Dodaj do ulubionych

Maleństwo urodzone w 27 tygdniu - prosze o informa

30.01.09, 04:42
Nasz syn urodził siedwa dni temu w 27 tygodniu ciąży poprzez
cesarskie cięcie. Prowdopodobna przyczyna wcześniejszego porodu to
zakażenie-infekcja oraz odklejające się łożysko. Mamy dwóch dużych
synów 12 i 11 lat urodzonych w czasie ale tez przez cesarkie cięcie.
Piszę na forum aby dowiedzieć się od innch rodziców o ich
doświadczeniach jakie mieli -maja ze swoimi wcześniaczkami, czego
mogę sie spodziewać - nie oczekujemy pocieszania, jesteśmy
realistami i przyjmiemy każdą informcję - zła i dobrą, aczkolwiek
jesteśmy pełni dobrej nadziei.
Nasz chłopczyk urodził sie z lekka zamarlicą - niedotlenieniem i
podejżeniem zakażenia - co bedzie dopiero potwierdzone do tygodnia.
W skali apgara otrzymał 3 na 5.
W tej chwili jest w inkubatorze w klinice w ZABRZU, jest podłaczony
do respiratora poniewaz jego płucka jeszcze sie nie rozwinęły.
Jedyną informacja jaką otrzymalismy od lekarzy to to , że w tej
chwili walczymy o jego życie oraz o jego samodzielny oddech.
Nie wiemy jak długo będziemy czekać na zmiany u dziecka , wiemy
jedynie że mamy uzbroić sie w cierpliwość.
Prosze innych rodziców o podzielenie się informcjami i
doświadczeniami związanymi z takimi maluszkami, co nas jeszcze moze
spotkać , czego mozemy się spodziewać ? My będziemy tu równiez
informować o naszym maluszku.
Edytor zaawansowany
  • bartosztomasz 30.01.09, 04:49
    Zapomniałem dodać że syn w dniu narodziń miał wagę 1,220 i 45 cm .
  • ag0000 30.01.09, 08:32
    witaj jestem mamą 15msc córki miała podobne"dolegliwości"jak każdy wcześniak
    urodzony za wcześnie w domu mam jeszcze dwie baby 11 i 9lat [też przez cesarkę].
    Musicie kochani uzbroić się w cierpliwość i być pełni nadziei niech wasz
    maluszek wie że bardzo go kochacie i przekazujcie mu tą miłość przez
    dotyk,głaskanie mówienie do niego.Ukrywać nie ma co,że będzie łatwo doskonale
    was rozumiem, ja myślałam na początku jak ania się urodziła że nigdy to wszystko
    się nie skończy.Dałyśmy radę trzeba być w każdej chwili dobrej myśli.Zmiany u
    takiego maluszka z minuty na minutę się zmieniają.jestem dobrej nadziei i będę
    się modlić za synka.informujcie nas jakie maluch robi postępy a my wszystkie
    tutaj będziemy was wspierać i doradzać jeśli to będzie możliwe pozdrowionka
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • kasia284 30.01.09, 09:08
    Witam serdecznie na nszym forum, teraz Wy rodzice, wiem, ze to
    trudne, musicie byc silni, cierpliwi ( maluszek zapewne będzie w
    szpitalu do daty, kiedy miał się urodzić) i dawać Maluszkowi jak
    najwięcej ciepła i miłosci.Jeśli możecie to bądźcie jak najwięcej
    przy nim, trzymajcie za rączkę, mówcie. Koniecznie piszcie co u
    maluszka, a my postaramy się odpowiadac na każde pytanie. Póżniej
    jak stan maluszka się ustabilizuje, możecie je kangurować, a to
    działa cuda. Myślę,że o tym wszystkim napiszą dziewczyny. Zaraz się
    zalogują i jak znam życie rozpiszą. Pozdrawiam, trzymam kciuki za
    Maleńkiego Rycerzyka
    --
    Mój Rycerzyk Kubuś (30tc, 1490g)
  • kasiaforenc 30.01.09, 09:13
    Witajcie. Waszemu maleństwu najważniejsze co możecie teraz dać to
    Miłość i Wiara w niego. Trzymajcie na nim dłoń, mówcie do niego. On
    potrzebuje Was. Pamiętajcie Wiara czyni cuda. Ja mieszkam w Rudzie
    Śląskiej blisko Zabrza. W razie potrzeby służę pomocą. Moje gg -
    1323377. Pytajcie o wszystko co was dręczy. Pozdrawiamy
    --
    Galeria zdjęć Julci
    Galeria filmików Julci
    Julcia - 12.09.2007r. 28 t.c.
  • kicius_85 30.01.09, 09:15
    Moja Julcia urodzona w 25 tyg w ciezkiej zamartwicy z wrodzonym zapaleniem pluc,
    infekcja, dlugu dllugo pod respiratorem..i wiele wiele innych niepzyjemnych rzeczy..
    ale wyszla z tego..7 miesiecy byla w szpitalu..w domu jest od 2 tygodniu i
    bardzo ladnie sobie radzismile
    takie wczesniaczki maja niesamowita wole walki takze trzymam mocno kciuki i
    pomodle sie za waszego syneczka!!!
    co Go czeka??? ymm musi zejsc z respiratora, jest z 27 tyg wiec moze sie szybko
    wyzbierac..ale nie musi faktycznie potrzeba cierpliwosci...czy mial jakies wylewy??
    nie wiem jak z przewodem botalla? jesli nie bedzie sie sam chcial zamknac to
    bedzie musial miec zamykany operacyjnie..Jula tak miala..moze "zalapac" sie na
    retonopatie - oczka..jesli bedzie nieduza powinna sama przejsc jesli wieksza byc
    moze bedzie potrzebowal zabiegów laserowych na oczka...
    ymm co jeszcze??
    no oczywiscie takie malenstwa maja obniżona odpornosc, napiecie
    miesniowe..wymagaja "huhania i dmuchania" zeby nie zarazic sie chodzby
    katarkiem..ppotrzebuja rehabilitacji..zeby w przyszlosci moc funkcjonowac
    normalnie..
    i wiele wiele innych to zalezy od dziecka..

    Trzymam kciuki zeby wasz syneczek byl bardzo dzielny i silny i zeby wszystko to
    przeszedl i wyrosl na zdrowego chlopca..
    pozdrawiam
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c.(dzielnie walczy o życie) , Natki 25 t.c.(odeszła do
    nieba)
  • ann_a30 30.01.09, 09:52
    Mój z 28tc. Wyszliśmy w dniu, który był uznany za datę urodzin, czyli 12 tyg w
    szpitalu. Jego dolegliwości opisałam na blogu. Jedynym większym problemem, to
    była tlenozależność, a poza tym jesteśmy przykładem, że wcale wszystko co
    najgorsze zaraz się dziać nie musi. Warto kangurować, zmieniać pieluszkę itp. Ja
    miałam to szczęście, że pielęgniarki zachęcały od początku i dzięki takiej
    opiece nad dzieckiem, rodzice czują że to dziecko jest ich.
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
  • tolka11 30.01.09, 10:07
    Mój Miłosz leżał w Zabrzu 70 dni. Tam uratowano mu życie. Urodził
    się w 28Hbd z wagą 880gr. Co przeszedł - w duzym skrócie: powodem
    porodu była infekcja, urodził się w zamartwicy dostał 1 punkt. 40
    dni pod respi, zapalenie płuc, wodogłowie pokrwotoczne, wylewy
    II/III st, przepuklina obustronna pachwinowa, retinopatia V i III
    st., dysplazja oskrzelowo-płucna, obrzęki, wada mózgu i wiele wiele
    innych.
    Wypis: stan wegetatywny bez rokowań.
    Teraz ma 5,5 roku. chodzi do zwykłego przedszkola. fajny jest.
    Jestem z Chorzowa.Jeśli chcesz porozmawiać zadzwoń. 6000810078
    Twó maluszek jest spory, trzeba mieć nadzieję.
  • tolka11 30.01.09, 10:09
    Bład: 600810078. W poprzednim wpisałam o jedno 0 za dużo.
  • ann_a30 30.01.09, 10:20
    Tak, ktoś wspomniał o karmieniu piersią, tzn. najpierw o odciąganiu mleka.
    Koniecznie! Niech żona szuka doradcy laktacyjnego w pobliżu, bo nie jest łatwo
    utrzymać laktację w tym stresie i niepewności. Ale da się. I warto, bo dajecie
    dziecku wtedy najlepszy pokarm. Zwłaszcza takiemu maleństwu. Co do laktacji,
    służę radą: anna309@tiscali.co.uk
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
  • achna72 30.01.09, 10:00
    moja Maja urodzila sie 27tc+2d.byla niewydolna oddechowo (2tyg
    respirator i 6d cepap)przeszla sepse,wylewy III°/II°,wodoglowie
    pokrwotoczne,anemie..........
    po 8 tyg zabralismy ja do domusmile.
    Maja dzis-10m-cy koryg/13m-cy metr.-rozwija sie zgodnie z wiekiem
    korygowanym, nie potrzebuje intensywnej rehabilitacji, ale jest
    wielkim niejadkiem i tylko pod tym kontem ja rehabilitujemy.
    wiem, ze mielismy duzo szczescia ale pamietajmy,ze
    WCZESNIAKI TO MALI SILACZE
    jesli zona tylko jest w stanie niech jak najszybciej zacznie sciagac
    mleko,to najlepsze w tej chwili dla malucha
    jak juz dziewczyny wczesniej pisaly jak najwczesniej rozpoczac
    kangurowanie-o ile stan dziecka na to pozwoli-a potem duzo
    nosic ,tulic i kochac
    mysle o Was cieplo i mocno sciskam kciuki
    Achna
  • jolantusia1 30.01.09, 11:54
    ładna waga twojego synka, najważniejsze teraz to wiara że będzie dobrze. W miarę
    możliwości jak już dziewczyny pisały bądźcie z małym i mama niech próbuje
    utrzymać laktację. Trzymam kciuki. I pisz co u was
  • bartosztomasz 30.01.09, 12:12
    Bartosz jest w szpitalu , własnie tam jade z jego braciszkami 12 i
    11. (chłopcy jeszcze nie widzieli maleństwa , a jutro jadą na
    zimowisko na tydzień) Pozniej do mamy do kliniki w Ligocie - tam
    rodziła. Dziś mam dowidziec się coś wiecej od pani doktor
    prowadzącej, jeszcze z nią nie rozmawiałem. Wszystko jeszcze jest
    świeże ale mama coraz lepiej się czuje ,juz mogła dzisiaj jeść
    zupke. Wiec jeżdze tam i spowrotem Katowice - Zabrze doglądać
    rodzinki.
    Michał
    Jestem pełen nadzieii. Michał
  • tolka11 30.01.09, 12:16
    Jeśli twoja zona potrzebuje daj jej mój nr tel. Też rodziłam w
    Ligocie. I tam też urodzę moje czwarte dziecko (to będzie mój trzeci
    wcześniak).
    nadzieja w tym wszystkim jest najwazniejsza.
    A gdzie jest maluch - na intensywnej terapii na parterze czy na
    patologii na I piętrze?
  • marter74 30.01.09, 12:50
    Jak na ten tydzień to duży i długi chłopczyk,dacie radę ze
    wszystkim.Trzeba wierzyć,że będzie dobrze,a wcześniaki to
    dzieciaczki,które zaskakują.Tutaj na forum można znależć wiele
    cennych rad i macie nasze wsparcie.Laktację nawet przy wcześniakach
    da się utrzymać,a przynajmniej trzeba próbować.
  • anjazzielonego 30.01.09, 13:01
    Michał,
    trzymajcie się nadziei, że wszystko będzie dobrze.
    Wasz Synek jest naprawdę DUŻY jak na ten tydzień ciąży! Chłop 1200 g, a
    sądziłam, że napiszesz, że waży około 700-900 g.

    Ponad kg dziecko to już iskierka nadziei więcej.....

    Ściskam i myślę o Waszym Synku!
  • ann_a30 30.01.09, 13:23
    Mi powiedziano, że duża waga to większe szanse, że będzie dobrze. Mój synek w
    28+4 ważył przy urodzeniu 1350g.
    Znam bliźniaki z 27tc. Chodzą z moim starszym synkiem do klasy i nikt by dziś
    nie powiedział, że to wcześniaki. Chłopiec nie wygląda na 6 lat, jest duży,
    mądry i wyszedł z wcześniactwa bez żadnych problemów. Dziewczynka miała trochę
    problemów z napięciem mięśniowym w nóżkach - dziś jest ok.
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-25059.png
  • workmama 30.01.09, 13:49
    jak na ten wiek płodowy i tak jak zauważyła jedna z mam na pewno to zwiększa
    szanse. Bądźcie pełni nadzieji ! Pozdrawiam serdecznie i buziaki dla kolejnego
    Dzielnego wcześniaczka na tym świecie.
  • kajka2710 30.01.09, 13:58
    Witaj,
    Jestem mamą córeczki urodzonej tak jak Wasz synek w 27tyg ciąży,
    rodziłam naturalnie, przyczyna porodu były przedwczesne skurcze,
    niekompletne łozysko i zakażenie wewnątrzmaciczne. Urodziła się
    09.02.2007r. Ola dostała 3 pkt w skali Apgar, nie oddychała sama od
    razu po urodzeniu została zaintubowana i podłączona do respiratora,
    w dniu urodzenia miala 38cm i ważyła 850gr, ale to dopiero był
    poczatek.
    W pierwszym tyg jej życia walczyliśmy o jej oddech, miala częste
    spadki sasturacji i nie tolerowała mleka, jej waga spadla do 720g,
    pojawiły się krwawienia wewnatrzczaszkowe, lekarze nie dawali
    żadnych szans, krawienia były III i IV STOPNIA czyli największe (bo
    jest tylko IV stopniowa skala). Ale my wierzyliśmy ze wszystko
    bedzie dobrze, codziennie jedzilismy do niej do szpitala,
    opowiadalismy bajki, rozmawialismy.
    Wiele dni minęło jak Ola doszła do siebie, ciężko nam było z tym
    wszystkim, ale nie stracilismy nadzieji. Łzy w naszych oczach
    pojawiły się w dniu kiedy pojechaliśmy do szpitala a Nasza Ola
    lezała w łóżeczku tak jak zdrowe dzieci, oddychała sama, i nie
    leżała już w inkubatorze. Urodziła sie 09.02.2007 a z inkubatora
    wyszła 3.04.2007, ważyła wtedy 1620g i wtedy tez mialam ja pierwszy
    raz na ręcę, jest to niesamowite wspomnienie którego naprawdę nie da
    się opisać. Dnia 15.04.2007 wyszla do domu z wagą 1850g i do tej
    pory jest już z nami. Spędziliśmy z nią wiele czasu na wizytach u
    lekarzy, pojawiła się waga wzroku, retinopatia wcześniacza 1 st
    naszczescie tylko na jednym oczku, rehabiltacja ruchowa 3 razy w
    tyg, wizyty na badaniu słuchu i tak dalej.
    Bardzo długo nic nie robiła, zaczęła siadać jak miała 13 miesięcy,a
    chodzić jak miała 18 miesięcy więc czasu trochę minęlo.
    Teraz borykamy sie z problemem strasznie małej wagi bo ma 23
    miesiące i 3 tyg (za tyg obchodzi 2 latka), mierzy 92cm, a wazy
    10,3kg. Jesteśmy po wszystkich szczepieniach. Walczymy z
    odstawieniem smoczka, korzystaniem z nocniczka i mową, BO Z TYM JEST
    cieżko, chodzimy do logopedy i duzo czytamy.
    Trzymajcie sie i wierzcie....
  • u_brzoska 30.01.09, 21:47
    Achna,
    a jak rehabilitujecie z niejadztwa? Nadwrazliwosc jamy ustnej? Bo my tez mamy problem niejedzenia .. sad
    --
    brzoska
  • darecky-tata-ewy 30.01.09, 14:11
    na ten moment nie starajcie si zadręczać czytając co może grozić Twojemu synowi
    i z czym wiąże się wcześniactwo. Maluch jest dość duży jak na ten wiek ciążowy.
    Minęły 2 doby.. dla takiego malucha to ogromny sukces. W ogóle to pozdrawiam
    kolejnego ojca na forum choć może nie jest to powód do nadmiernego szczęścia...
  • niuniadr 30.01.09, 16:36
    Musicie być dzielni tak jak Wasz synek jest dzielny i walczy.Mój
    chociaż duży, to maił ogromne problemy, przeszedł 3 reanimacje i był
    resuscytowany w 2 minucie życia.My walczyliśmy, mielismy nadzieję,
    chociaz lekarze dawali mu 5% szans, jego waga w ciagu 4 dni spadła
    na 1700g, ale nie można się poddawać, tylko wierzyć, bo wiara czyni
    cuda.U wcześniaczków bywa róznie, ale teraz najważniejsze by być
    przy nim, mówić, głaskać - maluszki tego potrzebują.Będziemy mocno
    trzymać kciuki za niunia.Piszcie czasem co u niego.
    --
    Dorota
    Hubercik (32tc,2310g,3pkty)
    Zdjęcia Hubercika
    i Blogasek z historią Hubcia
  • bartosztomasz 30.01.09, 18:38
    Rano czytajac wasze forum po ciezkiej nocy , poczułem sie dużo
    lepiej za tyle dobrych słów i informacji oraz dobrej wiary .
    Z duszą na ramieniu ( ale optymistycznie nastawiony ) pojechałem w
    południe do Zabrza
    Jest na oddziale reanimacyjnym na I piętrze. - któraś z was pytała.

    NIESTETY - po dzisiejszej wizycie i po otrzymanych informacjach w
    klinice w Zabrzu- czuje sie fatalnie . Nie potrafie sie pozbierać.
    Nawet nie wiem od czego zacząć..

    Chłopcy oczywiście nie mogli zobaczyc swojego braciszka. - ale to
    nic w porównaniu z tym co sie dowiedziałem o stanie dzidziusia.

    od początku :
    poród był bardzo cieżki - odklejone łożysko infekcja moczowa itd
    Najgorsze to to że niedotlenienie przy porodzie było niestety
    ogromne -nie tak jak wczesniej sądziłem ( może tak chciałem słyszeć).
    Przez to tez stan dzidziusia naszego jest bardzo bardzo ciężki
    wręcz fatalny.

    Bartkowi w nocy mocno się pogorszyło ,miał problemy z oddychaniem,
    dostał poważnego krwotoku do płuc , podawano mu krew , rówież do
    mózgu krew się dostała - czy to wylew?!?! - wydaje mi sie ze tak
    słyszałem od lekarza prowadzacego!!?
    Do konca nie pamietam wszystkich słów lekarza, syn był szybko
    ratowany, wykonano jakies czynnosci ratujące i pomagające , nie
    pamietam co mówił lekarz , co jeszcze robili,

    Pytałem Lekarza jakie są dalsze rokowania i konsekwencje tego
    wszystkiego co sie wydazyło - odpowiedz stan bardzo ciężki ,
    wszystko sie moze wydarzyć- dosłownie!! (smierć tez jest jednym z
    gównych zagrożen dzisaj)
    .
    Na kolejne z pytań : czy są szanse na cakowity brak konsekwencji
    oraz na prawidłowy pozniejszy rozwój Bartka ?:
    Niestety otrzymałem odpowiedz że tak ,ale bardzo rzadko tak się
    zdarza ( tak jakby wcale), niestety problemu w rozwoju w takim
    wypadku są bardzo wielkie i czeste , od najmniejszych
    problemików... nie wiem jakich ?! do tych bardzo dużych !!

    Niestety on w obecnym stanie i wedlug obecnej wiedzy o jego stanie
    zdrowia bardzo mocno walczy o zycie- !!!. i to jest ten ogromny
    problem dnia dzisiejszego.

    Czego mozna sie spodziewać ?? jaka wiadomosc nas jeszcze moze
    pogrążyc? , wiem że każde dziecko jest inne, i nie ma takich samych
    przypadków,

    NIe oczekuje samych optymistyczych i dobrych wiesci o waszych
    dzieciach, jestem przygotowany na te złe również, prosze napiszcie z
    czym sie borykacie - jak walczycie.


    Dużo czytałem w internecie , ale niestety same martwiące
    informacje... chyba nie bede juz nic czytał, przeciez wszystko nie
    moze dotyczyć naszego Bartusia

    Dodałem do swojego profilu zdiecie Bartusia , nie wiem czy jest dla
    was widoczny ?
    Jest ładniutki tyle że drobniutki, nic sie od wczoraj nie zmienił-
    wg mnie dobrze wyglada. Dosc nerwowo sie ruszał ( to tez z powodu
    tych krwotoków podobno) , jedna rączke przykleili mu do
    pampersika, -

    Pierwszy raz go dzisaj dotknołem pogłaskałem, co za przeżycie,
    miałem wrażenie jakby sie uśmiechnoł. nie ptorafiłęm odejśc od
    inkubatora.

    Żonie przebywającej w Ligocie narazie nie przekazałem tych
    najgorszych informacji. nie wiem czy dobrze zrobiłem - moze
    powinienem powiedziec , planuje jej stopniowo cokolwiek mówić, mam
    nadzieje że mały bedzie brnoł do przodu i że żona niepotrzebnie by
    sie zamrtwiała. Wie ze Bartuś walczy o zycie , nie wie o krwotokach
    i reszcie.
    Sama tez ma delikatne problemy po cesarce , podejrzewaja ze nerki
    nie pracuja prawidłowo , Juz wiemy ze do poniedziału Basia nie
    wyjdzie tak jak to miało być jeszcze wczoraj. Moze środa ? ale to
    nieważne tam napewno ma najlepsza opiekę.

    Zastanawiam sie również czy małego nie ochrzcić w szpitalu , czy
    czekac, a co gdyby zdażyło sie najgorsze i niezdążymy ?
    Nie potrafie dzisaj myśleć optymistycznie. nie spałem za dobrze 3
    noc , po godzinie tylko. Jestem dobrej woli i miłości do małego.

    moj post bez ładu i składu - pisze roztrzesiony
    Michał
  • jolantusia1 30.01.09, 18:57
    wiele z nas to przeszło, stan bardzo ciężki, niewydolne dziecko oddechowo,
    wylewy, ciężkie niedotlenienie (w naszym przypadku), zamartwica. Wierz mi,
    lekarze mówią rawie zawsze najbardziej pesymistyczną wersję. Długa droga przed
    wami, ciężkie dni dla was i dla Bartka, ale nic nie jest przesądzone. Nawet
    jeśli mały miał wylewy to pamiętaj I i II stopień nie pozostawia żadnych śladów
    a przy III i IV potrzebna jest intensywna rehabilitacja która może zdziałać
    cuda. Są tu zresztą dzieci z takimi wylewami i rozwijają się zupelnie dobrze.
    Pamiętaj, teraz to najważniejsze żeby z Bartkiem było lepiej, a krew takie
    dzieci dostają dość często. Z chrzcinami jeśli tylko masz taką potrzebę to się
    nie oglądaj, na pewno mu to nie zaszkodzi. Proszę pisz jak najczęściej trzymam
    mocno kciuki za Was wszystkich, Aha lepiej może żeby starsze dzieci nie widziały
    tak szybko brata. Mój prawie 13 latek zobaczył małego na dwa tygodnie przed
    wyjściem (ur 800g a wtedy ważył już 1600) i przeżył to bardzo. Był to dla niego
    szok. Pozdrawiam Jola
  • bartosztomasz 30.01.09, 18:52
    To nie takie proste nie zadreczać sie , głowa pęka o tych
    wszystkich złych myśli. chce się wiedzieć jaknajwiecej.
    Jestesmy przygotwani na długi pobyt małego w szpitalu, i pełni
    nadzieji na jego dobre zdrowie
    Nigdy nie sądziłem ze trafie na takie forum, dobrze że przynajmniej
    ono jest. naprawde potraficie pomóc i wesprzeć.
    Pozdrawiam was wszystkich i wasze maluszki oczywiście też.

    Bedzie bardzo miło mojej żonie czytać wasze dobre słowa po wyjściu
    ze szpitala.
  • jolantusia1 30.01.09, 18:59
    Rozumiem cię też się zadręczałam, wydrukuj może żonie nasze posty. Mi bardzo
    pomogły jak mi szwagierka przyniosła do szpitala
  • bartosztomasz 30.01.09, 19:05
    czesc juz jej zanioslem pierwsze 13 ,
  • kicius_85 30.01.09, 19:34
    Dobrze, że tu trafileś to forum naprawde jest świetne, wszyscy tu mają podobne
    przejścia i potrafimy naprawde sie podtrzymywać na duchu i sobie pomagac!!
    Wylewy to u takich malych dzieci zdarzaja sie prawie zawsze..a wiesz ktróego
    stopnia? moja Jula miala wylew 3 stopnia i jak na razie wszystko jest ok i
    dobrze sie rozwija
    Tak samo nie dawali jej szans praktycznie żadnych ( z doświadczenia już wiem ze
    lekarze wolą mówić prosto z mostu i później się mylić niż dawac nadzieje a
    później patrzec jak rodzice cierpia bo jednak wyszlo inaczej..
    Jesli malutki jest na intensywnej to ma tam bardzo dobrą opiekę i mocno mocno
    mocno trzymamy za niego kciuki z moją Julcia!
    --
    Kaśka, mama Juleńki 25 t.c. , Natki 25 t.c.(Aniołek Stróż Julci)
    Mój pączuszek - fotoforum.gazeta.pl/3,0,1645837,2,1.html
  • niuniadr 30.01.09, 20:05
    Michał, tak jak pisały dziewczyny, większość z nas przeżywała to
    samo co Wy teraz.Mój mały urodził się z ładna wagą, ale w ciężkiej
    zamartwicy, resuscytowany w 2 minucie, ciężka zamartwica,
    niedotlenienie,niewydolny oddechowo, wrodzone zapalenie płuc, odma -
    pękło mu prawe płucko, przeszedł ciężką odmianę sepsy, był 3 razy
    reanimowany, ochrzczony w 2 dobie w szpitalu, żegnalismy się z nim,
    bo kilkakrotnie umierał, dawali mu 5% na przezycie, w 4 dni waga
    spadła na 1700g.Było ciężko, ale wierzyliśmy że da radę i nie
    tracilismy nadziei.Jestesmy z Wami całym sercem, będziemy się modlić
    za Bartusia i wierzymy z całych sił, że jemu się uda i pokona te
    wszytskie przeciwności.Te dzieciaczki sa niesamowite i potrafią z
    niemożliwego zrobić mozliwe.A wiara potrafi zdziałać cuda
    --
    Dorota
    Hubercik (32tc,2310g,3pkty)
    Zdjęcia Hubercika
    i Blogasek z historią Hubcia
  • isiunia-1 30.01.09, 20:41
    aż łezka się w oku kręci jak czytam, to co opisałeś.
    Jestem całym sercem z Tobą , Maluszkiem i jego Mamą.
    Modlitwy działają cuda, także i ja się dzisiaj pomodlę.
    Wierzę, że będzie dobrze,też jestem mamą wczesniaka
    i wiem przez co przechodzisz. Mi też mówili takie rzeczy
    ale nie traciłam nadziei, i dobrze, bo było to mówione \właśnie
    jak dziewczyny piszą nad wyraz pesymistycznie.
    Amelka urodzona o masie 930 gram, dzisiaj jest najzdolniejszym dzieckiem w
    grupie przedszkola, mam nadzieję że i u Was wszystko
    się potoczy dobrze.
    Pozdrawiam!
  • achna72 30.01.09, 20:18
    bardzo dobrze Ciebie rozumiem. czulam dokladnie to samo, kiedy
    pierwszych 10d Maja byla w stanie krytycznym............
    co do lekarzy, to mysle, ze chca nas przygotowac na najgorsze......
    co do wylewow, to dowiedz sie ktorgo stopnia i nawet jesli byly IV°,
    to jeszcze ostatecznie nie przesadza o szansie malucha na prawidlowy
    rozwoj.tu jest duzo wczesniakowych mam, ktorych dzieciom nie dawano
    szans,ale ich Maluchy pokazaly na co je stac!
    myslami jestem z Wami
    Achna
  • kasia284 30.01.09, 21:00
    No niestety, tak wyglądają pierwsze dni, tygodnie ,lekarze zawsze
    mówią o najgorszym, nie potrafią rodzica pocieszyć. Nam mówili chyba
    przez pierwszy tydzień,dwa, ze mamy liczyć się ze śmiercią dziecka.
    Nigdy nie zapomnę jak byłam wtedy roztrzęsiona, załamana. Zapytaj
    lekarza którego stopnia wylewy ma synek(I,II,III,IV), o przewód
    Botalla( czy jest zamknięty), o płuca. Chociaż narazie ma trzy dni(
    z tego co pamiętam), a też musisz wiedzieć ,że pierwsze doby są
    najważniejsze. Trzymam kciuki za Malutkiego!!! Pisz koniecznie co u
    Was.
    --
    Mój Rycerzyk Kubuś (30tc, 1490g)
  • misia0000 30.01.09, 20:22
    Długa jeszcze droga przed Wami i musicie uzbroić się w gigantyczne
    poklady cierpliwości. I choćby niewiadomo ile słow otuchy tu padło -
    niejedna jeszcze trudna "chwila" przed Wami i niejedne łzy. Powiem
    ci szczerze - słowa lekarza jakkolwiek by zabrzmiały, wcale mnie nie
    dziwią i nie załamywałyby mnie. Bo sama takie usłyszałam. Wcale się
    temu nie dziwię - stan urodzonych tak wcześnie dzieci po prostu jest
    cięzki, nagle może być krytyczny. Czasem krok do przodu i dwa w tył
    sad Ja przez półtora miesiąca słyszałam, że stan jest cięzki i nic
    się nie zmieniało. Odpowiedzialny lekarz nie da nikomu przedwczesnej
    nadziei.
    Tak, zapewne Wasz synek ma wylewy krwi do ośrodkowego układu
    nerwowego. Mój syn miał III stopień - po wyjściu ze szpitala
    stwierdzone w związku z tym wzmożone napięcie mieśniowe. Rok
    intensywnej rehabilitacji. Po wylewach nie ma śladusmile
    Sił Wam trzeba dużo i musicie się wspierać (pociesz żonę, że wiele
    mam wcześniaków widzi swoje dzieci dopiero po jakimś czasie. Ja
    pierwszy raz zawieziona zostałam na OIOM wcześniakowy dopiero po
    pięciu dniach, bo wcześniej sama byłam w złym staniesad
    Z całych sił trzymam kciuki za Waszego synka. Zagrożeń jest wiele,
    ale.. wcześniakowe forum pełne jest pozytywnych historii ze
    szczęśliwym zakończeniem. Ja gorąco się za Was modlę i trzymam
    kciuki..
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • bartosztomasz 30.01.09, 20:42
    Naczytałem się wiele dobrych słów od was wszystkich, jestem pełen
    wiary. znowu zrobiło mi się lepiej. Współczuję zonie nie moze sie
    niczym zająć tak aby na chile nie myslec o naszym chłopczyku, lezy
    i płacze , ciezko jej jest tez pomóć, chwile przestanie i znowu
    płacze. juz sie zmartwiła ze duzo pozniej zobaczy dzidziusia i to
    był dla niej szok - znów płacz
    Moze gdyby wasze ciepłe słowa dotarły do niej przez smsa podniosło
    by to ją na duchu. podaje nr BASIA 695035268, przecierz ona tez tu
    do was dołączy i dopiero bedzie miała wiele pytan

    Prosze o kilka słów otuchy dla Basi. bedzie wiedziała za ja tez o
    niej myslę i chce ja wesprzeć. Kocham ja bardzo
  • kajka2710 30.01.09, 20:51
    Dowiedz się jakiego stopnia były wylewy. Nasza Ola jest po wylewach
    III i IV STOPIEŃ. Nikt nie dawał jej szans, jest po intensywnej
    rehabilitacji, niedawno byliśmy na Usg główki i wylewy się wycofaly,
    nie ma nawet najmniejszego śladu po tym że byly. Zobaczysz że będzie
    dobrze, wierzcie i wspierajcie się nawzajem to teraz najważniejsze
  • karolla08 30.01.09, 20:32
    Michał, teraz musicie być silni dla Synka! Nasza córeczka urodziła
    się w 28 tc, ważyła 800 g. Wiele przeszliśmy, wiem co teraz
    czujecie. Ale dzisiaj Ola ma prawie 2 latka. Od niedawna chodzi, nie
    choruje, jest radosna. Widzi bardzo dobrze, a jest po laserze,
    wylewy się wycofały, nie ma problemów z płuckami. jest bardzo
    drobna, ale poza tym prawie bez szwanku wyszliśmy ze wszystkich
    wcześniaczych problemów. Uwierz mi, my też na początku słyszeliśmy
    tylko negatywne opinie od lekarzy, bardzo dramatyczne. Dlatego
    wierzę, że i z Waszym Synkiem będzie dobrze. Musisz też zadbać o
    siebie, abyś miał siłe troszczyć się o resztę rodziny.
    A Bartoszka dotykaj, mów do niego, śpiewaj, opowiadaj mu o
    braciszkach, o mamie, o sobie, o tym co za oknem.
    Bardzo wierzę, że będzie dobrze. Na tym forum masz tego wiele
    przykładów. I pamiętaj, że zawsze możecie na nas liczyć. Trzymajcie
    się i pamiętajcie, że wcześniaki dokonują niemożliwych rzeczy...
  • moninia2000 30.01.09, 21:02
    Dzis, 30.01.2009 o 14:20 moja kochana siostra urodzila maluszka,
    Nicolaska, w...27tyg ciazy...Wazy 1 kilogram..
    Malenki lezy w inkubatorze, na razie Jeo stan jest stabilny, ale
    mowia, ze mozna sie spodziewac wszystkiego i...jest nam naprawde
    ciezko. Jestem "tylko" ciocia tego maluszka, ale gdy Go ujrzalam
    mialam tysiace uczuc nagle...szok, strach, milosc, radosc, szok,
    strach..Boze..to bardzo ciezkie, ale cale szczescie, ze maz siostry
    podtrzymuje Ja na duchu. Porod byl naturalny, tez infekcja, tracila
    wody i skurcze, ktore dwa tyg temu powstrzymano, lecz dzis niesad
    Moja siorka bardzo cierpiala, przezywa strasznie, zaraz zejdzie po
    raz pierwszy do maluszka..
    Licze tylko, ze bedzie dobrze, a my, myslac pozytywnie i naszych
    wczesniaczkach...pomozemy sobie tez, kochani!
    Trzymam kciuki za wszystkie sloneczka, powodzenia!
    --
    Och zycie kocham Cie, kocham Cie nad zycie!
  • kasia284 30.01.09, 21:11
    moninia2000 Kochana załóż nowy wątek - wasz wątek.Pozdarwiam i
    trzymam kciuki, a do Basi już wyslalam smsa))))
    Mój Rycerzyk Kubuś (30tc, 1490g)
  • mercate 30.01.09, 21:35
    Moja Misia urodzila sie w 25 tc przez cc waga 710 gr, miala wrodzone
    zapalenie pluc, krwotok do pluc i mozgu (II i III stopien) Musiala
    miec operacyjnie zamykany przewod Botalla, byla bardzo dlugo pod
    respiratorem, przez 1,5 miesiaca nie trawila mojego pokarmu - z
    niewiadomych przyczyn - wiadomosci niemalze identyczne jak Ty
    dostalismy w 3 dniu zycia Misi. Bylismy zalamani. Lekarze zawsze
    podaja najgorsza mozliwa wersje wydarzen, musicie byc silini i
    wierzyc w maluszka - pierwsza wizyta Twoje zony u malego moze byc
    dla niej szokiem (pamietam jak moja maz mnie pocieszal i mowil zebym
    nie plakala przy inkubatorze bo Misia to wyczuje).
    Jak wydawalo sie ze jest ok przyplatala sie sepsa, potem okazalo
    sie, ze wkolcie centralne przecieka do serca i miala tamponade, nie
    ominela nas ertinopatia i laser, jeszcze sporo innych przypadlosci
    dopadlo moja dziewczynke, ale ze wszystkiego wyszla obronna reka.
    Teraz ma 21 miesiecy i wszytsko jest ok
    Przed wami ciezkie chwile i napewno nie raz uslyszycie zle
    wiadomosci, ale pamietajcie, ze te maluszki sa BARDZO dzielne i maja
    ogromna wole zycie.
    Dolaczam sie do kciukow i modlitwy bo wiem, ze potrafia zdzialac
    cuda.
    --
    Misia i Tosia -
  • verka77 30.01.09, 21:43
    mój maluch był ciut starszy 34 tc, ale gabarytowo podobny, 1200 gram, 41 cm,
    również leżał w klinice w Zabrzu - za miesiąc kończy roczek i jest dziś okazem
    zdrowia , Zabrze to świetna specjalistyczna placówka, 3 mam kciuki za Waszego
    Bartka! uzbrój się w cierpliwość, na pewno 1szy miesiąc będzie pełen napięcia i
    być może zwrotów akcji ( rano dobrze, za kilka godzin pogorszenie i znów
    lepiej.. itd..)lekarze sa ostrozni w deklaracjach bo tu tylko czas pokaże jak
    bedzie, u nas było tylko lepiej i lepiej czego Wam gorąc życzę
  • u_brzoska 30.01.09, 21:45
    Michale,
    tak jak napisalo szereg osob powyzej - stan maluszka na pewno jest teraz ciezki. Dlugo jeszcze pewnie potrwa zanim uslyszycie od lekarzy jakies dobre wiesci. Tak to z wczesniakami niestety jest. Ale poki zycia puty nadziei.
    Moja corcia - obecnie 3.5roku)urodzila sie w 24tc., wazyla 490g. Przez miesiac od urodzenia sie z nia zegnalismy, lekarze nie dawali absolutnie zadnych szans. Pozniej juz "tylko" obawy o jakosc zycia. A dzis to 3.5 letnia, piekna dziewczynka, madra, po wczesniactwie zostala jej niedowaga smile
    Badz przy zonie, ona teraz tez bardzo cierpi, zreszta to widzisz. I walczcie o laktacje, w tym temacie moge pomoc i doradzic- jakby cos to dzwoncie 502199277.
    Trzymajcie sie.
    --
    brzoska
  • mycha2604 30.01.09, 22:07
    Będe się gorąco modlić za Bartusia i za Was też o siły żeby to
    wszystko znieść...Wiem że jest strasznie trudno,przeżywaliśmy to
    wszystko pół roku temu,ale musicie być twardzi i bardzo mocno
    wierzyć.My nawet jak braliśmy Alusia ze szpitala to nic dobrago nie
    usłyszeliśmy,a gdy pytałam lekarzy czy to normalne że mały ma na
    przykład bezdechy to oni mi na to że nienormalne jest to że on się
    już urodził a ja o bezdechy pytam...i tak to jest...Trzymam kciuki i
    myśle o Was ciepło...
    --
    ALUŚ 22.07.2008,790g
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mycha2604.html
  • ag0000 30.01.09, 22:48
    witaj ponownie wiem doskonale że jest wam trudno przeczytałam właśnie najnowsze
    wieści tak to bywa z naszymi wcześniakami raz jest dobrze a za chwilkę coś
    "narozrabiają" czas wszystko pokarze ale nadzieja musi być i jest!!!! Lekarz
    zawsze mówią prawdę ktoś mi powiedział że lekarze stawiają wcześniakom wysoką
    poprzeczkę i powiedzą wam że jest dobrze kiedy będą wypuszczać go do domku a na
    to musicie poczekać. Nam też lekarze nie dawali do końca nadziei i nastawiali
    nas na WSZYSTKO.Moim zdaniem powinniście ochrzcić maluszka,naszą córcię chrzcił
    nasz proboszcz z mężem a ja niestety byłam w innym szpitalu bo tez miałam
    porządną infekcję i było ze mną źle.trzymaj się dzielny tatusiu
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • tolka11 30.01.09, 23:07
    Ja pytałam, gdzie lezy mały.
    jutro będę dostępna od 13. zadzwoń jeśli chcesz.
    pamiętaj na I piętrze w Zabrzu mój Miłosz (28 tydzień, wga 880 gr)
    dostał wypis stan wegetatywny bez rokowań.
    dziś jest przedszkolakiem. nie było cudu. lekarz mysli inaczej w
    innych kategoriach. rodzic jest niezłmny.
    Była ogromna nadzieja, wiara, 4 operacje, utrata wzroku.
    Ale jest dobrze.
    600810078
  • balaszka 30.01.09, 23:53
    Mój synek jest z ciąży drugiej. Pierwsze dziecko córeczka urodziła się o czasie,
    ma 8 lat i nad życie kocha braciszka.
    Danielek urodził się w 27 tygodniu przez cesarkę z powodu infekcji obumarcia
    drugiej ciąży.
    Urodził się w zamartwicy, z zapaleniem płuc, apgar 3.
    Wylew II stopnia, zmiany leukomalacyjne, dysplazja oskrzelowo-płucna.
    3o dni pod respiratorem, 18 dni na cpapie. W sumie w szpitalu spędził 2,5 miesiąca.
    Nie patrząc na to w jakim był stanie i na to co mówili lekarze, ja codziennie
    przy nim byłam, trzymałam za rączkę, śpiewałam piosenki i dziękowałam mu za to,
    że jest ze mną, że dzielnie walczy.
    Tamte dni były wiecznością, czas jakby się zatrzymał, codziennie coraz gorsze
    informacje. Wiara czyni cuda i jakoś to zniosłam. Mimo zadawanych ciosów szłam
    do przodu do synka-tylko on się liczył.
    Przy wypisie powiedzieli że nie ma większych szans na jego normalne życie, może
    być upośledzony umysłowo, że będzie miał porażenie mózgowe. Puściłam to mimo uszu.
    Dzisiaj Danielek ma 10 miesięcy kalend. a 7 skorygowanych.
    Umysłowo jest w porządku, jest bardzo mądrym chłopcem, cały czas gaworzy,
    zaczepia nas, śmieje się.
    Rehabilitujemy go codziennie a najważniejsze że są efekty.
    Neurolog jest z niego zadowolona.
    Życzę Wam wytrwałości, i oby wszystko było w porządku z Bartoszem. Musicie
    wierzyć, być dobrej nadziei, a będzie wam lżej.
    Myślami jestem z Wami.

    Pozdrawiam
    --
    18.03.2008,27/28tc.,1070gr - mama cudownego misiulka
  • bartosztomasz 31.01.09, 02:34
    własnie sie dowiedziałem za ma silna anemię juz czwarty worek krwi
    jej przetoczyli.
  • misia0000 31.01.09, 08:10
    "Korespondowałam" smsowo z Basią do późna.. wiem, że stara się
    trzymać i ma wielką nadzieję. Ja też długo nie mogłam zobaczyć synka
    po cesarskim cięciu - dopiero po pięciu dniach była szansa by
    posadzić mnie na wózku inwalidzkim i dojechać na OIOM. U mnie też
    była potężna anemia po operacji, nie miałam siły by zgiąć nogę w
    kolanie o wstawaniu nie było mowy. Basia musi nabrać sił, po wyjściu
    ze szpitala też jeszcze długo będzie dochodzić do siebie.
    Jak maleństwo zniosło tę noc?
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • marter74 31.01.09, 08:27
    Czytam ten wątek i jestem pełna podziwu dla dzielnego tatusia!
    Ważne,że Basia ma w Tobie strasznie duże wsparcie,dacie radę to
    wszystko przejść!Trzymam kciuki za Bartusia!
  • ag0000 31.01.09, 09:24
    drogi tato tak sobie w nocy myślałam o was co teraz przeżywacie bo więcej
    czuwałam niż spałam nasza mała trochę chara, otóż należą się tobie słowa uznania
    dzielnie wspierasz żonę a wiem że łatwo nie jest, nie każdego faceta na to
    stać.Mnie mój mąż w takich chwilach mocno podnosił na duchu i to dzięki niemu
    uwierzyłam że z naszą małą będzie dobrze i nie pomylił się ta jego wiara
    pozytywnie na mnie działała.Ogromne dzięki w imieniu wszystkich zatroskanych mam.
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • jolantusia1 31.01.09, 09:24
    trzymam kciuki i życzę żeby żona jak najszybciej mogła zobaczyć małego
  • traganek 31.01.09, 09:51
    Początki są najgorsze. Pamiętam jak po porodzie poszłam obejrzeć
    moje bliźniaki (26 tc). Lekarz prowadzący na wstępie oznajmił, że
    stan jest krytyczny (ale w takim stanie jest chyba każdy wcześniak
    poniżej 30 tc). Następnie zaczął opowiadać o wszystkich możliwych
    konsekwencjach wcześniactwa. Mówił, że dzieci na 99% będą całkowicie
    niepełnosprawne. Byliśmy załamani. Ale dzieci o dziwo radziły sobie
    całkiem dobrze. Szybko (po tygodniu) zeszły z respiratora. Potem
    mieliśmy dość długie przeboje z córeczką. Ale najważniejsze, że
    teraz mam dwójkę zupełnie sprawnych bliźniaków. Niedługo skończą
    trzy latka i my już zaczynamy zapominać o tragicznych początkach.
    Życzę Wam dużo siły i zdrowia dla maluszka.
    --
    http://b3.lilypie.com/rwaJp1/.png
  • nati1011 31.01.09, 10:14
    Ja nie jestem wcześniakiem, ale urodziłam się w ciezkiej zamartwicy
    (1 pkt Apgar). Lekarze tez nie dawali zadnych szans. A jednak sie
    udalo. Jedyny uszczerbek na zdrowi (i to tez nie ma 100% pewności,
    ze po urodzeniu) to spora krótkowzrocznośc.

    Musicie wierzyć, że bedzie dobrze.

    I ja bym ochrzciła maleństwo - nie bójcie się, nawet lekarze
    sugerują, ze chrzest daje dziecku dodatkową siłe do walki. A jak już
    wrócicie do domku dopełnicie obrzedu uroczyscie w kosciele.

    Życzę Wam dużo siły i wiary.
  • mama_janka007 31.01.09, 10:39
    zabrze jest naprawde dobra placowka!! a dr Berendt fachowcem
    niesamowitym w swojej dziedzinie. na pewno macie tam z nim do
    czynienia a on robi wszystko co w jego mocy zeby malutkiego postawic
    na nogi... lekarzom nie wolno nawet budzic w rodzicach nadzieii,
    maja takie zalecenia... dopiero kiedy faktycznie jest udokumentowana
    poprawa wolno im stac sie nieco bardziej optymistycznymi w swoich
    wypowiedziach...
    widzilam w zabrzu przypadki ktore dla mnie byly istnym cudem...
    razem z nami trafila na intensywna terapie dziewczyneczka ktora
    wazyla kapinke powyzej 600 g. nie miala nawet rozwinietych narzadow
    plciowych. lezala obok nas i lzy zbieraly sie za kazdym razem kiedy
    ja widzialam. kiedy teraz bylam na odzdziale obok z malym, 3
    miesiace po wypisaniu nas z patologii noworodka, spotkalam na
    korytarzu mame tej malutkiej. szykowali sie do wyjsciasmile i wolno mi
    nawet bylo odwiedzic ich kiedy mala byla karmiona przez mame... poza
    inkubatorem, zupelnie samodzielnie funkcjonujaca juz...
    tak jak mowilam, tam zdarzaja sie cuda....
    z calego serca wszystkiego co najlepsze....
  • bartosztomasz 31.01.09, 18:09
    Na wstępię pragnę bardzo podziękować za wsparcie mnie i mojej żony
    Basi, smsy które otrzymała i kontakt z wami dodały jej wielkiego
    ukojenia.

    Dzis choć wiem cos wiecej dużo lepiej się czuje niz wczoraj , jestem
    pełen nadzieii i wiary. Bartuś musi być silny- musi chcieć żyć i
    być z nami tak jak my z nim.

    Zdecydowałem się Basi skopiowac i wydrukować całe forum z ostatnim
    postem z godz ok 9.30 dzisaj.
    Bedzie dla niej wstrząsem co tam napisałem o Bartusiu , ale przy
    waszej pomocy i waszych wypowiedziach i przekazanych informacjach
    poradzi sobie z tym dzielnie, wiem po sobie jestem załamany ale
    pełen optymizmu.

    Dowiedziałem się że Bartuś miał wylew 3 stopnia- nie jest to
    niestety dobra informacja. Jutro jeszcze bede rozmawiał z doktor
    która wykonywała usg . Ma zakażenie moczowe czy cos takiego, i
    potobno pożółka mu skórka - czego nie zauważyłem - wygląda świetnie.
    Wspólnie z Bartusiem musimy pokonać wszelkie przeciwności losu,
    Nie macie pojęcia jak wielkiego optymizmu i wiary we mnie
    wetchneliscie.

    Basia skolei wyszła z anemi i jak miała w nocy wyniki 7,7 , to dzis
    popołudniu poprawiło się na 11,5- pielęgniarki same sie dziwiły że
    nastopił tak duży skok i poprawa, to bardzo dobrze, znowu jest
    nadzieja że szybciej zobaczy Bartusia naszego .

    Kupiłem żonie również książke WCZESNIAK PIERWSZE 6 LA ŻYCIA ( którą
    polecili mi rodzice na odzdziele intensywnej terapii - im tez
    pragnę podziekować za wsparcie i optymizm) , tak jak pisze na
    wstępie w tej książce nie wolno czytać wszystkiego tylko to co
    dotyczy własnego dziecka.
    Poleciłem Basi wieczorem jak juz nie bedzie miała odwiedzin
    przeczytać wstep , potem nasze forum które wydrukowałem, i
    ewentualnie zagladac do środka książki, sam przez godzine
    studiowałem książke w samochodzie. naipier o wylewach o skali
    apgara o kangurowaniu itd , nic jeszcze nie wiedziałem... ( niektóe
    informacje nie sa zbyt korzystne - ale bedziemy walczyc dzielnie z
    Bartkiem )

    Jeszcze raz dziekuje za wsparcie.
  • kasia284 31.01.09, 19:06
    Jesteś Zuch Tatusiem!, transfuzja poprawia wyniki, ale dobre
    nastawienie do całej sytuacji również, wiem to po sobie. Niech Basia
    zdrowieje i jedzie do Synusia, pogłaskać, potrzymać za rączkę. Każdy
    z nas ma tę książkę, pamiętam jak z mężem studiowaliśmy ją. Będzie
    dobrze! Trzymamy kciuki za kolejnego Rycerzyka z naszego forum!
    Zobaczycie jak za rok będziecie pocieszać rodziców przyszłych
    wcześniaków, oby ich było jak najmniej! Pisz koniecznie co u Was.
    --
    Mój Rycerzyk Kubuś (30tc, 1490g)
  • mama-cudownego-misia 31.01.09, 20:15
    Gdy półtora roku temu okazało się, że Małgosia ma dwa masywne wylewy do komór
    mózgu (też III stopnia) znajomy neurolog powiedział mi, że oczywiście mogą być
    komplikacje, ale że wcześniaki często radzą sobie z tymi wylewami nadzwyczaj
    dobrze, bo:
    - ich tkanka mózgowa nie jest jeszcze zorganizowana. Ten neurolog w swojej pracy
    widywał często dzieci, które ze względu na uszkodzenia nie powinny chodzić czy
    mówić, a chodzą i mówią. Po prostu te funkcje przejął inny kawałek mózgu trochę
    dalej.
    - przy miękkich, niezasklepionych kościach czaszki ciśnienie przy wylewie nie
    uszkadza tak mózgu, jak u dorosłego, a wylewy dość szybko się wchłaniają.

    Małgosia urodziła się niedotleniona, miała wylewy III stopnia, była reanimowana,
    niewydolna oddechowo. Miała mieć porażenie mózgowe, bo wylewy były w/nad
    splotem, odpowiedzialnym za przekazywanie bodźców ruchowych. Nie potrzebowała
    nawet rehabilitacji. Rozwijała się zupełnie sama i zupełnie normalnie zgodnie z
    wiekiem korygowanym (od planowanej daty narodzin), a z czasem nadgoniła wiek
    metrykalny.

    Bartek może Was jeszcze zadziwić. Trzymam kciuki, żeby tak się stało.
    --
    Miś
    Panoramy Wrocławia, zdjęcia mojegoautorstwa smile
  • misia0000 31.01.09, 18:46
    Nie dziwne, że Basi tak się morfologia poprawiła - transfuzje czynią
    cudasmile
    Macie więc za sobą kolejną dobę z wcześniakiem na pokładzie
    inkubatora. Kolejną ważną, bo dzielny chłopiec walczy! Tak trzymać!
    Co do wylewów, to nikogo tutaj to nie dziwisad Ja już Basi pisałam,
    że i mój miał III stopnia; mam nadzieję, że nie bedą się powiększać,
    ale i na to musicie być przygotowani. Na szczęście odezwały się mamy
    wcześniaczków z IV stopniem, więc już wiecie że nawet to - mimo
    strapionych min lekarzy - nie musi oznaczać wyroku. I ksiązka i
    pewnie widok dziecka mogą żonę zaszokować, ale... Szok szybko minie,
    potem po prostu trzeba się pozbierać i walczyć. Trzymajcie się i
    dawajcie znać, co z Wami.
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • bartosztomasz 31.01.09, 19:07
    właśnie czyta całe forum , jest jej ciężko...
  • kasiaforenc 31.01.09, 19:08
    Bartuś ma ogromne szczęście mieć takich rodziców. Ma dla kogo
    walczyć. Wcześniaczki mają ogromną siłę walki i wiele razy już
    pokazały, że nawet z najgorszego można wyjść. Nasza Julcia 4 razy od
    nas odchodziła. Lekarze kazali nam się z nią pożegnać, a ona
    pokazała że chce żyć. Też jest po wylewach. Pamiętajcie, że mózg
    wcześniaka jest jeszcze nieukształtowany i bardzo plastyczny. Zdrowa
    część mózgu potrafi przejąć funkcje tej zniszczonej. Julcia przeszła
    chyba wszystkie wcześniacze powikłania i lekarze nie dawali jej
    szans na normalny rozwój. Dzisiaj ma już 16 miesięcy i jest wesołą
    dziewczynką. Jeżeli chcielibyście się spotkać to zapraszam do Rudy
    Śląskiej. Nr tel. 505-592-548, gg 1323377. Pozdrawiam, jestem z Wami.

    --
    Galeria zdjęć Julci
    Galeria filmików Julci
    Julcia - 12.09.2007r. 28 t.c.
  • misia0000 31.01.09, 19:35
    Będzie Jej i Tobie ciężko. Ja uważam, że nie powinno się ani
    przesadnie straszyć ani przesadnie pocieszać. Po prostu fakty, z
    którymi i tak będziecie mieć do czynienia i nadzieja, jaką daje
    wiele historii z tego forum. Moim zdaniem nie powinno się przejawiać
    hurraoptymizmu, bo wtedy wszelkie, nawet najdrobniejsze problemy i
    komplikacje powodują uczucie niesamowitego zawodu. Nie wolno
    krzywdzić, zapewniając że będzie cacy i super, bo jesli nie będzie
    tak do końca cacy i super to kto odpowie za danie fałszywej nadziei?
    Ja z całego serca Wam kibicuję i trzymam kciuki. Cieszy mnie każdy
    Wasz kolejny dzień i to że synek jest silny. Oby tak dalej. Ale
    jestem też pewna, ze różne złe informacje nie raz odbiorą Wam sen.
    Bo gdyby dzieci miały się rodzić w 27 tc to ciąża nie trwałaby 40...
    Bądźcie dzielni i niech waszą nadzieją będa też szcześliwie historie
    dzieci takich jak choćby Berenika, córeczka Uli. Niecałe pół
    kilograma!! O kilka tygodni "młodsza" od Waszego synka! A jaka z
    niej zuch dziewczynka teraz!
    --
    Kubuś -ur. 05.05.2006, 27tc,1150 gramów
  • ania.silenter 31.01.09, 19:34
    Całkiem duży chłopczyksmile jak na ten tydzień ciąży. Moja Oleńka urodzona w 31 tc ważyła tylko 1120g. Teraz to stara, 5-letnia baba z narzeczonym i własnym zdaniem na wiele tematówbig_grin. Już mi zapowiedziała, że będzie mnie i tatę wozić samochodem bo chce szybko zrobić prawo jazdytongue_out.
    Lekarze powiedzieli nam abyśmy nie robili sobie zbyt dużych nadziei ale udało się - Ola jest zdrowa choć dużo przeszła (hipotrofia, NEC, sepsa, retinopatia).
    Trzymam kciuki za Bartusia, wcześniaki są waleczne i bardzo chcą żyć.
    Wierzę, że i Waszemu synkowi się uda. Musicie się przygotować, że jeszcze różnie może być ale trzeba wierzyć, że ostatecznie wszystko się poukłada.
    pozdrawiam serdecznie
    Ania
  • gk102 31.01.09, 19:57
    Tato! Obserwuję historie wcześniaków tutaj na forum ponad 2 lata.
    Każdy z nas rodziców przechodzi fazy: szoku - że urodziło się za
    wczesnie, strachu - gdy dowiaduje się co to znaczy wcześniak,
    nadzieji - czytając o podobnych przypadkach, beznadzieji-gdy
    dowiaduje się o wylewach oczach itp, mobilizacji - mówiac zrobię
    wszystko. Każdy z nas to przeszedł. Najgorsze jest to, że właściwie
    nic nie można zrobić na początku...dosłownie NIC. Jest wiele
    pozytywnych historii, tego się trzymajcie. Syn urodził się duzy jak
    na 27 tc. moja córka tez jest po wylewach III/IV stopnia, po
    laserze, po toczeniu krwi, po respiratorze...a zobacz jaka jest
    dzisiaj gdy ma 2 latasmile
    www.haniag.corka.pl
  • ag0000 31.01.09, 20:58
    to wspaniale że jesteście lepiej nastawieni i pełni nadziei trzymajcie tak
    dalej i dalej wspieraj żonkę nie zapominajcie tylko o starszych dzieciach one
    potrafią wiele zrozumieć i pozytywnie myśleć tak było przynajmniej z moimi
    córkami starszymi pozdrowionka niezwykła rodzinko
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • bartosztomasz 01.02.09, 09:05
    smile po 16 jedziemy do Zabrza
  • marcel_28 01.02.09, 14:22
    Moja córeczka urodziła się w 27 tyg. ważyła 1 kg, po urodzeniu
    leżała dość długo pod respiratorem, przeszłyśmy naprawdę sporo, ale
    disiaj jest pogodną 2-latką i wszystko skońcyło się szczęśliwie.
    Wierzę że u Was też tak będzie, pozdrawiam i trzymam kciuki, życzę
    dużo wytrwałości
    Marcelina
  • skomroch1 01.02.09, 21:49
    żeby zajrzała tu, jak tylko będzie miała ochotę.I szybciutko zaopatrzyć ją w
    pogodne książki i filmy, dobrą herbatę i miły koc.W domu trzeba mocno podładować
    baterie, które czasem szybko się wyczerpują w szpitalu.Ja siedziałam przeważnie
    od 12 do 20,czasem, jak siostry się zgodziły to dłużej, i jak wracałam żądałam
    tego wszystkiego natychmiastsmile
    Pozdrawiam
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,skomroch1.html
  • bartosztomasz 01.02.09, 23:15
    Witam,
    Jestem tutaj pierwszy raz dzisiaj wyszłam ze szpitala i również dzisiaj pierwszy
    raz zobaczyłam dokładnie mojego aniołka, Jest przecudny, dla mnie jest silnym
    maluchem uśmiechnął się do mnie,mlaskał usteczkami i uścisnął mi delikatnie
    palec. Po \obaczeniu go wiem że sobie da rade jest silny i potrafi walczyć o
    siebie. Będę was informowała o postępach naszego słoneczka bo jest na prawdę
    naszym promykiem a ja wiem że tak
  • kasiaforenc 01.02.09, 23:31
    Witam Cię serdecznie. Dobrze, że jesteś już w domku i mogłaś
    zobaczyć maluszka. On teraz Ciebie potrzebuje.
    --
    Galeria zdjęć Julci
    Galeria filmików Julci
    Julcia - 12.09.2007r. 28 t.c.
    gg. 1323377
  • mama_janka007 01.02.09, 23:35
    witaj Basiu! dobrze, ze juz mozesz byc przy nim, teraz i ty szybko
    staniesz na nogi- nasze malenstwa maja na nas uzdrowicielski wplyw,
    a my dajemy im wzamian sile ktora potrzebuja do walki... troche
    ponad 4 miesiace temu i my lezelismy na tej samej sali.
    najwazniejsze teraz jest to zebys wierzylo w malego, w jego
    niesamowita wole walki i w to, ze przed wami jeszcze duzo cudownych
    lat razem... opowiadaj mu o tym przy kazdej okazji..
    pozdrawiam bardzo cieplo!
  • betita80 02.02.09, 09:59
    Witaj Basiu! Trzymamy kciuki za waszego dzielnego chłopczyka i za was. Musicie
    być silni. To są bardzo trudne chwile patrzeć na swoje maleństwo i nie móc go
    przytulić. Pamiętam jak w końcu mogłam wziąć moje szczęście na ręce i ten dzień
    będę pamiętać do końca życia. Czego i wam życzęsmile
    --
    mama Adasia 31 tc, 1600 g, 49 cm
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,betita80.html
  • bartosztomasz 02.02.09, 10:20
    Witam,
    wczoraj mi się przysnęło jak pisałam, ale dzisiaj jadę o 12 do Bartusia będzie
    miał dzisiaj konsultację kardiologiczną i mam nadzieję że będzie coraz lepiej i
    że to co wczoraj zaczął jeść przyjmuje.
    Odezwiemy się wieczorem.
  • jolantusia1 02.02.09, 11:35
    Dobra wiadomość, że toleruje jedzenie. Trzymam kciuki i napisz koniecznie
  • bartosztomasz 02.02.09, 20:37
    acha i dostaje 8 ml pokarmu na dobę od dzisiaj ma coś mojego !
  • mama_janka007 02.02.09, 12:05
    jak tylko zacznie przyjmowac jedzenie pracuj koniecznie nad wlasnym
    pokarmem... chocby paroma kropelkami na poczatek. jak nie bedzie
    starczalo niech dodaja je do ich mleka. nasz janek zaczal dopiero
    reagowac na antybiotyki dzien po tym jak dostal mamine mleko. i
    niech maz zorganizuje ci laktator elektryczny, bo recznym sie
    zameczysz.
  • lola980 02.02.09, 14:23
    Martyna urodzila sie w 28 tyg. ciazy z waga 970 gr.w klinice w
    Zabrzu w szpitalu spedzila 3 mies.miala zamykany chirurgicznie
    przewod Botala,sepse,dzieki rechabilitacji po pierwszych urodzinach
    zaczela obracac sie,siadac,raczkowac a w wieku 15 mies.chodzic
    jedynie mowic zaczela dopiero ok 4 lat...a teraz ma 5...
    Bartusiu dasz rade wierzymy w ciebie,mamo ,tato jak tylko to mozliwe
    dotykajcie swojego syneczka i mowcie do niego...badzcie z nim...
  • bartosztomasz 02.02.09, 20:35
    Witam wszystkich rodziców,
    Dzisiaj po konsultacji kardiologicznej przy której pozwolono mi być nastepnie
    powycierać Bartusia z Zelu do USG i zapiąć pampersa mam dobrą wiadomość przewód
    Botala zamknął się sam. Jestem całkowicie przepełniona tą na prawdę dobrą
    wiadomością.
    Basia
  • kasia284 02.02.09, 20:51
    Kurcze, super ,ale cieszę się, kolejny sukces Bartusia. Basiu a
    Tobie gratuluję, że tak szybko wyszłaś ze szpitala. Oby tak dalej!!!
    Fajnie by było, gdybyście mogli umieścić jakieś zdjęcia Bartusia i
    Wasze, chciałabym Was zobaczyć))))))Pozdrawiam Was gorąco!!!
    --
    Mój Rycerzyk Kubuś (30tc, 1490g)
  • niuniadr 02.02.09, 20:58
    Basiu, tak bardzo się cieszę z tej wiadomosci!!Dzielny maluszek!!To
    wspaniale, że trawi Twoje mleczko, bo to juz jest duzo!!Dzielny
    Bartuś, oby jak najwięcej takich wiadomości!! Trzymamy mocno kciuki!!
    Pozdrawiam Was serdecznie
    --
    Dorota
    Hubercik (32tc,2310g,3pkty)
    Zdjęcia Hubercika
    i Blogasek z historią Hubcia
  • liance 02.02.09, 20:59
    Cudnie smile Mam nadzieję, że z każdym tygodniem będziesz miała coraz więcej
    możliwości opieki nad Synkiem. Widać, że baaaardzo dzielny i silny z Niego
    Maluszek.
    Spokojnego wieczoru tak dla Bartusia, jak dla Was.
    Ania
    --
    Mała - Wielka....
    Odliczamy do 2 urodzin
  • mama_janka007 02.02.09, 22:29
    cudownie!!! tak bardzo sie ciesze!!! kiedy was czytam mam przed
    oczami jeszcze szczegoly sali z inkubatorkami... moj maz nazywal
    je "szklane domki".
    mialam wam juz wczesniej powiedziec: jezeli bedziecie mieli jakies
    pytania na miejscu, szukajcie na intensywnej terapii pielegniarki
    Kasi, to taka jasna, niska blondyneczka. BARDZO BARDZO kompetentna i
    udziela odpowiedzi wyczerpujacych i zrozumialych (wiadomo, ze nie na
    wszystkie pytania wolno jej odpowieadac, ale ja biegalam do niej z
    kazda bzdura odnosnie np.pielegnacji malego). ona tez dbala o to
    zeby w malym rozwinac odruch ssania. kiedy inne pozwalaly przynosic
    mamom mleko w sloiczkach po roznych produktach (kubusie,
    przeciery..) ona walczyla o to zeby ten zwyczaj wytepic i uzywac
    jednak szklanych buteleczek- co nie wszystkim rodzicom sie podobalo.
    jest najlepsza...
    --
    fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ki/ed/2xaf/d4Xri1b7JMohPifsk
    X.jpg""
    target="_blank">fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ki/ed/2xaf/d4Xri1b7JMohPi
    fskX.jpg"</a> alt="mezczyzna moejgo zycia....." title="mezczyzna
    moejgo zycia....." /></a>
  • ida-marcin 02.02.09, 23:20
    Basiu, Michale i Bartoszku,
    wszystko bedzie dobrze, jestesmy z Wami!!!
  • karro80 03.02.09, 09:37
    To naprawdę wspaniała wiadomość!
    Dużo zdrowia dla Bartusia(i dla Was), oby tak dalej!
  • jolantusia1 03.02.09, 13:35
    i oby tak dalej. Będzie dobrze
  • squire1983 03.02.09, 22:24
    Basiu, jestem myślami z Wami.
    WSPANIALE, że pozwolili Ci się nim na chwilkę zająć. przy zabiegach i
    badaniach MASZ PRAWO BYĆ, nie mogą Cię nigdy wyprosić.
    a dotykać, pielęgnować, no i kangurować powinnaś, bo to bardzo
    pomaga, dobrze o tym wiem, bo sama siedziałam z córcią od 8 do 22 i
    tuliłam ile wlezie i widziałam jak jej to pomaga i jak bardzo tego
    potrzebuje.
    powodzenia!
  • bartosztomasz 04.02.09, 07:19
    Dobre - przyjmuje pokarm, trawi , odłączono respirator, żółtaczka
    juz prawie znikła,

    ZŁE - niestety wylew który miał być 3 stopnia okazał sie po kolejnym
    badaniu 4 stopnia w prawej półkuli i przedostał sie do tkanki
    mózgowej, w lewej półkuli 2 stopnia. (mniej wiecej wiemy czym to
    grozi i ze konsekwencje raczej pozostaja)
    Jesteśmy załamani sad sad
  • ag0000 04.02.09, 07:30
    kochani nie martwcie się na zapas wszystko musi być dobrze u naszej małej tez
    było najpierw podejrzenie że wylew 3st to 4st a jednak jakos się wszystko
    rozeszło i ładnie się wchłonęły, u waszego smyka też może tak być a później
    rehabilitacja może zdziałać cuda i wasza miłość również do malucha to wspaniale
    że mały nie jest pod respiratorem i mleko mamy na ważniejsza rzecz głowy do góry
    kochani jesteśmy z wami więcej wiary
    --
    aga mama ani urodzonej 29.10.2007 w 25tyg.z wagą 800g.
  • mamka68 04.02.09, 09:49
    witaj bartosz.to bardzo dobrze ze juz bez respiratora,a jesli trawi
    mleczko to wielki postep.co do wylewow to moj mikus ma identyczne
    ale jeszcze jest wczesnie zeby cokolwiek powiedziec o skutkach.ja
    mocno wierze ze zadnych nie bedzie iwam tez tego zycze.trzymam mocno
    za was pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.