, skutkujące gorszą odpornością, skrzywienia przegrody nosowej
            po intubacji mogące skutkować częstszymi infekcjami (że o dysplazji nie
            wspomnę), to, że w ich florze bakteryjnej są obecne lekooporne bakterie
            szpitalne, którym antybiotykoterapia wręcz pomaga, bo pozbywają sie konkurencji...

            Ja bym jednak znalazła pediatrę, który zamiast przepisywać kolejne antybiotyki
            zawalczy o odporność np. ziołami i doradzi, jak dziecko hartować. I nie
            czekałabym, aż gile przejdą w coś poważniejszego, tylko poszłabym do lekarza po
            isoprinosine.
            --
            Miś
            Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
    • 27.11.08, 13:21
      Strasznie, strasznie Wam za wszystkie opinie dziękuję smile to fakt, że FLAVAn do
      tanich nie należy, ale o wiele więcej wydałam na leki, które i tak za każdym
      razem są inne, co lekarz to lek ......... masakra. Może warto zakupić go choćby
      w ramach prezentu gwiazdkowego? od babć i ciociów prezenty, a tu baaam coś dla
      zdrowia smile))))) skoro nie ma skutków ubocznych, a dziecko me należy do
      wszystkożernych to czemu nie dżemik smile Dam Wam znać jeszcze co do wyników
      naszych testów, może wtedy się wszystko u nas wyjaśni smile jestem pełna nadziei,
      choć po tygodniu zdrowia znowu mamy gilki, a tak zazwyczaj u nas zaczyna się
      choroba więc oby tylko to - inhalator w ruch, krople, srople i ganianie za
      łobuzem po mieszkaniu w celu usunięcia glonojadów smile KOCHAM ŻYCIE
      smile))))))))))))) buziaki - trzymajcie kciuki za nasz nos
      • 29.11.08, 11:22
        Witam, czy dżemik działa o tym wiedzą tylko osoby które go brały, i biorą do
        dzisiaj, a produkt jest naturalny nie chemia !!!

        Pozdrawiam

        Kto szuka ten znajdzie wink w internecie jest wszystko, proszę zajrzeć na stronę
        którą już wcześniej podałem i poczytać, na to są potwierdzenia i dowody konsumentów.

        Mercedes też dużo kosztuje a ludzie go kupują, drogo - ja pokaże jak można
        kupować taniej i mogę tego również nauczyć tylko osoby zainteresowane wink
        • 29.11.08, 12:46
          tańsze, niz farmaakoterapia, a zwłaszcza antybiotykoterapia

          który pediatra Wam mamy powiedział , że po 7 dniach antyb, trzeba
          jeszce 14 dni brać lakcidy/enterole/dicoflery/trilaci żeby odbudować
          zaburzoną florę bakteryjną -- nie powiedział? a to błąd z jego stron
          • 29.11.08, 18:07
            Wiesz co... Jeśli masz złego pediatrę, to powinnaś go zmienić, a nie zakładać,
            że wszyscy są tacy sami. Oczywiście, że wszyscy, poza jakimiś zupełnymi
            dinozaurami, przepisują probiotyki, i to nie po, a już w trakcie
            antybiotykoterapii. Jeśli będziesz te dicoflory i trilaki stosować tak, jak
            proponujesz, dopiero po 7 dniach brania antybiotyku, to jest prosta droga do
            pleśniawek - współczesne probiotyki są odporne na większość antybiotyków i tylko
            dzięki temu działają osłonowo.

            Poza tym przepraszam, ale nie powołuj się na kwestie finansowe, żeby naganiać
            klientów sklepowi oferującemu skoncentrowany dżem w cenie 160 zł, bo akurat i
            tutaj rozmijasz się z prawdą - antybiotyki w naszym kraju są refundowane i
            kosztują nawet z dicoflorem taniej, niż dżem za 160 zł :-]

            To nie kwestie finansowe są tutaj ważne, ale zdrowie dziecka i dlatego kupujemy
            za drogie pieniądze suplementy diety, zamiast leczyć. Herbatka z dzikiej róży
            pita kilka razy dziennie wpłynie na odporność dokładnie tak samo, jak ten dżem.
            Naprawdę nie należy wierzyć we wszystkie suplementy diety, które się mnożą na
            rynku. Dobrym przykładem jest tu "najczęściej stosowane na poprawę pamięci"
            ginko biloba - przy chorobach zwyrodnieniowych mózgu faktycznie działa, ale na
            pamięć zdrowego człowieka nie ma żadnego wpływu. To samo dotyczy cudownej
            chrząstki rekina, mającej jakoby chronić przed rakiem (niedawno okazało się, ze
            rekiny też na raka cierpią, a właśnie ich rzekoma odporność na nowotwory była
            argumentem za stosowaniem chrząstki rekina).
            --
            Miś
            Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
            • 29.11.08, 18:48
              źle zrozumiałaś mój post,

              probiotyki nalezy stosować równolegle z antyb, tyle, że trzeba je
              stosować o ok 2 tyg dłużej niż antybiotykoterapię

              trafiają się lekarze twierdzący, że antyb jest tak nowoczesny, że
              osłony nie potrzebuje

              pediatrę mam dobrego - znalezionego w wyniku długich poszukiwań

              nie mam nic wspólnego z flavon kids, max czy green - nie naganiam
              klientów na ten produkt, bo go nie znam -- jednak trudno mi
              uwierzyć, że herbata z dzikiej róży kilka x dziennie wpłynie
              dokładnie tak samo jak ten dżem, którego skład jest o wiele bogatszy
              takie twierdzenie wydaje mi się naciągane

              z całą pewnościa suplementy dietetyczne będące wyciągami z
              naturalnych skladników, przebijają swą skutecznością syntetyczne
              witaminy, K.
              • 29.11.08, 19:25
                Mamopa, musisz zrozumieć, że to nie jest tak, że jak czegoś jest więcej, to jest
                od razu lepsze. Jak zjesz więcej witaminy C, niż wynosi Twoje dzienne
                zapotrzebowanie, to ona po prostu zostanie wydalona z moczem (w najlepszym
                wypadku, w najgorszym odłoży się w formie piasku i kamieni nerkowych). Jak zjesz
                2x więcej kwasów omega3 albo nawet tyle, ile jest w zalecanej dawce, ale jesz
                jednocześnie dużo ryb, to je wątroba przetworzy i Ci pójdą w bioderka, dokładnie
                tak, jak łyżka zwykłego oleju. Jeśli nie stronisz od jajek, fasolki, etc., to
                żadna lecytyna nie poprawi Twoich osiągów intelektualnych, bo już jej zjadasz
                tyle, ile potrzebujesz.

                Ponieważ dawką "działającą" flawonów jest ta, którą masz w lampce czerwonego
                wina, śmiem twierdzić, że pita kilka razy dziennie herbatka z dzikiej róży albo
                syropek z czerwonych owoców będzie mieć dokładnie taki sam skutek, jak dżemik, i
                że skutek ten będzie odwrotnie proporcjonalny do ilości flawonów w Twojej
                diecie, czyli tak naprawdę ilości zjadanych owoców bogatych we fawonoidy i
                pitych soków z tych owoców - jeśli jest ich wystarczająco dużo, to żadnych
                flawonów już nie potrzebujesz.

                Jeśli chcesz podkręcić odporność (ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami, nie
                zapominajmy o tym!), to znacznie skuteczniejsze będą odpowiednio dobrane zioła +
                zdrowa dieta + nieprzegrzewanie/hartowanie + dużo świeżego powietrza. Trzeba tez
                zaakceptować fakt, ze każde szczepienie i infekcja wirusowa skutkują okresowym
                spadkiem odporności, i wyciągnąć wnioski (przede wszystkim chronić dziecko przed
                kontaktami z innymi dziećmi i miejscami publicznymi przez 2 tygodnie po
                szczepieniu).

                Wreszcie, to, że coś jest z owoców, nie oznacza, ze jest naturalne i wartościowe
                - wystarczy spojrzeć na ciasteczka petitki czółenka, które mają 50% owoców.
                Tylko co z tego, że mają tyle owoców, skoro te truskawki i morele zostały
                poddane działaniu tak wysokiej temperatury, że nie mają już żadnych wartości
                odżywczych. Żeby określić, na ile dżemik za 160 zł jest wartościowy, należałoby
                się przyjrzeć jego procesowi produkcji. Cena oraz zagęszczenie flawonów sugerują
                jednak, ze jest to żywność wysokoprzetworzona, a doświadczenie uczy, że taka
                zwykle ma o wiele mniej wartości, niż produkty użyte do jego produkcji.

                A oto, gdzie możesz szukać poszczególnych grup flawonoidów, i to w ilościach
                zupełnie wystarczających dla zdrowia:

                - Katechiny (np. gallokatechiny występujące głównie w herbacie) - ich głównym
                źródłem dla człowieka są jabłka, herbata, czerwone wino i czekolada;
                - Flawony (np. luteolina pochodząca z czerwonego pieprzu, apigenina z selera
                naciowego) - występują w dużej ilości w pietruszce i tymianku;
                - Flawanony (np. hespedryna (sok pomarańczowy), narginina) - obecne są głównie w
                owocach cytrusowych;
                - Izoflawony (np. genisteina (soja), daidzeina) - ich źródłem są przede
                wszystkim rośliny strączkowe i soja;
                - Antocyjany (np. antocyjanina) - znajdują się między innymi w czereśniach,
                winogronach, śliwkach, truskawkach, malinach, czarnych i czerwonych porzeczkach;
                to właśnie te związki nadają barwę kwiatom, owocom i chronią rośliny przed
                szkodliwym działaniem światła UV.
                - flawonole (np. kwercetyna z cebuli i herbaty) - występują głównie w cebuli,
                jabłkach, czereśniach, brokułach, jagodach, herbacie i czerwonym winie.

                Smacznego! smile
                --
                Miś
                Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
    • 29.11.08, 18:50
      Flavon kids to pic na wodę, podobnie jak inna suplementacja. Zdrowa dieta,
      ewentualnie jak mówi mama-cudownego-misia. Dżem nawet za 160! zł cudów nie
      czyni. Wiele dzieci duzo choruje, może wyrośnie.
      --
      Łapiemy muchi w paluchi,
      Kładziemy muchi na blachi,
      Robimy z muchi wybuchi,
      • 30.11.08, 10:55
        a ile soi, cebuli, soku pomarańczowego, zielonej herbaty pije/zjada
        dziennie Twoje dziecko? - to nie są skłądniki odżywcze w diecie
        kilkumiesięczniaka

        żywność jest tak nawalona pestycydami/innymi środkamo ochrony pzred
        brakiem wzrostu, że dzisiejsze jabłko nie równa sie temu sprzed 30
        lat

        pomarańcza w zależności od sposbu transportu i przechowywania ma
        albo 60mg wit c albo 180mg - skąd wiesz kupując ją ile ma?

        z codziennego pożywienia nie jesteśmy w stanie dowieźć do organizmu
        wszystkich potrzebnych składników witaminowo-mineralnych, bo ich
        potrzebna zawartość mieści się w diecie 6000kcal /dla przykłądu
        potrzebna ilośc jednej z wit B znajduje się w 1,5 bochenku chleba/

        poza tym organizm przyjmie tylko taką ilośc potrzebnego mu
        składnika - jaka wynika z jego niedoboru i to też jeśli nie będzie
        połączony ze swoim antagonistą, K.

        btw. zdrowa dieta dla osoby A, może być nie-zdrową dietą dla osoby B
        • 30.11.08, 11:15
          > poza tym organizm przyjmie tylko taką ilośc potrzebnego mu
          > składnika - jaka wynika z jego niedoboru i to też jeśli nie będzie
          > połączony ze swoim antagonistą, K.
          >
          > btw. zdrowa dieta dla osoby A, może być nie-zdrową dietą dla osoby Ja
          przepraszam, ale to jest bełkot... A przynajmniej ja nie rozumiem, co Ty mi
          chcesz powiedzieć. Nie chcesz mi chyba wmówić, że pomarańcze są zdrowe dla
          osoby A, ale już osoba B może funkcjonować tylko na hamburgerach?
          Zdrowa dieta jest jedna. Można wprowadzać pewne modyfikacje ze względu na
          konkretne choroby (np. cukrzyk powinien jadać raczej jarzyny, niż owoce, a
          szczęśliwy właściciel kamieni nerkowych ograniczyć szczawiany zawarte min. w
          pomarańczach), ale przekonanie, że dla pewnych osób dżemik będzie zdrowszy od
          dobrej diety, jest mocno naiwne.

          Poza tym piszesz o antagonistach - podaj mi proszę antagonistów flawonoidów, bo
          poza środkami upośledzającymi wchłanianie wszystkiego (np. surowe białko z jajka
          lub mleko) jakoś ich nie widzę...

          Zrozum również, że flawonoidy należą do antyoksydantów, a przedawkowywanie
          antyoksydantów wbrew pozorom jest niebezpieczne (po 2 latach stosowania masz
          ponad pięciokrotnie większą szansę zachorowania na nowotwory, bo komórki
          nowotworowe są wrażliwsze od zwykłych, a antyoksydanty po prostu je chronią
          przed uszkodzeniami mogącymi zaburzyć ich metabolizm i doprowadzić do ich śmierci).

          Dieta kilkumiesięcznego dziecka? Jeśli chodzi o flawony, wystarczy mu choćby
          jeden mały soczek z czerwonych owoców (polecam hipp bio). Ono naprawdę nie
          potrzebuje więcej flawonów. Zrozum, ze tego dużo w diecie nie trzeba - dla
          dorosłego człowieka zalecaną dzienną ilość zawiera lampka czerwonego wina (czyli
          100-150 ml), to ile Twoim zdaniem potrzebuje dziecko ważące 10 x mniej?

          Poza tym, co Ci gwarantuje, że w dżemiku nie ma pestycydów? Powiem Ci, jak
          najłatwiej stworzyć taki dżemik domowym sposobem - z odpadów po produkcji soków,
          czyli skórek (najlepiej mocno czerwonych owoców - wiśni, porzeczek, winogron),
          które zawierają 80% flawonów zawartych w owocu (a przy okazji najwięcej środków
          ochrony roślin). Innymi słowy, mogę się założyć, że ktoś sobie kupuje odpady po
          produkcji soczków, miksuje, gotuje z cukrem, ładuje do słoiczków i sprzedaje Ci
          za 160 zł. Ot, cały sekret. Nie czujesz się wystrychnięta na dudka?

          --
          Miś
          Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
          • 30.11.08, 11:41
            dr Karoliny Galikowskiej, która na stronie producenta tak zachwala dżemik, nie
            ma w Synabie, co oznacza, że tytułu doktora nauk medycznych, ani w ogóle
            jakichkolwiek nie posiada. Nie ma jej też w żadnej z trzech znanych mi
            wyszukiwarek lekarzy... Coś mi tu śmierdzi uncertain
            --
            Miś
            Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
            • 02.12.08, 22:40
              Szanowna mama-cudownego-misia Prof DR. Zoltan Dinya członek Węgierskiej Akademi Nauk od lat prowadzi badania nad flawonoidami , na temat których opublikował już ponad 150 artykułów naukowych.

              Właściwości biologiczne flawonoidów zostały odktyte w latach 1933-1936 przez Alberta Szent Gyorgyi w czasie odkrycia wit. C za którą dostał Nagrodę Nobla...

              firma Flavon ma odpowiednie zaplecze specjalistów - poparte wynikami ich doświadczeń i znakomitych poprzedników. Mają solidne fundamenty wink

              Chciałem zwrócić tylko Państwa uwagę na znaczenie czystych i naturalnych pokarmów w naszej diecie.

              A czy flavon taki jest ... ? niektórzy dziękują że go poznali, inni go nie znają a już piszą że to czy tamto ... jak to u nas w Polsce - Pozdrawiam wink

              Wyszła teraz bardzo ciekawa książka o terapii doktora Gersona w leczeniu nowotworów i innych chorób przewlekłych - przyczyną tych chorób jest zanieczyszczenie organizmu i brak odpowiednich składników odżywczych w pożywieniu... 80 lat doświadczeń...

              opis książki tutaj:
              allegro.pl/item496771688_leczenie_raka_i_innych_chorob_terapia_gersona.html

              • 03.12.08, 06:50
                że pozyskiwane z naturalnych źródeł wit, minerały i inne
                fitonutrienty są bezwzględnie potrzebne organizmowi w jego
                optymalnym rozwoju/utrzymaniu zdrowia

                sporo ludzi jednak nie wie, iż dietą można sie leczyć i osiągać
                rewelacyjne efekty - zas srodowisko jest już tak skażone, że nie
                można polegać wyłącznie na tym co jest w pożywieniu, K.
              • 03.12.08, 07:37
                Drogi sprzedawco!

                Po pierwsze więc, nie kwestionuję właściwości flawonów, a jedynie zasadność ich
                suplementacji w dawkach większych, niż stanowiąca dzienne zapotrzebowanie (czyli
                obecna w zdrowej diecie, bogatej w czerwone owoce i warzywa). Powtórzę i będę
                powtarzać do znudzenia: dorosłemu człowiekowi wystarczy lampka czerwonego wina
                dziennie, co pozwala każdemu, kto ma trochę wyobraźni, oszacować zapotrzebowanie
                dziecka o wadze 10x mniejszej.

                Po drugie chciałam również zwrócić uwagę na pewnie niebezpieczeństwo związane ze
                stosowaniem dużych dawek antyoksydantów, do których należą i flawonoidy -
                niebezpieczeństwo większej zachorowalności na raka, udowodnione w wielu
                POWTARZALNYCH badaniach, i to w miejscach na świecie, w których uprawia sie
                prawdziwą naukę i operuje prawdziwymi funduszami (głównie w GB), nie na
                Węgrzech. Tak sie składa, ze mam wielu kolegów po fachu na węgierskich
                uczelniach, niektórych będących członkami węgierskiej Akademii Nauk (trochę inna
                nazwa, ale pies trącał szczegóły), i zapewniam Cię, ze funkcjonują jeszcze
                gorszej, niż nasz PAN.
                Wracając do tematu - bez flawonów źle, ale ich nadmiar też jest potencjalnie
                szkodliwy. Co gorsza, rozmiarów tej szkodliwości nie jesteśmy jeszcze w stanie
                oszacować, wiemy tylko tyle, ze nadmiar antyoksydantów zwiększa zachorowalność
                na raka bardziej, niż ich niedostatki w diecie. Tak więc zdrowa, bogata min. we
                flawony dieta tak, ale już podawanie ich w nadmiarze nie. Szczególnie dzieciom!

                Po trzecie, zaplecze specjalistów... Jak wyjaśnisz, że dr Karolina Galikowska,
                która na Waszej stronce podpiera swym autorytetem cudowny dżemik, nie wyskakuje
                w spisie ludzi nauki polskiej, co oznacza, że NIE JEST DOKTOREM? Mam pewne
                wątpliwości, czy w ogóle istnieje, bo nie figuruje też w żadnej wyszukiwarce
                lekarzy.

                Innymi słowy - wciskasz ludziom za duże pieniądze coś, co nie jest im potrzebne.
                Co gorsza, żerując na ich niewiedzy, wciskasz im coś, co jest potencjalnie
                niebezpieczne. Jeszcze gorzej - wciskasz to na forum rodziców dzieci specjalnej
                troski (bo wcześniaki takimi dziećmi są), rodziców, którzy aż nadto często muszą
                dla tych dzieci rezygnować z aktywności zawodowej i borykają się z problemami
                finansowymi (rehabilitacja kosztuje, specjaliści kosztują, leki kosztują), ale
                sami sobie odmówią wszystkiego, żeby kupić dziecku coś, co w ich mniemaniu może
                pomóc.
                Te 160 zł miesięcznie mogą zużytkować lepiej i z większą korzyścią dla swoich
                dzieci.

                Innymi słowy: Twój produkt ma mocno wątpliwą wartość, Twoje zachowanie jest
                nieetyczne, a Twoi eksperci do d..., jeśli w ogóle istnieją. Nie jest to nic
                nowego, bo sieć i sektor parafarmaceutyków obfitują w oszustów, ale warto nie
                pozwalać takim osobom na agresywny marketing w miejscach takich jak to.
                --
                Miś
                Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                • 06.12.08, 15:14
                  Witam ale ze mnie Pani zrobiła sprzedawcę

                  szturmującego to forum i to w sposób nie etyczny - marketing agresywny - piękne
                  podsumowanie ;-(

                  Przykro mi to czytać co Pani o mnie wypisuje ale ...

                  Proszę sprawdzić tytuł tego tematu pisze wyraznie czy flavon kids pomaga na
                  odporność - a że ten temat był we wcześniakach to nie spojrzałem.

                  Ja opierając się na Naszych osobistych pozytywnych doświadczeniach postanowiłem
                  zabrać głos na tym Szanownym forum ale wiedzę że niepotrzebnie.

                  Jeżeli się ktoś poczuł urażony przez mnie - to przepraszam,

                  proszę linki do tych artykułów i badań o szkodliwościach flawonoidów - z miłą
                  chęcią przeczytamy wszyscy razem

                  Pozdrawiam

                  Człowiek uczy się przez całe życie, to jest kolejna lekcja - dziękuje wink
                  • 06.12.08, 15:43
                    Mam rozumieć, że zbieżność nicku efengshui i adresu sprzedawcy cudownego dżemiku
                    (efengshui@wp.pl) jest czysto przypadkowa?

                    O tym, że antyoksydanty w dużych ilościach nie pomagają tak, jak tego
                    oczekiwano, a wręcz zwiększają śmiertelność i nasilają procesy utleniania,
                    pisano tyle, ze na pewno Pan coś znajdzie. Dobrym punktem wyjścia może być
                    choćby bibliografia przeglądowego artykułu "Nieoczekiwane niepowodzenia prób
                    klinicznych z antyoksydantami", autorstwa dra (prawdziwego!) T Wierzby z AM w
                    Gdańsku, opublikowanego w Kardiologii Polskiej, 2005 r., 63: 4 (supl. 2) - autor
                    bardzo ładnie tłumaczy, czemu prowadząca do nadmiaru suplementacja
                    antyoksydantami szkodzi i powoduje statystycznie istotne zwiększenie
                    śmiertelności w grupie osób przyjmujących ich preparaty, w przeciwieństwie do
                    zwykłej zdrowej diety opartej na warzywach i owocach.

                    Pozwolę sobie tylko zacytować fragment konkluzji:
                    "Niepowodzenie wieloośrodkowych programów badawczych dotyczących zastosowania
                    antyoksydantów w prewencji choroby wieńcowej i nagłych zgonów wyraźnie
                    zniechęcają do rekomendowania suplementacji antyoksydantami w szerokich grupach
                    społecznych."
                    Oczywiście autor koncentruje się na aspektach działania antyoksydantów
                    przydatnych w kardiologii, bo taki jest profil czasopisma, dla którego pisze,
                    ale proszę wyszukać artykuły, na które się powołuje. Miłej lektury!

                    Gdyby zaś miał Pan jeszcze jakieś wątpliwości, proponuję przedyskutować tą
                    sprawę bezpośrednio z ekspertem, prof. A. Jelonkiem:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1124&w=88032953
                    --
                    Miś
                    Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
              • 03.12.08, 08:02
                Piszesz:
                > Chciałem zwrócić tylko Państwa uwagę na znaczenie czystych i naturalnych pokarm
                > ów w naszej diecie.

                Skoro słoiczek dżemu kosztuje 160, a dawka dzienna, jak sam pisałeś 4,50, to
                oznacza, że ten otwarty słoiczek będzie stał w lodówce przez dobrze ponad
                miesiąc. Co go konserwuje, siła woli tej "dr" Galikowskiej?
                Wybacz, ale w naturalne żarcie niepsujące się przez 35 dni jakoś nie wierzę,
                szczególnie w kontekście tego, ze nawet pasteryzowanych dań dla dzieci i
                niemowląt nie powinno im się podawać po przechowywaniu w lodówce dłużej, niż 48
                godzin...


                --
                Miś
                Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                • 03.12.08, 08:19
                  nadmiar czegokolwiek jest szkodliwy

                  btw znasz różnicę między RDA a SONA? bo te wartości znacznie się
                  różnią, K.
                  • 03.12.08, 10:18
                    > przecież to proste
                    > nadmiar czegokolwiek jest szkodliwy
                    i dlatego właśnie nie powinno się zastępować zdrowej diety, ani tym bardziej jej
                    "wzbogacać" suplementacją flawonów.

                    > btw znasz różnicę między RDA a SONA? bo te wartości znacznie się
                    > różnią, K.
                    No oczywiście, że się różnią (btw, ta różnica jest tak naprawdę istotna głównie
                    w wypadku wit. A, bo reszta witamin jest wydalana z moczem w wypadku
                    przedawkowania. Jeśli chodzi o mikroelementy, te różnice nie są wbrew pozorom
                    takie wielkie, jeśli weźmiemy pod uwagę, ile w krajach zachodnich się jada sodu
                    (sól!) czy żelaza (mięso) i jakie są możliwości wydalenia nadmiaru tych
                    pierwiastków bez szkody dla nerek).

                    Jednak (diabeł tkwi w szczegółach)... Zauważ, że ani w zalecanej dawce dziennej,
                    ani w optymalnej dawce dziennej nie wyszczególniono flawonów. Poza tym flawony
                    należałoby raczej umieścić po stronie SONA, gdyż w ogóle nie są konieczne do
                    życia (a takie właśnie składniki wymienia RDA).
                    Innymi słowy (powtórzę, bo chyba Ci umknęło) - zalecana przy diecie optymalnej
                    dzienna dawka flawonów dla dorosłego człowieka = lampka czerwonego wina. Na
                    dziecko zadziała dawka proporcjonalnie mniejsza. Jeśli Twoje dziecko dostaje
                    soki i czerwone owoce albo ich przetwory, to mu to w zupełności wystarcza, a
                    suplementacja dżemikiem może mu poważnie zaszkodzić w przyszłości (w najlepszym
                    wypadku biegunką, jeśli się cudownie naturalny dżemik zepsuje, w najgorszym
                    nowotworami).

                    I proszę, odpowiedz w zamian na moje pytanie: skoro nie jesteś sprzedawcą tego
                    cudu, to coś się tak uparła na suplementację diety?? Zapytaj jakiegokolwiek
                    pediatry - większość z nich (w tym mój pediatra, moja sąsiadka, tyż pediatra, i
                    ciocia mojego dziecięcia, też pediatra) normalnym dzieciom nie zaleca nawet
                    suplementacji kwasami omega3.
                    --
                    Miś
                    Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                    • 03.12.08, 15:39
                      od 16 lat nie jem mięsa z nogami /wyłącznie ryby/ i dlatego
                      interesuję się zdrowym odżywianiem, suplementacją i ogólnie zdrowym
                      stylem życia-- pokończyłam różne specjalistyczne kursy dla
                      lekarzy /a jestem z zawodu księgową/ w zakresie uzupełniania diety
                      istotnymi skąłdnikami, łączeniami odpowiednich skłądników,
                      antagonizmami i synergiami pomiędzy nimi i moja wiedza jest większa
                      od przeciętnej osoby..........skoro nie jem mięsa , to oczywiste
                      jest, że muszę suplementować wit B12 z zewnątrz

                      oczywiście znam różnice miedzy żelazem hemowym i niehemowym, ale
                      moja hemoglobina w ciąży na poziomie 12,1 świadczy o właściwym
                      wchłanianiu żelaza z innych źródeł /zresztą zdziwiłabyś się co się
                      zaleca brać przy anemmi- i wcale to nie jest dodatkowa porcja żelaza/

                      nie mam nic wspólnego z flavon, nie mniej ocena , że coś jest
                      szajsem bez spróbowania tego empirycznie wydaje mi się dalece
                      nieuprawniona ---- spróbowałeś? to wiesz, inaczej jesteś w kręgu
                      ignorantów, mających wyrobioną opinię npdst jedna pani drugiej pani,
                      co innego gdy znam dziecko, które w wynikach laboratoryj nie miało
                      poprawy po conajmniej miesięcznym stosowaniu A czy B, Kasia

                      • 03.12.08, 15:47
                        dotyczy syntetycznej wit a, bo b. trudno jest skopiować alfa
                        karoten, betakaroten, zeaksantynę i inne karotenoidy w jeden
                        skłądnik w laboratorium - natura jest niemożliwa do podrobienia, K.
                        • 03.12.08, 16:07
                          Przykro mi, ale naturalną wit. A też możesz przedawkować, choćby pijąc zbyt dużo
                          soczków marchewkowych (tzw. żółtaczka karotenowa). Poza tym akurat w wypadku
                          wit. A nie chodzi tylko o nowotwory, ale o potencjalnie poważne w skutkach
                          uszkodzenie wątroby.
                          Kiedyś gdzieś nawet czytałam o dwóch myśliwych, co to wszamali całą wątrobę
                          niedźwiedzia i zmarli, bo im wątroby wysiadły. Nie przypuszczam, żeby ten
                          niedźwiedź przyjmował sztuczną wit. A :-]
                          --
                          Miś
                          Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                      • 03.12.08, 16:02
                        Mamapo, już nie wiem, jak tłumaczyć... Czego dokładnie nie rozumiesz w
                        stwierdzeniu, że suplementacja dużymi ilościami antyoksydantów przekraczającymi
                        te obecne w zdrowej diecie (do których należą flawony) zwiększa ryzyko
                        wystąpienia nowotworów? Wycofały się z ich popierania brytyjskie towarzystwa
                        medyczne, a ostatnio polscy lekarze ogłosili, że suplementy diety to jest pic na
                        wodę. Jakich jeszcze dowodów potrzebujesz?
                        I niby dlaczego mam testować na sobie parafarmaceutyk, o którym wiem, że jest
                        potencjalnie niebezpieczny? Albo dawać to mojemu dziecku, i to jeszcze płacąc za
                        to 160 zł/słoiczek. Litości...

                        Oczywiście, że próbowałam flawonów - próbuję ich codziennie w zdrowej żywności.
                        Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że mam ich w diecie tyle, ile potrzebuję, i to
                        nie z wina, bo poza herbatką z likierem na przeziębienie staram się unikać
                        alkoholu, a właśnie z owoców, soków, syropów, zielonej herbaty i herbatek
                        owocowych oraz z hibiskusa. Przecież je jest naprawdę łatwo znaleźć - wszystkie
                        owoce różowe i czerwone o odcieniu lekko skręcającym w kierunku purpury i
                        fioletu je zawierają.

                        No i wreszcie, wciąż nie dowiedziałam się, jak rzekomo pozbawiony konserwantów
                        słoiczek nie psuje się przez 35 dni, przez co jest bezpieczny dla dziecka, skoro
                        inne pozbawione konserwantów słoiczki nadają się dla tegoż samego dziecka tylko
                        przez 48 godz. po otwarciu.
                        --
                        Miś
                        Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                        • 03.12.08, 18:51
                          > No i wreszcie, wciąż nie dowiedziałam się, jak rzekomo pozbawiony
                          konserwantów
                          > słoiczek nie psuje się przez 35 dni, przez co jest bezpieczny dla
                          dziecka, skoro
                          > inne pozbawione konserwantów słoiczki nadają się dla tegoż samego
                          dziecka tylko
                          > przez 48 godz. po otwarciu.
                          -- a, to przecież pytanie do producenta, kto inny jest bardziej
                          kompetentny?

                          > I niby dlaczego mam testować na sobie parafarmaceutyk, o którym
                          wiem, że jest
                          > potencjalnie niebezpieczny? Albo dawać to mojemu dziecku, i to
                          jeszcze płacąc z
                          > a
                          > to 160 zł/słoiczek. Litości...
                          nigdzie nie zauważyłam zdania, że masz testować

                          > Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że mam ich w diecie tyle, ile
                          potrzebuję, i to
                          > nie z wina, bo poza herbatką z likierem na przeziębienie staram
                          się unikać
                          > alkoholu, a właśnie z owoców, soków, syropów, zielonej herbaty i
                          herbatek
                          > owocowych oraz z hibiskusa

                          nie mam powodu, żeby nie wierzyć Twemu `z ręką na sercu` co jednak
                          pokazałoby Twoje badanie 10, 20 lub 30 pierwiastków w organizmie?
                          z pewnością niedobory, o jakie się nie podejrzewasz....Twoje
                          przekonanie mogłoby stanąć w opozycji do faktów --- widziałam wiele
                          takich badań, by dalej żyć w złudzeniu totalnego zdrowia

                          skoro podajesz ten sam posiłek swojemu Mężowi i sobie - to chyba
                          wiesz, że mając różne zapotrzebowanie na składniki odżywcze -- nie
                          odnosicie tej samej korzyści z posiłku






                          --
                          • 03.12.08, 20:31
                            Podziwiam Cię Beatko bo ja już bym dawno wysiadła przy tej miłej
                            konwersacji.
                            Ja Cie uważam za skarbnicę wiedzy i napewno nie dam się nabrać na
                            ten preparat.
                            Buziaki dla Małgosi.
                            --
                            fotoforum.gazeta.pl/5,2,mamaolisia.html
                          • 04.12.08, 21:55
                            proponuję zostawić ostatnie słowo w ocenie cudownego dżemiku autorytetowi w tej
                            dziedzinie:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1124&w=88032953&a=88032953
                            A tak już zupełnie na marginesie, mamapo, rozmywasz strasznie dyskusję -
                            pierwiastki nie mają nic wspólnego z przedmiotem naszej dyskusji, czyli flawonami.
                            A recepta na różne zapotrzebowanie domowników na różne składniki diety jest
                            bardzo prosta: w moim domu na stole lądują michy z ziemniakami, surówkami i
                            sałatkami, półmisek z mięsem i ewentualnie jakiś sos i sól (każde z nas ma inne
                            preferencje smakowe) - każdy bierze, ile potrzebuje i to, na co ma ochotę. Tak
                            samo wygląda śniadanie i kolacja. Nawet nie pomyślałam, ze można inaczej, ale w
                            Polsce chyba faktycznie obyczaj jest inny, i każe dawać każdemu gotową porcję.
                            --
                            Miś
                            Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                        • 03.12.08, 20:55
                          mamo-cudownego-misia...sęk w tym, że mamapa nie rozumie ani jednego słowa z tego co piszesz, ponieważ nie posiada żadnej wiedzy z biologii, a tylko tę, jaką wciskają akwizytorom na szkoleniach. Za chwilę zacznie Ci polecać analizę włosów, jako cudowne badanie niedoboru bądź nadmiaru pierwiastków wszelakich (z badania tegoż wynika też zazwyczaj straszliwe zatrucie organizmu metalami ciężkimi). I na nic tłumaczyć, że włos ma żadną wartość diagnostyczną, bowiem rośnie długo, a stężenie przeróżnych substancji we krwi zmienia się w ciągu doby, że ilość jakiegoś pierwiastka we włosie ma się nijak do jego ilości w innych tkankach itd. itp.Zachwalała też kiedyś filtr do uzdatniania wody, działający na zasadzie odwróconej osmozy,bo ponoć tylko woda z niego nadaje się do picia , po spożyciu innej zaś człowiek niechybnie rozchoruje się cieżko i nieuleczalnie. Szkoda czasu. Kto chce niech wierzy. Ja wolę myśleć.
                          --
                          www.muzyka.bojarski.pl/
                          • 04.12.08, 10:36
                            Zachwalała też kiedyś filtr do uzdatniania wody, działający na
                            zasadzie
                            > odwróconej osmozy,bo ponoć tylko woda z niego nadaje się do
                            picia , po spożyci
                            > u innej zaś człowiek niechybnie rozchoruje się cieżko i
                            nieuleczalnie. --- musisz lepiej poszukać w archiwum z wieledzieci,
                            bo nigdzie nia pisałąm, że mam filtr z odwróconą osmozą
                            /mam całkowicie inny, oczyszczajcy wodę kompletnie inną metodą/ - no
                            chyba, że wiesz lepiej ode mnie co w moim domu mam

                            moja opinia o wartości badania włosa i informacji wynikających z niej
                            nie musi wcale sie pokrywać z Twoją, jednakże uzyskane z niej
                            informcje i zastosowanie się jej zleceń zaskutkowało w moim
                            przypadku 2 letnim niechorowaniem stale chorujących dzieci
                            jeżeli dla Ciebie to mało- Twoja sprawa, Kasia

                            w dalszym ciągu uważam, że z pożywienia za mało uzyskujemy
                            niezbednych skłądników, a z czego je dostarczamy dodatkowo- to już
                            sprawa każdej osoby indywidualnie....................

                            • 04.12.08, 22:20
                              a moze mamapa jest jednak akwizytorem tego dzemiku ?bo jednak na to
                              mi wyglada.Ten super dzemik to jak afera z tymi super dietami -
                              zwykle zupki chinskie pakowane w odpowiednie paczki i sprzedawane
                              jako gotowy produkt dietetyczny za kuuupe kasy.Kto chce niech kupuje
                              i sie nabiera.Zawsze sie tacy znajda.pozdr.
    • 04.12.08, 22:50
      Kochamy nasze szkraby bardzo mocno i dlatego nieee dajmy się zwariowac smile Każdy
      wyda ostatni grosz na potrzebę malucha, ale starajmy się aby to była potrzeba
      realna i wynik, a nie uleganie reklama i pięknym słówką......., bo na tym tracą
      tylko nasze dzieci, a handlowcy o tym nie myślą.
      MamaoCudownegoMisia smile))), gratuluję wytrzymałości smile.
      --
      Pozdrawiamy serdecznie Zu(28tc830g)&A
      Nasze słoneczko ma już...
      • 05.12.08, 07:39
        moja znajoma używa flavonkids, stąd moja niewielka znajomość tematu
        nawet go próbowałam...............a Wy krytykantki? trzymałyście
        chociaż słoiczek w ręku?
        • 05.12.08, 08:15
          Czy zerknęłaś aby na wątek, gdzie prof. A. Jelonek wypowiada się na zadane przez
          mnie pytanie o dżemik?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1124&w=88032953
          Chyba wolisz wierzyć jednemu z najlepszych i jednocześnie najnowocześniejszych
          polskich pediatrów, niż anonimowemu fengszujowi i wymyślonej Pani dr?

          A znajomej tez ten wątek pokaż, po co ma bez sensu kasę wydawać...

          --
          Miś
          Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
          • 05.12.08, 08:52
            bo znam tylko 1 osobę, która jest konsumentem flavonkids i jest z
            niego zadowolona -oprócz ceny oczywiście-
            więc npdst 1 osoby nie odważyłąbym sie twierdzić , że coś jest
            cudowne i super-super

            niemniej krytyka czegoś przed spróbowaniem tejże rzeczy- to wg mnie
            przesada..........owszem można skrytykować cenę, ale jakość? to
            jest już nadużycie
            • 05.12.08, 09:55
              Mamo Pawełka, ta dyskusja coraz bardziej przypomina mi dyskusje, które
              prowadziłam z moim przemiłym zresztą sąsiadem, Świadkiem Jehowy, który w pewnym
              momencie nie wytrzymał i wybuchnął "Beata, ja nie chcę wiedzieć, ja chcę
              wierzyć!". Jego prawo - ma prawo wierzyć, wiedząc, że jego wierzenia pozostają w
              sprzeczności z uznanymi, udowodnionymi prawdami naukowymi z dziedziny
              astronomii, archeologii, historii, biologii i pokrewnych. Jednocześnie godzi się
              z tym, że jego poglądy zostaną podważone, skrytykowane lub wyśmiane za każdym
              razem, gdy wygłosi je w jakimś bardziej kumatym towarzystwie.

              Tak samo Ty tak bardzo chcesz wierzyć w magię słoiczków, że boisz się nawet
              skonfrontować swoje poglądy z tym, co na temat flawonowego dżemu sądzi uznany
              autorytet i co na ich temat wie współczesna nauka. Twoje prawo, chociaż
              oczywiście szkoda, że to nie naukę, a swoje pobożne życzenia uznajesz za filtr,
              który oddziela prawdę od fałszu i wartościowe poglądy od bełkotu oszustów, dla
              których wyznawcy filozofii New Age są łatwymi ofiarami. Mam nadzieję, że nie
              ucierpią na tym Twoje dzieci.

              Na koniec tej dyskusji pozwól, że jednak zgwałcę Cię przez uszy (oczy właściwie)
              i zacytuję, co na moje zapytanie o flawony odpowiedział prof. dr hab. n. med.
              Adam Jelonek - pediatra, prezes Fundacji Ronalda McDonalda prowadzącej program
              "NIE nowotworom u dzieci", ekspert Światowej Organizacji Zdrowia, wieloletni
              kierownik oddziału Dializ i Transplantacji Nerek w Centrum Zdrowia Dziecka,
              jeden z twórców programu przeszczepiania nerek u dzieci w Polsce, który (TO
              WAŻNE!) bynajmniej nie jest przeciwnikiem homeopatii i ziołolecznictwa jako
              elementów terapii wspomagających leczenie:

              Autor: adam_jelonek 04.12.08, 20:51
              Nie wierzę w cudowne preparaty. Pani konkluzja jest jedyna słuszna.

              No i to by było na tyle...
              --
              Miś
              Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
              • 05.12.08, 19:24
                a gdzieś to wyczytała?

                mam wcześniaka i nie mam za bardzo czasu na wyszukiwanie po necie
                opinii profesorskich o czymś, czego nie używam

                tekst `Nie wierzę w cudowne preparaty` wyartykułowany przez
                kogokolwiek jest prawdziwy...cóż to znaczy cudowny?

                ja nie muszę mieć racji, ja chcę mieć zdrowe dzieci, K.
                • 05.12.08, 20:33
                  Mamo Pawła, masz czas na odpisywanie mi, a nie masz czasu kliknąć w link (jest
                  bezpośredni, nie musisz niczego szukać) i przeczytać kilku linijek wymiany zdań
                  na temat słoiczka flawonów? Plisss...

                  Jeśli chcesz mieć zdrowe dzieci, to naprawdę szczerze polecam i ten link, i to
                  forum - gdybyś na nie zaglądnęła, dowiedziałabyś się nie tylko, że flawonowy
                  dżemik to pic na wodę, ale jak zrobić, żeby mieć zdrowe dzieci. Może więc warto
                  kliknąć? smile


                  --
                  Miś
                  Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                  • 06.12.08, 20:50
                    Proszę oto link:

                    www.kardiologia.eksperymentalna.slam.katowice.pl/pub_pliki/_plk11_1_Nieoczekiwaneniepowodzeniaprbklinicznychzantyoksydantami.pdf

                    tu jest mowa o syntetycznych antyoksydantach i zgadzam się z tym artykułem w
                    100%, że one szkodzą i dodatkowo jak są w dużych dawkach.

                    Tylko zdrowa dieta w owoce i warzywa daje Nam możliwość cieszenia się zdrowiem
                    nie syntetyki

                    Ciekawy artykuł o syntetycznych witaminach:

                    www.eioba.pl/a73842/witaminy_naturalne_a_syntetyczne

                    Teraz już wiem dlaczego mnie Pani nie rozumie - nie wie Pani z czego jest ten
                    "f....." zrobiony

                    Szanowni Państwo tylko natura ma odpowiednie związki aktywne zawarte w owocach i
                    warzywach, organizm rozpoznaje co jest naturalne a co syntetyczne.

                    Więc odżywiajmy się zdrowo i cieszmy się długim, zdrowym i szczęśliwym życiem w
                    gronie bliskich nam osób.
                    • 06.12.08, 22:30
                      Paaanie... Niech nam Pan tu kitu nie wciska. Taka np. syntetyczna wit. C niczym
                      się nie rożni od tej zawartej w soku pomarańczowym. Po prostu jej produkcja jest
                      tańsza, niż ekstrakcja z owoców.

                      Udowodnionym naukowo faktem jest, że nadmiar antyoksydantów szkodzi, dlatego nie
                      zaleca się stosowania suplementów antyoksydantów (dowolnego pochodzenia), a
                      jedynie dietę bogatą w warzywa i owoce.

                      No i tu dochodzimy do tego momentu, kiedy musi się Pan określić - czy sprzedaje
                      Pan za te 160 zł zwykły dżem porzeczkowy, który faktycznie flawony zawiera, ale
                      zaszkodzić nie może, czy też suplement diety zawierający zwiększoną ilość
                      antyoksydantów (źródło naprawdę jest obojętne), którego użycia współczesna
                      medycyna nie zaleca :-].
                      --
                      Miś
                      Zabytki, legendy, trasy wycieczkowe, historia Wrocławia, fototapety i praca na http://spacerownik.wroclawski.eu
                      • 07.12.08, 09:14
                        Witam nabija sobie Pani konto na google adsense umieszczając pod każdym Pani
                        postem link do strony o Wrocławiu - brawo - proszę to sobie sprawdzić Szanowni
                        Państwo co post to link wink

                        To jest dopiero marketing agresywny !!!

                        A dżemu nie sprzedaje porzeczkowego i sztucznych suplementów antyoksydantowych
                        tez nie - a kit to szklarz wciska ...

                        A widzę że Pani czytać ze zrozumieniem nie potrafi i gratuluję porównania soku
                        pomarańczowego do syntetycznej witaminy C ze się niczym nie różni - Bravo!!! a
                        sztuczny jest tańszy w produkcji !!!

                        To mamy jeść sztuczne bo są tańsze !!! w produkcji...niż ekstrakcja z owoców...

                        to już nie wiem o co Pani tutaj chodzi w tym wszystkim.

                        Powtarzam jedynie dieta bogata w warzywa i owoce naturalne nie skażone
                        chemicznie daje nam pewność zdrowego odżywiania.







                        • 07.12.08, 11:45
                          Wyjaśnię Panu, o co mi chodzi.

                          Wszedł Pan na forum pełne rodziców dzieci niepełnosprawnych i dzieci z
                          odpornością obniżoną w wyniku dysplazji oskrzelowo-płucnej, martwiczego
                          zapalenia jelit, polekowego uszkodzenia szpiku oraz skrajnie nieprzyjaznych
                          warunków, na które dzieci te były narażone po urodzeniu. Wmawia Pan tym ludziom,
                          że ma Pan panaceum na ich kłopoty - dżemik flawonowy, który za jedyne 160 zł
                          podniesie ich odporność.
                          Szkopuł w tym, że flawony jak każde antyoksydanty dowolnego pochodzenia w
                          nadmiarze są szkodliwe, i dlatego, po pierwszym zachłyśnięciu się nimi i
                          przeprowadzeniu zakrojonych na bardzo szeroką skalę badań klinicznych
                          współczesna medycyna odradza suplementację nimi i stoi na stanowisku, że dla
                          podniesienia odporności istotna jest zdrowa dieta, bogata w owoce i warzywa (a
                          nie ich przetwory czy ekstrakty).
                          Innymi słowy, jeśli Pański dżemik faktycznie zawiera wysokie stężenie flawonów,
                          czyli jest suplementem, może być niebezpieczny dla zdrowia i nie powinien być
                          stosowany. Jeśli zaś nie jest suplementem, a jedynie dżemikiem porzeczkowym,
                          rodzicom na forum również należy się ostrzeżenie - przed naciąganiem.

                          Proszę się nie łudzić, że myślę, iż Pana przekonam. Chcę po prostu ostrzec
                          rodziców wczesniaków przed podawaniem dzieciom dżemiku, który w najlepszym
                          wypadku nie będzie miał żadnego skutku, w najgorszym zaś może im zwyczajnie
                          zaszkodzić (nie tylko zresztą nadmiarem flawonów, również dlatego, że dla małego
                          dziecka po martwiczym zapaleniu jelit podanie czegoś, co stoi sobie w lodówce
                          dłużej, niż 48 godz., a nie ma konserwantów, może mieć bardzo poważne skutki, z
                          których Pan sobie oczywiście sprawy nie zdaje albo co Pana nie obchodzi).
                          Jednocześnie chcę przypomnieć, że flawony są istotne (choć nie aż tak, jak Pan
                          to przedstawia na swojej pożal się boże pseudoanaukowej stronce), ale
                          dostarczane organizmowi w postaci zdrowej diety, czyli w świeżych owocach i
                          warzywach. I to właśnie ta dieta jest najważniejsza, nie wątpliwe w skutkach
                          wzbogacanie jej, albo co gorsza zastępowanie suplementami - lepiej wydać te 4,50
                          PLN dziennie na czerwone jabłuszka, niż na Pański dżemik.

                          Jeśli chodzi o wartość Pańskiego dżemiku, to pozwoli Pan, ze jednak odeślę
                          zainteresowanych do oceny prof. A. Jelonka.
                          --
                          Miś
                          Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
                          • 07.12.08, 13:37
                            Pani Beato cieszę się że tak Pani walczy o prawdę i o zdrowie - gratuluję
                            wytrwałości, ale ...

                            Tylko mnie Pani źle zaszufladkowała - Pani decyzja ;-(


                            Zrobiła ze mnie Pani wroga tego forum - czy słusznie ... spójrz na temat tego postu:


                            FLAVON KIDS, krople propolisowe na odporność
                            mzaszka25 20.11.08, 12:40 Odpowiedz

                            Kochani, pisze do Was z zapytaniem czy faktycznie lek na odporność
                            FLAVON KIDS działa. Mam synka prawie 1,5 roku, który od września
                            tego roku jedzie już na 4 antybiotyku (zapalenie oskrzeli, płuc i dwa
                            razy krtani) pewnie niebawem jak tak dalej będzie uodporni się na
                            wszystko co można. Próbowaliśmy uniknąć ostateczności ratując się
                            inhalacjami i lekami wspomagającymi nie powodującymi aż takiego spustoszenia w
                            tym małym ciałku jakie robi antybiotyk ale skutek mizerny. Zrobiliśmy testy na
                            odporność wyniki niebawem

                            ale właśnie dowiedziałam sie o Flavonie czy ktoś może podzielić sie swoimi
                            uwagami ?????



                            LUDZIE NIE DZIELCIE SIĘ SWOIMI UWAGAMI BO TO SIĘ TAK KOŃCZY JAK PATRZ NA
                            POWYŻSZE POSTY - MASAKRA




                            A proszę sobie poprawić wpis w profilu bo wygląda pseudo naukowo:


                            www.wiadomosci24.pl/autor/343187.html


                            Mój opis:

                            Jestem dochtórką od literatury osiemnastowiecznej, tłumaczką, mamą, przez pewien
                            zcas pracowałam w administracji uczelnianej.
                            Obecnie redaguję serwis spacerownik.wroclawski.eu




                            1370 postów na forum GW - ładny wynik...

                            Życzę jeszcze wiele postów - niech Pani Beata broni Nas przed pseudo
                            naukowacami, sprzedawcami cudownych dżemików porzeczkowych za 160 zł bo to
                            zdzierstwo - zgadzam się z Panią w 100%.

                            Powodzenia Pani Beato wink
                            • 07.12.08, 14:38
                              Nie mnie Pana szufladkować, bo Pana nie znam, chociaż fakt, ze posiłkuje się Pan
                              słowami nieistniejącej dr Galikowskiej dużo o Panu mówi.

                              Pozwolę sobie na zakończenie dyskusji przytoczyć jej trzy fragmenty:

                              "Niepowodzenia wieloośrodkowych programów badawczych dotyczących zastosowania
                              antyoksydantów w prewencji choroby wieńcowej i nagłych zgonów wyraźnie
                              zniechęcają do rekomendowania suplementacji antyoksydantami w szerokich grupach
                              społecznych." (Za: T. H. Wierzba, "Nieoczekiwane niepowodzenia prób klinicznych
                              z antyoksydantami", Kardiologia Polska, 2005 r., 63: 4 (supl. 2))

                              "Autor: adam_jelonek 04.12.08, 20:51
                              Nie wierzę w cudowne preparaty. Pani konkluzja jest jedyna słuszna." (na moje
                              zapytanie o zasadność stosowania Pańskiego preparatu w celu podniesienia
                              odporności u dzieci: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1124&w=88032953 )

                              No i wreszcie bardzo mądre słowa Eleanorrigby
                              "Kto chce niech wierzy. Ja wolę myśleć."
                              --
                              Miś
                              Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
                              • 07.12.08, 15:25
                                Ludzie mówię Pani doktor a nie nie pani lekarzu medycyny i dlatego wpisane było
                                dr. - a Pani Karolina istnieje i ma się dobrze - rozumie że już wszystko jasne wink

                                wystarczyło wpisać w wyszukiwarkę i proszę:

                                10:15 Dietetyka i żywienie wg idei SPA & Wellness. Rola flawonoidów –
                                naturalnych antyoksydantów w odmładzaniu organizmu.

                                Karolina Galikowska – lekarz medycyny

                                www.spa-info.pl/relacja-z-i-ogolnopolskich-targow-spa-wellness-nie-tylko-dla-biznesu/

                                Pozdrawiam
                                • 07.12.08, 15:56
                                  Ktoś po studiach medycznych nie posiada tytułu doktora i takie samowolne
                                  nadawanie mu go w tekście o charakterze reklamowym nadaje mu autorytet, do
                                  którego prawa nie ma, przy okazji wprowadzając czytelników w błąd.

                                  Prof. Jelonek za to ma i doktorat, i habilitację, i jakoś Pańskiego preparatu
                                  nie docenił...
                                  --
                                  Miś
                                  Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.