Dodaj do ulubionych

Lekabel Stanisław Olszewski

05.01.11, 10:07
Czy moze kotoś z Was leczył się u tego zielarza który leczy również ziołami Kozłowskiego jak Pan Ireneusz z Celestynowa tylko p.Ireneusz swoją wizytę wycenia co łaska zaś p. Stanisław bierze 50zł od głowy. Jakie są wasze opinie na temat jego sposobu leczenia czy komuś pomógł, czy może to tylko zwykły naciagacz jak inni, bo ceny wizyty i leczenia wcale do niskich nie należą. Bedę wdzięczna za każdą wypowiedź.
Edytor zaawansowany
  • silver_re 11.01.11, 07:53
    Czy nikt nie był u tego Pana?
  • kris_2013 09.04.13, 20:46
    To jeden wielki przekręt wizyta ma kosztować 50 zł ale wychodząc okazuje się że trzeba zapłacić 200 zł bo w czasie wizyty wykonywane są dodatkowe zabiegi o których nawet nie zostaniesz poinformowany. Dodatkowo trzeba jeszcze zapłacić za zioła ok 100zł po czym zostajesz zaproszony na kolejną wizytę. ODRADZAM. W zamian lepiej pójść do sklepu z ziołami.
  • 1998m 19.12.13, 12:27
    tak to prawda, zaprasza do drugiego pokoju, na długie opowieści pokazując, testując urządzenia, udowadniając ze jest polepszenie, o niczym nie uprzedzając ze usługa płatna, następnie chory człowiek i tak juz zdezorientowany tym wszystkim wyciaga portfel i płaci, i zeby chociaż to były rozsądne opłaty, ale to jest nieprzyzwoicie drogie, aż szok.
    Zawsze znajdzie się ktoś wyleczony, ale gro ludzi niestety nie. Czasami do wyleczenia moze wystarczyć zmiana "mydła do mycia" i niewiadomo co pomogło tak naprawdę.
    Nie będę odradzać i zachęcać.
  • mamczyska5 20.12.14, 19:50
    Lekabel to jedno wielkie oszustwo. To nieprawda, że można tymi metodami, które proponuje i zachęca Pan Olszewski wyleczyć raka. Ja też dałam się nabrać- moja mama była chora na nowotwór jelita grubego, zaufałam i uwierzyłam- mama walczyła z chorobą pół roku, Pan Olszewski powiedział, że woda w brzuchu to naturalny końcowy proces leczenia, a to była przyczyna jej śmierci - nie dajcie się nabrać, to oszustwo. W czasie wizyt widziałam bardzo dużo ludzi chorujących na nowotwory, chcę przestrzec wszystkich, aby nie łudzili się i nie dali się nabrać.
  • ahaniuta 21.02.15, 19:18
    witam, ja byłam z córką u Pana Olszewskiego ponieważ poleciła mi go koleżanka, której faktycznie pomógł (miała problemy ze skórą rąk, żaden dermatolog przez rok nic nie zdziałał) ale mojej córce niestety nie pomógł chociaż zostawiłam kupę kasy u niego (ponad 300 zł za jedną wizytę) nie wiem może za krótko córka brała te zioła ale poprawy żadnej nie było; byłam świadkiem rozmowy z pacjentem i wymyślaniem chorób po to chyba, żeby u wcisnąć kolejne paczki ziół.
  • aster.o2 26.09.15, 14:59
    Hej, ale napisz dokładnie w jakim stanie była mama jak do niego poszłyście, pół roku trwało lecznie u Olszewskiego ? Kto zdjagnozował raka Olszewski czy chyba raczej jakiś onkolog. A wtedy odrazu poszłyście do Olszewskiego czy leczyłaś mamę u onkologa, bo szczegóły dużo mówią bo na przykład jeśli leczyłaś mamę u onkologa bez skutku i zdeterminowana poszłaś do Olszewskiego to juz może było za późno bo mama była już na wykończeniu choć mogło być tego niewidać, ale grzyby się namnożyły i organizm nie dawał rady z toksynami. To od zaczęcia leczenia do śmierci minęło pół roku ?
  • adam.adam27 13.06.16, 20:51
    Witam!
    Niestety nie jest to terapia skuteczna. Zioła wspomagają, poprawiają metabolizm , ale niestety nie wyleczą z raka. Cały problem tkwi w grzybach z rodziny penicillum. Dr Rybczyński pracował prawie 50 lat
    nad tą wiedzą. Krzem, a konkretnie jego jony potrafią zdziałac cuda. To samo z mniszkiem lekarskim. Pozdrawiam, Adaś
  • bon-a55 20.09.17, 13:05
    Witam !
    Jeżeli ktoś uważa , że 50,- zł za wizytę do niskich nie należy to niecj się uda do fachowca, który birze 350 ,-zł za wizytę i niewiele pomoże a może nawet wcale.
  • z_starzynska 27.11.17, 18:36
    Tak, ja skorzystałam z pomocy pana Stanisława Olszewskiego. Lekarz, który miał w ręku wyniki moich badań, krzyczał na cały gabinet, że jestem nieodpowiedzialną osobą, bo nie chcę poddać się operacji i chemioterapii, i z sarkazmem w głosie krzyczał, że chętnie uściśnie mi dłoń ZA ROK! To było w 2011 roku. Uścisnę mu ją z przyjemnością, bo mam wynik, na który czekałam, ale trwało to dłużej niż rok. Pan Stanisław oprócz ziół i przeróżnych kuracji, dał mi wiarę i spokój wewnętrzny. Były kryzysy, ale on utrzymywał mnie w przekonaniu, że tak ma być i mu zaufałam. Bardzo dużo się od niego nauczyłam. Zmieniłam całkowicie tryb życia, sposób odżywiania, itd. W przywracaniu zdrowia lwia część pracy leży po stronie pacjenta. W maju br. lekarz (dr. n. med. ok. 70 letni pan) powiedział mi, że pierwszy raz w swojej karierze zawodowej spotkał się z przypadkiem, żeby tego typu guz na nerce zmniejszał się, a mój przez ten cały okres powoli się zmniejszał. Kilka dni temu byłam na USG i lekarz (bardzo znany w Polsce), który pierwszy raz mnie widział i nie znał mojej historii powiedział, że na nerce mam niewielką bliznę po stanie zapalnym, ale kiedy obejrzał po badaniu moje wszystkie wyniki z okresu ponad 6 lat powiedział: "Nie wiem jak pani to zrobiła, ale szczerze gratuluję!". Zanieczyszczenie środowiska jest dzisiaj tak duże, że nadal zażywam suplementy i co jakiś czas piję zioła, żeby żyć w zdrowiu!
  • krzysztofbaranowski 21.07.18, 17:53
    13 lipca 2018 odwiedziłem zwiedziony opowieściami w NTV zielarza Stanisława Olszewskiego w Warszawie. Pojechałem z narzeczoną, która po nieudanych terapiach onkologicznych postawiła na naturę /zioła/. Przy okazji chciałem ją wspomóc by razem pić zioła i poddałem się ocenie zielarzowi. Ponieważ mam brzuszek glutenowy postanowiłem poddać się kuracji. Pomyślałem, że nie zaszkodzi, nie pomoże - chodziło bardziej by wspomóc się nawzajem i zmoblilizować. Nadmienię, że wcześniej zmieniliśmy dietę, sposób myślenia o produktach, o to co jemy, co pijemy, etc.
    Narzeczona oprócz ziół dostała preparat o nazwie "minerały", gdy ja dostałem inny zestaw ziół oraz również wspomniane "minerały". Na wizycie nie zostaliśmy poinformowani dlaczego to otrzymaliśmy, ale zielarz nakazał to pić jako niezbędny środek w kuracji wg ulotki. Po wypiciu owych minerałów wg wskazań smakowało mi to jak domestos. Ponieważ nic się nie działo, uznaliśmy, że wszytko jest w porządku. Zielarz nakazał zwiększać porcję o 1 kroplę dziennie aż do momentu wystąpienia wymiotów i biegunki. Na drugi dzień zwiększyliśmy dawkę do dwóch kropli. Po ok 5 godzinach narzeczona w nocy obudziła się z bólem nerki. Zaniepokoiło to nas. Ból do rana nie przechodził. W ciągu dnia poszperaliśmy co kryje się pod cudowną nazwą "minerały" MMS i doznaliśmy szoku. Były w nas wątpliwości, gdyż internet w tym temacie pełen jest sprzecznych informacji. Narzeczona czuła ból, mi jeszcze wtedy nic nie było. Próbowaliśmy skontaktować się z zielarzem, ale ten nie odpowiadał. Postanowiliśmy, że na jeden dzień odstawiamy preparat by przekonać się, czy to MMS nie jest przyczyną. Dolegliwości u narzeczonej nie ustępowały. Kolejnego dnia zaczęło boleć ją gardło, na którym pojawiła się w jednym miejscu nadżerka. Ponowiliśmy kontakt z zielarzem, dodzwoniliśmy się późnym wieczorem. Zielarz nakazał zwiększyć dawkę i częstotliwość MMS, tłumacząc, że to normalne, nerki mogą boleć bo organizm się oczyszcza. Pojawienie nadżerki tłumaczył tym, że następuje rozpad guza. Dodatkowo nakazał płukać jamę ustną MMS. Nie zastosowaliśmy się do tego, byliśmy zszokowani, że ten człowiek brnie coraz dalej, gdy my byliśmy pewni, że przyczyną tych objawów był preparat MMS.
    Zielarz oprócz MMS zapisał nam zioła NR /na robaki/. Wszystko byłoby może w porządku, chociaż MMS + NR to solidne DDT.
    Narzeczona, która nigdy nie miała problemów z defekacją nagle nie mogła się wypróżnić. U mnie te objawy były bardziej nasilone. Nie poinformowano nas na co bierzemy minerały, co nam ma to dać. W moim przypadku zażycie NR spowodowało uaktywnienie się hemoroidów, co z kolei spowodowało zakorkowanie od dołu i niemożliwość wypróżnienia.
    Zadzwoniłem do zielarza ponownie. Pomijam, że nie odbierał, nie odpowiadał na smsy; po dobie oddzwonił. Przedstawiłem mu sytuację, a zielarz nakazał zwiększyć MMS, śmiejąc się przy tym, że muszę "albo się wysrać albo wyrzygać". Doszło do spięcia, rozmowa zakończyła się. W telewizji bardzo miły pan, opanowany, dbający o estetykę językową, semantykę. Daliśmy się oczarować telewizji. Tu w rzeczywistości obnażył się człowiek pełen arogancji, nie interesujący się klientem, odpychający problem. Co ciekawe, człowiek ten wyznaje dewizę, że pożywienie powinno być lekarstwem a lekarstwo pożywieniem. Gdzie występuje w MMS ta maksyma? Gdzie jego slogany o nieśmieceniu w organizmie? On doprowadził do zburzenia, ruiny w organizmie, za co powinien odpowiedzieć wraz z pozostałymi wyznawcami Akademii Długowieczności.
    Taką szkodliwość społeczną uważam za zwyczajne trucie ludzi w perfidny i świadomy sposób.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.