Dodaj do ulubionych

janusz 28 tc 135

04.09.09, 03:30
Obserwuj wątek
    • lexmoniczka Re: janusz 28 tc 135 04.09.09, 03:36
      wczoraj o 11.30 na swiat przyszedl janek. Odklejenie lozyska i krwotok. Uratowali nas wczoraj na
      karowej. Maly 1350 zaplakal ale podpiety do respiratora bo sobie nie radzi. Czekamy. Modlcie sie za nas
      to pomaga
      • nysia22 Re: janusz 28 tc 135 04.09.09, 07:40
        Jak zapłakał to bardzo dobry znak!
        Respi go rozrusza na pewno.

        Będziemy się modlić za małego!
        Trzymamy kciuki i gratulujemy rodzicom.
        Trzeba być dobrej myśli, że wszystko się ułoży.
        A w szpitalu jesteś dobrym, więc głowa do góry!
        --
        Suwaczek Kacperka !
      • mariox200 Re: janusz 28 tc 135 05.09.09, 22:58
        Witam
        mi tez odkleiło się łożysko, miałam krwotok...moja córeńka urodziła
        sie w 30 tyg. 1478 g. Cudowna, zdrowa ciąża, która zakończyła się
        zbyt szybko. Nasza Maleńka niebawem kończy rok- jest
        prześliczną,radosną i zdrową Dziewczynką- naszą wymarzoną Córeczkąsmile
        Nas również uratowali lekarze z Karowej- zawsze będziemy im
        wdzięczni...
        pozdrawiam serdecznie i trzymam mocno kciuki- będzie dobrze, bo musi
        być dobrzesmile
      • goyamm Re: janusz 28 tc 135 30.10.09, 11:53
        trzymamy kciuki napewno wszystko się ustabilizuje kochana -
        większość z nas to przechodziła i wiemy że to stres na maxa. Trzymaj
        się ucałowania dla Januszka i pozdrowionka dla waszej rodzinki!!!!
      • lexmoniczka aktualnie to już duży i słodki wcześniaczek...:) 21.03.10, 20:37
        Pomyślałam że dla pocieszenia tym którzy siedzą w szpitalu z takimi 27-
        tygodniowymi maluchami i myślą co będzie potem...
        Więc po kilku miesiącach będzie LEPIEJ. Janusz ma 6 miesięcy i 3 tygodnie, waży
        dużo (prawie jak dziecko liczone od porodu - wtedy 25 centyl smile), je oprócz
        mleka drugiego, zupki, deserki i pije soczki.., oczywiście mamy swoje problemy
        neurologiczne ale: cieszy się do nas na głos, wędruje w nocy po łóżku, zaczyna
        brać do ręki zabawki i próbuje się zwinąć w kulkę żeby siadać, przekręca się na
        bok jak leżę obok.... ludzie którzy go nie znają nawet nie są w stanie zgadnąć
        że wcześniaczek smile. ogólnie nie jest super kolorowo ale jestesmy razem i kiedyż
        z tego wyjdziemy jak na to co moglo byc to i tak jest super. jestesmy po 3
        synagisie i za miesiąc na nastepny, cała rodzina chorowała a młody załapał
        "tylko" 4 dniowe zapalenie oskrzeli - na cały pobyt w domu...
        więc twierdze jedno - kiedys sie poprawia - gorąco pozdrawiam
        --
        Monia i wcześniaki
        Oluś 15/02/2000(35tc-2980), Matuś 09/01/2006(35tc - 2140), Januś 03/09/2009(27tc
        - 1350)
        Zdjecia Januszka
      • szczur.w.sosie Re: janusz 28 tc 135 04.09.09, 08:37
        Też urodziłam w 28tc i też taka sama waga. To wcale nie mało - to tak na
        pocieszenie.
        Mi lekarze mówili w szpitalu - dzieci urodzone w tym czasie jest mało
        prawdopodobne by miały jakieś problemy poważne zdrowotne.
        Minął rok, już problem wcześniactwa dla nas się skończył.
        Też się bałam, więc piszę byś patrzyła optymistycznie w przyszłość i wierzyła,
        że wszystko się udasmile
        --
        'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me
        sing/Peerie mootie lammie'
      • mamamalegorycerza Re: janusz 28 tc 135 04.09.09, 09:25
        Wiem, ze jesteście przerażeni i bardzo się martwicie. Pewnie też przez jakiś
        czas trudno Was będzie skutecznie pocieszyć, ale uwierzcie, ze bardzo dużo
        dzieci jest i było w tej sytuacji, a większość jest w znacznie gorszej.
        Widziałam wczoraj waszego synka, bo byłam na oddziale jak przyjechał. Jest duzy
        (choć moze trudno wam w to uwierzyć), lezy w otwartym inkubatorze (przyjrzałam
        sie bo pierwszy raz taki na oczy widziałam) i lekarka mówiła zdaje się o próbach
        odłączenia go od respi. Wasz synek ma naprawde dobry start i na pewno wszystko
        się uda. Pamiętajcie, ze na Karowej ma najlepszą opiekę w Polsce. Mój Piotruś
        urodził się 3 tyg wczesniej z wagą 660 g i naprawdę ładnie go prowadzą. Inne
        maluchy tez sobie radzą.
    • niuniadr Re: janusz 28 tc 135 04.09.09, 18:52
      Będziemy trzymać kciuki za Januszka i modlić się za niego.On jest
      jeszcze malutki i bardzo niedojrzały, zobaczysz, z czasem wszytsko
      sie unormuje. Mój pomimo 32 tc bardzo wiele przeszedł(sepsa, odma -
      pęknięte płuco, zapalenie płuc, niedotlenienie i jeszcze wiele
      innych) i chociaz wiem, ze kazdy maluszek jest inny, to mocno
      wierzę, że Janusz pokona te wszystkie przeciwności i będzie walczył
      z całych sił, dla Was i wygra tę walkę. Potzrebuije tylko trochę
      czasu na to. Życzę dużo, duzo siły i wytrwałosci, chociaż wiem, że
      to nie jest łatwe. Jak mozesz, to napisz coś więcej o niuniu.
      Przytulam mocno...
      --
      Dorota
      Hubercik (32tc,2310g,3pkty)
      Zdjęcia Hubercika
      i Blogasek z historią Hubcia
    • lexmoniczka Re:wiescii z 05 09 2009 05.09.09, 15:31
      dzis rozmawialiśmy z lekarzem...
      stan małego jest ciężki ale stabilny, jak na swoją 3 dobę życia
      oddycha za niego respirator jest na tlenie 21%, wylew do lewej
      półkuli II stopnia. mamy tez jakis problem ze skórą, badania na
      infecje ujemne...
      siedzie i modle sie o kolejny dzień, jak dowiedziałam sie o wylewach
      znów spadłam w dół ....
      • anna_fv Re:wiescii z 05 09 2009 05.09.09, 16:57
        Wylewem się nie przejmuj. II stopien nie ma żadnego wplywu na rozwój
        dziecka, za jakiś czas się wchlonie i nie będzie po nim żadnego
        śladu.
        Musisz myśleć pozytywnie. Twoje dziecko przyszlo na świat wcześnie,
        ale z tego co wiem 28 tc to już w miarę bezpieczny czas,
        najważniejsze narządy są już rozwinięte, za wyjątkiem pluc
        oczywiście, ale zobaczysz, że maly szybko zejdzie z respiratora,
        dobrym znakiem jest to, że nie potrzebuje dodatkowego tlenu.
        Ja mam blizniaki urodzone w 25 tc, dziś mają 1.5 miesiąca wieku
        korygowanego i narazie (odpukac) rozwijają się bardzo dobrze. A byly
        w stanie napewno cięższym niż Twój synek. 3 tygodnie życia plodowego
        to naprawde bardzo dużo. Więc pomyśl, skoro takie dzieci potrafią z
        tego wyjść, to i Wam się uda. Tym bardziej, że maly nie ma żadnej
        infekcji, a to też bardzo pozytywna wiadomość. Więc uszy do góry smile
        Jeśli będziesz czegoś potrzebować, to pytaj. Pozdrawiam.



        --
        Ania, mama bliźniaków urodzonych 4.04.09 w 25 tc - Juleńki: 710g
        Viktorka: 770g
      • lexmoniczka Re:wiescii z 05 09 2009 05.09.09, 19:56
        poszlismy dziś na oiom jeszcze raz... i:
        mały ma żóltaczkę ale spokojnie sobie spał, głaskaliśmy go po główce
        i opowiadałam mu że w domu czeka na niego dwóch braci, donieśliśmy
        tez moje mleko (niby tylko 20ml) ale on teraz je po 1ml co 3h więc
        dowiedzieliśmy sie że to mu starczy na następny dzień też, troche
        (znaczy dla mnie bardzo duzo) spadł na wadze, dziś waży 1180 (to
        170g mniej niż z porodu), ale siostry mówiły że to normalne. jest
        ciągle stabilny, trawi i zrobił wczoraj kupkę. problemem dla nas
        jest skóra na któej pojawily sie biale pęcherzyki, testy na infeckje
        ujemne więc nie wiemy co to. z kazdym dniem szanse rosną, temat
        wylewów zostawiamy do nastepnego usg wtedy bedzie wiadomo czy jest
        poprawa, byłam przygotowana na to że te wykwey będą ale i tak
        informacja prawie zwalila mnie z nóg.

        czekamy na jutro - doniose nowe mleko i dostaniemy nowe wieści .

        Dziewczynki bardzo dziekuje za wsparcie króre w takich chwilach jest
        dla nas bardzo wazne, tylko inne mamy wczesniaków rozumieją co
        czujemy dlatego tak ważna jest wasza pomoc - całuje ze szpitala na
        karowej - Monika
        • tolka11 Re:wiescii z 05 09 2009 05.09.09, 20:40
          Pewnie nie masz czasu teraz na szukanie na forum, więc jak zwykle
          wkleję historię mojego Miłosza. Ku pokrzepieniu. Trzeba mieć
          nadzieję i wiarę.

          Miłosz urodził się nagle w 28 tygodniu ciąży 6 lat temu. Dlaczego?
          Teraz już wiemy, ze przyczyną była infekcja wewnątrzmaciczna i
          konflikt serologiczny - przeciwciała narastały i niszczyły malucha.
          Wazył 880 gram i dostał 1 pkt Apgar. Urodził się w zamartwicy, nie
          oddychał, nie ruszał się.
          Co przeszedł? Przez 40 dni był pod respiratorem, miał zapalenie
          płuc, zapalenie otrzewnej, 3 transfuzje wymienne, wylewy krwi do
          mózgu II/III stopnia, wodogłowie pokrwotoczne, wadę mózgu, brak
          odbioru w lewym uchu, miał też przepuklinę pachwinową obustronną.
          Spędził na oddziale 70 dni. Wypisano go w stanie wegetatywnym bez
          rokowań. Wszyscy mi współczuli. A ja uparcie przez łzy powtarzałam:
          dasz radę synku, dasz radę.
          Zaraz po powrocie do domu okazało się, że w lewym oku ma retinopatię
          V stopnia (nieodwracalna utrata wzroku) i jaskrę, a w prawym
          retinopatię III stopnia. Pomoc znaleźliśmy w Warszawie. 2 x
          przeszedł operacje lewego oka, usunięto jaskrę i częściowo
          przyklejono siatkówkę. na lewe oko widział zarysy do 1,5 m. W prawym
          ma wadę wzroku - niedużą.
          Pierwszy rok to było: 2 operacje usunięcia przepukliny, 2 operacje
          oka, rezonans mózgu, który wykazał, że wodogłowie zanikło
          samoistnie. Słuch ma rewelacyjny, wczesniakom często rozwija się
          później.
          Przez 10 m-cy, mimo rehabilitacji Vojtą, młody pozostawał w stanie
          wegetatywnym, bez ruchu, bez kontaktu. Potem przeszlismy na NDT
          Bobath. I ruszyło fizycznie: jak miał 14 m-cy chodził. Mówić zaczął
          w wieku 3 lat. Sikać na nocnik w wieku 3,5 lat.
          W wieku 5 lat okazało się, że jaskra zaatakowała ponownie lewe oko,
          szukaliśmy pomocy na całym świecie. Nikt nie może pomóc. Oko jest w
          zaniku.
          Miłosz jest fajnym, zwyczajnym sześciolatkiem, który wymaga pomocy
          logopedy i neurologopedy - kłopoty z wyraźnym mówieniem. Miał
          zaburzenia emocji, ale poradziliśmy sobie z nimi. Ot zwyczajny
          chłopczyk.

          • lexmoniczka Re:wiescii z 05 09 2009 - tolka 06.09.09, 19:52
            popłakalam się czytając twój post, bardzo się ciesze że udało wam
            się tak dużo, goroąco też gratuluję ci siły jaką musisz posiadać ze
            dałas sobie z tym wszystkim radę - jesteś dla mnie wielka i
            chylęczoła, mam nadzieję że za parę lat też nie będzie widać ze
            Janusz jest urodzony wcześniej niż miał prawo.
            dziekuję ci za te słowa - dały nam więcej niż mogłoby się wydawć.
            ściskam cię mocno.
            Monika
          • lexmoniczka Re:wiescii z 06 09 2009 06.09.09, 20:00
            dzis wyrzucili mnie ze szpitala do domu - 3 dobA PO CC podobno
            wygoiłam się ładnie i pora do domku. wiec ja jestem w domu. za to u
            Janusza:
            waży 1150g - lekarz powiedziała że tak wiele starcił z uwagi na
            obrzęki jakie miał po porodzie, wczoraj jadł 1ml mojego mleka co 3
            godz i nie ma zalegań, dziś od rana dostawał 2ml i też trawi więc
            jesteśmy happy, ciągle na respi z mieszanką 21%, stan stabilny dziś
            doktor powiedziała że jest na dobrej drodze do przetrwania. dziś
            posiedziałam z nim troszkę dużej, jutro koło południa do niego jadę,
            teraz muszę poprzytulać te dwa wielkie wczesniaki co mam w domu bo
            strasznie za mna sie stesknili..
            trzymamy kciuki za każdy kolejny dzień..
            pozdrawiamy serdecznie
              • gojapio Re:wiescii z 06 09 2009 07.09.09, 08:24
                Monika,
                a w jakim wieku Twoje duże "wcześniaki"? i jak sobie radzisz
                emocjonalnie z niemożnością rozdzielenia się? dla mnie to najgorszy
                skutek uboczny tego szpitala - jak jestem z Filem wyrzucam sobie, że
                nie z Pio (praktycznie od początku kwietnia, kiedy zaległam w szpitalu,
                jest pod opieka babci, w tym przez wakacje oddzielony od nas także
                geograficznie) - i na odwrót. I tak w wiecznym poczuciu winy...
                G.
                • lexmoniczka Re:wiescii z 06 09 2009- gojapio 07.09.09, 08:53
                  wiesz ja tez ma straszne poczucie winy, wczoraj jak weszlam do domu
                  to młodsze cieszylo sie na głos (3,5 roku) za to starszy z jakąs
                  taką rezerwą do mnie podszedl nawet cięzko mu było podejsc sie
                  przytulic, potem powiedzial ze mam pewnie strasznie boląca rane i
                  nie mozna mnie dotykac, wiec wytłumaczylam że to nie przeszkoda zeby
                  sie przytulic, Moje dzieci szczególnie większe udaja ze rozumieja ze
                  mnie nie bylo bo szpital a teraz niby jestem ale tu oczy mam
                  szkliste, tu sie chowam po kątach jak puszczaja mi nerwy i troche
                  sobe popłacze, dzis jak olek rano jechal do szkoly to zjadl
                  sniadanie i zapytal czy bede w domu po szkole, na co oczywiscie
                  odpowiedz jest przeczaca bo bede u janka w szpitalu. strasznie mnie
                  boli ze nie mam ich razem tu, jak wczoraj siedzieli na kanapie to
                  znowu sie poplakalam ze marze o calej trójce na kanapie, to takie
                  upadki i wzloty. juz nawet mam gupie mysli ze powinnam byc wiecej z
                  nimi bo oni rozumieja a janek nie a z drugiej janek jest tam sam a
                  chlopki maja siebie i tate. mój maż daje mi wielkie wsparcie i z
                  jego podowu tez mam poczucie winy ze on nie moze sie wygadac jakie
                  ma obawy bo nie chce mnie denerwować i chciałabym mu pomagac i byc
                  wsparciem a żadne ze mnie wsparcie, a przeciez on kocha janka tak
                  bardzo jak ja....
                  więc na pytanie jak sobie z tym radze - odpowiedz brzmi marnie,
                  chcesz to napisz do mnie na gg 1767457

                  sama zreszta wiesz ze rozdwoic sie nie da a roztroic to juz wogle.
                  pozdrwiam
        • jolantusia1 Re:wiescii z 05 09 2009 06.09.09, 10:48
          21% tlenu to całkiem dobrze i oby tak dalej. Wylew II stopnia nie pozostawia
          żadnych śladów, więc też nie martw się na zapas, a żółtaczka to przecież normal,
          trochę się mały poopala pod lampami i będzie dobrze. Głowa do góry, trzymamy kciuki
    • liance Re: janusz 28 tc 135 05.09.09, 21:00
      Moja Kinga już prawie 2 lata temu przyszła na świat na Karowej z wagą 1340 gram
      (30 tc). Również miała wylewy II stopnia. Dzisiaj jest prawie 15 kg (!) radosną
      dziewczynką, nikt kto nie zna naszej historii nie pomyślałby, że jest skrajnym
      wcześniakiem. Z całego serca i Wam życzę takiego happy endu!
      --
      http://lilypie.com/pic/090509/bAaO.jpghttp://b2.lilypie.com/gF31p2/.png
    • lexmoniczka dobre wiesci z dnia 07 09 2009 07.09.09, 17:56
      dzis bylam u małego misia, dowiedziałam sie że:
      waga mu juz nie spada,
      jest rozintubowany i oddycha sam saturacje ma ciągle powyżej 95 więc
      jest bosko,
      trawi bez kłopotu - je 3ml co 3 godziny
      robi ładne kupki
      jest stabilny i dzis lekarz powiedziała że jest DUZA poprawa - więc
      skacze pod niebiosa.

      widzę że modlitwy i trzymane kciuki pomagaja
      pozdrawiam was serdecznie
    • lexmoniczka wiesci z 08 09 2009 08.09.09, 21:20
      czesc
      dzis mój mąż przeżył szok, wchodzi na oimo a tam na miejscu naszego
      Janka inkubator, tylko dziecko nie moje... nogi mu się ugieły,
      podeszła siostra i mowi mu że to nie jego dziecko, mój mąż że wie i
      pyta gdzie jest janek, a siostra na to , pana pojechał na drugie
      piętro na oddział patologi... i tak skończyła się (mamy nadzieje na
      zawsze ) nasza obecność na oiomie, teraz maly ma rosnąc i sie
      rozwijac, dodatkowo udało się odciągnąć dziś nie 10 a 60ml mleka
      więc idziemy do przodu, a i kurczaczek je po 5 ml co 3h więc coraz
      więcej. lekarz powiedział że jest w stanie średnim (co też wywołuje
      euforię bo jeszce dwa dni temu był w ciężkim), i jakoś tak dalej
      czas płynie.
      obok naszego inkubatora stoi niuniuś z wagą 1650 - boże jaki on jest
      ogromny, jak tak popatrzyłam na kruszynę ile mu jeszce brakuje to
      usiadłam, ale czas czas czas czas,
      a dziś kupiłam mu pieluszki i sama sie usmialam jak zobaczylam ich
      wielkość ...
      czekam niecierpliwie na kazdy kolejny dzien i marze o tym aby
      kruszynka była w domku.

      bardzo ciękuję za wsparcie i ze jestescie ze mną w tych chwilach,
      szczeglny ukłon dla Agaty mamy Piotrusia (z która myślę już niedługo
      będziemy siedziały i kangurowały chłopaków na 2 piętrze karowej),
      tolce której historia dała mi wiatru w żagle, gosiapio która też
      rozumie jak tu sie rozrywa człowiek posiadając tez inne małe ludki w
      domu...
      i wszystkim wam dziewczyny wielki buziak ze interesuje was los
      naszego januszka
      • tolka11 Re: wiesci z 08 09 2009 08.09.09, 21:28
        Piękne wieści, naprawdę sama mi się gęba do nich śmieje.
        A o małe ludki dbajcie. Nam wydawało się, że dbaliśmy i wspieraliśmy
        starsza, a jednak nam się nie udało. I do dziś płacimy za nasze
        błędy.
        Tulcie i kochajcie straszych jeszcze mocniej, dla nich to bardzo
        trudny i niezrozumialy czas.
        I oby same takie wieści o małym tu się pojawiały. Tuczcie Janka
        zdrowosmile
        --
        Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
      • karro80 Re: wiesci z 08 09 2009 08.09.09, 22:31
        Też podpatrywałam inne dzieci - na początku każde było większe od
        moich(600g), na kontrolach pożniej to samosmile

        To chłopak "awansował" - gratulacjesmile Stan średni to jk na
        wcześniaka jest już bardzo dobrzesmile
        • gojapio Re: wiesci z 08 09 2009 09.09.09, 08:02
          pokonaliście "oiomowanie" w sprinterskim tempie - niecały tydzień,
          wow smile to chyba jeden z rekordów forum dla 28 tc, brawo! my starsi o
          tydzień, a sp edziliśmy na oiomie dwa upojne miesiące.
          Mleka będzie przybywać - 60 po tygodniu to bardzo dużo! Tylko pilnuj
          i upominaj się, by Ci na patologii pozwalały - jak już zaczniecie
          jeść słuszne porcje - przystawiać Janka do cycka, bo wiem od
          dziewczyn, że na Karowej króluje sonda i mamy wychodzą nawet nie
          spróbowawszy karmić piersią (butelka też wchodzi do jadłospisu bardzo
          późno). To chyba domena "normalnych" oddziałów - wszystko szybko, po
          sznurku, można wpisać w kartę, że dziecko "zjadło" 50 i ma siostra
          spokój, a potem matka wychodzi do domu i zaczyn się polka... ja na
          chirurgii na Litewskiej po prostu porządziłam się sama i przystawiłam
          młodego do cycka. Skutecznie - ale trwał ten nasz cudowny okres
          raptem 3 dni, od 20+ dni jesteśmy na pozajelitowym i jestem pełna
          czarnych myśli, czy Glut coś jeszcze z tego pamięta...
          Gosia
          • liance Re: wiesci z 08 09 2009 10.09.09, 10:50
            I ja pamiętam, jak dzisiaj dzień przejazdu z OIOMu na IIp. Akurat weszłam wtedy
            na OIOM i towarzyszyłam Małej w windzie smile
            Poza wieloma zaletami (z faktem, że jest dobrze na czele) IIp. ma też swoje
            minusy, chociaż po tak krótkim pobycie na OIOMie aż tak się ich nie zauważa. Ja
            pamiętam pierwsze dni, kiedy słyszałam wyjące alarmy i niepodbiegające
            pielęgniarki; wracałam do domu i wyłam - co będzie, jak nie zdążą... Z
            perspektywy czasu inaczej do tego podchodzę, ale wtedy to był dla mnie koszmar..
            Nie zgodzę się natomiast z opinią, że na Karowej tylko sonda. Fizjoterapeutki
            raczej doskonale wyłapują moment, kiedy można zacząć uczyć dziecko ssania z
            butelki (albo chociaż ssania...). Ja mogłam przystawić do piersi (i to nam
            pomogło szybko wyjść do domu bo Mała zbyt łapczywie jadła z butli i miała
            bezdechy) zaraz po przejściu do łóżeczka, czyli przy wadze 1500, więc wydaje mi
            się, że dosyć szybko.
            Jak najwięcej dobrych wieści i jak najszybszego wyjścia do domku!
            --
            http://lilypie.com/pic/090509/bAaO.jpghttp://b2.lilypie.com/gF31p2/.png
            • gojapio Re: wiesci z 08 09 2009 10.09.09, 19:41
              Liance....
              fizjoterapeutki? rozmarzyłam się smile jako że my od trzeciej doby
              jesteśmy teoretycznie pacjentami chirurgii (plus "zwykły" OIOM,
              przedział od 0 do 15 roku życia), więc mamy zimny wychów. Jedyna
              fizjoterapia to różne ułożenie małego w rogalu, ale na moje oko
              wygląda dobrze, więc może jakichś nieodwracalnych zmian się nie
              dorobiliśmy...
              ale ad rem - może na wyrost obraziłam Karową za sondowanie, słyszałam
              o tym od dwóch mam trzech wcześniaków, które były zdziwione, że dużo
              mniejszego wtedy Fila na Litewskiej już butelkują. Ale to może
              rzeczywiście indywidualne przypadki, w których z jakichś względów nie
              można było wcześniej wprowadzić cycka/butelki.

              A wracając do Moni i Janka - jeszcze raz wielkie gratulacje.

              Zasłużyłaś kobitko na to, by Wasze męki trwały maksymalnie krótko -
              wszak w domu czeka na Was cała gromadka smile
              Gosia
        • moniek7935 Re: wiesci z 08 09 2009 09.09.09, 15:13
          Nie wiem jak to się stało, że przegapiłam Wasz wąteksad Tak czy
          inaczej, bardzo się cieszę że wszystko idzie ku dobremusmileJanuszek
          jest niesamowicie dzielny!!! Mam nadzieję, że już tylko dobre wieści
          będziesz nam ogłaszać. Moja córeczka urodziła się 9 stycznia,
          dzisiaj kończy dokładnie osiem miesięcy. Urodziła się w 27t.c.
          Ważyła 1100g. Też miała wylewy IIst, tyle że obustronne. W czerwcu
          nie było już po nich śladu. Mieliśmy po drodze parę bardziej i mniej
          poważnych komplikacji ale na chwilę obecną wszystko jest dobrze.
          Sama jestem w szoku, że te osiem miesięcy tak szybko minęło.
          Zobaczysz zanim się obejrzysz, Januszek będzie razem z Wami w domu -
          życzę Ci tego z całego serca!!!smile
      • izu222 Re: wiesci z 08 09 2009 10.09.09, 21:44
        Jakie dobre wiadomoscismileTeraz już Januszek musi nabierać sił,
        rosnąć, nauczyć się jeść i do domu, czego Wam z całego serca
        życzymy. A tymczasem zapytaj lekarza o kangurowanie.

        Przypomniało mi się też, jak nie tak dawno temu, mój mąż zadzwonil
        do mnie ze szpitala i roztrzesionym głosem mówił, że Stasia nie
        znalazł na OINT tylko na patologiismile

        Do patologii szybko się przyzwyczaicie, co do karmienia piersią, to
        po kilku dniach jedzenia z butli razem z pielęgniarką przystawiłyśmy
        Stasia do cyca, a później dopiero załatwiłyśmy pozwolenie od
        lekarza. Chociaż cyca opanował tak naprawdę w domu i do dzisiaj
        jeszcze cały czas karmię na żądaniesmile

        --
        Iza, Mama Stasia (25.02.2009, 29 tc, 1520 g)
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1835677,2,2.html
    • lexmoniczka wiesci 10 /09/2009 plus pytanie 11.09.09, 09:36
      Czesc
      nasz szkrab utył o 35g więc super. miał usg główki i wylewy sie nie
      powieksztyły. generalnie mam pytanie dziewcztny - ile u was zająeło zanim wylewy
      się cofneły? u nas Janek skończył tydzień i dokładnie co powiedział lekarz to że
      jest bez zwiększenia. znaczy że zmaleć też nie zmalało. oddycha dalej na cepap
      ale tu spokojnie uważam że lepiej dłużej niż ma mieć bezdechy.
      Dowiedziałam sie też wczoraj że do kangurowania dają już 1 kilowe dziecii (!). z
      tym ze mój jest za młody.
      może lepiej bo z jednej strony to bym go zjadła a z drugiej boje sie go dotkąć.
      I mam kolejne pytanie, jak było u was z pierwszym wyjmowaniem z inkubatora ,
      przeciez to dziecie jest takie maleńkie że strach go dotykać.

      pozdrawiam serdecznie
      • martha_sz2 Re: wiesci 10 /09/2009 plus pytanie 11.09.09, 10:19
        Mój Jasiek nie miał wylewów więc w tej kwestii nie pomogę.
        Jeśli chodzi o wyjmowanie z inkubatora to 5 dni po cc trafiłam akurat jak pielęgniarka robiła mu porządek i dostałam go na ręce dosłownie na 2 minuty smile Też był malutki, bo wtedy spadła mu waga (1150g). Niezapomniana chwila smile Zmieścił mi się akurat w dekolt, taki okruszek. (mam nawet zdjęcie, bo kuzynka lekarka ze mną akurat była)
        Na OIOMie nie mogłam się z nim kangurować, bo był naświetlany przez żółtaczkę.

        Na zwykłej sali, po skończeniu fototerapii kangurowaliśmy się codziennie. Najpierw tylko parę minut, a potem nawet po 4 godziny.
        Jasiek miał spadki saturacji,lecz to nie przeszkadzało, bo w momencie, gdy miałam go na ręku to była powyżej 90 smile a w razie czego mieliśmy rurkę z tlenem w pogotowiu.

        Też myślałam, że będę się bała brać go na ręce, ale uwierz im szybciej tym lepiej.

        Na OIOMie były dwie mamy, które mimo respiratorów kangurowały swoje dzieci więc myślę, że to zależy od stanu dziecka no i od lekarza.

        --
        mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
        e-mail martha_sz2@tlen.pl
        gg 4528830
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,martha_sz2.html
      • wimperga Re: wiesci 10 /09/2009 plus pytanie 11.09.09, 12:06
        lexmoniczka napisała:

        >
        > I mam kolejne pytanie, jak było u was z pierwszym wyjmowaniem z inkubatora ,
        > przeciez to dziecie jest takie maleńkie że strach go dotykać.
        >
        Olę pierwszy raz z inkubatora wyjął mój mąż i podał mi do kangurowania, potem
        już sama zmieniałam jej pieluchy i trzymałam sondę a potem butelkęsmile.
      • szczur.w.sosie Re: wiesci 10 /09/2009 plus pytanie 11.09.09, 12:50
        Mój wyjęty już następnego dnia na krótko (ale nie był już ani na respiratorze
        ani CPAP-ie), potem coraz dłużej. Pielęgniarki mi radziły wsadzać go pod bluzkę.
        I jeszcze okrywały kocykiem. Jak nabrałam wprawy to sama go wyjmowałam. Po dwóch
        tygodniach od urodzenia już przystawiałam do piersi.
        --
        'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me
        sing/Peerie mootie lammie'
    • lexmoniczka wiesci z 11 09 2009 i podziękowania 11.09.09, 23:31
      czesc
      dziękuję dziewczynki za odpowiedź w sprawie kangurowania, dziś jak
      na niego patrzyłam to nie potrafiłam sobie wyobrazic tej chwili.
      Co do stanu małego jelonka:
      dziś utył 10g , więc jakoś po woli rośnie, je już po 10ml co dla
      mnie jest ogromnym postępem ponieważ jeszcze dwa dni temu jadł po
      3ml. dziś strasznie zdenerwowałam się jak przyszliśmy na oddzial a
      mały jakoś tak przykurczał nogi i ta cholerna maszyna od cepapu
      wkoło wyła. (oczywiście się popłakałam jak na niego popatrzyłam),
      wiec poszlismy z mężem do lekarza żeby zapytać co się dzieje.
      Okazało się że maszyna wyje bo przygotowują go do odłączenia od
      cepap a dlatego to urządzenie wyje że ma ustawione niskie parametry
      i ma wymusić na małym żeby oddychał lepiej (cokolwiek by to miało
      znaczyć), powiedział też że w badaniach nic sie nie pogarsza,
      żadnych ekscesów też nie ma więc pora powoli pozwalać mu na
      samodzielność. żebyśmy się nie denerwolwali poszedł jeszce obejżec
      małego, i powiedział że wszystko jest ok. POtem jak z nim siedziałam
      (przestał się wić jak dałam mu zwyczajowo palec do ściskania),
      okazało się że to jak się kręcil wynikało z najbardziej prozaicznego
      problemu na świecie - zrobił kupę.
      Siostra jak go przewineła to stwierdziła ze to co jest w pieluszce
      to winowajca przyginania nóżek. potem już faktycznie leżal spokojnie.
      Wciąż niestetuy mamy problem z skórą (która mu schodzi jakby się za
      dużo opalał na solarium), lekarze mówią że to jakiś rodzaj grzbicy,
      ale jakoś na razie odporne to grzybsko na leki. Smarują go oliwką w
      ilości dużo ale wciąż się wysusza i "lnieje", mam nadzieję że mu to
      przejdzie bo od urodzenia z tą skórą jest coś nie tak, najpierw
      jakieś białe podchodzące ropą plamki na całym ciele, a jak krostki
      zniknęły to zaczął lnieć i tak mi biedak lnieje.
      zero koncepcji co to i jak sie pozbyc.

      sie rozpisałam,
      pozdrawiwam was serdecznie i dziękuje za rady i informacje jak było
      u was, bo oczywiście każdy przypadek jest inny ale zawsze daje to
      jakieś spojżenie na temat.
      • shalu Re: wiesci z 11 09 2009 i podziękowania 14.09.09, 21:00
        Moja corka miala potworne problemy ze skora, po 3 tygodniach w
        inkubatorze zaczynala skora pekac, robic sie jak pergamin, zluszczac.
        Przez ponad tydzien lezala w masciach, pioktaninie, oliwkach, bylo
        cudowanie i zero efektow. Trafilismy na drugi oiom i tutak blyskiem
        byl dermatolog wezwany. Swtierdzil gronkowcowe zapalenie skory,
        potwierdzone potem w badaniu. mala dostala antybiotyk i.... caly czas
        byla nawilzana tylko i wylacznie ciekla parafina z apteki. dermatolog
        zabronil czegos innego a juz calkowicie odradzil oliwki. W pare dni
        nie bylo juz litra parafiny, ale skora zaczela byc sliczna. Do
        kapieli oilatum,ale nie moglismy znalezc wiec bylo balneum i tez
        bardzo dobrze sie sprawdzilo. wiem, ze u was to inny przypadek,ale
        parafina moim zdaniem jest lepsza od oliwki
    • lexmoniczka 14 09 2009 14.09.09, 18:37
      Wczoraj byliśmy u małego i o dziwo waga mu wzrosła o 40 gram, dziś
      chyba miał gorszy dzień, jak koło niego siedziałam to maszyna od
      satiracji i tętna szlała, średnio co 5 min wyła a struracja spadała
      na 79, dla mnie fatalne - szczególnie że wczoraj słyszeliśmy że
      lekarze rozważają zejście z cepap, dziś dowiedziałam się że jednak
      nie bo jest za wcześnie, że może jutro ale bez takiego entuzjazmu
      jak wczoraj, dziś też dowiedziałam się że je 15 ml na 1 posiłek.
      Miałam dziś szansę pierwszy raz przewinąć mojego kruszynę i ..
      zdezerterowałam, odpięcie pieluchy jakoś poszło ale wziąc tę małą
      dupinkę było ponad moje siły. To co mnie martwi to że jego 10 dni
      życia nie było żadnych kłopotów z saturacją a po przełączeniu z
      respiratora na cepap wręcz ciągle 97. dziś wycie tej maszyny bardzo
      mnie zmartwiło bo dotarło do mnie że coś sie mogło pogorszyć.
      Lekarze oceniają go jako stan średni z dpiskiem "ale wie Pani tu w
      ciągu godziny może się wszystko zmienić" no nie pomaga to nie pomaga.
      pozdrawiam gorąco
      Monia i wczesniaki
      • wiwika12 Re: 14 09 2009 14.09.09, 19:05
        lexmoniczka napisała:

        > Lekarze oceniają go jako stan średni z dpiskiem "ale wie Pani tu w
        > ciągu godziny może się wszystko zmienić" no nie pomaga to nie
        pomaga.

        Lekarze tak zawsze mówią. Nasza lekarka, gdy chciałam uzyskać jakieś
        informacje "na jutro malucha" zawsze stwierdzała, że o wszystkim
        decyduje dziecko - taka lekka wersja twojego "tu w ciągu godziny
        może się wszystko zmienić". Troche to na zapas, by nadzieja nie
        uśpiła czujności, ale niestety tez tak czasami jest. rodzice jednak
        zawsze mają w sobie wiarę w malucha a i same muminki są waleczne -
        jak to wcześniaczki. więc głowa do góry.
    • lexmoniczka wymiotujemy :((( 15.09.09, 20:47
      dziś nie jestem zadowolona ze stanu naszego okruszka. Ja dojechałam
      do szpitala to siostry powiedziały mi że mały wymiotował (jak na
      takiego wcześniaczka to mnie to przeraża) głównie boję się że sie
      zadławi - bo jak przyszłam to leżał na pleckach. Saturacja dziś była
      jeszcze gorsza niz wczoraj. jak koło niego siedziałam to znowu wyło
      na mnie to urządzenie, najgorzej było jak złapał 60 i tętno spadło
      mu do czterdziestu, patrzyłam na niego on centralnie przestał
      oddychać, po 5 sekundach poruszałam nim delikanie i zaczął znowu
      oddychać jak trzeba. Zabiło mi to dziś psychikę. Oczywiście dziękuje
      za każdy nowy dzień, ale widze po okruszku że czuje się gorzej. Maż
      był u lekarzy i powiedzieli że nie mają do niego zastrzeżeń, że stan
      średni, że trzeba czekać i że nie pogarsza się. O wymiotach nikt nie
      umiał udzielic mu odpowiedzi. codziennie zwiększają mu dawkę pokarmu
      i na dziś miał zapisane 16 ml (w ciągu 8 dni zrobił skok z 2ml do
      16), zastanawiam się jak to się w niego mieści. Zobaczyłam też dzis
      skierowanie na usg kolejne główki (po poprzednim wylew II st. do
      prawej komory), znowu chodzę jak galareta zanim dowiem jaki był
      wynik badania. Cały ten dzisiejszy pobyt mnie zdołował, to taka mała
      chudzinka i taki mały człowieczek. dziś ważył 1200 więc idzie
      powolutku w górę.

      Dziewczynki jak było u was z przyrostami wagi? jak sobie policzyłam
      po te 10-30 gram dziennie to wychodzi że będziemy tam jeszcze
      siedzieć jeszce z 60 dni...
      martwi mnie ten jego bezdech, przeciez skoro temat odłączenia od
      cepapu wciąż się kręci wokoło oseska to co będzie jak złapie
      bezdech? teraz cepap wtłacza mu tlen, a tak ???
      boże coraz więcej strachu o tę małą istotkę , już nie wiem co mam ze
      sobą robić. Moja dwa większe brzdące kłucą się właśnie o to jaką
      będa oglądać bajkę a mi nawet nie chce się ich rozczepiać...
      to chyba początek dołku w drodze... fatalne mam samopoczucie.
      • cicuta Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 20:54
        Monia, rad zadnych udzilic nie moge, bo sie nie znam...
        Moge C tylko powiedziec, ze zawsze sa dolki i gorki i ze bedzie
        zaraz gorka - moze juz jutro...?
        co do odlaczenia od cepapu - moj byl duzy, bardzo na to czekalam, a
        i tak pod cepap wrocil - i powiem Ci,z e bardziej mnie ten powrot
        pod cepap zdolowal niz to, ze w ogole pod nim byl... z perspektywy
        czasu wolalabym, zeby byl ciut dluzej ale bez tego stresu. Lekarze
        tez na pewni chca byc pewni. Mocno, mocno trzymam kciuki. co do
        przybierania to zdaje sie im wiekszy jest tym szybciej, wiec na
        pewno przyspieszy...
        nie wiem, co mam Ci napisac -pza tym,z e bedzie dobrze i ze
        cholernie Ci wspolczuje tych nerwow... trzymajcie sie kiss
        --
        Felusia (16.09.2004)
        Leonek (15.12.2005)
        Gucio (17.03.2007)
        Kostek (tp. 30.11.2009)
        • tolka11 Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 21:13
          Miłosz startował z 880 gr i początki były ciężkie. Już było dobrze,
          a tu po miesiącu zapalenie otrzewnej. Na respi 40 dni, więc nie
          pomogę. Ale pamiętam, ze jak miałm miesiąc ważył 1300, a mając 70
          dni ważył 2400. Właściwie ta waga ruszyła duzo później. Spadki
          saturacji były i do 40, wtedy aparatura wyła jak szalona.
          najbardziej saturacja szlała, gdy go dotykalismy. Wtedy lekarz
          zwrócił nam uwagę, ze nie powinniśmy mu np dawać palca do scickania,
          bo to zwiększa napięcie mięśniowe. Potem się dowiadywałam i wielu
          specjalistów to potwierdzało.
          Trudno, cholernie trudno jest być rodzicem wcześniaka. Bo to bolesne
          i pełne cierpienia rodzicielstwo. Trzeba mieć mnóstwo wiary. A i tak
          człowiek chodzi cały czas otumianiony cierpieniem malucha, wieściami
          od lekarzy i własną bezsilnością.
          Przytulam mocno. I wierze w tego twojego facecikasmile
          --
          Moja szarańcza: Judyta 40hbd, Miłosz 28hbd, Sara 33hbd
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,tolka11.html
        • moniek7935 Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 21:41
          Wiesz, ja też miałam takie doły a najbardziej od chwili kiedy
          Marysia zaczęła mieć bezdechysad I pomimo tych spadków odłączono ją
          od cpapu, mieliśmy tylko rurkę z tlenem, która leżała obok. Około
          miesiąca walczyliśmy z bezdechami. Były dni, kiedy miałam nadzieję
          że będzie ich już coraz mniej a potem nadchodził taki kryzys, że
          szkoda gadać. Zdarzało się, że saturacja spadała jej nawet do 20sad
          Odchodziłam od zmysłów ale w końcu minęło. Najpierw spadki przestały
          być tak drastyczne, potem coraz rzadziej się zdarzały i najczęściej
          miało to miejsce podczas karmienia. Przez pewien czas kiedy karmiłam
          ją z butli, opatentowałam sposób aby umiejętnie trzymać butelkę i
          jednocześnie rurkę z tlenem i nawet jak już tego tlenu nie
          potrzebowała to podkręcałam zawsze na karmienie. Ostatni bezdech
          Marysia miała dwa dni przed wyjściem ze szpitala i paraliżował mnie
          strach na myśl że może nam się to zdarzyć w domu. Wymioty też się
          zdarzały i zawsze robiono jej badania w kierunku infekcji ale nic
          nie wychodziło. Przez pewnien czas dużo też wymiotowała w domu ale i
          to minęło. My mieliśmy obustronne wylewy II stopnia ale szybko się
          wchłonęły. Podobno kluczowe są pierwsze doby i jeżeli w tym czasie
          wylewy się nie zwiększą to już potem tak się nie stanie (tak nam
          tłumaczono w szpitalu). Stan Marysi bywał naprawdę ciężki a mimo to
          spędziłyśmy w szpitalu tylko 63 dni. Prze pierwszy miesiąc nie
          przybyła ani grama, spadła z wagi z 1100g do 990g ale potem jak już
          solidnie ruszyła to sama nie mogłam uwierzyć w to jak szybko rośnie
          bo w kolejny miesiąc przytyła 1,5kg z małym haczykiemsmile Życzę Wam
          tego samegosmile
      • fryzzia Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 21:24
        nie martw sie smile

        ni epamietam czy twoj synus pije twoje mleko czy nie ale przyczyn
        wymiotow moze byc wiele . moj Krzysiek mial tak ze jak zjadl i
        zaczynal sie ruszac , glownie nogami to na bank zaraz mu sie ulewalo.
        czasami bywalo tak ze przez te 3 h przerwy pomiedzy jedzeniami
        strawil wczystko a czasami niestety nie i wtedy nastepna porcja byla
        ulewana ..
        co do przyrostow wagi , to u nas bylo tak:

        2009-03-08 1240
        2009-03-09 1250
        2009-03-10 1290
        2009-03-11 1320
        2009-03-12 1330
        2009-03-13 1340
        2009-03-14 1360
        2009-03-15 1380
        2009-03-16 1380
        2009-03-17 1415
        2009-03-18 1430
        2009-03-19
        2009-03-20 1480
        2009-03-21 1490
        2009-03-22 1500
        2009-03-23 1500
        2009-03-24 1540
        2009-03-25 1540
        2009-03-26 1550
        2009-03-27 1560
        2009-03-28 1570
        2009-03-29 1620
        2009-03-30 1630
        2009-03-31 1640 tutaj wyladowalismy w lozeczku smile

        a potem sie zatrzymala na kilka dni i znowu ruszyla az do

        2009-04-17 1960 kiedy to wyszlismy do domu smile


        --
        Iza i moj Krzys ur 24-01-2009 w 25tc / 800g
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1772051,2,1.html
      • martha_sz2 Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 21:49
        Jasiek na początku przybierał ok.10 g a potem nawet po 60 g dziennie. Jeśli chodzi o ulewanie i wymioty to miał za każdym karmieniem. Strasznie się martwiłam, bo często miał wkładaną sondę do żołądka w celu sprawdzenia co to za wydzielina (gdy był na samych kroplówkach).
        Gdy przeszedł na butelkę to niestety nic się nie zmieniło. Działo się tak dlatego, że był bardzo ruchliwy, ciągle się prężył, wędrował po inkubatorze
        Tak naprawdę to zmieniło się dopiero około właściwej daty porodu.
        Jeśli chodzi o saturację to mieliśmy tak samo, ciągłe spadki, brak nadziei na poprawę, aż mu w końcu przeszło. Tego samego życzę Twojemu maluszkowi. Pozdrawiam, uściski
        --
        mama Jasia 16.04.2009 r.(31 tc) 1280 g,42 cm
        e-mail martha_sz2@tlen.pl
        gg 4528830
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,martha_sz2.html
        • gojapio Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 23:30
          Monia, filipowi na oddech najlepiej robilo Lezenie na brzuchu. Na plecach bardzo dlugo nie trzymal saturacji (poniżej 85) i miewał spadki tetna podczas jedzenia. Co do przyrostu wagi-czy dosypuja BMF do twojego mleka? Filip fajnie na tym "puchl",nie spadł poniżej urodzeniowej, po miesiącu byl cięższy o prawie polowe. A tak ogolnie to pamiętaj ze jesli wyrzucili was z oiomu to musieli byc pewni ze sie nadajecie do tego by wykonać ten milowy krok. A gorsze dni... Przeciez nam tez sie zdarzają tylko nikt nam wtedy nie mierzy saturacjismile trzymaj sie kochana,ide o zakład ze do konca pazdziernika(wersja asekuracyjna bo pierwsza mysl byla: za miesiac)bedziesz juz miala mężczyzn w kompleciesmile
          • mamamalegorycerza Re: wymiotujemy :((( 15.09.09, 23:36
            Pocieszyć Cie Monia? Mój Piotruś półtora tyg temu wazył 960 g, dziś waży
            935g....przez ponad tydzień prawie w ogóle nie przytył, tylko wręcz chudł, a
            wczoraj miał nawet 915g...ja po prostu przestałam sie tym przejmować, bo bym
            oszałała gdybym, się jeszcze tym martwiła. Dodam, ze moj Piotrek je od dziś 20
            ml i nie jest juz żywiony pozajelitowo, więc mam nadzieję, ze w koncu ruszy do
            przodu.
      • nysia22 Re: wymiotujemy :((( 16.09.09, 07:58
        Witaj.
        My też trzymamy kciuki, bo troszkę o wymiotach, CPAP i saturacji z
        bezdechami też już coś wiemy uncertain

        Nasz Kacperek miewa od niedawna przygody z jedzeniem i ulewaniem. Po
        raz pierwszy, jak dostał 25ml miał mocne ulewania, wymioty. Wrócili
        więc do 20 i było OK. Wczoraj po raz pierwszy zjadł 25ml i obyło się
        bez sensacji.

        Ulewanie i wymioty u nas były spowodowane dwoma czynnikami:
        1. CPAP: Mimo, że to bardzo dobre wsparcie oddechowe, lekarze w
        Zabrzu są niechętni wobec tego urządzenia, bo jak mówią, skutkiem
        ubocznym jest "rozdmuchanie" żołądka, co ma duże znaczenie dla
        trawienia. Gdy zrezygnowano u nas z CPAP i przeszliśmy na respi na 7
        a potem na 3 oddechy było OK.

        2. Nerwy smile Nasz Okruszek od kilku dni przejawia wielką niechęć do
        całego świata, złości się, wierci i szarpie, demontując wszelkiego
        rodzaju osprzęt. Takie zachowanie też okazało się być przyczyna
        ulewań, ale nie jest żadną chorobą, tylko jak powiedziała lekarka...
        zwykłymi humorami smile
        Dodam jeszcze, że pokarm od mamy "wpada" w małego jak w otchłań.
        Nawet chwili nie zostaje w podwieszonej strzykawce. Syntetyczny stoi
        dość długo.

        Może Januszek musi awansować z jedzeniem nieco wolniej? Poczekać
        jakiś czas na jednej dawce, a potem powolutku zwiększać? U nas to
        działa.

        Co do oddychania, to nam się Kacperek rozregulował po zapaleniu płuc.
        Pierwsze bezdechy pojawiły się na początku infekcji, i wtedy wszedł
        respirator na 35 oddechów i 30% tlenu. Dziś już śladu po infekcji nie
        ma, ale oddech nie jest do końca równy. Najpierw mały był wspomagany
        7 oddechami i 30% tlenu, teraz mamy 3 oddechy, ale jeszcze zdarzy się
        Okruszkowi zapomnieć jak ma oddychać samodzielnie. Martwi nas to, bo
        przed chorobą miał swój mocny i równy oddech.

        Waga cóż... Ostatnia wagę weryfikowaliśmy przez 3 dni... i okazała
        się prawdą! Nasz Okruch big_grin waży 1640g! Co daje z matematycznego
        punktu widzenia średnią 17,9g dziennie. Urodzeniowa: 1050g smile

        Myślę, że z czasem Twój maluszek się wyrówna.
        Może ma gorsze dni i nie może jeszcze nad tym całym skomplikowanym
        jeszcze dla niego procesem "rośnięcia" zapanować smile ?
        Trzymajcie się i do przodu!
        --
        Suwaczek Kacperka !
    • lexmoniczka a my się sami przewijamy:))))) 16.09.09, 20:37
      Z wieści dzisiejszych, to:
      - schudliśmy ciut (1190 ważymy), i juz nie zwracamy.
      - rozglądamy się wokoło i poznajemy świat

      i co najważniejsze w małych kroczkach - sama dzisiaj pierwszy raz
      przewinęlam to kilo dwieście szczęścia, boże jak miło było słyszeć
      postękiwania i wytrzeć pupke z kupki.. kto by pomyślał że kupa może
      człowiekowi sprawić tyle szczęścia.

      całujemy i trzymamy kciuki za gojapio żeby poszła do domku,
      mamemałegorycerza żeby płuca załapały i odstawiły respi,i wszystkie
      mamy wcześniaków które są wielkim kobietami..

      Monia i wcześniaki
    • ada-15 Re: janusz 28 tc 135 17.09.09, 12:55
      U nas malutki urodził się z wagą 1200 6 listopada a wyszliśmy 19
      grudnia z wagą 1980 czyli koło dwóch miesięcy a z przybywaniem było
      różnie raz do przodu innym razem do tyłu.Pozdrawiam i życzę dużo
      zdrówka dla maluszaka.
    • lexmoniczka a po 17/09 sprwy wyglądają tak: i pytanko 18.09.09, 06:01
      jemy już tylko do żołądka - kroplówki sobie poszły i dojście
      centralne też (w mojej chorej głowie szansa na gronkowca spadła
      dzięki bogu), jemy po 20ml dla mnie szok bo jeszcze niedawno
      cieszyłam się jak jadł 3ml. Wazymy 1220 więc trochę więcej (nie mogę
      się doczekać aż złapie swoję wagę urodzeniową), robi ładne kupki
      więc mam co przewijać smile), wczoraj sobie ponarzekał - i to kwilenie
      az mi łzy do oczu zapędziło (oczywiście szczęścia bo kwilił przy
      przewizjaniu a jest to chyba jedny moment dzie wyraża swoje uczucia
      i jasne jest czemu i jak założę pieluszkę to przestaje).
      Rozgląda się, i łapie powolutku etap czówania, przeciąga się a
      wczoraj nawet "uciekł z rogala". Rozmawiała z lekarz prowadzącą
      powiedziała że jak na takiego młodego wcześniaczka to jest bardzo
      dobrze (myslalam że takiego stwoerdzenia nigdy nie usłysze),
      oczywiście dodała ze wszystko się może zmienić i takie tam ale w
      głowie zostało mi pierwsze zdanie smile. Jak wszytko będzie szło tak
      jak teraz to w przyszłym tygodniu dostanę go do przytulania i na
      samą myśl nogi mi się uginają. Niestety mleczko z cycusia się wzięło
      i skończyło, znaczy coś jeszcze kapie ale wychodzę z siebie staje
      obok a i tak nie chce sie odciągać, no dla mnie porażka. Okruszek je
      bebilon i co ciekawe nie zalega mu nic.
      Może w przyszłym tygodniu odejdzie też cepap ale to powoli.
      na ten moment nikt sie z tą decyzją nie śpieszy i dla mnie to chyba
      lepiej. A i co mnie zaskoczyło - okruszek się usmiecha, znaczy wiem
      że nie do mnie tylko odruchy instyknty i pozaświadomie, ale i tak
      jestem w szoku jak słodki jest taki uśmiechnięty mini człowieczek.
      pozdrawiam was serdecznie
      a i pytanko
      ;- bo się tempa robię - co to jest sedacja u takiego szkraba - jak
      miał ten incydent że wymiotowal to lekarz powiedziała męzowi ż jak
      sie powtórzy to będzie potrzebna sedacja. ciekawa jestem ...
      pozdrawiwam
      Monia i wcześniaki
      • nysia22 Re: a po 17/09 sprwy wyglądają tak: i pytanko 18.09.09, 07:32
        Jest wojownik z tego Twojego Januszka!
        Coś czuję, ze przy wypisie mały będzie już umiał mówić, chodzić i samodzielnie się ubierać tongue_out

        Nasz Kacpro też czasem kwilił na samym początku i też się nam łezki kręciły, ze szczęścia, choć to kwilenie było takie przejmujące. Dziś już płacze w miarę normalnie tongue_out... Oj zatęsknisz za tym kwileniem jeszcze smile

        Świetnie Wam jedzenie idzie! My 20ml jedliśmy przy masie około 1500g.

        Co do uwag lekarza, ze może przyjść kryzys, trzeba to mieć na uwadze i o tym pamiętać, ale bardziej należy się cieszyć z tak wielkich postępów bobaska smile A z tego co piszesz, wcześniactwo u Was chyba szybko pójdzie w niepamięć smile

        A jeżeli chodzi o uśmiechy... ja tam wcale nie uważam że to jakieś odruchy tongue_out Nasz Kacperek leżąc lekko otwiera oczko i patrzy, czy mama albo tata są obok.. Jak tylko to zauważymy i się nad nim pochylimy, natychmiast oczko zamyka i zaczepnie śmieje się kącikiem ust. I taką zabawę czasem powtórzy 2-3 razy smile

        Mocno trzymamy za Was kciuki!
        I dalej mocno do przodu!

        Pozdrawiamy,
        Aga, Wojtek i Kacperek
        --
        Suwaczek Kacperka !
    • lexmoniczka cepapik - nie dał sie odłaczyć 19.09.09, 23:38
      Czesc
      dzis trochę mniej na plus - rano próbowali odłączyć oseska od CEPAP-
      i niestety nie poradził sobie chłopak. Będziemy walczyć z tematem
      pod koniec następnego tygodnia.
      Do tego robi baaaardzo śmierdzące kupki - u was tez tak było? osesek
      je mleko bebilon pepti zagęczone czymś (moje sie chwilowo obraziło i
      nie leci), czy możliwe że po tym mleku modyfikowanym tak pachnie?.
      Do tej pory kupy tak nie śmierdziały, dziś jak go przewinełam to aż
      inkubator śmierdział, ja oczywiście już wszędzie widze bakterie albo
      biegunkę albo coś jeszcze. W kazdym razie zaniepokoilo mnie to.
      Dodatkowo lekarz powiedział że jak robi kupe to zapomina o
      oddychaniu i dlatego mu spada saturacja (no dziś ta maszyna znowy
      wyła jak wściekła), generalnie schódł 10g więc idziemy 30+ i 10- i
      tak już któryś raz.
      Poza tym względny zpokój, tylko czkawka go męczy potwornie jak
      sie "naje".
      znacie na to może jakąś metodę (no bo straszyc go nie bede smile)
      pozddrawiam serdecznie
      MOnia i wczesniaki
    • lexmoniczka i dziś znowu nie tak jak powinno byc :(( 20.09.09, 18:40
      Byłam dziś u kruszynka, tlen ma zwiększony i cisnienie w cepapie
      też, doktor mi powiedziała że saturacja mu "faluje". Jak u niego
      dziś siedziałam to maszyna wyła więcej niż nie wyła. Zaczął łapac
      bezdech za bezdechem, dodatkowo nie chce leżeć w innej pozycji niż
      na brzuszku, jak tylko siostry go przełożą (a muszą bo nie może
      przeciez lezec w jednej pozycji) to się wścieka. Niby trochę
      przybrał (dzis ważymy 1250 więc co dwa dni w góre a jeden w dół),
      niby je 25 na posiedzenie... ale to nie pomaga bo wciąż ma kłopoty z
      oddychaniem. Ja wiem że jest jeszcze malutki i wogle ale od porodu
      saturacja była na 97 i jak spadała do 88 to już było gorzej, teraz
      spada do 75 nawet 70 69. Patrzyłam dziś na niego i ogarniała mnie
      taka straszna bezradność, przez te ciągłe alarmy doszłam do wniosku
      że może on tak się wściekał bo go głaskałam (no niby tak jak
      zwykle), ale może nie chciał więc wyjęłam ręce z inkubatora.
      Opowiadałam mu różne drobnostki a i tak jak udawało się stać na
      równiej saturacji to wychoziło 88. Boże nie potrafię zrozumiec co
      sie z nim dzieje. Nie jest chory, nie ma infekcji, nie ma kłopotu z
      trawieniem a tu nagle ni z gruchy ni z pietruchy kłopoty z
      oddychaniem jakich wcześniej nie było. Całą drogę ze szpitala
      przejechałam dziś chlipiąc, a kawałek mam. Dodatkowo pod szpitalem
      wyjechałam facetowi (dobrze że rozsądny był bo jescze bym auto
      rozbiła do kolekcji). Wogle snuje sie po domu jak snujek. Dobrze że
      przyjechała moja mama bo dzieci przynajmniej mają towarzystwo.
      No nie umiem zrozumieć co to sie zrobiło z tym oddychaniem. Było
      naprawdę dobrze a teraz jest średnio więc nie rozumiem jak to
      działa. Wiem że czas ale czemu się pogorszyło????.
      Są takie dni że wszystko spada na mnie na raz i całkowicie zaczynam
      się rozpływać, i dziś jest chyba taki dzień. Poprostu nie ma nic co
      wywołuje mój uśmiech. Moje brzdące są słodkie przytulają się a ja
      jestem gdzieś daleko. Dodatkowo mój średni łoś zoś sobie zrobił w
      oko i ma całe czerwone i trochę mu puchnie - oczywiście łzawi jak
      wsciekłe. Więc zaparzyłam rumianek i czekam az ostygnie.
      I ogólnie jedna wielka DUPA.
      • nysia22 Re: i dziś znowu nie tak jak powinno byc :(( 21.09.09, 11:50
        Dziwne te spadki saturacji.
        U nas bezdechy i słaba saturacja to własnie był początek zapalenia płuc, co wyszło z badania CRP. A też zaczęło się nagle i z niczego. Od razu Kacperek trafił na respirator. Potem RTG, badanie osłuchowe potwierdziło infekcję.

        Nie chodzi tu broń Boże o straszenie! Tylko troszkę zastanawiam się, że lekarze nie reagują...Ale ufajmy im, że postępują właściwie.

        Może to ciągłe leżenie na brzuszku i CPAP?
        Nam pielęgniarki i lekarze tłumaczyli, że to wcale nie takie dobre urządzenie. Uciska nosek, pompuje powietrze do żołądka i jelitek, powoduje poddenerwowanie u dziecka.

        Respirator mimo, że agresywniejszy, daje lepsze rezultaty.
        A do tego przy trawieniu też występują spadki saturacji, jak pełne jelitka i żołądek uciskają przeponę.

        A jak z ruchliwością małego? Gdzie ma zamontowany pulsoksymetr?
        Obserwuj oddech dziecka na klatce piersiowej i patrz czy się porusza jak aparatura wykazuje bezdech.

        Na jakiś czas ogranicz (jak opisujesz) dotyk do minimum. Kacperek jak ma zły dzień to nawet jak mama go dotyka, to zaczyna się wiercić i odłącza kabelki.

        A my będziemy trzymać kciuki za Januszka i za jego oddech!
        --
        Suwaczek Kacperka !
    • lexmoniczka co za dni... u nas be :(( 21.09.09, 17:47
      Dziś byłam w szpitalu, mały ma ponownie założone wkłucie centralne
      (a juz kilka dni nie miał), dostaje kroplówkę i je 15 (a jadł 25) -
      taki stan rzeczy zastałam w szpitalu więc oczywiście nogi mi się
      znowu ugięły. Złapałam lekarza i powiedział mi to:
      - maly wymiotował w nocy (dotał 27ml i część oddał a część
      zalegało), po tym incydencie dostał pozalejlitowe żeby się nie
      odwodnił i na uzupełnienie tego co stracił podczas wymiotowania, i
      ma zmniejszone porcje do jak to pani doktor określiła 15-20 co
      oznacza że rano dostał 15, nie zalegało to potem 15, nie zalegało to
      potem 17 i na tym etapie się kończy moja wiedza bo byłam po
      karmieniu 17 ml. Powiedziała też że może jelitka nie dały rady
      strawić całości a ponieważ cepap trochę "rozdmuchuje żołądek"
      generalnie go podrażniając - to mógł być powód zwrotu.
      - nie ma żadnej infekcji
      - cepap ustawiony jest na powietrze i pomimo że saturacja mu faluje
      pod koniec tygodnia bedą znowu go odłączać, ponieważ "mały w
      zasadzie oddycha sam a to mu tylko utrzymuje ciśnienie w drogach
      oddechowych więc pora go zmusić aby sam sobie radził" - osobiście
      mnie takie zmuszanie przeraża bo on wciąż jest mini mini wiekiem
      (teraz była bym w 30 tyg w ciązy),
      - nie dostaje antybiotyków ani innych leków za wyjątkiem diclofloru
      (to takie dobre bakterie)
      - dziś moje dziecko pokazało co znaczy się popłakać - jak się
      zezłośćił to w momencie kiedy dezynfekowałam ręce tak sie darł że
      było go dość donośnie słychac z zamkniętego inkubatora, oczywiście
      po chwili to płakałam juz razem z nim z niemocy że nie mogę (nie mam
      jak) go uspokoić. Pomogła kołysanka i podłączenie sondy z jedzeniem.
      potem pomyślałam że może po prostu głodny był i dlatego się wściekł.
      - saturacja sobie faluje tyle że dziś nie spadała już poniżej 80
      (dla mnie poprawa), teraz pojechał do niego tatuś więc przyniesie
      informacjekoło 21.
      okruszek ogólne toleruje głasnakie po nodze, po plecach nie
      przepada.
      - dziś siostry pozwoliły mi dać mu buzi w stópkę - może to taka
      namiastka całowania dziecka ale dla mnie ogromnie wiele.
      - okazało się na szczęście że te wirusowe zapalenie spojówek mu
      raczej nie grozi bo przenosi się z chorego na chorego, a jeśli ja
      bym to złapała od naszego średniaka to juz bym chorowała bo wylęga
      się poniżej 6h a dziś z nim spałam. Więc po dokładniejszej niż
      zwykle dezynfekcji mogłam być z moim okruszkiem./


      Nysia pytałaś gdzie ma pulso... wiesz o co chodzi - ma na stópce,
      ręka nie zdawała egzaminu bo sobie wkoło zdejmował.

      dzis oczywiście znowu miałam dupny chumor głównie ze wzgledu na
      kolejne dojście centralne - bo z tym związane jest ryzyko gronkowca
      i takich tam paskud.
      I tak to sobie wygląda.

      lekarze mówią że dalej jest dobrze i te drugie wymioty są
      prawdopodobnie elementem rozwoju przewodu pokarmowego w połączeniu z
      cepap.

      całujemy i pozdrawiamy
      • niuniadr Re: co za dni... u nas be :(( 21.09.09, 19:14
        Moniczko, Januszek jest jeszcze bardzo malutki i niedijrzały i
        potrzebuje jeszcze sporo czasu na to, żeby jego maleńki organizm
        zaczął poprawnie funkcjonować. Wiem, że czekanie jest najgorsze i ta
        okropna niepewnośc i bezradność, ale on ma dopiero 30 tygodni zycia
        ciążowego,a już musi się zmagać z tym wszystkim. U maluszków
        niestety gorsze i lepsze dni to już norma, po 2 kroczkach do przodu
        następuje jeden w tył, ale trzeba mieć nadzieję, ze z czasem tych
        gorszych dni będzie coraz mniej, aż w końcu znikną całkowicie i dla
        Was też zaświeci piękne słoneczko, tego Wam zyczymy z całego serca.
        Trzymamy mocno kciuki za okruszka, a co do centralnego wkłucia, to
        mój z 32 tc a miał je ponad 3 tygodnie a przez 19 dni był karmiony
        praktycznie tylko pozajelitowo, bo jak robili próby po 5-10 ml
        mleczka, to były zalegania i wzdęty brzuszek, a potem karmienie
        mieszane. Zobaczysz, lepsze centralne niz odwodnienie, daj małemu
        jeszcze troche czasu, przytulam mocno.

        --
        Dorota
        Hubercik (32tc,2310g,3pkty)
        Zdjęcia Hubercika
        i Blogasek z historią Hubcia
    • lexmoniczka NARESZCIE DO PRZODU :)))) 22.09.09, 12:53
      Nie uwierzylam sama jak usłyszałam - Janek nie ma już cepap, a
      satruracje ma na poziomie 92. Obsługa w szpitalu powiedziała że ma
      leprzą saturację jak oddycha sam niż z "pomocnikiem". Jestem super
      szczęśliwa, w końcu miś robi postęp w drodze do normalnego życia (a
      ja już maiałam czarne mysli że sie nie nauczy oddzychać). jezu jaka
      ja jestem szczęsliwa że zrobiło się lepiej. A i wczoraj ważył 1280
      ciekawa jestem co będzie dziś, mam siłę żeby przenosić góry !!!!!
      pozdrawiam serdecznie
      Monia i wcześniaki
      • nysia22 Re: NARESZCIE DO PRZODU :)))) 22.09.09, 13:39
        Widzisz smilesmile
        Jeżeli dziecko ma mocny oddech własny, to stara się "walczyć" z CPAP'em i ma oddech niezsynchronizowany i takie efekty.

        Założę się że mały jest od razu spokojniejszy i zaraz lepsze ma wyniki, nie tylko saturacji smile

        My jak trafiliśmy z Kacpro do Zabrza to pierwsze pytanie p. doktor było...
        "po co mu był CPAP, skoro on sam oddycha?"

        Potem mieliśmy respi 2x: przy znieczuleniu do wkłucia centralnego i przy zapaleniu płuc.

        Waga też idzie do przodu! My szaleliśmy z radości jak mały przekraczał kolejne setki. A jeszcze niedawno liczba 1700g była abstrakcją, a dziś własnie tyle jest (mamy niewielki spadek o 40g, ale ponoć wahania możliwe są w granicy 50g - kupka i siku w brzuszku, rurki, wkłucia też ważą...Ważne żeby był przyrost na dłuższą metę).

        Kciuki i modlitwy podtrzymujemy!

        Pozdrawiamy,
        Aga, Wojtek i Kacperek
        --
        Suwaczek Kacperka !
      • lexmoniczka Re: NARESZCIE DO PRZODU :))))cd 22.09.09, 20:23
        No jestem już w domu po wizycie w szpitalu, janek wygląda w końcu
        jak dziecko a nie jak obcy. (chodzi oczywiście i aparaturę), jak
        przyszłam nie miał już dojścia pozosyał tylko miernik saturacji i
        tentna. (ruskę od jedzenia miał wyjętą żeby odpoczął.
        I teraz juz na spokojnie 3 pytania:
        1. niunio ma podawany tlen do inkubatora (24%) mi się wydaje że to
        dużo i martwie się o oczka bo wiem że nie lubią jak jest za dużo,
        tylko że nie wiem ile jest za dużo. I trochę mnie to martwi że nie
        można go głaskać (bo pani powiedziała żeby mu tego tlenu na razie
        nie wietrzyć) więc siedzi sobie taka kruszyna i nawet nie mozna jej
        pogłaskać. oczywiście zastanawiam się też czemu jest tak na tym
        cepap miał 20 i 21% a teraz bez cepap ma 24%, no normalnie nie
        ograniam czemu jest tak.
        2. ma słabą morfologię, i doktor powiedziała że byc może będzie
        toczona krew, znaczy nie przeraża mnie temat toczenia, bo liczyłam
        się z tym od porodu, tylko zastanawiam się czemu ma te wyniki nagle
        złe (po prawie 3 tyg, które kończymy pojutrze).
        3. pani doktor powiedziała że "ma szeroko rozstawione oczy" i
        zastanawiają się czy mu tak sie robi od maski (nie wiem co prawda
        jakiej bo cepap byl z noskiem). Powiedziała dziś mężowi że
        zastanawiają się czy nie zrobić badan genetycznych. oczywiście nic
        więcej a on nie zapytał bo i tak był zaaferowany tematem braku cepap.
        Dla mnie takie badania kojarzą się wyłącznie z jakąś formą
        niedorozwoju, (a co najciekawsze jestem skłonna pogodzić się z każdą
        aby tylko żył) natomiast zastanawianie jest najgorsze bo ja
        zwyczajnie nie wiem jakie przypadłości się bada genetycznie.

        tyle z pytań
        a wazymy dzis 1290 więc może jutro strzeli magiczne 1300.
        całujemy Monia i wcześnianki
        • nastjaa Re: NARESZCIE DO PRZODU :))))cd 22.09.09, 21:56

          Mogę spróbować odpowiedzieć Ci nA pierwsze 2 pyt:
          1. 24% do inkubatora to nie jest dużo: wcześniej miał podawne 21-23%
          prosto do noska, a teraz do inkubatora, a więc rozchodzi się po
          wiekszej powierzchni, część nawet ucieka na zewnątrz (bo przecież
          inkubator nie jest zupełnie szczelny). Z tym otwieraniem
          inkubatorka, to panie mają rację, bo nam zdarzalo ię, że spadała
          sat. jak otwierałam inkubator, ale nie rezygnyj z tego całkowice:
          przyłóż mu rurke z tlenem bliżej noska i wtedy ciutke go pogłaskaj
          (nie otwieraj wszystkjich drzwiczek).
          2. krew mieliśmy pierwszyraz podaną właśnie po 3 tygodniach. Nasze
          dzidziusie nie zanemizowały się nagle, a właśnie po 3 tyg. Moja
          niunia też czeka na krewkę (chyba po raz 6), ale trzymają ja do
          ostatniej chwili, i próbują podawać jej leki, żeby dotaczanie odwlec
          w czasie. Mniej wiecej od tygodnia mamyniski hematokryt (27-30),
          myslę, że jeszcze w tym tyg. będziemy mieć krewkę. --
          Anastazja, ur.22.06.2009, 29tc, 870gr
          • fryzzia Re: NARESZCIE DO PRZODU :))))cd 22.09.09, 22:14
            na pierwsze dwa pytania juz masz odpowiedz . moj Krzysiek mial
            toczona krew 7 razy i potem po wyjsciu jeszcze dostawalismyEPO bo
            tez wyniki kiepskie.

            nie wiem o co chodzi z tymi oczami. moze taki urok twojego
            syna .moze nie warto martwic sie na zapas ? czasami ci lekarze cos
            palna i my potem nie mozemy spac a oni na drugi dzien zmieniaja
            koncepcje.

            fajnie ze do przodu sie ruszylo


            --
            Iza i moj Krzys ur 24-01-2009 w 25tc / 800g
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,1772051,2,1.html
        • nysia22 Re: NARESZCIE DO PRZODU :))))cd 23.09.09, 07:28
          Co do szeroko rozstawionych oczu, to może faktycznie jest tak, jak pisze fryzzia. Wcześniaki troszkę się wyglądem różnią od donoszonych, więc może jeszcze potrzeba chwilkę czasu, żeby Januszkowi się wszystko wyrównało. Nasz Kacperek tez nie jest modelem tongue_out

          Tlen w inkubatorze na takim poziomie jak piszesz, to całkiem normalna sprawa. U nas tez podawali między 21%-24% do atmosfery. Wg mnie to bardzo fajna sprawa, choć faktycznie otwieranie "akwarium" trzeba ograniczyć. Ale za to mały nie męczy się z rurkami, noskami itp... Z czasem zejdą i z tlenu. Ot, kolejny etap wsparcia oddechowego, najmniej inwazyjny smile

          Anemia... u nas też przyszła znikąd, mały niechętnie się ruszał, miał skórkę w marmurek. A po podani krwi dziecko jak nowe..ruchliwe, różowiutkie (a nawet czerwone momentami smile) Drugi raz krew dostaliśmy po infekcji i kuracji antybiotykowej i również pomogło. A pamiętam, jak bardzo baliśmy się transfuzji.
          --
          Suwaczek Kacperka !
    • lexmoniczka wiesci z 23 09 2009 23.09.09, 23:24
      cześć
      dziś trochę uspokoiła się saturacja i to az dziw że jak otworzyłam
      inkubator żeby go przewinąć i zaczęłam go głaskać po nodze (tak jak
      dotychczas bywało) to saturacja z 88 skoczyla na 97-96 szok!!.
      Trochę jest marmurkowy w mojej ocenie, mąż był rano to Januszek
      dostawał jakiś zastrzyk który ma poprawic te morfologię, tyle że nie
      wiem co to było w tym zastrzyku.
      No i co mnie najbardziej ucieszyło to przeskoczyliśmy 1300!!! dziś
      jest 1320.
      i Mały pakuje rączkę do buzi, więc mam nadzieje ze to początki
      tematu łykania i ssania.
      pozdrawiam was wszystkie silne wspaniałe i bratnie dusze - dziękuję
      że jesteście ..
      ps
      Mamomałegorycerza - daj jakiś znak życia bo się zaczynam martwić.
      buziaki
      monia i wcześniaki
      • nysia22 Re: wiesci z 23 09 2009 24.09.09, 08:21
        Bardzo miłe wieści!
        A rączka w buzi to bardzo dobry odruch, którego malec uczyłby się jeszcze w brzuszku smile Więc jest na bardzo dobrej drodze do ssania smile

        A marmurek się zdarza. Zastrzyki lub krew powinny rozwiązać problem i wzmocnić Januszka smile

        Ładna waga smile
        Teraz jak przekroczycie urodzeniową, będzie do przodu smile

        Cieszymy się i pozdrawiamy smile
        Aga, Wojtek i Kacperek
        --
        Suwaczek Kacperka !
      • cicuta Re: wiesci z 23 09 2009 24.09.09, 13:18
        super sie czyta takie rzeczy...
        gratulujemy, trzymamy kciuki dalej i czekamy na wiecej smile))
        zobaczysz, wyjdziecie do domu zanim mys ie zaczniemy rozpakowywac big_grin
        --
        Felusia (16.09.2004)
        Leonek (15.12.2005)
        Gucio (17.03.2007)
        Kostek (tp. 30.11.2009)
        • moniek7935 Re: wiesci z 23 09 2009 24.09.09, 14:29
          Suuuper!!! Strasznie się cieszę, zobaczysz teraz to już z górki
          będzie i zanim się obejrzysz, będziecie już wszyscy razem w domkusmile
          Tego Wam życzę z całego serca!!!Trzymamy kciuki aby ta chwila
          nadeszła jak najszybciejsmile
    • lexmoniczka Uwaga nie 28tc a 27tc!! - i wiesci z 24 09 24.09.09, 21:28
      dzis przyjżałam się na inkubator na którym jest karteczka i tam jest
      napis; nazwisko "s" 27hbd, i powiem wam że jak spoglądam na kartę
      ciąży to data z O.M. to 04.12.2009 a z usg 28.11.2009 co by nie
      mówic i jakby nieliczyc to nasz szkrab jest młodszy niz napisalam w
      tytule (moze dlatego ze to by bylo jakies 27 i 3 dni.) ale tak dla
      ciekawostki to dzis ma w takim razie 30 tygodni ciąży i kończy 3
      tydzień życia - czyli co ? ma obecnie minus 7 tygodni korygowanych
      hahah. przepraszam ale dzis mam jakiś wyjątkowo dobry nastrój, nasz
      skarb się dziś tyle uśmiechał ile jeszcze w jego przypadku nie
      widziałam na raz. jakoś sobie radzi, je 24ml na jedno posiedzienie i
      wazy 1340g (czyli jeszcze 10 i dogoni siebie samego - czyli wagę
      urodzeniową) jego najniższa jak pewnie wiecie to 1105.
      Zrobiłam mu dzisiaj bardzo dużo zdjęć i udało mi się złapać jak się
      uśmiecha - no niesamowite jest..
      całuje was gorąco dziewczynki i szczególnie Agatę której ostatnio
      troche siła podupada - podnieś żagle bedzie dobrze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka