Dodaj do ulubionych

czystki na picasie

23.02.08, 11:28
Dagny, co się stało z Twoimi picasowymi albumami...?
LadyK i Shakeritę zniknięto...
Rany boskie, co się dzieje...?
Obserwuj wątek
      • listek16 Re: czystki na picasie 23.02.08, 13:09
        Erin trochę nie rozumiem więc dlatego że opis tłumaczę w tym wątku
        to to się przyczyniło do zamknięcia strony dagi i innych. Przecież
        dagny sama podała link do swojego albumu...
        Naprawdę nie wiem czy o to chodzi.
        Jeśli to przeze mnie to proszę o usunięcie wątku. Olivce podam
        resztę na maila.
        Pozdrawiam
        Sylwia (zakłopotana)
        • erin25 Re: czystki na picasie 23.02.08, 14:00
          Listku, to nie było do Ciebie. Mam wrażenie, że wiele osób czyta na
          forum tylko to co daną osobę interesuje. To widać, czasem są pytania
          na które byłaby odpowiedź w innym wątku i to o parę linijek dalej.
          Ja tylko widzę związek ten, że przy okazji innych tematów było
          zauważone, że albumów już nie ma.
          Mój błąd, że dopisywałam się do innego tematu i tu nie wkleił mi się
          jeszcze jeden link ( a nie zwróciłam na to uwagi), a miał też być:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15333&w=75928137
          Ten ważniejszy, tam ja ( i nie tylko) pisałyśmy o znikaniu albumów.
          Tłumaczenie ucieszy wiele osób, ten model się podoba.
          Pozdrawiam.


          • listek16 Re: czystki na picasie 23.02.08, 14:16
            Tak się złożyło że zaraz po tym jak zaczęłam tłumaczyć z albumu
            dagny na drugi dzień zniknął, najpierw myślałam że to jakieś
            techniczne zawirowania, ale to trwało, no i za chwilę ten wątek i
            twój post, rety, naprawdę pomyślałam że obudziłam adminów na
            picassie...
            Faktycznie o serwetach drutowych nie czytałam
            A jednak lekcja jest: na forum tylko rzucić hasło że można otrzymać
            tłumaczenie na maila.
            Sama korzystałam z tych albumów, przykro mi że mogłam się przyczynić
            do ich likwidacji ni i też miałam nadzieje że skorzystają inne osoby
            co angielskiego nie rozumieją tym bardziej że wiem co to za bół -
            rozgryzałam francuski smile
            Pozdrawiam ciepło
            Sylwia
            • erin25 Re: czystki na picasie 23.02.08, 15:04
              Zasadniczo myślę, że tłumaczenia ze znanych magazynów byłoby
              bezpieczniej w jakiś prywatny sposób robić- przesyłać, podać link,
              gdzie do pobrania itd..
              Myślę, że nie ma żadnego związku zniknięcie albumów z linkami, które
              podała Dagny. Te, które się tym zainteresowały, nie miały powodu
              robić coś w kierunku likwidacji. Albumy tam znikają teraz szybko.
              Miałam różne rzeczy w Ulubionych i już dużo z tych rzeczy nie ma.
              Życia brakłoby, aby to robić, ale miło ładne rzeczy oglądać.
              Na Osince do tematu, gdzie są tłumaczenia teraz można wejść po
              zalogowaniu ( rejestracji)- tj. sądzę, że dalej tam są tłumaczenia,
              ale nie sprawdzałam, bo nie jest to mi do niczego konieczne.
      • rosacruz Re: czystki na picasie 23.02.08, 14:55
        Erin, tak, sporo osób czyta tylko to, co je interesuje, co jest
        normalne i naturalne. Ja np nie robię serwet na drutach, wobec tego
        nie śledzę tego wątku, skąd więc mam wiedzieć, że pojawiło się tam
        pytanie, które zadałam? I nie widzę powodu, by mnie besztać za to,
        że nie czytam wszystkiego.
        Co zaś tyczy się piractwa na Picasie i albumów Dagny - to co,
        płyniemy na inne morza i podciągamy flagę nad inną wyspą, że tak
        ujmę metaforycznie? Na przykład stawiamy jakiegoś ftpa tudzież
        rapidshare'a? Swoją drogą zajęliby się, nierządnica Babilon ich
        antenatką, ściganiem pornografii w sieci albo zamykaniem stron
        torrentowych, a nie likwidowaniem albumów z robótkami na drutach.
        Komu to, do licha, przeszkadzało?
        • dagny14 Re: czystki na picasie 23.02.08, 15:08
          Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.Albumy na Pikasie to czyste piractwo,nie
          ma co się oszukiwać.Było do przewidzenia,że prędzej czy później ktoś się za to
          weźmie.Przecież same próbujemy jakoś oznaczać swoje robótkowe fotki ,a jak
          znajdą się gdzieś,gdzie nie powinny,to bardzo się oburzamy.Trzeba wymyślić coś
          innego.

