Dodaj do ulubionych

przetaczanie krwi

05.01.09, 19:56

-- prosze niech ktos mi powie czy czyjes dziecko przechodzilo
przetaczanie krwi? moja siostrzenica dzis ma 3 dobe i wlasnie czeka
ja ta,a ja okropnie sie martwie.powiedzcie cos prosze
ciocia
Obserwuj wątek
    • makarcia Re: przetaczanie krwi 05.01.09, 20:19
      Moja Melka tez miala przetaczana krew. Bylismy niezle wystraszenie, ale u takich
      maluszków to prawie norma. A po przetaczaniu wyniki krwi byly lepsze i szybciej
      na wadze przybierała. Bedzie wszystko dobrze.
      PS. znam wczesniaka, ktory mial 13 przetaczan. Teraz ma 15 lat i jest swietny.
      --
      -:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-
      Melania 27.01.2007 , 31tc, 860g, 40 cm ;
      Najkochańszy synek Aniołek www.republikadzieci.pl/rd/content/view/1187/184/
      • bijou82 Re: przetaczanie krwi 05.01.09, 21:34
        Moja Madzia miała przetaczaną 17 razy ..
        i po każdym przetoczeniu czuła się tylko lepiej,miała śliczne różowe
        policzki,serduszko dużo ładniej biło i wyniki były rewelacyjne
        teraz ma prwie 2 latka,z serduszkiem nigdy żadnych problemów,od
        ponad roku nie podajemy żelaza a morfologię ma rewelacyjną
        (hemoglobinę między 12-14)
        --
        Iza,mama Madzi Zosi
        - stronka mojej MADZI- smyki.pl/domeny/dzidzi.pl/madziazosia/index.php
        - fotki Madzi- 26tyg/830g/33cm - fotoforum.gazeta.pl/5,2,bijou82.html
        • zurawska.barbara Re: przetaczanie krwi 05.01.09, 21:53
          my też to przechodziliśmy, najgorsze jest podpisanie zgody bo tam są wszystkie mozliwe powikłania, ale rodzice zgodzić się muszą bo ryzyko jest minimalne w porównaniu z tym co byłoby gdyby sie nie zgodzili. Pozdrawiam!
          --
          "Każdy z nas ma swoje Westerplatte"
          Synio
        • tekla33 Re: przetaczanie krwi 05.01.09, 21:53
          Alek ma za sobą 11 transfuzji w tym 3 jak był jeszcze w brzuchu
          po każdej czuł się b. dobrze,
          jego starsza siostra jest po 1.Jedno i drugie rozwija sie super,
          jesli tranfuzja jest przez pępowinę to toczą krew przez pępuszek
          (dotyczy gł dzieci rszych tuż po urodzeniu) u starszych wkuwają się
          do żyły i wygłada to jak kroplówka, trwa ok 3h, maluch po transfuzji
          jest pełen energiismile nie martw się to naprawdę nie jest takie
          straszne, ale doskonale cię rozumiem ja za każdym razem umierałam z
          niepokoju
    • ewcians Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 01:10
      Tak jak pisały Koleżanki wyżej.
      1. U wcześniaczków z reguły to norma
      2. To wszystko po to by Dziecina lepiej się poczuła i miała więcej siły na walkę z przeciwnościami losu
      3. Przetaczanie krwi to najszybszy, najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy sposób na leczenie anemii - a Wcześniaczki nietety się bardzo szybko anemizują.

      Mój Kacperuś miał 17 razy toczoną krew, Jego bliźniacza Siostrzyczka - Zuzieńka 2 razy. Maluszki urodziły się w 27 tc. Dziś mają ponad 2 latka i rozrabiają nieprzeciętnie, są pełnymi życia i radości Maluszkami.

      Wszystko będzie oksmiletrzymamy tu wszystkie mocno kciuki za Twoją Maluśką Siostrzenicę, jak i za każdego znanego nam wcześniaczkasmile
      • kukulan Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 10:21
        kazda transfuzja niesie ryzyko zarazenia jakims syfem.znam 2
        osoby,ktore jako dzieci dostaly krew i skonczylo sie to powaznymi
        komplikacjami a skutki odczuwaja do dzis...znam tez przypadek gdy
        rodzice sie nie zgodzili odebrano im prawa rodzicielskie,sprawa
        zajal sie profesor i zbadawszy dziecko stwierdzil ze lekarze
        konowały ta transfuzja bardziej by zaszkodzili niz pomogli...to
        dziecko uratowala zwloka spowodowana brakiem zgody rodziców.dla
        lekarzy to rutynowe postepowanie,ale niestety kazdy organizm reaguje
        inaczej....
          • misia0000 Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 13:37
            Jaką wiedzę ma Pani|Pan poza "zasłyszanymi" opowieściami?? A mówiąc
            wprost - jakie prawo do straszenia podobnymi "historiami" rodziny
            walczącego o życie wcześniaka?? Czy jest Pani\Pan rodzicem skrajnego
            wcześniaka, bo nie kojarzę z forum???? Sądząc po "wiedzy" -
            niekoniecznie. NIE przeprowadzenie transfuzji u skrajneo wcześniaka
            ma jeden tylko skutek. Najorszy. O to Pani\Panu chodzi? Dlaczego????
            --
            Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
            • kukulan Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 15:22
              nie mam wczesniaka i nie chodzi mi o straszenie a jedynie o to ze sa
              tez skutki uboczne.autorka watku pytala o przypadki a zostaly
              wymienione jedynie same pozytywy,ale nie badzmy obłudni i nie
              udawajmy ze zawsze jest wszystko cacy,trzeba miec swiadomosc ze
              ryzyko jest i to nie takie rzadkie.ale jezeli chodzi tu tylko o to
              zeby slepo mowic ze bedzie dobrze to juz sie nie oddzywam...trzeba
              miec swiadomosc ze kazdy kij ma 2 konce...a opowiesci
              sa "zaslyszane"z pewnych zrodeł(dobrzy znajomi,a w przypadku drugim
              dzieckiem tym juz doroslym obecnie jest kuzynka meza)wiec mam
              pewnosc ze to nie plotki.
              • misia0000 Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 15:43
                Z całego serca życze, by nigdy nie zdarzyło się Pani|Panu być
                rodzicem chorego dziecka, zwłaszcza wcześniaka dla którego
                przetaczanie krwi to niemal pewnik i od któreo zalezy zdrowie i
                życie. Jaki sens ma rzucanie hasłem "skutki uboczne" bez
                precyzyjnego wyjasnienia o co chodzi - nie zrozumiem. Bo proszę mi
                uwierzyć- NIE MA skutków ubocznych gorszych niż pozbawienie
                skrajnego wczesniaka dotępu do przetoczenia krwi. I proszę mi
                wierzyć, że jakiekolwiek "ryzyko" przy przetaczaniu jest niczym w
                porównaniu z ryzykiem, jakim są narodziny w 25 tygodniu ciąży.
                Proszę trochę poczytać o skrajnym wcześniactwie, albo może walczyć
                z "obłudą" na innym forum.. Aż się boję co Pani|Pan napisze,dy
                rodzic wcześniaka zapyta na tym forum o wylewy krwi do mózu,
                martwicę jelit czy retinapatię...
                --
                Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
                • kukulan Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 16:09
                  nic nie napisze bo widac nie chodzi tu o opinie tylko o glaskanie po
                  glowie no coz...a po co mam pisac o skutkach ubocznych?zeby byl
                  jeszcze wiekszy bulwers?napisalam to delikatnie a i tak jest be to
                  jaki sens skoro niektorzy wola zyc w niewiedzy.swiadomosc polega na
                  znaniu wszystkich faktow a nie tylko tych slodkich.co nie znaczy ze
                  nie wspolczuje i niezycze jak najlepiej takim dzieciaczkom i ich
                  rodzicom!!!
                  • asik_no Re: przetaczanie krwi 07.01.09, 04:13
                    Pracuje jako pielęgniarka na OIOMIe dla wczesniakow juz 14lat i
                    przez ten okres czasu nie zdażyło sie żeby wystąpiło
                    jakiekolwiek,nawet najmniejsze powikłanie po toczeniu krwi lub
                    innych preparatów krwiopochodnych.Nie zamierzam nikogo oszukiwać,bo
                    to jest do sprawdzenia. Na naszym oddziale leża dzieci od 23 tyg
                    ciazy jak i również noworodki donoszone wymagające najróżniejszych
                    zabiegów operacyjnych.Im mniejsze dziecko tym potrzebuje czestszych
                    transfuzji(nawet do kilkunastu w ciągu pobytu w szpitalu),bo to dla
                    nich jedna z "szans" na przeżycie.Po każdym nawet pozornie błachym
                    leku moga wystąpić powikłania nawet u zdrowego dorosłego! Gdyby
                    ktoś mądry nie wymyślił tego wlaśnie przetaczania krwi żaden
                    wcześniaczki nie miałyby szans na przeżycie.Jakoś nikt na świecie do
                    tej nie wymyślił leku zastępczego....Drodzy rodzice ukochanych
                    SKARBOW naprawde nie bójcie sie przetaczania krwi tylko zachecajcie
                    swoich bliskich i znajomych do jej oddawania w stacjach krwiodawstwa
                    żeby nigdy dla żadnego czlowieka jej nie zabrakło! Ktos kto spotkał
                    sie z wczesniactwem i widział te małe, cudowne ISTOTKI wie o czym
                    pisze.....
                    • 100ania Re: przetaczanie krwi 07.01.09, 08:47
                      Witamy ponownie Pani Asiu smile

                      Popieram apel - oddawajmy krew!!!

                      Oskar nie był "skrajnym" wcześniakiem, tylko takim "dużym", bo "aż" z 30/31tc i
                      może dzięki temu jedna transfuzja mu wystarczyła, ale te najmniejsze krwi
                      potrzebują dużo i o wiele częściej.
                      A osoba, która tutaj tak mocno krzyczy o zakażeniach itp. nie ma pewnie pojęcia,
                      że dla maluszka przebywającego kilka miesięcy w szpitalu zagrożeniem może być
                      absolutnie wszystko - szpitalne bakterie, wirusy przyniesione z zewnątrz, ludzka
                      nieodpowiedzialność i często podanie krwi pomaga skrócić ten pobyt na oddziale.
                      --
                      To są moje urwisy: chłopaki-bliźniaki i ich starszy brat .
                      Just Five - reaktywacja smile
                      • ewcians no faktycznie super delikatnie powiedziane KUKULAN 08.01.09, 00:33
                        Super delikatnie.......delikatniej na pewno się nie dało.

                        Akurat - widzisz nieznajomość tematu i odzywanie się w sprawie o którj pojęcia nie masz niepopłaca....
                        Dla Wcześniaka NIE MA innej, alternatywnej, tak bezpiecznej oraz tak skutecznej metody RATOWANIA ŻYCIA w przypadku silnego anemizowania się jak właśnie podanie krwi. I zagrożenia jakie się z tym wiążą naprawdę są NICZYM w porównaniu z tym co mogłoby się stać bez tego CUDOWNEGO LEKU.
                        Przyłączam się do apelu o oddawanie krwi.......
                        • kukulan Re: no faktycznie super delikatnie powiedziane KU 09.01.09, 13:59
                          ewcians napisała:

                          > Super delikatnie.......delikatniej na pewno się nie dało.
                          >
                          > Akurat - widzisz nieznajomość tematu i odzywanie się w sprawie o
                          którj pojęcia
                          > nie masz niepopłaca....
                          > Dla Wcześniaka NIE MA innej, alternatywnej, tak bezpiecznej oraz
                          tak skutecznej
                          > metody RATOWANIA ŻYCIA w przypadku silnego anemizowania się jak
                          właśnie podani
                          > e krwi. I zagrożenia jakie się z tym wiążą naprawdę są NICZYM w
                          porównaniu z ty
                          > m co mogłoby się stać bez tego CUDOWNEGO LEKU.
                          > Przyłączam się do apelu o oddawanie krwi.......
                            • mama-cudownego-misia Kukulan 10.01.09, 09:59
                              Spróbuję Ci to wyjaśnić. Decyzja o transfuzji to kwestia bilansu zysków i strat.
                              Przy przetaczaniu krwi zawsze istnieje ryzyko zakażenia bardziej lub mniej
                              poważną chorobą wirusową. Dla żółtaczki typu C wynosi ono 1:500000, dla HIV
                              1:2000000 - jest więc stosunkowo małe.
                              Wcześniak ważący 1/3 czy 1/5 wago dziecka donoszonego ma w układzie odpowiednio
                              mniej krwi i jej utrata choćby w wyniku badań bardzo szybko prowadzi do anemii.
                              Tych badań nie da się uniknąć - w wypadku dziecka z niewydolnymi płuckami nawet
                              kilka razy dziennie trzeba sprawdzać, czy kwasica nie postępuje, kontrolować
                              pracę nerek, wątroby, bilirubinę, białko CRP, którego poziom świadczy o
                              nasileniu infekcji, robić posiewy z krwi w wypadku sepsy... Za każdym razem
                              dziecko traci 0,5 do kilku ml krwi, a w jego żyłach krąży ich zaledwie
                              kilkadziesiąt. Poza tym wcześniaki ze względu na ogólną niedojrzałość mają
                              zwykle bardzo nasiloną żółtaczkę (o wiele bardziej, niż donoszone dzieci) i
                              czasem naświetlanie lampą nie wystarcza, potrzebna jest transfuzja wymienna.
                              Zdarzają sie też często wylewy i krwawienia do przewodu pokarmowego w wyniku
                              martwicy jelit. U dziecka poniżej 2 kg wagi urodzeniowej naprawdę rzadko udaje
                              się uniknąć anemizacji zagrażającej życiu. Oczywiście szpik tak małego dziecka
                              nie jest w stanie uzupełnić stosunkowo dużej utraty krwi w wyniku badań i
                              komplikacji.

                              Lekarz prowadzący takiego wcześniaka dokonuje więc bilansu zysków i strat. Na
                              jednej szali masz to 1:500 tys. ryzyko zakażenia, na drugiej 100% pewność, że
                              dziecko umrze, jeśli nie przetoczy się mu krwi. Co byś wybrała?
                              --
                              Miś
                              Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
                • misia0000 Re: przetaczanie krwi 09.01.09, 20:04
                  Eee, chyba nie zrozumiesmile)
                  O świadomości "medycznej" owej Pani (bo na forum niemowlę wystepuje
                  jako mama - na szczęście zdrowego, donoszonego dziecka) pisać chyba
                  nie trzeba. Wystarczą cytaty o możliwości zakażenia "syfem" - cytat
                  z kukulana... Posługując się jej jezykiem - wiele satysfakcji
                  sprawił jej "bulwers" (to słowo to też cytat z kukulana..). No cóż -
                  są osoby ktore nazywają nasze dzieci "cofniętymi" - była przecież
                  dyskusja na forum, dla wielu wcześniak=nieco mniejszy noworodek
                  (!!!) Nie wiedzą i nie chcą wiedzieć i widzieć mikroskopijnych
                  dzieci pozbawionych grama tłuszczy, niewidomych, podłączonych
                  tyodniami do aparatury podtrzymującyej życie. Ratowanych dzieci
                  przetaczaniu "krwi", która wielu wciąz kojarzy się z wiadrem
                  czerwonej substancji.... Innym satysfakcję w nudnym życiu sprawiają
                  dyskusję wywołane pseudomedycznymi rozważniami laika... Eee, nie
                  takie rzeczy trzeba nam było w zyciu znieść - widocznie pani kukulan
                  lubi wykazywać się niewiedzą, specyficznym słownictwem,
                  lubi "bulwers" - nawet jeśli ma go wywołać na forum mam dzieci
                  walczących o życie.. Radość z "bulwersu" - "syfiata", ale
                  BEZCENNA...
                  --
                  Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
                • misia0000 Re: przetaczanie krwi 09.01.09, 21:49
                  Tak żeby nie zostać zakrzycznanym przez kolejnego kukulana - nasze
                  dzieci krwi "syntetycznej" nie dostają. Owszem, nasze dzieci dostają
                  krew "od kogoś", a właściwie preparaty z niej. Nie krew w czystej
                  postaci, ale na przykład masę erytrocytarną, czyli krew pozbawioną
                  większości osocza, preparat skladający się z erytrocytów. To zresztą
                  nie ma najmniejszego znaczenia - KREW TO ŻYCIE. Nie tylko dla
                  wcześniaków..
                  --
                  Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
                    • misia0000 Re: przetaczanie krwi 10.01.09, 10:07
                      Odmówiono Ci, bo po porodzie lub cesarskim cięciu krwi oddawać po
                      prostu nie wolno. Taki medyczny zakaz. Ja to nawet nie pamiętam, czy
                      podpisywałam jakąkolwiek zgodę - tak byłam zdenerwowana. Z kilku
                      powodów krwi oddawać nie mogę nwet teraz. Do końca zycia wielkim
                      szacunkiem dażyć będę jednak wszystkich krwiodawców. Dziękuję im za
                      dar, dzieki któremu nasze dzieci żyją..
                      --
                      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • misia0000 Re: przetaczanie krwi 06.01.09, 09:00
      Kuba miał przetaczaną krew kilka razy - już nie pamiętam czy 6 czy
      8. Efekt - fantastyczny. Przed przetaczaniem: osłabienie do ranic
      możliwości, woskowa skóra, nie miał siły jeść, wykonać najmniejszego
      ruchu. Po przetoczeniu: inne dziecko... Zaróżowione, machające
      rączkami i nogami, pełne werwy.. Głowa do góry - tylko przy
      pierwszym przetoczeniu będziecie mieli obawy.
      --
      Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
    • mamaduo jak to jest z krwia - do kukulan 09.01.09, 14:43
      owszem ryzyko zawsze istnieje - u naszych malenstw ryzykiem jest
      smierc w przypadku nie podania krwi. Krew dla wczesniakow to
      specjalna, przeznaczona tylko dla nich surowica! Obowiazuja taka
      krew maksymalne rygory, dlatego ryzyko zakazenia jest MINIMALNE. W
      szpitalu na Kilinikach we Wroclawiu godzie moja corka miala dwa
      przetaczania, nigdy nie bylo przypadku skutkow ubocznych, a mojemu
      dziecku uratowano w ten sposob zycie. przykre ze ktos kto nie
      jest "w temacie" sieje niepotrzebne zamieszanie - uwazam ze obecnosc
      tej osoby na tym forum jest bezcelowa.
      --
      Mama duetu Kasieńka i Jakubek 17.07.2008 31 t.c.
      • kukulan Re: jak to jest z krwia - do kukulan 09.01.09, 17:22
        mamaduo napisała:

        > owszem ryzyko zawsze istnieje - u naszych malenstw ryzykiem jest
        > smierc w przypadku nie podania krwi. Krew dla wczesniakow to
        > specjalna, przeznaczona tylko dla nich surowica! Obowiazuja taka
        > krew maksymalne rygory, dlatego ryzyko zakazenia jest MINIMALNE. W
        > szpitalu na Kilinikach we Wroclawiu godzie moja corka miala dwa
        > przetaczania, nigdy nie bylo przypadku skutkow ubocznych, a mojemu
        > dziecku uratowano w ten sposob zycie. przykre ze ktos kto nie
        > jest "w temacie" sieje niepotrzebne zamieszanie - uwazam ze
        obecnosc
        > tej osoby na tym forum jest bezcelowa.
        na szczescie kazdy sam decyduje co pisze i gdzie wink
          • kukulan Re: jak to jest z krwia - do kukulan 10.01.09, 09:20
            mimi0080 napisała:

            > jest delikatna różnica między dzieckiem, a wcześniakiem...krótko ,
            nie
            > zrozumiesz jeśli nie doświadczysz ....
            acha czyli jak donoszone to mniej wazne bo nie po przejsciach i
            mniej kochane!!!prosze cie a z tym brakiem niewiedzy to nie do konca
            tak jak mowicie...mam mame pediatre i moze znam szczegoly o ktorych
            na codzien sie nie mowi to tyle...
            • tartulina Re: jak to jest z krwia - do kukulan 10.01.09, 10:17
              Przy synu(36tc)własnie ze względu na ryzyko nie zgodzilismy się na podanie krwi i jakos zwalczylismy anemię,ale przy Kamili(22/23tc)nawet nie dopuszczalismy mysli,ze moze krwi nie dostać,bo to była szansa na zycie!I tu nie miały znaczenia doswiadczenie i sława znajomych lekarzy, którzy twierdzili zgodnie,ze krew jest potrzebna...A ryzyko...istnieje podczas pobierania krwi,wizyty u stomatologa i w wielu innych sytuacjach!Wybiera się to co w danym momencie jest najważniejsze!A czytasz ulotki leków-czasem włosy stają do góry co moze się stać!Ale leczac nasze dzieci musimy być optymistakami i między innymi dzięki temu się udaje!
              Pozdrawiam serdecznie i zycze radości, usmiechu i odrobiny optymizmu.Agnieszka
    • tumigutek5 Re: przetaczanie krwi 09.01.09, 18:37
      Dziewczyny , a może kukulan jest innej wiary - tej co po domach
      chodzą i dlatego ma taki problem z przetaczaniem krwi ??? Oni nie
      rozumieją że to jest przede wszystkim życie. Wiem bo moja bardzo
      dobra znajoma przeszła na ich wiarę i przeszliśmy totalną batalię
      słowną właśnie dotyczącą tego tematu. Mój maluszek nie miał
      przetaczanej krwi, ale czasami żałuję , bo z niską hemoglobiną
      walczymy do dzisiaj. Ale racja jak temat w szpitalu się pojawił to
      umierałam ze strachu i ryczałam przy inkubatorze, dopiero
      pielęgniarka mi powiedziała , że ona też miała przetaczaną krew i
      naprawdę nic się nie działo.
      Masz rację kuklan - ryzyko istnieje zawsze przy jakiej kolwiek
      ranie - nawet takiej na kolanie , bo może wejśc zakażenie i człowiek
      może umrzec, ale takie ryzyko jest niczym w porównaniu z
      dobroczynnym działaniem leczenia , w tym wypadku przetaczanie krwi.
      • mama-cudownego-misia Re: przetaczanie krwi 10.01.09, 10:32
        > Dziewczyny , a może kukulan jest innej wiary - tej co po domach
        > chodzą i dlatego ma taki problem z przetaczaniem krwi ???
        Stawiam na to, że nie jest, bo by jej wzmianka o JPII przez gardło nie przeszła
        - Dla SJ Kościół to babilońska nierządnica czy jakoś tak. Po prostu niewiedza
        sprawia, że nie jest w stanie właściwie ocenić ryzyka związanego z transfuzją i
        jej zaniechaniem u wcześniaka. Przypuszczam nawet, że wyraziła swą opinię w
        dobrej wierze.

        A swoją drogą poruszyłeś Tumigutku bardzo ciekawą kwestię - co dzieje się, gdy
        wcześniak rodzi się Świadkom Jehowy? Czy mają prawo odmówić zgody na transfuzję?
        Czy szpital może sądownie przeforsować transfuzję, argumentując, że rodzice
        narażają zdrowie i życie dziecka? Bo podawać frakcji krwi (decyzję w tej kwestii
        SJ zostawiają samemu zainteresowanemu) chyba u takiego malucha nie można? Na
        pewno nie można, bo przecież to by wątrobę obciążyło strasznie...

        --
        Miś
        Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
        • kukulan do mama cudownego misia 10.01.09, 10:50
          1)dziekuje za potraktowanie jak człowieka a nie potwora
          2)wyrazilam jedynie chec doinformowania autorki watku ktora
          najwyrazniej nie wie nic o przetaczaniu krwi,chciala wiedziec jak to
          jest a wszystkie wypowiedzi mowily tylko o tym ze krew jest
          swietna,ale mysle ze kazda matka gdyby miala wybor(nie byloby ryzyka
          smierci dziecka ) to nie zdecydowalaby sie na krew dla dziecka bo
          zawsze to obca tkanka i moze byc m.in. odrzucona przez organizm
          3)tylko i wyłacznie w dobrej wierze ale tylko Ty na to wpadłas wink
          4)faktycznie slicznego masz tego misia
          • mama-cudownego-misia Re: do mama cudownego misia 10.01.09, 11:16
            W imieniu Misi dziękuję za komplement smile

            Widzisz, problem pojawił się dlatego, że próbowałaś doinformować autorkę wątku
            sama będąc niedoinformowana. Autorka tego wątku jest ciocią dziecka urodzonego w
            25 tygodniu ciąży, czyli prawie w jej połowie. Dla takiego dziecka krew to
            życie, bo ono o życie walczy. To, czy i jakie uszczerbki na zdrowiu poniesie w
            wyniku tej walki okaże się dopiero z czasem, na razie nie ma co niepotrzebnie
            straszyć i przysparzać cierpienia. Rodzice tego maluszka i tak mają "przerąbane".
            Skoro zaś już się doinformowujemy, to jeszcze oprócz statystyk zakażeń przy
            transfuzji (liczonych nawet nie w procentach, a w promilach, zauważ) pozwolę
            sobie Ci wyjaśnić jeszcze jedną rzecz - nikt nie zaproponuje transfuzji rodzicom
            zdrowego dziecka. Jeśli to dziecko ma anemię (z dowolnego powodu), to walczy się
            o polepszenie jego stanu podając preparaty żelaza, kwas foliowy i witaminy, a
            także erytropoetynę, mimo, że jej podawanie wiąże się z o wiele wyższymi
            kosztami, niż transfuzja. Jeśli jednak np. żółtaczka jest tak nasilona, że
            istnieje ryzyko uszkodzenia mózgu dziecka, transfuzja jest najlepszym, właściwie
            jedynym wyjściem.
            Na szczęście najczęstsze u dorosłych powikłanie w wyniku transfuzji
            (immunizacja) tak małych dzieci nie dotyczy, bo odpowiedź układu odpornościowego
            noworodka jest jeszcze za słaba, żeby zareagował na obcą tkankę. Takie krwinki
            podane po urodzeniu pokrążą sobie te kilkadziesiąt dni w jego naczyniach
            krwionośnych, zrobią swoje i się rozpadną, zanim jego układ odpornościowy będzie
            w stanie się zorientować, że to jest tkanka obca i wyprodukować przeciwciała.
            Taka już specyfika transfuzji u maluchów i nie ma co straszyć niepotrzebnie smile
            --
            Miś
            Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
            • tolka11 Kukulan 10.01.09, 18:23
              >tylko i wyłacznie w dobrej wierze ale tylko Ty na to wpadłas

              Dokładnie tak jak napisała mama misia. Specyfika tego forum i naszej
              sytuacji polega na tym, ze czujemy kiedy trzeba pogłaskać, a kiedy
              informować. I czasem ktoś, kto nie zna specyfiki prblemu i forum
              może w dobrej wierze porządnie wystraszyć przerażonych bliskich
              wczesniaka.
              Piszemy też o negatywnych skutkach, ale w tym wypadku nie ma takiej
              opcji.
              Poza tym naszym zadaniem jest przede wszystkim dawać nadzieję, bo to
              w walce o życie i zdrowie malucha jest najwazniejsze.
              • tolka11 Re: Kukulan 10.01.09, 18:27
                A mojemu trzeciemu dziecku i drugiemu zarazem wczesniakowi groziło
                przetaczanie krwi w łonie matki.A po urodzeniu natychmiast wyraziłam
                zgodę na transfuzję.
                Teraz w czwartej ciąży ryzyko przetaczania krwi w czasie ciąży jest
                jeszcze większe. I to jest dopiero jazdasad

                moja szarańcza: Judyta 40Hbd, Miłosz 28Hbd, Sara 33/34Hbd i ....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka