• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Robotkowac mozna robic wszedzie!!! Na przyklad?...

  • 26.07.06, 16:53
    Juz kolejny watek sie pojawia z pytaniem, czy to Ok robic cos na drutach, czy
    szydelku, czy wuyszywac publicznie. Napiszcie, w jakich miejscach,
    okolicznosciach zdarzylo wam sie robic. ku zachecie dla tych watpiacyh i
    szykanowanych przez otoczenie i mezow.
    ja robie w metrze, w samochodzie, w pociagu, w samolocie, we wszelkich
    poczekalniach, w kawiarni, na plazy, na basenie, podczas wizyty plotkujacej u
    kolezanki, raz nawet w kinie.


    --
    Don't look for problems look for solutions!
    Moj swiat:
    organicknitter.blogspot.com/
    Edytor zaawansowany
    • 26.07.06, 17:37
      Witam! Ja najczęściej robię w smochodzie,(grzechem byłoby marnować dwie goziny
      jazdy) mój mąż się wtedy bardzo denerwuje ale na szcęście szybko mu przechodzi.
      Na plotach u koleżanki zawsze! Robiłam też w szpitalnej poczekalnio- kawiarni,
      a teraz pakuję szydełko do walizki i zabieram ze sobą nad morze. Ciebie
      natomiast podziwiam za robótkowanie w kinie i na basenie...
      • 01.08.06, 21:19
        Robię wszędzie (najwięcej w piaskownicy) ale nigdy w samochodzie - no chyba że
        stoi na parkingu wink. W razie nagłego hamowania może zdarzyć się nieszczęście.
        --
        www.kolderki.org/kolderki
    • 26.07.06, 20:32
      Ja też nie przepuszczam żadnej okazji. Robótkowałam w szkole czekając na córkę,
      która była na dodatkowych zajęciach, w szpitalu (w odwiedzinach, ale też
      czekając aż mi się dzidziuś urodzi), u koleżanki, w ogole u wszystich bliższych
      wśrod znajomych i rodziny. Po prostu wszędzie, gdzie tylko można, ale
      najczęściej to w domu przed tv, albo ogródku przy radiu. W samochodzie to mi
      jakoś niewygodnie...
      pozdrawiam
      Agnieszka
      • 26.07.06, 20:56
        w samolocie i czekajac na samolot-druty bambusowe nie wzbudzaja podejrzen)))
        • 26.07.06, 21:49
          Robię jak Wy wszędzie.
          Kiedyś jadąc nocą na wakacje do Włoch robiłam sweter.Zrobiłam całe plecy i nad
          ranem gdy wzeszło słoneczko okazało się że pomyliłam wzór - zanim dojechaliśmy
          na miejsce zdążyłam sprućsmile
          W tym autokarze spotkałam młodą dziewczynę która haftowała xxx.Może gdzieś tu
          jest między Wami smile)))
          Małgorzata
          • 26.07.06, 22:49
            Ja też dziergam wszędzie. W liceum dziergałam nawet ukradkiem na lekcjach
            (najczęściej na chemii smile Teraz czasem przemycę robótkę do pracy, a poza tym
            robię wszędzie gdzie się da.
            • 27.07.06, 07:53
              ja nie zabieram ze sobą robótek nigdzie i szczerze mówiąc dziwie się że
              zabieracie je np. nad morze. Jadąc na wczasy staram się ak najwięcej czasu
              spędzać z mężem i dzieciakami ponieważ przez to zapędzone w tych czasach życie
              mamy coraz mniej czasu dla siebie, ciągle praca, obowiązki, stres.... Dlatego
              nie zabieram tam ze sobą robótek, bo wiem jak one mnie pochłaniają smile i nie
              wyobrażam sobie gdyby mój mąż zabrał ze sobą laptopa. Co to by był za
              odpoczynek, i znów byśmy byli obok siebie a nie ze sobą, każdy zajęty swoim.
              Jakoś mi to nie odpowiada.
              Tak samo wizyta koleżanki na ploty... lubie żeby ktoś mnie słuchał jak mam coś
              do powiedzenia a nie zajmował się swoją robotą. Wydaje mi się wtedy, że to brak
              zainteresowania.
              Nie krytykuje oczywiście tego co robicie ale wypowiadam swoje zdanie.
              Ja poprostu jestem bardzo rodzinna i tylesmile
              Pozdrawiam Aga
    • 27.07.06, 09:53
      ... napisalas ze "w samolocie" ... a jak przemycilas ostre narzedzie jakim jest
      szydelko lub druty do samolotu smile ???? moje szydelko zostalo skonfiskowane smile
      • 28.07.06, 01:11
        mozna wziac grubsza robótke i plastikowe szydełko ... (niestety do cienkich
        nitek nie ma plastików)
      • 29.07.06, 13:30
        bogutka5 napisała:

        > ... napisalas ze "w samolocie" ... a jak przemycilas ostre narzedzie jakim jest
        >
        > szydelko lub druty do samolotu smile ???? moje szydelko zostalo skonfiskowane smile
        To chyba pytanie do mnie.Pokazalam na lotnisku w Paryzu druty,powiedzialam,ze sa
        bambusowe i dostalam pozwolenie)))I zamierzam tak robic zawsze bo sie czas
        oczekiwania i lotu tak nie dluzy )))
    • 27.07.06, 10:56
      A ja ostatnio namietnie robię w pracy... szef pojechał na urlop i więksą część
      dnia jestem w biurze sama, a klientów też mało z powodu wakacji. Najgorsze jest
      to ze powoli zaczyna mi brakować pomysłów na letnie robótki, a nic cieplejszego
      nie mam ochoty robic w tym upale wink

      --
      moja strona: republika.pl/zdzid
      blog: tojazdzid.blog.onet.pl
      • 27.07.06, 11:08
        Ja też raczej nie taszczę swoich robótek gdzie się da.Ale gdy czeka mnie długa
        nasiadówa u fryzjera,nie mogę sobie odmówićsmileNo i wzbudzam sensację,gdy
        wyciągam szydełko.
    • 27.07.06, 12:18
      hej!pociąg,bus, autobus miejski...w szkole,czekając aż zacznę lekcje, na
      balkonie, u bardzo zaufanych Przyjaciół,którzy już nazywają mnie swoją ulubioną
      babciąwink w kolejce na uczelni, na wykładach-to jeszcze w czasie studiów.
      stwierdzam,że choroba jest nieuleczalna i postępuje!
      kasia
      --
      **mógłbyś nawet zobaczyc każdy z moich snów**
    • 27.07.06, 16:04
      Kurcze dziewczyny, a ja ciagle sie wstydzę... Tak sobie siebie czasem
      wyobrażam, że jadę jak zwykle tramwajem do pracy w stroju typowo urzędniczym
      (nawet w lato): pantofle ciemny dół koszula ew. apaszka no i wyciagam robótkę,
      samej chce mi się z siebie śmiać! smileAle dojrzewam do tego, bo mam ja przy
      sobie i czasem zrobię 2 rzędy w pracy jak nikogo jeszcze nie ma.I to wszystko,
      bo na dworze jak jestem z dziećmi to boję się ich spuścić z oczu.
      wstydliwa marze22
    • 27.07.06, 16:48
      To sobie wyobraz, ze ja tak wlasnie jezdze metrem i widuje babki urane "do
      pracy" z robotkami a pracuje w Waszyngtonie i wysiadam na stacji metra obok
      Bialego Domu!!!! Nie wstydz sie. ja keidys robilam sensacje w swoim zapyzialm
      rodzinnym miesice jezdzac do pracy na rowerze-wtedy bylambardziej wytworna niz
      teraz-czarne spodnie, buty na obcasie, bluzka z zabotem, dopasowny zakiecik,
      elegnacka bizuteria, pelen make-up biurowy, koafiura biurowa, paznkocie od
      manikiurzystki w intensywnym kolorze, w koszyczku roweru elegancka torebka a na
      bagazniku z tylu malutka aktoweczka albo pzrewieszona na skos torba z laptopem.
      Panie z zieleni miejskiej sadzace kwiaty na rondzie pokazywaly mie sobie
      palcami co rano a kierowcy za mna trabili!!!!!
      Moze zacznj robic wracajac z pracy na poczatek-nie bedziesz sie czula
      taka "zwarta i gotowa", po pracy czlek zmeczony, zrelaksujesz sie, poczujesz,
      ze juz nie jestes "w obowiazku".
      A co do robienia na plotach z przyjaciolka to ja wtedy zabieram tylko proste
      robotki, na ktore nie musze patrzec podczas robienia (gladkie prawe same np),
      bez opisu i zawsze pytam kolezanke czy na pewno nie bedzie jej to
      przeszkadzalo.
      --
      Don't look for problems look for solutions!
      Moj swiat:
      organicknitter.blogspot.com/
      • 27.07.06, 20:54
        też nie będę orginalna smile robótke mam zawsze przy sobie,jednak w odwiedzinach
        tylko u mamy miałabym odwagę wyjąć smileTeraz jak mniej czasu to w autobusie,na
        przystanku(całkiem fajnie robi mi się na stojaco smile),trochę w pracy,piaskownica
        musowo,póki dziecko się nie znudzi.Poczekalnie wszelkie równiez,na basnie też
        mi się zdarzyło jak dziecię spało.Pierwsze dłubanie w autobusie wspominam
        strasznie,bardzo się krępowałam big_grin
        --
        www.robotkowalnia.prv.pl
        nesia.blox.pl/html
        www.album.com.pl/album.php?id=11553
      • 27.07.06, 20:57
        ...i od niedawna robię w autobusach i na przystankach. Dojeżdżam do pracy na
        drugi koniec miasta dwoma autobusami ,w jednym spędzam 25 minut, w drugim 13, na
        przystanku ok.5-8 minut. To razem jakieś 50 minut,a w obie strony- ponad 1,5
        godziny!! Na pewno wiecie, ile można w tym czasie wydziergać. Od półtora
        miesiąca robię sobie bardzo pracochłonną tunikę z elementów i odkąd dziergam
        właśnie w drodze do pracy lub z powrotem, jakoś zaczęło jej szybko przybywać-
        sama nie wiem kiedy! smile Już ma się ku końcowi i niedługo się Wam pochwalę! smile Na
        marginesie- myślę, że właśnie rzeczy z elementów są wymarzone do takich
        "dorywczych" robótek- zawsze mam na szydełku coś malutkiego i tylko ostatnie
        okrążenie wymaga wyjęcia części całej robótki z reklamówki! Jakoś nikt mnie
        sobie nie pokazuje palcami i nie uśmiecha się z kpiną, czego się obawiałam,
        wręcz przeciwnie- nawiązało się wiele sympatycznych rozmów. Najczęściej zagadują
        panowie w średnim wieku oraz mocno starsze panie.smile
        Jeszcze coś- szydełkuję również w pracy (pracuję jako kasjerka w kantorze
        wymiany walut) i tam najczęściej słyszany komentarz to: "ale się pani nudzi!!!".
        Nie uważacie że to bzdura kompletna? Nudzi się moja koleżanka z drugiej kasy,
        która nie robi w tym czasie nic! smile))
    • 28.07.06, 09:19
      Dzięki dziewczyny za słowa otuchy smile a swoją drogą to gdzieś ludzie mają
      zakorzenione, ze druty, szydełko itp. to babcina robota (choć u mnie w rodzinie
      żadna babcia tego nie robi, tylko trzy ciocie no i ja. Przez to zamiast z dumą
      wyciagać nasze powstajace dzieła to musimy się pomału przełamywać (przynajmniej
      ja) i dziubać ukradkiem. A to przecież taki relaks!!! Ja ostatnio w parku
      schowałam się za wózek jak chłopcy grali w piłkę i troszkę podłubałam, ale to
      nie to samo co w domu...
      Pozdrawiam i podziwiam Was wszystkie wszędzie dziergajace
      marze22
      • 28.07.06, 10:58
        To i ja się dołączę: Ostatnio przełamałam się na tramwaje i autobusy, we
        wszelkich poczekalniach, w pracy w przerwach między zajęciami (jestem jedyną
        chyba osobą, której nie przeszkadza "okienko"...), na plotach, w parku z
        dzieciakami albo w piaskownicy. Ostatnio mam zwykle dwie robótki: jedną
        "wyjściową": prostą, najlepiej jednokolorową, z prostym wzorem, który robię z
        pamięci i taką trudniejszą, jakieś ażurki albo żakardy do domu... I uwielbiam,
        robić przy oglądaniu tv, jak puszczają jakiś film, który lubię ale już
        widziałam. Nie do pobicia jest "rozważna i romantyczna" albo "duma i
        uprzedzenie" oraz wszelkie komedie romantyczne z Kate Ryan - strasznie
        "robótkowo" mnie nastrajają
        Pozdrawiam
        Megann
        • 28.07.06, 14:45
          dla mnie idealnym filmem do robótkowania jest "to właśnie miłość" lub "pod
          niebem toskanii".chyba bardziej to drugie,bo przy "to właśnie..."z reguły płaczę
          jak bóbr,choc uważam,że film jest naprawde śmiesznysmile
          kacha
          --
          **mógłbyś nawet zobaczyc każdy z moich snów**
          • 28.07.06, 15:27
            Mi się zdarza nawet w czasie lekcji, bo na przerwach to normalne wink Drutuję też
            podczas strasznie nudnych teatrzyków i akademii big_grin Oczywiście obowiązkowo na
            rodzinnych spotkaniach czy wakacjach wink Chociaż czasem nie mam natchnienia...
            --
            alejestem.blog.onet.pl
            • 28.07.06, 19:07
              w poniedzialek jade z dzieciakami w góry na rekolekcje oazowe.oczywiscie biorę
              drutysmile ksiądz już sie smieje,ze jak będa niegrzeczni,to pojda na nauke
              drutowania do mnie-oczywiscie za kare!
              --
              **mógłbyś nawet zobaczyc każdy z moich snów**
    • 29.07.06, 14:21
      Autobusy i tramwaje odpadają, bo rzadko mam okazję usiąśc, a na stojąco
      conajmniej jedna ręka zajęta jest trzymaniem poręczy (a drugą przytrzymuję
      spacerówkę, bo mi hamulce wysiadły)
      W samochodzie dziergałam, ale ja z tych patrzących, więc bolała mnie głowa
      od "podskakującego" wzroku.
      Samolotami i pociągami nie podróżuję.
      Na spacerze nie mam szans, mały ciągle coś chce i ciągle mamy brudne ręce.
      Zdarza mi się dziergac w łazience, gdy mały się kąpie. Lubi długo siedziec w
      wodzie, samego go nie zostawiam, a szkoda mi czasu na bezczynnośc podczas
      pilnowania. Wstawiam krzesło, nogi na brzeg wanny i już.
      Ostatnio namiętnie oglądam seriale ściągnięte z netu, do których są napisy.
      Albo tracę wątek filmu, albo gubię ażur - nie umiem tego pogodzicsad
      Najlepiej drutuje mi się, gdy nikt i nic mi nie przeszkadza i gdy ja nikomu nie
      przeszkadzam - czyli muszę zarywac nocki.
      Sądzę, że szydełko jest jednak bardziej poręczne, zwłaszcza w środkach
      komunikacji.
    • 31.07.06, 15:55
      nie bedzie to nic nowego - glownie samochod, zaczelo sie od wycieczki
      samochodem do Francji - wtedy, kiedy nie musailam pilotowac i namietnie
      wygladac roznych znakow drogowych na zmiane szydelkowalam i czytalam na glos
      Imperium Kapuscinskiego, sami sie dmyslacie, co wolal moj maz wink
      teraz robie na kazdej trasie powyzej 40 km, nawet mam taka jedna robotke, ktora
      lezy w schowku samochodu (notabene - robie ja juz ponad rok wink )
      no i takie robienie przy przejezdzaniu przez granice to nie obciach, tylko
      wrecz przeciwnie wzbudza zaufanie - zartowalismy, ze moglibysmy pod robotka
      przemycic co nieco
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.