          W każdym bądź razie:przezorny pirat-zawsze ubezpieczony.

          Listek-to nie Twoja wina,linki do albumów krążą po sieci i każdy może
          kliknąć:"ZGŁOŚ NIEODPOWIEDNIE TREŚCI".A zniknęło nie tylko moje albumy ,ale
          mnóstwo innych.

          --
          dagi35.blox.pl/html
        • erin25 Re: czystki na picasie 23.02.08, 15:21
          Jesteście chyba nadwrażliwe. Linki podałam po to, aby nie cytować w
          tym wątku, tego co już napisane było wcześniej i nikogo nie besztam.
          Z albumami tak bywa. Na Osince okresowo dziewczyny piszą o takich
          sprawach, nawet były tam spory o prawa autorskie do skanów itp..
          Przeszkadza podobno tym co mają prawa autorskie, czasem przeszkadza
          osobom, które coś skanowały i ten skan zamieścił ktoś inny.
          W przypadku forum robótkowych też dziwne wydaje mi się, że nie można
          innym spokojnie przetłumaczyć czegoś..
          Albumy pewnie pojawią się w jakichś innych miejscach.
          • rosacruz Re: czystki na picasie 23.02.08, 15:40
            Spoko wink ja się nie uwrażliwiam, ja tylko zaznaczam, że nie czytam
            wszystkiego wink
            Swoją drogą, jakby te wszystkie gazety udostępniały wersje
            elektroniczne swoich wzorów, do ściągnięcia za opłatą, to naprawdę
            nie miałabym nic przeciw płaceniu. A udostępniają niektóre... i nie
            wszystko.
            eeeech... ciężkie jest życie kobiety, która chce sobie po prostu
            porobić na drutach!
            • jo-en Re: czystki na picasie 23.02.08, 17:32
              Pod każdym albumem widnieje wpis - zgłoś nieodpowiednie treści i to jest sygnał
              do usunięcia albumu. Widziałam Phildara zamieszczonego przez Francuzkę, ale bez
              opisów i z adnotacją, że w sprawie opisów - kontakt mailowy. Więc jak widać,
              nasze koleżanki z Unii raczej unikają zamieszczania skanów wzorów. Wystarczy
              porównać fora internetowe np Niemek (tam nie uświadczysz żadnego wzoru), a fora
              koleżanek tych bliżej na wschód. Jeśli o kupno wzorów idzie - można kupić, ale
              cena jednego wzoru wcale nie jest mała. Chyba lepiej kupić całe pismo, tylko nie
              do wszystkich mamy dostęp. Cóż - jeśli będziemy miały unijny raj robótkowy, na
              pewno nie będziemy potrzebowały skanów, najczęściej marnej jakości. Próbowałam
              zamówić pismo z niemieckiej strony - pokazało mi, że sama przesyłka kosztuje
              około 25 zet, a wydawałoby się, że Niemcy za miedzą. Pozdrawiam Jo
              --
              Mój blog w powijakach - jot-en.bloog.pl/
    • rosacruz Re: czystki na picasie 23.02.08, 18:01
      Wiecie, ja to wszystko rozumiem. Tak, popełniamy piractwo (w końcu
      to ja wrzuciłam tłumaczenie na swojego bloga, zanim mnie
      utemperowanowink) - ale wciśnięcie klawisza "Zgłoś nieodpowiednie
      treści" i wysłanie tego typu komunikatu przy tego typu działalności,
      która naprawdę jest tak szkodliwa, jak plucie na ulicy to zwyczajna,
      małpia złośliwość.
      A fakt, że na zachodnich forach się nie wymieniają wzorami wynika,
      podejrzewam, z faktu, że u nich pewne rzeczy są ogólnie dostępne i
      kosztują śmieszny pieniądz. Albo, jak pisała wielokrotnie mjermak,
      można pójść do biblioteki i książkę wypożyczyć. A u nas co?
      Podpowiem, że się nawet z tym "co" rymuje...
      Dobra, dość tego plucia jadem. Ale Google znów mi podpadły. To
      kolejny, po pozwalaniu, by chiński rząd cenzurował słowa wpisywane w
      wyszukiwarkę, przejaw bezsensownej kontroli. Wychodzi na to, że
      jeszcze trochę, a na starość zostanę anarchistką...
    • tessamac Re: czystki na picasie 24.02.08, 08:18
      Jesli chodzi o czystki na picasie to sie nie dziwie. Na Ravelty
      sledzilam watek na temat piractwa na osince. Panie z Rawelty robily
      search swoich wzorow i tak dostaly sie na Osince bardzo sie zloscily
      i pisaly maile to Osinki. pare osob nadmienilo ze to samo sie dzieje
      na picasie i multiply. prawdopodobnie poszukaly, znalazly i zglosily.
      mysle ze jak sie cos chce opublikowac nie swojego to trzeba zmienic
      nazwe tak jak to kiedys robili z piosenkami.Dziewczyny z Raverly
      uzywaly internetowego tlumacza zeby zrozumiec co bylo pisane na
      osince. a tak apropo ksiazek i magazynow u mnie w Australii so
      bardzo drogie bo niestety poczta kosztuje no i kurs dolara
      Australijskiego jest niski.tak ze magazyny kosztuja trzy razy tyle
      co w Ameryce albo w Europie. duzo ksiazek tez nie ma w ksiegarniach
      a jak kiedys sprowadzilam bo po tytule myslalam ze bedzie fajna to
      do tej pory nic z niej nie zrobilam a zaplacilam sporo pieniedzy. a
      w bibliotece tez nie maja nic nowego, szukalam ksiazki o orengurg
      shalach i jest tylko jedna ksiazka na cala Australie (oh jak ja
      zazdroszcze mjermak).

      Teresa
      --
      Don't worry about world coming to an end today it's always tomorrow
      in Australia (Charles Monroe Schultz)
      • jo-en Re: czystki na picasie 24.02.08, 10:17
        Właśnie - kupowanie książek w necie! O ostatnim nabytku pisałam na swoim blogu.
        Sugerowałam się datą wydania i okładką. Skutki opłakane. Wprawdzie książka nie
        kosztowała dużo, ale było nie było - na sweterek włóczkę kupiłabym. Prawda, że
        książkę można odesłać, ale to dodatkowe koszty. Wpadłam więc na pomysł, że
        według tych opisów można robić "dorosłe swetry" - to kwestia przedłużenia
        rękawów i całego swetra. W szerokość się spokojnie zmieszczę. Dzięki za namiary
        na księgarnię netową, jeszcze nie mam dość niespodzianek big_grin Jo
        --
        Mój blog w powijakach - jot-en.bloog.pl/
        • rosacruz Re: czystki na picasie 24.02.08, 11:31
          No tak, to tłumaczy, dlaczego nie zeżarło jednego albumu z
          Phildarami. Swoją drogą cała ta akcja przypomina mi strzelanie z
          bazooki do komara.
          A propos księgarni: www.omnibus.com.pl - sprowadzą każdą książkę,
          którą się u nich zamówi. Przynajmniej poznański oddział wink.
          Podejrzewam, że ceny będą porównywalne z Krainą Książek i Amazonem,
          w końcu dolar spada. Spróbuję za jakiś czas, jak działają, bo będę
          sprowadzać sporo książek potrzebnych mi do doktoratu.
          PS. Dagny, mam nadzieję, że Ty swoje albumy oprócz Picasy masz
          gdzieś w bezpiecznym miejscu...?
          • jo-en Re: czystki na picasie 24.02.08, 20:56
            Zamówiłam dziś książkę do sprowadzenia. Dostałam z automatu odpowiedź, że
            podadzą koszty jutro. W cenniku wyczytałam, że koszty manipulacyjne wynoszą
            około 20%. Zobaczymy, ile kosztuje taka akcja. Jak czegoś się dowiem, podam
            szczegóły. Swoją drogą, może założyć wątek z recenzjami książek? Na jednej się
            przejechałam, pisałam na blogu. Pozdrawiam Jo
            --
            Mój blog w powijakach - jot-en.bloog.pl/
      • dagny14 Re: czystki na picasie 24.02.08, 21:00
        No to faktycznie,na Ravelry zrobiła się z tego grubsza afera.Właśnie poczytałam
        tam sobie dyskusję na ten temat.
        Parę ciekawostek znalazłam
        independentstitch.typepad.com/the_independent_stitch/2008/02/score-one-for-t.html
        To Panie z Raverly miały ostatnio trochę zabawy z usuwaniem albumów z Picasy...
        Ale co racja,to racja.TO DZIAŁALNOŚĆ PRZESTĘPCZA ,a ja nie chcę do paki
        !!!!!!!!Bo mi tam na drutach nie pozwolą robić

        --
        dagi35.blox.pl/html
          • rosacruz Re: czystki na picasie 25.02.08, 13:52
            Kochana, dawaj linka do tego Nieblinga i ich linków do Osinki, dawno
            nie kłóciłam się po angielsku i bardzo mi tego brakuje smile)))
            szczególnie, że nauczono mnie kłócić się po brytyjsku - tego żaden
            Amerykanin nie zniesie wink
            PS. Fakt, w pudle nie masz co liczyć na robienie na drutach, w końcu
            to ostre przedmioty. Na szudełko tym bardziej. W końcu combo "Całe
            zdanie nieboszczyka"+szydełko to gotowa instrukcja ucieczki.
                • listek16 Re: czystki na picasie 25.02.08, 15:09
                  Chetnie bym sobie poczytała taką kłótnięsmile))
                  Trochę mnie to znesmaczyło mnie do Ravelry. Wiem i rozumiem prawa
                  autorskie ale kłóci mi się to z ideą hobby kompletnie. Przecież nie
                  robimy do sklepów, to fascynacja a nie próba okradania kogokolwiek,
                  ja za darmo mogę cały dzień rozmawiać o robótkach, uczyć kogoś
                  zielonego zebym tylko czas miała, a w Ameryce... no tam to
                  inaczej.... jeżeli tłumaczenie czegoś z robótek trwa więcej niż 5
                  czy 10 minut to należałoby zapłacić takiej osobie za konsultacje -
                  takie coś przeczytałam na ichnim forumie. NIe śmiałabym prosić o
                  opłatę smile przecież ja to lubię i podzielę się ze światem wszystkimi
                  wzorami co mam za darmo,nawet przetłumaczę za darmo a co mi tam,
                  niech ktoś się cieszy że wymarzony model stał się osiągalny.
                  Spełniłam czyjeś marzenie to mi wystarczy!!!
                  I chyba wiem o co w tym wszystkim chodzi paradoksalnie: Amerykańskie
                  społeczeństwo nawet hobby traktuje jako źródło dochodu i dlatego
                  wydawnictwa o dziewiarki dba, a dziewiarki jak cerbery strzegą praw
                  autorskich.
                  Tylko że to chyba nie tak miało być, gdzie ta czysta fascynacja i
                  zachwyt, i....

                  W niniejszym poście nie było moim zamiarem obrazić nikogo z żadnego
                  kraju, podkreślam że rozumiem działanie praw autoskich i nie
                  odmawiam nikomu do nich praw. Napisałam tylko o pewnym dysonansie,
                  który jest obecny a na który nie ma rady, trzeba z tym żyć, jak z
                  wieloma innymi rzeczamismile))
                  Pozdrawiam Sylwia
                  P?S w ramach protestu wyrzucam Ravelry z ulubionych stron, a co!
                  • rosacruz Re: czystki na picasie 25.02.08, 15:19
                    Pod postem na blogu jest mój komentarz. Może zaczną myśleć, że nie
                    każdy kraj jest tak uprzywilejowany jak ich i nie wszędzie na
                    świecie jest dostęp do tego samego, co one mają na półkach. Byłam
                    grzeczna. Nie wyjechałam z argumentami o globalnej hegemonii
                    amerykańskiej gospodarki, nierównym rozdziale dóbr i innymi takimi
                    (nie, nie jestem anarchistką, jestem antropologiem kultury...) wink. A
                    ich cudowny Vogue Knitting nie przyjmuje prenumeraty do krajów
                    innych, niż USA i Kanada, tak na marginesie. To skąd ja mam go brać,
                    he? Z poznańskiego empiku znika jak sen jaki złoty! A Knit.1, na
                    przykład? Pierwszy raz to u Dagny na Picasie widziałam wink. A Rowana?
                    Niech teraz durne Amerykanki (mjermak, wybacz, nie zabijaj) spróbują
                    znaleźć rozwiązanie.
                    Listek: zgadzam się z Tobą smile szczególnie, że przetłumaczenie wzoru
                    na polski pomaga go lepiej zrozumieć. Poza tym - dzisiaj ja pomogę
                    komuś, jutro ten ktoś mnie. To jest chyba normalne, nie?
                    • ry-bka Re: czystki na picasie 25.02.08, 15:56
                      Ja rozumiem że autor ma prawo do swojego dzieła, ale jeśli nie czerpie sie korzyści materialnych z udostepniania ? Przecież mogę pożyczyć książke koleżance, albo wielu koleżankom. A jak książka jest w bibliotece to też ją wiele osób pożycza.
                      --
                      ryb-ka
                    • dagny14 Re: czystki na picasie 25.02.08, 20:38
                      Oh,rozacruz,to im nagadałaś!
                      Prawa autorskie , prawami autorskimi,ale to chyba rodzaj ichniego
                      patriotyzmu-europejskich i azjatyckich wydawnictw nie zniknęły.To jest taki
                      gospodarczy patriotyzm[w odróżnieniu od naszego-martyrologicznego]no i prawo
                      bardzo tam restrykcyjne jest w takich sprawach;dlatego USA miodem i mlekiem płynie.
                      A tak poważnie,to straszna afera się z tego zrobiła,jakbyśmy[Polki i
                      Rosjanki}jakieś straszne miliony na tym zarabiały.
                      A w diabły z nimi!

                      --
                      dagi35.blox.pl/html
    • mjermak I wy macie racje i one maja racje 25.02.08, 16:10
      Dziewczyny, nie sledze znikajacych albumow ale faktycznie autorki
      wzorow maja racje, ale niestety wy tez, ktore nie macie legalnego
      dostepu.
      Zadalam to pytanie wlascicielce sklepu z wloczkami w Waszyngtonie,
      ktora wlasnie oddala do druku swoja pierwsza ksiazke, na spotkaniu
      robotkowym, na ktorym poza mna byly same (praworzadne z natury)
      Amerykanki. Najpierw oczywiscie pouczyly mnie o prawach autorskich i
      po amerykansku bardzo (to jest na prawde bardzo zdyscyplinowane i
      praworzadne spoleczenstwo) oburzyly sie, ze przestepstwo jest zawsze
      przestepstwem. Ale jak przedstawilam im sytuacje kazdej lub wielu z
      was, ze prosze bardzo wyobraz sobie, ze jestes Polka, mieszkasz
      nawet i w stolicy, masz dobra prace, karte kredytowa, jezdzisz na
      wakacje do Egiptu, masz super samochod i dziecko w prywatnej szkole.
      I twoim hobby jest robotowanie. I owszem wloczki kupujesz nawet
      zagraniczne bo je sprowadza twoj sklep (ich ulubione slowo LYS) ale
      wiesz, bo glupia nie jestes, ze na swiecie a szczegolnie w USA
      wychodzi mnostwo ksiezek i magazynow, i widzisz w nich rzeczy, ktore
      ci sie szalenie podbaja i okazuje sie, ze nie ma fizycznie sposobu,
      zebys je sobie kupila bo sklep albo nie akceptuje twojej karty
      kredytowej albo nie wysyla do twojego europejskiego kraju (albo
      oba). I dowiadujesz sie ze na internecie jest wyszystko, to co
      robisz?
      Oczywiscie jedna od razu z oburzeniem powiedziala, ze coz jest
      parworzadna i nie sciagnie tego opisu bo to przestepstwo, ale wtedy
      wlascicelka i autorka in spe popatrzyla na nia i zapytala powoli "na
      prawde?" I zrobila sie taka dziwna cisza, wszystkie pochylily glowy
      nad robotkami.
      I kuzwa wicie co szlag mnie trafil, bo im na prawde latwo jest tak
      sobie gadac, oburzac sie, oskarzac Polki i Rosjanki o kradziez itd
      bo same w zyciu nie zaznalay braku czegokolwiek i nie potrafia
      sobie wyobrazic jak to jest.
      Jedna powiedziala, ze zaczelaby pisac listy do wydawnictw
      amerykankich i polskich i zeby wszyscy tak zaczeli robic. Ale druga
      ja zgasila "tak? majac chore dziecko, mamusie na opiece, 2 etaty i
      meza na bezrobociu mialabys czas na pisanie listow o ksiazki z
      wzorami?"
      Oczywiscie do zadnych konkretnych wnioskow nie doszly poza tym, ze
      to jednak lamanie parwa ale ...no i ze ona sobie nie zdaja czasami
      sprawy, jak bardzo maja dobrze.
      Ale niestety wychodzi, ze pisanie listow to na parwde jest jedyna
      droga, tylko jedyny problem, ze kto ma na to czas.
      ja mysle, ze dobrym sposobem na ominiecie tego problemu jest owszem
      wstawianie zdjec czy skanow w picassy i inne ale udostepnianie ich
      tylko za haslem. To co zniknelo aktualnie a juz bylo napewno jeszcze
      gdzies wyplynie, nie wierze ze Rosjanki sie przejma az tak bardzo
      protestami Amerykanek, zwlaszcza ze zauwazylam,ze to chodzi w ten
      sam sposob co ze mna, ja mam dostep, jestem Polka, ale mieszkam
      tutaj, udostepniam wam w Polsce przez e-mail (w takiej formie jest
      to legalnie pod warunkiem, ze w dobrej wierze wysylamy i wierzymy,
      ze ta osoba co dostaje korzysta dla siebie-to tak, jak pozyczenie
      ksiazki z biblioteki czy od kolezanki).
      dziewczyny, nie dziwcie sie prosze, ze one (autorki) sie bronia, a
      tlumaczenie bez zgody na publikacje tak samo jest niezgodne z prawem
      autorskim. Poza tym tutaj wychodzi mnostwo wydawnictw, ksiazek z
      niezbyt lotnymi wzorami, pare ladnych zdjec i oklepane sweterki czy
      czapeczki a ksiazka kosztuje 20 dolarow. I czasami pojawiaja sie w
      nich wzory bardzo zblizone do tych znanych projektantek wiec one
      maja sie o co obawiac.
      Ja rozumiem wasza frustracje, bo nie od zawsze tu mieszkam i
      doskonale pamietam ten bol niedostepnosci. Dlatego pomagam ile moge
      ale nie chce tez lamac prawa.

      --
      Don't look for problems look for solutions!
      • grazyna_s1 Re: I wy macie racje i one maja racje 25.02.08, 18:30
        tak, tak, to jest biznes i dlatego kobietki (jednoczesnie autorzy)
        sie gniewają.

        Taki okres przezylismy chyba rok temu, gdy Rosjanki zaczęły zamykać
        swoje albumy, szczególnie po aferze przekazania hasła do jednego z
        albumów. Japonki (Chinki) co jakis czas blokuja hasłem swoje albumy,
        by nie można było zobaczyc ich zawartosci. Może i na Pikassie nalezy
        tak robić? Kto wie?

        Polki chetnie by kupiły wszystkie, wspaniałe, zagraniczne gazetki.
        Ja np. jestem zauroczona Dupletami i Żurnal Mod (dałabym za nie
        każda cenę), i żałuję, że w naszym kraju takich gazet kupic nie
        mozna. To nas jednak nie tłumaczy z kopiowania wzorów.

        Z drugiej strony na to patrząc, to zazwyczaj robimy tylko dla
        siebie, dlatego nie widzę w zwiazku z tym jakiegos wiekszego
        problemu.

        Często rozporacowujemy same modele pojawiajace się na pokazach mody
        i nie myslimy udostepniając wzór, że powinnismy za ten wzór pobierac
        opłatę. Jednak mistrzyniami rozpracowywania wzorow sa Rosjanki, to
        im medal sie nalezy, że mozemy korzystac z ich pomysłów i opracowań
        znajdujacych się na rosyjskich forach. A na forach wzory
        udostepniaka równiez autorki modeli i chwała im za to, że sa tak
        cudowne, bezimteresowne.
      • rosacruz Re: I wy macie racje i one maja racje 25.02.08, 21:32
        Małgosiu, zgadzam się z Tobą w 100%. Problem polega nie na tym, że
        mamy w nosie prawo - ja na przykład nie mam - tylko na tym, co w
        antropologii nazywa się interpretacją naiwną, czyli przypisywaniem
        innym swoich zachowań, interpretacji faktów etc. Amerykanki,
        przyzwyczajone do swoich realiów, reagują tak, a nie inaczej (trudno
        im się dziwić). My i Rosjanki, wychowane w realiach takich, a nie
        innych, zachowujemy się tak, a nie inaczej (trudno nam się dziwić).
        A prawdziwy problem leży zupełnie gdzie indziej, co dotarło do mnie
        w autobusie linii A dziś wieczorem. Mianowicie, w niechęci tzw.
        pośredników do pomocy. Amerykańskie sklepy albo nie honorują
        polskich kart, albo nie ślą materiałów za granicę i praworządna
        obywatelka, która chciałaby nie łamać prawa nie ma wyjścia. Zresztą
        Małgosia o tym wszystkim napisała, co ja będę to samo powtarzać.
        Wiecie, mnie piractwo nie bawi. Np nie ściągam muzyki z sieci,
        niespecjalnie oglądam filmy na komputerze (jedynym wyjątkiem był
        serial "Bones", którego jestem fanką, a nie ma go w Polsce na DVD),
        na hasło książka w pdfie dostaję drgawek. Ale niekiedy INACZEJ SIĘ
        NIE DA.
        Niestety, owo pisanie listów jest jedynym rozwiązaniem wink. Oraz, jak
        pokazuje przykład Małgosi, mówienie, że Ameryka nie jest wszędzie.
        Tak naprawdę nasz postulat powinien brzmieć" "Bardzo chętnie kupimy
        wasze piękne wzory, bo doceniamy wysiłek włożony w ich tworzenie.
        Tylko niech nam ktoś da na to szansę!"
        Nie wiem tylko, czy siostry Rosjanki się pod tym podpiszą wink
        • dagny14 Re: I wy macie racje i one maja racje 25.02.08, 21:59
          Nie wiem,jak siostry Rosjanki,ale ja sie podpisuję.
          I też ,tak naprawdę,piractwo nie jest tym,co najbardziej lubię.Jedyne,co
          ściągam,to właśnie te przeklęte wzory robótkowe.Łamanie prawa też nie leży w
          mojej naturze,strasznie się tym wszystkim zdenerwowałam.Nawet drutowanie mi
          niespecjalnie idzie.
          A co do książek ,owszem,kupuję co nieco,ale właśnie te ograniczenia co do kart
          itp.trochę na drodze stają.Dlatego długo szukałam jakiejś możliwości dokonywania
          zakupów w łatwiejszy sposób[ta księgarnia trochę wyżej].Wykorzystuję czasami
          rodzinę i znajomych [tych ,co nasz piękny kraj opuścili],ale to też kłopotliwe.
          Bo niestety,w naszych sklepach...Same wiecie

          --
          dagi35.blox.pl/html
          • rosacruz Re: I wy macie racje i one maja racje 25.02.08, 23:42
            Dagny, nie łam się, jesteśmy z Tobą smile
            Właśnie dostałam maila od Debory Ronson w odpowiedzi na mój
            komentarz - jeśli chcecie, mogę go przetłumaczyć i wrzucić tutaj.
            Brzmi to optymistycznie, aczkolwiek napisała też, że Google zamierza
            zmienić sposób wyszukiwania i obrazki z Picasy będą się normalnie
            pokazywały w "Grafice", co będzie dla niezależnych projektantów i
            wydawców - takich jak ona - zabójstwem. Wystarczy jeden skan i
            Amerykanie w dupie będą mieli wyprawę do sklepu po książkę. Tu się
            zgadzam - jest to maksymalnie niefajne.
            Co nie zmienia faktu, że od Dagny ma się odczepić!
            • mjermak Re: I wy macie racje i one maja racje 26.02.08, 03:43
              a mozesz wkleic swje pytanie i jej odpowiedz w oryginale?

              A z tymi kartami kredytowymi i nie wysylaniem do Poslki to tez
              troche jest tak, ze oni nie maja pojecia na jakim poziomie rozwoju
              ekonomicznego Polska jest. Ja juz nie bede nawet wam opowioadac
              jakie kwiatki slysze na codzien ale w sumie przestalam sie dziwic,
              bo czemu niby przecietny Amerykanin ma sie interesowac jakims malym
              krajem w Europie. I takim przecietnym Amerykaninem jest tez jakis
              facet czy babka pracujacy w dzialach sprzedazy czy obslugi kart w
              duzych wydawnictwach. Poza tym w Polsce niestety nie ma boomu na
              robotki, nadal nie jest to modne, nadal jest w powijakach i same
              wiecie jak ludzie na was reaguja. I dopoki nie bedzie takiego
              szalenstwa jak tutaj czy w Anglii i Niemczech, dopoki nie bedzie
              przecietnej Polki stac na kupienie rocznie ilus tam ksiazek to oni
              maja w nosie dystrybucje do naszego kraju, i w sumie czemu mieliby
              nie miec. A jesli chodzi o piractwo to tym sie az tak te koncerny
              nie przejmuja bo jakby juz im sie starsznie chcialo to piractwo
              tepic to maja do tego armie prawnikow i stac ich na to. Tylko, ze w
              sumie skala jest jednak na tyle mala ze im sie nie chce. Gorzej z
              projektantami, ktorzy chca byc niezalezni.
              Tym powinny sie zajac polskie sklepy i ksiegarnie, domy wysylkowe
              itd. Tutaj tez tak jest, ja polskie ksiazki moge kupowac w np
              Chicago w polskiej ksiegarni internetowej ale jest to calkowicie
              polska firma (wybor maja zreszta slaby). Niemiecka Verene i Sandre
              kupuje w niemieckiej firmie sprowadzajacej niemieckie gazety.
              Na pocieszenie powiem wam, ze to dziala tez w druga strone. Chcialam
              zamowic dziecku ksiazki w Naszej Ksiegarni i okazalo sie, ze nie
              moge zaplacic moja karta kredytowa, musze im wyslac przelew z
              szykanami typu NIP i to faxem, z polskiego banku. Pani, ktora
              odpisala na mojego maila nawet sama zasugerowala, zebym sobie to
              wyslala do kogos w Polsce za friko powyzej pewnej kwoty (czyli juz
              manipulacja ze musze za te iles tam ksiazek kupic a nie jedna na
              przyklad) i ten ktos mi wysle do Stanow. Ja tak zrobilam bo mam w
              Polsce rodzine ale jak ktos nie ma, nie ma juz konta w polskim banku
              to co? Kupa, tak samo jak dla was.


              --
              Don't look for problems look for solutions!
              • persjanka Re: I wy macie racje i one maja racje 26.02.08, 07:43
                witam..tez serce mnie boli,ze nie zdazylam obejrzec wszystkich albumow dagny,nie
                zdazylam skopiowac zdjec..jesli nie na plyte to do mej pamieci..smile..bo
                rozumiem..sciaganie wzorow,opisow..zreszta jakos tak nie nauczylam sie kopiowac
                wzorow bo tego nie potrzebuje..bardziej szukam zdjec jako
                inspiracji..pomyslow...bo potrafie ze zdjecia zrobic rzecz...moze nie dokladnie
                taka sama..bardzo czesto lacze kilka pomyslow jak ostatnio sukienke...smilei do
                czego zmierzam..ano wlasnie do tego czy sciganie zdjec to tez
                piractwo..?..zreszta tak na marginesie opisy zawsze po zagranicznemu a z tym mam
                problem i malo tego..ja nie lubie robic z opisu..hmm..az sie boje ,ze sie
                okaze,ze jestem piratka nieswiadoma..pozdrawiam ania
                --
                persjanka.blog.onet.pl/
            • dagny14 Re: I wy macie racje i one maja racje 26.02.08, 10:54
              Zastanawia mnie jedna rzecz-jak dalece praworządne są Amerykanki?
              Czy przy tym likwidowaniu albumów zachowały coś dla siebie,czy zamykały
              oczy,wciskając klawisz?
              Żarty,żartami,ale Małgosia,mieszkająca wśród tych ludzi ,wie doskonale,jak tam
              jest,o czym nam tu donosi.Potwierdzając przy tym opinię o narodzie zza Wielkiej
              Wody.Niestety,ich światopogląd nie wychodzi poza granice państwa[nawet do Kanady
              nie zagląda].Znam parę osób,które tam żyją od od lat[i USA i Kanada],i dlatego
              pozwalam sobie na takie opinie.
              Ach,te nasze słowiańskie dusze...
              Rosa-dawaj to tłumaczenie,ciekawa jestem...
              --
              dagi35.blox.pl/html
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka