hue hue... jak to czasy sie zmieniaja...
jeszcze 300 lat temu dzianiny byly domena wylacznie meska i uznana powszechnie
za niestosowna dla kobiet... a wyrobem np. ponczoch na drutach czesto gesto
zajmowali sie - kto by pomyslal - zolnierze w marszu; w ogole robotki podczas
spacerow lub ze tak powiem w ruchu byly popularne wsrod ludnosci Szkocji i wysp
Szetlandzkich jeszcze w poczatku ubieglego wieku
no ale, mamy poza soba ruch sufrazystek i emancypantek i obecnie to panowie
musza walczyc o prawo do robotek recznych...
znalam osobiscie dwoch dziewiarzy - Klaus z Zamartu i Lee z Lee's Yarns, obaj
prowadzili sklepy z wloczkami i byli bardzo dumni ze swoich wyrobow; Lee, do
tego, nie byl ponad sciaganie wzorow od klientek, jak mu jakas technika wpadla w
oko
no i mialam paru uczniow w latach pracy w Zamarcie - tez kazdy z nich zaczynal
od mowy wytlumaczeniowej ("chce te ocieplacze zrobic sam bo zadne gotowe na mnie
nie pasuja", no myslalby kto

) a potem robili takie np. zakardy ze az mi bylo
zazdrosc ze sama ich nie wydziubdzialam
jak masz watpliwosci poszukaj w bibliotece lub internecie czegos o niemieckich
dziewiarzach w XVI i XVII wieku - az sie zdziwisz jakie to bylo macho zajecie
ps. Annie Proulx w bodajze Shipping News tez cos napomyka o dziewiarzach, ale
kanadyjskich i wspolczesnych - ponoc zarabiali na zycie jako kierowcy ciezarowek
i szczytem szyku bylo wsrod nich zrobic np. caly kardigan na parodniowej trasie
--
reszty nie trzeba
MAKE STYLE NOT WAR