Dodaj do ulubionych

tajne zmyki

23.01.05, 10:58
Czyli cos do czego samemu sie doszło, a warte jest rozpropagowania:


- gdy pruje stary sweter i przewijam na pasma, zawsze zwiazuje nie jednym
owinieciem całośc pasma, ale przekładam kilkakrotnie nitke na obie strony,
jakby przeplatam na krzyz, wtedy w praniu sie nie placze i po wyschnieciu
zwijanie idzie bardzo szybko. Pasmo do prania czy farbowania trzeba zwiazac
najmniej w trzech miejscach i to bardzo mocno, bo lubi sie odwiazywac.

Cos dla niecierpliwych - gdy pruje sweter, robie - jesli to mozliwe - bo
szkoda oczywiscie ciac przedze, jeden mały motek. I osobno go przewijam na
osobne małe pasmo. To pasmo po wypraniu wysycha najszybciej. Moge je, gdy juz
suche, zwinac na kłebek i próbowac jak wychodzi, robic sobie spokojnie
próbke, podczas gdy reszta wełny jeszcze z dzien albo i dwa dosyca.

A gdy włóczka nie chce sie po praniu ładnie wyprostowac przywiazuje do
pasemek za uszka kuchenne kubeczki. Wtedy pasmo jest obciazone i ładnie sie
prostuje.

Zawsze wydawało mi się, ze rozplecenie podwójnie zwinietej włóczki to
zadanie dla czarodzieja. Wiadomo, ze po kilku metrach włóczka skreca sie
tak mocno, ze dalej nie mozna rozplatac, trzeba ciac. Czyli wszystko stracone.
Ale i na to znalazłam sposób. Gdy dojdzie do etapu, ze wydaje sie,, ze dalej
juz sie rozplatac nie da, przebijam kłebek metalowa agrafka, albo małym
drutem w taki sposob, zeby przycisnac włóczke i uniemozliwic dasze
rozwijanie sie kłębka. W tym momencie mozna na nitce ten kłebek powiesic w
powietrzu. I co sie dzieje ? Kłębek sam zaczyna sie rozwijac, wiruje z
kosmiczna predkoscia, az znów jest wszystko o'kej i mozna rozplatac. I tak
powtrzam co jakis czas.
Dla mnie było to odkrycie.
Obserwuj wątek
    • kajmy Re: tajne zmyki 23.01.05, 11:37
      Tak to bywa, że człowiek dopiero po latach doświadczeń dochodzi do pewnych odkryć.
      Mam to samo.
      Mam jednak uwagę do Twojej rady
      " Pasmo do prania czy farbowania trzeba zwiazac
      najmniej w trzech miejscach i to bardzo mocno, bo lubi sie odwiazywac."
      Proponuję w tym przypadku, po powieszeniu pasem do wyschnięcia, odwiązać te dwa
      miejsca i pozostawić tylko jedno i to dość luźno związane, pnieważ w miejscach
      związanych włóczka tak dobrze się nie wyprostuje. Dobrze jest taki zwitek po
      powieszeniu jak najbardziej rozluźnić i naciągnąć, dla lepszego wyprostowania.
      Jeżeli chodzi o farbowanie to nie zalecam ścisłego wiązania, bo w tych miejscach
      może się źle zafarbować.
      Sory za wymądrzanie, ale to wynika z moich doświadczeń.
      Pozdrawiam Krystyna

    • aantosia1 Re: tajne zmyki 23.01.05, 22:49
      Witam,
      chce dolozyc swoje "piec groszy". Mam dobra, wybrobowana rade dotyczaca
      prostowania wloczki. Spruta welne przewijam na motki, wiaze conajmniej w dwoch
      miejscach jakas silniejsza wloczka, lub sznureczkiem. W duzym garnku gotuje
      wode, trzymajac za sznureczek, wkladam motek, dokladnie go zanurzam, wyjmuje,
      odkladam do miski i tak z wszystkimi po kolei. Nastepnie rozwieszam je do
      wyschniecia, a potem zwijam w klebki. Postepuje tak z kazdym rodzajem wloczki -
      welny 100% rowniez. Nawet sfilcowany sweter mozna spruc i odnowic w ten sposob
      welne. Mozna sprobowac na kawalku, zeby przekonac sie, jak jest pieknie
      wyprostowana, puszysta, jak nowa poprostu.
      Mam nadzieje, ze moja rada bedzie Wam wszystkim dobrze sluzyla, bo przeciez
      przerobki nam sie zdarzaja

      serdecznie pozdrawiam
      antosia
      • malgorzata117 Re: tajne zmyki 23.01.05, 23:50
        Przyznam się, że ja też traktuję swoje prute włóczki wrzątkiem, tylko że motki
        wkładam do miski i zalewam je wrzącą wodą. Nie wyciągam ich od razu, tylko po
        chwili dolewam zimnej wody, aż do uzyskania takiej temperatury, żeby można było
        włożyć ręce, wyciskam i wieszam do wyschnięcia. Nie wychylałam się z tym
        pomysłem, bo uważałam, że taki barbarzyński sposób postępowania z włóczką nie
        każdemu musi się podobać i nie chciałam być odpowiedzialna za ewentualne
        nieudane próby, gdyby jednak komuś się włóczka zniszczyła. Jednak teraz, kiedy
        wiem, że jeszcze ktoś ten sposób wypróbował, ja również go polecam. Wełnę 100%
        też tak prostowałam (ze świetnym skutkiem), podobnie jak Antosia.
        Małgorzata (117)
        • malgoraptor Re: tajne zmyki 24.01.05, 00:21
          O matko! Naprawdę tak robicie???
          Ja całe życie żyję w przekonaniu, że włóczkę trzeba delikatnie, broń Boże w
          gorącej, tylko w ciepłej, wręcz letniej wodzie... przysięgłabym, że w ten
          sposób potraktowana włóczka sfilcuje się na śmierć albo wręcz rozpuści...
          Nawet niedawno udało mi się sfilcować prutą włóczkę, bo ją przeprałam w zbyt
          ciepłej, jak myślałam, wodzie.
          To dla mnie rewelacja, uściślijcie się proszę: pierzecie w letniej, a
          rozprostowujecie we wrzątku? I nie sfilcuje się?! A może tylko stuprocentowa
          wełna to znosi?! I te wszystkie włóczki ze sprutych sweterków, których składu
          przecież się nie odgadnie, można tak prostować?
          (Dopytuję, bo bym sobie poprostowała, może ja za delikatnie je traktuję?)
          Pozdrawiam
          Zdumiona Małgorzata


          • mamiczu Re: tajne zmyki 24.01.05, 00:35
            Witajcie,ja prostuję sprutą wełnę przeciągając ja wolno nad garnkiem z prawie
            gotującą się wodą(albo nad dziubkiem czajnika).W mgnieniu oka robi się
            puszysta.Nauczyła mnie tego Mama,spróbujcie polecam ,pozdrawiam Małgosia
            • lady_huncwot Re: tajne zmyki 24.01.05, 08:25
              Potwierdzam - najlepszy jest do tego elektryczny czajnik (nie ma ryzyka
              przypalenia).
              Prostowałam w ten sposób różne rzeczy - od włóczek aż po... własny welon przed
              ślubem smile
          • malgorzata117 Re: tajne zmyki 24.01.05, 11:06
            Małgosiu!
            Ja tak robię n a p r a w d ę. Od lat. Po przeczytaniu Twojego postu poszłam do
            kuchni zrobić próby potwierdzające. Sprułam kilka próbek z różnych włóczek (w
            tym jedna 100% wełna, jedna mieszanka z wełną, jedna bawełna z czymś a reszta
            nie wiem, chyba jakieś anilany, w sumie pięć różnych), zalałam sprute nitki
            (tak po kilka metrów każdej nitki) wrzątkiem prosto z czajnika i naprawdę nic
            im się nie stało. Teraz się suszą ale już widzę, że są prościutkie z wyjątkiem
            jednej, która w próbce była prasowana na mokro gorącym żelazkiem, ta jedna nie
            jest zupełnie rozprostowana.
            Po czym poznałaś, że włóczka Ci się sfilcowała? Moja wygląda idealnie, wiesz,
            może ona się i skraca po tym zabiegu o kilka metrów, tego nie wiem, ale jest
            puszysta i zupełnie wyprostowana.
            Pranie wełnianych sweterków to dla mnie zupełnie inna sprawa. To robię
            rzeczywiście (mówię tylko o wełnie, bo reszta często wędruje do pralki albo
            jest prana ręcznie, ale bez takich ceregieli) delikatnie, w lekko ciepłej
            wodzie i w Perwollu albo Perle, a i tak z czasem sweterki robią mi się coraz
            mniejsze.
            Nie wiem, jakie masz włóczki, więc może przed zastosowaniem mojego sposobu zrób
            próby na kawałkach włóczki, mnie w każdym razie jeszcze nigdy się nie zdarzyło,
            żeby się włóczka zniszczyła, a drutuję już ho, ho, ho a może i więcej
            lat !!!!
            A, i jeszcze jedno, nigdy nie prostowałam moheru, szenili, boucle ani żadnych
            fantazyjnych, to o tych się nie wypowiadam.
            Pozdrowionka
            Małgorzata (117)
              • malgoraptor Re: tajne zmyki 24.01.05, 21:01
                No to i ja tak zrobię! Dziwiłam się, dlaczego mi się nie rozprostowuje włóczka
                po praniu, myślałam, że to przez niską jakość włóczki.
                Aha, i ten patent z kubeczkami też wykorzystam.

                Przy okazji: znalazłam świetny schowek na pętające się wszędzie szydełka,
                krótkie druty, agrafki, igły do wełny, druty do warkoczy itp. kłujące
                drobiazgi: kupiłam śliczny piórnik (metalowy, srebrny, takie płaskie pudełko).
                I już się nie pętają.
      • kajmy Re: tajne zmyki 24.01.05, 08:45
        Ja się podpisuje pod tym co pisze aantosia1. Próbowałam też nad parą, ale sposób
        aantosi jest zdecydowanie najszybszy i najskuteczniejszy !
        Pozdrawiam Krystyna
      • wojkam5 Re: tajne zmyki 04.02.05, 13:45
        A co robisz żeby się tak koszmarnie nie plątało w tych motkach przed zwijaniem,
        bo mi to ze 2 dni potem schodzi żeby rozplątać, mimo że obwiązuję nitkami przed
        zamoczeniem? kamila
        • grrrrw Re: tajne zmyki 04.02.05, 14:00
          Po prostu trzeba nie zwiazywac całe pasmo jednym kawałkiem nici, ale przewlekac
          (w osemke) dzielac pasmo na kilka mniejszych partii. Wtedy w praniu nie placza
          sie.
        • kajmy Re: tajne zmyki do wojkam5 04.02.05, 14:11
          Moje pasma są raczej małe, wtedy łatwiej się prostują i nie mam wcale problemów ze
          zwiajniem. Nic mi się nie plącze. Zamaczam ostrożnie i tak samo wyjmuję, żeby nie
          powstawały plątaniny i zaraz pojedyncze pasma wieszam, oddzielając od siebie
          odpowiednio.
          Krystyna
    • kajmy Re: tajne zmyki 24.01.05, 09:21
      Jeżeli już zaczęłyśmy się dzielić swoimi radami to ja dorzucę jeszcze jedną.
      Stosuję ten sposób od niedawna, a że jest bardzo pomocny w praktyce dlatego polecam.
      Polega on na znaczeniu za pomocą nici w kontrastowym kolorze rzędów i oczek w
      robótce.
      Zaczynam już przy nabieraniu oczek i co 10o. przeplatam nitkę. Łatwo wtedy
      dopilnować ilości już nabranych oczek. Ja się często mylę przy liczeniu dlatego
      ta pomoc.
      Kolejną nitkę przeplatam co 10 rzędów i widzę na bieżąco ile już przerobiłam
      rzędów.
      W ten sam sposób zaznaczam sobie środek dekoldu (rękawa)i ilość oczek, które
      kolejno muszę w odpowiednich miejscach spuszczać z obu stron.
      Najbardziej sprawdza się to w przypadku przybierania oczek w rękawach.
      Jedna nitka na środku przeplatana co 10 rzędów i dwie po obu stronach w miejscu
      przybierania oczek. Tym sposobem na bieżąco śledzimy, czy równo przybieramy oczka
      z każdej strony.
      Po zakończeniu mój sweterek jest tak poznakowany, że w kilka chwil można
      wyliczyć wszystkie oczka, rzędy itp.
      Pozdrawiam Krystyna




      • malgoha1 Re: tajne zmyki 24.01.05, 15:51
        Krysiu też tak robiłam, dopóki w warszawskiej pasmanterii nie
        znalazłam "markerów", są to plastikowe kolorowe kółeczka przerwane w jednym
        miejscu które łatwo sie zaczepia o nitkę w trakcie roboty. Ogromne ułatwienie i
        przyspieszenie nie trzeba nic wrabiać a i wyjmuje sie szybciutko. kosztowało
        grosze, kupiłam na wszelki wypadek 3 opakowania smile
        Małgorzata
    • dominikams Re: tajne zmyki 24.01.05, 12:37
      Co do filcowania się wełny w trakcie prania - podobno dzieje się tak, kiedy
      płuczemy ją w zimnej wodzie. Należy płukać w wodzie o takiej samej
      temperaturze, w jakiej się prało (pewnie można też stopniowo ochładzać wodę).
      --
      Dominika
      mama Zosi (4,5 l.) i Mai (15 mies.)
      • malgoraptor Re: tajne zmyki 24.01.05, 20:54
        O psiakostka! A ja właśnie płukałam tę sfilcowaną i nierozprostowaną włóczkę w
        coraz zimniejszej wodzie! Bo tak radziła mi babcia, powołując się na nauki
        swojej matki, a mojej prababki: że każde kolejne pranie w coraz cieplejszej, a
        każde kolejne płukanie w coraz chłodniejszej wodzie! Szlag by trafił te
        dziewiętnastowieczne mądrości.
    • grrrrw Re: tajne zmyki 24.01.05, 16:37
      Jako markerów ozna uzywac kolorowych plastikowych spinaczy do papieru.

      A w pasmanteriach sa do kupienia liczniki. To jest takie jakby kółezko do
      nakładania na drut. Po kazdym rzedzie (po kazdymiu, odjeciu) przekreca sie
      kółeczko o jeden, pojawia sie w okienku nowy numerek. W ten sposób zawsze wiemy
      ile mamy rzedów, spuszczen, dodan i innych rzeczy. Ja mam dwa, niebieski i
      czerwony.
    • malgoraptor Re: tajne zmyki 05.02.05, 18:04
      Ostatnio podpatrzyłam u mojej mamy coś, na co sama bym nie wpadła, a trochę
      ułatwia życie: próbki, rękawy, dziecięcą odzież i w ogóle wszystkie niezbyt
      szerokie fragmenty robótek mama robi na dwóch krótkich drutach z kompletu
      pięciu pończoszniczych.
      (Zawsze się dziwiłam, gdzie ona kupiła takie fajne, wygodne, krótkie druty?
      Myślałam, że kiedyś takie produkowano, a teraz już nie. Nie przyszło mi do
      głowy, że to pończosznicze!)
      Teraz robię plecy bluzki dla siebie, rozmiar 42, właśnie na tych drutach, końce
      zabezpieczyłam plastikowymi kapturkami kupionymi w pasmanterii. I druty wcale
      nie są za krótkie! Nareszcie mogę robić w łóżku i na krześle z poręczami, o nic
      nie zawadzam!
    • grrrrw Re: tajne zmyki 05.02.05, 22:30
      Bardzo przydatne w teatrze !

      A ja znam jeszcze inny zmyk.
      Przekłuwamy kłebek agrafka i zawiezamy go na karabinczyku. A karabinczyk
      zaczepiamy na srebrnej bransolecie. A bransolete zakładamy na reke.
      I mozemy robic (co jakis czas przekladajac agrafke ) gdzie tylko chcemy, bez
      ciagania klebka po ziemi. Nawet na stojaco i chodzaco.
      • malgoraptor Re: tajne zmyki 07.02.05, 21:36
        Droga grrrrw, czy Ty nas nie nabierasz? Oczarował mnie ten pomysł i wykonałam
        próbę, choć nie mam srebrnej bransoletki i karabińczyk przyczepiłam do Byle
        Czego. Ale jak bym nie próbowała, to albo włóczka rozmotuje się za bardzo i
        opada na ziemię, albo jest tak dobrze spięta agrafką, że się nie rozwija. Jak
        Ty to robisz?
        Przypomniała mi się scena, jak Dominikowa (a może to była Jagustynka?) chodzi
        po obejściu Borynów i przędzie, trzymając przęślicę pod pachą. Dogląda
        gospodarstwa i wysnuwa nitki. Też bym chciała tak umieć!
    • alka44 Re: tajne zmyki 05.02.05, 22:49
      a ja zawsze robię rękawy dwa jednoczesnie. Jak prosty wzór, to przód i tył też
      razem. Lubię druty na żyłce. Nawet palec od rękawiczki robię na żyłce, a nie na
      5 pończoszniczych.
        • alka44 Re: tajne zmyki 07.02.05, 22:52
          na okrągło. Wyciagam żyłkę i idzie do końca bez szycia. Te stare druty były
          twarde i niektóre mi popękały.
          Dzisiaj jeździłam na rowerku stacjonarnym i robiłam szalik, ale szybkość miałam
          marną. Tak myślałam o tym przypieciu kłębka do bransoletki, bo mi sie nitka w
          pedał wkręciła i musiałam połozyć z boku i co chwilę odwijać po troche.
          Ja jak nie robie, to nic i długo, a jak mi już coś padnie na mózg, to bez
          przerwy. Teraz tak przypadkiem zajrzałam na to forum i zobaczyłam info o dilku,
          no i bez przerwy dłubię. (Skończyłam sweter który zaczęłam w 1991 roku, ale
          włoczka na rekawy gdzieś sie w międzyczasie rozeszła i mam bezrekawnik z golfem)
          wszytko pokończyłam i wybieram sie na wiosne do Czech po jakąs tanią i ciekawą
          włóczke, a na razie kupuje na allegro.
          • malgoha1 Re: tajne zmyki 07.02.05, 22:56
            Myślałam, że tylko ja tak robię. Ostatni przesiadłam się z rowerka na stepper
            (oczywiście z robótką).Robi się dużo lepiej, wełna się nie wkręca.Polecam.
            małgorzata
              • grrrrw Re: tajne zmyki 08.02.05, 22:29
                Bransoletka nie musi byc srebrna.
                Do przebicia kłebka wystarczy zgiety w kształt litery U niepotrzebny drut.
                Wersja uproszczona - wkładamy kłebek do kieszeni.

                Ja potrafie karmic piersia i robic na drutach. Wcale sie z was nie nabijam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka